Dodaj do ulubionych

jedzeniowa komunikacja

08.08.19, 22:29
Na fali watkow o komunikacji i jedzeniu chcialam sie zapytac.
1.dziewczynka ma kolezanke , ktorej mama ( i tata do kompletu tez) sa niegrzeczni, niekumaci i sami z siebie sie nie domysla i nie zadbaja o jedzenie, ktore bedzie dla niej jadalne
2.dziewczynka CHCE bywac z dlugimi wizytami i jej mamie to tez nie przeszkadza
3.noszenie sniadaniowki moze sie spotkac z niemilymi uwagami typu “ przeciez dostajesz u nas jesc!” i moze skutkowac zakonczeniem zapraszania
4.glodowac nie ma ochoty
JAK ona ma zaspokoic swoje pragnienia?
Co oprocz nabycia umiejetnosci jasnej komunikacji jej pozostaje?
Podawane rozwiazania lub uwagi ( z ktorymi w sumie w wiekszosci sie zgadzam) :
-to matka powinna byla sie zatroszczczyc
-Niech nosi sniadaniowke, moze rodzie tamtej zrozumieja
-Niech nie chodzi do burakow z wizyta
-Niech wraca po 2-3 godzinach na obiad do domu
zupelnie ale to zupenie nie powoduja, ze jej cel : bycie najedzonym podczas dlugiej wizyty – zostanie osiagniety.
Jak wedlug was moze go osiagnac? Czy poprostu ma polozyc uszy po sobie i nie osiagnac swojego celu milczac (zgodnie z tym co jest oczywiste dla niesmialego dziecka)?

jak to mawial klasyk: PO-MY-SLY wink
Edytor zaawansowany
  • ajrisz.ka 08.08.19, 22:47
    Punkt 3. - to niczym nie uzasadnione domysły + daleko idące czarnowidztwo i proroctwo w jednym.

  • vessss 08.08.19, 22:52
    To, że zakomunikuje, też nie gwarantuje, że dostanie..
  • mauricella 08.08.19, 23:29
    jak nie zakomunikuje to gwarantuje, ze nie dostanie...
  • iwles 08.08.19, 23:38
    Jak inaczej miala zakomunikowac, skoro zdanie "nie lubie krewetek" nie poskutkowalo? Mozesz podac konkretny tekst?

    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • mauricella 08.08.19, 23:45
    Zdanie : “Nie lubie krewetek” to informacja o tym co lubie a czego nie.
    Nie ma nic logicznie wspolnego z tym czy jstem glodna czy nie i co bym w danej chwili chciala zjesc
    Zdanie “poprosze pania o sam makaron” nie niesie co prawda informacji o tym czy lubie krewetki czy nie (moze lubie, ale te maja brzydki ksztalt i nie chce ich jesc ani dyskutowac o ksztalcie) za to dosc dokladnie informuje druga osobe czego ja chce; i w razie jakby ta osoba chciala spelnic moje zyczenie to ryzyko pomylki spada do zera.

    Sa ludzie, ktorzy rozumieja podteksty i maja ochote zawsze lub czesto na nie odpowidac
    Sa ludzie co rozumieja, ale nie maja ochoty odpowiadac
    Sa ludzie, ktorzy w danej chwili nie zrozumieja.
    Bezpiecznie dla mnie jest mowic “jak krowie na rowie” to nie ma ryzyka, ze ktos sie “nie domysli”
    Oczywiscie moge rowniez usyszec:
    “Wal sie, samego makaronu nie dostaniesz” – ale to temat na inny watek
  • puella_174 08.08.19, 23:54
    Wiekszosc ludzi jednak zaklada, ze nie ma do czynienia z osoba z tak powaznymi zaburzeniami komunikacji, ze trzeba mowic do niej jak krowie na rowie, bez idiomow, powiedzen, aluzji, sugestii i kurtuazji. Mowi wiec normalnie. Jesli kogos zapraszam na obiad i w chwili podania obiadu slysze "nie lubie krewetek", to rozumiem, ze powinnam szybko znalezc jakas prosta alternatywe, typu makaron z ketchupem, bialym serem itp.
    Ja zas uwazam, ze osoby z tak zaburzona komunikacja, odbiegajace od norm spolecznych, powinny o tym informowac z gory i koniecznie bezposrednio, np: "uprzedzam, ze nie rozumiem co sie do mbie mowi, mam problemy z komunikacja. Prosze do mnie mowic w uproszczony sposob".
  • puella_174 08.08.19, 23:57
    Dodam dla pelnej transparentnosci, ze ostatni akapit to ironia.
  • tt-tka 09.08.19, 00:07
    A ja uwazam, ze do mnie, jako matki dziecka, nalezy zadbac o to, co moje dziecko bedzie jadlo. I nie stanowi dla mnie problemu zapytanie, co gospodarze planuja na obiad, bo "Isia wielu rzeczy nie je (nie lubi, nie moze), moze lepiej wezme ja na obiad do domu?". A wtedy gospodyni albo przytakuje "wez", albo mowi, co bedzie i wtedy jest czas na "czy mozesz odlozyc dla niej porcje salatki bez papryki/dac makaron bez sosu?".

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • mauricella 09.08.19, 00:10
    dziekuje, to jest przyklad o jaki pytalam.
  • 1matka-polka 09.08.19, 09:41
    "Wiekszosc ludzi jednak zaklada, ze nie ma do czynienia z osoba z tak powaznymi zaburzeniami komunikacji, ze trzeba mowic do niej jak krowie na rowie, bez idiomow, powiedzen, aluzji, sugestii i kurtuazji. Mowi wiec normalnie. Jesli kogos zapraszam na obiad i w chwili podania obiadu slysze "nie lubie krewetek", to rozumiem, ze powinnam szybko znalezc jakas prosta alternatywe, typu makaron z ketchupem, bialym serem itp."
    Ohoho, spojrz na to forum, ile tutaj z zaburzeniami komunikacji...

    --
    "W lokalnej dyskotece spotykasz szatana - co mówisz? Zareaguj spontanicznie na zadaną sytuację."
    Dorota Masłowska
  • iwles 08.08.19, 23:58
    Trzeba byc naprawde mocno, ale to bardzo mocno nierozgarnietym, zeby tak pomyslec.
    I w dodatku niegrzecznym, zeby tematu nie pociagnac, i jako gospodarz nie zaproponowac czegos innego

    Mozliwe, ze to kwestia kultury, ja uwazam, ze to na mnie, gospodarzu, lezy obowiazek, zeby gosc czul sie w moim domu dobrze.




    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • potworia116 09.08.19, 00:21
    Ale córka Hanusinej czuła się dobrze, tylko głodna byłasmile
  • niktmadry 08.08.19, 23:11
    Jesli to sasiedzi - jak w watku obok to nalezy dziecku o okreslonej godzinie kazac przyjsc na obiad. Po zjedzonym obuedzie moze isc sie bawic dalej. Sasiadom - gdyby pytali- powiedziec, ze zawsze jecie razem posilki.
  • puella_174 08.08.19, 23:33
    Tamten watek NIE MIAL na celu uzyskania propozycji rozwiazania problemu, bo pewnie autorka tych propozycji sama wymyslila wiecej niz wyzej podane. Watek MIAL natomiast na celu poddanie w dyskusje i pod ocene zachowania sasiadki, ktora ZAPROSILA siedmiolatke w porze obiadowej i podala jej krewetki, a gdy dziewczynka nie chciala ich zjesc, dostala sama surowke i pozniej, po prosbie za posrednictwem drugiego dziecka - jeszcze jablko. I czesc ematek tej oceny dokonalo: mala jest niekomunikatywna, chorobliwie niesmiala, zatem sama sobie winna, zas jej mama wychowala dziecko niedostosowane spolecznie i powinna cos z tym natychmiast zrobic. Kobieta od krewetek natomiast jest asertywna, co ematki wychwaly, ceni komunikacje wprost oraz nie ma obowiazku karmic cudzych dzieci.
    Jasniej juz?
    A po mojemu osoba, ktora potrzebuje doslownosci "jak krowie na rowie" i nie rozumie kontekstu jasnego dla 95% spoleczenstwa, ma zaburzenia komunikacji i powinna podjac terapie. Ta sytuacja to: siedmiolatka od 11 do 17-18 nie jadla nic konkretnego, ominela obiad, bo dla niej byl niezjadliwy, po jakims czasie prosi o jablko. Normalby dorosly rozumie kontekst sytuacyjny i robi malej tosta, parowke itp. Asertywna ematka daje jablko i jest zadowolona, ze dala dzieciakowi lekcje bezposredniosci.
  • mauricella 08.08.19, 23:37
    "Tamten watek NIE MIAL na celu uzyskania propozycji rozwiazania problemu, "

    OK, no to juz wszysto rozumiem... to znaczy nic nie rozumiem, po co pisac watek, ktory nie prowadzi do zadnych konstruktywnych rozwiazan, ale to juz moj problem 😉
  • potworia116 08.08.19, 23:42
    Ale dlaczego wypowiedź w tym wątku zaczynasz od wyjaśnienia, co miał na celu tamten wątek, choć ten wątek nie zawiera żadnych sformułowań, mogących wypaczyć cel i treść tamtego wątku? Proponuję, żeby gównoburzę tamtego wątku pozostawić w tamtym wątku, pozwalając temu wątkowi wygenerować własną.
  • puella_174 08.08.19, 23:45
    Bo nawiazanie do tamtego watku jest tak oczywiste, ze nie da sie inaczej. Panie, ktore tam zostaly zjechane za glorygikacje asertywnosci kosztem malych dziewczynek, probuja tu odwrocic kota ogonem.
  • potworia116 08.08.19, 23:55
    No to niech odwracają, sama korzyść, nowa perspektywa, nowe emocje, nowe antagonizmy i sojuszesmile Może nawet - attention attention - nowe wnioski.
  • puella_174 08.08.19, 23:58
    W sumie racja big_grin
  • mauricella 09.08.19, 00:02
    mnie sie wniosek nasuwa, ze jak sie mowi grzecznie i wprost to ryzyko siedzenia o glodnym pysku jednak maleje.... ale chyba jestem w mniejszosci sad
  • iwles 09.08.19, 00:07
    Czyli inne odpowiedzi, ktore podalas w 1 poscie, nie interesuja cie?
    To po co ten watek?


    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • mauricella 09.08.19, 00:09
    kazde inne konstruktywne rozwazanie mnie interesuje.. no jedna z forumek powieziala, ze uzgodnilaby jedzenie przed zostawienie corki z wizyta i nie byloby problemu.
    To jest konstruktywne
  • mauricella 08.08.19, 23:46
    "Proponuję, żeby gównoburzę tamtego wątku pozostawić w tamtym wątku, pozwalając temu wątkowi wygenerować własną."

    🤣🤣🤣
  • taki-sobie-nick 09.08.19, 00:08
    podala jej krewetki, a gdy dziewczynka nie chciala ich zjesc

    To był makaron z krewetkami.

    Mogła zjeść sam makaron.
  • iwles 09.08.19, 00:28
    Jak ktos cie poczestuje salatka jarzynowa, a ty nie lubisz majonezu, to tez mozesz zjesc same warzywa, tak?

    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • tt-tka 09.08.19, 02:01
    iwles napisała:

    > Jak ktos cie poczestuje salatka jarzynowa, a ty nie lubisz majonezu, to tez moz
    > esz zjesc same warzywa, tak?
    >

    Niedasie.
    A gdyby matka z druga matka porozumiala sie zawczasu, co za problem powiedziec "dla mojej odloz porcje bez majonezu, moze zjesc z oliwa albo bez niczego", prawda ?


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • cruella_demon 09.08.19, 09:38
    iwles napisała:

    > Jak ktos cie poczestuje salatka jarzynowa, a ty nie lubisz majonezu, to tez moz
    > esz zjesc same warzywa, tak?

    Piękne big_grin
    Do niektórych jak widać dalej nie dociera, że krewetki cuchną i makaron, nawet jak jakoś wydłubie się ich kawałki, cały będzie oblepiony tym śmierdzącym sosem.
  • iwles 08.08.19, 23:34
    Sniadaniowka z wlasnym jedzeniem.


    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • tt-tka 08.08.19, 23:44
    Zostawiajac malolata na pol dnia czy dluzej gdziekolwiek to ja, dorosla, uzgodnilabym kwestie zywieniowe z osoba, pod ktorej opieka dziecko pozostaje. Zawczasu. I spokojnie przeszloby mi przez gardlo "mala nie je krewetek, czy bedzie mogla dostac ten makaron ze smietana/bez niczego ?"
    jesli to dla gospodyni problem, dziecko wraca do domu na obiad. Po obiedzie moze kontynuowac zabawe.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • iwles 08.08.19, 23:48
    Ale skad bys wiedziala, ze na obiad planowane da krewetki z makaronem? Spytalabys wprost, co bedzie na obiad?

    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • tt-tka 08.08.19, 23:53
    Oczywiscie. Co w tym dziwnego, ze chce wiedziec, co moje dziecko bedzie jadlo ?

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • 35wcieniu 08.08.19, 23:59
    Ja pierdzielę. Jak ten gatunek wytrwał tyle lat bez forów na których można jedną pierdołę roztrząsać tygodniami?
    Cudem jakimś chyba tylko, bo innej opcji nie widzę.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • potworia116 09.08.19, 00:19
    Siedziało się i darło to pierze.
  • yuka12 09.08.19, 00:44
    Albo przędło gromadnie.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • umi 09.08.19, 01:56
    A poźniej wynaleziono magiel...
  • potworia116 09.08.19, 00:17
    Cześć, Barbara/ Wioletta/ Agnieszka , jak tam dzień minął, bardzo panny rozrabiały?
    Nie, istne aniołki, chyba, że się dobrze kamuflowały.
    Zjadła coś?
    Z tym nie bardzo, surówkę tylko do obiadu i potem jabłko.
    Przez sześć godzin? To do niej niepodobne, obiadu nie chciała?
    Powiedziała, że nie lubi krewetek.
    A to rzeczywiście, nie tknie. Następnym razem daj jej samego makaronu, czy kawałek chleba, dobrze?
    Następnym razem zrobię nuggetsy z frytkami. Lubi?
    Lubi.
    To dobrze, już myślałam , że niejadek z tych ekstremalnych.
    Kurtyna

    Albo:
    Słuchaj Justyna Małgosia Aldona, głupia sprawa, dlaczego ostatnio mała niczego u was nie tknęła? Słaniała się z głodu, kiedy ją odbierałam.
    Dawałam jej obiad, powiedziała, że nie lubi. U nas w domu nie ma grymaszenia przy jedzeniu.
    Ale przecież dzieci nie lubią krewetek.
    To już problem tych dzieci. Moje lubią. To kiedy znowu wpadniecie?
    Hm, muszę pomyśleć. A nie masz nic przeciwko, żeby Hania przyniosła własną śniadaniówkę?
    Nie, skąd, byleby mi nie nakruszuła na moje Ludwiki. To kiedy?
    Kurtyna
  • fornita111 09.08.19, 09:46
    Kapitalne! big_grin
  • mauricella 09.08.19, 00:26
    Spotykajac sie z zarzutami, ze mowienie wprost to “dla chorych” a reszta normalnych rozumie i sie domysla linkuje co ponizej dla zainteresowanych.

    psychologiarozwojuosobistego.blogspot.com/2016/02/manipulacja-w-komunikacji.html
    psychologiarozwojuosobistego.blogspot.com/2016/03/przykady-komunikatow-manipulacyjnych.html
    psychologiarozwojuosobistego.blogspot.com/2016/03/jak-poradzic-sobie-z-manipulacja-w.html
    najciekawszy cytat tu ( boldem moje dopiski):

    Charakterystyczną właściwością manipulacyjnych wypowiedzi jest obecność dwóch odmiennych treści przekazu: treść jawna (semantyczna), czyli taka, która bezpośrednio wynika ze znaczenia układu słów “nie lubie krewetek” oraz treść ukryta (domyślna, komunikat niejawny) “chce dostac makaronu bez sosu” czyli przekaz niewyrażony bezpośrednio, występujący w formie domyślnej i stosunkowo łatwy do odczytania. Poprzez zakamuflowany komunikat nadawca unika otwartego wyrażenia własnych intencji.
    W opisanych powyżej sytuacjach zamiarem jest nakłonienie drugiej strony do zrealizowania jakiejś czynności, a zastosowanie manipulacji okazuje się środkiem pozwalającym nadawcy uniknąć konfrontacji z potencjalną reakcją osoby, do której ów treść została skierowana. : “nie dostaniesz samego makaronu”

    Tak, dziewczynka lat 7 nauczyla sie tego w domu. Sama nie wymyslia….
  • iwles 09.08.19, 00:40
    Wlasciwie to (zgodnie z powyzszym) mala powinna byla zachowac sie nastepujaco:
    Usiasc przy stole, omiesc wzrokiem polmiski, pociagnac nosem i zwrocic sie do doroslych gospodarzy: "prosze mi ugotowac obiadek taki, jaki lubie, na widok krewetek zbiera mi sie na wymioty. I niech ten obiadek bedzie szybciutko, bo jestem strasznie glodna. Mogą byc pierogi z miesem".


    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • kryzys_wieku_sredniego 09.08.19, 01:35
    Jestem mocno zdziwiona, że nagle tutaj tyle matek karmicielek. Nie dalej jak rok temu był wątasek o kolegach pociech i podawaniu obiadu czy poczęstunku i całe tabuny matek pisały o wyliczonych kotletach na obiad dla rodziny itp.
    Trochę mnie to zniesmaczyło.
    A tu po roku okazuje się że ematka gotuje osobno dla dziecięcych gości i podtyka pod nos tylko ich ulubione kąski ....
    Brawo, brawo.
    Ja dzieci częstuje zawsze tym co mam, nie chcą to nie, nie są u mnie na zawsze a w dobie ogólnego upasienia to chyba nawet "na zdrowie", przy czym wśród kolegów syna same szkieletory, ja zawsze jakoś tak niereprezentacyjnie społecznie trafiam.
  • iwles 09.08.19, 08:40
    A ja jestem mocno zdziwiona, ze nadal istnieja osoby, ktore ematke traktuja jak jeden twor, constans w dodatku, przy czym siebie z tego tworu wykluczają 😄

    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • cruella_demon 09.08.19, 10:10
    Tak, bo to na pewno te same, które w tamtym wątku zamordowałyby dla plasterka szynki big_grin
  • bukietlisci 09.08.19, 05:42
    a co to znaczy jadalne???
    bywała u mojej córki koleżanka ( wówczas ośmioletnia) która często mówiła " ciociu, jestem głodna, ciociu kiedy obiad/kolacja/cokolwiek" . jako że przebywała u nas po kilka godzin - starałam się ze wszystkich sił nakarmić dziecko. i teraz: raz zjadła kotleta, następnym razem nie zjadała, bo nie lubi. raz zjadła makaron z serem, potem okazało się że po serze rzyga ( u nas nie rzygała). kanapek nie lubiła, ziemniaków też. pizzę tylko z pomidorkiem, lody tylko śmietankowe, słodyczy rodzice zabraniali jej jeść więc jak u nas były to wylizywała paterę. jajek nie lubi, ale może zje. a może nie i ona jest głodna! jak nigdy nie miałam nic przeciwko karmieniu obcych dzieci - tak tu bywałam chwilami zła. a kiedyś zrobiłam spaghetti ( zawsze lubiła). ja do nakładania na talerz - a córka mi mówi, że koleżanka spaghetti jeść nie będzie, bo nie lubi sosu. to co zje? jajko? ser? z tym makaronem? kanapki zrobić? nieeee.... zje sam makaron. a niech je.
    potem dowiedziałam się, że dziecko siedziało u mnie głodne, bo nic , co by zjadło nie dałam. i kazałam jeść suchy makaron, gdy my jedliśmy makaron z mięskiem...
  • sko.wrona 09.08.19, 08:08
    Dlatego ja zawsze oddając dziecko informuję co zjadło. Żeby potem nie usłyszeć, że siedzieliśmy nad obiadem a dziecko nic nie dostało.
    „Hej, Zdzisiek może być głodny. U nas na obiad było x, powiedział, że nie lubi, to zaproponowałam mu y, z, w końcu zjadł tylko kanapkę z serem”.
  • kandyzowana3x 09.08.19, 09:17
    Ta wylizana lateral moze byc odpowiedzia na zagadke niejedzenia. Mam w domu 5 letni egzemplarz, ktory moze zyc tylko na slodyczach. I tak jak zje kilka czekoladek czy batonika to obiadu nie ruszy. Z tym, ze mnie tex nie rusza przeglodzenie dziecka. Sa zdrowe, zglodnieja to zjedza, I ile nie bedzoe dostepu slodyczy.
  • sko.wrona 09.08.19, 08:13
    „Nie chodzi do buraków z wizytą”
    Ile razy można wałkować ten sam temat? Nie zostawiam dzieci pod opieką ludzi, których nie lubię, nie darzę szacunkiem, do których nie mam zaufania.
    A zwłaszcza nieśmiałego dziecka, któremu w pewnych sytuacjach jest trudniej.
    No i nie wysyłałam nigdy tak małego dziecka bez upewnienia się w kwestii obiadu.
  • cruella_demon 09.08.19, 09:50
    Ograniczam mocno długość tych wizyt albo niech koleżanka przychodzi do nas.
    Ani myślę się szarpać z burakami, normalny, dobrze wychowany człowiek sam z siebie rozumie, że zaproszone na cały dzień dziecko należy nakarmić.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka