Dodaj do ulubionych

Takie wykorzystanie 500+

16.08.19, 16:27
Co sadzicie o takim wykorzystywaniu 500+: (autentyk)?. Rodzice po 40, dwoje dzieci: 8 lat i nastolatek. Matka nie pracuje, ojciec pracuje, ma pol pensji pod stolem, lapia sie wiec na wszystkie zasilki i dodatki, w tym oczywiscie 500+ na obie od poczatku programu. Zadna patologia, mila rodzina. Ale: nie chodza do kina, teatru, muzeow, zoo, nie kupuja (ani nie czytaja) zadnych ksiazek, gazet, nic, tylko Internet. Wakacje raz w roku, ale tylko w poblizu nad jezioro, zadnych wyjazdow nad morze, w gory, do Warszawy, Krakowa, Gdanska. Dzieci widza tyle, co na wycieczkach szkolnych. Rodzice - nic, nie czuja potrzeby. Zadnych zbednych rzeczy: dzieci nie dostaja od rodzicow prezentow rozumianych jako cos dodatkowego, majacego sprawic przyjemnosc, typu wymarzona zabawka, gadzet elektroniczny, gra, a tylko praktyczne: np. krotkie spodenki czy bluza, czyli cos, co i tak rodzice musza im kupic. Z zajec dodatkowych: jedno dziecko od niedawna chodzi na jezyk obcy, drugie: na nic, mimo uzdolnien sportowych i sugestii ze szkoly, by zapisac (w okolicy, nie trzeba dojezdzac). Czas wolny: w domu, a w niedziele u babci. Ewentualnie: rodzinne zakupy w Tesco.
500 plus wykorzystywane glownie na... remonty domu. Nowa brama, taras, ogrod, wielki telewizor.
Nie mozna powiedziec, ze dzieci sa zaniedbane: leczenie, ortodonta, pomoc w szkole, wszystko maja. Alkokolu i papierosow w domu nie ma. Ale dzieci dla swojego rozwoju (ani nawet zachcianek) z 500 plus nie maja prawie nic. Rodzice wyznaja zasade, ze wyjscia, wyjazdy i rozrywki to strata pieniedzy, lepiej inwestowac w dom i meble.
Ok czy nie ok?
Edytor zaawansowany
  • iberka 16.08.19, 16:34
    Chyba więcej niż pół pensji pod stołem, bo na zasiłki, to musieliby mieć max ok.2200 PLN na te 4 osoby.
    Biedne dzieciaki.
    Ja jestem taka,że powiedziałabym gdzie trzeba o wyższych dochodach - nie trawkę oszustów.
  • liliawodna222 16.08.19, 16:35
    iberka napisała:

    > Ja jestem taka,że powiedziałabym gdzie trzeba o wyższych dochodach - nie trawkę
    > oszustów.

    Ja również.
  • tol8 16.08.19, 17:24
    Nic to nie da, skoro nie ma dowodów. Myślisz że w banku dadzą większy kredyt jak powiesz, że pod stołem masz drugie tyle?

    --
    W weekendy ematka staje się matką.
  • double-facepalm 16.08.19, 18:20
    Dadzą więcej zasiłków z mops, specjalistko od wyłudzeń.
  • juuuu7 16.08.19, 16:36
    Kobieta nie pracuje a facet ile zarabia dokladnie? Ze 3k na reke? Za taka kase to nawet gdy sie doda 500+ ledwo mozna przezyc we 4ke. Ich najzwyczajniej w swiecie nie stac na wakacje, wyjazdy weekendowe, drogie prezenty, kino czy teatr. Zwlaszcza jesli maja jeszcze kredyt.
  • ulas1234567890 16.08.19, 16:45
    Też mam takie wrażenie, niech zarobi 3000 plus 1000 z 500+. Utrzymanie domu, w którymś wątku było, że 1000 zl/m-ce. Zostaje 3000 na jedzenie, ubrania, leki.
    Raczej nie ma z czym poszaleć.
    Dzieci wyglądają na bardzo nieszczęśliwe? Skarżą się?
  • sabina211 16.08.19, 17:14
    W momencie kiedy 500 plus na niepełnoletnie dzieci jest obligatoryjny dochody już nie mają znaczenia dla całości rozumowania.. (Może wchodzą w grę inne zasiłki/świadczenia, ale to nie wynika z wątku?)Zresztą na tej pensji "pod stołem" najbardziej korzysta pracodawca...Dzieci są wychowywane w pewnej (mi obcej, ale też mającej plusy w całościowym rozrachunku) mentalności i jedyne pytanie, co one (zwłaszcza starsze) na to?Jeśli jego/ich zdaniem tak jest dobrze to o co się czepiać? Różne modele życia są i będą, a nie każdy ma środki na wszystko.
  • puella_174 16.08.19, 16:38
    Nie dodalam wyzej: kredytu brak, wlasny ladny dom.
  • wiosenna117 16.08.19, 17:34
    Nie interesowałabym się tematem.
  • kropkaa 17.08.19, 12:15
    Bardzo dużo wie o tej rodzinie. Aż za dużo...
  • double-facepalm 16.08.19, 18:30
    Na pomocnych emamach parę lat temu (zbieznosc czasowa z 500+) był wysyp madek, które miały w domu bardziej bogato niż niejedna osoba z tego forum, mimo to zbierały pieniądze na wyprawki, rehabilitację dzieci etc etc.
  • puella_174 16.08.19, 16:49
    Dodam, ze pani nie pracuje, bo nie chce, ceni sobie wygode, spokoj i czas dla rodziny bardziej niz pieniadze. Panu uklad tez odpowiada, bo przychodzi z pracy i nie musi robic juz nic, zona ogarnia dom i dzieci. Bezrobocie niskie w okolicy, wiec brak pracy kobiety to swiadomy wybor.
  • ira_08 17.08.19, 14:02
    Bardzo dużo o nich wiesz...
  • berdebul 16.08.19, 17:00
    Nie ok, pensja pod stołem nie jest ok. Jest przejawem cwaniactwa, którego nie trawię.
  • sabina211 16.08.19, 17:00
    To raczej kwestie mentalnościowe. Zawsze były i będą takie rodziny. Nieco zmieniają się proporcje, ale biorąc pod uwagę całokształt i tak są w większości. Moim zdaniem wszystko jest ok dopóki dzieci nie cierpią, a wokół są podobni ludzie. Z wyremontowanego domu/dachu itd i tak będą korzystać (nawet jako spadkobiercy). Mi taka mentalność jest obca (aż do przesady niekiedy), ale rozumiem, że i tak może być ok.
  • bei 16.08.19, 17:10
    Czyli wciąż bieda- mentalna☹️
    Pozostaje się cieszyć, ze mimo wszystko te wakacje nad jeziorem, lekcje ang i wycieczki dzieciaki mają.
    Może dodatkowe lekcje są tym pierwszym krokiem do lepszego.
  • ponis1990 16.08.19, 17:17
    Po prostu są takie rodziny, nie odczuwają potrzeby wycieczek (bo ich nie interesują), muzeów, teatru też nie (tak samo), do kina nie bo przecież tv w domu jest, itd. itd. Ja bym się nie czepiała, taką mentalność mają. I tak fajnie, że jeżdzą nad jezioro, dzieci zadbane (ortodonta jest drogi) i nie ma tam odchyłów typu alko itd. Te dzieci nie znają życia typu wycieczki i teatry, więc nie sądze że im tego brakuje ( a może podłapały od rodziców że muzeum i teatr to zieeew i warto omijac szerokim, łukiem, niestety znam sporo takich).

    --
    Lubię placki
  • czarna_kita 16.08.19, 17:28
    Obstawiam że ich nie stać na luksusy. Sama piszesz że dzieci zadbane. Czyli na tyle ile mogą rodzice finansowo. Czyli pewnie podstawowe rzeczy dostają i to zapewne marki noname. Podejrzewam że te 1000 zł to dla rodziców jak manna z nieba aby dopiąć budżet. Nie możesz powiedzieć że nie wydają tego na dzieci bo dzieci chodzą schludnie ubrane i nie są głodne. A o to w tym programie chodziło.
  • berdebul 16.08.19, 17:49
    Nie, chodziło o podniesienie dzietności. big_grin big_grin Na dzietność nie pomógł, jest tylko kolejnym zasiłkiem socjalnym.
  • czarna_kita 16.08.19, 18:03
    Nie, chodziło o pomoc w utrzymaniu przyszłych dzieci oraz pomoc tam gdzie jest ich więcej niż 2 (dla tego na początku jedynki nie dostawał). Nikt dzieci nie będzie robił jeśli nie będzie ich miał z czego potem utrzymać. A co za tym idzie - aby nie chodziły głodne i brudne.
  • double-facepalm 16.08.19, 18:19
    Ew żeby ten osmiolatek nie donaszał wszysciusienkiego wlacznie z bokserkamo po nastolatku (uczniu technikum/liceum). Fakt,takie podejscie (zero dostępu do dóbr kultury poza tv) zalatuje biedą mentalną na kilometr, tyle że bardzo przeciętni Polacy tak żyją.
  • berdebul 16.08.19, 22:22
    „Priorytetowy program rządu „Rodzina 500 plus” stanowi instrument z obszaru aktywnej polityki rodzinnej. Ma on zmniejszyć obciążenia finansowe rodzin związane z wychowywaniem dzieci, a tym samym zachęcać do podejmowania decyzji o posiadaniu ich większej liczby. Jest traktowany jak inwestycja w rozwój polskich rodzin i element, który poprawi ich sytuację materialną oraz demograficzną w kraju.”
    To samo mozna osiągnąć ulgami podatkowymi, ale niestety patologia+ wtedy nie zagłosuje.
  • malia 16.08.19, 17:23
    Może na więcej już im już nie starcza. I po prostu przeznaczają to na życie całej rodziny.
    Nie wiem co cię tak bulwersuje i dziwi, myślisz, że wszyscy za pincetplusa wożą dzieci do Warszawy, Gdańska, teatrów i muzeów?
  • mika_p 16.08.19, 17:25
    Hm... remonty z 500+ a ortodonta, pomoc w szkole, dodatkowy język obcy - z czego są finansowane?

    --
    Jeśli estry są pochodnymi węglowodorów, to czy węglowodory są całkami z estrów? (za bash.org)
  • ponis1990 16.08.19, 17:28
    Nooo. Ortodonta drogi, angielski też nie za darmo

    --
    Lubię placki
  • puella_174 16.08.19, 17:30
    Pomoc w szkole to mama, ktora odrabia lekcje z mlodszym dzieckiem. Bezplatnie. Ortodonta do chyba 12 lat jest darmowy na NFZ. Angielski faktycznie oplacany, jedna godzina tygodniowo.
  • malia 16.08.19, 17:37
    Kiedy byłaś u tego ortodonty na NFZ? Nie wiem doprawdy o czym jest twój wątek, dzieci zadbane, ubrane, moze na tyle ich stac po prostu?
    Nie wnikam czemu facet dostaje pół pensji nielegalnie, ale najczęściej to pracodawca ma z tego korzyść, a pracownik, cóż, albo głupi, albo chytry, albo nie ma wyjścia.
  • ponis1990 16.08.19, 21:37
    Ja, ja chodze z młodym do ortodonty na NFZ! smile Rocznikowo 10. Jest tylko małe ALE. Chodzic zaczęliśmy już jak miał około 6,7- na pierwszą wizytę czekaliśmy 11 miesięcy... teraz jak się orientowałam i gadałam z kumpelami, żeby dostać się do ortodonty trzeba czekac około półtorej roku (!!) wiec bez sensu, jeśli dziecko już starsze, bo refundacja jest do 12 roku życia faktycznie. I tak się ląduje na leczeniu prywatnym, i tak - teraz nam ortodontka zleciła aparat ruchomy na dolną szcżekę, w tyczniu dojdzie na górną - na razie to bezpłatne i owszem, ale jak za dwa lata nam każą stały to zaboli kieszen, no cóż.

    --
    Lubię placki
  • ira_08 17.08.19, 14:06
    Pracownik najczęściej nie ma wyjścia. Albo ma wyjście: zarobić 1800 na rękę albo 2500 na rękę. Albo nie zarobić wcale. Co byś wybrała? To chyba oczywiste, że każdy człowiek chciałby całość dostawać legalnie, przecież tylko ta kasa liczy się do wszelkich chorobowych, rent, emerytur.
  • sham-anka 16.08.19, 17:53
    > Pomoc w szkole to mama, ktora odrabia lekcje z mlodszym dzieckiem. Bezplatnie

    A ty śmiesz pisać, że mama nie pracuje.
  • puella_174 16.08.19, 17:57
    Hahahaha big_grin to wszystkie inne mamy pracujace zawodowo maja dwa etaty. Domowy i firmowy.
  • sham-anka 16.08.19, 18:04
    Zgadza się, mają dwa. To jakaś nowość dla ciebie? Tyle, że jak mają dzięki temu więcej forsy do dyspozycji, to część tego domowego mogą delegować, albo mając jakąś chętną osobę typu babcia (tym sposobem to babcia ma bezpłatny etat) albo za opłatą (niania, żłobek, przedszkole, świetlica). Ostatecznie matka małego dziecka nie zajmuje się nim wtedy, kiedy jest w pracy, potrzebuje do tego, uważasz, kolejnej osoby. Częściej się też wtedy decydują na różne rozwiązania które oszczędzają czas ale kosztują więcej, typu lunch na mieście zamiast lepienie pierogów.
  • triss_merigold6 16.08.19, 18:10
    Bo to nie jest praca.
  • sham-anka 17.08.19, 19:58
    jest.
  • triss_merigold6 16.08.19, 17:44
    Równie dobrze remontem można szumnie nazwać pomalowanie ścian najtańszą farbą.
  • double-facepalm 16.08.19, 18:45
    A ten angielski to nie szkoła językowa tylko pewnie korki z licealistą/licealistką. Tak, swego czasu jako nastolatka douczalam dzieciaki w takich rodzinach; na studiach było to jużniej opłacalne.
  • aga_mon_ber 16.08.19, 17:39
    No ale co cie to obchodzi?
    Krzywda dzieciom się dzieje?
  • triss_merigold6 16.08.19, 17:45
    Jeśli ani grosz nie jest wydawany na ich rozwój, odchamianie tzn. korzystanie z dóbr kultury, edukację i wypoczynek oraz rozrywkę, to tak, dzieje im się krzywda.
  • malia 16.08.19, 17:58
    Bo ja wiem? Może podniósł się im standard życia tak ogólnie. Nie wiadomo czy wcześniej ,przed pińcetplusem, jakie miały ubrania, tego ortodontę czy angielski, czy jeździły gdziekolwiek. Pracuję w szkole, znam mnóstwo dzieci i ich rodzin, niestety nie widać, żeby dzieci suwerena jakoś masowo korzystały z dóbr kultury, choć to normalnie, niepatologiczne rodziny.
  • puella_174 16.08.19, 17:50
    Jesli tak podchodzimy "co cie to obchodzi", to forum nalezy zamknac, poniewaz nic o nikim nie powinno sie pisac. Pi prostu zalozylam watek, poddajac sytuacje pod dyskusje. Nawet nie wyrazilam swojego zdania wink
  • aga_mon_ber 16.08.19, 18:07
    No ale dzieciom krzywda się dzieje, czy jak?
    Skoro tak uważasz, to zgłoś to , komu trzeba nie zakładasz smętne wątki w nadziei na jatkę...
  • sham-anka 16.08.19, 17:54
    > No ale co cie to obchodzi?

    Pani ma nadzieję na gównoburzę.
  • sham-anka 16.08.19, 17:57
    Po zastanowieniu: Pani nie może się pogodzić z tym, że baba "nie pracuje" i ma ochotę na z*banie leniwej matki, która zdecydowała, że nie będzie pracować zawodowo poza domem tylko tyra bezpłatnie w domu, dbając o naukę, zdrowie i wygodę swojej rodziny. Myśle, że autorka sobie coś tym wątkiem kompensuje.
  • double-facepalm 16.08.19, 18:34
    Wiesz zarobki ojca typu najniższa krajowa pensja na legalu plus 150% tego pod stołem to zwyczajne cwaniactwo, miejmy nadzieję że oni się jednak jakos zatroszcza o własne emerytury.
  • chicarica 17.08.19, 14:37
    Wiesz jak się zatroszczą? Tak, że za chwilę będziesz mieć emeryturę obywatelską i wszyscy ci, którzy uczciwie opłacali składki, zostaną wydymani.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • kieszonkowa 17.08.19, 23:23
    "Tyra"

    ROTFL
  • sham-anka 16.08.19, 17:50
    > dwoje dzieci: 8 lat i nastolatek. Matka nie pracuje

    "Matka nie pracuje" to jest zazwyczaj oksymoron. Jeśli komuś się wydaje, że nastolatek jest całkowicie samobieżny to niech sobie weźmie taki egzemplarz do wyżywienia, a nastolatki są w ogóle trudne w obsłudze.

    > Ale: nie chodza do kina, teatru, muzeow, zoo, nie kupuja (ani nie czytaja) zadnych ksiazek, gazet, nic, tylko Internet. Wakacje raz w roku, ale tylko w poblizu nad jezioro, zadnych wyjazdow nad morze, w gory, do Warszawy, Krakowa, Gdanska.

    Jakiekolwiek wyjście czy wyjazd w cztery osoby to są duże pieniądze. Nawet jeśli ten ojciec zarabia nieźle, to jeśli jest jedyną zarabiającą osobą to raczej wolnej kasy za bardzo na takie wydatki nie mają.

    > 500 plus wykorzystywane glownie na... remonty domu. Nowa brama, taras, ogrod, wielki telewizor.

    Ale co miesiąc kupują nową bramę, czy kupili raz i ona tak będzie stać przez najbliższe 25 lat?

    > Ok czy nie ok?
    Dla nich OK, DLa ciebie najwyraźniej nie, tylko co z tego?
  • triss_merigold6 16.08.19, 18:07
    Ajwaj, nastolatek do wyżywienia... Mam 15-latka i ośmiolatkę + oboje pracujemy na pełny etat, nie widzę powodu, żeby pochylać się z zachwytem nad zdrową bezrobotną z wyboru babą.
  • zuleyka.z.talgaru 17.08.19, 20:04
    NIkt się nie każe pochylać. Ale też na wuj się wtrąca autorka wątku...
  • sham-anka 17.08.19, 20:19
    Nikt się nie pochyla, zauważam jedynie, że to jest wymagające czasowo i finansowo (a jak jest tylko jedna pensja to raczej się stosuje te czasochłonne ale tańsze potrawy, zwłaszcza jak się ma rosnących chłopców z żołądkami bez dna), więc nie można powiedzieć, że ona nie pracuje. Gdyby dokładnie to co ona robiła jakaś osoba z zewnątrz, to to by słono kosztowało, zgadnij dlaczego.
  • triss_merigold6 17.08.19, 22:48
    a jak jest tylko jedna pensja to raczej się stosuje te czasochłonne ale tańsze potrawy

    z opisów sytuacji rodziny wynika, że nie ma cienia powodów by poprzestawać na JEDNEJ pensji. Pani do roboty, będą dwie pensje i brak konieczności zapychania nastolatka owymi czasochłonnymi ale tańszymi potrawami.

    Ja rozumiem, że garkotłuki <bezrobotne matki bombelków w wieku poprzedszkolnym> jakoś muszą uzasadniać swoje gnicie w chałupie, ale może nie nazywajmy codziennych czynności domowych pracą.
  • kropkacom 17.08.19, 22:53
    Rozumiem, ze osoby które gnają po pracy zawodowej do domu aby oporządzić dzieci, dom, zrobić zakupy i obiadek też nie mają prawa mówić o podwójnym etacie? Żeby nie było, dla mnie ok.
  • puella_174 17.08.19, 23:10
    Ale osoby pracujace zawodowo same nie uwazaja swoich obowiazkow donowych za drugi etat tylko wlasnie za obowiazki domowe. Ironizuja tylko, zeby uswiadomic paniom dobrowolnie niepracujacym, ze ich sprzatanie i gotowanie to naprawde zaden wyczyn, bo pracujacy tez to robia, majac na to jakies 9 godzin mniej.
  • kropkacom 17.08.19, 23:33
    > Ale osoby pracujace zawodowo same nie uwazaja swoich obowiazkow donowych za drugi etat

    Skąd wiesz czy ironizują? Zwłaszcza wszystkie? Niech zgadnę, bo sama tak robiłaś. Ok... Dla mnie sytuacja kiedy pracująca zawodowo kobieta pędzi do domu (codziennie) zrobić obiad to w sumie nawet gorzej niż drugi etat. Chociaż czytałam na tym forum, ze to niemożliwe, bo wraz z pracą zawodową zmienia się układ w rodzinie. Mąż lub partner pracuje mniej i przejmuje połowę obowiązków około domowych. Dzieci też tak rodziców nie obciążają. Dobranoc.
  • alin9 17.08.19, 23:44
    Tu nie chodzi o drugi etat.Po prostu kobiety pracujące zawodowo za obowiązki domowe nie roszczą sobie prawa do emerytury z pieniędzy innych.Każda decyzja(kobiety pracującej czy nie)to decyzja własna.Tylko konsekwencje swoich wyborów niektóre panie przerastają.
  • lauren6 18.08.19, 00:34
    Jeśli kobieta nie ma dzieci to też leci po pracy na zakupy i staje przy garach czy żywi się powietrzem? To znaczy, że single zasuwają na dwa etaty? To czemu się nie zwolnią z pracy żeby żyć z zasiłków i się nie przemęczać?

    Nie dorabiaj ideologii do zwykłego lenistwa.
  • 35wcieniu 16.08.19, 18:02
    Ale z efektów remontu dzieci chyba korzystają, nie? Mają nie wiem, pomalowany czy wytapetowany pokój, chodzą po odnowionych schodach, mają nowe meble czy tam cokolwiek.
    Jak to niby rozdzielasz, że 500+ idzie na remonty, ale angielski i ortodonta z pieniędzy rodziców? Przyjmij że jest odwrotnie i śpij spokojnie. Ludzie ewidentnie mają mało kasy, nie jest niczym dziwnym że wolą to co mają wydać na coś co posłuży latami, niż na wyjścia do kina, nie ma w tym niczego zadziwiającego.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • bywalec.hoteli 17.08.19, 10:30
    Mają duży TV i pewnie Nflx albo HBO to po co im kino? Akurat kino to dzisiaj najgorsze rozpierdalanie kasy. Jest potwornie drogo i jeszcze serwują pół godziny reklam. Poza tym mentalność ciułacza.

    --
    Lato smile
  • bywalec.hoteli 17.08.19, 14:04
    bywalec.hoteli napisał:

    > Mają duży TV i pewnie Nflx albo HBO to po co im kino? Akurat kino to dzisiaj na
    > jgorsze rozpierdalanie kasy. Jest potwornie drogo i jeszcze serwują pół godziny
    > reklam. Poza tym mentalność ciułacza.
    >

    smile

    --
    Lato smile
  • zosia_1 16.08.19, 18:03
    Jak patrzę ile ludzi jest w Zakopanem czy nad morzem to mi słabo się robi, gdybym tam też musiała jechać z tłumem aby ktoś nie pomyślał, że źle zajmuję się dziećmi. Do teatru chodzę choć rzadko, ale obserwuję dookoła, że ludzie uwielbiają disco polo czyli jak dla mnie żenada. I co można napisać na mój temat? Bardzo nie lubię takiego mieszania się do ludzi
  • triss_merigold6 16.08.19, 18:09
    Ale rozumiesz, że są inne miejsca niż Zakopane czy polski Bałtyk, czy też rodzice nie pokazali więc nie wiesz?
  • zosia_1 16.08.19, 18:20
    Rozumiem, rodzice nie pokazali mi nawet tego.
  • thank_you 16.08.19, 18:40
    Dzieci naprawdę sa rożne - ja nauczyłam sie czytac mając niecałe 4 lata i od tamtej pory czytam codziennie, mamy w domu setki książek, czytałam synowi od 1 dnia jego zycia i co? Gdyby nie codzienny rytuał, ze leżymy sobie na kanapie i czytamy, to podejrzewam, ze nie sięgnąłby po książkę sam. Czyta bo i my czytamy, bez jakiejs specjalnej chęci czy własnej inicjatywy w tym kierunku.
  • thank_you 16.08.19, 18:41
    Złe sie wpielam, miało byc niżej.
  • aaa-aaa-pl 16.08.19, 18:09
    Z tym czytaniem, to norma.Mam uczniów z 4- 5 klasy, którzy wpadają w histerię, gdy muszą przeczytać 1 stronę tekstu.Otwarcie mówią, że książek nie czytają
  • triss_merigold6 16.08.19, 18:19
    Ponieważ, jako zaniedbane dzieci, nie zostały nauczone w domu czerpania przyjemności z czytania.
  • zosia_1 16.08.19, 18:22
    Przestań pisać takie głupoty trud, osobiście rozmawiałam z matką która zastanawiała się co jeszcze może zrobić, żeby dziecko czytało, że sama dziecku czytała jak było małe, sama czyta, a dziecko nie i kropka
  • edelstein 16.08.19, 20:07
    Gadasz kompletne glupoty moj syn tak prawie do 9roku zycia wcale czytac nie chcial.Moglam sobie stawac na rzesach,nie i juz.Nie przeszkadzalo mu to miec 6z czytania od zawsze i brania ufzialu w konkursach czytania ma glos.Czytac wiecej zaczna dopiero majac 9öat,ale nadal nie jest molem ksiazkowym.Ja w jego wiesz pochlanialam ksiazki.Twoim zdaniem mam go lac czy co robic,by czytal wiecej?on woli filme naukowe ogladac.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • zofijkamyjka 16.08.19, 21:13
    triss_merigold6 napisała:

    > Ponieważ, jako zaniedbane dzieci, nie zostały nauczone w domu czerpania przyjem
    > ności z czytania.

    ludzie czerpią przyjemność z rozmaitych rzeczy.Jak to: nauczyć czerpać przyjemność? na siłę?




    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • ponis1990 16.08.19, 21:42
    Pierdoły teraz gadasz. Ja czytam, mój narzeczony czyta, w domu multum książek, a dziecko nie cierpi, mimo że umiał literki składać w wieku lat 4, obecnie czyta lektury niechętnie Choc ze zrozumieniem, resztę też za karę...

    --
    Lubię placki
  • gryzelda71 17.08.19, 12:03
    Hahaha jasne.
  • double-facepalm 16.08.19, 18:27
    Książki można czytać niezależnie od zamoznosci;są biblioteki.
  • ga-ti 16.08.19, 18:14
    Uwielbiam liczyć cudze pieniądze, oj, jakie to wspaniałe być ponad, oj, oj.
    Nie mam pojęcia ile z 500+ idzie na dzieci, a ile na remonty. Kasa wpływa na moje konto, na które wpływa moja pensja i na które mąż przelewa część swojej pensji. Z tego konta żyjemy, opłacamy co trzeba, robimy zakupy, płacimy za przedszkole, za zajęcie dzieci (jedno się zaparło i nie chce chodzić na płatne i co mu zrobić?), za leki, za lekarzy, za ubrania, wydajemy na przyjemności. Również z tego konta opłacamy wakacyjne obozy dzieci (w tym dziecka, na które 500+ do tej pory nie dostawałam) i zielone szkoły.
    I co, ok, czy nie ok?
  • puella_174 17.08.19, 00:31
    Oczywiscie ze ok: kolonie, zielone szkoly, zakladam, ze rowniez jakies zoo, ogrod botaniczny, aquapark, lodowisko sie znajdzie co jakis czas.
    A co do cudzych pieniedzy: to jest program spoleczny i pieniadze publiczne, ktore z jakichs wzgledow sa rozrzucane do rak prywatnych. Podatnicy maja wiec prawo wypowiadac sie, oczywiscie abstrakcyjnie, o tym, jakim celom te pieniadze ich zdaniem powinny sluzyc. Zatem, moim zdaniem na takie rzeczy jak bajerancki telewizor czy taras rodzice powinni sobie zarobic. Finansowanie tego z 500+ odmawiajac dziecku zajec dodatkowych, na ktore chce chodzic (bo strata kasy) i jednoczesne siedzenie w domu zdrowej 40-latki, ktora ceni sobie kawe przy serialu w poludnie, jest nie fair.
  • kropkaa 17.08.19, 12:24
    Czy jeżeli ja zarabiam więcej od ciebie i płace wyższe podatki, to mam prawo zażądać wykazu na co wydajesz 500+? Bo to z moim podatków dostajesz.
    Co cię obchodzi, że babka nie pracuje? Nie ma przymusu pracy. Zazdrościsz? Jej dom, kawa, jej tv. A tobie nic do tego.
  • alin9 17.08.19, 14:49
    Program społeczny to 500+.Więc po co analizujesz ich cały budżet?Gdy podatnicy wypowiadają się po co politykom tyle pieniędzy to jest obraza.Też zamiast zasłaniać się stanowiskiem powinni zarobić(np. na bilet).Różnica jest taka,że opisywanej rodzinie te 500+ pomaga pewnie dopiąć budżet a pan polityk to kawał chama i cwaniaka.
  • double-facepalm 17.08.19, 14:52
    Pomaga dopiąć budżet bo nie liczy się do dochodu, pan zarabia oficjalnie jakieś 1600 i "w papierach" żyją na granicy ubóstwa.
  • alin9 17.08.19, 15:10
    Większość rodzin w takiej sytuacji jest zdania,że wolałoby godnie zarabiać niż dostawać 500+ (wiadomo czyim kosztem).Póki dziecko małe to jest pomoc.Gdy masz nastolatka możesz liczyć tylko na siebie.Wtedy dopiero widać otaczającą nas drożyznę.
  • jehanette 16.08.19, 18:40
    500+ to nie kieszonkowe dla dzieci. Rodzice maja prawo zyc jak uwazaja, patologii tam nie ma

    --
    Error 404
  • triss_merigold6 16.08.19, 18:47
    Zależy wg. jakich standardów się ocenia.
  • berdebul 16.08.19, 22:26
    Ukrywanie dochodu jest patologią.
  • ga-ti 16.08.19, 23:54
    Tylko takie są niekiedy realia albo praca za najniższą krajową i ewentualnie trochę szef dorzuci, albo nic. I co niby, ma nie brać od szefa tego, co faktycznie zarobił swoją ciężką pracę, czy ma iść do urzędu i donieść na siebie=na szefa i stracić pracę?
    Patologią to jest pracodawca, zarabiający na okradaniu pracowników i państwa.
  • 35wcieniu 17.08.19, 00:00
    Raczej chodzi o to ze pobiera rozmaite zasilki nie wspominajac o tej czesci "pod stolem", a nie o sam fakt kasy spod stolu.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • berdebul 17.08.19, 10:22
    Realia są takie, że wiele osob zaniża oficjalny dochód, żeby łapać się na rozne dodatki socjalne. Pózniej ci sami ludzie jojczą, że do lekarza kolejki, na specjalistę czeka rok, a emerytury niskie.
  • odnawialna 16.08.19, 19:52
    Nie mam 500+ i pewnie stronnicza będę, ale nie wierzę, że znajdzie się choćby z 10% rodzin, które wykorzystują ten zasiłek stricte na dzieci. Zwykle wpływa ta kasa do domowego budżetu i korzystają WSZYSCY. Cała rodzina. Nie widzę więc sensu w rozgrzebywaniu, czy 500+ poszło na wakacje, samochód, czy nową bramę, z których dziecko też korzysta.
    Natomiast widzę problem w braku sprawiedliwości, bo nie wszystkie dzieci mają szansę na korzystanie z takiej poprawy życia rodziny. Problemem jest brak kryteriów finansowych i celowości przyznawania tego zasiłku.
  • czekoladazkremem 16.08.19, 20:51
    Dostałam niedawno pięćsetkę na swojego jedynaka plus trzysta na wyprawkę. Nie wydałam ani grosza i nie wydam, chociaż wyprawienie go do szkoły już kosztowało mnie tysiąc złotych: plecak, piórniki, zeszyty, dwie pary butów, rozmaite przybory, strój na wf, bo wyrósł, ciuchy, bo też wyrósł. To ja mam mu zapewnić bramę, taras, telewizor. Pieniądze z pięćsetki przeznaczę na dodatkowe kursy językowe, hobby syna itp.
  • bominka 16.08.19, 21:15
    Ale o co w ogóle chodzi...?
    Znam podobne rodziny, które mają bardzo praktyczne podejście do dzieci, bez dodatkowych ceregieli typu zamiast zabawki kupują ubrania, na wakacje nie jeżdżą,bo lepiej dorzucić do nowszego auta... I to wszystko miało miejsce w czasach bez 500+
    Nie są to moje klimaty, ale tak się zdarza.
  • zofijkamyjka 16.08.19, 21:16
    czekoladazkremem napisała:

    > Dostałam niedawno pięćsetkę na swojego jedynaka plus trzysta na wyprawkę. Nie w
    > ydałam ani grosza i nie wydam, chociaż wyprawienie go do szkoły już kosztowało
    > mnie tysiąc złotych: plecak, piórniki, zeszyty, dwie pary butów, rozmaite przyb
    > ory, strój na wf, bo wyrósł, ciuchy, bo też wyrósł. To ja mam mu zapewnić bramę
    > , taras, telewizor. Pieniądze z pięćsetki przeznaczę na dodatkowe kursy językow
    > e, hobby syna itp.

    masz mu wszystko zapewnić na co Cie stać smile 500 plus może Ci w tym pomóc.




    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • bywalec.hoteli 16.08.19, 21:14
    To w Poznaniu?

    --
    Lato smile
  • puella_174 17.08.19, 00:22
    Może smile
  • 18lipcowa3 16.08.19, 21:28
    Kolejni państwo zafiksowani na punkcie domu z gatunku tych co wszystko w dom a zero wakacji.
    Nie piją nie pala a i tak patologia.



    --
    Akurat w wypadku mężczyzn twierdzenie, że coś tam mają bardzo przemyślane, to idealizacja tej płci.- by Triss
  • mai-ra3 16.08.19, 22:46
    Wakacje nad jeziorem to nie są wakacje? Dziwne dla mnie. Jezioro może być dla dziecka fajniejsze niż wyjazd w góry czy do duzego miasta (zwiedzanie).
  • ga-ti 16.08.19, 23:50
    Jezioro może być fajniejsze niż morze nawet, woda cieplejsza, fale mniejsze, dzieci mogą popływać, a jak z wody wyjdą to tak nie wieje smile a i łódeczką popływać można, czy rowerkiem, ryby łowić.
  • double-facepalm 17.08.19, 00:13
    Może i tak, dla małego dziecka (=w wieku przedszkolnym), dla nastolatka to raczej wazne jest też z kim, a nie tylko "dokad". Zresztą co rok w to samo miejsce to znudziloby się do porzygu większości ludzi, zero ciekawości poznawczej.
  • mai-ra3 17.08.19, 00:14
    No dokładnie smile Stąd moje zdziwienie nie dośc że tym wątkiem (zaglądanie w cudzy portfel i czyjeś życie), to jeszcze określeniem "zero wakacji".
  • puella_174 17.08.19, 00:21
    Oczywiscie, ze tak. Pod warunkiem, ze to ladne jeziora z dobra infrastruktura do spedzania czasu rowniez przez dzieciaki (boiska sportowe, wypozyczalnie kajakow, rowerow wodnych, sciezki rowerowe). A nie jeden sztuczny zbiornik i jedna budka z hamburgerami, bo wiecej nic nie ma w promieniu 10 km. Ale blisko, po co jechac dalej tyle godzin.
  • edelstein 17.08.19, 11:18
    Kim ty jestes,by mowic ludziom jak maja spedzac czas wolny?
    Ja tam nie znosze gor,i lazenia po nich,ale nie krytykuje ludzi,ktorzy calymi dniami sie wspinaja po pagorkach.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • thank_you 17.08.19, 11:28
    To ten słynny kapitał kulturowy. big_grin
  • edelstein 17.08.19, 13:03
    Triss jakos nie pomogl, zachowuje sie jak dulska

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • kropkaa 17.08.19, 13:20
    Zapisz się do PiSsu, jeśli jeszcze nie należysz. Ono tam cenią takich doradców, którzy wiedzą co dla kogo najlepsze i lubią innym organizować życie.
  • kai_30 16.08.19, 22:41
    Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Mam koleżankę, która jest lekko zgorszona tym, ile my pieniędzy przepuszczamy na wyjazdy, nie tylko wakacyjne. Ona co roku remontuje kawałek mieszkania - też moglibyśmy, ale wolimy gdzieś pojechać i pozwiedzać. Wyjazdy z dziećmi w celach "pokazania świata" są w ogóle jej zdaniem bez sensu, raz byli w Malborku i dzieci się nudziły, w Warszawie nie byli nigdy (ona też nie, w całym ponadczterdziestoletnim życiu nie czuła potrzeby, żeby zobaczyć stolicę swojego kraju), jakiś park rozrywki, to prędzej. Książek też nie czytają, do kina też nie chodzą, chyba że na bajki z dziećmi, do teatru tym bardziej nie, a muzea to w ogóle nudziarstwo.

    Przy czym w elektronikę stricte dla dzieci to owszem, ładują kasę. Bo to zostanie. Dzieci mają wyremontowane pokoje, nowe meble, telewizory, itd itp. A na podróż ot, wyda się i nic się z tego nie ma, tylko się człowiek denerwuje i musi wrzeszczeć na dzieci, bo się zachować nie potrafią. Lepiej meble kupić.
  • agnieszka_kak 17.08.19, 10:11
    Dajze im spokoj, mnostwo ludzi tak zyje.
  • edelstein 17.08.19, 11:15
    Nigdy nie zrozumiem dlaczego ludzie uwielbiaja liczyc cudze pieniadze.Co cie to wogole obchodzi?

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • thank_you 17.08.19, 11:39
    Takie gwiazdy nie rozumieją, że ludzie są różni. I na każdą taką gwiazdę przypada inna gwiazda, która do teatru idzie dwa razy w tygodniu, a do muzeum trzy i co - może wyśmiewać te chodzące do teatru raz?

    Kurdę, nie rozumieją, że w Polsce jeśli chodzi o teatry, to istnieje tylko kilka ośrodków i dla 4-osobowej rodziny taki wypad to kilka stów? Mieszkając w stolicy możesz wejść sobie na wejściówkę za 30 zł i skorzystać z darmowego dnia w muzeum.
    My do teatru jeździliśmy ze szkołą, z rodzicami nie byłam nigdy, za to oglądałam teatr telewizji. O ja biedna, bez kapitału kulturowego, podobnie jak 99% dzieci ode mnie z liceum.

    Nie czuję się gorsza w żaden sposób od mojego dziecka, które od małego chodzi do filharmonii/teatru/muzeum, zaliczyło nawet operę; które chodzi do wyselekcjonowanej szkoły, uczy się języków, ma zajebisty rower, w nogach setki km po fajnych miejscach. Czasami wręcz mu współczuję, że nie ma szansy na wakacje na wsi, tak jak ja - wolałam być u Babci niż jeździć na obozy.
  • hugo43 17.08.19, 12:18
    Moje dzieci na plazy w Alanyi (gdzie duzo czasu spedzamy kazdego roku) marzą o domkach w Debkach i deszczu,żeby po ogrodzie w kaloszach latać.jak widac potrzeby i pojęcie cudowności wakacji każdy ma inne.
  • kropkaa 17.08.19, 12:28
    Moje odmawiają wyjazdu na narty. Po kilku latach starszak wolał spędzić ferie zimowe u dziadków, zamiast szusować na stoku. Mam kartkę na drzwiach z opisem sytuacji wywiesić, żeby przez sąsiadów nie zostać opisaną na forum?
  • thank_you 17.08.19, 12:30
    Co z ciebie za matka, nie nauczyłaś dziecka czerpać radości z nart! Phi!
  • aaa-aaa-pl 17.08.19, 12:50
    Fatalna z ciebie matka..i proszę nie chwal się tym.
    Nic cię nie usprawiedliwia. Współczuję twoim " dziecią".A może chociaż przepyszny jagielnik umiesz zrobić ?
  • kropkaa 17.08.19, 13:01
    Jagielnik, powiadasz...
    Budyń jaglany stawał nam w gardle, mało blendera nie spaliłam - czy naprawdę mi życzycie, by mnie wzywano na kontrolę, że 500+ wydałam na nowy sprzęt do kuchni? 😀😂🤣
    Teraz, gdy będę koło sąsiadów przechodzić, zawsze jakieś informację postaram się przemycić - wiesz, te nowe baleriny, które kupiłam ci z pensji, będą idealne, gdy pójdziemy na "Kopciuszka" - tu zaznaczę, że bilety z 500+ 😂🤣😀
    Przy kasie też będę zaznaczać - za jabłka płacę kartą z przelewem pensji, a za mandarynki inną - tam trzymam 500+ 😉
  • zetkaad 17.08.19, 13:07
    Taa, tylko obierając mandarynkę dziecią nie skubnij cząsteczki!!!
  • double-facepalm 17.08.19, 13:17
    To córka będzie sama sobie obierała te mandarynki wg tego co napisalas😂 #złamadka co twierdzi że obiera, a tak naprawdę wyręcza się swoją dziecią

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka