Dodaj do ulubionych

Zaczynam mieć dość bratanicy narzeczonego, pomocy

13.08.19, 12:18
Podczytuje was od jakiegoś czasu, ale po raz pierwszy proszę was o pomoc, bo może wy jako matki spojrzycie na to z innej perspektywy.
Otóż od około półtora roku jestem w związku wydawałoby się szczęśliwym. W planie mamy już zamieszkanie razem i ślub, jednak ja zaczynam mieć coraz więcej wątpliwości, a wszystko to za sprawą 9-letniej bratanicy i chrześniaczki mego narzeczonego.
Na wstępie muszę napisać, że na co dzień oboje mieszkamy i pracujemy w stolicy. Ja jestem stąd, zaś mój narzeczony pochodzi z mniejszego miasteczka. W ciągu tygodnia wszystko jest okey, gorzej gdy przychodzi wekend i on jedzie do rodziny.
W swoim rodzinnym mieście mieszka w dużym rodzinnym domu, gdzie oprócz rodziców są też jego brat, z żoną i dwójką dzieci (córka 9 lat i synek 2 latka). Jego brat pracuje w nocy i w dzień odsypia, zaś żona pracuje w domu i opiekuje się dwójką dzieci. Starsza (ta 9 latka) od zawsze miała bardzo dobry kontakt z narzeczonym, a po narodzinach braciszka przyczepiła się do narzeczonego jeszcze bardziej, gdyż matka jest zajęta młodszym plus do tego pracuje, więc nie może poświęcić jej aż tak dużo czasu. Ona też jest nieco zazdrosna o braciszka, dokucza mu więc matka jest zadowolona jak mała idzie do wujka. On dużo mi o niej opowiadał i najpierw to fajnie brzmiało, ale po tym jak poznałam jego rodzinę zaczynam mieć dość ich zażyłości. Od momentu przyjazdu dziewczynka jest uczepiona mojego narzeczonego, nigdzie nie można pójść samemu, zawsze w pakiecie również ona. Tym samym uczestniczyłam już na mszy dla dzieci w jej wieku, byłam na urodzinach jej koleżanki, patrzyłam jak narzeczony pomaga jej w lekcjach. Pare razy w miasteczku organizowano tzw. nocne festyny, gdzie wszystko było otwarte, była muzyka. Mieliśmy pójść razem, spędzić romantyczny wieczór. W praktyce wyszło tak, że poszliśmy z bratanicą, bo jej ojciec w pracy, braciszek zasnął już o 20, a matka miała jakąś robotę do skończenia. Oczywiście nikt nie pomyślał o tym, że my może chcemy być razem. Pomysł by bratanica poszła z nami wyszedł od matki narzeczonego, a matka dziewczynki chętnie temu przyklasnęła. Punktem kulminacyjnym było, gdy kiedyś (dojechałam wtedy dzień później) usłyszałam, że matka dziewczynki wkurzała się na narzeczonego, że wieczór wcześniej mała nie umyla zębów. Zapytałam się wtedy czemu jej nie dopilnowała ona. Usłyszałam, że tej nocy córka spała u wujka i to on miał dopilnować. Nic nie powiedziałam, ale wszystko się we mnie zagotowało. Nawet jak jedziemy z narzeczonym na jakąś wycieczkę, to on pierwsze o czym myśli, to by kupić bratanicy prezent. Zaczynam się zastanawiać co będzie jak będziemy mieć własne dzieci, bo ma wrażenie, że on czasem ją traktuje jak własną córkę, czy ta bratanica nie przesłoni naszych dzieci? To okropne, ale zaczynam widzieć w tej dziewczynce wroga, szczególnie jak dowiaduje się, że śpi u niego, że on jej kupuje prezenty, że spędza z nią cały czas. A cała jego rodzina temu przyklaskuje. Powiedzcie mi czy to normalne? Co robić?
Edytor zaawansowany
  • thea19 13.08.19, 12:24
    zacznijcie jeździć do Twojej rodziny
  • letizia89 13.08.19, 12:26
    Jeździmy też i do mojej rodziny, tylko ona jest na miejscu i widzimy się z nią dość często. Natomiast on do swojej rodziny jedzie średnio raz na dwa tygodnie.
  • memphis90 13.08.19, 15:12
    I chłopak też strzela wtedy focha, że za duzo rozmawiasz z wujem Stachem, bo on by chcial, żebyś podczas spotkań z rodziną bawiła się z nim i tylko z nim?

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • ira_08 13.08.19, 17:18
    Albo w ogóle niech przestaną jeździć i zajmą się sobą sami. Raz na dwa tygodnie do rodzinnego domu to nawet na studiach nie jeździłam i bynajmniej nie dlatego, że był zły - po prostu miałam już swoje życie i swoje sprawy.
  • antonina.n 13.08.19, 17:21
    ira_08 napisała:

    > Albo w ogóle niech przestaną jeździć i zajmą się sobą sami. Raz na dwa tygodnie
    > do rodzinnego domu to nawet na studiach nie jeździłam i bynajmniej nie dlatego
    > , że był zły - po prostu miałam już swoje życie i swoje sprawy.

    Ja na studiach też nie jeździłam do rodzinnego domu co dwa tygodnie. Teraz jestem po czterdziestce i chętnie bym jeździła, gdybym tylko mogła. Chłopak może, wiec dlaczego ma nie jeździc jeśli ma ochotę. Bo dziewczyna jest zazdrosna o bratanicę?! O bogowie....
  • lauren6 13.08.19, 12:26
    Nie jeździć do jego rodziny na weekend.
  • letizia89 13.08.19, 12:28
    Szczerze to ja mam coraz mniejszą ochotę tam jeździć, ale widzę, że narzeczonemu zależy. Nie jeździmy aż tak często (raz na dwa tygodnie średnio), ale coraz bardziej zaczynam się tam męczyć jak wiem, że weekend będzie spędzony z bratanicą.
  • lauren6 13.08.19, 12:40
    Raz na 2 tygodnie to jest często. Wymyśl inne rozrywki na weekend by go odciągnąć od domu rodzinnego.
  • koronka2012 13.08.19, 12:42
    letizia89 napisała:

    > Nie jeździmy aż tak często (raz na dwa tygodnie średnio),

    No jak dla mnie to BARDZO często. Zadziwiające, że młodzi ludzie cały czas wolny poświęcają jedynie na rodzinne kontakty - nie macie życia towarzyskiego, pasji? kino, teatr, jakieś aktywności sportowe, wycieczki? w tygodniu średnio jest na to czas po pracy.

    Mieszkacie oboje w innym mieście - i tam planujecie przyszłość. Moim zdaniem pora zacząć zapuszczać tam korzenie, a nie zachowywać się jakbyście byli przelotnymi ptakami, które wracają do gniazda w każdym możliwym momencie. Bratanica to osobny rozdział, stawanie okoniem na wiele się nie zda, do tego stawia cię w nieciekawym świetle. Za to powinnaś jasno powiedzieć, że spędzanie czasu z 9-latką cię nie kręci, po prostu. Po co chodzisz na mszę dla dzieci, czy tego typu imprezy? nie musisz się w to bawić, nie musisz podporządkowywać swoich planów narzeczonemu. Nie musisz też jeździć z nim ciągle do rodziny, skoro to męczące.
  • letizia89 13.08.19, 12:50
    Na początku nie postrzegałam tego jako podporządkowywanie się. On mi sporo opowiadał o miejscowości w której mieszka, jest ładna i gdyby nie ta mała, to stanowi fajne miejsce do zwiedzania. I gdyby nie ona, to jeździłabym chętnie. Teraz i tak jeżdżę już o wiele rzadziej, ale on raz na te dwa tygodnie musi pojechać, bo jak mówi moja rodzina jest na miejscu i ją widuję dość często, i on też ma prawo widywać swoją. W ten weekend on ma wolne do środy, ja niestety pracuję, ale np. weekend mogliśmy spędzić razem na basenie u koleżanki. No ale on stwierdził, że jedzie i tak do domu, no i teraz śle mi zdjęcia z bratanicą. A ja zaczynam mieć jej dość.
  • agonyaunt 13.08.19, 13:18
    Ja bym miała dosyć faceta - po co mi ktoś, kto woli towarzystwo 9-latki? I nie jeździłabym co chwilę do rodziny, ani mojej ani jego, bo po co? Jest tyle fajnych miejsc, do których można się wyrwać w weekend tylko we dwoje i bez zobowiązań.
  • memphis90 13.08.19, 15:15
    Ma do wyboru - 9latka, albo pani, która się zachowuje jak 9 latka.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • ira_08 13.08.19, 17:25
    >Na początku nie postrzegałam tego jako podporządkowywanie się. On mi sporo opowiadał o miejscowości w której mieszka

    MieszkaŁ. Może czas dorosnąć i przeprowadzić się do nowego miasta też mentalnie?

    >jest ładna i gdyby nie ta mała, to stanowi fajne miejsce do zwiedzania.

    Ile można zwiedzać jedną miejscowość?

    >Teraz i tak jeżdżę już o wiele rzadziej, ale on raz na te dwa tygodnie musi pojechać

    To by mnie martwiło bardziej niż bratanica big_grin Na razie jesteś młoda i zakochana, ale pomyśl, jak za 10 lat będziesz chciała po prostu odpocząć na własnej kanapie, pojechać na weekend na Mazury, iść do kina, na kolację, spotkać się z przyjaciółmi - w tygodniu ludzie często nie mają sił ani czasu. A małżonek będzie jechał do mamusi, bo on "musi".

    >W ten weekend on ma wolne do środy, ja niestety pracuję, ale np. weekend mogliśmy spędzić razem na basenie u koleżanki. No ale on stwierdził, że jedzie i tak do domu

    No, czyli nie musisz długo czekać big_grin Czym innym jest mieć rodzinę na miejscu i spotkać się na niedzielnym obiedzie (nawet raz na 2 tygodnie, chociaż to i tak często), a czym innym spędzać z nią co drugi weekend! Poza tym dom to on powinien chcieć mieć z Tobą. Ludzie w pewnym wieku mówią raczej: jadę do rodziców/do domu rodzinnego, bo domy już mają swoje własne. A on chyba niezbyt chce mieć z tobą DOM.
  • antonina.n 13.08.19, 17:37
    A nie przychodzi ci, Ira, do głowy, że można po prostu lubić swoją rodzinę? Mieć fajnych rodziców, fajne relacje z rodzeństwem i mieć ochotę na posiedzenie w ogrodzie i wiejski festyn dwa razy w miesiącu. Ludzie lubią różne rzeczy. Niekoniecznie te same.

    A za dziesięć lat, jak autorka nie będzie już miała naiwnych wyobrażeń o związku, to być może chętnie wypuści męża do rodziców, najlepiej z dziećmi (którymi zajmie się siostrzenica), a sama wpadnie do tej koleżanki co ma basen.
  • kocynder 13.08.19, 18:20
    Antonino - nie do końca. Mam fajnych rodziców, świetne rodzeństwo, jestem z nimi zżyta. Ale jeśli mówię "dom" - to mam na myśli to miejsce gdzie mieszkam z ukochaną osobą, a nie to, gdzie mamusia, tatuś, braciszek i siostrzyczka. I całkiem serio - pal licho bratanicę czy tam siostrzenicę - teraz ma 9 lat to się garnie do wujcia, a pięć wujcia będzie miała w nosie bo koleżanki i finał. Ale fakt, że autorka nie widzi nawet tego, że jej chłopak "dom" mówi i myśli o zapiecku u mamuni a nie życiu z nią - to już powinno jej dać do myślenia - zwłaszcza, że nie są już małolatami, co to na pierwszym roku studiów bawią się w bycie dorosłymi... A zauważ - jaśnie pan nie dopuszcza opcji rezygnacji z mamuńci na rzecz (podobno) ukochanej kobiety. Zamiast np zaproponować, że weekend spędzi z nią a w poniedziałek pojedzie do DOMU RODZICÓW (tak, jest różnica w powiedzeniu "do domu" a "do domu rodziców"!) - o nie, panicz ma w zadku, co jego (ponoć) ukochana będzie robić, może się powiesić trzy razy albo rzucić z okna, bo on u mamusinej kiecy musi... No, zapowiada się romans wszechczasów. wink

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • antonina.n 13.08.19, 18:31
    Oczywiście, że może w przyszłości się okazać, że to maminsynek, uczepiony maminej kiecy. I pewnie częściowo masz rację. Ale (!) my nie mówimy o facecie, który ma rodzinę, dom i dzieci. A o młodym chłopaku (tak zrozumiałam), który zapewne wynajmuje mieszkanie i ze swoją dziewczyną jeszcze nie mieszka. Ja tez mówiąc „dom” mam na myśli swój własny, a nie dom rodzinny. Ale chłopak z postu startowego takiego domu jeszcze nie ma, bo jeszcze go nie stworzył.
  • kocynder 13.08.19, 18:39
    Chłopak (a właściwie nie chłopak tylko MĘŻCZYZNA, boć to już nie małolat), od półtora roku jest w stałym związku, planuje ślub. Tymczasem kiedy jego ukochana ma wolny weekend co wychodzi? Że może sobie jechać do psiapsiółki, albo iść utopić się w Wiśle, pan ma to w odwłoku, bo leci do DOMU. Nie jedzie odwiedzić rodziców. Jedzie do domu. Widzisz różnicę? Subtelna jest, ale dla mnie znacząca. I wyraźnie pokazuje, że jego dom jest tam, gdzie mu mamunia pozwoli, a nie gdzie jego (podobno kochana) kobieta. Owszem, domu JESZCZE nie stworzył. Ale podobno planuje. Tyle, że w najdrobniejszych planach dotyczących spędzania czasu - nijak nie liczy się z chęciami tej, z którą niby ten dom ma zamiar tworzyć. Nie! Ja jadę do mamuni, a ty rób sobie co tam chcesz. Nader to, prawda, romantyczne... I tak, uważam, że nie dziewięciolatka jest tu problemem (choć rozumiem, że może być wkurzająca i doprowadzać do szewskiej pasji!).

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • araceli 13.08.19, 18:47
    kocynder napisała:
    > Tyle, że w najdrobniejszych planach dotyczących spędzania czasu - nij
    > ak nie liczy się z chęciami tej, z którą niby ten dom ma zamiar tworzyć.


    A z czym ma się liczyć, skoro dziewczę nie raczy swoich "chęci" wyartykułować?




    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • triss_merigold6 13.08.19, 19:07
    W zasadzie zgoda, ale po co jesteś taka egzaltowana? To niesmaczne.
  • araceli 13.08.19, 18:34
    kocynder napisała:
    > Ale fakt,
    > że autorka nie widzi nawet tego, że jej chłopak "dom" mówi i myśli o zapiecku
    > u mamuni a nie życiu z nią


    Raczej trudno mówić "dom" o miejscu, które nie istnieje. Oni nie mieszkają razem,



    --
    Gdzie wszyscy myślą tak samo - nikt nie myśli zbyt wiele.
  • aerra 13.08.19, 12:27
    Przestań tam jeździć tak często.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • matacznik 13.08.19, 12:29
    letizia89 napisała:

    > Tym samym uczestniczyłam już na mszy dla dzieci w jej wieku, byłam na urodzinach
    > jej koleżanki, patrzyłam jak narzeczony pomaga jej w lekcjach.
    >
    Każdy z tych trzech przypadków (festynowy dalej nie, ale te trzy tak) wskazuje, że nie tyle bratanica lata za Twoim narzeczonym, co on lata za nią. Zresztą tak czy siak relację masz z narzeczonym, nie z nią, więc to z nim masz problem, nie z nią.
  • mail-na-gazecie 13.08.19, 12:31
    Cóż dla mnie nie jest, ale ja dość asertywna jestem i ludzie nie wchodzą mi na głowę. Oczywiście jest taka perspektywa, że za parę lat bratanica zajmie się Waszym dzieckiem i wtedy gdzieś się urwiecie. Także te dobre relacje mogą kiedyś zaprocentować.
  • lumeria 14.08.19, 00:31
    Zajmie albo nie zajmie, tego nie wiadomo. Na takich kalkulacjach można się ostro przejechać.
  • gladys_g 13.08.19, 12:32
    "Słuchaj, Heniek, ja nie mam ochoty połowy weekendów w miesiącu spędzać z dziewięciolatką, więc w ten weekend zarezerwowałam bilety na spław kajakiem / ściankę / spektakl / warsztaty z kręcenia sushi, jak chcesz to możesz iść ze mną, ale możesz też jechać bawić bratanicę a ja pójdę z koleżanką."
  • letizia89 13.08.19, 12:35
    No właśnie w ten weekend tak mu powiedziałam, że jadę do koleżanki, która ma basen. On powiedział to super bym się dobrze bawiła. I ja weekend spędziłam u kolezanki, a on z bratanicą. Ja mu wysłałam zdjęcia z basenu, a on jak gra z małą w tenisa. Fajnie, co?
  • gladys_g 13.08.19, 12:36
    No i każdy robi co lubi.
  • malia 13.08.19, 12:38
    no fajnie, wszyscy się dobrze bawili.
  • mail-na-gazecie 13.08.19, 12:39
    Może on z tych, co lubią małe dziewczynki...
  • lauren6 13.08.19, 12:40
    🤦‍♀️
  • milva24 13.08.19, 12:58
    Ty się nie łap za głowę, różnie bywa. Też miałam takiego wuja to to był moim najlepszym przyjacielem, obsypywał prezentami. Tylko potem musiałam wszystko "odpracować" a jak nie chciałam to byłam niewdzięczna bo on mnie tak kocha.
  • mama-ola 13.08.19, 13:14
    milva24 napisała:

    > Tylko potem musiałam wszystko "odpracować" a jak nie chciałam to byłam niewdzięczna
    > bo on mnie tak kocha.

    To straszne. Powiedziałaś rodzicom o tym "odpracowaniu"?
  • milva24 13.08.19, 13:20
    Taaa..kiedy byłam dorosła. Nie uwierzyli.
  • mama-ola 13.08.19, 14:11
    Powtórzę tylko: straszne. Współczuję sad Wujka i ślepoty rodziców, którzy powinni Cię chronić.
  • milva24 13.08.19, 14:19
    Dałam sobie radę ale dzięki.
  • bombalska 13.08.19, 23:41
    No ale to sie idzie na policje. Bylas?

    --
    Kazdy ma swojego trupa w szafie
  • milva24 14.08.19, 00:25
    Z czym niby. Skoro właśni rodzice mi nie uwierzyli, nie miałam żadnych świadków ani dowodów?
  • bombalska 14.08.19, 22:20
    Mnie kiedys zatrzymala policja (nie powiem, zawinilam, skrecilam w lewo na podwojnej ciaglej). Jeden z policjantow wymuszal na mnie lapowke (chcial mi zabrac prawko, bo rzekomo przekroczylam limit punktow, co nie bylo prawda). Policjantow bylo dwoch, ja bylam sama i koniec koncow dalam mu 200 zl. Nie zwrocilam uwagi na numer radiowozu, ani zadne szczegoly.
    Zglosilam sprawe do wydzialu wewnetrznego w policji. Zlozylam tam zeznania. Potem kilkakrotnie odwiedzili mnie policjanci pokazujac zdjecia roznych facetow. Koniec koncow dostalam zaproszenie do prokuratury na konfrontacje z tym gliniarzem, ktory wymuszal na mnie lapowke. Facet byl osrany po pachy, chociaz byl 2 razy wiekszy ode mnie. Sprawa byla z gory skazana na moja przegrana, bo na dowod byly tylko moje zeznania, kontra zeznania dwoch policjantow.
    Ale sukces osiagnelam. Myslisz, ze ten gliniarz z adnotacja w aktach, ze byl oskarzony o lapowke, odwazyl sie jeszcze kiedykolwiek zrobic to samo? Jeszcze kilka takich oskarżeń pod jego adresem, nawet nieudowodnionych, nie pozostaje bez znaczenia. Jak z Michaelem Jacksonem.

    P.S. I'm sorry for your parents.


    --
    Kazdy ma swojego trupa w szafie
  • bombalska 14.08.19, 22:29
    Aha, i jeszcze. Pomysl z jakimi innymi dziewczynkami w tym okresie ten wujek mogl sie kontaktowac. Watpie, zeby jakikolwiek pedofil poprzestawal na jednej ofierze. Niestety, kazda moze wychodzic z takiego samego zalozenia jak ty, ze nie warto skladac zeznan, bo to nic nie zmieni. Pamietaj, ze w takich sytuacjach ludzie badani sa na wariografach i przez psychologow. Mysle, ze pomocne w takich sytuacjach sa fundacje, zajmujace sie tym tematem.

    --
    Kazdy ma swojego trupa w szafie
  • milva24 15.08.19, 14:21
    Ta sprawa już się dawno przedawniła. Jedynymi dziewczynkami z którymi się kontaktował a które znam były moje siostry ale tu bardzo pilnowałam, żeby ich nie zostawiać z nim sam na sam. Co prawda groził mi, że jeśli nie będę miła to zajmie się nimi (to było kiedy zaczęłam się wycofywać bo zaczęłam rozumieć, ze to jest złe) ale z rozmów w dorosłym życiu wiem, że udało mi się go upilnować i nic im nie zrobił. Siostry mi akurat wierzą choć obie były w szoku kiedy im powiedziałam. Raczej za bardzo nie miał w otoczeniu małych dziewczynek, wiele lat później urodziły mu się wnuczki ale z tego co wiem syn raczej nie utrzymuje z rodziną kontaktów i mieszka daleko. Sama widziałam kuzyna 20 lat temu. Wuj aktualnie umiera na raka jelita grubego.
  • cruella_demon 13.08.19, 13:11
    Wbrew medialnym, nagłośnionym sprawom, najczęściej osobą wykorzystującą dziecko okazuje się ktoś z bliskiego otoczenia. Ojciec, ojczym, wujek, dziadek.
  • woman_in_love 13.08.19, 13:24
    Albo ksiadz. Dla wielu ludzi ksiadz to jak czlonek rodziny. Naprawde.
  • majenkir 13.08.19, 19:11
    mail-na-gazecie napisał:
    > Może on z tych, co lubią małe dziewczynki...



    Po tym jak przeczytalam, ze "spala u wujka" tez mi to przyszlo do glowy.
    Nie chce tu nikogo oskarzac, ale to troche dziwne jednak...

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • zabka141 13.08.19, 14:26
    Nie, to raczej powinno byc:"Sluchaj Heniek, dosc mam spedzania czasu z 9latka. Robimy to albo tamto, sam mozesz wybrac i zaproponowac ale bez 9latki, bo niepokoi mnie twoje przywiazanie do tego dziecka."
  • kryzys_wieku_sredniego 13.08.19, 12:38
    Raz na dwa tygodnie! Oszalałabym, nawet do swojej mamy nie jeżdże tak często a mieszka 10 km dalej.
    Ale w pracy mam jakiś rodzinnych fanatyków którzy weekendu w domu nie mogą spędzić bo albo teściowie jedno albo drudzy, albo brat a to siostra ... taka cygańska natura.
  • hanusinamama 13.08.19, 13:00
    O to samo sie pytałam...rodziców mam niedalko, tesciów troche dalej..jakbym miała spedzac z jednymi lub drugimi co drugi weekend bym sie pochlastała...
  • bywalec.hoteli 13.08.19, 13:22
    Wątek raczej troll?

    --
    Lato smile
  • kyrelime 13.08.19, 12:45
    Wydaje mi sie, że to nie problem z bratanicą, tylko narzeczonym. Jeśli jemu sytuacja przeszkadza to czas nauczyć się asertywności. Dziecku trzeba wyznaczyć granice. Samo z siebie raczej ich nie wytyczy, bo cieszy się pewnie i czeka na odwiedziny wujka, dla niej to normalne, że jest tak jak kiedyś. To wujek jako dorosły powinien ogarnąć sytuację.
  • letizia89 13.08.19, 12:53
    No ale jak? Ona jak się do niego przyczepia, to już nikt nie jest w stanie jej odczepić i nawet nie próbuje. Jak pisałam w dzień ojciec tej dziewczynki śpi, matka ma pod opieką brata i zawsze jakąś pracę, więc dla niej to na rękę, teściowie zadowoleni, bo wnuczka taka stęskniona, a we mnie się wszystko gotuje.
  • kyrelime 13.08.19, 13:00
    Normalnie. Mówi jej np. "Kasiu, mogę z Tobą do 17.00 pograć w piłkę, a później z Zosią idziemy na kolację/chcemy sami pooglądać film itd". Rozumiem, że dziewczynka może czuć się samotna, ale to rodzice powinni zadbac o organizacje jej czasu a nie wujek. Chyba, że on tam jezdzi do opieki nad nia a Ty o tym nie wiesz?
  • letizia89 13.08.19, 13:06
    No widzisz, on jej nigdy tak nie powiedział. Pamiętam pare razy siedzieliśmy na kanapie objęcie, nagle wchodzi ona i "wujek gramy w piłkę" i on jak nigdy nic wstawał i zaraz szedł za nią. Jak był festyn w nocy, mieliśmy iść wszyscy (również matka i braciszek). I w którymś momencie matka mówi mały śpie, ja nigdzie nie idę. Na co teściowa "Nie ma problemu. Oni z nią pójdą. Matka: super, bo ja mam jeszcze zlecenia do skończenia". narzeczony od razu do bratanicy, gdzie ją zaprowadzi, no i cały wieczór był pod znakiem zabaw z 9 letnim dzieckiem.
  • kyrelime 13.08.19, 13:09
    No widzisz, to tylko potwierdza, że problem masz z narzeczonym.
  • odnawialna 13.08.19, 14:02
    Podpisuję się. Zachowanie tej dziewczynki jest zupełnie normalne. Sama mam 10-latkę i to jest wiek, kiedy jeszcze organizuje się jej czas. Nie cały, ale większość czasu dziecko potrzebuje uwagi i towarzystwa dorosłych. Rodzice jej tego nie dają, ale za to jest wujek. Wujek, który nie umie odmawiać. Nie miej pretensji do dziecka, ona nie rozumie, że może być namolna, ona zwyczajnie chce się bawić z wujkiem. Problem leży po stronie narzeczonego i jego relacji w rodzinie.
    Swoją drogą, moja córka też ma chrzestnego, który mieszka w innym mieście i niedawno się ożenił. Odwiedzają nas oboje co kilka miesięcy. Przywożą jakiś drobiazg dla córy, pogadają z nią, czasem pójdą na spacer, wypiją kawę i już.
    Nikt więcej nie oczekuje.
  • kyrelime 13.08.19, 14:12
    Tylko, że z opisu autorki można wysnuć wniosek, że dziewczynka w tym domu jest piątym kołem u wozu. Wujek, jako jedyny, który daje jej uwagę i poświęca czas, pełni pewnie dla niej bardzo ważną rolę. Nawiasem mówiąc ta więź, fakt, że wujek nigdy nie odmawia i nie męczy się wielogodzinną zabawą z dzieckiem plus wspólne spanie w jednym łóżku- dla mnie to też brzmi niepokojąco. Mój mąż ma starsze rodzeństwo i dla ich dzieci też był takim ulubionym wujkiem, który kupuje prezenty, wygłupia się i gra w piłkę. Na ogół jednak po godzinie takiej zabawy miał dość, jak zresztą większość dorosłych ludzi. Jestem też pewna, że gdyby któres z dzieci zasnęło w jego łóżku np.oglądając film to przeniósłby je do jego łóżka, ewentualnie przykrył i sam poszedł na kanapę. Co innego własne małe dzieci, a co innego 9-latka z rodziny.
    Imo autorka ma też problem z komunikacją z narzeczonym- winą obarcza 9-latkę, a problemy są tak naprawdę między dorosłymi.
  • odnawialna 13.08.19, 14:24
    Podobnie to widzę i też mnie zastanawia w tym wątku facet, który nie nudzi się towarzystwem 9-latki i nie odnosi jej do własnego łóżka. Swoją drogą, gdzie byli rodzice? nawet patrząc z czystej wygody dla obojga, zabrałabym dziecko do jego własnego łóżka. Mała jest pewnie zaniedbywana emocjonalnie, niby dorosłych do opieki nie brakuje, ale naprawdę poświęcić jej uwagę już nie bardzo ma kto (prócz wujka).
  • kyrelime 13.08.19, 14:40
    Dokładnie- matka nie zainteresowala się wieczorem, że dziecko nie przyszło spać? Bardzo niefajna sytuacja. Autorka patrzy emocjonalnie i odpowiedzialnością obarcza dziecko, ja to widzę tak, że to dorośli mają jakieś dziwne układy w tej rodzinie.
  • hanusinamama 13.08.19, 14:42
    Nie przesadzajcie z tym łózkiem...dziewczynka pewnie budziała sie jak jej młodszy brat darł sie w nody, poszła raz, drugi do wujka. I co z tego ze spi czasami u niego. Troszke demonizujecie...
  • kyrelime 13.08.19, 14:55
    Ależ autorka sama pisze, że dziewczynka jest pomijana w tej rodzinie. Być może nic z tego, ale jednak ja bym nie chciala żeby moje dziecko miało taką relację z wujkiem czy ciocią. Lubią się, chodzą razem na lody czy grają w coś, ale to ja jestem rodzicem, to ja mam z nim tworzyc więź. Tutaj granice są poprzestawiane i to stwierdzenie imo nie jest przesada.
  • mgla_jedwabna 14.08.19, 09:21
    Ale to nie jest normalne nawet przy założeniu, że żadnego molestowania tam nie ma. Dziewczynka we własnym domu powinna spać we własnym łóżku, chodzić spać o godzinie stosownej dla dziewięciolatki, czasem usłyszeć, że wujek teraz chce robić coś innego niż grać w piłkę. Tu chodzi o wyznaczanie granic, o pokazanie dziecku, że dorośli mają swoje sprawy, do których ona nie ma dostępu, natomiast ona ma swój świat, którego granice również są jasne. Że istnieje coś takiego, jak konsekwencje - nie umyje zębów pod opieką wujka, to na drugi raz już nie będzie pod opieką wujka. Oraz że można akurat nie chcieć z kimś spędzać czasu - i to nie znaczy, że się gorąco nie kocha, olewa itd.

    Widzę w tej rodzinie tendencję do traktowania innych ludzi jak lalek do spełniania zachcianek - mama narzeczonego mówi "niech oni idą z małą" nie pytając "onych" o zdanie. Mała zarządza zabawę piłką i nie jest to pytanie "wujku, czy masz ochotę...?". Autorka wątku też zaczyna wpadać w schemat, bo jak dotąd, nie widzę relacji typy "rozmawiałam o tym z narzeczonym i on twierdzi, że...".
  • hanusinamama 14.08.19, 13:17
    O ktorej godzinei chodzą spać dzieci to juz inna historia. U mnie moja 7latka o 21, a była u niej kolezanka na wakacje i dla tej godizna stosowna to 24...
  • 7katipo 14.08.19, 14:17
    Co Wy z tym wspólnym spaniem? Dziecko spało U wujka, a nie Z wujkiem - tak zrozumiałam.
  • milva24 13.08.19, 12:52
    A co na to Twój narzeczony? Nie, dla mnie jako matki nie byłoby to normalne, żeby kilkulatka spędzała cały czas z wujem. Być może nie ma w tym nic zdrożnego ale dorosly mężczyzna śpiący z kilkulatką, która nie jest jego córką to jednak coś dziwnego. Być może jestem uprzedzona przez własne przykre doświadczenia ale przyjrzyj się tej sytuacji.
  • letizia89 13.08.19, 12:57
    Narzeczony widze, że jest bardzo za nią. Może gdyby próbował się buntować, ale nie. On z nią gra, bawi się, pomaga w nauce. Jest jak taki ojco-kumpel. To że śpią razem, mi osobiście też się nie podoba, ale nie podejrzewam go o nic złego, tym bardziej że obok w pokoju śpią dziadkowie. Wcześniej, zanim urodził się brat, a potem gdy był mały i spał w kołysce, to ona spała z rodzicami, więc to po prostu kwestia tego, że ona nie umie spać sama.
  • lauren6 13.08.19, 13:01
    Zaraz, oni śpią razem w jednym łóżku?
  • raczek47 13.08.19, 13:16
    Przecież pamiętacie wątek onewoman,której ojciec molestował córkę (dziadek wnuczkę)i też nikt nic nie podejrzewał,że dziadek jest zwyrodnialcem. W domu była babcia.
    Facet który śpi w jednym łóżku z 9letnią bratanicą jest dla mnie zboczeńcem ,niestety.
    Czy Ty tego nie widzisz?
  • milva24 13.08.19, 13:22
    Może być zboczeńcem ale nie musi. Niech ona się temu po prostu przyjrzy. Bezpodstawne oskarżenia są bardzo krzywdzące.
  • cruella_demon 13.08.19, 13:25
    I tak ma coś z deklem nie halo. Dorosły mężczyzna, który śpi w łóżku z 9latką, nawet jeżeli nie jest pedofilem, to do normalnych raczej też nie należy.
  • bombalska 13.08.19, 23:59
    Ja facetom nie ufam. To spanie razem nie jest normalne. Super, ze on sie nia zajmuje, bo ewidentnie ta dziewczynka czuje sie odtracona. Ale spanie razem to juz inny aspekt tej sprawy. Na miejscu watkodajki dyskretnie porozmawialabym z matka dziewczynki.

    --
    Kazdy ma swojego trupa w szafie
  • 3-mamuska 15.08.19, 03:13
    raczek47 napisała:

    > Przecież pamiętacie wątek onewoman,której ojciec molestował córkę (dziadek wnuc
    > zkę)i też nikt nic nie podejrzewał,że dziadek jest zwyrodnialcem. W domu była b
    > abcia.
    > Facet który śpi w jednym łóżku z 9letnią bratanicą jest dla mnie zboczeńcem ,ni
    > estety.
    > Czy Ty tego nie widzisz?

    TAM BABCIA A ŻONA WIEDZIAŁA. I to zapewne od lat.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • zabka141 13.08.19, 14:31
    Dokladnie, szok! Albo troll
  • megwhite25 13.08.19, 13:07
    Ona ma 9 lat !!! I musi spać z wujkiem bo nie umie spać sama? To absurd . Jak przyjedziecie kiedyś ze swoimi dziećmi też będzie wujek z nią spal. ?.
    Twój narzeczony będzie fajnym ojcem , ale chyba w rodzinie tej dziewczynki jest jakiś kłopot ze ona chyba nie akceptuje brata i weszła za bardzo w relacje z wujkiem żeby cieszyć się ,, rodzicielska" opieką.
  • mgla_jedwabna 14.08.19, 09:23
    "Fajnym" ojcem będzie na pewno, odpowiedzialnym niekoniecznie.
  • disco-ball 13.08.19, 13:44
    Spała w tym samym łóżku? 9latka??
    Nie wyobrażam sobie, zeby moja corka w tym wieku spała w łóżku z moim bratem.
    Zwłaszcza, ze w tym samym domu ma swoje własne łóżko.
    Nie zapala Wam się czerwona lampka??
  • lelija05 13.08.19, 12:57
    Też by mi to dało do myślenia uncertain

    --
    Wiedźmy nikt tu nie widział od lat.Podobno wykończyła ją ostatecznie na dobre para dzieciaków, które uciekły z domu.-Dzisiejsza młodzież-mruknął Rincewind.-Moim zdaniem to wina rodziców-oświadczył Dwukwiat.
  • letizia89 13.08.19, 14:09
    Już pisałam spała u niego ze dwa razy, bo długo grali na playstation i ona po prostu padła. Ja akurat przyjechałam drugiego dnia i akurat trafiłam jak dostawała ochrzan od matki (ona i mój narzeczony bo nie dopilnował), bo zębów nie umyła. Narzeczony się bronił, że też mogła zawołać córkę lub po prostu po nią przyjść. W kłótnię wtrąciła się babcia i stwierdziła, żeby (matka dziewczynki) dała spokój, że to był tylko raz i by dała spokój. Ja nie podejrzwam mojego narzeczonego o najgorsze, on jest dla niej po prostu prawie jak ojciec połączony z najlepszym kumplem. A moja obawa jest taka, że ona będzie zawsze u niego na pierwszym miejscu.
  • wiosenna117 13.08.19, 16:21
    Nie, będzie miał własne dzieci to będzie im poświęcał swój czas.
  • hrabina_niczyja 13.08.19, 16:43
    Ty a może to jest jej ojciec?
  • majenkir 13.08.19, 19:17
    big_grinbig_grinbig_grin

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • cruella_demon 13.08.19, 19:47
    Wy się śmiejecie, ale ja znam osobiście podobny przypadek. Facet bardzo zaangażowany w wychowanie siostrzeńca żony, a swojego chrześniaka. Niby dlatego, ze żona nie chciała dzieci, a on kocha dzieci (to akurat prawda) no i to jego chrześniak. otóż ptaszki ćwierkały, że dziecko jest jego. Oficjalnie do niczego się nie przyznał ani on, ani szwagierka, dzieciak (już student) o plotkach chyba nie wie i uważa za ojca męża matki. Ale ja jestem pewna, ze te plotki są prawdziwe i to naprawdę jest jego syn. Lata całe po rozwodzie z żoną (powód zupełnie inny, ona go rzuciła dla kochanka) pan regularnie się z nim spotyka, wszedł w rolę przyjaciela domu (mimo dużej odległości, różne miasta) zabiera "chrześniaka" do siebie co roku na wakacje, razem wyjeżdżają na długie weekendy, no jest lepszym ojcem niż niejeden prawdziwy ojciec po rozwodzie. A teraz chłopak dostał się na studia w jego mieście, wybrał taki sam kierunek, a wujek już mu praktycznie załatwił ścieżkę kariery w zawodzie. Do tego są bardzo podobni do siebie fizycznie, nawet poruszają się w taki sam sposób.
  • cruella_demon 13.08.19, 19:48
    Aha pan wszedł w nowy związek, ma własne dziecko, a mimo to nigdy nie zaniedbał kontaktów z "chrześniakiem".
  • tairo 16.08.19, 20:39
    A ten twój narzeczony to takie wątłe chucherko, że padniętej dziewięciolatki nie daje rady odnieść do jej łóżka W TYM SAMYM DOMU?
  • 3-mamuska 16.08.19, 21:55
    tairo napisała:

    > A ten twój narzeczony to takie wątłe chucherko, że padniętej dziewięciolatki ni
    > e daje rady odnieść do jej łóżka W TYM SAMYM DOMU?

    A może bo nikt nie pomyślał ze nie chce jej nosić dotykać.
    Wolał położyć się z boku (nawet w tym samym łóżku można spać oddzielnie) może wziął koc spał w nogach.
    Ja bym dziecka 9-latka nie podniosła wystarczy, ze facet jest dość szczupły 70-80 kg i nie pracuje jakiś ciężko fizycznie.
    Może nie chciał chodzić po domu budzić rodzinki matki czy dziadków.
    Jak jest z nią związany to nie uznał tego jako coś chorego.
    Ciekawe jakby ciocia spała z 9-latkiem tez by te same osoby gadamy o pedofilii?

    Ja uważam ze to chore, ze cześć z was skupiła się tylko na przypadkowym spaniu z młoda ,gdyby chciał miały 1000 innych sytuacji do molestowania.
    Naprawdę jak się kocha jakieś dziecko to nie myśli się ze inni odbiorą to jako molestowanie.
    I ocenia tylko taka postawę.
    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • tairo 16.08.19, 22:06
    Nie chce nosić, dotykać, ale bez problemu śpi z nią w jednym łóżku? Serio?
  • gama2003 17.08.19, 18:42
    Otóż to.
    Dorosły wujek, który może spać z narzeczoną, w weekend. Gdzie można pójść spać ,, później,, , woli towarzystwo dziewięciolatki ?
    Rozumiem sympatię do dziecka, ale tu przesłania ona potencjalne szaleństwa z narzeczoną. Fajne wypady tu i tam, na które czasu ta para nie ma.
    On nie zrezygnuje z wyjazdu do domu/siostrzenicy. Spanie w jednym łóżku mnie alarmuje, to że wszyscy się zachowują jakby nigdy nic to przecież typowe. Bo jak, w porzadnej rodzinie ? Takie insynuacje ?
    Współczuję autorce, ten etap związku dziwacznie wyglada i kiepsko rokuje.
  • asia_i_p 13.08.19, 12:52
    Tak na razie to nie bratanica jest problemem, tylko fakt, że macie z narzeczonym różne sposoby komunikacji. Ty oczekujesz, że on się domyśli, on używa komunikatów bezpośrednich i tak patrząc na to, co opisujesz, w całej rodzinie dominuje taki sposób komunikacji. Oba style są w porządku, ale kiepsko się dogadać, jeżeli każdy ma inny. Spróbuj wejść w jego styl i powiedz, że chciałabyś spędzić następny weekend sam na sam, bez bratanicy. Jeżeli na to odpowie, że woli w trójkę z bratanicą, to wtedy można rzeczywiście uznać bratanicę za problem.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • rosapulchra-0 13.08.19, 12:52
    Jesteś zazdrosna o 9-letnie dziecko?

    --
    A to nie wiesz, że jak kobieta "rozkłada nogi", to jej się otwiera taka czarna dziura, co zasysa z niespotykaną siłą wszystkie samce jak leci, aż po horyzont zdarzeń...? by memphis90
  • elenelda 13.08.19, 13:35
    Gdyby mój narzeczony spał z 9-letnią bratanicą to bym była bardzo zaniepokojona.
  • disco-ball 13.08.19, 13:45
    Tez tak uwazam
  • rosapulchra-0 13.08.19, 14:30
    O spaniu (sporadycznym) doczytałam później.

    --
    Na forum najrozsadniej jest ze wszystkim sie ukrywać, bo nigdy nie wiadomo co Ci wypomna wink by jak_matrioszka
  • aerra 13.08.19, 13:47
    A ty byś nie była, jakby twój maż spał w jednym łóżku z 9-letnią bratanicą?

    Chociaż akurat zazdrość to nie jest to uczucie jakie mi przychodzi na myśl w takiej sytuacji.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • letizia89 13.08.19, 14:00
    Mi nie chodzi o sam fakt spania razem z nią, tylko o zażyłość między nimi. Zrobiłyscie wielkie halo z tego, a oni spali razem jakieś dwa razy, bo po prostu ona grała z nim i potem zasnęła. Wiedzieli o tym dziadkowie, wiedziała matka, gdyby 9 latka czuła się źle z wujkiem zasygnalizowałaby jakoś, a ona sama do niego lgnie i razem bawią się.
  • milva24 13.08.19, 14:08
    A jak Ty sobie wyobrażasz sygnalizowanie przez dziecko, że krzywdzi Cię człowiek którego kochasz? Toż dorosłe osoby sobie z tym nie radzą i nieraz po latach wychodzi.
  • milva24 13.08.19, 14:09
    Tym bardziej, że sama piszesz, że na rodziców ra mała jakby co nie ma co liczyć bo każdy jest zajęty sobą. Choć oczywiście dopuszczam możliwość, że Twój narzeczony to dobry człowiek, może trochę mało dojrzały emocjonalnie, który nie potrafi postawić granic rodzinie.
  • letizia89 13.08.19, 14:12
    Ona ma 9 lat, jakby jej krzywdę robił, to widać by było raczej, bała by się go, uciekała przed nim, potrafiłaby też wyartykułować, że wujek zachowuje się w dziwny sposób, a ona na jego widok skacze z radości i zaraz chce grać. Inni muszą ją hamować, bo np. zbliża się obiad i trzeba do stołu a nie na dwór.
  • milva24 13.08.19, 14:17
    Jeśli nie robiłby nic dla niej bolesnego a tylko dotykał/kazał się dotykać a do tego jako jedyny (co sama wielokrotnie podkreślasz) okazywał jej troskę i poświęcał czas dlaczego miałaby reagować strachem?
  • 3-mamuska 14.08.19, 00:42
    milva24 napisała:

    > Jeśli nie robiłby nic dla niej bolesnego a tylko dotykał/kazał się dotykać a do
    > tego jako jedyny (co sama wielokrotnie podkreślasz) okazywał jej troskę i pośw
    > ięcał czas dlaczego miałaby reagować strachem?


    Weź kobieto się otrząśnij bo płyniesz...

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • alin9 13.08.19, 14:21
    Wiemy o tych osobach tyle co nam napisałaś.Dlatego nikt nie mówi,ze narzeczony krzywdzi.Po prostu wyrażamy swoje zdanie na temat spania z dzieckiem w jednym łóżku.Może być faktycznie jedyną osobą w domu,która ma czas dla dziewczynki.Dlatego na jego widok się cieszy.Ona szuka akceptacji u kogoś.Nie wie,że można inaczej bo nikt jej nie pokazał.
  • kyrelime 13.08.19, 14:34
    Absolutnie nie twierdzę, ze on robi jej krzywdę. Ale muszę sprostować- jeśli chodzi o wiedzę na temat wykorzystywania absolutnie nie masz racji. Nie piszemy o przypadku, gdy przypadkowy dorosły napada dziecko i wykorzystuje. Większość przypadków pedofilii to właśnie powolne szykowanie sobie gruntu. Jest budowanie więzi, uwaga, wspólne spędzenie czasu. Dziecko, które kocha sprawcę nie jest skłonne go zadenuncjowac- może czuć się winne, może bać się, że on pójdzie do więzienia, że przestanie je kochac, nie będzie wspólnego czasu, nie bedzie prezentów itd. Piszę to w oderwaniu od waszej sytuacji- chodzi o to, że takie myślenie, że by coś powiedziala, ze byloby coś widac w wielu przypadkach jest nieprawdziwe. Ofiary często zaczynają mówić o tym, co miało miejsce dopiero gdy same sa dorosłe i zaczyna do nich docierać, że spotkała je krzywda.
  • cruella_demon 13.08.19, 14:42
    Dokładnie tak. A samo wykorzystywanie nie musi od razu oznaczać penetracji. Wystarczy, że on się w tym łóżku np. tylko o nią poociera.
    Na samą myśl, ze brat męża (który nomen omen ma z naszym dzieckiem kontakt bardzo dobry) miałby spać z nim w jednym łóżku, robi mi się niedobrze.
  • manon.lescaut4 13.08.19, 20:49
    Jak najbardziej. Sorry Letizia, ale to nie jest takie proste. Wystarczy przypomnieć sobie ostatni dokument o Jacksonie... Ci chłopcy (chyba w podobnym wieku?) tez nie czuli, ze dzieje im się krzywda, wprost przeciwnie, cieszyli się z atrakcji, jakie im oferował i ze spędzanego wspólnie czasu. A „jakieś tam macanki” traktowali jako obowiązek, przykry dodatek i warunek tych wszystkich super rozrywek z wujkiem Michaelem. Z punktu widzenia dziecka nie czuli się bardzo skrzywdzeni, nikt ich dosłownie nie zgwałcił ani nie zadał fizycznego bólu, a oni w tym wieku nie rozumieli, ze ktoś de facto ich zgwałcił i wyrządził krzywdę.
  • bombalska 14.08.19, 00:14
    Dokladnie tak samo bylo w filmie Leaving Neverland o Michaelu Jacksonie. Dla dzieciakow byl bogiem, kochaly go, a on wchodzil z nimi w relacje zwiazkowa i wykorzystywal. Ofiary poczuly krzywde dopiero wtedy, gdy same doczekaly sie dzieci i zobaczyly ich bezbronnosc.

    --
    Kazdy ma swojego trupa w szafie
  • mgla_jedwabna 14.08.19, 09:32
    Nie doceniasz potęgi manipulacji oraz więzi emocjonalnej między sprawcą a ofiarą.
  • alin9 13.08.19, 14:08
    Mnie akurat więzi rodzinne nie dziwią.Dziecko chce fajnie spędzać czas.Wujek jest w stanie to zaoferować.Fajne jest to,że robi to sam z siebie a nie bo wypada.Sama napisałaś,że nie komunikujesz swoich potrzeb.Dopóki nie zaczniesz jasno wyrażać swoich potrzeb nikt nie ma obowiązku się ich domyślać.Tylko Ty masz tu problem.
  • aerra 13.08.19, 15:33
    To to jest jakaś naprawdę porąbana rodzina, skoro wszyscy o tym wiedzą i nie widzą w tym nic dziwnego.
    Mają w tym domu tylko to jedno łóżko wolne? Zanieść dziecka do jego własnego łóżka nie można? On sam nie może się położyć spać gdzie indziej tylko akurat z 9-latką?

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • 3-mamuska 14.08.19, 00:41
    rosapulchra-0 napisała:

    > Jesteś zazdrosna o 9-letnie dziecko?
    >

    Rosa jak zwykle błysnęła 🤣🤣🤣🤣
    Tak bo facet zamienia swoją kobietę na dziecko rodzina nic nie robi z tym ze maja darmowa niańkę.
    Ciekawe czy jakby im się dziecko nie urodziło to dziewczyna będzie z nim siedziała do tatuś będzie do bratanicy jeździł.
    Zdjęcia ze ślubu tez pewnie będą z siostrzenica pomiędzy nowożeńcami.
    A potem będzie żeby wujek wspierał finansowo zapisał majątek na bratanice.

    Moja matka tez uważała ze siostra ma za...srany obowiązek zajmować się siostrzeńcem.



    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • pani-nick 13.08.19, 12:53
    yyy... może jestem nienormalna, ale dla mnie byłby to dowód na to, że narzeczony jest idealnym kandydatem na ojca moich dzieci.
    ale dla mnie posiadanie dzieci było bardzo istotnym elementem związku i dość dużą wagę do tego przywiązywałam.
    natomiast problemem byłoby dla mnie spędzanie co drugiego weekendu u rodziny narzeczonego. i tu bym jednak negocjowała.
  • hanusinamama 13.08.19, 12:58
    O ile Pan mając swoje dzieci nie bedzie jezdził na kazdy weekend i kazdy urlop do rodziców i siostry. Znam takiego Pana...
  • jolie 13.08.19, 16:29
    Moje doświadczenie (i obserwacje) wskazują, że takie zachowanie wobec bratanicy może nie mieć absolutnie żadnego przełożenia na przyszłe ojcostwo. Pomijam już, że dla mnie taki nieasertywny i sterowany przez rodzinę facet zawsze był aseksualny. Gustowałam zawsze w facetach typu samotny wilk.
  • ira_08 13.08.19, 17:31
    >yyy... może jestem nienormalna, ale dla mnie byłby to dowód na to, że narzeczony jest idealnym kandydatem na ojca moich dzieci.

    No nie wiem... Zabawy piłką i festyny to chyba tylko niewielki wycinek ojcostwa?
  • lelija05 13.08.19, 12:54
    I teraz wyobraź sobie sytuację, że macie dzieci, obowiązki, wspólne sprawy i problemy. A twój partner- mąż, nadal przekłada nad waszą rodzinę, bratanicę i jej problemy. Chyba musicie to przemyśleć. Żebyś nie miała jak Defoult, której mąż na każde pierdnięcie siostry popyla do Włoch, mimo, że jest już wiekowy i sercowiec.

    --
    Wiedźmy nikt tu nie widział od lat.Podobno wykończyła ją ostatecznie na dobre para dzieciaków, które uciekły z domu.-Dzisiejsza młodzież-mruknął Rincewind.-Moim zdaniem to wina rodziców-oświadczył Dwukwiat.
  • letizia89 13.08.19, 13:00
    No ja właśnie zaczynam się tego obawiać.
  • lelija05 13.08.19, 13:14
    Przeczytałam twoje pozostałe odpowiedzi w tym wątku i ja bym nie dała rady, to chora sytuacja. Jesteście razem 1,5 roku, a on chyba nie traktuje cię poważnie. A już spanie z siostrzenicą, to dla mnie nie do przyjęcia, już widzę moje dzieci w takiej sytuacji, wiały by w podskokach.

    --
    Wiedźmy nikt tu nie widział od lat.Podobno wykończyła ją ostatecznie na dobre para dzieciaków, które uciekły z domu.-Dzisiejsza młodzież-mruknął Rincewind.-Moim zdaniem to wina rodziców-oświadczył Dwukwiat.
  • sacea 13.08.19, 22:06
    U nas było podobnie, urodziła się córka i zajęła miejsce nr 1
  • hanusinamama 13.08.19, 12:56
    Pierwsze pytanie: chłopak kazdy weekend spedza z rodzina?? Bo mnie by tutaj sie czerwona lampka zapaliła. Mieszka w Wawie, tam ma dom...i co na kazdy weekend do rodziny ziu?? MOja kolezanka tak ma....po ślubie, maja swój dom ale kazdy weekend z jego rodzicami, bo tam jest "dom" jej męża...
  • letizia89 13.08.19, 12:59
    Co każdy nie, średnio co dwa czasem co trzy tygodnie.
  • hanusinamama 13.08.19, 13:02
    I tak bym sie zastanawiała jak to bę dzie dalej wyglądać. Chcesz 2 weekendy w meisiacu spedzać z jego rodziną u niego w domu?? MOj mąż tez pracował i mieszkał w jednym miescie, jego rodzice 50 km we wsi...jestesmy tam raz na 2 miesiące...mamy swoje zycie i weekendy chcemy spedzać inaczej niz z rodzicami.
  • memphis90 13.08.19, 15:22
    Więcej czasu spędzają z jej rodziną...

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • hanusinamama 13.08.19, 23:01
    Jezusicku...nie doczytłam. Czyli co? Jeden weekend u niego, drugi u niej...a w życiu.
  • babcia.stefa 13.08.19, 13:16
    Opcja "jeżdżenie do czyjejś rodziny, choćby najfajniejszej, co 2 tygodnie" jest opcją "po moim trupie". Opcja "mój mąż zajmuje się regularnie cudzym dzieckiem" to w ogóle jakiś hardcore.

    --
    "Dobrze ze dzieki PiS zostałaś zmuszona zeby zacząć szanować bliskich"
    asmarabis
  • triss_merigold6 13.08.19, 13:34
    Dokładnie. Przy czym to dziecko ma obydwoje rodziców i dziadków, to nie sierota z domu dziecka.
  • babcia.stefa 13.08.19, 14:50
    Z każdym postem coraz gorzej to wygląda.

    Dorosły facet meldujący się co 2 tygodnie u rodziny - soraski, to jest nienormalne. Normalni ludzie od pewnego wieku mają własny dom, w którym wolą spędzać czas i przedkładają towarzystwo partnera nad mamusię czy dziewięciolatkę.

    Facet spędzający niesymboliczną ilość czas z cudzym dzieckiem - soraski, nienormalne do kwadratu. Jasne, jak się jest ukochanym wujkiem, można czasem zabrać na lody, do kina, pograć w piłkę. Ale nie spędzać całe dnie w weekend, na który wszyscy pracujący ludzie czekają jak kania dżdżu, żeby wreszcie wymienić z ukochaną osobą komunikaty inne niż "kup śmietanę".

    Wujek śpiący z dziewczynką w jednym łóżku - absolutny obłęd. Dziecko się budzi i wysyła do własnego łóżka albo idzie spać na jakąś kanapę, jak się ma aż tak miękkie serduszko, ale na litość, to nie jest dwulatek, który będzie godzinę marudził, jak się obudzi.

    --
    "Dobrze ze dzieki PiS zostałaś zmuszona zeby zacząć szanować bliskich"
    asmarabis
  • frey.a86 13.08.19, 12:57
    A ty jesteś na 100% pewna, że to brat męża jest ojcem tej małej?
  • milva24 13.08.19, 13:00
    O, to by było jakieś wytłumaczenie.
  • mama-ola 13.08.19, 13:03
    > A ty jesteś na 100% pewna, że to brat męża jest ojcem tej małej?

    No tu się zrobiło ciekawie! smile A już chciałam sobie odpuścić ten wątek.
  • cruella_demon 13.08.19, 13:05
    Po pierwsze, to nie z dzieckiem masz problem, tylko z narzeczonym. To nie dziecko się jego uczepiło, bo gdyby nie chciał, to by nie jeździł.
    Po drugie, WTF? Śpią razem?!
  • letizia89 13.08.19, 13:08
    Nie zawsze, raz czy dwa razy tak się zdarzyło, bo długo grali w play station i ona po prostu zasnęła u niego. Potem jej matka miała pretensję, że on jej z zębami nie dopilnował.
  • mama-ola 13.08.19, 13:22
    Wygląda na to, że zabawy z bratanicą są pasją Twojego narzeczonego jak nie przymierzając dla kogoś innego wspinaczka po górach. Uwielbia się z nią bawić, iść gdzieś i wynajdywać jej atrakcje, może godzinami grać na play station, aż do padnięcia, rzuca wszystko dla pogrania w piłkę z małą.
    Jakbyś się związała z alpinistą, zostawiałby Cię dla gór. A ten Cię zostawia dla... zabaw z bratanicą.
    Dziwny jest. Może go sobie odpuść?
  • triss_merigold6 13.08.19, 13:30
    Co to znaczy, że 9-latka nie jest monitorowana i chodzi spać dopiero kiedy padnie?
  • stara.mostowiakowa 13.08.19, 13:13
    Tak ogólnie niezdrowa sytuacja w tej rodzinie. Najwięcej do powiedzenia jak macie spędzać czas podczas odwiedzin ma dziewięciolatka, teściowa i bratowa. Twoje zdanie się nie liczy czy się nie odzywasz? A on to jakaś stłamszona pierdoła czy naprawdę przedkłada towarzystwo siostrzenicy nad twoje? Ja mam niestety negatywne doświadczenia z relacjami rodzinnymi, które były zbyt bliskie jak na moje potrzeby.
  • asia_i_p 13.08.19, 13:21
    Mnie to wygląda bardziej na sytuację, że w tej rodzinie każdy mówi, co mu potrzeba, a w rodzinie autorki było więcej zgadywania, domyślania się, uprzedzania potrzeb. Zwróć uwagę, jak to wygląda w pierwszym opisie - matka partnera powiedziała, żeby wziął małą, autorka była zła, że nikt się nie domyślił, że chcą iść sami. Dla autorki pewne rzeczy są oczywiste - że młodzi zakochani spędzają czas razem bez innych, na przykład, więc nie mówi, że chce iść gdzieś sam na sam, tylko spodziewa się, że tak będzie. W tej rodzinie panuje widać inny sposób spędzania wolnego czasu i inny sposób komunikowania się i być może wcale jej nie próbują tłamsić, tylko sądzą, że skoro nie proponuje nic innego, to jej to odpowiada.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • asia_i_p 13.08.19, 13:22
    Ja zrozumiałam, że ona u niego nocuje - w jego mieszkaniu, nie w jego łóżku. I to jest dla mnie całkowicie normalne.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • lauren6 13.08.19, 13:28
    Autorka nie odpowiedziała na moje pytanie, więc nadal nie wiemy czy chodzi o jeden pokój czy jedno łóżko.
  • triss_merigold6 13.08.19, 13:32
    Wszystko jedno, na bank w tej rodzinie jest jakis chory układ. Młody facet, który pasjami spędza czas z 9-latka, no bez jaj. Lolitkę sobie znalazł.
  • rosapulchra-0 13.08.19, 17:58
    Tris, jak zwykle, ma zboczone myśli.

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • lot_w_kosmos 17.08.19, 18:10
    Ma normalne myśli.
    Takie się od razu nasuwają.
  • milva24 13.08.19, 13:33
    Napisała, że śpią razem. Dla mnie to oznacza jedno łóżko.
  • iwles 13.08.19, 13:41

    Ja zrozumiałam, że to jest jeden dom wielorodzinny, więc pewnie narzeczony ma tam swój pokój.




    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • letizia89 13.08.19, 13:56
    Owszem spali w jednym łóżku, to dom rodzinny mojego narzeczonego. Oboj jest pokój jego rodziców. I nie że śpią zawsze. Tego dnia grali ponoć w playstation i mała po prostu "padła". Normalnie idzie spać do siebie, to były chyba dwie takie sytuacje. Tam problem jest taki, że każdy jest zajęty: ojciec pracuje w nocy i w dzień śpi, matka zajmuje się małym i pracuje, i nikt nie poświęca jej czasu.
  • alin9 13.08.19, 14:02
    Ty serio uważasz za normalne spanie z 9 latką?!W każdej rodzinie wszyscy są zajęci.Skoro mała po prostu "padła" to narzeczony mógł po prostu iść spać gdzie indziej.To był dom jednorodzinny nie komórka.
  • 3-mamuska 14.08.19, 00:50
    alin9 napisała:

    > Ty serio uważasz za normalne spanie z 9 latką?!W każdej rodzinie wszyscy są zaj
    > ęci.Skoro mała po prostu "padła" to narzeczony mógł po prostu iść spać gdzie in
    > dziej.To był dom jednorodzinny nie komórka.


    Może nie było gdzie...
    2 rodziny w jednym domu, plus jego pokój.
    Jeśli ktoś nie ma brudnych myśli to dla niego nie jest to nienormalne. Jak rodzeństwo czy choćby spanie w jednym namiocie podczas wyjazdu w jednym pokoju hotelowym.
    Zdarzają się takie sytuacje nie codziennie i w wyjątkowych okolicznościach.

    Nasz młody czasem zaśnie u nas, 12 lat ma , ja z nim śpię mąż śpi na sofie. Nie widzę w tym nic złego.
    A skoro są zżyci to traktuje ja jak siostrę czy córkę.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • tt-tka 13.08.19, 14:05
    letizia89 napisała:

    > Owszem spali w jednym łóżku, to dom rodzinny mojego narzeczonego. Oboj jest pok
    > ój jego rodziców. I nie że śpią zawsze. Tego dnia grali ponoć w playstation i m
    > ała po prostu "padła".

    W lozku grali, ze padla tam, gdzie siedziala ?
    Padnieta mala bierze sie na rece/budzi i niesie /prowadzi do jej wlasnego lozka.

    Dziewczyny slusznie pisza, ze problem to ty masz z narzeczonym i soba, a nie z bratnica.
    Powiedz mu wyraznie/powiedz po przyjezdzie wszystkim, ze milo ich widziec, ale odI wtedy 20.00 (dowolnej innej godziny) chcesz spedzic czas tylko z narzeczonym, wyjsc tylko we dwoje czy cus w podobie. I wtedy zobaczysz, jak bedzie.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • berdebul 13.08.19, 16:36
    Mała padła, narzeczony pewnie grał do rana i po wyłączeniu konsoli padł obok. Nigdy nie grałaś całą noc? wink
  • triss_merigold6 13.08.19, 16:48
    Nigdy.
  • berdebul 14.08.19, 22:25
    A ja wielokrotnie, w tym często z mężem siostry i o zgrozo, spaliśmy w jednym łożku. On mocno pełnoletni, ja wczesne naście. big_grin Wszyscy żyją, pedofilii nie było, zdrady też nie.
  • milva24 13.08.19, 14:05
    I takie właśnie zaniedbane emocjonalnie dzieci często padają ofiarą pedofili z rodziny. Bo najpierw taki wujek poświęca uwagę, zmiękcza i urabia ofiarę a dopiero później zaczyna przekraczać granice. Najgorsze, że później takie dziecko samo się obwinia a jeszcze jak przyjdzie co do czego otoczenie zarzuci, że samo chciało się z tym wujkiem spotykać, z nim spać czy przyjmowało od niego prezenty. To że dziadkowie spali w pokoju obok to nic nie znaczy. Gdyby Twój narzeczony chciał zrobić bratanicy krzywdę nic by to nie zmieniło. Ja mam tylko nadzieję, że projektuję na tę sytuację swoje własne lęki i przeżycia i nic takiego nie ma faktycznie miejsca.
  • letizia89 13.08.19, 14:23
    Mnie osobiście też nie podoba się ta sytuacja, ale widząc go i jego rodzinę staram się być obiektywna. I widzę też ich relacje: on jej nie urabia, oni od jej maleńskości mają po prostu bardzo dobry kontakt. Z tego co mówiła jego matka od małego się wygłupiali, on puszczał jej bajki, muzykę, zaraził pasją do sportu. Póki ona była jedynaczką i mniejsza, to rodzice bardziej troszczyli się o nią. Potem wyszło jednak tak, że ojciec dostał pracę nocną, urodził się braciszek, a bratanica zaczęła być bardziej zazdrosna, więc też i jeszcze bardziej zbliżyła się do wujka. Ich relacja to nie jest taka po prostu wujek - bratanica (sama mam dwóch siostrzeńców i nasza więź choć dobra to taka bardziej formalna), on jest jakby jest starszym bratem, ciężko to powoedzieć, bo to trzeba zobaczyć. Pomaga jej, bawi się nia, ale i karci jak np. zaczyna dokuczać młodszemu bratu. I ona słucha bardziej jego niż własną matke.
  • alin9 13.08.19, 14:33
    Sama sobie odpowiedziałaś.Od zawsze mają dobry kontakt.Więc w czym konkretnie jest problem?Z brakiem komunikowania z Twojej strony?
  • letizia89 13.08.19, 14:40
    Z tym, że mam wrażenie, że on ją traktuje jakby była jego dzieckiem i że wiele rzeczy jest pod nią. Boje się czy jeśli w przyszłości będziemy mieć dzieci, czy mimo to ona nie będzie u niego na pierwszym miejscu? Ja też mam dwóch siostrzeńców i też się z nimi bawiłam, pomagałam nieco siostrze opiekowałam. Jednak granice były jasne, ja z nimi bywałam może z dwie godziny, raz na jakiś czas, a potem byli z rodzicami. Granica zawsze była jasna, a tutaj tej granicy nie ma.
  • kyrelime 13.08.19, 14:49
    Może też być tak, że po urodzeniu dzieci Ty przestaniesz dla niego istnieć, bo on będzie chciał się bawić, grać w piłkę czy na konsoli, spać z nimi i być super w relacji. A Ty będziesz gotować, prać i sprzątać.
    Ogółem nie wiesz jak będzie, ale zanim zdecydujesz się na dziecko z nim, przemysl sprawę poważnie. Póki co.wyglada na to, że macie problem z komunikacją plus on ma problem z relacją z tym dzieckiem(co najmniej za słabe granice). I to naprawdę nie wina tego dziecka.
  • letizia89 13.08.19, 14:55
    Ja wiem, że to nie wina dziecka, ale po prostu ono jakby bylo między nami. Czuję się czasem tak, jakby ona była dziezkiem z jego pierwszego związku, które zawsze gdzieś tam jest i należy brać pod uwagę.
  • kyrelime 13.08.19, 14:57
    Rozumiem Twoje odczucia. Ale póki to narzeczony nie będzie miał potrzeby tego zmienić nic nie zrobisz. A z tego co piszesz jemu jest dobrze tak jak jest.
  • tt-tka 13.08.19, 16:09
    letizia89 napisała:

    > Ja wiem, że to nie wina dziecka, ale po prostu ono jakby bylo między nami. Czuj
    > ę się czasem tak, jakby ona była dziezkiem z jego pierwszego związku, które zaw
    > sze gdzieś tam jest i należy brać pod uwagę.

    Dobre podsumowanie i mozliwe, ze tak wlasnie jest - on sie czuje jej zastepczym ojcem.
    Tylko wiesz, nie ma gwarancji, ze mu to przejdzie, jak sie doczeka wlasnych dzieci.
    Oraz - juz na marginesie - nawet wlasnych nie ciaga sie zawsze i wszedzie ze soba i rodzice jednak znajduja sposob, albo przynajmniej szukaja sposobu, by czasem pobyc ze soba bez dzieci. A on raczej postawil na to, ze ty znajdziesz sie w roli dziewczyny/zony honorowego ojca bratanicy.
    Jezeli mu nie powiesz, ze i co ci nie pasuje, to on sam nie domysli sie, ze w ogole cokolwiek jest nie tak.
    A jak powiesz, dowiesz sie, co on o tym mysli i jak to widzi i wtedy bedziesz wiedziala, do czego masz sie odnosic. Albo od czego uciekac.



    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • alin9 13.08.19, 16:30
    Musisz z nim poważnie poruszyć ten temat.Dopóki nie będziesz znała jego zdania w tej sprawie nie wiesz co będzie dalej.Możesz snuć domysły.Prościej porozmawiać ,wyjaśnić,ustalić.Dlaczego mu nie powiesz tego co tu-o zdrowych granicach i oczekiwaniach?
  • lumeria 14.08.19, 02:17
    Warto tez nadmienić, ze czasami nie jest to celowe 'urabianie' ofiary, lecz nadmierna zażyłość a rozpad granic dzieje się stopniowo i bezwiednie. Bratanica lgnie do wujka, wujek jej kumpluje, przytula, śpią razem... wujek nie stawia jej żadnych granic, sobie zresztą tez nie. To może być niewinne, ale tez niebezpieczne - dla dziewczynki, i dla wujka.

    Dziewczynka tez dorasta. Takie za bliskie kumplowanie z dorosłym, seksualnie atrakcyjnym facetem może źle wpłynąć na jej rozwój psycho-seksualny.

    On zapewne celowo nie chce naruszać granic, ale to, ze nie stawia czytelnych dla dziecka limitów (nie odmawia jej), to jest niepokojące.


  • 3-mamuska 14.08.19, 02:48
    lumeria napisała:

    > Warto tez nadmienić, ze czasami nie jest to celowe 'urabianie' ofiary, lecz nad
    > mierna zażyłość a rozpad granic dzieje się stopniowo i bezwiednie. Bratanica l
    > gnie do wujka, wujek jej kumpluje, przytula, śpią razem... wujek nie stawia jej
    > żadnych granic, sobie zresztą tez nie. To może być niewinne, ale tez niebezpi
    > eczne - dla dziewczynki, i dla wujka.


    Bzdura nie ma w bliskich relacjach nic niebezpiecznego wręcz przeciwnie uczy ufać i być sobą w przyszłych związkach.

    > Dziewczynka tez dorasta. Takie za bliskie kumplowanie z dorosłym, seksualnie a
    > trakcyjnym facetem może źle wpłynąć na jej rozwój psycho-seksualny.

    Większej bzdury nie czytałam niby jak ma to wpłynąć? To dziecko gdy zacznie dojrzewać wstydliwość przyjdzie sama.
    Jej ojciec dziadek tez są aktywni seksualnie nie ma to żadnego wypływu na dzieci. A co ma atrakcyjność wujka do dziewczynki? Myślisz ze ona go odbiera jakiś potencjalnego atrakcyjne seksualnego przyszłego kochanka? W jaki sposób ta atrakcyjność ma wpływać na nia? Powinnaś się kobieto leczyć.

    > On zapewne celowo nie chce naruszać granic, ale to, ze nie stawia czytelnych dl
    > a dziecka limitów (nie odmawia jej), to jest niepokojące.
    >
    >
    A dlaczego ma jej odnawiać?
    Widzi go raz na 2 -3 tygodnie facet lubi aktywnie spędzać czas grać w piłkę niemal w każdemu towarzystwie jest facet który woli czas spędzać z dziećmi niż z nudnymi dorosłymi. Może po prostu chce pomoc bratu, jest to 2-4 dni w miesiącu bez przesady z tym nieodnawianem.

    Po prostu rodzina jest w kropce brat pracuje w nocy ,a w dzień śpi to jest minus bo odwrotnie niż reszta rodziny i się rozmijają, matka ma małe dziecko i prace w domu same ematki pisały ze praca w domu to koszmar przy dziecku. Napewno teściowa i teść pomagają ale jak przyjeżdża wujek to cała 4 ma chwilowy „urlop” A on ma „urlop” od małej 12-19 dni.

    Może wystarczy z facetem pogadać ze wieczorem chciałby spędzać z nim sam na sam, tak samo jak kiedyś z własnymi dziećmi małżeństwo potrzebuje prywatności tak i teraz.

    Moja siostra niby nie chodziła na imprezy zawsze zostawała z siostrzeńcem, towarzystwo krytykowało matkę i ojca ,potem tylko matkę jak tatuś się wymiksował ze udupia siostrę z własnym dzieckiem i tak nigdy wyjść nie może. A siostra po prostu nie lubiła imprez ,wolała w domu siedzieć z filmem książka niż gdzieś z ludźmi i nie przeszkadzało jej ze w tym czasie siostrzenic z nią siedzi jedzą popcorn i coś oglądają. Aż młody zasypia tez czasem w jej łóżku zwłaszcza dni wolne od szkoły. I tez czasem z nią spał do rana w jednym łóżku.
    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • lumeria 14.08.19, 03:31
    W tym wypadku, jak najbardziej mam nadzieje, ze nic niebezpiecznego sie nie dzieje.

    Chodziło mi o to, ze nie zawsze zamiarem jest celowe molestowanie dziecka, ale zupełnie niewinna sytuacja _może_ tak się zakończyć, jeśli dorosły nie jest świadomy tego, co robi.
  • lumeria 14.08.19, 03:39
    To było w odniesieniu do postu milva24 13.08.19, 14:05

  • agonyaunt 13.08.19, 14:56
    Twój facet po prostu sam jest dzieckiem, to nie on zaspokaja emocjonalne potrzeby bratanicy, tylko odwrotnie. To on sobie znalazł kogoś do wspólnych zabaw, do grania na PS do upadłego. Normalny, odpowiedzialny dorosły nie trzymałby dziecka przed kompem do padnięcia, nie ciągałby go po nocach na imprezy. Lubi spędzać z małą czas, bo to mu daje świetną wymówkę do własnej beztroski. Normalny facet odłożyłby małolatę do jej własnego łóżka, a potem zadzwonił do własnej dziewczyny na seks przez telefonsmile
  • milva24 13.08.19, 15:04
    agonyaunt napisała:

    > Twój facet po prostu sam jest dzieckiem, to nie on zaspokaja emocjonalne potrze
    > by bratanicy, tylko odwrotnie.

    Chyba trafna diagnoza. Gość koło 30 (sądząc po nicku narzeczonej) może się przy dziewięciolatce zachowywać jak dzieciak i jeszcze wszyscy pieją peany jaki troskliwy wujek.
  • memphis90 13.08.19, 15:28
    Hmm, to ja jestem nie normalnym dorosłym, bo ciągnęłam 9-latka na wieczorny spektakl o historii Polski, noc muzeów czy noc w palmiarni, a w wakacje pozwalam, żeby posiedzieli dłużej wieczorami.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • triss_merigold6 13.08.19, 15:31
    Własnego 9-latka, mam nadzieję?
  • letizia89 13.08.19, 15:38
    Jejku to był festyn, na który mieliśmy iść wszyscy razem, a potem się rozejść. Ale: ojciec dziewczynki tej pracował, 2 -latek zasnął już koło 20, no i została ta 9 latka, która już była gotowa do wyjścia. Teściowie szli do znajomych, matka wiadomo nie mogła pójść bo maluch, więc, teściowa stwierdziła, że nie na problemu mała może iść z nami.
  • triss_merigold6 13.08.19, 15:43
    Jakim cudem mieliście tam iść wszyscy, skoro tesciowie szli do znajomych, tatuś dzieci spać, a matka pilnowała dwulatka?

    Trollujesz, nie ma takich slepych kobiet.
  • letizia89 13.08.19, 15:53
    Mieliśmy wyjść wszyscy razem (tzn. tesciowie, matka z dziewczynką i bratem oraz my. Ojciec dziewczynki nie, bo on pracuje w nocy), a potem rozejść się w zależności od rozrywek (nie wiem czy masz pojęcie jak wyglądaja takie festyny, wszystko jest otwarte, restauracje, puby, są rozrywki, muzyka): matka miała iść z dziećmi tam gdzie są zabawy dla dzieci, myśmy chcieli pójść tam gdzie graja muzykę i do pubu, teściowie mieli spotkać się tam ze znajomymi. Ale: mały zasnął koło 20, no to matka powiedziała, że nie idzie, teściowie mieli zaplanowane spotkanie z tymi znajomymi, więc teściowa wcisnęła dziewczynkę nam. I do około północy bawiliśmy się, a właściowie narzeczony bawił się z nią na trampolinie, zjeżdżalni oraz pośród innych atrakcji dla dzieci. A forsa przeznaczona na piwo poszła na zakupy zabawek i śmiesznych kapelusików i okularów.
  • triss_merigold6 13.08.19, 16:02
    Twoja forsa czy jego? Żebyś mu przypadkiem nie dokładała do interesu rodzinnego.
  • 3-mamuska 14.08.19, 01:02
    Teściowej nie chciało się niańczyć wnuczki woli posiedzieć i wcisnęła wam dziecko.
    Myśle ze z racji pracy ojca matki i małego brata dużo pomaga im teściowa. Stad jej wciskanie małej młodszemu bratu żeby ona nie musiała. A ona to pewnie jego chrześnicą. A w rodzinie panuje przekonanie ze trzeba sobie pomagać.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • manon.lescaut4 14.08.19, 09:59
    Dobrze, ze wspomniałaś o małym bracie, bo mi jeszcze jedna rzecz przyszła do głowy, o której jeszcze tu nie czytałam. Skoro narzeczony autorki jest taki rodzinny, tak zżyty z bratanica, to gdzie w tym wszystkim 2-letni brat? Czy nim tez się tak ochoczo zajmuje? A powinien. Wiem, ze stereotypowo faceci wola dzieci starsze i kontaktowe, ale po pierwsze, takiego malucha mógłby zabrać na spacer czy przejażdżkę, coś mu poczytać i tak naprawdę bardziej by tym odciążył przemęczona bratowa. Po drugie skoro kocha dzieci brata jak swoje, to wszystkie, a nie tylko 9-letnia dziewczynkę? Przepraszam, ale to nie wyglada za dobrze.
  • mama-ola 14.08.19, 12:40
    > Skoro narzeczony autorki jest taki rodzinny, tak zżyty z bratanica, to gdzie w tym wszystkim 2-letni brat?
    > Czy nim tez się tak ochoczo zajmuje? A powinien.

    Pozwolę się z Tobą nie zgodzić. Symetrię są winni dzieciom rodzice, ale wujek przyjeżdżający na weekend w gości nie jest im w zasadzie niczego winien. Może pograć w piłkę z małą, jeśli mu się chce, ale nie ma obowiązku potem wyrównywać tego czasowo jej bratu.
  • manon.lescaut4 14.08.19, 13:58
    Oczywiście, ze nie ma takiego obowiązku, tak naprawdę nie ma żadnych obowiązków wobec tych dzieci, ale mnie osobiście dziwi ten brak symetrii. W kontekście niepokojących (na 99% nieprawdziwych, mam jednak nadzieje) relacji z 9-latki z wujkiem.
    Ja mam jedno dziecko, ale bliska i zaprzyjaźniona kuzynka dwoje. Jeśli wpadnie mi coś w oko dla starszej dziewczynki, to wiem, ze dla młodszego brata tez coś muszę kupić. Jeśli chodzi o spędzanie z nimi czasu, podobnie.
  • 3-mamuska 17.08.19, 17:12
    manon.lescaut4 napisał(a):

    > Dobrze, ze wspomniałaś o małym bracie, bo mi jeszcze jedna rzecz przyszła do gł
    > owy, o której jeszcze tu nie czytałam. Skoro narzeczony autorki jest taki rodzi
    > nny, tak zżyty z bratanica, to gdzie w tym wszystkim 2-letni brat? Czy nim tez
    > się tak ochoczo zajmuje? A powinien. Wiem, ze stereotypowo faceci wola dzieci s
    > tarsze i kontaktowe, ale po pierwsze, takiego malucha mógłby zabrać na spacer c
    > zy przejażdżkę, coś mu poczytać i tak naprawdę bardziej by tym odciążył przemęc
    > zona bratowa. Po drugie skoro kocha dzieci brata jak swoje, to wszystkie, a nie
    > tylko 9-letnia dziewczynkę? Przepraszam, ale to nie wyglada za dobrze.


    Niekonicznie może małego wręcz nie lubić raz ze młodszy , dwa ze inna płeć i inne dziecko z innym charakterem i brak im więzi.

    Widzisz może gdy ona była mała to chłopak mieszkał jeszcze w domu rodzinnym. Był z nią codziennie pokochał jak córkę /siostrę.

    Ja mam podobnie z bratanica tez mieszkałam w domu, gdy ona się urodziła i mieszkali z nami rok.
    Do tego stopienia ze matka dziewczynki tylko ze mną ja zostawiała bo tylko mi ufała.
    5 lat później urodził się jej brat ,ale oni już mieszkali oddzielnie i ja też już miałam rodzinę ,gdy ja tam chodziłam to wręcz młodszego nie lubiłam.
    Widziałam jak niesprawiedliwe traktują dzieci ,jak mały wszystkimi rządzi i wymusza wszystko płaczem ,a on musi mu ustąpić bo jest starsza. A rodzicom nie chce się szarpać.
    I tez zabierałam ja z domu żeby odpoczęła do rozpieszczonego brata. Do dziś chłopaka nie lubię. Znaczy mam niechęć do niego jego charakter mi nieodpowiadają ,a dziewczynę traktujemy z mężem jak córkę.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • agonyaunt 13.08.19, 15:47
    Dobra, nie ciągałby po nocach na imprezy bez potrzebysmile Raz kiedyś można, czasami nawet trzeba. Ale nie co dwa tygodnie.
  • letizia89 13.08.19, 15:54
    Ten festyn był raz w czerwcu.
  • 3-mamuska 14.08.19, 00:58
    agonyaunt napisała:

    > Twój facet po prostu sam jest dzieckiem, to nie on zaspokaja emocjonalne potrze
    > by bratanicy, tylko odwrotnie. To on sobie znalazł kogoś do wspólnych zabaw, do
    > grania na PS do upadłego. Normalny, odpowiedzialny dorosły nie trzymałby dziec
    > ka przed kompem do padnięcia, nie ciągałby go po nocach na imprezy. Lubi spędza
    > ć z małą czas, bo to mu daje świetną wymówkę do własnej beztroski. Normalny fac
    > et odłożyłby małolatę do jej własnego łóżka, a potem zadzwonił do własnej dziew
    > czyny na seks przez telefonsmile


    Bzdrura.
    Na wsiach/małych miasteczkach często jak są festyny to rodziny z dziećmi i do 12 w nocy siedzą.
    W wakacje norma. Tak gdzie jeździmy co roku raz w tygodniu o 21 rozstawiają dmuchany ekran i wyświetlają bajkę najnowsza produkcji disney jak „ Frozen” jest gril piwo wino, krzesła śpiwory koce. Fajna atmosfera, to samo jak jakieś ogniska były w rodzinie np. po wykopkach to nikt nie kładł dzieci przed 12.
    Czasem jak robiliśmy z dziećmi wieczór filmowy to nie raz której padło na sofie czy nawet na dywanie. Nie raz mi się zasnęło czy mężowi.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • tairo 16.08.19, 20:45
    W jakim jego mieszkaniu, skoro autorka napisała wyraźnie "W swoim rodzinnym mieście mieszka w dużym rodzinnym domu, gdzie oprócz rodziców są też jego brat, z żoną i dwójką dzieci"?
  • barattolina 13.08.19, 13:16
    Im więcej piszesz, tym sprawa jest bardziej niezdrowa.
    To wygląda tak, jakby on jeszcze nie uciął pępowiny, a bratanica jest tylko tego konsekwencją.
    Jeżdżenie co drugi tydzień do rodziców to jest bardzo duża częstotliwość.
    Poza tymi wizytami też mają taki ścisły kontakt? Dzwonią do siebie codziennie itp.?
    Jego mam wybiera Wam "firmany" itp.?

    Bratanica może z tego wyrośnie, ale pytanie co będzie w zamian?
    Żeby nie było tak, że Twój narzeczony jest bardziej zrośnięty ze swoją rodziną niż z Tobą.
  • memphis90 13.08.19, 15:29
    Firmany?

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • lidek0 13.08.19, 13:22
    "Nic nie powiedziałam," no to wiadomo gdzie tkwi problem, nie odzywasz się znaczy akceptujesz. Nawet jak będziecie tam bywać rzadziej to i tak wizyt nie unikniecie, musisz jasno wyrażać swoje zdanie.

    --
    Lidek mama Maćka /ur.08.06.2001/
    Aniołek VIII 1996 Aniołek XI 1997 Aniołek IX 2005
    zapraszam na forum Dla starających się
  • ponis1990 13.08.19, 13:23
    U nas też jest bratanek i narzeczony też pierwsze co, kupuje mu zawsze prezenty i upominki, a to co opisujesz nie wydaje mi sie jakieś upierdliwe - narzeczony pewnie bardzo lubi dzieci, jak będzie miał swoje to wątpię że cudze będzie na pierwszym planie - a ty lubisz dzieci? No i może zaznacz mu wyraźnie że w ten i ten weekend idziecie w miejsce tylko dla dorosłych?

    --
    Lubię placki
  • iwles 13.08.19, 13:46

    Myślę, że twój narzeczony daje się rodzinie wykorzystywać.

    Czy w innych kwestiach nie zauważyłaś, czy tamta rodzina jest u niego na pierwszym miejscu ? Bo mnie zaniepokoiłoby także, gdyby jeździł do domu, bo coś tam musi zrobić, w czyms pomóc, w czymś na tyle błahym, że rodzina świetnie dałaby sobie radę sama, no ale wygodnie, jak przyjedzie twój narzeczony i to zrobi.



    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • agrypina6 13.08.19, 13:51
    A nie potrafisz powiedzieć nie? Nie, mam zaplanowany romantyczny wieczór bez cudzych dzieci. A tak na marginesie, mój mąż też miał taką bratanice. Kiedy urodzil nam się syn, jest dla taty całym światem i jego potrzeby są na pierwszym miejscu.
  • agrypina6 13.08.19, 15:09
    Ale spać razem nigdy nie spali. To faktycznie coś nie tak..
  • cosinuss 13.08.19, 14:37
    Jak 9 latka padnie ze zmęczenia, to się ją bierze na ręce i zanosi do jej łóżka. Po prostu nie ma innej opcji.
    Może dziewczyna potrzebuje pomocy. Wywaliłaś z siebie chaotycznie co Ci nie gra, a nam tu się czerwona lampka pozapalała. Może warto to rozważyć.
  • hanusinamama 13.08.19, 14:45
    Przesadzacie. Moze tak było ze jak młodszy brat sie darł to ona szła do wujka bo tam było cicho..albo włąsnie ktos z nią pograł. Rodzice albo zajeci bratem albo praca. Ma fajnego wujka ktory spedza z nią czas a wy juz chłopaka nie wiem o co podejrzewacie. Tu problemem jest spedzanie wiekszosci weekendów z rodzicami a nie w Wawie....a nie to ze siostrzenica spała u niego w pokoju.
  • letizia89 13.08.19, 14:51
    Ona spała u niego jakieś dwa razy. Z czego jak jej matka się wkurzała na niego, to on sam jej powiedział, to czemu nie przyszłaś po córkę. Czyli i jego to zaskoczyło.
  • cruella_demon 13.08.19, 14:52
    Oni tam wszyscy mają jakieś chore układy. Twój narzeczony jest nieodpępowiony i raczej to się nie zmieni. Wiej, bo zawsze będziesz na drugim planie.
  • hanusinamama 13.08.19, 23:04
    A czemu ty sie wtrąciłas w dyskusje?? Niech sam sie z siostrą dogada...sory ale jak planujecie jakies wspołne życie, to musisz tez ulożyć sobie relacje z jego rodziną. Kłócenie sie z jego siostra w tej sytuacji jest bez sensu. Niech sie sami dogadają...koniec konców ty wyjdziesz na tą złą.
  • cruella_demon 13.08.19, 23:43
    To NIE jest jego siostra.
  • hanusinamama 14.08.19, 13:18
    Jak to?? NO chyba siostry dziecko to ta 9latka....
  • chatgris01 14.08.19, 13:29
    hanusinamama napisała:

    > Jak to?? NO chyba siostry dziecko to ta 9latka....

    Ekhem, już w tytule jest BRATANICA narzeczonego.




    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • milva24 14.08.19, 13:30
    Brata dziecko, nie siostry.
  • cruella_demon 13.08.19, 14:51
    W łóżku, z nim.
    Pozwoliłabyś spać swojej córce, bo kojarzę, ze masz kilkulatkę, w jednym łóżku z dorosłym mężczyzną, który nie jest jej ojcem?
    Oł rili?
  • memphis90 13.08.19, 15:31
    A z dorosłą kobietą? Z ciotką, siostrą matki? Moje dzieci spaly z dziadkami, z ciotkami.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • piekna_remedios4 13.08.19, 20:58
    Ja bym nie pozwoliła spać z moim dzieckiem nikomu poza nami rodzicami i każda z babć. Whitney Houston była wykorzystywana seksualnie przez ciotkę.

    --
    Cien años de soledad
  • kyrelime 13.08.19, 14:51
    Problemem są granice (nie wiem czy chodzi o rodziców czy siostrzenicę, bo o jakiejś szczególnej więzi z rodzicami autorka nie pisze) oraz trudności z komunikacją pomiędzy narzeczonymi.
  • letizia89 13.08.19, 15:02
    Generalnie to bym też nie chciała, aby moje dziecko spało z dorosłym mężczyną na jednym łóżku. Tylko jak piszę, tu nie mamy do czynienia z tradycyjnym wujkiem, tylko z wujkiem, który właściwie robił za jej ojca i kumpla w jednym. Ich relacja wychodzi poza tradycyjny schemat, i to mnie przeraża, ale nie w aspekcie fizycznym (jak pisałam to że spali razem to był przypadek i sam narzeczony wykłocał się potem z jej matką, że po nią nie przyszła skoro teraz ma wąty), tylko emocjonalnym.
  • kyrelime 13.08.19, 15:08
    Bo to, że ona nie przyszła faktycznie nie jest normalne. Tak jak i decydowanie przez teściów kto gdzie z kim ma iść. Relacje w tej rodzinie są poplątane. Jak za kilka lat tam będziecie jezdzili ze swoimi dziećmi to zapewne też wszyscy beda usilowali za Ciebie podejmować decyzje odnosni3 dzieci i tego, co macie robic. A skoro mąż nieodpepowiony to zapewne wyjazdów nie odpuści oraz będzie mówić, że ma prawo zabrać wnuki do rodziców. Ja bym sobie odpuściła.
  • koronka2012 13.08.19, 15:08
    Koncentrujesz się tylko na bratanicy, a przecież narzeczony nie jeździ tam wyłącznie dla niej. Nie przeraża cię stopień jego związania z rodziną? to, że jest w stanie zrezygnować z super weekendu, bo czuje wewnętrzny przymus, żeby stale wracać na stare śmieci?

    Czy on w ogóle wie, gdzie jest jego miejsce w życiu?
    Ktoś cię wyżej pytał na ile jego rodzina uczestniczy w waszej codzienności - jak często ze sobą rozmawiają, ile wiedzą o waszym życiu itd? dzieciak za parę lat będzie miał własne towarzystwo i wujek, nawet najfajniejszy siłą rzeczy przegra z koleżankami, czy chłopakiem.
  • letizia89 13.08.19, 15:16
    Koncentruje się na bratanicy, bo to ona przebywa z nim cały czas. jego matka po obiedzie się ulatnia, ojciec idzie odpocząć lub do sąsiada Ojciec dziewczynki zazwyczaj śpi, matka zajmuje się młodszym i do tego stwierdza, że ma pracę, no i na placu boju zostajemy my i ona.
  • triss_merigold6 13.08.19, 15:30
    Gdyby ten facet chciał zmienić układ rodzinny, to by zmienił. Tatuś 9-latki może wstać, a mamusia nie jest jedną, która ma dzieci z kilkuletnia różnicą wieku, nie ma potrzeby się nad nią pochylać.
  • 7katipo 14.08.19, 14:41
    Zwłaszcza, że młodszy to dwulatek, a nie noworodek!
  • iwles 14.08.19, 09:46

    no popatrz, każdy potrafi się pięknie ulotnić, tylko wy nie. Może czas nauczyć się ?




  • szeera 13.08.19, 14:58
    Nie do końca wierzę tej opowieści, ale i tak napiszę. Odpuść sobie narzeczonego. Nawet zakładając brak jakichkolwiek rys kryminalnych w relacji z bratanicą. Chyba, że chcesz zawsze być na drugim miejscu, Ty i Twoje dzieci. Bo pierwsze miejsce jest już zajęte przez rodzinę męża. Zmiana tej sytuacji wymagałaby ogromnej pracy z Twojej strony, bez gwarancji sukcesu. A jak na razie nie potrafisz nawet trafnie określić źródła problemu. Problemem nie jest bratanica, (której wujek się za 2 lata znudzi) tylko relacja Twojego narzeczonego z rodziną pochodzenia. Naprawdę nie warto. Ciesz się, że problem zobaczyłaś przed ślubem i posiadaniem wspólnych dzieci.
  • kyrelime 13.08.19, 15:06
    Zgadzam się.
  • stara.mostowiakowa 13.08.19, 15:19
    No nie chciałam być brutalna w mojej wcześniejszej wypowiedzi w której pisałam, że mi nie wyszło na zdrowie utrzymywanie zbyt bliskich kontaktów z rodzina męża, ale zgadzam sie z przedmówczyniami.
  • letizia89 13.08.19, 15:11
    Gdyby mi ktoś opowiedział tę historie też bym nie uwierzyła, a w rzeczywistości jestem w niej po uszy. Z jednej strony mój narzeczony jest kochany, czuły, seks z nim jest udany, w ciągu tygodnia robimy wszystko razem, planujemy. Problem jest jak przychodzi weekend. On do swojego domu jeździ co 2 tygodnie, bo jego argumentacja jest taka: ty z twoją rodziną widzisz się prawie codziennie. To prawda, bo oni sa tu na miejscu. Jednak widzimy się sprowadza się często szybkiego wpadnięcia po jakąś rzecz, pomoc itd...Ja nie przesiaduję u mojej siostry, nie gadam godzinami z jej synami. W ten weekend nie pojechałam do niego, w zeszły również, ale za tydzień to chyba już mi wypada, bo ponoć jego matka już się wypytuje.
  • stara.mostowiakowa 13.08.19, 15:22
    Autorko, jak cie czytam, to widzą siebie sprzed kilkunastu lat. Powinnam wtedy wiać gdzie pieprz rośnie, ale tego niestety nie zrobiłam. Ale przynajmniej mam wspaniałe dzieci. Tylko że u mnie problemem nie była siostrzenica, a teściowa - samotna, biedna wdowa.
  • annia_ko 13.08.19, 15:25
    A może ma trochę racji? Co 2. weekend dla wielu osób to bardzo często, a widywanie się z rodziną na miejscu ciągle może jest dla niego męczące? Jak często potrzeba Ci tej rzeczy czy pomocy, że wpadacie do siebie? Powinniście takie kwestie ustalić przed ślubem. Może ta pępowina jest u obojga was nieprzecięta? Tylko nikt jej u siebie nie widzi.
  • triss_merigold6 13.08.19, 15:34
    No bez przesady, żeby młody zdrowy facet, który ma dziewczynę miał potrzebę spędzania co drugiego weekendu z rodzicami... Zwłaszcza, że ci rodzice nie są niedołężni.
  • annia_ko 13.08.19, 15:47
    Ale ja wcalę nie twierdzę, że wizyty co 2 tygodnie są potrzebne. Chciałam tylko zauważyć, że autorka do swoich wpada "często, bo blisko" i "prawie codziennie" i jak sama mówi, jest to kontrargument dla narzeczonego odnośnie jego wizyt. Czyli wizyta co 2. tyg u jednych jest nienormalna, a prawie codziennie u drugich, w porządku, bo blisko. Dla mnie oboje są tacy sami, tylko odległości różne.
  • szeera 13.08.19, 15:54
    "Dla mnie oboje są tacy sami, tylko odległości różne."

    Zgadzam się. I dlatego to też nie ma szans zadziałać. Oczywiście ja radząc terapię obojgu narzucam im swoje wartości - czyli przekonanie, że związek tworzy samodzielnie dwoje dojrzałych ludzi. Ale ich układ nie ma szans zadziałać nawet technicznie - bo nie da się, aby naraz rządziła mamusia i teściowa. W kulturach gdzie młodzi są zależni od rodziców, nowe małżeństwo staje się najczęściej częścią rodziny męża i rządzi teściowa. Tutaj obydwie rodziny pochodzenia są na pierwszym planie.
  • 3-mamuska 14.08.19, 01:17
    triss_merigold6 napisała:

    > No bez przesady, żeby młody zdrowy facet, który ma dziewczynę miał potrzebę spę
    > dzania co drugiego weekendu z rodzicami... Zwłaszcza, że ci rodzice nie są nied
    > ołężni.

    Zdrowy młody mężczyzna który przenosił się z małego do dużego miasta może potrzebować ciszy spokoju leniwego czasu spędzonego na łonie natury.
    Niekoniecznie jeździ tam ,bo i tylko rodzice ,a po prostu kocha swój dom rodzinny ładuje tam akumulatory.
    Może gdyby nie praca wcale by z tamtąd nie wyjeżdżał.
    Mógłby jeździć w góry nad morze czy do stadniny czy cały weekend biegać po parkach czy grać w piłkę. Albo latać po klubach i pic. Lubi tam jeździć.

    To nie ematka do której rodzina, żeby przyjść musi złożyć podlanie 3 zdjęcia i czekać na możliwość odwiedzin, 21 dni roboczych na odpowiedź. 😕


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • saphire-2 14.08.19, 07:16
    Może i facet z małego miasta, który przeniósł się do Warszawy faktycznie potrzebuje ciszy i spokoju na łonie natury ale on tam nie ma ciszy i spokoju. Wszyscy mieszkają na kupie. Matka, ojciec, siostra, szwagier i dwoje dzieci, w tym dwulatek. Tam jest raczej gwar i hałas.
  • 3-mamuska 15.08.19, 03:17
    saphire-2 napisała:

    > Może i facet z małego miasta, który przeniósł się do Warszawy faktycznie potrze
    > buje ciszy i spokoju na łonie natury ale on tam nie ma ciszy i spokoju. Wszyscy
    > mieszkają na kupie. Matka, ojciec, siostra, szwagier i dwoje dzieci, w tym dwu
    > latek. Tam jest raczej gwar i hałas.



    Wiesz może lubi takie rodzinne dni. Może to mu daje energię niekonicznie chodzi o ciszę a o otocznie.
    W tygodniu mieszka z obcymi facetami co jest uciążliwe.
    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • pani_tau 13.08.19, 15:38
    Przerabiałam identyczną historie, tyle że zaimplikowanych było dwoje siostrzeńców.
    Tak samo mnie to w...jak ciebie, choć na początku myślałam, że to słodkie.
    W kółko tam jeździliśmy, ja musiałam siedzieć z jego rodziną, z którą nie miałam o czym rozmawiać a on bawił się z siostrzeńcami.
    Gdy po roku znoszenia tej chorej sytuacji próbowałam z nim o tym porozmawiać usłyszałam, uwaga, że te dzieci go potrzebują. Swojego wujka potrzebują...i łzy mu się zakręciły w oczach. Wtedy zaczęłam podejrzewać, że jest chyba pier..ty, co rzuciło cień na jego mnogie zalety i sprawiło, że nieco przetrzezwielam, czytaj: współczynnik desperacji mi się zmniejszył (gość był super atrakcyjny i ogarnięty, tyle że wspólnych tematów do rozmowy mieliśmy niewiele, co dla mnie do tej pory było czynnikiem kasujacym)
    Jak sobie teraz to przypominam czuję błogie zadowolenie z faktu, że już nie muszę tam jeździć ani też nudzić się w jego towarzystwie.
  • agonyaunt 13.08.19, 15:39
    >ale za tydzień to chyba już mi wypada, bo ponoć jego matka już się wypytuje.

    A Ty masz trzy latka czy trzydzieści? Zawsze robisz co Ci inni każą, czy może jednak decydujesz sama o sobie?
  • triss_merigold6 13.08.19, 15:45
    Jeszcze ze sobą nie mieszkają, ślubu nie ma, a ta sądzi że jej coś wypada w związku z rodziną typa.
  • letizia89 13.08.19, 15:56
    Oficjalnie nie mieszkamy, ale pomieszkujemy i planowaliśmy po nowym roku. No ale teraz zaczynam się wahać czy to ma sens.
  • pani_tau 13.08.19, 16:12
    Sensu brak. Narzeczony nie zmieni zachowania, na to nie ma co liczyć.
  • cruella_demon 13.08.19, 16:07
    O sorry, myślałam, ze oni razem normalnie mieszkają.
    eee, to żaden poważny związek i pan tez to tak traktuje.
  • antonina.n 13.08.19, 17:01
    Rany, a jakby chłopak co dwa tygodnie jeździł w skałki się wspinać to jest ok, czy za dużo? Czy tez trzeba mu ukrócić na rzecz wspólnego trzymania się za rączki i romantycznego patrzenia w oczy. Wybaczcie, ale takie oczekiwanie że zawsze i wszędzie razem, romantycznie i różowiutko to dla mnie duszność i infantylizm.

    Ej, dziewczyny, serio uważacie że wypad do rodziny raz na dwa tygodnie, do starszych rodziców i brata to za dużo? Mówimy o sytuacji, w której chłopak nie ma własnej rodziny, dzieci, ma za to dziewczynę, która zamiast zorganizować sobie babski weekend, zrobić coś sama, to musi jeździć co dwa tygodnie z chłopem na wieś, a potem głowic się jak zmienić relacje w jego rodzinie. Relacje, które chłopakowi najwyraźniej pasują.

    I nie mówię, że autorka nie powinna rozmawiać o sprawach które ją wkurzają. Jednak dziwię się, że można się wkurzać o samodzielne planowanie dwóch weekendów w miesiącu.

  • ira_08 13.08.19, 17:51
    >Rany, a jakby chłopak co dwa tygodnie jeździł w skałki się wspinać to jest ok, czy za dużo?

    To zależy, czy skałki byłyby ważniejsze niż narzeczona. I czy siedziałby w tych skałkach od piątku do niedzielnego wieczora.

    >Czy tez trzeba mu ukrócić na rzecz wspólnego trzymania się za rączki i romantycznego patrzenia w oczy.

    A bycie razem to trzymanie się za rączki? My w weekendy razem ogarniamy chatę, razem wychodzimy na miasto, razem spotykamy się ze znajomymi, jeździmy w góry, czasem sobie po prostu razem siedzimy w domu i każdy dłubie w swoich rzeczach. Ale jesteśmy zazwyczaj razem, bo w tygodniu widujemy się tylko wieczorami. Każde z nas ma własne życie i przestrzeń, ale nie po to postanowiliśmy zostać parą, żeby to osobne życie brało górę nad wspólnym.

    >Ej, dziewczyny, serio uważacie że wypad do rodziny raz na dwa tygodnie, do starszych rodziców i brata to za dużo?

    Tak. Wiek rodziców nie ma nic do rzeczy, nic nam nie wiadomo na temat ich zdrowia, więc można założyć, że nie są niedołężnymi staruszkami. Ciężko uwierzyć, że młody facet do tego stopnia nie ma swojego życia, nie układa sobie życia w nowym miejscu. Niekoniecznie z narzeczoną, ale kumpli nie ma? Żadnych zainteresowań? Czy może realizuje je w dzień powszedni po 18, kiedy rano trzeba wstawać do pracy? Takie częste jazdy do domu są typowe dla studentów pierwszych lat, którzy stare życie zostawili w rodzinnych stronach, a nowego jeszcze nie zbudowali. No nie wiem, mnie się to kojarzy z taką chwilowością - może i mieszkam w mieście X, ale nie mam w nim życia, moje życie jest u rodziców.

    > Mówimy o sytuacji, w której chłopak nie ma własnej rodziny, dzieci, ma za to dziewczynę,

    Narzeczoną. Planują ślub i wspólne mieszkanie.

    >która zamiast zorganizować sobie babski weekend, zrobić coś sama,

    Nie po to się wchodzi w związki, żeby sobie wolny czas spędzać samemu. Oczywiście nie mówię, że trzeba na sobie wisieć! Ale spędzanie samotnie połowy weekendów to słabe jest. Zwłaszcza, że w pewnym wieku ludzie zakładają rodziny i liczba chętnych do "babskich weekendów" co 2 tygodnie maleje.
  • antonina.n 13.08.19, 18:04
    .... i oczywiście twoja wizja wspólnie spędzanego czasu, oraz częstotliwość wizyt u rodziny jest zawsze i u każdego obowiązującą normą. U ciebie jest tak, u mnie inaczej. Obydwoje mamy zajęcia, które wiążą się z częstymi wyjazdami. I co? I nic. Jedne rzeczy robimy razem, inne osobno. Ale nam tak pasuje. Wam pasuje inaczej. I co? Nic. Nie próbuj wmówić dziewczynie, że jej wizja życia razem jest dobra, a jej chłopaka zła. Problem póki co polega na tym, że jest różna.

    PS Nie po to wchodzi się w związki, żeby spędzać wolny czas według wizji jednej strony.
  • szeera 13.08.19, 18:06
    "Takie częste jazdy do domu są typowe dla studentów pierwszych lat, którzy stare życie zostawili w rodzinnych stronach, a nowego jeszcze nie zbudowali. No nie wiem, mnie się to kojarzy z taką chwilowością - może i mieszkam w mieście X, ale nie mam w nim życia, moje życie jest u rodziców."

    Tylko, że ci studenci to jeżdzą przeważnie głównie do znajomych z liceum, a nie rodziców. A i tak jedyni ludzie na studiach którzy jeździli tak często do rodzinnego miasta to były osoby które zostawiły tam chłopaka/dziewczynę. Za to znałam ludzi którzy zaczeli tak często jeździć gdy urodziło się dziecko. Bo dziadkowie każą.
  • araceli 13.08.19, 18:10
    ira_08 napisała:
    > A bycie razem to trzymanie się za rączki? My w weekendy razem ogarniamy chatę,
    > razem wychodzimy na miasto, razem spotykamy się ze znajomymi, jeździmy w góry,
    > czasem sobie po prostu razem siedzimy w domu i każdy dłubie w swoich rzeczach.
    > Ale jesteśmy zazwyczaj razem, bo w tygodniu widujemy się tylko wieczorami. Każd
    > e z nas ma własne życie i przestrzeń, ale nie po to postanowiliśmy zostać parą,
    > żeby to osobne życie brało górę nad wspólnym.

    Z powyższego opisu wynika, że wasze "osobne życie" to tylko praca. Fajnie, że wam pasuje ale są tacy, która tak dawka "razem, razem, razem" by udusiła. Nie każdy musi mieć tak jak wy.



    --
    Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
  • jematkajakichmalo 13.08.19, 22:53
    Przeczytaj dokladnie to co teraz napisalas:

    1. w ciagu tygodnia robimy wszystko razem, planujemy - wlasnie, widzicie sie caly czas plus planujecie wspolne zamieszkanie
    2. ty z rodzina widzisz sie prawie codziennie, nawet jak sa to jakies chwilowe "wpadniecia", przyslugi itp., on jezdzi co DWA tygodnie - no raczej trudno by bylo, zeby jadac tyle km wpadal do nich na chwilke... to chyba logiczne, ze wtedy tam z nimi siedzi.

    Ja Ci napisze jedno (co chyba dla wielu tu obecnych na forum nie jest takie czywiste) - mieszkam od kilkunastu lat za granica i pomimo tego, ze mam super meza i dziecko wiele bym dala, zeby widziec czesciej swoja rodzine (mame, brata, bratanice), zeby po prostu moc w kazdej chwili (po prostu chociazby pod wplywem zachcianki) wasc do nich na kawe, czy w weekend na grilla... Wzajemnie z mezem dzialamy tak, zeby kazde z nas widzialo sie tak czesto ze swoja rodzina jak to tylko mozliwe.
    Moze twoj narzeczony zdaje sobie wlasnie sprawe, ze jak juz stworzycie rdzine, to te kontakty beda jeszcze rzadsze i chce teraz wykorzystac ten czas?

    --
    "Bosze, dziewczyno to tylko wszy!!!! Mogłabyś mieć raka trzustki to był by problem!" by zefirkowapola
  • rozalia_olaboga 13.08.19, 23:43
    Czego można codziennie potrzebować od rodziny? Czy od kogokolwiek?
    Chyba żadne z Was nie jest jeszcze gotowe, żeby stworzyć nową rodzinę.
  • 3-mamuska 14.08.19, 01:26
    rozalia_olaboga napisała:

    > Czego można codziennie potrzebować od rodziny? Czy od kogokolwiek?
    > Chyba żadne z Was nie jest jeszcze gotowe, żeby stworzyć nową rodzinę.


    A czego można chcieć od przyjaciółki?
    Z która się nie raz widuje codziennie?
    Czasem w rodzinie panują takie bliskie relacje ze siostra to nie tylko siostra ,a przyjaciółka.
    Był czas ze ja codziennie byłam u siostry.
    Facet może poczuwa się w pewien sposób zastąpić zapracowanego brata ,wspomóc rodzinne czuje się odpowiedzialny. W ilu rodzinach opiekę nad rodzina przejmuje brat np. Po śmierci czy odejściu i olaniu rodziny.



    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • mama-ola 14.08.19, 08:35
    letizia89 napisała:

    > W ten weekend nie pojechałam do niego, w zeszły również, ale za tydzień
    > to chyba już mi wypada, bo ponoć jego matka już się wypytuje.

    "Wypada" to moim zdaniem dopiero po ślubie. Na razie nie masz takich zobowiązań. Jeśli chcesz - jedź. Jeśli przewidujesz, że będziesz się tam nudziła, męczyła, irytowała - nie jedź.
  • 7katipo 14.08.19, 14:46
    O widzisz, klasyczny błąd. WYPADA.
    Otóż nic Ci nie wypada, Ty nie masz żadnych zobowiązań, również towarzyskich, wobec tej rodziny.
    Na podstawie własnych niefajnych doświadczeń radzę Ci albo zawczasu jasno ustalić te sprawy i egzekwować ustalenia, albo WIAĆ. Niestety sad
  • malia 13.08.19, 15:13
    Nie wiem jak to znosisz, to musi być trudne. Powinnaś koniecznie coś z tym zrobić.
    1.Zadzwoń teraz do ojca narzeczonego i soczyście go opieprz za to jak wychował syna, to powinno pomóc rozwiązać rodzinne problemy
    2. Wyślij anonimowego smsa matce tej małej podrywaczki, najwyższa pora by się nią zajęła
    3. Zgłoś sprawę do MOPSU, to zdemoralizowana rodzina, powinni im odebrać 500+ bo jeszcze zechce im się spłodzić więcej dziewczynek i co wtedy bedzie? Żaden weekend z narzeczonym ci n ie zostanie
    4. Wypożycz sobie jakiegoś 10 latka w wypożyczalni, przedstaw jako swojego bratanka i w weekendy, które spędzacie tylko razem baw się z nim i śpij razem w łóżku

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka