Dodaj do ulubionych

Do psiar - jak sobie radzicie agresją innych psów

20.08.19, 10:51
Mam rocznego psa, wielkości spaniela.

W typie rasy nie ma agresji, dodatkowo pilnujemy, żeby nie darł japy bez potrzeby.
Pies jest cichy, bardzo przyjacielski, ale uznaje, ze stado powinno go bronić. Tak mają wszystkie psy tej rasy, sama widziałam jak innemu psy zabrały piłeczkę, a on patrzył z niemą prośba o pomoc na swoją panią.

No i teraz myślę, czy przy wychowaniu nie zrobiłam błędu...Bo jak idziemy z psem na smyczy zdarza się, ze przyskakują do niego inne psy . Obwąchują się, potem idziemy dalej. Ale czasem podlatuje pies bez smyczy (pani idzie 50 m dalej, woła , ale pies ma ją w nosie).

Ostatnio psy się wąchały, a temu co przyszedł coś się nie spodobało i się rzucił na mojego.
Mój wtedy piszczy i się chowa za nogi, nie walczy. Tamten dostał dwa razy z buta, dwa razy smyczą - nic.
Córka złapała tamtego za kark i odciągnęła, dopóki nie przyszła właścicielka. Niestety, została lekko dziabnięta w palec. Pies szczepiony, nie ma sprawy.

Ale podpowiedzcie na przyszłość, dziewczyny: co ma robić 14-o latka, jak jakiś pies skacze na jej psa? Co ja mam robić?

(Opcja zapisania piesia na szkółkę walk psów odpada)
--
Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
Pół wieku poezji
Edytor zaawansowany
  • kermicia 20.08.19, 13:13
    Mam psa od niedawna i też obawiam się takich sytuacji (jeszcze nie miałam żadnej aż tak groźnej). Moja sunia też nie z tych walczących. Jest to powód, dla którego jeszcze długo nie puszczę dziecka samego na spacer, a taki był plan przed adopcją. Dopiero teraz widzę, ile nietypowych sytuacji przytrafia się nam przy niemal każdym spacerze po mieście. To jest do nie przewidzenia i dzieciak w wielu z nich poczułby się zagubiony, podjął zła decyzję, dałby sobie wyrwać smycz itp, itd. Dla bezpieczeństwa chodzę sama, dzieci tylko w ramach towarzystwa.
    Czasem widuję dzieci wyprowadzające samodzielnie psy, ale zazwyczaj szczeniaki lub jakieś miniaturki, które można wziąć na ręce i zwiewać w razie czego.
  • slonko1335 20.08.19, 13:20
    >Czasem widuję dzieci wyprowadzające samodzielnie psy, ale zazwyczaj szczeniaki lub jakieś miniaturki, które można wziąć na ręce i zwiewać w razie czego.
    branie psa na ręce w przypadku ataku innego psa to najgłupsze co może zrobić dziecko...moje mają przykazane, ze należy puścić psa i pies ma sobie sam poradzić, one absolutnie nie mogą się narażać..

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • anika772 20.08.19, 13:28
    Mój był dwa razy operowany. Rozerwane mięśnie, wyrwane żebro. Nie chował się- zaatakowany, staje do walki. Z większymi od siebie, niestety.
    Rozważam zakup gazu pieprzowego.
  • slonko1335 20.08.19, 13:32
    Moja tez staje do walki, nie jestem przekonana czy to lepiej niż taki wystraszony i chowający się, zwłaszcza w przypadku większego....

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • nangaparbat3 21.08.19, 16:56
    Moja mała kundelka, mając do czynienia z cieniem agresji czy choćby - wg niej - namolnością, i to wyłącznie psa płci męskiej, rzuca się do gardła (zazwyczaj musi baaaaardzo podskoczyć na swoich krótkich krzywych łapkach), a potem uciekającego stara się, raczej symbolicznie, kąsać w zadek.
    Właściciele psa zawsze, naprawdę zawsze, reagują pozytywnie, panowie - często entuzjastycznie.

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • thea19 20.08.19, 13:35
    zaopatrzyć młodocianego opiekuna w gaz i przeprowadzić wcześniej szkolenie z obsługi
  • kanna 20.08.19, 13:49
    Myślałam o tym.
    Gaz sprawdziłby się w przypadku psa ewidentnie agresywnego - leci , ze złymi zamiarami. Wtedy uczę mojego psa, ze ma iść, nie patrzeć i unikać kontaktu. To skutkuje.

    Problem jest, kiedy te psy podchodzą, niby jest ok, dopiero potem coś im nie pasuje. Nie psiknę gazem w dwa wijące się psy.


    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • majenkir 20.08.19, 15:39
    kanna napisała:
    > Wtedy uczę mojego psa, ze ma iść, nie patrzeć i unikać kontaktu. To skutkuje.


    big_grinbig_grinbig_grin


    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • kanna 20.08.19, 16:29
    Niedobrze?
    Ma wchodzić w kontakt?

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • majenkir 20.08.19, 16:35
    Po prostu podziwiam pewnosc, ze to Twoja zasluga wink.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • kanna 21.08.19, 09:57
    Bardziej mojej córki.

    Jeśli jakiś pies za siatka drze japę, bo przechodzimy ( a to standard) to mój leci - w sensie ciągnie smycz - , żeby sprawdzić, co się dzieje. Bo jest ciekawy i towarzyski. Podobnie u nas na działce jak psy na posesjach szczekają, tez leci zobaczyć, co się dzieje. W domu mu pozwalamy oglądać, nie pozwalamy natomiast przyłączać się do szczekania (zawracamy go do domu).

    Kiedy idziemy, a on ciągnie do szczekającego na posesji psa, córka zaczyna odwracać jego uwagę, każe mu iść przy nodze i nagradza, kiedy patrzy na nią, idzie obok nie, nie patrzy na tamtego psa. Podobnie - jak ktoś ma szczekającego psa na smyczy.

    To działa bardzo dobrze. Za jakiś czas ignorowanie psów poza posesją wejdzie mu w nawyk.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • snakelilith 20.08.19, 15:40
    kanna napisała:

    > suje. Nie psiknę gazem w dwa wijące się psy.

    Lepiej psiknąć. Naprawdę lepiej narazić własnego psa na trochę gazu pieprzowego niż na ciężkie obrażenie ciała wynikające z pogryzienia.
  • kermicia 20.08.19, 13:54
    O, i to jest pomysł. Zaraz zrobię research i kupię.
    Noszę też przy torbie takie malusieńkie ustrojstwo, breloczek w kształcie skrzydełka (anioła), który po mocnym naciśnięciu dźwięczy jak syrena alarmowa. Nie wiem jak to możliwe, że takie małe byle co aż tak wyje, raz wcisnęłam na próbę i decybele naprawdę dają radę. Psa to może nie odstraszy, ale jakiegoś agresywnego typa już może tak, a póki co więcej mam na spacerach problemów z ludźmi niż z psami. Raz na nas wrzeszczał biegacz i raz rowerzysta. Breloczka nie użyłam, ale jakby się rzucili z łapami, to byłam przygotowana.
  • kermicia 20.08.19, 13:55
    To en breloczek: pl.aliexpress.com/item/33034224845.html?spm=a2g0o.productlist.0.0.411a51198Ofe25&algo_pvid=52c81ad1-57f0-45ac-87b4-8b6d024ecca6&algo_expid=52c81ad1-57f0-45ac-87b4-8b6d024ecca6-0&btsid=d82e2860-db47-4325-a268-620d8cc9d125&ws_ab_test=searchweb0_0,searchweb201602_7,searchweb201603_52
  • kanna 20.08.19, 14:00
    Ciekawe.
    Mój pies jest przyzwyczajony do hałasów, wybuchów itp. , 3 x mu to puszczę i się uodporni.

    Obce psy mogą się przestraszyć. Mocno toto wyje?

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • kermicia 20.08.19, 14:25
    Oj tak. Na tyle mocno, że drugi raz bym tego w domu nie włączyła i bardzo pilnuję, żeby się nie odpaliło przypadkiem.
  • majenkir 20.08.19, 16:04
    Mozesz sprawdzic ile to Twoje ma decybeli? ogladalam podobne na Amazon i tamte maja po 130 i 140, ale nic mi to nie mowi tongue_out.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • kermicia 20.08.19, 16:40
    Na stronie piszą, że 90 dB, to już jest bardzo dużo. 140 dB to byłby niewyobrażalny hałas (silnik samolotu to 130) i zagrożenie uszkodzeniem słuchu, bez przesady.
  • majenkir 20.08.19, 19:49
    www.amazon.com/KOSIN-Personal-Security-Keychain-Emergency/dp/B07NLFQS7T/ref=sr_1_4?crid=1L3BEMEPET3L5&keywords=personal+security+alarm&qid=1566323261&s=gateway&sprefix=personal+secure%2Caps%2C140&sr=8-4
    Chyba, ze klamia...

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • mamaaspiama 20.08.19, 13:46
    Po pierwsze wezwać straż miejską / policję. Są odpowiednie przepisy. Można nagrać zdarzenie i załączyć jako dowód. Psy puszczone luzem, nie reagujące na opiekuna, atakujące inne zwierzęta - to jest zagrożenie, także dla zdrowia i życia ludzi.

    Po drugie - pies na smyczy, ciągnięty, przyjmuje niezamierzenie postawę wyrażającą wyzwanie / agresję, co budzi zwrotnie agresję innych psów. Należy zwracać uwagę, by smycz nie była naprężona, by pies miał możliwość przyjąć postawę uległą, wysłać sygnał uspakajający do innych psów. Absolutnie nie brać psa na ręce.
    Opcją jest puszczenie psa wolno żeby miał możliwość uciekać.

    A przede wszystkim trzeba porozmawiać sobie z panią od agresora i uświadomić, że skoro nie panuje nad swoim psem, ma obowiązek chodzić z nim na smyczy.
  • kanna 20.08.19, 13:55
    Ostatnia sytuacja miała miejsce na wyjeździe, mnie nie było, dwie dorosłe kobiety, dwoje nastolatów i maluch.
    Kobieta od psa współpracowała, inaczej natychmiast byłaby wzywana policja.
    Usłyszała parę ostrych słów.

    Myślę, co na przyszłość. Branie na ręce absolutnie nie, pies wazy 20 kg, nie nosi się go.
    Puszanie smyczy wydaje się ok, boje się tylko, czy mój nie ucieknie w panice.
    Mój jest przyuczony do smyczy, nie ciągnie, rozumie i wykonuje "omiń", zawsze preferuje człowieka nad inne psy. Córka zawsze nosi chrupki, nagradza psa jak unika kontaktu.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • nangaparbat3 21.08.19, 20:20
    Może to jest powód problemów - psy raczej nie tylko nie unikają kontaktów z innymi, ale do nich dążą. Pies unikający kontaktów jest dziwadłem, zachowuje się niezrozumiale i niepokojąco w oczach innych psów.
    Mam kolejne psy od 1985 roku. W tym czasie zdarzyło się raz, dosłownie raz, że mój pies został zaatakowany przez innego z zamiarem wyrządzenia mojemu krzywdy.

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • dziennik-niecodziennik 20.08.19, 14:08
    Kupic lancuch i w razie agresji napieprzac agresora lancuchem.

    Zawsze mozna strzelić pieprzem, ale wtedy nasz pies tez oberwie.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • waleria30 20.08.19, 14:16
    kanna napisała:

    >
    > Ostatnio psy się wąchały, a temu co przyszedł coś się nie spodobało i się rzuci
    > ł na mojego.
    > Mój wtedy piszczy i się chowa za nogi, nie walczy. Tamten dostał dwa razy z but
    > a, dwa razy smyczą - nic.
    > Córka złapała tamtego za kark i odciągnęła, dopóki nie przyszła właścicielka. N
    > iestety, została lekko dziabnięta w palec. Pies szczepiony, nie ma sprawy.

    Zamiast lapania obcego (ale i swojego tez) walczacego psa, mozna lapac za tylne lapy i podniesc je do gory. Najlepiej jak obu wlasciciele to zrobia, jesli oba psy sie gryza. Pies wtedy glupieje, puszcza szczeke i ani w glowie mu gryzienie czlowieka.
  • kanna 20.08.19, 14:20
    Dzięki, może zadziałać, jak pies straci podparcie, to zgłupieje.


    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • antonina.n 20.08.19, 14:41
    kanna napisała:

    > Dzięki, może zadziałać, jak pies straci podparcie, to zgłupieje.
    >
    >

    Gorzej, jak właściciel drugiego nie reaguje. Ja tam, jak widzę obcego psa, którego nie znam, zwłaszcza jesli większy od mojego, krzyczę z daleka do właściciela żeby zapiął psa na smycz. Zwykle właściciel odkrzykuje, żeby się nie bać, bo jego pies nie gryzie, a ja na to, że mój owszem lub ponawiam prośbę, żeby przywołać psa. Jak nie skutkuje, ponawiam prośbę, żeby zapiać psa, bo w innym razie zadzwonię po straż miejską. Zwykle działa.

    Ponoć lepiej, jak psy się obwąchują będąc luzem, ale ja tam mam te porady w nosie. Łagodne psy nie pogryzą się nawet będąc na smyczy. Jak się powąchają i jest ok, to puszczamy. A, i pozwalam się suce bawić tylko z psami. Z innymi suczkami i tak afera często wisi w powietrzu.

    Sytuacja z dzisiaj: moja suka po zabiegu, ledwo idzie, cała poszyta, a jakaś idiotka puszcza mi dwie wielkie suki, „bo są łagodne i nie ma potrzeby”. Jedna, jeszcze szczeniak zaczyna mi po psu skakać. Toteż pominęłam dwa pierwsze punkty i wyjęłam telefon i zadzwoniłam. Nagle się okazało, że pani potrafi przywołać psy i w dziesięć sekund zniknąć mi z horyzontu.

    Boże, uwierzcie, jestem psiarą, ale niektórych psiarzy udusiłabym gołymi rękami.
  • kanna 20.08.19, 14:57
    > krzyczę z daleka do właściciela żeby zapiął psa na smycz

    Tak, tez tak uczę dziecko.
    Ale tutaj pani nie była w stanie przywołać psa uncertain

    Tez będę jej kazać krzyczeć o dzwonieniu na straż miejska, super pomysł.
    Dzięki.

    Miałam takie zdarzenie... psie przedszkole, szczeniaki (wszystkie na linkach) i pies trenera, który niereagowania ma wyuczone na 110 %.
    Obcy pies wlatuje na plac, zabiera zabawkę, potem kolejną... Trener każe skrócić lnki, jego pies siedzi jak skała, tamten pies radośnie wszystko rozwala. Właściciel stoi obok , patrząc jak piesek się bawi...
    Udaje, że woła, ale pies ma go w nosie.

    Trener wyciąga najsilniejsze narzędzie treningowe (parówka) , bierze psa za obroże, odprowadza.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • konsta-is-me 20.08.19, 14:27
    Tak na przyszlosc - "z buta i smycza" na psa w ataku agresji przynosi ODWROTNY skutek.
    I to TWOJEMU psu sie dostanie, rozumiesz?
    Pies nie zauwaza co, gdzie i jak, gryzie na oślep.
    Przysiegam ze nie mysli i nie zauwaza "ojej, uderzyla mnie smycza". Prowokujesz go tylko do wiekszej agresji.
    Odciagniecie/rozdzielenie/odwrocenie uwagi to jedyne sluszne pomysly.
    A poza tym po prostu trzymaj psa na smyczy a najlepiej szelkach i nie dawaj mu sie bawic z nieznajomymi psami.
    Masz uleglego psa, ktory nie umie sie bronic-ok, takie psy bywaja, ale z reguly unikaja konfliktow.
    Pies doskonale wyczuwa nastroj /intencje innego psa i po prostu odchodzi/lagodzi.
    Zdarzaja sie RZADKO agresywne i zlosliwe psy i to prawie zawsze jest kwestia właściciela.
    BARDZO RZADKO-podkreslam.
    Jrsli u ciebie taka sytuacja jest nagminna, to znaczy ze, najprawdopodobniej ty cos zle robisz.
    Wiem co mowie, bo zajmuje sie psami od 20+lat.
    Moze jestes nadopiekuncza i dajesz psu sygnal "ojej, jestes bezradnym malenstwem, pancia cie obroni" - wuec on jest bezradny i czeka na twoja obrone.
    Moze inny powod.
    Trzeba by zobaczyc na zywo, zeby ocenic, w tekscie mozna "pogdybac.
    Mozna sprobowac poszukac DOBREGO behawiorysty i niech on sppjrzy na to trzezwym okiem.
    Czytajac o twoich reakcjach widac, ze nie orientujesz sie za bardzo w zachowaniach psow, mowa CIALA tu jest kluczowa (twoja i psa).
    Warto by sie skonsultowac z kims.
    A na razie jak wyzej-znajdz wlascicieli psow, z ktorymi sie dogaduje i wtedy moga sie bawic bezpiecznie.
  • kanna 20.08.19, 14:35
    > A poza tym po prostu trzymaj psa na smyczy a najlepiej szelkach i nie dawaj mu sie bawic z nieznajomymi psami

    W tym cały problem, ze mój JEST na smycz. NIE pozwalam mu się bawić z innymi, chyba, ze po rozmowie z właścicielem.
    Problem jest wtedy, kiedy taki pies podlatuje bez kontroli z drugiej strony.

    Behawiorysta zaleca unikanie i przechodnie, bez kontaktu wzrokowego - i to ćwiczymy, regularnie, pies potrafi przejść nie zwracając uwagi na psy.

    Problem jest wtedy, kiedy obcy pies atakuje. Córka zaczyna go bronić. Jakby jakiś pies skoczył na małe dziecko, tez bym dziecka broniła.
    Dlatego pomysł z podniesieniem jest super.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • antonina.n 20.08.19, 14:50
    Wiesz co, mój pies jest wychowany zupełnie nieźle. Sama z siebie nie atakuje. Zaatakowana broni się, a że duża to zwykle kładzie agresora na łopatki, unieruchamia i szczerzy nad nim zęby. Wtedy właściciel niewychowanego psa „który nie gryzie” ma czas na refleksję i połączenie dwóch zwojów mózgowych. I być może wredne psy, które atakują zdarzają się, jak piszesz, bardzo rzadko. Natomiast wredni właściciele, którzy nie potrafią ogarnąć własnych zwierząt zdarzają się znacznie częściej. Nie nagminnie, ale wystarczająco, żeby uogólnic: większość ludzi posiadających psy nie potrafi ich wychować. Co więcej, jak podbiega do mnie duży pies, to statystyka jest mało istotna. Bo fakt, że mój pies może być pogryziony przez tego „wrednego” co setny spacer, a nie codziennie, jest mało pocieszająca....
  • kanna 20.08.19, 15:01
    Strategia "nie atakuję, ale potrafię się bronić" jest mi bardzo bliska, syn zaczął chodzić na aikido jako 5 latek i wiele raz z nabytych umiejętności.
    Niestety, mój pies nie umie się bronić. Potrafi się poddawać, ale nie zaatakuje (zwierząt, bo na obcych na posesji szczeka). Może da się to wyćwiczyć.. nie mam pojęcia.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • kanga_roo 20.08.19, 15:40
    ale czy te "agresywne psy", to rzeczywiście zwierzęta, które chcą zrobić krzywdę, czy tylko dominujące? miałam kiedyś psa, misio i słodziak do ludzi i suczek, ale psy miał potrzebę ustawiać. sprowadzić do parteru, stanąć nad "pokonanym" i warczeć. tyle. bałam się o niego okropnie, bo chorował na serce, i jakby trafił na drugiego takiego dominującego, to mógłby zejść z nadmiaru emocji. ale tak miał. krzywdy nie zrobił nigdy nikomu, czasem obślinił, i tyle.
    więc może ten poddający się z punktu pies ma lepszą strategię, niż wszystkie Twoje pomysły? ja się poddam, on da mi spokój? ale poza zwykłymi psimi przepychankami Ty reagujesz w takiej sytuacji nerwowo, i to psa dodatkowo stresuje. jest na smyczy, może go nawet odciągasz, jesteś spięta, bo nie wiesz, co będzie.
    dobrze byłoby znaleźć takiego psa, jak mój, czyli zrównoważonego, ogarniętego i dominującego, puścić go z Twoim luzem w ogrodzonym miejscu i zobaczyć, co będzie.

    a poza tym zgadzam się, że właściciel powinien odpowiadać za psa, i nie dopuścić do tego, żeby podlatywał do innych i warczał czy się rzucał.
  • kanna 20.08.19, 15:59
    >dobrze byłoby znaleźć takiego psa, jak mój, czyli zrównoważonego, ogarniętego i dominującego, puścić go z Twoim >luzem w ogrodzonym miejscu i zobaczyć, co będzie.

    Dobrze będzie smile piesio miał wiele takich doświadczeń.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • slonko1335 20.08.19, 15:25
    >Zdarzaja sie RZADKO agresywne i zlosliwe psy i to prawie zawsze jest kwestia właściciela.
    BARDZO RZADKO-podkreslam.

    no dobrze ale pytanie brzmi co zrobić jak się już taki pies ZDARZY a zwłaszcza co może wtedy zrobić 14-latka, bo trzymanie swojego psa w szelkach i pozwalanie na zabawę z psami z którymi się pies dogaduje tu jakby mało skuteczne będzie...

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • kanna 20.08.19, 15:34
    slonko1335 napisała:

    > co zrobić jak się już taki pies ZDARZY

    Dokładnie smile

    Być może mój pies potrzebuje terapii w behawiorysty, ale ja pytam o działanie interwencyjne, tu i teraz smile
    Tak w skrócie - jak sobie radzić, zanim pójdziemy na terapię .

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • slonko1335 20.08.19, 15:42
    Mam psa bodajże od 3-4 lat. Na przestrzeni tych lat zdarzyło się, że trzykrotnie zaatakował go pies bez smyczy(oczywiście mój był na smyczy). Nie wiem czy to rzadko czy często, w przypadku owczarka kauskaskiego pewnie by raz wystarczył i juz nie byłoby co atakować więcejwink...Szczęśliwe dotychczas to nie były wilczury ani owczarki kaukaskie-raz wystarczył kop w jajca, raz sama sobie poradziła i agresor się zdziwił, raz zwiała po prostu bo uznała, że w walce nie ma szans. Żadna z tych sytuacji nie wydarzyła się gdy na spacerze było z nią któreś z dzieci. Moje mają wbite do głowy, ze maja po prostu psa puścić i głośno wzywać pomoc a on musi sobie poradzić. Nie mam innego pomysłu szczerze mówiąc.

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • valla-maldoran 20.08.19, 17:17
    kanna napisała:

    > slonko1335 napisała:
    >
    > > co zrobić jak się już taki pies ZDARZY
    >
    > Dokładnie smile
    >
    > Być może mój pies potrzebuje terapii w behawiorysty, ale ja pytam o działanie i
    > nterwencyjne, tu i teraz smile
    > Tak w skrócie - jak sobie radzić, zanim pójdziemy na terapię .
    >
    Masz bojaźliwego psa i sama się boisz, że coś się stanie. To prosta droga do tego, żeby się stało, bo psy to wyczuwają bezbłędnie – zarówno twój, jak i kolega, który podejdzie. I wcale nie oznacza to, że kolega jest wredny i agresywny, tylko wyczuwa strach i zagrożenie i na wszelki wypadek atakuje.
    Jak miałam starego jamnika i spotykałam psy, które mi się nie podobały bez właściciela w pobliżu, to darłam japę na całego "czyj to pies? proszę go zabrać". Teraz mam sukę, która ma kilku przyjaciół, a resztę by tylko ustawiała do pionu, czyli brała za kark, na ziemię, przygnieść delikwenta i wyszczerzyć się na niego. Dlatego chodzi tylko na smyczy i jak widzę psa luzem, który mógłby podejść, to też krzyczę, żeby go zabrać.
    Czyli trzeba unikać spotkania z nieznanym psem, iść w drugą stronę albo wołać właściciela, ZANIM do bliskiego spotkania dojdzie.
  • kanna 21.08.19, 10:04
    > Czyli trzeba unikać spotkania z nieznanym psem

    Generalnie tak robię.
    Mój nie jest bojaźliwy, jest towarzyski i ciekawy. Lubi być w interakcji.Lubi nowe miejsca, nowe zapachy, nowych ludzi, inne zwierzęta. Każdego - z radością - przyjmuje do stada. Nie boi się ani komunikacji miejskiej ani hałasów.

    Nie potrafi natomiast radzić sobie z agresją innych psów - to ewidentnie.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • konsta-is-me 20.08.19, 15:47
    Zmienic miejsce spacerow?
    Dziwne dla mnie troche jest taki wysyp agresywnych psow bez kontroli wlasciciela.
    Zdarzylo mi sie doslownie 2 razy w zyciu (w sensie nie wydarzenia, tylko psy) i faktycznie, wlasciciel byl bezmozgim debilem, bo pies latal bez smyczy (z gatunkow tych wielkich, malpio zlosliwych i agresywnych).
    Jak ktos napisal wyzej-probowac rozdzielac psy, za TYLNE lapy,o ile sie da, nie wsadzac reki miedzy pyski, bo wtedy tobie sie oberwie.
    W ktorym momencie to sie dzieje, psy sie obwachuja, machaja ogonami a potem ni z tego ni z owego atakuje, czy od razu leci zjezony?
    Mozliwe ze ty dajesz sygnał pt "boje sie" i psy (twoj tez) to wyczuwaja.
  • kanna 20.08.19, 16:01
    Mój pies mógł być niespokojny. Był w nowym miejscu, nieznanym, tamten pies był na swoim "zwykłym"terenie spacerowym.
    Nie widziałam całej sytuacji, nie było mnie tam.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • majenkir 20.08.19, 16:34
    konsta-is-me napisała:
    > Zmienic miejsce spacerow?
    > Dziwne dla mnie troche jest taki wysyp agresywnych psow bez kontroli wlasciciela.
    > Zdarzylo mi sie doslownie 2 razy w zyciu (w sensie nie wydarzenia, tylko psy)


    Ja bym brala na to poprawke (jak wszystko na tym forum wink).
    Od ponad 20 lat mam swoje psy i nigdy mi sie nie zdarzyla zadna taka sytuacja (moj greyhound za to zabil chihuahua uncertain, wiec to my bylismy bad guys). Moi rodzice maja psy od 40 lat, chodza na spacery do parku gdzie jest pelno psow i atak, po ktorym trzeba bylo zalozyc psu pare szwow zdarzyl sie RAZ.


    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • neospasmina 20.08.19, 17:16
    ja noszę przy sobie mały dezodorant męski, intensywny
    zdarzyło mi się z powodzeniem psikaniem rozdzielić walczące psy
    czasem wystarczy psiknąć w kierunku zbliżającego się psa o wyraźnie wrogich zamiarach, żeby zawrócił

    właścicielom gorąco zapewniającym, że ich wolno biegający pies nie jest groźny i nie gryzie, równie gorąco odpowiadam, że za to za swojego nie ręczę i jak najbardziej może ugryźć
    poinformowani, na drugi raz, widząc mnie z daleka, od razu zapinają swojego psa
  • berdebul 20.08.19, 21:44
    Gratki. Jak mieszkałam w Warszawie, to na połowie spacerów (czyli 2-3 razy dziennie) trafiałam na kundla bez smyczy z idiotą-właścicielem. uncertain Dresy i ich pieski luzem, staruszki z kundlami po 40 kg (bez smyczy pieseczki, lubiące atakować rowerzystów...), alkoholicy etc. Pójście na Pole Mokotowskie to pewność, że jak rzucisz psu frisbee to złapie je czyjś pies, albo wręcz zacznie polować na mojego psa. Blee.
  • slonko1335 20.08.19, 19:21
    >Zmienic miejsce spacerow?
    znaczy nie wychodzić z domu? bo każda sytuacja była w innym miejscu
    >W ktorym momencie to sie dzieje, psy sie obwachuja, machaja ogonami a potem ni z tego ni z owego atakuje, czy od razu leci zjezony?
    psy w żadnym przypadku się nie obwąchiwały, pies podleciał od razu atakując
    >Mozliwe ze ty dajesz sygnał pt "boje sie" i psy (twoj tez) to wyczuwaja.
    każda z sytuacji miała miejsce przy innej osobie, ja się nie boję, zwłaszcza podobnego wielkością który podleciał jak ja z nią akurat byłam i się zdziwił...pan zostawił psa pod sklepem i poszedł na zakupy, ja z psem akurat przechodziłam obok tego sklepu, pies namierzył ją z daleka i od razu leciał z atakiem, po prostu ją puściłam uznając, że najwyżej dostanie skopa jak moja nie da rady, dała. Drugi raz był gdy biegła z mężem, od tyłu podleciał pies, który byl z panią na kijkach bez smyczy oczywiście i od razu wbił jej zęby w tyłek, ona się nie zdążyła w ogóle zorientować co się dzieje, pies dostał skopa w jajca, paniusia zaczęła męza straszyć straża miejską-bardzo mu się spodobał ten pomysł-niestety groźby nie spełniła-a szkoda , trzeci raz była na spacerze z koleżanką, ona ze swoim psem i moim, wpadł w nie większy kundel, puściła oba psy, jej uciekła, moja chciała się odgryźć ale jak zrozumiała, ze ma marne szanse to też zwiała...




    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • konsta-is-me 21.08.19, 21:51
    Sorry ale mam wrazenie, ze wychodzisz z psem glownie po to by rozdawac "kopy".
    Dziwne to wszystko razem-TWOJA ilosc bojek z ...psami.
  • slonko1335 21.08.19, 22:13
    Moja? Nie miałam żadnej póki co ani nie skopalam żadnego psa ...masz problem z czytaniem? Mieszkam na psiolubnym osiedlu, mam wybieg pod nosem i dobrze wychowanego psa który się doskonale na tym wybiegu dogaduje z dziesiątkami psów. W dodatku przestrzegam przepisów dotyczących trzymania psa w miescie. Szkoda ze nie wszyscy to robią , na szczęście to jednostkowe przypadki tyle ze dla niektórych psów taki jednostkowy przypadek oznacza koniec.... a i niejeden właściciel tez przy okazji ucierpi...

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • liliawodna222 20.08.19, 18:52
    Zawsze proszę właściciela, żeby przypiął swojego psa, bo nie wiem, jak moja zareaguje. Przy czym moja psica jest duża.
  • liliawodna222 20.08.19, 18:53
    No i zawsze na smyczy...
  • chloe30 20.08.19, 19:23
    Moj pieciokilowy maltanczyk całe swoje czteroletnie życie jest szkolony. A ja z nim. Wiele lekcji to były spacery w parkach, znanych i obcych na których uczyłam sie odczytywać mowę ciała mojego i obcych psów. Teraz, kiedy wita sie z obcym bezbłędnie wyczuwam (no, niemal) czy i kiedy zdarzy sie atak, więc go odwoluje w konkretnym momencie. Lub skracam smycz, ale to w sytuacji mocno stresowej, bo ogólnie mam wbite, ze pies na luźnej smyczy czuje sie pewniej.
    Ale tez na razie mądra jestem bo spotkała nas tylko jedna sytuacja z agresywnym psem, akurat bezpańskim, i wtedy po prostu wzięłam mojego na ręce.
    Moze córkę (i ciebie) na szkolenie? Nauczysz sie rozpoznawać reakcje i przestaniesz sie denerwować?

    --
    http://dl3.glitter-graphics.net/pub/124/124973zv9l8g53sa.gif
  • kanna 21.08.19, 10:07
    Byłyśmy na szkoleniu ze szczeniakiem, ze trzy miesiące to trwało, córka z psem pracuje cały czas. Ale masz rację - trzeba powtórzyć, bo teraz mamy już roczniaka.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • umi 20.08.19, 21:08
    Już duzo rad padło. Ja też radze dobrego behawiorystę, bo cos jest do poprawy. Plus nie wiem, czy Wy tego psa za bardzo nie tłumicie i nie hamujecie mu naturalnych odruchów. Pies to jest zwierze, nie człowiek. On sie powinien umiec porozumiewac z własnym gatunkiem, nie patrzec na Ciebie, co ma robić. Nie wiem, czy nie byl za silnie ukladany na treningu. I teraz oduczyl sie dzialac samodzielnie. Jak juz ogarniecie behawiorystę, warto byloby bardziej zaufac psu i az tak go nie strofowac i nie zmuszac do sztucznych zachowan. Ty sie masz z tym psem komunikowac, nie za niego muslec. Ma nie byc agresywny BEZ POWODU. Nie byc absolutnym pacyfistą. Tylko idiota liczy na to, ze jak zaatakuje właściciela, pies tego właściciela nie przyłozy mu chociaz kagancem. Także tego... pies to nie swinka morska. W ogole pies spacerujacy z dzieckiem powinien bronic tego dziecka, nie liczyc, ze dzieciak go obroni.

    Kiedys jak psy sie gryzły, to sie lało woda i bylo po prolemie wink Ale cieżko, zeby 14 latka spacerowala z wiadrem wody, wiec doraźnie tez polecam gaz pieprzowy, pałkę dla biegaczy i wszelkie inne "psikadła". Plus jak corka widzi, ze do PSA (płci męskiej) zbliza sie inny PIES (tez płci meskiej) to niech sie drze, zeby nie podchodzil. I tyle. Najlatwiej jest zapobiegac.
    Jak chcecie, zeby sie pobawil, to z suczkami i szczeniakami. W ogole przy regularnych spacerach psy zawieraja przyjaźnie (a własciciele znajomosci wink) wiec moze znaleźc Waszemu kilka zaprzyjaźnionych i niech bawi sie tylko z tymi. A przy kazdym innym krzyczec, ze ma nie podchodzic, wycigac gaz albo ta pałkę ZANIM zaatakuje. Jak zobaczy kija w reku właścicelki, raczej sie zmityguje. Chyba, ze macie tam nienormalnych ludzi, ktorzy psy szczuja. Wtedy nie puszczaj tego psa z corką, bo z poszczutym (i nauczonym walczyc) to ona sobie nie poradzi ani pałką, ani gazem.
  • berdebul 20.08.19, 21:47
    Płeć nie ma znaczenia. Wielkość nie ma znaczenia. Jeżeli ktoś ma psa, to jest za niego odpowiedzialny. Jeżeli właściciele nie uzgodnili, że pieski mogą się przywitać to buractwem jest puszczać swojego psa, lub pozwolić aby biegający luzem podbiegał do ludzi, lub innych zwierząt.
  • umi 20.08.19, 21:51
    Tak, ale ta 14-latka nie ma wpływu na buractwo innych właścicieli. Jedyne, co moze zrobic, to pomyslec za nich. Szczeniak i suczka to raczej nie jest zagrozenie dla psa (wiekszosc suczek przestrzega psiego SV, mala szansa, ze trafi na jakąś nie do konca normalną). Majac psa, na inne psy trzeba uwazac. Zwłaszcza większe.
  • kanna 21.08.19, 10:10
    > On sie powinien umiec porozumiewac z własnym gatunkiem, nie patrzec na Ciebie, co ma robić

    Generalnie umie, o ile gatunek nie jest agresywny.
    Ale być może mam lekkie skrzywienie, na psim przedszkolu ciągle nam powtarzano, ze pies ma się integrować ze swoim stadem (ludźmi) i zawsze przedkładać swojego człowieka nad inne psy.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • umi 21.08.19, 16:29
    pies ma się integrować ze swoim stadem (ludźmi) i zawsze przedkładać swojego człowieka nad inne psy - Może mieli na mysli to, zeby nie dopuszczac do sytuacji, kiedy właścicel wrzeszczy i woła, a psiak gania z kilkoma innymi i ma w dudzie. Generalnie sa rasy "zapatrzone w człowieka", takie ktore zawsze wybiora wlasciciela i wspolpraca z nim to lepsza zabawa niz kazdy pies i takie, ktore lubia towarzystwo innych psow i trzeba sie bardziej postarac przy ich ukladaniu. Ale chyba nie o to, zeby psiak w ogole nie kierowal sie psim instynktem i caly czas liczyl na ludzi. Z takim psem jest troche problem, bo sama ZAWSZE musisz za niego myslec. A nie zawsze i nie w kazdej sytuacji człowiek ma taka sama percepcje jak zwierze, czasem zwierze ma lepsza. Zwłaszcza, jesli chodzi o dziecko. Przy dziecku lepiej, zeby czasem pies sam wykazal inicjatywe (w ramach tego, czego zostal nauczony, ale sam, bo nie kazdy dzieciak zawsze sobie poradzi). Wiec zastanow sie, czy to jest problem twojego psiaka, czy nie (bo ja strzelam na podstawie kilku informacji i moge sie pomylic, a tu jednak chodzi o zywego zwierzaka).

    Jeśli problemem sa tylko te agresywne i wyłacznie one, to najlepiej nie pozwolic agresywnym dochodzic do niego. Bo w takiej sytuacji nic wiecej nie zrobisz. Jesli on jest łagodny, a one nie, to najlepiej pałka dla biegaczy w dłon i krzyknac właścicelowi, ze jak pusci, to na własna odpowiedzialnosc - i niech widzi, ze zadzialasz Ty, nie pies.
  • kanna 22.08.19, 17:43
    > Generalnie sa rasy "zapatrzone w człowieka", takie ktore zawsze wybiora wlasciciela

    I mój jest własnie z takiej rasy.
    One wszystkie są lekko "aspergerowate" do innych psów. Choć bardzo ciekawe, chętnie do kontaktu. ja myślę, ze on by chciał, ale nie potrafi za bardzo. Dodatkowo mieszkamy w miejscu, gdzie na ma zwyczaju wyprowadzania psów. Czasem się jakiś zdarzy (jak nasz) , ale zawsze na smyczy. Jak jesteśmy w pobliskim lesie - puszczam go luzem, ale jak psa innego zobaczę - jest odwoływany i wraca.

    Myślę, ze warto pochodzić z nim na szkółkę, ale też na ogrodzony wybieg.


    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • umi 22.08.19, 17:58
    Co to za rasa aspergetowata? Pytam z ciekawosci, jesli cos zadkiego, a zalezy Ci na animowosci, nie odpowiadaj.
    Tak strzele w ciemno - jesli cos pasterskiego, mozesz miec klopty, bo one maja zaganianie w genach. I inne psy przy zabawie moga zaganiac, podszczypywac, to sie nie kazdemu podoba. Jesli to jest ktorys z colie (zwłaszcza główny flagowiec psiej inteligencji) to nie przesadźcie z bodźcami, bo to sa bardzo inteligentne psy i robia to, czego sie je nauczy. Jak sie nauczy źle, to bedziesz miala skolowanego, albo neurotycznego psa.
    Szkolka to dobry pomysl. W ogole jesli to pies rasowy albo w typie rasy, to radze ogarnac wzorzec. Moze po prostu nie znacie do konca jego zachowan?
  • kanna 22.08.19, 19:36
    Z retriverów.

    Znamy wzorzec, zakup nie był impulsowy, tylko poprzedzony dwoma laty przygotowań, które intensywnie prowadziła moja córka.
    Ona jest ekspertem od tej rasy, ja wiem mniej, ale w spotkaniach z różnymi w właścicielami brałam udział.

    Mamy kota, pies w podskokach do niego leci się witać, kot staje i się o psa obciera.
    Nie podszczypuje, nie zagania.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • umi 22.08.19, 20:23
    No, to trafiłam jak kulą w płot big_grin Myslalam, ze Wam sie tak poplatało układanie czegos pasterskiego (i nawet sie troche dziwilam, ze do tego stopnia). To w ogole nie to, nie bierz pod uwage tej ostatniej rady. Właśnie dlatego forum trzeba dzielic przez co najmniej 2 wink

    Uniwersalna rade o srodkach ochrony i uprzedzaniu właściceli podtrzymuje. Mozna tez za wczasu pytac danego właścicela, czy piesek czy suczka i czy spokojny. Wtedy ewentualnie mozna puscic razem.
    Pomysl z socjalizacja z jego rasą tez masz dobry. Przy okazji mozesz podpatrzec jak zachowuja sie inne. No i przede wszystkim poradzic sie ich właściceli. Osoba znajaca dana, konkretna rase najwiecej Ci powie. Tak w ciemno, ciężko trafic.

  • kanna 22.08.19, 20:40
    smile



    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • umi 22.08.19, 21:02
    I tak troche w obronie tego psiaka- retriviery to nie jest szczegolnie waleczna grupa. O goldenach mowi sie, ze nawet złodzieja zalizałyby na smierc. Takze tego... jakby problem byl nie w ukladaniu, a samym psiaku, nie oczekujcie cudów wink Maja duzo innych zalet.
  • kanna 22.08.19, 21:18
    umi napisała:

    > nie oczekujcie cudów ;
    > ) Maja duzo innych zalet.

    Znam rasę smile
    Dlatego pytałam, co ma robić 14-o latka. Rozsądna, z wyraźnym talentem do zwierząt, ale ciągle 14-o latka.
    I jakoś jej z tym łańcuchem i gazem nie widzę...
    No nijak. wink
    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • umi 22.08.19, 21:35
    Kij. Bo go widac z daleka, i właścicel i pies rozpozna. Mała szansa, ze bedzie musiala uzyc w praktyce. Ewentualnie zamacha zanim pies podejdzie. Ale nie poddawaj sie jeszcze i pomysl o behawioryscie, jesli masz mozliwosc.
  • berdebul 21.08.19, 16:52
    Dobrze Ci powiedzieli. I nie wierz w bajki, że suszka nic nie zrobi. Jezeli trafi się domiująca, to przerobi psa na wióry, chyba że się szybko podda i pokaże sygnały uspokajające. Najłatwiej unikać kontaktu, jezeli coś się zbliża to walić gazem. W końcu dotrze do właścicieli-idiotów.
  • kanna 22.08.19, 17:47
    > chyba że się szybko podda i pokaże sygnały uspokajające

    Myślę, że z tym ma problem. Jak był mniejszy - to potrafił się przewracać na grzbiet i podawać, nawet psu dwa razy mniejszemu.
    Teraz zhardział , ale tez liczy na swoje stado.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • berdebul 20.08.19, 21:36
    Kupić gaz pieprzowy. Najlepiej wersję w żelu. Zawsze z chusteczką do zmycia, gdyby poleciało na Waszego psa.
  • nangaparbat3 21.08.19, 20:30
    Mam trzeciego z kolei psa, to suczka wariatka, nie ma z nią problemów.
    Dwa poprzednie to były spore psy psy. Poza jednym jedynym razem, kiedy trafiliśmy na psa psychola ( i to było w pierwszej połowie lat 80.) nigdy żaden pies nie chciał wyrządzć któremuś z moich prawdziwej krzywdy (i na odwrót). Nigdy nie dochodziło do sprzeczek, jeśli oba psy były luzem. Natomiast owszem, jeśli jeden lub oba na smyczy - jeśli nie było dużej różnicy wielkości, awantura gotowa. Jeśli mój pies był wtedy na smyczy, a drugi luzem, natychmiast puszczałam smycz i uciekałam, wołając mojego. Skutek murowany, swoją córkę też tego uczyłam.


    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • kanna 22.08.19, 17:49
    Mój pies nie spotyka się luzem z innymi. Ale to jest myśl, mamy ogrodzony wybieg dla psów niedaleko, tam z nim poćwiczymy kontakt z psami.
    Albo spotkamy się ze znajomymi właścicielami psów mojej rasy, i poćwiczymy.
    Dzięki.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • nangaparbat3 22.08.19, 18:58
    My też mamy problem z psem, owczarkiem, cudownym i łagodnym jak baranek, ale moim zdaniem ma jakiegoś psiego aspergera. Kiedy widzi psa, zamiast zwolnić, delikatnie podejść, kiedy mniejszy - położyć się i czekać, aż podejdzie - ten jak szczenię podbiega w podskokach, głośno szczekając. Psy się go nie boją, za to właściciele owszem, nie możemy biedaka nawet na chwilę spuścić ze smyczy, koszmar.

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • kanna 22.08.19, 17:44
    Dzięki wszystkim za rady smile
    Od każdego sobie coś wzięłam.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • alpepe 22.08.19, 17:52
    Z tego powodu mam sukę. Obecnie w wieku pięciu lat, została raz niespodziewanie skubnięta zębami przez niezrównoważoną sukę, trzy razy większą od niej samej, jak się jej postawiła!!! A to słodka cavalierka. Nie wiem, co poradzić, jeśli on chce, by go broniło stado, to ja bym sobie zakupiła gaz pieprzowy na agresorów.

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • kanna 22.08.19, 19:39
    Miała być suczka (mam wiele doświadczeń z suczkami), ale same pieski się urodziły.


    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka