Dodaj do ulubionych

Moja córka czuje się gorsza od przyrodnich braci

31.07.19, 16:07
W skrócie
Ex mąż odszedł,jak córka miała 2 latka, wyznał mi, że zakochał się, znalazł miłość życia. Teraz córka ma 12 lat, a synowie ex z drugiego małżeństwa 8 i 6.5 lat.
Długo było dobrze, choć ja miałam nieraz zarzuty do exmęża, że nie dość się zajmuje córką, że synów stawia na pierwszym miejscu, że w żadne aktywności córki się nie angażuje.
Przykład: córka chciała chodzić na zajęcia taneczne jak miała 7 lat, dwa razy w tygodniu mogłam ją odwozić i przywozić, raz mi nie pasowało z pracą, nie dałam rady, rozmawiałam z ex, ale stwierdził, że nie da rady, że chłopcy są mali i nie ma czasu. Za każdym razem tak było, jak chciałam żeby zajął się dzieckiem, swoim dzieckiem poza czas wyznaczony przez sąd, on czasu nie mial, miał synów i im się poświęcał.
Córka jest coraz starsza i dużo już zaczęła dostrzegać, mówi że jak przychodzi do ojca to tata nie ma dla niej czasu, bo muszą iść na zawody starszego syna, potem na trening odebrać młodszego. W weekendy tez chłopcy zawsze coś mają i realnie tego czasu jest z córką mało.
W weekend pojechali na baseny, córka pojechala z nimi i mówi że czuła się jak piąte koło u wozu, że ojciec w ogóle się nią nie interesował, tylko ciągle podkreślał, że chłopcy czują się jak ryby w wodzie, a ona pływać nie potrafi.
Nie raz prosiła ex, żeby ją pływać nauczył, chodziła nawet w szkole na pływalnie, ale boi się, nie potrafi przełamać strachu. Ja też słabo pływam, ojciec synów nauczył, ale dla niej czasu nie miał.
Dużo z nimi zwiedziła to fakt, że na wszystkie wycieczki czy wczasy ją zabierają, bo mnie nie stać na takie wycieczki, żyjemy dużo skromniej od nich.
Ona lgnie bardzo do niego, zależy mu na nim i chyba coraz bardziej dostrzega różnicę między tym jak tata traktują ją, a jak chłopców.
Pogadać z nim? tylko czy to coś da, nie chcę znowu wywoływać awantury, ale boli mnie to, boli że ona taka smutna od ojca wróciła i niepotrzebna.
Edytor zaawansowany
  • majenkir 31.07.19, 16:13
    artka napisał(a):
    > W weekend pojechali na baseny, córka pojechala z nimi i mówi że czuła się jak p
    > iąte koło u wozu, że ojciec w ogóle się nią nie interesował, tylko ciągle podkr
    > eślał, że chłopcy czują się jak ryby w wodzie, a ona pływać nie potrafi.


    A czemu Ty z nimi nie pojechalas?
    Strasznie smutne to wszystko...


    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • kryzys_wieku_sredniego 31.07.19, 16:16
    Bo to nie jej weekend?
  • triss_merigold6 31.07.19, 16:17
    Qrde, bo jest ex żoną... myśl.
  • artka 31.07.19, 16:20
    Ja? na wycieczkę z nową żoną, ex i ich dziećmi, po co niby miałabym się tam pchać?
  • majenkir 31.07.19, 16:30
    big_grinbig_grinbig_grin Musze wypic druga kawe - caly czas myslalam, ze ci synowie to Twojego nowego meza big_grin wink
    Sorry!

    Z nowa zona faktycznie bym nie jechala tongue_out

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • gaskama 31.07.19, 16:22
    Smutne to. Szkoda mi córki. Taki lajf niekiedy. Niezbyt często jest sprawiedliwie. Pogadaj z nim. Myślę, że to nic nie da, ale pogadaj. Ale tak bywa. U

    --
    "Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
  • asia_i_p 31.07.19, 16:23
    Nie dziwię się, że cię to boli.
    Jeżeli facet nie jest podły, tylko bezmyślny, to pogadaj, przynajmniej będziesz wiedziała, że spróbowałaś. Jak dasz radę, to pogadaj bez oskarżania, nie kwestionuj jego uczuć do córki, tylko mów, jak ona się czuje. Ale tak można tylko z w miarę porządnym facetem, bo jeśli świnia, to jeszcze ochrzani dziecko, że marudzi.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • artka 31.07.19, 16:38
    Sama teraz już nie wiem czy on jest w miarę porządnym facetem, czy podłym, za porządnego faceta jak mi się zdawało wyszłam za mąż. Jak się córka urodziła to stała się jego oczkiem w głowie, szalał na jej punkcie, potem nawet po rozwodzie nie mogłam mu nic zarzucić, opiekował się nią, mieli super więź ze sobą. Potem urodziły mu się następne dzieci, z małą różnicą wieku, miał coraz mniej czasu dla niej. Teraz jak już podrośli to w dalszym ciągu nie ma czasu dla córki, nawet nie to że nie ma czasu, co nie interesuje się nią, tym co lubi, nawet to głupie pływanie, do tej pory jej nie nauczył, b, nawet jak jadą tak jak ostatnio na baseny to więcej uwagi poświęca chłopcom.
    Córka mówi, że tata ciągle wszystkim się chwali zwłaszcza tym starszym, a ją nie ma za co chwalić. Smutno mi strasznie jak tak mówi o sobie, bo to fajne i dobre dziecko.
  • asia_i_p 31.07.19, 16:44
    To w takim razie spróbuj pogadać. Bo może być tak, że jest po prostu gruboskórny i niespecjalnie rozgarnięty emocjonalnie, ale nie ma intencji zranienia córki i coś do niego dotrze i postara się bardziej.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • bo_ob 31.07.19, 16:46
    A może warto córkę zapisać na kurs pływania?
  • asia_i_p 31.07.19, 16:48
    Kiedyś na pewno warto, ale nie teraz. Rozumiem, że to przydatna umiejętność, ale nie ma sensu wpędzać dziecka w przekonanie, że jest naprawiane na różnych frontach, żeby sprostać oczekiwaniom ojca.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • bo_ob 31.07.19, 16:53
    asia_i_p napisała:

    > Kiedyś na pewno warto, ale nie teraz.

    dlaczego nie teraz? Dziewczynka nie umie pływać i im wcześniej się nauczy, tym lepiej będzie się czuła na basenie z braćmi.
  • asia_i_p 31.07.19, 16:58
    Bo, jak mówiłam, poczuje się naprawiana pod potrzeby tatusia i postawiona w konkurencji, w której i tak nie bardzo ma szanse wygrać.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • bo_ob 31.07.19, 17:03
    No nie. Powinna nauczyć się dla siebie, żeby umieć.
  • mgla_jedwabna 31.07.19, 18:21
    To może zrobić w przyszłości, a nie bezpośrednio po akcji "jesteś gorsza od twoich braci" ze strony tatusia.
  • nangaparbat3 31.07.19, 21:17
    To ja bym razem z córką się uczyła, u nas są jakieś takie grupowe kursy pływania, dwunastoletnia dziewczynka może już chyba razem z dorosłymi się uczyć. Powiedziałabym, że chcę się sama poduczyć, że raźniej by mi było razem z nią. I nie teraz od razu, za jakiś czas.

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • artka 31.07.19, 21:26
    to jest dobry pomysł smile
  • triss_merigold6 31.07.19, 21:28
    Geee... są kursy indywidualne i dla 12-latki taki byłby najlepszy, nie krępowałaby się młodszych dzieci czy dorosłych.
  • nangaparbat3 31.07.19, 21:49
    Też. Ale mamie też dobrze by zrobiło nauczyć się czegoś nowego fizycznego. każdemu dobrze robi smile

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • rosapulchra-0 01.08.19, 03:38
    Czym miałaby krępować 12-latka dzieci i dorosłych na basenie?

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • aerra 01.08.19, 16:14
    SIĘ.
    Że się boi, że nie umie, że ktoś jest lepszy (jak jej przyrodni bracia).

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • lwica_24 31.07.19, 16:46
    Nie chcę bronic Twojego byłego męża, ale jak nawet w pełnej rodzinie rodzą sie kolejne dzieci rodzice maja mniej czasu dla starszych. Bo czas nie jest z gumy, bo maja inne priorytety.
    Mieszkając osobno siła rzeczy dochodzi do rozluxnienia więzów. Nawet jeśli bardzo się tego nie chce.
    Nawet w najbardziej kochających się rodzinach bywa, ze jakieś dziecko jest chwalone bardziej .
  • kotejka 31.07.19, 16:51
    z tego co piszesz ojciec wywiazuje sie wrecz spiewajaco z obowiazkow - wycieczki, wyjscia, wspolne wczasy
    to co sie dzieje, dzieje sie na poziomie delikatnych emocji dorastajacej dziewczynki
    i tu bym sie wstrzymala z rozmowa, bo ojciec moze poczuc sie zaatakowany - ze jakze to, ja tu sie wywiazuje jak moge, a ona smie sie "czuc"
    a no smie i ja to doskonale rozumiem
    jako kobieta, jako matka, jako byla corka (w sensie z pierwszego maleznstwa - skrot myslowy - byla zona-byle dziecko)
    i tak sobie mysle, co mnie mogloby pomoc wowczas sie nie "czuc"
    to na pewno - czas spedzony wylacznie z tata
    tylko ona i on, bez chlopcow, jakkolwiek uwazam, ze czas spedzony wspolnie z dziecmi to fajna inwestycja w ich przyszle relacje
    no i jeszcze - jasne komunikaty
    sama mam 4 facetow w domu, empatycznych i wrazliwych
    ale do nich trzeba jasno
    i niech sie nie boi i nie czeka jak ksiezniczka w wiezy az tato sie nie domysli
    bo tato ma zone trojke dzieci prace chalupe i pewnie nie ma czasu sie domyslac jak spelnic ukryte marzenie
    tato - wez mnie na basen i naucz plywac , po prostu
    dumny z chlopcow bedzie i ciezko mu bedzie to ukryc
    ale i z coreczki moze
    maksio swietnie plywa, ty sie nauczysz, za to juz teraz pieknie rysujesz
    jakos tak
    wzmacniaj w niej poczucie wartosci
    bez szukania winy w tacie - nie ma jej zbyt wielkiej jak sadze
    a jak stosunki z macocha?
  • summerland 31.07.19, 18:46
    Ja tez mysle, ze jednak powinnas ja zapisac na to plywanie, zeby sie nauczyla. Dodatkowo moze jeszcze na cos innego ja zapisz. Corka lepiej sie poczuje jak bedzie miala jakies umiejetnosci, to nie tylko chodzi o ojca ale dla samej siebie. Poczuje sie pewniej. Poza tym rozmawiaj z nia, w sensie zeby ja podbudowac. Ona jest starsza od tych przrodnich braci wiec sila rzeczy ma przewage nad nimi, np to, ze jest siniejsza, madrzejsza, ma wiecej ogolnych umiejetnosci. Ale staraj sie zeby sie rozwijala na tych dodatkowych zajeciach. Ma jeszcze szanse dorownac tym braciom w plywaniu a nawet ich przescignac. Malymi kroczkami a napewno sie uda, powodzenia.
  • aga_mon_ber 01.08.19, 15:10
    Ale zdajesz sobie sprawę z tego, że nowej żonie mogą nie podobać się jego kontakty z waszą córką?
    Takie babsztyle często mącą i intrygują przeciw dzieciom z pierwszego małżeństwa, niestety.
  • mamaaspiama 01.08.19, 18:36
    "Ale zdajesz sobie sprawę z tego, że nowej żonie mogą nie podobać się jego kontakty z waszą córką? "
    Taaaaaak oczywiście. I na pewno to też wina tej wstrętnej baby, że córka autorki nie potrafi pływać. To celowe działanie żeby wypadła gorszej w oczach ojca niż "nowe" dzieci 😉
  • aga_mon_ber 02.08.19, 11:13
    Nie bez powodu facet nie kontaktuje się z córką a znam przypadki, gdzie next nie chca kontaktow obecnego partnera, ze swoimi dziecmi z pierwszego małżeństwa/związku.
    Albo facet ma w d.pie córkę, albo głupia next, robi mu pranie mózgu.
    Pytanie, po co zabiegać o to, by w ogole interesowal sie córką, jeśli tego nie robi?
    Ja bym olała, córce wytłumaczyła w czym rzecz i interesowałyby mnie tylko alimenty z jego strony, żeby płacił na czas.
  • lwica_24 02.08.19, 16:58
    Zaraz, zaraz... czy autorka wątku napisała, ze facet nie kontaktuje sie z córką? Nie, napisała, ze zabiera ja na wakacje.
    Czy było słowo, że neksia nie zyczy sobie kontaktów albo robi pranie mózgu? Jeśli nie zauwazyłam to zacytuj, albo nie konfabuluj.
  • mamaaspiama 02.08.19, 18:37
    "Nie bez powodu facet nie kontaktuje się z córką"

    O czym Ty pieprzysz? Facet jak najbardziej kotnaktuje się z córką, spędza z nią dużo czasu, włącza ją w życie swojej rodziny, zabiera na wakacje i to dość wypasione, jak wynika z opowieści autorki.

    "znam przypadki, gdzie next nie chca kontaktow obecnego partnera, ze swoimi dziecmi z pierwszego małżeństwa/związku."

    A ja znam przypadki, gdzie popieprzona mamuśka robiła wszystko żeby ojciec nie spotkał się z dziećmi,. łącznie z wywiezieniem ich za granicę, a jednocześnie wmawiała dzieciom, że tato nie chce ich widzieć, bo mu nowa żona nie pozwala.
    Tylko co to ma wspólnego z historią z tego wątku?

    "Albo facet ma w d.pie córkę, albo głupia next, robi mu pranie mózgu."

    Trzecia opcja - Ty nie potrafisz czytać, jedynie dopowiadasz sobie bajkę jaka Ci pasuje.
    Poza tym mityczne "pranie mózgu" to brednie wymyślane przez idiotki, które nie ogarniają, że jeśli facet chce utrzymać kontakt z dzieckiem, to żadna next mu nie przeszkodzi. A jeśli facet tego nie robi, to przyczyna jest taka, że nie chce.

    "Ja bym olała, córce wytłumaczyła w czym rzecz i interesowałyby mnie tylko alimenty z jego strony, żeby płacił na czas."

    Ty może rad nie dawaj dopóki nie nauczysz się czytać.
  • pohalinka 31.07.19, 16:31
    Jakby to niesprawiedliwe Ci się wydawało, Twoja córka była, jest i zawsze będzie dzieckiem drugiej kategorii dla ojca. Przede wszystkim, on ma swoją, jak się zdaje szczęśliwą rodzinę, dwóch synów (płeć to kolejny plus), a Ty i Twoja jesteście trochę jak mniej udany kawałek przeszłości, z którym trzeba żyć. I tak z Twojego opisu wygląda na to, że na tle problemów rodzinnych zdecydowanej większości rozwodników, Twój były mąż dzieckiem opiekuje się całkiem nieźle. A że wyraźnie słabiej niż swoją rodziną pierwszego wyboru... Cóż, to dość naturalne. Na Twoim miejscu próbowałabym, stosownie do jej wieku i możliwości poznawczych oraz rozwoju emocjonalnego, przekazać delikatnie córce, że to jest cenna lekcja życia, które nie jest sprawiedliwe, że nie powinna mieć zbyt wysokich oczekiwań i cieszyć się z tym, co ma, bo mogłaby trafić znacznie, znacznie gorzej. Myślę, że im szybciej to zrozumie, tym szybciej się zahartuje i życie jej już bardzo nie potłucze. Najgorsze co możesz zrobić, to wmawiać jej głupoty i kłamstwa o tym, że życie jest sprawiedliwe, o jej sytuacji (np. "tata cię kocha tam samo, jak swoich synów" - ewidentne kłamstwo) itp. Wykorzystaj tą szansę, żeby wyrobić córce grubą skórę i dojrzałość, a będzie Ci wdzięczna do końca życia.
  • triss_merigold6 31.07.19, 16:35
    "Nie powinna mieć zbyt wysokich oczekiwań" - Ciebie tak uczono?
  • pohalinka 31.07.19, 16:41
    triss_merigold6 napisała:

    > "Nie powinna mieć zbyt wysokich oczekiwań" - Ciebie tak uczono?

    Uczono mnie twardego realizmu i nauczono. Poradnie psychiatryczne i gabinety psychoterapeutyczne są pełne ludzi, w szczególności kobiet, które miały wysokie oczekiwania, a twarde zderzenie z rzeczywistością okazało się zbyt bolesne... Rozumiem, że możesz tego nie wiedzieć, niestety feminizm pudelkowy bardzo różni się od realnego życia, moja droga.
  • swinka-morska 31.07.19, 16:44
    pohalinka napisała:


    > Poradnie psychiatryczne i gabinety ps
    > ychoterapeutyczne są pełne ludzi, w szczególności kobiet, które miały wysokie o
    > czekiwania, a twarde zderzenie z rzeczywistością okazało się zbyt bolesne...

    Buahaha.
    No proszę, czego to się nie można dowiedzieć z ematki!
    Jakieś dane na podparcie tej śmiałej tezy?

  • nangaparbat3 31.07.19, 22:11
    No i skutki widziałaś podczas awantury z pobitym dziewięciolatkiem. Już rozumiem, dlaczego matka tego dziecka straciła kompletnie panowanie nad nerwami, kiedy rozmawiała z twoim synem. Musiał był rozmawiać z nią tak, jak go tego nauczyłaś - bezdusznie.

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • lwica_24 31.07.19, 16:42
    I tak i nie. Wielu facetów kocha dzieci kobiety, która kocha ( nieważne czy to jego własne czy z poprzedniego związku), wielu, ale nie wszyscy.
    Wielu facetów kocha synów, ale są i tacy, którzy wola córki.
    W wielu przypadkach dzieci z pierwszego związku są "gorszymi", w wielu "lepszymi", ale także w wielu nie było róznicy.
    Dziecko bardzo przezywa rozwód rodziców ( wyprowadzenie się rodzica) i pojawienie nowych dzieci mamy albo taty,. Młodsze dzieci to zawsze jakis problem w rodzinie- absorbuja czas rodziców, trzeba się z nimi dzielic. Łatwiej, gdy rodzic mieszka razem, trudniej, gdy oddzielnie.
    W kazdej rodzinie jedne dzieci chwali sie bardziej, inne mniej lub za cos innego ( Agatka pięknie rysuje, ale nie umie pływac a Jacus stawia kulfony za to wsopaniale biega).
    Nie wiem, ale podejrzewam, ze problem jest głębszy i nie dotyczy tej sprawy, o której wspomina Autorka.
  • mamaaspiama 01.08.19, 18:45
    "Nie wiem, ale podejrzewam, ze problem jest głębszy i nie dotyczy tej sprawy, o której wspomina Autorka."

    Też myślę, że jest coś więcej.
  • hanusinamama 31.07.19, 17:11
    Boże jaki belkot. Dziecko biologiczne z pierwszego małżeńtwa gorsze, córka gorsza i jeszcze źle bo ma wieksze oczekiwania...tak nie ma sensu oszukiwać dziecka ale tez nie można mwóić, ze to co robi ex jest normalne. Nie jest. On sie rozwiódł z żoną nie z dzieckiem...
  • aankaa 31.07.19, 20:08
    hanusinamama napisała:

    > On sie rozwiódł z żoną nie z dzieckiem...

    niestety, jak większość posiadających drugie rodziny, rozwiódł się także z dzieckiem
    co mało która ematka jest w stanie zrozumieć


    --
    jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
  • hanusinamama 31.07.19, 22:14
    Ja nie rozumiem ale to widzę. Dla mnie tez Pan sie rozwiódł z dzieckiem. A zabiera na rózne rodzinne wyjazdy dla świetego spokoju. NO przeciez spedza z nią czas....
  • lwica_24 01.08.19, 08:42
    "Świętego spokoju"? Nie wiem dokąd jeżdzili, ale wyjazd z 12 latka na drugi koniec swiata to nie tylko koszt ( czasem dobrych kilku tysięcy złotych) i ... jakkolwiek to zabrzmi w przypadku własnego dziecka, jakis problem. Gdyby pan był takim jakiego go przedstawiasz płaciłby alimenty spotykał od-do i miał gdzies wakacje, tym bardziej wakacje atrakcyjne.
    Tak więc nie do końca dla świętego spokoju.
  • zawsze-w-drodze 31.07.19, 17:18
    Pohalinka - prosto z mostu - jesteś głupia jak kilo gwoździ i do tego szkodliwa.
    Mam cicha nadzieje, że to i marna prowokacja ale ktoś obolały, łatwowierny albo po prostu w kryzysie moze re twoje farmazony wziąć za dobra monetę.
    Tu nie ma żartów.
    Oddal sie stąd.
    Wcześniej mozesz przeprosić.
    Sio.
  • hungaria 31.07.19, 18:12
    Dokladnie. Niech od malego uczy dziecko, ze jest czlowiekiem drugiej kategorii i nie powinna oczkiwac zbyt wiele. Za 20 lat na pewno to zaprocentuje, zwlaszcza w zyciu zwiazkowym, i bedzie wdzieczna mamusi po wsze czasy.
  • rosapulchra-0 01.08.19, 05:04
    Ja również wyjątkowo zgadzam się z zawsze-w-drodze.

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • grrrru 31.07.19, 18:37
    Nie, spotykanie się z dzieckiem dwa razy w miesiącu i w dodatku bez poświęcania mu wtedy czasu, zaniedbywanie dziecka emocjonalnie to nie jest "całkiem niezła opieka". Kulturalny człowiek jak dziecko znajomych zabiera na basen to dba o to, żeby wszystkie dzieci czuły się dobrze, a nie wytyka jednemu, że nie umie pływać.
  • lilia.z.doliny 31.07.19, 20:04
    to jest cenna lekcja życia, które nie jest sprawiedliwe, że nie powinna mieć zbyt wysokich oczekiwań

    co ty pyerdolisz?

    --
    Wielu z uczniów, którzy musieli przeczytać wszystkie 4 tomy "Wojny i pokoju" żałowało, że w pojedynku zginął Puszkin, a nie Tołstoj.
  • tol8 31.07.19, 20:16
    Wreszcie normalna odpowiedź

    --
    W weekendy ematka staje się matką.
  • pohalinka 31.07.19, 21:20
    Nic tak nie obraża i nie denerwuje ludzi, jak prawda. Inne piszą jak powinno być lub jak chciałyby żeby było. Ja napisałam jak JEST. Niemiłą, gorzką, nawet bolesną, ale prawdę. Bo ja w przeciwieństwie do rozwrzeszczanych forumek znam dobrze życie i wiem, że zarówno oszustwa, pobożne życzenia, jak i oderwanie od rzeczywistości prędzej czy później się mszczą, a najgorzej mają zawsze najsłabsi. Tymczasem na forum właśnie ci najsłabsi najczęściej proszą o radę. Bez lukrowania piszę im jak jest, tymczasem chór głupiuteńkich i naiwnych kobiet wymądrza się w oderwaniu od rzeczywistości, nie zdając sobie sprawy jak wielką krzywdę wyrządzają tym biednym pytającym, które i tak mają dość problemów w życiu.
  • grrrru 31.07.19, 21:32
    Och, bo zaraz dostaniesz orgazmu od tego samozachwytu. Tak, bo tylko ty jedna znasz życie, my tu wszystkie to wiesz, naiwniutkie, głupiutkie kobieciątka, nic o życiu nie wiemy. Dobrze, że nas oświecasz.
  • zawsze-w-drodze 31.07.19, 21:42
    No i nie skorzystałaś z okazji żeby przeprosić, a przynajmniej sobie pomilczeć. A szkoda.
    Napisałaś co najwyżej jak BYWA panno zjadłam-wszystkie-rozumy-i-was-teraz-oświecę. A swoją zgorzkniałość wsadź sobie w buty. Jesteś niemiła, zgorzkniała i zadufana w sobie. Nie chce wiedzieć jakie bolesne doświadczenia w sobie nosisz ale wyobraź sobie, że warto o życzyć SOBIE i oczekiwać dla SIEBIE wszystkiego co najlepsze.
    Powtarzam - Ić stont. Sio.
  • lena.113 01.08.19, 19:06
    Szkoda tylko jej dzieci ,zapewne zabiła ich poczucie wartości,ambicje ,wysmiala plany ,trafią jak nic za 20 lat na terapie
  • aerra 31.07.19, 22:21
    Nie napisałaś jak jest.
    Bo JEST różnie. Bywa tak, bywa inaczej, w niektórych przypadkach lepiej, w innych gorzej i jeszcze na dodatek stopniowalnie. Jak z większością - po krzywej Gaussa.
    I nawet jakby twoje doświadczenia były na górce krzywej, to nadal nie znaczy, że w innych przypadkach musi być dokładnie tak samo.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • rosapulchra-0 01.08.19, 05:06
    "Bo ja w przeciwieństwie do rozwrzeszczanych forumek znam dobrze życie"
    Sorry, pohalinka, ale tym stwierdzeniem sama się zaorałaś,

    --
    Na forum najrozsadniej jest ze wszystkim sie ukrywać, bo nigdy nie wiadomo co Ci wypomna wink by jak_matrioszka
  • bubba_13 01.08.19, 08:58
    Pohalinko, pozwól wiec, ze powiem Ci prawdę: jesteś niezwykle ograniczona, a poglądy, które wyznajesz nie są objawieniem prawdy, lecz Twojego światopoglądu ukształtowanego pod wpływem nieprzerobionych problemów (niezrealizowanych ambicji?)
  • lot.ti 02.08.19, 14:15
    Max Kolonko mówi jak jest.
  • marisol25 04.08.19, 09:56
    pohalinka napisała:

    > Nic tak nie obraża i nie denerwuje ludzi, jak prawda. Inne piszą jak powinno by
    > ć lub jak chciałyby żeby było. Ja napisałam jak JEST. Niemiłą, gorzką, nawet bo
    > lesną, ale prawdę. Bo ja w przeciwieństwie do rozwrzeszczanych forumek znam dob
    > rze życie i wiem, że zarówno oszustwa, pobożne życzenia, jak i oderwanie od rze
    > czywistości prędzej czy później się mszczą, a najgorzej mają zawsze najsłabsi.
    > Tymczasem na forum właśnie ci najsłabsi najczęściej proszą o radę. Bez lukrowan
    > ia piszę im jak jest, tymczasem chór głupiuteńkich i naiwnych kobiet wymądrza s
    > ię w oderwaniu od rzeczywistości, nie zdając sobie sprawy jak wielką krzywdę wy
    > rządzają tym biednym pytającym, które i tak mają dość problemów w życiu.

    Jesteś skrzywdzona przez życie, zgorzkniala biedna kobieciną.Projektujesz swoje traumy, brak miłości i normalnych uczuć na innych. To bardzo typowe dla pokrzywdzonych przez los ludzi. Styl twoich wypowiedzi oraz to, co mówisz wyraźnie wskazują z jak wielkim ciężarem musisz żyć. Zagubilas się w swoich traumach i bólu i twoja postawa obronną jest rozciąganie własnych doświadczeń na resztę ludzi. Nie napisze, że pierd#olisz jak połamana, choc na pierwszy rzut oka tak to wygląda.
    Polecę ci raczej przepracowanie osobistych problemów u psychoterapeuty, powinnaś się wspomóc farmakoterapia również.
    Smuteczek, przytulam xd
  • baba67 01.08.19, 10:47
    Najważniejsze to uznać uczucia córki a nie wmawiać że jest inaczej.Ty jesteś była żona a ona byłym dzieckiem.Myślę że jest też w tej sytuacji sporo Twojego cierpienia, wyszłaś za mąż bez sensu pewnie młodo, dziecko było za szybko, może nie zdołałaś sobie ułożyć życia więc córka nie ma fajnego ojczyma jako częściowej rekompensaty. Myślę że trzeba uświadomić córce że to co ma to i tak jest dużo, czuje się dzieckiem drugiej kategorii bo nim jest.Może iść bardziej w kierunku rekompensaty niż naprawianie czegoś czego się nie da. W przyszłości z przyrodnimi braćmi i ich rodzinami może mieć fajny kontakt, szkoda tej szansy zaprzepaszczać animozjami.

    --
    Starość posiada te same apetyty co młodość tylko nie te same zęby.
  • zawsze-w-drodze 01.08.19, 12:20
    Myślałam, że nikt głupszy od pohalinki sie w tym wątku nie pojawi, a jednak.
    Przebiłaś ale i przedobrzyłaś. Smęty o „byłych dzieciach” były tu przerabiane z 10 lat temu. Jesteś niemodna jak meblościanka.
  • marisol25 04.08.19, 18:10
    baba67 napisała:

    Myślę że trzeba uświadomić córce że to co ma to i tak jest dużo
    > , czuje się dzieckiem drugiej kategorii bo nim jest.Może iść bardziej w kierunk
    > u rekompensaty niż naprawianie czegoś czego się nie da.

    Ja pieprze ale tragiczny, ludzki odpad atomowy. Ani chybi facecik to pisał albo neksia na granicy menopauzy.
    Pierworodne dziecko jest dzieckiem drugiej kategorii, since when że tak spytam?

    Drugiej kategorii, bo? Bo tatuś drugi raz zamoczył i wedle jego prywatnego uznania wszedł na inny poziom?

    A jak trzeci raz któraś z nim zaciazy (uchowaj Boże) to kto awansuje do trzeciej ligi?
    > serio, takie gnidy powinno się równać z ziemią, zarówno pseudo tatusiow jak i poy#ebane neksie..
  • mamaaspiama 01.08.19, 18:43
    "Twoja córka była, jest i zawsze będzie dzieckiem drugiej kategorii dla ojca. "

    Co za brednie.
    Córka siłą rzeczy nie jest tak blisko z ojcem jak jego synowie, bo z nim nie mieszka. Nie jest jego codziennością. Na wniosek matki ojciec ma określone kontakty z córką i wywiązuje się z tego. Ale to z synami mieszka. To nie jest kwestia kategorii, ale bliskości wynikającej ze wspólnie spędzanego czasu.
  • agrypina6 31.07.19, 16:37
    Wasza córka była wyczekanym dzieckiem? Może chodzi o to, że to dziewczynka ? No kontakty ojciec utrzymuje, tutaj niczego zarzucić mu nie możesz. Przykra sprawa. A i jeszcze synów ma z miłością życia, a córkę z Tobą..
  • nangaparbat3 31.07.19, 21:20
    Ależ ty świnia jesteś.
    I infantylna do tego - nie wiesz, że ludzie często mają więcej niż jedną miłość życia?

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • nangaparbat3 31.07.19, 22:04
    Przepraszam, skupiłam się na dziecku i umknęło mi, że to cytat. Ale i tak lepiej go nie wyciągać, nawet ironicznie.

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • rosapulchra-0 01.08.19, 05:11
    co nie zmienia faktu, że jest świnią, która pisze tu tylko po to, aby dokuczyć innym, nie pamiętam, żeby komuś coś doradzała, współczuła itp.

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi by Vaikiria
  • swinka-morska 31.07.19, 16:42
    artka napisał(a):

    > Pogadać z nim? tylko czy to coś da, nie chcę znowu wywoływać awantury, ale boli
    > mnie to, boli że ona taka smutna od ojca wróciła i niepotrzebna.

    Boli Ciebie, boli córkę.
    Nie widzę opcji, żeby o tym NIE rozmawiać.
    Ty ze swojej strony możesz zrobić tyle, że postawisz temat i możesz powiedzieć jak chciałabyś (Ty i córka) żeby było. Co ex z tym zrobi, to już poza Twoją kontrolą, ale nie zakładałabym z góry, że nic się nie da zmienić.
  • iberka 31.07.19, 16:44
    Dobrze rozumiem, bo u nas sytuacja lustrzana z tą różnicą, że ex ma na razie tylko jedno dziecko młodsze. Szkoda mi córki, bo ma lat 10 i też widzi różnice. Boi się jednak ojcao tyle, że nie potrafi odmówić, a później wraca do domu i płacze, żebym zadzwoniła do exa...uncertain
  • lwica_24 31.07.19, 17:13
    Zadzwoniła i.....co mu powiedziała? U nas sytuacja wyglądała nieco inaczej - jestem neksia. Mamy syna 6 lat młodszego od syna męża z pierwszego małzeństwa. Dzis utrzymujemy wszyscy dobre, nawet powiedziałabym przyjacielskie stosunki, ale ... niezyjąca juz dziś teśiowa zdecydowanie lepiej traktowała starszego wnuka- dla niego były ładniejsze prezenty, fundowanie wakacji, więcej czasu, lepsze słowo. Mąż zajmował się starszym synem tak jak mógł mieszkajac osobno i mając z eksia dobre stosunki. Partycypował finansowo w róznych przedsięwzięciach, opiekował się z doskoku.
    Mój 6-7-8-9 latek widział róznice i wytłumaczylismy mu, ze babcia nie musi kochać ich obu tak samo, ze może mieć inne preferencje. Zrozumiał. Nie robiłabym afery.
  • asia_i_p 31.07.19, 17:20
    Wydaje mi się, że "dyskryminacja" ze strony babci może być bardzo bolesna, ale jednak nie jest aż tak godząca w poczucie własnej wartości, jak "dyskryminacja" ze strony ojca. Więc jeżeli ma się podejrzenie, że ten ojciec robi to bez intencji, z nieuwagi, bezmyślności, kiepskiej inteligencji emocjonalnej, wygodnictwa, itd. to warto rozmawiać. Nie robić afery, ale właśnie rozmawiać.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • hanusinamama 31.07.19, 18:03
    Z tego co pisałaś to twój mąż posiwecał czas sam na sam z synem. Wiec jest róznica znacząća. I tak zachowanie babci było przykre i złe. Czy ktoś ją tutaj tłumaczy? Nie. Źle robiła. A ty tłumaczysz opoisanego ojca...
  • lwica_24 31.07.19, 18:14
    Nie wiem czy robia to celowo. Może uważała, ze tak trzeba. Po prostu nie robiłam afery, nie mówiłam o babci źle, nie antagonizowałam.
  • aerra 31.07.19, 20:46
    Babcia zwyczajnie starała się zrekompensować starszemu decyzję ojca i tyle.
    Poza tym babcia to babcia - wytłumaczyłabyś tak samo młodszemu, że tata też nie musi kochać ich obu tak samo i może mieć inne preferencje?

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • lwica_24 01.08.19, 08:48
    Po pierwsze nie robiłem z tego problemu, że jeden dostał to a drugi tamto. Gdy babcia ewidentnie faworyzowała starszego powiedziałam młodszemu, że babcia chciała ( czy mogła, czy a prawo - tego nie pamietam, bo to naprawdę prehistoria) zrobić jednemu taki a drugiemu inny prezent. Tyle....
  • aerra 01.08.19, 14:47
    A tak samo powiedziałabyś w przypadku ojca?
    Bo wątek nie jest o nierównym traktowaniu przez babcię - a przez tatę.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • lwica_24 01.08.19, 17:08
    Nie wiem co bym powiedziała. Podejrzewam, że wiele z obecnych tu na forum zrobiłoby dżihad jaka to babcia wstrętna.
  • aerra 01.08.19, 17:30
    Nie wykręcaj ciągle kota ogonem tej babci. Mowa jest o OJCU.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • lwica_24 01.08.19, 17:52
    Sorry, ale czy widzisz róznicę? To wnuk i to wnuk. Dziecko tego samego syna.
  • umi 01.08.19, 18:00
    Dziadkowie do prawidlowego rozwoju niezbedni nie sa. Rodzice za to by sie bardzo przydali. Plus w przypadku tej konkretnej babci to pewnie byla nieudolna proba wynagrodzenia starszemu wnukowi, ze on taty na codzien miec nie moze. Po prostu starala mu sie zrekompensowac rozbita rodzine. Mlodszy wnuk mial pelną.
  • lwica_24 01.08.19, 18:04
    Pewnie tak było, dorosły to zrozumie dziecko - niekoniecznie.
  • lwica_24 01.08.19, 18:07
    Po akcji jednemu dziecku lizaka drugiemu buty narciarskie ( takie mniej więcej były proporcje) powinnam na teściowej nie zostawić suchej nitki zwłaszcza, że dotyczyło to 5 czy 6 latka. Moja rolą było zbagatelizowanie problemu, wytłumaczenie, że babcia nie ma tyle pieniążków, żeby każdemu kupować drogie prezenty itd. I jakoś nie było antagonizmów muiędzy obdarowanymi.
  • aerra 01.08.19, 18:20
    A temat ojca nadal pomijasz. haha.

    Pewnie, że babcia mogła mniej ostentacyjnie tego starszego wnuka faworyzować (dać mu te buty narciarskie nie przy młodszym), natomiast babcia to babcia - nie jest ani ojcem ani matką. A tu o niesprawiedliwe traktowanie przez ojca chodzi. OJCA.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • lwica_24 01.08.19, 18:24
    A ja uważam, ze babcia zachowała się tak samo jak ojciec. Z tym, ze ojciec byc może robi to nieświadomie a babcia z pełna premedytacją. Róznica między lizakiem za równowartość gazety a butami narciarskimi, które kosztowały 3/4 jej niezłej emerytury to róznica. Czyżbys nie widziała?
  • aerra 01.08.19, 18:42
    Zaraz, kwestia prezentów to różnica, a kwestia tego, że dziecko ma ojca na co dzień, a drugie tylko od święta, to "takie jest życie"?
    Zdecyduj się.
    To nie wina babci, że rodzice się rozstali - to wina rodziców. Nie wnuka, ani jednego, ani drugiego. To wina rodziców, którzy się rozstali. Babcia prawdopodobnie stara się starszemu w ten sposób to wynagrodzić. Ma prawo? Ma. Nie jest to najlepszy sposób, owszem.

    W przypadku z wątku startowego (bo ciągle i ciągle piszesz wyłącznie o sobie, a nie o tym o czym jest temat) nie ma babci, która faworyzuje wnuki. Jest ojciec, który w przeciwieństwie do twojego świętego męża, który w życiu tego nie robił - faworyzuje dzieci z drugiego małżeństwa.
    Co samo w sobie nie jest niczym niespotykanym - to raczej twoja idealna sytuacja jest rzadko spotykana - nie jest to przypadek jednostkowy i powiedzenie, że po rozwodzie rozwodzi się też z dziećmi nie wzięło się z niczego. Pan i tak nie jest najgorszy - alimenty chyba płaci, córkę na wakacje zabiera - tylko, że wygląda na to, że ma w nosie jej uczucia i potrzeby, bo przecież ma też młodszych synów i ich potrzeby są ważniejsze.


    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • aerra 01.08.19, 18:54
    A i żeby nie było - na pewnym poziomie to ja jestem w stanie zrozumieć, że to dla niego ważniejsze - w końcu to dzieci kobiety jego życia, którą ma na co dzień i spokojnie można strzelać w ciemno, że na jej uczuciach zależy mu bardziej niż na uczuciach byłej żony. I wychodzi na to, że również bardziej niż córki. Nie da się zadowolić wszystkich, nieprawdaż?
    Rozumieć - ale nie usprawiedliwić. Bo to pan i jego nowa żona zniszczyli rodzinę tej dziewczynce. Bo to nie był przypadek, kiedy kobieta związała się z rozwodnikiem, nawet i z dziećmi - to jest wystarczająco trudna sytuacja, a tutaj mamy do czynienia z czym innym - to pani jest bezpośrednim powodem rozwodu rodziców.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • mamaaspiama 01.08.19, 18:58
    "faworyzuje dzieci z drugiego małżeństwa"
    (...)
    "tylko, że wygląda na to, że ma w nosie jej uczucia i potrzeby, bo przecież ma też młodszych synów i ich potrzeby są ważniejsze"

    Na pewno? Chciałabym wiedzieć jak jest naprawdę.
    Bo mamy relację emocjonalną.
    12 lat to wiek, w którym zaczyna się dojrzewanie. Pojawiają się zamiany nastrojów. I na pewno dziewczynka chciałby mieć ojca tylko dla siebie. Może w głębi duszy marzy o tym, by rodzice byli razem i ciężko jej ze świadomością, że jest to niemożliwe?
    Jest mnóstwo zmiennych, emocji, okoliczności, których nie znamy. Nie wiemy też jak wygląda czas jaki dziewczynka spędza z ojcem i jego rodziną. Może smutek wywołuje w niej porównanie sytuacji braci z jej sytuacją - oni mają pełną rodzinę, tatę na codzień, ona nie?
  • aerra 01.08.19, 19:15
    Oczywiście, że nie ma pełnego obrazu - siłą rzeczy jak to na forum.
    Ale masz sytuację 1. "ojciec w ogóle się nią nie interesował, tylko ciągle podkreślał, że chłopcy czują się jak ryby w wodzie, a ona pływać nie potrafi."
    i 2. jak to bardzo zależało jej, żeby był podczas wręczania jej wyróżnienia i nie przyszedł.
    Oraz jeszcze 3. kiedy nie mógł poświęcić jednego wieczoru w tygodniu na zawiezienie jej na zajęcia, bo przecież ma młodsze dzieci.


    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • lwica_24 01.08.19, 19:45
    Czyja to relacja? Matki dziewczynki i dziewczynki. Relacja subiektywna, jednostronna. Byc moze tak było, ale może gdybysmy usłyszeli czy raczej usłyszały relacje drugiej strony nieco zmieniłybysmy zdanie.
  • kyrelime 01.08.19, 19:55
    Na tym polega specyfika forum, że znamy subiektywną relację jednej strony.
  • lwica_24 01.08.19, 20:03
    Tak i na to warto brać poprawkę, mając trochę doświadczenia życiowego i widząc w tle emocje.
  • kyrelime 01.08.19, 20:17
    No jasne, ja myślę że autorce nie chodziło tutaj o wieszanie psów na ojcu czy też analizę czy przypadkiem to nie jej neurotycznosc wpływa negatywnie na córkę. Ona pytała o rady, czy pogadać z ojcem, jak to zrobić i generalnie co można zrobić, by pomóc córce.
  • mamaaspiama 01.08.19, 20:38
    "Ona pytała o rady, czy pogadać z ojcem, jak to zrobić i generalnie co można zrobić, by pomóc córce."

    Myślę, że powinna na spokojnie porozmawiać i przedstawić punkt widzenia dziecka, który dla ojca może być kompletnym zaskoczeniem. Bo córka może ukrywać przed nim swoje uczucia.
  • mamaaspiama 01.08.19, 20:15
    "ojciec w ogóle się nią nie interesował, tylko ciągle podkreślał, że chłopcy czują się jak ryby w wodzie, a ona pływać nie potrafi."

    Nie wiemy czy ojciec podkreśla, czy może dziewczynka czuje każdą pochwałę wobec chłopców jako zarzut wobec siebie.

    "jak to bardzo zależało jej, żeby był podczas wręczania jej wyróżnienia i nie przyszedł"

    Nie wiemy jaka była przyczyna. Ja też nie byłam na rozdaniu świadectw, miałam wyjazd służbowy, którego nie miałam możliwości odwołać. Tj. możliwość miałam, ale byłoby to równoznaczne ze złożeniem wypowiedzenia. Moim dzieciom zależało. Wyrodna matka ze mnie?

    "kiedy nie mógł poświęcić jednego wieczoru w tygodniu na zawiezienie jej na zajęcia, bo przecież ma młodsze dzieci."

    Kwestia opieki / kontaktów została uregulowana przy rozwodzie. Najczęściej wniosek matki jest przez sąd przyklepywany. Na tej podstawie obie strony mają prawo układać sobie życie.
    Załóżmy, że ojciec ma poustalane sprawy z uwzględnieniem jego czasu z córką - wolne dni, urlopy, dyżury przy młodszych dzieciach. Tak to wygląda w patchworku. Trzeba pogodzić potrzeby kilku stron. Owszem, facet powinien sobie z tego zdawać sprawę. Ale nie jest też w porządku, że ex żona zapisuje córkę na zajęcia,a później oczekuje, że facet rzuci wszystko, bo trzeba dziecko zawieźć. Czy zajęcia i grafik zawożenia został z ojcem ustalony? Gdyby mój mąż zapisał któregoś z synów na zajęcia bez uzgodnienia że mną, a następnie oczekiwał, że będę go zawozić, też odbiłoby się od ściany, bo grafik ustala się wspólnie lub strona dominująca samowolki musi sobie radzić sama. A nie jesteśmy po rozwodzie 😉
  • kyrelime 01.08.19, 20:33
    Może tak być, jak piszesz, że ona to subiektywnie odczuwa, wyolbrzymiajac. Jeśli czuje się w jakiś sposób gorsza od braci to tym bardziej, będzie takie sytuacje interpretowała zgodnie ze swoimi wyobrażeniami.
    Co do zakończenia roku- nie chodzi o to, że ojciec musiał być. Sytuacje są różne. Powinien jednak to dziecku wyjaśnić i uprzedzić o tym, że nie da rady. Mógł zadzwonić nawet rano i powiedzieć, że niestety nie da rady, ale jak się spotkają w piątek to zobaczy świadectwo i pójdą je uczcić na lody czy gdzie tam lubią.
  • mamaaspiama 01.08.19, 20:39
    "Powinien jednak to dziecku wyjaśnić i uprzedzić o tym, że nie da rady. Mógł zadzwonić nawet rano i powiedzieć, że niestety nie da rady, ale jak się spotkają w piątek to zobaczy świadectwo i pójdą je uczcić na lody czy gdzie tam lubią."

    Nie wiemy czy to zrobił, czy nie.
    Owszem, powinien był zrobić.
  • lwica_24 01.08.19, 19:43
    Zastnanów się co jest lepsze - rozstanie się rodziców czy awantury na co dzień, niesnaski w najlepszym razie?
    Tak, zarówno lizak versus buty narciarskie jak i fakt, że ojciec nie jest na co dzień z córka mozna podsumować "takie zycie".
  • misterni 02.08.19, 10:28
    lwica_24 napisała:

    "A ja uważam, ze babcia zachowała się tak samo jak ojciec."

    No i co z tego? Ojciec jest dla dziecka ważniejszy, niż babcia, a nierówne traktowanie dzieci przez niego, robi znacznie więcej szkód.





    --
    Wszystko można, co nie można, byle z wolna i ostrożna.
    Misterni
  • lwica_24 02.08.19, 16:59
    Konstatuję fakt.
  • umi 01.08.19, 18:22
    No ale po co kłamac, nawet małemu? Trzeba mu bylo powiedziec prawde i tyle. Nauczyl by sie dwoch rzeczy - tego nieidealnego swiata, ktory postulujesz plus uswiadomilby sobie, ze nasze decyzje nie sa obojetne dla innych i niektorych krzywdza. Prawda byla taka, ze rodzice skrzywdzili pierwszego z wnuczkow babci, a ta mu nieudolnie probowala to wynagrodzic. To trzeba bylo powiedziec dziecku i tyle. Babcia nie jest idelna, ma dobre intencje, kiepsko jej wychodzi. Problem nie ejst w tobie, problemem sa dawne decyzje tatusia i jego poprzedniej zony. Ty z tym nie masz nic wspolnego, nie przejmuj sie. Nie kazdy dorosly jest madry - cos takiego, tylko bardziej dyplomatycznie i bardziej dostosowane do konkretnego dziecka.
  • lwica_24 01.08.19, 20:02
    Abstrahując od tematu wątku jedno jest pewne - nasze decyzje nie są obojetne dla innych i niektórych krzywdzą. Jest to wszędzie - w pracy, w rodzinie, wśród znajomych i przyjaciół.
    Ideały ? Zdarzają się tylko w bajkach, każdy z nas popełnia błędy.
    Krzywda? Co jest większą, obiektywnie, rozstanie rodziców czy życie w skonfliktowanym domu wśród awantur?
    Odpowiedz uczciwie.
  • aerra 01.08.19, 23:14
    Nie ma jednej odpowiedzi.
    Dla niektórych będzie to rozstanie, dla innych konflikty. A jeszcze inni dorośli - dla odmiany - nie będą wciągać w swoje konflikty dzieci.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • lwica_24 02.08.19, 08:18
    Jeżeli komus się uda to chapeau bas.
  • umi 02.08.19, 00:23
    Owszem, lepiej miec ojca dochodzacego, niz awantury na codzien. Co nie zmienia faktu, ze jeszcze lepiej miec pełną rodzinę i nie miec awantur. Ty mozesz sobie powiedziec - ideały zdarzaja sie tylko w bajkach. Ale Twoje dziecko ma pełną rodzine. Nie musialo sie dobijac o ojca. Jego mama i tata sa razem. Ma lepszy start. Owszem, idealy zdarzaja sie tylko w bajkach, ale uwierz, ze dla kazdego jego zycie to 100% zycia. I jest to jedyne zycie jakie ma (chyba, ze wierzy w reinkarnacje, ale czekac na reinkarnacje w xujowym zyciu tez jest xujowo). Wiec, lwico, za przeproszeniem, z punktu widzenia takiego dziecka frazesami typu "idealy sa w bajkach" mozesz sobie okna umyc, albo co tam chcesz. Ono ma rozbita rodzine, a chcialoby miec pełną. To nie jest teczowy jednorozec, ani latajacy smok. Pelna rodzina to cos normalnego. Wiec nikt raczej w tym prawdziwym, pozbawionym idealow zyciu nie zalapie sie na frazes, ze w zyciu kogos innego ideal sie spelnia, a u niego nie. Mozna sobie racjonalizowac, ze inni maja jeszcze gorzej, ale zal wobec winnych zostaje. Bo o ile rodzice nie zawsze moga uchronic dziecka przed niepelnosprawnoscia (nie wystarczy nie pic, nie palic i sie badac, zycie sie roznie plecie), przed wypadkiem, nie zawsze moga zapewnic wakacje z najwyzszej polki itd., to jednak rozbijanie rodziny to przeciwny biegun. Weszłas w ten watek z Twoim problemem. Twoj maz i jego ex pobierali sie z wpadki, ze 20 lub wiecej lat temu. Wtedy ludzie byli głupsi. Dzieci sie normalnie bilo, a psy trzymalo na lancuchach. Dzisiaj ludzie sa madrzejsi i bardziej swiadomi. Nie mozna dzisiejszego, xujowego ojca, ktory z premedytacja zdradza i zostawia wlasna zone z malym dzieckiem przykladac do studenta sprzed ponad 20 lat, z tamta wiedza i tamtym srodwowiskiem.

    Plus to, ze swiat nie jest idelny nie jest usprawiedliwieniem gnidowatego postepowania. Owszem, sa powodzie, tornada i choroby. Ale zdrady, porzucanie dzieci i cała mase innych swinstw ludzie generuja sobie sami. I sami za to odpowiedzialnosc ponosza.
  • umi 02.08.19, 00:37
    * Doczytalam, ze nie z wpadki. Cos mi sie przestawilo, ze to byla wpadka i rodzice zmuszali do slubu. To moje zdanie o studencie sprzed lat jest bez sensu. Z calym szacunkiem, Twoj mąz i ex zjechali na całej linii na wlasne zyczenie. Student to jednak dorosly czlowiek, a do studiowania trzeba troche iQ. Wiec jednak przykladac mozna - jeden i drugi polozyl sprawe. Tylko Twoje dziecko mialo pelna rodzine i bylo dyskryminowane przez jedna babcie (Jak rozumiem, uczestniczaca wczesniej w rozbijaniu rodziny starszego wnuka. Nic dziwnego, ze mu to potem chciala wynagrodzic. Idiotycznie, ale czego oczekiwac po osobbie, ktora rozwala synowi małżeństwo). Tutaj dziewczynka nie ma pelnej rodziny i teskni za ojcem. Sytuacje obu dzieci sa zupełnie rozne. Ty moglas spokojnei ta toksyczna babcie pogonic z rodziny i tyle. Autorka watku nie bardzo moze pogonic corce ojca (jeszcze by tym pogorszyla sprawe).
  • lwica_24 02.08.19, 08:38
    Tylko przyklasnąć temu co napisałaś, ale ludzie są tylko ludźmi ze wszystkimi ich wadami, niedoskonałościami, bezmyslnościa czasem, ... Nie wszyscy i nie zawsze postepuja idealnie, doskonale i szlachetnie i wcale to nie oznacza, że są gnidami, kretynami, świniami. Sa po prostu ludxmi.
    Zakładając rodzine większość z nas uważa, że będzie idealna, partner nie ma wad, a jeśli nawet to jak sie ożeni to się odmieni, a miłośc wszystko zwycięży. Jak w bajce.
    A tymczasem przychodzi proza zycia i zwyczajne , banalne problemy: obowiązki, brak pieniędzy, czasu, choroby, inne oczekiwania od partnera, życia, odmienne przyzwyczajenia, jakaś rodzina w tle- niekoniecznie nam zyczliwa- , nałogi, inne poglądy religijne, polityczne itd. Rzecz jasna nie u wszystkich wszystko. Jedni ze sobą rozmawiają i są po prostu lepiej dopasowani, inni nie akceptuja swoich wad i się rozstają. Oczywiście to ogromny skrót, bo na ten temat mozna napisać niejedna pracę magisterską o ile nie doktoraty.
    Rozstania są rózne, za każdym kryja sie rozczarowania, niespełnione marzenia, żal. I- tu napiszę coś za co pewnie oberwę- rzadko wina lezy wyłacznie po jednej stronie. Nie musi być to wina proporcjonalna, ale rzadko jedna strona jest niewinna.
    Oczywiście najbardziej poszkodowaną strona są dzieci. Tego nikt nie kwestionuje.
    Jednak gdzieś ktos niżej napisał,życie ma się jedno. Czy i dla kogo warto tkwić w toksycznym związku, gdy z partnerem większość rzeczy dzieli? Czy warto wyrzec się własnego życia? Moim zdaniem nie.
    Ludzie dorosli, gdy nie moga sie dogadac i wiedzą o tym ( powód niewazny - może byc zdrada, inny stosunek do religii, inne aspiracje czy cokolwiek innego) rozstaja się. Wazne, zeby było to kulturalnie, bez inwektyw, awantur. Te są dla dziecka najgorsze, znacznie bardziej traumatyczne niż brak sam na sam z ojcem.
    Czy rozwiedzeni małzonkowie nie mają prawa załozyć nowej rodziny? Mają! Także dla dobra dzieci z pierwszego związku, bo lepszy szczęśliwy rodzic niż zły, nawet na poziomie podświadomości obarczający wszystkich za niepowodzenia.
    Nowa rodzina to najczęściej nowe dzieci. I... tu juz duzo sie napisało. Doba nie jest z gumy- trzeba więcej pracować, aby zapewnić wszystkim środki na życie ( dla jednego będą to wspaniałe wakacje jako bonus dla drugiego wystarczająco wysokie alimenty), trzeba zająć się nową rodzina i "starym" dzieckiem.
  • umi 02.08.19, 21:01
    Masz racje, ale z punktu widzenia doroslego. Zycie doroslego trwa w porywach ok. 60 lat. I on sobie chce te lata przezyc jak najlepiej dla siebie.
    Ale dziecko jest dzieckiem zaledwie 18-19 lat (do skonczenia szkoly tak na prawde, potem na studiach/czyms policealnym/w pracy ma juz obowiazki jak mlody dorosly.
    To, ze ojciec chce zarobic na lepsze wakacje dla calej obecnej rodziny i pracuje, plus weźmie na nie corke z pierwszego zwiazku, nie jest w interesie tej corki na pierwszym miejscu. W jej interesie bylby owszem, wyjazd wakacyjny z tata i jego nowa rodzina, ale nie koniecznie na Kanary, moze byc polski Bałtyk, za to chcialaby, zeby tata sie interesowal jej zyciem. Rozumiesz - jesli ktos ma x dzieci, to one wymagaja opieki. I tak, ta opieka jest kosztem czegos. Np. kosztem dłuzszej pracy i kosztem zarobkow z nia zwiazanych oraz tego, co sie za nie nabedzie. Wiec taki tata ma zarobic na swoja rodzine i wszystkie dzieci, ale tez zapewnic kazdemu z dzieci wsparcie emocjonalne. Nawet kosztem tego, ze z nowa rodzina nie bedzie mial wypasionych wakacji. Powinien miec w tym wsparcie neksi, bo przeciez ona ma swiadomosc, ze to jeszcze jedno dziecko tez jest i go potrzebuje. W koncu wiedziala, na co sie pisze wchodzac w zwiazek (chyba, ze facet jej nalgal i zatail, ale to wtedy inny problem i inna sytuacja). Jesli mu starcza czasu na dzieci z obecnego malzenstwa, to na to z wczesniejszego tez musi. I dziecko moze czuc sie pokrzywdzone, jesli nie starcza. Bo traktuje ojca jak ojca, nie jak bankomat. No, chyba, ze ojciec chce byc jak bankomat traktowany. To wowczas tak, droga wolna i niech nie poswieca dziecku czasu, za to zabierze na doczepke na rodzinne wakacje i na taka sama doczepke na rodzinne wyjscia. I obowiazkowo niech wtedy chwali dzieci z nowego zwiazku i na nich sie skupia. Ale potem niech nie rozpacza, ze dziecko nie traktuje go jak bliska osobe.
  • kyrelime 02.08.19, 21:55
    Brawo, to jest doskonałe podsumowanie niniejszej dyskusji.
  • lwica_24 03.08.19, 21:06
    Oj widzę, ze znakomicie znasz stosunki w tej rodzinie. Ja nie. Bo nie wiem czy w interesie córki byłoby siedzenie w domu wypoczynkowym z lat 70 ubiegłego stulecia nad Bałtykiem ( bo tanio) czy też zobaczenie kawałka świata.
    Bardzo dobrze jest pisać o potrzebach, gdy są pieniądze, gorzej gdy ich zabraknie. A zabraknąć może na leczenie, aparat ortodontyczny, na naukę języków obcych, na wakacje. I wtedy pretensje, że nie ma. I powiem więcej - mogą to być potrzeby także dzieci z drugiego związku.
  • umi 03.08.19, 21:26
    Zobaczenie kawałka świata w kiepskiej atmosferze i z poczuciem, ze jest mniej zauwazana i zaopiekowana niz bracia moglo przyniesc wiecej szkody niz pozytku. Nigdy nie słyszałaś o patologicznych dzieciach dobrze sytuowanych rodzicow? Jakos pieniadze im szczescia nie dały i nie uchroniły przed pogubieniem zyciowym.
  • lwica_24 03.08.19, 22:08
    Zaraz, zaraz- dlaczego w kiepskiej atmosferze? Nie dorabiaj ideologii do faktów.
    Tak, słyszałam o patologiach w róznych rodzinach, nie tylko zamożnych. Czy pieniądze szczęścia nie dają... możliwe, ale bardzo szczęściu pomagają.
  • kyrelime 03.08.19, 22:16
    Przecież o tym jest ten wątek- atmosfera nie jest dobra skoro jedno z dzieci czuje się gorsze, czuje się nieswojo itd.
  • lwica_24 03.08.19, 22:18
    Atmosfera na pływalni. Nie wiemy czy także na wakacjach.
  • kyrelime 03.08.19, 23:30
    Pływalnia to był przykład. Skoro młoda nie potrafi się z ojcem prawidłowo komunikować to ogółem chyba coś nie jest ok w ich relacji.
  • lwica_24 04.08.19, 09:35
    Wiesy moyna nie moc prawidlowo sie komunikowac w pelnej rodyinie. Yarzyzkuje twierdyenie, ye tak jest w 3-4 rodyin koprporaczjnzch.
  • kyrelime 04.08.19, 09:43
    Klawiatura Ci się przestawiła.
    No ok, w rodzinach zdarzają się problemy z komunikacją, zdarza się przemoc, nałogi, tresura rodem z wojska lub bezstresowe wychowanie. Ale co to ma za znaczenie w kontekście wątku? Mamy autorce doradzić, żeby nic nie próbowała robić w celu pomocy córce, bo inni mają gorzej?
  • lwica_24 04.08.19, 19:38
    A może dobrze by było gdyby Autorka przeczytała wypowiedzi ludzi, którzy maja inny punkt widzenia? Moze nie warto tego odrzucać ?
  • kyrelime 04.08.19, 20:49
    Autorka z tego co pisze jest świadoma, że niektórzy ojcowie w ogóle nie utrzymuja kobtaktu z dziećmi i że obiektywnie nie jest ich sytuacja zła. Ma jednak problem, martwi się o córkę, gdyż widzi, że coś ja gryzie. Córka ma jakieś tam swoje emocje i rolą matki nie jest powiedzieć, nie powinnas byc zła smutna itp bo inni mają gorzej. Rolą matki jest spróbować jej emocje i potrzeby zrozumieć.
  • lwica_24 05.08.19, 08:51
    Autorka twierdzi, że obiektywnie sytuacja nie jest zła. Subiektywnie, córka jest smutna coś ja gryzie. Tak gryźć może, to, że przyrodni bracia mieszkają na co dzień z ojcem , że nie ma , w przeciwieństwie do innych dzieci, pełnej rodziny i tysiąc pięćset innych rzeczy.
    Facet się stara ( to przyznaje Autorka): są wyjścia rodzinne, są wakacje, sa pieniądze. Nie wiemy niczego więcej.
    Rozmawiac trzeba, ale zdarzyć sie może, że sytuacja albo sie nie polepszy albo wręcz pogorszy. W pełnych rodzinach dzieci tez nie mają wszystkiego w tym czasu rodziców.
    Pozdrawiam.
  • umi 03.08.19, 22:17
    Dlatego w kiepskiej, ze dziewczynka sie skarzy, ze czuje sie dzieckiem "drugiej kategorii" przy braciach. I brakuje jej uwagi taty. Piszemy o sytuacji z tego wątku, nie każdej hipotetycznej. Tu pieniadze małej po nic, ona dorasta tu i teraz. Teraz potrzebuje uwagi ojca i zeby ja nauczyl pływac, nie jak edzie miaął np. 16 lat. Wtedy, to ja chłopak nauczy, a dla ojca jak tak dajej pojdzie, braknie miejsca w grafiku suspicious
  • umi 03.08.19, 22:18
    * nie jak będzie miała
  • lwica_24 03.08.19, 22:22
    Dziewczynka się skarży na sytuację na basenie. Dzięki tacie zwiedziła kawał świata, co drugie święta spędza z tatą, dostaje prezenty. Nie wiem jak jest, ale nie można wykluczyć, że wcale nie dostaje mniej niż bracia a róznica polega tylko na tym, ze tata mieszka osobno.
  • umi 03.08.19, 22:33
    Ale rozumiesz, ze uklad, w ktorym corka czuje sie przez ojca odepchnieta (nawet tylko subiektywnie) plus widzi, ze bracia sa docenieni, moze jej bardzo zaszkodzic na przyszłość? Bo te relacje przeniesie do swoich zwiazkow. Teraz probuje zyskac uznanie ojca - jako dorosla, bedzie tak latala za facetami. Rozumiesz analogie? On ma wychowac nei tylko synow. Corki tez sie dorobil i ona tez ma prawo do wlasnego ojca. Ja rozumiem, ze jest neksia, ale neksia jest dorosla i sama sie na to pisala. To dziecku nalezy sie wieksza ochrona, nie doroslemu. Neksia bedzie musiala wziac na wstrzymanie az mała nie dorosnie. Napisze jak bi_scotti - Life tongue_out
  • kyrelime 03.08.19, 23:34
    Ale tu nie chodzi o to, że dzieci mają mieć po równo. Mają mieć wg potrzeb. Ona potrzebuje uwagi ojca, docenienia i być może czasu sam na sam. To bez znaczenia, czy jej narzekania opierają się na obiektywnych przesłankach, czy wyobrzymia. Komunikuje jakas potrzebę i dorośli powinni się zastanowić, jak ją wypełnić. Dla jej rozwoju, przyszłości i budowania prawidlowych relacji z rodzicami.
  • lwica_24 04.08.19, 19:41
    Komunikuje jakąś potrzebę.... no własnie czy komunikuje ojcu? Widuja się, ma jego telefon, on nie jest obcą osoba.
    Czy dorosli maja się zastanowić jak wypełnić potrzbę dziecka już bym dyskutowała. Jeżeli ojciec poswięca jej tyle czasu ile może a ona chce więcej ( wyolbrzymia, wykazuje postawę roszczeniową) ZAZNACZAM, ZE NIE WIEM CZY TU TAK JEST ( capsy uzyte celowo) to facet tego zwyczajnie nie spełni. Nie dlatego, ze nie chce, ale nie może.
  • kyrelime 04.08.19, 21:03
    Domyślam się, że jak to dziecko, może być na tyle jeszcze niedojrzala, że nie jest w stanie sama nazwać i zrozumieć swoich potrzeb, a co dopiero wyartykulowac je ojcu. Że mają problem z komunikacją już wielokrotnie pisałam. Warto nad nim popracować, bo niebawem może być za późno (relację, zaufanie itd buduje się z dzieckiem jak najszybciej, w wieku dorastania to i tak zazwyczaj zostaje na jakiś czas narażone na szwank, aż w wieku dorosłym sytuuje się na nowo na relacjach bardziej partnerskich).
    Nawet jeżeli hipotetycznie dziecko jest roszczeniowe, wyolbrzymia itd (zresztą egocentryzm i czarno-białe widzenie wszystkiego jest typowe dla adolescentów) to to również jest manifestacja jakichś potrzeb. Jeżeli nie będziemy próbowali dotrzeć do źródła to ich deprywacja będzie potegowac problem- utworzy sie bledne koło. Poczytaj o piramidzie potrzeb Maslova. Potrzeba przynależności, miłości, wspólnoty, uznania to coś, czego nie da się reglementowac. Ja nie mówię tutaj o spełnianiu dziwnych zachcianek itd., trzeba spróbować zrealizować te potrzeby w mądry sposób. Gdy będą zapokojone to dziecko nie powinno czuć sie gorsze, a co za tym idzie, wyolbrzymiac, wysuwać roszczenia, być zaborczym itd
  • lwica_24 05.08.19, 09:02
    Wszystko to racja, teoretycznie brzmi pięknie. Tylko zyjemy w realnym świecie.
    Mogę sobie wyobrazić taka rozmowę:
    - Wiesz Marek, Basia jest niezadowolona, ze tak mao czasu jej poswięcasz, praktycznie nigdy nie jesteście sam na sam. Zabierz ją na lody, tak, zebyście mieli czas tylko dla siebie. Nie, nie zawsze, wystarrczy raz w tygodniu dwie godziny. No i jeszcze źle się czuje, że chwalisz w jej obecności Antka i Franka. Naucz ja pływać! Marek.... Basia fatalnie się poczuła, ze nie byłeś na zakończeniu roku szkolnego. Dostała dyplom.....
    - Beata, miałem umówionych pacjentów. Nie mogłem ich odwołac to pieniądze na wakacje równiez dla Basi....
    - Marek, Basia ma zachwiane poczucie bezpieczeństwa, twoje zachowanie może doprowadzić do .... ( patrz wyżej)
    Marek bierze córke na lody. Jednym uchem słucha, drugie przy komórce. Czy Basia jest zadowolona?
  • lidek0 31.07.19, 16:46
    Uważam, że nie tylko Ty musisz z nim porozmawiać ale córka też powinna jak jej zależy na kontaktach z ojcem. Moja siostrzenica ze swoim nie rozmawiała bo widziała i wiedziała jak go męczą kontakty z córką.

    --
    Lidek mama Maćka /ur.08.06.2001/
    Aniołek VIII 1996 Aniołek XI 1997 Aniołek IX 2005
    zapraszam na forum Dla starających się
  • hrabina_niczyja 31.07.19, 16:47
    Wiesz co jakoś tak mam wrażenie, czy wy nie przesadzacie? Może to wcale nie wina ojca, może mała jest przewrażliwiona, może sama sobie wmawia, że ojciec traktuje ją gorzej, a wcale tak nie jest. Normalnym jest, że jak się rozpada małżeństwo to ojciec znika z mieszkania, czasu dziecko siłą rzeczy ma mniej. Normalnym tez jest, że ojciec ma prawo mieć nową rodzinę, z tą rodziną żyć i naturalnie tamta rodzina ma dla siebie więcej czasu i planują pod siebie, choćby te treningi chłopców. W rodzinach wielodzietnych tez tak jest, że jedno na trening, drugie na tańce itd. Naturalnie też ojciec jest bardziej potrzebny w domu, gdzie są małe dzieci, a dochodzi też kwestia nowej żony, która się nie zgadza i już. Z tego co piszesz nie jest marnym ojcem, takim co olewa. Mała z nimi podróżuje, zabierają ją zawsze na wakacje, na wycieczki, na wczasy. Zobacz na basen też ją zabrał. Nie możesz mieć pretensji, że synów pływać nauczył, sama mówisz, że córka się boi. Boi się i co ojciec ma zrobić? Przemyśl tą sytuację, bo naprawdę nikt tego dziecka nie wyklucza, zabierana jest do ich domu, towarzyszy w ich życiu, jeździ z nimi. Ja nie widzę nic złego.
  • tt-tka 31.07.19, 16:55
    No zesz, "zabieraja wszedzie, na basen tez ja zabral" niech sobie dziewczyna postoi na brzegu i popatrzy, jak tatus plywa z mlodszymi, albo niech poslucha, jak sie nimi zachwyca ! "Boi sie i co ojciec ma zrobic" - a pomoc jej przelamac ten strach. Nauczyc plywac, tak jak synow uczyl i choc czasem pochwalic. A przynajmniej zauwazyc !

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • lidek0 31.07.19, 17:09
    Nie żebym pochwalała zachowanie ojca, ale przecież doba z gumy nie jest a ojciec się nie sklonuje, zawsze jak jest więcej niż jedno dziecko każde może narzekać, że inne ma mamy lub taty więcej. Gdyby była tylko ona to tata by cierpliwe przełamywał strach przed wodą, a tak w ciągu np. godziny pobytu na basenie ma nie jedno dziecko a 3 czyli dla każdego po 20 a nie 60 minut.

    --
    Lidek mama Maćka /ur.08.06.2001/
    Aniołek VIII 1996 Aniołek XI 1997 Aniołek IX 2005
    zapraszam na forum Dla starających się
  • hanusinamama 31.07.19, 17:15
    Ale to juz ojca problem. Chciał nowej rodziny trzeba było pomyśleć tak zeby miał czas dla córki. Nie jako 5 koło u wozu. Ze swoimi dziecmi mieszka dla niej nie ma czasu nawet jak jest jego weekend. Dla mnie to takie "zabiore ją dla czystego sumeinia". Facet powinien czasami wygospodarować czas tylko dla córki i trudno druga partnerka musi sie z tym pogodzić (wiedziała ze bierze sobie faceta z dzieckiem). Np na ten basen raz w tygodniu...
  • lwica_24 31.07.19, 17:19
    Druga partnerka zapewne nie jest przyspawana do męża. Czego się czepiasz faceta?
  • hanusinamama 31.07.19, 17:21
    Czego sie czepiam??? Ze nie ma czasu dla dziecka z pierwszego związku?? Facet sie wykrecał do tej pory ze nie miał czasu bo ma swoje drugie dzieci....wiec tak czasami trzeba je zostawić z drugą żoną i miec czas tylko dla pierwszego dziecka. A ty tak bronisz bo co?? Znasz sytuacje od drugiej strony??
  • lwica_24 31.07.19, 17:24
    Nie, staram się patrzeć obiektywnie. Znamy relacje właśnie jednej strony. Gdy rodzą sie kolejne dzieci ( nieważne czy w jednego czy dwóch związków) rodzice maja mniej czasu, bo czas nie jest z gumy.
    Rodzice się rozstali , ojciec nie mieszka razem więc siła rzeczy nie ma wspólnych posiłków, kapieli itd.
    A skad wiesz ile facet czasu poswięca synom? Mój mąz bywał gosciem w domu. Pracował popołudniami, raz w tygodniu w nocy.
  • hanusinamama 31.07.19, 17:26
    Tak i jak sie rodzą kolejne dzieci to dla starszego bardzo wazny jest czas sam na sam z rodzicem. Nawet godzina ale tylko ja i rodzić. Ze mama albo tata maja czas tylko dla mnie.
    A ty zakładasz ze to zatyrany ojciec ktory w tygodniu nie widzi swoich dzieci...a czas zeby ich nauczyć pływać miał???
  • lwica_24 31.07.19, 17:44
    Nie wiem. Mojego syna nauczył pływac nie tata a dziadek.
  • hanusinamama 31.07.19, 17:46
    A tu synów nauczył tata. Wiec córke tez może. Miał czas dla synów powienien mieć i dla córki. Tak czasami kosztem czasu dla synów. On włąsne dzieci wplatał w ten dziwny układ...
  • lwica_24 31.07.19, 17:48
    To nie jest dziwny układ. To jest rodzinne spędzanie wolnego czasu.
  • bo_ob 31.07.19, 17:49
    hanusinamama napisała:

    > On włąsne dzieci wplatał w
    > ten dziwny układ...

    To nie jest dziwny układ. Ludzie się rozwodzą i zakładają nowe rodziny, nie jest to nic dziwnego.
  • bo_ob 31.07.19, 17:25
    hanusinamama napisała:

    > Czego sie czepiam??? Ze nie ma czasu dla dziecka z pierwszego związku??

    Przecież ma czas.
  • hanusinamama 31.07.19, 17:27
    Dla dziecka. Dla córki czas a nie zabierać ze sobą jako osoba dodtkowa. Wiesz ja tez moge na wakacje czy na basen zabrać kolezanke córki przy okazji. Duzo wieksze koszty nie są ... W ten sposob to ja spedzam czas własnie z kolezanką córki, jedzie z nami na tydzien wakacji...dziecko potrzebuje czasu tylko dla siebie. Godzina w tygodniu ale tylko ona i tata. A nie tata, jego nowa rodzina i na doczepkę córka
  • bo_ob 31.07.19, 17:31
    hanusinamama napisała:

    > Dla dziecka. Dla córki czas a nie zabierać ze sobą jako osoba dodtkowa.

    Nie dodatkową, tylko zabiera swoje wszystkie dzieci. To jest rodzeństwo.

    Jeśłi córka chciałaby spędzić czas tylko z tatą (a nie wiemy czy by chciał) musi o tym powiedzieć: tato, chciałabym, abyśmy poszli tylko we dwoje na spacer i na lody.
  • asia_i_p 31.07.19, 17:35
    Ale dlaczego w układzie rodzic-dziecko, to na dziecku spoczywa odpowiedzialność za zapewnienie sobie takiego podstawowego dobra, jak indywidualna uwaga rodzica od czasu do czasu? Ona nie jest jego partnerką, jest jego dzieckiem, to że każde dziecko potrzebuje sam na sam z rodzicami to nie jest wiedza tajemna.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • bo_ob 31.07.19, 17:36
    asia_i_p napisała:

    > Ale dlaczego w układzie rodzic-dziecko, to na dziecku spoczywa odpowiedzialność
    > za zapewnienie sobie takiego podstawowego dobra, jak indywidualna uwaga rodzic
    > a od czasu do czasu?

    Bo to dziecko potrzebuje sam na sam, nie tata. Mówi o swojej potrzebie ten, który ją ma.

  • asia_i_p 31.07.19, 17:43
    W układzie równorzędnym. W układzie dziecko-rodzic rodzic ma potężną przewagę na starcie i dlatego przewiduje i wyprzedza niektóre potrzeby dziecka. Zwłaszcza potrzebę uwagi i docenienia, bo to są rzeczy, o które trudno jest prosić.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • bo_ob 31.07.19, 17:46
    Dziecko może powiedzieć mamie a mama tacie. Ale wychowanie polega również na tym, że należy uczyć dziecko stawiania czoła przeciwnościom, rozwiązywania problemów. 12 lat to nie jest maluch.
  • hrabina_niczyja 31.07.19, 19:01
    asia_i_p napisała:

    > W układzie równorzędnym. W układzie dziecko-rodzic rodzic ma potężną przewagę n
    > a starcie i dlatego przewiduje i wyprzedza niektóre potrzeby dziecka. Zwłaszcza
    > potrzebę uwagi i docenienia, bo to są rzeczy, o które trudno jest prosić.
    >
    Chyba żartujesz. Dawno takiej bzdury nie słyszałam. W normalnych rodzinach dzieci i owszem komunikują takie potrzeby, czyli idą do rodzica i mówią chodź ze mną na lody, na zakupy, do kina. Też jako dzieciak mówiłam matce nie lubię sobót, nie chce żebyś sprzątała i prała cały dzień, chodźmy gdzieś i szła. A skąd ona miała wiedzieć, że mi te soboty czasami bokiem wychodzą? Nie ma nic złego w tym, że dzieci rodzicom coś komunikują i w tym przypadku córka też może przytulić się do ojca, powiedzieć chciałabym to czy tamto. Tu nie ma innego problemu jak taki, że to dziecko gdzieś w głowie sobie uroiło, że jest gorsze, że na doczepke. Nie wiem skąd to wynika, ale matka też jej odczucia popiera, a nie powinna, bo naprawdę z tego co napisała nic złego się nie dzieje.
  • astei 31.07.19, 19:10
    Dla matki porzucenie z malutkim dzieckiem zawsze będzie bolesnym wspomnieniem. Córka zaczyna dorastać i rozumieć sytuację, w której się znalazły. i być może to jest główny problem a nie ten nieszczęsny basen.
  • asia_i_p 31.07.19, 19:18
    Przecież to jasne, skąd to wynika. Ojciec nie spędza z nią czasu indywidualnie, a czas, który spędza z nią i z resztą rodzeństwa, jest spędzany na ulubionych zajęciach reszty rodzeństwa.
    Uważasz, że matka powinna zaprzeczać jej odczuciom? Wcale ci nie jest przykro kochanie, bo nie ma powodu, a jeśli i tak jest ci przykro, to widać z tobą jest coś nie tak?

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • lwica_24 31.07.19, 19:30
    Znamy tylko punkt widzenia załozycielki wątku. Emocjonalny, bo rozpad małżeństwa i założenie nowej rodziny przez ojca jej dziecka zawsze jest taumatyczny ze wszystkimi tego konsekwencjami. Temu nie sposób sie dziwić.
    Nie znamy relacji ojca. Czasem dzieciom, nawet z pełnych, modelowych rodzin, trudno dogodzić. Nie wiemy jakie roszczenia ma córka, jakie są jej relacje z przyrodnimi braćmi, jakie z neksia, ....
    Demonizujemy zachowania ojca tylko dlatego, ze manową rodzine a co by było gdyby zachowywał sie identycznie mając troje dzieci z jedną zoną?
  • asia_i_p 31.07.19, 21:34
    To dalej bym twierdziła, że każdemu dziecku należy się czas indywidualny z każdym z rodziców, nawet jeśli uwielbiają się bawić razem jako rodzina. To nie jest roszczenie, to jest fundamentalna potrzeba dziecka - zbudowanie indywidualnej, a nie tylko zbiorowej relacji z rodzicami. Dlatego twierdzę, że prawdopodobnie chłopcy, a przynajmniej młodszy z nich, za moment będą mieć ten sam problem.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • rosapulchra-0 01.08.19, 05:13
    " W normalnych rodzinach dzieci i owszem komunikują takie potrzeby, czyli idą do rodzica i mówią chodź ze mną na lody, na zakupy, do kina."
    Słowo klucz - normalnych

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi by Vaikiria
  • hanusinamama 31.07.19, 17:45
    A mozesz napisać jaką ty masz sytuacje?? BO mam wrażenie ze tutaj dziewczyny zyjace z facetem, ktory ma dziecko z poprzedniego związku strasznie bronią pana ktory łaskawie nie olewa zupełnie dziecka , olewa tylko częsciowo...
  • bo_ob 31.07.19, 17:47
    hanusinamama napisała:

    > A mozesz napisać jaką ty masz sytuacje??

    Ja?

    Ja mam dorosłe dzieci z jednym mężczyzną, który innych dzieci nie ma smile
  • lwica_24 31.07.19, 17:50
    Nie, to o mnie. Mam dorosłego syna. Mam dorosłego pasierba. Jestem w bardzo dobrych stosunkach z eksią.
  • rosapulchra-0 01.08.19, 05:15
    Na czym polegają te bardzo dobre stosunki z eksią?

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • lwica_24 01.08.19, 08:51
    Gadamy ze sobą przez telefon (prawie co tydzień).
    Gdy przyjeżdża do Polski zatrzymuje sie u nas ( mamy ku temu warunki).
    Kilkakrotnie zapraszała nas do siebie na wakacje ( mieszka w dość ciekawym miejscu).
    Gdy potrzebuje jakiejs pomocy dostaje ją.
    Po prostu jest..... członkiem rodziny jakkolwiek by to dziwnie zabrzmiało.
    Dziwne? Tak tez można.
    P.s Kilkakrotnie spędzalismy wspólnie święta i o zgrozo raz bez dzieci.
  • mgla_jedwabna 31.07.19, 18:41
    Rodzic ma zas.....ny obowiązek zaspokajać potrzeby dziecka niezależnie od tego czy i jak dziecko o tych potrzebach mówi.

    A tutaj ojciec nie dość, że nie jest w stanie wygospodarować czasu TYLKO dla córki, to jeszcze czas spędzany z córką i synami planuje biorąc pod uwagę wyłącznie preferencje i potrzeby synów. Niechby chociaż pofatygował się znaleźć tym dzieciakom aktywność, przy której dobrze bawiliby się wszyscy troje.
  • lwica_24 31.07.19, 19:16
    Rodzic nie ma szklanej kuli, zeby wiedziec jakie dziecko ma potrzeby. I dla jasności - kazdy rodzic nie tylko mający nową rodzinę. A i potrzeby dziecka bywaja rózne - aż strach pomyslec jesli jeden będzie chciał dom nad jeziorem a drugi porsche w kolorze bordo. Nie zabawki bynajmniej.
  • eilian 01.08.19, 10:45
    Serio? To co to za rodzic, który nie zna potrzeb własnego dziecka? Pierdzielisz jak potłuczona, sorry.
  • kyrelime 01.08.19, 15:59
    Nie porównuj proszę dóbr materialnych do potrzeb emocjonalnych- to dwie zupełnie różne sprawy. Nikt tutaj nie pisze, że rodzic ma zgadywac czego pragnie dziecko i mu to kupować. Piszemy, że rodzic ma obowiązek zapewnić dziecku realizację podstawowych potrzeb związanych z relacją, przynależnością- nie trzeba mieć szklanej kuli ani II 120 by wiedzieć, że dziecko potrzebuje uwagi, wspólnego czasu, wysłuchania, poczucia bycia kochanym, ważnym i akceptowanym. Jest to potrzebne do prawidłowego rozwoju- kto ma to zapewnić jeśli nie rodzice?
  • lwica_24 01.08.19, 17:17
    W idealnym świecie tak, pełna zgoda. W idealnym swiecie wszyscy sie kochaja, nikt nikogo nie oszukuje, wszyscy zyja w zgodzie, nie ma przemocy, rozwodów, chorób, trudności finansowych, nikt nie łamie prawa itd.
    Niestety nie zyjemy w idealnym swiecie.
    Nie wszystkie potrzeby emocjonalne ( materialne zreszta też) są zaspokajane - z róznych powodów.
    Mozna sie zastanawiać czy wspomniany wyżej ojciec zrobił wszystko co powinien w stosunku do całej trójki, ale nikt nie jest chodzącym ideałem, nawet forumki głosno go krytykujące i przypisujące sto pięćdziesiąt wad. I przy okazji przyczepienia łatki wstrętnej macochy jego drugiej zonie , o której niczego nie wiemy.
    Każda rodzina jest inna. Naprawdę nasza forumowa wiedza jest zbyt mała, zeby osądzać faceta, bo rzeczywistość może być odmienna.
    P.S. Mam kolege, który miał krótki romans , bo nawet nie związek, z pewna pania. Pani zaciązyła i oświadczyła, ze chce ciążę usunąc. Kolega uprosił ja, zeby tego nie robiła, na co pani przystała, ale nie widzi dziecka od chwili wyjścia ze szpitala. Brzmi nieprawdopodobnie a jednak.... Dziewczyna ma ponad 20 lat. Jest kochana, akceptowana, nie ma kompleksów.
  • kyrelime 01.08.19, 19:25
    No cóż, ja jestem daleka od oceniania tego ojca i w ogóle kogokolwiek. Polemizuję jednak ze stwierdzeniem, że pomijanie potrzeb dzieci to norma. Dla mnie to nie norma i nie uważam, że tylko w idealnym świecie rodzice starają sie zaspokajać potrzeby emocjonalne dzieci. Piszę też o optymalizowaniu sytuacji- wiadomo, że nikt nie ma idealnego życia i warunków, ale to po stronie dorosłych powinno stać zadanie organizacji życia rodzinnego w taki sposób, by bilans różnych zysków i strat był możliwie korzystny dla wszystkich członków rodziny.
  • lwica_24 01.08.19, 19:47
    Potrzeby i emocjonalne i finansowe mają wszyscy- i eksia i dziewczynka i neksia i dwaj chłopcy i ojciec. Wszyscy !
  • kyrelime 01.08.19, 20:14
    Oczywista oczywistość. I gdyby wątek był o jednym z synów rady pojawilyby sie podobne. Aktualnie wiemy, że to córce brakuje uwagi ojca. Ojca obowiązkiem jest spróbować jej tą potrzebę zaspokoic. Oczywiście ojciec musi wiedzieć, że potrzeba istnieje. Byc moze on myśli, że model kontaktów jaki obrał jest słuszny. Powinien jednak znać swoje dziecko i widząc, że jest nieswoje, smutne czy wycofane pogadać z nim i poszukać razem rozwiazan.
  • lwica_24 01.08.19, 20:17
    Chyba nie każda z forumek jest tego zdania. Widzę tu cała armię co najmniej niechętnie nastawionych do neksi, i ojca.
  • kyrelime 01.08.19, 20:36
    No bo pewnie oceniają przez pryzmat swoich doświadczeń, tak jak Ty oceniasz przez pryzmat swoich.
  • mamaaspiama 01.08.19, 20:41
    "No bo pewnie oceniają przez pryzmat swoich doświadczeń, tak jak Ty oceniasz przez pryzmat swoich."

    Na pewno 😊 To naturalne. Odruch "ratowania potomstwa" też jest naturalny i nie dziwię się autorce w sumie. Tylko warto uspokoić jej emocje zamiast podsycać negatywne nastawienie.
  • kyrelime 01.08.19, 20:46
    Racja.
  • marisol25 04.08.19, 18:26
    lwica_24 napisała:

    > Rodzic nie ma szklanej kuli, zeby wiedziec jakie dziecko ma potrzeby.

    Czytając ciebie w tym wątku mocno liczę na to, że jesteś po prostu nieudacznym trolliszczem.

    Bo żeby dorosłe babsko i rzekomo matka, sadziło takie pierdola#menty, to niewiarygodne.

    Kto ma znać potrzeby własnego dziecka, jak nie rodzic? Pan Zbyszek z warzywniaka? Serio potrzeba do tego szklanej kuli? OJP..
  • lwica_24 04.08.19, 19:42
    A grzeczniej tego smego nie potrafisz? Mamusia kultury nie nauczyła?
  • hanusinamama 31.07.19, 17:44
    NO o tym piszę...
  • hrabina_niczyja 31.07.19, 18:56
    Na jaką doczepke? Ludzie to jest rodzeństwo, ojciec nie zabiera jej na doczepke, ojciec wszystkie swoje dzieci zabiera na basen czy na wakacje. Czy wy jesteście nienormalne? Gdzie tu jakaś doczepka.
  • tt-tka 31.07.19, 17:30
    bo_ob napisała:

    > hanusinamama napisała:
    >
    > > Czego sie czepiam??? Ze nie ma czasu dla dziecka z pierwszego związku??
    >
    > Przecież ma czas.


    No jednak nie bardzo. Corka jest na doczepke do czasu, ktory on spedza z synami.



    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bo_ob 31.07.19, 17:31

    > No jednak nie bardzo. Corka jest na doczepke do czasu, ktory on spedza z synami


    Na jaką doczepkę? Ojciec ma 3 dzieci i wszystkie zabiera na basen, na wycieczki, na wakacje.
  • hanusinamama 31.07.19, 17:47
    Ale na co dzien zyje z synami wiec spedza znimi wiecej czasu. I ok nie da rady mieszkać z córką to powienien miec czas tylko dla córki...
  • bo_ob 31.07.19, 17:48
    hanusinamama napisała:

    > Ale na co dzien zyje z synami wiec spedza znimi wiecej czasu.

    No niestety, jeśli ludzie zakładają nowe rodziny to tak to wygląda.
  • lwica_24 31.07.19, 17:51
    Niestety życie jest bardziej skomplikowane. Zaraz zaproponujesz, zeby prowadzić dzienniczek ile czasu w tygodniu spędza z synem starszym, ile z młodszym ile z córka.
  • asia_i_p 31.07.19, 17:57
    Po co dzienniczek? Po prostu ustalić, że raz na dwa tygodnie, czy raz na miesiac, jeżeli jest bardzo zapracowany, mają wyjście ojciec - córka. I wtedy ona jest najważniejsza. Prawdę mówiąc, tak samo powinno być z każdym z synów z drugiego małżeństwa, no ale tu już nie rolą autorki wątku jest to, żeby mu to mówić.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • hanusinamama 31.07.19, 17:58
    O tym samym piszę. Raz w tygodniu zabiera córkę na basen. Jeden weekend na 3 miesiace spedza tylko znią i na serio jest wielka różnica...
  • hrabina_niczyja 31.07.19, 18:52
    Nie gadaj głupot dobrze, nie izoluja dziecka. Jeździ i zwiedza świat na równi z rodzeństwem. Ojciec też nie poszedł tylko z chłopakami, zabrał wszystkie dzieci, każdemu po równo. Nie musiala stać na brzegu, bo nikt jej nie kazał.
  • marisol25 04.08.19, 18:31
    hrabina_niczyja napisała:

    > Nie gadaj głupot dobrze, nie izoluja dziecka. Jeździ i zwiedza świat na równi z
    > rodzeństwem. Ojciec też nie poszedł tylko z chłopakami, zabrał wszystkie dziec
    > i, każdemu po równo. Nie musiala stać na brzegu, bo nikt jej nie kazał.

    Kobieto, jesteś mega zaburzenia, pamiętam twoje niektóre wątki.. Jesteś ostatnia osoba która ma prawo pouczać innych a już dawać porady w sprawie dziecka to jakaś komedia. 😆😆😆
  • asia_i_p 31.07.19, 16:57
    12-latka ma prawo być przewrażliwiona i niepewna siebie, taki wiek. Od tego ma rodziców, żeby się postarali ją wesprzeć. Odfajkowanie robię a), b) i c) i stwierdzenie, że w takim razie jestem świetnym rodzicem, a dziecko widać jakaś miągwa, skoro mu źle, to trochę słaby model rodzicielstwa. Spędzanie weekendu zawsze tak, jak pasuje dwojgu dzieciom nie jest w porządku wobec trzeciego, rozumiem, że nie każdy weekend może być podporządkowany potrzebom córki, ale co któryś jednak powinien być, powinno się dziać coś, co ona lubi i w czym ona jest dobra. Czasem też dzieci powinny spędzać czas z rodzicami sam na sam, bez innych dzieci - nie wygląda na to, żeby ojciec taki czas poświęcał córce, ani prawdę mówiąc któremukolwiek z synów. Nie zdziwiłabym się, gdyby młodszy z synów, ten mniej chwalony, za parę lat miał ten sam problem, co córka autorki, bo jak się dzieci traktuje przez cały czas drużynowo, to sprzyja się wzajemnym porównaniom i rywalizacji i ciężko jest zbudować indywidualne więzi i poczucie wartości.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • bo_ob 31.07.19, 17:00
    asia_i_p napisała:

    > rozumiem
    > , że nie każdy weekend może być podporządkowany potrzebom córki, ale co któryś
    > jednak powinien być, powinno się dziać coś, co ona lubi i w czym ona jest dobra


    Słusznie. dlatego dziewczynka może zaproponować ojcu i braciom taka formę spędzenia czasu, jaką sama lubi.

  • asia_i_p 31.07.19, 17:06
    To jest 12-latka, w dodatku już niepewna siebie. Może jej brakować odwagi, świadomości tego, co lubi, może się krępować finansowo, dodatkowo jeżeli jej propozycja zostanie odrzucona, może się bardzo źle poczuć. Nie wydaje się, żeby autorka była z eks w konflikcie, więc chyba większy ma sens, żeby ona z nim pogadała, a inicjatywa zrobienia z córką czegoś, co ona lubi, wyszła jednak od niego.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • bo_ob 31.07.19, 17:07
    Wybacz, ale jeśli nie powie jak chciałaby spędzić czas, to nikt w jej myślach nie przeczyta.
  • asia_i_p 31.07.19, 17:12
    Ale po co w myślach? Niech jej matka i ojciec pogadają, co ona lubi i ojciec coś z tego zestawu zaproponuje. Jeżeli się to przerzuci na dziecko, bez wcześniejszej rozmowy z ojcem, to może skończyć się na tym, że ona coś zaproponuje, ojciec to odrzuci, i dziecko poczuje się jeszcze gorzej.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • bo_ob 31.07.19, 17:17
    asia_i_p napisała:

    > Ale po co w myślach? Niech jej matka i ojciec pogadają, co ona lubi i ojciec co
    > ś z tego zestawu zaproponuje. Jeżeli się to przerzuci na dziecko, bez wcześniej
    > szej rozmowy z ojcem, to może skończyć się na tym, że ona coś zaproponuje, ojci
    > ec to odrzuci, i dziecko poczuje się jeszcze gorzej.
    >

    No tak, ale nie wiemy czy matka wie co córka lubiłaby robić z tatą i braćmi.
    Wiemy tylko, że źle się czuje na basenie, bo nie umie pływać i ma żal o to, że tata jej nie chwali i nie poświęca więcej uwagi.


  • hanusinamama 31.07.19, 17:19
    Ale to ojciec nie powienien znać dziecka i wiedzieć co chce robic? Poza tym chodzi o tez o czas tylko on i córka. Mieszka z synami wiec córce nalezy sie taki dzien tata i ja.
  • bo_ob 31.07.19, 17:24
    hanusinamama napisała:

    > Ale to ojciec nie powienien znać dziecka i wiedzieć co chce robic?

    Pierwsze słyszę, że rodzić ma wiedzieć co dziecko chce robić jeśłi dziecko o tym nie powie.

  • pade 01.08.19, 01:42
    Masz dzieci?


    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • hanusinamama 31.07.19, 17:18
    A to nie ojciec powienien czasami chceć spedzic czas tylko z córką. Synowie zostaja z matką albo jada do dziadków a on raz na jakis czas spedza tylko z córką. W tygodniu ma mase czasu tylko dla swoich synów. Wyglada tak jakby dla czystego sumeinia zabierał córkę na rózne wyjazdy ale juz nie interesował sie jak ona sie tam czuje...
  • lwica_24 31.07.19, 17:21
    A skąd wiesz, że ma masę czasu? Mój mąż wielokrotnie wychodził z domu gdy syn spał i wracał gdy też spał.
  • hanusinamama 31.07.19, 17:24
    Ale to go nie tłumaczy...Dziecko potrzebuje ojca. Poza tym skoro nauczył synów pływac tzn ze miał czas tak???Mąż ma dzieci z poprzedniego małżęnstwa, bo bronisz Pana jak lwica.
  • lwica_24 31.07.19, 17:47
    Bo jestem lwicą. Patrz nick.
    Skąd wiesz KTO nauczył pływać?
    Dziecko potrzebuje ojca, ale potrzebuje takze pieniędzy na kursy językowe, wakacje, sprzęt. A te z nieba nie spadaja.
  • marisol25 04.08.19, 18:41
    lwica_24 napisała:

    > Bo jestem lwicą. Patrz nick.
    > Skąd wiesz KTO nauczył pływać?
    > Dziecko potrzebuje ojca, ale potrzebuje takze pieniędzy na kursy językowe, waka
    > cje, sprzęt. A te z nieba nie spadaja.

    Nie jesteś lwica tylko żałosna wyrachowana baba, z całą pewnością neksia. To aż bije z twoich postów, nie ma sensu zaprzeczac.wlasna piersią, niczym Rejtan, bronisz Pana i dzieci z nowego związku. Tfu, żenada.
  • bo_ob 31.07.19, 17:23
    hanusinamama napisała:

    > A to nie ojciec powienien czasami chceć spedzic czas tylko z córką.

    Widocznie ojciec nie wie, że córce coś się nie podoba, wydaje się, że on w swoim mniemaniu wypełnia obowiązki ojca i córki nie zaniedbuje, dołączył ja do nowej rodziny na równych prawach.

    A jeśli coś nie gra to trzeba o tym poinformować paszczą.

  • hanusinamama 31.07.19, 17:28
    NO trzeba ...co nie zmienia faktu ze wiedział ze synów nauczyć pływac trzeba.
  • bo_ob 31.07.19, 17:32
    hanusinamama napisała:

    > NO trzeba ...co nie zmienia faktu ze wiedział ze synów nauczyć pływac trzeba.

    A może córka nie chciała sie nauczyć? Nie wiemy tego.
  • asia_i_p 31.07.19, 17:32
    Tak, ale niekoniecznie córka powinna go o tym informować. Jeżeli chce, to pewnie, ale jeżeli to dla niej dodatkowy stres, to są inne rozwiązania.
    A swoją drogą ten facet chyba nie jest idiotą - naprawdę tak trudno wpaść na to, że ktoś, kto się boi wody, kiepsko się bawi na basenie, mając jako główną rozrywkę rozmowę o sukcesach młodszego brata? Mam wrażenie, że trochę jednak idzie po lini najmniejszego oporu, młodsi chcą iść na basen, to idzie na basen, a córkę przecież bierze, więc odfajkował czas z córką. Trochę chyba wymaga wybicia z rutyny i przekonania o własnej cudowności. Jak każdy z nas od czasu do czasu.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • baba67 01.08.19, 10:55
    Przecież ten facet jest skrajnie niedojrzały , tacy się nie zmieniają. Niemowlak w domu a on miłości życia szukał. Szukał to i znalazł,A ta jego miłość to też jakaś mocno nie teges. Warte jedno drugiego,

    --
    Starość posiada te same apetyty co młodość tylko nie te same zęby.
  • lwica_24 01.08.19, 17:47
    Czy znasz tych ludzi, zeby aż tak jednoznacznie ich oceniać?
    To opowiem Ci o swojej rodzinie.
    Mój mąż ożenił sie młodo, na studiach. Natychmiast urodziło się dziecko. Trudne dzienne studia na tym samym kierunku, brak pieniędzy i dorobienia, żerowanie na rodzicach ( jednych i drugich) prowadziło do konfliktów. Konflikt podsycali rodzice - jedni i drudzy. Młodzi kłócili się o wszystko: kto ma wstawać do dziecka, kto wyprowadzić psa, kto pozmywać, kto zrobić zakupy itd. Potem doszło do rywalizacji na polu zawodowym, wzajemnych pretensji o pieniądze. W efekcie rozwód. Męza poznałam gdy był już po rozwodzie. Z byłą zoną utrzymywał poprawne stsosuki, powodów do kłótni było mniej, nie mieszkali razem, jego nie raziły jej wady i odwrotnie.
    Finansowo pomagał ile mógł nie licząc alimentów , które w owym czasie były kwota fikcyjna ( szalejąca inflacja).
    Pobralismy sie, urodziłam syna. Wyjeżdzalismy razem na wakacje w róznych konfiguracjach, Bywało, ze mąż z dwoma synami, czasem ja z dwoma chłopcami, czasem eksia tez z dwójką. Później chłopcy wyjeżdżali na obozy językowe bez nas. Obaj.
    Z eksia mamy bardzo dobre stosunki. Od pewnego czasu mieszka za granicą w dość egzotycznym miejscu. Gościła nas. Gdy przyjeżdża do Polski mieszka u nas.
    Czy bywały nieporozumienia? Owszem. Tak jak w każdej rodzinie.
    I jak wszyscy przechodzilismy problemy, choroby, odejścia starszego pokolenia. I gdy zmarła matka eksi mój mąż jako pierwszy pospieszył z pomocą. Ja usłyszałam dużo mądrych słow gdy chorowała i umierała moja mama.
    Zapewne nazwałabyc mnie q...., bo uwiodłam cudzego męża. Nie czuje sie nie w porządku.
  • aerra 01.08.19, 18:25
    Ale to nie jest wątek o tobie, twojej rodzinie patchworkowej i twoich kontaktach z ex-żoną.
    Gratulacje, jak udało wam się poskładać sytuację i mieć dobry kontakt z wszystkimi - to świetnie, możliwe, że to nawet twoja zasługa, tylko nadal: NIE O TYM MOWA.


    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • lwica_24 01.08.19, 19:50
    Nie, oczywiście. Piszę o sobie bo mam zgoła inne doświadczenia, nie każda eksia krzyczy, ze jej dziecko jest opuszczone przez ojca, bo ten nie zaspakaja potrzeb emocjonalnych pierworodnego, nie kazda neksia jest zła macocha, która pragnie udusić pasierbice i nie kazdy facet to kretyn. Tyle.
    Nie znamy i powtarzam to relacji drugiej strony. Może okiem ojca i jego zony sytuacja wygląda zgoła inaczej.
  • mgla_jedwabna 31.07.19, 18:44
    Gdzie ty tu widzisz równe prawa?
  • artka 31.07.19, 17:30
    Nie spędza z ojcem czasu nigdy sam na sam, może z dwa razy zabrał ją w ciągu ostatnich kilku lat samą na lody. Czas jaki spędzają jest wspólny, z jednej strony to dobrze, bo córka buduje więź tez z braćmi i to dla mnie mimo wszystko ważne, bo nie zapowiada się, żeby doczekała się rodzeństwa z mojej strony, a z drugiej czuje się tak jak ktoś tu napisał "dzieckiem" drugiej kategorii, bo te ich spotkania podporządkowane są chłopcom i ich aktywnościom.
    Chłopcy są żywi, wszędzie ich pełno, mają tez inne możliwości, zaangażowanie w ich sporty obu rodziców. Starszy już jakieś osiągnięcia ma, młodszy tez coś trenuje. Córka to raczej taki typ spokojny, nie bardzo sportowy, ale jak już coś zaczęła jak te tańce w mdku to z powodu częstych nieobecności musiała zrezygnować. Teraz chodzi w roku szkolnym w szkole na zajęcia taneczne, dobrze się uczy, ale jest taka wycofana w stosunku do rówieśników też.
  • bo_ob 31.07.19, 17:35
    artka napisał(a):

    > bo te ich
    > spotkania podporządkowane są chłopcom i ich aktywnościom.


    A jeśli spotkanie we czwórkę miałoby być podporządkowane aktywności córki to jak miałoby wyglądać? Tak z ciekawości.

  • hanusinamama 31.07.19, 17:48
    Nie tu powinny byc spotaknia we dwoje: ona i tata. Bo tego jej brak.
  • artka 31.07.19, 17:52
    Pewnie chciałaby iść z nim na lody, do kina, na koncert, żeby czuć że ten czas jest tylko dla niej.
    W czerwcu dostała wyróżnienie w szkole za bardzo dobre wyniki w nauce, była wyczytana na apelu, a rodziców zaproszono na środek i wręczano dyplomy. Chciała, żeby tata przyszedł, miała się czym pochwalić, tata nie przyszedł. Odbierałam dyplom sama, dużo rodziców było w pojedynkę, ale mojej córce naprawdę zależało żeby tata był.
  • hanusinamama 31.07.19, 17:56
    NO to czekam co teraz obrończynie Misia napiszą...zapewne miał dużo pracy albo był zajęty nową rodziną. Swoja drogą znam dziewczynę, ktora sie oburzała ze ex jej partynera chce aby on spedzał wiecej czasu z pierwszym dzieckiem. NO przeciez z nią ma teraz malutkie dziecko!!! Jak po 5 latach Pan znowu znalazł inną i ma kolejne dziecko (nr 4 )- teraz słysze jakim on jest złym ojcem. To ze z nią sie rozszedł nie znaczy ze moze dziecko olewać. Pięknie pokazuje jak to zalezy od sytuacji w jakiej jesteśmy.
  • lwica_24 31.07.19, 18:00
    Nie wiem czy jestem obrończynia Misia,staram się patrzeć na to obiektywnie.
    Mój mąż nie był ani razu na rozpoczęciu czy zakończeniu roku szkolnego. Nie brał udziału w uroczystości wręczania synowi dyplomu laureata ogólnopolskiej olimpiady ( był wtedy w liceum).
    Co więcej - mnie tez nie było w wielu miejscach i na wielu uroczystościach. Dyplom ogladalismy w domu.
  • hanusinamama 31.07.19, 18:05
    I to tłumaczy ojca. Chwali swoich synów. Córka ma osiągnięcie, jeden dzien w roku kiedy moglby być z niej dumny, ją pochwalić...nie było go. Przykre i naprawde dziecku będzie z tym źle bardzo długo.
  • lwica_24 31.07.19, 18:11
    Oj to mój syn powinien popaść w depresję. Był w II klasie liceum, gdy został laureatem pewnej olimpiady przedmiotowej i został wytypowany jako reprezentant Polski . Dyplom, uroczyste przemówienia, gratulacje itd. A on bez rodziców. I jakos mu xle nie było. Wiem, bo rozmawialismy. Rodzice , niestety, maja to do siebie, że w większości pracuja i nie w każdym fachu zamyka sie biurko na klucz czy przyczepia karteczke "nieczynne do odwołania". Sorry.
  • asia_i_p 31.07.19, 18:26
    Twój syn wiedział, że jesteście z niego dumni. Córka autorki wątku uważa, że ojciec z niej dumny nie jest, więc to nie są sytuacje porównywalne. On powinien w tym momencie się postarać, żeby być z nią i okazać jej swoją dumę.

    My tu mówimy o sytuacji już kryzysowej, to dziecko już czuje się odrzucone. To tak, jakbyś ironizowała, że ktoś daje choremu dziecku antybiotyki i twierdzi, że bez tego umrze, a twoje zdrowe antybiotyków nie dostaje i jakoś żyje.

    Czasem rodzice się rozstają i zakładają nowe rodziny - dla tego masz pełne zrozumienie, dla ich potrzeb w tym momencie. Zrozum tak samo, że czasem dziecko potrzebuje rodzica w jakimś okresie życia bardziej i wtedy on mu tę zwiększoną uwagę zapewnić powinien. To takie samo życiowe zjawisko jak rozwody i drugi związek.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • amsterdama 01.08.19, 08:36
    Twój syn nie ma tu nic do rzeczy. Możesz się na niego powołać, kiedy jego ojciec zamieszka z nowymi dziećmi. Nie mówiàc o tym, że licealista to nie dwunastolatka.
  • lwica_24 01.08.19, 08:53
    Ależ jak miał 7,8,12 lat też ani ja ani mąż nie biegalismy do szkoły, bo dostawał nagrody. A ojca widywał rzadko. Czasem nawet nie było go przez dobe w sobotę albo niedzielę.
  • amsterdama 01.08.19, 09:08
    Ale Twój syn ojca ma. Nawet jeśli Twój mąż wyjedzie na pół roku - Twój syn wie, że ma ojca. Tamta dziewczynka widząc ojca przez kilka godzin na tydzień musi konkurować z braćmi o jego uwagę. I przegrywa tę konkurencję. Należy jej się, jak psu kość, żeby ojciec od czasu do czasu znalazł wyłącznie dla niej choć godzinkę- a tu była świetna okazja. Ojciec nie widzi, że daje ciała w wychowaniu pierworodnej, a druga żona być może utwierdza go w przekonaniu, że tak jest dobrze, bo „ co będziesz latał do pannicy do szkoły, skoro nasi synusiowie tacy samodzielni pomaszerują bez ojca” ( a może z ojcem).
  • lwica_24 01.08.19, 17:19
    A być może , bo tego nie wiemy, ojciec pracuje dodatkowo, żeby zapewnić takze pierworodnej atrakcyjne wakacje. Nie wkładaj w usta kobiety, o której nie wiesz niczego, prócz tego, ze jest druga zona i matka dwóch chłopców, takich wypowiedzi.
    Nie przeczę, ze tak jest, ale może być zupełnie inaczej.
  • artka 31.07.19, 18:24
    Powiem tak, córka nigdy nie miała takich ocen jak w tym roku, dodatkowo miała tez inne osiągnięcie za które została wyróżniona, zależało jej żeby w tym roku tata był. Ex nigdy w rozpoczęciu ani zakończeniu roku szkolnego nie uczestniczył, ja do 3 klasy zawsze, ale w tym roku ze względu na wyróżnienie, które nie było dla niej jak chleb powszedni chciała żeby ojciec był, bardzo chciała.
  • scarlett74 31.07.19, 18:40
    I tu artka właśnie twoja rola, widzisz ze córa przeżywa to nieszczęsne zakończenie roku. Utrwal ją w przekonaniu że jest mądrą i zdolną dziewczynką i że tata jest z niej dumny, a nieobecność taty na zakończeniu roku, tego nie niweluje . Nie rób z tego zakończenia najważniejszego dnia roku.
    A córka wyraziła do taty wprost swoją prośbę i tata jej wprost odpowiedział, ze nie będzie?
    A może jego młodsi tak głupio mieli zakończenie roku, w różnych godzinach, że nie było możliwości się sklonować...😜
  • artka 31.07.19, 18:45
    Zaprosiła go, podała godzinę i miejsce, tata powiedział że się postara.
  • scarlett74 31.07.19, 18:52
    A czy jakoś przeprosił córę , zaprosił ja lody , itp.?
  • mamaaspiama 01.08.19, 19:13
    "tata powiedział że się postara."

    A skąd wiesz, że się nie starał?
  • scarlett74 31.07.19, 18:09
    No chwila, w pewnym wątku ematki chórem krzyknęły, że rodzic na zakończeniu roku to obciach, a oboje rodziców to obciach podwójny...
    Mając dzieci w różnych placówkach, pracując w systemie zmianowym czy w delegacji trudno logistycznie być na uroczystościach szkolnych. A dwa -przynajmniej u nas -szkoła nie jest pępkiem świata😜
  • lwica_24 31.07.19, 18:12
    No u nas tez bywało podobnie. Szkoła blisko. Dziecko samodzielne. Rodzice oboje pracujący, tata dodatkowo tam i tu.
  • scarlett74 31.07.19, 18:20
    Dokładnie, szkoła ważna, ale nie popadajmy w skrajności, że dziecko popada w dramat, bo nie ma rodzica na zakończeniu roku...
    A z tego co wątkodajka pisze ojciec jest obecny w życiu córy. Mam wrażenie, ze dziewczynka po prostu jest zazdrosna o tatę i chciałaby go mieć tylko dla siebie. A wątkodajka zamiast jej pomóc , tylko jojczy i narzeka, co może przynieść skutek odwrotny. Gość się wkurzy i kontakt ograniczy się do ściśle wyznaczonych dni i godzin...🤔
  • lwica_24 31.07.19, 18:27
    Abstrahując od tej sytuacji uważam, że zbyt duża obecność rodziców w szkolnym zyciu dzieci przynosi więcej szkody niz pozytku. Ja szkołe skończyłam 24 lata przed moim synem. Nie musiałam chodzic do niej po raz wtóry.
    Dziecko może pochwalić się świadectwem/dyplomem/osiagnięciami w domu. Jest to czas, zeby z rodzina ( rodzicami, rodzeństwem, dziadkami itd) iść na lody, pogadać, ale w szkole? Nie ma na to warunków jest za to jarmark, przekrzykiwanie się mamus, spoceni tatusiowie z aparatami fotograficznymi, nieszczere usmiechy, w sumie obciach.
    No i nie kazdy może wyjść z pracy w dowolnym czasie. Mamy tez swoje obowiązki, ambicje.
  • amsterdama 01.08.19, 08:33
    Zbyt duża aktywność rodzica w życiu szkolnym dziecka w opisanym przypadku?! Lwica, zastanów się choć chwilkę, co piszesz. I nie porównuj dziewczynki do swojego syna, bo okoliczności w jakich się wychowuje są diametralnie inne od tych, w których żyje córka autorki. Rzeczywiście piszesz jakbyś miała własne doświadczenia w tym zakresie, ale jako druga żona, dla której pierwsze dzieci męża są z automatu złem koniecznym.
  • lwica_24 01.08.19, 08:55
    Nic podobnego. Dla mnie pasierb nie był, nie jest i mam nadzieję nigdy nie będzie złem koniecznym.
    Dla byłej zony mojego męża my tez nie jesteśmy wrogami. Mówiła mi o tym wielokrotnie.
    Często o mężu mówimy nasz mąż.
  • amsterdama 01.08.19, 10:56
    Cenzurki, które sobie sami wystawiamy, są mało wiarygodne.
  • grrrru 01.08.19, 10:58
    Ej, a mnie to wierzysz, że nie każę pasierbom na grochu klęczeć? smile
  • amsterdama 01.08.19, 12:38
    Nie to co piszesz o sobie, ale jak piszesz o własnych i obcych pasierbach daje mi obraz Twojej osoby. Choć kto Cię tam wie🤪.
  • grrrru 01.08.19, 09:31
    Jakie z automatu? Ja na przykład bardzo się cieszę, że moje córki mają rodzeństwo. Złem koniecznym to jest ich matka i nie z automatu, a z bardzo konkretnych powodów.
  • amsterdama 01.08.19, 09:40
    Gruuu, ale ja pisałam konkretnie do Lwicy ( opierajàc się na jej uprzednich wpisach). Nawet Ciebie chciałam podać jako przykład dobrej, empatycznej macochy. Więc dobrze, że się odezwałaś i mogłyśmy to wyjaśnić.
  • grrrru 01.08.19, 10:57
    Z tą empatią to nie przesadzajmy. Przed chwilą zgarnęłam ze środka łazienki przepocone ciuchy po treningu i uwierz mi, że to co sobie pomyślałam było mało empatyczne big_grin Momentami to Młodego ratuje tylko to, jakim jest bratem dla młodszych... Ale przypuszczam, że życie z własnym dzieckiem będącym w fazie buntu i obrazy na cały świat też bywa ciężkie.
  • amsterdama 01.08.19, 12:36
    Nic nie musisz tłumaczyć.Mam dwie nastolatki. Własne.
  • cosmetic.wipes 31.07.19, 16:57
    Ależ ci matka zryla beret.

    --
    Przychodzi Ziobro do apteki:
    - Poproszę czopek.
    - Jaki?
    - Może być.
  • hrabina_niczyja 31.07.19, 19:22
    cosmetic.wipes napisała:

    > Ależ ci matka zryla beret.
    >
    Mi? Jakby mi zryła to bym dzisiaj była baba ujadającą na wszystkich facetów jak leci. Plułabym na nich jadem i z obrzydzeniem patrzyła. Także wiesz, odstosunkuj ty się ode mnie jak nie masz nic mądrego do powiedzenia.
  • triss_merigold6 31.07.19, 20:32
    Każdy ochłap bierzesz za przejaw zainteresowania i więzi, to też skutek wychowania i kodów z domu.
  • hrabina_niczyja 31.07.19, 20:42
    Idź mi z tą tania psychologia. Jak ty tutaj widzisz ochłap to w takim razie może się pochwal jakie to nieochłapy dostaje twój syn od ojca. Tak, wiemy, pisałaś nie raz 😀 No, ale zawsze można usiąść razem z dzieckiem i plakac na ojca, że jakie to ochłapy na stół rzucił, nawet więcej można tego dziecka wogole na te wakacje i baseny z ojcem nie puścić, bo po co dziecku taki ochłap. A niech dzieciak się uczy, że takie wakacje czy czas na basenie to żadne zainteresowanie i przejaw więzi. Idź się puknij.
  • grrrru 31.07.19, 18:40
    Łaskawca, pozwala córce towarzyszyć w swoim życiu. Ematkowe "paradne" pasuje tu idealnie.
  • scarlett74 31.07.19, 18:48
    Jeżeli nic nie zrobił, aby pomóc jej w tych wodnych lekach, to faktycznie, słabo...
    Ale z drugiej strony , może na hasło "Tośka ,wskakuj tu do mnie" ( przykładowo) , Tośka widząc lepiej pływających młodych strzelił focha.... Trudno wymagać, od gości, aby w basenie spuścił z oka młodych, zajmując się fochem, starszej...
  • hanusinamama 31.07.19, 22:17
    To następnym razem zabiera córkę samą. Tylko on i córka...
  • tol8 02.08.19, 17:21
    Czyli uczymy gówniarę wymuszania fochem?

    --
    W weekendy ematka staje się matką.
  • hanusinamama 07.08.19, 11:49
    Ty akurat o wymuszaniu wiesz najwiecej...
  • tt-tka 31.07.19, 16:50
    Mozesz sprobowac pogadac z exem, ale przede wszystkim podbuduj corke.
    Sama ja chwal, punktuj jej dobre strony, podkreslaj to, co jest walorem. Niech wie, ze ma w sobie cos wartosciowego i co to jest.
    Pocieszac, gdy wraca smutna, nie bardzo jest jak, co tu mozna powiedziec...

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bo_ob 31.07.19, 16:51
    Czy chodzi o to, że wasza córka potrzebuje od ojca więcej troski, pochwał, zainteresowania jej osobą?
  • nangaparbat3 31.07.19, 17:33
    Przede wszystkim potrzebuje czasem pełnej uwagi, zroboenia czegoś tylko z nią i dla niej.
    Jak każdy oczekuje tego od osoby, z którą łączy ją miłość.

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • bo_ob 31.07.19, 17:39
    Tak, chciałam tylko uściślić.

    I taki komunikat powinien dojść do taty, który pewnie nie zdaje sobie sprawy, że coś jest nie tak.
  • asfiksja 31.07.19, 17:10
    Z opisu wynika, że ex nie jest tragiczny. Być może gdyby miał tych synów z tobą to też by ich trochę faworyzował, może dlatego, że młodsi, może dlatego, że chłopaki, może dlatego, że bardziej podobni do niego. Pogadaj z nim, szczególnie o tym, że u dziewczynki, szczególnie w okresie dojrzewania, bardzo łatwo nadszarpnąć pewność siebie/dobrą samoocenę. Wytłumacz mu, że uczenie 12-latki pływania przez wejście jej na ambicję i porównywanie do młodszych to dramatycznie zła metodyka.
    Uważam, że jeśli ograniczysz kontakty zrobisz córce krzywdę, tzn. jej relacja z ojcem ma szansę, szczególnie jeśli zaczną nadawać na tych samych falach, mieć jakieś wspólne zainteresowania itp.
  • hanusinamama 31.07.19, 17:23
    Jak dla mnie ma to sens jezeli ojciec posieci czas tylko dla córki. NO raz w tygodniu zabierze na basen. Ale nie wszystkie dzieci. Tylko on i córką. Widzę jakie znaczenie ma takie "ja i tata" albo "ja i mama" dla mojej straszej córki, a my jestesmy razem, razem mieszkamy. Ojciec ma na codzien czas dla swoich dzieci, powienien miec czas tylko dla córki...
  • lwica_24 31.07.19, 17:39
    A jeżeli ojciec na co dzień pracuje popołudniami, zeby zarobic na wszystkich i dla wszystkich to gdzie ten czas dla synów?
  • asia_i_p 31.07.19, 17:51
    To znaczy, że trzeba lepiej poplanować.
    Czytałam kiedyś Stephena Coveya nawyki szczęśliwych rodzin. On miał własny biznes, więc dużo pracy, i miał dziewięcioro dzieci. Naturalnie lwią część czasu wolnego spędzali razem jako rodzina. Jednak każde z dzieci raz w miesiącu miało każde z rodziców (czyli raz matkę, raz ojca) do wyłącznej dyspozycji, żeby robili z nim to, na co dziecko ma ochotę. I to był czas święty i nienaruszalny, choćby się waliło i paliło.
    Pamiętam, że to mi się spodobało, oraz to, że kiedy jakieś dziecko okazywało się problemowe, to oni z żoną siadali i rozmawiali, co mogą zrobić ze sobą. Średni syn po starszych gwiazdach się im trafił nijaki taki, ani gwiazda w nauce, ani w sporcie, a oni zamiast rozmawiać, co z nim jest nie tak, zastanawiali się, co z nimi jest nie tak, że chcą go zmienić. I stanowczo się wzięli za siebie, żeby nauczyć się doceniać własne dziecko.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • lwica_24 31.07.19, 17:54
    W naszym przypadku nawet mistrz świata w logistyce nie byłby wstanie spowodować, zeby było inaczej.
  • hanusinamama 31.07.19, 17:57
    Ale to sie mysli zanim sie ząłozy nowa rodzine i zrobi kolejne bąbelki....ja decydując sie na 2 dziecmo myslałam czy bede miec czas dla pobojga. A mieszkamy wszyscy razem. Jak sie zakłada rodizne nr 2 tez takie myślenie powinno mieć miejsce...
  • lwica_24 31.07.19, 18:04
    Tylko życie to nie powieść dla panienek z dobrego domu. Gdyby ludzie kierowali się tylko mysleniem to populacja na świecie drastycznie by się zmniejszyła.
    A serio ; ludzie rozwodzili sie, rozwodzą i rozwodzić bedą.
  • hanusinamama 31.07.19, 18:06
    Ja nie wmoie o rozwodzie....mowie o robieniu kolejnych dzieci bez zastanowienia jak to bedzie dalej wyglądać...
  • lwica_24 31.07.19, 18:07
    Większośc ludzi tak właśnie robi. Na swiecie calutkim.
  • cosmetic.wipes 31.07.19, 19:13
    lwica_24 napisała:

    > Tylko życie to nie powieść dla panienek z dobrego domu


    Gdyby ludzie przed rozpoczęciem prokreacji kierowali się myśleniem, to liczba nieszczęśliwych dzieci spadłaby wielokrotnie.


    --
    Zakładanie stanika na mokrą skórę jest jak walka wręcz z szatanem.
  • hanusinamama 31.07.19, 22:18
    O tym właśnie pisałam. Niestety w znacznym stopniu ojciec odchodząc od matki odchodzi tez od dziecka. W sumie to jest tp tez rozwód z dzieckiem...
  • hanusinamama 31.07.19, 17:53
    To trzeba było myśleć jak sie zakłądało drugą rodzinę...sorry ale ejsteśmy gatunkiem myślącym. Nikt mu nie kazał sie rozwodzić i zakłądać drugą rodzinę. Trzeba było mierzyć siły na zamiary bo obrywa córka...
  • lwica_24 31.07.19, 17:56
    Tyle, ze ludzie się rozwodzą. Zakochuja, odkochuja, odchodzą od siebie. Zapewniam, ze córka byłaby nieszczęśliwa, gdyby tkwiła w rodzinie, w której ojciec byłby wściekły i tłumił niechęć do matki. Nauka radziecka zna takie przypadki.
  • hanusinamama 31.07.19, 18:01
    Nie o tym piszę. Tylko decydując sie na kolejne dzieci trzeba myśleć czy sie bedzie miało miminum czasu dla kazdego??? Nie wazne czy w nowym zwiazku czy w jednym. Ja decydując sie na 2 dziecko myslałam czy bedziemy meic czas dla starszej córki. I wdzę jak dla niej jest wazne ze robić coś tylko ze mną albo tylko z tatą. Ostatnio zawieźlismy młodsza do babi i poszlismy ze starszą do kina. Moglismy wszyscy....ale dzieci potrzebują czasu sam na sam.
    Dzieci nam bocian nie rpzynosi wiec trzeba myśleć zanim sobie zrobimy kolejnego bąbelka.
  • lwica_24 31.07.19, 18:07
    Nie wiem jaki procent, ale zapewniam, ze znaczny, dzieci poczyna się w sposób nieplanowany. Nie oznacza to, ze sa niekochane czy niechciane.
    Wszystkiego nie da się zaplanować. Sa rózne sytuacje życiowe, zawodowe, zdrowotne, losowe..... Jeden może drugi nie, czasem wydaje się, ze da się radę i wystepują okoliczności, które to utryudniają. Wszystkiego nie da się ani przewidziec ani wyliczyć ani skalkulowac.
  • astei 31.07.19, 18:58
    Miłość do dziecka to miłość do jego matki, dbanie o dobre, trwałe małżeństwo.
    Myślę, że jedyne, co możesz zrobić dla córki to skoncentrować się na waszym, wspólnym życiu i na tym, żeby córka mogła być szczęśliwa w różnych sytuacjach, przede wszystkim z Tobą. Na ojca nie masz wpływu.Tak naprawdę to wy dwie jesteście rodziną - nie myśl o ojcu, myśl o tym, jak fajnie spędzać czas z córką, nie tylko przy codziennych obowiązkach, ale także na przyjemnościach. Egzekwuj odpowiednie alimenty dostosowane do możliwości finansowych ojca.
  • spirit_of_africa 31.07.19, 20:30
    astei napisał(a):

    > Miłość do dziecka to miłość do jego matki, dbanie o dobre, trwałe małżeństwo.
    > Myślę, że jedyne, co możesz zrobić dla córki to skoncentrować się na waszym, w
    > spólnym życiu i na tym, żeby córka mogła być szczęśliwa w różnych sytuacjach,
    > przede wszystkim z Tobą. Na ojca nie masz wpływu.Tak naprawdę to wy dwie jesteś
    > cie rodziną - nie myśl o ojcu,

    Wtf?!
  • astei 31.07.19, 21:13
    Co cię tak szokuje? Mama powinna skupić się na własnym życiu z córką, dobrym spędzaniu czasu, budowaniu relacji - nie ma sensu rozkminiać postępowania człowieka, który dokonał takiego, a nie innego wyboru życiowego - była żona nie ma na niego wpływu.
  • mamaaspiama 01.08.19, 19:18
    "Miłość do dziecka to miłość do jego matki, dbanie o dobre, trwałe małżeństwo."

    Czy analogicznie miłość do dziecka to miłość do jego ojca?
    To mamy tu kilka forumek, które dzieci nie kochają 😜
  • tt-tka 31.07.19, 18:08
    lwica_24 napisała:

    > Tyle, ze ludzie się rozwodzą. Zakochuja, odkochuja, odchodzą od siebie.

    Od siebie. Doroslych. W corce tez sie odkochal ?

    Zapewni
    > am, ze córka byłaby nieszczęśliwa, gdyby tkwiła w rodzinie, w której ojciec był
    > by wściekły i tłumił niechęć do matki.

    Ale w ogole nie o tym mowa ! Mowa o tym, ze ma znalezc czas i zainteresowanie dla corki, nie dla "swojego dziecinca", tylko konkretnie dla corki. A jakby jeszcze jakies uczucie udalo mu sie przy tym wykrzesac, to byloby jeszcze niezlej.



    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • asfiksja 31.07.19, 19:50
    > Tylko on i córką.
    Zgadzam się. Niekoniecznie co tydzień i niekoniecznie basen. Ale w taki sposób, żeby uwaga ojca koncentrowała się na niej. Raz w roku krótki wyjazd tylko z nią.
  • hanusinamama 31.07.19, 17:29
    W sumie to ciekawe jak sie wypowiedzi na tym forum mają do sytuacji domoej forumek. Czyli to czy sie jest np kolejną partnerką, mąż ma dziecko z poprzedniego związku...ktore jest włąsnie 5 kołem u wozu i niech się cieszy ze ojciec ma jakikolwiek czas. Bo przecież sie rozwiódł i ma teraz nową rodiznę...
  • lwica_24 31.07.19, 17:43
    To do nie? Pasierb nigdy nie był 5 kołem u wozu. Jeżdzilismy razem na wakacje, mąż bywał sam na sam z pasierbem, ja bywałam z jednym i drugim ( bez męża), eksia zajmowała sie jednym i drugim ( beze mnie), czasem szlismy gdzieś wszyscy razem . Było i tak, ze mąz wyjechał tylko ze starszym synem i na kilka dni dojechała eksia ( ja w tym czasie byłam w domu z młodszym). Jedne wakacje spędzilismy we troje - mąż z była i obecna zoną. Dziwne?
  • hanusinamama 31.07.19, 17:50
    Czyli piszesz z pozycji: druga partnerka, tweoj facet ma syna....serio mozna to zauważy ć z twoich wpisów. Mysle ze tam tez druga partnerka uwaza ze ejst wszystko super. przeciez masa ojców olewa dzieci po rozwodzie wiec o co sie czepiać...
  • lwica_24 31.07.19, 18:18
    Nie, piszę obiektywnie. Też mogłabym robic dym, ze mąz zamiast płacić zasądzone przez sąd alimenty płaci duzo, duzo więcej.
    Mogłabym miec pretensje, ze podrzuca mi swojego syna z pierwszego małżeństwa.
    mogłabym zrobic dzika awanturę babci, bo faworyzowała starszego wnuka itd tylko po co?
  • hanusinamama 31.07.19, 22:20
    O woooooooooow łaskawa Pani nie robi afery ze ojciec finansuje swoje dziecko...
    A babci bym zrobiła awanturę.
  • lwica_24 01.08.19, 08:58
    Demonizujesz- celowo albo nie rozumiesz. Trudno.
  • asia_i_p 31.07.19, 18:01
    No i nie wiedzisz różnicy między tym modelem, a tym, który jest u autorki wątku? U was jednak był czas indywidualny dla każdego dziecka z każdym z rodziców. U eksa autorki w ogóle nie ma czasu indywidualnego dla córki, dla każdego z synów pojedynczo też chyba nie bardzo.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • nangaparbat3 31.07.19, 17:32
    Pogadać, koniecznie. Zacząć od tego, jaki jest dla niej ważny. Poprosić, by od czasu do czasu spędzał czas tylko z nią, sam na sam. Rozmawiać w dobrej wierze, założyć, że on po prostu sobie tego nie uświadamia.

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • hanusinamama 31.07.19, 17:51
    Tez bym pogadała...ale mysle ze zostanie to odebrane "ex sie znowu mnie czepia a przeciez nie zapomniałem o dziecku". Tu kilka Pan nie rozumie w czym problem, bo przecież masa ojców jak założy nową rodiznę, to zapomina o dzieciach z wczesniejszego związku. Wiec jak ten "robi cokolwiek" to juz super. Nie nie jest super. To dziecko jest w wyjątkowo złej sytuacji, to z jej rodziny zniknął tata, to ona taty nie widzi na codzień. Tata jej pwoienien poświęcić szczególną uwagę. A tak nie jest.
  • scarlett74 31.07.19, 18:15
    No chwila moment. Gość ma dwójkę młodszych dzieci, totalnie niesamodzielnych , również jeżdżących/wożonych na dodatkowe zajęci, też nie może się przecież sklonować. A ilu jest ojców -w pełnych rodzinach-wracających i NIC nie robiących z dzieckiem/nigdzie z nim nie jeździ, ja chce to niech matka zawozi, bo on jest zmęczony i musi sobie obejrzeć mecz🤢
    A myślicie że neksia jest super szczęśliwa ,że gość zajmuje się córą , więcej niż wskazują sądowe ustalenia. 😠

  • triss_merigold6 31.07.19, 18:37
    A, wybacz, dziecka nie muszą i nie powinny interesować uczucia neksi.
  • scarlett74 31.07.19, 18:43
    Wiem o tym doskonale,po prostu czasem nie da się sklonować 😜Tyle, ze neksia może powiedzieć , że Tośka może sobie dwa przystanki wrócić autobusem do domu, a po 6,5 letniego Ignasia, to raczej trza pojechać...
  • nangaparbat3 31.07.19, 21:23
    Neksia wiedziała, że bierze sobie chłopa z przychówkiem, i że wobec tego będzie miał wobec dziecka obowiązki. Nie wystarczy zabierać córki na doczepkę.

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • hanusinamama 01.08.19, 11:06
    Dokłądnie. Neksia brała pana z dzieckiem wiec niestety trzeba sie liczyć z konsekwencjami. Skoro matka dziewczynki jest w stanie ogarniać jej codziennie potrzeby od wielu lat sama, to neksia tez da rade raz w tygodniu sama zająć sie synami jak ojciec spedzi z córką sam na sam 2 godziny...
  • baba67 01.08.19, 12:15
    Neksia z takich co otworzyły swe gościnne podwoje dla faceta który ma niemowlaka w domu i ledwo żywą żonę.czego się po takiej spodziewać? Empatii? No weż...

    --
    Starość posiada te same apetyty co młodość tylko nie te same zęby.
  • grrrru 31.07.19, 18:50
    Wiesz co? Jestem neksią z dwójką naprawdę małych dzieci, której facet zajmuje się swoimi dziećmi w pełnym wymiarze. dlatego szlag mnie trafia na stwierdzenia, że spędzanie z dzieckiem weekendu to już super rodzicielstwo.
  • scarlett74 31.07.19, 18:55
    Ja odnoszę się do tych zajęć tanecznych, mam trójkę, no niestety z niektórych "atrakcji " trzeba było zrezygnować , a na niektóre treningi wożę na zmianę z sąsiadką...😛
  • hanusinamama 31.07.19, 22:27
    Ale tutaj chłopcy maja tez matkę. Ojcec moglby np raz w tygodniu zabrać córke na basen potem na pizze a mama zostaje z dziecmi....Nagle ojciec jest niezbedny w kazdej chwili? Jakos autorka dała rade jako samotna matka...
  • scarlett74 01.08.19, 20:55
    Po jej wpisach chyba jednak nie bardzo...
  • grrrru 31.07.19, 22:30
    Chyba chodzi o to, żeby nie rezygnować zawsze z atrakcji jednego dziecka.
  • hanusinamama 31.07.19, 22:22
    Dzieci te nie mają matki??? Tutaj matka moze sama sie zajmować dzieckiem (tez było małe jak sobie psozedł) a druga żona nie moze raz w tygodniu zajać sie dziecmi, zeby mąż mogł spedzieć sam na sam czas z córką??? A to czemu? Oj biedna neksia....ze względu na neksię Pan powienien olać swoją córkę. No bo teraz ma NOWE dzieci przecież....tupnij nózką jeszcze.
  • lwica_24 01.08.19, 09:00
    A skąd wiesz czy np. nie zajmuje sie dziećmi nie raz a pięć razy w tygodniu, zeby mąż zarobił godziwe pieniądze? Tego nie wiemy. Przy czym także na atrakcyjne pozaalimentowe wyjazdy dla córki, o czym wspomina autorka wątku.
  • pade 01.08.19, 10:31
    Lwica, od kiedy jesteś na ematce?
    Jakoś Cię nie kojarzę, a tak mocno zaangażowałaś się w ten wątek i z taką stanowczością bronisz ojca dzieciom, jakby to Ciebie ta sytuacja dotyczyła.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • hanusinamama 01.08.19, 11:03
    Tez pisałam ze broni jak lwica Misia. Dziewczynka wyjątkowo potrzebuje uwagi taty, ktorego nie ma na codzien...i tego nie dostaje. NO ale jest zabierana na wyjazdy i ogólnie tata o niej nie zapomniał wiec powinna ojca po piętach całować za to co dostaje...
  • pade 01.08.19, 11:13
    Z tymi neksiami jest niestety tak, że zapominają, iż ich dziecko ma ojca, który do domu wróci. Po delegacji, wyjeździe, pracy, wcześniej lub później ale wróci. Do tej dziewczynki ojciec już nie wróci.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • lwica_24 01.08.19, 17:24
    Nie wróci do tego domu, ale jest, uczestniczy w jej zyciu. Zabiera na wakacje, chodzi na basen, dziewczynka uczestniczy w życiu drugiej rodziny.
  • pade 01.08.19, 17:57
    To nie jest to samo.


    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • lwica_24 01.08.19, 18:01
    Nie jest to samo, ale ludzie się rozwodzą, związki rozpadają, ludzie nie mieszkaja razem. To jest życie. Nie idealne, ale realne.
  • nangaparbat3 02.08.19, 02:08
    Ale dziecko to dziecko. Skoro już się ludzie rozstają, trzeba o to dziecko, któremu się rozwala rodzinę i wywraca świat do góry nogami, dbać szczególnie, o wiele bardziej niż w "zwykłej" rodzinie, kiedy rodzice i dziecko są razem, i kontakty dzieją się same z siebie, nieintencjonalnie, w codziennym kontakcie. Zresztą i tu trzeba czasem szczególnie zadbać o dziecko.

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • lwica_24 02.08.19, 08:41
    O dziecko trzeba zadbać. O każde.
  • aerra 02.08.19, 16:54
    Owszem. O każde.
    Ale o to, które się skrzywdziło swoją decyzją - szczególnie.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • lwica_24 02.08.19, 17:00
    A może szczególnie o młodsze albo mniej zdolne, albo specjalnej troski, albo mniej zaradne..... o każde.
  • amsterdama 02.08.19, 17:06
    Lwica, chyba masz coś na sumieniu, skoro się tak rzucasz w tym wątku. Weź się wreszcie przedstaw prawdziwym nickiem, sprawa się wyjaśni.
  • lwica_24 02.08.19, 17:14
    Mój nick to Lwica - po prostu. A co mam miec na sumieniu? Czy wypowiadanie sie w dowolnym watku jest zabronione? Cenzurowane? Czy musze miec zdanie takie jak Ty? Odpowiedz proszę.
  • umi 01.08.19, 18:15
    Liwca, ale uczestniczenie w zyciu nowej rodziny ojca to tak na prawde ułatwienie głównie dla tego ojca jest. Dziecko moze sobie cos pozytywnego wyciagnac obserwujac taka rodzine, jesli sprawnie dziala, ale dla niego wazniejsze jest posiadanie obojga SWOICH rodzicow, nie patrzenie na pełna rodzinę braci przyrodnich. Ta dziewczynka bardziej, niz patrzenia jak tata sie dogaduje z braciszkami i nowa zona potrzebuje, zeby tata zajał sie nia. Nie zawsze bedzie dzieckiem, to teraz rosnie i teraz tego potrzebuje. Moim skromnym zdaniem za kilka lat jej sie uleje, ojca przerobi na bankomat i tyle. Plus jak jej matka nie wyjasni, ze to ten jeden facet sobie nie radzi, gotowa pomyslec, ze faceci to swinie, a dziewczynka ma gorzej od chłopca (u nich jest chora polaryzacja - chłopcy maja pełna rodzine i sa chwaleni, tata ich uczy itd., dziewczynka ma rozbita, ojca widzi od przypadku do przypadku i czuje sie odepchnieta). Chyba, ze facet nieco przejrzy na oczy i cos zmieni w podejsciu do dzieci.
  • vre-sna 03.08.19, 13:09