Dodaj do ulubionych

Podejmowanie decyzji

19.08.19, 09:46
Zasady przy podejmowaniu decyzji- wymieńcie, proszę. Dajecie sobie czas na spokojną analizę? Jesteście cierpliwe? Urlop się kończy, a mnie ogarnęła przemożna chęć zrezygnowania z pracy. Z jednej z trzech wykonywanych prac. Natychmiast! Obiektywnie ta jest najciekawsza, najambitniejsza, daje lepszą kasę niż inne. Mam tam dobre relacje z ludźmi, „ odbiorcy” mojej pracy zadowoleni, szefowie szanują. Argumenty na nie: brak zastępcy, jeśli jestem chora muszę przyjść, albo nawalić- i wtedy robię ogromny problem ludziom, którzy czekali ( nawet kilka miesięcy), zorganizowali sobie transport ( w przypadku starszych ludzi), albo wolny dzień w pracy. Koszmarem jest dla mnie telefon za szkoły w trakcie pracy( bo np. dziecko źle się czuje), ponieważ jak wyżej. Zwłaszcza, że dojazd ok. 20 km w korkach. Minusem i plusem jednocześnie jest to, że muszę się do tej pracy ciągle przygotowywać, doczytywać, rozwija mnie to, ale nie daje odpoczynku. Jeśli zrezygnuję zrobie „ firmie” kłopot, żal mi ludzi, których zostawię”na lodzie”. Jednocześnie czuję się z tą pracą, jak z kamykiem w bucie. Drogie ematki, jeśli któraś z Was ma trochę czasu i jakieś sugestie w tym zakresie, poproszę. Moja rezygnacja byłaby biletem w jedną stronę. Boję się, że będę żałować.
Edytor zaawansowany
  • australijka 19.08.19, 10:31
    No wiesz, to zbyt ważna sprawa, by zabierać głos. Trzeba w czyichś butach pochodzić, jak mówią. Ostatnie zdanie wskazuje, że i chciałabyś i boisz się. Nie problem znaleźć tu i teraz argumenty i na tak i na nie, tylko po co? Przecież nie porzucisz pracy, bo ja tak radzę ani nie zostaniesz w pracy, bo ja tak sugeruję. Zrób to co musisz. Jak to w życiu.
  • amsterdama 19.08.19, 10:38
    Wiem, masz rację. Pisząc to chciałam się min. zdystansować do własnych myśli.
  • alicia033 19.08.19, 10:49
    ciężko mi sobie wyobrazić, że z 3 prac rzucam tę najciekawszą i najlepiej płatną.
    Żaden z twoich argumentów na "nie" dla mnie nie jest przekonujący.

    --
    volta2 o uczestnictwie angazetki w białostockim Marszu Równości:
    "a powiedz, po co tam poszłaś? jesteś lgbt+ i te wszystkie łkające licealistki też?
    czy po prostu poszłaś po to, co chciałaś dostać? niczym ten motylek na procesji w łodzi? (podobny poziom wzięcia udziału?). w podsumowaniu: chcącemu nie dzieje się krzywda."
  • amsterdama 19.08.19, 11:01
    W zamian za to zwiększasz wymiar drugiej pracy, gdzie co prawda zarabiasz mniej, ale idziesz do niej z lekkim sercem i uśmiechem na twarzy, bo stres jest zdecydowanie mniejszy?
  • amsterdama 19.08.19, 11:04
    I te 2 pozostałe prace też są ciekawe, choć są mniejszym wyzwaniem.
  • alicia033 19.08.19, 15:31
    amsterdama napisała:

    > W zamian za to zwiększasz wymiar drugiej pracy,

    też raczej mnie, bo wolę w pracy spędzać mniej czasu a nie więcej.
    Stres mógłby być argumentem za rezygnacją, ale nie wspomniałaś o nim w pierwszym poście.
    Znaczy napisałaś, ale w kontekście możliwych telefonów ze szkoły dziecka - dla mnie to nie argument (mam pracę, w której bywam niedostępna dla jakichkolwiek telefonów z zewnątrz i to, że nie będę mogła rzucić wszystkiego i w te pędy biec po dziubdziusia nie wywołuje we mnie żadnego dyskomfortu. Podobnie jak brak w niej zastępstwa za mnie. W obu sytuacjach uważam, że jednak poradzą sobie beze mnie. Bo tak ten świat jest skonstruowany), a nie stricte w kontekście samej pracy. No więc pracę, która wywołuje u mnie silny stres bym rzuciła (tylko różnimy się czynnikami stresującymi).

    --
    volta2 o uczestnictwie angazetki w białostockim Marszu Równości:
    "a powiedz, po co tam poszłaś? jesteś lgbt+ i te wszystkie łkające licealistki też?
    czy po prostu poszłaś po to, co chciałaś dostać? niczym ten motylek na procesji w łodzi? (podobny poziom wzięcia udziału?). w podsumowaniu: chcącemu nie dzieje się krzywda."
  • amsterdama 19.08.19, 19:17
    „...poradzą sobie beze mnie” A mnie stresuje, że sobie nie poradzą. Szefostwo sobie poradzi, rejestratorka przepisze pacjentów na kolejny wolny termin (za kilka miesięcy). Niektórzy z nich nie dożyją. A ja będę musiała z tym żyć.
  • kanga_roo 19.08.19, 11:16
    ja wierzę swojej intuicji, w tym przypadku starałabym się wymiksować z pracy, która stwarza dyskomfort (szczególnie mając inne, do których idę z uśmiechem). może, skoro nie chcesz zostawiać ludzi na lodzie ale masz takie odczucia jak opisałaś, warto z szefami z tej problemowej pracy otwarcie porozmawiać? może gdyby znaleźli drugiego pracownika, i przekazali mu część Twoich obowiązków, stworzyli możliwość zastępstw, to chętnie byś dalej dla nich pracowała?
  • amsterdama 19.08.19, 11:28
    O tak, intuicja! Ta intuicja zaczyna mi podpowiadać, że chodzi o coś więcej. Na jednej szali obiektywne zalety i korzyści, na drugiej- „ to nie jest po mojej linii”, wolę spokój niż adrenalinę.
  • notting_hill 19.08.19, 11:27

    Chyba rozumiem Twoje dylematy, też mam kilka różnych zajęć i część z nich robię całkiem na luzie, a do części z nich muszę się ostro przygotowywać, dojeżdżać do innego miasta dwa razu w miesiącu i generalnie stres jest. Ale gdybym rzuciła to stresujące zajęcie, a zostawiła sobie tylko te rutynowe, to jestem pewna, że zjadłoby mnie poczucie winy, że idę na łatwiznę, a za chwile te rutynowe zaczęłyby mnie nudzić śmiertelnie i żałowałabym, że straciłam szansę na coś rozwojowego.
    Więc zapytaj się tak serio samą siebie ile w tej chęci rezygnacji jest lęku przed wyzwaniem i czy satysfakcja z przezwyciężenia tego lęku nie jest tego warta, a ile poczucia obowiązku i winy, jeśli chcesz się z tego wywinąć. Bo może być też i tak, że masz tak silnie wdrukowane poczucie obowiązku, że sama myśl o zrobieniu czegoś dla siebie, powoduje chęć ucieczki.
    Słuchaj intuicji. Wyobraź sobie, że nie masz tego zajęcia z którego chcesz zrezygnować. Jak się z tym czujesz? Jeśli dobrze, lekko to zrób to i nie przejmuj się niczym. Pomyśl, że jakby oni chcieli Cię zwolnić, to nie rozkminialiby zbyt wiele czy będzie Ci z tym dobrze czy nie.
  • kosmos_pierzasty 19.08.19, 11:28
    Skoro w ogóle rozważasz rezygnację, to znaczy, że możesz sobie na to pozwolić. Skoro możesz sobie pozwolić, i chcesz zrezygnować, to imo nie ma sensu się zmuszać do pozostania. Dla mnie w takiej sytuacji głównym punktem do rozważenia byłyby finanse - na ile zmieniłoby się moje życie bez tej pensji, co jest dla mnie ważniejsze: lepsze zarobki czy więcej spokoju.
  • notting_hill 19.08.19, 11:46
    Sądzę, że to nie jest dylemat tego rodzaju. Obstawiam, że Autorka jest albo lekarzem albo rehabilitantem lub kimś pokrewnym i jak zrezygnuje z tego jednego zajęcia, to zaraz wypełni sobie kalendarz czymś innym. Tyle, że to nie jest tak, że to jest wszystko jedno gdzie się w takim układzie pracuje. Są miejsca bardziej i mniej przyjazne, z ludźmi i szefami, którzy są mniej lub bardziej do rzeczy, kwestia tez jak płaca (nie tylko ile, ale też jak terminowo, jak bardzo są elastyczni i czy trzeba się naszarpać, żeby kasę wyciągnąć). Więc ja bym zastosowała metodę- jak bardzo będzie mi tego brakowało, na różnych płaszczyznach.
  • amsterdama 19.08.19, 21:55
    Tak jak napisałaś wyżej- byłoby mi lekkosmile
  • agonyaunt 19.08.19, 11:33
    20 km w korkach byłoby dla mnie wystarczającym argumentem za rezygnacją.
  • ortolann 19.08.19, 12:03
    Moje doświadczenie mówi tak: spokój ducha jest najważniejszy. Jeśli praca nakłada na Ciebie takie obciążenia, które sprawiają, że czujesz się źle z tym balastem, masz wrażenie, że od Ciebie zależy zbyt dużo to już nie jest dobrze. Wróży kumulację tych obciążeń i w przyszłości kłopoty z motywacją a dalej nawet wypalenie.
    Jeśli te pozostałe dwie także pozwalają się rozwijać (choć już nie tak jak ta jedna do odstrzału) to nie już nie jest źle.
    Zobaczysz też co powiedzą Ci w tej pracy, którą chcesz zostawić - może poszukają jakiegoś rozwiązania jeśli im na Tobie zależy?

    --
    http://s17.rimg.info/5aa663295cabae0e0baed1538c766a3b.gif
  • amsterdama 19.08.19, 21:56
    Spokój ducha- tego mi trzeba.
  • mama-ola 19.08.19, 12:53
    > Argumenty na nie: brak zastępcy

    To jest bardzo poważny zarzut. Moim zdaniem Twój pracodawca powinien to zmienić, i to już dawno. Dlaczego tego nie robi?
  • amsterdama 19.08.19, 13:18
    Tego się nie da zmienić w obecnym systemie. Druga osoba musiałaby być zatrudniona w tym samym czasie, co ja. Jeśli nie ma awarii, przychodzę do pracy i wykonuję swoje zadania- druga osoba nie jest potrzebna, nikt jej nie zapłaci za siedzenie. Żaden też z moich kolegów/ koleżanek nie zablokuje sobie dnia po to tylko, żeby w razie czego mnie zastąpić. Każdy ma swoją pracę.
  • bialeem 19.08.19, 15:13
    To jest błąd systemowy. Powinna być wymiana wiedzy w takim zakresie, by koleżanka mogła Cię zastąpić choćby na pół tzw gwizdka.

    --
    "weź takie rady, zwiń ciasno i rozważ znaczenie słowa "czopek""
  • amsterdama 19.08.19, 16:48
    Nie chodzi o wiedzę. Chodzi o to, że nikt nie będzie płacił rezerwowemu zawodnikowi za samą dyspozycyjność.
  • bialeem 19.08.19, 20:09
    Nie, ale są osoby (zwykle) obok, które mogą przejąć część obowiązków do czasu powrotu w razie jakiejś awarii. Robienie tylko tego do czego cię wyznaczą, to raczej na taśmie w fabryce, a nie w innych wypadkach. Nawet jakieś podstawowe prowadzenie konta klienta... Nie że dopiąć do końca, ale przynajmniej niezbędne minimum żeby nie opóźnić. No chyba, że jesteś mega specjalistą i przejęcie wiedzy wymaga roku szkolenia lub specjalistycznych studiów i 2 miesięcy szkolenia.

    --
    "weź takie rady, zwiń ciasno i rozważ znaczenie słowa "czopek""
  • amsterdama 19.08.19, 20:22
    Faktycznie, żeby robić, to co robię szkoliłam się jakieś 17 lat ( ale nie tak, jak wiecznie uczący się mąż z wątku obok, tylko tak z sukcesem, do przoduwink. A „obok” mam pielęgniarki i rejestratorkę. Nikt mi nie pomoże.
  • bialeem 19.08.19, 21:29
    Jak takie buty i pieniędzy ci nie będzie brakowało, to to zostaw. Ile można być na zawołanie.

    --
    "weź takie rady, zwiń ciasno i rozważ znaczenie słowa "czopek""
  • umi 19.08.19, 20:20
    Mozesz zmniejszyc w tej najciekawszej pracy wymiar godzin? Tak, zeby musieli "dozatrudnic" jeszcze kogos? I w razie, kiedy Ty nawalisz, ten ktos bierze Twoich ludzi, a Ty mu sie rewanzujesz w inny dzien i on sobie wczesniej idzie do domu?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka