Dodaj do ulubionych

brak kontaktu z dziecmi z sasiedztwa

03.08.19, 11:41
1,5 roku temu przeprowadzailismy sie do nowo wybudowanego domu. W okolicy są domy - nawet calkiem sporo - ale np na naszej ulicy nie ma w ogole dzieci w wieku córki (4,5 roku). Wiem, ze są jakies dzieci kilka domów dalej bo czasem widuje je u nich na podwórku, chcialabym by corka zlapala z nimi kontakt (ja tez nie obrazilabym sie by poznac blizej kogos stąd, z najblizszej okolicy), ale rzecz w tym, że nie wiem zupelnie jak to zrobicuncertain Mowimy sobie dzien dobry, ale widujemy sie wlasciwie tylko przechodzac kolo swoich domów. Na placu zabaw na ktory jezdzimy ich nie spotykamy. Do przedszkola do ktorego chodzi corka dzieci z naszej okolicy nie chodzą. Przyjdzie jesien/zima i juz w ogole nikt z domu nie bedzie wychodzil by jakos zagaić... Jakies pomysly?
Edytor zaawansowany
  • kosmos_pierzasty 03.08.19, 11:54
    Jeśli tylko w ich domu ich widzisz, a nie na ulicy, to zadzwonić do drzwi, przedstawić się, powiedzieć, jak jest, że mieszkasz blisko, widzisz, że dzieci w podobnym wieku, może fajnie gdyby się poznały, możesz zaproponować plac zabaw, albo nawet zaprosić na herbatę i ciasto razem z dziećmi.
  • lot_w_kosmos 03.08.19, 12:49
    Ja mieszkam na osiedlu, gdzie w każdym domu są dzieci.
    Co z tego, jak praktycznie nie wychodzą.
    Plus każde jest wożone do innych szkół.
    Nie znają się, nie ciągną do siebie.....
  • vinca 03.08.19, 13:21
    No własnie tego nie pojmuję... gdy ja bylam dzieckiem (noo, dawno temuwink to dzieci po prostu bawily sie razem na podworku/ulicy (mieszkalam na osiedlu domków). Wychodzilo się na dwór i zawsze ktos był. Szkoda mi trochę mojej córy gdy sama bawi się w ogrodzie... staramy sie zapraszac znajomych z dziecmi ale to nie to samo co takie bardziej spontaniczne spotkania....
  • bywalec.hoteli 03.08.19, 13:32
    Na to często narzekają osoby, które z dziećmi przeprowadziły się z komunistycznego osiedla bloków do własnego domu pod Poznaniem.

    --
    Lato smile
  • lot_w_kosmos 03.08.19, 14:07
    Ojoj jak zabłysłeś.
    Ja mieszkam tuż koło centrum miasta, a mimo to na osiedlu domków i z żadnego osiedla komunistycznego tu nie przyszłam.
    Pokaż nam, gdzie ty mieszkasz, ocenimy....

    Do autorki wątku : jak moje dzieci były małe to ciągle chodziliśmy na spacery i wcten sposób nawiązywało się kontakty, tu się człowiek zatrzymał przy sąsiadach u których na podwórku bawiły się dzieci, tam spotkał inną sąsiadke z dziećmi. To znowu koło nas przechodził ktoś z dziećmi i zaszedł, zawołany przez nas.

    Alecto było 10 - 13 lat temu.
    Teraz mam wrażenie jest gorzej.
    Smartfony sprawiły, że i dorosłym nie chce się tylkow z domu ruszyć.....
  • bywalec.hoteli 03.08.19, 15:00
    ja mówię na przykładzie opartym na sobie i znajomych, a nie zgaduję skąd się gdzie przeprowadziłyście

    --
    Lato smile
  • kokosowy15 03.08.19, 16:50
    Nie denerwuj się, na razie mieszkanie na osiedlu wybudowanym przez "komunistów" nie jest karalne. Może, gdy prawdziwi Polacy załatwia już wszystkie sprawy związane z PRL, będzie się wszystkie pozostałości komunizmu burzylo, bloki też.
  • vinca 03.08.19, 14:20
    heh no nie zgadłeś. 25 lat mieszkałam w domu jednorodzinnym, potem 10 lat w nowym, 3piętrowym bloku. Nigdy nie mieszkałam w żadnym molochu.
  • bywalec.hoteli 03.08.19, 14:59
    Ale ja tego nie odnoszę do Ciebie ani Lotu w Kosmos. Obserwuję - komunistyczne osiedle z wlk płyty - dzieci full i full placów zabaw, przenoska do wymarzonego domu - problem z brakiem towarzystwa dla dzieci.

    --
    Lato smile
  • aga_mon_ber 03.08.19, 15:32
    vinca napisała:

    > No własnie tego nie pojmuję... gdy ja bylam dzieckiem (noo, dawno temuwink to dz
    > ieci po prostu bawily sie razem na podworku/ulicy (mieszkalam na osiedlu domków
    > ). Wychodzilo się na dwór i zawsze ktos był.


    I te czasy minęły bezpowrotnie,
    Ile razy przejezdzalam rowerem po osiedlu z domkami jednorodzinnymi, widziałam pustki.
    Osiedle martwe. Żadnych dzieci nie było widać. Może od czasu do czasu, ktoś przemknął po ulicy i to wszystko.
  • bywalec.hoteli 03.08.19, 16:09
    u mnie na osiedlu z płyty wciąż życie towarzyskie dzieci kwitnie

    --
    Lato smile
  • lot_w_kosmos 03.08.19, 16:47
    A na osiedlu z płyty blisko mojego osiedla cosza jak makiem zasial.
    A mają i place zabaw i siłownię.
    Na siłownię chodzi tam masa ludzi z naszego osiedla.
    Blokowi siedzą na balkonach i patrzą.
    A dzieci zero.
  • milva24 05.08.19, 14:06
    bywalec.hoteli napisał:

    > u mnie na osiedlu z płyty wciąż życie towarzyskie dzieci kwitnie
    >

    U mnie to samo.
  • taki-sobie-nick 04.08.19, 00:20
    No a jak. Każde dziecko z osobna strzeżone, wożone... a możliwości zabawy tyle, że na podwórku nic tylko się nudzić.

    Teraz dzieci mają tak zorganizowany czas jak ich rodzice. tongue_out
  • andaba 03.08.19, 12:52
    Jak chodzi do przedszkola, to na co jej jeszcze dzieci z sąsiedztwa?
    Będzie starsza, to sama pozna...
  • vinca 03.08.19, 13:19
    Jest jedynaczką, w weekendy brakuje jej dzieci.
  • liliawodna222 03.08.19, 13:35
    Nic na siłę. Nie wiadomo, czy Wasi sąsiedzi i ich dzieci są takim fajnym towarzystwem.
    Czy córka dzień w dzień musi mieć kontakt z innymi dziećmi? Może w weekend warto jej zaproponować salę zabaw, kino, basen, gdzie również są dzieci. Nie mówiąc już o tym, że w weekend warto spędzać też czas rodzinnie wink zwłaszcza w przypadku zapracowanych na co dzień rodziców.
  • bywalec.hoteli 03.08.19, 13:38
    Nie rozumiesz. Córka która np latem w długie dni po przedszkolu bedzie siedziec sama w domu bedzie brzęczeć i nudzić się, jakby miała koleżanki to miałaby od razu zajęcie i spokoj.

    --
    Lato smile
  • liliawodna222 03.08.19, 13:41
    Bez przesady. Jedynak musi też nauczyć się bawić sam. A kontakt z dziećmi ma.
  • vinca 03.08.19, 14:22
    nie chodzi mi o spokój a o to, by miała towarzystwo rowiesników do swobodnej zabawy. Niemal codziennie po przedszkolu chodzimy a to na plac zabaw, a to na basen, lody, rower, etc.
  • bywalec.hoteli 03.08.19, 13:19
    Pytanie pomocnicze: a przedszkole jak daleko od domu?

    --
    Lato smile
  • vinca 03.08.19, 13:29
    To do ktorego chodzi córka 300metrów ale to bardzo małe, prywatne przedszkole i dzieci z okolicy do niego nie chodzą. Publiczne jest 1,5km od nas.
  • bywalec.hoteli 03.08.19, 13:32
    Nasze dzieci najwiecej koleżanek i kolegów napoznawaly na płacach zabaw i w publicznym przedszkolu położonym na osiedlu. Może warto rozpoznać to publiczne przedszkole?

    --
    Lato smile
  • vinca 03.08.19, 14:24
    No wlasnie jest tak, ze teoretycznie od wrzesnia jest zapisana do tego publciznego przedszkola ale najprawdopodobniej jej tam nie puszczę jednak (za duże grupy, za dużo dzieci a córka z tych bardziej chorowitych i najpewniej ciągle byłaby nieobecna).
  • kyrelime 03.08.19, 14:27
    Wiem, że to nie reguła, ale mój syn chodząc do grupy 8-osobowej chorował non stop, a później przeniesiony do 25-osobowej raz miał anginę i to by było tyle na cały rok. W tej małej grupie nie posylalo sie raczej na zajęcia zakatarzonyych dzieci, a w dużej grupie non stop ktoś smarkal, kaszlal czy był zabierany do domu z powodu wymiotów. Wiem, że to pewnie przypadek, że odporność mu wzrosła i tyle, chciałam sie jedynie podzielić doświadczeniem, że nie zawsze wieksza grupa jest równa chorowaniu częściej.
  • vinca 03.08.19, 14:33
    Może to byla tez kwestia tego, że był starszy? Córka kiedys zapisana byla do zlobka (grupa ok 25 dzieci) i to byla masakra. Ogolnie chora wlasciwie bez przerwy, po zapaleniu pluc zabralam ją stamtąd. Potem miala 1,5 roku przerwy kiedy siedzialam z nia w domu i tez ciagle chorowala (tylko, ze nie byly to jakies masakryczne wirusy). Potem poszla do tego malego przedszkola i tez na początku chorowala ale zdecydowanie mniej. Od poczatku 2019 jest nieporownywalnie lepiej (jest tez starsza) ale wolałabym nie fundowac jej kolejnych porcji leków stąd moj strach przed duzym skupiskiem dzieci (i wirusów).
  • kyrelime 03.08.19, 14:40
    Tak, myślę, że kwestia tego, że starszy i swoje odchorowal, nabywając odporność na niektóre z tych rzeczy. Chorował głównie na wirusówki, raz miał zapalenie pluc, raz oskrzeli. W międzyczasie był też szczepiony na pneumokoki. I wyszła też alergia wziewna, która staramy sie trzymać ood kontrolą. Nie wiem, jak to sie stało, że doszło do tak spektakularnej zmiany, ale cieszę sie bardzo, bo ja z kolei od dziecka łapię wszystko, co jest do zlapania.
  • bywalec.hoteli 03.08.19, 15:04
    vinca napisała:

    > No wlasnie jest tak, ze teoretycznie od wrzesnia jest zapisana do tego publcizn
    > ego przedszkola ale najprawdopodobniej jej tam nie puszczę jednak (za duże grup
    > y, za dużo dzieci a córka z tych bardziej chorowitych i najpewniej ciągle byłab
    > y nieobecna).

    Moje doświadczenie: zapisanie dziecka na basen na naukę pływania odpędza choroby i bardzo wzmacnia odporność smile Tak jak Kyrelime napisała - w większej grupie może wcale często nie chorować, jak nabierze odporności. Ja jestem wielkim fanem przedszkola, gdzie dziecko może poznawać inne dzieci, które mieszkają w jego pobliżu. Możesz puścić do publicznego, a jak będzie źle, to możesz przecież go do prywatnego przepisać z powrotem.


    --
    Lato smile
  • vinca 03.08.19, 21:51
    Córa chodzi na basen od 3 miesiąca życia i w odpornosci jej to nie pomogło. Zimą zawsze mamy przerwę bo kazde wyjscie konczy sie infekcją.
    Ogolnie zgadzam się z Tobą, że pod wzgledem zycia towarzyskiego przedszkole publicze mogloby byc lepsze. Zastanawiam sie jednak czy nie puscic jej tam za rok, gdy bedzie po prostu ciut starsza i moze z lepsza odpornoscia.
  • bywalec.hoteli 03.08.19, 23:22
    Jak córka ma teraz 4,5 roku, to kiedy chcesz ja puszczać do przedszkola, za rok, jak będzie za chwile na wylocie? Ja bym przeniósł do państwowego juz od września.

    --
    Lato smile
  • kyrelime 03.08.19, 23:28
    Mój syn zmienia przedszkole jako pięciolatek- zerówkę będzie miał w tym samym miejscu, więc pochodzi do jednej grupy dwa lata. Wcześniej jako dwulatek chodził do tej małej grupy, o której pisałam, dwa lata do jednego przedszkola i teraz planujemy dwa lata w kolejnym. Ja jestem zdania, że na rok nie warto zmieniać, chyba, że jest kiepskie.
  • vinca 04.08.19, 00:10
    To nieduża miejscowość, dzieci z przedszkola niemal w całości pójdą potem w tym samym składzie do zerówki i dalej.
  • kyrelime 03.08.19, 13:45
    A może jest obok Was jakiś plac zabaw, na który te dzieci chodzą? Ja tam właśnie po przeprowadzce zapoznałam się z innymi mamami. Teraz syn ma ponad 5 lat i sam nawiązuje kontakty na zasadzie, że np spacerujemy i on zagaduje do dzieciaków. Muszę jednak przyznać, że nie wszystkie są chętne do rozmowy, często w ogóle nie odpowiadają. Ma jednego sąsiada, z którym już teraz bawią się rsz na jednym podwórku, raz na drugim- widać, że oboje wyczekuja az ten drugi się pojawi. I jest jedna dziewczynka, z która często wlasnie na placu zabaw sie razem bawią, pozostałe dzieci wydają się nie być zainteresowane kontaktem. Podejrzewam, że jak pójdzie do przedszkola, które jest w rejonie i szkoły to sie to jakoś naturalnie samo pozmienia.
  • aguar 03.08.19, 15:21
    Ja już się chyba pogodziłam, że nie jest tak, jak kiedyś. Nawet mieszkam w bloku na osiedlu z lat 80-tych, ale i tak po 4-latach syn (10 lat) nie ma tu kolegów wśród sąsiadów. Fakt, że nie chodzi do szkoły osiedlowej. Chodzimy z nim na place zabaw, a w zasadzie teraz częściej na boiska, 10 minut od domu mamy też park linowy, wozimy na zajęciach z jazdy na łyżwach i rolkach, odwiedzają się z kolegami z klasy (tworzą fajną, zgraną ekipę) i tyle. Spotkań z dziećmi znajomych i rodziny też nie ma dużo, chociaż czasem się coś uda fajnego zorganizować. Ale z plusów dla obecnych czasów - syn ma stały kontakt z kolegami przez internet, nawet teraz w czasie wakacji razem w coś grają.
  • hanusinamama 05.08.19, 13:46
    A moze on musi sam wyjsc na plac zabaw to kogoś pozna...
  • stara-a-naiwna 03.08.19, 16:26
    a ty z dzieckiem siedzisz wdomu czy wychodzicie ?
    u mnie wszystkie dzieci siedzą na dworze (moje - 4 i 5lat + z sąsiedztwa w podobnym wieku)
    krążą między sobą i naszymi ogródkami (mają wyznaczony teren dookoła 6 domów gdzie mogą same)


    zasada jest taka, ze jak wyjdziesz z domu prędzej czy później kogoś spotkasz
    siedząc w domu nie masz szans
  • vinca 03.08.19, 21:58
    Dokladnie o cos takiego by mi chodzilo - kilkoro dzieci ktore mogloby zlapac blizszy kontakt i sie odwiedzac. Nie wiem, moze jeszcze za male, trudno powiedziec.
    Pewnie cos jest na rzeczy z tym wychodzeniem, bo na poczatku gdy tu zamieszkalismy skupilismy sie na tym co trzeba zrobic w domu w wolnym czasie (duzo tego bylo), na odwiedzinach u znajomych (lub oni wpadali do nas), jezdzimy czesto na plac zabaw nieco oddalony od nas ale fajny i jest na nim czesto sporo dzieci.
    Blisko nas jest plac zabaw ktory nie jest zbyt atrakcyjny za to oblegany latem przez przyjezdnych (taka specyficzna okolica) wiec go unikamy ale moze rzeczywiscie to tu przychodzą dzieci z okolicy. Inna sprawa, ze wydaje mi sie ze dzieci w tym wieku specjalnie duzo tutaj po prostu nie ma (aczkolwiek mogę się mylic). Moze to nie jest zly plan by robic sobie popoludniowe obchody po okolicywink
  • jak_matrioszka 04.08.19, 10:56
    A weź sobie wygrzeb jakiś watek o karmieniu małych gości (kolegów i koleżanek własnych dzieci) i zastanów czy stary model odwiedzin ma przy tym szanse bytu? Kiedyś kompot rozdzielono miedzy wszystkie dzieciaki w promieniu kilku metrów, każdemu coś w (czesto brudna) reke i zgraja sie bawiła. Dziś jeden je, a reszta w pokoju obok o suchym pysku siedzi, albo sa pojedyńczo wywoływani o różnych porach na jedzenie do domu. Nie ma zbiorowej troski o dzieci, nie ma grup dzieci. Przynajmniej taki obraz wyłania sie z postów na ematce.
  • kotejka 04.08.19, 11:21
    no nie wszedzie
    my mieszkamy na nowo wybudowanej ulicy
    najstarsi mieszkancy mieszkaja tu 6 lat
    nikt do nikogo nie chodzil anonsowac dzieci
    po prostu jakos wyszlo - dzieci chodzily, us iechaly sie do siebie, bawily sie w ogrodkach jezdzily na rowerkach, sasiedzi sie zagadywali, zreszta ci bezdzietni tez
    ale fakt, ze wszyscy sa zyczliwi otwarci, jestesmy w podobnym wieku
    od wiosny do jesieni narybek biega na bosaka po calej ulicy, kapia sie w swoich basenach, skacza na swoich trampolinach, dzieciaki sasiedzkie sa zabierane na wycieczki rowerowe (mamy piekne tereny trekkingowe dookola) czy na basen, czesto przez ploty idzie komunikat - oni juz po obieeeedzie big_grin
    w czynie spolecznym tatusiowie ustrugali domek na drzewie w dzikich chaszczach
    nikt nie wylicza kanapek, a ewentualne niesnaski miedzy dziecmi to nie jest powod do rozkmin ematkowych jakie niewychowane bydle mi dziubdziusia pokrzywdzilo, wiec szybko sie rozwiazuja
    mysle sobie, ze taka mala pomocna spolecznosc lokalna bardzo zycie ubarwia i umila
    a to jajko sie pozyczy, a to wino zrobi wink
  • hanusinamama 05.08.19, 13:50
    Przy czym dawniej ludzie mniej kasy mieli, mniej sklepów było. A kazde dziecko było nakarmione napojone. U mnie nroma ze jak mam dzieci u siebie to daje im jesc pić. Moja jak idzie to zje u kogoś czy dostanie pić. Ostatnio przyszły sasiadki do mojej, były po obiedzie a my akurat obiad (awaryjna sytuacja miałam ich przypilnowac bo mama musiała jechać do szpitala do babci). Pytam czy zjedzą z nami...tak chętnie. I co z tego ze miałam ryby akurat dla nas. dzieci zjadły rybę z frytkami, my z mezem szekszukę. Nie wyobrazam sobie jesc i kazać patrzęć dzieciom jak jemy...
  • koronka2012 05.08.19, 14:01
    Skoro mówicie sobie dzień dobry, to wystarczy pociągnąć temat, zadać jakieś pytanie w celu nawiązania dłuższej rozmowy, zapytać o opinię o okolicznym przedszkolu, albo choćby czy zna dobrego szewca, albo przeróbki krawieckie smile i potem po prostu zagadnąć "a może wpadłaby pani do nas w sobotę na ciasto? dzieci się poznają, pobawią..."
  • ania.n-82 05.08.19, 18:11
    Moja córka (4,5 roku) spotyka się z koleżankami i kolegami z przedszkola, albo z dziećmi naszych znajomych. Syn poznał dużo dzieci z sąsiedzwta jak poszedł do zerówki, i jak zaczął chodzić na popołudniowe zajęcia niedaleko od domu (piłka nożna i zuchy).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka