Dodaj do ulubionych

Dlaczego ludzie ze soba nie rozmawiają?

08.08.19, 09:07
Czytam , słucham i sie dziwię. Dlaczego ludzie ze soba nie rozmawiają? Przeziez życie jest o wiele prostsze jeżeli nie robi sie podchodów, nie owija w bawełnę, nie śledzi, nie tropi tylko zwyczajnie porozmawia.
W jednym z wątków pytanie co robić jeżeli córka jest "zaniedbywana" przez ojca, bo nie spdza z nia czasu sam na sam. Dwa, trzy zdania+ wyjaśnienie. Wystarczy.
Czy mąż mnie zdradza, bo znalazłam opakowanie po afrodyzjaku.... Dlaczego nie zapytać? Po prostu
.Komuś ciąży pomoc niepełnosprawnemu w pracy. Dlaczego nie porozmawiać z zainteresowanymi i nie ustalic reguł gry ( chociaż dla mnie podniesienie nawet 10 razy dziennie długopisu czy włożenie papieru do ksero, siegnięcie po akta wyżej, byłoby przerwą na rozprostowanie kręgosłupa a nie wykorzystywaniem i udręką.
Rozmawiajcie. Pytajcie. Wyjasniajcie. To sie opłaca.
Edytor zaawansowany
  • eukaliptusy 08.08.19, 09:12
    Bo wyrażanie własnych potrzeb jest trudne, zwłaszcza jeśli tak się zostało wychowanym.
    Bo dziecko ma być grzeczne, nie płakać, nie domagać się uwagi, spełniać potrzeby rodziców. A jak nie to bicie, krzyki, zamykanie w pokoju, obrażenie się i ignorowanie.

    Poczytaj jak rodzice piszą o swoich dzieciach na tym forum. Kolejne pokolenia rosną dokładnie takie same.
  • lwica_24 08.08.19, 09:20
    I to jest bardzo, bardzo złe. Rozmowa może zdziałac więcej niz szperanie w cudzych rzeczach, detektyw, kamerka, awantura.
    Może choc kilka mam się opamięta.
  • ixiq111 08.08.19, 09:25
    Dokładnie. Z czasow mojego dzieciństwa pamiętam mądrości pseudo-rodziców:
    - dzieci i ryby głosu nie mają
    - co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie
    - doopa nie szklanka (w sensie, że można bić dzieci)
    I jak w takich warunkach nauczyć się normalnej komunikacji?

    A teraz, po latach, wielu jest zdziwionych, że własne dzieci mają ich los gdzieś i nie mają czasu, żeby zadzwonić.
  • bywszy 08.08.19, 14:43
    ixiq111 napisała:
    > Dokładnie. Z czasow mojego dzieciństwa pamiętam mądrości pseudo-rodziców:
    > ...

    Na pewno nie chodziło o pseudo-mądrości rodziców? smile

    Dodałbym jeszcze:
    NIGDY nie mów chłopu całej prawdy i nie pokazuj całej dupy.

    Ale to oczywiście dla starszych dziewczynek, i nie wiem, czy nie pozostaje aktualne. uncertain
  • triismegistos 08.08.19, 09:23
    Ja bardzo przepraszam, ale jeśli uważasz, że w przypadku prawdopodobieństwa zdrady szczera rozmowa z mężem rozwieje wszelkie wątpliwości to jesteś bardzo, ale to bardzo naiwna.

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
  • triss_merigold6 08.08.19, 09:27
    Rozmowy w znaczeniu dialogu można prowadzić kiedy obie strony wykazują dobrą wolę.
  • aerra 08.08.19, 13:43
    Nie. Ona uważa, że jeśli to tylko wakacyjna podrywka, to nie ma co psuć nastroju. Tylko nie wiem czy nastoju mężowi, czy sobie. Bo rozumiesz - sama sobie psujesz, jak masz jakieś przesłanki, żeby podejrzewać męża o zdradę.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • bo_ob 08.08.19, 09:28
    Rozmawianie jest trudne, bo wymaga słuchania drugiej strony. Ale jeszcze trudniejsze jest mówienie o swoich potrzebach, bo to wymaga i samoświadomości i odwagi.
  • bi_scotti 08.08.19, 15:21
    bo_ob napisała:

    > Rozmawianie jest trudne, bo wymaga słuchania drugiej strony.

    Exactly! Umiejetnosc sluchania jest niedoceniana i de facto chyba tylko przez nielicznych swiadomie doskonalona. Cos jak to niesmiertelne ematkowe "czytanie ze zrozumieniem" wink
    You need two to tango, obie strony musza byc gotowe sie wzajemnie wysluchac. Dopiero wtedy mozna/ma sens zaczac mowic. Listening - bardzo trudna acz niezwykle cenna umiejetnosc. Cheers.


    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • alpepe 08.08.19, 09:31
    Domyśl się.
    I wiesz, wyobraź sobie, że czasem po takich rozmowach nic się nie zmienia. I co wtedy?

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • eliksir_czarodziejski 08.08.19, 15:28
    Dokładnie, najprawdopodobniej ten brak rozmowy nie wziął się z nikąd...
  • yuka12 08.08.19, 09:34
    Bo samo rozmawianie przy problemach większego kalibru często nic nie wnosi. Owszem coś tam sygnalizuje, bywa, że druga strona coś zrozumie. Ale bez chęci zrozumienia rozmówcy i przemyślenia własnych postaw i na koniec zmiany, nic się nie zdarzy. O ile oczywiście interlekutor w ogóle będzie chciał rozmawiać, nie obróci wszystkiego w żart robiąc z dyskutanta idiotę lub wyprze się czasami kłamiąc w żywe oczy.
    Też kiedyś wierzyłam w moc rozmów, porozumienia, ba nawet modlitwy. Zycie zweryfikowało mi owe poglądy.
    Rozmowy są dobre, ale nie zawsze rozwiążą problem. Warto o tym wiedzieć.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • cauliflowerpl 08.08.19, 09:35
    - kochanie, znalazlam afrodyzjaki w Twoim samochodzie. Zdradzasz mnie?
    - ależ skąd, skarbie. Znalazłem za wycieraczką a akurat kosza na smieci nie bylo to wrzucilem do auta i lezy.
    - och, to kamien z serca.
  • alpepe 08.08.19, 09:39
    Buzi, buzi.

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • cauliflowerpl 08.08.19, 09:44
    To takie proste! 💏
  • triismegistos 08.08.19, 13:06
    big_grin

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
  • sirella 08.08.19, 11:57
    big_grin
  • kropkacom 08.08.19, 09:44
    Przynajmniej wie w jakiej pozycji stawia się partner big_grin Czasami bardzo cenna informacja na przyszłość. Zwłaszcza w nieciekawej sytuacji.
  • kropkacom 08.08.19, 09:37
    Ze strachu?
  • nenia1 08.08.19, 09:55
    Ogólnie masz rację i też mnie to czasem zastanawia, szczególnie jak czytam niektóre wątki na forum. Natomiast w przypadku gdy ktoś nas oszukuje czyli również w przypadku zdrady chyba dość rzadko jednak zdarza się, że ktoś na pytanie o zdradę odpowie twierdząco. Inna sprawa, że ludzie (uogólniając) nie są nauczeni prostego komunikowania się ze sobą, obawiają się tego, powstrzymuje ich lęk, że naruszą jakiś długo funkcjonujący temat tabu, że spotka ich z drugiej strony agresja, złość, albo odmowa. To też chyba nieumiejętność radzenia sobie z różnymi emocjami i uznawania ich za pewne zagrożenie, za coś złego, w związku z czym np. "pozbywamy" się w rodzinie złości i robimy wszystko by do niej nie doszło, co paraliżuje między innymi otwartą komunikację z obawy by złość nie wyszła "ze skrytki". Dlatego prócz umiejętności komunikacji powinno się jeszcze posiadać umiejętność akceptowania emocji i rozumienia, że sam fakt odczuwania złości to nic złego (zależy co z nią robimy).
    Owszem rozmowa nie zawsze wszystko wyjaśni, ale to, że coś nie jest idealne i nie działa zawsze i wszędzie w 100% nie oznacza, że nie jest dobre. Otwarta, szczera i wypływająca z życzliwości komunikacja powinna być podstawą funkcjonowania pomiędzy ludźmi.
  • kropkacom 08.08.19, 10:05
    "Natomiast w przypadku gdy ktoś nas oszukuje czyli również w przypadku zdrady chyba dość rzadko jednak zdarza się, że ktoś na pytanie o zdradę odpowie twierdząco."

    Wielu ludzi nie pyta, bo boi się odpowiedzi właśnie twierdzącej. Opcja z wystawieniem walizek tylko na forum przychodzi bez mrugnięcia okiem. Dla mnie cenną informacją, przy takim pytaniu, jest pozycja w jakiej stawia się partner. To raczej weryfikuje dalsze działania.
  • milva24 08.08.19, 10:10
    Niemniej do takiej rozmowy lepiej być przygotowanym. Najlepiej mieć twarde dowody zdrady w ręce. Ułatwia to później rozwód z orzekaniem o winie. Obserwuję właśnie z boku taki rozwód, do rozpadu pożycia doszło bo pan zaczął być chamski wobec pani, chodził gdzieś wieczorami i nie mówił gdzie, dziećmi i domem się nie zajmował. Po kilku miesiącach (dwóch czy trzech) pani przylapała pana na gorącym uczynku ale on w sądzie w żywe oczy kłamie, że zdrada nastąpiła na skutek odstwienia przez żonę od łoża. I teraz to pani musi udowodnić co było pierwsze, na razie słabo jej idzie.
  • kropkacom 08.08.19, 10:13
    Może się nie znam, ale dla sadu to różnica czemu zdradził? big_grin
  • milva24 08.08.19, 10:15
    Pani chce rozwodu z wyłącznej winy pana, sąd chce od żony dowodu, że mąż ją zdradzał gdy ze sobą sypiali. Mąż twierdzi, że nalazł kochankę bo żona przestała z nim uprawiać seks i wina za rozpad małżeństwa leży po obu stronach.
  • kropkacom 08.08.19, 10:18
    Zabawne wink

    Jeśli pytanie ma być odsłonięciem kart to faktycznie ma o co pytać.
  • bo_ob 08.08.19, 10:29
    milva24 napisała:

    > Pani chce rozwodu z wyłącznej winy pana, sąd chce od żony dowodu, że mąż ją zdr
    > adzał gdy ze sobą sypiali. Mąż twierdzi, że nalazł kochankę bo żona przestała z
    > nim uprawiać seks i wina za rozpad małżeństwa leży po obu stronach.

    Ale gdyby ci państwo na bieżąco ze sobą rozmawiali o swoich potrzebach i problemach, może nie byłoby trzeba dziś ciągać się po sadach.
  • yuka12 08.08.19, 11:46
    Może pan nie miał ochoty onich rozmawiać, wolał inne rozwiązanie (ciekawsze z jego punktu widzenia). Być może przestało mu zależeć na rodzinie. Być może ona bała się o tym usłyszeć.
    Rozmowa zakłada jakąś tam chęć porozumienia, istnienie więzi. Jeżeli jednej stronie przestaje zależeć albo zmienić nic nie zamierza, nawet najdłuższe rozmowy pozostaną czczą gadaniną rodząc frustracje. Bo pogadać sobie można, a czy jest to szczere i coś przyniesie, tylko czas pokaże.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • bo_ob 08.08.19, 12:05

    No tak. Jeśli pan nie chce rozmawiać, bo ju z mu nie zależy, pani nie chce rozmawiać, bo boi się prawdy, zawsze można zacząć rozmowę "jak się rozstać".

  • milva24 08.08.19, 12:45
    Być moze. Państwo najpierw po uzgodnieniach zrobili sobie dwójkę dzieci z małą różnicą wieku po czym pan stwierdził, że go to przerosło. Wina pani w tym akurat żadna. Choć może z czym innym bez winy nie jest, ja u nich za materac nie robiłam to nie wiem.
  • olena.s 08.08.19, 10:17
    tak.
  • alpepe 08.08.19, 10:17
    chodzi o orzeczenie o winie. Jak jest rozpad pożycia.

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • kropkacom 08.08.19, 10:20
    Czyli zdrada się uzasadnia kiedy druga strona odmawia pożycia. Czego to się człowiek na starość nie dowie.
  • anika772 08.08.19, 15:09
    "Czyli zdrada się uzasadnia kiedy druga strona odmawia pożycia. Czego to się człowiek na starość nie dowie. "
    No cóż, ja uważam, że owszem tak, niejako usprawiedliwia, w pewnych okolicznościach.
  • bi_scotti 08.08.19, 15:29
    kropkacom napisała:

    > Wielu ludzi nie pyta, bo boi się odpowiedzi właśnie twierdzącej.

    To dosc powszechna postawa w wielu sprawach, przeciez nie tylko w temacie ewentualnej zdrady. Iluz ludzi czeka forever zeby pojsc do lekarza gdy "cos" im gdzies rosnie, boja sie co to moze byc ale do lekarza nie ida … no bo … wlasnie … boja sie, ze ich najgorsze podejrzenia zostana potwierdzone. A dopoki nie pada wyrok (na przyklad) "cancer", to jakby go nie bylo, eh … Podobnie gdy sie podejrzewa wlasne dzieci o jakies tam zle zachowanie, niewlasciwe postepowanie etc. Z ilomaz to rodzicami teens odbylam rozmowy po tym gdy cos tam wyszlo na jaw. I zawsze ta sama spiewka "no niby cos mi sie wydawalo, ze jest nie tak, ale nie chcialem/nie chcialam pytac syna/corki zeby nie sprawic przykrosci podejrzeniami" a tak naprawde to wlasnie dlatego, ze byl ten starch przed jednoznacznym potwierdzeniem podejrzen/przeczuc/observations.
    Jest takie polskie powiedzonko "gdy sie pytasz, to sie dopytasz" w sensie, ze dowiesz sie czesto tego czego tak naprawde wiedziec for sure nie chcesz. Np. tego, ze maz/zona zdradza. Wiec czlowiek nie pyta. Ale cierpi. Communication w zwiazku zdycha jeszcze bardziej. Spirala w dol sad Life.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • bo_gna 08.08.19, 10:26
    Też mam takie spostrzeżenie, coraz bardziej mnie to denerwuje również w prywatnym życiu, bo każdy woli pokazać, że nic nie musi pytać wszystko wie najlepiej albo jak rozmowa robi się trochę gorąca to kończy i foch, ja tego nie rozumiem, uwielbiam mojego męża, z którym mówimy sobie o wszystkim, nawet jak jest na granicy awantury to właśnie wolimy sobie łulturalnie wykrzyczeć i rozładować emocje niż pójść każdy w swój kąt, a tyle ludzi woli snuć jakiś domysły.
  • yuka12 08.08.19, 13:28
    Pierwsza część wypowiedzi to nasze ostatnie rozmowy na poważne tematy z mężem, przy czym on foszy się częściej. A też kiedyś uwielbialiśmy rozmawiać, o wszystkim i godzinami. Teraz, prawdę mówiąc, ja już na te rozmowy, poza codziennymi sprawami, nie mam siły ani ochoty. I tak najczęściej nic nie zmieniają, a pan mąż przeważnie kończy z fochem nic do końca nie wyjaśniając. Było niedawno ciut lepiej, ale teraz znowu wróciło stare. W dodatku bardziej marudno, bzdury są rozstrząsane na 1500 sposobów, ale moje problemy gdzieś umykają. Choć czasem i mąż musi stawić im czoła, jak wychodzą w praniu.
    Dlatego sądzę, że bez woli zrozumienia i porozumienia + akcji po wszystkim rozmowy nic nie dają, to tylko takie sobie gadanie.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • jdylag75 08.08.19, 11:03
    Ludzie boją się krytyki, którą mogą w rozmowie usłyszeć. Od dziecka nie byliśmy uczeni ani rozmowy ani kulturalnego konstruktywnego oceniania innych, siebie, ani przyjmowania konstruktywnej krytyki. Ani w drobnych ani grubych sprawach. Później dorosli zamiast dyskutować obwiniają, bronią się wszelkimi środkami, krzyczą, milczą albo unikają.
    Jako społeczeństwo jesteśmy niezwykle hierarchiczni co sprzyja utrzymaniu stanu rzeczy, który nie jest nastawiony na rozwiazywanie problemów tylko raczej na ukrywanie błędów.

    Lepiej obgadac niż porozmawiać
  • yuka12 08.08.19, 11:47
    Nie tylko w polskim społeczeństwie tak jest.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • amsterdama 08.08.19, 11:04
    Bo czasem się nie da rozmawiać, dlatego, że rozmówca nie słucha, jest przekonany o tym, że ma jedynie słuszne racje, którymi bezrefleksyjnie strzela jak z karabinu. Jego jedynymi argumentami są: „bo ja”, „bo moje”. Lwico- oczywiście piję do wątku o dziewczynce zaniedbywanej przez ojca. Uświadom sobie, że właśnie rozmowa z takimi osobami jak Ty sprawia, że kolejnym razem człowiek woli machnąć ręką, niż podjąć dyskusję. Po co się kopać z koniem?
  • sirella 08.08.19, 11:47
    Gadałam o tym ostatnio ze znajomą i ona mówi tak, że w jej rodzinie się ze sobą w ogóle nie rozmawiało, rodzice byli wychowani że mają być posłuszni starszym i tego samego uczyli swoje dzieci. A jak dziecko się nie podporządkowywało to był wrzask, a jak coś zrobiło nie tak jak "było przyjęte", to był foch i wrzask, a jak dziecko coś chciało i wykazywało inicjatywę to było tępione przez innych by się nie wychylało z szeregu. Zaletę główną była zaleta posłuszeństwa i znanie swojego miejsca na końcu kolejki ważności.
    Więc nauczyli się zasady : WSZYSTKO CO POWIESZ MOŻE ZOSTAĆ UŻYTE PRZECIWKO TOBIE.
    I na wszelki wypadek nie rozmawiają wcale i chcący-niechcący nie podtrzymują więzi...co też powoduje wiele konfliktów i nieporozumień, ale dla nich jest bardziej znośne, niż perspektywa że powiedzą co myślą a cała rodzina na nich ruszy z wrzaskiem, pretensjami, wypominaniem tego czego całe życie też nie wypowiedzieli...
  • pani_tau 08.08.19, 12:39
    Różnie to jest z tymi, zakładam, że szczerymi rozmowami.
    Przykład: "Przyjaciółka" szczerze opowiedziała mi o wyskokach narzeczonego, ja jej szczerze doradzilam zerwanie i zaczęła mnie traktować z buta.

  • smillla 08.08.19, 12:02
    Nierozmawianie ludzi ze sobą jest elementem polityki społecznej ograniczającej niekontrolowane przez państwo komunikowanie się społeczeństwa i spuścizną ideologii neoliberalnej promującej rywalizację jako podstawową relację międzyludzką.
    ad.1 Polityka społeczna.
    Państwu jest lepiej, kiedy obywatele ze sobą nie rozmawiają, nie tworzą własnego obiegu informacji, nie budują krytycznych środowisk. Łatwiej rządzić takimi, którzy przyjmują za jedyną prawdę medialny "przekaz dnia" i nie mają wynikających z dialogu inspiracji do snucia własnych refleksji na temat rzeczywistości. Dlatego ogranicza się wolność słowa na wszelkie sposoby: poprzez paragraf o obrazie uczuć religijnych, ale też poprzez tzw. poprawność polityczną zabraniającą tzw. "mowy nienawiści". Obrazie urzędników publicznych. Oraz naruszeniu RODO - tu już wypowiedzenie czyjegoś nazwiska może się spotkać z sankcją karną... Nie ma swobody wypowiedzi, za szczerość czy otwartość w wymianie informacji można dostać grzywnę, trafić za kratki lub wylecieć z pracy. Za tyle możliwych wypowiedzi grozi kara lub ostracyzm, że na wszelki wypadek lepiej wcale się nie odzywać, lub mówić na tematy nudne, typu: wakacje, pogoda, promocje w Kauflandzie. Jakiekolwiek temperamentne, radykalne wypowiedzi stają się coraz mniej liczne. Śmiałek, który się z nimi wyrwie, jest więc z miejsca traktowany tak, jakby nie dobitnie wyraził swoje zdanie, tylko jakby odpalił w towarzystwie racę: wszyscy milkną, patrzą, po sto razy komentują - bo nareszcie można pogadać o czymś ciekawszym niż Kaufland, poużywać sobie werbalnie na innej osobie i jej sprawach, zachowując zarazem swoje sprawy w cenionym sekrecie!
    Ad. 2. Nikt nie chce mówić o sobie, bo w świecie rywalizacji "wszystko, co powiesz, może zostać wykorzystane przeciwko tobie". W tym świecie się nie rozmawia, tylko wywiera wpływ, czyli manipuluje. Szczerość naraża na ujawnienie słabych punktów, co nie pozostanie bez przykrych następstw. Za najbardziej sprytnych uważa się "ubijaczy" słownej piany, za ofermy: tych, co ujawnia swój pogląd albo stanowisko, bo wtedy jest się do czego przyczepić i łatwo przejaskrawić te poglądy, wpisać je w jakiś negatywny stereotyp i zdyskredytować człowieka.
    Długie, nocne Polaków rozmowy odchodzą w niebyt. Teraz jest Wielkie RODO. Nienawidzę tego. Uwielbiam ciekawe rozmowy. Wole pogadać z elokwentnym chwalcą Jaruzelskiego niż po raz tysiączny słuchać gładkich słówek o nurkowaniu w Egipcie...
  • australijka 08.08.19, 12:20
    Wcale nie jest łatwo wyartykułować swoje racje. Im młodszy dyskutant tym mniej ma wprawy w mówieniu. W szkole nie pisze się wypracowań, rozprawek, nie opowiada "swoimi słowami:, nie interpretuje. Zaznacza się prawidłową odpowiedź w teście. Aby szybciej.Testy z angielskiego wyszły lepiej niż z polskiego. Ósmoklasista zdaje test czytając tekst i udowadniając , że go rozumie. O tempora, o mores.
    Porozumiewa się skrótowo za pomocą sms-ów. W domu im zwięźlej i krócej tym lepiej.
    Są również ludzie, którzy pięknie piszą a fatalnie mówią.
    Ogólnie nie umiemy mówić. Dlatego tyle konfliktów, pyskówek, ba nawet szarpaniny. Bo nie umiemy wyłuszczyć zrozumiale i cierpliwie o co nam chodzi. Schamieliśmy i tyle. A z tymi szczerymi rozmowami też jest różnie. Jeśli partner na poziomie i ok to nie da powodu do takiej rozmowy. A jeśli wiemy, że lubi pochachmęcić to stara, dobra metoda ograniczonego zaufania albo zmiana partnera. Na co komu dziś wczorajsza prawda....
    A w rodzinie nie da się pogadać szczerze, jeśli zadry i krzywdy nie przepracowane. Ale to my tworzymy nasze domy i nie musimy powtarzać błędów rodziców. Milczenie jest zawsze złe. Zacinanie się też. Zawziętość jeszcze bardziej. Kto ma problemy z mówieniem może napisać list. Ale listów też się już nie pisze. Wystarczy bla, bla, bla.
  • bo_ob 08.08.19, 13:56
    Bo umiejętności rozmowy uczymy się od dziecka. Jeśli dorośli zachęcają dziecko do wyrażania swoich opinii, słuchają ich i z nimi polemizują, to dziecko szybko nauczy się tego, że rozmowa to słuchanie drugiego człowieka i wchodzenie z nim w dialog, choć niekoniecznie zgodność poglądów.

    Podobnie - jeśli nauczymy dziecko, że swoje potrzeby należy komunikować, będzie umiało prosić o pomoc, na przykład.

    Tego można nauczyć się w starszym wieku, choć nie jest to łatwe. Pomaga zrozumienie, jak te umiejętności ułatwiają życie.


  • bi_scotti 08.08.19, 15:37
    bo_ob napisała:

    > Bo umiejętności rozmowy uczymy się od dziecka. Jeśli dorośli zachęcają dziecko
    > do wyrażania swoich opinii, słuchają ich i z nimi polemizują, to dziecko szybko
    > nauczy się tego, że rozmowa to słuchanie drugiego człowieka i wchodzenie z nim
    > w dialog, choć niekoniecznie zgodność poglądów.

    "Wredni" rodzice, Mr. & Mrs. Clinton (podobno) wymuszali na malej Chelsey roznego rodzaju dysputy na rozne tematy (rowniez polityczne) w czasie wspolnych posilkow. Traktowali ja powaznie, sami argumentowali swoje poglady/postawy, oczekiwali od niej obrony jej zdania. Czasem podobno troche na wyrost. Ale dali jej fantastyczna szkole dyskutowania smile Cool, eh.


    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • bo_ob 08.08.19, 15:54
    smile
  • pani_tau 08.08.19, 12:30
    Żeby rozmowa miała sens obie strony muszą wykazać dobrą wolę w kwestii wzajemnego porozumienia.
    Jeśli moja racja jest najmojsza to akurat ktoś się że mną dogada... Już to widzę.
    Nie wspomnę już o tym, że w czasach wszechobecnej rywalizacji wszelka propozycja rozmowy może być odebrana jako informacja "jestem słaby, boję się z tobą walczyć". A to dla wielu jest hasłem do ataku.
  • lwica_24 08.08.19, 17:15
    Naprawdę? Naprawdę otaczają Was tacy ludzie?
  • aerra 08.08.19, 13:52
    Ludzie ze sobą nie rozmawiają, bo nie potrafią. A nawet jak ktoś potrafi, to jeszcze musi mieć szczęście trafienia na drugą osobę, która też potrafi.
    Bo do rozmowy potrzebne są dwie osoby - inaczej to tylko monolog.

    Dwa, trzy zdania plus wyjaśnienie na nic się nie zdadzą jeśli druga strona uważa, że to tylko takie blablanie i to po jej stronie jest racja.

    Zwyczajne porozmawianie nic nie da w sytuacji, kiedy druga strona nie widzi nic złego w oszukiwaniu i zdradzie - i tym, że jak nie ma dowodu, nikt za rękę nie złapał, to i sprawy nie ma.

    Owszem, rozmawiajcie, pytajcie i wyjaśniajcie. Ale nie liczcie, że to magicznie wszystko zmieni i się opłaci w każdym przypadku.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • nenia1 08.08.19, 14:06
    Wiesz, ja sądzę, że tu nie chodzi o magiczną wiarę w czarodziejską moc sprawczą rozmowy, gdyby tak było to po prostu wszyscy by rozmawiali. Raczej chodzi o to, że w wielu przypadkach ludzie nawet nie próbują porozmawiać ale też czasem nie potrafią rozmawiać.
    Bardzo często spotykam się z instrukcją "co i jak mówić" na rozmowie kwalifikacyjnej, ale praktycznie nigdy jak rozmawiać konstruktywnie z bliskimi, wydawało by się, że to banał, ale sądząc po ilości problemów jakie pojawiają się na forum, wcale to banałem nie jest. Ba, na samym forum też króluje dość specyficzny typ "rozmowy" nastawiony często na konfrontację i w typie "ja tu jestem najostrzejszą suką". Ludzie naprawdę mają problem ze zwykłą konstruktywną rozmową.
  • anika772 08.08.19, 15:11
    Zasadniczo się zgadzam, jednak w przypadku afrodyzjaku, to wybacz, ale grzeszysz naiwnością.
    Zdradzający mąż, szczerze i otwarcie zapytany przez żonę, wyprze się patrząc jej prosto w oczy. Naprawdę lepiej aby w takim momencie miała mocne dowody. Jeśli oczywiście naprawdę chce tej wiedzy i wie- mniej więcej- co dalej z tą wiedzą zrobi.
  • ajrisz.ka 08.08.19, 15:33
    Konwersacja jest trudną sztuką.
  • bi_scotti 08.08.19, 15:43
    ajrisz.ka napisała:

    > Konwersacja jest trudną sztuką.

    I na wlasny uzytek mozna ja swietnie trenowac wlasnie na forum smile Podejmowac rozmowe na temat. Czytac uwaznie wypowiedzi innych "rozmowcow". Odnosic sie do tematu bez wycieczek osobistych. Argumentowac w miare zwiezle & to the point. Miec cierpliwosc dla tych, ktorzy potrzebuja wiecej czasu/miejsca zeby przedstawic swoje arguments. Nie oczekiwac "zwyciestwa nad przeciwnikiem" a raczej podchodzic z ciekawoscia i zyczliwoscia, z nadzieja, ze sie czlowiek czegos nowego dowie o wspoldyskutancie/dyskutatntach ale i o sobie przy okazji tez. Forum jest fantastic for such practice smile Cheers.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • bo_ob 08.08.19, 15:52
    Podałaś przepis na rozmowę.
  • ajrisz.ka 08.08.19, 16:04
    Tak, zgadzam się z Tobą.
  • tt-tka 08.08.19, 15:49
    Ludzie rozmawiaja. Przynajmniej w moim swiecie. Tylko nader czesto okazuje sie, ze pod te same slowa czy pojecia podkladaja zupelnie inne znaczenie sad

    W wymienionych przykladach prawdopodobne odpowiedzi
    - z moimi synami tez nie spedzam czasu sam na sam, o ci ci chodzi
    - kupilem, bo sam zazywam, przeciez wiesz, jaki zawsze jestem dziarski i gotowy (i nie daje to zonie zadnej pewnosci, czy tylko z nia jest taki dziarski; pytanie o to, czy zdradza, byloby bardzo naiwne - jesli robi to po kryjimu, to watpliwe, czy sie przyzna)
    - przeciez sobie radze w pracy

    Oraz w innych - dasz jesc mojemu dziecku, gdy bedzie u ciebie przez pol dnia ? No oczywiscie, ze dam ! (a co z tego wyszlo, to poczytaj w watku na ponad 500 wpisow)...

    Oczywiscie rozmawiac trzeba. Tylko na wstepie - uzgodnic pojecia. Ujednolicic tongue_out

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bo_ob 08.08.19, 15:53
    tt-tka napisała:


    > W wymienionych przykladach prawdopodobne odpowiedzi

    Nie chodzi o to, jakie są odpowiedzi tylko o to, co rozmówca z nimi zrobi.
  • lwica_24 08.08.19, 17:14
    Ad 1Chodzi mi o to, że Basia czuje się niekomfortowo, że w ciągu ostatniego czasu ( 1-2-6-16 miesięcy) nie poszliście sam na sam na lody. Wygospodaruj raz na 2-3 tygodnie godzine, dwie tylko dla niej. Basi potrzebny jest kontakt sam na sam z ojcem.
    Ad2. Nie podoba mi się to. Czuję się z tym byle jak.
    Ad3. Marcin, w pracy sobie radzisz, ale stałe wstawanie i podnoszenie twojego długopisu męczy mnie i odrywa od pracy. Umówmy sie, że będziesz uważniejszy albo przywiązemy długopis tak, żeby ci nie upadał.
  • tt-tka 08.08.19, 17:27
    lwica_24 napisała:

    > Ad 1Chodzi mi o to, że Basia czuje się niekomfortowo, że w ciągu ostatniego cza
    > su ( 1-2-6-16 miesięcy) nie poszliście sam na sam na lody. Wygospodaruj raz na
    > 2-3 tygodnie godzine, dwie tylko dla niej. Basi potrzebny jest kontakt sam na
    > sam z ojcem.

    a) to jej wytlumacz, ze nie mam czasu, w koncu pracuje na dwie rodziny !
    b) chowasz mimoze, to masz
    c) ja naprawde nie daje rady. Nie mozesz zrobic czegos, zeby ona sie wlaczala w nasze zajecia, a nie tylko stala i patrzyla ?
    d) dziewczyna to matki problem
    e) nie chce mi sie. Nie mam az tyle wolnego czasu


    > Ad2. Nie podoba mi się to. Czuję się z tym byle jak.

    Ale z czym ? Z tym, co ja biore ? Zajmij sie soba, kobieto.

    To sa oczywiscie tylko niektore z mozliwych odpowiedzi. Czy ty zakladasz, ze wszyscy maja dobra wole, wszyscy tak samo sklonni sa spojrzec na dana kwestie i dazyc do jej jak najlepszego zalatwienia ? No niestety nie, ludzie maja rozne potrzeby i priorytety, a niekiedy i tej dobrej woli brak.

    > Ad3. Marcin, w pracy sobie radzisz, ale stałe wstawanie i podnoszenie twojego d
    > ługopisu męczy mnie i odrywa od pracy. Umówmy sie, że będziesz uważniejszy albo
    > przywiązemy długopis tak, żeby ci nie upadał.

    To juz do ciebie, nie wariant odpowiedzi. Naprawde nie chodzi o ten dlugopis, a kolezanka ma zahamowania, bo nikt jej nie uczyl i nie poinstruowal, jak powinna, jak moze, a jak nie powinna i nie moze wspolpracowac z niepelnosprawnym kolega. Tu juz moga wchodzic w gre dwa rozne jezyki, a nie niedogadanie w jednym wspolnym.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bo_ob 08.08.19, 17:34
    tt-tka napisała:

    > Czy ty zakladasz, ze ws
    > zyscy maja dobra wole, wszyscy tak samo sklonni sa spojrzec na dana kwestie i d
    > azyc do jej jak najlepszego zalatwienia ?

    Ja tak zakładam. Reszta wychodzi w praniu. Jeśli w praniu okazuje się, że druga strona nie ma najmniejszego zamiaru załatwić problemu, przyjmuje to do wiadomości i rozwodzę się / zrywam znajomość / unikam kontaktu.

    Nie zmienia to faktu, ze lepiej jest rozmawiać, niż nie.

  • tt-tka 08.08.19, 17:47
    bo_ob napisała:


    >
    > Ja tak zakładam. Reszta wychodzi w praniu. Jeśli w praniu okazuje się, że druga
    > strona nie ma najmniejszego zamiaru załatwić problemu, przyjmuje to do wiadomo
    > ści i rozwodzę się / zrywam znajomość / unikam kontaktu.
    >

    Szczegolnie latwo, gdy chodzi o ojca dziecka, ktorego dziecko chce widywac, albo kolege z pracy, na ktorego obecnosc w tym samym miejscu piec razy w tygodniu przez siedem godzin nie masz wplywu...

    > Nie zmienia to faktu, ze lepiej jest rozmawiać, niż nie.
    >




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bo_ob 08.08.19, 17:56
    No cóż, jeśli ktoś wybiera na ojca dziecka osobnika, który na prośbę o kontakt a córka sam na sam odpowiada "dziewczyna to matki problem", ma za swoje - po co było wychodzić za mąż za prymitywa? Jeśli dziecko chce widywać swego prymitywnego ojca, oczywiście może, ale trzeba mu wytłumaczyć, że po kimś, kto mówi "chowasz mimoze, to masz" wiele nie można sie spodziewać. Lepiej niech dziecko nie ma złudzeń.

    Natomiast zdania "to jej wytlumacz, ze nie mam czasu, w koncu pracuje na dwie rodziny" i "nie chce mi sie. Nie mam az tyle wolnego czasu" nie wykluczają dalszych negocjacji.

    Chodzi o kolegę z pracy, który dokucza? Jestem dorosła i potrafię sobie radzić w sytuacjach niekomfortowych, tak, po pierwsze w miarę możliwości ograniczam kontakt.

  • pani_tau 08.08.19, 17:38
    Bardzo obrazowe przykłady. Moja znajoma była źle traktowana przez koleżankę w pracy. Zagadnęła ją w tym temacie - w odpowiedzi usłyszała, że ma problem i powinna udać się do psychiatry. Znajoma osiągnęła tyle, że koleżanka z większą rozkoszą wbijała jej szpile.
  • konsta-is-me 08.08.19, 17:36
    Poniewaz latwo moze to dporowadzic do konfliktu, a czasem lepiej wprost a czasem dookola.
    Poniewaz obawiaja sie odpowiedzi.
    Poniewaz nie wierza ze uzyskaja uczciwa odpowiedz.
    Juz sie nie dziwujesz ?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka