Dodaj do ulubionych

Mama nie chce iść do lekarza - co robić?

08.08.19, 22:17
Piszę, żeby się gdzieś wygadać, bo nie wytrzymam ze stresu. Moja mama ma 68 lat, mieszkamy razem. Jesteśmy samotne a wręcz wyalienowane społecznie z przyczyn niezależnych (śmierć wielu osób z rodziny) jak i wynikających z charakteru (jesteśmy mało towarzyskie, trudno nawiązujemy kontakty). Ja mam trochę powierzchownych znajomości z pracy, mama od lat nie utrzymuje relacji z nikim - ze swoim bratem jest pokłócona, rodziny ojca nie cierpi, przyjaciół nie ma, z sąsiadami nie rozmawia. Do tego jest niezaradna, niczego sama nie zorganizuje, nigdzie nie zadzwoni (nie potrafi nawet posługiwać się telefonem), wszystkie jej sprawy muszę ogarniać ja. Nie chodzi też do lekarza, żadnych badań kontrolnych, gdy coś jej dolega, po prostu czeka aż "samo przejdzie" i próbuje się leczyć domowymi sposobami. Do tej pory fizycznie była sprawna, ale w końcu stało się to, czego się od dawna obawiałam - jest poważnie chora. Od około dwóch lat skarżyła się na dolegliwości wskazujące na refluks, ale funkcjonowała dobrze. Od miesiąca jest bardzo źle, mama nie ma apetytu, schudła, źle śpi, jest blada i tak osłabiona, że nie wychodzi z domu. Codziennie proszę ją, błagam i przekonuję, żeby dała się zbadać, ale nie potrafię przełamać jej oporu. A to ściemnia, że już się lepiej czuje, a to twierdzi, że lekarze i tak nic nie pomogą, ostatnio reaguje agresją, oskarża że choruje przeze mnie, bo ją dręczę i zastraszam swoim gadaniem, wychodzi do innego pokoju itp. Ja od jakiegoś czasu prawie nie jem z nerwów, trzęsę się, ciągle siedzę w necie i czytam o chorobach, choć i tak jestem praktycznie pewna, że to rak. Wolałabym już jednak usłyszeć najgorszą diagnozę, ale działać, szukać pomocy niż patrzeć bezradnie jak mama się wykańcza. Wygląda okropnie, nie mogę tego znieść. Proponowałam, że jednak skontaktuję się z kimś z dalszej rodziny, żeby z nią pogadał czy pomógł nam dotrzeć do przychodni, mama nie chce o tym słyszeć. Nie wiem jak długo ta sytuacja potrwa, pewnie za jakiś czas jej stan tak się pogorszy, że będę musiała wezwać karetkę i dopiero wtedy się dowiem. Do tego czasu chyba zwariuję albo zawału dostanę. Prawdopodobnie wyjdę jeszcze na złą córkę, która ma gdzieś matkę i dopuściła do takiej sytuacji, ale mnie to wisi. Nie wiem co robić, nigdy jeszcze samotność tak mi nie doskwierała.
Edytor zaawansowany
  • anika772 08.08.19, 22:23
    Bardzo Ci współczujęsad Wygląda na to, że faktycznie nic nie możesz zrobić.
    Trzymaj się.
  • melissa7 08.08.19, 22:28
    Dzięki
  • nota_bene0 08.08.19, 22:37
    A jakiś osrodek wsparcia? Gdybys poszła porozmawiac najpierw, może by pomogli. Działaj kochana, to najblizsza Ci osoba. Uważam, ze trzeba zrobic wszystko. Mama jest wierząca?

    --
    "Alter schuetzt vor Liebe nicht, aber Liebe vor dem Alter"
    Coco Chanel
  • melissa7 08.08.19, 22:42
    Nie wiem, mieszkamy w małym mieście. Jest wierząca, ale aspołeczna. Nie angażuje się w życie parafii itp.
  • nota_bene0 08.08.19, 22:46
    melissa7 napisała:

    > Nie wiem, mieszkamy w małym mieście. Jest wierząca, ale aspołeczna. Nie angażuj
    > e się w życie parafii itp.

    Ja słyszałam o takiej formie pomocy przy większych ośrodkach, najpierw trzeba mamę "podejść", niestety Ciebie chyba raczej nie poslucha. Lekarz koniecznie natychmiast, tyle, zeby nie bylo szoku, bo musi przecież byc współpraca pomiędzy pacjentem a lekarzem. Pomyśl, moze znasz jakąś dobra duszyczkę, która najpierw Twoją mame odwiedzi, porozmawia i namowi na badania?


    --
    "Alter schuetzt vor Liebe nicht, aber Liebe vor dem Alter"
    Coco Chanel
  • taki-sobie-nick 08.08.19, 23:38
    Ja słyszałam o takiej formie pomocy przy większych ośrodkach

    O jaką pomoc chodzi, bo jestem ciekawa?
  • taki-sobie-nick 08.08.19, 22:53
    Ośrodek wsparcia kogo? Osób mających bliskich trudnych w pożyciu? Nie ma takich.
  • czarna_kita 08.08.19, 22:40
    Rozumiem że próbowałaś już postawić ją przed faktem dokonanym? Bo jeśli nie to najlepszy sposób.
    Ja tak zrobiłam z moim ojcem który od 50 lat nie był w przychodni. Zapisałam ojca do lekarza i pod byle pretekstem wpakowalam do auta i zawiodłam do przychodni. Zaprowadziłam prawie za rękę pod gabinet i weszłam razem z nim. Jak z dzieckiem.
    Opcja nr 2 to wezwać lekarza rodzinnego do siebie do domu. Ale to musisz się dowiedzieć czy wasz jeździ, bo nie każdy ma taką opcję.
  • melissa7 08.08.19, 22:59
    Nie mam samochodu i to też jest problem. Próbowałam przedstawiać jej dostępne opcje : wizyta domowa, taksówka, pomoc krewnych. Jak z dzieckiem się nie da, ona jest uzależniona ode mnie, a z drugiej strony ma obsesję na punkcie jakichś hierarchii rodzinnych i ciągle podkreśla, że nie pozwoli, żebym jej rozkazywała. Pamiętam, jak kiedyś stało się jej coś w rękę i tata dosłownie siłą wyprowadził ją z domu, wsadził do auta i zawiózł na SOR. Ale tata miał u niej większy autorytet a ja nie będę się szarpać z chorą osobą
  • cruella_demon 08.08.19, 23:04
    Osoba psychicznie chora, która zniewoliła córkę, straszne.
  • ajrisz.ka 08.08.19, 23:08
    A gdybyś wezwała lekarza, nie uprzedzając o tym pacjentkę, to co? Musiałabyś pogadać wcześniej z lekarzem o tej całej sytuacji.
  • mrs.solis 09.08.19, 01:07
    No i co ten lekarz niby w domu ma zbadac? Ona potrzebuje gastroskopii , a tego w domu jeszcze nie robia.

    --
    http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
  • ajrisz.ka 08.08.19, 22:34
    A może uda się namówić na wizytę domową? Być może, że to nic poważnego - a szkoda męczyć się. Przy refluksie, już po 2 tygodniach, od rozpoczęcia leczenia ( tabletki) czułam się znacznie lepiej.
  • melissa7 08.08.19, 22:44
    Próbowałam sto razy. Wtedy mówi słabym, płaczliwym głosem, że ją zadręczam, mam jej dać spokój itp
  • taki-sobie-nick 08.08.19, 22:55
    Ja bym nie namawiała, tylko zwyczajnie ściągnęła lekarza do chałupy.
  • taki-sobie-nick 08.08.19, 22:56
    "Chałupa" jest u mnie zwyczajowym określeniem mieszkania, bez urazy.
  • nowel1 09.08.19, 07:40
    Czyli przyjeżdża lekarz wbrew woli chorej i bada ją, też wbrew jej woli? No otóż nie. Nawet mu nie wolno, już pomijając brak wskazań do takiej wizyty.
  • triss_merigold6 09.08.19, 07:48
    Ależ wolno, jeśli pacjent jest bez kontaktu, ubezwłasnowolniony albo w stanie bezpośredniego zagrożenia życia. Pani nie jest, aczkolwiek może być bardzo ciężko chora.
    No i niby po co lekarz miałby przychodzić do domu, skoro babie są potrzebne usg, gastroskopia, kolonoskopia.
  • aguar 09.08.19, 08:27
    Też nie uważam, aby jedna wizyta domowa mogła rozwiązać problem.
  • kamin 09.08.19, 12:41
    Zagroź mamie, że jeśli nie zgodzi się na leczenie, to złożysz wniosek do sądu o ubezwłasnowolnienie jej. Może uwierzy.
  • mgla_jedwabna 09.08.19, 14:22
    Jest duża szansa, że kapryśna mamusia przy obcym człowieku spotulnieje i da się zbadać.
  • alin9 08.08.19, 22:34
    Sądząc z opisu to "ciężki charakter"Z takimi osobami się nie da dyskutować.Niczym nie przekonasz Jej do zmiany decyzji.Musisz być zdecydowana.Nie ukrywać,że zamówisz domową wizytę jak nie pójdzie sama.Obrazi się.To przejdzie i dotrze do Niej,że chcesz Jej pomóc.Musisz być silna i stanowcza jednocześnie będąc ludzka.Piszę tak bo miałam styczność z taką osobą.
  • roks30 08.08.19, 22:42
    Zamów wizytę domową. Bez pytania mamy czy chce. Po prostu to zrob.
  • aguar 09.08.19, 08:28
    Uważam, że to nie fair wobec lekarza.
  • elle_du_jour 08.08.19, 22:40
    nie wiem jaka jest Twoja sytuacja finansowa, ale jeśli Cię stać to przede wszystkim umówiłabym się na Twoim miejscu na parę wizyt u psychologa czy terapeuty - by się wesprzeć w tej rzeczywiście trudnej sytuacji. po drugie - są lekarze, którzy przyjeżdżają do domu (odpłatnie), trzeba wyszukać w internecie, w twojej okolicy. umówić lekarza bez wiedzy mamy, być może mama „zmięknie” postawiona przed faktem dokonanym.
  • taki-sobie-nick 08.08.19, 22:48
    Wyrazy współczucia. Niemniej zrób to dla siebie i NIE CZYTAJ o chorobach. I tak Mamy nie zdiagnozujesz, a tylko będziesz się denerwować.

    A na jakiej podstawie jesteś absolutnie pewna, że...? Ludzie, a już zwłaszcza w tym wieku, cierpią na dziesiątki chorób.

    Czy ktoś dla mamy jest autorytetem?
  • melissa7 08.08.19, 23:12
    Nikt nie jest dla niej autorytetem, ponieważ od lat prawie z nikim nie gada, za to ciągle się skarży na różnorakie krzywdy wyrządzone jej kiedyś tam a to przez bratową, a to przez sąsiadkę... Jestem niemal absolutnie pewna widząc jej osłabienie - kiedyś codziennie chodziła na zakupy czy spacer, teraz chciałaby, a nie może. Bardzo źle wygląda, nie chce jeść
  • taki-sobie-nick 08.08.19, 23:21
    Przepraszam, czy ty może się jakoś szczególnie boisz raka? Bo przy takiej postawie wszędzie się go widzi.

    Wracając do Mamy, to ja bym zaryzykowała lekarza do domu. Ewentualnie wcześniejsze odwiedziny tegoż i wyjaśnienie sprawy.

  • melissa7 08.08.19, 23:38
    Nie, sądzę że mam racjonalne podejście. Jeśli to rak, to jest już zaawansowany i pewnie niewiele da się zrobić. Chciałabym, żeby mama miała jakąś pomoc, a nie tak chorowała jak pies pod płotem.
  • taki-sobie-nick 08.08.19, 23:40
    Racjonalne podejście to jest takie, że jeśli nie jesteś lekarzem, to nie diagnozujesz!

    A tym bardziej nie wyczytujesz niczego po internecie, doszukując się wszelkich możliwych chorób!


  • aguar 09.08.19, 08:30
    "Chciałabym, żeby mama miała jakąś pomoc, a nie tak chorowała jak pies pod płotem."
    No ale ona woli nie tak, jak Ty byś chciała.
  • umi 09.08.19, 01:37
    Jesli jest wierzaca, to moze by ksiedza posłuchała, jakbys jakiegos przyciągnęła? Przy obcej osobie bardziej by sie mitygowała niz przy Tobie. I jakby sie ugięła pod perswacją, od razu lekarz, zeby nie zdązyła zmienic zdania.
  • cruella_demon 08.08.19, 22:52
    IMO? To żaden ciężki charakter, tylko bardzo poważne zaburzenie. Istnieje coś takiego jak psychoza/paranoja przeniesieniowa. Pewnie gdyby nie matka, autorka wiodłaby normalne życie z własną rodziną. Upiorne.

    Co do meritum. Póki matka nie zagraża sobie ani otoczeniu i jest na tyle przytomna, że powie ratownikom jaki mamy dzień jak się nazywa, po czym odmówi leczenia, nic nie możesz zrobić. Pozostaje ci wezwanie karetki w przypadku zagrożenia życia.
    Możesz spróbować domową wizytę rodzinnego ( a najlepiej jakby ci się psychiatrę udało ściągnąć), ale nie ma żadnej gwarancji, że matka ich nie pogoni.
  • alin9 08.08.19, 23:10
    Dlaczego twierdzisz,że to poważne zaburzenie?Zaburzona jest więc też córka bo pozwala się tak traktować.Chyba jest pełnoletnia?
  • cruella_demon 08.08.19, 23:15
    Oczywiście, że jest. Dlatego napisałam o psychozie z przeniesienia. dziecko żyjące całe lata pod wpływem psychicznej matki, zaczyna przyswajać jej schizy.
  • alin9 08.08.19, 23:22
    Ok .Nadal nie stawiam diagnozy o psychiczności.Jest bardzo ciężkim charakterem.Teraz doszedł wiek i raczej siada psychika.Córka niestety przyswaja bo z nią przebywa.Dobrze,gdyby miała swoje życie a nie matki.Myślę,że tu bardziej psychiatra potrzebny niż lekarz pierwszego kontaktu.Chociaż i ten po wizycie może dać takie zalecenie.
  • melissa7 08.08.19, 23:25
    Owszem, z pewnością jestem zaburzona i wiem, że moje życie nie mieści się w normie społecznej. Ale tym razem sytuacja jest poważna i mama zachowuje się tak nie po to, żeby mnie dręczyć, tylko panicznie boi się zabiegów medycznych i liczy na to, że samo przejdzie. Pewnie wierzy też w moc modlitwy. Nie pierwszy raz takie cyrki z nią. Zawsze twierdziła, że lekarze zabili jej matkę, a gdyby się nie leczyła, to by dłużej żyła.
  • taki-sobie-nick 08.08.19, 23:28
    Ja bym proponowała, żeby zrezygnować z diagnozowania autorki i jej Mamy.

    Do Melissy: skoro się panicznie boi, to jeśli lekarz zaleci jakieś zabiegi, będziesz musiała stosować podstępy. Na razie lekarz.
  • alin9 08.08.19, 23:32
    Ależ nikt nie diagnozuje tylko stwierdza fakt.Wszystko na podstawie opisu z pierwszego wątku.Wszyscy zgodnie piszą,że trzeba postawić przed faktem dokonanym.Charakter ani specjalizacja lekarza to nie diagnoza.
  • taki-sobie-nick 08.08.19, 23:37
    Ty na pewno nie, ale widzę tu diagnozy.
  • aguar 09.08.19, 08:33
    "Wszyscy zgodnie piszą,że trzeba postawić przed faktem dokonanym."
    Nieprawda, niektórzy piszą, aby nie uszczęśliwiać jej na siłę.
  • alin9 09.08.19, 12:12
    Kogo nie uszcześliwiać?Matka uszczęśliwiała córkę przez całe życie.Teraz mówicie o odrębności.Sama tego nauczyła córkę.Ja tu widzę tylko możliwość odcięcia się córki.To jej matka i ma prawo martwić się o jej stan zdrowia.Potem może dać matce spokój jaki ta chce.Niech się matka uszczęśliwia swoim towarzystwem.
  • alin9 08.08.19, 23:33
    Zamiast się obrażać zacznij działać by pomóc sobie i matce.
  • melissa7 08.08.19, 23:39
    Przecież się nie obrażam
  • alin9 08.08.19, 23:46
    To dobrze bo nie taki mamy cel.Chcemy Cię zmotywować do działania.
  • eukaliptusy 08.08.19, 23:17
    Moja babka cioteczna o bardzo podobnym usposobieni trzymała się długo. Dopóki nie trafiła do szpitala z powodu złamanej nogi gdzie dość szybko zmarła

    Zatroszcz się o siebie przede wszystkim.
    Jeśli to faktycznie rak, to jest pewnie w takim stadium, że leczenie nie ma już sensu.
    Trudno się z tym pogodzić, ale mamy do niczego nie przymusisz.
    Przed wszystkim nie masz wpływu na to jak długo będzie żyła, wiec spróbuj zdjąć z siebie ten ciężar tej odpowiedzialności.
    Łatwiej jest żyć w przekonaniu sprawczości, ale czasami po prostu nic nie można zrobić. Mamy nie zmienisz i nie uchronisz jej przed chorobą.
    Jedyne na co masz wpływ to na siebie.

    Skoro samotność ci doskwiera to właśnie z tym pora teraz coś zrobić.
  • elle_du_jour 08.08.19, 23:25
    eukaliptusy napisał(a):

    > Zatroszcz się o siebie przede wszystkim.
    > Skoro samotność ci doskwiera to właśnie z tym pora teraz coś zrobić.

    najlepsza rada, naprawdę. mama jest dorosłą osobą, i odpowiada za swoje czyny, za swoje decyzje. prawdopodobnie ma też jakiś problem psychologiczny czy psychiczny i ma na Ciebie zły, toksyczny wpływ. Wasza relacja nie wygląda na zdrową... skorzystaj z pomocy psychologicznej i pomyśl o sobie, o swoim życiu.
    i spróbuj jeszcze wezwać lekarza do domu, bez informowania mamy o tym.
  • taki-sobie-nick 08.08.19, 23:30
    Lekarza do domu to radzę w opisywanej sytuacji wezwać nawet bez myślenia o sobie i swoim życiu.
  • elle_du_jour 08.08.19, 23:34
    prawda
  • ajrisz.ka 08.08.19, 23:26
    Nie wiem, czy jest możliwa taka troska o samą siebie, gdy w tle ktoś bliski cierpi. Nie sądzę.
  • elle_du_jour 08.08.19, 23:29
    ajrisz.ka napisała:

    > Nie wiem, czy jest możliwa taka troska o samą siebie, gdy w tle ktoś bliski cie
    > rpi. Nie sądzę.

    ja myślę, że jedno nie wyklucza drugiego, a wręcz zadbanie o swój dobry stan psychiczny pomoże w zadbaniu o mamę
  • alin9 08.08.19, 23:36
    Dokładnie tak.Autorka nawet musi zadbać o siebie aby mieć siły do walki o mamę.

  • taki-sobie-nick 08.08.19, 23:30
    Ty, Ajriszka, a co ja ci mówiłam...?
  • ajrisz.ka 08.08.19, 23:36
    Nie rozumiem. Ja nie mogłabym tak odciąć się, nawet mieszkając obok. Być może, że jednak powinna zadbać o siebie, w sensie: psycholog doradziłby z pewnością, jak problem rozwikłać i samemu nie utonąć, przy okazji.
  • taki-sobie-nick 08.08.19, 23:38
    ajrisz.ka napisała:

    > Nie rozumiem. Ja nie mogłabym tak odciąć się, nawet mieszkając obok.

    Przecież nie mówiłam ci a propos Melissy, tylko w ogóle.
  • ajrisz.ka 09.08.19, 00:03
    Byłam, byłam. I zgadzam się: należy zadbać o siebie/swoją kondycję psychiczną, przede wszystkim.
  • taki-sobie-nick 09.08.19, 00:11
    Byłaś, byłaś? I co powiedział? Bo jakoś w to twoje "byłam" nie wierzę.

  • ajrisz.ka 09.08.19, 10:48
    Trochę pracy przede mną, ale nie jestem wyjątkowo beznadziejnym przypadkiem smile
    Bez pochlebstw.
  • eukaliptusy 08.08.19, 23:21
    A jeszcze tak sobie myśle, ze ty się tak stresujesz, bo matka jest całym twoim życiem i gdy jej zabraknie nic ci nie zostanie.
    Całe życie ci zabrała i pochłonęła.
    Może gdybys się do jakiejś złości za to co ci zrobiła dokopała, może byłoby ci troszkę łatwiej...
  • leann32 08.08.19, 23:41
    Dokladnie. Nie o matke chodzi a o samotnosc i strach przed tym co nastapi. Terapeuta w pierwszej kolejnosci dla autorki, bo wasz zwiazek nieco wykroczyl poza normę. Jak rozumiem nie masz meza / dzieci? Jestes tylko z matką?
  • melissa7 08.08.19, 23:59
    Cóż, jestem starą panną z matką i kotem. Chodzi pewnie o wszystko po trochu. Matki mi szkoda, poza tym cała ta sytuacja jest jakaś upiorna
  • taki-sobie-nick 09.08.19, 00:13


    Czekaj, ale w końcu zgadzasz się na tego lekarza do domu?

  • melissa7 09.08.19, 00:16
    Jutro zadzwonię do przychodni, spróbuję skontaktować się z lekarzem i przedstawić sytuację
  • alin9 09.08.19, 00:19
    Nie spróbuję tylko skontaktuję się.Dasz radę.Jeszcze tego nie wiesz jaka siła w Tobie drzemie.
  • aqua48 09.08.19, 05:49
    melissa7 napisała:

    > Jutro zadzwonię do przychodni, spróbuję skontaktować się z lekarzem i przedstaw
    > ić sytuację


    Jeśli "przedstawisz sytuację" lekarz pewnie stwierdzi że też nie może leczyć mamy na odległość i umyje ręce. Wezwij lekarza do domu.
    Mam w bliskim otoczeniu osobę która też panicznie bała się przeprowadzenia koniecznej niezbyt ciężkiej operacji, ponieważ miała bardzo złe doświadczenia z odległej przeszłości. Ośli upór i kategoryczna odmowa przez lata działały skutecznie, jednocześnie totalnie niszcząc osobie oraz opiekującemu się nią komfort życia. Pomogło paradoksalnie doprowadzenie się do stanu gdy trzeba było wezwać karetkę, ciupasem do szpitala, operacja przeprowadzona, śladu nie ma i po problemie
    A można było żyć wygodniej już 15 lat temu...
    Tu mamie chyba też potrzebne jest zdecydowane działanie nawet wbrew jej woli.
  • taki-sobie-nick 09.08.19, 00:14
    Zaraz forum zdiagnozuje, że tak staropanieństwu, jak i kotu winna jest matka.
  • aguar 09.08.19, 08:08
    No bo to jest prawdopodobne (poza kotem).
  • katja.katja 09.08.19, 11:16
    Kot to nieodzowny atrybut każdej szanującej się starej panny. Stara panna bez kota to jak Neptun bez trójzęba.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • alin9 09.08.19, 00:17
    Jest plus w tej sytuacji.Jesteś świadoma swojej sytuacji.To już pierwszy krok do działania.Sytuacja jest upiorna ale nie beznadziejna.Tylko od Ciebie zależy ciąg dalszy.Dla swojego spokoju(to naturalne,że martwisz się o matkę)sprawdź Jej zdrowie.Dla siebie zawalcz o życie.
  • mrs.solis 09.08.19, 01:09
    Jak nie chce isc do lekarza to zabierz ja na zakupy zeby sobie kupila sukienke do trumny i moze nawet sama trumne wybierze.

    --
    http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
  • taki-sobie-nick 09.08.19, 01:44
    Czy żartem, czy serio, ta wypowiedź była równie idiotyczna co niestosowna. Puknij się w łeb.
  • mrs.solis 09.08.19, 01:59
    Sama sie puknij. Jak jej matka nie chce isc do lekarza to znaczy , ze chce umrzec i niech sobie chociaz trumne wybierze.

    --
    http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
  • taki-sobie-nick 09.08.19, 02:14
    Ale to ma być rada? Dla autorki? Żeby takie zakupy zaproponowała mamie? To ma być żart czy serio? W obu wypadkach dzielenie się tą myślą z autorką jest idiotyczne i niestosowne.
  • naturalna59 09.08.19, 08:25
    A ja uwazam ze stosowne, moze taki argument matke przekona ze warto sie udac do lekarza? ja moglabym tak powiedziec bliskiej osobie zeby nia wstrzasnac.
  • gamma76 09.08.19, 10:36
    zgadzam się z tobą w 100%, mama jest w takim wieku, że choroby już stoją w kolejce, jeśli unikała do tej pory lekarzy, to zaraz posypie się tyle rzeczy, że dziewczyna się nie ogarnie. Krótka piłka do mamy: chcesz żyć czy nie? I oswajać się z sytuacją, że wkrótce zostaniesz sama. Włos mi się jeży na głowie, czytając niektóre rady, leczyć podstępem, na siłę. Jeśli nie jest zdiagnozowana psychiatrycznie, to nie masz takiego prawa. Ja bym nie chciała (będąc zdrową na umyśle) żeby mnie dziecko podstępem do lekarza zabierało, jeśli ja się nie zgadzam.
  • taki-sobie-nick 09.08.19, 22:56
    Jeśli nie jest zdiagnozowana psychiatrycznie, to nie masz takiego prawa.

    Jeśli jest, też nie. tongue_out
  • tanebo6.0 09.08.19, 06:09
    Czy mama jest religijna? Moze ksiadz by z nia porozmawial?
  • agrypina6 09.08.19, 06:24
    Jeśli matka sama nie zechce się leczyć, to nikt nic nie zrobi. Lekarz nawet jak przyjdzie do domu, to co niby zrobi? Nie diagnozuje, jeśli to coś poważnego, a do leczenia też matki nie zmusi. Matka nie jest ubezwłasnowolniona. Sama o sobie decyduje.
  • premeda 09.08.19, 06:28
    Najpewniej to nie rak, tylko wrzody lub jakaś nadżerka. Siłą mamy do lekarza nie wyślesz ale za jakiś czas sama poleci w podskokach, żeby tylko przeszło. Szkoda tylko męczenia się do tego czasu ale jak lubi. Ja bym jeszcze porządnie ją objechała za głupotę ale to ja, nie każdy potrafi. Za to radzę poszukać wsparcia psychologicznego, bo ty powinnaś się wzmocnić i nauczyć reagować na takie akcje.
  • ewiedzma 09.08.19, 06:49
    Przykro mi, ale to wygląda, jakby mama w pewnym sensie karmiła się Twoją troską i strachem. Jeśli nie jest bardzo chora psychicznie, trudno usprawiedliwić taką bezdusznosc, okrucieństwo i wykorzystywanie. Musisz zadbać o siebie. Koniecznie. Twoje dobre chęci przynoszą odwrotny skutek, ona chce być na dnie, ale nie sama. Nie musisz się na to godzić. Swoją drogą to wcale nie musi być rak, może być np ciężka depresja albo dziesiątki innych rzeczy (m.in. manipulacja żeby trzymać Cię przy sobie, objawy psychosomatyczne zaburzenia które ma tudzież inne choroby układu pokarmowego, toczeń etc.). Tak czy inaczej zatroszcz się o siebie (i kota wink). Też masz jedno życie. Wiem że to trudne kiedy nikt nigdy się o Ciebie nie troszczyl. Poszukaj pomocy, ale przede wszystkim dla siebie.
  • melissa7 09.08.19, 11:52
    Ma powód do ciężkiej depresji: rok temu moja młodsza siostra zginęła w wypadku. Objawy psychosomatyczne to jeszcze ostatnia nadzieja, której się trzymam
  • pade 09.08.19, 12:21
    O rany! Bardzo współczujęsad
    Ale to oznacza, że Ty też poniosłaś straty i dobrze by było, gdybyś zadbała o siebie.
    Wiem jak to brzmi na tym forum, ale idź do terapeuty, koniecznie.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • alin9 09.08.19, 12:22
    Nawet jeśli ma powód to nie ma prawa przelewać swoich zachowań na Ciebie.Odpowiedz sobie na jedną rzecz.Dlaczego pozwalasz aby matka cię krzywdziła?Podejrzewam,że gdyby to był ktoś obcy wiedziałabyś co masz robić.Tu jest trudniej bo są silne emocje do rodzica.
  • melissa7 09.08.19, 12:32
    Jakoś nie potrafię porównywać matki z kimś obcym. Może to wynik tradycyjnego wychowania - matka to matka.
  • alin9 09.08.19, 12:37
    Właśnie o takiej zależności emocjonalnej piszę.Bo podejrzewam,że nie ma w Twoim życiu przyzwolenia na krzywdę.Musisz zrozumieć,że nikt nie ma prawa krzywdzić.
  • ewiedzma 09.08.19, 13:44
    Przyjmij proszę wyrazy współczucia. Niezależnie od wszystkiego, z całym szacunkiem, uciekaj z tych pie...ych Grey Gardens.
  • aguar 09.08.19, 08:18
    Jak Twoja mama ma 68, to nie możesz być bardzo stara. Pomyśl, aby ułożyć sobie życie. Czas odciąć pępowinę. Terapia może pomóc. Tak czy tak rodzice zazwyczaj odchodzą szybciej od dzieci więc będziesz musiała żyć bez niej. Też jestem przeciwna wszelkim podstępom, działaniom wbrew jej woli - jest dorosła, nieubezwłasnowolniona, może decydować o swoim życiu. Jak Cię poprosi o zorganizowanie wizyty, możesz pomóc. Ja to rozumiem, że kontakty ze służbą zdrowia w naszym kraju są takie nieprzyjemne, upokarzające, że niektórzy unikają, jak mogą.
  • 7katipo 09.08.19, 08:23
    Może chociaż test na helicobacter zrobić?
    To wcale nie musi być rak, naprawdę. Objawy brzmią podobnie - miałam, antybiotyk sprawę załatwił.
  • wapaha 09.08.19, 10:40
    Nie pytaj jej o zdanie- bo widać, że nie potrafi rozsądnie widzieć rzeczywistości
    Po prostu umów wizytę domową-uprzedzając lekarza na jaki typ natrafi
  • agnieszka_kak 09.08.19, 11:10
    A ja bym radzila nie robic nic. Bardzo sie przejechalam na takim ponaganiu i ratowaniu. To jedynie utrwala w marazmie i niezaradnosci. Jedna wizyta nic nie zmieni, twoja mana jest dorosla i to ona musi dojrzec do tego, by pojsc do lekarza. Jedyne co bym zrobila to poinformowala, ze w przypadku postepu choroby nie bede sie zajmowac chora w domu i mama bedzie musiala zorganizowac sobie opieke.
  • fusun1804 09.08.19, 15:04
    agnieszka_kak napisała:

    Jedyne co bym zrobila to poinformowala, ze w przypadku postepu choroby nie b
    > ede sie zajmowac chora w domu i mama bedzie musiala zorganizowac sobie opiekę.

    I Ty to na serio radzisz osobie, która uwierzyła w to, ze jej matka nie potrafi posługiwać telefonem i ona MUSI załatwiać za nią wszystko? Osoba zachowująca się jak udzielna księżna i traktująca córkę jak sługę nie będzie sobie szukać opieki. Od opieki i załatwiania spraw wszelakich ma córkę.
  • melissa7 09.08.19, 11:43
    Rano byłam w przychodni, załatwiłam wizytę na dziś po południu. Ubłagałam lekarkę. Mama trochę się stawiała, biadoliła, nie chciała mi dać legitymacji ubezpieczeniowej. Teraz już odpuściła. Wiadomo, że potrzebne będą badania. Czekam, co lekarka powie, potem będę kombinować dalej
  • pade 09.08.19, 11:54
    Napisz jak poszło.
    Trzymam za Ciebie mocno kciuki.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • taki-sobie-nick 10.08.19, 00:28
    Odpuściła? Nie walczy, żeby nie być leczona? To wspaniale!
  • kafana 09.08.19, 11:48
    Okropna sytuacja.
  • 18lipcowa3 09.08.19, 12:22
    Niech się nie leczy
    Swoim zejściem zrobiłaby ci przysługę

    --
    Akurat w wypadku mężczyzn twierdzenie, że coś tam mają bardzo przemyślane, to idealizacja tej płci.- by Triss
  • katja.katja 09.08.19, 14:03
    W sumie prawda.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • aguar 09.08.19, 14:11
    Też tak myślę, ale nie odważyłam się pierwsza napisać.
  • cruella_demon 09.08.19, 16:00
    Ja też.
  • eukaliptusy 09.08.19, 17:53
    To tylko pod warunkiem ze autorka wątku nie spędzi reszty życia na rozpamiętywaniu jak to spowodowała smierć matki

    (Bo jak wiadomo, bez jej zgubnego udziału matka byłaby nieśmiertelna)
  • lili_liliana 09.08.19, 12:37
    Może być tak, że przyjdzie ten lekarz pierwszego kontaktu i co? I wypisze szereg skierowań na badania. Autorka wątku znowu stanie przed ścianą, bo jak mamę przekonać, żeby na nie poszła. Ksiądz to też jest jakaś opcja, ale mama może wyrazić przy księdzu zgodę, a potem się wycofać.
    Prawda jest taka, że Melissa niewiele może zrobić, ważne jest, żeby nie czuła się winna, bo nie jest. Moja mama lekkie 50 plus, pracownik naukowy, całe życie regularnie się badająca, nagle zmieniła się o 180 stopni. I okazało się, że to był Alzheimer, w dość nietypowym wieku. A ja stałam przed ścianą, tak jak Melissa.

    --
    "Ich will nicht gehorsam, gezähmt und gezogen sein/ich will nicht bescheiden, geliebt und betrogen sein/ich bin nicht das Eigentum von dir/denn ich gehör nur mir"
  • agnieszka_kak 09.08.19, 13:15
    Moim zdaniem dorosli ludzie maja prawo odmowic leczenia. Gdybym miala 68 lat i zachorowala na raka to wcale nie wiem, czy chcialabym go leczyc tylko dlatego, ze dzieci tak sobie zycza. Zalezaloby od rokowan.
  • fusun1804 09.08.19, 14:57
    A ja mam wrażenie, ze tutaj choroba mam, poważna czy nie, to jednak drugoplanowy problem.

    Bo pierwszoplanowy problem został nakreślony przez Autorkę w pierwszylinijkach: jest wyalienowana społecznie, nie ma prawie żadnych kontaktów poza powierzchownymi kontaktami z pracy, jest pochłonięta całościową obsługą matki, MUSI załatwiać za nią wszystko. Matka nie potrafi posługiwać się telefonem! Czy naprawdę ktoś w to wierzy?

    Autorko, szukaj wsparcia dla siebie, szukaj znajomych i przyjaciół, wychodź gdzieś bez matki. Czy istnieje jakiś obszar Twojego własnego życia, robisz cokolwiek bez matki?
  • melissa7 09.08.19, 22:08
    Z tym telefonem to rzeczywiście kuriozum. W domu nie było w ogóle telefonu aż do roku 2001, kiedy to ojciec nabył pierwszą komórkę. Mama nigdy nie przekonała się do tego wynalazku. Jakiś czas temu kupiłam jej najprostszy emerycki model i usilnie próbowałam nauczyć obsługi, i nic. Używa go jako zegarka. Tak działa brak kontaktów z ludźmi, człowiek dziwaczeje.
  • lepkowe 09.08.19, 15:00
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • asfiksja 09.08.19, 16:41
    Uniezależnij się od matki = zamieszkaj samodzielnie, utrzymuj się samodzielnie, organizuj sobie życie samodzielnie. Będziesz mniej samotna, matka się lepiej ogarnie. Jeśli się nie ogarnie (ale ogarnie się na 99,9%) to pomyślisz o jej ubezwłasnowolnieniu i wzięciu odpowiedzialności również za nią.
    Ale najpierw weź odpowiedzialność za siebie.
  • kryzys_wieku_sredniego 09.08.19, 16:48
    Tutaj jest matka, ale ile to razy mąż nie chce, dorosłe dziecko odmawia, nawet nastolatki.
    Moim zdaniem zrobiłaś świetnie, postawienie rodzica w sytuacji nie pytania się go tylko poinformowania o wizycie wybija wiele zachowań typu nie pozwalam itp. Później musisz mówić: jutro wiozę cię na badania jesteśmy umówione na 8h. Poza tym lekarz też ma większe poważanie w takim wypadku. Tylko zbieraj ty recepty i skierowania, trzymaj dokumentacje bo ze strachu matka gotowa spalić, wówczas albo od początku albo patrzysz jak umiera w spokoju.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka