Dodaj do ulubionych

Najbardziej skąpa kobieta

06.08.19, 11:20
Na fali sąsiedniego watku.
Ja zacznę.
Moja siostra wraz z koleżanką wynajmowały( kiedyś) mieszkanie w Krakowie( studia dzienne).
W tym samym czasie zaocznie studiowała w Krakowie siostra tej koleżanki. Przez 2 lata przyjeżdzała( ta siostra koleżanki mojej siostry) do dziewczyn na weekendowe zjazdy, korzystała ( za darmo!)ze wszystkiego.
Czasami i z szamponu skorzystała, bułeczką się poczęstowała.
Siostrze głupio było upomniec się o pieniądze( a rachunki - wyższe: np.woda).
No i ta siostra koleżanki ma bar z kebabami.
Dwa razy moja siostra była u tej siostry koleżanki na kebabie. Zawsze ( !) płaciła pełny rachunek, tj. 13 zł.
Nawet koleżanka siostry mojej była tym zaskoczona.
Koleżanka zapytała włascicielkę kebabowni( czyli własną siostrę)- dlaczego bierze te 13 zł. Odpowiedź- bo jej nie stać na fundowanie obcym ludziom jedzenia.....
Edytor zaawansowany
  • mama.nygusa 06.08.19, 11:25
    Moja tesciowa ...

    --
    bip.inowroclaw.pl/?cid=72759&bip_id=8677
    78,954,90zl tyle zarabia nauczyciel.
  • kosmos_pierzasty 06.08.19, 11:31
    Nie, moja! smile

    Dała nam kiedyś papier toaletowy, ten najbardziej szorstki. Dała nam też ścierki, te takie grube szare obleśne, jakich woźne używały w komunizmie.
  • stara.mostowiakowa 06.08.19, 11:47
    Moja w prezencie dawała mi jakieś rupiecie które jej zalegały po chałupie, a mi sugerowała abym jej kupowała srebrną biżuterię - chodziło jej o konkretne wzory. Wtedy jeszcze byłam młoda, głupia i to robiłam.
  • barbibarbi 06.08.19, 12:25
    O, o, to moja! rupiecie zalegające, jakieś stare lampki 30 letnie, które po przyniesieniu do domu się rozpadały. A potem pytanie - jak tam lampka ode mnie? - a kabel od niej odleciał - Uuuuuuu (z rozczarowaniem i ogromnym żalem i kiwaniem głową), zepsułaś.
  • mama.nygusa 06.08.19, 12:54
    Moja nawet corce mej, a swojej wnuczce, jednej z trojga wnuczat nawet czekolady na urodziny nie dala.Nie, nie biedna nie jest.

    --
    bip.inowroclaw.pl/?cid=72759&bip_id=8677
    78,954,90zl tyle zarabia nauczyciel.
  • kropkacom 06.08.19, 13:06
    Moja prezentów nie daje nawet swoim dzieciom. Śpi na rozwalonej kanapie, ma ręczniki pamiętające jeszcze komunizm i tak dalej. Jednak nie zarwałabym tego skąpstwem. Ma bardzo niskie świadczenia a przy tym jak ktoś potrzebował pomocy to zawsze poratowała.
  • bywalec.hoteli 06.08.19, 11:51
    Poznanianka? big_grin

    --
    Lato smile
  • mona-taran 06.08.19, 12:08
    Moja ex teściowa - dała mi salami 3 m-ce po terminie 😂
  • malia 06.08.19, 11:29
    Ta, co mówiła :ksiondz nie wołoduch, som całego jajka nie zje
  • czekoladazkremem 06.08.19, 11:59
    Nie zji
  • tt-tka 06.08.19, 16:39
    Nie krzywdzcie baby, szczodra byla ! "ksiadz nie woloduch, som calego jajka nie zji, jak zostanie, to WOM DOM !". Da, jak zostanie, a nie sama zezre !

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • chatgris01 06.08.19, 18:52
    big_grinbig_grinbig_grin

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • konsta-is-me 07.08.19, 01:01
    Z Chmielewskiej.
  • princy-mincy 06.08.19, 11:58
    Moja teściowa co prawda nie jest skąpa (bo chce się dzielić wszystkim, co ma) ale jest okropnie oszczędna, aż do przesady czasem.
    Trzyma masę ubrań, w tym część nowych z metkami w szafie a po domu chodzi w takich już bardzo mocno znoszonych ubraniach, bo 'jeszcze po domu się nadadzą'.
    Ma poupychane w tapczanach nowe koce, ale rozlożone stare (takie już mocno użyte) a tamte nowe nam chce wciskać przy każdej jednej okazji.
    Używa starych noży, bo nowych szkoda.
    Będzie jadła do oporu stare kanapki bo szkoda wyrzucic.
    Chciała nas obdarować nowymi szklankami- nowe są w sensie nieużywania, ale pochodzą z lat 70/80- takie tęczowe szkło ze złotym brzegiem. Nie chcieliśmy przyjąć.
    Herbatę parzy 3 razy z jednej torebki (o ile rozumiem jeszcze z Liptona, bo faktycznie mocna, to jednak z takiej jakieś Sagi czy owocowej po trzecim razie to powstaje jakies ledwo zabarwione coś, no ale ja nei pijam w ogóle jej herbat a jak ona pije to jej sprawa).
    Ręczniki, pościel- wszystko pamięta PRL, choć ona ma stosy nowych w szafie.
  • mdro 06.08.19, 12:03
    Noszenie po domu starych ubrań czy używanie starych, choć jeszcze dobrych ręczników/pościeli/garnków/naczyń jest bardzo ekologiczne (oczywiście pod warunkiem, że nie kupuje się nowych). Sama mam ścierki do naczyń z czasów PRL, mama zrobiła zapas w okresie niedoborów i część dostałam - nie widzę powodu, by ich nie używać. Szklanki to oczywiście inna rzecz, zastawa stołowa powinna być jednak w guście używającego wink.

    A obrus jeden mam jeszcze przedwojenny wink.

    --
    "mam świadomość, że jestem sterowanym botem" - 1elka26 na forum emama
  • simply_z 06.08.19, 12:18
    Ok ale uzywasz ich, a nie kupujesz nowe rzeczy i chomikujesz
  • mdro 06.08.19, 12:22
    A owszem. Tylko że kupowanie i trzymanie w szafie to raczej nie skąpstwo. Skąpiec by nie kupował wink.

    --
    "mam świadomość, że jestem sterowanym botem" - 1elka26 na forum emama
  • princy-mincy 06.08.19, 12:40
    Dlatego zaznaczyłam, że moja teściowa nie jest skąpa ale oszczędna inaczej.
  • princy-mincy 06.08.19, 12:42
    Owszem, ale te rzeczy w domu są już bardzo mocno zużyte- tu dziurka, tam przetarcie. Koce z dziurami, pościel dawno już wzorków nie ma.
    Śpią na tapczanie z lat 70- te sprężyny trzeszczą, w tapczanie są góry i doliny, teściowa narzeka na niewyspanie i ból pleców, ale nowego nie kupi, bo szkoda jej wyrzucić obecny.
  • summerland 06.08.19, 22:52
    Znam to, to chyba na starosc tak sie niektorym robi uncertain
  • malia 06.08.19, 12:19
    Opisalaś moją matkę, postrzępione ręczniki w łazience, stare, wytarte narzuty, znoszone ciuchy. Nowych pościeli, ręczników, kocy w szafach nierozpakowane komplety. W tym te, które jej kupiłam na prezent, bo myślałam, że nie ma.
  • cruella_demon 06.08.19, 19:07
    Nieużywane w szafach też się niszczą.
    Moja Ś.P. babcia (usprawiedliwiona wojną i komunizmem) też tak kupowała i gromadziła w szafach rzeczy "na zapas". Po jej śmierci, jak porządkowałyśmy z mamą mieszkanie, wyrzuciłyśmy całe szafy nowiutkiej pościeli i ręczników z metką, które tam przeleżały ze 20-30 lat i niestety, rozpadały się w rękach.
  • cruella_demon 06.08.19, 19:14
    Aha babcia skąpa nie była, ostatnią koszulę by oddała, tylko gromadziła nadmiar rzeczy, "na zapas" i nie potrafiła wyrzucić starych póki się kompletnie nie rozpadły na proch, właśnie, tak samo nie umiała kupować małych ilości jedzenia. Tony szynki szły w śmietnik, bo wszystkiego nie udawało się zutylizować w bigosach, niestety trauma wojenna i octu na półkach odcisnęły piętno, nie była w stanie się przyzwyczaić, że teraz w sklepach jest wszystko o Świerzą szynkę można kupić nawet w niedzielę.
    Myślę, że teściowa od narzut ma podobnie.
    Po prostu, kiedyś nie było i brało się co jest.
  • chatgris01 06.08.19, 19:22
    To chyba zależy od jakości konkretnych rzeczy. W latach 80 uszyłam sobie modną wtedy "koszulę dziadka" z nieużywanego, przechomikowanego w szafie przez moją babcię przedwojennego płótna-miało najmarniej 50 lat i było nie do zdarcia, prawdziwie pancerne-współczesne ani się nie umywały.
    Aktualnie, nabyłam w charity shopie sporo prześcieradeł (lnianych i lniano-bawełnianych) z lat 50, najpóźniej 60, nówki funkiel nieśmigane z metkami i nadrukami (nadruki spierające sie po pierwszym praniu), przeleżały w szafach kilkadziesiąt lat, lekko tylko przyżółkły na zgięciach-po wygotowaniu zażółcenia znikły, nie rozłazi się nic-przeciwnie, mocniejsze od obecnie produkowanych.
    Mam ma jeszcze jeden, jedyny "posagowy" ręcznik z końca lat 50, został z tuzina (reszta się wydarła, no ale on był używany-niemniej, jest jeszcze w niezłym stanie (a latami był przy praniu gotowany w kotle-automatu moi rodzice dochrapali sie dopiero 30 lat po ślubie).

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • cruella_demon 06.08.19, 19:47
    No właśnie te rzeczy (stuletnie wink , o ile nie były już przetarte od zwykłego używania, były w całkiem dobrym stanie, sama mam jeszcze jakieś tam ręczniki, czy ścierki, które używam "nieformalnie" bo są po prostu dobre (bez dziur, przetarć itd) Hitem były prześcieradła uszyte ze SPADOCHRONÓW! jakoś tak wojenno-powojennych, te się juz niestety faktycznie wydarły.
    Natomiast te funkiel nówki w szafach złożone fabrycznie (dobra jakość, sam len, bawełna), były poprzecierane na zgięciach. Myślę, że właśnie to pranie, rozkładanie, im dobrze robiło, a przez takie trzydziestoletnie leżenie zwyczajnie zbutwiały.
  • 35wcieniu 06.08.19, 19:55
    Ze spadochronów to się w ogóle szyło masę rzeczy jak już się trafił, sukienki, bluzki... Albo z jedwabnych map wojskowych. W okresie powojennych niedoborów to były rarytasy i jakość tego materiału nie do zdarcia.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • cruella_demon 06.08.19, 20:00
    No te prześcieradła - rewelacja, uwielbiałam na nich spać.
  • 35wcieniu 06.08.19, 21:39
    Może też jedwabne, tak jak te mapy.
    Moja mama wspomina że jej mama miała przepiękną rozkloszowaną spódnicę i bluzkę, właśnie z jedwabnego spadochronu. "Dzisiaj byłaby modna". big_grin

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • cruella_demon 06.08.19, 21:42
    Dobra, forum mi tego nie zapomni big_grin
    Moja babcia szyła z tych spadochronów majtki dla całej rodziny big_grin
  • nickbezznaczenia 06.08.19, 21:47
    E tam. Nic nowego. smile
  • bistian 06.08.19, 21:51
    cruella_demon napisała:

    > Dobra, forum mi tego nie zapomni big_grin
    > Moja babcia szyła z tych spadochronów majtki dla całej rodziny big_grin

    Musiały być bardzo śliskie! A wiadomo, śliskie majtki... wink
    Ciekawią mnie te mapy na jedwabiu, czy były ręcznie rysowane i jaką techniką? Czy dało się je wykorzystać kilka razy?
    Oglądam czasami przedwojenne mapy, wszystkie na papierze. Więc skąd ten pomysł z jedwabnymi?
  • cruella_demon 06.08.19, 22:07
    Nie wiem jak z mapami, ale "nasze" majtki były na pewno ze spadochronów. Nie wykluczam, że jedwabnych też.
    smile
  • bistian 06.08.19, 22:21
    cruella_demon napisała:

    > Nie wiem jak z mapami, ale "nasze" majtki były na pewno ze spadochronów. Nie wy
    > kluczam, że jedwabnych też.
    > smile

    Nie było innych sensownych materiałów spadochronowych, niż jedwab, inne były za ciężkie. Musiał to być więc jedwab.
    Poza tym, wiem z opowiadań, że był duży rynek produkcji jedwabiu. Sadzona była morwa, potem w pokojach mieszkalnych hodowano jedwabniki. To było dość skomplikowane, bo trzeba było dostarczyć gałęzie morwy, dbać o ciepło, wilgotność, potem, w stosownym momencie, trzeba było zbierać i wrzucać do wrzątku te kokony. Zarobek był sensowny, w miesiąc można było zarobić 2-3 normalne pensje, zbyt był stale, więc wiele rodziny się tym zajmowało. Tylko problem był w tym, że to była praca sezonowa, jeden raz i koniec.
  • cruella_demon 06.08.19, 22:30
    Myślałam, że to było cienkie płótno. Bardzo mi miło więc ze świadomością, że sypiałam w jedwabiach big_grin
  • mary_lu 06.08.19, 21:54
    W allo allo było odwrotnie, jedwabnymi majtkami kelnerek i dziewczyn z ruchu oporu cerowano spadochrony i balony
  • grey_delphinum 06.08.19, 21:50
    Na wystawie poświęconej modzie polskiej w MN w Krakowie widzialam bluzeczkę i sukienkę uszyte ze spadochronowego płótna. Cudeńko!
  • mama_kotula 07.08.19, 21:03
    35wcieniu napisał(a):

    > Ze spadochronów to się w ogóle szyło masę rzeczy jak już się trafił, sukienki,
    > bluzki... Albo z jedwabnych map wojskowych. W okresie powojennych niedoborów to
    > były rarytasy i jakość tego materiału nie do zdarcia.

    W XXI wieku nabyłam spadochron. Przypadkiem.
    Mój mąż stwierdził, że kupi spadochron w demobilu, mieli stare, pouszkadzane, pocięte - materiał dobry na worki do śpiworów na przykład czy na hamak. No więc oznajmił mi, że kupił spadochron.
    Zaciekawiona mówię - a gdzie?
    Ano na allegro, pokazuje. Ej no, mówię, ale na tej aukcji są wszystkie dostępne, może nie tu? Nie, na pewno tu. Albo może miałem kupić i nie przeklikałem się do końca, zamyślił sie mąż. Niewiele myśląc, kliknęłam w kup teraz i sfinalizowałam transakcję. Parę sztuk bylo, a nuż inni wariaci wykupią. Mąż zajrzał na maila, gdzie przyszły mu powiadomienia i pacnął się w czoło. Kurna, mówi, faktycznie kupiłem, ale nie przez Allegro, tylko bezpośrednio w sklepie, który ten spadochron wystawiał własnie na tejże aukcji. Staliśmy się więc szczęśliwymi posiadaczami dwóch spadochronów.
    Nie na długo. Następnego dnia zadzwoniła pani ze sklepu i powiedziała, że sprawdzili, że spadochron nabyty przez męża jest bardzo uszkodzony, w zwiazku z czym, aby zrekompensować, dorzucą jeszcze dwie sztuki.
    Cztery spadochrony, wyobrażacie sobie to szczęscie?

    Kiedy paczka przyszła - ogromna! - teść wyściubił nos na ganek i pyta, co fajnego kupiliśmy. Ciężka sprawa, powiedzieć, nie powiedzieć, myślę, ale raz kozie śmierć, mówię - cztery spadochrony, tato.
    NO ZWARIOWALIŚCIE CHYBA - zakrzyknął teść.
    No wiem... - zaczęłam, ale teść mi przerwał:
    PRZECIEŻ DWA NA STRYCHU U MNIE LEŻĄ! TRZEBA BYŁO SOBIE WZIĄĆ!

    Kurtyna.
  • chatgris01 07.08.19, 21:34
    Piękne! big_grin

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • valla-maldoran 07.08.19, 22:10
    Boskie big_grin
  • kebabbathehutt 07.08.19, 22:36
    😂😂😂
    Nie dosc, ze histora super, to jeszcze wspaniale opisana! smile
    A opowiesz tez co w koncu zrobiliscie ze wszystkimi spadochronami?
  • mama_kotula 07.08.19, 22:46
    Tak jak pisałam - część poszła na worki do śpiworów (mamy uszyte własnej roboty puchowe), część na hamaki i pokrowce doń, w ogóle na różne pokrowce do rzeczy turystycznych - a sporo zostało i teść z tego szyje np. poduszki dla pszczół. Uprzedzając pytania - jak się dowiedziałam o poduszkach, to też miałam wizję tysięcy pszczółek na malutkich poduszeczkach w małych hamaczkach, ale niestety, okazało się, że chodzi zwyczajnie o jakieś ocieplacze do ula.
  • kebabbathehutt 07.08.19, 23:56
    Dzieki za wyjasnienie (zwlaszcza poduszek dla pszczol!) smile Fajnie, ze sie wszystko przydalo!
    Przyznam, ze nigdy nie slyszalam, ze spadochrony nie dosc, ze bardzo popularne byly, to jeszcze tak bardzo uzyteczne.
  • bywalec.hoteli 08.08.19, 09:57
    mama_kotula napisała:

    > Tak jak pisałam - część poszła na worki do śpiworów (mamy uszyte własnej roboty
    > puchowe), część na hamaki i pokrowce doń, w ogóle na różne pokrowce do rzeczy
    > turystycznych - a sporo zostało i teść z tego szyje np. poduszki dla pszczół. U
    > przedzając pytania - jak się dowiedziałam o poduszkach, to też miałam wizję tys
    > ięcy pszczółek na malutkich poduszeczkach w małych hamaczkach, ale niestety, ok
    > azało się, że chodzi zwyczajnie o jakieś ocieplacze do ula.

    Sukienki było sobie uszyć smile



    --
    Lato smile
  • tt-tka 08.08.19, 01:49
    mama_kotula napisała:


    Staliśmy się więc szczęśliwymi posia
    > daczami dwóch spadochronów.
    > Nie na długo. Następnego dnia zadzwoniła pani ze sklepu i powiedziała, że spraw
    > dzili, że spadochron nabyty przez męża jest bardzo uszkodzony, w zwiazku z czym
    > , aby zrekompensować, dorzucą jeszcze dwie sztuki.
    > Cztery spadochrony, wyobrażacie sobie to szczęscie?
    >
    > Kiedy paczka przyszła - ogromna! - teść wyściubił nos na ganek i pyta, co fajne
    > go kupiliśmy. Ciężka sprawa, powiedzieć, nie powiedzieć, myślę, ale raz kozie ś
    > mierć, mówię - cztery spadochrony, tato.
    > NO ZWARIOWALIŚCIE CHYBA - zakrzyknął teść.
    > No wiem... - zaczęłam, ale teść mi przerwał:
    > PRZECIEŻ DWA NA STRYCHU U MNIE LEŻĄ! TRZEBA BYŁO SOBIE WZIĄĆ!

    big_grin big_grin big_grin
    W roznych czasach rozni ludzie rozne przydasie gromadzili i posiadali... teraz tylko zagospodarowac !



    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • sofia_87 08.08.19, 08:54
    Poplakalam się 😀
  • summerland 06.08.19, 22:55
    Moi tez rowno 30 lat po slubie ale mieli jeszcze franie wczesniej.
  • chatgris01 06.08.19, 22:59
    Franię moi też mieli wcześniej, ale pościel i ręczniki się osobno wygotowywało.

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • joasia33 06.08.19, 19:28
    Masz moją teściową! big_grin Toczka w toczkę.

    --
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,joasia33.html
  • ponis1990 06.08.19, 20:01
    A mi się podoba ta twoja teściowa. nikogo tym nie krzywdzi to raz, dwa - skłaniam się trochę ku jej poglądom - znoszone ciuchy po domu s spoko. Nie lubię kupować masy nowych rzeczy, raz na co to komu, dwa - jak dobre to po co nowe - w ten sposób planeta utonie w śmieciach, już tonie.

    --
    Lubię placki
  • princy-mincy 07.08.19, 10:33
    Ależ ona kupuje nowe- bo są w okazyjnej cenie- i trzyma latami nieużywane w szafach.
    Dwa- nie mówię o ubraniach, które wyszły z mody. Te jej domowe są już bardzo zużyte- np z dziurkami. Stare koce z chęcią przygarnie schronisko, ale nie, ona nie da (choc dziurawe a nowe są pochowane).
    Krzywdzić nikogo nie krzywdzi, masz rację, ale zarówno mój mąż jak i jego siostra lekko są zażenowani, gdy ich mama tak nas gości chodząc w zniszczonych ubraniach.
  • znowu.to.samo 07.08.19, 11:10
    To samo ma moja mama. I wkurza mnie to strasznie, bo kobieta jednak powinna jakoś wyglądać, nawet w domu, a dziury i przetarcia to już zakrawa na niechlujstwo.

    --
    *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
  • chatgris01 07.08.19, 11:15
    A mężczyzna nie powinien jakoś wyglądać?

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • princy-mincy 07.08.19, 11:55
    Też powinien, wg mnie.
    O dziwo ona o teścia dba, nawet po domu nie da mu chodzić w tak znoszonych ubraniach w jakich sama chodzi.
    Teść zatem nosi ubrania domowe po domu, ale nie z przetarciami i dziurkami.
  • rosapulchra-0 06.08.19, 22:03
    Moja teściowa nigdy nie była skąpa, dawała czasem za dużo, by.. za jakiś czas wypomnieć "swoją krwawicę" lub zwyczajnie zabrać z powrotem. Hitem było to, że gdy byłam tuż przed urodzinami najstarszej córki, nie było nas z mężem cały dzień, a gdy wróciliśmy, to nie zastaliśmy mebli. Teściowa "przypadkiem" przechodziła z tragarzami i zabrała kanapę trzyosobowa, rozkładaną oraz dwa fotele, bo jak stwierdziła - nam to niepotrzebne, a biednym z kościoła się przydadzą bardziej. Dla jasności - miała klucze od naszego mieszkania.

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • poppy_pi 07.08.19, 08:35
    Podobnie ma moja babcia. To piętno głodu, który przeżyła podczas wojny i późniejszej biedy. Dostała od nas piękny koc, ale nadal przykrywa tapczan starym i szorstkim obrzydlistwem z roku 1957. Nowy leży w szafie. Buty kupuje na rynku za 20 zł, chociaż spokojnie mogłaby kupić takie za 200. Nie może się zmarnować nawet jeden okruch jedzenia. Jeśli coś zostanie niedojedzone podczas obiadu (np. łyżka kapusty) jest przekładane do mikro mieseczki i zjadane na drugi dzień. Szafki są pełne wszystkiego. Pięć keczupów, pięć worków kaszy, pięć słoików dżemu. Zje jeden od razu kupuje kolejny byle tylko nie zabrakło. Jeszcze gorzej było z jej mamą - po jej śmierci wyrzuciłyśmy pełnego tira (!!!) nagromadzonych rzeczy - nowych zastaw stołowych, ubrań, pościeli, koców, ręczników, rajstop, gazet...przeleżały kilkanaście lat w szafie i nadawały się tylko do wyrzucenia uncertain
  • kk345 07.08.19, 08:41
    >.przeleżały kilkanaście lat w szafie
    A co było nie tak ze starą zastawą stołową?
  • bistian 07.08.19, 08:47
    kk345 napisała:

    > >.przeleżały kilkanaście lat w szafie
    > A co było nie tak ze starą zastawą stołową?

    Leżała w szafie. Wiesz, mole jakie są żarłoczne? wink
  • bigzaganiacz 07.08.19, 10:39
    o jej śmierci wyrzuciłyśmy pełnego tira (!!!) nagromadzonych rz


    pelny tir to bylo by mieszkanie okolo 30m2 zapakowane towarem po sufit takze zmyslasz
  • default 06.08.19, 12:17
    W mojej rodzinie były takie trzy ciotki, były siostrami, mieszkały we Francji. Co roku przyjeżdżały na wakacje do Polski. Cześć spedzały w Warszawie, część u kuzynki na wsi.
    W Warszawie dwie wynajmowały pokój u kogoś, ale jedna mieszkała u nas (miesiąc) - zajmowała mój pokój, mnie stawiano polowke w przedpokoju.
    Ciotka jadała u nas sniadania i kolacje - obiad przeważnie na mieście, ale u nas czasem tez. Gdy były na wsi, spały i jadły wszystkie trzy u kuzynki - cały dzień wokół nich chodziła - śniadanie, podobiadek, obiad, podwieczorek, kolacja.
    Za to wszystko dostawaliśmy od nich po kilka ciuchów - bluzki, spodnie, oraz resztki materiałów, które im zostawaly z szycia (były krawcowymi). Ciuchy były przeważnie dziwaczne, kupowane na wyprzedażach i nawet w tamtych czasach (za komuny), trudno było wybrać z tego coś autentycznie fajnego, modnego i do noszenia.
    Kiedy raz moja mama napomkneła coś o tym, ze może gdy dorosne (miałam wtedy 13 lat) to kiedyś do ciotek pojadę - zapadła cisza i niemal się obraziły. A raz ciotka opowiadała o swojej koleżance - tez Polce we Francji, jaką ma bezczelną rodzinę - przyjechali do niej we dwójkę i siedzieli CALY TYDZIEN !!! I trzeba było ich nocować i dawać jeść, zgroza.
    Ciotki siedziały u nas po 6 tygodni, rok w rok, przez jakieś 10 lat.....
  • volta2 06.08.19, 12:45
    nie mów, że po czymś takim za rok ciotkom matka otworzyła drzwi a tobie polówkę rozłożyła..

    podobiadek - dawno nie słyszałam tego słowa...
  • default 06.08.19, 13:01
    Oczywiście ze tak - przez ładnych parę lat większą cześć wakacji byłam pozbawiona swojego pokoju. Ciotka krzywo patrzyła nawet jak chciałam po coś swojego tam wejść. Fakt, ze na ogół w wakacje gdzieś wyjezdzalam, ale gdy byłam w domu, to pokoju nie miałam.
    Pamiętam tez jak wybralyśmy się z mamą z nimi do Łazienek (one tam niemal co dzień przesiadywały) - w kawiarni mama sama zapłaciła za swoją kawę i moje lody - nawet nie zaproponowały, ze nam postawią.
  • heca7 06.08.19, 13:06
    Wizyty urwaly się jak umarły czy się postawiliiście ?

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • sofia_87 06.08.19, 13:12
    Pytalas kiedyś mame dlaczego zabierala Ci pokoj w wakacje, gdy moglas odpocząć, poczytać, etc., tylko po to aby goscic jakas wredna babe?
  • heca7 06.08.19, 13:17
    Pewnie nie umiała odmówić.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • default 06.08.19, 13:27
    Dokładnie. Ciotki były jakimś bozyszczem w naszej rodzinie, co prawda moja mama czasem usiłowała się postawić, ale jej starsze siostry (m.in.ta która gościła ciotki u siebie na wsi), uwazały ze TRZEBA je godnie przyjąć, wszak wizytują ukochaną Ojczyznę (!) oraz jedyną rodzinę, jaka im pozostała (były bezdzietne).
  • lot_w_kosmos 06.08.19, 16:31
    Te ciotki pasują do książek Joanny Chmielewskiej smile
  • default 06.08.19, 20:19
    Trochę tak smile Na pewno cyrki, jakie wyprawiała moja rodzina jadąc po ciotki na Dworzec Gdański, były podobne do tych opisanych przez Chmielewską gdy jechali po Terese na lotnisko smile
  • volta2 06.08.19, 21:18
    skoro bezdzietne, to może mama i jej starsze ciotki liczyły na zagraniczne spadki i te pokoje i przyjęcia to były swego rodzaju "inwestycje"?
  • default 06.08.19, 21:50
    E, nie. Ani moja mama, ani tym bardziej jej siostry nie były absolutnie interesownymi osobami. One naprawdę chciały je dobrze ugościć i - poza moją mamą, która czasem miała dość - nie widziały nic niestosownego w ich zachowaniu. Za to ja i moje cioteczne siostry (córki siostry mojej mamy) - owszem. I wkurzałysmy się gdy kazano nam dziękować wylewnie za te kuriozalne ciuchy. Albo gdy ciotki - w naszej obecności - gadały ze sobą po francusku. Wiedząc ze nikt z nas nie rozumie. A moja święta ciocia (siostra mamy) mówiła tylko: "oj, wiesz, mają jakieś swoje sprawy...." i dalej serwowała przysmaki uncertain
  • sofia_87 06.08.19, 12:54
    Czy Twoja mama nie mogla się w rewanżu obrazić gdy ciotka przyjechala do Was w następnym roku?
    smile
  • default 06.08.19, 13:32
    Nie mogła, choć czasem chciała. Tyle jej się udało, ze różnymi dyplomatycznymi wzmiankami o drozyźnie i naszych niskich dochodach doprowadziła do tego, ze w 2 ostatnich latach tych wizyt ciotka płaciła za pobyt - całe 50 dolarów !
    Przestały przyjeżdżać gdy juz były zbyt stare i słabe na podróż.
  • lot_w_kosmos 06.08.19, 16:28
    Default użyłaś cudownego słowa "podobiadek".
    Słowa z mojego dzieciństwa na podlubelskiej wsi.
  • default 06.08.19, 17:55
    Ja je znam od cioci z podczestochowskiej wsi smile Tez - jak ciotki z Francji wink - bywałam u niej jako dziecko w wakacje i te podobiadki dostawałam smile
  • volta2 06.08.19, 21:20
    podobiadek funkcjonował też u mojej ciotki na wsi, a ona pod warszawą mieszka, więc to chyba ogólnopolskie, tyle że stare i wyszło z użycia- czy to taki lunch ten podobiadek czy jak?
  • mebloscianka_dziadka_franka 06.08.19, 21:45
    Może chodzi o drugie śniadanie, tylko ładniej nazwane smile
  • default 06.08.19, 21:55
    Z tego co pamiętam, to raczej taka mała przekąska niedługo przed obiadem. Gdy juz by się coś zjadło, a obiad jeszcze niegotowy, ale coś niedużego, żeby mieć jeszcze apetyt na obiad.
  • arwena_11 06.08.19, 19:42
    Mieliśmy taką rodzinę od stron taty. Na szczęście ostatni kontakt na pogrzebie babci ponad 20 lat temu.

    Mąż ciotki mojego ojca, często wyjeżdżał za granicę. Kasę miał, ale oczywiście taniej zatrzymać się u mojej babci lub u nas po drodze do domu. Na wiosnę i na jesieni moja babcia zazwyczaj wyjeżdżała na miesiąc czy dwa na różne plenery malarskie i jej nie było - więc myślał, że sobie hotel znalazł u nas.
    I oczywiście nigdy nie dzwonił i nie uprzedzał. Potrafił domofonem zadzwonić o 24 w nocy.

    Nigdy nie mieliśmy bliskich kontaktów i po pierwszej akcji ( obudzenie wszystkich o 1 w nocy ) moja mama postawiła veto i na noc zaczęliśmy wyłączać domofon. Oczywiście nigdy nie zadzwonił uprzedzić, bo po co? Przecież na pewno będziemy.

    No i się biedak poskarżył babci, że nie chcieliśmy go wpuścić i musiał spać w samochodzie na parkingu. Chyba więcej nie próbował. A parę lat później babcia zmarła i meta w Warszawie się skończyła tongue_out
  • summerland 06.08.19, 23:02
    Ale napisalas, ze jedna ciotka byla u was przez miesiac a potem piszesz, ze 3 przez 6 tygodni.
  • chatgris01 06.08.19, 23:07
    Zrozumiałam, że miesiąc w Warszawie (jedna u rodziny Default, a dwie wynajmowały u kogoś pokój), a pozostałe 2 tygodnie wszystkie trzy razem u starszej siostry matki Deafault na wsi.

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • summerland 06.08.19, 23:13
    To moze tak ogolnie jej chodzilo, ze u nich (calej rodziny) tak siedzialy.
  • malia 06.08.19, 12:30
    Mój dziadek miała jaką rodzinę w USA, nie wiem dokładnie jak często się kontaktowali, dawno to było. Ze 40 lat temu przyjechali do Polski zobaczyć się z rodziną, za trzymali się u jakiegoś wuja, tam jedli, spali imprezowali i u niego (! czytaj, rękami ciotki i za jej kasę) wyprawili przyjecie dla rodziny. Wszyscy zjechali,każdy podchodził do nich i przedstawiał się kim jest. W prezencie otrzymywał całego jednego dolara. Trochę później, ta ciotka chciala by jej syn mieszkający we Francji jechała tam i ze dwa pierwsze tygodnie zaczepił się u nich. Zgodzili się i przysłali rozpiskę - noceg tyle i tyle,
  • malia 06.08.19, 12:32
    Podobnie wyliczyli cenę za śniadania , obiady i kolacje, które by tam ewentualnie zjadł. Ten syn mówił, że gdyby stołował się gdziekolwiek wyszło bytaniej
  • sofia_87 06.08.19, 12:57
    Szkoda, ze ciotka w zamian nie wyslala rozpiski, w której by ich podliczyla za ich pobyt i impreze dla rodziny. Wiadomo, ze by nie zplacili, ale może cos by do nich dotarlo
  • mdro 06.08.19, 12:47
    Gdyby nie inne rzeczy, które opisujesz, to ten dolar można by wziąć za przekonanie, że w Polsce taka bieda, że jeden dolar będzie majątkiem wink. W latach 80. niektórzy zamieszkali za granicą uważali, że w Polsce będą po rękach całować za paczki z podartymi ciuchami i kilogramem mąki (słowo daję, wysyłka im pewnie drożej wychodziła - a może były jakieś zniżki?).

    --
    "mam świadomość, że jestem sterowanym botem" - 1elka26 na forum emama
  • malia 06.08.19, 12:53
    Myślę, że jednak mieli takie przekonanie. Byłam wtedy dzieckiem, o z opowadań rodziców, szczególnie mojego ojca, który tylko swoim szokiem i zacmieniem tłumaczył to , że nie przylepił im tego dolara na czoło, a nie byliśmy bogaci. Cała otoczka tej szopki go mierziła -stanie w kolejce, przedstawianie się, wypytywanie kto jest kim i kim żonaty, a potem dolar big_grin
  • cruella_demon 06.08.19, 19:55
    A to apropos dolarów.
    Mojej siostry ciotecznej babcia (nie nasza wspólna, tylko ta druga), dała na chrzciny ulubionej wnuczce od córki 100 dolarów (w latach 70tych kosmiczne pieniądze) a mojej kuzynce 1, SŁOWNIE JEDNEGO, dolara.
    Ale ta babka, z córką, a jego siostrą, wysiudały syna i brata (ojca kuzynki) z całego majątku.
    Dosłownie, wyszedł z tej rodziny jak stał.
  • summerland 06.08.19, 23:12
    W stanie wojennym to za darmo byly wysylki paczek z zagranicy do Polski ale ne wiem jak bylo pozniej.
  • heca7 06.08.19, 13:02
    Wydaje mi się, że niejedna rodziną za oceanem myślała, że przymieramy tu głodem i cokolwiek nas ucieszy. Rozumiem jeszcze lata 80. Ale już w 90 to było śmieszne. Niejeden raz czytałam tu wątki o przesyłaniu jedzenia i starych ciuchów jak z Armii Zbawienia.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • princy-mincy 06.08.19, 13:14
    My też tak mieliśmy- siostra mojej babci mieszkała w USA a siostra dziadka we Francji.
    Szmaty, które wysyłały lub przeterminowane jedzenie- nie było nikogo chętnego by to przygarnąć.
    A jak babcia i dziadek wprost powiedzieli, że mają nie przysyłać to była obraza majestatu.
  • 21mada 07.08.19, 21:31
    >niejedna rodziną za oceanem myślała, że przymieramy tu głodem
    A nie było tak? Niejedna forumka wspominała jak to w sklepach był tylko ocet.
  • chatgris01 07.08.19, 21:37
    Pieczywo i podstawowy nabiał były codziennie, tylko trzeba było przypilnować i kupić rano, bo potem mogły już być wykupione (do następnego dnia).
    Głodem nikt wtedy już nie przymierał (bo w latach 40 i do połowy 50 owszem, zdarzało się).

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • tol8 06.08.19, 12:49
    Ja tam Lipton używam do 7 razy.
    Jestem bardzo oszczędna, wręcz czasem zastanawiam się czy niue skąpa.

    --
    W weekendy ematka staje się matką.
  • cruella_demon 06.08.19, 19:56
    No co ty?! Serio??!!
  • memphis90 06.08.19, 21:29
    Za 8 razem użyj jako tampon.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • cruella_demon 06.08.19, 21:43
    big_grin big_grin big_grin
  • aaa-aaa-pl 06.08.19, 22:06
    Cudne...
  • tol8 06.08.19, 22:53
    Nie muszę, stać mnie

    --
    W weekendy ematka staje się matką.
  • unaragazza.bionda 06.08.19, 23:12
    Może i stać, ale jaka to oszczędnosc... a pomysł ile można zarobić na papierze wyniesionym z pracy...
  • mrs.solis 07.08.19, 03:34
    No i oplulam monitor. Hahahaha.

    --
    http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
  • kebabbathehutt 07.08.19, 23:50
    😂😂😂
    Do tego jeszcze przynajmniej dwa razy!
  • morsk2 06.08.19, 17:14
    Nie wiem czy to dokładnie pasuje do wątku, ale niedawno widziałam pewną "zaradną" i nadal jestem pod wrażeniem.
    Przez okno zauważyłam, że jakiś samochód zatrzymuje się pod moją furtką, więc zainteresowałam się co nastąpi. A tam taka akcja:
    Od strony pasażera wysiadła babka. Podeszła do mojej furtki i obok skrzynki na listy, w płot wsunęła jakiś pakiecik. Wielkości listu, ale grubsze, żółte to bylo, więc skojarzyło mi sie z saszetką psiej karmy. Następnie kawałek się odsunęła, wyjęła telefon i cyknęła fotkę. Pomyślałam sobie, że zleceniodawca pewnie potrzebuje dokumentacji, ale zanim zdążyłam jakkolwiek zareagować, że nie jestem zadowolona z dokumentowania mojego płotu - pani pakiecik z płotu zdjęła, wsadziła pod pachę, wsiadła do wozu i pojechała powtórzyć akcję u sąsiadówsmile
    Jak myślicie - czy załatwiła tym jednym pakietem całą dzielnicę, a resztę opchnie na All?big_grin


    --
    sygnaturki brak
  • lot_w_kosmos 08.08.19, 06:09
    Mój dom regularnie występuje na zdjęciach Otomoto czy motoryzacyjne Allegro.

    Jeden facet, który handluje autami z zachodu podjeżdża pod nasz dom, staje obok i na tle naszego domu robi foty samochodom surprised
  • pitupitt 08.08.19, 11:34
    Widocznie masz reprezentacyjną chatę, samochody zrobione na tle takiej lepiej się sprzedają😂

    --
    Z zasady nie wchodzę dwa razy do tego samego wątku, więc prawdopodobieństwo, że przeczytam wasze "cięte" riposty, jest żadne big_grin
  • valla-maldoran 06.08.19, 17:23
    Znam jedną, która mieszka w 300-metrowym zrobionym na bogato domu, jeździ autem elektrycznym, mąż jeździ dżaguarem nówka sztuka. Kasy mają tyle, że nie wiedzą, co z tym robić. No i ta pani robi zakupy tylko w dyskoncie, bo taniej. Dzieci (już dorosłe) nigdy nie jadły cielęciny, bo w "jej" dyskoncie nie ma. Mydło dla rodziny kupuje najtańsze w kostkach, a jedyne ciut droższe w butelce z dozownikiem stoi w toalecie dla gości.
  • taka-sobie-mysz 06.08.19, 18:25
    Akurat nie widzę nic złego w tym, że ktoś robi zakupy tam, gdzie jest taniej, zwłaszcza jeśli ma bliski. Co, ma specjalnie iść tam gdzie jest drożej i kupić to samo w wyższej cenie, tylko dlatego, że ją stać???
  • valla-maldoran 07.08.19, 10:25
    taka-sobie-mysz napisała:

    > Akurat nie widzę nic złego w tym, że ktoś robi zakupy tam, gdzie jest taniej, z
    > właszcza jeśli ma bliski. Co, ma specjalnie iść tam gdzie jest drożej i kupić t
    > o samo w wyższej cenie, tylko dlatego, że ją stać???

    Wydaje mi się, że jak ktoś nie musi patrzeć na ceny, to w pierwszej kolejności patrzy na jakość.
    Ja bym tak zrobiła. Ale w sumie, kto bogatemu zabroni?
  • chatgris01 07.08.19, 10:29
    W dyskontach jakość nie jest gorsza, tylko jest mniejszy wybór.

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • chatgris01 07.08.19, 10:29
    chatgris01 napisała:

    > W dyskontach jakość nie jest gorsza, tylko jest mniejszy wybór.
    >

    W porównaniu z marketami i hipermarketami, znaczy.



    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • bywalec.hoteli 08.08.19, 10:04
    chatgris01 napisała:

    > chatgris01 napisała:
    >
    > > W dyskontach jakość nie jest gorsza, tylko jest mniejszy wybór.
    > >
    >
    > W porównaniu z marketami i hipermarketami, znaczy.
    >
    >
    >

    Kto dzisiaj kupuje w marketach i hipermarketach? Lepiej i szybciej w mniejszym sklepie z mniejszym wyborem.


    --
    Lato smile
  • chatgris01 08.08.19, 12:32
    No właśnie discounty obecnie wypierają hipermarkety, tak jak 50 lat temu markety wyparły z rynku małe sklepy.
    Chacun son tour.

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • droch 07.08.19, 11:52
    Sugerujesz, że ten żółty ser bez zawartości żółtego sera to to samo, co żółty ser z delikatesów?
  • chatgris01 07.08.19, 14:29
    Sprostowałam, że nie o delikatesy (ani targ, ani producenta) chodziło.
    A co do żółtego sera bez żółtego sera i tym podobne wynalazki, to w marketach wcale nie jest lepiej (za to przeważnie drożej- a jeśli chodzi o produkty o porównywalnej najniższej cenie, to w discountach mają one jednak lepszą jakość, jak wynika z francuskich testów konsumenckich).

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • vodyanoi 06.08.19, 18:38
    Za to inni przeżerają życie i wydają na pierdoły typu drogie mydła, a jeżdżą szrotem.
    Kwestia wyboru.
  • ponis1990 06.08.19, 20:30
    100/100

    --
    Lubię placki
  • rosapulchra-0 07.08.19, 07:55
    Bez przesady. Inni mogą mieszkać skromniej, ale za to zwiedzić połowę świata. Kwestia priorytetów.

    --
    Ty milden samotna zdaje jesteś to może się wymienicie usługami? Bo pewnie też masz z tym problem. by bergamotka77
  • znowu.to.samo 08.08.19, 01:23
    Może zakredytowani pod korek??? I już na inne rzeczy nie starcza??

    --
    *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
  • valla-maldoran 08.08.19, 09:58
    znowu.to.samo napisała:

    > Może zakredytowani pod korek??? I już na inne rzeczy nie starcza??
    >

    Nie mają żadnego kredytu, wręcz przeciwnie, nadmiar kasy, którą stale upychają w kolejne nieruchomości.
  • ponis1990 06.08.19, 19:55
    Moja babcia. Dałam jej kiedyś kartkę urodzinową (miała 4 maja) , ja mam 29 maja i tę samą kartke dostałam za rok... z przekreślonymi słowami ,,dla babci" a pod spodem z nowym npisem ,,dla Ponis" … Miałam dziesięć lat ale i tak było mi przykro. Babcia żadna tam demencja, niską rentę miała, gospodarna, oszczędna aż za bardzo ( zbierała wodę na noc do wanny w ten sposób, że odkręcała kurek tak, żeby tylko kapał, a wodomierz się nie obracał - w ten sposób nakapała cal wannę przez noc, i potem z tej wody korzystała w dzień), ale ta kartka mnie wtedy zasmuciła big_grin Szyła mi za to piękne ubranka dla lalek.
    Babcia mojego eksa - po smażeniu np. kotletów nie mył tej patelni, tylko odkładała na górną szafkę, i one se tak leżały np. tydzień, dwa, dopóki znowu czegoś nie smażyła... na tym starym skurzonym tłuszczu oczywiście... fuuuuuj

    --
    Lubię placki
  • ukresu 06.08.19, 20:52
    Matka mojego pacjenta(miał 28 lat ) ona po 50 tce , mówi mi , że tak ją nogi bolą., mówię że może buty cisną, w sumie to chyba tak, bo nosi 39 ,a to 38, ale skórzane, po teściowej ( nie żyła już od 7 lat) szkoda wyrzucić,a i mężowi by było przykro,że się takich porządnych butów pozbywa....
    Popruty dywan niosła przez las do Wałbrzycha, bo co będzie za autobus płacić, tak sobie na ramię rulon zarzuciła i spacerkiem poszła...
    Kurtyna 😂😂😂
  • viridiana73 06.08.19, 21:04
    Moja koleżanka miała taką fajną ciocię...
    Kiedyś, dawno, jeszcze jako uczennice, byłyśmy przejazdem w jej mieście. Pociąg którym przyjechałyśmy był okropnie opóźniony, zima, wieczór... uderzyłyśmy do cioci z prośbą o udostępnienie kawałka podłogi, żeby na karimatach przekimać do rana. Rano chciałyśmy się umyć i - cholera! - piecyk w łazience się nie zapala. Koleżanka zawołała, że chyba się coś popsuło, bo z kranu leci lodowata woda. A ciocia: "Nie, wszystko w porządku, ale zapalamy piecyk tylko w środy i soboty, bo gaz jest drogi".😄
  • mary_lu 06.08.19, 21:24
    Moja mama. Jej rodzina przeszła wielki głód na Ukrainie, potem straszne perypetie wojenne i powojenne, wszyscy jakoś ze strachu przed nędzą się wyleczyli i chyba całe zjawisko skumulowało się w mojej matce. Totalne pomieszanie dziwacznej rozrzutności, zbieractwa i skąpstwa.

    Wielkie rzeczy przewalczylismy. Nie chodzimy w rzeczach z lumpa, nie mieszkamy w kawalerkach, nie jeździmy tramwajami. Ale non stop rozbijamy się o drobiazgi. Np. żeby podczas drogiej wycieczki moźna było zamówić kawę w słynnej kawiarni, a nie „bardzo dobrą i za darmo” pić w pokoju z czajnika i kubków przemyconych przez mamę z Polski.

    Gotujemy u niej wystawny obiad. Dzialamy z siostrą od samego rana źeby mięso było świeże a nie jakieś zmarzliny z poprzedniej epoki wygrzebane z jednej z (4!) zamrażarek. Wykłócamy się o kaźdy słoiczek kaparów, mleczka kokosowego, ilość kotletów, surówek, deserów. Wszystko udaje nam się jak chcemy, ale wiemy, źe na koniec jest walka odwieczna - o masło do puree ziemniaczanego. Mama ma od zawsze jazdę że masło jest drogie i na 10 osób najchętniej by dała łyźeczkę masła i pół litra mleka. Pół godziny powtarzamy „te ziemniaki są wodniste, mleka nie dajemy prawie wcale, za to masła będzie prawie kostka, koniec kropka, bo wszyscy tak lubią”, mama burczy, oskarża nas o rozrzutność i doprowadzanie całej rodziny do ruiny. Ziemniaki się odparowują po odcedzeniu, siostra pobiegła do płaczącego dziecka, ja podeszłam do lodówki po masło i słyszę od kuchenki „chlup, chlup, chlup”. Odwracam się wściekła, a mama ma oczy okrągłe ze zdziwienia, ale dalej leje mleko z kartonu do garnka „O jej, całkiem zapomniałam, że nie chcecie tego mleka do kartofli”
  • kokosowy15 06.08.19, 22:05
    I nie udało Ci się mamy zmienić na swój obraz i podobieństwo. Każdy ma prawo do swojego sposobu życia, ale mamę trzeba "przewalczyc", albo nazwać ja toksyczna.
  • kokosowy15 06.08.19, 22:27
    I jeszcze chciała by tramwajami jeździć! Fuj!
  • konsta-is-me 07.08.19, 02:45
    Chyba jest roznica czy mama chce jezdzic tramwajami czy narzuca to corce ?
  • sham-anka 07.08.19, 03:19
    Co jest nie tak z jeżdżeniem tramwajami, zwłaszcza teraz, kiedy ostatnie tygodnie pokazały, że globalne ocieplenie to nie jebajka i trzeba raczej poważnie zacząć myśleć o ograniczaniu emisji?
  • lot_w_kosmos 08.08.19, 06:48
    Myślę, że chodzi po prostu o to, że udało się przekonać mamę do tego, że można kupić samochód, że można wlać do niego paliwo i pojechać bes wyrzutów sumienia, że puszcza się w powietrze tyle pieniędzy....
    Bo tramwaj jest w mniemaniu mamy po protu tani i kosxt biletu jest do przełkniecia...
    A nie o żadną ekologie czy wielkopańskość...
  • quilte 06.08.19, 22:44
    Moja matka poznała w sanatorium Bogatą Panią Marynarzową, znaczy, małżonek pani jest już marynarzem emerytowanym i prowadzi jakieś interesy. Pani nigdy nie pracowała, wiodło jej się świetnie, na emeryturę państwo wrócili znad morza do miasteczka w mazowieckiem, z którego pochodzą. Pani spędza życie na pobytach w sanatoriach, zakupach i innych przyjemnościach. Po powrocie z sanatorium Marynarzowa zaczęła odwiedzać matkę w Warszawie (matka mieszka sama, ma wolny pokój): najpierw na pół dnia, potem na weekend z teatrem, potem na kilka dni, znów na kilka dni - za każdym razem oczekując pełnego wiktu i obsługi. Podczas ostatniej wizyty Marynarzowa nakupiła sobie m.in. jakiejś specjalnej musztardy, kilka słoików. No i szarpnęła się: jeden ze słoików podała na stół - uginającym się od potraw podanych przez matkę, a wychodząc - to była kolacja bezpośrednio przed wyjazdem - zgarnęła ten napoczęty słoik musztardy do torby smile
  • jolinka102 06.08.19, 23:09
    Przy okazji tego watku przypomnialy mi sie rozne ciekawe osoby, o ktorych istnieniu juz nie pamietalam. Dzieki 😉.
    Mam kolezanke, ktora jest mega oszczedna, ale lubi zyc na odpowiednim poziomie. Jej corka w wieku 8 lat musiala oddawac mamusi 50 centow za kazdym razem jak wychodzac do szkoly zapomniala wylaczyc kaloryfer. Od czasu do czasu spotykamy sie u nas lub innych znajomych na rozmowy przy dobrym jedzeniu i winie. Tym razem spotkanie mialo sie odbyc u mnie, kolezanka zaproponowala, ze upiecze i przyniesie ciasto. W dniu spotkania poinformowala mnie, ze jednak przyniesie tylko polowe ciasta bo jutro ma gosci i jej sie to ciasto przyda, a u mnie moze sie zmarnowac. Ta sama kolezanka swietuje zawsze swoje urodziny w bardzo drogich restauracjach i co roku otrzymujemy od niej zaproszenie, w ktorym prosi o deklaracje czy bedziemy uczestniczyc w imprezie, ale ona placi tylko za menu dla jednej osoby, a napoje i jedzenie partnera musimy sami sobie oplacic.
    Nastepna oszczedna to siostra meza. Babsko jest mistrzem w wykorzystywaniu innych i zyciu na ich koszt. Z ostatnich jej numerow byl prezent komunijny dla naszej corki: kolorowanka ktora byla prezentem od niej i jej nastoletnich dzieci.
    Kolejna oszczedna byla nasza swietej pamieci sasiadka. Na brak kasy nie narzekala, nawet wygrala kiedys pokazna sume w totka. Mieszkala z samotna corka i jej dwojka dzieci. Jak zostawalam z ich dziecmi/ wnukami na pare godzin to w nagrode otrzymywalam pol jablka lub pol banana. Pewnego razu sasiadki poprosily mojego ojca o wytapetowanie pokoju. Jako podziekowanie otrzymalismy pare opakowan starej granulowanej herbaty z czasow prl. Sasiadka przed emerytura, czyli pare lat przed moimi narodzinami pracowala w szkolnej stolowce i miala grube zapasy tej herbaty. Znalam tez oszczednego faceta, ktory kupujac 6 bulek wymagal od zony zwrotu pieniedzy za 3 bulki.
  • czekoladazkremem 07.08.19, 14:16
    Moja mamunia. Gnieździ się w malutkiej kawalerce, narzekając na ciasnotę, chociaż ma trzy duże mieszkania - najmniejsze dwupokojowe byłoby w sam raz dla niej, ale nie, lepiej się gnieść. I nie chodzi o pieniądze, bo ma ich bardzo dużo. Kupuje wyłącznie szmaty w lumpeksach, chociaż trzeba przyznać, że ma dar do wyszukiwania ładnych rzeczy. Ale nowego nic nie kupi. W kuchni używa starych majtek zamiast ścierek, do zmywania rozcieńczonego "Ludwika" - czasem już sama woda zostaje, szlag mnie trafia jak czasem wpadnę, więc kupuję, oprócz tego nie używa żadnej innej chemii, no może z wyjątkiem proszku do prania. Tym "Ludwikiem" szoruje też kibel. Jak z siostrą nie przyniesiemy czegoś to jest syf - jej nie przeszkadza. Kiedy ludzie wystawią "gabaryty" do odbioru łazi i znosi badziewia do domu - parę lat temu przy pomocy idioty - dozorcy przytargała do mieszkania tapczan, bo taki porządny, ludzie dobre rzeczy wyrzucają - okazało się, że w tapczanie były pluskwy, co ja wtedy z nią przeszłam ludzkie słowo nie opisze, trzeba było wywalić większość mebli, poodkręcać listwy, wezwać fachowca, tydzień mieszkała u mojej ciotki. Do wynajmowanych mieszkań nic nie dokupi latami, "bo i tak zniszczą". Pół biedy jeszcze te nowe, ale w najstarszym jest co robić. Ale po co. Wstyd z nią pójść na zakupy, bo na bazarkach targuje się o każdy grosz, w sklepach głośno komentuje ceny, jakie to złodziejstwo. Ostatnio w prezencie mój syn dostał od niej słomianego zajączka i różową bluzę z lumpeksu - a prezenty od babci dostaje ze trzy razy do roku. Ja od lat nie dostaję nic. Normalnie mogłabym książkę napisać.
  • bukietlisci 07.08.19, 21:36
    Twoja mamunia to moja ciotunia??? bo się zgadza, jak nic. jeszcze potrafi zrobić awanturę, bo kupiłam ( za swoje własne zarobione pieniądze) marchewkę za 3 zł/kg - a ona kupiła na bazarku za 90 gr!!! a że trochę spleśniałe, to się wytnie a nie pieniądze traci jak ja////
    chodzi po bazarku i wykłóca się ze sprzedającymi o zawyżone ceny. w zeszłym roku byłam z nią na zakupach i to był ostatni raz, po prostu było mi za nią wstyd. chociaż jak kłóciła się o koperek, że za drogi i nie pachnie jak trzeba - to aż się zapatrzyłam na minę sprzedawcy. on wpadł w stupor i widać było, że za cholerę nie wie o co ciotce chodzibig_grin w końcu się otrząsnął i powiedział jej mniej więcej tak " pani, coś się pani przy...ła do tego koperku??? nie podoba się, to niech pani nie kupuje!
    cały miesiąc potem wysłuchiwałam, jak to tamten sprzedawca chciał ją oszukać, cham jeden, ale ona jest oszczędna i sprytna i nie kupiła lewego koperku"D
    moja kuzynka: nie kupuje córce ubrań. nic a nic. robi objazd po rodzinie mającej starsze dziewczynki i dosyć obcesowo wyłudza ubranka. nawet kiedyś posunęła się dalej: przy okazji wizyty u dalszej rodziny przegrzebała szafę córki gospodarzy, wypatrzyła kurtkę jakąś pinkną, ubrała w nią swoją córkę i " och ach jak na nią szyte, w ty już nie będziesz w niej chodzić" zaebała kurtkę ... bo jak to inaczej nazwać? córka gospodarzy podobno ryczała, że to jej ulubiona kurtka i ona w niej chodzi, gospdarze zbierali szczęki z podłogi bo nie mogli uwierzyć w to , co widzą ( realcja z pierwszej ręki) - a kuzyneczka zapakowała córeczkę do samochodu i tyle ją widzieli. a że chwilę wcześńiej oddali całkiem dobrowolnie torbę rzeczy z których ich córka już wyrosła... to się obłowiła. ja jej do domu raczej nie zapraszam po podobnym numerze jaki odwaliła właśnie u mnie. i teraz: pieniędzy mają mnóstwo. stać ich na najdroższe ubrania dla dzieci. tymczasem ubierają córkę i syna w ww. opisnay sposób. jak kiedyś kuzynka powiedziała" po co kupować jak można wziąć"
  • quilte 07.08.19, 23:05
    Przypomniało mi się jeszcze coś, wprawdzie nie kobieta skąpa, ale "gospodarni" państwo smile Jechaliśmy kiedyś na wakacje ze znajomymi, na dwa samochody, około 1500 kilometrów w jedną stronę. W jednym samochodzie jedna para znajomych i ja z mężem, jako pasażerowie, w drugim - druga para znajomych i ich dwunastoletnia córka. Para znajomych od córki stwierdziła, że to niesprawiedliwe, że na paliwo złożymy się tylko z tymi znajomymi, z którymi jedziemy w samochodzie i mamy wobec tego dwie opcje: a) w drodze powrotnej pojedziemy z nimi i z nimi złożymy się na paliwo - żeby nie byli stratni, b) w obie strony pojedzie z nimi nasza największa walizka i zapłacimy im za przewóz bagażu big_grin
  • konsta-is-me 08.08.19, 01:43
    Wy obydwie to macie znajomych...
  • fusun1804 08.08.19, 08:47
    Żal strasznie dzieci tej kuzynki.....
  • baba67 08.08.19, 08:16
    To jest nerwica natręctw. jednak przez długie lata tak społecznie sankcjonowana że nie ma siły żeby coś z tym zrobiła. Żal mi takich osób, dobrze że Was z siostra nie zaraziła.

    --
    Starość posiada te same apetyty co młodość tylko nie te same zęby.
  • bywalec.hoteli 08.08.19, 09:57
    ?

    --
    Lato smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka