Dodaj do ulubionych

Stosunki w pracy-administarcja publiczna

01.08.19, 18:18
Pare miesięcy temu zmienilam prace, po latach w korpo postanowiłam troche zwolnic tempo- glownie ze względu na dzieci i po macierzyńskim zaczęłam prace w administracji publicznej w pewnym urzędzie. Pieniadze smiesznie male ale stac nas na to, chodzilo glownie o godziny pracy, ewentualne zwolnienia jak dzieci chore( w korpo niemile widziane). Praca jest ok, nic trudnego ani ciekawego, ale mam problem z nowymi koleżankami. Trafilam do duzego 8 osobowego pokoju, dziewczyny pracuja tam kupe w wieku od 35 do 45 lat. Na początku bylo milo ale pa tych paru miesiacach robi sie nie do zniesienia. Generalnie czuje sie tam jak jakis dziwlog, wszystko co robie i mowie jest dla nich dziwne i rozkladane na czynniki pierwsze, poczynając od tego ze nie jestem jak one typowa matka polka co stoi nad garami i poswieca sie dla rodziny i mezusia, przez poglady na swiat, wiare(jestem ateistka), zainteresowania(moja pasja jest wspinaczka wysokogórska). Ciezko nie rozmawiac ze soba w pracy ale co bym nie powiedziala to zawsze spotykam sie ze zdziwieniem i mocnym akcentowaniem ze one inaczej i to dziwne ze np. moj syn lat 8 jezdzi w foteliku bo ich dzieci w tym wieku na podkładce u ze wogole jak mozna takie duze dzoecko zmoescic w foteliku, ze to smiesznie wyglada itd. Albo ze one by nie wyslaly 3 letniwgo dziecka z dziadkiem na wakacje ze jak to? To sa wszystko takie bzdury ale ja juz sie boje odzywac ostatnie tygodnie bo jest mi zwyczajnie przykro, nigdy nie mialam takich problemow w zadnej pracy bo jest ogolnie bardzo wesola osoba, lubie pogadac, posmiac sie, staram sie nigdy nikogo nie urazic i tu nagle taka dziwna atmosfera. Niby sa mile ale tak jakby nie myslaly co mówią, nie wiem mam wrażenie ze tam nie pasuje. Ostatnio jak rozmawialy o przetworach(ja nie robie) i spytalam o jakas tam salatke o ktorej mowily to jedna skwitowala, a co ja ci bede mowic ty i tam sie na tym nie znasz bo nie robisz. No fakt nie robie ale bylam zwyczajnie ciekawa. Jak ja mam z nimi rozmawiać? Na razie nie reagowalam i to chyba byl blad bo jest coraz gorzej, czuje ze to ze mna jest cos nie tak chyba
Edytor zaawansowany
  • agrypina6 01.08.19, 18:58
    Przesadzasz. Chyba, że się w jakiś sposób wywyzszasz, może obe też się źle czuje w Twoim towarzystwie, gdy o czymś mówią?
  • santorinii 01.08.19, 19:31
    Raczej nie jestem typem osoby ktora się wywyższa, to one mnie zagaduja zazwyczaj, sa ciekawe i wypytuja
  • mail-na-gazecie 01.08.19, 19:38
    Nie wytrzymałabym w takim babińcu ani tygodnia przysięgam. Ty też nie pasujesz do tego środowiska i potraktuj to jako komplement smile
  • bergamotka77 01.08.19, 23:49
    santorinii napisała:

    > Raczej nie jestem typem osoby ktora się wywyższa, to one mnie zagaduja zazwycza
    > j, sa ciekawe i wypytuja

    Jesteś z innego świata. Nie przejmuj się Matkami Półkami smile


    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • double-facepalm 02.08.19, 16:10
    Berga, z tej insulinoopornosci zjadasz literki 😂
  • mgla_jedwabna 01.08.19, 19:06
    Paniusie stanowiły od lat kółko wzajemnej adoracji, trzeba teraz pokazać nowej, gdzie jej miejsce.
  • barbra25 01.08.19, 19:47
    Na ile istotne jest dla Ciebie czyjeś gadanie a na ile to aby przyjść do pracy, wykonać swoje zadania należycie i otrzymać premię uznaniową za efektywną pracę?
  • santorinii 01.08.19, 20:03
    Widzisz i moze tu jest clou sytuacji bo panuje tam specyficzna atmosfera i podejście do samej pracy na zasadzie praca nie zając nie ucieknie i codziennie przerwa(nie ma pomieszczenia socjalnego) z 20 min. przeciaga sie do min. godziny i ciezko sie odciąć i nie uczestniczyć w rozmowach. Ja jestem nauczona pracy w szybkim tempie i po prostu wiem po co do tej pracy przychodze ale to nie wystarcza, próbowałam sie wycofać i skupić tylko na pracy ale powaznie to niemożliwe ☺️
  • barbra25 01.08.19, 20:38
    Rozumiem Cię. Podobnie czułam się po powrocie z urlopu wychowawczego oddelegowana do takiego właśnie działu. W najgorszych momentach brałam laptopa i to co wyznaczył mi kierownik wykonywałam u niego pod pretekstem konieczności wyjaśnień i pytań.
  • barbra25 01.08.19, 20:47
    No to teraz pytanie czy bedziez mieć odwagę być nieluniana przez biurwy? Znikasz rzucając w drzwiach tajemnicze "idę coś uzgodnić z szefem". Zamykasz za sobą drzwi, plotkary mają temat, Ty robisz za tzw. przydupasa przez jakiś czas ale gdy wracasz masz gwarantowaną ciszę.
  • barbra25 01.08.19, 20:47
    Być nielubiana.
  • sacea 01.08.19, 20:44
    Masz rację, te osoby, które mają dużo obowiązków nie maja czasu na plotki
  • taki-sobie-nick 01.08.19, 22:39
    Jesteś cyborgiem?
  • danaide 02.08.19, 00:30
    Nie jestem pewna czy efektywna praca= premia to kluczowa zasada w administracji.
  • annia_ko 01.08.19, 19:50
    Może zwykła zazdrość o ciekawsze życie i doświadczenie zawodowe smile
  • magazynka 01.08.19, 19:55
    Całe życie pracowałam z mężczyznami i nie wytrzymałabym w babińcu. Inna atmosfera. Nie pasujesz do tych kobiet.
  • kk345 01.08.19, 20:56
    Zawsze fascynują mnie kobiety, z taką wyższością odcinające się od włsnej płci. I jak faceci nie mają się czuć bogami, skoro kobiety ich gloryfikują nawet jako współpracowników?
  • mail-na-gazecie 01.08.19, 21:04
    Z mężczyznami można rozmawiać na wiele uniwersalnych tematów, a nie tylko o kuchni i dzieciach. Z kobietami większość rozmów to osobiste zwierzenia a za tym idą porównywania, która jest lepszą matką, żoną itp a to bywa frustrujące. Żałuję, że tak jest, ale prawda jest taka, że kobiety nie mają ciekawych zainteresowań. Prozę życia każdy ma swoją.
  • arkanna 01.08.19, 21:14
    Przestań piep... bo to słabo

    --
    prawda o krótkim terminie ważności (kosheen4)
  • mail-na-gazecie 01.08.19, 21:16
    Widzę, że Cię to ubodło.
  • beataj1 02.08.19, 00:02
    Cholercia, jak ci faceci muszą się z Tobą męczyć. Oni by chcieli o uniwersalnych tematach a Ty jako kobieta tylko im się zwierzasz i porównujesz kto jest lepsza matka . I jeszcze jesteś nudna. No, Ale posiadanie pochwy tak się kończy. Wszystkie tak mamy.

    --
    Ludzkość wyznaje ponad 5000 rożnych bóstw. Ale nie martw się - TWÓJ BÓG to ten jedyny właściwy...
  • mail-na-gazecie 02.08.19, 07:38
    beataj1 napisała:

    > Cholercia, jak ci faceci muszą się z Tobą męczyć. Oni by chcieli o uniwersaln
    > ych tematach a Ty jako kobieta tylko im się zwierzasz i porównujesz kto jest le
    > psza matka . I jeszcze jesteś nudna. No, Ale posiadanie pochwy tak się kończy
    > . Wszystkie tak mamy.
    >
    Odpowiedź godna prawdziwej biurwy smile
  • kk345 02.08.19, 20:50
    big_grin
  • kk345 02.08.19, 20:52
    > kobiety nie mają ciekawych zainteresowań.
    Dlaczego nie masz ciekawych zainteresowan? Naprawdę musisz mówić wyłącznie o kuchni o dzieciach? Opanuj się, poczytaj coś, dokształć się...
  • arkanna 01.08.19, 21:13
    Mam alergię na takie kobiety. I pisze to osoba która poprzedniej pracy była jedną kobietą w regionie .

    --
    prawda o krótkim terminie ważności (kosheen4)
  • simply_z 01.08.19, 23:47
    nie, po prostu w mieszanej atmosferze lepiej się pracuje. Faceci trochę rozładowują atmosferę ( o ile nie są zbyt sfeminizowani).
  • marta.graca 02.08.19, 07:52
    Współczuję wam współpracownic. Jakie to szczęście pracować z fajnymi, sympatycznymi kobietami o szerszych horyzontach niż kuchnia i dzieci (btw wydawało mi się, że ematka powinna mieć koleżanki, z którymi w przerwie na lunch dyskutuje się na ciekawsze tematy).
  • fawiarina 02.08.19, 08:09
    I ma, na szczęście. Tylko frustratki i zazdrośnice mogą tak pisać o innych kobietach. Ja z koleżankami z pracy też chwilę pogadam o pierdołach, ale wiem, że każda z nich ma też swoje życie, pasje, zainteresowania, poglądy.
  • simply_z 02.08.19, 09:58
    serio? praca z samymi kobitami w jednym pokoju? przeciez to mozna zwariowac z nudow.
  • marta.graca 02.08.19, 10:32
    Jak się pracuje z nudnymi kobitami, to pewnie tak. Ja pracuję z ciekawymi. I wolę z samymi kobietami, niż z choćby jednym głupim facetem. Miałam okazję i nic tak nie psuje atmosfery w pokoju jak durne szowinistyczne uwagi.
  • sacea 01.08.19, 20:42
    Nie zmienisz ich kółko wzajemnej adoracji, oko przymknąć, w żart obrócić, przeczekać aż dzieci podrosną.
    Ja się w administracji nie odnalazłam.
  • ania_2000 01.08.19, 20:55
    Wspolczuje - trafilas do kurnika..

    ciezko cos poradzic - jedyne co mi przychodzi do glowy, to moze pogadaj z HR o zmianie pokoju? godzin pracy? nie wiem - nie wyobrazam sobie przebywac w tym samym pomieszczeniu przez 8 godzin z nielubiana grupa.
    Niby praca to jest praca - ale jak nie mozesz tam sie odnalezc to jest jednak duzy stres.
  • scarlett74 01.08.19, 21:04
    W końcu wiem, dlaczego mój wniosek w urzędzie tak długo leży nierozpoznany...😜
    A na serio, pogadaj -nie wiem jaką tam macie komórkę administracyjną /gospodarczą o zmianie pokoju. A może się wywyższasz. Ty tego nie czujesz, a one widzą to w twoim zachowaniu. O przyszła korpos...., sorry, o przyszedł korposzczurek , co to nie on , wspinaczka,ateistka, nie gotuje.I zadziera nosa.
  • sacea 02.08.19, 00:16
    To chyba bardziej o organizację pracy chodzi, w systemie kawkowo-plotkarskim się nie odnalazłam, a dziewczyny były bardzo sympatyczne, do teraz na kawie się spotykamy, jak miałam czas to rozmawialiśmy, ale praca na pierwszym miejscu, zrobic i nie odkładać na potem, teraz jestem na dg. Nie lubię mieć szefa nad sobą. Zresztą cały czas słyszeliśmy, że na nasze miejsce wielu chętnych jest. Co drugi przyjmowany do pracy to brat/swat kogoś z szefostwa.
    Mimo, że ten system mi nie odpowiadał, to miło wspominam tamten czas.
  • danaide 02.08.19, 00:28
    sacea napisała:

    > Co dr
    > ugi przyjmowany do pracy to brat/swat kogoś z szefostwa.

    To jest bardzo istotna uwaga. W administracji nie ma team-building, ludzie przydzielani są wg niejasnego klucza, niektórzy czują się pewniej, bo wiedzą, kto ich protegował, więc masz np. chamowatą sekretarkę, bo dobrze skoligaconą i możesz jej skoczyć. Dramat. Korpo też bywają różne, ale jak czytam o firmach, w których dobra atmosfera jest ważna i zwraca się na to uwagę to budzi się we mnie pragnienie pracy tam. A coś niepokojąco rzadko się to zdarza...
  • sacea 02.08.19, 00:40
    Układy były w każdej jednostce, to mnie bardziej zrażało niż kawkowanie/plotkowanie.
    Jak miałam wolny czas to czytałam przepisy. Też patrzyły na mnie jak na dziwoląga.
    Kobiety chyba lubią żyć problemami innych, a jak ktoś ich nie to mu stworzyć, że się w ramy ogólne nie łapie, bo obiadu nie robi albo dziecko bez czapki puszcza przy + 15.
    Obserwowałam grupę kobiet 30+, z klasy mojego dziecka zaprowadziły też swoje pociechy a potem godzinne ploty, zawiesiłam do szkoły 8.00, wracałam do domu na śniadanie, potem jechałam do pracy a one nadal stały i rozdrabnialy każdy gest słowo na czworo. Dziwię się, że im nie szkoda było czasu.
  • profes79 01.08.19, 20:57
    To nie jest temat "stosunki w pracy - administracja" tylko "stosunki w pracy - pokój w którym siedzi 7 bab i ja"
    Też bym korby dostawał...

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • arkanna 01.08.19, 21:09
    Rok czasu docieralam się z moimi nowymi kolezankami/ kolegami z wydziału w nowej pracy . Byłam tą nową w starym towarzystwie . Na dzień dobry chciałam być miła i pomocna dla wszystkich. Trochę bylam przy tym nie sobą i to był błąd.Tak się nie da. Z czasem poznalam się na wspolpracownikach i teraz mam kilka fajnych nowych pracowych znajomości. Z resztą jestem na część i uśmieszki. Moja rada: obserwuj, słuchaj, nie wierzę że te 7 osób to taka zgrana ekipa. Nowej zawsze jest ciężko.

    --
    prawda o krótkim terminie ważności (kosheen4)
  • kryzys_wieku_sredniego 01.08.19, 23:29
    Nie utwierdzajcie dziewczyny w swojej zajefajności.
    Coś jest nie tak. Albo nie wszystkie 7 jest do dupy, bo to raczej nie możliwe, albo twoje zachowanie jest mocno drażniące.
    Ja od 8 lat pracuje z człowiekiem którego nie lubię i to bardzo, ale mi to zwisa, bo są tez inne osoby z którymi mam fajne stosunki.
    A jak pracuję to nie muszę gadać, a jak kogoś nie lubię to nie gadam o życiu a jak się dopytuja to zmyślam absurdalne rzeczy że nawet wariat ogarnia że coś nie tak.
  • samawsnach 01.08.19, 23:38
    "Coś jest nie tak. Albo nie wszystkie 7 jest do dupy, bo to raczej nie możliwe, albo twoje zachowanie jest mocno drażniące." Otóż to. Przepracowałam wiele, wiele lat w budżetówce, która kojarzy się ze nudnymi babiszczami o mentalności zastygłego w 85 roku betonu, a pasji i osobowości można by pozazdrościć.
  • danaide 02.08.19, 00:24
    Wystarczy queen bee, dwie przyboczne i 5 owiec. Subtelna równowaga, którą nowa może zakłócić. Może się już spodobała jednej przybocznej i dwóm owcom i przystąpiono do ataku.
  • danaide 02.08.19, 00:24
    Przepraszam, 4 owcewink
  • simply_z 02.08.19, 01:07
    dokładniesmile. U mnie była jedna "liderka" i kilka przydupaseksmile
  • pani_libusza 02.08.19, 02:45
    I co, wyczuła s tobie kontrkandydatkę na liderka i za pomocą zmanipulowanych przydupasek cię wygryzła?
  • simply_z 02.08.19, 09:59
    z czego wygryzla..? sama odeszlam, bo znalazlam lepsza prace, a reszta dalej sie kisi w swoim sosie.
  • konsta-is-me 02.08.19, 14:39
    Zawsze mi sie to kojarzy ze wschodnia Polska. no nic nie poradze, takie mam spostrzezenia, przy czym dla mnie to sie zaczyna na wschod od Warszawy.
    Ta bequeen i jej swita.
    Zgadza sie ?
    Bez zlosliwosci to pisze, ciekawi mnie czy dobrze zgaduje.
  • simply_z 02.08.19, 14:59
    nie, Krakow ale z duza iloscia przybyszow z Podkarpacia i dawnego Kieleckiego.
  • anna.karenina 02.08.19, 20:39
    I jeszcze dodatkowo zapewne z podkrakowskich miejscowosci i wiosek.
  • simply_z 02.08.19, 22:23
    Ciężko stwierdzić, bo obecnie podkrakowskie miejscowości czy wioski niewiele się różnią klimatem od dużego miasta, a mają na pewno większy urok niż blokowiska. Plus kilkanaście min-godzina i jest się w centrum. To raczej kwestia przedziwnej mentalności, kompleksów..sama nie wiem czego.
  • anna.karenina 03.08.19, 10:15
    Np. Zielonki lub Michalowice😜 Tak, chodzi o mentalnosc podlana sosem religijnosci, jak to w Malopolsce😉
  • danaide 03.08.19, 02:23
    No. Takie Stany z ich amerykańskimi serialami opowiadającymi o takich queen bee, jak dobrze zakręcić Ziemią, też są na wschód od Warszawy.
  • anna.karenina 03.08.19, 10:18
    Oj, nie tylko na wschod od Warszawy. Jakos mam wrazenie, ze osob nieplotkujacych i nieinteresujacych sie zyciem innym jest stosunkowo malo😀
  • amsterdama 01.08.19, 23:43
    Coś musi być na rzeczy. Po przeczytaniu postu startowego też jestem do Ciebie źle nastawiona. Twój światopogląd i styl życia mnie nie drażnią. Mimo to nie mogłabym z Tobą pracować.
  • simply_z 01.08.19, 23:50
    Niee. To jest takie środowisko po prostu..typowych, lekko (lub bardzo) sfrustrowanych madek polek, które uwielbiają obgadywać, tworzyć ploty, intrygi itd. Nie pasujesz i po prostu będziesz się męczyć. Pracowałam kiedyś w takim miejscu, coś przedziqwnego, odetchnęłam z ulgą kiedy zmieniłam pracę.
  • danaide 02.08.19, 00:21
    Bardzo dobrze Cię rozumiem.
    Bardzo!
    A jak współczuję.

    Przepracowałam ileś lat w administracji i wiem, że dziobanie malowanego ptaka jest tam dość powszechne, a jak sobie nie potrafisz z tym poradzić - Ty chyba akurat po korpo będziesz potrafiła - to zadziobanie na śmierć gwarantowane.

    Nie potrafię Ci pomóc. Konfrontacja - w tym spytanie wprost o co im chodzi, róbmy swoje, znalezienie ochrony - to były moje główne strategie, ale chyba nieskutecznewink

    Natomiast nigdy - NIGDY - nie wierz, że z Tobą jest coś nie tak. Ja nie odbieram Cię, odmiennie od niektórych forumek jako niefajnej osoby. Podejrzewam, że wiele z Twoich koleżanek ma jakieś kompleksy i musi odreagować.
  • annpierle 02.08.19, 06:07
    Mnie jedynie zastanawia, ze "na początku było milo". Coś zmieniło zachowanie kolezanek i moze warto poszukac, co. Jakies wydarzenie w pracy? Jakaś Twoja reakcja? Jakies opowiesci o sobie?...
    Możliwe, ze odpowiedź na to pytanie pomoze znaleźć drogę do odkrecenia sytuacji i polepszenia relacji.
  • agaagaaga123 02.08.19, 16:40
    Ja miałam 2 razy taką akcję w pracy, raz budżetówka, raz polskie korpo rodzinne, gdzie też połowa obsady to krewni, znajomi i kochanki. Dziwnym trafem w takich miejscach znajdziesz sporo osób / stanowisk, gdzie ludzie pracują po 20 lat oraz takie, na których zawsze jest duża rotacja i zawsze jest jakiś problem z nowymi, choć tak fajnie sie zapowiadali... Na początku było miło bo na początku jest miesiąc miodowy a potem się zaczyna fala. Jak przetrwasz falę, to może się utrzymasz, jak nie, to zmienisz pracę a panie z otwartymi ramionami zgotują miesiąc miodowy twojej następczyni, która nie będzie rozumiała, czemu odeszłaś z tak miłego miejsca. Do czasu.
  • lot_w_kosmos 02.08.19, 05:56
    Jeśli chcesz tam pracować i być zdrowa - to milcz.
    Uśmiechy, skromność, zero przechwałek, opowiadania o życiu prywatnym.
    Słuchaj, słuchaj i jeszcze raz słuchaj.
    Czasem je o coś tam zapytaj, o zdrowie męża i dzieci, teściowej, itd.

    Radzę Ci dobrze.
  • santorinii 02.08.19, 06:56
    Ja nie czuje sie w pracy nielubiana, czuje zaciekawnie, czasmi wścibstwo, ale generalnie chodzi o emocje ktore wzbudza fakt ze ktos jest inny, robi cos inaczej albo ma po prostu inne zdanie i pseudo analizy jakim to inne zdanie jest poddawane bo dla mnie to po prostu brak kultury. Jesli ktos mi mowi ze robi cos zupełnie inaczej niz ja to ja to przyjmuje do wiadomości, ewentualnie mowie ze to np. ciekawe i ze ja robie to tak czy tak. Problem jest w rozkladaniu tej innosci na czynniki pierwsze z emocjonalnym wyrazenie zdziwienia. Jesli chodzi o to czy wszystkie takie sa to nie do końca bo jedna jest skonfliktowana z polowa i prawie sie nie odzywa ale tez ma swoja ekipe w pokoju obok i tam spędza 50% czasu pracy. Jest tez jedna bardzo wyciszona dziewczyna ale jak włącza sie do rozmowy to ma ten sam styl jej prowadzenia co reszta
  • szmytka1 02.08.19, 08:49
    Nie chodzi o to ze jestes inna tylko o to ze tobie sie wydaje, ze jestes lepsza a one takie szare matki polki. I one to wyczuwaja i dlatego atmosfera sie zepsula.
  • koronka2012 02.08.19, 15:21
    szmytka1 napisała:

    > Nie chodzi o to ze jestes inna tylko o to ze tobie sie wydaje, ze jestes lepsza
    > a one takie szare matki polki.

    Równie prawdopodobne jest to, że panie cierpią na kompleksy, które się ujawniły pod wpływem szoku kulturowego. Radykalnie inny tryb życia uświadamia paniom własną miałkość, a to boli.

    Na identycznej zasadzie ematki z błotem mieszają te, które szybko odzyskały figurę po porodzietongue_out Zresztą - w naszym kraju to, że komuś jest lepiej jest bardzo często solą w oku bliźniego - i ten ktoś wcale nie musi się z tym obnosić.
  • szmytka1 02.08.19, 15:38
    I mialkosc pan polega na tym, ze robia jakies tam salatki a autorka nie. o one pichca a ona sie wspina? big_grin nastepna ą ę w
  • koronka2012 02.08.19, 15:55
    szmytka1 napisała:

    > I mialkosc pan polega na tym, ze robia jakies tam salatki a autorka nie. o one
    > pichca a ona sie wspina? big_grin nastepna ą ę w

    Cóż - panie raczej większych możliwości czy aspiracji nie mają, skoro tkwią na słabo płatnych posadkach, a ich życie kręci się wokół domu i dzieci.

    Wystarczy że autorka ma ewidentnie lepsze życie - i jeszcze ma czelność mieć czas i ochotę na pasje, czy po prostu żyć w inny sposób. I już odstaje. A tu - nie dość, że nie musi pracować, do urzędu trafiła z wyboru a nie przymusu, ma lepsze możliwości i perspektywy, to jeszcze nosem nie orze, korzysta z życia - to łatwo może budzić zawiść.
    W naszym kraju wiele nie trzeba, żeby podpaść tongue_out
  • szmytka1 02.08.19, 17:51
    glupoty piszesz. Ja lubie kwiatki. Dzis sadzilam truskawki. Nie zazdroszcze nic a nic tym co sie w tym czasie wspinali. To raczej autorce wydaje sie, ze och ach ona nie gotuje i skalki ma zamiast garow, jakie to niebanalne. Takie bylo moje pierwsze wrazenie. A co dziwnego w tym, ze stare grono o tych samych zainteresowaniach dogaduje sie lepiej, skoro po jakims czasie wyczuli, ze nie nadaja na tych samych falach z nowa postepowa ateistka niegotujaca.
  • kk345 02.08.19, 21:09
    > panie raczej większych możliwości czy aspiracji nie mają, skoro tkwią na słabo płatnych posadkach

    Dokładnie tak, jak autorka wątku, tak, ze ten...
  • szmytka1 02.08.19, 17:56
    To na czym problem polega bo juz nie rozumiem. Ze nie chca dac przepisu na salatke ze za bardzo roztrzasaja ze byças na skalkach zamiast gotowac? Jak to drugie to sie mowi zwyczjnie ze sie nie chce o tym rozmawiac i juz. Nie wiem czemu ale irytujesz mnie bo mam poczucie ze cUjesz sie . i nie. Nie mam kompleksow ze ja gotuje a ty nie i ze sie nie wspinam bo za pieniadze nawet bym nie chciala a moje dzieci sa bez sakramentow a ja bez slubu koscielnego jako rowniez zatwardzial ateistka. Nie jestes taka wyjatkowa jak myslisz. Po prostu nie nadajesz na tych samy hbflch. Nie bedziecie dobrymi kolezankami. Rib swoje i idz do domu kolegowac sie z kim innym.
  • sasanka5 02.08.19, 21:26
    santorinii napisała:

    > to ma ten sam styl jej prowadzenia co reszta

    Styl to słowo klucz. Sprawdź co się na to składa. Jakie tematy są poruszane, kto gra główne skrzypce, ile w tym pozy a ile autentyczności.
  • rb_111222333 02.08.19, 07:36
    Te dziewczyny nie mówią, że robisz coś źle, tylko, że one robią inaczej. Dlaczego uważasz, że w ten sposób Cię atakują?
  • yenna_m 02.08.19, 08:20
    Urząd. Mawiają, że jeśli nie możesz z kimś wygrać, to się do nich przyłącz.
    Parę razy pochwal, zainteresuj się, zrob salatkę wg ich przepisu, przynieś do pracy spróbować, okazuj zainteresowanie ich sprawami itd.
    Niestety - urząd to urząd a niestety, z wlasnego doswiadczenia powiem Ci, że jak ma się pecha to się właśnie tak trafia... Ja nie wytrzymałam takich klimatów.
    Przytulam.
  • saskia44 02.08.19, 10:45
    Zbyt duzo analizujesz wszystko co mowia i komentuja. Wyluzuj poprostu i nie odbieraj tego jako przykrosci a potraktuj jako folklor. One tez sie z czasem przyzwyczaja do twojej innosci. Kilka miesiecy w nowej pracy to nie jest dlugo, naprawde. Daj sobie czas.
  • mail-na-gazecie 02.08.19, 10:55
    Jak się dostosujesz, to staniesz się taka jak one. Zadaj sobie pytanie, czy chcesz taka być. Czy chcesz być częścią tego środowiska. Teraz póki widzisz różnice.
  • santorinii 02.08.19, 11:19
    Dzięki za wszystkie odpowiedzi z różnych perspektyw, troche pozwoliby mi sie do sytuacji zdystansowac☺️
  • koronka2012 02.08.19, 11:49
    Na takie środowisko pracy nic nie poradzisz, inna mentalność, inny styl pracy - w takich miejscach typowe są ploty, intrygi, towarzystwa wzajemnej adoracji. Nie pasujesz - i pozostaje ci to olać i zająć pracą, naprawdę nie trzeba włączać się w paplaninę o byle czym. Rób swoje i wracaj do domu. Wszystkim nie dogodzisz. Aha - przy takich układach najważniejsze jest to, żeby NIE MÓWIĆ o sobie, swoich sprawach, życiu i poglądach. Nie dawać pożywki dla obmawiania cię. Im mniej wiedzą o tobie, tym lepiej. To nie jest grono twoich przyjaciółek, żeby omawiać plany wakacyjne, poglądy czy pasje.

    Dziwię ci się, że dokonałaś takiego wyboru zawodowego zamiast szukać czegoś bardziej inspirującego i nie za jałmużnę. Rozumiem kwestię dzieci - ale nie wszędzie w korpo jest to problemem, to nie jest zerojedynkowy wybór. U nas w razie choroby dzieci po prostu pracuje się z domu (oczywiście można też iść na L4, tylko po co? skoro jest to mocno odczuwalne dla kieszeni). Godziny pracy też są elastyczne.
  • chatgris01 02.08.19, 11:54
    koronka2012 napisała:

    > Aha - przy takich układach najważniejsze jest to, żeby NIE MÓWIĆ o sobie,
    > swoich sprawach, życiu i poglądach. Nie dawać pożywki dla obmawiania cię. Im
    > mniej wiedzą o tobie, tym lepiej. To nie jest grono twoich przyjaciółek, żeby
    > omawiać plany wakacyjne, poglądy czy pasje.


    W punkt.


    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • simply_z 02.08.19, 14:54
    tez mi sie tak wydaje. Na twoim miejscu Santo wrocilabym do jakiejs wiekszej firmy z elastycznymi godzinami, Home office i wiekszym kapitalem. Nie trac czasu na urzad..
  • anna.karenina 02.08.19, 20:37
    Takie niemowienie o sobie kolezaneczki uznaja za kolejny przejaw wywyzszania sie autorki. Ma sie za lepsza, wiec nie jestesmy godne, aby z nami konwersowala i dzielila sie opowiesciami o swoim zyciu. Poza tym takie osoby sa zazwyczaj wscibskie i bardzo boli je, jak nic nie wiedza o wspolpracownikach. A jak sie opowiada o sobie, to maja tematy do plotkowania za plecami. Bledne kolo😑
  • a23a23 02.08.19, 21:31
    anna.karenina napisał(a):

    > Takie niemowienie o sobie kolezaneczki uznaja za kolejny przejaw wywyzszania si
    > e autorki. Ma sie za lepsza, wiec nie jestesmy godne, aby z nami konwersowala i
    > dzielila sie opowiesciami o swoim zyciu.

    Ale sztuką jest mówić, ale tak, żeby nic z tego nie wynikało i żeby tak naprawdę niczego się nie dowiedziały. Opowiadać o drodze do pracy (na korki i utrudnienia w komunikacji każdy będzie narzekał), o tym, że w sumie przydałyby się nowe buty, ale ten obecny trend na wąskie noski kompletnie nam nie pasuje (każdy miał problem z niewygodnymi butami), a tak w ogóle to z jednej strony lubię lato, bo długie wieczory, ale te komary strasznie dają się we znaki (i tutaj następuje szereg polecanych preparatów, więc po prostu pozwalamy sobie pokiwać głową).

    > Poza tym takie osoby sa zazwyczaj wsc
    > ibskie i bardzo boli je, jak nic nie wiedza o wspolpracownikach. A jak sie opow
    > iada o sobie, to maja tematy do plotkowania za plecami. Bledne kolo😑

    Już pisałam - sztuką jest mówić, ale tak, żeby tylko wydawało się im, że cokolwiek wiedzą.
    Do pracy chodzi się po to żeby pracować, a nie szukać przyjaciół - i podstawowy smart talk zupełnie wystarczy.

    Tyle, że autorka chciała chyba pokazać "kurom domowym matkom polkom" jakie to ma świetne niebanalne życie w stosunku do ich nudnego i beznadziejnego. Chciała być podziwiana i wzbudzić zazdrość, co (trudno się dziwić) nie spotkało się z aprobatą otoczenia, a przejściem do ataku. A przynajmniej takie odnoszę wrażenie po poście założycielskim - być może błędne, ale w takim razie prawdopodobne jest, że takie wrażenie mają też koleżanki autorki.
  • anna.karenina 02.08.19, 21:53
    Wielokrotnie slyszalam w pracy w stosunku do siebie zarzut, ze "nic o mnie nie wiedza", wiec osobiscie chyba opanowalam umiejetnosc mowienia o wszystkim i o niczym. Ale rozumiem, ze nie kazdy ma taka umiejetnosc. I wiem tez, ze wieeele osob jest wscibskich i lubi plotkowac. Taki zarzut tez slyszalam: ze nie chodze na plotki. Absurd goni absurd😀 Ja nie odebralam autorki jako osoby wywyzszajacej sie. Pewnie chciala byc mila i opowiedziec cos o sobie, aby zintegrowac sie z zespolem, no i wspomniala o wspinaczce. Wiec pewnie ma czas, mozliwosci i kase. A to juz jest niewybaczalne. Pamietam, co dzialo sie, gdy u nas wyplynela kwestia ze ktos byl na trekkingu w Nepalu. Wiwisekcja tej osoby dzien w dzien przez trzy miesiace trwala.😜 Gdybym sama nie slyszala pewnych kwestii na wlasne uszy, to nawet do glowy nie przyszloby mi, co ludzie potrafia wymyslic za plecami innych.
  • anna.karenina 02.08.19, 22:08
    Poza tym w takich firmach z takimi stosunkami i atmosfera pracy mitem jest to, ze "do pracy chodzi sie pracowac, a nie plotkowac z kolezaneczkami, wiec pobiezny small talk wystarczy". Czesto trzonem takich miejsc sa te wszystki plotki, intrygi, kolka rozancowe, a jak sie z nikim nie trzyma blizej i chce sie przede wszystkim pracowac, to jest sie podejrzanym. Cos w stylu "jak nie pije z nami, to pewnie konfident". I bledem jest myslenie, ze przelozeni zawsze beda cenic te osoby, ktore nie plotkuja i nie opowiadaja o sobie. Wiedza o innych to wazna waluta w miejscu pracy i latwiej zarzadzac ludzmi, majac o nich rozne informacje. Takze z zycia osobistego. Wiec w interesie wielu przelozonych jest, aby te informacje zdobyc.
  • simply_z 02.08.19, 22:16
    Co więcej..izolowanie się od reszty współpracowników może skutkować posądzeniem o brak integracji, współpracy w grupie i swoistą niekoleżeńskość..
  • a23a23 02.08.19, 22:30
    simply_z napisała:

    > Co więcej..izolowanie się od reszty współpracowników może skutkować posądzeniem
    > o brak integracji, współpracy w grupie i swoistą niekoleżeńskość..

    Ale zupełnie nie chodzi o izolowanie się, wręcz przeciwnie. Po prostu na integracji na własnych zasadach i przede wszystkim - ujawnianiu rzeczy, które tak naprawdę są nieistotne. A broń borze (sic!) nie powodują zazdrości u otoczenia i generalnie to mają sprawić wrażenie, że jest się jednym z nich.
  • santorinii 02.08.19, 22:38
    Otóż to☺️ Co więcej wszystko co o mnie wiedza i co je najbardziej intryguje nie wyniklo z tego ze sie przechwalałam bo ja niewiele mówiłam o sobie. Kwestia wiary wyszla jak o komuniach rozmawiały i pytaly gdzie ta komunie planuje zrobic. I nie bylo tak ze ja sie uzewnetrznilam od razu, bo moje stwierdzenie ze syna nie zamierzamy poslac do komunii bynajmniej nie byla wystarczającą odpowiedzią. I to jest zresztą temat który ciagle powraca bo czuja niedosyt😀 Trekking "wyszedł" bo bralam wolne na wypad ze znajomymi do Włoch i to i tak dopiero po powrocie. Ja nigdy nie mialam problemu z asertywnoscia no ale w tej sytuacji to juz wyzsza szkola jazdy jest po prostu
  • umi 02.08.19, 22:54
    Moze znajdź punkty wspolne? Bo cos chyba robisz za misia w zoo... I trzymaj jezyk za zebami. Przekazuj informacje w neutralny, normalny sposob. I zacznij z nimi gadac o czyms, co znaja i rozumieja, bo jak na razie, maja chyba kazdy dzien pracy niezwykle ciekawy. Obserwuja sobie pande, a potem maja co komentowac... Chociaz to troche dziwne, ze robisz az taka sensacje nie rzucajac sie w oczy. Moze zbyt bardzo sie dystansujesz? Warto jednak pomyslec jak wejsc do koleczka, jesli chcesz tam pracowac.
    Ewentualnie zostaje ta rada o zmianie pracy na taka, w ktorej srodowisko bedzie bardziej pasowało do Twojego.
  • a23a23 02.08.19, 22:57
    santorinii napisała:

    > Otóż to☺️ Co więcej wszystko co o mnie wiedza i co je najbardziej intryguje ni
    > e wyniklo z tego ze sie przechwalałam bo ja niewiele mówiłam o sobie.

    Nie odbierz tego jako złośliwość - ale widocznie, ciągle za dużo smile

    > Kwestia w
    > iary wyszla jak o komuniach rozmawiały i pytaly gdzie ta komunie planuje zrobic
    > . I nie bylo tak ze ja sie uzewnetrznilam od razu, bo moje stwierdzenie ze syna
    > nie zamierzamy poslac do komunii bynajmniej nie byla wystarczającą odpowiedzią

    Bo to nie była dobra odpowiedź - po prostu lepiej, gdybyś powiedziała, że to jeszcze nie ten czas i odpowiedziała pytaniem na pytanie czy wg nich lepiej w restauracji czy w domu i co sądzą o cateringu? Po czym przeszła do tego, czy myślą że takie jedzenie z cateringu jest zdrowe, bo chyba niemożliwe jest zrobienie wszystkiego na świeżo.

    > I to jest zresztą temat który ciagle powraca bo czuja niedosyt😀 Trekking "wy
    > szedł" bo bralam wolne na wypad ze znajomymi do Włoch i to i tak dopiero po pow
    > rocie.

    Ale wyszedł, bo powiedziałaś. Na pytanie jak było na urlopie odpowiada się, że fajnie, ale z drugiej strony to brakowało Ci codziennej rutyny i dobrze już wrócić do pracy ewentualnie - fajnie, szkoda, że tak mało dni urlopu mamy, a wiecie, że w innych krajach to mają więcej?

    > Ja nigdy nie mialam problemu z asertywnoscia no ale w tej sytuacji to ju
    > z wyzsza szkola jazdy jest po prostu

    Nikt nie obiecywał, że będzie prosto smile wszedłeś między wrony, kraczesz jak i one smile

    Btw. wiem jak to jest męczące. I piszę z własnego doświadczenia, a zdobycie go mnie trochę kosztowało smile. Pewne środowiska są specyficzne i mimikra jest wtedy umiejętnością ratującą życie (niemal literalnie). Ja gotować nie znoszę, gotuję tyle żeby przeżyć w wariancie jak najprostszym - ale współpracownicy z miejsca które zdawało się wyglądać podobnie do tego opisywanego przez Ciebie nigdy się o tym nie dowiedzieli, a przepisy którymi mnie obdarowywano, po prostu przekazałam mamie i przyjaciółce - obie przynajmniej część wykorzystują do dzisiaj (gwoli sprawiedliwości - część to wyjątkowe gnioty smile.
  • a23a23 02.08.19, 22:28
    anna.karenina napisał(a):

    > Poza tym w takich firmach z takimi stosunkami i atmosfera pracy mitem jest to,
    > ze "do pracy chodzi sie pracowac, a nie plotkowac z kolezaneczkami

    Do każdej pracy chodzi się po to, żeby pracować, a za pracę dostać pieniądze. I to wbrew temu co mówią fanatycy z jednej (praca moim życiem) i z drugiej (najważniejsze to się nie przepracowywać) strony barykady. Więc pracowe sprawy zostawia się w pracy, po której żyje się swoim życiem - i nie miesza się tych dwóch systemów walutowych.

    > wiec pobiez
    > ny small talk wystarczy".

    Jak najbardziej wystarczy - grunt, to sprawiać wrażenie (jeśli otoczenie oczywiście tego chce), że to nie jest small talk, a najważniejsze w Twoim życiu sprawy wink

    > Czesto trzonem takich miejsc sa te wszystki plotki, i
    > ntrygi, kolka rozancowe, a jak sie z nikim nie trzyma blizej i chce sie przede
    > wszystkim pracowac, to jest sie podejrzanym.

    Dlatego nie robi się tego w sposób ewidentny wink nie nosi się pracowych dokumentów do domu, nie zostaje się z własnej woli po godzinach i nie je się kanapki nad aktami - ale ma się swoje sprawy terminowo i odpowiednio załatwione. Dyskretnie smile

    > Cos w stylu "jak nie pije z nami,
    > to pewnie konfident".

    I dlatego pije się wodę w kieliszku od wódki.

    > I bledem jest myslenie, ze przelozeni zawsze beda cenic t
    > e osoby, ktore nie plotkuja i nie opowiadaja o sobie. Wiedza o innych to wazna
    > waluta w miejscu pracy i latwiej zarzadzac ludzmi, majac o nich rozne informacj
    > e. Takze z zycia osobistego. Wiec w interesie wielu przelozonych jest, aby te i
    > nformacje zdobyc.

    A w interesie pracownika takich informacji nie ujawniać.
  • mail-na-gazecie 03.08.19, 10:21
    A23a23 dziękuję, że że chciałaś podzielić się swoim doświadczeniem i tyle napisać smile Myślę, że wiele osób skorzysta z tej nieoczywistej wiedzy.
  • anna.karenina 03.08.19, 10:30
    Alez ja zgadzam sie z tymi twierdzeniami. Sama scisle oddzielam zycie prywatne od zawodowego i nie ujawniam w miejscu pracy informacji o sobie i mojej rodzinie. Taka taktyke zalecam tez autorce. Chcialam jedynie zwrocic uwage ne kwestie, ze nieopowiadanie o sobie i gadanie o pupie Maryni nie oznacza, za automatycznie poprawi sie sytuacja i status autorki w grupie. Plotkary dalej nie beda o niej wiedzialy istotnych z ich widzenia punktu rzeczy, a to je boli najbardziej😀 I nawet gdyby autorka konwersowala z nimi o cenach skupu zywca lub kolorze emalii bedacym hitem tego lata, to i tak kolezaneczki beda ja traktowac z buta. One wyczuwaja intuicyjnie, ze ona jest inna i inaczej zyje.
  • kartkapapieru 02.08.19, 15:04
    Całe zycie pracuje samodzielnie i całe szczescie, nie wytrzymalabym z innymi babami
  • homohominilupus 02.08.19, 15:33
    kartkapapieru napisała:

    > Całe zycie pracuje samodzielnie i całe szczescie, nie wytrzymalabym z innymi ba
    > bami


    o, następna

    --
    Early to bed and early to rise makes a man wealthy and healthy and wise wink
  • kartkapapieru 02.08.19, 15:38
    Pracuje z innymi kobietami ale to inne specjalistki więc w drogę sobie nie wchodzimy, a jak rozmawiam z nimi to o pogodzie, nie pracuje z nimi na co dzień, więc i żadnych nieporozumien nie ma, pracuje sama i jest wspaniale
  • kartkapapieru 02.08.19, 15:39
    Zresztą jestem społeczną, lubię samotnosc
  • kartkapapieru 02.08.19, 15:40
    Aspoleczna
  • anna.karenina 02.08.19, 20:44
    Forumki piszace, za autorka przesadza i zbyt wyolbrzymia problem, chyba nigdy nie byly w takiej sytuacji, albo tez same nalezaly do swoistego kolka rozancowego. Wykluczenie z zespolu czesto odbywa sie w bialych rekawiczkach, a poczatki sa subtelne i w sumie przeciez "to nic wielkiego". Acha, no i przyczyna na pewno lezy w odrzucanym...Bo to przeciez niemozliwe, zeby grupa odrzucala jednostke...
  • a23a23 02.08.19, 21:24
    anna.karenina napisał(a):

    > Forumki piszace, za autorka przesadza i zbyt wyolbrzymia problem, chyba nigdy n
    > ie byly w takiej sytuacji, albo tez same nalezaly do swoistego kolka rozancoweg
    > o. Wykluczenie z zespolu czesto odbywa sie w bialych rekawiczkach, a poczatki s
    > a subtelne i w sumie przeciez "to nic wielkiego". Acha, no i przyczyna na pewno
    > lezy w odrzucanym...Bo to przeciez niemozliwe, zeby grupa odrzucala jednostke.

    Nie, oczywiście że zdarza się (pewnie nawet częściej niż myślimy), że grupa odrzuca jednostkę. Ale z tego posta założycielskiego aż bije poczuciem wyższości nad "matkami polkami" i "kurami domowymi". I być może autorka nawet nieświadomie w pracy się tak zachowuje, co tylko wzbudza niechęć "kur domowych" i "matek polek".
  • santorinii 02.08.19, 21:46
    Ale nie napisałam ze kolezanki mnie nie lubia, ja nie czuje sie nie lubiana, widze ze kazdy zrozumial moje posty tak jak mu pasowlo😉
  • santorinii 02.08.19, 21:56
    Byc może ciezko zrozumieć o czym pisze kazdemu kto nie mial styczności z takim stylem pracy. Ja wcześniej tez nie wiedzialam nawet ze tak praca moze wyglądać. Bo praca tam to tylko dodatek do spotkania towarzyskiego, ja tak to odbieram. Rozmowy to nie jest small talk, one wiedza o sobie chyba wszystko mam wrażenie, nie ma dystansu i pytań ktorych nie wypada zadac. Ja o osbie sama niewiele mowilam od początku i pisalam juz ze to ja jestem ciagle zagadywana i zaczepiana. One uwielbiaja gadać i debatować. Dzisiaj np. Byly urodziny jedenej i caly dzień tylko ja próbowałam pracowac😀. Tak to wyglada. Jak ktos nie doświadczył to nie zrozumie 😉
  • umi 02.08.19, 22:08
    Po uja wychodzisz przed szereg? Jakbys chciala pracowac, to byc siedziala w korpo, prawda? Jestes w urzedzie, dostosuj sie do urzedu. Jak gadaly, moglas sie dowiedziec, gdzie kupila tort, jesli piekla sama to jak, jakie lubi itd. Dziecie we mgle big_grin Ty chyba mieszkasz w jakims wiekszym miescie i nie masz małomiasteczkowej rodziny suspicious
  • simply_z 02.08.19, 22:17
    jezu ale to jest takie nudneeeee.
  • umi 02.08.19, 22:37
    Powaznie? big_grin No ale po to sie idzie do urzedu. Zawsze mozna rozpracowywac wzorki do dziergania, czy co tam sie lubi. Wiekszosc kobiet ma jednak ze soba co najmniej kilka wspolnych tematow. Zazwyczaj to wystarcza, zeby sie nawzajem nie zagryźć. Zwłaszcza, jesli wszyscy trzymaja jezyk za zebami w kwestiach spornych. Jak to mowia... miejsce pracy to nie forum dyskusyjne wink
  • anna.karenina 03.08.19, 10:45
    Dokladnie, w takich miejscach spotkania towarzyskie sa priorytetem😜 Oczywiscie zawsze mozna zmienic prace jak nie pasuje nam atmosfera i towarzystwo - takie rady w podobnych watkach juz tez padaly. Ale nie o to przeciez chodzi. Po prostu szlag czlowieka trafia, ze przyszedl do nowego miejsca, chce sie skupic na pracy, byc milym i jednoczesnie dyskretnym, nieplotkujacym oraz trzymac sie z daleka od intryg... A sie nie da i twoje pozorne zalety staja sie najwiekszymi wadami😬 Poza tym na miejscu autorki bylabym ostrozna, czy te kolezaneczki na pewno ja lubia. Skoro pozwalaja sobie na otwarte krytykowanie kazdej jej wypowiedzi i ja zbywaja "a bo ty i tak nie robisz salatek", to ta sympatia chyba jest pozorna. Ciekawe, co dzieje sie, gdy autorka wychodzi z biura😜
  • anna.karenina 03.08.19, 10:54
    I wlasnie nie o small talk chodzi. Tak to one moga ze soba rozmawiac, bo wszystko juz o sobie wiedza. Ale nie wiedza wszystkiego o autorce i jej zyciu: gdzie pracuje jej maz i ile zarabia; kim sa jej rodzice i gdzie pracuja/pracowali; mieszka w bloku czy w domu; ma wlasna nieruchomosc czy wynajmuje; dzieci chodza do ktorych konkretnie szkol; byla na wakacjach na Santorini czy w Sianozetach😜; jaki nosi rozmiar ubran i ile wazy; gdzie kupuje ubrania; jakich kosmetykow uzywa i ile miesiecznie kasy na to przeznacza itepe, itede...One musza to wiedziec, a dopoki sie nie dowiedza, to autorka bedzie na cenzurowanym, a jej small talk to czcza gadanina.
  • umi 02.08.19, 22:01
    Po uja w nowej pracy ujawnialas dane tak wrazliwe jak wlasne przekonania religijne i - w gronie matek - na wychowwanie dzieci??? Ty samobojca jakims jestes, czy jak??? O takich rzeczach to sie rozmawia po pracy, z prywatnymi znajomymi. Albo na emamie pisze.
    Ciesz sie, kobieto, ze Cie jeszcze nie zjadły i wycignij wnioski. A na przyszłosc gadaj o ciuchach, ulubionym jedzeniu (jak nie gotujesz, nie tykaj przepisow!) i serialach, o ktorych panie maja pojecie.
    Za nieprawomyslne przekonania religijne/niereligijne (nie ma dokladnei zadnej roznicy) w realnym zyciu czeka lincz. Tego sie nie mowi, póki nie poznasz chociaz troche srodowiska i nie wiesz, czy wspolpracownik ma w głowie mozg, czy trociny.
  • umi 02.08.19, 22:06
    A za nieprawomyslne wychowanie dzieci grozi kaplica jeszcze szybciej, niz za religie... Takze tego... odwage podziwiam wink
  • anna.karenina 03.08.19, 11:15
    Droga autorko😊 Rada jest jedna: nie opowiadac szczegolow ze swojego zycia osobistego. Statusu w zespole pewnie takim zachowaniem nie poprawisz (dla nich rzecza niewyobrazalna jest nieinformowanie kolezanek z pracy o swoich prywatnych sprawach), ale bedziesz miala satysfakcje, ze nia znaja tych szczegolowych informacji o tobie. Z takimi osobami lepiej byc na dystans. Nawet jesli atmosfera dalej bedzie nieprzyjemna. One czuja intuincyjnie, ze roznisz sie od nich. Nie ma tez sensu wkupywanie sie na sile w ich laski, bo uznaja, ze jestes slaba i dopiero sie zacznie. Danaide dobrze pisala - nie mysl, ze to z toba jest cos nie tak. A gdybys probowala na sile dopasowac sie do nich, to po jakims czasie nie czulabys sie z tym dobrze. Pozostaje wiec skupic sie na pracy i nie przejmowac sie ich gadanina (wiem z autopsji, ze to tylko w teorii jest takie proste). Unikac plotkowania z nimi o innych pracownikach i przelozonych. Czasem dobrze jest miec opinie milczka😜 I tak dobrze, ze jest was wiecej w pokoju - gdybys byla w pojedynke przeciw parce kolezaneczek, to dopiero bylby koszmar. I glowa do gory, zobaczysz, ze sytuacja moze byc dynamiczna i bedziesz jeszcze zadowolona, ze nic im o sobie nie powiedzialas i trzymalas sie na dystans. Czego z calego serca zycze😊
  • tylko.bez.hipokryzji 03.08.19, 11:56
    Sporo sensownych rad tu padło, ale jeden aspekt nie został poruszony.
    Jak odpowiadasz na różne pytania, jak odnosisz się do różnych tematów.
    Chodzi o sposób.
    Np.
    Kwestie jedzeniowe - załóżmy, że jesteś wegetarianką.
    - ja nie jem mięsa.
    - Jecie padlinę? Skazujecie zwierzęta na cierpienie?

    Na kanwie jedzenia w podróży.
    -Nie biorę jedzenia , najwyżej zjem gdzieś po drodze w knajpce/Warsie.
    - Jak każdy normalny człowiek zjem w knajpce/Warsie.

    religia.
    -jestem niewierząca (ewentualnie dodając, ale rozumiem, że są też i wierzący).
    -wiara jest dla głupków.

    itp, itd. Przykłady można mnożyć. Dwie różne odpowiedzi, na to samo pytanie, a każda niesie zupełnie inny ładunek emocjonalny i kulturalny...
    To kwestia sposobu zaznaczenia odmiennego zdania. Czyli tzw "szczerości i "mówienia zawsze prawdy i tego co się myśli"

  • anna.karenina 03.08.19, 12:25
    Z obserwacji i doswiadczenia smiem twierdzic, ze to te najwieksze plotkary i wscibskie osoby maja krytyczny sposob wyrazania sie o pogladach i zwyczajach innych ludzi, a rozniacych sie od ich wlasnych😜 Oczywiscie nie znamy autorki, moze ma wywyzszajacy sie styl bycia (choc watpie), ale to zazwyczaj krolowe kolka rozancowego maja taki styl komunikacji.
  • a23a23 03.08.19, 13:08
    anna.karenina napisał(a):

    > Z obserwacji i doswiadczenia smiem twierdzic, ze to te najwieksze plotkary i ws
    > cibskie osoby maja krytyczny sposob wyrazania sie o pogladach i zwyczajach inny
    > ch ludzi, a rozniacych sie od ich wlasnych😜

    Ale - no i co z tego? Wpuszczasz jednym uchem, wypuszczasz drugim sama zachowując neutralny ton i ewentualnie kierując rozmowę na wspólny, ogólny tor (i to w sposób jaki pisałam wcześniej). Czemu chcesz dorosłych ludzi wychowywać w pracy albo pokazywać im, że ich poglądy są miałkie, a życie mniej ambitne od Twojego?

    > Oczywiscie nie znamy autorki, moze
    > ma wywyzszajacy sie styl bycia (choc watpie),

    A ja nie - takie odniosłam wrażenie po jej pierwszym poście. I już pisałam, że być może błędne i nie takie były jej intencje - ale jeśli ja tak pomyślałam (i sądząc po odpowiedziach innych, nie tylko ja) to być może tak po prostu jest odbierana przez otoczenie (i nie ma w tym momencie już znaczenia jakie były jej intencje).

    > ale to zazwyczaj krolowe kolka r
    > ozancowego maja taki styl komunikacji.

    Powtórzę - i co z tego? Uśmiechasz się uprzejmie, nie potakujesz ani nie zaprzezasz, opowiadasz o pierdołach z namaszczeniem godnym lepszej sprawy, a po cichu robisz swoje.

    Tylko takie zachowanie jest zupełnie nie w smak "kolorowym ptakom", które chcą być podziwiane. Kórych hobby jest dużo bardziej ambitne niż szarych matek polek (bo w końcu rajdy samochodowe po afryce są aż tak niebanalne, nie to co sadzenie kwiatków - przykłady specjalnie inne, bo w tym momencie wchodzimy już na poziom ogólny). I w gruncie rzeczy uważają się za lepszy od szarego motłochu, więc fajnie by było, gdyby ten motłoch docenił jaka to jestem wspaniała. I wtedy świetnie się jest poekscytować tym, że jestem odrzucona przez grupę, bo jestem wspaniała i to grupa nie potrafi mnie docenić.
    A wg mnie prawda jest taka, że jeśli rzeczywiście nasze zajęcia dają nam spełnienie, to nie ma znaczenia czy to zdobycie Mount Everest, czy wymyślenie nowego przepisu na ciasto, które wszystkim smakuje. I takie osoby raczej nie mają potrzeby pokazywania wszystkim - jestem zajebista, a Wy możecie mi buty czyścić jako szare matki polki.
  • a23a23 03.08.19, 13:11
    a23a23 napisał(a):

    > anna.karenina napisał(a):

    > > Oczywiscie nie znamy autorki, moze
    > > ma wywyzszajacy sie styl bycia (choc watpie),

    Miało być:

    A ja nie wątpię, że ma wywyższający się styl bycia - takie odniosłam wrażenie po jej pierwszym poście. I już pisałam, że być może błędne i nie takie były jej intencje - ale jeśli ja tak pomyślałam (i sądząc po odpowiedziach innych, nie tylko ja) to być może tak po prostu jest odbierana przez otoczenie (i nie ma w tym momencie już znaczenia jakie były jej intencje).
  • anna.karenina 03.08.19, 13:44
    No i nic z tego - moja wypowiedz dotyczyla przypuszczen tylko.bez.hipokryzji, iz to autorka moze komunikowac sie w stylu drazniacym innych, np. nie jem padliny, nie ogladam takich glupich seriali...Wyrazilam zdanie, iz to plotkary maja taki styl komunikacji. A mnie on nie rusza i z rakimi osobami nie roztrzasam takich kwestii. Nie wiem, jaki sens ma wzmianka o wychowywaniu doroslych osob w pracy? Kto chce je wychowywac? Ja na pewno nie, a autorka chyba tez nie, gdyz jest raczej na pozycji defensywnej i chce w spokoju pracowac. Jak ktos ma hobby w postaci wspinaczki, to juz jest barwnym ptakiem wywyzszajacym sie?😜 I chyba umknelo, ze to kolezanki rozstrzasaja, analizuja i krytykuja kazde slowo autorki i to one chca ja wychowac pod siebie.
  • a23a23 03.08.19, 14:01
    anna.karenina napisał(a):

    > No i nic z tego - moja wypowiedz dotyczyla przypuszczen tylko.bez.hipokryzji, i
    > z to autorka moze komunikowac sie w stylu drazniacym innych, np. nie jem padlin
    > y, nie ogladam takich glupich seriali...Wyrazilam zdanie, iz to plotkary maja t
    > aki styl komunikacji.

    Na co odpowiedziałam - nie ma znaczenia jak one odpowiadają i w jakim stylu mówią. Ważne, jest jak samemu się mówi, żeby nie dać się sprowokować, zachowywać neutralny ton i nie zejść do ich poziomu.

    > A mnie on nie rusza i z rakimi osobami nie roztrzasam tak
    > ich kwestii. Nie wiem, jaki sens ma wzmianka o wychowywaniu doroslych osob w pr
    > acy? Kto chce je wychowywac?

    Ale Twoja odpowiedź na pytanie o styl komunikacji autorki wskazywała, że to przecież plotkary najczęściej tak właśnie robią, więc w odpowiedzi można robić tak samo. Jeśli druga część zdania (po więc) była zbyt daleko posuniętym przypuszczeniem to przepraszam, ale znowu - nie ma znaczenia, jak one mówią w kontekście tego jak mówi autorka.

    > Ja na pewno nie, a autorka chyba tez nie, gdyz jes
    > t raczej na pozycji defensywnej i chce w spokoju pracowac.

    Niby na pozycji defensywnej, ale wszyscy już wiedzą, że nie lubi gotować, jest ateiską, ma niebanalne hobby i generalnie bardzo różni się od otoczenia. I pewnie wiele wiele więcej. Trochę dużo informacji jak na kogoś, kto po prostu chce pracować.

    > Jak ktos ma hobby w
    > postaci wspinaczki, to juz jest barwnym ptakiem wywyzszajacym sie?😜

    Jeśli opowiada o tym w taki sposób jak autorka w pierwszy poście to tak. Ba, można być jako hobby mieć pieczenie ciast i być wywyższającym się kolorowym ptakiem - wystarczy uświadamiać wszystkich że cukier to biała śmierć, a tylko stewia której JA używam do pieczenia jest lepsza i w ogóle, możecie mi buty czyścic szare matki polki.

    (I w tym momencie disclaimer - nie mam pojęcia o pieczeniu i jeśli to co napisałam jest zupełnie niezgodne z prawdą, a ze stewią nie można piec, to wybaczcie - chodzi tylko o przykład że z nawet najbardziej pospolitej czynności jak mycie okien można wyprowadzić powód do oczekiwania bycia podziwianą).

    > I chyba um
    > knelo, ze to kolezanki rozstrzasaja, analizuja i krytykuja kazde slowo autorki
    > i to one chca ja wychowac pod siebie.

    Ależ zupełnie nie. Ale właśnie dlatego - nie karmi się ich żadnymi faktami, a po drugie z uprzejmym uśmiechem gra w ich grę na własnych zasadach, a po cichu robi swoje.
  • anna.karenina 03.08.19, 14:56
    Moja wypowiedz dotyczyla poczynionych obserwacji, iz to wscibskie osoby i plotkary czesto mowia ze wzgarda o pogladach i zwyczajach innych osob. Nigdzie nie twierdzilam, ze nalezy sie komunikowac z nimi w ten sam sposob, wiec tak, byla to bledna interpretacja mojej wypowiedzi.
  • anna.karenina 03.08.19, 15:02
    A tutaj racja, ze autorka ujawnila juz za duzo informacji o sobie😜 No coz, czasu juz nie cofnie i trzewa wypic to nawarzone piwo...Ale z tym wychowywaniem i potrzeba kontroli, to intuicja mi podpowiada, ze przynajmniej czesc z tych kolezanek przejawia takie zapedy wobec autorki.
  • anna.karenina 03.08.19, 13:56
    Poza tym osoby wywyzszajace sie, chcace zaznaczyc i pokazac swoj status spoleczny, bogactwo, ciekawe zycie, niebanalne hobby, oryginalne zainteresowania, na pewno nie przejmowalyby sie gadanina kolezaneczek z pracy, ale bylyby wrecz dumne, ze sa obiektem plotek. Rozwazania autorki, jej rozterki i przezywanie calej sytuacji swiadczy raczej o faktycznym poczuciu niezrozumienia mimo prob nawiazania kontaktu z dziewczynami i zintegrowania sie w srodowisku pracowym. Po prostu autorce przez mysl nie przyszlo, ze to, co dla niej jest prowadzeniem zwyklego zycia, moze wzbudzac takie emocje w firmie.
  • a23a23 03.08.19, 14:11
    anna.karenina napisał(a):

    > Poza tym osoby wywyzszajace sie, chcace zaznaczyc i pokazac swoj status spolecz
    > ny, bogactwo, ciekawe zycie, niebanalne hobby, oryginalne zainteresowania, na p
    > ewno nie przejmowalyby sie gadanina kolezaneczek z pracy, ale bylyby wrecz dumn
    > e, ze sa obiektem plotek.

    Wg mnie nie. Bo nie chodzi o to, aby być obiektem plotek, a zazdrości i obiektem do podziwiania. A tutaj mimo żem taka niebanalna, to nikt nie chce mnie podziwiać.

    > Rozwazania autorki, jej rozterki i przezywanie calej
    > sytuacji swiadczy raczej o faktycznym poczuciu niezrozumienia mimo prob nawiaza
    > nia kontaktu z dziewczynami i zintegrowania sie w srodowisku pracowym. Po prost
    > u autorce przez mysl nie przyszlo, ze to, co dla niej jest prowadzeniem zwykleg
    > o zycia, moze wzbudzac takie emocje w firmie.

    Wg mnie raczej zdziwienie, że nie wywołałam takiego jaki chciałam efektu, a zamiast podziwiać, że taka oryginalna jestem, to dalej wolą swoje towarzystwo.

    I był tutaj kiedyś podobny wątek o pani, która z korporacji przeniosła się do urzędu, gdzie chciała wnieść powiew świeżości. I ona też była inna i niebanalna, bo kupowała buty w Kazarze i w przeciwieństwie do tych szarych urzędniczek była dla wszystkich uczynna, pomocna i zorientowana w trendach. Ten sam styl narracji. Tylko z tego co pamiętam, to tam sytuacja rozwinęła się inaczej, bo koleżanki zaczęły buty w Kazarze kupować i okazało się, że już tak bardzo się nie wyróżnia, a powiew wielkiego świata szybko się znudził (i też było źle).

    Btw. ze względu na środowisko w którym pracuję, mam/miałam doczynienia z zarówno paniami lubiącymi sobie poplotkować, jak i kolorowymi ptakami, które chcą/chciały być podziwiane i w ciągu pierwszych pięci minut znajomości streszczą Ci swój niebanalny życiorys i oczekują na podziwianie. Small talk i uprzejmy uśmiech sprawdza się w stosunku do jednych i do drugich. Ale te dwie grupy ze sobą mają właśnie problem - bo kolorowemu ptakowi brakuje bycia podziwianym, a "zwyczajne" osoby źle się czują kiedy usiłuje się im udowodnić, że są miałkie i nic niewarte. I takie wzajemne prężenie muskułów powoduje tylko niepotrzebne napięcia w miejscu, które zupełnie do tego nie służy.

    Ok, z mojej strony tyle. W każdym razie - powodzenia dla autorki smile
  • danaide 03.08.19, 14:26
    Mam jednak inne zdanie. Niektórzy są inni, bo... po prostu są inni. Zetknęli się z jakąś muzyką w młodym wieku, mają inny styl ubierania czy trochę podróżowali i spotkali się z czymś innym. I obrywają za samą inność. Zwłaszcza jeśli wpadną na takich, którzy sami z innością źle sobie radzą.

    Celem innych niekonieczne jest bycie podziwianym tylko życie zgodnie z własnymi przekonaniami czy posiadanie własnych pasji. Ważniejszych od mieszczańsko umeblowanego życia (to uderza zwłaszcza w administracji gdzie trafiają często ludzie o większej potrzebie bezpieczeństwa i wtopienia się w społeczeństwo zgodnie z utartym, mieszczańskim wzorem).

    Pamiętam jak stykałam się z chłopakami z pewnego urzędu. Ci, którzy przyjechali do XYZ z małych miast traktowali mnie ze słabo skrywaną wzgardą. A potem na mnie donosili. Ci, którzy przyjechali z Warszawy, a wcześniej mieli okazję pobujać się po świecie (np. zawodowo) traktowali mnie w porządku.
  • a23a23 03.08.19, 14:39
    danaide napisała:

    > Mam jednak inne zdanie. Niektórzy są inni, bo... po prostu są inni. Zetknęli si
    > ę z jakąś muzyką w młodym wieku, mają inny styl ubierania czy trochę podróżowal
    > i i spotkali się z czymś innym. I obrywają za samą inność. Zwłaszcza jeśli wpad
    > ną na takich, którzy sami z innością źle sobie radzą.

    No dobrze, ale czy miejsce pracy to naprawdę jest odpowiednie miejsce na manifestację swojej inności?

    > Celem innych niekonieczne jest bycie podziwianym tylko życie zgodnie z własnymi
    > przekonaniami czy posiadanie własnych pasji. Ważniejszych od mieszczańsko umeb
    > lowanego życia (to uderza zwłaszcza w administracji gdzie trafiają często ludzi
    > e o większej potrzebie bezpieczeństwa i wtopienia się w społeczeństwo zgodnie z
    > utartym, mieszczańskim wzorem).

    Ale przecież ja nie mówię, że wszyscy mają być tacy sami i zajmować się tym samym. Nie mówię, że nie można mieć swojej pacji innej niż to przywoływane tutaj pieczenie ciast. Ale czy naprawdę miejsce pracy to jest odpowiednie miejsce na manifestację swoich jakże innych poglądów?

    Piszę tylko o tym, że w środowiskach zawodowych w mojej opinii najlepiej sprawdza się w takich sytuacjach uprzejmy umiech i szeroko pojęty small talk.
  • maja0026 03.08.19, 15:02
    Coz ja smiem twierdzic ze nie wiesz zupelnie o czym mowisz, skoro ileś tam osob w pokoju nie pracuje w czasie pracy tylko plotkuje i debatuje ciezko uskuteczniac z nimi small talk. Tak mozesz robic jak takie sytuacje zdarzają sie od czasu do czasu a ludzie przychodza do pracy z nastawieniem na prace a nie na spotkanie towarzyskie bo kazda twoja small talk odpowiedź beda drazyc i drazyc bo taki maja styl po prostu. ja tez pracowalam w administracji i szybko zmienilam prace bo ciezko bylo mi sie odnaleźć w plotkarskich klimatach. Pamiętam ze jak pracowalam to mnie kolezanki upominlay zebym im statystyk nie zawyzala bo one maja limit iles tam miesiecznie zeby sie nie przepracowywac a nie wiem czy wogole 4 godziny dziennie pracowaly. Także ja doskonale rozumiem autorke
  • anna.karenina 03.08.19, 15:18
    Naprawde nie trzeba manifestowac swojej innosci w miejscu pracy, aby z jej powodu przezywac niefajne sytuacje.
  • anna.karenina 03.08.19, 15:16
    Bingo. Chodzi wlasnie o te INNOSC. I to w kazdej sferze: od wygladu, poprzez poglady, styl zycia, zainteresowania, starus rodzinny. I o ile z pogladami i kwestiami np. wiary mozna sie nie afiszowac, to na wyglad nie zawsze ma sie wplyw. Mozna byc sekowanym za wzrost, wage, wade wymowy itepe itede.
  • anna.karenina 03.08.19, 15:08
    Bycie podziwianym i obiektem zazdrosci nie stoi na przeszkodzie, aby o nas plotkowano😉
  • taki-sobie-nick 03.08.19, 23:55
    ale to zazwyczaj krolowe kolka rozancowego maja taki styl komunikacji.

    Bez uwagi religijnej się nie obeszło.

    Swoją drogą, jak to się dzieje, że forumowiczki, ateistki, tak doskonale znają się na życiu osób związanych z Kościołem? tongue_out
  • maja0026 03.08.19, 15:04
    No bez przesady, trzeba byc prostakiem zwyczajnie zeby tak do kogos mówić, juz moze nie zaglebiaj sie w mysleniw bo ci nie wychodzi

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka