Dodaj do ulubionych

Od kiedy dziadowanie? :)

16.08.19, 14:15
Wątek tym razem nie o skąpstwie, podejściu do pieniędzy, ale czymś nieco innym. Zastanawiam się, do kiedy możemy mówić o nieprzykładaniu wagi do wyglądu, estetyki, używaniu przedmiotów jak najdłużej (bo ekologicznie i oszczędnie), a kiedy takie podejście zmienia się w dziadowanie? Ciężko mi wytłumaczyć, wiec przykład:

Zastawa stołowasmile mam w posiadaniu naczynia, które kupiłam jeszcze na początku swojego związku z mężem, ponad dziesięć lat temu. Jeden z najtańszych zestawów z ikei. Do tego z biegiem lat dokupiłam ileś tam misek, kilka półmisków - już na sztuki, zgodnie z aktualnymi potrzebami. Zestaw zasadniczy ma już swoje lata, a ze najtańszy, to marnej jakości. Zmywarka, dwójka małych dzieci - więc większość elementów jest gdzieś tam obtłuczona. Ale - przecież spełnia swoją pierwotną funkcje, więc wywalić szkoda. Do tego mam dosyć praktyczne podejście do przedmiotów, mąż również, wiec fakt, ze wszystko razem (zestaw zasadniczy + to, co zostało dokupione) wyglada jak dosyć przypadkowa zbieranina, jakoś nas nie razi i nie przeszkadza. Stać nas na nowe naczynia, pieniądze nie są problemem, ale zakupienie nowych wydaje się być tylko kaprysem, skoro stare spełniają swoją funkcję.

I teraz - nie wiem, na ile moje podejście może być rażące dla osób postronnych. Szczególnie w czasach galopującej konsumpcji, gdzie dobra trwałe są często wymieniane po maksymalnie kilku latach. I w ten sposób są również produkowane - żeby wytrzymały lat kilka, a nie kilkadziesiąt. A mnie po prostu szkoda - nawet nie tyle pieniędzy, co tej góry śmieci, którą po sobie (jako społeczeństwo) zostawiamy. Coraz modniejszy staje się recycling czy upcycling - ale czy jedzenie z obtłuczonych talerzy tez moze być może nie modne, ale chociaż „eko”? smile


--
teoriachaosu.blog/
Edytor zaawansowany
  • nowel1 16.08.19, 14:18
    Mam talerze sprzed 10 lat, ale obtłuczone wyrzucam. Moim zdaniem jesteś już odrobinę poza granicą "eko".
  • bi_scotti 16.08.19, 14:29
    Obtluczone (tak ciut uszkodzone) uzywam jako podstawki pod doniczki. Wyrzucam gdy juz naprawde sa pekniete, totalnie uszkodzone. Mam tez kilka kubeczkow, ktore przywiozlam z PL gdy z niej wyjechalismy wtedy … tam … kiedys dawno - moje "studenckie" kubeczki smile OK, maja uszczerbione brzegi ale dopoki sie nie zbija, nie ma mowy zebym wyrzucila. Wyrzuca je sobie moje dzieci gdy mnie juz nie bedzie - moga nawet wtedy zrobic nimi "Opa" Greek style wink
    Od lat juz staram sie kupowac jak najmniej i jak najrzadziej, szczegolnie rzeczy do domu, butow, ubran, bo ilez tego mozna miec? Po co? Z wyjazdow przywoze wlasciwie juz tylko zdjecia i jakies local smakolyki (w malych ilosciach!!!) dla mojej sekretarki - zadnych chachkas/dust-collectors czy innych "pamiatek z gor".
    Chetnie wymienilabym lodowke na mniejsza ale poki ta, ktora mam dziala, to nich dziala. Nie ma powodu pozbywac sie czegos w working condition.
    W sumie chyba lubie "dziadowac" wink Daje mi to poczucie, ze nie jestem wkrecona w jakis obled ciaglych zakupow etc. smile Cheers.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • agata_abbott 16.08.19, 14:38
    Kurzołapow tez nie znoszę. W ramach pamiątek kupuje najczęściej t-shirty dla dzieciaków - one maja taki przerób, ze nie ma opcji, żeby to nas totalnie zalało. Kiedyś przywoziłam jeszcze zabawki na choinkę, ale w wielu miejscach trudno je dostać.

    --
    teoriachaosu.blog/
  • berdebul 16.08.19, 16:12
    Za „Opa” kubeczkami, jestem gotowa prześladować zza grobu. suspicious Niektóre taszczylam przez trzy kontynenty.
  • bi_scotti 16.08.19, 16:19
    smile
    Sprzatalas (juz) po swoich rodzicach? Sorry za pytanie, nie chce budzic jakichs przykrych wspomnien.
    Well, przyznam, ze gdy ja sprzatalam po smierci moich rodzicow to sporo ich "untouchables" i "kept forever" rzeczy/papierow/pamiatek (takich wlasnie z kategorii moich kubeczkow studenckich) poszlo glownie do smieci, choc czesc do recycling i/lub do ludzi … Spodziewam sie, ze podobne decyzje podejma moje dzieci gdy juz bi_scotcie zycie dobiegnie konca. Circle of life, eh … Cheers.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • berdebul 16.08.19, 16:55
    Po ojcu. Na czas po mamie będę musiała zamowic kontener. wink Bycie chomikiem mam w genach.
  • kiwaczek69 16.08.19, 17:00
    Ja sprzątałam. I rozumiem Cie bardzo dobrze.
    A moje dzieci będą biedne, bo z mego męża straszny chomik. Znaczy, dużo roboty będą miaływink

    --
    Iść, ciągle iść, w stronę słońca
    w stronę słońca, aż po horyzontu kres
  • gulcia77 16.08.19, 18:36
    Sprzątałam po babci cztery lata temu. Na kryształy przypadkiem znalazłam amatorkę, więc bez żalu się pozbyłam. Ale dwie filiżanki, pieski jadeitowe i kilka innych cacek z porcelany zostawiłam. Część ma ze sto lat i przyjechała z Francji. Poza tym zyskałam sporo ślicznego szkła z lat 50-tych i 60-tych, ale te traktuję użytkowo. Mam przynajmniej oryginalne kieliszki i szklanki do zimnych napojów.

    --
    "Emancipate yourselves from mental slavery
    None but ourselves can free our minds"
  • asia_i_p 16.08.19, 14:28
    Dla mnie obtłuczone odpadają, bo z czasów zbiorczego żywienia (stołówki, nawet restauracje), bo mówimy o PRL-u mama zaszczepiła mi przeświadczenie, że w tym obtłuczeniu mnożą się bakterie (jeżeli była opcja wyboru kubka, radziła brać nieobtłuczony). Jeżeli te rzeczy są już i tak na pograniczu zepsucia się, wyrzuciłabym i kupiła jednolity zestaw z trwalszego materiału, żeby "potrwał" dłużej niż te 10 lat. To trzeba wyczuć, musi być z takiej "gęstszej" ceramiki i porządnie szkliwione. Proste i w neutralnym kolorze, żeby wszystkie dokupione pasowały.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • asia_i_p 16.08.19, 14:28
    "bo mówimy o PRL-u" miało być w nawiasie, wyjaśniało, skąd w restauracjach obtłuczone kubki.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • agata_abbott 16.08.19, 14:35
    I to jest dla mnie argument smile

    --
    teoriachaosu.blog/
  • asia_i_p 16.08.19, 14:55
    Tyle, że ja nawet nie wiem, czy to jest prawda. smile Po prostu rodzaj uprzedzenia, który ze mną został.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • czarniejszaalineczka 16.08.19, 14:58
    obtluczonym mozna sie zwyczajnie pokaleczyc

    --
    "Emocje, ciepło, tęsknota... wtf? Facet to nie kot, nie trzeba miziac. "
  • agata_abbott 16.08.19, 16:22
    No ale zależy, w którym miejscu to obtłuczenie się znajduje.

    --
    teoriachaosu.blog/
  • 35wcieniu 16.08.19, 18:32
    No w którym by się nie znajdowało, przecież bierzesz to do ręki, wkładasz do zmywarki itd.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • barbaram1 16.08.19, 14:35
    I radzę nie kupować już z Ikei - one się cholernie obtłukują. Mam zestaw ślubny (używany prawie codziennie) od 22 lat i dokupione talerze z Ikei (gdzieś 7 lat). Wszystkie z Ikei poobtłukiwane, a ten ślubny bez skazy. Oba ceramiczne (chyba?) i w podobnym kolorze.
  • agata_abbott 16.08.19, 14:40
    Zaopatrywałam się zawsze tam, wiec nie mam porównania. Ale dużo „młodsze” naczynia tez są faktycznie poobtłukiwane. Polecasz jakiś konkretny sklep/firmę?

    --
    teoriachaosu.blog/
  • barbaram1 16.08.19, 15:01
    Nie, bo innych naczyń nie mam. Te ślubne, to jakieś "bez nazwy" niestety, ale takie w Ikeiowskim stylu. Ikei już raczej nie kupię.
  • barbaram1 16.08.19, 15:07
    Aaa. Przypomniało mi się. Mam jeszcze 6 kubków z firmy Witek's. Nie wiem, czy ta firma jeszcze istnieje, ale kubki od 10 lat nie obtłuczone.
  • kropkaa 17.08.19, 11:00
    Witek to były sklepy z asortymentem wyposażenia wnętrz. Sami nie produkowali, aczkolwiek mogli zamawiać u kogoś pod swoją nazwą.
  • kurt.wallander 16.08.19, 17:47
    agata_abbott napisała:

    > Zaopatrywałam się zawsze tam, wiec nie mam porównania. Ale dużo „młodsze” naczy
    > nia tez są faktycznie poobtłukiwane. Polecasz jakiś konkretny sklep/firmę?
    >
    Solidne wydają mi się zestawy obiadowe i kubki z Tchibo (biała porcelana), chyba nic nie mam obtłuczone. Nie polecam za to Duki (proste porcelanowe kubki i miseczki niestety dośc szybko po zakupie dorobiły sie obtłuczeń).
  • agata_abbott 16.08.19, 17:57
    A widzisz, żyłam w mylnym przekonaniu, ze duka to jednak wyższa półka uncertain

    --
    teoriachaosu.blog/
  • heca7 16.08.19, 18:39
    Nam nie dość, że szybko się obijaly to jeszcze odpadały uszka od kubków. Też liczyłam, że jak Duka to solidne.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • kurt.wallander 16.08.19, 19:20
    agata_abbott napisała:

    > A widzisz, żyłam w mylnym przekonaniu, ze duka to jednak wyższa półka uncertain
    >
    Tez sie zaskoczyłam, ładna, cienka porcelana, ale jednak bardzo delikatna. Ja juz tam więcej nie kupię raczej.
  • kosmos_pierzasty 16.08.19, 19:39
    Mnie się ze wszystkich dzbanków z Duki źle nalewa herbata. Nie umieją zaprojektować czy jak? Leje się dołem i rozlewa... Takie ładne są, a tak nieprzemyślane uncertain
  • kosmos_pierzasty 16.08.19, 19:40
    I talerze też szybko obtłuczona, na szczęście kupiłam pojedyncze smile
  • berdebul 17.08.19, 09:35
    U mnie Duka pancerna, za to Ikea poobtłukiwana.
  • koronka2012 16.08.19, 16:47
    barbaram1 napisała:

    > I radzę nie kupować już z Ikei - one się cholernie obtłukują.

    To chyba kwestia użytkowania, bo ja mam Ikeowski od 20 lat i nic nie obtłukłamsmile tylko nie te kamionkowe, a normalne, białe.
  • kosmos_pierzasty 16.08.19, 17:25
    Raczej kwestia pogarszającej się jakości...
  • narita04 17.08.19, 06:18
    Na zajęciach z garncarstwa mówiono, że Ikea ma nietrwala ceramikę że względu na sposób szkliwienia. Coś na zasadzie - ładne kolory albo trwałość.
  • czekoladazkremem 16.08.19, 14:30
    Bez przesady, przecież nie zaczniemy nagle ubierać się w szmaty, jeść korzonki z jednej miski, mieszkać w szałasach, jeździć konno, bo tak ekologicznie. Trzeba jakoś wypośrodkować. Lepiej kupić dobre jakościowo naczynia, żeby posłużyły dłużej. Ja mam talerze jeszcze po prababci i babci - nie są może modne, ale ładne, trwałe i nie obtłuczone. Chodzi o to, żeby nie kupować tylko dlatego, że coś jest modne, trendy czy co tam jeszcze wmawiają w potencjalnego konsumenta.
  • agata_abbott 16.08.19, 14:34
    To wiem! Ale dużo trudniej dzisiaj kupić coś, co jest naprawdę trwałe. Przyszedł do nas kiedyś facet naprawić zmywarkę - i mówi, ze widuje u klientów zmywarki, które mają po kilkanaście lat, ale już te wyprodukowane później tyle nie wytrzymują. I tak jest ze wszystkim. Laptopy czy telefony musisz wymienić raz na 2-3 lata, tak nietrwale są zrobione... do trwałości przedmiotów użytkowych robionych 100 lat temu, to im naprawdę daleko (i nie mówię tu o postępie technicznym, ale o wykonaniu).

    --
    teoriachaosu.blog/
  • asia_i_p 16.08.19, 15:04
    Da się znaleźć, tylko trzeba poszukać. Telefon mam chyba od trzech lat, wcześniej tyle samo miał go mąż, nie ma nawet ryski, bo używam obciachowej obwoluty, takiej zamykanej jak książka, z dobrym zapasem na rogach. Laptop, wydaje mi się, pożyje dłużej z dyskiem SDD niż HDD - przynajmniej w moich poprzednich laptopach przeważnie najpierw padał dysk. Te trwalsze są naprawdę trudne do znalezienia, bo często mają mniej funkcji i są droższe niż te mniej trwałe, więc mało popularne, więc mało ich robią. Ja mam to szczęście, że mąż jest informatykiem i po konsultacjach z dziesięcioma geekami w pracy już wie, jaki laptop/ telefon kupić, żeby się dobrze pracowało na co dzień i żeby trochę podziałały.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • majenkir 16.08.19, 15:37
    asia_i_p napisała:
    > Telefon mam chyba od trzech lat, wcześni
    > ej tyle samo miał go mąż, nie ma nawet ryski, bo używam obciachowej obwoluty, t
    > akiej zamykanej jak książka, z dobrym zapasem na rogach.


    A wystarczylaby folia na szklo, ktorej w ogole nie widac wink. Przeciez taka zamykana to strasznie nieporeczna musi byc?


    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • jak_matrioszka 16.08.19, 17:29
    Folia na ekranie nic nie daje, jak ma sie stłuc, to sie stłucze sam ekran. Wśród znajomych widuje potłuczone pod folia ekrany, mój też pekł pod folia (folia cała), a teraz od trzech lat mam bez folii i nic mu nie jest.
  • double-facepalm 16.08.19, 17:34
    Ja mam która z kolei juz obwolute zamykaną (z klapką, ale bez żadnych narozników) plus folia na szkło, telefon ma 4 lata, wielokrotnie spadł mi na beton albo na kamienie na plaży. Ma się nadal świetnie.
  • asia_i_p 16.08.19, 19:24
    W czasie, kiedy myśmy z mężem używali tego telefonu, córka zużyła dwa z folią i uszkodziła trzeci, ale na tyle, że jeszcze działa. Folia nie pomaga przy upadku na twardą powierzchnię na róg.
    To zamknięcie w ogóle dla mnie nie jest nieporęczne, odbieram i zamykam z powrotem (dalej da się rozmawiać), a w klapce mogę sobie trzymać jakąś małą karteczkę z notatkami.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • agata_abbott 16.08.19, 16:21
    No nie wiem. Moj obecny Lenovo ma jakieś dwa lata, a obudowa w kilku miejscach zaczyna odstawać i lata. Lenovo mojego ojca było pewnie z 2-3 razy droższe i on ma podobne wrażenia, jeśli chodzi o trwałość. Nie wiem, ile musiałabym w takim razie zapłacić, żeby mnie jakość wykonania nie wkurzała.

    --
    teoriachaosu.blog/
  • double-facepalm 16.08.19, 17:35
    Dell z górnej półki aż tak się nie niszczy nawet po paru latach pracy zdalnej. Owszem, spalił mi się raz dysk ale reszta jest OK.
  • bywszy 16.08.19, 23:02
    double-facepalm napisała:

    > Dell z górnej półki ...

    Minimum cenowe dla górnej półki? smile
  • double-facepalm 16.08.19, 23:19
    Zależy od rozmiaru matrycy. Inspiron w obudowie aluminiowej jest po prostu drozszy niz ten sam w plastiku z podobnymi parametrami. Jakiś czas temu mialam z serii latitude, to dopiero było nie do zajechania.
  • chatgris01 17.08.19, 06:56
    O, jaka przyjemna wiadomość! big_grin
    (2 lata temu kupiłam okazyjnie latitude profesjonalnego, kuzyn informatyk mi doradził, jestem b. zadowolona, a tu jeszcze info o wyjątkowej trwałości)

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • valla-maldoran 16.08.19, 15:11
    agata_abbott napisała:

    > To wiem! Ale dużo trudniej dzisiaj kupić coś, co jest naprawdę trwałe. Przyszed
    > ł do nas kiedyś facet naprawić zmywarkę - i mówi, ze widuje u klientów zmywarki
    > , które mają po kilkanaście lat, ale już te wyprodukowane później tyle nie wytr
    > zymują. I tak jest ze wszystkim. Laptopy czy telefony musisz wymienić raz na 2-
    > 3 lata, tak nietrwale są zrobione... do trwałości przedmiotów użytkowych robion
    > ych 100 lat temu, to im naprawdę daleko (i nie mówię tu o postępie technicznym,
    > ale o wykonaniu).
    >
    Nie jest tak tragicznie. Mój laptop żyje już dziewięć lat i jeszcze pożyje. Table właśnie mi się rozjechał kompletnie i w dodatku upadł , ekran poszedł w drobiazg, ale miał osiem lat. Jak na taki sprzęt to dość długo.
  • iberka 16.08.19, 14:31
    Mam "stare" talerze/ kubki itp, ale obtłuczone, porysowane itp. wyrzucam bez sentymentu.
  • kokosowy15 16.08.19, 14:47
    Przedmioty uszkodzone wyrzucam, dające się naprawić reperuje, zużytych pozbywam się. Zastawe stołowa mam bieżącą, stopniowo coraz mniejsza, i zapasową po rodzicach Wedgwood, kompletna. Pralka, zmywarka maja dwadzieścia lat, rower czterdzieści i nie mam zamiaru zmieniać, bo działają dobrze. Moda mnie nie interesuje, więc nie jest dla mnie powodem wrzucania czegokolwiek.
  • chococaffe 16.08.19, 14:37
    Od momentu kiedy obtłuczony kubek podasz komuś innemu a nie tylko sobie wink
  • agata_abbott 16.08.19, 14:38
    big_grin słusznie smile

    --
    teoriachaosu.blog/
  • ginger.ale 16.08.19, 14:47
    chococaffe napisała:

    > Od momentu kiedy obtłuczony kubek podasz komuś innemu a nie tylko sobie wink

    Lubię to smile


    --
    come to the dark side, we have cookies!
  • majenkir 16.08.19, 15:37
    chococaffe napisała:
    > Od momentu kiedy obtłuczony kubek podasz komuś innemu a nie tylko sobie wink



    big_grinbig_grinbig_grin

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • leni6 16.08.19, 14:38
    Zdarzało mi się używać jeszcze lekko obtluczonych naczyń, ale kupiłbym nowy komplet w momencie kiedy mając gości nie byłabym w stanie obsłużyć posiłków z użyciem naczyń w dobrym stanie.
  • hrabina_niczyja 16.08.19, 14:38
    Nic mnie tak nie wkurza jak traktowanie rodziny jak ludzi gorszej kategorii. W wielu domach się z tym spotykam, talerze na codzień i elegancki serwis zamknięty i wyjmowany na święta. Jadamy codziennie, nie widzę powodu, żeby teściowa w wigilię musiała dostać elegantszy talerz niż dzieci, mąż na codzień. Osobiście jadam na eleganckich, porcelanowych talerzach, kawę pijam w eleganckich filiżankach i używam sztućcy niechińskich. Na stole przykrytym obrusem tak samo estetycznym co i ten na święta. To tylko rzeczy, a o ile miłej siąść do obiadu przy estetycznym stole. Idź kup rodzinie zastawe.
  • agata_abbott 16.08.19, 14:44
    Ale ja im nie żałuje... wszyscy mamy podobne podejście. Dzieciaki maja wywalone na estetykę - dosłownie wywalone, bo przy poltoraroczniaku i szesciolatce, co chwile coś ląduje poza talerzem/stołemsmile mąż jakby mu pozwolić, to pewnie jadłby wprost z patelni. Nie mam tez jakiegoś specjalnego serwisu schowanego „dla gości” (oprócz nieporęcznych filiżanek, które dostałam kiedyś w prezencie, a które na codzień wygrywają z kubkami).

    --
    teoriachaosu.blog/
  • hrabina_niczyja 16.08.19, 14:52
    Dzieciaki mają prawo mieć wywalone na estetykę, ale warto im pokazać, że estetyka jest ważna i fajna. Czemu mają rosnąć w przeświadczenie, że można wszystko byle jak. Moja mama też miała wywalone na codzień, obiad nałożony jak się pacnęło, talerz jaki tam stał. Ja nie mam i widzę, że matka też to zmienia. A męża, który je z patelni bym tą patelnia pacnęła 😀
  • agata_abbott 16.08.19, 16:12
    No ok, ale dlaczego ta estetyka jest taka ważna? Serio pytam. Obiad powinien smakować tak samo, bez względu na to, czy jest jedzony na zwykłym talerzu z ikei czy na misnienskiej porcelanie. Ja widzę roznice w estetyce, ale pytanie, ile powinnismy poświęcać, żeby tę estetykę sobie zapewnić.

    --
    teoriachaosu.blog/
  • hrabina_niczyja 16.08.19, 16:59
    Nie, obiad smakuje inaczej jak jest estetycznie podany, fajnie ułożony. Jadamy również oczami. Obiad jadany przy ładnie nakrytym stole, a nie na ceracie też inaczej smakuje. Miła atmosfera też swoje robi. Tak samo mam z kawą. Ta pita z ładnej filiżanki smakuje mi lepiej niż z kubka Ikea. No tak mam.
  • agata_abbott 16.08.19, 17:13
    No to ja tak nie mam. Potrafię tak samo cieszyc się z posiłku w stołówce, jak i w wykwintnej restauracji.

    --
    teoriachaosu.blog/
  • kotejka 16.08.19, 16:20
    kurde, moje dzieci wywalone nie mają
    lubią usiasc przy ladnie zastawionym stole i zjesc nozem i widelcem, choc najmlodszy ma jeszcze mniej niz 6 lat smile
    a tez potrafia naswinic mi na ten obrus jak wieprzki
    ale czy to znaczy ze mam ich uczyc bylejakosci?
    i jedzenia z patelni i sledzia na gazecie?
    na codzien podaje normalnie - wspolny stol, swiezo wyprany obrus na tarasie, sztucce moze nie przy kazdym talerzu jak w restauracji ale podane na estetycznej srebrnej tacce nie walniete w garnek
    nie prasuje, bo wiem, ze zaraz znow do prania
    u mnie tu jest granica dziadowania big_grin
    naczynia wyszczeerbione nigdy
    nie tylko to nieeleganckie, niegrzeczne wobec gosci i niebezpieczne
    ale jestem tez przesadna i pozbywam sie natychmiast wyszczerbionej czy peknietej zastawy
    poniewaz skorupy ida mi jak woda wzielam sie na sposob i kupuje wylacznie biale lub pasujace do bialej zastawy
    tym sposobem cokolwiek bym nie stlukla bezproblemu dokupie niedrogo i wyglada ok zarowno na snieznobialym jak i codziennym obrusie
    w ramach bycia eko czesto kupuje z drugiej reki
    to akurat mozna wymyc wyparzyc i mam kilka retro smaczkow smile
    a jak sie wyszczerbi to leca bez zalu, bo tanie smile
  • aniani7 16.08.19, 14:46
    O to, to, robie dokladnie tak samo, nie mam zastaw, obrusow wyciaganych tylko od swieta, czym bulwersuje zwlaszcza jedna kuzynke, ktora uwaza, ze powinno sie miec rozne przedmioty w zaleznosci, kiedy sie z nich korzysta. No przepraszam, ale mam zdrowy, a nie balbochwalczy stosunek do przedmiotow, poza tym lubie miec ladnie kazdego dnia.
  • kosmos_pierzasty 16.08.19, 15:10
    Mnie tam serwis "świąteczny", biały ze srebrem - (taki rodzinny, dostałam, więc wyboru nie miałam), nijak nie pasuje do codziennego stylu. Na co dzień jest barwnie, wesoło, różne motywy kwiatowe, zwierzęce, wzory z różnych zakątków świata. Taki styl z kolei gryzł by mi się z wigilijnym wystrojem wnętrza i dekoracją stołu. Tak więc mam serwis wyciągany od święta - i dobrze mi z tym tongue_out
  • mona-taran 16.08.19, 15:18
    Ja mam różne obrusyna różne pory roku 😂 ale zastawa zawsze ta sama :p mało odświętna może, z piejącym, tradycyjnym kogutem z miasta pochodzenia mojego chłopa :p bardzo ją lubię wink
  • kosmos_pierzasty 16.08.19, 15:41
    Jeśli to ta, o której myślę, to faktycznie jest b. ładna. Talerze z tej serii kupowałam kiedyś.
  • mona-taran 16.08.19, 15:55
    Pokaż o której myślisz to ci powiem czy to ta:p
  • kosmos_pierzasty 16.08.19, 17:32
    No nie mogę znaleźć sensownego linka. Taki kogucik po środku z kolorowym ogonem i wzorek dokoła. Biała. Zresztą wiele z kogucikami fajnie wygląda smile
  • mona-taran 17.08.19, 07:00
    Moja akurat kremowa ale reszta sie zgadza wink
  • hrabina_niczyja 16.08.19, 16:56
    Kosmos, no ok, masz miejsce możesz mieć i 10 serwisów. Natomiast ja o czymś innym, że rodzinie właśnie na takich wyszczerbionych, spranych talerzach, a jak święta to się serwis wietrzy.
  • kropkaa 17.08.19, 11:13
    Ale co innego mieć serwis codzienny i świąteczny, a co innego trzymać "na święta" w szafie, a na co dzień podawać byle jak na obtłuczonych talerzach. Mam serwis bożonarodzeniowy - nie nadaje się do zmywarki, więc używam faktycznie od święta. Ale chyba by mnie krew zalała, gdybym na stole miała bałagan wizualny i każda część była z innej parafii, i tak każdego dnia.
  • odnawialna 16.08.19, 15:26
    Mam podobnie, jak Hrabina. Może gdybym miała Rosenthala za kilka tysi, używałabym od święta. A tak, mam prostą białą porcelanę z Ćmielowa, która się nie rysuje jak ceramika, można myć w zmywarce i jest praktycznie niezniszczalna do momentu potłuczenia. A jak coś się potłucze, spokojnie dokupuję na sztuki. Nie ma różnicy między talerzem kupionym 10 lat temu, a tym nowo zakupionym.
  • kokosowy15 16.08.19, 15:41
    Rosenthala nie mogła byś myć w zmywarce, podobnie jak ja mojego serwisu. Ze starą zastawa trzeba obchodzić się inaczej niż z nowoczesną, np noże Frageta nie sanierdzewne, po umyciu trzeba przetrzeć oliwa, srebrne trzonki trzeba polerowac przed wyłożenie, kryształowe kieliszki myć w wodzie z mydłem a nie detergentem.
  • kochamruskieileniwe 17.08.19, 00:57
    Mam Biala Marie. Serdecznie jej nie znosze (nie lubie tego odcienia bieli), ale jest zabytkowa , a pierwszych lat produkcji. Wyciagam od wielkiego dzwonu, na spedy rodzinne, ze statesman czlo nkami rodziny. Oni pamietaja, ze to serwis wyprawowy mojej babci. Mimo, ze przykladam uwage do estetyki posilkow, jednak nie wyobrazam sobie codziennego cackania sie z zabytkiem.Ufff.. AZS tlumaczy mnie by rzadko cos recznie myc😊
  • chatgris01 16.08.19, 14:43
    Sześć lat temu zainwestowałam w trwały serwis z fajansu i na razie trzyma się świetnie, mam nadzieję, że wytrzyma w nieskazitelnym stanie co najmniej następne 6 lat, albo i dłużej. Obtłuczonych naczyń nie lubię i nie używam.
    Aktualnie jestem na etapie wymiany ręczników i stopniowo wyrzucam (do kontenera do recyklingu) te najbardziej wystrzępione, bo zaczęły wyglądać naprawdę dziadowsko i stwierdziłam, że czas na zastąpienie nowymi.
    Moim zdaniem, rzeczy wyglądające na używane są ok, dziadowanie to używanie rzeczy wyraźnie zużytych i zniszczonych (choć i tu dla każdego granica może przebiegać w innym punkcie).

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • agata_abbott 16.08.19, 14:45
    No i ta granica mnie właśnie zastanawia, ciekawa jestem, gdzie przebiega u innyc .

    --
    teoriachaosu.blog/
  • ginger.ale 16.08.19, 14:52
    Ja zrobiłam porządki przy przeprowadzce...
    Dostałam nową, elegancką (odświętną) zastawę na parapetówkę- stara wyleciała, a elegancka stała się codzienną.
    Stara też miała 10lat i jak postawiłam obok nowej, to wyszło szydło z worka, wyglądała kiepsko.


    --
    come to the dark side, we have cookies!
  • kosmos_pierzasty 16.08.19, 14:45
    Obtłuczone używam jako podstawki pod kwiaty (tak ustawiam, by obtłuczenia nie było widać).
    I nie kupuję kompletów, a pasujące do siebie pojedyncze naczynia - dzięki temu strata jednej sztuki nie stanowi problemu, a uzupełniam w miarę potrzeb.

    Uważam, że to co opisałaś, to już przekroczenie pewnej granicy. Ale w sumie, jeśli Was to nie razi, to nikomu nic do tego.
  • czarniejszaalineczka 16.08.19, 14:56
    obtluczone wyrzucam
    moja najstarsza miseczka ( nieobtluczona!!!) pamieta jeszcze mojego pradziadka

    --
    "Emocje, ciepło, tęsknota... wtf? Facet to nie kot, nie trzeba miziac. "
  • valla-maldoran 16.08.19, 14:58
    Nie przejmuj się, mam tak samo. I nie interesuje mnie, co inni myślą.
  • marianna1960 16.08.19, 15:00
    W czasach gdy toniemy w śmieciach i nasza ziemia płonie i usycha, "dziadowanie" powinno być naszym szczytnym celem.
  • asia.sthm 16.08.19, 15:23
    > "dziadowanie" powinno być naszym szczytnym celem.

    zamienic "dziadowanie" na odzysk (recykling) i bedzie w dziesiatkle.
    Najpiekniejsza zastawe kupilam w second hand za niewielkie pieniadze okolo polowa nowego z Ikea.
    Cala porcelana w second hand to chyba pozostalosci po tych oszczednych, ktorym bylo szkoda uzywac - umarlo im a dobytek trafia do sh nadal w stanie nienaruszonym. Jak telewizor u Pawlakow, stary ale niegrany jeszcze big_grin

    --
    - Halo, pralnia?
    - Sralnia, k... Ministerstwo Kultury, słucham.(podobno autentyczne)
  • yuka12 16.08.19, 17:23
    Ja w charity shopie (taki sh) nabyłam kilka razy NOWE zastawy- stołowy na 6 osób i 2x deserowe. Dokupiłam tylko kubki na codzienną herbatę.
    Ale wyszczerbione naczynia wyrzucam.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • taki-sobie-nick 17.08.19, 00:35
    zamienic "dziadowanie" na odzysk (recykling) i bedzie w dziesiatke.

    Recykling nie jest tak skuteczny. Prościej będzie wylansować dziadowanie pod jakimś ładnym angielskim określeniem, plus duże ilości celebrytów, plus kampanie społeczne - i już ludzie będą dziadować na ochotnika i lansować się na stopień wyszczerbienia. tongue_out
  • miss_fahrenheit 16.08.19, 15:01
    Z mojej perspektywy, obtłuczone naczynia są nie do zaakceptowania wink Zbieranina byłaby dla mnie ostatecznie akceptowalna, gdybym miała choć jeden cały komplet naczyń. Rzecz w stanie "wygląda jakby kot użył do zabawy", ale nadające się do użytku, jestem w stanie strawić chyba tylko w przypadku książek.
  • madami 16.08.19, 15:04
    Twoje podejście absolutnie mnie nie razi, właściwie to mam podobnie, po co kupować nowe jak stare dobrze służy? Nie dajmy się szalonej konsumpcji i ciągłemu namawianiu do kupowania. Choć zepsute czy obtłuczone to raczej wyrzucam - tu jest moja granica, jak coś się da naprawić to naprawiam, jak nie da to dopiero wtedy kupię nowe. I staram się kupować rozważniej, mniej impulsywnie wink
  • agata_abbott 16.08.19, 16:08
    Ja zepsute tez. No ale czy obtłuczony talerz jest zepsuty? Po tym wątku widać, ze zdania są podzielone smile

    --
    teoriachaosu.blog/
  • erzulie 16.08.19, 16:51
    Hmmm, a czy skarpety z dziurą na paluchu albo przetartą piętą są popsute? Albo pończocha z oczkiem czy majtki, które zmieniły kolor po x praniach?
    Mam wrażenie, że nowa zastawa raz na 10 lat, tym bardziej jeżeli obtłuczona, to nie jest jakiś szalejący konsumpcjonizm.
  • agata_abbott 16.08.19, 17:11
    Ale wiesz, kiedyś dziurawe skarpety były cerowane.

    Ja mam dosyć specyficzne podejście do przedmiotów, ale jestem właśnie na wakacjach w domku, który należy do mojej babci. Babcia to zupełnie inny poziom recyclingusmile w domku są ręczniki, które pamietam ze swojego dzieciństwa. Firanki, które już za czasów mojego dzieciństwa były stare. Poduszki czy pokrowce na meble ze starych swetrów, starych zasłon... tkaniny mogą mieć spokojnie ponad 40 lat. Zastawa to zbieranina naczyń, z których niektóre mogą mieć spokojnie pod sześćdziesiątkę. Babcia nic by nie wyrzucała, jeśli coś się niszczy, to ona probuje to naprawić albo przerobić. Cichaczem przywozimy tu nowe sprzęty, wyposażenie - ale wywalenie starych nie wchodzi w grę, chyba tak długo, jak babcia będzie żyć. Wiem, ze nie jest skąpa, to nie ten typ człowieka. Ale pamięta czasy wojny, biedę, głód, który wtedy panował. I stad ta oszczędność i zapobiegliwość się bierze. Na pierwszy rzut oka - to jest naprawdę mega dziadowanie. Ale glupio mi nawet w ten sposób o tym myśleć, biorąc pod uwagę fakt, co babcia przeżyła.

    --
    teoriachaosu.blog/
  • erzulie 16.08.19, 17:21
    Wiem, a pończochy oddawało do reparacji.
    Ja rozumiem starszych ludzi. Moja babcia tez miała firanki, zasłonki, torebki itp. Moja mama tez chomikuje, chociaż ostatnio trochę mniej. Tylko że one chomikowały często rzeczy dobrej jakości, nawet jeżeli prlowskie. Poobijanego kompletu z ikei nie ma sensu trzymać.
  • erzulie 16.08.19, 17:25
    *repasacji
  • agata_abbott 16.08.19, 17:41
    Ok, ale odejdźmy póki co od tematu talerzy. Niech będą skarpety. Zalozmy, ze dobrej jakości. Cerowałabyś?

    --
    teoriachaosu.blog/
  • erzulie 16.08.19, 17:49
    Jeżeli zrobiłaby się mała dziurka albo byłyby to jakieś moje najulubieńsze z ulubionych, to tak. Zwykłych skarpet czy przetartych pięt nie cerowalabym.
  • mikams75 17.08.19, 01:06
    dziurki w skarpetkach zaszywam, przetartych nie ceruje (nie umiem nawet) tylko wyrzucam.
  • kokosowy15 16.08.19, 17:21
    Naczynia obtluczone wyrzucam, ale zastawe kupować raz na 10 lat? Moja ma conajmniej 100, a sztućce ponad 100 i nie mam zamiaru wymieniać. Zegary ścienne są z 1888 i 1890 roku i też ich nie wrzucę.
  • erzulie 16.08.19, 17:23
    A ktoś ci każe? Inne podejście jest do rzeczy dobrej jakości, antyków, inne do zastawy z ikei. Wiem, że rozumiesz, tylko chciałeś się pochwalić srebrami rodowymi smile
  • kosmos_pierzasty 16.08.19, 17:30
    Bynajmniej. Tyle, że ja się nie nadaję na minimalistkę po prostu. Staram się żyć ekologicznie, dbam, naprawiam, staram się dawać drugie życie, kupuję z drugiej ręki, oszczędnie jeżdżę, piorę i zmywam, jem nieprzetworzone i b. mało mięsa, itd, ale jedna (wyszczerbiona tongue_out ) zastawa na cały rok i na święta to nie jest opcja dla mnie. Tak po prostu nie potrafię. Dlatego bronię swojego podejścia.
    Bo to jest trochę jak z tym wellness z wątku obok - jak miało być na bogato, to wszyscy, a teraz jak minimalistycznie, to też wszyscy, inni są beeee... Taka moda. No tak się po prostu nie da, bo ludzie są różni.
  • kosmos_pierzasty 16.08.19, 17:31
    A to nie do mnie było big_grin
    Czytam od końca i takie są skutki. Muszę się tego oduczyć. Sorry.
    No ale coś tam dodałam do tematu smile
  • kokosowy15 16.08.19, 17:33
    Skomentowałem kupowanie zastawy stołowej co 10 lat. Chwalić się nie ma czym, nie ja ją kupowałem, nie mam zamiaru sprzedawać, więc nie ma wartości poza użytkowa.
  • erzulie 16.08.19, 17:47
    Co 10 lat, bo tyle lat ma zastawa autorki. I tak, moim zdaniem jak najbardziej ok jest kupienie nowej zastawy po 10 latach, zwłaszcza jeżeli stara nie przetrwała próby czasu. Jeżeli ktoś kupił zastawę, która po 10 czy więcej latach nadal wygląda dobrze i jest cała, to zapewne nie będzie miał potrzeby wymiany na nową. Co tu jest trudnego do zrozumienia?
  • majenkir 16.08.19, 18:34
    Ja mam "goscinna" zastawe z Ikei na 12, kupiona bardzo dawno temu, z tej serii

    https://images.prod.meredith.com/product/d62ef9cbe1e42638f702636a0f1c9220/1519123688699/l/ikea-fargrik-green-dinner-plate-fine-china-dinnerware-all-green-undecorated-coupe-no-trim

    I wlasnie chcialabym cos innego, cos biale i kwadratowe wink, ale wlasnie - szkoda troche wywalac calkiem dobry zestaw i kupowac nowy tylko dlatego, ze mi sie znudzil. Acha, nic mi sie przez te lata nie obtluklo smile.
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • double-facepalm 17.08.19, 01:54
    Ikea teraz co katalog zmienia kolorystykę, jak stluczesz to za rok-dwa-trzy nie da rady dokupić. Wyjątkiem oczywiscie są te najnajtansze białe.
  • taki-sobie-nick 17.08.19, 00:36
    Nie, ponieważ pełni swoją funkcję.
  • cauliflowerpl 16.08.19, 15:20
    Wiesz co...
    Odebrałam właśnie od optyka dwie pary okularów, wymieniłam im szkła bo miały małe rysy ale przy świetle bardzo mi to przeszkadzało.
    Za 60% tego, co zapłaciłam, mogłabym mieć dwie pary nowych okularów, bo nieustannie są jakieś promocje.
    Ale kurde, nie pasowało mi wywalanie dwóch zupełnie dobrych oprawek.

    Więc coraz bardziej skłaniam się ku temu "dziadowaniu", w ramach rozsądku oczywiście, ale mam i obtłuczone kubki, i kilka sztuk odzieży czekające na naprawę... no po prostu myślę, że w temacie wyrzucania i kupowania nowego doszliśmy do absolutnego dna i czas powiedzieć "stop".
  • grey_delphinum 16.08.19, 15:26
    Ostatnio mialam powazny dylemat, bo ręczniki, ktore kupilam stosunkowo niedawno, pokryły się dziwnymi plamami (jakby zostaly trwale odbarwione). Teoretycznie nadal nadawaly sie do uzycia, ale po prostu nie moglam na nie patrzeć 😉
    Poszly na wieś, bo tam zawsze sie przydadzą, a ja kupilam nowe.
    To chyba jest moja granica 😉
  • grey_delphinum 16.08.19, 15:29
    A, obtluczone kubki od razu wywalam. Widzialam.kiedyś skaleczenie, po ktorym zostala brzydka blizna na ustach, bo szkoda było wyrzucic ubity kubek, co skutecznie mnie zniechęciło do korzystania z takich naczyń.
  • cauliflowerpl 16.08.19, 15:33
    Eee, drugie życie na wsi dla takich rzeczy to jest oczywista oczywistość wink
  • majenkir 16.08.19, 18:35
    A do czego sluza takie rzeczy na wsi?

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • cauliflowerpl 16.08.19, 21:28
    Do tego samego, do czego służą pierwotnie, tylko w bardziej ekstremalnych warunkach. Tam sobie dokonują żywota. Tu lisek zostawiony na podwórku ręcznik obsika, tam sarenka kopytkiem trąci zapomniany na noc kubek i stłucze...
    (bo ja mam na myśli wieś zapyziałą, dom w środku lasu, nie wieś cywilizowaną z chodnikami i sklepem).
  • mikams75 17.08.19, 01:29
    do wycierania nog wytaplanych w blocie wink
  • thaures 16.08.19, 15:48
    grey_delphinum napisał(a):

    > Ostatnio mialam powazny dylemat, bo ręczniki, ktore kupilam stosunkowo niedawno
    > , pokryły się dziwnymi plamami (jakby zostaly trwale odbarwione).

    Piękne pomarańczowe plamy? Od 30 lat trwałe odbarwiam ręczniki, syn przejął to po mnie. Od czasu , gdy załatwiłam ręcznik przyjaciółki u kogoś wycieram się tylko chusteczką. Może u Ciebie był ktoś, kto ma podobną przypadłość?
  • chatgris01 16.08.19, 15:55
    Nie odbarwiam co prawda, ale ręczniki blakną w praniu i kolory (zwłaszcza ciemne/intensywne) robią się coraz bardziej wypełzłe i nieładne, w związku z tym już lata temu przestawiłam się wyłącznie na białe-dopóki nie zaczną się strzępić, nie widać na nich zużycia, bo kolor się nie zmienia.

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • thaures 16.08.19, 16:00
    chatgris01 napisała:

    > Nie odbarwiam co prawda, ale ręczniki blakną w praniu i kolory (zwłaszcza ciemn
    > e/intensywne) robią się coraz bardziej wypełzłe i nieładne, w związku z tym już
    > lata temu przestawiłam się wyłącznie na białe-dopóki nie zaczną się strzępić,
    > nie widać na nich zużycia, bo kolor się nie zmienia.

    No, ja od lat mam też tylko białe i kremowe. Te plam nie dostają smile
  • mayaalex 16.08.19, 17:03
    Tak, ja sad
    Sporo recznikow tak zalatwilam, w tym piekne wrzosowe. Moze to jakies kosmetyki?
  • mayaalex 16.08.19, 17:04
    Zle przeczytalam smile nie je odbarwilam u chatgris ale ja mam to samo smile
  • jak_matrioszka 16.08.19, 18:16
    U mnie takie plamy pojawiły sie po 10 latach użytkowania reczników. Najpierw na moim, a potem raz sobie pożyczyłam od Ksiecia Małżonka i jemu też odbarwiłam surprised Nie jest to efekt prania w żadnym odplamiaczu, po prostu jeden recznik na pieć taki wyszedł z pralki. Poza odbarwieniem nic recznikom nie jest, wiec dalej sa w użytku smile
  • agata_abbott 16.08.19, 16:05
    A właśnie, przypomniało mi się - ja oprócz tej niechęci do wywalania „działającego”, bardzo przyzwyczajam się tez do różnych rzeczy. Wolę np. krótkie spodenki, które noszę już któryś sezon, a maja w jednym miejscu mała plamę (chyba po jakimś wybielaczu), niż rozglądać się za nowymi. Szukać, mierzyć, ryzykować, ze będą jednak nie takie jak lubię. W tym sezonie kupiłam trzy nowe pary spodenek (żeby było na wakacjesmile) - znalazłam ten sam model, kupiłam w trzech różnych kolorachsmile

    --
    teoriachaosu.blog/
  • majenkir 16.08.19, 18:38
    agata_abbott napisała:
    > krótkie spodenki, które noszę już któryś sezon, a maja w jednym miejscu mała plamę (chyba po jakimś wybielaczu)


    Przeciez to tak ma byc winkbig_grin

    Ja bym nie mogla chodzic tylko w tlustych plamach.



    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • liliawodna222 16.08.19, 15:28
    Przyzwyczailiście się, to Wam nie przeszkadza. Ja nie lubię rzeczy zniszczonych (chyba, że antyki) i wymieniam bez żalu. Tym bardziej, że nie kupuję luksusowych, więc też nie jest to jakiś hiper-wydatek.
  • volta2 16.08.19, 15:34
    no to ja chyba dziaduję, bo ręczniki mam wciąż okołoślubne, tak samo pościel, świetnie wszystko wygląda a za chwilę będzie pełnoletnie
    to samo z autem, mam dwudziestoletnie(z salonu, pierwszy właściciel) jeżdzę nią tylko na zakupy i do szkoły, czyli w obrębie osiedla, czasem gdzieś dalej do godziny jazdy w jedną stronę, na większe wypady już się nie nadaje i tu zastępujemy służbowym męża - i ten samochód to właśnie takie dziadowanie, powinnam już zmienić

    zastawa, obiadowa odświętna nieużywana, bo nieporęczna(ślubny prezent) za to codzienna też ma 20 lat, stan świetny techniczny, niestety w zmywarce zeszły całkowicie wzory i zdobienia, od roku szukam czegoś ładnego i poręcznego i nie ma, więc dziaduję i jem codziennie z wyczyszczonym wzorem,

    obtłuczonych kubków nie wyrzucam, wiem, które to są i używam do namoczenia kaszy, pokrojenia ziemniaków do zupy, odlania czegoś z większego garnka, no, nie mam serca wyrzucić, skoro dalej tę kaszę tam moczę, gościom nie podaję

    mogłabym tak jeszcze długo wymieniać....
  • peonies 16.08.19, 15:42
    Nie lubię wyszczerbionych talerzy z przyczyn estetycznych ale tez z tegoż powodu, ze lubią gubić 😜 kolejne malutkie czastki. Kubki i szklanki w użytku tez musza być całe. Nie jestem eko - gdy coś się zużywa to wyrzucam bez wyrzutów sumienia. Natomiast jeżeli chodzi o finanse - staram się być oszczędna jednak wszystko w ramach zdrowego rozsadku.
  • piataziuta 16.08.19, 15:54
    Masz rację. Tego się trzymaj.
  • lumeria 16.08.19, 15:58
    Miałam w pracy znajomego - plecak z lat 70tych - spalone słońcem szkaradztwo, ale w pełni funkcjonalne ; kurtka puchowa chyba 10cio letnia, z paroma latami ; stary obity termos, butelka na wodę to samo - dobrych marek ale stare, i tak właściwie wszystko inne.

    Co roku jeździł na wakacje na Bali, Belize, i inne Bahamy. Miesiąc-dwa. Długie weekendy w góry na narty i nad morze.

    Bardzo podziwiałam jego w-dupie-majstwo mody, trendów i nowych gadżetów (miał te, które potrzebował, a nie te, które były akurat na topie). To jest naprawdę kwestia priorytetów.

    Wole iść na kolacje luzową , na pozbieranych skorupach, bez spiny i szpanu. Czasami ludzie przywożą talerze z wakacji i maja fajne historie do opowiedzenia. Albo miski maja z jakiejś ery w ich życiu, i o tym tez fajnie pogadać. Moze jestem dziadem.... smile Sama tez mam historyczne naczynia - mało ich, proste, i te które lobie.
  • simply_z 16.08.19, 16:02
    tez obtluczone? hmm nice...zwlaszcza jak miska nagle sie rozpadnie, albo urwie sie ucho od kubka i zaleje nas herbata.
  • lumeria 16.08.19, 16:27
    Niebezpiecznie obtłuczonych szklanych czy porcelanowych naczyń w życiu bym nie używała, bo to po prostu niebezpieczne.

    Za to u nas jest wielka moda by nosić dosyć obdrapane i obite metalowe butelki, termosy i kubki na kawę. Ostatnio widziałam chłopaka z taka metalowa kantyna osmalona na ognisku. I to młodzież właśnie demonstruje to 'dziadowanie' - a raczej uszanowanie środowiska poprzez zaniechanie kupowania coraz to nowszych rzeczy, jeśli maja stare funkcjonalne. To teraz szpan.
  • madzioreck 16.08.19, 18:12
    simply_z napisała:

    > tez obtluczone? hmm nice...zwlaszcza jak miska nagle sie rozpadnie, albo urwie
    > sie ucho od kubka i zaleje nas herbata.

    Wiesz, ucho oderwało mi się kiedyś od całkiem nowej, nie obtłuczonej filiżanki. Co ma jedno do drugiego?
  • bi_scotti 16.08.19, 16:09
    A propos wymieniania vs. reperowania: www.ifixit.com/Right-to-Repair/Intro
    smile

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • double-facepalm 16.08.19, 17:40
    The north face anno domini 2005, czyli z początku studiów; puchowy płaszcz zimowy, większa gęstość puchu niż w obecnych. Noszę nie za często (=nie jest to teraz jedyne okrycie wierzchnie na zimę) ale spelnia swoją funkcję.
  • juuuu7 16.08.19, 16:14
    Nie znosze obtluczonych talerzy czy kubkow. Od razu wymieniam.
    Ale nie wiem czy to dziadowanie czy kwestia podejscia.
  • anorektycznazdzira 16.08.19, 16:18
    Mam dość podobne odczucia (i talerzewink ) ja Ty, więc dla mnie to ani problem ani wstyd. Fakt, dokupiłam ostatnio nowy zestaw, ponieważ poprzedni zaczyna się "wytłukiwać" i czasem zwyczajnie mi brakuje talerzyków. Dlatego po chyba 13 latach użytkowania poprzedniego używam go dalej, ale w szafce obok mam też druki, nowszy, używany jak czegoś brakuje oraz "do gości" smile

    --
    '[Zwierzęta: I to zadziała???] Nie!!! A nawet tak!!! Maurce, powiedz im. [Maurice: Tak z 50%...] by król Julian
  • bi_scotti 16.08.19, 16:25
    Ah i jakos tak Milosz sie przypomnial, eh …

    Różowe moje spodeczki,
    Kwieciste filiżanki,
    Leżące na brzegu rzeczki
    Tam kędy przeszły tanki.
    Wietrzyk nad wami polata,
    Puchy z pierzyny roni,
    Na czarny ślad opada
    Złamanej cień jabłoni.
    Ziemia, gdzie spojrzysz, zasłana
    Bryzgami kruchej piany.
    Niczego mi proszę pana
    Tak nie żal jak porcelany.

    Zaledwie wstanie jutrzenka
    Ponad widnokrąg płaski
    Słychać gdzie ziemia stęka
    Maleńkich spodeczków trzaski.
    Sny majstrów drogocenne,
    Pióra zamarzłych łabędzi
    Idą w ruczaje podziemne
    I żadnej o nich pamięci.
    Więc ledwo zerwę się z rana
    Mijam to zadumany.
    Niczego mi proszę pana
    Tak nie żal jak porcelany.

    Równina do brzegu słońca
    Miazgą skorupek pokryta.
    Ich warstwa rześko chrupiąca
    Pod mymi butami zgrzyta.
    O świecidełka wy płone
    Co radowałyście barwą
    Teraz ach zaplamione


    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • koronka2012 16.08.19, 16:53
    Jedzenie na obtłuczonych talerzach to jest dziadowanie, czy raczej rodzaj abnegacji, bo nie wynika to przecież z braku kasy, raczej z braku poczucia estetyki.
  • bei 16.08.19, 17:25
    Obtłuczone wyrzucam- to miejsce, o które łatwo skaleczyć się, jest trudniejsze do wyczyszczenia, więc niehigieniczne, nigdy nie wiadomo, czy obtłuczone nagle nie pęknie i to w chwili, gdy przenosisz gorące danie.
    Eklektyczna zastawa jest ciekawa, jest nośnikiem historii domu, i z tym nie miałabym najmniejszego problemu. Ikea ma fajne wzornictwo.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka