Dodaj do ulubionych

Jak to rozwiązać.

14.08.19, 11:49
W skrócie. Tata złożył z synem papiery do super hiper szkoły. Złożyli w kilku. Praktycznie z tą szkołą wydawało się, że myślenie życzeniowe. Ale .... dostał się. Świetne oceny, świetnie napisane testy. I zrezygnował wybierając liceum w miejscu zamieszkania. Szkoła w wielkim mieście a on dojeżdżałby z małego. Przedmioty rozszerzone a nie czarujmy się, piątka piątce nierówna. Tata w odpowiedzi na jawny bunt zaczął " nie widzieć " syna. Odwołane wszystkie zaplanowane wyjazdy wakacyjne, nawalone dziecku od leniwych, mało ambitnych, nawet na powitanie nie odpowiada, wymawia różne atrakcje,wypomina nawet, że tylko dla dziecka przerwał karierę choć to nie prawda, dużo by pisać. 15 latek reaguje jak atakowane zwierzę. Tłumaczy, że to szkoła ukierunkowana wąsko a on jeszcze nie jest pewien, co chce w życiu robić. Że chce mieć te 4 lata czasu na określenie się. Jest kijowo. A gdzie mama zapytacie. Dziecko jest ze związku, który się rozpadł.Opieka ustalona sądownie. Dziadkowie, mama znają wnuczka i wspierają wybór. Nawet jeśli nieco zawiedzeni, nie komentują głośno i dają prawo do decyzji . Konflikt przeniósł się i na linię ojciec jego matka czyli babcia chłopca. Jest obwiniana za wspieranie i obronę wnuczka. Atakowana, straszona. Na koniec sierpnia tato zaplanował psychologa. Mama chce być także, bo tata manipulant i lubiący sprawować kontrolę. Stosunki babć, dziadków poprawne. Jak pomóc dziecku? Aha tata chce wnioskować o inne rozłożenie opieki, bo zapowiedział dziecku, że skoro tak to on przestaje się nim zajmować, wyjeżdża i zajmuje sobą. Tata od 8 lat w związku z młodszą o 10 lat partnerką. Była przyjazna dziecku, teraz obojętna. Bardzo. I wciągająca w pomoc własnej rodzinie , w tym siostrze z problemami. Tata począł dziecko na pierwszym roku studiów. Różnica wieku 20 lat. Chyba nie dorósł do posiadania dziecka, które śmie mieć własne zdanie. Jak pomóc dziecku? Tata szkaluje babcię , straszy wnuka, że jeszcze się przekona jaka jest podła, że jest psychicznie chora itp. Odłamki ranią wszystkich.
Edytor zaawansowany
  • alpepe 14.08.19, 12:12
    Pozwolić tacie inaczej rozłożyć opiekę. Nie przejmować się nową partnerką taty, ona też nie ma łatwo z kimś takim, tak sądzę. Zimunizować piętnastolatka na próby manipulacji, wspierać jego i babcię.

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • arwena_11 14.08.19, 12:35
    Pozwolić ojcu na zmianę opieki. Niech dzieciak zobaczy jaki uj z ojca.

    Dodatkowo wyjaśnić tatusiowi, że to życie dziecka i swoich traum niech na chłopaka nie przelewa. Skoro mu się w życiu nie powiodło - to niech coś zrobi z tym a nie wtłacza syna w swoje marzenia. To wygląda trochę jak z niespełnionymi sportowcami, pianistami, baletnicami - którzy usiłują swoje marzenia realizować przez dzieci.
  • alpepe 14.08.19, 12:37
    I jeszcze pytanie, kim ty jesteś dla tego chłopca?

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • australijka 14.08.19, 13:06
    Siostrą babci . Ciotką ojca. Ciocia babcią młodego. To jest trochę tak. Mieszkamy obok siebie (działki dane przez rodziców).Ojciec dziecka mieszkał u rodziców. Pojechał na studia. Wrócił po studiach. Mama dziecka też wróciła. Mieszkają 5 km od siebie. Próbowali kilka razy ale nie wychodziło. 8 lat temu poznał młodziutką dziewczynę. Zamieszkali u rodziców czyli u mojej siostry. Dom duży, nawet fajnie, bo pomagali w dużym ogrodzie. Ale lata mijały, oboje ani do pracy, ani dołożyć się do utrzymania czy opłat. Dziadkowie płacili zadeklarowana przez tatę sumę czyli 1000 złotych miesięcznie. Ojciec ojca czyli mąż siostry zarabiał i zarabia bardzo dobrze. Nie widział problemu w utrzymywaniu syna i narzeczonej. Woli zapłacić i mieć święty spokój. I udawać, że wierzy, że go szanują i kochają. Po 8 latach siostra zaczęła się buntować. No sorry nie pisała się w wieku 67 lat na prowadzenie domu , zakupy, gotowanie, pranie, sprzątanie za młodych ludzi. I raczej nie widziała powodu, by tyle lat utrzymywać zdrowych ludzi. Zaczęła więc jakby wymawiać poniesione koszty, zmuszać do sprzątania, ograniczać przebywanie państwa poza swoim piętrem a korzystania z pietra babci. Na przykład nocowania gości w salonie czy pokoju gościnnym na nie swoim pietrze. I zaczęły się schody. Wydaje mi się, że poczuli zagrożenie ze strony starszej pani i starają się ją nieco zastraszyć czy dokuczać jej. I ta akcja ze szkołą też może mieć na celu uderzenie w babcię jako osobę wpływającą na złe decyzje wnuczka. Miarka się przebrała w ubiegłym roku, gdy bez zapytania narzeczona syna sprowadziła na wakacje młodszą siostrę z koleżanką i panienki zalegały 2 tygodnie , by mama narzeczonej mogła balować z nowym partnerem. Wystawne posiłki, kino, basen, teatr, zakupy. Wszystko z kieszeni nie swojej, bo mama też grosza nie dała. W zasadzie wnuk poszedł w kąt, bo ani on z małymi panienkami nie miał co robić ani nie był specjalnie zapraszany. Po fakcie babcia zapowiedziała, że nie jest zobowiązana żywić kolejnej córki rozrywkowej mamy i prosi o spotkania rodzinne w innych miejscach. I się zesrało. Jest podła, nienawidzi ludzi, pomiata nimi, jest pazerna itp. Babcia po prostu chce odłożyć coś dla wnuczka, bo sytuacja jest jaka jest a nie chce wydawać pieniędzy na obcych ludzi. Mąż babci ma to gdzieś a młodzi włażą mu po palcu, więc ich lubi.
  • sofia_87 14.08.19, 13:12
    Czy to oznacza, ze ojciec chłopca, a Twój siostrzeniec i jego narzeczona nie pracują i sa na utrzymaniu jego rodzicow???
  • australijka 14.08.19, 13:36
    Tak. Mieli kilka nietrafionych biznesów, porobili różne uprawnienia za pieniądze starszych państwa, którzy liczyli, że może wreszcie zaczną się utrzymywać sami. Niby coś ruszyło po tych scysjach ale za to atmosfera straszna. Trzaskanie drzwiami, fochy, podkreślanie typu "ja tu mieszkam i mam prawo". Siostra tłumaczy, że być zameldowanym a być właścicielem to nie to samo i może niech spróbują zalegać u drugiej mamy.
  • sofia_87 14.08.19, 13:47
    Sadzac z opisu Twój siostrzeniec to niezły cham i buc.
    Wnuk powinien odwiedzać dziadkow i olewac ojca, mam wrazenie, ze kilka sesji u terapeuty by bardzo mu się przydalo; jest w trudnym wieku i taka postawa ojca może mieć na niego ogromny wpływ.
    A na miejscu Twojej siostry i szwagra zapisałabym caly majatek na wnuka, teraz testamentem, za 3 lata umowa dożywocia, syn im się stanowczo nie udal, może z wnuk będzie lepszy
  • ixiq111 14.08.19, 13:53
    >> na miejscu Twojej siostry i szwagra zapisałabym caly majatek na wnuka, teraz testamentem, za 3 lata umowa dożywocia, syn im się stanowczo nie udal, może z wnuk będzie lepszy

    Ha!! Też o tym pomyślałam.
    Za ileś lat wnuk dorośnie i będąc właścicielem może zrobi porządek z tatusiem i jego babą?
    Może nie być łatwo, ale...
  • mauricella 14.08.19, 18:25
    “syn im się stanowczo nie udal, może z wnuk będzie lepszy”
    Na poczatku chce zaznaczyc, ze sie z toba zgadzam.
    Chcialam sie tylko dopytac jak sie ma do tego wszechobecny na forum poglad, ze jak po rozwodzie dziecko zle traktuje jednego z rodzicow to wylacznie wina rodzica – bo mial rodzic czas aby wytworzyc wiez i najwyrazniej tego nie zrobil, to jego wina (99% ojciec).
    Tutaj tez przeciez mozna powiedziec -widocznie nawalaili jako rodzice i nie wytworzyli wiezi.
    A moze czesc dzieci rozwiedzionych rodzicow to rowniez “chamy i buce” ?
    Tak sie chcialam forum dopytac..
  • ixiq111 14.08.19, 13:50
    >> Trzaskanie drzwiami, fochy, podkreślanie typu "ja tu mieszkam i mam prawo"

    A czyj to jest dom??
    Jak babci i dziadka to należy synkowi powiedzieć:
    mój dom i moje zasady. Od teraz są takie i takie. Rachunki tu wynoszą tyle. Wy od jutra dokładacie kwotę X, jeżeli chcecie dalej mieszkać. Albo przestrzegacie moich zasad w moim domu, albo się wyprowadzacie.
    I powtarzam: nie ogarniać domu, nikogo nie obsługiwać.

    Jak oleją sprawę - trzeba złożyć wniosek do sądu o eksmisję na początek pani (obca osoba) - tu nie wiem jak prawnie to wygląda, ale chyba nie ma obowiązku utrzymywania obcej, dorosłej baby pod swoim dachem?
  • eliksir_czarodziejski 14.08.19, 18:06
    australijka napisał(a):

    > Tak. Mieli kilka nietrafionych biznesów, porobili różne uprawnienia za pieniądz
    > e starszych państwa, którzy liczyli, że może wreszcie zaczną się utrzymywać sam
    > i. Niby coś ruszyło po tych scysjach ale za to atmosfera straszna. Trzaskanie
    > drzwiami, fochy, podkreślanie typu "ja tu mieszkam i mam prawo". Siostra tłumac
    > zy, że być zameldowanym a być właścicielem to nie to samo i może niech spróbują
    > zalegać u drugiej mamy.

    OJP...!
  • ixiq111 14.08.19, 13:19
    >> Mąż babci ma to gdzieś a młodzi włażą mu po palcu, więc ich lubi.

    Więc kobieta powinna się zachowywać jak syn i jego partnerka, czyli nie robić nic. Jeżeli starszy pan będzie chciał mieć dom ogarnięty, posiłki przygotowane - skierować go do syna i synowej, albo rzucić hasło: zrób to sam.
    Nie obsługiwać nikogo.
  • australijka 14.08.19, 13:38
    I tak jest. Ale to dowód, że jest leniwa, brudas, nic nie robi. A ona cierpi, bo zasyfiały dom to nie jej bajka.
  • eliksir_czarodziejski 14.08.19, 18:08
    Sorry, ale Twoja siostra lub brat popełnili jakiś ogromny błąd wychowawczy i teraz mają co mają. Tak właściwie to ta matka która wszystkim usługuje chyba nigdy nie była za bardzo szanowana, co?
  • eliksir_czarodziejski 14.08.19, 18:05
    Kobieto, to co opisujesz to jakiś koszmar. Czy ja dobrze zrozumiałam że twój siostrzeniec/bratanek nigdzie wraz z partnerką nie pracują i są utrzymywani przez jego rodzicow?!?!?
  • kosmos_pierzasty 14.08.19, 12:41
    Nie wiem, czy tu jest cokolwiek do rozwiązywania. Tatuś faktycznie niedojrzaly chyba mocno. Dziecko należy wspierać. Dorośli? Każdy niech dba o siebie.
  • ixiq111 14.08.19, 13:01
    Syn pewnie nie chciał złożyć papierów do tej super szkoły. Złożył pod wpływem manipulacji ze strony ojca.
    Pewnie liczył, że się nie dostanie i sprawa się rozejdzie. A tu zonk.
    Ciekawa jestem jak wyglądałyby codzienne dojazdy do wielkiego miasta? Czy matka miałaby go dowozić, czy ileś (ile?) czasu dziennie tłukłby się PKS, PKP itp?

    Z panem nie nie cackać. Ktoś powinien doprowadzić go do pionu. Ja na miejscu matki, traktowałabym go przez jakiś czas, taj jak traktuje teraz syna. Powód - nie potrafił stworzyć synowi pełnej rodziny, przyczynił się do rozpadu związku. Wybrał nie to, co od niego oczekiwałam. Zagrać w jego grę, na jego zasadach.

    Młodego należy pochwalić, za podjęcie samodzielnej decyzji, mimo presji ze strony ojca. Utwierdzać w przekonaniu, że postąpił słusznie.
  • australijka 14.08.19, 13:17
    Powtórzyłaś dokładnie mój tok myślenia i zadajesz te same pytania. Młody w życiu nie spodziewał się, że tam się dostanie. To ojciec naciskał. Dojazdy około godziny dziennie w jedną stronę. Bursy nie ma. Potem praktyki na lotnisku oddalonym o 10 km od miasta gdzie szkoła. No niby ludzie dojeżdżają ale też wiedzą ile za to płacą. To liceum kończył także tato i nie uważał, że jest goowniane. Zdał maturę, dostał się na studia. Skrajna głupota jechać na dzieciaku i to w tym wieku. Młody ma dość problemów z dojrzewaniem, żeby go jeszcze dołować. Dzieciak super, bez żadnych uwag a stawia się, bo jest atakowany.
  • ixiq111 14.08.19, 13:27
    >> Dzieciak super, bez żadnych uwag a stawia się, bo jest atakowany.

    Już go lubię!
    Bardzo dobrze, że się stawia. Po wpisie wyżej (jak ojciec sobie ustawił swoich rodziców) takiego faceta należy spacyfikować. Ustawił rodziców i chce ustawiać syna. Veto i koniec.

    Należy zadbać o relacje na linii wnuk - dziadkowie ze strony ojca.
    I wspierać chłopaka.
  • eliksir_czarodziejski 14.08.19, 18:10
    Czyli tatuś chłopaka leni się iść do normalnej pracy i od x lat byczy się na utrzymaniu rodziców a chłopak od najmłodszych lat ma ciężko zasuwać? No tak...
  • sofia_87 14.08.19, 13:09
    Jeśli matka wspiera wybor syna, to byłoby najlepiej gdyby chlopiec zamieszkal z nia, jest taka możliwość? To już 15 latek, może o sobie decydować w takim zakresie, a zachowanie ojca jest powodem do zmiany miejsca zamieszkania.
    Chlopcu przydalaby się terapia po takich występach ojca
  • australijka 14.08.19, 13:23
    Młody jako stałe miejsce zamieszkania ma dom mamy. U ojca bywa we wtorki i czwartki i co drugi weekend. Plus ustalenia co do świąt, wakacji. To wszystko dobrze grało, nie było problemów. Odległość między domami to niecałe 5 km. Nigdy nie było sztywnego trzymania się czasu. Komu trzeba było pomóc, zmienić dni, zaopiekować się dłużej, temu pomagano. Młody lubi i dom mamy i ojca. Lubi dziadków. No idylla prawie a tu nagle takie szajse.
  • alpepe 14.08.19, 13:52
    Jednego nie rozumiem, a jest to twoja siostra, jak ona te pasożyty przez tyle lat znosiła? Co zrobiła źle?

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • widosna 14.08.19, 14:03
    To nie z młodym jest problem. Brawa dla niego bo podjął dojrzała i odpowiedzialna decyzje. Trzeba go wspierać.
    Problem jest z ojcem młodego i jego partnerka oraz tym, ze starsi państwo od lat dawali sobie wchodzić na glowe przez nich i wspierali ich lenistwo. Starsza pani mogłaby porozmawiać ze starszym panem i nieco otworzyć mu oczy. Ale sprytnie - może na zasadzie, taka jestem zmęczona, tak się zle czuje a jeszcze muszę robić za wszystkich. Kochanie, pomóż mi to zmienić bo inaczej to szybko wykorkuje. Nie oskarżając ojca chłopaka i jego partnerka, skoro starszy pan tak ich lubi.
    Warto tez wiosłować w kierunku zabezpieczenia chłopaka na przyszłość - jakiś testament? Bo panowi i partnerce trudno będzie odzwyczaić się od wygodnego życia.
  • bi_scotti 14.08.19, 15:28
    Dura lex sed lex. Babcia musi porozmawiac powaznie z dziadkiem. To starsi panstwo musza przede wszystkim ustalic miedzy soba wspolna linie postepowania z ich synem. Once it's done, byc konsekwentnym. Po mojemu, syn z obecna girlfriend powinni dostac czas na wyprowadzenie sie. 3 miesiace, moze 6. Maximum 6! Dom jest babci i dziiadka, classic "wystawienie walizek" (gdyby zaszla taka potrzeba) nie powinno byc problemem. Wnuka wspierac, that's obvious, ale tez z nim pogadac o "zawracaniu ludziom glowy" gdy sie czegos robic nie chce. Skoro on faktycznie od poczatku nie byl zainteresowany ta super-duper szkola, to po kiego grzyba angazowal siebie (i tate, i ludzi z admission department w tej szkole) w cala zabawe z papierami? Trzeba byc odpowiedzialnym za siebie i to jest swietny przyklad dla rzeczonego wnuka, ze gdy czlowiek liczy na to, ze cos sie "samo ulozy", moze sie bardzo przeliczyc a potem sa skutki jakie sa. Great lesson!
    Naprawe sytuacji musza zaczac babcia z dziadkiem. To oni cos zapieprzyli (who knows kiedy i co, ale w tej chwili trudno dojsc jak to tam bylo) w wychowaniu syna i teraz do nich nalezy znalezienie sensownego remedium. Life.


    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • glanaber 14.08.19, 15:44
    "Wnuka wspierac, that's obvious, ale tez z nim pogadac o "zawracaniu ludziom glowy" gdy sie czegos robic nie chce. Skoro on faktycznie od poczatku nie byl zainteresowany ta super-duper szkola, to po kiego grzyba angazowal siebie (i tate, i ludzi z admission department w tej szkole) w cala zabawe z papierami? Trzeba byc odpowiedzialnym za siebie i to jest swietny przyklad dla rzeczonego wnuka, ze gdy czlowiek liczy na to, ze cos sie "samo ulozy", moze sie bardzo przeliczyc a potem sa skutki jakie sa. Great lesson!"
    Widać, że nie masz pojęcia o zasadach rekrutacji do szkół średnich w Polsce. Po pierwsze, chłopak złożył papiery do tej szkoły pod presją ojca, owszem, licząc, że się nie dostanie. Tak zrozumiałam jeden z postów autorki - Ty nie?
    Po drugie, rekrutacja jest w systemie elektronicznym, gdzie zaznacza się kilka szkół, potem system przelicza punkty uzyskane przez ucznia z egzaminów i ocen końcowych ze szkoły, porównuje z progami punktowymi ustalonymi przez szkoły i kwalifikuje: Jaś dostał się do szkoły A, B i C, a Ryś dostał się tylko do szkoły B i D, a do A miał za mało punktów. Wtedy Jaś i Ryś ostatecznie decydują, którą ze szkół, do których się zakwalifikowali, wybiorą. Believe me, że Admission Department w tej szkole naprawdę nie włożył żadnego dodatkowego wysiłku (tzn. extra effort) w obsługę tego konkretnego kandydata. Więc raczej poor lesson, a nawet no lesson at all wink
  • majenkir 14.08.19, 15:54
    O, widze, ze ktos mowi jezykiem Bi scotti big_grinsmile

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • bi_scotti 14.08.19, 16:09
    Nikt mu pistoletu do glowy nie przystawial zeby skladac papiery do tej szkoly, do ktorej i tak nie chcial isc. Skladanie papers do szkol A, B, C, D etc. nie musi byc rownoznaczne ze skladaniem do szklo AX (BTW, system rekrutacji do szkol jest dokladnie taki sam w wiekszosc civilized countries, jak juz wspomnialam w innym watku - PL naprawde-zaprawde nie jest az taka special & unique, eh)! Naprawde uwazasz, ze admission programs pisza i uruchamiaja sie same z siebie? No humans involved? big_grin C'mon, AI juz prawie-prawie ale jeszcze nie w 100% wink
    Anyway, gdyby wnuczek byl w pelni odpowiedzialny za swoje plany/slowa/decyzje gdy papiery do szkol byly skladane, przynajmniej czesc problemow opisywanej rodziny by nie zaistniala. Aczkolwiek, byc moze dobrze sie stalo jak sie stalo, bo pojawil sie katalizator dzieki ktoremu jakies powazniejsze dyskusje/decyzje moga zaistniec. Nie ma tego zlego … wink Cheers.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • eliksir_czarodziejski 14.08.19, 18:17
    bi_scotti napisała:


    > Anyway, gdyby wnuczek byl w pelni odpowiedzialny za swoje plany/slowa/decyzje g
    > dy papiery do szkol byly skladane, przynajmniej czesc problemow opisywanej rodz
    > iny by nie zaistniala. Aczkolwiek, byc moze dobrze sie stalo jak sie stalo, bo
    > pojawil sie katalizator dzieki ktoremu jakies powazniejsze dyskusje/decyzje mog
    > a zaistniec. Nie ma tego zlego … wink Cheers.

    You know what, do tej pory twoje posty uważałam za nieszkodliwe pierdzielenie trzy po trzy, ale tutaj dałaś popis swojego oderwania od rzeczywistości na maksa. Te problemy z wnukiem to jest promil problemów tej rodziny, więc skończ pitolic.
    Cheers
  • australijka 14.08.19, 16:16
    Odpowiem. Po polsku. Myślę, że bycie dzieckiem na dwa domy to trudne doświadczenie. Każde dziecko lubi być chwalone, widzieć uśmiech, zainteresowanie. I prawdopodobnie zauważył, że pewne wypowiedzi, zainteresowania wspólne z ojcem punktują. Ojciec się cieszy, chwali go, dostrzega, poświęca czas. Dziwisz się, że dzieciak sprawiał wrażenie, że jest zainteresowany? Zabiegał o miłość ojca z którym widuje się 2 dni w tygodniu. Chciał z nim robić coś razem. Nie takie rzeczy ludzie robią. A to dziecko. Nie zawracał nikomu głowy. Zastosował się do panującego i obowiązującego systemu rekrutacji. Rekordzista aplikował podobno do 137 klas. I wolno mu było. I myślę, że lubisz zimny wychów cieląt. Bo takie zasady obowiązują ale takie przewidywanie przychodzi z wiekiem. To bardzo odpowiedzialny młody człowiek. Naprawdę wierzysz, że ludzie nie zmieniają zdania? Może są za słabi, by powiedzieć, że czegoś nie chcą lub na coś się nie zgadzają. I żyją nieszczęśliwi i zakłamani. To jest moim zdaniem great lesson, by wiedzieć kiedy powiedzieć "nie". Nie tylko w sprawie rekrutacji do szkoły. Może potem w pracy, w związku, w polityce. Choć może i nie. Gdybyś wiedziała jak bardzo ludzie angażują innych z powodu duperelnych spraw .
  • bi_scotti 14.08.19, 16:36
    australijka napisał(a):

    > Myślę, że bycie dzieckiem na dwa domy to trudne doświadcze
    > nie. Każde dziecko lubi być chwalone, widzieć uśmiech, zainteresowanie. I prawd
    > opodobnie zauważył, że pewne wypowiedzi, zainteresowania wspólne z ojcem punktu
    > ją. Ojciec się cieszy, chwali go, dostrzega, poświęca czas. Dziwisz się, że dzi
    > eciak sprawiał wrażenie, że jest zainteresowany? Zabiegał o miłość ojca z któ
    > rym widuje się 2 dni w tygodniu. Chciał z nim robić coś razem. Nie takie rzeczy
    > ludzie robią. A to dziecko.

    Twoj siostrzeniec (jak wynika z opisu) jest raczej kiepskim ojcem i kiepskim synem. Na to jakim jest ojcem, jego syn nie mial/nie ma wplywu i to jest pech tego chlopca, nikt temu nie zaprzecza. Niemniej na to jakim byl/jest/bedzie synem, jego rodzice (babcia & dziadek) wciaz jakis wplyw maja. Maybe not big, but some for sure … Szczegolnie, ze istnieja tam jakies zaleznosci finansowo-lokalowe, ktore opisalas. Ten facet nie bedzie lepszym ojcem zanim nie bedzie sensowniejszym/bardziej odpowiedzialnym synem. Cokolwiek sie nie stalo w kwestii rekrutacji, juz sie stalo. Wszyscy moga z tego wyciagnac wnioski, lacznie z 15latkiem. A dorosli(szczegolnie babcia z dziadkiem!), procz wnioskow, powinni zapewne dokonac honest soul-searching i zmienic postepowanie wobec swojego syna i jego girlfriend. Oni sa jedyni, ktorzy w tym ukladzie maja jakikolwiek power zeby sytuacje poprawic. Ultimately, rowniez na linii ich syn i jego syn. BTW, wszystkie dzieci sa pleasers, to normalne, rowniez w pelnych, kochajacych sie rodzinach. Ale w jakims momencia kazde w koncu sie uczy, ze nie tedy droga … przynajmnie nie zawsze jest to najlepsza droga … Life.


    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • asfiksja 14.08.19, 16:15
    Zazwyczaj jestem za tym, żeby dawać ojcu szansę. Ale odwołanie wyjazdów wakacyjnych tegorocznego absolwenta podstawówki z tak błahego powodu nie mieści mi się w głowie. Psycholog ojca nie zmieni, bo psycholog "zmienia" tylko tych, co sami chcą się zmienić. Takie rzeczy, jak łożenie na wypoczynek wakacyjny i inne podstawowe potrzeby bytowe trzeba ustalać sądownie, jeśli nie ma dobrej woli.
  • tt-tka 14.08.19, 16:27
    Mlody moze sam - oczywiscie wspierany przez matke i dziadkow - oswiadczyc, ze nie zyczy sobie byc traktowany przez ojca jako worek treningowy i spluwaczka na jego zle humory. Wobec czego zawiesza kontakty, a podejmie je ponownie tylko wtedy, gdy ojciec bedzie sie do niego odnosic z szacunkiem.
    Pomysl z testamentem na wnuka i umowa za te trzy lata o dozywocie bardzo dobry.
    A poki co rozdzielic - mentalnie, a jak trzeba, to i faktycznie - pietra i do starszych panstwa truten i jego partnerka maja wstep tylko na zaproszenie, zednego petanie sie po kuchni i salonie ich i ich gosci.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • molik28 14.08.19, 17:00
    Ale dupek z tego ojca. Szantażować emocjonalnie i wywierać presję na własne dziecko!!! W ten sposób!!! Świnia, manipulant i tyle. Współczuję młodemu. Oby nie zwariował.
  • australijka 14.08.19, 18:46
    Młody ma wytłumaczone, że ludzie nie kończą wymarzonych kiedyś studiów, kończą i pracują w innym zawodzie, to się zdarza. Zdarza się, że rodzice wspierali i pomagali finansowo lub czasowo i też mają lekki żal, że poszło się paść. Bywa, że rodzice pokochają dziewczynę syna a on łubudubu i porzuci nagle a przyprowadzi kogoś , kto nijak nie pasuje. Bywają rozczarowania, ktoś jest zawiedziony, ktoś czuje się oszukany. Tu ojciec poczuł się oszukany przez syna a syn zawiódł się na ojcu. Świeża rana, jeszcze krwawi. Ale bywa też i tak, że czegoś nauczy. Uczciwości, otwartości a i rozwagi w czynach i słowach, pogodzenia się z innością i odrębnością każdego człowieka choć niby krew z krwi i kość z kości.
    A co byłoby, gdyby nie dostał się nigdzie? Gdyby powiedział, że jest gejem? Gdyby miał dziecko w wieku 16 lat. Jest tyle opcji i takie nie wiadomo co za zakrętem, że taka sprawa to w sumie małe miki i jeśli dadzą radę to przejdą przez to. Choć już nigdy nie będzie pełni zaufania i tej naturalności. Bywa. Sytuacja zaskoczyła i ojciec nie zdał egzaminu. Parł jak rozwścieczony byk na oślep. O ile potrafi przyznać się do błędu, może się jeszcze wyprostować. A jeśli nie, lepiej , że zawiódł teraz, w takiej sprawie niż za kilka lat w poważniejszej. To jak w małżeństwie. Jeśli trafiło się na dupka , lepiej dowiedzieć się w miarę wcześnie i nie marnować czasu. Dziękuję Wam.
  • flo-bo 14.08.19, 18:52
    Rozumiem, że te wyjazdy i yak dziadkowie finansowali? Olałabym na ich miejscu syna nieroba i manipulanta i mega nagrodziła wnuka ekstra wyjazdem, teraz jeszcze zdążą. Należy mu się!

    --
    Domownicy.com.pl
  • australijka 14.08.19, 21:54
    flo-bo dzięki za Domownicy.com.pl.Pierwsze opowiadanie jak pisane dla nas. Daje do myślenia i potwierdza, że trzeba spełniać własne marzenia. Nie innych.
  • cruella_demon 14.08.19, 20:10
    O rety, kocham moje dzieci nad życie, dostaną przy starcie w dorosłość pełne wsparcie, ale na takie pasożytnictwo w życiu bym się nie zgodziła.
    Ja wiem, ze wątek jest o relacjach ojciec syn, ale tego, ze ojciec jest dzbanem nic nie zmieni, a pewnie będzie tylko gorzej. Na szczęście dla młodego, już mu blisko do pełnoletności i ojciec będzie się mógł walić. Niech sobie zmienia ustalenia opieki, przecież dziadkowie i tak wnuka przyjmą we własnym domu.

    Natomiast jeżeli jako siostra masz jakikolwiek wpływ na dziadków, to niech się ratują. Jak zaczną być zależni to pan synek z panienką zaczną stosować czynną przemoc, a nie tylko bierną jak obecnie. Pewnie nie zdobędą się na to żeby ich wyrzucić, ale nich zaczną wymagać wkładu finansowego, wystawią rachunek za mieszkanie. pomysł z ratowaniem majątku przepisując wnukowi za tzw. dożywocie jest dobry.
    Z twojego opisu, to ten ojciec jest psychopatą
  • cruella_demon 14.08.19, 20:13
    Generalnie w tej chwili, dziadkowie powinni się skupić na ratowaniu siebie.
    Tak mi jeszcze przyszło do głowy, niech zbierają dowody na nękanie przez syna i jego dziunię (nagrywają, robią zdjęcia, zbierają świadków).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka