Dodaj do ulubionych

Praca - aż płakać mi się chce z bezsilności

16.08.19, 17:54
I myślę nad zmianą pracy.
Mam "koleżankę" z mojej dzielnicy. Kilka lat młodszą. Przyjmijmy, że ma na imię Baśka. Ja miałam studia za sobą, Baśka je kończyła i wtedy poprosiła mnie o przysługę związaną z moją pracą, a jej końcówką studiów (w czasie studiów dość trudnych wielokrotnie prosiła mnie o pomoc i wtedy pomagałam). Ponieważ ta ostatnia przysługa była nieetyczna, odmówiłam. Wściekła się, bo pokrzyżowało jej to jakieś wymyślone plany i nasze drogi definitywnie się rozeszły. Po latach wróciła do miasteczka, wybudowała dom w dzielnicy, w której mieszkam i po kilku miejscach pracy wreszcie aplikowała i została przyjęta do firmy, w której pracuję od kilkunastu lat.
Do tego czasu pracowało mi się świetnie, uważam, że znam się na tym co robię, nikt nigdy nie miał zastrzeżeń, a wręcz przeciwnie - zbierałam pochwały. Jeśli chodzi o relacje - jestem życzliwa i chętnie pomogę, ale nie jestem wylewna i nie utrzymuję zażyłych relacji z ludźmi z pracy. Baśka przeciwnie - jeśli dowie się, że Małgosia ma imieniny to upiecze ciasto, Zosi kupi ulubione kwiaty, a Marcinowi wspólnie z własnym mężem załatwi przeprowadzkę. Naszej szefowej upiecze trzypiętrowy tort, żeby nie czuła się pokrzywdzona w tym festiwalu dobra. No cud miód i maliny. I zaprosi wszystkich (poza mną, oczywiście) na grilla. Oczywiście wszyscy Baśkę uwielbiają. Wszyscy znają jej historię, historię jej dzieci i psów. Przynosi zdjęcia, rysunki dzieci, zaprasza na koncerty męża itd. Niestety Baśka żywi do mnie nieukrywaną niechęć i wręcz wrogość, czemu wielokrotnie dała wyraz, choć ja jestem neutralna.
Drugi raz wściekła się na mnie, kiedy w ostatnim momencie wyłapałam jej błąd (kompletny przypadek, bo pochwaliła się, co ma zamiar zrobić) i dyskretnie w cztery oczy powiedziałam, że jeśli błędnie zinterpretuje przepis to zadziała na poważną szkodę finansową naszego klienta. Dosłownie nakrzyczała na mnie, że się mylę, za plecami gadała jeszcze, że niektórzy to wtrącają się w nieswoje sprawy, ale w końcu widziałam, że skorygowała swoje działania.
Mam jednak wrażenie, że obrabia mi tyłek za plecami i - być może - opowiada niestworzone rzeczy, bo nie robię nic, co ludzi mogłoby zbulwersować. Zauważyłam, że część współpracowników tak jakby odsunęła się ode mnie. Niestety, domyślam się, że takiej dobrej i do rany przyłóż Baśce wszyscy wierzą. Na moje pytanie czy coś się stało (czy uraziłam, powiedziałam) zaprzeczają, ale ja czuję, że coś jest nie tak. Kiedyś jedna z koleżanek odniosła się do mojej sytuacji rodzinnej (nie wiedziała tego ode mnie), ale szybko się wycofała z rozmowy. Po szczegółach domyśliłam się, że koleżanka musi o tym wiedzieć od Baśki. Oczywiście Baśka wszystkiemu zaprzeczyła. I druga strona medalu - od jakiegoś czasu moja bezpośrednia szefowa nieustająco sprawdza dokładnie moją pracę. Powiedzmy, że średnio się zna akurat na mojej działce, ale specjalnie dla mnie coś tam podczyta i potem czuję się jak uczniak wyrwany do odpowiedzi. Nie znalazła do tej pory nic, do czego mogłaby się doczepić, ale to, że przerywa mi pracę i żąda spotkania i odpowiedzi od czapy jest dla mnie denerwujące. Oczywiście zapytałam, dlaczego tak robi i uzyskałam odpowiedź, że kontrolowanie pracowników to jej obowiązek. Owszem, ale nie robiła tego nigdy tak skrupulatnie i nie robi tego nadal w stosunku do innych. Podczas tej rozmowy usłyszałam, że są też tacy których kontrolować nie musi, bo wywiązują się ze swoich obowiązków perfekcyjnie, pomimo najniższego stażu (Baśka).
Sytuacja na dziś wygląda tak, że Baśka bryluje jako dusza towarzystwa i idealny pracownik, a ja czuję, że jestem kontrolowana (bezpodstawnie) i wyczuwam jakąś wrogość od reszty pracowników. Częste kontrole dezorganizują mi pracę a wśród takiego chłodu źle mi się pracuje. Może jakaś rada poza zmianą pracy? Dziękuję wszystkim za dobrnięcie do końca wątku i dobre rady.
Edytor zaawansowany
  • zosia_1 16.08.19, 18:15
    Następnym razem pozwól Baśce popełnić błąd, który zamierza popełnić
  • yva-na 16.08.19, 19:06
    10/10
  • triss_merigold6 16.08.19, 18:20
    Następnym razem nie uprzedzaj dyskretnie i w cztery oczy, tylko poczekaj aż pani popełni błąd, a potem rozdmuchaj skutku wizerunkowe i finansowe.
  • sofia_87 16.08.19, 18:28
    Bądź także gotowa aby w każdej chwili nagrać rozmowę w cztery oczy z Baska
  • agrypina6 16.08.19, 18:44
    O właśnie. Głupia jesteś, że z kimś takim rozmawisz w cztery oczy i pokazujesz błędy.
  • pani-nick 16.08.19, 18:22
    Współczuje i przytulam. Karma wróci prędzej, czy później.
  • majenkir 16.08.19, 19:01
    pani-nick napisała:
    > Karma wróci prędzej, czy później.


    Naprawde w to wierzysz??


    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • pani-nick 16.08.19, 22:05
    Tak.
  • jolie 16.08.19, 22:57
    Nie, karma nie wraca. To myślenie życzeniowe albo złudzenia, które pozwalają żyć. Wobec Baśki - mściwej cwaniary nie należy mieć żadnych skrupułów i walczyć jej bronią.
  • pani-nick 16.08.19, 23:16
    Wraca. Zawsze.
    Walka bronią Baśki to karma Baśki. Czasem wróci później, po konsultacji z ematkami na forum, czasem wcześniej, kiedy Baśka trafi na godnego przeciwnika.
    Dobro przyciąga dobro, zło przyciąga zło.
  • princesswhitewolf 17.08.19, 10:15
    Znamy tylko jedna strone medalu. Nalezaloby wysluchac drugiej strony by miec pelen oglad. Bo w praktyce karma moze byc sprawiedliwa a nie jednostronna
  • vasaria 17.08.19, 10:34
    Jaaaaasne. Karma. Kiedyś ludzie pocieszali się bogiem, że w niebie będzie im lepiej. A teraz karmą.
  • chatgris01 17.08.19, 12:58
    Bo karmie to się pomaga suspicious

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • umi 17.08.19, 16:48
    W tym przypadku wystarczy karmie nie przeszkadzac. Wroci.
  • sham-anka 17.08.19, 20:05
    no ale co autorce teraz po tym, że Baśkę ktoś kiedyś pokona jej własną bronią?
  • sofia_87 16.08.19, 19:02
    To szkodliwy mit, karma wraca, ale tylko kotu.
    Z takimi wrednymi manipulantkami trzeba walczyć ich własną bronią albo zejść z pola walki w trosce o własny spokój
  • ira_08 16.08.19, 19:24
    Tak. Dlatego źli ludzie, manipulatorzy i oszuści kończą jako bezdomni, a ci o złotym sercu otrzymują królestwo i pół królewny.
  • pani-nick 16.08.19, 22:06
    Mylisz szczęście z zamożnością.
  • obrus_w_paski 16.08.19, 18:40
    Tez miałam bardzo podobna historie (nawet pisałam kilka lat temu na forum, w tytule wątku było coś o zdzirze w pracy hesli chcesz poszukać). Dość szybko okazało się, ze dużo ludzi lubi dana osobę, bo „inni lubią”. I nie maja odwagi jej krytykować itp. Pewnie na początku faktycznie robi super wrażenie, ale prędzej czy później większość się na niej pozna. W moim przypadku dana babka w końcu narobiła takich głupot (przy jednoczesnym chodzeniu z szefostwem na drinki/ obiady/ kolacje/ do kina), ze trudno było ja wybronić. Ja w międzyczasie awansowałam z dwa razy, ona bardzo złe to zniosła i obsmarowala mnie u szefostwa na temat takich głupot, ze szybko ja zdegradowali za nieetyczne zachowanie (co ciekawe, ja nawet nie wiedziałam, ze to znów ja byłam „ofiara”), teraz pracuje gdzieś w jakimś shitty dziale i nawet mi dzień dobry na ulicy nie mówi.

    Wiec jak wierze, ze nie masz nadziei na lepsze jutro, tak polecam cierpliwośc- praca obroni się sama przy twojej dyskretnej obserwacji. Ty rob swoje, bądź miła i uczynna jak byłaś, staraj się w miarę możliwości (wiadomo nie zawsze masz ochotę) być obecna w yyyy „życiu firmy”, ale bądź spokojna. I pozwól jej na robienie błędów, ewentualnie wytykaj je w sposób przemyślany (w raporcie/ przy szefostwie itp) Na dłuższa metę nawet trzypiętrowy torty nie pomogą przy złe wykonanej pracy.
  • lot_w_kosmos 17.08.19, 11:05
    Zgadzam się całkowicie z ostatnim akapitem, że praca, umiejętności, praworządność - obronią się.
    Tak po prostu.
  • double-facepalm 16.08.19, 18:57
    Nie ostrzegaj tej znajomej przed skutkami potencjalnych błędów, jak wtopi, to poniesie konsekwencje i zleci z piedestału.
  • majenkir 16.08.19, 19:03
    A nie jestes po prostu zazdrosna, ze ja lubia, a Ciebie nie? wink
    Ciekawa jestem co to bylo to nieetyczne tongue_out.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • opiekunmedyczny 16.08.19, 19:16
    Pewnie próśba o napisanie magisterki
  • anorektycznazdzira 17.08.19, 13:08
    albo podbicie praktyk zawodowych, których nie było, dokumentujących extra-doświadczenie w fifarafa firmie i dziale


    --
    Dzisiaj samochody same wiedzą, gdzie ich pas ruchu, kiedy ze zbyt dużą prędkością zbliża się przeszkoda, potrafią odczytywać znaki drogowe. Słowem, przeciętne niemieckie auto jest inteligentniejsze od przeciętnego polskiego kierowcy.
  • ira_08 16.08.19, 19:26
    Zagadaj kiedyś przy kawie: Miła ta Basia, że ciasto znów przyniosła. Aż trudno uwierzyć, że kiedyś poprosiła mnie o...
  • ulla_cebulla 16.08.19, 22:22
    A nie możesz się zwyczajnie umówić na kawę i wyłożyć kawę na ławę? Ja bym chyba porozawiala z nią otwartym tekstem, słuchaj kiedyś wyszło nam nie najlepiej, ale teraz pracujemy razem i może nie ma sensu utrudniać sobie nawzajem życia. Wypijemy fajkę pokoju i git. Bo podejrzewam, że ona też się stresuję twoją obecnością, wytykaniem błędów etc.
  • jolie 16.08.19, 23:01
    To absolutnie nic nie da, Baśce nie zależy na szczerości. Ona rywalizuje i manipuluje.
  • ulla_cebulla 17.08.19, 12:11
    Skąd wiesz? Z postu autorki wynika głównie, że "Basia" jest towarzyska i lubiana. Na żadnej podłosci nie została przyłapana, a autorka sama pisze, że dużo się jej wydaje. Może tak być, że Basia w nowej pracy spotkała osobę, która kiedyś ostro spuściła ją po brzytwie i nadal jest do niej nieprzychylnie nastawiona, wytyka błędy etc, więc próbuje desperacko pokazać innym, że jest fajna. Mi w tej historii brakuje próby wyciągnięcia ręki jednej z pań do drugiej, a to by może mogło pomóc autorce wyjść z roli ofiary i odzyskać kontrolę nad sytuacją, zamiast nakręcać się na wojnę z Basią. A jeśli Basia jest rzeczywiście nieużytą manipulatorką, będzie zmuszona zrzucić maskę jeśli odrzuci ofertę pokoju.
  • kyrelime 16.08.19, 22:28
    Współczuję. Myślę jednak, że najlepsze wyjście to robić swoje i oby do przodu. Oczywiście więcej nie ostrzegaj jej przed popełnieniem błędów. Jeżeli jest typem, o którym myślę, to prędzej czy później współpracownicy się na niej poznają.
  • konsta-is-me 16.08.19, 22:49
    A po co jej wylapywalas bledy "w 4 oczy"??
    Tak ci zalezalo na kliencie?
    Trzeba bylo sie nie wtracac.
    Ta "nieetyczna" przysluga-trza bylo znalezc jakas wymowke, a nie walic prosto w oczy.
  • princesswhitewolf 17.08.19, 10:11
    Dokladnie
  • bo_gna 16.08.19, 23:11
    Ściśnij poślady i wytrzymaj, narazie ona jest w firmie takim świeżym powiewem, więc każdy zapatrzony, Ty pewnie niewylewna więc łapią od niej wszystko, co o Tobie mówi, rób swoje i jednak spróbuj się dać polubić, a więc czasem to ciasto czy pogawędka "od serca", żeby nie było żeś najgorsza i niemiła. Oczywiście na ile to możliwe nie wtrącaj się w żaden sposób w jej działkę.
  • eliksir_czarodziejski 17.08.19, 09:49
    Oj, szczerze współczuję bo dobrze wiem o czym mówisz. Jak długo Baśka pracuje w waszej firmie?
    Jeśli masz spoko szefowa to spróbowałabym jej powiedzieć wszystko tak jak nam tu napisałaś?
  • ortolann 17.08.19, 10:02
    Współczuję i znam z autopsji. Ktoś juz tutaj radził Ci: bądź cierpliwa. Zachwyt nad Baśką kiedyś opadnie, Ty popracuj nad swoją asertywnością. Jeśli zobaczysz u niej błąd, to albo spokojnie czekaj aż się sama wyłoży albo poinformuj o tym szefa, ale nie ją. Przyjmij do wiadomości, że ona kieruje się nieuczciwymi zasadami i manipulacją. W końcu okaże się, że robi świństwa nie tylko Tobie.

    --
    http://s17.rimg.info/5aa663295cabae0e0baed1538c766a3b.gif
  • princesswhitewolf 17.08.19, 10:11
    >W końcu okaże się, że robi świństwa nie tylko Tobie.

    Nie bylabym tego taka pewna. To chyba konkurencja 2 Pan.
  • kropka_kom 17.08.19, 10:51
    właśnie...niestety to może trwać latami bo manipulatorzy to potrafią...tym bardziej że jest miła dla wszystkich wiec autorce nikt nie uwierzy a jeszcze wszystko odwróci się przeciwko niej...ja bym rozglądała się za nową pracą
  • princesswhitewolf 17.08.19, 10:10
    Po co sie czepiasz nie swojej pracy i wykazujesz jej bledy? Uwazaj, ona moze dokładnie zrobic to samo wobec ciebie.

    Bledy to rzecz ludzka i kazdy kto nie jest maszyna je popełnia.

    Mysle ze przyczyna jest jakies od poczatku konkurowanie miedzy Wami.
  • lot_w_kosmos 17.08.19, 10:57
    Jeżeli to firna nie mała, malutka januszowa. Tylko taka większa z rozbudowaną hierarchią, to idź b3z wahania wyżej.
    Bo to jest mobbing.

    Nie chcesz prawnej i uczciwej drogi? Zabij ją jej bronią.

    A mówienie w pracy o błędach takiej "koleżanki" tylko jej w oczy jest czystym frajerstwem.
    Oducz się tej szlachetności.
    Pomagałas jej?
    Wypominaj to mimochodem głośno, niby przypadkiem, dyskredytyj. Odpowiadaj pięknym za nadobne.
    Chciała od ciebie nieetycznej pomocy? Mów głośno, przy wszystkich, spytaj jak dała radę po tym jak jwj odmówiłaś.
  • chicarica 17.08.19, 11:29
    Miałam podobną sytuację tyle że nie w pracy, a w życiu prywatnym.
    Posłużyła jako filtr znajomych. Z czasem wyszło szydło z worka, a pewne osoby teraz chciałyby powrócić do dawnych serdecznych kontaktów, tyle że ja już nie chcę, bo straciłam do nich szacunek przez tę sytuację.
    Wredna manipulatorka sama się podłożyła, w pracy pozwoliłabym jej po prostu popełniać błędy.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • sztuczkamagiczna 17.08.19, 11:40
    Miałam podobna sytuację, jednak ja byłam nowa w pracy, nie znałam nikogo. Jedna z koleżanek, jak mi się wtedy wydawało miła i sympatyczna, popełniła błąd, czym naraziłaby firmę na straty. Zwróciłam jej uwagę, mając nadzieję, że kiedyś i ona odwdzięczy się tym samym. Przy pierwszym moim potknięciu poleciała do szefowej.
    Ponieważ koleżance zdarzały się wtopy dość często, nie musiałam długo czekać. Widziałam, że nie może sobie poradzić z pewną sprawa, że idzie w złym kierunku, ale siedziałam cicho. Popłynęła. Trudno, miała nauczkę.

    Basia najwyraźniej wie, że tobą manipulować się nie da, że nie pozwolisz owinąć się wokół palca. Manipuluje więc innymi, żeby przeszli na jej stronę.
    Następnym razem nie bądź nadgorliwa, niech błąd wyjdzie na jaw.
    Ludzie po krótkim zauroczeniu, mydleniu oczu ciastami i włażeniu w tyłek, rozgryzą Basię. Nikt nie lubi wazeliniarzy. Wystarczy , że jeszcze ktoś się na niej przejedzie.
  • anorektycznazdzira 17.08.19, 13:22
    Jeśli w tej pracy nie pracuje jakaś banda matołów, to podskórnie już dawno każdy wie, że Baśka to wazeliniara.
    Na miejscu szefowej w ogóle bym nie przyjęła torta (!!!!!) co to za zagrania? Może ją zaskoczyła i szefowa zrobiła dobrą minę, żeby nowej na wejściu nie peszyć. Jeżeli zaś szefowa jest normalną szefową, a nie jakąś babą z magla, to rozróżnia kompetencje od podlizywania się. Reszta to samo.

    Co możesz zrobić- dwie rzeczy, o obu już Ci napisano.
    1. Przeczekać zachwyt tą dziewczyną, poczekać aż sama narobi błędów bez korygowania ich. Robić swoje, profesjonalizm się obroni. Możesz też puścić info, że Baśka ma dużo do Ciebie i dlaczego.
    2. Możesz próbować rozbroić sytuację rozmawiając z nią. Jeśli to nieporozumienia i niewiele więcej, to na wyciągniętą rękę powinna dopowiedzieć, że zgoda. W końcu nikogo jej nie zabiłaś, bez histerii. Albo obnaży się jej złośliwość i złe intencje, wtedy informujesz szefa i znajomych oficjalnie, że jest problem, że wziął się stąd (podajesz szczegóły nieetycznej propozycji), że usiłowałaś doprowadzić do zgody i została z hukiem odrzucona.

    Pracy bym jeszcze nie zmieniała, ale zdecydowałabym się na jakąś strategię.


    --
    'Daruj, ale czy mógłbyś stąd wyjść, bo to jest biznesklasa? Naprawdę, to nic osobistego, po prostu jesteśmy od ciebie lepsi.' by król Julian
  • mildenhurst 17.08.19, 16:59
    Szczera rozmowa z przełożonym.
  • saszanasza 17.08.19, 17:15
    Ale ja nie rozumiem jednego....osoba która jest życzliwa wobec praktycznie wszystkich pracowników taka jest i koniec. Coś musiało się wydarzyć, że akurat unika autorki wątku, no nie wierzę, że tak sobie bez powodu wymyśliła. Poza tym nie wyczytałam nigdzie, że Baśka jakoś specjalnie szkodzi, poza izolacją czy „sprawdzaniem” (choć to niekoniecznie mogl być „wymysł” Baśki). Nie bronię Baśki ale uważam, że bez racji drugiej strony błędem byloby napisanie, że Baśka t perfidna wyrachowana suka, bo jak na razie uważam ją za całkiem w porządku koleżankę: rozgadana miłą i pomocną. Autorka nic nie pisze o potencjalnych korzyściach jakie z tego ma, poza tym, że wszyscy ją lubią. Nie dziwne zresztą.

    --
    „To, że jesteśmy w dupie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać.” S.Kisielewski
  • aniazniebieskiego 17.08.19, 18:41
    Nie podbiłam jej fikcyjnych praktyk, które wg niej były taką trampoliną do kariery. Baśka zresztą chciała te praktyki u nas odbywać, ale właśnie "fikcyjnie" - tzn. zgłasza się, że chce, a potem zgłasza się po pieczątkę po znajomości. Kiedy uświadomiłam jej, że to tak nie do końca działa, fuknęła, że w takim razie to ona dziękuje i poszuka sobie tej pieczątki gdzieś indziej. Owszem, znalazła, sama w tym czasie robiła zapewne "ciekawsze rzeczy", jak umotywowała niechęć do pojawiania się na praktykach. Jej dwie koleżanki z roku się były na praktyce i nie miały z tym problemów. To było krótko po roku 2000, wiele interesujących projektów się pojawiało, można było się sporo nauczyć. Potem okazało się, że jest okazja wjazdu za granicę (jakiś konkurs uczelniany, nie pamiętam szczegółów) w ramach właśnie jakiegoś projektu, tylko trzeba coś sensownego wpisać sobie w cv, coś, co byłoby praktyką, a nie tylko teorią. Baśka pojawiła się ponownie i wręcz zażądała, żebym wpisała, że 3 miesiące była u nas. Na odchodne usłyszałam, że ja jeszcze pożałuję, że ją tak potraktowałam. Obie nasze praktykantki wyjechały, więc pewnie i Baśka wyjechałaby.Czarę goryczy przelewa to, że jednej z tych praktykantek faktycznie udało się wybić i pracuje za granicą za niemałe pieniądzesmile Wg Baśki zniszczyłam jej szansę na coś takiego przez głupią odmowę.
  • lot_w_kosmos 17.08.19, 19:15
    No to masz argument: ma w cv nieprawdę. Bo ktoś jejvte praktyki kiedyś jednak na lewo podbił....
    Możesz to wyciągać śmiało.
    Wielkiego znaczenia to już mieć nie będzie, ale Rysę zrobi.
  • zuleyka.z.talgaru 17.08.19, 20:00
    Błagam Cię, wpisujesz w CV praktyki sprzed 20 lat? Please....
  • eliksir_czarodziejski 17.08.19, 19:41
    Kim dla Ciebie jest ta Baśka, że była tak bezczelna?
  • anorektycznazdzira 18.08.19, 12:48
    O, widzę, że zgadłam z tymi praktykami. Takie było ogólne przekonanie: co ci k*** szkodzi?!
    Wiele czasu upłynęło zanim zaczęło docierać, a i to nie do wszystkich, że takie papiery czyta ktoś, kto szuka pracownika. I tego kogoś, kto mi nic złego nie zrobił, wsadzam na minę, bo dostaje zielonego i bez pojęcia, ale z papierami, że szkolony specjalista. Robię świństwo komuś, kogo nawet nie znam. Podcinam też tych, którzy ubiegają się o to samo i NAPRAWDĘ mają doświadczenie, które wykazują. Ciężko na nie pracowali.
    Dla mnie sprawa bezydyskusyjna, osobiście przepędzam takich "praktykantów"- mam takie samo zdanie, jak Ty, szacunek, że miałaś tyle "jaja" w 2000-nym, żeby odmówić, kiedy było normą, że się nie odmawiało uncertain

    Ale to:
    >To było krótko po roku 2000,
    a mamy 2019, to Baśka jest psychiczna. Nikt zdrowy nie mści się po prawie 20 latach za jakieś goovniane praktyki, które bym już sobie dawno i z nawiązką odrobiła




    --
    zasady są po to, by je zobojętniać
  • eliksir_czarodziejski 17.08.19, 19:39
    Włażenie w d... kolegom z pracy i szefowej to nie jest życzliwość tylko przesada z powodu której każdy normalny, w miarę bystry człowiek nabrałby podejrzeń.

    Osoby manipulacyjne i toksyczne robią właśnie na początku takie zalewanie miłością, miesiąc miodowy. Te nazwy odnoszą się bardziej do związków i relacji romantycznych ale jak widac można tak robić w różnych konfiguracjach międzyludzkich. Jednym z symptomów tego zalewania miłością jest właśnie ta przesada - rozumiem zrzute na jakiś prezent dla szefowej, ale tort? Trzypietrowy...?
  • sztuczkamagiczna 17.08.19, 22:52
    To nie jest życzliwość. Życzliwa koleżanka z pracy zrobi mi kawę przy okazji robienia kawy sobie, podwiezie do domu kiedy mi zepsuje się auto.
    To co robi Baśka jest perfidne. Urabia wszystkich żeby mieć z tego korzyść. Uwierz, są ludzie którzy uśmiechają się, są milusi aż do bólu, a tak naprawdę to gnojki bez sumienia.
    Kto normalny przynosi szefowej trzypiętrowy tort?
  • zuleyka.z.talgaru 17.08.19, 20:23
    Olać. Szefowej zapytać dlaczego nagle zaczęła Cię kontrolować bardziej niż zwykle.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka