Dodaj do ulubionych

Za karę nie pójdziesz do koleżanki! Co robić?!

05.08.19, 18:41
Mamuśka wycina już drugi raz taki numer.
W ostatniej chwili karze swoje dziecko w ten sposób, że nie może odwiedzić mojego. A dziecko ma sympatyczne, córka jest z nim blisko, nie chce rezygnować ze znajomości. Zresztą ja to dziecko też lubię.

A co się dzieje u mnie w związku z nieodbytą wizytą?
Przełożyłam wcześniej jedną swoją wizytę, żeby dograć spotkanie dzieci. Kupiłyśmy z córką przekąski i napoje. Przed uzgodnioną godziną córka wszystko pięknie sama naszykowała na stoliczku, w salaterkach, zrobiła dodatkowo własnoręcznie lemoniadę i nalała do udekorowanych szklanek...
A potem siedzi i czeka godzinę... Przegapiła sms od koleżanki, który przyszedł 30 min. po umówionej porze spotkania. Koleżanka napisała, że ma karę i nie może przyjść.
Łzy jak grochy i rozczarowanie...
Ja wiem, że przykrości są częścią życia, ale szlag mnie trafił.
Co z tym zrobić?
Mąż chce porozmawiać z tą matką. Fajnie. Jestem wdzięczna, że się włącza.
Czy coś jeszcze można zrobić?
Edytor zaawansowany
  • milva24 05.08.19, 18:50
    Nie zapraszać najlepiej.
  • bambzgrozja 05.08.19, 18:51
    A czemu aż tak celebrujecie wizytę koleżanki? Może jakby córka aż tak mocno się nie przygotowywała do tej wizyty, to rozczarowanie byłoby mniejsze?
  • kryzys_wieku_sredniego 05.08.19, 18:54
    Do mojego przychodzi kolega prawie codziennie i syn czasem pół dnia szykuje zabawki jakby nie widział go rok.
  • kosmos_pierzasty 05.08.19, 18:55
    Dziecko lubi... Tu nie było mojej inicjatywy poza kupieniem przekąsek, bo gościa należy jednak mieć czym poczęstować. Ale jak dla mnie mogłyby sobie z opakowań wyjadać w trakcie zabawy...
  • kryzys_wieku_sredniego 05.08.19, 18:52
    Dzieci szybko się uczą którzy rodzice są do dupy, później się takim dzieciom współczuje i często obgaduje.
    Później dojdzie zakaz wyjścia umówionego do kina, na basen, na urodziny, na disco .... itp.
    Ja rozumiem taki zakaz jak dziecko z poprzedniej wizyty nie wróci do domu bo bez wiedzy rodzica pójdzie sobie gdzieś tam, albo ma sprawdzian i miało się nauczyć a bimbało przez 3 dni ale powtarzające się takie kary eliminują towarzysko.
    Nic nie zrobisz, nie ty wychowujesz, możesz ewentualnie wspomnieć że Zosia tak czekała, przygotowała sama poczęstunek, powinno wystarczyć jak mama inteligentna.
  • daniela34 05.08.19, 18:54
    Pytanie, czy to matka ukarała dziewczynkę w ostatniej chwili, czy dziewczynka dała znać o karze Twojej corce w ostatniej chwili.
  • kosmos_pierzasty 05.08.19, 18:55
    Ukarała, bo jeszcze pół godziny wcześniej gadały przez telefon i uzgadniały 'plan zabaw'.
  • vre-sna 05.08.19, 18:57
    A za co?
    Co ta dziewczynka zrobila?
  • kosmos_pierzasty 05.08.19, 18:58
    Nie mam pojęcia.
  • 1matka-polka 05.08.19, 18:59
    Moze nie chciala zjesc parowki, albo krzywo sie popatrzyla....

    --
    W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy to mogli dowodami obalić?
    Fryderyk Nietzsche
  • umi 05.08.19, 19:10
    Spokojnie, nie wiadomo o co poszło. Ja bym porozmawiala z matka, zeby dawali wczesniej znac, ze dziewczynka nie przyjdzie (ile wczesniej, to bym sie zastanowila jak dla mnie wygodniej i tak bym poinformowala). I tyle. O ile dziecko nie zachowuje sie jakos dziwnie i niepokojaco, nie wtracalabym sie wychowawczo, bo skad wiadomo, co sie stalo? Moze po prostu rodzice sobie nie radza i łapia sie desperackch srodkow (bo np. wiedza, ze tylko taki zakaz na nia dziala?). Co jesli ta dziewczynka (przyklad skrajny, nie wiem w jakim wieku sa dzieci, strzelam) tłucze młodszego brata jak matka nie widzi i klamie w zywe oczy, jak sie ja przylapie/tłucze psa i reakcja dokladnie taka sama/w jakis sposob sobie szkodzi, np. ma astme, a nie chce brac inhalatora, żre na potege orzeszki od ktorych moze umrzec itd?
  • 1matka-polka 05.08.19, 19:14
    "Spokojnie, nie wiadomo o co poszło."
    Wiadomo, bo normalni ludzie tak nie robią, zwlaszcza, ze to juz drugi raz.

    --
    „porzuciwszy tradycyjne formy religijności i duchowości... zyskaliśmy jakąś gigantyczną lukę, która zasysa wszystkie śmieci, które znajdują się w polu naszego widzenia” D. Masłowska
  • umi 05.08.19, 19:20
    Jesli sa bezsilni, moga robic. Priorytetem jest dla nich ich wlasne dziecko. Jezeli to dziecko robi cos szkodliwego, a tylko zakazem wizyty u dziecka kosmos moga je zdyscyplinowac, to beda ta metode stosowac. To nie jest za dobra metoda, ale oni moga nie znac lepszej. I nikt raczej nie powie rodzicom kolezanki dziecka, ze ta kolezanka nie przyjdzie, bo w ramach eksperymentu juz drugi raz w tym tygodniu podpalała psu ogon albo bawila sie saletra (zaleznie od wieku). W takiej sytuacji zostaje tylko zaznaczyc wlasne granice, bo co innego mozna? Chyba,ze to dziecko ejst jakeis dziwne, smutne, widac po nim, ze cos nie gra. Wtedy problem moze byc głębszy.
  • 1matka-polka 05.08.19, 19:24
    "Jezeli to dziecko robi cos szkodliwego, a tylko zakazem wizyty u dziecka kosmos moga je zdyscyplinowac, to beda ta metode stosowac."
    Ojesu...
    "juz drugi raz w tym tygodniu podpalała psu ogon albo bawila sie saletra (zaleznie od wieku)"
    Tak, tak...

    --
    "Tak długo trwało, zanim uświadomiliśmy sobie, że celem ludzkiego życia - niezależnie od tego, kto nim steruje - jest darzenie miłością tego, kogo akurat ma się pod ręką."
    Kurt Vonnegut
  • umi 05.08.19, 20:31
    Nigdy nie robilas w domu eksperymentow chemicznych? Albo ze zwierzatkami? Nie koniecznie podpalajac jakiekolwiek, ale dzieci naprawde moga miec głupie pomysly. Z rodzenstwem tez sie moga bic i tez nic moze nie trafiac.
    Jest całkiem sporo rodzicow nie radzacych sobie z dziecmi. Nie musza byc patologiczni. Na tym forum co jakis czas sa watki, w ktorych ktos sobie nie radzi i pyta co zrobic. W realu jest podobnie.
  • sham-anka 06.08.19, 22:25
    > Nigdy nie robilas w domu eksperymentow chemicznych?

    ja robiłam, ale nikt mnie za to nie karał.
    I raczej nie wtedy kiedy byłam już w blokach startowych żeby wyjść na umówione spotkanie.
  • mikams75 05.08.19, 19:58
    podobna sytuacja kiedys u nas - moge isc do kolezanki? mozesz, ale pozbieraj porozrzucane ubrania przed wyjsciem. Ok, pozbieram. Po godzinie dziecko nadal nie ma zamiaru podniesc i odmeldowuje sie u kolezanki, nie jestem pewna jakich argumentow uzywajac. Takze roznie to bywa z tymi niby karami.
  • ponis1990 06.08.19, 14:48
    Dokładnie...

    --
    Lubię placki
  • turzyca 05.08.19, 19:02
    To Ty święta jesteś, bo ja bym w takim układzie zadzwoniła do matki i opieprzyła ją, że jest niepoważna, że wszystko jest przygotowane, wydałam kasę, dziecko się cieszy i takie odwoływanie w ostatniej chwili świadczy najgorzej tylko o niej jako o dorosłej. I jako o matce też, bo nie umie ukarać dziecka tak, żeby nie szkodzić innym.
    Nie cierpię takich akcji, możesz się spóźnić i pół godziny, ale odwoływanie tuż przed spotkaniem jest na mojej krótkiej liście rzeczy, po których jestem skłonna zerwać znajomość. Trzeba mieć naprawdę dobry powód, nagły atak pedagogiczności nim nie jest.

    --
    Czajniczek Pana R.
  • kosmos_pierzasty 05.08.19, 19:03
    Ja to bym zerwała, ale dziecko nie chce... w końcu to jej koleżanka, nie moja.
  • turzyca 05.08.19, 20:26
    Dlatego bycie matką jest takie trudne.
    Jakby mi przeszła czerwona mgła, to bym poszła bez dziecka na poważną rozmowę koncyliacyjną. Że mamy wspólny cel, wsparcie przyjaźni dzieci, że ta przyjaźń rozwija oboje dzieci, że przyjaźń jest ważna jako taka i co tam jeszcze. I jakie widzi rozwiązanie problemu.
    I niech sama wpadnie na pomysł, że odwoływanie spotkań w taki sposób jest złe. Może sobie wymyśleć inne kary.

    --
    Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach
  • kosmos_pierzasty 05.08.19, 22:00
    Ładnie napisane.
    Masz zdecydowanie rację, tyle że to nie zawsze wystarcza sad
  • milva24 05.08.19, 22:17
    Wiesz co kosmos? Wierzę, że jssteś dobrą mamą dla swojego dziecka ale aż bije z Ciebie poczucie wyższości wobec tamtej matki. Ludzie mają różne charaktery i temperamenty, dzieci też. To co się sprawdza u jednych niekoniecznie musi wypalić u innych.
  • milva24 05.08.19, 22:18
    A co to mi wyskoczyło w nicku?
  • milva24 05.08.19, 22:18
    O, już ok. Przepraszam.
  • kosmos_pierzasty 05.08.19, 22:21
    milva24 napisała:

    aż bije z
    > Ciebie poczucie wyższości wobec tamtej matki.

    Nie, ja po prostu jestem na nią wkurzona. Bo dziś przegięła. Nie wiem, może finalnie jej córka będzie sobie lepiej radzić w życiu, nie mam kryształowej kuli... A to dopiero wtedy można ocenić starania wychowawcze rodzica - choć i to nie zawsze, bo pewnych uwarunkowań czy okoliczności rodzic też nie przeskoczy.
  • araceli 05.08.19, 19:05
    turzyca napisała:
    > Trzeba mieć naprawdę dobry powód, nagły atak pedagogicznoś
    > ci nim nie jest.

    Czemu nagły? Sama jesteś fanką 'konsekwencji' może dziewczyna miała powiedziane - możesz iść do koleżanki jak posprzątasz pokój - nie posprzątała to matka jej nie puściła big_grin



    --
    Gdzie wszyscy myślą tak samo - nikt nie myśli zbyt wiele.
  • 1matka-polka 05.08.19, 19:08
    Idz stad trollu.

    --
    "Here is the solution to the American drug problem suggested... by the wife of our President: "Just say no"."
    Kurt Vonnegut
  • turzyca 05.08.19, 20:31
    Zakaz wyjścia nie jest konsekwencją bałaganu. Konsekwencją bałaganu jest niemożność znalezienia rzeczy, straty czasu na szukanie, możliwość zniszczenia rzeczy.
    Brak wizyty u koleżanki w wyniku bałaganu jest karą.
    I jeśli matka ma taką wizję kar i nie widzi żadnego innej opcji, to ok, ale niech informuje, że termin jest warunkowy, że możliwe że się wykruszy. Przewidywalność jest cnotą królów.

    --
    "Zaproszenie wykonane jest z białego gładkiego papieru i ma zaokrąglone rogi. Na rzeczenie Klienta rogi mogą pozostać ostre."
  • umi 05.08.19, 20:32
    Prawda.
  • milva24 05.08.19, 20:38
    A zakaz wyjścia nie jest konsekwencją złamania umowy zawartej z matką?
  • araceli 05.08.19, 21:56
    turzyca napisała:
    > Zakaz wyjścia nie jest konsekwencją bałaganu.

    Jest konsekwencją niewywiązania się z obowiązku.

    > Konsekwencją bałaganu jest niemożność
    > znalezienia rzeczy, straty czasu na szukanie, możliwość zniszczenia rzeczy

    To jest kara dla rodziców. Której widzę też jesteś fanką smile


    --
    Emigrancka troska o ojczyznę:
    araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
    black_halo: Na zlosc tobie spale.
  • kosmos_pierzasty 05.08.19, 22:00
    Ale dlaczego dla rodziców?
  • milva24 05.08.19, 22:13
    Bo to rodzice płacą za rzeczy i ewentualnie muszą coś odkupić jeśli jest np niezbędne do szkoły a się zniszczy. To rodzice na przykład spóźnią się do pracy czy na swoje spotkanie, kiedy czekają aż dziecko coś znajdzie. To rodzice ponoszą koszty ewentualnej dezynsekcji jeśli w brudzie zalęgną się owady.
  • kosmos_pierzasty 05.08.19, 22:19
    W tak dramatycznych sytuacjach (te owady...), to może rzeczywiście, ale to są przecież jakieś skrajne przykłady. Najczęściej dziecko nie ma po prostu jakiejś zabawki, którą by chciało mieć, ale nie może znaleźć. I większości rzeczy nie trzeba odkupywać - zgubi, popsuje, sorry, nie ma. Wydaje mi się, że natychmiastowe odkupywanie jest wręcz niewychowawcze. Ewentualnie za rzecz potrzebną do szkoły można potrącić z kieszonkowego, rodzic wyjdzie na zero.
  • milva24 05.08.19, 22:27
    Ja może patrzę przez pryzmat maleńkiego pokoju moich dzieci. Kiedy jest bałagan na podłodze nie można wyciągnąć łóżka starszej. Poza tym pochodzę z biednej rodziny i martwi mnie ekologia. Kiedy więc widzę zniszczoną przez bałagan zabawkę czuję się sfrustrowana.
  • kosmos_pierzasty 05.08.19, 22:31
    Pewnie, że bałagan to nic godnego pochwały smile A minimalizowanie liczby przedmiotów jest pożądane niezależnie od zamożności.
    My też długo walczyliśmy razem z mężem z tym bajzlem w pokoju - ja tłumaczyłam, on karcił - i ostatnio jest nawet ok, ale nie chcę zapeszać big_grin
  • slonko1335 05.08.19, 23:09
    Oczywiście ze jest tyle ze nienaturalną konsekwencja dzialan. Szkopuł w tym ze te naturalne bardzo często nie dotykają sprawcy a zatem nie wynika z nich żadna nauka....

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • daniela34 05.08.19, 19:02
    kosmos_pierzasty napisała:

    > Ukarała, bo jeszcze pół godziny wcześniej gadały przez telefon i uzgadniały 'pl
    > an zabaw'.
    Jeśli tak, to faktycznie przykre. I taka kara mi się nie podoba. Co to dziecko mogło takiego "strasznego" zrobić? Niemniej nie bardzo widzę, co tu poradzić. Porozmawiać, owszem. Przy czym matka może powiedzieć, że to jej sprawa...
  • milva24 05.08.19, 19:00
    To też. Moja parę razy miała zapowiedziane, że przed wizytą u koleżanki ma posprzątać pokój. I za każdym razem zabierała się za sprzątanie w ostatniej chwili, kiedy widziała, że nie żartuję i gdy nie sprzątnie to nie pójdzie. Gdyby się nie ogarnęła zostałaby w domu.
  • kosmos_pierzasty 05.08.19, 19:02
    A nie można własnego dziecka karać w taki sposób, by przy okazji nie karać cudzego?
    Jeśli już trzeba...
  • katja.katja 05.08.19, 20:31
    Kiedyś można było po prostu zlać, ale obecnie to zakazane więc rodzice muszą radzić sobie inaczej.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • milva24 05.08.19, 20:43
    Rozumiem, że Twojego nie trzeba ale są dzieci, które czasem lubią sprawdzić na co mogą sobie pozwolić. Jak napisałam moja zawsze się w końcu pozbierała ale gdyby nie to zostałaby w domu.
  • 1matka-polka 05.08.19, 18:58
    Znam takie rodziny az za dobrze. Matka perdolnieta, skrajna egoistka i zlosliwa malpa, wspolczuje dziecku. Nic nie mozesz zrobic. Rozluznic kontakty.

    --
    W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy to mogli dowodami obalić?
    Fryderyk Nietzsche
  • daniela34 05.08.19, 19:04
    To może być model rodzica:"zepsuję Ci każdą przyjemność"
  • double-facepalm 05.08.19, 20:24
    To chyba ta sama baba co nie chciała pozwolić córce jechać z rodziną kosmos na kilkudniowy wypad, tzn żałowała dziecku wyjazdu. No cóż, kontakty można utrzymywać, ale chyba nie da sie ich nie rozluźnić, szkoda dziecka.
  • daniela34 05.08.19, 20:34
    Jeśli to ta sama, to by się w całość składało... sad
  • kosmos_pierzasty 05.08.19, 21:52
    No niestety. Kurczę, zawiodłam się na niej. Dość długo miałam ją za normalną i sympatyczną osobę.

    A kontakty już są rozluźnione, tyle że e względu na dzieci nie są zerwane.
  • milva24 05.08.19, 22:08
    Pewnie wyczuła, że masz się za lepszą matkę, odpowiedz sobie sama czy podkopywałaś jej metody wychowawcze u jej dziecka. To by wyjaśniało nagłe ochlodzenie stosunków z jej strony. Wygarnięciem jej teraz co myślisz o nie pojawieniu się na spotkaniu możesz zyskać co najwyżej zupełne zerwanie kontaktów.
  • kosmos_pierzasty 05.08.19, 22:16
    Też piszę - mąż pójdzie, on jest bardziej zdystansowany. A szczerze, to zaczynam mieć dość tych cyrków. Będzie, co ma być.
  • rb_111222333 05.08.19, 19:05
    Poza wysłaniem męża chyba niewiele możesz. Może jak mąż wytłumaczy, że wy też się szykujecie, planujecie i prosicie o nie odwoływanie spotkań w ostatniej chwili, to babka zrozumie.
  • szarsz 05.08.19, 19:08
    Współczuję dzieciom.... rozmowa Twojego męża z tą matką to doskonały pomysł.
    A na przyszłość, jeśli jakieś umawianie jeszcze będzie, przygotuj alternatywę. I ja bym nie zachęcała.
  • jowita771 05.08.19, 19:12
    Można faktycznie pogadać z ta matką. Nie iść z pretensjami od razu, ale powiedzieć spokojnie, że Twoje dziecko się szykowało, było grzeczne, a też dostało karę. I czy dałoby się w przyszłości karać jakoś inaczej, tak, żeby ktoś nie obrywał rykoszetem.


    --
    pieczywo zeby nie obsychalo trzymaj w wiadrze z woda
    a dluga rura z wrotka na kazdym koncu bedzie wspanialym samochodem dla węża /moofka/
  • umi 05.08.19, 19:21
    Zgadzam sie.
  • slonko1335 05.08.19, 19:31
    Można spróbować delikatnie bo może rzeczywiście nie pomyślała.

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • kosmos_pierzasty 05.08.19, 20:10
    Właśnie dlatego idzie mąż, nie ja wink
  • kokosowy15 05.08.19, 20:10
    Zwykle bliscy aresztowanych podejrzanych też ponoszą konsekwencje, więc może należy pytać zatrzymanego, czy przypadkiem nie jest z kimś umówiony, a rodzinę przeprosić.
  • double-facepalm 05.08.19, 20:26
    Dzieci z młodszych klas podstawówki porównujesz do aresztowanych, skąd ci się to wzięło.
  • kokosowy15 05.08.19, 22:37
    Mowa była o konsekwencjach ponoszonych przez innych. Nie jestem zwolennikiem wychowywania strachem przed represjami, ale co zrobisz gdy dziecko po raz któryś wybije sąsiadowi szybę piłka, porysuje ścianę domu lub samochód, pójdzie na wagary itp. Do pewnego wieku jest tylko rozmowa, perswazja, a potem mandaty, kary. Kiedy powinien nastąpić ten przeskok?
  • bukietlisci 05.08.19, 20:49
    jowita, zrobiłam dokładnie tak, jak piszesz. bo byłam w takiej samej sytuacji. ba, użylam niemalże takich samych słów, jak piszesz.
    efekt: teoretycznie przyznała mi rację. w praktyce ? strzeliła focha, że chcę zarządzać jej dzieckiem i dyktuję jej, jakie kary ma dawać swojemu dziecku. w sumie: dzieci się kochały, naprawdę. teraz nie spotykają się w ogóle. w pewnym momencie powiedziałam dość, i przerwałam tą znajomość.
  • kosmos_pierzasty 05.08.19, 21:54
    Bo jak ktoś nie ma empatii dla własnego dziecka, to chyba trudno oczekiwać, że będzie mieć dla cudzego... Takie osoby chyba uważają, że wiedzą lepiej i już, postępują słusznie i już... Po prostu nie sądziłam, że ta dziewczyna taka właśnie jest.
  • milva24 05.08.19, 22:10
    No ale Ty też uwazasz, że wiesz lepiej i już więc dlaczego masz do kogoś pretensje o taką samą postawę?
  • kosmos_pierzasty 05.08.19, 22:14
    Że co?
    Że wiem lepiej, że takie załatwienie sprawy jest nie dość, że niesprawiedliwe, to zwyczajnie chamskie?
    No wiem lepiej. I nie ja jedna tak to widzę.

    I nie, nigdy nie rozmawiałam z tą kobietą o metodach wychowawczych, a jej córkę chwaliłam wręcz przed nią. Bo to bardzo miła dziewczynka, tylko nieco zahukana (tego już nie mówiłam).
  • milva24 05.08.19, 22:24
    Ja nie twierdzę, że w porządku było odwołanie wizyty w ostatniej chwili bo nie było. I nie dziwię się, że Twojemu dziecku jest przykro z tego powidu. Pytanie czy koleżanka dowiedziała się w ostatniej chwili o zmianie zdania czy tylko w ostatniej chwili poinformowała Twoją córkę. Ja już napisałam co zrobiłabym w takiej sytuacji, przestałabym zapraszać dziewczynkę do domu a przynajmniej nie jako jedyną.
  • kosmos_pierzasty 05.08.19, 22:27
    Ok, ja też ju napisałam, że pół godziny wcześniej rozmawiały i jeszcze miały się spotkać.
  • bukietlisci 05.08.19, 22:15
    ale to nie tak. nie karamy postronnych za grzechy naszych. zwyczajne i po prostu. to są dzieci. dzieci dopiero się piszą. zapisują na sobie doświadczenia i uczą się z nich życia. one jeszcze nie wiedzą, co jest ważne a co należy odpuscić. uczą sie tego. i jeśli dziecko zbiera bęcki za przewinienie innego dziecka to ... zawinił dorosły. bo świat nie jest idealny i sprawieedliwy. ale dorośli powinni, tak: powinni tworzyć ten świat jak najlepszym dla naszych dzieci. tak to widzę.
  • double-facepalm 06.08.19, 09:12
    W takim razie niech mąż kosmos wygranie tej kobiecie w zolnierskich slowach co sądzi o takim zachowaniu dorosłej baby. Tamta mała ma toksyczną matkę.
  • slonko1335 05.08.19, 19:16
    Pogadać z własnym dzieckiem. Te lemoniady następnym razem niech przygotuje z koleżanką jak juz przyjdzie. Na decyzję matki obcego dziecka raczej nie masz wpływu.

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • kosmos_pierzasty 05.08.19, 21:55
    Tak, to też muszę zrobić - żeby te wizyty to zawsze była opcja, a nie plan.
  • stara-a-naiwna 05.08.19, 19:21
    a co faktycznie zorbiło tamto dziecko?
    kara była adekwatna?
    może nic innego nie działa na tamto dzoiecko?

    a z mamą dziecka
    najlepiej wytłumaczyć sytuację jak Wy to widzicie i jakie to ma u Was konsekwencje

    może uda się wymyślić jakieś rozwiązanie
  • 1matka-polka 05.08.19, 19:27
    "może nic innego nie działa na tamto dzoiecko?"
    Nastepna... co ci biedni rodzice zrobia, kiedy dziewczyny przestana sie kolegowac albo sie przeprowadza? Znajda dziecku kolejna kolezanke ofiare do karania swojego dziecka?🙄

    --
    "Here is the solution to the American drug problem suggested... by the wife of our President: "Just say no"."
    Kurt Vonnegut
  • aerra 05.08.19, 19:37
    Ale skąd wiesz, że to była kara, a nie konsekwencja?

    Może dziecko ma swoje obowiązki i było ustalone, że ma je zrobić przed wizytą. Ale olało, więc mama powiedziała: nie zrobiłaś tego co było ustalone, wiec przykro mi, ale nie możesz iść z wizytą do Zosi/Krysi/Marysi.

    Fakt, że jest to o tyle słabe, że wpływa nie tylko na "ukaraną" dziewczynkę, ale też jej koleżankę i jej rodziców. Tylko co zrobić w sytuacji, kiedy to się powtarza?

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • 1matka-polka 05.08.19, 20:38
    Znalezc metody wychowawcze mniej dotkliwe dla otoczenia? Znalam kolesia, ktory kazal mi wychodzic z corka z imprezy, bo inaczej jego corka nie wyjdzie.🙄swiat jest pelen zaburzonych, egocentrycznych pajacow, nie ma sie czym przejmowac😉

    --
    W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy to mogli dowodami obalić?
    Fryderyk Nietzsche
  • katja.katja 05.08.19, 20:41
    To inna sytuacja.
    Rodzice mają prawo (oczywiście zgodnie z obowiązującym prawem, więc stare i poczciwe lanie odpada niestety) karać swoje dzieci według własnego modelu wychowawczego.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • aerra 05.08.19, 21:11
    Ale serio, co cię obchodzi, że jakiś koleś ma głupie wyobrażenia na temat tego co może ci kazać, albo zabronić?
    Olać i tyle.
    To nie jest analogiczna sytuacja.



    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • 1matka-polka 05.08.19, 21:43
    Jest analogiczna. Jedna i drugi, to typ ludzi, ktorzy chca zalatwiac swoje sprawy, tak jak im najwygodniej, kosztem innych.

    --
    „porzuciwszy tradycyjne formy religijności i duchowości... zyskaliśmy jakąś gigantyczną lukę, która zasysa wszystkie śmieci, które znajdują się w polu naszego widzenia” D. Masłowska
  • 1matka-polka 05.08.19, 21:47
    I nie chodzi o to, co on mi moze kazac, tylko o to, ze on uznal, ze pstryknieciem palcow moze pozbawic mnie i moja corke zabawy i przyjemnosci, bo to swietny sposob na jego dziecko.

    --
    "Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo ja jestem największym skurkowańcem w tej dolinie."
    Psalm 23
  • aerra 05.08.19, 21:56
    Nie. On pstryknięciem palców to może co najwyżej pozbawić swoją córkę zabawy i przyjemności, a nie twoją i ciebie. Ty możesz pstryknięciem palców pozbyć się pana co najwyżej wink
    To nie jest analogia - analogią by było, jakby pan swojej córce zabraniał - twoja w takim wypadku jest poszkodowana brakiem współtowarzyszki w zabawie i tyle.


    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • 1matka-polka 05.08.19, 22:15
    Analogia jest do sposobu zachowania takich osob, czyli ich proby zalatwiania swoich spraw zupelnie bez patrzenia na koszty innych.

    --
    Religia powstała, gdy pierwszy oszust spotkał pierwszego głupca.
    Wolter
  • katja.katja 05.08.19, 20:40
    Każde zachowanie, nawet kupno majtek na Alienepress wpływa negatywnie na otoczenie i innych ludzi, zwykle przypadkowych, więc Bogu ducha winnych. Taki jest świat.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • ichi51e 05.08.19, 19:30
    Ja bym sie nie wyrywala bo nie wiecie jak bylo naprawde. Ile razy mnie „starzy nie puscili” a potem mi „dziecko nagle zachorowalo”...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • kyrelime 06.08.19, 18:42
    Haha też o tym pomyślałam, różnie bywa.
  • memphis90 05.08.19, 19:34
    He, he, spotkałam się z gorszą sytuacją - dziecko miało umówioną nocowanke u kolegi, ze względu na "wychodne" matki tego dziecka. Taka zabawa + przysługa. W dniu wyjścia kolega dostał karę od ojca i tenże ojciec kazał matce nocującego dziecka przyjechać i odebrać potomka, bo jego dziecko ma karę i nocowanki jednak nie będzie...

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • kosmos_pierzasty 05.08.19, 20:11
    Niezłe... uncertain
  • potworia116 05.08.19, 19:39
    Pogadać, jak najbardziej. Matka może nie mieć dość wyobraźni, żeby ogarnąć, że karze nie tylko swoje, ale i Twoje dziecko.
    Jakieś silne skojarzenie z Anią z Zielonego Wzgórza mi się uruchomiłosmile
  • katja.katja 05.08.19, 20:38
    Takie jest życie.


    --
    Nie dam się wygasić!
  • 18lipcowa3 05.08.19, 20:32
    czasem mnie moje dzieci też tak wqrwiają że mam ochote zrobić podobnie
    ale zawsze sie opamiętuje i znajduję inną karę wink
    słabo aczkolwiek nie wiem co to dziecko robi, moze naprawdę przegina

    natomiast swoje dziecko ucz zeby sie tak nie przejmowało

    --
    Akurat w wypadku mężczyzn twierdzenie, że coś tam mają bardzo przemyślane, to idealizacja tej płci.- by Triss
  • hanusinamama 05.08.19, 22:19
    Nic nie można. U mnie tez tak czasami jest. Umowione na ogladanie bajki czy jakąs zabawe i nagle bach "ma kare ze nie posprzatała i nie przyjdzie" . Krew mnie zalała jak moja miała tam isc i na 5 minut przed dowiedziałam sie ze z podowu kary ma nie przychodzić...
  • kosmos_pierzasty 05.08.19, 22:29
    W sumie to też raz miałam podobną sytuację kiedyś z inną mamą. Ale tamta przynajmniej sama zadzwoniła do mnie, przeprosiła i wyjaśniła okoliczności. Tu był tylko sms dziecka do dziecka pół godziny po umówionym czasie spotkania. Słabo.
  • kyrelime 06.08.19, 18:47
    Ja bym się chyba skupiła jednak na swoim dziecku, to jakaś dla niego nauka na przyszłość, że ludzie są różni itd. Teraz juz wie, że z tą koleżanką różnie bywa, że może nie warto aż tak bardzo sie przygotowywac. Za moich szkolnych czasów też bywali tacy rodzice- na ogół się im współczuło i wspólnie kombinowało, jak ominąć rodzicielski system kar 😅
  • lena2222 06.08.19, 22:10
    Mnie ten wątek skłonił do refleksji.
    Sama stosuję podobne kary. W sensie nie zabraniam nigdy spotkań już umówionych, czy urodzin oraz jak ktoś zaprasza gdzieś moje dziecko - choć czasem mam ochotę.
    Stawiam warunek jak czegoś nie zrobi - teraz to jest posprzątanie pokoju a w roku szkolnym nauka to nie wyjdzie nie spotka się z koleżanką i ma się wtedy nie umawiać. Jak się umówi albo ktoś coś zaproponuje to wtedy ustępuję. No i mam różne emocje z tym związane. Trochę mi głupio że stosuje takie kary, w momencie gdy ustępuję jestem na siebie zła że ustępuję.
    Z drugiej strony wiem, że jeśli mojego dziecka nie przycisnę to nie wyegzekwuję pewnych rzeczy, a nie potrafię tego tak zostawić. Oceńcie smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka