Dodaj do ulubionych

Najbardziej skąpy facet vol.2

05.08.19, 10:28
Wczorajszy watek o tamatach na rozruszanie forum zainspirowal mnie do przeczytania po raz kolejny najlepszego watku ever watku - tego o skąpych facetach; plakalam przy tym ze smiechu, czyscilam opluty laptop, pewnie jak wiele ematek smile.
Może znacie, chociaż ze slyszenia, podobne historie, ewentualnie podobne o ludziach bezczelnych, roszczeniowych
Ja niestety nie mogę zacząć wlasna historia, po prostu zadnej nie znam sad
Edytor zaawansowany
  • chocolatemonster 05.08.19, 10:38
    A ja prosze o linka do tego watku bo wlasnie pomalowalam paznokcie i czekam az wyschna😁
  • sofia_87 05.08.19, 10:42
    forum.gazeta.pl/forum/w,16,72618380,72618380,Najbardziej_skapy_facet_ranking_.html

    Proszę smile
    Ale jak zaplujesz paznokcie, to nie kieruj pretensji do mnie smile
  • chocolatemonster 05.08.19, 10:45
    😁dziekuje!
  • hanusinamama 05.08.19, 10:52
    O ja się nie załapałam na tamten watek. Umawiałam sie kiedyś z chłopakiem. Kilka randek. Nie lubie jak za mnie płacą, pasowało mi ze raz ja płące za wyjście, raz on. Ale jakoś nie iskrzyło, wiec zerwałam znajomość....Pan przyjechał 2 dni pózniej zebym mu oddała kase, bo ostatnia randka była płacona przez niego i on jest stratny. Oczy miałam jak 5 złoty, odliczyłam połowe tego co zapłącił i mu dałam mwóiąc, ze jak mu oddam całośc to ja będę stratna....a potem smiałam sie z tego 2 tygodnie.
  • hanusinamama 05.08.19, 10:53
    Aha dodam ze przyjechał z rachunkiem za kino i popcorn...
  • katja.katja 05.08.19, 11:27
    Świr. Nie dałabym mu ani złotówki i psem poszczuła na do widzenia.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • sofia_87 05.08.19, 11:33
    Ja bym pewnie lezala ze smiechu na podłodze, podziwiam Hanusinamame, ze dala rade to zalatwic utrzymując powage i logiczne myslenie
  • hanusinamama 05.08.19, 14:02
    Ja nawet kalkulator wyciągnełam, podzierliłam kwote na pół. Wypłaciłam nalezność. Potem załowałam ze na tym jego rachunku nie kazałam pokwitować....
  • katja.katja 05.08.19, 16:05
    A odsetki?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • plasmaplus 05.08.19, 11:12
    Kiedyś przyjechała do mnie do miasta para ze sporym stażem, zaproponowałam żeby podjechać tramwajem trzy przystanki. Podchodzimy dobrze kiosku po bilety jednorazowe dla nich, on pierwszy prosi o jeden, ona za nim kupuje sobie drugi - 2,40. Nie mogłam uwierzyć na co patrzę. Ale z każdą chwilą (zakupy, piwo w knajpie, lody) otwierały mi się oczy. "on tak lubi, żeby było sprawiedliwie" - powiedziała koleżanka, gdy zapytałam czemu rozliczają się co do grosza, przecież może on raz kupić piwo a ona lody.
    Potem dowiedziałam się od innych znajomych, że ten typ tak ma. Nie są już razem.
  • kryzys_wieku_sredniego 05.08.19, 11:16
    Facet któremu pomagałam ustalić różne rzeczy, niezbędne to przeprowadzenia transakcji za miliony, przyniósł mi w podziękowaniu czekoladowego batonika ;P
    Normalnie dziękuje by starczyło. Nie były to moje czynności służbowe ale prośba przełożonego (nie dostałam za to premii czy czegoś podobnego).
    Ten batonik pięknie pokazał jakim jest człowiekiem, naprawdę uścisk dłoni tutaj by wystarczył, a jakbym miała finansowo się rozliczyć to chyba samochód ;P
  • turzyca 05.08.19, 11:32
    >Ten batonik pięknie pokazał jakim jest człowiekiem, naprawdę uścisk dłoni tutaj by wystarczył, a jakbym miała finansowo się rozliczyć to chyba samochód ;P

    A to chyba zależy od nastawienia.

    --
    Czajniczek Pana R.
  • turzyca 05.08.19, 11:32
    Tzn ten sam gest może być miły, a może być uznany za oburzający.

    --
    Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach
  • hanusinamama 05.08.19, 14:03
    No ale baton?? To juz sie kupuje dobrą kawe albo chociaz jakąs naprawde dobrą czekoladę...a nie batonik.
  • kryzys_wieku_sredniego 05.08.19, 14:25
    Dokładnie, raczej wątpię żeby był to brak obycia, po prostu sknerstwo totalne. Kawę, bombonierkę wypada komuś podarować w podziękowaniu ale Marsa ?
  • sofia_87 05.08.19, 14:37
    Teraz mnie tez się cos przypomniało; kiedyś sasiadka poprosila moja mame abym pomogla jej corce w matematyce. Mialam wtedy może 15, tamata dziewczynka była nieco mlodsza. Poszlam, wytlumaczylam, a na pożegnanie tamta pani wreczyla mi... banana.
    Był rok 2002, wiec owoce ogolnie dostępne, nasza rodzina nie wygladala na biedna, zresztą to było nowe osiedle smile, do dziś nie wiem o co pani chodzilo, ale żeby było jasne nie oczekiwałam wynagrodzenia, oprócz dziekuje smile
    Wiecej tam nie poszlam, ale dlatego, ze nie mam talentu pedagogicznego
  • princy-mincy 05.08.19, 14:48
    Moja siostra tlumaczyła kiedys chemię córce sąsiadów. Orka na ugorze, bo dziewczyna mało kumata i miała ogromne zaległości.
    Ogólnie siostra zgodziła się jej pomóc jednorazowo przed jakimś tam sprawdzianem na zasadzie pomocy sąsiedzkiej, nie oczekiwała żadnej gratyfikacji.
    Po 2 tygodniach dostała od sąsiadki jakiś batonik typu Pawełek ze słowami, że niestety córka sąsiadki dostała z chemii zaledwie 3 (co i tak było sukcesem, bo córka mówiła mojej siostrze, że ma same pały i dwóje), więc na czekoladę ona, sąsiadka, nie będzie pieniędzy dawać.
  • sofia_87 05.08.19, 15:39
    Haha, to tez niezle. U mnie tez była orka na ugorze, nigdy po zadnym treningu nie czułam się tak zmeczona, dlatego tak szanuje prace nauczycieli
  • princy-mincy 05.08.19, 16:01
    A mojej siostrze było zwyczajnie przykro.
    Naprawdę zrobiła co mogła, by pomóc tej dziewczynie, wystarczyło jej zwykłe 'dziękuję' a tu się okazało, że jej praca jest niewarta czekolady, sąsiadka nie wiadomo czego oczekiwała a za profesjonalne korki zapłaciłaby wtedy ok 50 zł (za godzinę).
  • sofia_87 05.08.19, 16:10
    Oczywiście to rozumiem, są różne osoby; mnie ta sytuacja tylko rozbawila, ale jestem w stanie zrozumieć, że ktoś inny tak potraktowany mógł to odebrać osobiście sad
  • princy-mincy 05.08.19, 16:15
    Później ona też się z tego śmiała. Wtedy była na I roku studiów, miała swoją pierwszą sesję, wcisnęła tę dziewczynę między swoje egzaminy bo sąsiadka mocno ciśnęła. A tu okazuje się, że nie zasłużyla na czekoladę.
    Myślę, że już lepiej, gdyby sąsiadka nic jej nie dała i nie wygłosiła swoich komentarzy.
    Nie muszę dodawać, że więcej się nie podjęła wymawiając się brakiem czasu i brakami wiedzy własnej w kolejnych działach chemii.
  • marta.graca 05.08.19, 11:21
    Mój były chłopak wziął ode mnie kasę (cena rynkowa) za drukarkę, którą dostał gratis przy zakupie laptopa. Kolega kazał swojej dziewczynie zwracać sobie za paliwo na dojazdy do niej (jakieś 25 km w jedną stronę).
  • katja.katja 05.08.19, 11:28
    Jak bardzo brzydkie są te kobiety, że zgadzają się na takie coś i dalej trwają w związku?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • marta.graca 05.08.19, 12:03
    Ja- przeciętna, dziewczyna kolegi- bardzo ładna.
  • chlodne_dlonie 05.08.19, 12:10
    Myślę, że uroda ma tu niewielkie znaczenie. Bardziej wdrukowane przeświadczenie (durne, imo), żeby nie wyjść na 'taką, co to jej trzeba stawiać' uncertain

    --
    What we need, sustain, exhale and breathe again
    Stop and watch, don't complain
    Hope remains, we still have love (we are back to life)
    We are all insane
  • barbibarbi 06.08.19, 11:28
    No ale gazeta, to nie ty pisałaś kiedyś o żonatym kochanku, który umawiał się z tobą w hotelu, sam podjeżdżał a ty zamiast się zabrać z nim, bo było po drodze, to poginałaś do hotelu na numerek na nogach?
  • katja.katja 06.08.19, 19:25
    Nie, to było hotelu na paznokcie do galerii gdzie byłam umówiona. Nie miał czasu, a nie chodziło o kasę.
    Zresztą dostał za to karę - pół roku bez "loda" i szybko spokorniał.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • molnarka 05.08.19, 11:58
    Będąc niedługo po studiach umawialiśmy się cyklicznie na spotkania w większej grupie. Później każdy odliczał gotówkę za swoje danie i zostawiał na stole a jeden kolega zawsze za nas wszystkich płacił kartą (bo nigdy nie miał gotówki). Później okazało się ze płacił karta firmową a naszą kasę miał dla siebie wink
  • chocolatemonster 05.08.19, 12:06
    Padalec.
  • aandzia43 05.08.19, 12:46
    O w morde!

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • babcia.stefa 05.08.19, 13:24
    Wygrywasz!

    --
    "Dobrze ze dzieki PiS zostałaś zmuszona zeby zacząć szanować bliskich"
    asmarabis
  • ms.piggy 05.08.19, 13:35
    może to jego firma? a gdyby nawet nie, to czemu firma miałaby sponsorować obiad dla wszystkich
  • ira_08 05.08.19, 13:57
    Czego nie rozumiesz? Ludzie się zrzucali na obiad, a on zabierał kasę dla siebie, więc firma "sponsorowała" wszystkim. Zapewne nieświadomie. Raczej nie byłaby jego, jeśli był znajomy, to chyba autorka posta by wiedziała, że to jego własna karta, nie?
  • hanusinamama 05.08.19, 14:04
    Ale on nie oddawał firmie za reszte obiadów...
  • aerra 05.08.19, 19:07
    I nie musiał się rozliczyć w firmie?
    To raczej mało prawdopodobne...

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • valla-maldoran 05.08.19, 19:46
    aerra napisał(a):

    > I nie musiał się rozliczyć w firmie?
    > To raczej mało prawdopodobne...
    >

    Ale jak to się rozliczyć?
    Dawał fakturę z knajpy i już. A kasa do kieszeni.
  • aerra 05.08.19, 21:14
    A w jakich to firmach wystarczy przestawić fakturę bez jakiegokolwiek uzasadnienia wydatku?


    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • pani-nick 05.08.19, 21:18
    O Jesssu, na fv masz tylko pozycję „usługa gastronomiczna” bez wyszczególnienia co i w jakich ilościach i o której godzinie (alk z tego co pamietam jest osobno). Podpinasz to pod lunch z kontrahentem i tyle.
  • chatgris01 05.08.19, 21:19
    Może np. w takich, gdzie się praktykuje zapraszanie na posiłek klienta przy służbowych wyjściach?

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • aerra 05.08.19, 22:19
    W firmie mojego męża się praktykuje, ale słowo, nikomu do głowy nie przychodzi, żeby podpinać pod to wyjścia ze znajomymi. Przecież to jest określony termin, określona lokalizacja. I nawet jak mają takie kolacje częściej (no, wiem jak ma jego zespół, wiec w całej firmie trzeba by pomnożyć), to to jest przecież rozliczane za każdym razem. Nie wyobrażam sobie tego, żeby ktoś wciskał swój rachunek, jako rozliczenie kosztów kolacji z klientem.
    Ze już nie wspomnę o tym, że zazwyczaj z firmy z zespołu idzie parę osób, a nie tylko jedna.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • cruella_demon 05.08.19, 21:27
    Normalnie są firmy, np. przedstawiciele tak mają, gdzie jest przyznawany jakiś tam fundusz reprezentacyjny, czyli w praktyce na przekupywanie klientów jakimiś prezentami, czy kolacyjkami właśnie. Nikt za bardzo nie analizuje na co to idzie.
  • lot_w_kosmos 06.08.19, 06:30
    Dokładnie, zwłaszcza, jak się samemu zarządza tym budżetem i jeśli w dodatku handlowiec ma wyniki, to wykorzystywanie budżetu w szczegółach nikogo nie interesuje.
    A nawet jeśli musi opisać spotkanie, to zawsze coś nabazgrze w CRM-ie, że był z ludźmi z tej a twj firmy i coś tam omawiał.
    Tego nikt nie sprawdza, bo nie praktykuje się w obecnych czasach w dobie podsłuchów systemu: "dzień dobry Panie Prezesie Spółdzielni Mieszkaniowej, czy wczoraj dał się pan zaprosić z żoną na lujs kolację, w celu omówienia losów przyszłego przetargu na zakup podzielników ciepła?"
    😂😂😂
  • damartyn 06.08.19, 07:28
    Ja znam faceta , który mniej więcej w taki taki sposób zapłacił za stypę swojej matki.
  • babcia.stefa 06.08.19, 07:22
    W niektórych firmach handlowcy mają budżet na wyjścia z klientami. Czasem się to jakoś monitoruje (np. handlowiec ma wpisać do CRM-a notatkę ze spotkania: kiedy, z kim, o czym była rozmowa), czasem niekoniecznie.

    --
    "Dobrze ze dzieki PiS zostałaś zmuszona zeby zacząć szanować bliskich"
    asmarabis
  • chocolatemonster 05.08.19, 12:12
    Czytam ten watek i zastanawiam sie czemu dziewczyny byly z tymi typami przez dluzszy czas.Mi sie skapiec nigdy nie trafil ale byl jeden, ktoremu wydawalo sie, ze jego wielkie bogactwo zrobi na mnie wrazenie (a szczegolnie wypasione auto sportowe, ktorym po mnie przyjechal). Okazal sie takim becwalem,ze skonczylo sie na jednej randce.
  • chatgris01 05.08.19, 12:55
    chocolatemonster napisała:

    > Czytam ten watek i zastanawiam sie czemu dziewczyny byly z tymi typami przez dl
    > uzszy czas.

    Też mnie to dziwi.



    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • hanusinamama 05.08.19, 14:06
    Na mnie jeden Pan tez chciał zrobic wrazenie nowym sportowym samochodem. Tak sie napinał ze mu powiedziałam, ze nawet ładny ma kolor ale ja lubie duze samochody, jakby mi tu wielkim pick-up'em przyjechał albo ciagnikiem od ciężarowego to bym była pod wrażeniem. A taka popierdułka na mnie wrażenia nie robi...myślałam ze mnie Pan wzrokiem zatłucze smile
  • triismegistos 05.08.19, 14:14
    Bo nie chcą wyjśc na przebrzydłe materialistki lecące na kasę wink

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
  • chocolatemonster 05.08.19, 18:24
    Ja nigdy nie bylam w zwiazku z zadnym krezusem i zawsze mialam wlasne pieniadze (czyt nie oczekiwalam, ze mi cos pab postawi) ale od skapcow uciekalam jak najdalej bo skapy to skapy- uczuc tez bedzie zalowal.
  • kieszonkowa 05.08.19, 12:54
    Raz w życiuumówiłam sie ze skąpcem, i było to tak smieszne spotkanie ze szczegóły pamietam do dziś. Było to dawno dawno temu, nasza pierwsza randka. Podjechal samochodem - wóz jak wóz, zwróciły moją uwagę tylko fotele zawiniete w plastikowe opakowania. "Żeby sie nie niszczyły" - wytłumaczył mi chłopaczyna (z wyglądu typ korwinowatego kuca). Jechalismy 40/h bez wzgledu na teren i warunki - tak jest najoszczędniej i najmniej zużywa się silnik oraz mechanika, jak mi wytłumaczył. Migacze? Nie włączał bo oszczędzał (na żarówkach). W ogóle żarówki samochodowe najlepiej, bo za darmo - jak sie dowiedziałam - pozyskiwac jest na szrotach. Zostałam tez delikatnie zrugana, że nie dostrzegłam że oto samochód kuca WCIĄŻ JEDZI NA CZARNYCH REJESTRACJACH. Nie bardzo skumałam o co biega, ale: wóz został zakupiony jeszcze w czasach, kiedy były czarne tablice rejestracyjne i teraz proszę ja was kuc ów niemalże wymaga żebym doceniła, jak doskonale, oszczędnie i niezużywająco obchodził się on z tym samochodem przez te wszystkie lata!

    Był to nieukrywam lekki hardkor. Pojechaliśmy cos zjesc, oczywiscie w gre wchodziły tylko przybytki z "rozsądnymi cenami". Po drodze wysłuchałam kilku niezwykłych historii. Jak to w pracy wpisuje sobie godziny kolegów jako swoje nadliczbowe. Jak to kupił sobie duży płaski telewizor przy okazji jakis tam mistrzostw sportowych i po mistrzostwach bardzo sprytnie oddał, bo po co jemu takie coś na zawsze. Jak to siedział przed tym telewizorem sam, bo żaden kolega (z tych co ich na tych nadgodzinach jawnie oszukiwał) nie chciał go odwiedzić.

    Cene burgerów jakie ostatecznie zjedlismy analizował dobre pół godziny. Juz dużo wczesniej wiedziałam ze to nasze pierwsze i ostatnie spotkanie ale gwozdziem do trumny okazała sie rozmowa na temat - hah, któz by odgadł! - moich zarobków. Wypytywał mnie o dochody dosyć szczegółowo (być moze już tworząc w głowie nasz rodzinny budżet). Zarabiałam wówczas bardzo dobrze, ale kolega był dociekliwy - a ile wydaje, a ile na to, a ile na tamto...Niemal dostał spazmów kiedy dowiedział sie ile wydaje na ubrania. "W życiu bym ci nie dał tyle na sukienki wydac!" Na szczescie to był już koniec randki, na koniec dowiedziałam się tylko ile km przejechalismy i za jaką kwote wyjezdzilismy benzyny. Nie zaproponowałam kooperacji w kosztach; pełne rozliczenie wydatków z uwzględnieniem jedzenia, napojów i amotyzacji samochodu otrzymałam sms-em. Zablokowałam idiote z uśmiechem satysfakcji big_grin
  • sofia_87 05.08.19, 13:16
    Amortyzacji samochodu smile Nie pamiętasz na ile to wyliczyl?
  • alpepe 05.08.19, 13:21
    Kogóż to ziemia nosi.

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • princy-mincy 05.08.19, 14:02
    kieszonkowa napisał(a):

    > pełne rozliczenie wydatków z uwzględnieniem jedzenia, napo
    > jów i amotyzacji samochodu otrzymałam sms-em.

    Wygrywasz za amortyzację samochodu! Ciekawe ile policzył!
  • finaejeri 05.08.19, 14:12
    Nie chciałaś kontynuować znajomości z takim zaradnym człowiekiem????😉
  • martishia7 05.08.19, 14:18
    > "W życiu bym ci nie dał tyle na sukienki wydac!"

    Błagam, powiedz, że odpowiedziałaś, że w życiu byś nie zamierzała go o zgodę pytać...
  • hanusinamama 05.08.19, 14:21
    Mi kiedyś chłopak (na studiach byliśmy) na 2 randce pokazywał rózne dziewczyny z komatarzem "tak bym ci sie nie powalał ubierać" albo "no tak malować bym ci sie nie pozwolił". Jak powiedziałam, ze sie bym go o zgodę nie pytała dowiedziałam się, ze facet dbający o "dobre imię" partnerki musi ją pilnować jak sie ubiera jak maluje...uciekłam aż sie kurzyło!!!
  • lot_w_kosmos 06.08.19, 06:35
    No chyba spuściła o na drzewo, to ligiczne, że nie zamierzała....
  • bywalec.hoteli 05.08.19, 15:57
    to był Poznaniak albo Krakus?

    --
    Lato smile
  • chatgris01 05.08.19, 12:54
    Nie mam doświadczeń własnych, zawsze jakoś trafiałam na takich avec un penchant bardziej w stronę rozrzutności tongue_out
    Ale poczytam chętnie, tamten wątek jest boski.

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • aniazniebieskiego 05.08.19, 13:43
    Przebijam! W młodości trafiałam wyłącznie na takich skąpców. Wtedy ocena własna mojej atrakcyjności wynosiła równe 0, więc nie ma się co dziwić. Jednego kandydata zapamiętam najbardziej, bo wycinał mi takie numery, a mimo wszystko, szaleńczo zakochana, byłam z nim. Wtedy ja, tuż po studiach, pracowałam za marne grosze. On, na kierowniczym stanowisku zarabiał taką sumę, która po przeszło 15 latach, była jakieś 3 razy większa od tego, co zarabiam teraz. Wiedziałam, że jest oszczędny, nie przeszkadzało mi to. Płaciliśmy po połowie - ok.
    Pewnego jednak razu zaprosił mnie na (cytuję) "elegancką kolację". Oczywiście podkreślał, że to on zaprasza. Wystroiłam się jak stróż w Boże Ciało, oczyma wyobraźni widziałam tę elegancką restaurację (zwykle jadaliśmy u niego lub u mnie lub - szczyt wyrafinowania - w budce z hamburgerami). Oczywiście to, gdzie jedziemy, miało być niespodzianką. Podjechaliśmy na stację BP. Hehe, o ja naiwna i głupia myślałam, że jedziemy zatankować w drodze do tej eleganckiej restauracji. Nic bardziej mylnego. Ja miałam usiąść przy stoliku a on wyciągnął bony na 2 darmowe hot dogibig_grin Wg niego szczytem elegancji było to, że siedzieliśmy przy stoliku, a nie ja zwykle na stojaka przy budce z hamburgerami.
    Od tego samego chłopaka dostałam na imieniny w ramach prezentu bluzkę - za krótką i 2 rozmiary za dużą. Ponieważ fason i kolor były ok wyraziłam chęć wymiany rozmiaru. Nic z tego - bluzka została kupiona kilka lat wcześniej przez jego mamę i tak sobie wisiała jako niepasująca w szafie.
    I ostatni hit. Zapytał mnie, czy może wręczyć "od siebie" mojej mamie prezent z okazji imienin. Podpytywał, czy może być to wino z dobrego rocznika (znał się na tym) Uprzedziłam mamę, że taka akcja będzie. Weszliśmy do mamy, goście już byli, mój chłopak wyjął z dość eleganckiej reklamówki prezent zapakowany w torebkę prezentową. A moja mama z torebki na alkohol wyjęła najtańszy sok marki własnej tesco. Kurtyna. W drodze powrotnej pytałam co mu do głowy strzeliło i dlaczego pytał o to wino. Odpowiedział, że się rozmyślił, bo jeszcze nie jesteśmy małżeństwem.
  • azja001 05.08.19, 13:59
    Gość musiał mieć coś z głową. Jak się potoczyły jego losy, założył rodzinę?
  • aniazniebieskiego 06.08.19, 08:09
    Moja koleżanka jest jego daleką krewną i wiem, że ten mężczyzna ma żonę, dzieci i żyją szczęśliwie. Kluczowym faktem jest to, że jego żona była majętna z domu i po dobrych, zagranicznych studiach zarabiała dużo. Może tyle co on, może nawet więcej. Nie żałują sobie, wybudowali duży dom, jeżdżą dobrymi samochodami, wyjeżdżają.
    Ja byłam biedna i zakompleksiona, a pan wtedy (chyba) chciał poszpanować ładną dziewczyną u boku.
  • barbibarbi 06.08.19, 11:50
    Ja spotykałam się ze skąpcem przez chwilę, był tak obrzydliwy, aż nie chce mi się o nim pisać. Zwiałam z pędem, podjął mnie u siebie w wynajętej norze (a to bogaty człowiek, na ważnym stanowisku), nora straszna pewnie po taniości, posiłek podany na gazetach, mielonka turystyczna i pół bochenka chleba, na deser taki deserek w pojemniku z marketu ze śmietaną na wierzchu, tańszego nic nie było, bo to wtedy to kosztowało z 80 groszy. Dodatkowo był brudasem i niechlujem, obrzydliwy, wstrętno-prostacki, drapał się po klacie jak małpa, i wszędzie było pełno jego kłaków, jak zwierze normalnie, dobrze, że se jajek przy mnie nie wylizywał i nie chłeptał z miski. Zmylił mnie na początku, bo nie mogłam uwierzyć, że tak wykształcony człowiek, z tytułami, erudyta (niech mu będzie) książki pisał, stanowisko wysokie, może być takim prostakiem i brudasem! Jak tylko się zorientowałam to zwiałam. I on, wyobraźcie sobie ma żonę! Panią doktor szanowaną, chyba go trochę ogarnęła, bo nie wygląda jak szmaciarz i ma czyste pazury, ale co ona musi przy nim przeżywać, to ja nie chcę sobie wyobrażać! Bleeeeehhh
  • sofia_87 06.08.19, 12:16
    Może ona tez jest w glebi duszy brudaska, tylko na zewnątrz udaje smile
  • gryfna-frelka 06.08.19, 14:34
    Albo ma takie parcie na "meza na poziomie" zeby "ludzie mowili" i zeby miec wlasciwa pozycje spoleczna ze nie zwraca uwagi na takie mankamenty jak te opisane powyzej...
  • pitupitt 06.08.19, 12:32
    Ojp, piszesz o moim szwagrze! Pan doktor "ąę" z Polibudy Gdańskiej, oczytany kumaty gość, nawet jakoś wyglądający, ale w chacie miał taki syf, że na wymioty się zbierało...

    --
    Z zasady nie wchodzę dwa razy do tego samego wątku, więc prawdopodobieństwo, że przeczytam wasze "cięte" riposty, jest żadne big_grin
  • ira_08 05.08.19, 14:05
    Hot dogi i sok wygrywają.
  • chlodne_dlonie 05.08.19, 14:11
    OMG!!
    Jakie to szczęście, że w porę na oczy przejrzałaś i nigdy tym małżeńswtem nie zostaliście..!!

    ..czytając podobne 'kwiatki' błogosławię los, który mnie wybawił od takich osobników tongue_out big_grin


    --
    Together is me
    Only me

    And now, weak or strong, I can only go
    And I believe that there are flowers yet to be opened in the world
    Even if I feel something in me died
  • swiezynka77 05.08.19, 15:58
    Sok z Tesco wygrywa!!!

    --
    Obrzeży pochwy nie pokazuje się na dzień dobry.[beataj1]
  • gryfna-frelka 05.08.19, 21:26
    Przypomnialas mi kolezanke ze studiow, chodzaca jeszcze od liceum z arystokrata z raczej niebiednego domu (rzecz dzieje sie we Francji). Otoz dziewczyna miala takie parcie na wstapienie do wyzszych sfer ze zupelnie nie przeszkadzalo jej to ze dla jej chlopaka "wyjscie do restauracji" to bylo wyjscie do Mc Donalda na menu po 5€... Dziewczyna, grubo po 30, wyszla rok temu za tego goscia i nosi teraz jego nazwisko, opowiada tez sobie i innym o tym jakie to teraz zycie wiedzie...
  • damartyn 06.08.19, 07:37
    Wygrałeś!
  • damartyn 06.08.19, 07:40
    * wygrałaś - sok z Tesco😂
  • calma 05.08.19, 13:58
    Kiedyś miałam absztyfikanta, który mieszkał jakieś 10 km ode mnie. Po kilku spotkaniach poprosił, aby się szybciej zadeklarowała, ponieważ …. paliwo kosztuje.
  • marta.graca 05.08.19, 14:04
    Mogłaś zaproponować, by jeździł na rowerze. Taniej i zdrowiej smile
  • montechristo4 05.08.19, 14:16
    Przez chwilę spotkałam się kiedyś z takim skąpcem, który g... spod siebie by zjadł.
    Dorosły facet na utrzymaniu rodziców emerytów.
    Kiedyś, bardzo głodny, stal przed stoiskiem cuekirniczym z 15, bo oblicza, czy taniej jest kupić drożdżówkę za 3 zł, czy wziąć ciastka na wagę.

    --
    "z nastolatkiem w tym wieku to jak w ruletką, nie wiadomo, jak zakręcisz i co wypadnie: jednego dnia fajny człowiek, drugiego- alien" by marzeka
  • hanusinamama 05.08.19, 14:11
    Oplułam monitor kawą. Jak czytam ematkę to chyba musze zakłądać jakąs ochronkę na monitor. Ile mozna pluć na komputer...
  • sofia_87 05.08.19, 14:19
    Czytajac watki o skapcach trzeba zaopatrzyć się w pudelko chusteczek
  • hanusinamama 05.08.19, 14:22
    Kawe odstawiłam daleko od komputera... skończy się tak ze utopie komputer w kawie...
  • valla-maldoran 05.08.19, 14:27
    Wrrrr.... przez Was siedzę i czytam, zamiast pracować.

  • ponis1990 05.08.19, 14:27
    Skąpy to może i nie, ale sępiaty i bezczelny - byłam kiedyś z takim jednym gostkiem, w sumie patol nieziemski (ale osiemnaście miałam, zerowe poczucie wartości, wydawał mi się bogiem bo mnie zechciał ehhhh, no i nieśmiertelne ,,dla mnie na pewno sie zmieni" xD) no i kiedyś sie pokłociliśmy, ten pijany w dyrdy za mną, ja w płacz, uciekłam do domu. Do okna (mieszkaliśmy na parterze) wyszla moja matka, dalej mu głowę suszyć że jest beznajdziejny, że ma sobie stąd iść, dać mi spokój itd, ogólnie zrobiła mu tyradę na temat jak ci nie wstyd pijanym na randki przychodzić, najlepiej niech juz wogóle da mi święty spokój. ten odszedł parę kroków, zawrócił i pyta mojej matki ,,no ok, a ma pani jakiegoś papierosa na drogę dać bo nie mam co zakurzyć?" -,-

    --
    Lubię placki
  • ponis1990 05.08.19, 14:57
    A w sumie jak mi się przypomniało, to skąpy był/nie był/ w jego kręgach to był i tak szczyt kultury i kunsztu... W prezencie raz przyniósł mi pierścionek taki z odpustu za pięć zeta i sie nim oświadczył... Na osiemnastkę zaś przyniósł mi w prezencie takie jakby czekoladki-pianki za sześć zeta, elegancko opakowane w papier do pakowania wędlin big_grin

    --
    Lubię placki
  • cruella_demon 05.08.19, 14:27
    W tamtym wątku jeszcze delikwenta nie znałam, więc wpiszę się w ten.
    Znajomy znajomych, ja znam gościa z widzenia bo ze trzy razy go spotkałam przy okazji jakiejś imprezy, czy wesela. Otóż wybrał się ze znajomymi na piwo, jak ktoś szedł do baru zamawiać, to brał dla wszystkich i rozliczyli się na koniec. Mojemu koledze zabrakło jakieś 20 groszy, bo nie miał drobnych, po pół roku ten facet spytał go, kiedy wreszcie ma zamiar oddać mu zaległe 20 groszy.
    Ten sam facet na ślub owych znajomych (z weselem i noclegiem zapewnionym przez młodych) wybrał się bez prezentu i nawet bez byle jakich kwiatów, bo skoro przyjechał własnym autem (ok 100km w obie strony) to stracił na paliwo i sama jego obecność jest zatem prezentem.
    Na imprezy składkowe oczywiście nie przynosił nic, bo on nie potrzebuje, a potem wyjadał to co inni przynieśli "bo przecież jest dla wszystkich". Jak sam urządził grilla składkowego u siebie na działce, to nie postawił nic, nawet węgla, bo on zapewnia lokal. Facet jak na tamte czasy zarabiał naprawdę dobrze.

    Druga to moja znajoma z pracy.
    Jakieś tam podbieranie długopisów, papieru jest normą. Ciągle pyta każdego "przyda ci się to jeszcze? Bo jak nie chcesz to ja wezmę)" tyczy się to produktów od torebki po napoczęty krem do rąk. W wątku bergi już napisałam, że potrafi zapukać do sąsiadki z talerzem, żeby nalała jej zupy, bo jak jest sama w domu, to szkoda jej gotować tylko dla siebie.
    I co mnie najbardziej brzydzi, zbiera od współpracowników niedojedzone resztki typu ogryziona kanapka, obgryzione kości i karmi tym psa.
  • sofia_87 05.08.19, 14:39
    OMG
    Ale pies biedny, na pewno niedojada sad
  • cruella_demon 05.08.19, 14:51
    Dojadać dojada, bo ona jak obleci całą firmę, to ma cały worek tych resztek. U nas sporo osób zamawia jakieś obiady, więc to są resztki ziemniaków, jakieś kości (wyobgryzane zębami darczyńcy) i skóry z kurczaka (na uwagę, ze pies nie powinien jeść kości z kurczaka, stwierdziła, ze teraz z tych kurczaków są takie miękkie, że nic mu nie będzie) i zgarnia z talerza, to co ktoś już nie mógł zjeść.
    Tyle, że pies to nie świnia.
  • katja.katja 05.08.19, 15:54
    Jak pies nierasowy to może na "zlewkach" dożyć sędziwego wieku jak mój.
    Kiedyś nie dawało się psom gotowych karm i zwykle dożywały kilkunastu lat.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • agrypina6 05.08.19, 14:45
    Jesteś pewna, że sama tego nie je?
  • cruella_demon 05.08.19, 14:56
    Tak, zdjęcie psa widziałam, istnieje, pani zarabia nieźle, jej mąż zresztą też, no i w tym worku ma wymerdane kości, tłuściznę, resztki ziemniaków z sosem, niedojedzone kawałki kanapek. Wygląda to jak zlewki dla świni.
    Choć dla siebie bierze rzeczy na pograniczu zepsucia (np. kilkudniową kanapkę, mocno przeterminowany jogurt) które ktoś chce już wyrzucić, bo starch to jeść, niemniej jednak nie lizane.
  • babcia.stefa 06.08.19, 07:57
    @imprezy składkowe

    Mieliśmy takiego kolegę w byłej pracy. Raz na imprezę przyniósł dwa piwa. Jedno wypił. Dwa tygodnie później wpadł pod jakimś pretekstem do gospodyni, spytał gdzie jest jego piwo.

    --
    "Dobrze ze dzieki PiS zostałaś zmuszona zeby zacząć szanować bliskich"
    asmarabis
  • valla-maldoran 05.08.19, 14:36
    Ja miałam taki egzemplarz, który chętnie wydawał moje pieniądze na siebie.
    Mieszkaliśmy oddzielnie, ja miałam swoje mieszkanie, on czasem pomieszkiwał. Na początku ja zarabiałam dwa razy więcej niż on. No i przychodził z tekstem "słuchaj, za tydzień mam urodziny. chcę w prezencie to i to, za tyle i tyle". Jak mówiłam, że to ja decyduję, ile chcę wydać na prezent dla niego, to się obruszał, że przecież mnie stać, bo zarabiam dużo. Zresztą to u nich rodzinne i przekonał się sam, jak to jest wiele lat później, kiedy zarabiał już kupę kasy. Jego brat poprosił go na chrzestnego swojego syna i wręczył listę prezentów dla dziecka. Jedyne co zapamiętałam, to fotelik do samochodu za ok. 3 tysie. Ależ się biedak zabuldoczył. smile
    Potem, kiedy ja miałam problemy ze zdrowiem i pracą i czasem brakowało kasy, to potrafił powiedzieć, że mi nie pożyczy (!) stówy na lekarza, bo ma duże wydatki i sam nie ma. Tym dużym wydatkiem okazało się siodło nówka sztuka za 5 tys.
    Kwiatków było dużo, ale w końcu pogoniłam, bo ileż można. Niech inna się z nim użera.
  • sofia_87 05.08.19, 14:42
    Ty to swieta jestes
  • valla-maldoran 05.08.19, 14:44
    E tam, święta. Powiedziałam mu parę rzeczy, które mu się sprawdziły, to stwierdził, że jestem wiedźma i urok na niego rzuciłam. No faktycznie powiedziałam mu: "stary, spierniczaj ode mnie, bo się żyć z tobą nie da. Ale myślę, że trafisz na babkę, która cię załatwi na cacy trójką dzieci i niewiele będziesz miał do powiedzenia. " No i ma biedak trzy córki. big_grin
  • valla-maldoran 05.08.19, 14:47
    To był w ogóle typ, który uważał, że nigdy żadna baba nie będzie miała dostępu do jego kasy, bo baby tylko rozpieprzają forsę. smile A dzieci nie bardzo chciał, bo dużo kosztują.
  • afro.ninja 05.08.19, 23:12
    Boskie! 😇
  • cruella_demon 05.08.19, 15:21
    A to moja dobra koleżanka ma faceta z upiorną rodzinką, ale facet broń bogu skąpy nie jest i koleżance by nieba przychylił, mają dziecko i zgodnie sobie żyją od lat, ślubu nie mają.
    Koleżanka ma mieszkanie, swoje własne, dostała od rodziców zanim pana poznała. Pan praw formalnie nie ma do niego żadnych, a i sobie nie rości, bo traktuje to jako zabezpieczenie dziecka. Matka pana stwierdziła, ze swoje mieszkanie (które było spadkiem po ojcu pana, a matka wyłudziła przepisanie całości na siebie, jak synowie mieli po 18 lat) zapisze na drugiego syna "bo ty już masz mieszkanie". Na co wkurzona koleżanka powiedziała, ze coś jej się chyba pomerdało, bo x póki co mieszkania żadnego nie zakupił.
    Brat pana zażądał (nie, nie poprosił) od brata, kupna komputera z drukarką dla bratanka, bo komputer jest drogi, a przecież dobrze im się powodzi.
    Generalnie po tych i innych ( bo było tego więcej) akcjach, praktycznie prawie nie utrzymują z nimi kontaktów.
  • valla-maldoran 05.08.19, 14:42
    Przypomniała mi się jedna historia. Nie facet, tylko koleżanki szwagierka. Była z mężem w Poznaniu i kupiła w prezencie dla swoich rodziców i brata z żoną, czyli czterech osób, jednego rogala marcińskiego, którego pokroiła na cztery kawałki. Bo drogi.
  • plasmaplus 05.08.19, 16:13
    Już chyba lepiej jakby nic nie przywiozła.
  • agata_abbott 06.08.19, 11:46
    No i teraz rozkminiam, jak tu podzielić rogala na 4, żeby nikt nie był stratny (bo przecież w środku więcej nadzienia, rogal symetryczny nie jest itd.). Ciężka sprawa... smile

    --
    teoriachaosu.blog/
  • wolveryana 06.08.19, 13:34
    Ja to sobie wyobrażam tak: przecinasz rogala na pół na środku. Potem każdą z połówek wzdłuż na dwie części. Pewnie nie wyjdzie idealnie równo, ale inaczej nie umiem wymyślić big_grin

    --
    Czyli powinien zarabiać tyle razy więcej ode mnie ile wody zużywał. /by ad.a6/
  • agata_abbott 06.08.19, 18:18
    No właśnie! Nie będzie idealnie smile

    --
    teoriachaosu.blog/
  • aerra 06.08.19, 14:35
    Pod względem ilości nadzienia to w zasadzie proste.
    Kroisz na pół w pionie i na pół w poziomie.
    Każdy dostaje połówkę ramienia, teoretyczne z podobną zawartością nadzienia wink Tylko dwie osoby mniej reprezentatywną, bo niejako z dna wink

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • agata_abbott 06.08.19, 18:17
    No ale dno tez z reguły jest mniej fajne, bo na wierzchu jest polewa smile

    --
    teoriachaosu.blog/
  • wolveryana 06.08.19, 18:52
    Ale mi chodzi o to żeby przeciąć te połówki "po długości". Nie wiem jak to wyjaśnić, ale nie tak jak się przecina bułkę i wychodzi część płaska i część wypukła big_grin
    Po przecięciu, które mam na myśli wyjdą cztery podłużne części, każda z dnem i z polewą.

    --
    To niech więcej zarobi -wówczas niech się myje i bzyka do woli. (by ad.a6)
  • agata_abbott 06.08.19, 19:01
    Ale to tez ciężko wymierzyć, żeby te części były równe, bo rogal jest zakrzywiony w jedna stronę smile

    --
    teoriachaosu.blog/
  • wolveryana 06.08.19, 19:35
    Wiem big_grin dlatego wcześniej napisałam, że idealnie równo pewnie nie wyjdzie big_grin

    --
    Czyli powinien zarabiać tyle razy więcej ode mnie ile wody zużywał. /by ad.a6/
  • sofia_87 06.08.19, 19:39
    Sądzę, że obdarowani 1/4 rogala byli w takim szoku, że nie zwracali uwagi na to czy jest równo czy nie
  • agata_abbott 06.08.19, 20:46
    Ale ja się tu zastanawiam nad geometryczną zagadką, nic więcej smile

    --
    teoriachaosu.blog/
  • sofia_87 06.08.19, 20:55
    Wiem smile, ja po prostu wyobrażam sobie ten opad szczęki obdarowanych w chwili gdy zobaczyli "poczęstunek" smile
  • plasmaplus 05.08.19, 15:55
    A co sądzicie o tym? Chłopak na ostatnim roku studiów dorobił się malucha i kiedy wybierał się nim do rodzinnego miasta szukał osób, które z nim chciałyby dzielić podróż. Brał kasy tyle ile kosztował bilet na pociągi - co w sumie było ok, bo połączenie z dwoma przesiadkami, a samochodem szybciej i wygodniej.
    Ale, pewnego razu jego siostra cioteczna studiująca w tym samym mieście, poprosiła go by przy okazji (kiedy on jechał) zawiózł do ich rodzinnego miasta duży płaszcz zimowy (przyszła wiosna a wiadomo w akademiku miejsca malo). Płaszcz miała z jego domu odebrać ciocia, więc zero dodatkowej fatygi. I koleś za ten płaszcz siostrze policzył jak za bilet, bo podobno w maluchu zabierał mu miejsce, mimo że nie miał na ten kurs innych chętnych pasażerów.

    Dla mnie to jest jednak przegięcie, a co ematki na to?
  • princy-mincy 05.08.19, 16:02
    Dla mnie też przegięcie z płaszczem, nawet z tymi opłatami jak za bilet.
  • plasmaplus 05.08.19, 16:07
    Za bilet to nawet jakoś rozumiem, to było przed erą blablacar, a rozliczać benzynę trudno. Tu była ta sama cena co za pociągi, ale dużo wygodniej i szybciej (bo przesiadki niedogodne), więc można było się zdecydować.
    Ale płaszcz w cenie biletu PKP? Siostrze?
  • princy-mincy 05.08.19, 16:11
    Ale jak trudno?
    Gość tankuje do pełna, sprawdza ile litrów spalił, mnoży liczbę litrów przez cenę za litr i dzieli na liczbę jadących (nawet niech policzy za jakąś amortyzację).
  • plasmaplus 05.08.19, 16:17
    To było na studiach, więc bilety ulgowe wchodziły w grę, dwa - który student ma kasę by tankować do pełna?
    Taką formę rozliczenia sobie przyjął i w sumie było to ok, bo cena stała niezależnie ile osób zebrał - tzn. miało się pewność, że jedzie się za tyle samo, nieważne czy w 4 osoby czy w dwie.
  • malgosiagosia 05.08.19, 17:02
    Moja znajoma, (juz nia nie jest)z dwojka dzieci odwiedzala swoja babcie w innym miescie, (z bacia spedzala okolo 6 godzin, ale dopiero nastepnego dnia wracala do domu) zadala od babci zwrotu kosztow ze te wizyte - paliwo, hotel restauracje itd
  • agata_abbott 06.08.19, 11:47
    Ze co??

    --
    teoriachaosu.blog/
  • mary_lu 05.08.19, 17:42
    A można o kobietach?

    Mam koleżankę z pracy, która chodzi tak obdarta, że gdy pierwszy raz zobaczyłam ją na korytarzu, to myślałam, że to jakaś bezdomna pacjentka. Okazało się, że to, co brałam za bardzo spraną piżamę, to były zwykle spodnie i bluzka, które lata temu kupiła w lumpeksie i uznała, że skoro są niebieskie, to nikt nie zauważy, że to nie odzież medyczna, która według niej ma kosmiczne ceny. Na nogach miała drewniaki, które miały podeszwy zdeptane tak, że obcasa już nie było, a cały dawniej skórzany wierzch składał się głównie z plastra i korektora biurowego. Zamotany na głowie kołtun był bardzo przemyślaną koafiurą, która według niej idealnie zakrywała odrost, bo z oszczędności farbowała włosy tylko 2 razy do roku. Bardzo lubiła mocny, wielowarstwowy makijaż i podobno kupowała tylko profesjonalne kosmetyki, drogie bardzo, więc prawie nigdy nie zmywała twarzy, tylko uzupełniała to, co się wytarło. Myślałam, że ma na sobie sztuczną biżuterię, ale było to prawdziwe, ciężkie złoto, które chętnie kupowała i twierdziła, że to „robi każdą stylizację”, a oprócz tego nie traci na wartości jak ubrania. Co chwila ktoś nie wytrzymywał i przynosił jakieś ciuchy, żeby wyglądała jak człowiek, bardzo się cieszyła i dziękowała, ale nigdy nie zakładała ich. Zwracaliśmy uwagę zwłaszcza na jej buty, bo czesto ślizgała się na posadzkach. Kiedyś w końcu poślizgnęła się na tych zjechanych drewnianych podeszwach tak, że złamała nogę w pracy. Kolega, który widział upadek i ją przenosił na wózek, opieprzał ją za te buty, i pytał, dlaczego nie nosi crocsów po jego córce, które jej dał. Oszczędzała je na potem, a te jej buty przecież jeszcze są dobre. Potem przestaliśmy odbierać od niej telefony, bo wydzwaniała do wszystkich i próbowała pozamieniać dyżury źeby nie przechodzić na zwolnienie, które jako pracownikowi kontraktowemu nie opłacało się. Ale jak miała zamiar zamienić 6 tygodni pracy na 1,5 etatu? Proponowała nam całkowicie nierealne grafiki... tak nie mogła nam wybaczyć, że straciła „przez nas” prawie 20 tysięcy (tak, tyle zarabiała w 6 tygodni i sępiła na nowe buty za średnio 100zlotych), że się przeniosła do innej placówki.
  • valla-maldoran 05.08.19, 17:45
    O matko surprised
  • sofia_87 05.08.19, 17:50
    Wybralas 😨
    W jakim wieku byłaby pani , miała kogoś - partnera (ok, mało prawdopodobne), dziecko?
  • sofia_87 05.08.19, 17:50
    *wygralas
  • mary_lu 05.08.19, 18:05
    Lat 55, rozwódka z dwiema dzieciatymi córkami i 90-letnią matką. Tak opowiadała o swojej rodzinie, ze niby nie wprost, ale dawała nam do zrozumienia, że matkę, córki i wnuki mocno wspiera finansowo, a eks ją oskubał, a okazało się że sprytnie żeruje na wszystkich dookoła, rodzina finansują ją, a eks aby zwiać szybko, zostawił jej duży majątek.
  • alpepe 05.08.19, 19:22
    No, ale to chyba jakaś choroba psychiczna?

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • sofia_87 05.08.19, 19:24
    Cóż, po śmierci pani wnuki kupią mieszkania za pieniądze ze spadku wink
    To co opisujesz to już choroba, straszna osoba
  • kryzys_wieku_sredniego 05.08.19, 22:32
    To jest chory umysłowo człowiek, od takich ludzi z daleka, a pracodawca dziwny, że jej nie wywalił za łamanie bhp w pracy.
  • miwusia1977 05.08.19, 22:39
    mi ex po zerwaniu zaręczyn powiedział że teraz w końcu zaoszczędzi i nie będzie musiał na mnie kasy wydawać i kazał odesłać pierścionek
  • afro.ninja 05.08.19, 23:18
    20 tysiecy to chyba lekarz zarabia, skoro rzecz dzieje sie w szpitalu.
  • saphire-2 06.08.19, 12:02
    20 tysięcy w 6 tygodni. Godzin tyle co półtora etatu. Więc niekoniecznie lekarz
  • baba67 06.08.19, 12:18
    Mary-masz autentycznie talent literacki-dołaczam się do grona opluwających monitorbig_grin

    --
    Starość posiada te same apetyty co młodość tylko nie te same zęby.
  • mikams75 06.08.19, 14:25
    o rany, niezla ta kobieta!

    Nie wiem skad sie bierze taka oszczednosc ciuchow... znalam kiedys mniej ekstremalny przypadek - kobieta nosila ubrania sprzed 20-30 lat (ale musze przyznac, ze zawsze czyste, wyprasowane, zadbane, tylko z innnej epoki) i czasem chwalila moje ubranie mowiac - ooo fajny sweterek/kurtka/inne, a wiesz, corka mi kupila ostatnio na urodziny niemal identyczne, choc nie wiem po co, przeciez mam pare swetrow/inne, na razie lezy w szafie, jak zuzyje te co mam, to wyciagne.
    Szans na zuzycie nie ma, bo nie wiem jak ona to robila, ale te jej ubrania jakby sie nie zuzywaly big_grin A corka sie starala z prezentami, i ja pomagalam mowiac, ze nie warto chowac, niech nosi jak ma. Ale odporna byla.
  • kosmos_pierzasty 05.08.19, 17:53
    Ale kwiatki!

    Nie trafiłam na takiego. I zastanawiam się, na ile można ich odsiać oczekując od mężczyzn, że zawsze płacą w lokalach i dają ładne prezenty smile
    Czasy się zmieniły i teraz pewnie można pomyśleć o sponsoringu czy coś, ale w czasie, gdy randkowałam, to jednak była norma. Pewnie zdarzały się jakieś dziewczyny ultranowoczesne, które dzieliły rachunek na pół, ale przyznam, że to nigdy nie była moja bajka.
    Mogę jeszcze napisać, a propos prezentów, że gdy facet z którym tylko randkowałam, chciał mi kupić dość drogą torebkę, to odmówiłam, bo to wydawało mi się nie na miejscu. Nadal mi się wydaje właściwie.
  • hanusinamama 05.08.19, 22:31
    NO a ja nie lubiłam jak za mnie płacono. Jakos tak miałam. Zarabiałam na studiach i uwazałam ze spokojnie mozna pąłcić raz ja raz ty...az trafiłam na takiego ktoremu sie ilośc rachunków nie zgadzała i zażadał zwrotu ostatniej tranzakcji smile
  • chinczyk_z_donbasu 05.08.19, 18:48
    Ja zdarza mi się nosić ponad 10letnie dżinsy (w dobrym stanie), to się łapię?
  • sofia_87 05.08.19, 19:58
    Nie wiem, ja mam takie spodenki dzinsowe, które kupiłam po maturze, czasem je zakładam i pasują smile, po dwójce dzieci smile
  • katja.katja 05.08.19, 20:04
    I co z tego, że po dwójce dzieci? Ciąża ma to do siebie, że znika najdalej po 9 miesiącu, a babiny, które utyły w tym czasie lubią do 80-tki wspominać, że ta nadwaga to po ciąży z Maciusiem lat 50.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • sofia_87 05.08.19, 20:11
    To z tego, że ciało kobiety się zmienia w czasie ciąży smile
    Ja nigdy nie ważyłam więcej niż 65kg smile
  • mikams75 06.08.19, 14:27
    chlopie, jak juz sie madrzysz to sie doksztalc jak zmienia sie cialo kobiety w czasie ciazy i nie mowie tu o tyciu.
  • rosapulchra-0 07.08.19, 19:35
    Nazwać to coś chłopem to komplement. Nie rób tego błędu.

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • chinczyk_z_donbasu 06.08.19, 16:23
    Tylko ja te dżinsy zakładam np. do pracy wink
  • cruella_demon 06.08.19, 19:21
    uwierz, że te dżinsy to twój najmniejszy problem...
  • chinczyk_z_donbasu 06.08.19, 20:55
    Tak, wiem, jestem walniętym kukizowcem, do tego pryszczatym w pinglach. Znam tę Twoją litanię.
  • cruella_demon 06.08.19, 20:58
    Zapomniałeś o wzdęciach.
  • chinczyk_z_donbasu 06.08.19, 21:09
    Kiedyś z Tobą można było normalnie popisać, pośmiać się z absurdów relokacji. Niektórymi tekstami o miłośnikach ubogacenia nie raz zrobiłaś mi dzień. W trudnych dla mnie chwilach takie drobne rzeczy poprawiały mi humor. Z czasem zrobiłaś się jednak okropnie wredną i czepialską osobą.
  • sofia_87 06.08.19, 21:17
    Już Ci to mówiłam; zamiast narzekać na "wredne" forumki wybierz się na terapię i zacznij żyć.
  • chinczyk_z_donbasu 06.08.19, 21:22
    Przecież ja napisałem ostatnio, że nie zamierzam się nad sobą użalać i nie mam już o nic wielkich pretensji do kobiet. Pogodziłem się ze starokawalerstwem, zamiast żyć złudzeniami i nadzieją że jeszcze kogoś poznam i moje uczucie zostanie odwzajemnione. Jest mi ostatnio lżej smile
  • sofia_87 06.08.19, 21:28
    Ależ uzalanie się i frustracja aż się z Ciebie wylewa.
    Serio, idź na terapię, to Ci nie zaszkodzi, a może bardzo pomoc
  • chinczyk_z_donbasu 06.08.19, 21:38
    Przestałem już się użalać nad sobą. Jest mi dobrze z aktualną sytuacją. Inni mają gorzej. Poza tym tytanem pracy nie jestem i nie wyobrażam sobie tyrac na szparagach by używanym SUVem komuś imponować. Obiecuję, że będę bardzo starał się tu nie użalać nad sobą smile
  • cruella_demon 06.08.19, 21:18
    Zawsze byłam wredna.
  • cruella_demon 06.08.19, 21:18
    Lubię być wredna big_grin
  • chinczyk_z_donbasu 06.08.19, 21:20
    Tylko ja akurat Cię broniłem, jak poprawni politycznie Cię atakowali za rozsądne poglądy na relokację.
  • cruella_demon 06.08.19, 21:47
    Józiu kotek, ja nie potrzebuję obrony.
    Za to ty na bank potrzebujesz terapeuty.
  • cruella_demon 06.08.19, 21:48
    Nawet cię na swój sposób lubię. To chyba jakaś perwersja jest.
  • chinczyk_z_donbasu 06.08.19, 21:53
    Nie potrzebuję żadnej terapii, żyję jak skromny urzędniczyna i dobrze mi z tym. Jestem samodzielny i to jest najważniejsze.
  • sofia_87 07.08.19, 08:16
    Ależ nie jest Ci z tym dobrze; masz nieosiągalny ideał kobiety, która byłaby dla Ciebie jedynie trofeum i lekiem na kompleksy gdybyś ja jakimś cudem zdobył. Nie wspominając już o tym, że i tak cały czas gdy trwalby ten związek zastanawialbys się dlaczego ona jest akurat z Tobą i kiedy odejdzie. Zazdrość i brak pewności siebie jednego z partnerow zabije każdy związek.
    Terapia pomoglaby Ci nabrać pewności siebie i stworzyć związek z kobietą, która nie byłaby modelka, ale po prostu by Cię kochała z wzajemnością.
    Serio, przemysl to, zanim nie jest za późno
  • alpepe 07.08.19, 08:54
    Sofijka, to perła przed wieprza, wiesz, ile razy on to słyszał, nawet ode mnie?

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • sofia_87 07.08.19, 10:12
    Domyślam się☺, ale wciąż się ludze, że niektórzy z wiekiem stają się mądrzejsi choć na tyle aby posłuchać dobrych rad
  • chinczyk_z_donbasu 07.08.19, 16:26
    Pogodziłem się z byciem samemu i swoimi dziwactwami oraz nawykami. Za parę lat będzie u mnie 35tka, więc można powiedzieć że jesteś już starym kawalerem. W spotkanie miłości już przestałem wierzyć. A teraz i tak żyję pracą.
  • chinczyk_z_donbasu 08.08.19, 07:41
    Sofio, tak w ogóle dzięki za wsparcie. Liczyłem, że pogadamy w związku o tym że są pogłoski na temat powrotu do przymusowej realokacji. Wątek jednak skasowano.
  • sofia_87 08.08.19, 08:58
    Nie dziekuj, tylko skorzystaj z dobrej rady, jak widzę nie tylko mojej ☺
    A wątku nie widziałam
  • morekac 07.08.19, 10:21
    chinczyk_z_donbasu napisał:

    > Nie potrzebuję żadnej terapii, żyję jak skromny urzędniczyna i dobrze mi z tym.
    > Jestem samodzielny i to jest najważniejsze.

    Jesteś kandydatem na bohatera w takim wątku.


    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • mary_lu 07.08.19, 10:24
    Oj nie naśmiewaj się, pamiętasz „Szynel” Gogola? Straszna historia.
  • katja.katja 07.08.19, 15:17
    Przeczytałam streszczenie.
    Główny bohater ma Zespół Aspergera, wiele na to wskazuje - nieporadność życiowa, przywiązanie do tych samych rzeczy i zadań (powtarzalnych), kompletne nieobycie towarzyskie i skrajna naiwność.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • chatgris01 06.08.19, 21:40
    Wzdęcia to gazeciarz.

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • cruella_demon 06.08.19, 21:46
    Józek też.
    może to wspólna cecha inceli
  • chinczyk_z_donbasu 06.08.19, 21:51
    Raz coś napisałem, że brzuch się zrobił większy i wzdęty, a Ty już całą historię dopisałaś wink
  • cruella_demon 06.08.19, 22:43
    Niech ci będzie. Narracja się zmieniła, nie masz wzdęć, za to jesteś łysy big_grin
  • chinczyk_z_donbasu 06.08.19, 23:37
    Jeszcze nie łysy, ale powoli idę w Norwood 3 lub jestem Norwood 2A, a wtedy będę łysiał w jeszcze gorszy sposób. Poczytaj o skali Norwooda, może wrócisz do wyuczonego zawodu i będziesz asystować przy transplantacji włosów. Na to jest boom, ale póki co Polacy wolą latać do Turcji niż robić na miejscu, bo taniej. Kolesie co robią na wyspach na magazynach sobie to fundują u Turasa.
  • 7katipo 07.08.19, 10:19
    A mnie spódnicę z późnego liceum. Miałam wówczas fazę zaawansowany oversize, a spódnica z gumką w pasie, więc obecna nadwaga jak raz się mieści big_grin big_grin
  • notting_hill 05.08.19, 19:44
    Koleżanka z pracy była żoną takiego kutwy... Różne tam były historie, ale jedna mi utkwiła. Kupili sobie pierwsze auto, seicento i zaraz po zakupie podjechali na stację benzynową, żeby zatankować. No i pan próbował użyć najtańszego paliwa, które okazało się olejem napędowym.. Nie udało mu się to, jako że pistolet od diesla jest szerszy niż benzynowy, więc zrobił na stacji awanturę, że uniemożliwiają mu zatankowanie taniego paliwa... Dopiero ktoś litościwy wytłumaczył mu o co chodzi smile.
  • sofia_87 05.08.19, 20:00
    Dobrze, że koleżanka była żonawink
    Na tej stacji pewnie długo się z tego smieli
  • chinczyk_z_donbasu 06.08.19, 18:15
    Jak widać, kobiety wychodzą za mąż za totalnych Januszy.
  • vodyanoi 06.08.19, 18:55
    Lepszy totalny Janusz niż taki, co wysyła zdjęcia swojego penisa dziewczynkom z 10-11 lat
  • lumeria 05.08.19, 20:03
    Nie tylko mezczyzni tacy sa... kobiety tez.

    Miałam współpracownice, która chodziła z nami na piwko i chipsy po pracy. Kiedy przychodził rachunek, to wyciągała kalkulatorek i liczyła jej kwotę, plus 11% napiwku (najniższy - a w tej okolicy dawało się napiwki). Jeśli wyszło 6,97 to odliczała taka sumę w drobnych, albo pisała czek. Nie zaokrągliła nawet 3 grosze.

  • ixiq111 05.08.19, 20:09
    Facet koleżanki z czasów zaraz po maturze.
    Ona dorabiała sobie w wakacje, on pracował ( był od niej o 3 lata starszy).
    Kawa, kino itp zawsze każdy płacił za siebie.
    Zaprosił ją na długi weekend nad morze. Zaprosił. Powiedziała mu, że nie, bo nie ma pieniędzy. Na co on: ale ja mam! Dziewczyna cała w skowronkach, szczesliwa, zakochana. Pojechali i po powrocie mówiła, że było super.
    Po ok 1-2 tygodni pan wspomniał, że chce, żeby rozliczyli się z wyjazdu. Laska w szoku. Pan jej wyliczył co do grosza ile ma mu oddać.
    Na własne oczy widziałam wyliczenie: tankowanie, zapłata za kwaterę, bułki na śniadanie, piwo, kawa, ..., prezerwatywy. Sumę podzielił przez dwa.
    Zakochana panna wzięła dodatkową robotę i mu oddała. Rozstali się szybko, na szczęście. On z nią zerwał, bo jej rodzice kupując mieszkanie dla niej, kupili je formalnie na siebie i pan był bardzo zawiedziony (do końca nie wiem czego się spodziewał).
    Niedoszła teściową przejrzała sknerę na wylot. Mieszkanie wynajęła. Dała córce, gdy ta była w stanie samodzielnie się utrzymać. Wtedy ten pan był już historią.
  • sofia_87 05.08.19, 20:20
    Jak to na co? Na to, że zakochana dziewczyna rozszerzy wspolwlasnosc na niego, może nawet ślub planował
  • caponata75 05.08.19, 20:09
    Świetny artykuł na ten temat:
    www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,162269,25006456,kochala-wierzyla-tylko-jemu-a-potem-przy-rozstaniu-on-dzielil.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_wysokieobcasy&utm_content=paid

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka