Dodaj do ulubionych

Czy lubicie pracować i jak długo chcecie to robić?

11.08.19, 18:21
W moim "patologicznym" (zdaniem części ematek), męskim środowisku najbliższych kolegów i znajomych, praca zawodowa traktowana jest jako dopust Boży. Niezależnie od tego, czy chodzi o korpo, urząd, media, edukację itp. czy też o własny biznes wszyscy wyrażają opinię, że zachrzaniają tylko dlatego, bo muszą. A gdyby nie musieli, to natychmiast olali by wszelkie obowiązki zawodowe ciepłym moczem.

Takie podejście uważam za całkowicie naturalne i zrozumiałe, zwłaszcza wśród ludzi inteligentnych, którzy mają tysiąc ciekawszych rzeczy do zrobienia niż chodzenie do roboty czy pilnowanie własnych interesów i pracowników.

Na tym forum zostałem jednak niejednokrotnie zaatakowany przez "wąskie specjalistki", wyrażające pogląd, że praca jest sensem istnienia i życiowym spełnieniem, a mój pogląd to relikt PRL-u i dowód na to, że jestem skamieliną homo sovieticus, względnie wujkiem cinkciarzem na emeryturze.

Pytam zatem wprost - czym dla was jest praca? Czynnością uprawianą dla pieniędzy czy czymś więcej? Jak długo zamierzacie pracować (pytam, bo pokolenie moich rodziców, czyli roczniki 40`-50', z reguły kończyło życie zawodowe jak najwcześniej się dało, z nielicznymi wyjątkami).
Edytor zaawansowany
  • jaagna 11.08.19, 18:32
    Nie przepadam za moją pracą, ale tylko to jestem w stanie robić. Mam takie a nie inne wykształcenie i dosyć duże ograniczenia ze względu na niepełnosprawność. Wykonuję pracę zgodną z kierunkiem ukończonych studiów, ale kiedy je wybierałam, byłam młoda i głupia. No i były inne czasy. Żywię nadzieję, że będę pracować jak najdłużej, bo wg wyliczeń ZUS-u czeka mnie emerytura poniżej 1000 zł.
  • summerland 11.08.19, 18:38
    Ja tez nie lubie, glownie dlatego, ze jest nudna. Czesto odliczam godziny, a pracuje tylko na pol etatu, wiec nie powinnam niby narzekac.
  • dyzurny_troll_forum 11.08.19, 18:37
    riki_i napisał:

    > Pytam zatem wprost - czym dla was jest praca? Czynnością uprawianą dla pieniędz
    > y czy czymś więcej?

    Obecnie, gdy się pozbyłem jednego szefa, to bardzo lubię swoją pracę. I chodzę tam z przyjemnością. Lubię poniedziałki. Serio.

    Zamierzam być aktywny gdzieś tak do 50. Potem albo się wycofuję, albo znacznie luzuję....

    --
    Nic nie zostało wybaczone!
  • asia-loi 11.08.19, 18:40
    Wszystko zależy co się robi i jaką ma się pracę.
    Ja muszę jeszcze 4 lata pracować (do 60) i mam zamiar iść na emeryturę, choć swoją pracę lubię i teraz mi się fajnie pracuje.
    Jeżeli będę miała taką możliwość, aby po przejściu na emeryturę pracować, to będę pracować, ale w wymiarze pół etatu. Na cały nie dam rady. Najważniejsze dla mnie jest to, aby mieć wybór: chcę to pracuję, nie chcę, nie mogę - idę na emeryturę.
    Gdybym miała taką pracę jak mój szef, to mogłabym pracować do 100 lat lub nawet dłużej. Mój szef nie zna się na pracy którą kieruje. Jak jest dobrze to laury zbiera on, jak coś jest źle to konsekwencje ponoszą tylko i wyłącznie pracownicy. Przychodzi do pracy o której chce i jest tak długo jak chce, urlop ma kiedy chce i ile razy chce. Wszystkie swoje prywatne sprawy załatwia w czasie pracy (zakupy, lekarzy, kino, sprawy w urzędach, itd) i do tego zarabia kupę kasy. Jest już od iluś lat na emeryturze, ale pobiera emeryturę i dalej pracuje (niestety). A że ma zdrowie i kasę, to co i rusz jeździ po świecie. Jak go nie ma, to wszystko w pracy toczy się lepiej. Mając taką fuchę, to też mogłabym pracować nawet cały dzień (teoretycznie).

    --
    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • demodee 11.08.19, 18:45
    Ale czy ten szef "pracuje" czyli jest na etacie, czy może świadczy usługi na DG? Albo jest na emeryturze i zleceniu? Albo jest właścicielem firmy, w której pracujesz?
  • asia-loi 11.08.19, 18:51
    demodee napisała:

    > Ale czy ten szef "pracuje" czyli jest na etacie, czy może świadczy usługi na DG
    > ? Albo jest na emeryturze i zleceniu? Albo jest właścicielem firmy, w której pracujesz?


    Mój szef nie jest na etacie, ale pełni rolę kierownika. Ma jednoosobową DG i wystawia fakturę naszemu dyrektorowi/właścicielowi firmy. Jak była zapowiedziana kontrola z Inspekcji Pracy, to powiedział nam, że mamy mówić "że on nie jest szefem". big_grin


    --
    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • demodee 11.08.19, 18:57
    Czyli on nie pracuje, tylko prowadzi działalność gospodarczą. Nie ma też urlopu.
  • asia-loi 11.08.19, 19:11
    demodee napisała:

    > Czyli on nie pracuje, tylko prowadzi działalność gospodarczą. Nie ma też urlopu.


    Teoretycznie nie ma urlopu. Wyjeżdża kiedy chce, ile razy chce i na jak długo chce, niezależnie od tego w jakim stanie jest praca. Pracę wykonują pracownicy. W dokumentach go nie ma. Dlatego może szkudzić, broić ile chce, bo do odpowiedzialności też go nie ma. Z tego co wiem, to oficjalnie ma tylko wynajęte ileś metrów na swoje biurko. I na tym biurku, mieści się cała ta jednoosobowa firma. Myślę, że ma w umowie czy na fakturze - nadzór. I wydaje mi się, że jak wyjeżdża, to kasy na konto mniej mu nie wpływa. Bo praca jest zrobiona przez pracowników.


    --
    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • kalina_lin 11.08.19, 19:26
    Kto i dlaczego go zatrudnił na takich zasadach? Facet musi mieć jakieś atuty skoro go trzymają za niemałe pieniądze.
  • asia-loi 11.08.19, 19:28
    kalina_lin napisała:

    > Kto i dlaczego go zatrudnił na takich zasadach? Facet musi mieć jakieś atuty skoro go trzymają za niemałe pieniądze.


    Układy.



    --
    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • demodee 11.08.19, 19:28
    Urlop przypisany jest do umowy o pracę, ten emeryt z DG, kiedy wyjeżdża, to po prostu nie świadczy usług dla klientów (albo może świadczy, ale jakiemuś innemu, skąd możesz to wiedzieć?).

    Zresztą - im mniej wiesz, tym mniej się denerwujesz, więc odpuść...
  • asia-loi 11.08.19, 19:37
    demodee napisała:

    > Urlop przypisany jest do umowy o pracę, ten emeryt z DG, kiedy wyjeżdża, to po
    > prostu nie świadczy usług dla klientów (albo może świadczy, ale jakiemuś innemu skąd możesz to wiedzieć?).


    On świadczy tylko usługi mojemu dyrektorowi. Jest kierownikiem działu (ma nadzór, kiedyś z nami nawet pracował, ale od lat nic nie robi. Od czasu jak dziewczyna z jego rodziny została zwolniona, za jego brak umiejętności zawodowych).

    >
    > Zresztą - im mniej wiesz, tym mniej się denerwujesz, więc odpuść...

    Tak się składa, że ten emeryt na DG - to mój szef. Szef który zrobił mi dużo krzywdy. Niestety dalej mu podlegam, chociaż już nie pracuję z nim w jednym pomieszczeniu. Jestem teraz na innej ulicy w innym budynku, ale przez telefon też potrafi mi ciśnienie podnieść. Tyle tylko, że już nie może mną tak poniewierać jak wcześniej, ponieważ nie ma mnie pod ręką. Teraz widzę go raz w miesiącu przez kilka minut.


    --
    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • demodee 11.08.19, 20:23
    > On świadczy tylko usługi mojemu dyrektorowi.

    Asia, ale Ty nie możesz wiedzieć, z iloma klientami ten człowiek współpracuje. Masz wgląd w jego PIT?

    > Od czasu jak dziewczyna z jego rodziny została zwolniona, za jego brak umiejętności zawodowych
    W sensie ten człowiek popełnił jakiś błąd, a zwolnili jego krewną?
  • asia-loi 11.08.19, 21:12
    demodee napisała:

    >
    > Asia, ale Ty nie możesz wiedzieć, z iloma klientami ten człowiek współpracuje.
    > Masz wgląd w jego PIT?


    Nie mam wglądu w jego PIT-a, ale wiem na 100%, że mój dyrektor jest jego jedynym klientem.
    Po prostu zamiast etatu, wystawia fakturę mojemu dyrektorowi, bo tak się z jakiś powodów umówili.
    I wiem też, że on powinien siedzieć na doopie z nami przez 8 godzin, ponieważ pełni rolę kierownika, tak jak to robi kierowniki w innych firmach. To nie jest nadzór, który polega na przychodzeniu od czasu do czasu i sprawdzaniu różnych rzeczy. To jest normalna funkcja kierownika działu, który ma pod sobą kilku pracowników.
    >

    > W sensie ten człowiek popełnił jakiś błąd, a zwolnili jego krewną?

    Błędy w pracy popełniła ona, tylko on kończył jej pracę i gdyby miał podstawowe umiejętności teoretyczne i praktyczne to wychwyciłby te błędy i poprawił, bo to było dość łatwe do wychwycenia i poprawienia.
    Gdybym to ja kończyła jej pracę (jak zazwyczaj było) to ja bym to wychwyciła, bo nieraz jej uratowałam skórę. Aż się dziwiłam, że mnie nie wrobił w to, że to ja kończyłam tą jej pracę. Oczywiście on po takich perfidnych zachowaniach chodzi do komunii, jak prawy i uczciwy katolik.



    --
    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • spanish_fly 12.08.19, 09:48
    >>>Najważniejsze dla mnie jest to, aby mieć wybór: chcę to pracuję, nie chcę, nie mogę - idę na emeryturę.

    Ale to wybór, który będzie dany niewielu kobietom. 3/4 będzie miało tak niskie emerytury, że będzie zmuszona do pracy tak czy inaczej. Tobie Twoja emerytura wystarczy?
  • asia-loi 12.08.19, 17:42
    spanish_fly napisała:

    Ale to wybór, który będzie dany niewielu kobietom. 3/4 będzie miało tak niskie
    > emerytury, że będzie zmuszona do pracy tak czy inaczej. Tobie Twoja emerytura wystarczy?


    Mimo wszystko jestem za wyborem, ponieważ lepiej mieć małą emeryturę niż NIC.
    Pracować to można jak będzie gdzie, i jak będą siły i zdrowie. Jeżeli tych trzech podstawowych czynników nie będzie, to i tak nikt nie będzie pracował.
    W/g prognoz ZUS-u, ja powinnam mieć nie najgorszą emeryturę. Ale to jest na dziś i przy założeniu że dzisiejsze 100 zł będzie tle samo warte za 4 lata czy 10 lat.
    Z tego co widzę, to jak ktoś przechodzi na emeryturę, to ona na początku nie jest tragicznie niska. Problem robi się wtedy kiedy długo się żyje i tą emeryturę długo się pobiera.
    Waloryzacja emerytur nie nadąża za wartością pieniądza.


    --
    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • daniela34 11.08.19, 18:41
    Lubię pracować i lubię moją pracę, traktuję ją też trochę jako misję, trochę jako powołanie. Czasem mnie męczy, czasem irytuje (a raczej- niektórzy ludzie, z którymi służbowo się stykam męczą mnie albo irytują), ale zazwyczaj szybko mi to przechodzi. Zamierzam pracować jak długo się da.
    Nie zgadzam się, że ludzie z pokolenia 40'-50' kończyli życie zawodowe najszybciej jak się dało. Przeciwnie, to są roczniki kolegów mojego ojca, wszyscy pracowali długo po osiągnięciu wieku emerytalnego. Podobnie moja ciotka i jej koleżanki- wszystkie dorabiały na emeryturze, pracując w zawodzie. W moim zawodzie również podobnie- jak zaczynałam sporo było osób urodzonych w latach 40-tych i 50-tych, które nadal pracowały. O tym, jak długo, decydował stan zdrowia.
  • maj18-98 11.08.19, 18:55
    Lubię swoją pracę, uważam, że robię coś sensownego i pożytecznego. Bardzo mi na mojej pracy zależy i chciałbym być coraz lepsza, ciągle mam poczucie ze za mało wiem i za mało umiem. Z jednej strony to dobrze bo ciągle się dokształcam i ciągle próbuję czegoś nowego, z drugiej strony dołuje mnie świadomość własnych ograniczeń. Gdybym mogła odrzucić całą papierologię i pracować tylko z dziećmi i rodzicami nie tęskniłabym tak do emerytury. Pewnie będę mieć tak niską emeryturę, ze będę zmuszona pracować. 2-3 dni w tygodniu pracowałabym chętnie
  • chinczyk_z_donbasu 11.08.19, 18:52
    Dla mnie jest w pewnym sensie jakimś sensem życia, bo daje jakąś adrenalinę i poczucie, że robi się coś pożytecznego dla kogoś. No, ale ja mam mocno azjatyckie podejście i wyznaję etos pracy.
  • vodyanoi 11.08.19, 18:54
    Jestem osobą nadaktywną. Nieważne, czy lubię swoją pracę, czy nie. Praca jest czymś, co jest w stanie mnie usadzić na tyłku przez 8 godzin. Gdyby nie praca, zamęczyłabym sobą wszystkich dookoła. Poza tym jestem z rodziny długowiecznej (ze strony matki i ojca), dużo osób w mojej rodzinie dożyło 100 lat w dobrym zdrowiu psychicznym i fizycznym. Gdy w myślach zaczynam myśleć o końcu pracy, to od razu pojawiają mi się pomysły na wypełnienie czasu, będące również pracą, tyle że fizyczną.
  • asia_i_p 11.08.19, 19:03
    Lubię.
    Ogólnie, rzecz jasna, robię to dla pieniędzy, co nie zmienia faktu, że widzę, ile mi to załatwia innych spraw - przede wszystkim jestem z natury mało towarzyska, więc mam problem z utrzymaniem koła dalszych znajomych i pracowe znajomości świetnie zapełniają tę lukę, bez tego bym dziczała.
    Ogólnie z wiekiem staram się przesterowywać działalność zawodową na taką, jaką można wykonywać z domu (brać więcej tłumaczeń). Uczyć będę przynajmniej do państwowej emerytury, tłumaczyć, mam nadzieję, do śmierci.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • jolie 11.08.19, 19:10
    Tak sobie. Tak naprawdę to w przypadku mojej rodziny przymus ekonomiczny. Zdecydowanie bardziej wolę spędzać czas z mężem/dziećmi/mężem i dziećmi. Choć gdy trzykrotnie byłam na urlopie macierzyńskim, to po jakimś czasie ciągnęło mnie trochę do pracy.
  • sumire 11.08.19, 19:13
    Lubię moją pracę. Lubię to, co robię, bardzo dobrze mi płacą, mogę pracować z domu, wysyłają mnie w świat. Nie, nie chciałabym zostać Hausfrau.
    Mój facet, ponoć gdzieś w wieku autora wątku, też bardzo lubi swoją pracę, ale on jest naprawdę dobry w swoje klocki, jest znakomicie wynagradzany i takich jak on jest generalnie mało. Prawdopodobnie, jak zazwyczaj ludzie w jego zawodzie, będzie pracował i na emeryturze.

    Każdy pewnie wolałby się ponudzić w domu - pytanie, jak długo, bo "ludzie inteligentni" zwykle potrzebują bodźców silniejszych niż smażenie się na leżaku i rozwiązywanie krzyzówek.
  • madzioreck 12.08.19, 02:48
    sumire napisała:

    > Każdy pewnie wolałby się ponudzić w domu - pytanie, jak długo, bo "ludzie intel
    > igentni" zwykle potrzebują bodźców silniejszych niż smażenie się na leżaku i ro
    > związywanie krzyzówek.

    "Ludzie inteligentni" są chyba w stanie znaleźć sobie "silniejsze bodźce" i ciekawsze zajęcia, zamiast smażyć się na leżaku... itd. suspicious
  • triismegistos 11.08.19, 19:18
    Jak lubię swoją pracę i daje mi satysfakcję to gdybym np. wygrała jutro miliony w totolotka (jaka szkoda, że nie grywam) rzucłabym pracę od razu.
    Chociaż nie wykluczam, ze wrócilabym do robienia tego samego na własny rachunek wink

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
  • al_sahra 11.08.19, 19:22
    To przecież zależy od rodzaju pracy i od możliwości finansowych.

    Mój mąż pracuje w klinice uniwersyteckiej, a także wykłada na wydziale medycznym tegoż uniwersytetu i dodatkowo jest konsultantem. I planuje niedługo (przed 60) porzucić pracę kliniczną (bardzo dobrze płatną), bo twierdzi, że już się wystarczająco napracował. Natomiast chce zostawić sobie wykłady, które dają dużo mniejszy zarobek, ale sporą satysfakcję. I pewnie będzie to robić dopóki go będą chcieli.

    Ja chcę jeszcze pracować (jestem sporo młodsza od męża), ale nie na cały etat. A jak długo, nie wiem, na pewno dopóki będę miała z tego frajdę (na razie mam).
  • chococaffe 11.08.19, 19:23
    Dopóki starczy sił. Po prostu płacą mi za to, na co inni czekają do emerytury i wtedy robią to za friko.
  • katja.katja 11.08.19, 19:33
    Opieka nad dziećmi.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • katja.katja 11.08.19, 19:32
    Na tym forum praca zawodowo jest niezdrowo fetyszyzowana i polecana jako remedium na wszystko - od zdrady męża, przez HIV, cholerę i depresję.
    Panie nie są w stanie pojąć za cholerę, że są (owszem, może i niezbyt liczne) sytuacje gdy praca zawodowa nie pomaga na nic i nic nie zmieni specjalnie w życiu danej delikwentki, a obrobi ją z energii i resztki życia i lepiej by niekoniecznie dana kobieta ją podjęła.


    --
    Nie dam się wygasić!
  • chococaffe 11.08.19, 20:10
    a obrobi ją z energii i resztki życia i lepiej by niekoniecznie dana kobieta ją podjęła.

    Albo dany mężczyzna wink
  • riki_i 12.08.19, 00:27
    Albo własne dziecko (dzieci).
  • chococaffe 12.08.19, 07:56
    Cokolwiek/ktokolwiek. Nie świadczy o inteligencji fakt, że ktoś czeka z "ciekawymi rzeczami do robienia" do wieku emerytalnego. Raczej o pechu życiowym.
  • aaa-aaa-pl 11.08.19, 19:35
    Lubię moją pracę.Czasami tylko drażni mnie to, że to taka " niekończąca się historia" .....
  • katja.katja 11.08.19, 19:40
    Co to za praca?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • aaa-aaa-pl 11.08.19, 20:20
    Uczę.
  • bywszy 12.08.19, 11:02
    ... na ugorze. tongue_out
  • chlodne_dlonie 14.08.19, 11:07
    aaa-aaa-pl napisał:

    > Lubię moją pracę.Czasami tylko drażni mnie to, że to taka " niekończąca się his
    > toria" .....

    ..się solidaryzuję..wink



    --
    What we need, sustain, exhale and breathe again
    Stop and watch, don't complain
    Hope remains, we still have love (we are back to life)
    We are all insane
  • milva24 11.08.19, 19:41
    Lubiłam moją pracę ale po nastu latach nasz zespół chyba się wypalił. Atmosfera mocno siadla m. in. dlatego, że od lat nie mieliśmy podwyżki. Gdybym nie musiała rzuciłabym tę pracę od razu.
  • bywszy 12.08.19, 11:07
    W teatrze jest powiedzenie: zespół żyje (kreatywnie) tak długo, jak pies. Później niczego sensownego już nie stworzy, trzeba rozgonić.
  • al_sahra 11.08.19, 19:45
    Jeszcze tak mi przyszło do głowy - to zależy też od osobowości.

    Można oczekiwać emerytury jako upragnionego odpoczynku od obowiązków. Ale można też być typem energicznym, którego ciągle ”nosi”, musi coś robić, tworzyć, działać. Jeśli taka osoba ma względnie satysfakcjonującą pracę (nie musi to od razu być jakieś super twórcze zajęcie), to nie będzie jej łatwo porzucić.

    Mam dwie przyjaciółki, które niedawno skończyły pracować przed 50 rokiem życia. Jedna z własnego wyboru - sporo zarobiła jako ”commodities trader” i uznała, że może sobie pozwolić na emeryturę. W rezultacie rzuciła się w wir różnych zajęć (głównie dom i życie towarzyskie, ale także jakieś wolontariaty itp). Nie sposób się z nią umówić ani nawet spokojnie pogadać przez telefon, bo ciągle jest zajęta, dużo bardziej niż kiedy pracowała.

    Druga pracowała naukowo, ale granty się skończyły i straciła pracę na uniwersytecie. Zrezygnowała z szukania kolejnej (na szczęście ma dobrze zarabiającego męża, a poza tym żyją dość skromnie), ale co robi całymi dniami? Współpracuje z dawnymi kolegami i pisze publikacje, tyle że tym razem za darmo.
  • zasiedziala 11.08.19, 20:11
    Toleruję moją pracę - jest ona kompromisem pomiędzy tym czego robienie nie jest dla mnie szczególnie upierdliwe, tym co umiem robić i co przynosi odpowiednie pieniądze. Gdybym dostawała te same pieniądze bez konieczności pracowania, to bez wątpienia zakończyłabym "karierę zawodową". Ergo, powodem dla którego pracuję są pieniądze. Jeśli uda mi się w jakiś magiczny sposób uzbierać majątek, który pozwoli mi zakończyć pracę zanim osiągnę wiek emerytalny, to zrobię to bez wahania.

    --
    Nienawiść szkodzi dzieciom i innym żyjątkom
  • default 11.08.19, 20:13
    Lubie moją prace, pracuje cale życie w jednej firmie, wiec siłą rzeczy czuje się z nią związana emocjonalnie, a w to co robie na ogół bardzo się angażuje. Do emerytury zostało mi niecałe 5 lat i sama nie wiem co postanowie, gdy juz ten czas przyjdzie. Z jednej strony chciałabym juz mieć luz, z drugiej - trochę obawiam się, ze po jakimś czasie poczuje się bez pracy źle. No i kwestia obniżenia dochodów - co prawda przy moim stażu i niezłych zarobkach emerytura nie będzie (raczej, bo kto to przewidzi co będzie...) z tych niskich, ale zdecydowanie niższa od pensji.
    Tak wiec nie wiem - na ten moment myślę, ze przejdę na emeryturę jak tylko bedzie to mozliwe, ale dopuszczam tez możliwość, ze zmienię zdanie.
  • damartyn 11.08.19, 20:18
    lubię pracować, jak długo zamierzam to robić? Do emerytury i ani jednego dnia dłużej. Gdybym nie musiała , to rzucam od razu, jest tyle innych fajnych rzeczy do zrobienie, przeczytaniawink
  • kokosowy15 11.08.19, 20:30
    Zapytaj jeszcze, czy w środowisku znacznie liczniejszym, to jest wśród magazynierow, monterow pralek, pracowników Biedronek, brukarzy i betoniarzy praca traktowana jest jako misja i służy celom wyższym. Spytaj też, czy wyżej wymieniony brukarz ma zamiar pracować do osiemdziesiątki.
  • chococaffe 11.08.19, 20:42
    Przecież to oczywiste , że odpowiedź na to pytanie zależy od wielu czynników. Nie da się podzielić odpowiedzi i odpowiadających na mądrzejszych i głupszych.
  • asfiksja 11.08.19, 20:34
    Moim zdaniem w zarobkowaniu trzeba wyróżnić kilka podtypów:
    praca ponad siły (rozumiane psychofizycznie)
    praca w pełnym wymiarze
    praca w niepełnym wymiarze
    praca dawkowana elastycznie (chcę to biorę)
    samofinansujące się hobby

    Z tego wszystkiego nie robiłam w życiu tylko niepełnego etatu. Pracy ponad siły i pracy najemnej w pełnym wymiarze mówię stanowcze "nie". Coś z pozostałych rzeczy, w różnych kombinacjach, planuję robić, jak długo będę na fleku.
  • liliawodna222 11.08.19, 20:45
    Kocham moją pracę i nie zamierzam przechodzić na emeryturę. Oby tylko zdrowie dopisało. Praca jest moją pasją i uschłabym w domu, mimo innych zainteresowań.
  • yela 11.08.19, 20:49
    A w życiu! Chcę pracować krótko. I szybko przejsc na emeryturę. Już teraz pracowalam 6 godzin, obecnie jestem na chorobtym, potem zasiłek z up.
    Nie zmarnuje najlepszych lat życia na pracę!
    Mam zdrowe podejście. Jestem świadoma życia. .AM nadzieję ze niedługo skrócą dzień pracy do 5,6 godzin. Potworza się wtedy miejsca pracy i nie trzeba będzie spędzać życia z obcymi ludźmi przy bezsensownych sprawach.
  • verdana 11.08.19, 20:51
    Libię moją pracę, szczególnie że ją zmieniłam w tym roku. Mam nadzieję pracować minimum do 70, bo taki jest wiek emerytalny w moim zawodzie. A jak się uda, to dłuzej. Ojciec pracował do 86 roku zycia, dziadek do 90.
  • katja.katja 11.08.19, 20:57
    W lekkiej pracy to nie sztuka.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • verdana 14.08.19, 16:17
    Spróbuj pisać codziennie parę godzin, zobaczymy czy lekka
  • tifa_lockhart 11.08.19, 20:59
    Nie lubię. Jest to forma niewolnictwa.

    "Człowiek nie powinien spędzać życia w pracy
    bo to grzech
    Bóg dał nam Paryż, Wenecję
    architekturę secesyjną, zegarki
    i zegary Art deco
    dał nam poziomki
    zamglone świty za oknem kawiarni
    sklepy
    dał nam Tomasza Manna oraz Prousta
    a także wrzosowiska Irlandii
    oraz wymyślił bilard i nastolatki
    i tysiąc innych rzeczy
    jak wodospady, Boską Komedię,
    fajki, wiersze Rilkego,
    ulice wysadzane plantami
    na południu, amerykańskie
    samochody z lat czterdziestych,
    pióra Mont Blanc, przewodnik
    po Grenadzie oraz
    Koniaki Giny Whisky I Bordeaux
    na pewno nie w tym celu
    żebym siedział
    przez osiem godzin dziennie
    w pracy
    jak jakiś CXXJ."
    Andrzej Kotański
  • chococaffe 11.08.19, 21:02
    Tak, to Bóg nam dał i Paryż i Rilkego itd wink
  • katja.katja 11.08.19, 21:08
    Nie lubię pracować. Najchętniej bym przeszła teraz na rentę lub emeryturę, mój ojciec gdy był młodszy ode mnie miał już rentę.
    Nie potrzebuję pracy do rozwoju i intelektu, i tak mam wg badań u specjalisty IQ geniusza.
    Lubię się wysypiać i nie lubię ludzi, więc nie potrzebuję do nich wychodzić.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • smiechupara 11.08.19, 21:13
    Lubię swoją pracę, więc jeśli będę miała możliwości i zdrowie chciałabym w wieku emerytalnym nadal pracować.
  • asia-loi 11.08.19, 21:24
    katja.katja napisała:

    > Nie lubię pracować. Najc-ętniej bym przeszła teraz na rentę lub emeryturę, ...

    Gazeciarz, to Ty nie masz renty? A kiedyś pisałeś, że masz własną firmą budowlaną, to jak to w końcu jest?

    > Nie potrzebuję pracy do rozwoju i intelektu, i tak mam wg badań u specjalisty IQ geniusza.

    big_grin big_grin big_grin
    Gazeciarz, a z czego się utrzymujesz? Za pisanie postów ile Ci płacą?

    Lubię się wysypiać i nie lubię ludzi, więc nie potrzebuję do nich wychodzić.
    >

    Ale nas (na e-matce) lubisz - prawda?


    --
    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • berdebul 12.08.19, 07:16
    Lubię się wysypiać, nie lubię ludzi, więc zorganizowałam sobie pracę w dogodnych godzinach i z ludzmi, ktorzy nie podnoszą mi ciśnienia. Użyj IQ, a nie siedzisz na forum. tongue_out
  • katja.katja 12.08.19, 09:17
    A co to za praca? Niech zgadnę "nie powiem" tongue_out

    --
    Nie dam się wygasić!
  • aurinko 11.08.19, 21:38
    Przez blisko 10 lat prowadziłam dg, wcześniej pracowałam. Nie lubiłam swojej pracy, z kolei na działalności było mi wygodnie. Odchowałam dzieci, zamknęłam dg, pracuję od maja. Bardzo lubię swoją obecną pracę, jestem doceniana, dobrze mi się pracuje. Jedyny minus to prawie godzinny dojazd komunikacją w jedną stronę. Mam nadzieję, że będę mogła długo tam pracować, nawet na emeryturze.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka