Dodaj do ulubionych

Wygoda vs. potencjalnie lepsze

15.08.19, 13:56
Tak mnie przy święcie natchnął wątek Pani, która napisała o szkole swojego dziecka 300 m. od domu. Temat dotyczył czego innego, ale przebiły się w nim dwie postawy, które w skrócie można streścić tak: a) bliskość szkoły (pracy) i wygoda z nią związana jest ważniejsza niż podjęcie ryzyka, że gdzieś dalej (szkoła, praca) będzie bardziej wartościowa; b) warto podjąć ryzyko i pomęczyć się, dojeżdżać dalej i dłużej, jeśli w obecnym miejscu (znowu: szkoła, praca) nie czujemy się do końca usatysfakcjonowani. Czyli wybrać potencjalnie lepsze kosztem wygody. Nie ma tu mowy o patologiach (przemoc w szkole, mobbing w pracy), tylko po prostu o średnim zadowoleniu z danego miejsca nauki czy pracy.

Jaka postawa jest Wam bliższa? Wybieracie szkołę dla dziecka i pracę dla siebie 300 metrów od domu, chociaż Wasze dziecko ocenia szkołę a Wy swoją pracę na 5/10, czy ryzykujecie i wybieracie szkołę oraz pracę 30 km dalej, oczekując wartości 8/10? Co jest dla Was ważniejsze? Wiem, że temat dotyczył szkoły, ale dokładnie to samo można napisać o pracy. Napiszę o sobie uczciwie: do podstawówki miałam niecałe 5 minut z domu, do liceum prawie godzinę. Podstawówka była słabo-średnia, liceum średnio-dobre. Żałuję, że je wybrałam. Gdybym mogła cofnąć czas, poszłabym do oddalonego o 10 minut na piechotę, również słabawego, a i tak na maturę uczyłam się w zasadzie tylko na korepetycjach , więc jakość szkoły nie miała w znaczenia.

PS Pytanie nie dotyczy ludzi bogatych, którym szofer wozi dzieci, bo wtedy odległość to może być i 100 km smile
Edytor zaawansowany
  • cauliflowerpl 15.08.19, 14:08
    Zdecydowanie A.
    Bliskość pracy sprawia, że z 5/10 robi się dla mnie mocne 8/10.
    Mój dojazd do obecnej pracy trwa tyle, że nie mogę całego "Stairway to heaven" wysłuchać. Rowerem jadę 25 minut przez łąki i pola.
    (Pomijam, że to jest w ogóle fajna praca, więc suma sumarum plasuje się gdzieś w okolicy 16/10 wink )
  • eliksir_czarodziejski 16.08.19, 10:57
    cauliflowerpl napisała:

    Rowerem jadę 25 minut przez łąki i pola.


    Zazdroszczę!🙂
  • aguar 15.08.19, 14:18
    To ja poszłam na całość i sobie załatwiłam 2 w 1. Przeprowadzaliśmy się, zanim syn poszedł do szkoły i znalazłam mieszkanie w miejscu, skąd jest krótki i wygodny dojazd do dobrej szkoły. A pracuję w domusmile
  • alpepe 15.08.19, 14:20
    Akurat Gymnasium moich córek ma najlepsze wyniki w dzielnicy, a jakby się uparła, to w 6 minut tam dojdę. Córki idą na okrągło, to ok 15 minut im to zajmuje. W każdym razie byłam przeciwniczką długich dojazdów w imię nauki. Na studia, ok, ale wcześniej to jednak odległość jest ważna.

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • miss_fahrenheit 15.08.19, 14:47
    Jeśli chodzi o szkołę, to zależy od dziecka, z czym sobie daje radę, a z czym nie, jakie ma (jeśli ma) problemy itp. Nawiązując do twojego przykładu - szkołę podstawową miałam blisko, choć była przeciętna, liceum wybrałam topowe i nigdy nie żałowałam - z tym, że nigdy nie brałam korepetycji, ani żeby się dostać do liceum, ani tym bardziej, aby zdać maturę. Gdyby jednak moje dziecko było słabym lub średnim uczniem - raczej podpowiadałabym wygodę, niż "wybór lepszego" plus np. dodatkowa nauka w domu (w znaczeniu - aby dostosować się do możliwości, ale jednak jakoś rozwijać, iść do przodu, zwiększać te możliwości).
  • bergamotka77 15.08.19, 16:50
    Ja tak samo myślę jak miss.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • mona-taran 15.08.19, 14:49
    Mój dzieciak jeździ 6km do szkoły na rowerze. I wcale mu to nie przeszkadza, bo wszyscy tak jeżdżą, spotykają się po drodze i część życia towarzyskiego tak się toczy rowerowo:p ale tu wyboru i tak lepszego nie było, bo szkoły bliżej nie ma. Jest dalej, ale nie lepsza, więc nie rozważaliśmy.
    Mi by odległość do pracy tak do 15km nie robiła różnicy, powyżej bym się zastanawiała:p więc jeśli lepsza byłaby te 15km od domu to brałabym lepszą. Jeśli 30km to musiałaby być dużo lepsza:p
  • mae224 15.08.19, 16:54
    Mieszkasz w Polsce, dzieciak jeździ też po oblodzonych i zasniezonych drogach zimą? Dla mnie rowerem do szkoły, a już szczególnie że szkoły to byłaby męka.
  • rb_111222333 15.08.19, 21:26
    Ja jeździłam na rowerze zimą w podstawówce. Drogi były nieodśnieżone, ja nie miałam profesjonalnych ubrań tylko zimową, ciepłą kurtkę smile
  • joanna05 15.08.19, 22:50
    mae224 napisała:

    > Mieszkasz w Polsce, dzieciak jeździ też po oblodzonych i zasniezonych drogach z
    > imą? Dla mnie rowerem do szkoły, a już szczególnie że szkoły to byłaby męka.
    Ale czemu?
    Moi synowie tak samo - do podstawówki i gimnazjum zawsze rowerem (no, ale to mniej niż 1 km mieli), a teraz młodszy będzie jeździł do LO - jakieś 7,5 km. Nie oblodzonymi szosami, tylko leśną drogą i ścieżką rowerową, jakieś 20 parę minut zapewne. Co to za problem? W razie oberwania chmury / śnieżycy może jechać autobusem podmiejskim i metrem, ale to już będzie z 1,5 godziny w jedną stronę, myślę, że tylko w ostateczności tak pojedzie.
  • mona-taran 16.08.19, 07:47
    Nie mieszkam w Polsce, tu jak spadnie 3 cm śniegu to I tak zaraz stopnieje :p całą zeszłą zimę było ok 10 stopni. Ścieżki rowerowe są pod samą szkołę, nie musi jechać autostradą ani leśnymi duktami.
  • mona-taran 16.08.19, 08:06
    Z resztą, jak by chciał, to mógłby jechać autobusem ( przystanek 3 min od domu, wysiadka pod bramą szkoły) ale nie chce.
  • mae224 16.08.19, 09:49
    Tak myślałam. Bo rady dla dziesiaciolatka, żeby 6km jeździł rowerem i 6 km wracał przez cały rok rowerem są z kosmosu.
  • mona-taran 16.08.19, 09:55
    Ale ja nikomu nic nie doradzam... mało mnie obchodzi jak się cudze dzieci do szkoły dostają :p
  • thank_you 15.08.19, 14:54
    Wybieramy idealny dla nas balans - bdb szkoła 7 min autem od domu, 2 min od biura. Nie wyobrazam sobie byc szoferem dziecka, szczególnie rano.
  • pade 15.08.19, 14:58
    Tkwienie w korkach godzinę tam i z powrotem, w autobusie często na stojąco, to potworne marnotrawienie czasu. Wybieram wersję, która pozwala mi ten czas oszczędzić i przeznaczyć np. na odpoczynek. Z niechęcią do ryzyka nie ma to nic wspólnego.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • marianna1960 15.08.19, 15:05
    Dla mnie dojazd 10 minut w Warszawie równa się godzinie jazdy poza Warszawą.
  • thank_you 15.08.19, 15:08
    😂😂😂
  • leni6 15.08.19, 15:11
    Kupiliśmy mieszkanie blisko aktualnej pracy, jednocześnie blisko kilku inny h potencjalnych pracodawców. Ze szkoła nie wiem jak będzie, rejonowa jest kiepska i daleko więc tam raczej dzieci nie pójdą, ale jak nie tam to albo prywatna (bardzo blisko) albo państwowa trochę dalej.
  • aerra 15.08.19, 16:42
    Od czasu jak kupiliśmy mieszkanie to firma, w której mąż pracował zmieniała lokalizację chyba ze 3 razy, a potem dla odmiany on zmienił firmę. Przeprowadzanie się za każdym razem to jakiś absurd, no, ja akurat pracuję z domu, ale dziecku też szkołę zmieniać za każdym razem?
    Czy szukać pracy nie pod kątem tego co się chce robić i finansów, tylko lokalizacji?
    Dla mnie zdecydowanie opcja B, przy czym mam wrażenia, że podejmuję jakiekolwiek ryzyko. Szukamy dobrej szkoły, dobrej pracy w jakimś określonym zasięgu, ale nie musi to być 300 metrów od domu.
    Już pisałam w tamtym wątku - szkołę mamy rzut kamieniem, jakbym okna miała w tamtą stronę, to bym z okien widziała. Ale to wielki moloch, z bardzo średnią kadrą, z podejściem jeszcze takim mocno prlowskim do kompletu (plus - co dla nas ma znaczenie - religie w środku, msze z byle okazji, rekolekcje itp). Dziękuję, nie władowałabym dziecka w coś takiego, jakbym nie miała wyboru to wolałabym nawet chyba ED. Ale wybór i możliwość mam, zatem wolę dowozić codziennie (niestety nie ma szans, żeby jeździł sam, bo akurat w tamtą stronę komunikacja dość skomplikowana z przesiadkami i zwyczajnie wychodzi bardzo długo, samochodem się jedzie niecałe 15 minut, autobusami/busami wyjdzie 1,5 godziny minimum).

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • aerra 15.08.19, 16:53
    *NIE mam wrażenia, że podejmuję ryzyko.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • mae224 15.08.19, 16:51
    Dla siebie: odległość nie gra roli, liczy się jakość! Bo jestem wymagająca. Tak było z liceum, studiami, pracą.
    Dla dziecka: liczę się z jego preferencjami i zdaniem, lubi długo spać, je obiady w domu, dalekie dojazdy do szkoły i na zajęcia odpadają.
  • szmytka1 15.08.19, 17:14
    bliskość
  • agnieszka_kak 15.08.19, 17:15
    Za kazdym razem gdy zmienialam prace- przeprowadzalam sie. Nigdy nie musialam dojezdzac dluzej niz 30 minut. Praca blisko bardzo wplywa na pozytywna ocene tejze.
    Nie zdecydowalabym sie na dojezdzanie przez godzine ani nie zrezygnowalanym z dobrej oferty pracy, po prostu przeprowadzilabym sie znowu.
  • norra.a 15.08.19, 21:22
    Kupiłam dom w miejscu gdzie były trzy szkoły podstawowe w odległości do 2km, z tego jedna bardzo dobra. Mąż wtedy jeździł do pracy 30km, teraz 6, ale to nie było tak istotne jak odległość od szkoły, bo chcę żeby dzieci miały na tyle blisko, żeby same chodzić, tak jak i na zajęcia pozalekcyjne i do kolegów.
  • rb_111222333 15.08.19, 21:38
    Zależy co. Ja wybrałbym lepsze, ale wiadomo, że w jakiejś rozsądnej odległości. Akurat dla socjalizacji dziecka mogę zrobić dużo.
  • kosmos_pierzasty 15.08.19, 21:42
    B. W takich kwestiach nie zdaję się na przypadek. Decydują inne czynniki niż odległość.
  • kaszub-ska 15.08.19, 22:06
    Co do przedszkola i podstawówki zawsze uważałam, że powinny być blisko domu z uwagi na kontakty towarzyskie. W wieku kiedy tworzą się te pierwsze relacje, fajnie jak dziecko ma blisko do kolegów i może być w miarę samodzielne. Dalej to już decyzja dziecka, jeśli chce dojeżdżać daleko do wymarzonej szkoły, to OK. Ja sama uważam 30-min dojazd do pracy za najzupełniej wystarczający i w trakcie szukania pracy zawsze brałam to pod uwagę. Spędzanie czasu w samochodzie nie jest moim ulubionym zajęciem.
  • sylwik7 15.08.19, 22:44
    Ja zastanawiam się nad dojeźdżaniem przez 10- 11 latki na rowerze do szkoły 6 -10 km. Takie padały tu przykłady. Pierwsza rzecz to bezpieczeństwo, druga aura. Zimą ślisko i zimno, w upały wiadomo, a w deszczu?. Jak takie dziecko nawet mimo peleryny siedzi takie przemoknięte na lekcji? Tak się technicznie zastanawiam. Najbardziej nad jazdą takiego dzieciaka po śniegu. Jak żyję nie widziałam dziecka na rowerze w zimie, dorosłych też niewielu zresztą.
    Ja podstawówkę miałam na osiedlu, liceum już z 30 min dojazdem. Studia przemieszkałam w akademiku, ok 30 min od uczelni. Pracuję 10 km od domu, długo jeździłam razem z mężem, teraz dogodnym autobusem. Mąż od kilku lat dojeżdża ok.40 km.. Jeździ pociągiem. Czasem autem. Jest to męczące i czasochłonne.
    Córka miała przyzwoitą podstawówkęi gimnazjum 3 minuty od domu. Teraz będzie dojeżdżać do liceum tym samym autobusem co ja do pracy tylko 3 przystanki krócej. Kilkoro jej znajomych zdecydowało się na średnie licea krakowskie o poziomie identycznym lub niższym jak nasze lokalne licea. Oznacza to dojazd busem 50 minut i potem jeszcze kilka przystanków po Krakowie. Min. półtora godziny w jedną stronę, w korkach ze 2 godziny. Rozumiem te dzieciaki, które poszły do topowej trójki czy piątki liceów ale min.3 godz. dojazdu dziennie tylko żeby powiedzieć, że uczy się w Krakowie nawet w bardzo przeciętnym liceum z gorszymi wynikami nauczania niż lokalne powiatowe?
  • 35wcieniu 15.08.19, 22:52
    "Jak takie dziecko nawet mimo peleryny siedzi takie przemoknięte na lekcji? "

    Jak ma pelerynę to nie jest raczej przemoknięte.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • joanna05 15.08.19, 22:55
    Ale co to za problem - 30 minut w deszczu przejechać? Rozumiem - potężna burza czy śnieżyca z zamiecią, ale na deszcz to się zakłada dobre ciuchy nieprzemakalne i już. Na zimno - no to ciepłe ubrania, chroniące przed wiatrem, rękawiczki itp. Od dawna już nie widziałam w PL takiej zimy, żeby się nie dało rowerem jeździć, może pojedyncze dni zaledwie były naprawdę trudne pogodowo. Większość bezproblemowo się nadawała do jazdy, no to jeździmy - dzieciaki moje do szkół, ja i moje koleżanki często do pracy (a mam kilkanaście km, ale dla zdrowia bywa, że zamieniam auto na rower, choć dłużej jadę wówczas niż samochodem, oczywiście).
  • thank_you 15.08.19, 23:03
    Pojedź na północny wschód, czyli z lekka licząc - 1/4 kraju i wtedy wypowiadaj się na temat zim. big_grin
  • joanna05 15.08.19, 23:07
    thank_you napisała:

    > Pojedź na północny wschód, czyli z lekka licząc - 1/4 kraju i wtedy wypowiadaj
    > się na temat zim. big_grin
    Ja piszę o swojej zimie, w mieście, w centralnej Polsce. Zimy prawdziwej z 5-7 lat co najmniej tu nie było, śnieg zwykle pada i poleży z 5 dni w listopadzie może, i tyle. Raczej trwa bura jesień od października do marca, pochmurna i paskudna. U nas jest pogoda na rower zdecydowanie całoroczna.
  • thank_you 15.08.19, 23:15
    No ale tak piszesz, jakby nie było to problemem dla wszystkich. A zimy są, serio. Ostre, srogie, z niebezpiecznymi chodnikami. Ktoś pisze o 10 km na rowerze w jedną stronę, samodzielnie, dla dziecka - a ty, że co to za problem (choć twoje dzieci miały do pokonania mniej niż 1 km). No, niepoważne to trochę. wink
  • joanna05 15.08.19, 23:19
    thank_you napisała:

    > No ale tak piszesz, jakby nie było to problemem dla wszystkich. A zimy są, seri
    > o. Ostre, srogie, z niebezpiecznymi chodnikami. Ktoś pisze o 10 km na rowerze w
    > jedną stronę, samodzielnie, dla dziecka - a ty, że co to za problem (choć twoj
    > e dzieci miały do pokonania mniej niż 1 km). No, niepoważne to trochę. wink
    Piszę, że to nie problem w mieście takim jak moje, w którym jedziesz ścieżką rowerową i przez park. Jak ktoś mieszka w górach czy w regionach z ostrym klimatem, to jasne, że rower tylko dla sportowca wtedy, nie dla dzieci. No i nie mniej niż km mamy, tylko 7-12 teraz jeździmy smile Ale pod miastem, wygodną ścieżką, więc mamy łatwo.
  • thank_you 15.08.19, 23:25
    "Moi synowie tak samo - do podstawówki i gimnazjum zawsze rowerem (no, ale to mniej niż 1 km mieli), a teraz młodszy będzie jeździł do LO - jakieś 7,5 km"
    Czyli jako 15-16 latkowie pokonywali mniej niż kilometr, a odpowiadasz dziewczynie, która zastanawia się nad 10-latkiem mającym do pokonania 10 km. No spokooooooo. wink
  • joanna05 15.08.19, 23:30
    No raczej jako 7-, 8-latkowie, tak do 13 roku życia, skąd Ci to 16 się wzięło?
  • thank_you 15.08.19, 23:32
    Gimnazjum to 13-16 lat chyba?
  • joanna05 15.08.19, 23:34
    O jeździe miastem 10 km pisałam niżej - przez centrum miasta, bez ścieżek rowerowych i sama nie chciałabym jeździć, a co dopiero 10-latek do szkoły.
  • thank_you 15.08.19, 23:38
    Ścieżki są, ale zapełnione debilami. big_grin Zresztą dla dzieci między 7 a 10 r.z. jest luka prawna w przepisach, no chyba że ją wypełniono.
  • sylwik7 15.08.19, 23:14
    Ok niech będzie, że pogoda nie problem. Przy czym mówimy nie o nastolatkach czy dorosłych tylko trzeciej, czwartej klasie. Przyjmijmy że dzieciaki się uodporniają dojeżdżając cały rok. Ale nie mogę sobie wyobrazić takiego dziecka dopylającego przez miasto, między tramwajami, autobusami i autami zwłaszcza poranną szarówką lub wręcz ciemnością. Są szkoły z lekcjami. od 7.30. Pewnie jestem przewrażliwiona ale lista zagrożeń ogromna mi się rozwija. Co innego powiedzmy na wsi taki dojazd ale w mieście. Podkreślam że nie chodzi nastolatki. Naprawdę ktoś wysyła 10 latka na rowerze 10 km przez miasto samego?
  • thank_you 15.08.19, 23:19
    Mój ma 3,5 km do szkoły, z czego połowę mógłby przeciąć parkiem, ale druga połowa to ścisłe centrum stolicy i nie pojedzie tam na rowerze samodzielnie przez kilka lat.

    A zimą na rowerze jeździmy - tylko to jest wtedy zima wynikająca z nazwy, a nie z aury.
  • joanna05 15.08.19, 23:21
    sylwik7 napisała:

    > Ok niech będzie, że pogoda nie problem. Przy czym mówimy nie o nastolatkach czy
    > dorosłych tylko trzeciej, czwartej klasie. Przyjmijmy że dzieciaki się uodporn
    > iają dojeżdżając cały rok. Ale nie mogę sobie wyobrazić takiego dziecka dopylaj
    > ącego przez miasto, między tramwajami, autobusami i autami zwłaszcza poranną sz
    > arówką lub wręcz ciemnością. Są szkoły z lekcjami. od 7.30. Pewnie jestem prze
    > wrażliwiona ale lista zagrożeń ogromna mi się rozwija. Co innego powiedzmy na w
    > si taki dojazd ale w mieście. Podkreślam że nie chodzi nastolatki. Naprawdę kto
    > ś wysyła 10 latka na rowerze 10 km przez miasto samego?
    Nie, przez centum, bez ścieżek rowerowych, szosą - nie puściłabym zdecydowanie, ani sama bym nie jechała rowerem. Nie znoszę jeździć jezdnią i wkurzają mnie rowerzyści pomiędzy samochodami, to niebezpieczne.
  • mae224 16.08.19, 10:00
    Nie przejmuj się, takie mądre rady dają laseczki, które dawno polskiego klimatu nie zaznaly.
    Dla dziesieciolatka? Rano przy - 10? Spoko, sport to zdrowie. Spróbuj się nałykać takiego powietrza...
    Na oblodzonej ścieżce? Na pewno nic się nie stanie...
    W śniegu po kolana? Przecież da się.
    W deszczu? Jest peleryna. Na pewno zakryje całe spodnie i buty, kurtka w szatni wyschnie, bo każdy ma swój kaloryferek.
    Jezdzilłyście nieturystycznie kiedyś na rowerze? Ja tak. W deszczu, z plecakiem na plecach (nawet z walizką) , po śniegu, po ciemku i niestety z konieczności. Właśnie na takie odległości. A nie 500 metrów, któraś z was arguamantowała, że to "towarzysko" rozwojowe. No może w Holandii, ale w naszym klimacie w miesiącach inny h niż kwiecień-wrzesień to męka.
  • berdebul 16.08.19, 10:17
    Kiedy ostatnio była zima ze sniegiem po kolana?
    Holendrzy często jeżdżą w deszczu i jeżdżą cały rok. Wystarczą odpowiednie ubrania.
    Wolałabym jezdzic rowerem, jak już rodzice mieli fanaberię wyprowadzić się na zadoopie, niż kisić się w klasie bez żadnych kolegów.
  • cauliflowerpl 16.08.19, 10:49
    Oesu. "Laseczki" daja rady. Wyluzuj troche. Jedna Mona opisala swoj przypadek, w watku nie ma zastrzezenia "pytanie wylacznie dla ematek z Polski" a Ty sie czepiasz.

    P.S. tak, jechalam po gorach i lasach 5 godzin w zamarzajacym deszczu, 50 km i 1000 metrow przewyzszenia. Nie umarlam ani nawet nie przemoklam, wystarczylo wlozyc portki nieprzemakalne z decathlona i takąż kurteczke a pod rekawice narciarskie - lateksowe rekawiczki.
  • mona-taran 16.08.19, 11:02
    To, co napisałam nie było z resztą żadną radą. W wątku o dziesięciolatku się w ogóle nie wypowiadałam, a ten jest o czym innym przeciez.
  • cauliflowerpl 16.08.19, 11:13
    Swoja droga, u mnie jak snieg spadnie to rower jest jedyna opcja, zeby do pracy dojechac w rozsadnym czasie. Samochodem utykasz na pierwszym rondzie i przed 11 nie dotrzesz.
    Przy najblizszej sniezycy mam zamiar jechac sciezka wzdluz zakorkowanej ulicy i machac kierowcom niczym Jas Fasola big_grin
  • mona-taran 16.08.19, 11:16
    😁
  • maeve_binchy 20.08.19, 15:22
    Jezdze 10 mies w roku na rowerze do pracy (te, kiedy nie jezdze, to kiedy drogi sa oblodzone itp.). Mam torbe przytroczona do bagaznika, w niej ciuchy za zmiane. Do pracy mam 10 km, ale jade od drzwi do drzwi sciezkami rowerowymi i nie wjeżdżam do centrum Warszawy, aczkolwiek np. przejezdzam Zwirki i Wigury czy Al. Jerozolimskie

    --
    Miś 29.06.2008, Busia 19.07.2011
    http://tinyurl.com/5edc7k
  • koronka2012 15.08.19, 22:53
    Zależy. W obecnym systemie - poziom wczesnej podstawówki nie spędzałby mi snu z powiek. Dawne gimnazjum już bardziej - z tym, że wtedy dzieciak dojeżdżałby raczej sam. Do liceum i tak najczęściej trzeba dojechać, bo mało kto ma je pod domem. Natomiast nie zdecydowałabym się pewnie na dowożenie dziecka gdzieś dalej - w warunkach warszawskich logistyka poranna jest koszmarem i odległość nie przekłada się na czas dojazdu. Zbytnia upierdliwość.

    To samo z pracą - dojeżdżałam kiedyś do pracy na drugą stronę miasta w korkach, czyli ponad 20 km w jedną stronę. Oczywiście, że fajnie byłoby mieć pracę za rogiem, ale na obecnym etapie życia zawodowego, czy raczej - wypalenia zawodowego, liczy się dla mnie wyłącznie kasa. Etap czerpania z pracy satysfakcji innej niż finansowa minął mi bezpowrotnie. Obawiam się, że żadna praca nie sprawi mi już wyjątkowej frajdy, więc rozpatruję inne aspekty.
  • evee1 16.08.19, 07:12
    Chciec, to sobie moge, a rzeczywstosc jest taka jaka jest. Nie zawsze ma sie wybor.
    Jezeli chodzi o szkoly, to poziomem podstawowki sie nie przejmuje. Dzieci poszly do rejonowych, ale tak sie zdarzylo, ze byly bardzo dobre. Nie wiem co bym robila, gdyby bylo inaczej, ale podwozic i tak trzeba je bylo.
    Szkola srednia to juz nieco inny kaliber. Oboje dojezdzaly, w zasiegu spaceru nie bylo zadnej szkoly. Syna szkola byla na granicy mozliwosci, wiec wracal czasem piechota. Corka dojezdzala transportem publicznym ponad godzine. Ale tak chciala, to jej nie bronilam smile.
    W pracy to jednak bardziej liczy sie co sie robi, wiec kwestia czasu dojazdu spada na dalszy plan. Ostatnio zmienilam prace i dojezdzam godzine zamiast pol godziny jak w poprzedniej, ale pod wszystkimi innymi wzgledami jest to absolutnie tego warte. A w ogole to liczy sie dla mnie bardziej gdzie mieszkam (dzielnica, okolica) niz gdzie pracuje.

    --
    Before internet, it was thought the cause of the collective stupidity was the lack of access to information. Well, it wasn't that.
  • ciszej.tam 16.08.19, 08:03
    wybieram lepsze.

  • esperantza 16.08.19, 09:54
    Dla mnie odległość jest wtórna ale nie nieistotna. Do pracy jestem skłonna dojeżdżać jeśli robota i kasa sensowne. Jeździłam 20 km przez Warszawe (50 min) ale z przyjemnością zmieniłam na 15 km i 20 min ale za sporo więcej kasy wiec korzyść podwójna. Co do szkoły to tak długo jak uczestniczę w dowożeniu jestem skłonna isc na większe ustępstwa wybierając lepsza ale dalej (pod warunkiem ze z grubsza po drodze). Teraz synowie idą do liceum i wybieraliśmy tak aby dojazd nie zajął więcej niż 45 min a szkoła gwarantowała przyzwoity poziom rezygnując z lo w zasięgu 10 min z buta.
  • zasiedziala 16.08.19, 10:50
    Wygoda! Najwyżej cenię sobie czas wolny, więc czas powrotu z pracy jest dla mnie bardzo istotny. Tyle tylko, że poradziłam sobie z tym kupując mieszkanie blisko centrum miasta smile

    --
    Nienawiść szkodzi dzieciom i innym żyjątkom
  • black_halo 16.08.19, 11:07
    Powiem tak, na poczatku zagranicznej przygody pracowalam w restauracji 3 minuty piechota od domu. Nienawidzilam tej pracy z calego serca ale niestetety rachunki nie chcialy sie same placic. Wrobilam wszystko, zeby pracowac w zawodzie i trafilam do roboty 80km od domu. I tak jak bardzo lubilam te prace, to dojazdy daly mi bardzo skutecznie w kosc i docenilam jak lekko bylo miec prace kilka minut spacerkiem od domu.

    Teraz jak szukam nowych projektow to moj pierwszy warunek - nie wjezdzam na obwodnice Antwerpii, drugi - dojazd mniej niw 40-45 min po uwzgledniu korkow (a nie, ze google maps pokazuje 45 min w niedziele rano). Dalszy dojazd moge rozwazyc za odpowiednio wiekszym wynagrodzeniem plus i jesli projekt bedzie sluzyl mojej karierze. Chyba, ze firma chce zasponsorowac mieszkanie sluzbowe w tygodniu.

    --
    memphis90: Są mężczyźni, którzy chwalą się wszem i wobec, ze owszem, czasem trzasną w stół jak trzeba. Ale nie mówią przy tym, że robią to głową, kiedy probują "wstać z kolan"
  • enigma81 16.08.19, 11:31
    Aktualnie pracuję w godz 8-16, na trasie autobusu pks, dojazd door to door autobusem to ok 40 min, autem 20min.
    Mogłam zmienić pracę na lepiej płatną ale we wsi bez komunikacji miejskiej jakiejkolwiek, dojazd tylko autem, praca 6-15. Nie zdecydowałam się.

    Szkoły dla dziecka podstawówka/dawne gimnazjum - blisko, mamy aktualnie mniej niż 1km do podstawówki. Do liceum córka będzie dojeżdżać do miasta, 10km, przystanek pod samą szkołą. Lokalizacja tego konkretnego lo miała duże znaczenie przy kolejności układania szkół w rekrutacji.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka