Dodaj do ulubionych

Niewybaczalne zachowania-jesteście pamiętliwe?

31.07.19, 16:50
Osoba która kiedyś zachowała się wobec mnie i mojej rodziny podle obecnie jest ciężko chora. Choroba nieuleczalna. Obecnie oczekuje wsparcia, obiadków, telefonów, dbania o wizyty lekarskie itd. robię co mogę, wożę do lekarza, szpitala, obiadki woziłam jak była w szpitalu przez święta, szukam nowych metod leczenia.
Jest jednak jeszcze druga strona, jakby to drugie ja, które nie chce, stawia opór i buntuje się. Muszę za każdym razem z tym walczyć, zmuszać się do empatii. I powiem, że źle się z tym czuję, czasem myślę, że jestem złym człowiekiem, że w obliczu ludzkiej tragedii muszę się zmuszać do pomocy. Mam normalnie moralniaka.
Jesteście pamiętliwe?
Edytor zaawansowany
  • 18lipcowa3 31.07.19, 16:55
    Zależy od kalibru świństwa ktore ta osoba zrobiła

    --
    Akurat w wypadku mężczyzn twierdzenie, że coś tam mają bardzo przemyślane, to idealizacja tej płci.- by Triss
  • rasowaematka 31.07.19, 16:59
    W można powiedzieć analogicznej sytuacji kazała nam się bujać. Na szczęście wszystko dla nas się skończyło pozytywnie, ale rokowania były bardzo złe.
  • stara.mostowiakowa 31.07.19, 17:05
    No ja przyznam że jestem pamiętliwa. W opisanej sytuacji też musiałabym się bardzo zmuszać do pomocy, o ile w ogóle bym jej udzieliła.
  • sofia_87 31.07.19, 17:25
    Ja tez przyznam, ze jestem pamietliwa. Na Twoim miejscu przypomniałabym tej osobie jej wlasna "porade" i poprosila aby sama z niej skorzystala.
    Swoja droga to spora bezczelność, ze ta osoba ma teraz w ogole jakiekolwiek oczekiwania
  • frey.a86 31.07.19, 17:07
    rasowaematka napisał(a):

    > W można powiedzieć analogicznej sytuacji kazała nam się bujać.

    Palcem bym nie kiwnęła w takiej sytuacji.
  • ginger.ale 01.08.19, 14:35
    rasowaematka napisał(a):

    > W można powiedzieć analogicznej sytuacji kazała nam się bujać. Na szczęście wsz
    > ystko dla nas się skończyło pozytywnie, ale rokowania były bardzo złe.

    Masz dobre serce. Nie musisz mieć moralniaka, powinna mieć go ta osoba, której obecnie pomagasz.

    Większość osób w tej sytuacji wcieliłaby w życie rady Pani z czasów, kiedy wy potrzebowaliście wsparcia...

    Nie wiem czy ja potrafiłbym jej chociażby nie wypomnieć tego zachowania w momencie w którym jej żądania ciągle by się powtarzały i miałabym tego zwyczajnie dość...



    --
    come to the dark side, we have cookies!
  • fredzia098 01.08.19, 17:16
    To bym jej powiedziała że karma wróciła i bardzo dobrze i żeby się bujała sama. Palcem bym nie kiwnęła i nie miałabym żadnego moralniaka, a wręcz satysfakcję. Pomaganie w takiej sytuacji uważam za brak szacunku do samego siebie.
  • kosmos_pierzasty 31.07.19, 17:04
    Masz normalne odczucia. Przecież choroba nie wymazuje całego życia tej osoby, jaka była, taka była, co zrobiła to zrobiła i nic tego nie zmieni. Możesz siebie pochwalić i pogłaskać, że potrafisz być ponad to, bo o tym właśnie świadczy Twoje zachowanie wobec tej osoby teraz.
  • jak_matrioszka 31.07.19, 17:08
    Chyba bym sie nie zmuszała. Albo mi przeszło i robie to bo chce, albo stosunki miedzy mna a ta osoba na przestrzeni lat rozluźniłyby sie na tyle, że wogóle bym nie czuła obowiazku ani potrzeby ganiania z obiadkami i zmuszania sie do empatii. Do empatii zreszta nie można sie zmusić, jedynie do "pokazówy" w tym temacie.
  • jak_matrioszka 31.07.19, 17:12
    Aha, i nie nazwałabym Cie złym człowiekiem, wprost przeciwnie. Robisz to, mimo wewnetrznego sprzeciwu i wbrew elementarnemu poczuciu sprawiedliwości i równowagi. Może ta sytuacja sprzed lat nie była aż tak symetryczna?
  • taki-sobie-nick 01.08.19, 00:11
    Do empatii zreszta nie można sie zmusić, jedynie do "pokazówy" w tym temacie.

    Bardzo cenna myśl.
  • tt-tka 31.07.19, 17:14
    rasowaematka napisał(a):

    > Osoba która kiedyś zachowała się wobec mnie i mojej rodziny podle obecnie jest
    > ciężko chora. Choroba nieuleczalna. Obecnie oczekuje wsparcia, obiadków, telefo
    > nów, dbania o wizyty lekarskie itd.

    A przynajmniej przeprosila za niegdysiejsze podle zachowanie ? Czy wymazala z pamieci lub uznala, ze nic sie nie stalo ?

    Jestem pamietliwa. Moge wybaczyc lub nie, ale pamietac pamietam.


    źle się z tym czuję, czasem myślę, że jestem złym człowiekiem, że
    > w obliczu ludzkiej tragedii muszę się zmuszać do pomocy. Mam normalnie moralnia
    > ka.

    Nieslusznie. Przeciez pomagasz. Jest jakis powod, bys robila to z entuzjazmem ?




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • rasowaematka 31.07.19, 17:21
    Coś ty. To nie ten typ żeby przepraszać. W sumie nawet nie oczekiwałam tego. Zmuszam się dla mojego męża, bo to jego matka i po części dla siebie, bo byłoby to niezgodne z moimi zasadami.
  • tt-tka 31.07.19, 17:27
    Hm... w takim razie dlaczego to ty z obiadkami, podwozeniem i reszta ? Maz nie moze ? A ty ewentualnie jako jego zmiennik co ktorys raz...

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • rasowaematka 31.07.19, 17:34
    Mąż jedzie, częściej niż ja. Ja jak muszę też jadę. Mąż ma do tego podobny stosunek, jedzie jak trzeba, pomaga, ale pamięta. Nie chodzi o pomoc, ale moje odczucia. Tyle się znamy na ile nas sprawdzono, a tu życie mnie zaskoczyło, że mimo wszystko nie potrafię być ponad to.
  • kosmos_pierzasty 31.07.19, 17:40
    Właśnie potrafisz, bo pomagasz pomimo swoich - zupełnie naturalnych zresztą - odczuć.
  • tt-tka 31.07.19, 17:41
    A, ok. Myslalam, ze tylko na ciebie to spadlo. Sorki dla meza smile

    Nie masz obowiazku byc ponad. Zycie to suma doswiadczen, takze zlych doswiadczen. One w nas zostaja jako uczucia, odczucia, wrazenia, urazy... no masz sobie wmawiac, ze nie boli, skoro boli ? Robisz to, co uwazasz, ze powinnas, mimo bolu, to bardzo duzo.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • zona_glusia 31.07.19, 17:55
    Twoje odczucia są zupełnie naturalne. W podobnym przypadku, dla mnie, jedynym powodem skłaniającym mnie do działania na rzecz osoby, która kiedyś mnie skrzywdziła, byłaby chęć pomocy mężowi.
  • sirella 01.08.19, 09:43
    To się zdecyduj czy się zmuszasz czy żyjesz zgodnie ze swoimi zasadami. I dlaczego "zmuszasz się dla męża"? Co jeszcze robisz w życiu wbrew sobie dla męża? Przemyśl to.
    Nie lepiej odpalić kilka stówek z emerytury teściowej i niech obca osoba przejmie większośc opieki?
  • rasowaematka 01.08.19, 12:20
    W życiu bywają sytuacje trudne, nie zawsze jest czarno-biało. Zmuszam się dla męża bo go kocham, to jego matka,imo wszystko. Tak samo jak wstawałam o 5 bo dziecko się obudziło, kocha się bezwarunkowo, ja tak kocham.
  • aqua48 01.08.19, 22:24
    rasowaematka napisał(a):

    > Zmuszam się dla męża bo go kocham, to jego matka,imo wszystko. Tak samo jak wstawałam o 5 bo dziecko się obudziło, kocha się bezwarunkowo, ja tak kocham.

    A siebie kochasz?
    Ten mąż oczekuje od Ciebie takiego poświęcenia? Wie ile Cię to kosztuje?

  • cruella_demon 31.07.19, 17:19
    Tak, jestem.
    Palcem bym nie kiwnęła.
  • bergamotka77 31.07.19, 17:45
    To dwie różne rzeczy. Wybaczam ale pamiętam. Jeśli ktoś zrobiłby świństwo mojej rodzinie ma przerabane i skreskam go.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • rosapulchra-0 31.07.19, 17:52
    Matka? Teściowa?

    --
    Na forum najrozsadniej jest ze wszystkim sie ukrywać, bo nigdy nie wiadomo co Ci wypomna wink by jak_matrioszka
  • rasowaematka 31.07.19, 18:03
    Bingo. Ta druga. Nie chodzi w sumie o pomoc, ale o to że pomimo wszystko, przez lata było we mnie uśpione to uczucie, a teraz wyszło i jest mi zwyczajnie głupio, że jestem w sumie płytka, pamiętliwa, i złośliwa, bo często w tym przypadku myślę, że karma wróciła, oj jak przewrotny bywa los.
  • dominika9933 31.07.19, 18:12
    Nie jestem w ogóle pamiętliwa, czasem zbyt łatwo wręcz wybaczam, choć do naiwnych nie należę. Ale Ty zbyt surowo się oceniasz, pomagasz, zachowujesz się w porządku, i nie jest to płytkie. Wytrwałości życzę i pozdrawiamsmile
  • pasquda77 31.07.19, 18:21
    Jestem , aż za bardzo , jeśli ktoś mi zajdzie za skórę po raz drugi , trzeci to zrywam po prostu kontakt całkowicie i koniec kropka.Nie mówię tu o lajtowych sytuacjach , kaliber musi być konkretny żebym tak postąpiła.
  • pade 01.08.19, 00:25
    rasowaematka napisał(a):

    > Bingo. Ta druga. Nie chodzi w sumie o pomoc, ale o to że pomimo wszystko, przez
    > lata było we mnie uśpione to uczucie, a teraz wyszło i jest mi zwyczajnie głup
    > io, że jestem w sumie płytka, pamiętliwa, i złośliwa, bo często w tym przypadku
    > myślę, że karma wróciła, oj jak przewrotny bywa los.

    Zgłupiałaś??
    A kim Ty chciałabyś być? Chodzącym ideałem? Przecież nawet tzw. święci mieli swoje słabości, negatywne emocje etc. Czujesz co czujesz i całkiem zresztą słusznie.
    A co do tych gestów. Nie byłoby Ci łatwiej, gdybyś sobie powiedziała, że robisz to dla męża? Nie dla teściowej? Żeby jemu było łatwiej?


    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • rosapulchra-0 01.08.19, 04:43
    Jesteśmy z mężem 26 lat, z moją teściową nie rozmawiałam 20 lat, ale gdy poważnie się rozchorowała, połamała
    i potrzebowała codziennej opieki, to ją sprowadziliśmy do nas do domu, do UK. Ja przestałam pracować i byłam właściwie na każde jej zawołanie 24/7. Robiłam przy niej wszystko: myłam ją, karmiłam (dla niej gotowałam osobne posiłki), woziłam do wszystkich lekarzy, na wszystkie badania itd.
    Teściowa była strasznym człowiekiem. Nie miała demencji, miała mózg jak brzytwa, do samej śmierci rozwiązywała sudoku (najtrudniejszy poziom trudności), miała szereg różnego rodzaju schorzeń, chorób, była niepełnosprawna, samodzielnie poruszała się tylko w domu na trasie jej pokój - łazienka.

    Gdy jeszcze mieszkaliśmy w Polsce to nie tylko intrygowała przeciwko nam, ale i nas okradła, potrafiła z premedytacją zarazić nasze małe dzieci, obgadywała nas wymyślając niestworzone historie, namówiła moją matkę do działań przeciwko nam (chciały nam odebrać dzieci, mieszkanie i auto, a siebie ustanowić rodziną zastępczą dla naszych dzieci - na ten "genialny" pomysł wpadły, gdy oboje z mężem byliśmy krótko za granicą), gdy się poważnie rozchorowałam i leżałam pół roku w szpitalu, to się głośno modliła przy moim mężu, żebym jak najszybciej umarła. Nigdy w niczym nam nie pomogła, wręcz przeciwnie, sama żądała pomocy od nas. Zawsze, ale to zawsze w ważnych dla nas momentach (urodziny dzieci i nasze, święta, dzieci w szpitalu itp.) potrzebowała męża, a gdy on chciał przełożyć spotkanie z nią, to robiła dziką awanturę i stosowała najróżniejsze szantaże, na szczęście wszystkie były mało skuteczne.

    Teściowa u nas w domu, w UK, mieszkała rok. W ciągu tego roku mieliśmy na głowie policję, social service, całkowicie zepsutą opinię wśród innych ludzi, z którymi mogła się komunikować po polsku - no nie zostawiła na nas suchej nitki, a wiele osób do dzis ma o nas złą opinię. Zapraszała sobie do domu obce zupełnie osoby nie pytając nas o zdanie. Wszystkie przegoniłam. Doprowadziła moją najmłodszą do takiego stanu, że dzieciak potrzebował terapii psychologicznej. W ogóle bardzo dokuczała moim dzieciom, co spowodowało, że zabroniłam im z nią rozmawiać pod żadnym pozorem.
    Mimo że nie miała żołądka, trzustki i części jelit, cukrzycę, złamane biodro, woziłam ją w wózku inwalidzkim, co dwa tygodnie musiała przyjmować transfuzję krwi, bo miała bardzo niską hemoglobinę, to zmarła na raka szyjki macicy z powodu uaktywnienia się HPV.

    Tak jak napisałam wcześniej - robiłam przy niej wszystko, a jednocześnie codziennie wysłuchiwałam obelg i wulgarnych epitetów pod swoim adresem, musiałam się tłumaczyć obcym ludziom i służbom z jej kłamstw i co tu dużo gadać - to był najgorszy rok w życiu naszej rodziny. Po jej śmierci po prostu odetchnęliśmy.
    Dlaczego o tym piszę? Bo napisałaś, że masz wątpliwości, że źle się ze sobą czujesz, bo pamiętasz, jak bardzo twoja tesciowa cię skrzywdziła. Ja też wszystko pamiętam, ale schowałam swoje uczucia, doskonale wiedziałam, że ta kobieta nie zasługuje nawet na sekundę mojego zaangażowania w jej sprawy, a gdy już nie wytrzymywałam, to pisałam tu, na forum. Oczywiście niektóre forumki wręcz mnie oskarżały, że znęcam się nad biedną i schorowaną staruszką, a wszystkie moje słowa przekręcały tak, żeby udowodnić mi, że to ja jestem złym człowiekiem. Nie, nie jestem. I ty też nie jesteś. Masz prawo do swoich uczuć, nieważne jak bardzo będą ambiwalentne.

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi by Vaikiria
  • malia 31.07.19, 18:20
    A to jeszcze zależy kim dla mnie ta osoba jest.
  • malia 31.07.19, 18:22
    Doczytałam, cóż, robisz co trzeba, a że myślisz swoje to przecież nic złego.
    Chyba, że chcesz zostać aniołem.
  • czekoladazkremem 31.07.19, 18:23
    Prawie miesiąc temu zerwałam kontakt z moją złą, toksyczną matką. Nie mam ochoty już jej nigdy widzieć. Gdyby jednak potrzebowała pomocy, pieniędzy czy czegokolwiek- proszę bardzo - pomogę. Ale nic poza tym. Za bardzo mnie skrzywdziła.
  • koronka2012 31.07.19, 19:24
    Nie jesteś zła, masz po prostu poczucie niesprawiedliwości - i to jest najzupełniej normalne.
    Jeśli ta osoba nie jest całkowicie samotna, to ja bym się nie pchała do pomocy. Skoro to teściowa - to ma syna, sorry, stałabym z boku.
  • kajda28 31.07.19, 19:29
    Mam podobną sytuację, o ile chorą raz na miesiąc wożę do lekarza i srednio raz na 2 miesiące jestem u niej towarzysko. Na szczęście kobiecina pomimo swoich lat i choroby daje sobie sama radę.
    Dość czesto myślę nad tymi chwilami kiedy to ja byłam ta zła i jak potrafiła się odwrócić plecami i prawie biec jak zobaczyła mnie z jej wnukami...
    Jakbym musiała częściej u niej bywac ... pewnie bym była , choć też w pewnych granicach .
  • cosmetic.wipes 31.07.19, 19:53
    Jestem, jeśli kaliber dotkliwosci był duży. I w sytuacji bardzo podobnej do twojej nie kiwnelam paluchem w bucie, żeby gadowi pomoc. Nie miałam wyrzutów sumienia, a nawet odczuwalam coś na kształt satysfakcji. Być może dlatego, że czekałam na to 20 lat.


    --
    Przychodzi Ziobro do apteki:
    - Poproszę czopek.
    - Jaki?
    - Może być.
  • anahera 01.08.19, 01:00
    Stosunkowo latwo wybaczam podle zachowanie wzgledem mnie samej, natomiast wzgledem mojego meza lub dzieci - prawie nigdy. Osoba ktora tak sie zachowala musialaby przynajmniej przeprosic.
  • grrrru 01.08.19, 01:11
    Tak, bardzo. Za dużo napatrzyłam się na rodziców, którzy dawali sobą równo pomiatać i potem skakali nad pomiatającymi. Poskreślałam już sobie z życia pewnych ludzi i na żadną pomoc z mojej strony nie mogą liczyć.
  • ajrisz.ka 01.08.19, 03:55
    To instynktowne - natura ludzka w czystej postacismile
    Ja staram się nie rozpamiętywać krzywd, nie chować urazy - bo to mnie niszczy od wewnątrz, a tego nie lubię.
    Ty - pomagasz, starasz się, pomimo całej niezbyt ciekawej przeszłości - i nie zadręczaj się wyrzutami sumienia.
    Nie zmuszaj się też do empatii bo to chyba jednak nierealne, nie wymagaj tego od siebie.
  • mysiulek08 01.08.19, 04:50
    Cholernie, zawziecie pamietliwa jestem

    --
    Podłość ludzka nie zna granic! drastyczne!
  • miss_fahrenheit 01.08.19, 08:24
    rasowaematka napisał(a):

    > Jesteście pamiętliwe?

    Zależy od tego, na czym polega/-ło podłe postępowanie, od późniejszego zachowania danej osoby, oraz od powagi sytuacji, w której obecnie się znalazła.
  • sirella 01.08.19, 09:34
    Staram się nie robić tego co KTOŚ OCZEKUJE ode mnie. Robię to, na co sama sobie dam wewnętrzną zgodę. Wtedy się nie "poświęcam" , nie jestem "czyjąś ofiarą" i nie mam problemów z moralniakiem. Robię tyle ile sama uważam za słuszne.
    Przekraczanie tego stanu- że on mnie krzywdził a teraz ja MUSZĘ go obsługiwać choć nie chcę- to układ toksyczny i szkodliwy dla wszystkich.
  • aqua48 01.08.19, 22:19
    sirella napisała:

    > Staram się nie robić tego co KTOŚ OCZEKUJE ode mnie. Robię to, na co sama sob
    > ie dam wewnętrzną zgodę. Wtedy się nie "poświęcam" , nie jestem "czyjąś ofia
    > rą" i nie mam problemów z moralniakiem. Robię tyle ile sama uważam za słuszne.
    >
    > Przekraczanie tego stanu- że on mnie krzywdził a teraz ja MUSZĘ go obsługiwać c
    > hoć nie chcę- to układ toksyczny i szkodliwy dla wszystkich.

    Bardzo dobrze powiedziane. Cierpiętnictwo to nie jest zdrowe rozwiązanie.
  • beliska 01.08.19, 11:47
    Robisz co należy. Na współczucie ludzie muszą sobie zasłużyć. Skoro teraz masz masz moralniaka, to wyobraź sobie, co byłoby, gdybyś tej pomocy nie udzieliła. Robisz dobrze jej i przede wszystkim sobie. Szkoda czasu na dywagacje. Jest ok.
  • katja.katja 01.08.19, 15:28
    Tak. Bardzo. Przy czym jestem skłonna do szybkiego "zapomnienia" jeśli taka osoba bym mnie (nieprzymuszona) przeprosiła, jednak do tej pory tak się nie stało.
    Ja nie miałabym moralniaka.

    --
    Nie dam się wygasić!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka