Dodaj do ulubionych

Piszemy książkę - zabawa forumowa - dodawajcie

17.08.19, 11:23
... swoje teksty uwzględniając już napisane watki i posty tutejszych użytkowników.
każdy kolejny wpis musi być przynajmniej z początku kontynuacja poprzedniego.
ale mozna zmienić treść byle płynnie i byle się to kupy trzymało.
wpisy nie musza być długie, i starajcie się by było w miarę zabawne smile
Życzę inwencji twórczej i milej zabawy!

**************************************************************

"Lepiej być empatycznym czy sympatycznym?" - pytanie to nie dawało spokoju Boogietcat już od wtorku - "i gdzie: w życiu prywatnym, w pracy?". Pytanie uwierało, szczypało, gniotło, bodło, parzyło, swędziało tak uporczywie aż na twarzy, dekolcie i rekach pojawiła się drobna fioletowa bąblasta wysypka. "Heh," - skrzywiła się Boogiecat, uważnie studiując w lusterku swoje gibkie ciało przy okazji wykonując kilka frappes, świecę, split, plus rozgwiazdę, zakańczając mostkiem ze stójki - "ze tez nie miał mi kiedy zdechnąć Aloe vera."
Kujnęło lekkie ukłucie poczucia winy. Jakby nie było, sympatycznego i wiele nie wymagającego sukulenta zamordowała własnymi rękami. Przez własne zapominalstwo. To wszystko przez ten cholerny pocałunek! w wyobraźni nagle zmaterializowało się z erotyczne widmo z przeszłości, wywołując przemiły zamęt. Właściwie to nic by się nie stało gdyby tak jeszcze z raz .. - otrząsnęła się z zamyślenia.
Kto by pomyślał ze niewinne zetknięcie się dwóch kobiecych ust jest w stanie pomieścić tyle emocji! aż mozna rozum stracić! 😶🙃 a pamięć to na pewno.
Nic to. Stłamsiła rozterki w proszek. Przecież od czego jest eMatka - zadecydowała. Zapytam tam. Zapytała.
"Jak sie dowiem to i tak nie powiem" - obruszyła się Czarniejszaalineczka. "To chociaz wrzuć obrazek" poprosiła Boogie.
https://i.pinimg.com/originals/79/9c/37/799c37659255946904702ef4d5579360.gif

"Skarsgårdowie, mówisz? oni są The Answer?" - Boogie dalej miała lekkie wątpliwości.
- "A co, całego chcesz kupić? Może na jakiś kawałek cię będzie stać" zauważyła rozsądnie Malia.
"A którego ze Skarsgardów byś brała?Albo może...w jakiej kolejności?" zapytała PiątaZiuta.
"Oscyluje miedzy patogustavem a psychodelicznym billem, na którego któraś przesympatyczna forumka mnie nawróciła, aleksiu spada na trzecia pozycje, bo jak mówi to jakiś niemrawy jest" - wróciła do rozmowy Boogiecat.
"Ok, czyli nie będziemy się tym razem biły. Ty weźmiesz Gustava, ja Aleksandra, Billa będziemy brały na zmiany, Valter przypadnie Alineczce - w nagrodę, że go dostrzegła, a Gulcia Stellana dostanie na wyłączność. Można? Można!" - Ziuta była z siebie zadowolona jak kot co zjadł szperkę. Mozna było ja sobie wyobrazić jak 'łapką' myje uszka.
Nagle w powietrzu nastąpiła ekscytująca zmiana.
Rozległy się trzaski, skrzypienia, głuche uderzenia, podduszone bulgoty. Posypały się iskry, zamigotały gołe żarówki. Czuć było silnie ozon. Za sunącą Postacią walały się łuski i wylinki węży. W powietrzu padały nietoperze. Wrony krakały kraa kraaa... kumkały żaby. Grala cygańska orkiestra. Przez pustynie szla karawana. W haremie ukryte za woalka i z gołymi brzuchami, z biżuterią w pępku, tańczyły arabskie tancerki. W Atlanta kręciła się ruletka, grano w pokera. Szampan lal się strumieniami. W Paryżu na czubek wieży Eiffel'a wdrapywała się incognito jakaś ematka w stroju ninja.
Równie nagle z półmroku wyłoniły się zachwycające hipnotyzujące zielono-żółte oczy. Reszta perfekcyjnie utrzymanego przez ponad piec dekad ciała, zdyscyplinowanego od bezlitosnej pracy w gymie i karmionego organicznymi myszami, wciąż w większości skrywała się w niepokojącej, mrocznej otchłani cyberświata. Stopniowo zaczęła się z niej wynurzać, mroczna mgła rozwiewała się, zaćwierkały poranne słowiki, zahukały sowy piwniczne, dachowe koty zawarły z bezpańskimi psami pakt o niepodległości.
Nareszcie mozna było rozpoznać kim jest ta elektryzująca, odziana w czarny skórzany kombinezon przepasany gęstymi fioletowymi lokami oraz kołczanem ze szyderczonośnymi strzałami Postać .

Do do wątku weszła Lilith. Popularnie zwana Snejkowa.

cdn.


Minnie
--
Savoir Vivre czyli jak się zachować
Edytor zaawansowany
  • boogiecat 17.08.19, 12:32
    Cudowna zabawa! Z watku, ktory- nie ukrywam- powstal w gigantycznych korkach, pod wplywem zmeczeniowej glupawki, mnozacych sie forumowych lepiejow, no i ze sie rymowalo, zrobilas przepiekna mise en abyme. Coz za wyobraznia, spojrzenie, no znobilitowalas cala forumowa marnosc tym wpisem. A juz wejscie snejki- przezylam moment czystej poezji😀

    Nie mam teraz czasu, wiec napisze ciag dalszy pozniej tak, azeby byl godzien prologu.

    --
    Pragnienia sa nieskonczone, ale zycie jest najwazniejsze.
  • fornita111 17.08.19, 13:01
    Fajne to big_grin Czekam na wiecej wink
  • malia 17.08.19, 15:50
    O matko z curkom ! występuję w książce !!!
    Ale teraz nie mam czasu nic pisać, wieczorem zrobię kolejny odcinek
  • malia 17.08.19, 21:01
    Popularnie zwana Snejkowa... cała na czarno, w obisłym , czarnym kombinezonie, jedynym takim, który moż
  • malia 17.08.19, 21:11
    cdn...
    jedynym takim, który mozna zakładać przez głowę. Na jej wysportowanym ciele wyglądał doskonale. Zmęczona, postawiła na podłodze wielką, czarną torbę. - udalo się, mam, ale niewiele brakowało, śledził mnie, jak zwykle.
    Zawsze, gdziekolwiek się pojawiała, on był tuż za nią. Podawał się za obytego w świecie człowieka z sukcesami, ale w rzeczywistości to bezrobotny ojciec trójki dzieci pod pantoflem żony. Snejkowa fascynowała go od zawsze, ale i tym razem udało jej się niepostrzeżenie zniknąć.
    Wszystkie popatrzyły na wielką czarną torbę stojącą na środku pokoju..

  • iimpala 17.08.19, 22:03
    beznadzieja...Dla tych, ktore żyją wylacznie forum i na forum.
    Kto by spamiętał tę niezliczona ilośc wypowiedzi, na potrzeby tu - trzymjących sie kupy.
    I jeszcze ten "obrazek"...żenua..
    Jakaś niewyżyta x-dziesiątka, ktora jedynie moze "popatrzeć" (na minione lata, chyba...)
  • malia 17.08.19, 22:13
    wszystkie... nawet stara impala, która nigdy nie ruszała się ze swojego kąta z powodu wielkiego kija w doopie patrzyły z napięciem na torbę.
  • milva24 17.08.19, 22:54
    big_grin
  • czarniejszaalineczka 17.08.19, 23:02
    big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin

    --
    "Emocje, ciepło, tęsknota... wtf? Facet to nie kot, nie trzeba miziac. "
  • minniemouse 18.08.19, 00:28
    Torba stała w garażu, przykuwając wzrok swa tajemnicza zawartością niczym torebka Mamy Muminka. Deszcz lal rzęsiście, od czasu do czasu zacinając do środka, tworząc tęczowe kałuże. Zachrzęściło wyjątkowo zgrzytliwie, jęknęły nienaoliwione sprężyny.
    To Stara Iimpala stała w kacie z dawien dawna zapomniana, zardzewiała, bolało ja wszystko, wszyscy i wszystkim.
    https://i.imgur.com/MYYTqnE.jpg?1

    (wieki temu ematki zastanawiały się skąd ta permanentnie wściekła mina u Iimpali. w końcu doszły do wniosku ze to od wiecznego odchudzania się i strupa na głowie. "no i jeszcze ten uporczywy żylak korbowy, on tez nie ma dobrotliwego wpływu na usposobienie" - przypomniała Malia..)

    Zasadniczo wkurwiał ja każdy nick i każdy post na forum z wyjątkiem jednego - Minniemouse - do czego w życiu by się nie przyznała, nawet pod groźba wywiezienia na złom i spłaszczenia do rozmiarów kostki Rubika. Bo Iimpala Minniemouse kochała i czciła miłością bezgraniczna, ponadczasowa. Tuz nad wytarta, wygiętą i pozbawiona klaksonu kierownica, od momentu wejścia swojej bogini na forum, urządziła dla niej oświetloną kapliczkę. Wprawdzie wiązało się to ze zbrojnymi napadami na okoliczne akumulatory, ale czego się nie robi w imię miłości. Modliła się przed kapliczka kilka razy w dzień i w nocy, co ja bardzo uspakajało.
    Zagwizdał głośno czajnik. Stara Iimpala stęknęła, zachrzęściła przeraźliwe, wstała z fotela i poczłapała zrobić sobie cykuty. Po drodze powarkiwała do siebie pod nosem - "nigdy "nie wyrażam swojej opinii głośno. Bo uj mnie to obchodzi, to wasze noworodki i niemowlęta". -Złośliwy czajnik przekręcił się w palcach, przez co rozlała nieco wody na stół. Zezłościła się, brwi, i tak przeważnie blisko siebie, stworzyły kategoryczna literkę V.
    Z gotowa cykuta ruszyła do fotela. Westchnęła siadając. Zapatrzyła się w jarzące się światełka, anielskie oblicze Minniemouse... nie wiedziała jak i kiedy ujrzała swoją pierwszą szkolna milość. Wykrzyknela: - "Z powodu ktorej, po rozstaniu, przeryczałam następne 2! lata. I kulson, zrozumiec nie mogłam, dlaczego, wlaściwie dla kogo, ja te krokodyle łzy wylewałam. Nie dośc, że urody mu odjęło, zdecydowanie, to jeszcze zdziadział intelektualnie. Kiedyś przystojny (mniam...) fajny "chlopak z gitarą", piszacy muzyke do moich pierwszych poetyckich wypocin, dzis dziadyga zakochany w Turcji i tureckich klimatach (Erdogan i baba do łopaty)" -
    - Ocknął ja własny szloch. Nieufnie spojrzała wokół. Uff, Mninie była jak zawsze na miejscu, jak dobrze, wszystko w porządku. Zardzewiałe kolana rwały jak diabli. Tylko torba, ta torba, jakby sama z siebie znalazła się bliżej, jakby coś się w niej poruszyło, jakby była trochę większa, jakby coś czerwonego z niej wyciekało ...a moze jej, Starej Iimpali, tylko tak się wydawało?...

    cdn.

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • fornita111 17.08.19, 23:06
    big_grin !!!
  • snakelilith 17.08.19, 23:40
    I nagle ząbek po ząbku puszcza wolniutko błyskawiczny zamek obnażając zawartość. Coś nagiego, chudego wypełza z torby pojękując po cichu : kwik, kwik. Ki pies? - pyta Snejkowa. Nagie stworzonko odwraca do niej głowę prostując kościaste ciałko - Jestem bywalec hoteli, jestem taki głodny, od wczoraj nic nie jadłem. Masz dla mnie cukierka? Impala ze strachu zbladła. Fuj!- krzyczy Snejkowa potrząsając obrzydzona grzywą i przeszło jej przez głową, to co podejrzewała, ale teraz stało się oczywiste - zabezpieczenia w intergalaktycznych podróżach robią się coraz mniej skuteczne i coraz częściej pojawia się w bagażu pasażer na gapę. Tym razem mieszkaniec Beta S 789 należący do gatunku "wilgotna łapka", niezbyt mądre stworzenie, ale zadziorne, łakome i trudne do pozbycia. Snejkowa sięgnęła po smartfona, by zadzwonić po "oczyszczacza". Ciekawe, kto ma dziś dyżur? - pomyślała.
  • mrs.solis 18.08.19, 00:44
    😂😂😂

    --
    http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
  • boogiecat 18.08.19, 00:53
    Ciekawe kto ma dzis dyzur?-pomyslala Snejkowa.
    Boogie zlapala ja za reke i odebrala jej telefon. « Gazeciarz, ciecia budzetowe »- odpowiedziala na pytajace spojrzenie Snejk. Zamknela szybko oslabionego bywalca z powrotem w srodku.

    Wszystkie popatrzyly na nowo na czarna torbe, a nastepnie po sobie.
    Znaly sie juz dosc dobrze i wzajemna fascynacja pozwalala im dosc szybko zapominac o czestych animozjach...to bylo jak gra, jak narkotyk, dzisiaj ty sie pochwalisz swoja zajebistoscia, jutro ja, dzisiaj ci poradze, jutro skrytykuje, dzisiaj bedzie merytorycznie, jutro histerycznie. Show must go on. Czarniejsza i Malia dobrze znaly reguly tej gry i przybraly kazda wlasny styl.

    Wszystkie tez dobrze wiedzialy, ze jesli zawartosc torby Lilith trafi w niepowolane rece, moze to wywrocic ich rownowage do gory nogami. Rozumiejac sie bez slow, kopnely stekajacy pakunek pod lozko i powrocily do swych forumowych rol.
    ...
    Snejkowa byla tego dnia w dobrym humorze wiec przewrocila tylko oczami czytajac pobozne zyczenia PiatejZiuty. Wiedziala dobrze, ze gdyby chciala, sama mogla miec wszystkich Sarksgardow u stop jeszcze kilka lat temu... « Dziecinada... » -pomyslala z domieszka politowania i sympatii, ktora sama ja zaskoczyla; Jednak mysl o przyszlej emeryturze w wietrznej Jutlandi ukoila ja na tyle, ze postanowila jedynie sprostowac niezgrabne tlumaczenia dotyczace empatii.

    ...

    Tymczasem, wszystkiemu przygladala sie uwaznie Minnie, saczac czerwone wino i przemieszujac od czasu do czasu na patelni orzechy pekan z wlasnego ogrodu, ktore wlasnie przesmazala w syropie klonowym.

    Minnie postanowila od kilku dobrych lat miec w nosie co pomysla inni, postanowila, ze zycie bedzie zabawa, savoir- vivre swietna konwencja do wkurzania uprzykrzajacych jej zycie malkontentow, ze odpalowe i kiczowate manucur’y sa czyms czego bedzie bronic do upadlego, ze chcialaby pracowac w sexshopie i doradzac klientom fikusne ubranka, i ze amerykanskie zarcie jest najlepsze;
    Zawsze chciala byc artystka, pisac, tworzyc, niestety rodzice zmusili ja do anonimowej pracy w Disneyland USA, bo niby byla beznadziejna z polaka.
    Sama zreszta w to uwierzyla- otoz w podstawowce miala najmniej kompetentna na swiecie wychowawczynie-polonistke, ktora sie wyslawiala jak Lech Walesa; matka Minnie zawsze wracala po wywiadowkach zdewastowana, nie ocenami corki, bo byly to same piatki, tylko ta polonistka, Minnie pamieta jakby to bylo wczoraj jak matka najezdzala na ojca ( wszystko bylo jego wina) « Chryste, przeciez ona sie w tej szkole niczego nie nauczy » i tak oto osiagala master level « dlaczego 4+ a nie 5? », bo mimo ze nikt nigdy jej tego glosno nie powiedzial, to sama zrozumiala, ze te piatki byly nic nie warte.

    Dzisiaj Minnie postanowila odbic sobie stracone lata uwierzyc jeszcze raz w siebie i w swoj talent pisarski. Nie przewidziala jednak, ze eksperyment zwany zabawa wymknie jej sie spod kontroli...

    --
    Pragnienia sa nieskonczone, ale zycie jest najwazniejsze.
  • mrs.solis 18.08.19, 01:20
    Minnie pod wplywem tych nieprzyjemnych wspomnien zalala fala zlosci i nie przemyslawszy do konca konsekwencji zlapala za telefon. Dyzur mial bigzaganiacz. Kiedy dowiedzial sie kto i jaki ma problem przewrocil z irytacja oczami. Mial na wieczor ciekawsze plany niz ratowanie dupy snejkowej.
    https://i.gifer.com/L6SK.gif


    --
    http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
  • minniemouse 18.08.19, 02:32
    ....

    ... kopnięty pod łóżko Bywalec Hoteli cicho jęczał i uważnie nasłuchiwał.
    Nareszcie! - "Idziemy?" - spytała Lilith. "Idziemy " - odpowiedziała Boogiecat.
    Radość była przedwczesna. Zamiast sunących drzwi, rozległ się dźwięk soczystego pocałunku. Sekundy mijały, minuty, coś jakby szafka stuknęła o ścianę, przez bawełniany materiał torby wdarł się zapach fiołków, pomarańczy, plumerii, śpiewała Katy Perry, tańczył barwny Cirque du Soleil, szumiał letni Adriatyk, fale łagodnie uderzały o brzeg. Tu i owdzie leżały egzotyczne białe muszle...
    Lecz ściśniętą i uprzednio nieszczęśliwie mocno kopniętą Martensem ze stalowym czubkiem kość ogonową Bywalca rozrywał straszliwy ból. Z piekącymi łzami w oczach i chrupiącymi szczekami odliczał sekundy. No, wyszły! Jeszcze przez dobra chwile nasłuchiwał, by się upewnić ze jest absolutnie sam. Cisza, nikogo nie ma. Pokwikując, wyrzygał maleńki szwajcarski scyzoryk, podważył zamek i wydostał się na zewnątrz. Trząsł się straszliwie i z głodu i zimna.
    W kabinie nie było nic oprócz poduszek na kanapie. Z dwóch zdarł poszewki i, wyjąwszy nożyczki ze szwajcarskiego scyzoryka, w jednej wyciął dziury na nogi, w drugiej na głowę i ręce i tak przyodziany usiadł ostrożnie półdupkiem. Starał się spokojnie pomyśleć.
    "Wszystkiemu winna jest Biscotti" - pomyślał ze złością - "pieprzy tak ze chyba tylko Yoda jest w stanie ja zrozumieć. Cholera wie z jakiej to ciasteczko jest planety. I ja mam wykonywać jej tajne misje...!" - syknął przy probie użycia drugiego półdupka - "w końcu jestem tylko skóra zdjęta z Połomskiego. U schyłku życia. I perukę nosze. Potrzebne mi to było.." wkurwiony pomasował sobie bolącą kość.
    Zapiszczał komunikator przy uchu. "Ili to you, Bywalec?" - zaskrzeczała Biscotti - kak Mission?"
    "Uhmm.."
    "No uhm, nunca uhm", - w glosie Biscotti slychac bylo pogrozke - "misja ma byc doneo to the finito. Kapisce?" - i sygnał przerwanej rozmowy. Nawet nie czekała na odpowiedz, pomyślał z irytacja. Teraz już myślał gorączkowo. Znalazł się w matni jak nigdy jeszcze. Jeśli nie załatwią go Lilith z Boogie to zrobi to Biscotti. Musi znaleźć jakieś wyjście. Problem w tym, ze on nie miał pojęcia co było misja. Ani jak się tego dowiedzieć. Nikt nie mógł. Z prostej i jedynej przyczyny - Biscotti była ostatnia żyjącą mieszkanka wysadzonej planety i nikt, ale to nikt nie znal jej języka...
    Bywalec usłyszał zbliżające się kroki za drzwiami. Niewiele myśląc, wczołgał się pod kanapę.
    Do kabiny weszła Lilith. Na plecach miała lightsaber, w reku automatyczny Warhammer. Szybkim krokiem podeszła do łózka, przykucnęła, i energicznie złapała za torbę do której Bywalec wcześniej wpakował obdarte z pokrowców poduszki. Wzięła jeszcze dokumenty i wyszła.
    "Oh, fuck!.. czyżby się zaczynało?" - pomyślał z przerażeniem Bywalec.

    .....


    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • minniemouse 18.08.19, 05:27
    ....
    . Dyżur miał Bigzaganiacz. Kiedy dowiedział sie kto i jaki ma problem przewrócił z irytacja oczami. Miał na wieczór ciekawsze plany niż ratowanie dupy Snejkowej. Po dziesięciu minutach wiedział już co zrobi.
    Intergalaktyczny Viper IMS 714PM bezszelestnie wylądował na Emamie1, wzniecając jedynie nieco kurzu wokół statku.
    Wysiadłszy, Bigzaganiacz skierował się w stronę garażu Starej Impali. Spala mocno.
    Ostrożnie dotknął drzwiczek od strony kierowcy, pchnął i wszedł. Kilka razy pogłaskał stara, pomarszczona skore, i delikatnie, z czułością przekręcił kluczyk w stacyjce.
    Tak podstępnie przebudzona Stara Impala z zaskoczenia (i strachu) wydala głośna serie staccato z rury wydechowej, aż z pobliskich dachów z łopotem zerwały się stada gołębi a z piwnic na wszystkie strony rozpierzchły się dzikie koty.
    Z otwartych okien dochodziło ujadanie psów.
    Zaganiacz objął głowę gajgi i zdecydowanie pchnął. Stara Impala zadrżała z rozkoszy. Wpierw powolutku, potem coraz szybciej, aż w końcu poczciwe stare kola szybowały z prędkością 1200mph na intergalaktycznej autostradzie.

    .....

    Papierek tym razem zwinął się całkiem łatwo tworząc cienkiego papierosa. Jeszcze tylko kawę sobie przyniosę, pomyślała. Usiadła z książką w na kolanach, obserwując chwile kręcące się kolibry. Jeden z nich podleciał na wysokość wyciągniętej reki i dokładnie jej się przyglądał kilka sekund. Najwidoczniej uznał ze nie stanowi zagrożenia, ponieważ powrócił do poprzedniego zajęcia czyli spijania nektaru z ułanki.
    "Joyas Voladoras - Fruwające Klejnoty, nazwali je wcześni hiszpańscy odkrywcy Nowego Świata, i jak trafnie. Istotnie samczyki mieniły się przepieknie jak perłowa tęcza.
    "Jest super" - uśmiechnęła się do kolibra Minnie - "będziemy obserwować dalej" 🥰
    Wzięła zapałkę, prztyknęła, przytknęła do papierka, i po chwili z przyjemnością zaciągała się OO Kush.

    ....

    Bigzaganiacz i Stara Impala znajdowali się mniej więcej w polowe drogi na Emame. Jechali spokojnie, wtuleni w siebie. Rozumieli się bez slow. Nie była to ich pierwsza ani jedyna podroż.
    "O co chodzi z ta Snejkowa?" - ni z tego ni z owego przerwała cisze Impala. Nigdy o nic nie pytała?
    Kiwająca sie na desce rozdzielczej figurka Minnie przysłuchiwała sie temu z uwaga.

    ....

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • boogiecat 18.08.19, 13:19
    « Oh fuck, czyzby sie zaczynalo? »- pomyslal z przerazeniem Bywalec.
    ...

    Boogie oddawala sie wlasnie blogo jednej z nielicznych przyjemnosci w jej zyciu- lizaniu pach przez kota- kiedy do kabiny wtargnela Ziuta, otwierajac z hukiem drzwi z kopa. « Uczesz mnie! »- ryknela rzucajac w strone Boogie zdezelowana szczotke do wlosow. Kot odskoczyl jak oparzony syczac na Ziute, nienawidzili sie wzajemnie od lat. « Siadaj »- nakazala Boogie Ziucie; zgadzala sie na czesanie bezinteresownie- wiedziala, ze kontakt ze zloto- szarymi, dlugimi pasmami mlodziutkiej Ziuty odejmowal jej od reki trzy lata, tak ze przeskakiwala na nowo do kategorii kobiet nadajacych sie do celow matrymonialnych i rozrodczych; dla Misji bylo to kapitalnej wagi.

    Teraz jednak ta bezczelna gowniara przesadzila, nie czesala sie chyba od tygodnia.
    «  Nie no, bez jaj- co za koltun! Jutro idziemy i wszystko scinamy! Na depresje ci pomoze. No przeciez ktos tu musi bycdorosly! »- pomstowala Boogie usilujac wywrac szczotke zakleszczona w ziutowym koltunie. «  Szlajasz sie beze mnie, a ja mam cie potem czesac? Gdzies wogole byla od tamtej soboty? » Tak, laczylo je cos wiecej niz Misja.

    « Wez nie pie*dol, depresji juz akurat nie mam, za to WIEM CO ZROBILAS WCZORAJ WIECZOREM ZE SNEJKOWA » - odwarknela bez zastanowienia zezloszczona Ziuta i natychmiast ugryzla sie w jezyk.

    Boogie zbladla « Skad wiesz? Tylko trzy osoby mogly ci powiedziec ».

    Boogie dobrze wiedziala, ze Ziuta byla zdolna do wszystkiego, ale czy posunelaby sie do sabotazu Misji komplotujac z Bywalcem?
    ...

    Biscotti odlozyla sluchawke, « Bywalec zaczyna panikowac; coz, to bylo do przewidzenia, life »- pomyslala.
    Bawilo ja, ze jej wierny soldat nic jeszcze nie zrozumial. Ze wogole cale forum w niczym sie nie zorientowalo, takie wszystkie madre, wyksztalcone, przebiegle, a umknela im oczywistosc.
    Te wszystkie ankiety, ktore kazala im robic: kto ma ile wzrostu, ktora jaki rozmiar stanika, wiek, dlugosc i kolor wlosow, waga i forma po ciazy, jakosc altualnego zwiazku, zawod, kremy uzywane na zmarszczki, stan stop, podejscie do higieny, sposob depilacji cipek, poziom akceptacji kochanek, umiejetnosci kulinarne, idee polityczne, ideal mezczyzny, czucie wytrysku w pochwie, ilosc partnerow i wielkosc ich penisow, cesarka czy porod SN, butelka czy piers i ile czasu, co na rozstepy i cellulit, figura derviche-tourneur’a w lozku... przeciez Bywalec i inni sami nie mogli tego wszystkiego wymyslic- za duzo tu konsekwencji, za duzo wspolnych punktow rpowadzacych do jednego mianownika- kobieta idealna dla Jozka!!!

    Przykrywka Bywalca na wioskowego glupka byla slaba, ale zadzialala, nawet na cwana Snejkowa. Nie mowiac o reszcie ekipy. Biscotti pocierala zadbane rece z zadowolenia.

    Tak, nikt sie nie zorientowal, ze Tanebo, eat., shell, mada, Berga i Riki... tez byli « in ». Ale i tak najlepsze bylo to, ze ZUPELNIE NIKT nigdy by nie podejrzewal Chatgris01, ktorej udalo sie sprzedac na forum mocno naciagana opowiastke o nieczytaniu Biscotti z racji nieznajomosci angielskiego- lyknely jak pelikany! Zupelnie nie zauwazyly jej (mocno nieprofesjonalnego) zaangazowania w pomaganie Jozkowi, nikomu nie udalo sie polaczyc faktow- plan byl genialny.

    Oh, jakze sie mylila...

    --
    Pragnienia sa nieskonczone, ale zycie jest najwazniejsze.
  • 21mada 18.08.19, 13:34
    Czy ja tez jestem w tej książce? Bo nie chce mi się czytać całości.
  • rosapulchra-0 18.08.19, 20:32
    To żałuj, że przez własne lenistwo nie zostaje niezaspokojona twoja ciekawość.

    Pomysł przedni smile Oby nie zabrakło chętnych do jego kontynuacji.

    --
    Na forum najrozsadniej jest ze wszystkim sie ukrywać, bo nigdy nie wiadomo co Ci wypomna wink by jak_matrioszka
  • bywalec.hoteli 20.08.19, 00:14
    Nagle gwizd, nagle świst. Bywalec wyrwał się z torby! Z maczugą. Nagle kolejny gwizd, kolejny świst. Snejkowej z napięcia pękła żyłka. Big Zaganiacz zawiózł ją na SOR. Tam poprosili o pesel, który okazał się być wygasłym na rzecz Niemiec. Usługa medyczna nie została zrealizowana. Bitte in Deutschland leczyć się rzekł dyżurny. Z żyłki wyciekła juz chyba większość krwi.
    Pół forum odetchnęło z ulgą.

    --
    Lato smile
  • snakelilith 20.08.19, 00:59
    I nagle bywalec się obudził. Doszło do niego, że podduszony w torbie zaduchem własnego obrzydliwego sekretu wydzielanego przez jego wiecznie wilgotne łapki, fantazjował sobie plany zemsty, która nigdy nie nastąpi. Dał się wyrolować jak głupek i nikt go z tej parszywej sytuacji nie uratuje. Z daleka słychać było pogwizdywanie zbliżającego się oczyszczacza. Bywalec zadrżał, w drzwiach pojawiła się Bergamotka.
  • ajrisz.ka 18.08.19, 20:58
    Nie mam talentu.
    Aby zostać pisarzem, trzeba być osobą twórczą. Psycholodzy twierdzą, że osoby twórcze nieco inaczej patrzą na rzeczywistość, a mianowicie postrzegają ją niezależnie od wzorów im narzucanych. W psychologii twórczości wyróżnia się trzy cechy osoby kreatywnej, a są to: otwartość, niezależność i wytrwałość. Pod względem usposobienia, są to osoby raczej refleksyjne niż impulsywne. Podobno często posługują się intuicją.
  • minniemouse 18.08.19, 23:40
    wystarczy jak napiszesz co ci przyjdzie do głowy i kilka zdań - spróbuj. proszę! smile

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • boogiecat 19.08.19, 23:48
    pewnie, ajriszka, to jest tylko forumowa pisanina (ale czytam sobie w kolko odcinki minnie i ciagle mnie tak samo smiesza- bywalec i jego wdzianko, siedzenie poldupkiem- ja to widze i lkam😀)

    --
    Pragnienia sa nieskonczone, ale zycie jest najwazniejsze.
  • minniemouse 20.08.19, 01:24
    ...

    Kot odskoczył jak oparzony sycząc na Ziutę, nienawidzili się wzajemnie od lat.
    Paroma zgrabnymi ruchami pokonał odległość jaka dzieliła go od łózka do najwyższej polki, tam przeszedłszy się miedzy durnostojkami z premedytacja strącił kilka z nich. (Kot nigdy nie mógł dokładnie pojąc o co Homosapiens kaman z tymi bzdetami na polkach które on, Kot, regularnie zwalał z różnych miejsc i wysokości. raz się śmiali, raz krzyczeli. mogliby się zdecydować raz a dobrze) po czym zeskoczył na podłogę i, czując się już w bezpiecznej odległości od tego parcha w jego życiu - Ziuty, zeskoczył na podłogę. Wylądował miękko, usiadł. Chwile myślał. Wykręcił porządnie głowę i unosząc jedna łapkę lekko do góry zaczął z zapałem lizać grzbiet.
    Zadowolony z efektu obrócił się lekko, wyprostował wpierw tylne łapy, następnie opuścił nisko przednie i z błogością się rozzzzzciągnnnnnnął, wypinając do góry swój mały, zmarszczony, bladoróżowy intergalaktyczny anus. Zakończywszy czynności usiadł, przeciągle ziewnął, lizami doprowadził do porządku imponujące wąsiska, i w końcu odszedł dostojnym krokiem Niewiadomogdzie jak to kot. A szczególnie Kot z Misja.



    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • minniemouse 20.08.19, 07:33
    ....
    Bywalec usłyszał zbliżające się kroki za drzwiami.
    Niewiele myśląc, wczołgał się pod kanapę. Starał się być cicho, jak najciszej, w czym przeszkadzała mu nieco zbyt luźna skora Połomskiego. Powtykał ja jak mógł pod prowizoryczne poszewkowe ubranko, zacisnął uplecionym z włosia peruki paskiem i zamarł.
    Kopnięta masywnym butem kość ogonowa rwała, tętniła, pulsowała i rozrywała mu bólem przedział miedzy pośladkami. Potrzebował się ruszać, ale teraz bal się zmienić pozycje. Cierpiał wiec straszliwie.
    Lilith jeszcze nie wychodziła. Z bólu zaczęła mu po kręgosłupie spływać struga potu. Na czole pojawiła się gęsta perlista rosa. Zwilgotniały nie za świeże pachy.
    Wreszcie wyszła. Wyczerpany do cna przewrócił się na plecy i zemdlał.
    Nie miał już pojęcia iż słodko-kwaśny zapach potu zwabił ledwo widoczne gołym okiem sofoeroby - silnie halucynogenne żyjątka rozwijające się błyskawicznie w warunkach podkanapowych przy niskiej zawartości tlenu, gdy tylko pojawi się nieco H2O.
    https://i.imgur.com/ORr12qh.jpg?2
    Popularnie zwane dust bunnies, te zwabiane wilgocią stwory z mchu i kurzu wpełzały niepostrzeżenie w każdy otwór nieświadomej niczego ofiary, by dorwać się do ulubionej przez nich materii - mózgu, po czym implantowały w nim jajka. Z jajek później rozwijały się młode. (dojrzale młode, lekkie i silne, z łatwością uwalniały się na zewnątrz w warunkach leśno-parkowych przez kichanie.)
    Sofoeroby z daleka wyczuły strużki H2O spływającej Bywalcowi w półdupki.
    Doskonale rozwinięte czujniki w kształcie króliczych uszek bezbłędnie znalazły sigmoidalny punkt przez który mogły rozpocząć inwazje w głąb organizmu prowadzącą do upragnionego miejsca.
    Bywalec westchnął, zapadł w krotki aczkolwiek mocny sen. Piec do siedmiu minut później zaczęły się halucynacje - SOR, Niemcy, pękającą żyłka Snejkowej, Bergamotka w drzwiach...
    "-Mmmuszę się obbbudzić -" - szamotał się, buntował w marach sennych nieszczęśliwy Bywalec " - obbbudzić, obbbudzić, obudzićććć.."
    Sofoeroby pracowicie wędrowały w głąb ciała Bywalca Hoteli.
    Z walizeczkami w reku wspinały się spiralnymi ścieżkami wyżej i wyżej.
    Na każdym pietrze wnętrza Bywalca ukazywały się dość wąskie korytarze z czterema drzwiami po obu stronach.
    W pewnym momencie jedne się nagle otworzyły i na korytarz zadziwiająco miękko wytoczyły się niewielkie kamienie żółciowe. Za chwile nie wiadomo skąd i jak pojawiły się długie, jakby srebrne rurki o różnej średnicy. Precyzyjnie wyssały kamienie, wpuściły 5 litrów helium i znikły.
    Następne drzwi na następnym pietrze były uchylone na jakieś 2cm.
    Przez szparę była dobrze widoczna przechodząca tamtędy Parada Równości z Białegostoku.
    Zza szkła wprawdzie nie dochodziły żadne dźwięki, ale za to wyraźnie było widać Super-hetero-dynie. Z bliska okazywało się ze jest to tylko monstrualnie rozdęta głowa na miniaturowych nóżkach. Jak Humpty Dumpty. Lub literalnie "balon na sznurkach".
    Maszerujący w Paradzie przyspieszali ja kopami by nie tarasowała ruchu.
    Miała wiec wybitych kilka zębów oraz dziurę w skroni wielkości pięści, przez którą widać było siano w głowie.
    Zauważyły to fruwające po okolicy ptaki i zaczęły się bić miedzy sobą o materiał do budowania gniazda. W środku głowy Heterodyni najlepiej radziły sobie male ptaszki typu wróble, mazurki, mysikróliki niepostrzeżenie wlatując i wylatując z źdźbłem lub dwoma siana.
    Heterodynia próbowała z wrzaskiem uciekać ponieważ niechcący ja przy tym obsrywały, lecz zbyt krótkie i cienkie nóżki ja szpetnie zawiodły.
    Wysoki, odziany w masywna barwna perukę i obcisły leopardowy kombinezon Gej złapał Superheterodynie za dziurę w skroni. W marszu bach! bach! świeżymi hybrydowymi szponami z diamentami wyrzeźbił wzór i tak świeżo ozdobiona Dynie, jak koronę, z duma nasadził sobie na perukę.
    Widok był imponujący, jako ze i bez dyni na głowie liczył sobie blisko dwa metry wzrostu -
    https://i.imgur.com/OpCEJ7H.jpg?1

    Zachwyceni LGBTQIA bili Dyni brawo!!!, wetknęli jej tęczową chorągiewkę w sam czubek głowy i okrzyknęli tegoroczna maskotka Parady Równości. (ponadto zaklepali na przyszły tydzień jako maskotkę na paradę pro-choice.)

    Trudno tylko było powiedzieć o jakim zapachu była widoczna w pokoju unosząca się nad Parada mgła, gdyż pokój był hermetycznie odizolowany 30cm od drzwi szkłem.
    - "Może dlatego ktoś dopuścił by drzwi tak stały uchylone " - przeleciało przez głowę Bywalcowi.
    Wybuchnął histerycznym śmiechem -" Jestem pod kanapa i jednocześnie łażę po własnym wnętrzu" - paradoks powodował ze kręciło mu się w głowie. Szaleńczy chichot powielony echem rozbrzmiewał w kabinie Lilith i na krętych schodach środka Bywalca -
    HihihihihihihihihihiiiiiihihihihhahahahahihihihihihiiiiHihihihi hihihihihihiiiiiihihihihihihuhuhhihihihiiii Hihihihihihihihihihiiiiiihihihihihihihihihiiii hiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii.............. hihihihihihihiiihehehehehehihihihihiiihihihihahahahahahahiihiihihihihihihi
    Sofoeroby wzdrygnęły się, popatrzyły na siebie nerwowo i mocniej zacisnęły łapki na walizkach z jajeczkami.
    Sofoeroby mniej więcej wiedziały co się kryje za drzwiami wnętrz GHH (General Human Host), ale jeszcze nie poznały dokładnie wnętrza Bywalca.
    Główną dyrektywa było za wszelka cenę dotrzeć do Sztabu Generalnego i złożyć tam jajeczka, czemu nic i nikt nie mógł temu teraz przeszkodzić. Po prostu jeszcze nie miały na wnętrze Bywalca czasu.
    Szły równomiernie i nieubłaganie wyżej i wyżej.
    Umysł Bywalca był w coraz większym zamroczeniu, próbował myśleć, ale miał wrażenie ze przedziera się przez jakaś ekstraterestrialną watę: -- "Czy agenci Sofoerobow mogą zamordować kogo chcą za granicą? czy fakt, że prowadzi się witrynę krytykującą Intergalaktyczne wojsko może spowodować pójście do więzienia na 15 lat do więzienia Supermax? (ścisła izolacja więźniów w pojedynczych celach, ponoć pobyt tam to masakra na człowieku). Czy każdy Bywalec może kupić sobie broń palną? Cy ja jestem tu czy tam? Czy tu i tu naraz?" - męczył się straszliwe, próbując zapanować nad sytuacja.
    Z daleka słychać było pogwizdywanie zbliżającego się oczyszczacza.
    Bywalec zadrżał.
    W drzwiach pojawiła się Bergamotka. Wlokła za sobą coś co wyglądało jak połączenie odkurzacza z przemysłową sokowirówką. Nie wiedział czy to halucynacja czy jawa. I właściwie sam nie wiedział co lepsze...

    ....

    Call me (call me) on the line
    Call me, call me any, anytime
    Call me (call me) my love
    You can call me any day or night
    Call me

    - leżąca na tarasowym stoliku komórka wtargnęła w przestrzeń refrenem piosenki Blondie.
    "Tak??" - odebrała Bergamotka siedząca na plażowym leżaku w tankini. Kolo niej siedział maż-milioner, od -eściu lat przynoszący jej w zębach pieniążki, wpatrzony w nią jak w bóstwo i zakochany nieodmiennie ta sama szczenięcą miłością.
    -"Kto?"- ktoś po drugiej stronie coś wyjaśniał.
    - "Dobra. a gdzie?" - po chwili miała instrukcje. Rozłączyła się. "No, jest robota!" - pomyślała z satysfakcja. "Achh, jaka ja jestem idealna!" popluskała ręką przyjemnie niebieska wodę w basenie....

    .....

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • bywalec.hoteli 20.08.19, 10:17
    A tymczasem na opolskim SORze: Snejkowa odprawiona z kwitkiem i krwią cieknącą z żyłki na czole dzwoni resztką sił do niemieckiego męża:
    - Hallo Hans Heinrich, rette mich!!!
    - Hallo Helga, mein Engel, ich habe schon eine gute polnische Vodka mit Funfeln ich kann leider nicht— odpowiedział uśmiechając się dyskretnie pod wąsem mąż Snejkowej
    - jestem w czarnej dupie - pomyślała Snejkowa

    --
    Lato smile
  • snakelilith 20.08.19, 13:08
    Jestem w czarnej dupie? - pomyślała Snejkowa. Nie. Tylko w majaczeniach niedotlenionego mózgu mieszkańca prymitywnej planety Beta S 789. W jego świecie, gdzie słońce wschodzi, by po kilku minutach schować się za wielkiem meteorem zagrażającym planecie od 200 lat, mieszkańcy przyzwyczajni byli do życia bez światła i ciepła. Czas spędzali na piciu wysokoprocentowego alkoholu i słuchaniu opowiadań miejscowego bajarza o imieniu riki.
    Bywalec przeklnął w duchu wszystkich, którza nakłonili go do pdodróży w intergalakytczny świat, świat którego nie był w stanie pojąć i nie rozumiał reguł jego funkcjonowania. Bergamotka zrobiła kilka kroków do przodu i wybiła dłupalczystymi stopami kilka rytmów flamenco. Gdzie jesteś gringo?- warknęła. Ludzie, którzy usłyszeli te słowa z ust bergamotki mieli zwykle już tylko sekundy życia. Bywalec poczuł zimne światło laserowej broni na swoim ciele. Hasta la vista baby! - ryknęła bergamotka. Bywalec poczuł lekkie ukłucie w okolicach serca, coś ciepłego zaczęos spyłwać mu po brzuchu. I ciemność. Nic.
  • piataziuta 20.08.19, 14:01
    Hasta la vista baby! - ryknęła bergamotka. Bywalec poczuł lekkie ukłucie w okolicach serca, coś ciepłego zaczęło spływać mu po brzuchu. I ciemność. Nic.

    Jednak zanim ogarnęła go ciemność, zdążył jeszcze puścić bąka.
    Bąk, będący kumulacją napięcia i jajeczek sofoerobów, nieopatrznie otworzył portal do równoległego świata, który wessał Snejk.
    W równoległej czasoprzestrzeni sen Bywalca okazał się jawą. Snejk faktycznie była na SORze, z cieknącą żyłką z czoła, i właśnie dowiadywała się, że pijany mąż nie może jej uratować.
    Jednak jestem w czarnej dupie. - pomyślała Snejkowa.

    Upuszczona krew z czoła sprawiła jednak, że Snejk powoli zaczęła odzyskiwać umiejętność swobodnego myślenia, skrywaną przez lata za gęstą kotarą z mieszaniny frustracji i agresji.
    Jejku! - doznała olśnienia.
    Przecież mogę zadzwonić po Bywalca, to nie jest żaden problem! - niewiele więcej myśląc, przeszła do czynów.

    Bywalca pogrążonego w ciemności, dzwonek telefonu szybko ocucił. Nieco zaskoczony, okazał miłosierdzie i wsiadł do wieśwagena kierując się na autostradę do równoległego świata.
    Uratuję ją! Gdy będzie miała u mnie dług wdzięczności już zawszę pozostanę górą!

    Ach jak szybko gnał autostradą ten mistrz kierownicy! Całe 120 km/h zasuwał lewym pasem! Prawdziwy samiec ALFA w tej zakrzywionej czasoprzestrzeni!
    Szybkich spowalniał! Wolnych powolutku wyprzedzał, stosując cierpliwie zasadę "pojadę 5 km/h szybciej i kiedyś zostaną w tyle!"
    Po 3 dniach dojechał.

    To spotkanie zmieniło świat.
    Snejk i Bywalec pokochali się.
    Nagrali nawet teledysk.

  • piataziuta 20.08.19, 14:41
    ***
    Tymczasem Bergamotka nie mogła wyjść ze zdziwienia. To co wyglądało jak połączenie odkurzacza z przemysłową sokowirówką, miało ledowe światełka, które Berga pomyliła z laserem, ale nie zabijało! Przy robieniu hybrydy też się nie sprawdziło! Ani przy przedłużaniu rzęs!

    Kurrrrrrrfa, idę zareklamować tę suszarkę do bielizny. - zdenerwowała się.



  • boogiecat 20.08.19, 18:28
    Snejk i Bywalec pokochali sie.
    Nagrali nawet teledysk.

    ...

    « It’s my dizajer srizajer! Po co im mowilam, ze piosenka jest dobra na wszystko?! »- Biscotti rzucila ze wsciekloscia tabletem w podloge.
    «  Bordel de shit! »- nie mogla sie uspokoic- tym razem Bywalec przegial pale (« Jak by to zgrabnie przetlumaczyc na angielski? »).
    Z jej planu, powolnie wdrazanego na forum od lat, beda nici, jesli Bywalec da sie przekabacic Lilith. Byl to jej najwierniejszy sluga, wytrwaly i konsekwentny w zadawaniu glupich pytan, NIKT nie mogl mu sie zrownac.

    Biscotti poszperala w domowej dyskotece i znalazla odpowiednia piosenke na te okolicznosc- od razu sie uspokoila i jej mozg obmyslil w pol sekundy plan B.
    «  Nie lubie tego robic, ale trudno, cel uswieca srodki - jakzesz to sie mowi po angielsku? »- piec minut pozniej pismo do niejakiej NowyNickNaPotrzebWatku, zawierajace dokladne wytyczne do nowej rozpierduchy na forum bylo gotowe.
    Biscotti dobrze wiedziala, ze jedynie doszczetna kompromitacja Snake lub Bywalca powstrzyma lawine katastroficznych konsekwencji ich zwiazku. Jedyne czego nie mogla przewidziec, to ktore z nich zostanie wirtualnie zadziobane, a ktore przezyje forumowy atak.
    Tytul watku NowegoNickaNaPotrzebyWatku nadawal ton- Moj maz zdradza mnie z jedna z Was- o reszcie zadecyduje Forum.

    Czula sie calkowicie bezpiecznie, nikt nie mogl jej powiazac z tego typu tematami, nie udzielala sie w nich nigdy- jak i w gros watkow zakladanych pod jej nadzorem przez ekipe.
    Nie dopuszczala tez do siebie mysli, ze ktokolwiek moglby puscic farbe...

    ...

    Tymczasem Bywalec staral sie jak mogl podtrzymywac iluzje konfliktu ze Snejki oraz kontynuowac swoja zacna misje poszukiwacza rzadkiej perly dla Jozka- tu przybil pione Ziucie, tam podkrecil dyskusje na temat rozszerzonej poporodowej miednicy;
    Nie znal sie za bardzo, ale po tym jak polowa forum zapewnila go, ze « dalej biega w dzinsach z liceum » pomyslal, ze jednak w tej Polsce bieda i ze w sumie dobrze wyszlo z ta Snejkowa- pomoze mu sie wyrwac za granice, moze nawet pozwoli tam nosic koszulki redisbad, nie beda daleko od kraju to wskoczy co dwa miesiace po kielbase, tak- serce wspolgralo po raz pierwszy z rozumem.
    ...

    --
    Pragnienia sa nieskonczone, ale zycie jest najwazniejsze.
  • piataziuta 20.08.19, 19:29
    Tytul watku NowegoNickaNaPotrzebyWatku nadawal ton- Moj maz zdradza mnie z jedna z Was- o reszcie zadecyduje Forum.

    Czula sie calkowicie bezpiecznie, nikt nie mogl jej powiazac z tego typu tematami, nie udzielala sie w nich nigdy- jak i w gros watkow zakladanych pod jej nadzorem przez ekipe.
    Nie dopuszczala tez do siebie mysli, ze ktokolwiek moglby puscic farbe...

    ...

    Moj maz zdradza mnie z jedna z was NowyNickNaPotrzebyWątku 20.08.2029, 19:28

    "Czy to jest normalne/akceptowalne że mąż szuka kontaktów z innymi kobietami na forum, czasem dochodzi do spotkań w knajpach imprezach tanecznych itp (oczywiście bez żony), twierdzi ze skoro nie ma tam (rzekomo) seksu to żona powinna to akceptować bezwarunkowo. Powodem dla którego on szuka tych kontaktów jest znudzenie wieloletnim związkiem i tak ogólnie życiem . Ogólnie bawi sie świetnie w towarzystwie danej pani forumowiczki. Potem wraca do domu i wkurza się ze zona sie wkurza.
    Zazwyczaj forumowe damy aktywnie flirtujące to singielki sparowane "na niby " z kimś i na chwile.
    Jestem zoną i nie akceptuje takiego zachowania męża. Zdaje sobie sprawę że ten brak akceptacji wynika z zaprogramowania mojego mózgu przez naszą kulturę. Dla mnie jest to zdrada emocjonalna. Może akceptowalna w Dubaju ale nie w Warszawie.
    w dodatku ma wysoki potencjał do zamiany na zdradę klasyczną.
    Jakie jest wasze zdanie ?"
  • snakelilith 20.08.19, 14:53
    Ból.... ból coraz mocniejszy.... Bywalec ocknął się na chwilę. Rana na piersi napier....la, bywalec ledwo oddychał. Majaczę - pomyślał. Ratując się przed nadchodząc śmiercią w jego umysł wtargnęła jak potężna dawka endorfin jego alternatywna osobowość piataziuta, pokazująca się u bywalca zwykle w najczarniejszych momentach jego życia. Obłąkany uśmiech pokazał się na twarzy bywalca....za późno, za późno.....
  • piataziuta 20.08.19, 19:39
    Ratując się przed nadchodząc śmiercią w jego umysł wtargnęła jak potężna dawka endorfin jego alternatywna osobowość piataziuta, pokazująca się u bywalca zwykle w najczarniejszych momentach jego życia. Obłąkany uśmiech pokazał się na twarzy bywalca....za późno, za późno.....

    ...

    Snejk ocknęła się z tego koszmaru, wywołanego echem latami pielęgnowanego w sobie jadu.

    Na Boginię, jak dobrze, że to tylko sen!
    Bywalec kocha tylko mnie, a ja jego. I już nie muszę projektować na nikogo swoich zaburzeń i pierwsza odrzucać świata ze strachu, że świat odrzuci mnie!
  • snakelilith 20.08.19, 12:52
    big_grin
  • minniemouse 22.08.19, 11:12
    ....

    Biscotti żeby uspokoić rozedrgane nerwy sączyła czwarta już szklankę Old Crow.
    Tytuł jej nowego wątku NowegoNickaNaPotrzebyWatku nadawał ton - 'Mój maż zdradza mnie z jedna z Was' - o reszcie zadecyduje Forum.
    Czuła się całkowicie bezpiecznie, nikt nie mógł jej powiązać z tego typu tematami, nie udzielała się w nich nigdy- jak i w gros wątków zakładanych pod jej nadzorem przez ekipę.
    Nie dopuszczała tez do siebie myśli, ze ktokolwiek mógłby puścić farbę.
    Wiadomość o śmierci Bywalca, przesłana ultra tajnymi drogami, poraziła ja jak jasny piorun, nic jednak jej tak nie zaskoczyło jak tajemna wielka miłość Bywalca i Snejkowej.
    "Bydlak! Jak on śmiał!" - szalała z zazdrości jak nawałnica - " Jak on mógł mnie tak oszukać! Przecież przysiegal ze kocha tylko mnie!" - bezsilne łzy gwałtownej rozpaczy rozmywały tusz i czarna kreskówkę tworząc z rozmazana czerwona szminka iście diabelskie wrażenie. Nalała sobie piata szklankę whiskey i prawie zasypiała kiedy wrócił maż i, zobaczywszy ja pijana, zaniósł ja do łóżka. Biscotti myśląc ze to Bywalec, pocałowała go namiętnie po francusku -"Ahhhh, Mon cherie mon amour!!!" - chciała jeszcze coś dodać ale dostała hałaśliwej czkawki. Maz czule pogładził ja po włosach - Moja mała Biscotti, jak zwykle za duzo wypiła... Life.

    ....

    Leżąca w swej kabinie na kanapie Snejkowa miała kamienny wyraz twarzy. Gdyby nie podnosząca się od czasu do czasu klatka piersiowa, można by pomyśleć ze była martwa.
    "Nie płacz" - próbowała pocieszać ja siedząca w nogach Ziuta - "Jeszcze sobie kogoś znajdziesz. I to szybko - z takim wyglądem jak twój!"
    Istotnie było na co popatrzeć
    https://i.imgur.com/gn8zJxg.jpg?1
    Lilith ani drgnęła.
    -"Właściwie co ci się w nim tak podobało? przystojny był?" - Ziuta za wszelka cenę chciała wyrwać Snejkowa z tego stuporu. Wolała już jak Lilith sączyła swój typowy jad niż to leżenie bez ruchu - "taki dobrze grał w te klocki?"
    Snejkowa wreszcie się poruszyła.
    -"Ach, bo ja wiem.. jakby się zastanowić to szczerze mówiąc był przeciętny. Taki mały i chudy. I wszystko w nim przeciętne było, nawet to" - mrugnęła okiem do Ziuty - "sama nie wiem co mnie tak wzięło"
    -"Może miałaś halucynacje."-
    - "Może" - Snejkowa przypomniała sobie szaro-białą mgle ulatniającą się spod kanapy. - "Faktycznie spod tej kanapy unosił się jakby pyl..."
    Popatrzyły się na siebie jednocześnie.
    "Sofoeroby!!!" - wykrzyknęły.


    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • boogiecat 22.08.19, 17:49

    Minnie niepokojac sie o przyszlosc swojego dziela, postanowila zaczerpnac porady u jedynej prawdziwie kompetentnej forumki w kwesti witalnosci wartosciowych watkow- Boogiecat. Tak, ona jedna wiedziala co to dobry temat na poziomie, czyz nie zalozyla osobiscie watku o zdradzajacych chirurgach czy o polskich facetach z brzuchem ?
    Wiedziala rowniez, ze jedynym sposobem podtrzymania przy zyciu watku na forum wonskich czterdziestolatek byli ONI- plec brzydka, bad boye, mezczyzni prawdziwi tacy.
    Boogie, wdzieczna Minnie za darmowy i doskonaly dobior stroju na spotkanie z pewnym kolega, zdradzila jej swoj sekret bez zastanowienia, a Minnie zabrala sie do pracy.



    Czy byl chociaz przystojny, albo dobry w te klocki?- zapytala Ziuta zmartwiala z bolu Lilith.
    O tak, jesli istnialo cos co interesowalo Ziute u mezczyzn, byla to zdecydowanie ich powloka cielesna i mozliwosci seksualne.
    « Kutas musi byc !»- zawyrokowala nawet w jednym z watkow, raniac przy tym bolesnie Boogie.
    « Nawet wiecej niz jeden ! » - podbila Wapaha, ktora podrozowala na planety o wiele egzotyczniejsze niz Ziuta, poznajac tam nowe obyczaje i nowe mozliwosci.
    Pytanie zadane Snejkowej nie bylo wiec niewinne ani bezinteresowne ; gdyby ten Bywalec chociaz tak wygladal, to by go przygarnela:
    http://images.china.cn/attachement/jpg/site1002/20130809/0019b91ec981136ed9c70c.jpg


    Bo wlasnie rozstala sie z tym (oddala Wapasze, jedynie z powodu nadliczbowych penisow):

    https://www.trucsdenana.com/uploads/documents/public/2015/02/james-franco.jpg


    Aktualnie byla szczesliwa posiadaczka tego modelu, tylko z dluzszymi nogami :

    http://4everstatic.com/images/850xX/gens/acteurs-et-actrices/tom-cruise,-regard-223833.jpg

    Ale sama przyznawala, ze wymienilaby go na kudlaty odpowiednik :

    https://i.pinimg.com/originals/5b/fa/f4/5bfaf46bc11c655e9a4b71908129b37f.jpg

    On tez juz byl (mila) przeszloscia :

    https://www.bolsamania.com/cine/wp-content/uploads/2017/10/61-4-600x395.jpg


    A pomyslec, ze jeszcze trzy miesiace temu zakladala dla niego obcasy.







    --
    Pragnienia sa nieskonczone, ale zycie jest najwazniejsze.
  • bywalec.hoteli 22.08.19, 20:37
    Ale przecież Bywalec nie umarł. Nagle powstał z bezruchu i bezdechu i „ha ha ha, żartowałem”! Na to Snejkowa : och, mój miły ...

    --
    Lato smile
  • minniemouse 23.08.19, 03:41
    Już po Bywalcu jako takim bezapelacyjnie, wiec jeśli chcesz się produkować to wymyśl coś nowego. Odrodź się jako coś nowego np Hotelarz?

    ...

    Gwieździsty pył z martwego Bywalca Hoteli kręcił się, wirował, mienił się jak ławica morska w troposferze
    https://i.imgur.com/Rdyruha.jpg?1

    Układane z wielka skrupulatnością w zwojach mózgowych jajeczka Sofoerobow pod wpływem lodowatej temperatury implodowały głośnymi seriami. Po chwili szaro-biało-czerwona żelatynowa substancja, ostatni lecz świadomy kawałek Bywalca, uwolniona od halucynogenów, dołączyła do gwieździstej ławicy...

    https://i.imgur.com/L7JwzKH.jpg?1

    "Nareszcie! NARESZCIE! nareszcie się obudziłem!" - z zaskoczenia ze odzyskał jasność myśli aż krzyknął, a jego głos słychać było aż w stratosferze "....dziłem ...dziłem ...dziłem!!"
    Z radości wyczyniał dzikie skoki, pląsy, pływał, nurkował w niebiesko-granatowej przestrzeni aż całkiem prozaicznie zachciało mu się siusiu. Chciał rozpiąć rozporek ale nie znalazł go, zamiast tego odkrył coś strasznego. Zachwiał się... Poty go oblewały... Bolało w podbrzuszu.. Chciało mu się na zmianę to śmiać, to płakać.. I poczuł straszna ochotę na lody.
    Miał teraz nowe ciało - stal się Hotelarzem - ale nie tego się spodziewał..
    Poczuł przypływ emocji jakich nigdy z życiu nie doświadczał: "właściwie to co ja teraz czuje? jak wyglądam? czy warkocze są dobrze zaplecione? a moze powinienem zmienić kolor włosów? czy ta mascara nie jest za gęsta?"
    Natłok myśli spowodował gęsia skórkę i atak paniki.
    "Lece na Emame!." - zadecydował Hotelarz. Wyprostował ręce, lekko ukucnął, odbił się w powietrzu, skoczył i spikował w kierunku Ziemi. "Za jakieś 45 minut powinienem być na Forum" - szybko obliczył.

    ....

    Turbidiunowa wieża teleportacyjna chwiała się przerażająco od przypadkowymi zderzeń z kawałkami komet od trwającej właśnie burzy meteorytowej. Bummmmm!!! znowu jakiś kawałek walnął w ścianę piętro niżej, rewerberacje czuć było w podłodze bardzo wyraźnie, wieża znowu zachwiała się jak samotna jodła na szczycie Tatr w wichurze. Na moment się uspokoiło, ale tylko na moment.
    Grandmistrzyni Rosapulchra nie bala się, wiedziała ze wieża budowana była zgodnie z ustawa przeciwwstrząsowa i była bardzo odporna, lubiła wiec stać i obserwować dramatyczne zjawisko ze swojego mostku obserwacyjnego. Dzisiejszy deszcz meteorytowy był tym bardziej przyjemny, ze miała dwie super roboty do wykonania ale mogła wybrać tylko jedna z nich- albo rzucić dzieci na pożarcie albo brutalnie obnażyć ziemskim Ematkom cala prawdę o Tanebo.
    "Może Tanebo," - zadecydowała - "w końcu dzieci to często rzucam".
    - "Nikt natomiast nie wie jaki Tanebo pod skorupa twardziela jest w gruncie rzeczy słodko wrażliwy" - zarechotała z uciechy.
    https://i.imgur.com/TQTP6Gk.jpg?1

    Rosa miała niebieskie żabie oczy i była w sobie nieprzytomnie zakochana.
    Naprzeciw łóżka i nad sufitem miała zawieszone ogromne lustra w których codziennie się z lubością przeglądała.
    .....






    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • boogiecat 25.08.19, 08:52
    Minnie, wiedzialam ze twoj pomysl mi sie podoba- ale nie wiedzialam, ze to ma swoja nazwe- fan fiction😀 weszlas na wyzszy poziom fanfikow, bo baza jest emother- dzielo nad dzielami.
    (Gazeta rzucila na likend artykul o fan fiction)
    To mi sie bardzo podoba z artykulu- w swiecie fanfikow « Funkcjonuje na przykład taki serwis, Ko-Fi, gdzie można komuś kupić kawę w podzięce za to, że napisał coś pięknego czy poruszającego. » Albo trafnego i zabawnego.
    Ktos chce kawe?

    --
    Pragnienia sa nieskonczone, ale zycie jest najwazniejsze.
  • boogiecat 25.08.19, 10:37
    My tutaj fanfikujemy, ale juz sam Mysliwski napisal o ematce w Uchu igielnym:

    « W koncu bezradny zostawial rachunek, wciskajac go za licznik, z dopiskiem pilne, bo kara grozi. Uparty byl, ale trudno sie dziwic, mial prowizje od zaplaconego od reki rachunku. Wsciekl sie, to nieraz i wyzywal mieszkancow od najgorszych, ze wpuszczono holote do takiej porzadnej kamienicy, w psich budach powinno to mieszkac, a jeszcze im prad dali do swiecenia.
    - W ciemnosciach siedzta, takie owakie! Albo swieczkami se swiecta!- slychac go bylo jeszcze na podworzu.
    Nic to jednak w porownaniu z klotniami, ktore wybuchaly po jego odejsciu, gdy mozna bylo byc pewnym, ze chodzi juz po nastepnej ulicy. Pierwszy, kto sie dorwal do rachunku, wywolywal wszystkich z mieszkan. Raz bylem swiadkiem takiej awantury. Wrocilem wlasnie z zajec, a tu rejwach na naszym pietrze. Ktos niemal skamlal:
    - Ja mam placic?! Ja mam placic?! A za co?! Pozno przychodze i od razu klade sie spac!
    - Pokaz no pan. - Ktos mu wyrwal ten rachunek z reki. - Kto tyle wypalil?! Kto tyle wypalil, do jasnejcholery?! Bo ja nie! U mnie wszystkie zarowki dwudziestki piatki!
    Ktos wyrwal i jemu ten rachunek z reki.
    - O, nie, jebana! Grosza nie zaplace! Niech tak skonam! W zeszlym miesiacu polowa tego bylo.
    - To ile tam jest? - ktos sie dopytywal. A ze wszystkich mieszkan juz powychodzili.
    - Moze licznik zepsuty? Zglosic, niech wymienia.
    - Co zepsuty. Grzeja tu grzalkami wode na herbate, to ile naciagnie.
    - A pan masz piecyk elektryczny i nogi grzejesz, bo panu marzna. Nie slyszalem, jak pan sie skarzyl do sasiadki?
    - Ja nogi?! Ja nogi?! Ty chamie! Ja okna otwieram, bo mi jest goraco! To ta pani ciagle pierze klientom i prasuje. - Wskazal na nasza gospodynie, ktora struchlala, nie odezwala sie ni slowem. - Ona tak naciaga.
    - A tamci spod trojki siedza calymi nocami i zabawki jakies robia- ktos probowal wziac gospodynie w obrone, bo po tej samej stronie klatki mieszkal.
    Ktos sie w koncu wsciekl i niemal ryknal:
    - A niech was wszystkich! Placic po rowno, jak byla umowa!
    - Jaka umowa? Umowa musi byc na pismie. Masz pan pismo? Nie masz.
    Wcisnal sie wreszcie w te meska zajadlosc jakis piskliwy glos kobiecy:
    - Musi sie wtracic jakas sila wyzsza, bo nigdy nie bedzie sprawiedliwie. Ja mam po rowno? A ja prawie nigdy nie swiece. Z wieczora zawsze sie modle. Modlitwa po ciemku najpredzej trafia do Boga. I potrzebuje tyle swiatla, zeby sie umyc i rozebrac.
    - Sprawiedliwie, droga pani, jest po rowno, musi pani wiedziec. I nie trzeba sily wyzszej. Za taka sprawiedliwosc krew przelewalismy.
    Ktos az sie zapienil z powodu tej przelewanej krwi:
    - Pan przelewal krew, donoszac na innych! Mysli pan, ze nie wiemy?
    Tamten slowem sie juz nie odezwal.
    - Po rowno, to trzeba by sprawdzic w meldunku, ile w jakim mieszkaniu mieszka. U tego pana- jakas kobieta wskazala kogos- cala zgraja mieszka, ze niby rodzina. I tylko pija, w karty graja. Nie slysze? Slysze. Kto ma dzisiaj taka rodzine. A ja jestem wdowa i tylko z corka.
    - Do pani corki tez sie zlaza co noc. Jeszcze jeden nie zejdzie, a juz drugi stuka. Tez slysze.
    Moze by cos odszczeknela, bo pyskata byla, gdyby ktorys z mezczyzn nie zarechotal:
    - Na corunie lepiej nie patrzyc, bo opadnie. To i nie musza swiecic.
    Poruszylo to kobiete do zywego, zapiszczala, na ile glos jej pozwolil:
    - A wy psiekrwie! Wyrodki! Zboczence! Nawet wdowienstwa nie uszanuja! A nieboszczyk moj nie chlal z wami?! Przez to umarl. Moj Jezu! Moj Jezu!
    Nie wiem, jak po takich klotniach dochodzili do zgody. W kazdym razie kiedy tam mieszkalem, nie zdarzylo sie, aby kiedykolwiek wylaczono prad (...) »

    --
    Pragnienia sa nieskonczone, ale zycie jest najwazniejsze.
  • pitupitt 25.08.19, 10:46
    OJP, chce Ci się bawić w takie pierdoły? Chyba faktycznie własnego życia w realu nie masz, skoro żyjesz czyimś, w dodatku nie do końca prawdziwym😕

    --
    Z zasady nie wchodzę dwa razy do tego samego wątku, więc prawdopodobieństwo, że przeczytam wasze "cięte" riposty, jest żadne big_grin
  • minniemouse 26.08.19, 00:05
    heh, nie masz talentu to zazdrościsz - ale żeby sie zapluwać aż tak, Pitupitt? a fe!

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • minniemouse 26.08.19, 00:07
    Boogie, stworzyłaś cudo! big_grin big_grin big_grin czekam na ciąg dalszy,
    ja cos dopisze jak sie poczuje lepiej!

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • minniemouse 26.08.19, 00:15
    Mrs Solis - ty tez świetnie stworzyłaś z tym zdjęciem! Piataziuta, Snakelilith, Bywalec, Malia, Bergamotka - wam tez fajnie idzie - dopisowywujta sie! smile wszyscy zreszta smile to tylko zabawa smile

    (jesli kogos kto sie wpisal pominelam to przepraszam - migrene mam dzisiaj!)

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • bywalec.hoteli 26.08.19, 00:55
    Ale ja przecież nie zginąłem w tej powieści. Nie kojarzę takiego fragmentu.

    --
    Lato smile
  • mrs.solis 26.08.19, 01:10
    Hehehehe ja tylko nadaje sie do dodawania obrazkow do ksiazki , bo talentu pisarskiego u mnie nie stwierdzono tongue_out choc ziuta rozwalila mnie tym teledyskiem snejkowej z hotelarzem. Nie wiem skad ona to wynalazla, ale ubaw mialam po pachy.

    --
    http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
  • minniemouse 26.08.19, 01:22
    ale super ci wyszło, a ja akurat kończyłam ogladac B Bad!
    Bywalec- jesteś teraz nieokreślonym płciowo Hotelarzem stworzonym z gwiezdnego pylu i wygladasz jak ten niebieski alien na zdjeciu -nie miaucz i rób cos ze soba, masz taaaaakie pole do popisu!

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • minniemouse 26.08.19, 07:05
    (bania mnie strasznie dziś napieprza ale wpadło mi tosmile )

    ....

    Rosapulchra schowała do kieszeni uniformu lusterko w którym przed chwila z lubością się przeglądała. Poprawiła ognistorude loczki, grzywkę spięła nad czołem spinkami, z tylu włosy zebrała w kuc gumka, zapięła zamek pod szyja do końca, i tak odpicowana szła kontynuować zajęcia.
    Tanebo miała już z głowy. Wstawiła jeszcze dwie fotki tego niby "twardziela", hehehe, zaśmiała sie w duchu.

    https://i.imgur.com/uzgTclK.jpg?1
    https://i.imgur.com/jdbs6Fx.jpg?1

    ..i poszła w kierunku tunelu Ejektorni. - "Nawet nie wiem ile dzisiaj Bombelkow przywieźli" - rozmyślała - "wyglądało na to ze więcej niż zwykle".
    Skręciła w prawo przy mostku kapitańskim, potem w lewo kolo laboratorium X i doszła do końca długiego korytarza. Dalej mozna było już tylko zjechać winda. Przywołana winda nadjechała bezszmerowo. Wsiadła, wyjęła Ściśle Tajny kluczyk którego kopie oprócz niej posiadały tylko dwie osoby w całej stacji kosmicznej Ematka, włożyła go w nieoznakowany, udający duza śrubę zamek i w 5 sekund zjechała do Ejektorni level Vortex Infini Absolu. Wysiadła.
    Ze 30 dzieci w różnym wieku czekało w poczekalni zajęte głównie oglądaniem interaktywnym filmem sci-fi "Jaskiniowcy". Niektóre ćwiczyły granie na instrumentach muzycznych. Inne chwaliły się swoimi świadectwami z paskiem a nawet dwoma. Jeszcze inne łapczywie rzuciły sie na zabronione w domu słodycze i popijały to czekoladowym milkszejkiem. W sumie żadne nie było zainteresowane ani po co tu przyszły ani co z nimi będzie. Były to tzw Dziubdziusie których matki uważały ze są ósmym cudem świata i miały wielkie pretensje do Foruma za niepodzielanie tegoż zachwytu.
    Dziubdziusie trafiły do E-level-VIA przez Morekace, która jakkolwiek nie była Szpiegiem Specjalnym od Wyglądu, to służyła Rosapulchrze jako (również) tajny Hunter i, niezauważenie przez ematki, porywała dzieci do lat 15-tu upychane z takich czy innych powodów w oknach życia (czasami miała to być doprawdy chwila bo w ostatnim momencie nawaliła teściowa), po czym uśpione i zamknięte w klatkach wysyłała specjalnym transportem na statek Rosy.
    Za każdy transport Rosa płaciła jej swoimi błyszczącymi grubymi rudymi kołtunami.
    Morekac plotła z nich szwedzkie warkocze i wszczepiała sobie na czubku głowy. Ponieważ zapłatę za wszelkie usługi przyjmowała we włosach, miała już sporo kolorów co jej sie bardzo jako łowczyni przydawało bo bardzo się podobało dzieciom - "Morekac, a mi tez takie zrobisz? zrobisz? powiedz...!" - "Spróbuję" - obiecywała zawsze Morekac, co było półprawdą - spróbować moze by i spróbowała.

    https://i.imgur.com/ttD1Y7y.jpg?1

    Wreszcie Rosapulchra weszła do poczekalni.
    Zaklaskała w ręce i zawołała bardzo przyjemnie - "Halo!, Bombelki! Zbierać się, idziecie za mną!" - jak chciała, potrafiła być uprzedzająco mila, a w glosie mieć coś magnetycznego. Istotnie dzieci jak na komendę uszykowały się w szeregu którego ekscytującą energie wyczuwały nawet androidy obsługujące komputery. -"Może idą do Zoo oglądać elektryczne owce?" - szepnął ukradkiem Replikant1 do drugiego. - "A moze będą zwiedzać wieże Babel?" - odszepnął mu Replikant2.
    Na końcu rękawka ukryte za zakrętem były niepozorne, okrągłe drzwiczki.
    Drzwiczki już przy niewielkim uchyleniu natychmiast zasysały cokolwiek stało za nimi, a potężna grawitacja rzucała w nieprzyjazna przestrzeń z szybkością wystrzelonej z luku strzały. Kręcące się w przestrzeni bezradne cokolwiek prędzej czy później znajdował i pożerał Voldemort.
    I to do tych drzwiczek za zakrętem Rosa miała zaprowadzić radosne Bombelki...
    Czego Rosa nie wiedziała i wiedzieć nie miała, to ze od pewnego czasu Tanebo, człowiek o gołębim sercu, założył ruch kontrrewolucyjny i jego na razie mała armia pancerników "Pandemonium" zawsze czatowała z vorto-odkurzaczem, ukryta za ochronna lustrzana powłoka, na wyrzucane ze statku Bombelki i wsysała je do Pandemonium. Przeważnie udawało się uratować wszystkie. Na każdym pancerniku na zestresowane Bombelki czekał juz psycholog i stadko yorkow, maltipoo, cockapoo, chihuahuy i takie tam.
    Rosa wskazała dzieciom male drzwiczki i bardzo ciepło się uśmiechając rzekła: - "A teraz Bombelki, proszę po kolei podchodzić do drzwi...

    ......






    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • boogiecat 09.09.19, 17:34
    (...) - Ah, ten kokosowy- pomyslala kalafiorowa- Niechby byl troche mlodszy, to kto wie? Jej racjonalno- praktyczny umysl byl z nia szczery: nawet najtwardszym zawodniczkom zdarza sie maly burn out niezaleznosciowy. - Objalby mnie opiekunczo lecz dyskretnie przy wyjsciu z tramwaju, oddalajac smierdzacych smazona osmiornica i lubiacych kontakt fizyczny baskow, przeciez jestem perla wsrod tego plebsu...Chryste panie! bixente lizarazu! dios mio! co ja wygaduje?!- ocknela sie Cauli; - Czy te chore mysli nie znacza aby, ze jestem ofiara seksizmu, slaba kobieta i narcyzka w jednym?- wyparla jednak szybko te watpliwosc i odpowiedziala kokosowemu zgodnie z prawda- Trzeba by byc niedowidzacym, zeby pomyslec ze potrzebuje pomocy przy wyjsciu z tramwaju!

    Forumki z ksiezniczkowego zamku ochoczo przytaknely, dodajac ze nikt tu nie bedzie pogwalcal ksiezniczek czekajac na nich ze sniadaniem, a takiego! Mid week zazadala wrecz- Co bedzie nam jakis raczki podawal? Niech placi rachunki za prad!

    [Tylko ksiezniczki wiedzialy, ze dla rownowagi z madrymi, silnymi i niezaleznymi kobietami, potrafiacymi samodzielnie wysiasc z tramwaju, niezbedne byly ksiezniczkowe zachowania od czasu do czasu, oczywiscie jedynie dla przypomnienia sobie jak to zle byc ksiezniczka. Akceptowaly wiec zyczliwie u kolezanek drobne odchyly od niezaleznosciowej dogmy, trzymajac jednak poza zamkiem oficjalny wspolny niezaburzony front.]

    Nastepnie przescigajac sie w podawaniu przykladow swojej niezaleznosci, ustalily, ze starych kokosow trzeba by wystawiac na mroz na szybka i humanitarna smierc, niechze juz nie szerza niebezpiecznych idei. Tak, jesli cos jest prawdziwie niebezpieczne, to idee.
    ...

    Tymczasem forum wrocilo na proste, senne tory bezpiecznej banalnosci. Banalnosc nie jest zla- dzieki niej mozna wypatrzyc prawdziwe diamenty. Snyig, Snejkowa i Ganaesza odetchnely z ulga- w koncu wszelkie glupkowate energumeny przestaly zaklocac im forumowa przestrzen publiczna - « Wrzesien to zdecydowanie moja ulubiona pora roku »- westchnela z ulga i zadowoleniem Snejkowa; - Mlodziez w szkole, starzy w robocie, jest spokoj, mozna nosic twarzowe berety.
    Rzeczywiscie, nadszedl poczatek roku szkolnego i trzeba bylo isc tez na msze, pomodlic sie za patologie calego swiata- masturbujacych sie nastolatkow, zaburzonych mlodocianych lolit, za brzydkie stewardessy, grube kobiety i ich szczuplych partnerow.
    Czasu na forum brakowalo.

    Watki oscylowaly wokol tematow urodowo- szkolno- odziezowo- mezowo- obiadowych. Wszystko pod dyskretna kontrola biscotti.
    Berga jeszcze niemrawo sprobowala podtrzymac swoj wizerunek.
    Edel i lipcowa, bardziej z sentymentu niz z przekonania, wspomnialy od czasu do czasu niezgrabnie - jedna o swoim niewiarygodnie duzym biuscie w polaczeniu ze szczuplutka sylwetka, druga pogardliwie o grubych i brzydkich kobietach, ale nikt juz tym sie nie ekscytowal - wszak obie mialy ponad 35 lat, nie zagrazaly juz niczym nikomu, mogly sobie bajdurzyc do woli.
    ...

    Tak, nic juz tak nie cieszylo Minnie jak kiedys- nawet savoir vivre sniadaniowy- cos sie skonczylo, ale nie bardzo wiedziala jak sie z calego interesu wycofac. Postanowila ostatecznie sklecic na szybko historyjke o chorym ramieniu, to eleganckie wyjscie po angielsku bylo zupelnie w jej stylu.
    Siedziala sobie teraz w bujanym fotelu i bylo jej dobrze- odpalila Aldone Orlowska i oddala sie ulubionej fantazji- byc Nia, brylowac na kalifornijskim wybrzezu, ta radosc zycia, ta opalona skora, ten pelny biust i piekne wlosy... Nie szkodzi, ze inni kpia, Aldona, Aldona to ma klawe zycie!

    Aldona😍 czyli po prostu klasyk:


    « So proud to be Polish, z roku na rok coraz lepiej sie tego slucha- to piosenka o calym moim zyciu »- wzruszyla sie niespodziewanie Minnie;
    Czytajac jeden z komentarzy pod piosenka - « A u nas to sie napie*dalali na targu o jej plyty sprzedawane przez Rumunow! » - Minnie zmusila sie najpierw do zabstrahowania od wulgaryzmow, a nastepnie przypomniala sobie stadion dziesieciolecia z czasow swietnosci- czy dobrze zrobila wyjezdzajac?

    To wszystko zaszlo za daleko! Prawdziwe zycie z dala od forum sklania do niebezpiecznych refleksji. - Minnie zdecydowala wrocic z nowym odcinkiem.

    (Minnie, wroc! Jak tam ramie? Nie udawaj😈)


    --
    Pragnienia sa nieskonczone, ale zycie jest najwazniejsze.
  • piataziuta 10.09.19, 10:20
    > Forumki z ksiezniczkowego zamku ochoczo przytaknely, dodajac ze nikt tu nie bed
    > zie pogwalcal ksiezniczek czekajac na nich ze sniadaniem, a takiego! Mid week z
    > azadala wrecz- Co bedzie nam jakis raczki podawal? Niech placi rachunki za prad
    > !
    (...)
    > Rzeczywiscie, nadszedl poczatek roku szkolnego i trzeba bylo isc tez na msze, p
    > omodlic sie za patologie calego swiata- masturbujacych sie nastolatkow, zaburzo
    > nych mlodocianych lolit, za brzydkie stewardessy, grube kobiety i ich szczuplyc
    > h partnerow.

    🤣🤣🤣

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka