Dodaj do ulubionych

Tradycyjny model rodziny

18.08.19, 20:59
Nie chodzi mi nawet o małżeństwa jednopłciowe ale o samotne rodzicielstwo. W ogóle nie uważam, że należy wspierać taki model, że to najlepsze dla dziecka i że warto stanąć na głowie, żeby takie dzieciom zapewnić. Owszem, jak tak się ułoży, to super ale jeśli nie? Wychowałam się tylko z mamą, większość koleżanek i kuzynek mi zazdrościło, bo ich ojcowie byli do bani. Nie nauczyłam się dzięki temu, że męża trzeba obsługiwać, że cokolwiek mu się należy z racji płci, że cokolwiek więcej mu w związku wolno. Tak samo jak mąż, mam prawo leżeć po pracy i olewać porządki. Nie miałam problemu z nawiazywaniem kontaktów z facetami ani stworzeniem udanego związku. Jestem z mężem, bo chcę a nie muszę dla dobra dzieci. Kościółkowe podkreślanie wartości rodzinnych mnie wnerwia, bo tu nie ma czego podkreślać ani chronić. Jaka niby może być rola państwa we wspieraniu tradycyjnej rodziny? Dla mnie śmiesznie nieskuteczna. Państwo nie może sprawić, że mój mąż mnie nie zdradzi, nie zbije ani nie opuści. Państwo ma wspierać samotne rodzicielstwo a nie małżeństwa. Pomagać w odejściu od wariata a nie przekonywać, żeby z nim zostać.
Edytor zaawansowany
  • turzyca 18.08.19, 21:24
    >Jaka niby może być rola państwa we wspieraniu tradycyjnej rodziny? Dla mnie śmiesznie nieskuteczna. Państwo nie może sprawić, że mój mąż mnie nie zdradzi, nie zbije ani nie opuści.

    Zróbmy założenie, że państwu naprawdę zależy na pełnych rodzinach i używa do tego racjonalnych metod.

    Co może zrobić?

    Uzbroić ludzi w umiejętność prowadzenia dobrego małżeństwa. Oczywiście nie każdemu wyjdzie, ale łatwiej z narzędziami niż bez. Czyli po pierwsze bardzo dobre wychowanie do życia w rodzinie, oparte na podstawach naukowych, rzetelne, wieloletnie.
    Dalej: państwo nie złapie męża za rękę, ale może uzbroić Ciebie w wiedzę, jak rozwija się przemoc, a jego zmusić do kursu rozładowywania agresji, gdy tylko zacznie iść w tym kierunku.
    Jeśli małżeństwo zacznie Wam się sypać, to niech państwo oferuje łatwo dostępną pomoc, typu mediacje, psychoterapię itp
    I oczywiście wsparcie rodziny na poziomie organizacyjnym czyli bezpłatne miejsce w żłobku i przedszkolu, dobre szkoły itd
    Plus takie tam koszałki opałki jak misja telewizji publicznej pokazująca jak prowadzić szczęśliwe małżeństwo.

    --
    Entropia i chaos dnia codziennego
  • larix_decidua77 18.08.19, 21:32
    turzyca napisała
    > Uzbroić ludzi w umiejętność prowadzenia dobrego małżeństwa. Oczywiście nie każd
    > emu wyjdzie, ale łatwiej z narzędziami niż bez. Czyli po pierwsze bardzo dobre
    > wychowanie do życia w rodzinie, oparte na podstawach naukowych, rzetelne, wielo
    > letnie.
    > Dalej: państwo nie złapie męża za rękę, ale może uzbroić Ciebie w wiedzę, jak r
    > ozwija się przemoc, a jego zmusić do kursu rozładowywania agresji, gdy tylko za
    > cznie iść w tym kierunku.
    > Jeśli małżeństwo zacznie Wam się sypać, to niech państwo oferuje łatwo dostępną
    > pomoc, typu mediacje, psychoterapię itp

    Tu mogę się zgodzić.

    > I oczywiście wsparcie rodziny na poziomie organizacyjnym czyli bezpłatne miejsc
    > e w żłobku i przedszkolu, dobre szkoły itd

    Ale chodzi ci że bezpłatne tylko dla pełnych rodzin? Jeśli tak to się zupełnie nie zgadzam. Takie wsparcie powinno być raczej dla matek odchodzących od mężów. Jeśli dla wszystkich dzieci, to nie jest to już wspieranie tradycyjnego modelu rodziny.
  • turzyca 18.08.19, 22:06
    Uważam że żłobek i przedszkole dla każdego dziecka. Bo teraz z jednej strony słusznie samotni rodzice mają pierwszeństwo, ale z drugiej to wpycha ludzi w jakieś oszustwa, w nieprzyznawanie się do związku, żeby mieć szansę na miejsce. A jak się człowiek regularnie zapiera że z tym panem to nigdy nic, to jeszcze sam w to uwierzy.

    Przy czym przy całej tej dyskusji musimy doprecyzować, co rozumiemy przez tradycyjny model rodziny. Full tradycja w wersji wyidealizowanej, ojciec w pracy, matka w domu, patriarchat pełną gębą czy raczej pełną rodzinę, rodziców-małżonków, bez patchworków, bez rozstań, dramatów, szczęśliwą i stabilną.
    Jak stworzyć warunki dla pierwszej, to mniej więcej wiem, ale mnie to nie interesuje, nie będę jej hołubić. Druga wydaje mi się warta inwestycji.

    --
    Entropia i chaos dnia codziennego
  • larix_decidua77 18.08.19, 22:28
    No właśnie ci, którzy chcą promować też tego nie precyzują. Dlatego uważam, że to nie ma sensu. Pierwszy model jest dla mnie przekleństwem a drugi, wydaje mi się, że obroni się sam albo nic mu nie pomoże. To co piszesz, o możliwości wsparcia wydaje się sensowne. W praktyce jednak, rzadko który mąż, chce skorzystać z pomocy. Dla większości to ujma i robienie z nich wariata. Z bliskich mi związków, w czasie kryzysu, żaden mąż nie zgodził się na udział w psychoterapii. Przemocowcy to już w ogóle. Zdrajcy też nie. Zmusić ich? Czasem uda się kogoś zmusić ale taka terapia nie przynosi efektów.
  • turzyca 18.08.19, 23:46
    >drugi, wydaje mi się, że obroni się sam albo nic mu nie pomoże.

    Moim zdaniem spokojnie można mu pomóc. Właśnie uzbrajając w narzędzia. Sporo tych narzędzi jest, opanowanie ich bardzo pomaga w prowadzeniu związku, tylko nie zawsze jest u kogo podpatrzeć, jak ich używać. No a części rzeczy nie da się podpatrzeć, bo jednak seks jest sprawą intymną, a jego związkotwórcza rola jest ważna. Pod wpływem oksytocyny można pokochać pokrytą śluzem krewetkę przez którą cierpiało się katusze, co dopiero mówić o atrakcyjnym facecie.

    >Z bliskich mi związków, w czasie kryzysu, żaden mąż nie zgodził się na udział w psychoterapii.

    To się zmieni, jeśli takie rozwiązanie będzie popularniejsze. Nikt nie chce być odmieńcem, ale jeśli ktoś już na terapii był i pomogła, to potem kumpel też rozważy tę opcję.

    >Przemocowcy to już w ogóle. Zdrajcy też nie. Zmusić ich? Czasem uda się kogoś zmusić ale taka terapia nie przynosi efektów.

    Są kraje, gdzie taka terapia jest częścią wyroku czy elementem unikania gorszej kary. I wygląda na to, że nauczenie się pewnych fraz, nawet jeśli początkowo mechaniczne, z czasem daje spodziewany efekt.

    --
    Entropia i chaos dnia codziennego
  • larix_decidua77 19.08.19, 00:11

    > Są kraje, gdzie taka terapia jest częścią wyroku czy elementem unikania gorszej
    > kary. I wygląda na to, że nauczenie się pewnych fraz, nawet jeśli początkowo m
    > echaniczne, z czasem daje spodziewany efekt.
    >
    Mam nadzieję, moja terapeutka mówiła, że to niemożliwe.
  • ultimate.strike 19.08.19, 00:18
    Ci, którzy o tym się rozmówili to akurat sami nie mają kompletnie żadnego pojęcia, co i jak chcieliby zrobić. Ich duchowy guru to nawet obok rodziny nie leżał, chyba, że mafijnej. To takie mówienie dla mówienia, w wyniku może podniesie się 500+ dla ósmego bachora, będzie można chlać whisky zamiast wódki, a Niemcy wciąż czekają na tanią siłę roboczą, ktoś te beemy musi montować.

    --
    Kiltowa Rewolucja! Kilt sobie kup bo to już
  • biologiczny_zegar 19.08.19, 20:18
    ultimate.strike napisał:

    > Ci, którzy o tym się rozmówili to akurat sami nie mają kompletnie żadnego pojęc
    > ia, co i jak chcieliby zrobić. Ich duchowy guru to nawet obok rodziny nie leżał
    > , chyba, że mafijnej. To takie mówienie dla mówienia, w wyniku może podniesie s
    > ię 500+ dla ósmego bachora, będzie można chlać whisky zamiast wódki, a Niemcy w
    > ciąż czekają na tanią siłę roboczą, ktoś te beemy musi montować.
    >

    A propos nasz "tradycyjny" chłopski kraj nad Wisłą.

    --> Tradycyjnie pełne Domy Dziecka + tradycyjna Patologia.

    Przegląd prasy.

    --> Kombinują z 500 plus. Swoich dzieci nie wychowują, ale ręce po kasę wyciągają:


    pomorska.pl/kombinuja-z-500-plus-swoich-dzieci-nie-wychowuja-ale-rece-po-kase-wyciagaja/ar/c6-14314171

    --> Dziecko zostało odebrane rodzicom, trafiło do zakonnic. Zmarło po trzech tygodniach:

    kobieta.onet.pl/dziecko-zostalo-odebrane-rodzicom-trafilo-do-zakonnic-zmarlo-po-trzech-tygodniach/dlfc66f

    --> Polskie dzieci toną w rozpaczy.
    Coraz więcej dzieci i nastolatków ma problemy ze zdrowiem psychicznym. Liczba prób samobójczych rośnie, a samobójstwa zdarzają się nawet przed 12. rokiem życia. W kraju dramatycznie brakuje specjalistów, którzy mogliby pomóc młodym ludziom. Ale to tylko wierzchołek problemu:


    fakty.interia.pl/autor/justyna-tomaszewska-kaczmarczyk/news-polskie-dzieci-tona-w-rozpaczy,nId,3145277
    --> W 2018 r. pracownicy socjalni oraz policjanci zdecydowali o zabraniu 1130 dzieci od rodziców, którzy stosowali wobec nich przemoc:

    praca.gazetaprawna.pl/artykuly/1426402,liczba-zabranych-dzieci-od-rodzicow.html
    p. s.
    Miłej lektury życzę !
  • martishia7 19.08.19, 13:00
    > Ale chodzi ci że bezpłatne tylko dla pełnych rodzin? Jeśli tak to się zupełnie nie zgadzam. Takie wsparcie powinno być raczej dla matek odchodzących od mężów. Jeśli dla wszystkich dzieci, to nie jest to już wspieranie tradycyjnego modelu rodziny.

    W sytuacji gdy nie ma wystarczająco dużo miejsc dla wszystkich chętnych, to trzeba wprowadzać jakieś preferencje, i zazwyczaj pierwszeństwo mają rodzice samotni. Natomiast tak, dostępność do darmowej (czytaj - opłacanej z podatków) lub niedrogiej opieki żłobkowej i przedszkolnej jest mechanizmem wspierania tradycyjnej rodziny. W rodzinach, które w ogóle mają dzieci, to jest jeden z trzech najczęściej wskazywanych czynników, od których uzależniona jest decyzja o (nie)posiadaniu kolejnych dzieci - możliwość zapewnienia im opieki, pozwalającej na łączenie pracy z rodzicielstwem.

    Z punktu widzenia państwa, które chce zwiększyć dzietność (zostawmy na boku, czy to dobrze, czy źle, bo pułap prostej zastępowalności jest dla nas i tak nieosiągalny, więc o wzroście populacji nie ma nawet co myśleć; w zasadzie to, co państwo może osiągnąć, to żeby społeczeństwo nie zestarzało się piorunująco szybko, tylko troszkę wolniej, żeby problemy z tym zagadnieniem związane nie przywaliły w nas nagle i z siłą wodospadu, tylko powiedzmy - wolniej i mniej gwałtownie) istotne jest, żeby ci, którzy w ogóle mają dzieci decydowali się na 2-3 sztuki. Już dziś wiemy, że 25% kobiet z rocznika 1974 nie ma w ogóle dzieci - to rekordowo dużo od kiedy prowadzi się badania. To znaczy, że na te nędzne 1.3-1.5-1.7 dziecka na kobietę musi nastarczyć te pozostałe 75%. A tymczasem dominujący model w rodzinach które mają dzieci - to jedynacy (ponad 50%). Więc jeśli państwo chce wesprzeć model tradycyjny, rozumiany jako mama, tata i 2-3 sztuki narybku, to tak, zapewnianie usług opiekuńczych jest tym, co wspiera taki model, bo brak takowych jest poważną barierą, która powstrzymuje dzietnych przed podjęciem decyzji o kolejnych dzieciach.
  • katriel 18.08.19, 22:51
    Miejsce w żłobku to nie jest wsparcie rodziny, tylko wsparcie pracy zawodowej kobiet. Co nie jest czymś złym, po prostu innym. Wsparcie rodziny to by były długie urlopy macierzyńskie i program powrotu na rynek pracy dla matek starszych dzieci.

    --
    Ach, jaki pyszny jest szpinaczek!
    Ach, jaki pyszny jest buraczek!
    Ach, jaki brudny mam śliniaczek!
    Ach, jaki cudny niemowlaczek!
  • morekac 19.08.19, 08:40
    >Wsparcie rodziny to by były długie urlopy macierzyńskie i program powrotu na rynek pracy dla matek starszych dzieci.

    To nie jest wsparcie rodziny, tylko skazywanie kobiet na nędzę na emeryturze.
    A ględzenie na temat tego, że matka powinna być z dzieckiem w domu było powszechne, gdy zamykali żłobki i przedszkola w latach 90tych. Wtedy też drastycznie spadła dzietność (oczywiście, nie tylko z tego powodu).


    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • zofijkamyjka 19.08.19, 14:48
    katriel napisała:

    > Miejsce w żłobku to nie jest wsparcie rodziny, tylko wsparcie pracy zawodowej k
    > obiet. Co nie jest czymś złym, po prostu innym. Wsparcie rodziny to by były dłu
    > gie urlopy macierzyńskie i program powrotu na rynek pracy dla matek starszych d
    > zieci.
    o ile sie nie mylę to mamy jeden z najdłuższych urlopów macierzyńskich




    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • potworia116 18.08.19, 22:27
    Wspierać należy ludzi wychowujących dzieci. Także tych w parze, choć osobnych bardziej.
  • ninanos 18.08.19, 22:41
    Tylko ciężko zweryfikować, którzy faktycznie wychowują osobno, bo wiele osób kombinuje jak są jakieś korzyści.
    Także tez, ja uważam że kazde dziecko powinno mieć równe szanse i te wychowane w rodzinie pełnej i te w niepełnej.
  • ck2 18.08.19, 22:56
    No i trudno zweryfikować kto dzieci wychowuje, a kto tylko dzieci ma.
  • bywszy 18.08.19, 23:55
    ninanos napisała:
    > Tylko ciężko zweryfikować, którzy faktycznie wychowują osobno, bo wiele osób ko
    > mbinuje jak są jakieś korzyści.

    Myślisz, że kombinujący zrezygnują ze smartfonów? smile
  • dramatika 18.08.19, 22:47
    larix_decidua77 napisał(a):

    > Państwo nie może sprawić, że mój
    > mąż mnie nie zdradzi, nie zbije ani nie opuści.

    Moze zwiększyć wybitnie prawdopodobieństwo, że 5 razy się zastanowi, zanim to zrobi, poprzez zwyczajne pozwolenie mu na poniesienie konsekwencji. Rozpad rodziny z jego powodu = to, co przeżywają obecnie samotne matki, czyli harówa do usamodzielnienia się dziecka, bez czasu na nic innego. Nie wiem jak państwo miałoby to zrobić, w innym wątku piszę o pracy przymusowej, ale może są inne, lepsze koncepcje.
    Do tego brak realnych ułatwień dla samotnych matek, czyli tak jak teraz. Kobieta też musi mieć motywację, aby zalezało jej na trwałości małżeństwa. Po prostu zwyczajnie z tego powodu, że dziecko wychowuje się lepiej w pełnej rodzinie niż niepełnej.

    Pozostaje tylko pytanie kto by się dobrowolnie żenił, zwłaszcza faceci, skoro jeden skok w bok czy najmniejszy przejaw agresji i podzieliliby los dzisiejszych samotnych matek. Tutaj już można sobie dośpiewać samemu. Obawiam się jednak, że kwik byłby nieziemski i akcje typu seks tylko po ślubie nie mają najmniejszych szans wejść, przynajmniej w obecnej rzeczywistości, kiedy kobiety całkowicie pogubiły się w tym, co jest w ich interesie, a co nie jest.
  • larix_decidua77 18.08.19, 23:11

    > Do tego brak realnych ułatwień dla samotnych matek, czyli tak jak teraz. Kobiet
    > a też musi mieć motywację, aby zalezało jej na trwałości małżeństwa. Po prostu
    > zwyczajnie z tego powodu, że dziecko wychowuje się lepiej w pełnej rodzinie niż
    > niepełnej.

    To jest niebezpieczne uproszczenie.

    Po pierwsze nie zawsze lepiej wychować się w pełnej rodzinie, czego przykładem jestem ja i wiele moich rówieśniczek. Po drugie, zależeć musi obu stronom. Nie znam przypadku, gdy w małżeństwie się super dzieje a żona z nudów się rozwodzi. Pomijam jakieś rozpieszczone księżniczki ale one nie potrzebują wsparcia.
    Znane mi przypadki rozwodów to:
    3x alkoholizm
    4x zdrady/odejście męża
    2x przemoc fizyczna
    1 x przemoc psychiczna
    Dlaczego w tych sytuacjach, nie pomóc kobietom? Trzeba je wesprzeć, żeby szybko odeszły.
    Dodam że znam z tuzin przypadków (z trochę bardziej zamierzchłych czasów) , gdzie kobiety nie odeszły, bo nie mogły i to był ZAWSZE dla dzieci straszny dramat a nie żadna korzyść z wychowywania się w pełnej rodzinie.
    > przynajmniej w obecnej rzeczywistości, kiedy kobiety całkowicie
    > pogubiły się w tym, co jest w ich interesie, a co nie jest.
    Nie wiem o czym piszesz. Dla każdej, co innego jest w jej interesie, najważniejsze, to żeby mogły same zdecydować co to jest.
  • dramatika 18.08.19, 23:35
    larix_decidua77 napisał(a):


    > Dlaczego w tych sytuacjach, nie pomóc kobietom? Trzeba je wesprzeć, żeby szybko
    > odeszły.

    To jest leczenie objawów, a trzeba likwidować przyczyny. Czyli po pierwsze konsekwencje dla tych, którzy rozwalają rodzinę z własnej winy i to ostre konsekwencje. Micha ryżu i niech zapierdziela na dzieci i byłą żonę przez 20 lat tak, żeby nie miał nawet czasu czy ochoty żeby bawić się w zakładanie kolejnych rodzin. Od razu mu będzie bardziej zależeć, żeby małżenstwo trwało w dobrej kondycji. Oczywiście to nie jest takie proste, zwłaszcza w przypadku nałogów i generalnie słabej kondycji gospodarczej państwa, która sprzyja patologiom. Do tego średnio do wprowadzenia w sytuacji już trwającej od 50 lat rewolucji seksualnej, bo po prostu nikt nie bedzie chciał się żenić i mieć dzieci w obliczu realnej wizji odpowiedzialności mogąc mieć seks za frajer i antykoncepcję. Potrzebna byłaby w zasadzie głęboka kontrrewolucja. Bez tego Europa i USA po prostu wymrą, to jest nieuniknione. I choć bardzo cenimy sobie wolny seks czy powszechne ubezpieczenia społeczne, to już teraz widać, że to ma długofalowe katastrofalne skutki.


    > Nie wiem o czym piszesz. Dla każdej, co innego jest w jej interesie, najważniej
    > sze, to żeby mogły same zdecydować co to jest.

    Nie widzę problemu, przecież nikt nie pisze o nakazie zakładania rodzin. Ale oczywistym interesem kobiety jest to, aby gdyby chciała założyć rodzinę, to związek na niej oparty powinien być trwały i zapewniać przede wszystkim JEJ i dzieciom bezpieczeństwo. Samotne macierzyństwo zawsze będzie gorsze niż pełna rodzina i nie jest to kwestia kasy. Oczywiście wiadomo, że samotna matka z tzw. dużym kapitałem społecznym ma o wiele większą szansę stworzyć sprawnie funkcjonującą niepełną rodzinę niż doły społeczne sprawnie funkcjonującą pełną rodzinę, ale chodzi o statystykę, a ona wypada niekorzystnie dla niepełnych rodzin.
  • woman_in_love 18.08.19, 23:49
    jakiejś własnej winy. On po prostu nie mógł znieść twojego popie....nia. Bo szczerze sobie powiedzmy, ty nie jesteś normalna. Bo czy normalna kobieta w ramach hobby zajmuje się czytaniem o seksie gejowskim?
  • potworia116 19.08.19, 00:06
    Zaskakuje mnie, jak wiele osób wierzy w deklarowaną płeć Dramatiki i to rzekome samotne macierzyństwo.
  • araceli 19.08.19, 07:09
    potworia116 napisała:
    > Zaskakuje mnie, jak wiele osób wierzy w deklarowaną płeć Dramatiki i to rzekome
    > samotne macierzyństwo.

    Pisała o tym na poprzednim nicku.


    --
    Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
  • 45rtg 19.08.19, 09:59
    woman_in_love napisała:

    > jakiejś własnej winy. On po prostu nie mógł znieść twojego popie....nia. Bo szc
    > zerze sobie powiedzmy, ty nie jesteś normalna. Bo czy normalna kobieta w ramach
    > hobby zajmuje się czytaniem o seksie gejowskim?

    Tego to akurat nie rozumiem. Faceci hobbystycznie oglądają porno lesbijskie, kobiety gejowskie. Ona durna jest, ale to ma, jak raz, normalne wink
  • potworia116 18.08.19, 23:56
    Jedna spośród twoich neokonserwatywnych teorii naprawdę mnie zaintrygowała: jakież to katastrofalne długofalowe skutki ma powszechne ubezpieczenie społeczne?
  • ultimate.strike 19.08.19, 02:33
    Katastrofalne raczej nie, ale w krajach bez powszechnego dostępu do medycyny, emerytur itp. ludzie mnożą się bardziej intensywnie i o to pewnie autorce chodzi.

    --
    Kiltowa Rewolucja! Kilt sobie kup bo to już
  • dramatika 19.08.19, 07:16
    potworia116 napisała:

    > Jedna spośród twoich neokonserwatywnych teorii naprawdę mnie zaintrygowała: jak
    > ież to katastrofalne długofalowe skutki ma powszechne ubezpieczenie społeczne?

    To banalnie proste. Nikomu nie opłaca się mieć dzieci, a miłość dziecka i do dziecka to zbyt słaba motywacja zwłaszcza dla kobiety, która nie ma zadnej gwarancji, że tatuś roku nagle się nie zakocha w innej i nie zostawi jej z ochłapem nieściągalnych alimentów.
    Może w innym systemie powszechne ubezpieczenie emerytalne miałoby sens, ale nie w tym, który mamy teraz. Już teraz jest jasne, że ZUS to cywilizacyjna katastrofa w połączeniu z rewolucją obyczajową, mimo że na początku tak pięknie to wyglądało. Teraz już w zasadzie nie ma wyjścia - jak się nie uzalezni godnej starości od posiadania dzieci to zwyczajnie wymrzemy, bo już wymieramy. Oczywiście to żadna motywacja, aby "nie wymrzeć", skoro już teraz niektórzy się sterylizują z własnej woli dla dobra planety.
  • chicarica 19.08.19, 07:38
    Tak. Na tej zasadzie zrezygnujmy też z leczenia chorób u dzieci, ludzie mają więcej dzieci jeśli zakładają, że połowa z nich nie dożyje dorosłości.
    Boziuniu, ty naprawdę masz coś z deklem.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • dramatika 19.08.19, 07:50
    chicarica napisała:

    > Tak. Na tej zasadzie zrezygnujmy też z leczenia chorób u dzieci, ludzie mają wi
    > ęcej dzieci jeśli zakładają, że połowa z nich nie dożyje dorosłości.

    Nie mogłabym czegoś podobnego napisać, bo to logicznie sprzeczne. Po ch... doprowadzać do rodzenia się większej ilości dzieci, skoro i tak połowa z nich umrze.
    Nie postuluję rezygnacji z medycyny i powszechnej opieki zdrowotnej oraz nie postuluję wyganiania staruszków na mróz.
    Tak czy inaczej to i tak bicie piany, bo zwyczajnie jest za późno. Widocznie rzeczywistość jest tak skonstruowana, że po osiągnięciu pewnego etapu cywilizacja techniczna jest skazana na zagładę.
  • erzulie 19.08.19, 11:55
    dramatika napisał(a):

    > Teraz już w zasadzie nie ma wyjścia - jak się nie uzalezni godnej staro
    > ści od posiadania dzieci to zwyczajnie wymrzemy, bo już wymieramy. Oczywiście t
    > o żadna motywacja, aby "nie wymrzeć", skoro już teraz niektórzy się sterylizują
    > z własnej woli dla dobra planety.

    Nie zapomnij o nakazie pracy i zakazie wyjazdu z kraju, żeby mieć pewność, że dzieci będą utrzymywać swoich rodziców. Gdyby jednak komuś udało się uciec z tej krainy wiecznego szczęścia, niech wie, ze państwo w żaden sposób nie wspomoże jego rodziny i jak trzeba to będą zdychać pod płotem.
    Należy tez całkowicie sprywatyzować służbę zdrowia i szkolnictwo. Jeżeli ludzie będą musieli po kilkanaście godzin dziennie harować na lekarza i szkołę to nie będą myśleć o kochankach czy nowych rodzinach. Tylko tak rodziny będą się trzymać razem.
  • dramatika 19.08.19, 12:12
    erzulie napisała:


    > Nie zapomnij o nakazie pracy i zakazie wyjazdu z kraju, żeby mieć pewność, że d
    > zieci będą utrzymywać swoich rodziców. Gdyby jednak komuś udało się uciec z tej
    > krainy wiecznego szczęścia, niech wie, ze państwo w żaden sposób nie wspomoże
    > jego rodziny i jak trzeba to będą zdychać pod płotem.

    Dlaczego zakaz wyjazdu z kraju? Chyba jeszcze nie jest tak źle, przynajmniej w Polsce, że więzi międzypokoleniowe całkowicie zaniknęły i że możemy być pewni, że nastapi nowoczesna wersja wystawiania staruszków na mróz? Poza tym dla bezdzietnych mogłaby być jakaś emerytura minimalna, zeby nie zdechnąć z głodu. I tak nas to w większości czeka...
    Zresztą to i tak tylko bajania. Likwidacja ZUSu na obecnym etapie musiałaby zająć jakieś 2 pokolenia i byłyby to pokolenia poszkodowane. Raczej nie ma żadnych szans, żeby w warunkach demokratycznych to wprowadzić.

    > Należy tez całkowicie sprywatyzować służbę zdrowia

    Ależ wy lubicie rzeźbić te chochoły...


  • erzulie 19.08.19, 15:55
    Dlatego, ze w twojej szaleńczej wizji świata mężowie/dzieci mają się zajmować i łożyć na utrzymanie żon/starych rodziców, a kobiety rodzić dzieci, żeby się kraj nie wyludniał. Wraz z emigracją wszystko bierze w łeb, bo nie zmusisz człowieka żyjącego na drugim końcu świata, żeby zajmował się rodzina w Polsce, a i obywateli od emigracji nie przybywa. Jedyne wyjście to zamknąć granice i zlikwidować wszelkie zabezpieczenia socjalne. Wtedy rodziny będą się trzymały razem i będziemy żyć w wiecznej szczęśliwości. Oczywiście, ci, którzy nie zdążą uciec.
  • dramatika 19.08.19, 16:17
    erzulie napisała:

    > Jedyne wyjście to zamknąć granice i zlikwido
    > wać wszelkie zabezpieczenia socjalne. Wtedy rodziny będą się trzymały razem i b
    > ędziemy żyć w wiecznej szczęśliwości. Oczywiście, ci, którzy nie zdążą uciec.

    Przebiłaś mnie w apokaliptycznych wizjach wink
    Oczywiscie "mój" model zakłada istnienie jakichś więzi rodzinnych, międzypokoleniowych, czyii właśnie istnienie tradycyjnej rodziny, bo ona nie składa się tylko z rodziców i dzieci. Musiałby też zakładać istnienie emerytury minimalnej, to oczywiste - dla tych bezdzietnych, którzy nie uskładali na swoją emeryturę czy dla tych, których dzieci kopnęły w zad. Zresztą może można by wprowadzić coś w rodzaju przymusowej alimentacji, która teraz też przeciez istnieje, tylko w mniejszej skali, skoro mamy ZUSy (choć po prawdzie to i tak musimy finansować swoich rodziców gdy są już bardzo starzy - w dużej mierze te wszystkie ubezpieczenia to fikcja).
    Dla włodarzy Europy, a także Polski jasne jest, ze trzeba będzie się wspomagać emigrantami - innych pomysłów nie mają. I tak sobie będziemy wymierać.
  • asia_i_p 19.08.19, 08:02
    Po pierwsze - zysk w przypadku małżeństwa, które pochopnie chciało przerwać dobry związek, zostało razem, bo trudno i kosztownie się rozwieść, dogadało się i jest szczęśliwe jest sytuacją dużo rzadszą od katastrofy, kiedy słabsza strona tkwi w niszczącym związku, bo rozwód jest trudny i kosztowny. No i kolejność też nie ta - najpierw trzeba chronić od katastrof, potem zapewnić zyski.

    Po drugie - trudność rozwodu nie chroni rodziny w sensie emocjonalnym, tylko w sensie prawnym. Człowiek, który tkwi z poczuciem bycia w pułapce, niszczeje psychicznie i to na pewno nie jest ta rodzina, o którą nam chodzi.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • dramatika 19.08.19, 08:24
    asia_i_p napisała:

    > Po pierwsze - zysk w przypadku małżeństwa, które pochopnie chciało przerwać dob
    > ry związek, zostało razem, bo trudno i kosztownie się rozwieść, dogadało się i
    > jest szczęśliwe jest sytuacją dużo rzadszą od katastrofy, kiedy słabsza strona
    > tkwi w niszczącym związku, bo rozwód jest trudny i kosztowny. No i kolejność te
    > ż nie ta - najpierw trzeba chronić od katastrof, potem zapewnić zyski.
    >
    > Po drugie - trudność rozwodu nie chroni rodziny w sensie emocjonalnym, tylko w
    > sensie prawnym. Człowiek, który tkwi z poczuciem bycia w pułapce, niszczeje psy
    > chicznie i to na pewno nie jest ta rodzina, o którą nam chodzi.

    Nie wiem z czym i z kim dyskutujesz. Sama piszesz, że po pierwsze trzeba "chronić od katastrof", czyli robić wszystko, aby nie dochodziło do przemocy faceta nad kobietą w związku. Nie jest żadnym rozwiązaniem ułatwianie rozwodów i pudrowanie trupa w postaci zasiłków dla samotnych matek, choć oczywiście jak już nic nie da się zrobić, to przecież nikt nie każe kobiecie "nieść swój krzyż" przy alkoholiku czy hazardziście. Poza tym zasiłki to nie rozwiązanie, to facet powinien bulić, a nie podatnik.
  • araceli 19.08.19, 08:33
    dramatika napisał(a):
    > choć oczywiście jak już nic
    > nie da się zrobić, to przecież nikt nie każe kobiecie "nieść swój krzyż" przy a
    > lkoholiku czy hazardziście.

    Samotnej panience wydaje się, że jedyna patologia w związku to przemoc fizyczna i hazard...


    --
    Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
  • anorektycznazdzira 19.08.19, 12:29
    >Nie wiem z czym i z kim dyskutujesz.
    Ale ja wiem, z matołem, rzeczywiście szkoda czasu.


    --
    '[Zwierzęta: I to zadziała???] Nie!!! A nawet tak!!! Maurce, powiedz im. [Maurice: Tak z 50%...] by król Julian
  • asia_i_p 19.08.19, 16:48
    Ułatwianie rozwodów jest jednym ze sposobów chronienia kobiety, podobnie zasiłki dla samotnych matek. Odbierają poczucie władzy przemocowcowi i poczucie bezradności ofierze. Jedną z przyczyn, dla których facet się rozkręca, jest przekonanie, że ona na pewno nie odejdzie.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • bigzaganiacz 19.08.19, 17:00
    dbierają poczucie władzy przemocowcowi i poczucie bezradności ofierze. Jedną z

    a jesli to baba jest przemocowcem?
  • dramatika 19.08.19, 18:29
    asia_i_p napisała:

    > Ułatwianie rozwodów jest jednym ze sposobów chronienia kobiety, podobnie zasiłk
    > i dla samotnych matek. Odbierają poczucie władzy przemocowcowi i poczucie bezra
    > dności ofierze. Jedną z przyczyn, dla których facet się rozkręca, jest przekona
    > nie, że ona na pewno nie odejdzie.

    No niby tak, to oczywiste, ale to nadal tylko leczenie objawów, które co nam daje? To, że kobieta nie zdechnie pod płotem, że nie będzie bita, że jakoś sobie poradzi. To wciąż za mało, zapewnia tylko bezpieczeństwo na naprawdę elementarnym poziomie, nic więcej. Od tego nie bedzie się rodzić więcej dzieci.
    Prawdziwym celem powinno być obciążenie realną odpowiedzialnoscią mezczyzny. Ma ponosić ostre i realne konsekwencje przemocy i patologii ze swojej strony czy porzucenia rodziny. Podobnie zresztą kobieta - piszę o facecie dla ułatwienia i dlatego, ze to zwykle facet nawala, a kobieta jest stroną słabszą w rodzinie z powodów biologicznych. Problem polega na tym, że nikt nie weźmie na siebie odpowiedzialnosci, jeśli nie dostanie niczego w zamian.
  • bigzaganiacz 19.08.19, 18:36
    dziwym celem powinno być obciążenie realną odpowiedzialnoscią mezczyzny. Ma ponosić ostre i realne konsekwencje przemocy i patologii ze swojej strony czy porzucenia rodziny.

    ilosc idiotow chcacych sie bawic w rodzine na takich warunkach jest jednak raczej mocno ograniczona
  • dramatika 19.08.19, 19:22
    bigzaganiacz napisał(a):


    > ilosc idiotow chcacych sie bawic w rodzine na takich warunkach jest jednak racz
    > ej mocno ograniczona

    Najśmieszniejsze jest to, że to są całkiem normalne warunki. Faceci mają tak wywalone od tysięcy lat, że im się realna odpowiedzialność za rodzinę kojarzy z jakimiś kazamatami...
    Tutaj naprawdę potrzebne są drastyczne środki, inaczej przez następne 1000 lat kobiety będą albo niewolnicami albo łaskawie będą mogły się wyskrobać/zarobić na siebie i dzieci na kasie w biedrze.
  • alin9 19.08.19, 19:40
    Co Ty masz do gadania na temat czyichś życiowych wyborów?Śmieszne to jest takie wpierd... sie z misją w cudze życie z projekcją własnych problemów.
  • araceli 19.08.19, 07:07
    dramatika napisał(a):
    > Do tego brak realnych ułatwień dla samotnych matek, czyli tak jak teraz. Kobiet
    > a też musi mieć motywację, aby zalezało jej na trwałości małżeństwa.

    Kajdanami przykuć ją do kata!


    Swoją drogą zabawne w przypadku osoby, której opresyjne podejście do seksu byłoby uznane z automatu za winę przy rozpadzie małżeństwa wink


    > Po prostu zwyczajnie z tego powodu,
    > że dziecko wychowuje się lepiej w pełnej rodzinie niż
    > niepełnej.

    Jasne - w rodzinie trzymanej na siłę, gdzie ludzie muszą ze sobą być choć się nienawidzą

    Miałam w bliskiej rodzinie taki przypadek - obie córki wyszły z problemami, młodsza rzuciła się do małżeństwa z pierwszym, który ją chciał w w wieku 19 lat. Przed 30-tką była już po rozwodzie.



    --
    Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
  • dramatika 19.08.19, 07:29
    araceli napisała:


    > Kajdanami przykuć ją do kata!

    Oczywiście w zerojedynkowym świecie półmózga istnieją tylko dwa modele: opresyjny patriarchat albo dziecko wychowywane przez placówki, a matka do roboty na taśmę. Tak czy inaczej w obu modelach najlepiej wychodzą na tym tatusiowie roku lejący po mordach albo mający niezbywalne prawo do wypisania się z układu, bo tak.
    Nic dziwnego, że wymieramy, skoro kobiety zwyczajnie widzą, ze z jednego kanału wpadły w drugi, tym razem zgotowany przez postępowców, nieprzypadkowo w rodzaju męskim.
  • araceli 19.08.19, 07:31
    dramatika napisał(a):
    > Oczywiście w zerojedynkowym świecie półmózga istnieją tylko dwa modele:

    "Półmózg" o którym piszesz jest lewaczką w partnerskim, lewackim związku, opartym na szacunku, w którym obie strony są bo chcą a nie dlatego, że je ktoś przykuł.

    Naprawdę - POLECAM.




    --
    Emigrancka troska o ojczyznę:
    araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
    black_halo: Na zlosc tobie spale.
  • dramatika 19.08.19, 07:58
    araceli napisała:


    > "Półmózg" o którym piszesz jest lewaczką w partnerskim, lewackim związku, opart
    > ym na szacunku, w którym obie strony są bo chcą a nie dlatego, że je ktoś przyk
    > uł.

    A najlepsze jest to, że tyłki podcierać wam będą także dzieci samotnych matek.
  • araceli 19.08.19, 08:02
    dramatika napisał(a):
    > A najlepsze jest to, że tyłki podcierać wam będą także dzieci samotnych matek.

    ?????? A tak sobie Piepe pierdolnie od czapy big_grin


    Oczywiście do kwestii toksycznego środowiska wychowawczego utrzymywanej na siłę "rodziny" się nie odniosłaś bo do tezy nie pasuje big_grin


    --
    - What if people try to corroborate all this information?
    - Don't worry. They won't.
  • dramatika 19.08.19, 08:17
    araceli napisała:


    > ?????? A tak sobie Piepe pierdolnie od czapy big_grin

    A co, masz jakieś dzieci, czy tak sobie pierd..isz od czapy o dobrodziejstwach powszechnego systemu emerytalnego i "związkach opartych na szacunku", które społeczeństwu potrzebne są jak rybie rower w sytuacji, w której na starość trzeba będzie ponosić koszty podcierania wam tyłków?


    > Oczywiście do kwestii toksycznego środowiska wychowawczego utrzymywanej na siłę
    > "rodziny" się nie odniosłaś bo do tezy nie pasuje big_grin

    Po ch... mam się odnosić do twoich wniosków z czegoś, czego nie napisałam? Widzisz gdzieś mój postulat, aby tolerować przemoc w małżeństwie/rodzinie czy jak zwykle zobaczyłaś coś w szklanej kuli?
  • araceli 19.08.19, 08:32
    dramatika napisał(a):
    > "związkach opartych na szacunku", które społeczeństwu potrzebne są jak rybie rower

    Pojebanie level prawacka psycholka smile Jasne - społeczeństwu jest potrzebny terror i kupczenie d..ą.


    > Po ch... mam się odnosić do twoich wniosków z czegoś, czego nie napisałam?

    Ja napisałam - ty się nie odniosłaś. Toksyczna rodzina to nie zawsze przemoc fizyczna - ale skąd samotna panienka, która nigdy nie była w związku może o tym wiedzieć?


    --
    Gdzie wszyscy myślą tak samo - nikt nie myśli zbyt wiele.
  • dramatika 19.08.19, 08:44
    araceli napisała:

    > Jasne - społeczeństwu jest potrzebny terr
    > or i kupczenie d..ą.
    > Toksyczna rodzina to nie zawsze przemoc fi
    > zyczna - ale skąd samotna panienka, która nigdy nie była w związku może o tym w
    > iedzieć?

    Kolejny stek bzdur ze szklanej kuli. Nie piszę ani o terrorze, ani o "kupczeniu d..ą", nie popieram przemocy w żadnej formie i gów..o wiesz czy byłam w związkach czy nie byłam.
    Za to ty wiele piszesz o lewackich dobrodziejstwach w postaci ZUSu, sama nic do systemu nie dokładając poza "związkiem opartym na szacunku". Jeszcze tego by brakowało, żeby system opłacał wam jakieś terapie w przypadku "braku szacunku". Pokłony powinnaś bić takim osobom jak ja, które samodzielnie i bez ssania systemu wychowują przyszłego podatnika, który będzie finansował wam podcieranie tyłków.
  • araceli 19.08.19, 08:52
    dramatika napisał(a):
    > Kolejny stek bzdur ze szklanej kuli. Nie piszę ani o terrorze, ani o "kupczeniu
    > d..ą",

    Piszesz. O utrudnianiu rozwodów - bądź z pojebem albo pójdziesz na ulicę w skarpetkach. O kupczeniu d..ą poprzez ubolewanie, że faceci mogą mieć seks "za free" (a przecież powinni PŁACIĆ!).


    > gów..o wiesz czy byłam w związkach czy nie byłam.

    Jakoś nie udało ci się stworzyć trwałego związku w którym mogłabyś mieć i wychowywać dzieci. Ja się temu nie dziwię - przy takim powalonym światopoglądzie nikt normalny na związek z tobą by się nie zdecydował.



    --
    Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
  • dramatika 19.08.19, 09:10
    araceli napisała:


    > Piszesz. O utrudnianiu rozwodów - bądź z pojebem albo pójdziesz na ulicę w skar
    > petkach. O kupczeniu d..ą poprzez ubolewanie, że faceci mogą mieć seks "za free
    > " (a przecież powinni PŁACIĆ!).

    Oczywiście pomijasz moje słowa o tym, że facet powinien jednocześnie być pociągnięty do odpowiedzialności w razie wyskoków (przemoc, zdrada, wypisanie się z układu bo tak), z pracą przymusową włącznie.
    Pomijasz, że obecnie mamy praktyczne połączenie największych wad systemu patriarchalnego z największymi wadami lewactwa. Czyli kobieta musi gnić przy przemocowcu, bo tutaj się wiele nie zmieniło, ale za to jak facetowi zaśmierdzą pieluchy to może się on wypisać z układu praktycznie bez zadnych konsekwencji. A wszystko to dlatego, że lewactwo zapomina o czymś tak trywialnym jak biologia i że wysłanie baby do roboty na taśmie nie ułatwia w zasadzie niczego, za to wybitnie ułatwia życie przemocowcom czy innym lekkoduchom.

    Twoje wybiórcze wycinanie tego co napisałam i dośpiewywanie sobie tego, czego nie napisałam jest już zwyczajnie nudne. A konwulsyjne przypierniczanie się do mojego światopoglądu wskazuje na ostry dysonans poznawczy - bo gdyby wszyscy zachowywali się zupełnie nie po lewacku jak ja, czyli zamiast skrobania się rodzili dzieci i je wychowywali przy pomocy tylko i wyłącznie ciężkiej pracy, to zwyczajnie świat byłby lepszym miejscem do życia. Tymczasem ty masz tylko w ofercie "związek oparty na szacunku", który wygeneruje w ostatnim etapie twojego życia więcej kosztów niż ty włożysz przez cały okres produkcyjny. Kwintesencja lewactwa - my będziemy się świetnie bawić, a murzyni niech na nas zapierniczają.
  • araceli 19.08.19, 09:19
    dramatika napisał(a):
    > Oczywiście pomijasz moje słowa o tym, że facet powinien jednocześnie być pociąg
    > nięty do odpowiedzialności w razie wyskoków (przemoc, zdrada, wypisanie się z u
    > kładu bo tak), z pracą przymusową włącznie.

    Facet - bo kobiecie za bycie poyebaną oczwyiście nic nie ma grozić - wszak powiła dzieciątko to już jej wszystko wolno - z kupczeniem d..ą na czele.

    Boszzz... twoje wypowiedzi to senny koszmar każdej matki chłopca uncertain


    > Czyli kobieta musi

    Takkkk... lewacy ją kajdanami przykuli! Oh wati! Wcale nie! Wręcz odwrotnie!
    #PieprzeniętaPiepeZnówBredzi


    > wysłanie baby do roboty na taśmie

    Kobiety ZAWSZE pracowały Bredzisławo. Z niemowlakiem na plecach.


    > bo gdyby wszyscy zac
    > howywali się zupełnie nie po lewacku jak ja, czyli zamiast skrobania się rodzil
    > i dzieci i je wychowywali przy pomocy tylko i wyłącznie ciężkiej pracy, to zwyc
    > zajnie świat byłby lepszym miejscem do życia.

    Świat stworzony z pieprzniętych Piepe jest niby.... LEPSZY?????? OJP - ty naprawdę nadajesz się tylko do psychiatryka uncertain





    --
    Gdzie wszyscy myślą tak samo - nikt nie myśli zbyt wiele.
  • potworia116 19.08.19, 10:10
    Świat stworzony przez Dramatika już był. Można o nim poczytać w literaturze realistycznej od Germinal do Wspólnego pokoju.
    Prawactwo jest jednak groźne.
  • dramatika 19.08.19, 10:45
    potworia116 napisała:

    > Świat stworzony przez Dramatika już był.

    Ta, a w którym miejscu przewidywał walkę z przemocą i realną odpowiedzialność facetów?

    Do sprawy wzięto się od du.y strony uwazając, że kobieta się wyemancypuje, jak się jej da możliwosc lepszej pracy, całkowicie pomijając aspekt biologiczny. Pracować będąc matką małego dziecka to może sobie profesor Środa 3 godziny tygodniowo na uniwersytecie. Póki co nadal, zeby się utrzymać z normalnej pracy trzeba poświęcić jej minimum 9 godzin dziennie z dojazdami, chocby były to dupogodziny w biurze. I tyle w temacie emancypacji matek małych dzieci.
    Tymczasem jednocześnie faceci zostali już na legalu pozbawieni odpowiedzialności, nawet jeśli wcześniej ich odpowiedzialność była tylko iluzoryczna. Wykpili się paroma stówami miesięcznie.

    I ja rozumiem, że nie jest łatwo wprowadzić odpowiednie prawo i ukształtować świadomość społeczną, gdy rządzą sami faceci. Sami sobie krzywdy nie dadzą zrobić. Będą kobiety poklepywać po pleckach, a w praktyce nie ma szans, aby nałożyli na siebie odpowiedzialność. Jakieś tam pierdololo w kodeksach o zamykaniu alimenciarzy w więzieniach, a w praktyce co najwyżej parę godzin na zbieraniu śmieci w parku. Pączki w maśle.

    Kobiety nie są bez szans, ale powinny wiedzieć, gdzie leży ich najsilniejsza broń, stara jak świat. Tymczasem dają się wpedzać w kolejny kanał, że mają prawo do radosnego i nieskrępowanego seksu i że już nikt nigdy nie nazwie ich dziwkami. Rzeczywiście, najwazniejsza kwestia w sytuacji, gdy nadal w praktyce mają nikle szanse na wyzwolenie się z przemocowego związku i nie grzebanie po śmietnikach, gdy się wyzwolą. Na pocieszenie mogą pociupciać tak jak faceci, między robotą na etacie a ogarnianiem samodzielnie dzieciaka.
  • araceli 19.08.19, 10:52
    dramatika napisał(a):
    > Ta, a w którym miejscu przewidywał walkę z przemocą i realną odpowiedzialność
    > facetów?

    No jak to? Przecież prawacka ideologia pstryka palcami i odpowiedzialności jest!

    Może niech do ciebie dotrze, że prawactwu, patriarchatowi, KK i całej tej ferajnie NIE ZALEŻY i NIGDY NIE ZALEŻAŁO na poprawie losu kobiet.


    > Pracować będąc matką małego dziecka

    Matki małych dzieci ZAWSZE pracowały - historyczna ignorantko. Z niemowlakiem na plecach. Przesań w końciu pierl.ć bo robisz się bezdennie nudna w swoim odyebaniu.



    > Tymczasem jednocześnie faceci zostali już na legalu pozbawieni odpowiedzialności,

    NIGDY jej nie mieli historyczna ignorantko. Czasy o których bajasz NIGDY NIE ISTNIAŁY.




    --
    Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
  • dramatika 19.08.19, 11:07
    araceli napisała:


    > Matki małych dzieci ZAWSZE pracowały - historyczna ignorantko.

    No i co z tego, niewolnico własnego mózgu z jedną działającą komórką? A to koniecznie kobieta musi zapierd...ać, skoro robiła to przez wieki? Mamy ten rozwój cywilizacyjny czy nie mamy? Moze czas, aby kobieta miała to, na co zasługuje, czyli mozliwość niepracowania przy pełnym zabezpieczeniu, jeśli tak wybierze? Na emigrantów jest, na walkę z potworem - klimatem jest, na milion innych rzeczy jest, a na cywilizowane traktowanie kobiet wiecznie nie ma. Jedyne na co może liczyć to praca na kasie zamiast w burdelu.


    > NIGDY jej nie mieli historyczna ignorantko.

    A czy ja piszę, że mieli wróżko ze szklaną kulą?? Mieli jakąś tam iluzoryczną odpowiedzialność, która w praktyce nie funkcjonowała. Czy to był powód do tego, aby już całkowicie legalizować stan faktyczny?
  • araceli 19.08.19, 11:17
    dramatika napisał(a):
    > Moze czas, aby kobieta miała to, na co zasługuje, czyli
    > mozliwość niepracowania przy pełnym zabezpieczeniu, jeśli tak wybierze?

    Jak sobie znajdziesz sponsora na to to kto ci zabroni?


    > A czy ja piszę, że mieli wróżko ze szklaną kulą?? Mieli jakąś tam iluzoryczną o
    > dpowiedzialność, która w praktyce nie funkcjonowała. Czy to był powód do tego,
    > aby już całkowicie legalizować stan faktyczny?

    Nie - to był powód, żeby zapewnić kobiecie i dziecku możliwości przeżycia i godności.

    Nie widzę powodu fundowania piekła jakie kobiety i dzieci przechodziły przez wieki bo pieprzniętej panienka nie potrafi się otrząsnąć po tym jak trafiła na jakiegoś palanta.



    --
    Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
  • dramatika 19.08.19, 11:35
    araceli napisała:


    > Nie widzę powodu fundowania piekła jakie kobiety i dzieci przechodziły przez wi
    > eki bo pieprzniętej panienka nie potrafi się otrząsnąć po tym jak trafiła na ja
    > kiegoś palanta.


    Znowu dyskusja z chochołem.
    Do jednej komórki nie dotrze, że nie trzeba się godzić na jakieś ochłapy skapujące z męskiego pańskiego stołu, tylko żądać wszystkiego. Kobieta chce pracować, to ma prawdo pracować. Kobieta chce wychowywać 10 dzieci, to facet ma zapierda..ć jak chomiczek w klatce, a jak mu nie starcza, to "związki oparte na szacunku" mają obowiazek się dokładać. Jak się facetowi znudzi zapierniczanie, to będzie jeszcze bardziej zapierniczał po rozwodzie i ma sobie z tego zdawać sprawę. Połowa przypadków alkoholizmu, hazardu i męskiego bólu dupy minęłaby jak ręką odjął.
    I wtedy dopiero może rodziłoby się więcej dzieci, czyli własnie wtedy, gdy kobieta miałaby komfort przystający do rozwoju cywilizacyjnego. Bo na razie to ma tylko niewiele lepiej od chłopki żyjącej 200 lat temu. A monogamia jako cnota powinna być jej bronią, a nie obciążeniem, jak to się dzisiaj wmawia niektórym idiotkom skaczącym jak króliczki wokół facetów, którzy na własny użytek legalizują sobie seks bez ograniczeń.
    Oczywiście jeśli w ogóle zależy nam, zeby cywilizacja techniczna przetrwała, bo póki co to nikomu zdaje się to w ogóle nie zaprzątać głowy.
  • araceli 19.08.19, 11:42
    dramatika napisał(a):
    > Do jednej komórki nie dotrze, że nie trzeba się godzić na jakieś ochłapy skapuj
    > ące z męskiego pańskiego stołu, tylko żądać wszystkiego. Kobieta chce pracować,
    > to ma prawdo pracować. Kobieta chce wychowywać 10 dzieci, to facet ma zapierda
    > ..ć jak chomiczek w klatce, a jak mu nie starcza,

    Kiedy już myślisz, że większego odpału nie da się odwalić... Mężczyzna jako niewolnik...

    Nie... tego się nie da ogarnąć. Taka przemoc, taka nienawiść, takie upodlenie bo jeden facet ja wyr..ał...






    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • dramatika 19.08.19, 12:04
    araceli napisała:

    > Mężczyzna jako niewolnik...

    No sorry, ale nie da się inaczej jak ma się w perspektywie tylko patriarchalne niewolnictwo kobiet albo pseudo emancypację z prawem do wyskrobania się albo z prawem do zapierdal...nia na kasie, zeby utrzymać siebie i dziecko, bo facet na legalu może się wypisać.
    Jeśli naprawdę nie da się inaczej, a widzę, że się nie da, no to albo my będziemy niewolnicami, albo faceci. Zresztą nikt nie mówi o tym, aby ich zmuszać do zakładania rodzin. Sprawę jednak ułatwiłoby to, gdyby kobiety nie łykały jak małpa kit prawdy objawionej, że mogą sie bezkarnie bzykać, bo na tym korzystają tylko faceci, którzy w razie wpadki powiedzą - idź i się wyskrob, albo wykpią się paroma stówami.

    Przesadzam? Nie sądzę - wystarczy spojrzeć na statystyki dzietności. Do kogo ja to jednak piszę...
  • araceli 19.08.19, 12:11
    dramatika napisał(a):
    > No sorry, ale nie da się inaczej jak ma się w perspektywie tylko patriarchalne
    > niewolnictwo kobiet albo pseudo emancypację z prawem do wyskrobania się albo z
    > prawem do zapierdal...nia na kasie, zeby utrzymać siebie i dziecko, bo facet na
    > legalu może się wypisać.
    > Jeśli naprawdę nie da się inaczej, a widzę, że się nie da, no to albo my będzie
    > my niewolnicami, albo faceci.

    Tak się W OGÓLE NIE DA. Przemoc rodzi tylko przemoc prawacka tępaczko. Sprowadzenie mężczyzn do roli niewolników to prosty przepis na krwawą rewolucję i wychylenie wahadła w drugą stronę.

    Większość społeczeństwa dąży do równowagi - przypadki takie jak twoje to wyjątki a nie reguła. Rozpierdalać całe społeczeństwo bo jakieś facet puścił cię w trąbę??? Oł łał!

    --
    Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
  • dramatika 19.08.19, 12:22
    araceli napisała:


    > Większość społeczeństwa dąży do równowagi - przypadki takie jak twoje to wyjątk
    > i a nie reguła. Rozpierdalać całe społeczeństwo bo jakieś facet puścił cię w tr
    > ąbę??? Oł łał!

    Ja akurat poradziłam sobie całkiem nieźle, więc wbrew twojemu chciejstwu nie mam żadnej traumy. Traumę to powoduje u mnie obserwacja zidiocenia kobiet, które dobrowolnie dają się wprowadzać w inną wersję kanału. A już szczytem jest wymachiwanie transparentami na jakichś gejowskich paradach - rzeczywiscie, kwintesencja feministycznych interesów, aby dać facetom pełną akceptację bzykania się miedzy sobą.
    No i co, rewolucję społeczną to można było wprowadzac, jak facetom zachciało się bzykać bez konsekwencji, ale już kontrrewolucji prawdziwie prokobiecej to nie można, bo komuś będzie przykro? Ech, energii i woli walki to pseudofeministkom starcza tylko po to, żeby robić z siebie wrzeszczące idiotki na ulicach. A i tak ich córki skończą w burkach.
  • araceli 19.08.19, 12:39
    dramatika napisał(a):
    > Ja akurat poradziłam sobie całkiem nieźle, więc wbrew twojemu
    > chciejstwu nie mam żadnej traumy.

    Masz. Głęboką nienawiść do seksu, mężczyzn, niezdolność do tworzenia relacji. Chęć odwetu na samcach...


    > No i co, rewolucję społeczną to można było wprowadzac, jak facetom zachciało
    > się bzykać bez konsekwencji,

    ZAWSZE MOGLI BZYKAĆ BEZ KONSEKWENCJI. Pitolisz w kółko tę samą bzdurę. Ile można?




    --
    Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
  • dramatika 19.08.19, 13:10
    araceli napisała:


    > ZAWSZE MOGLI BZYKAĆ BEZ KONSEKWENCJI.

    Najczesciej musieli płacić za seks pozamałżeński, np. II RP prostytucja kwitła.
    A teraz sobie to całkowicie zalegalizowali. Prawnie, społecznie, kulturowo. I tylko kompletne przegrywy muszą jeszcze płacić.
  • araceli 19.08.19, 13:17
    dramatika napisał(a):
    > Najczesciej musieli płacić za seks pozamałżeński, np. II RP prostytucja kwitła.
    > A teraz sobie to całkowicie zalegalizowali.

    Ale ty wcale nie postulujesz kupczenia d..ą... wcaaaaleee...


    --
    Gdzie wszyscy myślą tak samo - nikt nie myśli zbyt wiele.
  • bigzaganiacz 19.08.19, 12:27

    Przesadzam? Nie sądzę - wystarczy spojrzeć na statystyki dzietności. Do kogo ja to jednak


    Nie przesadzasz tylko masz bardzo duze problemy psychiczne
  • triss_merigold6 19.08.19, 11:27
    Ma możliwość niepracowania przy małym dziecku, do tego służy urlop macierzyński, obecnie w wymiarze roku. Świadczenie jest w wysokości pensji więc ok.
    Potem również może niepracować, jeśli ma kogoś, kto ją utrzyma (mężczyzna również może nie pracować i być na utrzymaniu żony/partnerki).
  • dramatika 19.08.19, 11:42
    triss_merigold6 napisała:

    > Ma możliwość niepracowania przy małym dziecku, do tego służy urlop macierzyński
    > , obecnie w wymiarze roku. Świadczenie jest w wysokości pensji więc ok.
    > Potem również może niepracować, jeśli ma kogoś, kto ją utrzyma (mężczyzna równi
    > eż może nie pracować i być na utrzymaniu żony/partnerki).

    To jest nic, kompletnie nic. Widzisz gdzieś jakiś szalony przyrost naturalny z powodu roku macierzyńskiego? To jest raczej minimum biologiczne.
    Faceta może sobie znaleźć, jasne, ale cóż poradzi, jak nagle facetowi się znudzi? Pisałam - dzisiaj facet może się wykpić paroma stówkami. Czyli i tak musi pracowac, żeby w razie czego nie zostać na lodzie. A jak musi pracować, to co najwyżej da radę z 2 dzieci maks.
    To oczywiście nie zależy też od kasy. Samotna matka nawet z zapleczem finansowym nadal ma przechlapane ze względu na odpowiedzialność, której w praktyce z nikim nie dzieli.

  • asia_i_p 19.08.19, 16:59
    Jeszcze a propos tego, że dzieci się wychowuje lepiej w pełnej rodzinie niż niepełnej.

    Są badania dowodzące, że na rozwój emocjonalny bardzo pozytywnie wpływa posiadanie siostry. Czy wnioskujemy z tego, że należy tak dostosować system prawny, żeby ludziom zależało na spłodzeniu przynajmniej dwóch dziewczynek? Brak realnych ułatwień dla rodziców samych chłopców lub tylko jednej dziewczynki? A co w przypadku wdów/ wdowców? Nie ułatwiamy im życia, żeby je skłonić do w miarę szybkiego zawarcia kolejnego związku?

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • beataj1 18.08.19, 23:38
    Pamiętam jak koleżanka martwiła się przy okazji rozstania o to jaki przekaz pokazuje córce. Powtarzalam jej ze uczy ja ze bez faceta kobieta sobie poradzi, ze bez zwiazku mozna być szczęśliwym i wcale nie trzeba (tak jak w tych głupich memach) naprawiac zdychajacego zwiazku. Mozna pozwolic mu umrzec i dalej zyc szczesliwie.

    --
    Nie mam bałaganu. Moje rzeczy prowadzą koczowniczy tryb życia.
  • larix_decidua77 19.08.19, 00:19
    Otóż to. Znam przypadek gdzie syn patrzył na zdradzającego ojca a potem sam z radością zdradzał żonę na prawo i lewo. Ta kobieta, gdy postanowiła się rozwieść, też miała wątpliwości czy nie niszczy dzieciom życia. Powiedziałam jej wtedy, że jeśli zostanie, to pokaże synowi, że może zdradzać a córce, że można ją zdradzać. Dzieci też muszą się nauczyć, że nie wszystko im wolno i że mają prawo się bronić.
  • ultimate.strike 19.08.19, 00:22
    A ja się zapytuję, skąd ta koncepcja że to mąż zdradza? To kolejny po wyższości spodni dogmat feminizmu? Bo akurat dzisiaj czytałem, że zdradza 60% mężczyzn i 55% kobiet, czyli tak jakby po równo.

    --
    Kiltowa Rewolucja! Kilt sobie kup bo to już
  • sortfort 19.08.19, 00:37
    a ja im częściej czytam problemy różnych dziewczyn bo dziecko z jedym facetem, kolejne z innym, a i tak się kroi że drugi związek też nie przetrwa więc szykuje się trzeci "kandydat na ojca" dla dziubdziusiów i pani nie wie jak załatwić 500+ dla tego dziecka co exojca ma w kraju a jak dla tego co prawieexojca ma za granicą i czy obecny partner musi być na wniosku - to zaczynam popierać tradycyjny model rodziny.
  • larix_decidua77 19.08.19, 00:59
    Patologia zdarza się wszędzie. Co ma twoje poparcie dla takiego modelu skoro panna ma pstro w głowie?
  • ultimate.strike 19.08.19, 01:27
    No i Polska zamiast stać się państwem mlekiem i miodem płynącym stała się państwem z 500+ wpływającym.

    --
    Kiltowa Rewolucja! Kilt sobie kup bo to już
  • malia 19.08.19, 11:51
    To idąc takim tokiem myślenia pannę trzeba siłą przykuć do pierwszego ojca? Zmusić do tradycyjnego ślubu i tradycyjnej rodziny? Napisz jaszcze jak, chetnie poczytam co masz do powiedzenia oprócz słowa "popieram"
  • asia_i_p 19.08.19, 07:45
    Państwo wspiera instytucję małżeństwa z przyczyn ekonomicznych - ponieważ daje ono większe szanse, że starsi ludzie zaopiekują się sobą nawzajem i z dwóch emerytur skleją budżet, nie spadając państwu na głowę, ponieważ odpowiadają nawzajem za swoje długi, istnieje mniejsze ryzyko, że osierocą dzieci, więc one znowu nie spadną państwu na głowę. Z podobnych przyczyn wspiera wielodzietność, im więcej dzieci, tym większa szansa, że opiekę nad rodzicami załatwią we własnym gronie, bez angażowania środków państwowych. To jest czyste wyrachowanie i żadnej szczerze wyznawanej ideologii bym się tu nie dopatrywała, z drugiej strony trudno się dziwić, że państwo to robi, skoro to naprawdę oszczędza sporo pieniędzy.

    Natomiast z przyczyn moralnych państwo powinno wspierać pojedynczych obywateli w ich rolach - czyli wspierać każde rodzicielstwo zapewniać szerszy dostęp do psychologów czy instytucji asystenta rodziny, do opieki instytucjonalnej nad dziećmi, dbać o jakość tej opieki. Chronić przed przemocą w rodzinie. I rzeczywiście w obrębie tego wsparcia może tak być, że bardziej będą go potrzebowali rodzice samotni, rzeczywiście jego częścią powinno być uproszczenie procedur rozwodowych, bo umożliwianie jednemu małżonkowi blokowania rozwodu przez dłuższy czas jest niedobre dla dzieci i dla rozwodzących się też w sumie nienajlepsze. W tym miejscu się z tobą zgadzam.

    Uważam jednak, że wspieranie obywateli w ich rolach to także wspieranie w roli męża czy żony - czyli stworzenie systemu prawnego, w którym trudniej zostać ofiarą przemocy, ale także taka edukacja od poziomu szkoły podstawowej, żeby potencjalnie dobre małżeństwa nie rozpadały się przez kryzysy komunikacyjne.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • an.16 19.08.19, 10:24
    Zgadzam się w 100%. Stanowczo za dużo gloryfikowania stanu małżeńskiego i "pełnej rodziny". Często te związki są koszmarem dla kobiet i dzieci. A jeśli nie koszmarem to udręką i beznadzieją. Jednak ze względu na powszechna "promocję" takiego modelu wiele z nich trwa, choć z korzyścią dla dzieci i zon byłoby ich zakończenie.
  • hanusinamama 19.08.19, 10:30
    Serio wiekszosć twoich kolezanek miało kiepskich ojców??? Albo zyłas w jakimś dziwnym środowisku...albo fakt, ze sama jesteś bez ojca to ci pokręcił w głowie. NIe gloryfikuje ani pełnej rodziny ani małżenstwa...co nie zmienia faktu, ze dla dziecka najlepiej jak jest na miejscu i mama i tata. Ale układa się różnie...
  • araceli 19.08.19, 10:32
    hanusinamama napisała:
    > dla dziecka najlepiej jak jest na miejscu i mama i tata.

    Głupie uproszczenie - dla dziecka najlepiej mieć na miejscu zgodnych i kochających się rodziców. Tkwienie w złym układzie "dla dziecka" jest tak samo szkodliwe jak rozwód - o ile nawet nie bardziej.



    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • hanusinamama 19.08.19, 11:48
    Ja nie napisałam niczego takiego. Napisałam ze fajnie jak dziecko ma i tatę i mamę na miejscu..o ile tata i mamą chcą żyć razem. Poza tym świat nie jest czarno-biały i są sytuacje rózne i dzieci żyją w róznych rodzinach...
  • larix_decidua77 19.08.19, 11:05
    Nic mi nie pomieszało w głowie. Tak akurat wyszło. Dorastałam w PRL i pierwszej połowie lat 90. Wiele osób piło, szczególnie mężczyzn. To był też czas, gdy jeszcze bito dzieci. Cieszę się że masz inne doświadczenia i wiem, że są dobrzy ojcowie. Ale teraz jest inaczej niż kiedyś. Wszyscy ci ojcowie pracowali ale i tak byli do doopy. Wielu było po prostu alkoholikami. Być może gdybym zrobiła szerokie badania na temat wszystkich moich znajomych z tamtego okresu to proporcje byłyby inne. Ale większość tych, którzy mi się wtedy zwierzali, nie miało dobrych ojców.
  • hanusinamama 19.08.19, 12:31
    Tez miałam dzieciństwo w czasach PRLu...i jakoś ojcowie wtedy tez sie wykazywali jako opiekunowie. Byli i dobrzy ojcowie i tacy przeciętni, 2 piło....
  • anorektycznazdzira 19.08.19, 12:21
    W latach 80-90, zanim wolny rynek zrobił z tym porządek, 80% ojców chlało. Nie "piło" tylko chlało. Jeżeli Larix jest z tego pokolenia, a ja jestem, to jak najbardziej podała oczywisty fakt: większość dzieci miało fatalnych ojców, niektórzy w dzisiejszych czasach siedzieliby w pierdlu za to, co robili a do rodziny mieliby zakaz zbliżania. Ale wtedy niesienie krzyża, "taki los kobiety", "wszystkie tak mają" i "przecież to facet" było w szczytowym rozkwicie. Ja też wychowywałam się bez ojca i mnie też wiele koleżanek i kolegów powiedziało, że ja to mam dobrze i chcieliby tak jak ja. Przynajmniej troje (tyle pamiętam) powiedziało mi, że chcieliby, aby ich ojciec umarł.
    Tyle w temacie "tradycyjnej polskiej rodziny" takiej, jaka ona była w realnym świecie, a nie w sloganach.

    Araceli trafiła w sedno: dla dziecka jest dobrze, jeśli ma pełną rodzinę i ta rodzina się kocha i szanuje. MUSZĄ być spełnione oba warunki, a jeśli nie są, to powinna istnieć realna i nie gnojąca zainteresowanych opcja ewakuacji.


    --
    medal ma dwie strony: dobrą i nienajgorszą- Murakami
  • bigzaganiacz 19.08.19, 12:25
    też wychowywałam się bez ojca i mnie też wiel

    To niestety widac
  • hanusinamama 19.08.19, 13:54
    Jestem z lat 80 i jakos nie uwazam ze wiekszosc chlało albo piło..
  • lili_liliana 19.08.19, 12:43
    Mnie też wychowywała wyłącznie mama (z pomocą swoich rodziców i siostry, o czym nigdy nie zapomnę). I nie mam z tego powodu traumy, nie przeżywałam jakoś mocno braku ojca. Było ok, był dziadek, wujek więc jakiś tam męski pierwiastek się pojawiał, do tego pozytywny. Ale kiedy dziś patrzę na moje dzieci, na kontakt, jaki mają z mężem, na ich relacje, to jednak uważam (dziś, po czasie)że coś mnie ominęło. Pewnie, że gdyby ojciec był toksyczny, czy np. z łaski na uciechę widywał mnie dwa razy do roku to nie byłoby pewnie żadne wyjście. Ale trochę mi żal, że nie miałam takiego ojca, jakiego mają moje dzieci. (Dziwne, że wtedy, dorastając, jakoś nie czułam zazdrości o relację wujka z synem, a była dobra, prawidłowa, tylko dopiero dziś, patrząc na moje dzieciaki i męża czuję nie tyle zazdrość, ile poczucie, że coś jednak bezpowrotnie straciłam). Pełna rodzina o zdrowych relacjach to naprawdę coś, o co warto zawalczyć. I dobrze by było, żeby państwo pomogło ją chronić, chociażby tak, jak to proponuje Turzyca. Bo miejsca w żłobkach czy przedszkolach powinny być dla każdego dziecka, inaczej, paradoksalnie, dzieci z pełnych rodzin są - cóż, dyskryminowane w jakimś sensie. Sama mam znajomą w długoletnim konkubinacie, ale oficjalnie "samotną matkę" czwórki dzieci. I dla jej dzieci miejsce się zawsze znajdzie, a dla dzieci z pełnych rodzin już nie zawsze (mała miejscowość, dwa przedszkola, jeden żłobek).

    --
    "Ich will nicht gehorsam, gezähmt und gezogen sein/ich will nicht bescheiden, geliebt und betrogen sein/ich bin nicht das Eigentum von dir/denn ich gehör nur mir"
  • alin9 19.08.19, 15:08
    Nikt nie twierdzi,że matka i ojciec są be.Tylko do tego nie zawsze trzeba być razem.Chodzi o nieodpowiedzialne elementy.Niech nie zakładają rodziny skoro ich to przerasta.Szczesliwe,szanująca się rodziny z dziećmi były,są i będą.Potem tkwią takie panie przy mężu alkoholiku czy innym przemocowcu w imię tradycyjnego modelu rodziny.Pan rozgrzeszony bo lata do kosciolka i ma ślub .W społeczeństwie są jeszcze typy która ślub traktują,jak akt wlasnosci.



  • super_hetero_dyna 19.08.19, 13:15
    > Państwo ma wspierać samotne rodzicielstwo a nie małżeństwa.

    A niby dlaczego państwo miałoby stwarzać sytuację, w której opłaca się być samotnym rodzicem, skoro nie leży to wcale w interesie państwa? Odwrotnie - w interesie państwa leży, żeby dzieci wychowywały się w pełnych rodzinach. Owszem, wsparcie dla rodzin niepełnych z powodu śmierci jednego z rodziców - jak najbardziej. Ale nic poza tym.
  • malia 19.08.19, 13:20
    A jak pan tatuś jest przemocowcem i psychopatą i ma wyrok na dwa lata jak pewien pan Rafał P. to dziecko z takiej rodziny wsparcia już mieć nie musi?
  • larix_decidua77 19.08.19, 14:15
    W interesie państwa jest nowe, zdrowe psychicznie pokolenie a nie szeregi DDD i DDA, wychowane w pełnych rodzinach.
  • ichi51e 19.08.19, 16:39
    ... ok? Ale skad ci przyszlo do glowy ze w normalnej rodzinie zona mezowi usluguje?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • larix_decidua77 19.08.19, 18:15
    Że mi? Rozejrzyj się, większość kobiet gotuje i sprząta. Tym szczęśliwym, mężowie pomagają. Znam nawet takie, które mężom prasują i robią kanapki do pracy. Wiele robi wszystko wokół dziecka, niektóre robią także mężom kolację i kawę. Znam wielu facetów, którzy nigdy nie umyli okien ani kibla. Oczywiście zmiany idą ku lepszemu ale gdy wyprowadzałam się 20 lat temu z domu, to tworzyliśmy wyjątkową parę, szczególnie na tle poprzedniego pokolenia.
  • alin9 19.08.19, 19:11
    Każdy zakładający rodzinę robi to dobrowolnie i z myślą o trwałości.Gdy jest dobrze nikt się nie rozwodzi więc co tu wspierać?Problem pojawia się gdy małżeństwo jest fikcją.Wtedy w imię rodziny jest wspieranie tego przykrego stanu.Złe zachowania są usprawiedliwiane a ofiara postrzegana przez niektórych jako winna.Bo często na zewnątrz tacy normalni a w domu piekło.Nie każdy ma szansę na szybkie i odpowiednie wsparcie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka