Dodaj do ulubionych

Terapia i wieczne takie rady

19.08.19, 04:21
Czy to forum jest normalne? Wieczne zalecania- terapia, psycholog.
Serio te rady są od doświadczonych, korzystających?
Tyle o tym już było ze sama się powinnam zastanowić dlaczego mnie tam na jakiejś terapii jeszcze nie było?
Mam trudny czas w swoim życiu. Nie pierwszy i nie ostatni. Gdybym tak zaczęła pisać rzewne słowa i mój ból- no to będzie forumowa diagnoza=psycholog.
Na serio tak mało kto potrafi poradzić sobie sam?
A może ja jestem dziwna że wiem że sama muszę zmierzyć się ze wszystkim co mnie spotka?


--
http://supergify.pl/images/stories/impreza/tany/ballo011.gif
Edytor zaawansowany
  • anorektycznazdzira 19.08.19, 05:03
    Jak potrzebowałam, to nie poszłam do psychologa/na terapię, bo ja tylko "miałam trudny czas w życiu".
    Później żałowałam i do tej pory wiem, że głupio zrobiłam i zmarnowałam sobie kawałek życia na kopanie się z emocjonalnym koniem. Trzeba było wtedy napisać na ematce i jeszcze się trzeba było posłuchać, a nie filozofować co to ja nie zrobię.


    --
    'Daruj, ale czy mógłbyś stąd wyjść, bo to jest biznesklasa? Naprawdę, to nic osobistego, po prostu jesteśmy od ciebie lepsi.' by król Julian
  • agab51 19.08.19, 05:57
    Jak miałam traumę, to poszłam na terapię, tak forum mnie wysłało, a ja posluchalam.
    Wtedy to troche trwalo, dlugo wychodziłam na prostą, sama bym sobie nie poradzila, z czyjąś pomocą udało się. Udało! Wzmocnilam się, wiele nauczylam sie o sobie, i jest dobrze.
    Również dziś, gdy mam tak samo jak Ty, trudny czas, nie pierwszy, nie ostatni, to nadal radzę sobie.
    Ponieważ nadal bazuję na tamtych rozmowach z psychoterapuetą, mam wciąż w pamięci wszystkie rady, czy metody, jak mam reagować czy postępować itd.

    Nie kazdy " bol dupy" jest do leczenia. Czasem wystarcza przegadac z koleżanką .
    Ale czasem jest takie nagromadzenie problemów, różnych problemow, osoba powiela od dawna te same bledy , i ktoś obcy np forum, patrząc z boku i dystansu widzi to lepiej, czego nam potrzeba. I rada forum "idz na terapie" nie zawsze , a nawet zazwyczaj, nie jest od czapy.
    Nie neguj tego.

    Jeśli można sobie pomoc, to warto.


    --
    Wczoraj było za wcześnie. Jutro będzie za późno. Dzisiaj jest TEN DZIEŃ.
  • kropkacom 19.08.19, 06:59
    Jeżeli sama sobie radzisz to po co masz iść gdzieś po pomoc. Proste.
  • alicia033 19.08.19, 07:05
    tak, serio.

    Btw. terapia nie polega na tym, że ktoś (terapeuta) za ciebie coś przepracuje. To robisz sama ty i tylko ty.
    Dzięki terapeucie natomiast można skrócić czas "błądzenia we mgle" szukając sedna problemu i dróg wyjścia z niego.


    --
    volta2 o uczestnictwie angazetki w białostockim Marszu Równości:
    "a powiedz, po co tam poszłaś? jesteś lgbt+ i te wszystkie łkające licealistki też?
    czy po prostu poszłaś po to, co chciałaś dostać? niczym ten motylek na procesji w łodzi? (podobny poziom wzięcia udziału?). w podsumowaniu: chcącemu nie dzieje się krzywda."
  • miss_fahrenheit 19.08.19, 07:50
    minerallna napisała:

    > Na serio tak mało kto potrafi poradzić sobie sam?

    Myślę, że wiele osób potrafi sobie poradzić. Tylko po co całe życie udawać siłaczkę, skoro można zrobić coś lepiej i szybciej?
  • po-trafie 19.08.19, 08:17
    przezyc, przerrwac, “poradzic soboe samej” i “samej zmierzyc z wszystkim” potrafi wiekszosc osob. Malo kto umiera od “trudnego czasu w zyciu”, natomiast radzac sobie samej:
    - prawdopodobnie tracisz czas. Z czyjas pomoca efekt przychodzi szybciej;
    - osiagasz minimalny rezultat tj poradzisz sobie na tyle, ze nie umarlas, moze po jakims czasie przestajesz o danej ciezkiej sytuacji myslec, moze spisz lepiej i nie masz fizjologicznych objawow stresu.

    Terapia (jesli sie dobrze trafi) idzie duzo duzo dalej. Np ja poszlam z atakami paniki wywolywanymi konkretnym triggerem i lekkim ptsd.
    Nie tylko wyszlam z tego komplwtnie w czasie terapii ale tez:
    - nauczylam sie na przyszlosc lepiej ocebiac swoje mozliwosci i nie pakowac w bardzo trudne sytuacje jako bohaterka, ktora wytrzyma;
    - rozpoznawac sygnaly kiedy sama siebie przeciazam;
    - zwracac uwage na siebie i swoje samopoczucie.

    Jako rezultat i w domu i w zyciu osobistym zaczelam duzo wiecej delegowac, wlaczac innych w wysilek, prosic by pomoc i dawac innym okazje do wziecia odpowiedzialnosci. Zostalam w ciagu 2 lat awansowana o 3 poziomy, ludziom ktorymi zarzadzam przekazuje podejscie “przede wszystkim szabuj siebie i ludzi wkolo, nie rob z siebie meczennika” co przynosi wymierne efekty. Jestem spokojniejsza, malo co wyprowadza mnie z rownowagi, spie duzo i spokojnie, maz mowi, ze nigdy by nie uwierzyl ze mozna tyle warstw stresu z czlowieka zdjac.

    Nie sadze, zebym to wszystko osiagnela w 2 lata sama z siebie.
    To jak z cieciem wlosow: mozesz sie strzyc sama i nawet beda obciete i moze bedzie niezle.
    Ale tylko z pomoca kogos innego masz szanse na naprawde swietna fryzure. Jakos malo kto upiera sie, se chodzenie do specjslistycznego salonu jest bez sensu “bo moge sama”.

    --
    styletka.pl/blog - tyle pieknych ubran, a zycie takie krotkie...
  • pani_tau 19.08.19, 08:29
    Genialnie to podsumowalas. Dokładnie z takich względów polecam terapię z podkreśleniem, aby nie trzymać się uporczywie terapeuty, który jest niekompatybilny z pacjentem albo zwyczajnie niekompetentny.
    To jedyne zagrożeni że strony terapii - kiepski terapeuta.
  • lumeria 20.08.19, 23:55
    Albo niekompatybilny. Ten sam terapeuta może być świetny dla jednej osoby i jej problemów, a szkodliwy dla innej. Trzeba tez dobrze się dobrać z terapeutą.
  • pani_tau 16.09.19, 07:29
    Lumeria, przeczytaj moją wypowiedź, do której podpielas swoją, uśmiejesz się 🤣
  • kryzys_wieku_sredniego 19.08.19, 09:02
    Bardzo dużo osób radzi sobie świetnie bez pomocy z zewnątrz.
    Bardzo dużo osób sobie nie radzi ale jakoś ogarnia, są często toksyczni dla otoczenia albo cierpią w milczeniu a w skrajnych przypadkach popełniają samobójstwa.
    Jak już ktoś pisze to znaczy że szuka pomocy, ja nie piszę bo nie szukam, a wręcz takie jojczące osobny mnie wq.... ale wiem, że ludzie są różni.
    Najgorzej jak taka uciśniona życiem osoba zatruwa życie bliskim, a bo nie przyjeżdżasz, a bo się nie interesujesz, a no nie dzwonisz, a bo nie myślisz, a po co i tak ci nie wyjdzie, a dlaczego, a na co, jesteś beznadziejna ... i później dzieci, synowe, wnuki szukają, współmałżonkowie szukają pomocy bo ledwo sobie z sobą dają rady a tu jeszcze wampir siedzi na nich.
  • malgo21 19.08.19, 15:08
    Oo moja teściowa tak ma. Ona zawsze ze wszystkim. radzi sobie sama, psychologią gardzi bo to szarlataństwo, pomocy żadnej nie potrzebuje i nigdy nie potrzebowała. Ale każda rozmowa biegnie w kierunku jej problemów, najlepiej tych z dzieciństwa.
  • asfiksja 19.08.19, 09:10
    A czytałaś może Susan Forward "Toksyczni rodzice"? Jeśli nie to polecam, nie tylko osobom pochodzącym z rodzin dysfunkcyjnych. Tam jest takie wyraźne rozgraniczenie, że z pewnymi problemami, najcięższego kalibru (typu molestowanie seksualne przez rodzica) trzeba się zgłosić do terapeuty. Ale z wieloma innymi można sobie skutecznie radzić samemu. Oczywiście nie na zasadzie "przeczekam, aż samo przejdzie", bo niestety praca nad sobą, również ta samodzielna, zawsze boli. Nie jest to kwestia "uświadomienia sobie" czegoś tylko kwestia wdrożenia nowych reakcji, wyrobienia trwałych nawyków i często trwałej rezygnacji z czegoś, co (jak wcześniej myśleliśmy) jest warunkiem naszego szczęścia i co nam się "należy".
    Ja akurat znam osobiście kilkoro psychologów i 7/8 spośród tych osób same wymagają, moim zdaniem, terapiiwink
  • tt-tka 19.08.19, 09:28
    minerallna napisała:

    > Czy to forum jest normalne? Wieczne zalecania- terapia, psycholog.

    A co w tym nienormalnego ? Ma ktos problem, idzie do specjalisty. Moge sama wymienic uszczelke, ale do peknietej rury poprosze hydraulika, do klopotow ze skora kosmetyczke lub dermatologa, a do szwankujacej psyche - psychologa.
    Zosiosamosizm zawsze i wszedzie potrafi sie paskudnie zemscic.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • ciszej.tam 19.08.19, 09:40
    Sa tacy, ktorzy dzielnie radza sobie SAMI z bolem zebow ibupromem, paracetamolem, cieciorka w nodze, whatever.

    Gdyby przestali panikowac i racjonalizowac tchorzostwo pewnie leczyliby zeby u dentysty, jak odpowiedzialni ludzie.
  • ichi51e 19.08.19, 09:42
    Jak ze wszystkim - lozko zbudowac, ugotowac, nogi wydepilowac - co za problem?
    Ale mi kiedys kosmetyczka dobrze powiedziala jak opowiadalam ze kolezanka z siostra cale zycie same sie depiluja. “Ile one tego moga robic? 2 razy na 2 tygodnie? A ja codziennie 7...”

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • makurokurosek 19.08.19, 09:55
    Kiedyś w wielu przypadkach za psychoterapeutę robiła przyjaciółka/ktoś z rodziny . W dobie rozluźnienia więzi międzyludzkich wiele osób nie ma z kim porozmawiać o swoich problemach, duszenie tego w sobie i ciągłe udawanie, że jest świetnie mimo iż jest do dupy sprawia że wcześniej czy później dochodzi do załamania.
    To czego Polacy jeszcze do niedawna nie potrafili czyli "small talking" w obecnej chwili mamy opanowany niemal do perfekcji.
  • kropkacom 19.08.19, 11:13
    Przyjaciółka czy ktoś z rodziny jako terapeuta? Hmmm... Nie bardzo. Zwłaszcza, że terapia często dotyczy właśnie stosunków rodzinnych czy towarzyskich.
  • hungaria 19.08.19, 11:34
    I zwłaszcza że w interesie rodziców często leży zaprzeczanie problemom (rodziny dysfunkcyjne, relacje symbiotyczne, nieodcięte pępowiny itp. przypadki), a znajomi często mają podobne zniekształcenia poznawcze (bo jakoś tak się dobieramy według podobieństw).
  • makurokurosek 19.08.19, 15:24
    I właśnie o tych problemach rodzinnych rozmawiało się z zaufana przyjaciółka , to ona była ta która wysłuchała i wspierała. I tak jak psychoterapeuta nie podsuwa rozwiązań tak i przyjaciółka bardziej słuchała niż podawała gotowe rozwiązania . Teraz gdy relacje bardziej przypominają wyścig szczurów ,gdzie nie ma miejsca na przyjaźnie, nie ma też osób którym powierzamy swoje najskrytsze bolączki musimy przyjaciół zastąpić psychoterapeuta
  • kropkacom 19.08.19, 15:34
    Przyjaciel może wesprzeć w bólu czy próbować poprawić nastrój, zaprowadzić na terapię i tym podobne.
  • makurokurosek 19.08.19, 18:48
    Kumulacja małych problemów o których nie ma z kim pogadać doprowadza do sytuacji w których trudno się odnaleźć .
  • kropkacom 19.08.19, 22:48
    Pewnie też tak bywa. Tyle.
  • sumire 19.08.19, 15:40
    Przyjaciel może służyć ramieniem do wypłakania się od czasu do czasu, ale robienie sobie z bliskiej osoby powiernika w sytuacji, gdy mamy realny problem, to nie jest dobry pomysł. Są rzeczy, które łatwiej i uczciwiej powiedzieć obcemu człowiekowi, w dodatku takiemu, który jest profesjonalistą (owszem, zdarzają się szarlatani niestety) i będzie wiedział, co zrobić.
    Dobrze mieć przyjaciół, oczywiście, ale nie należy robić sobie z nich terapeutów.
  • hungaria 19.08.19, 15:44
    Ale terapia NIE polega na tym, że ktoś Cię słucha i ociera łezki. Serio, tyle już było wątków na ten temat...
  • makurokurosek 19.08.19, 19:03
    Terapia ma uzmysłowić, że w sytuacjach w których nie mam wpływu na zmianę postawy innych istotne jest moje zachowanie i wybory , bo tylko na nie mam wpływ . Ten sam efekt można uzyskać wieloma drogami . Oczywiście to tylko moje zdanie oparte ma moich obserwacjach . Ja wiąże çoraz częstsze problemy psychiczne polaków ze stresem i coraz bardziej rozluznianymi więziami międzyludzkimi zastepowanymi przez antydepresanty i psychoterapeutow.
  • sumire 19.08.19, 19:16
    Zatem twoje zdanie jest błędne.
    Bardzo wielu ludzi, którzy mają problemy ze zdrowiem psychicznym, ma je niezależnie od więzi międzyludzkich - możesz mieć szczęśliwą rodzinę, przyjaciół itepe, a jednak któregoś dnia walnie cię w pysk depresja albo taki atak paniki, że pomyślisz, że masz zawał - i nic na to nie poradzisz. To jest największe świństwo w tego typu przypadłościach, że nie bardzo da się im zapobiegać (bo nie zawsze powoduje je stres, czasami na przykład hormony albo geny, a czasami w ogóle nie wiadomo, co). Plus, terapia może sprawić, że ktoś nie spędzi reszty życia na lekach.
    A więzi międzyludzkie mogą pomóc, ale niestety nikogo nie wyleczą.
  • makurokurosek 19.08.19, 22:01
    Rozmawiamy tu o psychoterapii, depresja wymaga leczenia farmakologicznego a więc psychiatrycznego.
  • sumire 19.08.19, 22:03
    Poważnie?...
  • rosapulchra-0 16.09.19, 08:40
    Naprawdę chce ci się tracić czas na tego trolla, sumire?

    --
    A to nie wiesz, że jak kobieta "rozkłada nogi", to jej się otwiera taka czarna dziura, co zasysa z niespotykaną siłą wszystkie samce jak leci, aż po horyzont zdarzeń...? by memphis90
  • malgo21 19.08.19, 14:59
    Nie, kiedyś nie wystarczyło iść z problemem do "kogoś z rodziny", zwłaszcza jak ten problem był w rodzinie. Zamiatało się to pod dywan i przenosiło problemy na kolejne pokolenia. A to pokolenie które się wreszcie wzięło za ten problem "jakieś takie delikatne" się zrobiło, nie to co kiedyś.
  • ortolann 19.08.19, 09:58
    Różne są sprawy, forum zdalnie nie jest w stanie ocenić jaki kaliber jest akurat tej jednej opisywanej sprawy. Jak już ktoś tutaj coś pisze, wywnętrza się, skarży lub żali, to forum reaguje i radzi. Rada to podpowiedź, sugestia działania. Co można zarzucić radzie pójścia do psychologa? Na terapię? Czasem okazuje się, że to jak sobie radzimy z trudnymi sytuacjami w życiu albo z sam fakt, że one się zdarzają wynika z tego co siedzi w nas samych. I psycholog to pokaże, pomoże zrozumieć, pozwoli przestać się ze sobą szarpać. Najbliżsi chorują i umierają - z tym nic nie zrobimy. Ale już to jak na to zareagujemy wynika z nas samych. Można wpaść w nieutulony żal, w niszczącą depresję po śmierci najlbliższych. A można też przeżywać normalną, zdrową żałobę. Takie wydarzenia zmieniają życie, chyba każdemu i zawsze. Chodzi o to, żeby nie zburzyły tego życia. I tu już psycholog w niektórych przypadkach jest całkiem słusznym wyborem. Nie ma co udawać kozaka i tego dzieciaka wychowanego w PRLu, co to z kluczem na szyi, z poobijanymi kolanami, ale wyrósł na normalnego. Otóż właśnie nie zawsze wyrósł.

    --
    http://s17.rimg.info/5aa663295cabae0e0baed1538c766a3b.gif
  • aguar 19.08.19, 10:59
    Wg mnie takim klasycznym (i słusznym) przykładem, kiedy ematki wysyłają którąś na terapię, jest sytuacja trochę jak u mnie. Czyli ematka będąc dzieckiem jest źle traktowana przez rodziców, czasem też innych opiekunów, doznaje krzywdy, przemocy różnego rodzaju. Będąc nieletnią, jest zależna od tych osób więc, aby przetrwać stara się spełniać ich oczekiwania, robić wszystko, aby zasłużyć na ich względy, zadowolić, mimo, że źle ją traktują. Bo wtedy nie ma innego wyjścia. Tyle, że kiedy dorasta i przestaje być zależnym, bezradnym dzieckiem, to tego nie zauważa, nadal stara się zasłużyć na względy rodziców nie bacząc jak źle ją traktują, jest gotowa wiele poświęcić, aby poprawić im samopoczucie lub nie "zasłużyć" na reprymendę, a z drugiej strony jest ryzyko, że sama zacznie traktować własne dzieci, tak jak była traktowana, gdy była mała. Często wchodzi w relacje z osobami, które traktują ją podobnie, jak rodzice, bo to jest dla niej normą.
    Nierzadko na emamie z opisywanej historii wynika coś takiego. Tylko wtedy, jak ematki napiszą: kopnij rodziców w d..., tak samo partnera, zajmij się sobą i dziećmi - to za mało, nie są dostatecznym autorytetem. Liczą więc, że terapeuta takim będzie. To tak upraszczając.
    I jeszcze trzeba trafić na właściwego terapeutę. Niekompetentny może zaszkodzić...
    Pewnie są sytuacje, w których można sobie poradzić samemu, jakaś żałoba, choroba, utrata pracy, podczas , gdy człowiek ma dobre, zdrowe relacje z bliskimi - przypuszczam, że wtedy może wystarczyć wsparcie przyjaciół.
  • kosmos_pierzasty 19.08.19, 11:17
    Czasem można sobie poradzić samemu, czasem nie można, a czasem po prostu szkoda się męczyć, jeśli specjalista może pomóc szybciej i skuteczniej uporać się z problemami. Oczywiście, każdy sam podejmuje decyzje i ponosi ich konsekwencje.
  • larix_decidua77 19.08.19, 11:22
    Na terapię nie chodzi się do psychologa. Psychoterapeuta może ale nie musi być psychologiem. I często nie jest. Powielanie bzdury o chodzeniu na terapię do psychologa jest szkodliwe, bo czasem powoduje, że ktoś, problemami idzie do psychologa a nie do terapeuty. A psycholog nie posiada narzędzi do takiej pracy.
  • lwica_24 19.08.19, 11:27
    Hi, witaj w klubie.
    Miałam w życiu co najmniej po tyle samo trudnych i bardzo trudnych chwil , bardzo radosnych momentów, gdy byłam naprawde szczęśliwa i całe mnóstwo normalnych dni.
    W ciagu 2 tygodni ( dwóch) 2015 roku spotkało mnie tyle problemów i nieszczęść, że powinnam wyladować nie tylko u psychoterapeuty, ale wręcz w psychiatryku. Po każdym kolejnym zaciskałam zęby twierdząc, że to juz koniec tej passy po czym.... nastepowało kolejne dramatyczne zdarzenie.
    Żyję! I nawet nie jest mi xle.
  • evee1 20.08.19, 10:17
    Ale posiadanie problemów nie jest warunkiem wystarczającym do występowania problemów z psyche. Natomiast bywa często odwrotnie - u osob ze skłonnościami do problemów psychicznych ciężkie życiowe przejścia są trigerem, który chorobę uzewnętrznia.

    --
    Before internet, it was thought the cause of the collective stupidity was the lack of access to information. Well, it wasn't that.
  • black_halo 19.08.19, 13:57
    Przez wiele lat próbowałam sama, głównie dlatego, że wstydziłam się iść. Nie, że do psychologa tylko uważałam, że moje problemy są generalnie drobne i w ogóle co ja będę psychologowi super zawracać tymi bzdurami. Całe życie żyłam w poczuciu, że właściwie nic strasznego mnie nie spotkało. Naprawdę psycholog zrobiła wielkie oczy jak usłyszała co mam do powiedzenia i dodałam na koniec, że właściwie to przyszłam po potwierdzenie, że przesądza i potrzebuje kopa w dupę. Trzy miesiące i jest mi znacznie lepiej.

    --
    memphis90: Są mężczyźni, którzy chwalą się wszem i wobec, ze owszem, czasem trzasną w stół jak trzeba. Ale nie mówią przy tym, że robią to głową, kiedy probują "wstać z kolan"
  • mimbla125 19.08.19, 14:39

    > A może ja jestem dziwna że wiem że sama muszę zmierzyć się ze wszystkim co mnie
    > spotka?
    >

    Nie, ani nie jesteś dziwna (ani wyjątkowa, ani taka inna niż wszyscy...), ani nie musisz zmierzyć się ze wszystkim sama. Możesz dać sobie pomóc, to żadna ujma (i ludzie, którzy szukają pomocy nie są gorsi od Ciebie).
    Ale oczywiście możesz też się upierać przy byciu bohaterską Zosiąsamosią- tylko zawsze warto zastanowić się - dlaczego właściwie?

  • malgo21 19.08.19, 14:54
    Ale postawa Zosi Samosi która sobie zawsze poradzi (nawet kiedy inni nie potrafią i latają po jakichś terapiach) jest przecież bardzo korzystna.
  • miss_fahrenheit 19.08.19, 15:29
    Korzystna??
  • malgo21 19.08.19, 16:14
    Może powinnam napisać wygodna. Chodzi o to daje poczucie bycia lepszą od tych którzy nie dają sobie rady. Nikt nie wybiera sobie postawy której nie lubi.
  • sumire 19.08.19, 15:29
    Przynajmniej do dnia, w którym Zosia Samosia nie jest w stanie wstać z łóżka albo przestaje jeść...
  • eliksir_czarodziejski 19.08.19, 21:05
    Oczywiście że tak. Tak samo jak postawa ofiary - niewinnej i ciągle krzywdzone przez podły świat i ludzi.
  • malgo21 19.08.19, 14:51
    Nie trzeba chodzić na terapię, ale można jeśli ktoś ma taką potrzebę. I to nie jest objaw słabości, raczej wprost przeciwnie.
    Ja nie korzystałam ale nie dlatego że jestem taka superwoman co sobie zawsze poradzi sama (w przeciwieństwie do tych co to radzić sobie nie potrafią), tylko raczej dlatego że życie mnie nie złamało. Mam po prostu szczęście.
  • snakelilith 19.08.19, 14:53
    Niktórzy potrzebują faktycznie terapii, to nie ulega wątpliwości, ale wielu przydałaby się tylko refleksja, że nie są wyjątkowi, mniejsze lub większe problemy mają wszyscy, mniejsze lub większe traumy z dzieciństwa to też raczej reguła niż wyjątek i nie ma co rozdzierać szat, pławić się w swojej krzywdzie i podkręcać negatywnych emocji. Tak, wiele ludzi masochistycznie i jednocześnie egoistycznie niepotrzebnie się podkręca nierealistycznym wyobrażeniem wiecznej szczęśliwości. Problemy są by je pokonywać, ale one będą nam zawsze towarzyszyć. Jak jedne znikną, to pojawią się następne, nie ma się co łudzić, dlatego żyj, nie zamartwiaj się ciągle.
  • sumire 19.08.19, 15:11
    To nie do końca w ten sposób działa.
    Oczywiście, są ludzie, którzy wyolbrzymiają swoje nieszczęścia, ale jeśli ktoś nie radzi sobie sam, to nie radzi sobie sam i tyle. Po co się męczyć pod hasłem "nie zamartwiaj się ciągle", jeśli można poszukać pomocy?...
  • snakelilith 19.08.19, 15:21
    Dlatego napisałam, że niektórzy potrzebują faktycznie terapii, ale jak regułą staje się terapia, a ludzie dający sobie życie bez terapii niedostatecznie zdiagnozowanym wyjątkiem, to zaczyna robić się strasznie, nie uważasz?
  • sumire 19.08.19, 15:26
    Nie. Zgrywanie twardziela przed samym sobą często ma opłakane skutki, niestety. Terapia jest dla ludzi.
  • snakelilith 19.08.19, 15:50
    Zaakceptowanie, że wieczna szczęśliwość jest mrzonką, to nie granie twardziela. I osobiście nie chciałabym żyć w świecie, w którym wszyscy potrzebują terapii. Kojarzy mi się to z Scientology, albo innym totalitarnym układem, w którym wciska się ludzi w sztywne gorsety wydumanych społecznych reguł. Albo farsą w stylu Woody Allena, wieczna terapia jako styl życia dla neurotyków z wyboru.
  • sumire 19.08.19, 15:57
    Ale to nie ma nic wspólnego z wydumanymi społecznymi regułami, tylko ze zdrowiem. I nie chodzi o szczęśliwość, tylko o spokój.
    A poza tym ludzie mają bardzo różną odporność psychiczną - coś, na co jeden zareaguje wzruszeniem ramion, dla drugiego może być totalną apokalipsą. I on nie weźmie się w garść, bo nie ma co rozdzierać szat.
  • snakelilith 19.08.19, 16:15
    Dlatego dla niektórych terapia jest zbawieniem, ale jeszcze raz, nie zwalnia nas ona przed autorefleksją i wzięciem odpowiedzialności za swoje życie. I niektórym by to wystarczyło. To nie "branie się w garść", a spojrzenie na własne życie z dystansu, tak jak lubimy spoglądać i oceniać życie innych. Znasz przypowieść o nieszczęśliwej matce, która po śmierci swojego dziecka poszła do szamana, by ten przy udziale magii przyrócił jej dziecku życie? Szaman zgodził się to zrobić, pod jednym warunkiem, że kobieta znajdzie choć jedną dorosłą osobę w wiosce, które nie straciła kogoś bliskiego. Kobieta chodziła więc od domu do domu, pytała i szukała, a jednak nikogo takiego nie znalazła, a przy okazji zrozumiała, że nie jest w swoim bólu jedyna i wyjątkowa, co dało jej pewne ukojenie potrzebne do pogodzenia się z losem. Czasem trzeba zrozumieć coś samemu, a nie czekać, aż "szaman " coś nam wyjaśni.
  • verdana 19.08.19, 16:23
    Przez około pięciu lat autorefleksja i dystans do życia były moją codziennością. Przy czym nie działo się, oprócz ostatniego półtora roku, nic dramatycznego. Ot, życie jak życie. Wszyscy tak mają. Otóż jednak nie. Gdy po tych latach poszłam do psychiatry (nie na terapię, na terapię się raczej nie nadaję) i dostałam lek zrozumiałam, ze straciłam pięć lat życia, a gdybym ten dystans miała nadal, to zmarnowałabym pewnie sobie i resztę.
  • snakelilith 19.08.19, 16:35
    No ale co proponujesz? Wszyscy zapobiegawczo na terapię? Ty wysunuwasz tu teraz wnioski a posteriori, które wcale nie muszą być słuszne, bo nie sprawdzisz przypadku, kiedy poszłaś na terapię wcześniej. I faktem jest też, że niektórzy czekają za długo, ale na poważnie, co to za świat, w których wszyscy są zaburzeni i wymagają terapii? Ludze stali się wygodni i kupują sobie usługi, wielu traktuje psychoterapię w ten sposób.
  • verdana 19.08.19, 16:42
    Proponuję, aby ludzie, którym parę sób proponuje terapię, albo sami czują, ze jej potrzebują poszli do specjalisty, a nie czekali aż przejdzie.
    Nie wysuwam żadnych wnioow a posteriori, bo jeśli objawy nikną po leku, to znaczy, że należało udać sie do lekarza wcześniej. Ludzie teraz są wygodni i na przykład chodza do fizjoterapeuty, zamiast zaczekać, aż im przejdzie. I tak, bardzo wiele ludzi trafia do fizjoterapeuty, a co to za świat chorych ludzi?
  • kropkacom 19.08.19, 16:49
    Psychiatra to nie psychoterapeuta.
  • 35wcieniu 19.08.19, 16:55
    Była tu kiedyś jakaś forumka, która twierdziła że absolutnie każdemu przydałaby się terapia. Każdemu! Jak sądzę snake chodzi o to że jest to teoria z d...

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • malgo21 19.08.19, 17:22
    35wcieniu napisał(a):

    > Była tu kiedyś jakaś forumka, która twierdziła że absolutnie każdemu przydałaby
    > się terapia. Każdemu! Jak sądzę snake chodzi o to że jest to teoria z d...
    >

    To może lepiej by było obalać teorie z d.. w miejscu gdzie ktoś je głosi a nie w wątku o słusznej terapii?
  • 35wcieniu 19.08.19, 17:25
    Ale to nie jest wątek o słusznej terapii.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • malgo21 19.08.19, 17:31
    Na jakiej podstawie sądzisz że terapia jest niesłuszna?
    No i wskaż kto napisał że terapia należy się wszystkim bez wyjątku, czyli to z czym snake tak zaciekle polemizuje.
  • 35wcieniu 19.08.19, 20:03
    A z czym Ty polemizujesz, bo ogarnąć nie mogę, i gdzie napisałam że terapia jest niesłuszna? Do mnie piszesz w ogóle?

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • malgo21 19.08.19, 20:34
    Pomyliłam z wątkiem black_halo smile na swoją obronę mam to że snake pisze tam w podobnym tonie
  • snakelilith 19.08.19, 21:35
    Nie piszę tam w podobym tonie, bredzisz jak potłuczona. Nigdy nie negowałam, że black_halo nie potrzebuje terapii.
  • malgo21 20.08.19, 12:36
    Nie bredzę tylko piszę, bądź łaskawa trzymać poziom powyżej rynsztoka jak do mnie mówisz. Dużo tam insynuujesz na temat terapii, motywacji do jej podjęcia i samego przebiegu. Po prostu włączył ci się tryb "chodź tu, dziecię, ciocia Snake objaśni ci twój świat".

    Ale jak pisałam wcześniej, pomyliłam wątki i to nie miejsce na tę rozmowę. Pa!
  • snakelilith 21.08.19, 01:09
    malgo21 napisała:

    > Ale jak pisałam wcześniej, pomyliłam wątki i to nie miejsce na tę rozmowę.

    Nie tylko wątki ci się pomyliły, ale także wypowiedzi, bo nic na temat terapii tam nie insynuowałam pomylona kobieto. Piłaś, nie pisz.
  • eliksir_czarodziejski 19.08.19, 21:19
    snakelilith napisała:

    > No ale co proponujesz? Wszyscy zapobiegawczo na terapię?

    No wyobraźmy sobie nawet że wszyscy by na te terapię poszli. I co właściwie takiego strasznego by się stalo? Niebo by się zawaliło, czy co?
  • kropkacom 19.08.19, 16:27
    No ale to chyba terapia ma na celu właśnie big_grin

    "Dlatego dla niektórych terapia jest zbawieniem, ale jeszcze raz, nie zwalnia nas ona przed autorefleksją i wzięciem odpowiedzialności za swoje życie."
  • kropkacom 19.08.19, 16:42
    Znaczy terapia od niczego nie zwalnia. Chodzi właśnie o autorefleksje i wzięcie się w garść.
  • hungaria 19.08.19, 17:01
    Istota natury ludzkiej jest to, ze wielu rzeczy w sobie nie dostrzegamy albo je wypieramy, albo projektujemy na innych itd. Im kto bardziej zwichrowany, tym bardziej. Mamy okreslone filtry poznawcze, ugruntowane wyniesione z domu przekonania na swoj temat. A to moze prowadzic do wnioskow i pomyslow, ktore niekoniecznie sa trafne. I nie ma to nic wspolnego z brakiem autorefleksji. Brak autorefleksji to lykanie latami autodepresantow bez chocby checi zastanowienia sie nad przyczynami swoich problemow.
    Aha, no i chyba nikt dorosly w granicach normy psychicznej nie oczekuje od zycia wiecznej szczealiwosci.
  • sasanka4321 19.08.19, 18:28
    >Aha, no i chyba nikt dorosly w granicach normy psychicznej nie oczekuje od zycia wiecznej szczealiwosci.<

    Jestem dorola. W granicach normy psychicznej (zakladam, chociaz nie wiem, kto te norme ustala i na czym ona polega). Oczekuje od zycia wiecznej szczesliwosci. big_grin Nie jest wieczna - czasami zdarzaja mi sie przerwy. Krotkie. big_grin
  • pade 19.08.19, 18:30
    Terapia pobudza do autorefleksji a nie od niej zwalnia.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • pade 19.08.19, 18:41
    snakelilith napisała:

    > Dlatego dla niektórych terapia jest zbawieniem, ale jeszcze raz, nie zwalnia na
    > s ona przed autorefleksją i wzięciem odpowiedzialności za swoje życie. I niektó
    > rym by to wystarczyło. To nie "branie się w garść", a spojrzenie na własne życi
    > e z dystansu, tak jak lubimy spoglądać i oceniać życie innych. Znasz przypowieś
    > ć o nieszczęśliwej matce, która po śmierci swojego dziecka poszła do szamana, b
    > y ten przy udziale magii przyrócił jej dziecku życie? Szaman zgodził się to zr
    > obić, pod jednym warunkiem, że kobieta znajdzie choć jedną dorosłą osobę w wio
    > sce, które nie straciła kogoś bliskiego. Kobieta chodziła więc od domu do domu,
    > pytała i szukała, a jednak nikogo takiego nie znalazła, a przy okazji zrozumia
    > ła, że nie jest w swoim bólu jedyna i wyjątkowa, co dało jej pewne ukojenie pot
    > rzebne do pogodzenia się z losem. Czasem trzeba zrozumieć coś samemu, a nie cze
    > kać, aż "szaman " coś nam wyjaśni.

    Nie poznaję Cię.
    Wg WHO w 2020 roku depresja ma być drugą najpowszechniejszą chorobą na świecie. Zaburzenia lękowe są najczęstszymi diagnozowanymi zaburzeniami.
    Bardzo często ludzie nie mają świadomości, że na nie cierpią. Autorefleksję w takich przypadkach można sobie o kant tyłka rozbić. Zrozumienie, że życie nie jest jednym wielkim pasmem szczęścia też na nic się nie zda.


    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • snakelilith 19.08.19, 21:39
    Nie pade, tylko mam wrażenie, że wariatkowo się powoli tu robi. To, że depresja ma być drugą najpowszechniejszą chorobą na świecie, nie oznacza, że cierpi na nią każdy.
  • sumire 19.08.19, 21:49
    Snake, według badań jedna czwarta ludzi ma lub będzie miała problemy ze zdrowiem psychicznym. Mogą być niegroźne, mogą być poważne. Nie każdy, kto ma doła, ma depresję, to jest oczywiste, ale nie ma sensu deprecjonować.

    Tekst o wariatkowie trochę buraczany, btw.
  • snakelilith 20.08.19, 01:19
    sumire napisała:

    > Snake, według badań jedna czwarta ludzi ma lub będzie miała problemy ze zdrowie
    > m psychicznym.

    Skoro mówimy o 1/4, to terapia ciągle nie jest normą. Wynika z tego, że 3/4 ludzie jest w miarę zdrowa psychicznie i sobie jakoś radzi. A z tej 1/4 też nie każdy potrzebuje od razu terapii, czasem wystarczy już mniej lub bardziej samodzielnie przyswojenie sobie strategii radzenia sobie ze stresem, nauka technik odprężających i w wielu przypadkach zdrowszy styl życia, po to by podnieść tolernację na niszczące nas zewnętrzne wpływy. Ale czytając forum można odnieść wrażenie, że najprostsze sposoby traktowane są jako idiotyzm, rzadko znajdują też zwolenników. W wielu przypadkach nikt nawet na nie reaguje. Może dlatego, że wymagałyby konsekwencji? Terapia by pomogła, potrzebuje jednak też sporego wkładu, terapia to praca i jest nieraz cięższą sprawą niż powtarzanie latami tych samych błędów, ale niektórzy mylą tu terapię z czasowym łykaniem antydepresantów.
  • sumire 20.08.19, 01:49
    Znowu.
    Nie każdy potrafi samodzielnie sobie przyswoić strategię radzenia sobie ze stresem. Jako osoba żywo zainteresowana tematem, bo wiesz, jestem w tej jednej czwartej, wiem doskonale, że piguły to żaden fun, a terapia jest nierzadko trudna i przykra, a techniki pozwalające się ogarnąć są na wagę złota.
  • snakelilith 20.08.19, 02:32
    sumire napisała:

    > Znowu.
    > Nie każdy potrafi samodzielnie sobie przyswoić strategię radzenia sobie ze stre
    > sem.

    Jezus Maryja, uparłaś się, by mnie nie rozumieć? Potrafię pojąć wiecznie te same frustratki, które muszą wpisać się negująco pod każdym moim postem, ale od ciebie spodziewałam się umiejętności abstrahowania. Ile razy muszę jeszcze napisać, że nie negauję terapii jako takiej i jestem nawet zdania, że są osoby, które jej potrzebują? Ale na boginię, nie każdy i właśnie dlatego niektórym wystarczą techniki, o których pisałam. Niektórym wystarczy też zdobycie trochę wiedzy na ten temat, by samemu złapać prawidłowości, na przykład wyłapać ciągle powtarzane niekorzystne schematy, który wiodą do fałszywych wniosków i wynikającyh z tego frustracji. Przestańmy traktować ludzi jako ididotów. Jeżeli chodzi o odżywianie, paznokcie, ciuchy, urlop, alergie i inne takie, to każda ematka to specjalistka, i nie da sobie nic powiedzieć, ale nagle gdy chodzi o ich zdrowie psychiczne, to laboga, każda nagle potrzebuje pomocy specjalisty? I jeżeli ciągle jesteś zdania, że deprecjonuję ludzi korzystających z terapii, to cóż, chyba nie potrafisz zlapać dystansu i kiedy jak piszę ogólnie, ty walczysz ze swoimi kompleksami, bo nie to było moim zamiarem. Mam jednak problem, gdy przewraca się świat do góry nogami i zaburzenie traktuje jako regułę, a nawet wyróżnienie, do którego modnie się jest obecnie przyznawać, a zdrowym psychicznie ludziom zaczyna się wmawiać się, że na pewno cierpią, tylko zagryzają zęby, albo nie chcą się do swoich zaburzeń przyznać. A co do piguł, to wybacz, ale ja ma doświadczenie zawodowe w dziedzinie z pogranicza psychologii i medycyny, i znam ludzi z zaburzeniami, miałam okazję poznać masę takich ludzi i wiem, że piguły to dla bardzo wielu najprzyjemniejsza opcja, bo nie wymagająca żadnej pracy. Ludzie z natury są oporni, leniwi i niechętni do zmian. Mimo tego jestem zdania, że właśnie w nich siedzi największa siła, za to możliwości terapii są często bardzo, bardzo przeceniane.
  • sumire 20.08.19, 12:08
    snakelilith napisała:

    > Jezus Maryja, uparłaś się, by mnie nie rozumieć? Potrafię pojąć wiecznie te sam
    > e frustratki, które muszą wpisać się negująco pod każdym moim postem, ale od ci
    > ebie spodziewałam się umiejętności abstrahowania. Ile razy muszę jeszcze napisa
    > ć, że nie negauję terapii jako takiej i jestem nawet zdania, że są osoby, które
    > jej potrzebują? Ale na boginię, nie każdy i właśnie dlatego niektórym wystarcz
    > ą techniki, o których pisałam. Niektórym wystarczy też zdobycie trochę wiedzy n
    > a ten temat, by samemu złapać prawidłowości, na przykład wyłapać ciągle powtar
    > zane niekorzystne schematy, który wiodą do fałszywych wniosków i wynikającyh z
    > tego frustracji. Przestańmy traktować ludzi jako ididotów. Jeżeli chodzi o odż
    > ywianie, paznokcie, ciuchy, urlop, alergie i inne takie, to każda ematka to spe
    > cjalistka, i nie da sobie nic powiedzieć, ale nagle gdy chodzi o ich zdrowie p
    > sychiczne, to laboga, każda nagle potrzebuje pomocy specjalisty?

    Nikt tu nie twierdzi, że każda potrzebuje, natomiast jeśli uważa, że potrzebuje, to powinna skorzystać i nikomu nic do tego, choćby uważał, że to wygodnictwo. Jak ktoś wyżej napisał - mogę sobie sama podcinać włosy, ale mogę pójść do fryzjera, bo to mój czas, moja kasa, moja sprawa i jeśli od tego mogę poczuć się lepiej, to dlaczego nie.

    I jeżeli ciągl
    > e jesteś zdania, że deprecjonuję ludzi korzystających z terapii, to cóż, chyba
    > nie potrafisz zlapać dystansu i kiedy jak piszę ogólnie, ty walczysz ze swoimi
    > kompleksami

    Jakie dokładnie mam te kompleksy?

    > Mam jednak problem, gdy przewraca się świat do góry nogami i zaburzenie traktuje jako regułę, a nawet wyróżnienie,
    > do którego modnie się jest obecnie przyznawać, a zdrowym psychicznie ludziom za
    > czyna się wmawiać się, że na pewno cierpią, tylko zagryzają zęby, albo nie chcą
    > się do swoich zaburzeń przyznać.

    Ponownie. Nikt tu tak nie twierdzi. Nie wątpię, że są ludzie, którzy lubią ze swoich słabości robić tarcze ochronne czy nawet karty przetargowe, ale nie jest ich aż tak wielu.
    Natomiast to, że ludzie w ogólności czują się coraz gorzej, to jest ponury fakt. Tyle że w odróżnieniu od tego, co było 10 czy 20 lat temu, nie wstydzą się otwarcie o tym mówić. I dobrze.

    > A co do piguł, to wybacz, ale ja ma doświadcz
    > enie zawodowe w dziedzinie z pogranicza psychologii i medycyny, i znam ludzi
    > z zaburzeniami, miałam okazję poznać masę takich ludzi i wiem, że piguły to dl
    > a bardzo wielu najprzyjemniejsza opcja, bo nie wymagająca żadnej pracy.

    I ja im się wcale nie dziwię.
  • pade 19.08.19, 23:12
    snakelilith napisała:

    > Nie pade, tylko mam wrażenie, że wariatkowo się powoli tu robi. To, że depresja
    > ma być drugą najpowszechniejszą chorobą na świecie, nie oznacza, że cierpi na
    > nią każdy.

    Nie wiem jakie wątki czytasz. W tych, które ja czytałam, bardzo słusznie doradzano autorkom terapię. Dla mnie wariatkowo na forum się robi, owszem, ale od zalewu wścieklizny, agresji, od braku jakichkolwiek zahamowań, jakby tu same boty pisały a nie ludzie, którzy mają jakieś uczucia.
    Inna sprawa, że co któryś tam wątek, ale całkiem często , jest w stylu "budzę się nad ranem, zły nastrój mam od kilku miesięcy, albo i dłużej, nie radzę sobie, etc." Albo "mam kołatania serca, duszności, drętwieją mi nogi".
    To nie są wskazania do wariatkowa, ale jeden z sygnałów, że w realu jest jeszcze więcej ludzi z lękiem, depresją, którzy zaciskają zęby, biorą się w garść, póki nie wylądują na sorze.
    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • 3-mamuska 21.08.19, 05:35
    Nie poznaję Cię.
    Wg WHO w 2020 roku depresja ma być drugą najpowszechniejszą chorobą na świecie. Zaburzenia lękowe są najczęstszymi diagnozowanymi zaburzeniami.

    Hahaha spora cześć ludzi twierdzi ze na depresje łatwo dostać zwolnienie z pracy i to na dłuższy okres.

    Mnie się wydaje ze takie rzeczy się dzieją bo ludziom się wmawia ze musza być zawsze szczęśliwi. Ze życie musi być proste łatwe i przyjemne. Reklamy pokazują nam szczęśliwe rodzinki z labradorem 2 dzieci w pięknej scenerii.
    Jak człowiek ma gorszy dzień to od razu trzeba go zdiagnozować.


    Koleżance gdy zmarło dziecko lekarz próbował wmówić ze jej smutek jest nienormalny. Ze musi brać leki. A tak naprawdę żałoba ma swoje etapy.
    I smutek i ból po śmierci dziecka jest chyba naturalny, a nie niczym dziwnym.
    I nie nie chodziło o osobę która tego potrzebowała a żałoba była głęboka nie do przeskoczenia bez leków. Ale jak powiedziała ze jest jej smutno ze tęskni ze czasem płacze. Myśli o dziecku to lekarz uznał ze to nie powinno tak być. Jakoś miesiąc po śmierci to chyba naturalne emocje.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • eliksir_czarodziejski 19.08.19, 21:15
    snakelilith napisała:

    > ła, że nie jest w swoim bólu jedyna i wyjątkowa, co dało jej pewne ukojenie pot
    > rzebne do pogodzenia się z losem.

    Piękna definicja terapii grupowej, tylko wielka szkoda że nawet nie rozumiesz że ja podałaś.
  • eliksir_czarodziejski 19.08.19, 21:12
    snakelilith napisała:

    > Zaakceptowanie, że wieczna szczęśliwość jest mrzonką, to nie granie twardziela.
    > I osobiście nie chciałabym żyć w świecie, w którym wszyscy potrzebują terapii.
    > Kojarzy mi się to z Scientology, albo innym totalitarnym układem, w którym w
    > ciska się ludzi w sztywne gorsety wydumanych społecznych reguł. Albo farsą w s
    > tylu Woody Allena, wieczna terapia jako styl życia dla neurotyków z wyboru.

    Wiesz co, g... wiesz o terapii i pierdzelisz jak potluczona.
  • snakelilith 19.08.19, 21:33
    G..... to zrozumiałaś z tego co ja napisałam.
  • 3-mamuska 21.08.19, 05:14
    sumire napisała:

    > Nie. Zgrywanie twardziela przed samym sobą często ma opłakane skutki, niestety.
    > Terapia jest dla ludzi.

    Ale ona ma racje.
    W zyciu bywają problemy większe mniejsze i radzenie sobie z nimi bez pomocy psychologa to jest norma, nie granie twardziela.
    Inaczej ma się sytuacja gdy ludzie np. Tracą prace często gęsto ,bo popełniają takie same błędy ,w kontaktach międzyludzkich czy w wykonywaniu zadań, kręcąc się w koło, nie wiedza czemu tak się dzieje ,wtedy terapia jest potrzebna.
    Natomiast uważanie ze jak przejdę terapie to moje problemy znikam jak za dotknięciem różdżki jest błędem.
    I myślenie ze po terapii będę wiecznie szczęśliwa i nigdy więcej nic złego mnie nie spotka ,tez jest błędnym myśleniem. Bo życie to życie.

    Mnie się przypomina moja Kolezanka która zaczęła biegać do wróżki w końcowym etapie była u niej 2-3 razy w tygodniu żeby spytać co ja spotka i prosić o radę.
    Miała wtedy 16 lat i wierzyła ze babka da jej wskazówki na dalsze życie. A lata z każda bzdura np. Czy chłopak który na nią spojrzał będzie jej mężem.

    Tak samo jak w amerykańskich filmach leży i kmini na temat problemów życia codziennego. To nie terapia i na takie tematy to można z przyjaciółka porozmawiać.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • sumire 21.08.19, 10:01
    Ale tu nie mówimy o wróżkach, do których biegają 16-latki.
    Do znudzenia będę powtarzać, że jeden, jak go z pracy wywalą, to się otrzepie i za miesiąc będzie miał nową, a drugi popadnie w alkoholizm - odporność psychiczna ludzi jest bardzo różna i trudno mówić, co jest normą. Życie to życie, to fakt, na końcu wszyscy i tak umrzemy, ale naprawdę nie ma obowiązku wszystkim problemom samodzielnie stawiać czoła, jeśli kogoś to męczy, bo to się może źle skończyć.
  • eliksir_czarodziejski 19.08.19, 21:10
    snakelilith napisała:

    nie ma co rozdzierać szat, pławić się w swojej krzywdzie i podkręc
    > ać negatywnych emocji.

    No nie ma też sensu kombinowanie co by tu jeszcze poprawić w wygladzie i zatrzymać lecące latka, nie ma co kombinować jak dowalić komus na forum, nie ma sensu też wywyższanie się i podkreślanie swojej odrębności, "lepszosci" oraz struganie zucha co to wszystko wie lepiej, a jednak nagminnie to robisz.
  • snakelilith 19.08.19, 21:34
    Chyby z kimś mylisz, najprawdopodobniej w złasnymi urojeniami.
  • eukaliptusy 19.08.19, 22:16
    minerallna napisała:

    > Czy to forum jest normalne? Wieczne zalecania- terapia, psycholog.
    > Serio te rady są od doświadczonych, korzystających?
    > Tyle o tym już było ze sama się powinnam zastanowić dlaczego mnie tam na jakiej
    > ś terapii jeszcze nie było?
    > Mam trudny czas w swoim życiu. Nie pierwszy i nie ostatni. Gdybym tak zaczęła p
    > isać rzewne słowa i mój ból- no to będzie forumowa diagnoza=psycholog.
    > Na serio tak mało kto potrafi poradzić sobie sam?
    > A może ja jestem dziwna że wiem że sama muszę zmierzyć się ze wszystkim co mnie
    > spotka?
    >
    >

    Widzę, że pokrętnie i na opak rozważasz terapię. Może teraz do tego dojrzejesz, może za jakiś czas. To nie jest łatwa decyzja.

    Jak już tu kilka osób zauważyło, psycholog to nie terapeuta, wiec wybierz się do terapeuty.

    Osobiście zawsze byłam zadowolona z Laboratorium Psychoedukacji w Warszawie. W większych miastach mają zaprzyjaźnione ośrodki, znajdziesz na ich stronie.

    Jeśli w końcu na terapię trafisz, jedna z pierwszych rzeczy do przepracowania to twoje przekonanie, że ze wszystkim musisz radzić sobie sama. Jasne, nikt od pracy nad sobą nikt cię nie zwolni, ale to nie znaczy, że musisz być w tym sama.
    Bo wiesz, przede wszystkim strasznie ciężko tak się żyje.
    Pozdrawiam ciepło.
  • ida_listopadowa 19.08.19, 22:50
    Terapia nie polega na reaktywnym radzeniu sobie "z tym co nas spotyka". Generalnie rozne nieszczeszcia po ludziach chodza i dla zdrowego czlowieka z dobrymi podstawami lekarzem jest tutaj czas... i juz.
    Terapia jest naprawde niezbedna wtedy, gdy staje sie, a moze i powtarza, cos nietypowego dla ogolu. Kiedy nie mozesz wyjsc z kregu powrarzajacych sie schematow.
    Mam znajoma, ktora wlasnie rozwiodla sie juz drugi raz z tego samego powodu: mąż alkoholik. Ale jej partnerzy przed pierwszym slubem tez pili. I obecny dochodzacy jest strasznym moczymorda. Ona to wie, nie chce faceta alkoholika, a jednak ciagle na takich "trafia". Czemu?

    Mam kolege dobiegajacego czterdziestki. Facet jest przystojny, ogarniety, ma prace. I ma jedno marzenie: zalozyc rodzine. Marzy o dzieciach, mowi o tym ciagle. Ale kazdą ze swoich kobiet rzuca nagle i niespodziewanie. Bylo ich juz troche przez ostatnie 20 lat.
    Smuem twierdzic, ze te osoby nie moga sobie pomoc same. Nie pomoze im tez przyjaciel. Taka emocjonalnie zwiazana osoba powie "ale ty masz pecha, szukaj dalej", a to nie o to chodzi.
    Nawet jezeli ja - jako znajoma - wiem, z czego wynika ich problem, moje powiedzenie tego im nic nie zmieni. Aby z tych schematow wyjsc, musza je zrozumiec i aktywnie przepracowac pod kierunkiem kogos neutralnego.
  • bywalec.hoteli 20.08.19, 01:00
    Lepsze porady „weź się w garść” i „wszystko się ułoży”?

    --
    Lato smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka