Dodaj do ulubionych

Kryzys w małżeństwie

01.08.19, 09:36
Czy któraś ematka przeżyła taki kryzys i potem się poprawiło? Czy nieuchronnie prowadzi to do końca związku. Nie było zdrady ani innych nagłych wydarzeń tylko stopniowo pogarszanie się atmosfery, brak czasu dla siebie i chęci spędzenia go razem itp. Napiszcie jak sobie z tym poradzilyscie.

--
Obrzeży pochwy nie pokazuje się na dzień dobry.[beataj1]
Edytor zaawansowany
  • bywalec.hoteli 01.08.19, 09:47
    Tu dużo rozwódek a mało która mówi dobrze o mężu, więc nie wiem czy znajdziesz dobre porady.

    --
    Lato smile
  • montechristo4 01.08.19, 10:08
    Mnie/nam się udało. Potężny kilkuletni kryzys, wszystko było przygotowane do rozwodu.
    W przełamaniu impasu pomogło trudne ćwiczenie zlecone przez terapeutkę (moją, bo wspólna nie wypaliła). Jest lepiej niż chyba przez całe małżeństwo. Mądrzej i uważniej, na pewno z większą świadomością, dlaczego pomimo wad ze sobą jesteśmy.
    Nie żałuję i mam a nadzieję, że tak zostanie.
    Staż związku to 21 lat, 19 w małżeństwie.


    --
    "z nastolatkiem w tym wieku to jak w ruletką, nie wiadomo, jak zakręcisz i co wypadnie: jednego dnia fajny człowiek, drugiego- alien" by marzeka
  • zosia_1 01.08.19, 10:20
    Montechristo napisz jakie to ćwiczenie
  • pani-nick 01.08.19, 11:12
    Tez poproszę
  • bergamotka77 01.08.19, 18:04
    pani-nick napisała:

    > Tez poproszę


    Shellerka ty masz kryzys? Ponoć mąż jest idealny...

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • pani-nick 01.08.19, 20:15
    Nie, to dla ciotki.
  • zlota.ptaszyna 02.08.19, 12:14
    Pan Bergamotka tez jest idealny
  • swiezynka77 01.08.19, 14:29
    Montechristo jakie ćwiczenie?

    --
    Obrzeży pochwy nie pokazuje się na dzień dobry.[beataj1]
  • montechristo4 01.08.19, 16:03
    Terapeutka kazała jednemu z nas wyprowadzić się z sypialni. To pierwszy etap.
    Na początku byłam na nią wściekła, bo wydawało mi się, że oddałam się od siebie jeszcze bardziej, wieczorem grzecznie mówiliśmy sobie dobranoc i tyle. Wieczorem potrafiliśmy siedzieć na kanapie w salonie i nie odzywać się do siebie ani słowem, każde wlepione w swoja książkę, laptopa albo komórkę.
    Po tygodniu lub dwóch mnie sytuacja zaczęła uwiera, źle mi było bez jego oddechu w nocy, bez przytulenia i głaskania, kiedy zdarzył się zły sen. Źle mi było bez wieczornych pogaduszek przed zaśnięciem, ale grałam twardą i prawie w ogóle nie spędzalismy ze sobą czasu.
    Wytrzymaliśmt prawie półtora miesiąca tak i pewne wydarzenie sprawiło, że zaczęliśmy rozmawiać o tym. Okazało się, że mąż czuł to samo co ja, też mu było źle.
    To ćwiczenie pokazuje, jak będzie wyglądać nasze życie bez siebie, poza tym jeśli źle się czujemy podczas niego, dla małżeństwa jest szansa. Gorzej jak oddzielne sypialnie sprawiają radość.
    Gdyby ten eksperyment się nie powiódł, kolejnym etapem było oddzielne zamieszkanie.
    I albo małżeństwo się rozpada, bo nie ma już więzi, ale docenia się bliskość i po prostu tęskni.
    My docenilismy i zobaczyliśmy, że pomimo wad jesteśmy ze sobą bardo mocno związani.
    To działa w przypadku małżeństw, w których po prostu coś się wypala.

    --
    "z nastolatkiem w tym wieku to jak w ruletką, nie wiadomo, jak zakręcisz i co wypadnie: jednego dnia fajny człowiek, drugiego- alien" by marzeka
  • swiezynka77 01.08.19, 17:43
    Niedawno mąż wyjechał na 3tyg i nie tęskniłamsad

    --
    Obrzeży pochwy nie pokazuje się na dzień dobry.[beataj1]
  • pani-nick 01.08.19, 20:18
    Ale śmieszne. Udajesz Berge pod zmienionym nickiem 🤦‍♀️
    Są jakieś granice żartów.
  • iimpala 04.08.19, 01:38
    >Terapeutka kazała jednemu z nas wyprowadzić się z sypialni. To pierwszy etap.

    he he he...
    Ja tam z radoscia przymuje fakt, że mamy osobne sypialnie albowiem do spania potrzebuje idealną cisze i cimnosc. Mąż za to lubi zasypiać przy tv, a potem chrapie "nieprzytomnie głosno".
    Gdybysmy mieli wspólna sypialnie to meczyłabym sie w sposób nie do zniesienia, na dłuższą metę.
    Dzieki osobnym - mamy to, co każdy potrzebuje do idealnego wypoczynku.
    Wiele par ma osobne sypialnie, chocby Kora, z tego co pamietam, też preferowała taki sposob na sen.
    Podkreslam, sen, a nie potrzebe bliskosci, czy co tam.
    Tak, ze...twoja pani terapeutka mysli bardzo schematycznie.
    Sąsiedzi/sasiadka mojej matki też tak myślała. Syn jedynak dawno się wyprowadzil (za granicę), jego pokoj stał pusty od lat a sasiedzi, w wieku emerytalnym, nadal spali razem, we wspolnej sypialni.
    Kiedyś sąsiadka wpadła na kawę do matki i użalała się na chrapanie meża, że nie wysypia się itp itd. A matka zadała proste pytanie "dlaczego pani nie śpi w pokoju syna?" No i sasiadka przeniosła się a potem dziekowała matce za tę "światła mysl".
    Dlaczego sama na to nie wpadła? pewnie dlatego, ze w "polszcze" małzeństwo MUSI spać we wspólnym łożu małżeńskim....
  • mae224 01.08.19, 10:07
    Ale czy to jednostronne czy z obu stron? Trudno oceniać. Jaka jest ogólna sytuacja? Są problemy ze zdrowiem, pracą, finansami? Bo to jakby kluczowe.
  • swiezynka77 01.08.19, 14:31
    Ogólna sytuacja jest ok. Z chorob moja wieloletnia depresja. Nigdy nie mam pewności czy widzę problemy bo mam depresję, czy mam depresję bo mam problemy. Oczywiście się leczę, jak biorę leki to jest lepiej choć nie zawsze.

    --
    Obrzeży pochwy nie pokazuje się na dzień dobry.[beataj1]
  • kosmos_pierzasty 01.08.19, 10:11
    Tak, my coś takiego przeszliśmy, a teraz jest świetnie. Też nie było zdrady, itp. Z problemów jedynie brak kasy. Małe dziecko i budowa domu z przeprowadzką na wieś też nie ułatwiały sytuacji.
    Jak sobie poradziliśmy? Byliśmy u fachowca, to raz. Dwa, że chyba przede wszystkim ja się zaczęłam zmieniać i mąż jakby poszedł za mną. Dziecko podrosło, mąż zaczął lepiej zarabiać i wszystko się poukładało.
  • swiezynka77 01.08.19, 17:44
    Jak się zaczęłaś zmieniać?

    --
    Obrzeży pochwy nie pokazuje się na dzień dobry.[beataj1]
  • kosmos_pierzasty 01.08.19, 19:46
    Paradoksalnie zaczęłam bardziej myśleć o sobie niż o związku.
  • cruella_demon 01.08.19, 19:57
    Kosmos, tak off topic, ale jak czytam cię teraz i przypominam sobie twoje posty o problemach z matką jeszcze pod starym nickiem, to widzę, że przeszłaś ogromną drogę.
    Szacun.
  • kosmos_pierzasty 01.08.19, 20:35
    Dzięki smile
  • mama-ola 01.08.19, 10:16
    U moich znajomych był taki kryzys. On był zniechęcony, mówił, że już nie chce, niemiły był, przebąkiwał o braku sensu. A ona była zdecydowana walczyć o to małżeństwo. Poszła nawet do teściowej z tym problemem, żeby zasięgnąć rady. (Teściowa akurat bardzo w porządku kobieta, tyle że zwierzała się mojej mamie, stąd i ja wiem). Potem umówiła ich na terapię małżeńską. Walczyła i tak krok po kroku odbudowali najwyraźniej, bo cały czas są razem.
  • ruscello 01.08.19, 10:29
    U nas była trochę inna sytuacja, bo staż znacznie krótszy, małe dziecko z problemami zdrowotnymi, ja zresztą też. Ale schemat jak u Was, brak czasu, frustracja i potem już brak ochoty, by robić coś razem. Uświadomiłam sobie, że albo się coś zmieni, albo rozstanie to kwestia 2-3 lat. A że rozstać się zawsze można, to podjęłam (udaną) próbę naprawy. Początkowo bez głębszych rozmów inicjowałam wyjścia, wspólne przyjemności, proponowałam też to, co tylko mąż lubi. Nieraz gryzłam się w język, by nie zepsuć atmosfery. Było miło i gdy oboje to zobaczyliśmy, było łatwiej o kolejne wspólne wyjścia, mąż sam zaczął proponować. Oboje też staraliśmy się milej do siebie odnosić, nie irytować. Wtedy jakoś naturalnie wpłynęło kilka poważniejszych tematów, wspólne wnioski. Jest inaczej niż na początku związku, wtedy większa chemia, a teraz czujemy, że świadomie postanowiliśmy być dalej razem, wkładać wysiłek, by dbać o związek.
  • hanusinamama 01.08.19, 10:40
    U mnie był cos takiego. Podobno po 10 roku małżenstwa przechodzą kryzys. U nas zbiegło sie z pojawieniem sie drugiego dziecka. Ja mam swoja działanosc wiec wieczorami musiałam zapitalać ze zleceniami i przez rok nie było czasu dla siebie. Tylko dzieci, dom praca...jakos tak sie oddaliliśmy od siebie. Zero namiętności smile Dziecko podrosło, mam wiecej czasu na prace w dzien, troche odpusciłam niektore zlecenia i jest znacznie lepiej. Przyznam ze nasz związek nie ma już takiej tempratury jak na poczatku ale tez nie spodziwałam sie ze bedzie. Mniej mozliwosci na spontaniczny sex, mało czasu na randki. Pomogło to ze oboje sie z tym liczyliśmy i ze wiemy ze jak dizecko troche podrośnie będzie lepiej. Pomogły romowy. Teraz jest znowu dobrze.
  • kosmos_pierzasty 01.08.19, 11:09
    hanusinamama napisała:

    > Podobno po 10 roku małżenstwa przechodzą kryzys.
    U nas by się zgadzało.
  • swiezynka77 01.08.19, 14:33
    U nas ponad 20 lat razem, dzieci już duże. Jak były małe to było mało czasu na rozkminianie problemów, człowiek działał zadaniowo.

    --
    Obrzeży pochwy nie pokazuje się na dzień dobry.[beataj1]
  • hanusinamama 02.08.19, 11:47
    Ja nie twierdze ze wszystkie pary przechdoza kryzys koło 10 roku, Piszę ze sie czasami pojawia i u nas był....
  • szmytka1 01.08.19, 17:36
    Miec swoje zycie i swoj swiat i tylko pewien wspolny zakres tego swiata z mezem. Nie uzalezniac poczczucia szczescia od meza, kiedys wydawalo mi się to niemożliwe, a teraz wiem, że mozna. Graficznie jakbym ci to rozrysowała to 2 zbiory ze wspolną czescią wink
  • swiezynka77 01.08.19, 17:46
    Mam swój spory świat, a część wspólna coraz mniejsza

    --
    Obrzeży pochwy nie pokazuje się na dzień dobry.[beataj1]
  • bombalska 01.08.19, 17:50
    Trzeba od siebie odpoczac. Rozlaka albo uswiadomi, czy brakuje tej drugiej osoby, czy wrecz przeciwnie. Taki najlepszy test.

    --
    Kazdy ma swojego trupa w szafie
  • bergamotka77 01.08.19, 19:58
    bombalska napisała:

    > Trzeba od siebie odpoczac. Rozlaka albo uswiadomi, czy brakuje tej drugiej osob
    > y, czy wrecz przeciwnie. Taki najlepszy test.
    >

    Zgadzam się.



    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • jolie 04.08.19, 14:53
    Zgadzam się w 100%. U mnie rozłąka bardzo działa/działała.
  • nenia1 01.08.19, 17:57
    Mnie się zdarzały gorsze dni, ale nie kryzys, na szczęście, niemniej z pewnym zdumieniem obserwują wśród znajomych rozstania i rozwody u małżeństw wieloletnich, właśnie po 20 i więcej latach. Wydaje mi się główną przyczyną to co piszesz, przez lata skupienie na dzieciach, zadaniowe podejście do życia, dzieci wyprowadzają się z domu i nagle okazuje się, że to było główne spoiwo i temat w związku. Mój znajomy wręcz tak nazwał powód swojego rozwodu, cytuję: skończył się "projekt dziecko". Nie jestem psychologiem, mówię z własnego doświadczenia, poszukajcie czegoś co lubicie robić razem, co was oboje ciekawi. Zacznijcie spędzać czas w sposób w jaki lubicie. Nam bardzo dużo dają podobne zainteresowania, wspólne podróżowanie, obserwacje zwierząt, fotografia, filmowanie, ale też codzienność, czyli wypady na rower, wyprowadzanie psów schroniskowych, chodzenie do kina, wypady na weekendy, spotkania ze znajomymi, obiady w restauracjach - coś co powoduje, że czas spędzony z drugą osobą, staje się dla ciebie również atrakcyjny, czasem warto się przełamać i spróbować zrobić coś, co lubi druga osoba, może się okazać, że nas też to zainteresuje. Przykładowo chyba z pięć lat przekonywałam partnera (też jak ty jesteśmy 20 lat razem) do jeżdżenia na rowerze, nie chciał, nie chciał, aż w końcu w zeszłym roku kupił rower i tak się wkręcił, że teraz on mniej wyciąga częściej niż ja jego, zamawiamy właśnie hak holowniczy żeby kupić specjalny bagażnik na rowery i wyjeżdżać gdzieś dalej na weekendy, bo w okolicy mamy już wszystko zjeżdżone. Gadamy o koszulkach, spodenkach, kaskach, przerzutkach, wytyczamy nowe trasy rowerowe, szukamy noclegów na trasie itd. - coś nas łączy, spaja, ciekawi. Warto otworzyć się na drugą osobą i pomyśleć również o niej, zamiast skupiać się tylko na sobie, oczywiście obowiązuje reguła wzajemności. A przede wszystkim warto ze sobą szczerze i otwarcie rozmawiać. Niby banał, ale często się o tym zapomina.
  • bergamotka77 01.08.19, 19:53
    Mam nadzieję, że nas to ominie. Lubimy razem jeździć na narty, deske, nurkowanie, podróżować, kibicuje pasję lotniczej męża. Nuda we dwoje nam nie grozi.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • flegma_tyczka 04.08.19, 09:22
    Jak mąż jest częściej w podróżach niż w domu to żona jest ciągle nowa lub nawet stanowi pewną odmianę po Paniach z delegacji.

    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • tol8 01.08.19, 20:21
    Jesteśmy cztery lata po kryzysie i wyprowadzić męża. Obecnie po terapii, jest wspaniałe, wręcz jak za czasów poznania.

    --
    W weekendy ematka staje się matką.
  • vinca 01.08.19, 20:45
    Ja poniekąd przechodzę. Trwa to juz kilka lat a wszystko zaczelo sie po urodzeniu dziecka. Wzajemne żale, wyszarpywanie sobie wolnego czasu, zamiast wspolpracy obwinianie. Do tego budowa domu, jakas masakra. Ale poprawia się, choć baaardzo powoli. Mąż jest fajny, tylko my juz razem jestesmy ponad 22 lata i czasem ktores powie o słowo za duzo...
    Momentami myslalam (i zdarza sie ze nadal mam takie mysli), ze gdyby nie dziecko juz dawno poszłabym w swiat. Córka uwielbia tatę i wiem, ze baaardzo zle by zniosla nasze hipotetyczne rozstanie. No a poza tym, ja tez go lubie w tych chwilach gdy mnie tak strasznie nie wkurza.
  • hanusinamama 02.08.19, 11:50
    Ja tez lubie mojego meża. Wiec nawet jak sie nam stosunki nieco ochłodziły i myślałam "gdyby nie dzieci pieprzłabym i poszła sobie w siną dal"...docierało do mnie ze ja go poprostu bardzo lubie. Lubie z nim rozmawiać, przebywać. Jest bardzą mądrym facetem.
  • taniax 02.08.19, 13:02
    Przez kilkanaście lat miałam bardzo dobry związek, nie było konfliktów, było duże wsparcie i mega porozumienie bo dobraliśmy się bardzo dobrze i mentalnie i fizycznie byliśmy dopasowani i nagle pare lat temu z dnia na dzień ni z gruchy ni z pietruchy mój mąż zmienił się w stosunku do mnie o 180 stopni, oczywiscie okazało się że nie bez przyczyny, poprostu zrobił mi podłość, poleciał znanym schematem ale nie była to typowa zdrada. On oczywiście po czasie zrozumiał że go odcięło, że to był błąd, miał wyrzuty sumienia i chcąc mi to zrekompensować, stał się obiektywnie jeszcze lepszym mężem ale ten długotrwały stres w jaki mnie wprowadził i to wszystko co przezywałam tak się na mnie odbiło że nie umiem wrócić do tego co było, pokazał mi się od takiej strony że nie umiem mu zaufać i czuć sie dobrze. I teraz nawet wiem jak to się skonczy, bo wszystko do tego zmierza, on będzie miał wkrótce dość latania koło mnie i naginania widząc ze nic to nie zmienia więc jesteśmy na równi pochyłej. Wciąż nie mogę sie pogodzić z tym że ktoś tak z dnia na dzień zrąbał mi bezpowrotnie udane życie, zazdroszczę ludziom których kryzysy wzmacniają, mnie to bezpowrotnie zdemolowało.
  • fawiarina 03.08.19, 00:07
    Rozumiem cię i przykro mi
    Ja czując tę równię pochyłą zdecydowałam o rozwodzie. Choć nie, najpierw znalazłam sobie kochanka, żeby odzyskać to, co odebrał mi małpi rozum męża.
    Życie nie jest łatwe uncertain
  • ela.dzi 02.08.19, 13:27
    Macie chwile bez dziecka ?
  • vinca 02.08.19, 19:54
    Jesli to do mnie pytanie to tak, zdarza się. Ale wtedy albo ja nadrabiam zaleglosci pracowe, albo jest cos do zrobienia w domu, wiecznie cos co TRZEBA zrobic. Brak wspolnego spedzania czasu mimo, ze widujemy sie sporo...
  • ela.dzi 02.08.19, 20:15
    Tak, do Ciebie smile Celowo sformułowanie pytanie w liczbie mnogiej. My nie mamy często chwil tylko we dwoje, ale jeśli już są, to wykorzystujemy je na maxa. Zdarzało się, że oboje braliśmy urlop kiedy dzieci były w placówkach. Myślę, że bez takich chwil dawno byśmy się rozstali. To ja też przekonuję męża wieczorami na weekendzie, żeby olać różne rzeczy i spędzić czas razem kiedy dzieci śpią. Nie jest łatwo, ale naprawdę polecam.
  • fragile_f 02.08.19, 16:15
    Z tego co pisałaś na forum, to kryzys masz od co najmniej 2013 roku:

    forum.gazeta.pl/forum/w,567,142249219,142249219,dusze_sie_w_swoim_zyciu.html

    Jeśli wtedy było źle, to raczej się nie poprawi.

    BTW to mial byc wtedy nick jednorazowy forumki. I tak juz od lat go ciągniesz? Czy to Twój trzeci nick?

    --
    Fragile
  • zlota.ptaszyna 02.08.19, 16:34
    Jejku wypisz wymaluj życie bergi, bardzo zdolni synowie, wyjeżdżający mąż i jednorazowy nick...to się robi interesujące nick z 77 hihi
  • bergamotka77 02.08.19, 19:13
    No przykro mi, że to nie ja 🤣 Ja kryzys mialam 5 lat temu z powodu innego 😜 Jednorazowych nie miałam, cala moja historia jest na tym forum, wyrzygiwana przez rose i inne z regularnoscia godna lepszej sprawy.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • bergamotka77 02.08.19, 19:20
    Haha w 2013 to moj młody był 3-latkiem. Trudno posadzic takiego malucha o materializm wink

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • zlota.ptaszyna 03.08.19, 15:01
    A to dla złego 3 latek nie może być materialista, według ematek w tym wieku już wszystko kuma, sama piszesz w innym wątku o kasie wiec dziecko się nasłuchalo
  • bergamotka77 03.08.19, 22:25
    Wez ptaszyna wyluzuj. Nie jestem materialistka ani mój mąż. Dzieci też w tym duchu nie są wychowywane. Ja nie lubię skapiradel co nie znaczy że głównie kasa się dla mnie liczy. To dwie różne sprawy.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • swiezynka77 03.08.19, 09:08
    Dziękuję za przypomnienie tamtego wątku. W międzyczasie było ok. A dzieci wyrosły całkiem fajnie, to Chyba się nam udało. Wrzaskow nie ma prawie wcale. Potrzebę samotności mam dalej sporą i niezaspokojoną.
    Ale widać że piszę jak jest źle, jak dobrze to nie pisałam.

    --
    Obrzeży pochwy nie pokazuje się na dzień dobry.[beataj1]
  • pade 03.08.19, 16:31
    Może właśnie ta niezaspokojona potrzeba tak Cię frustruje?

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • feliz_madre 03.08.19, 07:32
    Kryzysu nie mieliśmy, ale był moment, gdy do związku wdarla się rutyna i bardzo mnie to uwierało, tesknilam za spontanicznością, namiętnością, wspólnym śmianiem się na głos, długimi dyskusjami i takie tam.

    Postanowiliśmy wtedy, że raz w miesiącu każde z nas zorganizuje dla nas randkę - wyjście gdzieś, opiekę w tym czasie dla dzieci, całą logistykę. O tym co to będzie za wyjście drugie nie wiedziało do ostatniej chwili. Niektóre były bardziej zaplanowane, inne mniej - np raz mąż poprosił, żebym wzięła urlop na piątek i zabrał mnie na weekend do Wiednia, a raz zadzwonił gdy byłam w pracy, że jest na dole i żebym zeszła do niego, wsiedliśmy do samochodu i zabrał mnie w środku dnia z pracy na 2h.
    Ponieważ każde z nas organizowalo to raz w miesiącu, wychodzilismy średnio co 2 tygodnie, potem nam się spodobało i częściej. Może dlatego do kryzysu nie doszło?
  • swiezynka77 03.08.19, 18:09
    Ogólnie dobry pomysł ale... mąż nienawidzi niespodzianek A dla mnie też nigdy nic takiego nie zorganizował

    --
    Obrzeży pochwy nie pokazuje się na dzień dobry.[beataj1]
  • pade 04.08.19, 14:26
    A jemu odpowiada obecny stan? Nie widzi kryzysu?

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • swiezynka77 04.08.19, 18:03
    Nie. On uważa że jest ok, zresztą uważa też że problem zignorowany przestaje istnieć.

    --
    Obrzeży pochwy nie pokazuje się na dzień dobry.[beataj1]
  • bywalec.hoteli 03.08.19, 15:08
    ....

    --
    Lato smile
  • stara-a-naiwna 03.08.19, 16:28
    terapia dla par
    terapeuta z polecenia

    polecam
  • swiezynka77 03.08.19, 18:07
    Sporo osób pisze o terapii dla par. Co się tam dzieje? Ja byłam nieraz na terapii sama i nie mam wysokiego zdania o jej skuteczności ale może na tej dla par jest inaczej? Mąż oczywiście nie chce więc musiałabym nad nim mocno popracować.

    --
    Obrzeży pochwy nie pokazuje się na dzień dobry.[beataj1]
  • stara-a-naiwna 03.08.19, 22:30
    terapia dla par
    mówisz co jest nie tak
    druga osoba jest konfrontowana
    słyszysz informację zwrotną
    terapeuta przetważa informację, żeby każda strona usłyszałą co mówsz a nie co ona słyszy (unikanie błędów komunikacyjnych)
    przekazywanie obrazu jak coś = problem wygląda obiektywnie
    próba wypracowania jakiegoś spójnego planu działania


  • flegma_tyczka 04.08.19, 09:28
    Jeżeli jesteś niezależna finansowo, a jak piszesz dzieci prawie dorosłe i bezproblemowe to czemu jednak nie rozwód?

    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • swiezynka77 04.08.19, 14:24
    Może jeszcze jest coś do uratowania
    O trochę mnie przeraża wizja samotnej starości

    --
    Obrzeży pochwy nie pokazuje się na dzień dobry.[beataj1]
  • flegma_tyczka 04.08.19, 16:34
    Mężczyźni żyją krócej od kobiet, więc i tak będziesz miała samotną starość.


    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • alfa36 04.08.19, 23:04
    To tylko statystyka.
  • jolie 04.08.19, 15:02
    Tak, przeszliśmy dwa potężne kryzysy - pierwszy - moja choroba, która wyłączała mnie z prawdziwego życia (a miałam 2 malutkich dzieci). Drugi (bardzo ostry) - zły wynik badań prenatalnych w ciąży. Myślę, że chyba nie przetrwalibyśmy, gdyby 3. dziecko urodziło się niepełnosprawne. Mnie by kompletnie odbiło (a w cierpieniu zawsze się izoluję). To były w sumie zdarzenia losowe, ale trudne i oddalające nas od siebie. Akurat w naszym przypadku, to ja miotałam się i bardziej oddalałam, mąż jakoś cierpliwie trwał i miał zadaniowe nastawienie. Pomógł czas i rozłąka fizyczna.
  • flegma_tyczka 04.08.19, 16:35
    Co to za choroba?

    --
    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
  • maly_fiolek 05.08.19, 06:48
    Kryzysy były, ważne żeby się nie nakręcać i zacząć odzywać na temat inne niż kryzysowe.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka