Dodaj do ulubionych

Niesymetryczna relacja dzieci osiedlowych

14.08.19, 10:58
Jak reagować na sytuację, w której syn lat 10 tkwi w bardzo asymetrycznej relacji z kolegą rówieśnikiem na osiedlu? Przeprowadziliśmy się w zeszłym roku pod koniec sierpnia, zaraz minie rok. Kameralne osiedle zamknięte, dwa długie czteropiętrowe bloki, bardzo przyjemny plac zabaw. Syn poszedł do nowej szkoły, gdzie w klasie na 22 dzieci jest tylko 3 chłopców. Tamci dwaj trzymają się razem, jego raczej nie polubili. Na osiedlu rówieśnik chłopiec jest tylko jeden, parę dzieci w wieku zbliżonym też, ale powyjeżdżały na wakacje. I syn trzyma się z tym chłopcem, bardzo się stara, tamten z kolei chociaż grzeczny, to traktuje syna z góry, trochę jak chłopca na posyłki, a gdy tylko ma jakieś inne rozrywki (zna dzieci z innych okolicznych osiedli), to zawsze wybiera ich towarzystwo. Syn jest nieszczęśliwy, ale kurczowo się trzyma tej znajomości, bo nie ma alternatywy. Co można poradzić w takiej sytuacji?
Edytor zaawansowany
  • lauren6 14.08.19, 11:04
    > Syn poszedł do nowej szkoły, gdzie w klasie na 22 dzieci jest tylko 3 chłopców.

    Zaczęłabym od poszukania nowej klasy/szkoły.
  • berdebul 14.08.19, 11:49
    Znaleźć zajęcia dodatkowe - sport, zajęcia teatralne, harcerstwo itd, żeby poznał inne dzieci. Może jakiś lokalny dom kultury?
  • aqua48 14.08.19, 12:13
    Poradź mu żeby zaprzyjaźnił się z dziewczynkami. One nie są trędowate.
  • edelstein 14.08.19, 12:52
    Mialas 10letniego chlopca? Owszem moj kolezanki ma,ale to kolezanki.Ten wiek rzadzi swoimi prawami i chlopaki trzymaja sie razem, za 2lata bedzie inaczej😈

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • tsaria 14.08.19, 12:55
    Dokładnie, tez mam na stanie 10 latka i dziewczyny są ok na chwilę, z doskoku, ale to nie to samo co koledzy.
  • kotejka 14.08.19, 13:51
    e nie
    moj ma 16 i kumple to kumple, wazniejsi od jakiejkolwiek podrywki
    a co do kolezanek, jesli chemii nie ma, to tym bardziej wybiira towarzystwo kolegi
    mlodszy syn z dziewczynkami nie spotyka sie wcale, owszem ma kolezanki w klasie czy 1 w druzynie, ale czas wolny spedza jedynie z kolegami
  • tairo 15.08.19, 20:05
    Skoro nauczyłaś dziubdziusia, że dziewczyny to tylko podrywki, a nie równie wartościowe osoby, z którymi warto utrzymywać kontakty nie tylko seksualne, to takie właśnie są rezultaty.
  • pani-nick 14.08.19, 19:20
    Edel, moi synowie (13 i 4) kumplują się na równi z chłopakami i dziewuchami. Przy czym nie ze wszystkimi. Ale się kumplują. Łącznie z odwiedzaniem się w domach. Serio.
    Córka tak samo - ma koleżanki, ale dużo czasu spędza z kolegami. To tez kwestia hobby (typowo męskiego) oraz pewnie posiadania dwóch braci.
    Pojawiały się jakieś kąśliwe uwagi ze strony dzieciaków, ze haha on się z dziewczynami zadaje, ona z chłopakami, ale maja na to wywalone, bo totalnie nie ma dla nich znaczenia płeć, tylko to czy osoba jest fajna.
  • aqua48 15.08.19, 09:15
    edelstein napisała:

    > Mialas 10letniego chlopca? Owszem moj kolezanki ma,ale to kolezanki.Ten wiek rz
    > adzi swoimi prawami i chlopaki trzymaja sie razem, za 2lata bedzie inaczej😈

    Miałam dwóch i do 12 roku życia nie było żadnego problemu z koleżankami za to dramat z kolegami. Problem z dziewczynami był raczej od 13 do 15 lat. ale wtedy już poznajdywali sobie kolegów smile

  • magdzialena78 15.08.19, 11:44
    Ale w pewnym wieku dziewczynki tez wola bawic sie razem niekoniecznue szukaja meskiego towarzystwa.widze to u nas w otoczeniu do 9 roku zycia ok a potem nagle grupki się tworzą.
  • matacznik 14.08.19, 12:19
    walentyna.poco napisała:

    > w klasie na 22 dzieci jest tylko 3 chłopców.
    >
    Co złego jest w dziewczynkach?
  • arwena_11 14.08.19, 12:26
    A to zależy od wieku dziecka. W wieku 10 lat dziewczynki i chłopcy to dwa różne obozy.
  • alpepe 14.08.19, 12:30
    No nie wiem, moje obie córki miały bardzo dobrych kolegów.

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • arwena_11 14.08.19, 12:40
    I ile się z nimi znają? Nie mówimy o relacjach budowanych kilka lat, tylko o świeżych znajomościach.
  • iwles 14.08.19, 12:44
    > moje obie córki miały bardzo dobrych kolegów.


    zamiast koleżanek, czy także ?


  • alpepe 14.08.19, 12:52
    starsza głównie kolegów, koleżanki miały Zickenkrieg, za długo jestem w Niemczech, nie pamiętam, jak to nazwać, w każdym razie były jakieś dziwne wojenki dziewczęce, jakieś gierki podjazdowe, więc córka nie miała raczej przyjaciółek, choć z zewnątrz to tragicznie nie wyglądało, a młodsza obie płcie.

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • lauren6 14.08.19, 13:04
    Oho, już znalazła się poszukiwaczka dyskryminacji i seksizmu.

    W pewnym wieku dziewczynki i chłopcy stają się dwoma odrębnymi światami i choćby skały s***y koleżanka nie będzie dla 10-latka tym samym co kolega. Nie, nie mówimy o przedszkolakach. Nie mówimy o nastolatkach. Mówimy o bardzo głupim wieku, gdy dzieciaki z nieznanych przyczyn nagle zaczynają się wstydzić płci przeciwnej.

    Trójka dzieci jednej płci w klasie to jest fatalny układ, bo zazwyczaj to jedno będzie wykluczane.
  • edelstein 14.08.19, 13:23
    Po prostu kolejna przespala rozwij psychofizyczny dzieci.Bylo na biologii.10latkowie nie buduja przyjazni z dziewczynkami,bo tak to taki etap.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • umi 15.08.19, 10:46
    Na bezrybiu i rak ryba. Jak bedzie musial, to zbuduje. Lepsza relacja z ogarnieta dziewczynka o wspolnych zainteresowaniach (jakas musi tam miec podobne, zwlaszcza przy poziomie wirtualizacji dzisiejszych dzieci) niz kolega, ktory traktuje go trochę jak dopust.
  • matacznik 14.08.19, 14:29
    lauren6 napisała:

    > W pewnym wieku dziewczynki i chłopcy stają się dwoma odrębnymi światami i choćby
    > skały s***y koleżanka nie będzie dla 10-latka tym samym co kolega.
    >
    Nie musi. Może być koleżanką. Ja miałem w tym wieku koleżanki. Nie ja jedyny.

    > dzieciaki z nieznanych przyczyn nagle zaczynają się wstydzić płci przeciwnej.
    >
    Albo nie zaczynają. Te nieznane przyczyny mogą mieć coś wspólnego z wychowaniem. Nie tylko w domu, nie tylko w szkole, raczej chodzi o wypadkową różnych czynników. W tym związanych z rozwojem psychofizycznym, ale to nie przesądza sprawy, że żadnych koleżanek być nie może.
  • malgo21 14.08.19, 13:28
    matacznik napisał:

    > walentyna.poco napisała:
    >
    > > w klasie na 22 dzieci jest tylko 3 chłopców.
    > >
    > Co złego jest w dziewczynkach?

    To ty sugerujesz że w dziewczynkach jest coś złego.
  • matacznik 14.08.19, 14:35
    malgo21 napisała:

    > To ty sugerujesz że w dziewczynkach jest coś złego.
    >
    Mylisz się głęboko.
    Owszem, na poziomie czysto językowym można wysnuć wniosek, że pytanie "co złego jest w dziewczynkach?" opiera się na założeniu, że w dziewczynkach jest coś złego. Gdyby to było pytanie na teście, to taką właśnie sugestię by niosło.
    Ale w kontekście tego wątku (a kontekst jest ważny w komunikacji) założenie, że coś złego jest w dziewczynkach nie pojawia się wraz z moim pytaniem, tylko wcześniej, w opisie sytuacji, w której chłopiec kolegować można się tylko z chłopcami, a ich brak lub mało sympatyczny charakter sprawiają, że pojawia się pytanie co robić, choć przecież oczywista odpowiedź - kolegować się z dziewczynkami - jest pod samym nosem.
    Nie wierzę, że muszę tłumaczyć takie rzeczy. Proponuję zjechać mnie za mansplaining.
  • malgo21 14.08.19, 15:04
    Ja tego kontekstu nie widzę, może dlatego że mama dzieci i rozumiem że wolą towarzystwo własnej płci, szczególnie w kontaktach w grupie.
    Mansplaining to by był gdybyś tłumaczył mi oczywistości, a ty się po prostu zapędziłeś w kozi róg. Nie martw się, to się zdarza.
  • matacznik 14.08.19, 16:33
    malgo21 napisała:

    > Ja tego kontekstu nie widzę,
    >
    No widzę.

    > Mansplaining to by był gdybyś tłumaczył mi oczywistości,
    >
    Otóż to.
  • iwles 14.08.19, 12:46

    też pomyślałam o zajęciach dodatkowych, o rozwijaniu zainteresowań, albo jeśli takich nie ma, to naprowadzenie na jakieś zainteresowania.


  • tsaria 14.08.19, 12:53
    Zabierz go z tej klasy, w szkole spędza się dużą część dnia, poszukaj klas gdzie dzieci obu płci jest po równo, a najlepiej z przewaga chłopców., wtedy ma większe szanse na zakolegowanie się z kimś.
    Dodatkowo zajęcia po lekcjach, ale takie gdzie może poznać kolegów.
  • walentyna.poco 14.08.19, 13:12
    Łatwo powiedzieć zabierz. Nie ma gdzie go zabrać. To jedyna klasa językowo-humanistyczna, druga jest matematyczna a syn to wybitne beztalencie w naukach ścisłych, a trzecia muzyczna (j.w.). O zmianie szkoły nie ma mowy, obecna znajduje się 300 metrów od osiedlowego parkanu, a następna 6 km dalej. Nie da rady. Zresztą pytałam nie w kontekście co zrobić ze szkołą czy środowiskiem - bo tu niestety nie ma ruchu (syn chodzi na bezpłatne zajęcia pływackie do ośrodka sportu, na płatne fanaberie mnie nie stać), tylko czy opłaca się podtrzymywać taką asymetryczną relacją z braku alternatywy licząc, że może z czasem coś lepszego się pojawi, czy jednak porozmawiać z synem i przekonać go, żeby się nie płaszczył, nie usługiwał, tylko asertywnie wyszedł z niesatysfakcjonującej go relacji i na razie po prostu ograniczył życie towarzyskie do tego, co ma w szkole. Trudny wybór, ale trzeba go dokonać na zasadzie mniejszego zła.
  • volta2 14.08.19, 13:18
    10 latek jest w sporfilowanej klasie? żartujesz chyba

    10 latek od marca do listopada może spokojnie jeździć rowerem do szkoły - normalnej, gdzie są równomierne rozłozone stany osobowe dziewcząt i chłopców.

    a osiedlowym kolegą nie należy się przejmować, tylko nauczyć dzieciaka, że w razie czego ma się tarabanić z tym kolegą do innego towarzystwa o ile ten kolega "nie zabronił" się podczepić. inaczej będzie skazany na zawsze na bycie popychadłem

    zajęcia dodatkowe z mojej perspektywy się nie sparwdzają jako poszukiwacze kolegów - każdy dzieciak dowożony na konkretną godzinę i po zajęciach szybko zabierany do domu, w czasie zajęć dziecko zajmuje sie zajęciami a nie nawiązywaniem znajomości, no ale ostatecznie i ta rada też jest do wzięcia pod uwagę.
  • tsaria 14.08.19, 13:23
    Mój na piłce nożnej w takim osiedlowym klubie poznał wielu kolegów, już dawno zmienił klub, ale kolegów z dalszych osiedli ma do tej pory.
    Większość dzieci była lokalna, to i po treningu się spotykali.
  • volta2 14.08.19, 18:47
    a mój trzy lata chodził na orlik, i nie ma żadnego znajomego, młodszy krócej ale podobnie. owszem, kiwną sobie na osiedlu głową jak się mijają ale to by było na tyle. i każde inne zajęcia podobnie, przyjście i wyjście do domu. dzieci z osiedla, większość przychodziła na nogach, bez dozoru dorosłych jak już była na tyle duża, żeby dotrzeć samodzielnie.
  • tsaria 14.08.19, 19:32
    Widzisz, może też zależy od chęci podtrzymywania znajomości i grupy w którą się trafi. Mój syn chodził do osiedlowego klubu 3 lata, potem przenieśliśmy go do takiego bardziej "profesjonalnego". Ale przez trzy lata z tymi chlopakami zżył się, jeździli razem na mecze, turniej, obozy. Mało tego i ja i mąż poznaliśmy bardzo fajnych ludzi, rodziców tychże chłopców, bo oczywiście każdy mecz lokalny przesiedzieliśmy na ławce kibicując smile jak syn przechodził do innego klubu to aż łezka w oku mi się kręciła.
    Syn te znajomości podtrzymuje, umawiają sie razem na boisko pograć w piłkę, rowerem jeżdżą po pobliskim parku czasem spotka któregoś przez przypadek i się gdzieś umówią, ale w większości planują. Z osiedlowymi chłopakami tez się trzyma i też nie siedzą cały czas pod jednym blokiem, tylko chodzą na pobliskie osiedla i zawsze kogoś spotkają do pobawienia, pogrania.
  • slonko1335 14.08.19, 19:38
    U nas identycznie. Między osiedlami się towarzystwo przemieszcza i gdzieś zawsze się ktos znajdzie do zabawy. Mamy na osiedlu park z miejscami na ognisko i boiskaami , na sąsiednim pump truck na kolejnym skatepark i dzieciaki krążą między tymi miejscami.

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • tsaria 14.08.19, 13:20
    Jak nic nie możesz zrobić, to nie wtrącaj się w ich relację, chyba że sam dojdzie do tego, że sytuacja mu nie pasuje, możesz mu wtedy podpowiedzieć. Całkowity brak kolegów może być dla 10 latka bardzo dotkliwy, dlatego uczepił się tego jednego, a za jakiś czas ta relacja też się może zmienić. Nie namawiałabym syna do zrezygnowania z jedynej osoby z którą może się pobawić, chyba że sam tego chce.
  • walentyna.poco 14.08.19, 13:49
    I to jest konkretna rada. Dzięki. Widziałam i obserwowałam trochę syna z tym kolegą, widzę jak to wygląda, zresztą syn sam mówi często, że ma dość, a później jest smutny, jak kolega wychodzi gdzieś do innych, a jego zostawia. Ale masz rację, niech sam rozwiąże sytuacje i niech mężnieje. Przyda mu się taka lekcja życia. Też myślę, że rezygnacja z tego skromnego towarzystwa męskiego była by dla tragedią dla jego rozwoju osobniczego, więc raczej niech ta relacja będzie głęboko niesprawiedliwa i niesatysfakcjonująca, niż miało by jej nie być wcale.
  • aaa-aaa-pl 14.08.19, 13:44
    Zaraz się dowiesz, że te 6 km to może śmigać na rowerze( a czas jazdy to 5 - 10 minut).
  • walentyna.poco 14.08.19, 13:50
    Już się dowiedziałam, ale na głupoty nie reaguję z zasady, więc zignorowałam.
  • arwena_11 14.08.19, 13:48
    Zależy ci na dziecku czy na swojej wygodzie? 6 km to nie jest dystans nie do przeskoczenia. To 6 km a nie 60.'

    Mieszkacie na pustyni i nie ma tam żadnej komunikacji? Moja córka jako 11 latka jeździła do szkoły ok 20 minut autobusem, bo się przeprowadziliśmy, a ona chciała zostać w starej szkole.

    Nawet minuty bym się nie wahała, jeżeli druga szkoła daje możliwość przebywania w klasie o zrównoważonym składzie chłopców i dziewczynek
  • walentyna.poco 14.08.19, 13:51
    Nie rozmieszaj mnie. Tylko wariat zorientowałby ze szkoły oddalonej 300 metrów (TRZYSTA METRÓW!!!) od domu, na rzecz jakiejkolwiek innej. A szofera nie mam. Witamy w życiu.
  • arwena_11 14.08.19, 14:00
    Czyli masz w d... dziecko. I tak, ja zrezygnowałam ze szkoły 300 metrów od domu na rzecz zadowolenia dziecka. Mogła pójść do szkoły pod domem, gdzie brat poszedł do gimnazjum. I nie był to wybór między szkołą dobrą a kiepską. Obie szkoły prywatne na wysokim poziomie.
    Córka jeździła sama. Czasami ją odbierałam, ale przez większość czasu jeździła sama.

    Wszystko zależy od tego czy chcesz dobrze dla dziecka czy dla siebie.

    Naprawdę te 300 metrów jest warte braku relacji syna z kolegami?
  • magdzialena78 14.08.19, 14:07
    A moze zaprosić tych chłopców do siebie do domu zabuerzcie do kina etc taja socjalizacja trochę na sile ale może sie uda?
  • kotejka 14.08.19, 14:01
    placowke wybiera sie ze wzgledu na rozne wzgledy
    ja jak wariat zrezygnowalam z pobliskiej szkoly i dzieciak jezdzi te 5 km i owszem czesto rowerem, zaczak w wieku 9 lat
    ale tez przyjaznie nie musza byc tylko szkolne
    jak dziewczny radza, znajdz mu klub pasje druzyne dodatkowe zajecia
    nie bedzie sie snul z przypadkowymi dzieciakami
    pozna ludzi, rozwinie sie, same plusy
    my ci nie poradzimy jak cudownie wyhodowac w bloku brat ie dusze, skoro ich tam nie ma
    poza tym, rozwaz zmiane klasy
    nie wierze, ze 10 latek moze byc az tak sprofilowany ze powiesz o nim beztalencie w jakiejs dziedzinie
  • aerra 14.08.19, 14:34
    Tylko ktoś komu na dziecku nie zależy.
    Ale spoko, mogę być wariatką wink
    (Mamy szkołę prawie pod blokiem, a ja - wariatka - zawożę dziecko codziennie 10 km)

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • aaa-aaa-pl 14.08.19, 14:39
    Mój dziubas dojeżdzał komunikacją miejską w gimnazjum( Warszawa).
    Zajmowało mu to od 45 minut do nawet grubo ponad godziny ( korki).
    Lekcje kończył 15.30- zanim dotarł do domu był już bardzo zmęczony.
    Żałuję, że zdecydowaliśmy się na gimnazjum tak daleko od domu.
  • berdebul 14.08.19, 19:06
    Tylko wariat trzyma dziecko w klasie, w której dzieciak jest nieszczęśliwy i nie ma kolegów. uncertain Wyobraź sobie, że codziennie spędzasz 6-8h w towarzystwie nielubianych osob, nie masz żadnych znajomych, ani żadnej alternatywy. Te 6 km wolałabym zrobic rowerem, jeżeli tam byliby sensowni ludzie.
  • mae224 14.08.19, 18:31
    A w równoległych klasach? Na przerwach nie ma kontaktów z kolegami z innych klas? Najlepszy kumpel syna jest rok młodszy i kumpluje się też z kolegami z klasy niżej. Trzeba chcieć.
  • piekna_remedios4 14.08.19, 18:31
    podstawówka mojej córki jest około 15 km od domu, wozimy ją. Jeżeli dziecko cierpi z jakiegoś powodu to naprawdę nie można się trochę postarać? 6 km to jest niewiele.

    --
    Cien años de soledad
  • tairo 14.08.19, 18:13
    1. Za płotem osiedla też jest życie.
    2. Dziewczynki to też ludzie.
  • slonko1335 14.08.19, 18:20
    a dzieci z tych innych profili klas? nie mieszkaja w okolicy? nie maja w szkole żadnych zajęc dodatkowych, kółek na których mógłby z tymi dziećmi się zapoznać? bo na basenie na lekcji pływania to raczej trudno o kontakty towarzyskie...

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • volta2 14.08.19, 18:45
    zwykle dzieci z innych klas się nie kolegują, chyba że są dodatkowo sąsiadami/kuzynami/z zajęć dodatkowych

    po prostu nie ma już kiedy zapoznawać się z kimś, skoro dookoła masz już 3-4 fajnych kumpli. zobacz, w tej klasie jest dwóch i już nie są zainteresowani dodatkowym nabytkiem.
  • slonko1335 14.08.19, 19:16
    volta2 napisała:

    > zwykle dzieci z innych klas się nie kolegują, chyba że są dodatkowo sąsiadami/k
    > uzynami/z zajęć dodatkowych
    >
    No to właśnie o to pytam o mieszkające w okolicy dzieci z innych klas/zajęć dodatkowych. Moje dziecko na co dzień kupuje się z dziećmi z innych klas/szkol/sasiadami/kumplami z zajęć dodatkowych/szkolnych polkolonii/drużyny szkolnej. Akurat w najbliższym sąsiedztwie mieszkają same dziewczynki z klasy.




    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • ania.n-82 14.08.19, 22:53
    Mój syn ma dużo kolegów okolicy: z klasy, z innych klas ze swojej szkoły (głównie takich z którymi jest razem w świetlicy, ale nie tylko), z piłki nożnej, z zuchów.

    Proponuję jakieś zajęcia pozalekcyjne blisko domu, żeby poznał innych chłopaków z okolicy. Albo kółko zainteresowań w szkole, jeśli jest.
  • mikams75 15.08.19, 00:33
    postaralabym sie zajac dziecko inaczej, tak, zeby nie mial potrzeby klejenia sie do kolegi, ktory nie jest nim zainteresowany. Glupi uklad. Pomoz mu znalezc inne towarzystwo pozklasowe np. z zajec pozaszkolnych.
  • umi 15.08.19, 10:37
    Doczytałam, ze zmiana szkoly nie wchodzi w gre z przyczyn logistycznych, a na zajecia dodatkowe funduszy brak. W takiej sytuacji najlepszym wyjsciem według mnie byłoby zparzyjaźnienie sie z ktoras bardziej ogarnieta dziewczynka z klasy. Na 19 sztuk, raczej znajdzie sie taka, co biega, psoci i nie koniecznie lubi tylko barbie i inne dziewczynki. Malemu mozna pomoc, zaprzyjaźniajac sie z jej mamą. O ile w klasie nie ma narracji: dziewczyny sa ble/ chłopcy sa ble (a mysle, ze raczej nie ma, bo za mało chłopcow w tej klasie, zeby sie az tak podzielili), to wyjdzie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka