Dodaj do ulubionych

Całodobowa opieka nad cudzym dzieckiem.

12.08.19, 08:23
Chciałabym poznać wasze zdanie.
W takiej sytuacji znalazła się moja bardzo serdeczna koleżanka z pracy- samotna matka wychowująca 8 letnia córkę.
Obie pracujemy w szkole międzynarodowej w Chinach. Szkoła ta jest własnością osoby prywatnej.
Właścicielka szkoły ma wnuka (a dokładniej to wnuk jej męża z pierwszego małżeństwa), który jest mniej więcej w tym samym wieku co córka koleżanki.
Właścicielka jest milionerka, mieszkająca w mieście oddalonym ok 2 godz jazdy od szkoły, w której pracujemy. Kwestia posiadania obrzydliwie dużej kasy ma tu znaczenie ponieważ, jest nieograniczona finansowo.
Mniej więcej półtora roku temu na raka zmarła matka chłopca- synowa właścicielki.
Ojciec natomiast nie jest w stanie zająć się dzieckiem- niedojrzały emocjonalnie niespełna 30 latek, który ma więcej pieniędzy niż ktokolwiek potrafi sobie wyobrazić.
Gościu dosyć szybko pozbierał się po śmierci żony i postanowił układać sobie życie na nowo- bez syna.
Dziadkowie zajęci robieniem pieniędzy nie maja czasu aby zająć się wnukiem (kochają, rozpieszczają ale nie ogarniają niematerialnych potrzeb chłopaka)
Wpadli wiec na pomysł - tu szczegóły są trochę niejasne i nawet koleżanka nie kojarzy w którym momencie stanęła pod ściana- żeby wnuk zamieszkał właśnie z koleżanką, w naszym nauczycielskim kampusie.
Chłopiec bardzo zamknięty w sobie, po traumatycznych przeżyciach, oddelegowany do zupełnie obcego domu nie radził sobie w szkole. Jak wiadomo, koleżanka została obarczona dodatkowym kłopotem. Minął rok szkolny i chłopak na wakacje wrócił do swojej rodziny (chociaż padła propozycja, żeby wakacje też spędził z koleżanka. Nie zgodziła się)
Dzisiaj rozpoczął się już u nas nowy rok szkolny i z ciekawości razem sprawdziłyśmy, czy jego nazwisko figuruje na liście uczniów. Szczęśliwie okazało się, ze nie.
Tymczasem wczoraj wieczorem kierowca, który pracuje dla dziadków odstawił chłopaka pod drzwi koleżanki.
Koleżanka oczywiście zajmie się chłopakiem, ale nie przedłuży kontraktu na kolejne lata. Właśnie ze względu na tę sytuację.
A wy co byście zrobiły ?
Edytor zaawansowany
  • lauren6 12.08.19, 08:27
    Wystąpiły sadownie o ustanowienie koleżanki rodziną zastępczą oraz pozwały ojca o wysokie alimenty na chłopca.
  • shumari 12.08.19, 08:38
    lauren6 napisała:

    > Wystąpiły sadownie o ustanowienie koleżanki rodziną zastępczą oraz pozwały ojca
    > o wysokie alimenty na chłopca.
    Obawiam się, ze nie ma takiej opcji. Rzecz dzieje się w Chinach. Dziadkowie płaca- raczej symbolicznie- za utrzymanie wnuka. Pieniądze nie są głównym problemem dla koleżanki.
  • bywalec.hoteli 12.08.19, 13:13
    A ktos ją zmusza do tej pracy? Koleżanka może zażądać 10 tys dolarów miesięcznie i przez rok zarobić na dom.

    --
    Lato smile
  • shumari 12.08.19, 14:26
    Na chwile obecną to kontrakt. Zerwanie może skutkować problemami ze znalezieniem nowej pracy.
  • ichi51e 12.08.19, 15:02
    Czyli oni jej do kontraktu dopisali opieke nad jednoosobowym internatem jakby?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • shumari 12.08.19, 15:53
    ichi51e napisała:

    > Czyli oni jej do kontraktu dopisali opieke nad jednoosobowym internatem jakby?
    >
    No przecież wiesz, że nie. Kontrakt podpisujemy co trzy lata jeśli chcemy przedłużyć pobyt. Koleżance kończy się pod koniec tego roku szkolnego i postanowiła nie przedłużać, chociaż miała inne plany.
    Chcąc nie chcąc pracować wiec musi przynajmniej do końca czerwca.
    Sytuacja z opieka trwa od roku wiec w trakcie trwania kontraktu. Nie przedłużała świadomie mając nadzieję, ze jej dziecka jednak nie podrzucą.
  • juuuu7 12.08.19, 08:38
    Jak rozumiem, Twoja kolezanka zajmowala sie odplatnie tym dzieckiem?
  • shumari 12.08.19, 08:40
    juuuu7 napisał(a):

    > Jak rozumiem, Twoja kolezanka zajmowala sie odplatnie tym dzieckiem?
    Tak. Płacono jej symboliczna kwotę, ale jak już wcześniej wspomniałam koleżance nie chodzi o pieniądze, ale o odpowiedzialność jaka została obarczona
  • sofia_87 12.08.19, 08:52
    Powinna zażądać większej kwoty, skoro dla dziadków to nie problem i wynająć chłopcu nianie
  • saskia44 12.08.19, 08:42
    To jakis zart? Jesli nie to czy kolezanka ma w kontrakcie wychowywanie wnuka wlascicieli szkoly w ktorej pracuje? Jesli nie ma to powinna ich poinformowac ze nie bedzie sie nim zajmowac. Niech mu znajda calodobowa nianie.
  • shumari 12.08.19, 09:10
    saskia44 napisał(a):

    > To jakis zart? Jesli nie to czy kolezanka ma w kontrakcie wychowywanie wnuka wl
    > ascicieli szkoly w ktorej pracuje? Jesli nie ma to powinna ich poinformowac ze
    > nie bedzie sie nim zajmowac. Niech mu znajda calodobowa nianie.
    Dziecko ma nianie, kiedy wraca domu na weekendy.
    Problemem jest brak odpowiedniej szkoły w bezpośrednim sąsiedztwie dziadków.
    Koleżanka tez ma nianie, która zajmuje się dziećmi podczas jej nieobecności. Pod tym względem nie ma problemu.
    Zgodziła się na pomoc w sytuacji kryzysowej- wiadomo. Chodzi o to, ze rodzina miała czas na zorganizowanie dziecku opiekuna zastępczego, szkołę z internatem czy coś tam jeszcze, ale poszła po najmniejszej lini oporu i bez żadnych skrupułów podrzuciła dziecko na kolejny rok szkolny. Bez pytania, uzgadniana a nawet wcześniejszego zorientowania się, czy koleżanka wróciła już ze swoich wakacji i jest w domu.
  • saskia44 12.08.19, 09:16
    Jesli wiec kolezance to nie pasuje powinna to jasno powiedziec. W czym problem tak naprawde?
  • ajaksiowa 12.08.19, 09:22
    Może się obawia że straci pracę?

    --
    ,,Oddajemy sprawiedliwość w ręce skazanych,,to Twój ideał?
  • shumari 12.08.19, 09:42
    saskia44 napisał(a):

    > Jesli wiec kolezance to nie pasuje powinna to jasno powiedziec. W czym problem
    > tak naprawde?
    Obie strony na samym początku uzgodniły, że jest to rozwiązanie chwilowe. Nie spodziewała się, ze dziecko przyjedzie dzień przed rozpoczęciem roku szkolnego.
    Na wiadomości nikt nie odpowiedział. W telefonie włącza się poczta głosowa. Jeszcze dziś rano nie było wiadomo, w której klasie powinien się znaleźć.
    Koleżanka zwyczajnie żaliła się w swojej obecnej bezsilności i tak po ludzku się zastanawiała czy ma na czole napisane „frajerka”
  • sirella 12.08.19, 09:54
    Napisałaś "Wpadli wiec na pomysł - tu szczegóły są trochę niejasne i nawet koleżanka nie kojarzy w którym momencie stanęła pod ściana- żeby wnuk zamieszkał właśnie z koleżanką, w naszym nauczycielskim kampusie. "

    Sorry, ale jak koleżanka ma pomroczność jasną w sprawie tego dlaczego nagle ma dziecko do opieki 24h/dobę , to faktycznie z nią coś jest nie tak.
    W jaki to sposób "stanęła pod ścianą" że to ona-obca osoba- ma się zając dzieckiem.

    I jakim cudem po zakończeniu roku szkolnego odstawiła dzieciaka do dziadków i NIE ROZMÓWIŁA SIĘ co do tego, co dalej z dzieckiem?
    o wszystkim w jej życiu decydują inni?
  • shumari 12.08.19, 13:02
    .
    >
    > I jakim cudem po zakończeniu roku szkolnego odstawiła dzieciaka do dziadków i N
    > IE ROZMÓWIŁA SIĘ co do tego, co dalej z dzieckiem?
    > o wszystkim w jej życiu decydują inni?

    Z dziadkami chłopca umówiła się na opiekę do końca roku szkolnego. Ostatniego dnia chłopiec pojechał do szkoły z walizką, a stamtąd po zajęciach został odebrany przez kierowcę.
    Babcia wysłała wiadomość z podziękowaniem za opiekę.
    Sprawa wydawała się jasna, klarowna i zamknięta. Ustalenie ostatecznego terminu końca opieki nad wnukiem, w końcu rozliczenie się Oraz podziękowanie.
    Koleżanka nawet przez chwile nie myślała, ze w niedzielny wieczór chłopak stanie u niej w drzwiach. Na wiadomości nikt nie odpowiadał.
    Co byś zrobiła na miejscu koleżanki? Zamknęła drzwi przed nosem?
  • zuleyka.z.talgaru 12.08.19, 08:42
    Może w Chinach to jest normalne? Ciężko się wypowiedzieć.

    Nie rozumiem tylko, dlaczego dziadkowie płacą symbolicznie, skoro ociekają kasą.
  • shumari 12.08.19, 09:15
    zuleyka.z.talgaru napisała:

    > Może w Chinach to jest normalne? Ciężko się wypowiedzieć.
    >
    > Nie rozumiem tylko, dlaczego dziadkowie płacą symbolicznie, skoro ociekają kasą
    > .
    Symbolicznie tzn tyle, aby koleżanka nie dokładała z własnej kieszeni na utrzymanie. Ta kwota przelewana jest miesięcznie na konto koleżanki.
    Oprócz tego w szkolnym sejfie wnuk ma bardzo pokaźna sumę na niespodziewane wydatki, do których koleżanka na dostęp ale nie ma potrzeby korzystać.
    W tym przypadku nIe chodzi o pieniądze tylko o nieodpowiedzialność rodziny.
  • malia 12.08.19, 13:44
    Ale to nie chodzi o to czy dokładała z własnej kieszeni, tylko czy brała ( a powinna ) wynagrodzenie za opiekę nad dzieckiem, ktore to powinno być odpowiednio wysokie, bo przecież to opieka całodobowa
  • ichi51e 12.08.19, 09:13
    Zalezy chyba od tego czy lubisz to dziecko... jak bym lubila to bym wziela jak nie to nie. Nie bez znaczenia jest tez czy dzieci sie lubia.
    Kolazanka pewnie za to kase dostaje i to jest wlasnie ten fragment niejasny dla ciebie

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • shumari 12.08.19, 09:24
    ichi51e napisała:

    > Zalezy chyba od tego czy lubisz to dziecko... jak bym lubila to bym wziela jak
    > nie to nie. Nie bez znaczenia jest tez czy dzieci sie lubia.
    > Kolazanka pewnie za to kase dostaje i to jest wlasnie ten fragment niejasny dla
    > ciebie
    >
    Koleżanka dziecko lubi, ja tez smile
    Wszystkie dzieci tez się ze sobą dogadują.
    Głównym obciążeniem dla koleżanki jest fakt, że zarówno jej córka jak i wnuk właścicielki potrzebują dodatkowej pomocy pozaszkolnej (córka nie radzi sobie z szeregiem zadań domowych - zdiagnozowana dysleksja i dyskalkulia) dla chłopaka język wykładowy nie jest ojczystym, wiec tez potrzebuje pomocy przy odrabianiu lekcji. Poza tym jako samotna matka jest uzależniona od pomocy w sytuacjach nagłych np wypadek któregokolwiek z dzieci który wymaga natychmiastowej interwencji medycznej itd.
    Jednym słowem- zbyt duża odpowiedzialność, żeby bez uzgodnienia podrzucić dziecko pod obce drzwi.
  • leni6 12.08.19, 09:38
    Koleżanka rodziny tego chłopaka nie zmieni, jak ona przestanie się nim zajmować to podrzucą go komuś innemu. Jesli jej ta sytuacja nie pasuje to niech wypowie umowę, a jeśli pasuje to niech po prostu wyciągnie od dziadków więcej pieniędzy np na zatrudnienie korepetytora.
  • ichi51e 12.08.19, 15:04
    Dokladnie. Nalezy zalatwic korepetytorow obojgu. Za pieniadze dziadkow skoro maja

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • sirella 12.08.19, 09:48
    Nie rozumiem twojego problemu. Koleżanka CHCE się zając dzieckiem to albo wdraża adopcję albo bierze od jego ojca/dziadków taką kasę, żeby jej wystarczyło z nawiązką na dokupienie dziecku dodatkowej opieki i jej zostaje kasa za ogranizację tego.
    Jesli NIE CHCE to dziecko dstawia do dziadków i mówi, że jako samotna matka nie da rady się nim zajmować więc niech poszukają do tego kogoś w pełnej rodzinie.
    Koleżanka może też znaleźć sobie chłopa i będzie mieć pomoc w tym czego potrzebuje, bo chyba o to jej się najbardziej rozchodzi.
    Dziecko na pewno nie zyskuje na tym, że koleżanka czuje głównie przymus zajmowania się nim.

    A poza tym, jak tak obie lubiecie tego chłopaka, to co za problem żebyś jej pomogla odpłatnie w tym odrabianiu zadań itd (za słoną kasę od jego rodziny) traktując to jako dodatkową fuchę ?

    Może niech się koleżanka przestanie zachowywać jak ofiara losu i zacznie zarządzać tym tematem, na początek rozmówić się z dziadkami.
  • shumari 12.08.19, 10:37
    sirella napisała:

    > Nie rozumiem twojego problemu. Koleżanka CHCE się zając dzieckiem to albo wdra
    > ża adopcję albo bierze od jego ojca/dziadków taką kasę, żeby jej wystarczyło z
    > nawiązką na dokupienie dziecku dodatkowej opieki i jej zostaje kasa za ograniza
    > cję tego.
    >

    To zastąp słowo „problem” na „rozkimę”
    Koleżance nie jest na rękę zajmowanie się cudzym dzieckiem przez następny cały rok szkolny, ale przynajmniej chwilowo postawiona jest pod ścianą. Bierze podsuwane fakt, ze odsłaniane dziecka z kwitkiem może zaważyć na jej karierze zawodowej. Ja doraźnie pomagałam w tamtym roku i generalnie nie mam z tym problemu, a jedynie z brakiem czasu. Sama mam 3 dzieci i nie wracam z pracy przed 18.
    Koleżanka jest samotna matka z wyboru i nie bierze pod uwagę żadnych zmian.
  • larix_decidua77 12.08.19, 09:42
    Jeśliby mi dziecko nie przeszkadzało, to zarządałabym dla dziecka opłaconego korepetytora a dla siebie wynagrodzenia w wysokości odpowiadającym ok 4 tysiącom złotych. Plus oczywiście koszty utrzymania dziecka.
  • shumari 12.08.19, 16:05
    larix_decidua77 napisał(a):

    > Jeśliby mi dziecko nie przeszkadzało, to zarządałabym dla dziecka opłaconego ko
    > repetytora a dla siebie wynagrodzenia w wysokości odpowiadającym ok 4 tysiącom
    > złotych. Plus oczywiście koszty utrzymania
    To wbrew pozorom nie jest takie proste. W Chinach naprawdę niewielki odsetek ludzi potrafi porozumieć się po angielsku. Pozostaje wiec tylko uprzejmość koleżanek i współpracowników, którzy czasowo są w podobnej sytuacji. Zazwyczaj Wracają do domów przed 18 i maja własne rodziny i problemy do ogarnięcia. W zeszłym roku chłopiec weekendy spędzał u dziadków, wiec korepetycje w tym czasie nie były możliwe.
  • edelstein 12.08.19, 11:05
    Dla mnie to jakas abstrakcja.W polskim prawie podpadaloby to pod porzucenie.Przeciez ta kolezanka nie ma zadnych praw,w razie wypadku czy innej sytuacji kryzysowej nie ma zadnej mozliwosci ruchu.Dla mnie sa dwie mozliwosci wymiksowuje sie z ukladu albo idzie do prawnika z dziadkami i spisuja umowe zawierajaca zarowno kwestie wynagrodzenia jak i odpowiedzialnosci prawnej w razie w.
    Jak dzieciak sobie zrobi powazne kuku to ja beda ciagac po sadach

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • daniela34 12.08.19, 12:04
    O, to, to, to. Na chińskich realiach się nie znam, ale w Polsce to by była jakaś abstrakcja prawna, a Pani mogłaby mieć solidne problemy, gdyby dziecku włos z głowy spadł.
  • shumari 12.08.19, 12:52
    daniela34 napisała:

    > O, to, to, to. Na chińskich realiach się nie znam, ale w Polsce to by była jaka
    > ś abstrakcja prawna, a Pani mogłaby mieć solidne problemy, gdyby dziecku włos z
    > głowy spadł.
    Chiny rządzą się swoimi prośbami, ale mimo wszystko takie podrzucanie dzieci obcym osobom nie jest jednak powszechną praktyką.
  • daniela34 12.08.19, 13:24
    Tym bardziej dziwię się i babci i koleżance. Babcia pewnie liczy, że w razie W pieniądze uratują ją przed konsekwencjami prawnymi. Natomiast na miejscu koleżanki nalegałabym na sformalizowanie tej opieki. Choćby po to, żeby mieć tzw.dudochron.
  • shumari 12.08.19, 14:36
    Zaproponuję koleżance, żeby wzięła to pod uwagę. Dzięki
  • edelstein 12.08.19, 13:43
    Brak znajomosci prawa nie chroni przez kara,wiec na miejscu kolezanki dowiedzialabym sie na ile lat pojdzie siedziec w razie w

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • beverlyja90210 12.08.19, 11:45
    Poryczalam się nad losem tego chłopca
  • eliksir_czarodziejski 12.08.19, 23:25
    Boże, jaka koszmarnie smutna historia. ☹️ Dziadkowie razem ze swoim synkiem to patologia do kwadratu

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka