Dodaj do ulubionych

Ktoś się przy was rozkleja. Co robicie?

16.08.19, 14:33
Umiecie dobrze pocieszać ludzi? Jak reagujecie, jak ktoś się przed Wami totalnie rozkleja?
Rozpłakał się przede mna czternastoletni dzieciak. To dzieciak mi dobrze znany, wiem o jego problemach, ale nigdy jakos nie poruszam tego. Rozkleił się przede mna całkowicie, łzy mu ciurkiem leciały, jak opowiadał o tym, co się dzieje, czego się boi, o swoich lękach. Przyznam, ze nie potrafię dobrze reagować w takich momentach.. nigdy nie wiem, co powiedzieć i czy w ogóle co mówić. Jak Wy w takich sytuacjach reagujecie?
Edytor zaawansowany
  • leann32 16.08.19, 14:38
    Przytulam i nic nie mówię,a le mową ciała chcę pokazać, że rozumiem, wspieram i jestem obok.
    Nie racjonalizuję, nie szukam rozwiązań, argumentów.
    Myślę, że tego potrzeba osobie, w której coś pęka.
    Niczego więcej.
  • euze_bia0 16.08.19, 14:55
    Niby tak. Ale cholernie mnie krępują takie sytuacje, takie, w których ktoś zalewa się łzami.. Nie lubie cudzego płaczu, bardzo mnie to blokuje. I dlatego zawsze zastygam..
  • kosmos_pierzasty 16.08.19, 15:15
    W takiej chwili raczej bym nie próbowała pocieszać słowami, właśnie raczej wziąć za rękę, przytulić, podać chusteczkę. Ale - szczególnie jak to dzieciak - później bym pogadała, zastanowiła się, czy nie jestem w stanie pomóc.
  • asia.sthm 16.08.19, 15:45
    > wziąć za rękę, przytulić, podać chusteczkę.

    to jest najlepszy poczatek, a dalej to sluchac, sluchac, sluchac i sprawiac wzanie ze cokolwiek uslyszymy nic nas nie zszokuje, nie sprawi ze sami sie rozkleimy. Jestesmy opoka big_grin Szczegolnie jesli to dzieciak.
    Nikt nie lubi czuc ze kogos swoim rozklejeniem obarcza, sprawia mu przykrosc lub wprawia z glebokie zaklopotanie.


    --
    Gdyby nos Kleopatry był trochę krótszy, cały świat wyglądałby inaczej.
  • euze_bia0 16.08.19, 16:01
    Nie zawsze można pomoc, nawet jakby się bardzo chciało.. 😕 Zycie, niestety.
    Żal mi go było jak mało kogo, bo widac było, ze jest mu ciężko
  • znowu.to.samo 16.08.19, 16:45
    O co mniej więcej chodzi, może coś podpowiemy 🙄
    Naprawde nic nie można zrobić???

    --
    *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
  • liliawodna222 16.08.19, 15:29
    Nigdy nie ignoruję, pocieszam, jak mogę.
  • abecadlowa1 16.08.19, 15:55
    Jest taka technika komunikacyjna - odzwierciedlanie emocji. Polega na tym, że akceptujesz i nazywasz to co przeżywa twój rozmówca. Przydaje się w takich sytuacjach.
  • larix_decidua77 16.08.19, 16:00
    abecadlowa1 napisała:

    > Jest taka technika komunikacyjna - odzwierciedlanie emocji. Polega na tym, że a
    > kceptujesz i nazywasz to co przeżywa twój rozmówca
    Zabiłabym. Jest mi źle, płaczę a ktoś mi wkleja gadkę typu: widzę że jesteś smutna, płaczesz, musi ci być ciężko, rozumiem, że jesteś nieszczęśliwa. A weź spier..
    Normalnie reaguję, przytulam i pytam czy mogę jakoś pomóc. Jeśli znam osobę i wiem, że tego potrzebuje, to stawiam do pionu, trochę żartobliwie. Wszystko zależy od sytuacji.
  • abecadlowa1 16.08.19, 16:06
    Obcego człowieka też przytulasz?
  • asia.sthm 16.08.19, 16:11
    Calkiem obcy bardzo rzadko przychodzi akurat do nas sie rozkleic, ale juz przy jakichs wiekszych traumach, tak nawet obcy potrzebuje dotyku. Sytuacje katastrof, terroru, przy wiekszych wypadkach drogowych, o tak obcy ludzie wpadaja sobie w ramiona.

    --
    Antygona pochowała brata, splunęła moralnie na króla i powiesiła się.
  • amsterdama 16.08.19, 16:37
    Przy mnie akurat rozklejają się obcy, których spotykam na gruncie zawodowym. Rozklejają się przeważnie nie z tego powodu, z którym do mnie przychodzą. Nijak nie mogę im pomóc w prywatnych sprawach, przytulić też nie mogę. Słucham. Słucham cierpliwie , mówię, że rozumiem, albo współczuję. Chyba im to trochę pomaga, potrzebują uwagi, zainteresowania.
  • larix_decidua77 16.08.19, 16:41
    To inna sytuacja. Jeśli kogoś nie znam, pytam czy mogę pomóc, podaję chuateczkę. Nie przytulam obcych. Ale gdyby ktoś sam się przytulił to nie wyrzucę.
  • abecadlowa1 16.08.19, 16:46
    Zwróć uwagę, że autorka nie pyta, jak w opisanej sytuacji ulżyć płaczącemu, tylko jak sama ma sobie poradzić z dyskomfortem.
  • larix_decidua77 16.08.19, 23:57
    Osoby, które mają problem z taką sytuacją, to najczęściej osoby, które same mają problem z płaczem przy innych. Odczuwają skrępowanie bo są przeświadczone, że osoba płacząca się tego wstydzi, bo same też by się wstydziły. Trzeba sobie uzmysłowić, że nie każdy tak ma. Wiele osób nie wstydzi się łez i chyba tak jest lepiej.
  • abecadlowa1 17.08.19, 12:44
    Też mi się tak wydaje.
  • olena.s 16.08.19, 15:58
    Przytulam.
  • bi_scotti 16.08.19, 16:35
    Poniewaz I'm NOT a hugger (nienawidze bycia przytulana), sama z siebie nigdy nikogo nie przytulam ani przytulania nie proponuje. Gdy ktos probuje mnie przytulic, sztywnieje i daje wyrazem twarzy do zrozumienia, ze Stay Away!
    Z racji pracy, mam prawie codziennie do czynienia z ludzmi (w kazdym wieku), ktorzy one way, or the other sie "rozklejaja". Mam na stole pudelko z tissue, podsuwam, czekam az osoba odzyska rownowage. Poniewaz ja zachowuje spokoj, osoba w stresie powoli zaczyna rowno oddychac, wyciera twarz i tez powoli powraca do spokoju. Jesli mamy znalezc jakies rozwiazanie istniejacych problemow, moj rozmowca musi miec czas i spokoj aby tych rozwiazan szukac Czas jest bardzo wazny, nigdy (nigdy!) nikogo nie pospieszam. Life.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • znowu.to.samo 16.08.19, 16:47
    Mam zupełnie to samo, jestem baaardzo niedotykalska.

    --
    *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
  • amsterdama 16.08.19, 20:35
    I ja nie znoszę być dotykana.
  • lucerka 16.08.19, 16:49
    Nie wiem co mam robić, zmieniłam temat, wycofuje się i zwiewam.

    --
    Why be racist, sexist, homophobic, transphobic, when you could be just quiet?
  • lucerka 16.08.19, 16:49
    Zmieniam, nie zmieniłam.

    --
    Why be racist, sexist, homophobic, transphobic, when you could be just quiet?
  • malia 16.08.19, 17:28
    Płaczący, obcy ( nie swój własny) nastolatek nie zdarza się często, naprawdę musiało go coś bardzo mocno boleć, zmieniłabyś temat i zwiała ?
  • bei 16.08.19, 17:03
    Przytulam, słucham...

    Myślę teraz o tym „Twoim” nastolatku. Może jednak udałoby się coś wymyśleć, co wiele głów to nie dwie.
    Jeśli będziesz mogła to napisz...
    Dobrze, ze on chociaż do wyłania z siebie łez ma Ciebie. Doskonale rozumiem, ze jest to dla Ciebie trudne, ważne, ze jestes tam obok a jednocześnie trochę przy nim.
  • euze_bia0 16.08.19, 17:09
    Niestety, tutaj gdzie nie spojrzysz, to z każdej strony doopa sad. Nie znoszę takich sytuacji, ale na pewne rzeczy nie ma dobrej rady i rozwiązania.
  • znowu.to.samo 16.08.19, 17:19
    Szkoda, skoro chłopak aż się rozkleił, to zapewne jest dość nieciekawie u niego🙄
    Może jakoś da rade wybrnąć z tego dołka z pomocą osób trzecich🙄...?

    --
    *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
  • euze_bia0 16.08.19, 17:30
    Swirnięty ojciec - nie ma przemocy fizycznej, ale psychicznie się młodemu dostaje. Ojciec wymaga i wymaga, wiecznie więcej i więcej, krytykuje syna nawet przy ludziach. Młody stara się jak może dla ojca, ale dla tego ..... wiecznie źle, mało, niedokładnie. Ojciec to pedant, dla którego wszystko musi być najlepiej i najwięcej. Dziecko ma mu służyć do chwalenia się przed znajomymi. Co gorsza - matka chłopaka ma podejrzenie raka, czekają na wyniki badań, choć różowo to nie wygląda. O tym się dowiedziałam całkiem niedawno. Młody się załamał sad
  • ajaksiowa 16.08.19, 17:40
    Nic dziwnego że chłopak sobie nie radzi,nie ma oparcia nawet w ojcu,a Ty nie możesz być dla niego jakąś tratwą ratunkową chociaż przez jakiś czas?

    --
    ,,Oddajemy sprawiedliwość w ręce skazanych,,to Twój ideał?
  • bei 16.08.19, 17:41
    Może wyniki będą dobre...
    www.sarcoma.pl/pliki/Inicjatywy/2014PEOPoradnik10www.pdf

    Jeśli jeszcze będziesz miała sposobność rozmowy, mów mu o tym, ze jeśli mama nędznie chora, to podda się leczeniu, trudna to droga, ale jest wówczas nadzieja do zdrowienia.

    Roszczeniowy rodzic☹️, może nauczyciel chłopca, wychowawca lub inny mógłby z tym ojcem porozmawiać. Może podpowiesz chłopcu, ze w szkole może szukać pomocy..
  • bei 16.08.19, 17:42
    Jessssu- nie nędznie!!! -miało być-jeśli mama będzie chora, to podda się leczeniu”
  • znowu.to.samo 16.08.19, 17:47
    O matko, to rzeczywiście nieciekawie☹ młodemu przydałaby sie w tej sytuacji jakaś psychologiczna pomoc🤔
    Ojciec- nie skomentuje nawet
    Można coś gdzieś zgłosić choćby anonimowo? Pedagogowi w szkole?
    Podrzucić młodemu jakiś nr telefonu zaufania?
    Tu coś wyguglałam dla młodzieży
    116111.pl/kontakt

    --
    *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
  • znowu.to.samo 16.08.19, 17:50
    można tam nie tylko dzwonić ale też napisać, możesz mu przesłać linka jak masz możliwość🙄
    Biedny ☹ tyle mu sie na głowe zwaliło 🙄


    --
    *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
  • euze_bia0 16.08.19, 18:32
    Własnie, szlag mnie trafia jak mysle ile na niektórych ludzi spada nieszczesc sad. Jeszcze jest inaczej, jak masz obok siebie wsparcie, gorzej, jak jednemu z rodziców dziecko służy do gnojenia uncertain. Wiele przykrych słów mi powiedział, w ogóle to co czuje, jakie ma mysli. Widać, że już za dużo dla niego sad
  • euze_bia0 16.08.19, 18:34
    Nie wiem, jak można mu tutaj pomóc. Realnie, żeby wiedział, że zawsze może poprosić o pomoc, a żeby nie pomyslał, że mu się ktos narzuca
  • euze_bia0 16.08.19, 18:35
    Dlatego napisałam: tutaj nie ma dobrej rady i rozwiązania.
  • znowu.to.samo 16.08.19, 19:03
    No nie ma, to prawda
    Ja bym powiedziała przy kolejnym spotkaniu np. "wiesz co, myślałam o tym co mi ostatnio mówiłeś i znalazłam taką stronke, tam można napisać itd, co o tym myślisz?" Zobaczysz jak zareaguje czy będzie zainteresowany a jak nie to nie drążyć tematu.
    Jeśli nawet nie skorzysta to będzie miał poczucie że dla kogoś jego problemy nie są obojętne.


    --
    *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
  • znowu.to.samo 16.08.19, 19:10
    To chyba najszybsze co można na cito samemu zrobić, a jest jakaś szansa że młody poczuje sie chociaż troche lepiej choćby mając świadomość, że nie jest całkowicie sam, że ktoś prubóje mu pomóc
    W takich instytucjach/ telefonach pracują ludzie którym nie jest obce pocieszanie/wspieranie innych ludzi, i będą wiedzieli jak zareagować.

    Kolejna opcja to zaangażować męskiego członka rodziny żeby pogadał z ojcem, choćby niezobowiązująco, choć tu szans wielkuch nie widze

    --
    *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
  • euze_bia0 16.08.19, 21:34
    Żadne rozmowy z ojcem nic nie dadzą. To beton jakich mało. Własnemu synowi spieprzyl urodziny, komentując, ze nie posprzątał domu, ujowe ciuchy włożył (najnormalniejszy strój), w ogóle jest do kitu. To wszystko na głos przy reszcie gości. Czy złożył mu jakiekolwiek życzenia? Nie.
    Gadka z takim nie ma sensu
    Ostatnio tez młodemu dowalił. Dzieciak po prostu nie wytrzymał.. Dno ☹️
  • znowu.to.samo 16.08.19, 22:52
    No tak myślałam że to typowy niereformowalny beton🤔. Brak słów co za podła szuja z tego ojca, no ale ojca sie nie wybiera 🙄 Jest jakaś szansa żeby chłopak przynajmniej czasowo zamieszkał np u dziadków? Jak na to wszystko zapatruje sie reszta rodziny?



    --
    *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
  • minniemouse 17.08.19, 12:20
    A czy w Polsce jest cos takiego jak emancypacja od rodziców?
    bo moze lepiej by dla niego bylo sie wyemancypować i żyć z dala od toksycznego ojca.

    Minnie


    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • minniemouse 17.08.19, 12:41
    Euzebia, imo powinnaś twardo i wyraźnie powiedzieć chłopakowi ze on musi, po prostu musi skontaktować się z jakim ośrodkiem psychologicznym żeby siebie ratować.
    tutaj na sugestie, jaskółki typu "a wiesz jest taka mozliwosc..." jest za późno.
    chłopak wygląda na przypadek ciężkiego psychologicznego maltretowania, nawet zastanawiam sie czy nie warto tego gdzieś zgłosić, znęcania się nad dzieckiem. przypadek pobicia itp to łatwo nikt nie ma z tym problemu bo są ślady i każdy wie co robić, gorzej ze znęcaniem się psychicznym. szukalam troche w sieci i myślę ze najprościej jest zadzwonić na informacje niebieskiej linii bo tam sa fachowcy którzy wiedza co i jak - to stad: zgłoszenie o znęcaniu sie psychicznym nad dzieckiem
    Obawiam sie ze przy nic nierobieniu, z takim ojcem moze być bardzo źle.

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • agniesia331 16.08.19, 20:04
    Przytul, bądź wsparciem. Zaproś by przychodzil do Was jak najczesciej. Poczestuj obiadem, wysłuchaj. Najlepiej by było wciągnąć w pomóc i wsparcie rozmowa jakiegoś mężczyzne, by chłopak miał wsparcie
  • minniemouse 17.08.19, 06:21
    euze_bia0 napisał(a):
    Swirnięty ojciec - nie ma przemocy fizycznej, ale psychicznie się młodemu dostaje. Ojciec wymaga i wymaga, wiecznie więcej i więcej, krytykuje syna nawet przy
    > ludziach. [.......] Co gorsza - matka chłopaka ma podejrzenie raka, czekają na wyniki badań, choć różowo to nie wygląda. O tym się dowiedziałam całkiem niedawno. Młody się załamał sad


    skoro chłopak przy tobie się rozkleił i właśnie tobie to powiedział, być moze z jakiegoś powodu uznał cie za osobę godna jego zaufania i nadającą się do pomocy.
    spróbuj stanąć na wysokości zadania i, o ile już tego nie zrobiłaś, zaoferuj mu (- jeśli jesteś gotowa na to -) swoja pomoc: "zawsze jak masz problem lub jest ci źle możesz do mnie przyjść".
    Jak realnie możesz mu pomoc? ojca, wiadomo, zmienić nie możesz. ale moze istnieje jakąś mozliwosc abyś pomogła chłopakowi zapisać się na jakąś terapie? lub namówić aby chodził moze do szkolnego (jeśli takowy jest) lub z NFZ. to by mu pomogło radzić sobie z wymaganiami ojca a i być moze za jakiś czas terapeuta sam by chciał z ojcem porozmawiać (co by było b. dobrze).
    Miejmy tez nadzieje ze matka nie ma raka, cokolwiek z nią jest jest do wyleczenia. w razie jednak gdyby to było coś poważnego, na twoim miejscu w stosownym momencie zaoferowałabym mu wsparcie - możliwość przyjścia/spotkania się kiedykolwiek potrzebuje.
    myślę ze świadomość ze jest ktoś kto go rozumie i na kogo moze liczyć byłaby ważna dla niego.
    ale to wg mnie, ty zrobisz jak uwazasz za stosowne smile

    a tak a propos pytania z wątku to przytulam lub nie, zależy od charakteru danej osoby i czy tego chce (ogólnie przytulasta jestem 😘) słucham, pocieszam, szukam rozwiązania. czasami tylko słucham i tylko empa/sympatyzuje, bo niekiedy rozwiązania nie ma, jak np gdy matka lub ojciec umiera...

    Minnie
    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • ajrisz.ka 16.08.19, 18:07
    Nie umiem. Unikam takich sytuacji.
    Zazwyczaj wybucham sztucznym śmiechem i mówię, że nie może być aż tak źle..
    Sobie samej również nie pozwalam na rozklejanie się, nigdy, nawet w towarzystwie bliskich.
  • euze_bia0 16.08.19, 18:30
    Aż TAK to bym nie potrafiła. Tym bardziej, że mowa o dzieciaku. Bo czternastolatek to dzieciak
  • ajaksiowa 16.08.19, 18:35
    Co znaczy ,,aż tak,,?

    --
    ,,Oddajemy sprawiedliwość w ręce skazanych,,to Twój ideał?
  • euze_bia0 16.08.19, 18:37
    Sztucznie się rozesmiać i powiedzieć płaczącemu dzieciakowi, który mówi, co ostatnio usłyszał od tatusia, o tym, że boi się o matkę, bo wielce prawdopodobne, że rak się potwierdzi, jak mówi, że już ma dosc tego wszystkiego (i wiecej, niestety) - nie martw się, aż tak źle nie jest!
  • ajrisz.ka 16.08.19, 18:36
    Pisałam o dorosłych. Świat dziecięcy to zupełnie inna sprawasmile
  • znowu.to.samo 16.08.19, 19:11
    No też piszemy o świecie dziecięcym 🤔

    --
    *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
  • bi_scotti 16.08.19, 19:18
    Choc zem atheist, ten akurat cytat/powiedzenie, uwazam za bardzo pomocny, rowniez w konwersacjach z sad/desperate/overwhelmed teens: God, grant me the serenity to accept the things I cannot change, Courage to change the things I can, And wisdom to know the difference. Dobrze pogadac o tym, co jest w sferze kontroli tego konktretnego mlodego czlowieka, na co on sam fatycznie ma wplyw, a z czym musi nauczyc sie zyc. To jest trudna sztuka ale sooner or later kazdy z nas sobie uswiadamia, ze kontrolowac mozemy tylko siebie i nasze wlasne reakcje. Nawet placz moze byc "constructive". BTW, zdrowia zycze mamie tego opisywanego nastolatka! Serwus.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • minniemouse 17.08.19, 06:32
    bi_scotti napisała:
    God, grant me the serenity to accept the things I cannot change, Courage to change the things I can, And wisdom to know the difference.

    tak tak, pewnie, nakarmmy plączącego nastolatka przerażonego wizja śmierci matki banałem dla alkoholików i junkies, i to najlepiej w oryginale.
    dla dodania dzieciakowi animuszu banał najlepiej zakończyć radosnym klepem w plecki i rzuceniem dziarskiego serwusa.

    super pomysł, gratuluje 👍


    Minnie
    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • euze_bia0 17.08.19, 11:33
    Nastoletniego dzieciaka, który mówi, ze jak matce coś się stanie, to już po nim, bo z ojcem nie da się żyć...
    To tak jak ten pomysł, żeby się sztucznie roześmiać i powiedzieć, ze az tak zle na pewno nie jest
  • ajrisz.ka 16.08.19, 23:10
    znowu.to.samo napisała:

    > No też piszemy o świecie dziecięcym 🤔

    Niby o jakim świecie dziecięcym piszecie? Aha, no tak. Już wiem.
    Tytuł brzmi: ''Ktoś się przy was rozkleja'', w wątku startowym jest opisany ''przypadek'' autorki.
    A ja akurat napisałam o sytuacji z dorosłym.
    A to, że o dzieciach i kotkach głównie piszecie - to NAWET ja wiem.
  • minniemouse 17.08.19, 06:24
    nie przeczytałaś wszystkiego i strzeliłaś głupia fope, zdarza się każdemu, ojejku.
    ale weź nie brnij już dalej, okay.

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • ajrisz.ka 17.08.19, 12:14
    Bo ja jestem złym człowiekiem, złym do szpiku kości.
  • pade 17.08.19, 12:19
    Nie chodzi o to, że jesteś złym człowiekiem, nie bzdurz.
    Reakcja parsknięcia śmiechem nie jest normalna, świadczy o silnym napięciu. Pewnie z powodu tłumienia własnego płaczu.
    "Nigdy się nie rozklejam" to żaden powód do dumy. Wręcz przeciwnie. Człowiek nie jest z kamienia.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • berdebul 16.08.19, 23:06
    Podstawiamy chusteczki i dajemy tej osobie czas i uwagę. Zazwyczaj to wystarcza, ludzie lubią uczucie bycia wysłuchanym.
  • dziennik-niecodziennik 17.08.19, 12:00
    Przynosze chusteczki i koncentruje sie na "placzku". Dalej to zalezy od sytuacji - czasem trzeba powiedziec "placz, placz", a czasem "no juz, starczy tego placzu, poszukajmy rozwiazania". Czasem mozna przytulić, a czasem lepiej nie. Czasem trzeba przygarnac i mocno przytrzymac, a czasem wystarczy wziac za reke.
    Trudno powiedziec.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • sortfort 17.08.19, 12:28
    Przytulam mocno i mówię że mi przykro. A jeśli mogę zrobić coś więcej (zgłosić przemoc domową) to to robię.
  • eliksir_czarodziejski 17.08.19, 20:04
    Stan emocjonalny tego dziecka a bardzo prawdopodobne że i tak matki to wynik życia w ciągłym ogromnym napięciu z ojcem przemocowcem. Tu pomoc może tylko separacja od przemocowca, co z resztą ten biedny dzieciak sam rozumie skoro mówi że już po nim jak matki nie będzie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka