Dodaj do ulubionych

kontakt z rodzenstwem

09.08.19, 22:05
Czy utrzymywac kontakt z rodzenstwem z ktorym nic a nic nas nie laczy. Ani zainteresowania, ani milosc ani nic a nic, tylko denerwuje bo nieco niezrownowazone. Co by zrobila ematka?
Edytor zaawansowany
  • tryggia 09.08.19, 22:13
    A co rozumiesz przez kontakt/brak kontaktu?

    --
    Hope
  • milamala 09.08.19, 22:21
    Dokladnie to co jest brakiem kontaktu albo kontaktem. Brak to brak, zero, nul. Zadnych telefonow, rozmow, odwiedzin, najwyzej kartka na swieta, zeby nie bylo, ze jest jakis konflikt, bo nie jest.
  • tryggia 09.08.19, 22:29
    No, właśnie o to pytam. Brak kontaktu z wrogością, czy obojętne opuszczenie wspólnych przestrzeni.
    Ja mam postawę taką, że dorośli ludzie mają zawsze wybór, nie obowiązek kontaktów (wyjątek - dzieci lub ktoś całkiem niesamodzielny). Nie podtrzymywalabym kontaktów, nawet rodzinnych, w których nie ma żadnej emocjonalnej wymiany. Ale w sytuacji granicznej pewnie bym pomogła, gdyby ktoś tego potrzebował.

    --
    Hope
  • lucadimontezemolo 09.08.19, 22:24
    Ja bym nie utrzymywała, bo po co? Traktowałabym takie rodzeństwo jak przypadkowych znajomych.

    --
    Wszystko przebiega zgodnie z moim planem. Jestem bezwzględnie inteligentny
  • potworia116 09.08.19, 22:32
    Z rodzeństwem zawsze łączą nas rodzice, dziadkowie, wspólne zaplecze, wspólny punkt wyjścia.
    Ale jeśli są powody, żeby kontakty zerwać, nie ma sensu ich utrzymywaćsmile
  • mamaafg 09.08.19, 22:45
    Probuję wyobrazic sobie taka sytuacje, ale nie jestem w stanie. Nie wiem co takiego musialo sie stac, ze rodzenstwo nie czuje ZADNEJ wiezi. Bo przeciez chociazby wspomnienia...chyba ze osobno wychowywane, no to faktycznie obcy ludzie. Jakos latwiej pojac mi trwajace latami klotnie np o spadek.
    Odp na pytanie, ja nie umialabym zerwac calkowicie ostatecznie kontaktu, ale moze dlatego, ze tak jak pisalam; nie potrafie sie postawic w takiej sytuacji.
  • yuka12 10.08.19, 11:22
    Np. ponad 20 lat różnicy. Młodsze rodzi się, kiedy starsze jest samodzielne i żyje na drugim końcu Polski. Po kilku latach wychodzi za mąż, ma dzieci, ale kontakt z młodszym rodzeństwem pozostaje słaby. Ot spotkania raz na kilka lat. Więc o jakiej więzi jest wtedy mowa? Czy w ogóle jakaś więź istnieje?

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • milamala 17.08.19, 01:12
    mamaafg napisał(a):

    > Probuję wyobrazic sobie taka sytuacje, ale nie jestem w stanie. Nie wiem co tak
    > iego musialo sie stac, ze rodzenstwo nie czuje ZADNEJ wiezi. Bo przeciez chocia
    > zby wspomnienia...chyba ze osobno wychowywane, no to faktycznie obcy ludzie. Ja
    > kos latwiej pojac mi trwajace latami klotnie np o spadek.

    Wspomnienia to slaby punkt zaczepienia. Jesli na swiecie pojawiaja sie dwie istoty, ktore roznia sie od siebie tak bardzo jak tylko mozna sie roznic, od wygladu po cechy charakteru temperamentu i okazuje, ze sa rodzenstwem to to jest jakis tam problem. Konfliktu jako takiego nie ma, choc niesnaski o pierdoly wybuchaja co chwila.
  • bo_gna 09.08.19, 23:03
    Jak to nic nie łączy? Z rodzeństwem przede wszystkim łączy nas fakt bycia rodziną. Chociaż z moimi się nie przyjaźnię to kontaktów nie zerwę, mam wobec nich poczucie obowiązku, doświadczają ode mnie bezinteresownej pomocy i ja od nich, wiedzą, że jak coś się wali to mogą na mnie liczyć, to jest gdzieś daleko z tyłu głowy, na codzień się nie widzimy i mamy odmienne poglądy na większość tematów.
  • aerra 10.08.19, 01:09
    A kto ten kontakt podtrzymuje jak do tej pory? Wyłącznie ty, czy druga strona też?
    Bo jeśli ta pierwsza opcja i jest to kontakt wymuszony, to po co się męczyć?

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • milamala 17.08.19, 01:13
    aerra napisał(a):

    > A kto ten kontakt podtrzymuje jak do tej pory? Wyłącznie ty, czy druga strona t
    > eż?

    Te kontakty sa, bo siostra mieszka z mama, a z mama kontakt mam, wiec tym samym z sioistra. No ale pozniej?
  • ewiedzma 10.08.19, 07:57
    Szczerze mówiąc mam ten sam dylemat w przypadku brata. Nasza relacja zawsze była sztuczna i powierzchowna, a ilekroć próbowałam to zmienić czułam się jak natręt. On raczej nie ma żadnego interesu w ocieplaniu stosunków, bo wie że kiedy czegoś potrzebuje i tak zawsze jestem. Tak działa nasz system rodzinny: większość zasobów zawsze ładowało się w najmłodszego, jedynego syna. Zmiana tego będzie deklaracją wojny. Szkoda mi trochę, bo ma świetne córki, jeszcze malutkie.
  • nenia1 10.08.19, 08:37
    No skoro denerwuje to jednak jakieś emocje łączą, gdyby nic nie łączyło byłaby obojętność. Ja zawsze jestem za rozmawianiem ze sobą, szczerym i życzliwym, o ile chce coś naprawić, czasem się oczywiście nie da, jeśli druga strona jest kompletnie na nie.
    Ale według mnie mało ludzi jest faktycznie na nie, nawet jeśli początkowo tak jest, to sporo osób jednak potem sobie pewne rzeczy przemyśli. Osobiście cenię rodzinę i nie zrywałabym kontaktów tak łatwo, no chyba, że powody są faktycznie grube.
  • milamala 17.08.19, 01:15
    nenia1 napisała:

    > czasem się oczywiście nie da, jeśli druga strona jest kom
    > pletnie na nie.
    > Ale według mnie mało ludzi jest faktycznie na nie, nawet jeśli początkowo tak j
    > est, to sporo osób jednak potem sobie pewne rzeczy przemyśli.

    Albo zupelnie odwrotnie, z poczatku na "tak"ale potem w zyciu okazuje sie, ze takiej osobie w zasadzie nie chce sie nic zmienic.
  • fawiarina 10.08.19, 08:38
    Moi rodzice mieli doskonały kontakt z rodzeństwem, czyli codzienne telefony, wspólne wakacje, pomoc wzajemna, i to ogromna! Do tego stopnia, że jak ktoś został bez mieszkania, to rodzeństwo robiło zrzutkę.
    A ja mam tylko brata i kontakt jest taki, że się widujemy czasem u rodziców. Nie mam z nim o czym gadać, w najtrudniejszych chwilach życia nie mogłam na niego liczyć, nie pomógł mi dotąd palcem, ani słowem.
    Jak rodzice nie będą żyć, to raczej nasze kontakty też umrą. Dlatego posiadanie rodziny i rodzeństwa dla dziecka wydaje mi się totalnie przereklamowane.

  • yuka12 10.08.19, 11:35
    Ja mam pokręcone relacje z moim najstarszym rodzeństwem. Lubimy się, ale i spotykamy może raz na 10 lat i raz na rok rozmawiamy przez telefon. Brakuje wspólnego dzieciństwa i wspólnych tematów, poza faktem bycia rodzeństwem i posiadania wspólnych rodziców nic nas nie łączy.
    Dla odmiany z kilka lat starszym bratem utrzymujemy stały kontakt, lepszy teraz niż kiedy byliśmy w domu rodzinnym. Ale obojgu nam na tym zależy.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • milamala 17.08.19, 01:16
    fawiarina napisała:

    > A ja mam tylko brata i kontakt jest taki, że się widujemy czasem u rodziców. Ni
    > e mam z nim o czym gadać, w najtrudniejszych chwilach życia nie mogłam na niego
    > liczyć, nie pomógł mi dotąd palcem, ani słowem.
    > Jak rodzice nie będą żyć, to raczej nasze kontakty też umrą. Dlatego posiadanie
    > rodziny i rodzeństwa dla dziecka wydaje mi się totalnie przereklamowane.

    Mam dokladnie taka sama sytuacje. Widuje siostre przez kontakt z mama. A co bedzie potem? Ja tez uwazam, ze posiadanie rodzenstwa jest przereklamowane.
  • liliawodna222 10.08.19, 11:29
    Nic na siłę.
  • sirella 10.08.19, 11:52
    A w jaki to sposób chcesz ten kontakt utrzymywać? druga strona chce? robi coś w tym kierunku?
  • milamala 17.08.19, 01:18
    sirella napisała:

    > A w jaki to sposób chcesz ten kontakt utrzymywać? druga strona chce? robi coś
    > w tym kierunku?

    Tylko przez mame. Potem sadze, ze zadna ze stron nie bedzie chciala utrzymywac kontaktow. Sporo w tym winy mamy, no ale co zrobic.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka