Dodaj do ulubionych

Podkablowałybyście dzieciaka?

20.08.19, 12:12
Taka sytuacja, wybitnie śmieszna i lekka, ale jakiś tam jednak dylemat istnieje. Wasza córka 12-letnia koleguje się z blisko z dziewczynką i chłopcem z sąsiedztwa. Znają się ponad 7 lat, chodzą razem do szkoły. Generalnie trzymają się razem. Chłopiec wychowywany przez samotną lekko nawiedzoną mamę - wegankę, taką śmieszną, ale nieszkodliwą wariatkę w stylu "przepyszny jagielnik". Lubię ją, niekiedy spotykamy się na kawę, czasami nawet z rodzicami drugiej dziewczynki z paczki mojego dziecka. Dylemat polega na tym, że dowiadujecie się, że chłopak od dobrych 4 lat zajada się na mieście hamburgerami i innego rodzaju mięsem, o czym jego matka nie ma pojęcia. Wasza córka wie od początku. Podkablowałybyście chłopaka matce? Miałybyście pretensje do córki, że wam nie powiedziała? Pytam z mocnym przymrużeniem oka, ja nie mam pretensji i nie mam zamiaru kablować, ale ciekawa jestem opinii innych ematek.
Edytor zaawansowany
  • tsaria 20.08.19, 12:17
    Oczywiście, że nie, widocznie potrzebuje mięsa.
  • aniani7 20.08.19, 12:19
    Absolutnie nie.Nawet w zartach wink
  • 35wcieniu 20.08.19, 12:21
    "Miałybyście pretensje do córki, że wam nie powiedziała?"

    Pretensje że córka nie powiedziała że jej kolega je mięso? No oczywiście, zawsze oczekuję że członkowie rodziny będą mnie informować o zwyczajach żywieniowych swoich znajomych!

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • memphis90 21.08.19, 13:30
    No powinni, bo potem goście dlubią w spaghetti i że wstretem wydlubują krewetki...

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • profes79 20.08.19, 12:22
    W życiu. Jeszcze rozumiem jakby palił czy pił ale podkablować za to, że wcina hamburgera? No chyba, że sama jesteś wojującą wegetarianką.

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • iwles 20.08.19, 12:22

    a w życiu ! big_grin

  • liliawodna222 20.08.19, 12:22
    Nie.
  • madami 20.08.19, 12:22
    A po co mieszać się w sprawy między synem a matką? Kwestie żywieniowe to chyba ich sprawy. Kwestia kłamstwa w tej kwestii też
  • ichi51e 20.08.19, 12:24
    Serio sie zastanawiasz? Generalnie juz dzieci wiedza ze donosi sie tylko jesli ma to komus pomoc a nie wylacznie zaszkodzic.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • triss_merigold6 20.08.19, 12:25
    A w życiu. Postaralabym się zapraszać tego biednego nastolatka na obiady, żeby przynajmniej od czasu do czasu zjadł normalnie. Chłopak rośnie i trzymanie go na diecie wegańskiej powinno być karalne.
  • sofia_87 20.08.19, 12:46
    Dokladnie, ja tak samo, zapraszałabym go na solidne steki i ryby, nie wykluczam tez dawania swojemu dziecku dodatkowej kanapki żeby poczestowalo kolege.
    Trudno się dziwic, ze 12 latek potrzebuje miesa
  • 45rtg 20.08.19, 13:11
    sofia_87 napisał(a):

    > Dokladnie, ja tak samo, zapraszałabym go na solidne steki i ryby, nie wykluczam
    > tez dawania swojemu dziecku dodatkowej kanapki żeby poczestowalo kolege.
    > Trudno się dziwic, ze 12 latek potrzebuje miesa

    Się nie ma pojęcia o wegetarianiźmie, się ma trudności z dziwieniem. O ile nie wsypałbym chłopaka przed matką, o tyle specjalne karmienie go mięsem byłoby zwykłym łajdactwem. Krzywda mu się nie dzieje od tego, że nie jada mięsa, a jak ktoś sobie wyobraża, że on te hamburgery na pewno z niedożywienia, to niech zacznie jeszcze zapraszać kolegów-grubasów swojego dziecka na cukierki, bo widać też mają potrzeby organizmu.

    O sabotowaniu diety ewentualnego alergika, którego matka usiłuje jakoś utrzymać w normie, a sąsiadki (albo, co gorsza, dziadkowie) pasą go alergenami, bo przecież to samo zdrowie, to nawet nie wspominam.
  • sofia_87 20.08.19, 13:35
    Mama chłopca jest weganka, ma taka a nie inna diete z powodow ideologicznych, natomiast każdy lekarz Ci powie, ze to nie jest zbyt korzystne dla zdrowia 12 latka. Skoro chlopiec je hamburgery na miescie i nic mu się nie dzieje, to raczej nie jest alergikiem, tylko ofiara przekonan matki. I tak, je te hamburgery gdyż jego organizm domaga się miesa, lepiej by było gdyby zamiast kiepskiej jakości miesa w hamburgerze jedzonym na miescie, matka tego dziecka 2-4 razy w tygodniu podala mu kotleta lub upieczona rybe.
    Sama nie jem zbyt wiele miesa, ale jest ono w diecie moich dzieci, gdyż wiem, ze bardzo go potrzebują, kupuje tez mieso i ryby bardzo dobrej jakości a nie marketowe.
    Slodycze to akurat zupełnie co innego i nie zamierzam nimi czestowac cudzych dzieci bez uzgodnienia tego z ich rodzicami
  • droch 20.08.19, 13:39
    > Skoro chlopiec je hamburgery na miescie i nic mu się nie dzieje, to raczej nie jest alergikiem,
    > tylko ofiara przekonan matki.

    Oczywiście, masz dostęp do wyników dziecka, skoro piszesz z taką pewnością?
  • iwles 20.08.19, 14:03

    oczywiście, taka złosliwa ta alergia, że się przez 4 lata nie objawiła.


  • droch 20.08.19, 15:35
    Ty też widzę znasz wyniki. Chyba, że pisanie jest Twoją pasją, wtedy nieważne, mądrze czy głupio, byle klepać.
  • iwles 20.08.19, 15:45

    wow!
    i przez 4 lata matka nie zauważyłaby, że z dzieckiem coś się dzieje ?
    A dzieciak (nastolatek) jest na tyle durny, że, wiedząc, iż dokuczliwe objawy dają własnie te hamburgery, zjada je celowo, żeby się źle czuć ?



  • kanga_roo 21.08.19, 08:35
    iwles napisała:
    wow! i przez 4 lata matka nie zauważyłaby, że z dzieckiem coś się dzieje ?
    A dzieciak (nastolatek) jest na tyle durny, że, wiedząc, iż dokuczliwe objawy dają własnie te hamburgery, zjada je celowo, żeby się źle czuć ?


    tu akurat po pierwsze, nie każda alergia daje objawy widoczne gołym okiem (sorry, ale skąd możesz wiedzieć, jaką kupkę robi kolega Twojego dziecka? albo ilu preparatów używa w domu, żeby pozbyć się skórnych objawów alergii?) a po drugie, wiara, że dwunastolatek ogarnie związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy smakołykiem i sraczką to stuprocentowa naiwność. syn koleżanki, lat 14, rzyga po chipsach. regularnie. od lat. i co jakiś czas te chipsy znowu zjada.
  • 45rtg 20.08.19, 13:41
    sofia_87 napisał(a):

    > Mama chłopca jest weganka, ma taka a nie inna diete z powodow ideologicznych, n
    > atomiast każdy lekarz Ci powie, ze to nie jest zbyt korzystne dla zdrowia 12 la

    Nie, nie powie tego każdy lekarz. Jedynie lekarz niedouczony, co się zatrzymał na etapie "rosół jest zdrowy".

    > tka. Skoro chlopiec je hamburgery na miescie i nic mu się nie dzieje, to raczej
    > nie jest alergikiem, tylko ofiara przekonan matki. I tak, je te hamburgery gdy
    > ż jego organizm domaga się miesa, lepiej by było gdyby zamiast kiepskiej jakośc

    A chipsy żre, bo jego organizm domaga się kartofli. A Marsy i Snickersy, bo czekolady.

  • sofia_87 20.08.19, 14:58
    Alez każdy, który wie, ze rozwijający się organizm potrzebuje więcej kwasów tłuszczowych, żelaza, cynku, wapnia oraz witamin z grupy B. Matce chłopca dieta roslinna może wystarczać, ale jemu samemu z pewnoscia nie. Co więcej dziecko na takiej diecie powinno być często badane, a niedobory suplementowane. Szczerze watpie, ze ta matka z watku tak wlasnie postepuje.
    PS od zadnego lekarza nie slyszalam, ze rosol jest zdrowy.


    Podejrzewam, ze ludzie jedza chipsy i czekolade jednak z innych powodow niż mieso, miod czy sery. Co więcej uważam, ze glupota jest calkowite zabranianie dziecku chipsów czy słodyczy, to tylko spoteguje ochote na takie rzeczy.
  • szmytka1 20.08.19, 17:25
    Popieram. A mam kolezanki naiwniary co mysla, ze jak w domu nie je czipsow to nigdzie nie je bo tak cudnie zdrowe nawyki wprowadzily. Nie znaja smaku to nie chca itd podobne bzdury. A dzieciory poza domem jak psy spuszczone ze smyczy... Tylko mamy zyja w swietej naiwnosci.
  • katriel 22.08.19, 07:41
    No nie wiem. Ja jem miód i czekoladę dokładnie z tego samego powodu: bo są słodkie.

    --
    Chrzęskrzyboczek pacionkociewiczarokrzysztofoniczny.
  • memphis90 21.08.19, 13:37
    Jest udowodnione, że wegetariańska dieta jest zdrowa, natomiast weganska niesie ryzyko niedoborów.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • kalina_lin 20.08.19, 22:52
    Dzieciak je hamburgery, bo jak większość dzieci lubi śmieciowe jedzenie. Mój się domaga frytek przy każdej okazji, mam z tego wysnuć wniosek o niedoborach żywnościowych?
    Dzieciakowi żadna krzywda się nie dzieje na bezmięsnej diecie i nie ma potrzeby go koniecznie mięsem dokarmiać za plecami matki. Zwłaszcza, że sam sobie potrafi zorganizowac. Niech raczej zdobiedzie się na szczerą rozmowę z matką, że nie podziela jej przekonań.
  • sofia_87 21.08.19, 08:52
    A skąd wiesz, że nie ma żadnych niedoborów, znasz jego wyniki badań?
    Za kilka lat pewnie zdobędzie się na szczera rozmowę z matka, ale jak na razie ma 12 lat i może się po prostu boi
  • potworia116 21.08.19, 09:16
    A skąd wiesz, że ma? I skąd fantastyczne założenie, że się boi matki? Moja dwulatka nie ma problemu z zakomunikowaniem co lubi, a czego nie.
  • sofia_87 21.08.19, 09:39
    Ponieważ to jest dość często spotykane nawet w przypadku nastolatków jedzacych normalnie, po prostu organizm ma zwiększone zapotrzebowanie.
    Fantastyczne założenie?? Przypominam, że jesteś na forum, na którym są mocno dorosłe panie, zamezne, dzieciate mające problemy komunikacyjne z matkami ☺
    Moja 1,5 roczna córka też nie, ale przyjmij do wiadomości, że są różne matki, a jeśli pani z wątku jest zafiksowana na punkcie diety i światopoglądu, to chłopcu może być naprawdę ciężko
  • potworia116 21.08.19, 09:58
    „Jedzący normalnie” mają często problemy ze zbilansowanie posiłków, a ich wiedza o odżywianiu stoi zdecydowanie poniżej przeciętnego wege. Tak, że prawdopodobieństwo, że syn sąsiadki ma niedobory jest mniejsze niż w wypadku tych, których nazywasz normalnymi.
    Wygdybać to ty sobie możesz nawet koprofagię i reptilianizm tej sąsiadki. Z wątku założycielskiego wiemy tylko tyle że jest weganką. Co dla osób ograniczonych stawia ją naturalnie w kręgu podejrzanych, nienormatywnych, ewentualnie, hihi - hehe, nieszkodliwych wariatek od pysznego jagielnika.
    Moje pytanie nie dotyczyło ematkowych standardów komunikacji, tylko tego, co konkretnie w tym konkretnym poście uprawnia cię do czynienia takich założeń.
  • sofia_87 21.08.19, 10:11
    Powtarzam, nie wiesz jaka wiedzę ma matka chłopaka ani czy jest regularnie badany.
    Ja akurat mocno ograniczyłam mięso, więc dla mnie nie to stawia ja w kręgu podejrzanych, ale to, że swój światopogląd i dietę narzuca synowi.
    Mam wrażenie, że to nie są tylko ematkowe standardy, ale dość powszechne. Gdyby chłopak miał dobra komunikacje z matką, to sam by jej powiedział o tych hamburgerach, wydaje mi się, że to jest dość logiczne dla osób myślących
  • araceli 21.08.19, 10:18
    sofia_87 napisał(a):
    > ale to, że swój światopogląd i dietę narzuca synowi.

    Który rodzic nie "narzuca" swojego światopoglądu i diety dzieciom? big_grin


    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • sofia_87 21.08.19, 13:21
    Normalny, ja jem raczej mało, zdrowo, ale dzieci (3,5 i 1,5) jedza to co jest dla nich zdrowe. Nie wykluczam, ze za 10 lat mys z mezem i corka będziemy jesc na kolacje sałatki, a syn jeszcze dodatkowo kotleta czy spory kawalek ryby, gdyż wlasnie tego będzie potrzebowal
  • potworia116 21.08.19, 10:22
    Ty tym bardziej nie wiesz. Sąsiadka, autorka wątku też nie wie. Nikt nic nie wie, co noe przeszkadza niektórym się wypowiedzieć.
    PS. Ty nie przekazujesz swojego świstopoglądu dzieciom? Nie gotujesz wg swojej wiedzy i uejętności? To jak je wychowujesz/żywisz?
  • sofia_87 21.08.19, 13:25
    A dlaczego ja :tym bardziej" nie wiem smile
    Po prostu wiele forumek, podobnie jak ja, uważa, ze chlopiec sam, jako dorosły człowiek powinien podjąć decyzje w kwestii jedzenia lub nie miesa.
    Wyobraz sobie, ze dla dzieci gotuje to co jest dla nich zdrowe. Podejrzewam, ze za 10 lat będzie tak samo, gdyż wciąż będę rozumiała, ze inne sa potrzeby organizmu 13 latka, a inne 42 letniej kobiety
  • potworia116 21.08.19, 19:23
    Podobnie sąsiadka wątkodajki. Gotuje dla swojego syna to, co uważa, że jest dla niego zdrowe. A on jako dorosły podejmie decyzję w sprawie mięsa.
  • umi 21.08.19, 21:48
    Jako dorosły to juz urośnie. Z niedoborami gorzej sie rośnie. Skutki diety odczuje dziecko, nie mama. Mnie nie przeszkadza testowanie na cudzych dzieciach za ich zgoda (w granicach rozsadku). Czekam cierpliwie aż yt-bowe dzieci karmione od małego wegansko urosną suspicious Będę sobie obserwowac, co z nich wyrosło i czy to jest zdrowe. No, ale jak ktos nie chce byc krolikiem doswiadczalnym, to raczej nie musi, prawda? Uczestnicy badań medycznych tez przystepuja do nich dobrowolnie. O ile ktos jest tak pewien swojej racji, ze jest w stanie sie jej trzymac i udowodnic głupote reszcie, to OK. Mozliwe, ze ma racje i mozliwe, ze to udowodni i wyjdzie na tym lepiej niz krytykujaca go reszta. Ale jak ktos nie chce udowadniac (bo np. jego organizm jednak sobie z taka dieta nie radzi, ludzie maja rózne warianty genetyczne, nie kazdemu służy to samo) to nie powinno sie go zmuszac.
  • potworia116 21.08.19, 22:25
    To będziesz sobie patrzeć i czekać, czy miłosiernie podkarmiać kotlecikiem? Bo wolno ci myśleć, co sobie zamyślusz, ale wpieprzanie się rodzicom w ich strategie wychowawcze to głupota i chamstwo.

    Znam przynajmniej kilkanaście dorosłych, wychowanych w rodzinach wegetariańskich, wzrostu od bardzo wysokiego do przeciętnego. Każdy z nich miał epizod eksperymentowania z mięsem, każdy z perspektywy czasu podziwia determinację i etyczną konsekwencję rodziców.
  • umi 21.08.19, 22:40
    Jak na yt, to przeciez nie znam osobiscie. Jedyne, co moge, to sobie poobserwowac i wyrobic zdanie.
    Jakby do mnie przyszło dziecię vege i patrzylo na kotleta jak kot na surowa wątróbkę, to bym potraktowała tak samo, jak kota. Czyli by dostało. Skoro nie załuję zwierzakowi, to jak moge człowiekowi?

    BTW, Ja nie znam nikogo, kto byl całe zycie vege. Znam osoby, ktore "nawrocily sie" w pewnym wieku (czasem mlodym). Nie mam przyjemnosci zaobserwowania nikogo, kto nigdy w zyciu nie jadł miesa, a bylby rasy bialej chociaz w połowie (dla mnie to istotne). Ty tez piszesz, ze ci, co znasz eksperymentowali z miesem. Dla mnie to nie sa 100% weganie, tylko zwykli oszusci. Skad wiesz, ile oni tego "eksperymentowali"? Znam dosc blisko takiego cwaniaka, ktory głosi wszem i wobec nie zarcie zwierzatek, mleko ble, sery ble, dzieciom kłądzie głupoty do łba, a u matki na obiedzie zjada co niedziela schabowego albo kurczaka. By mamie nie zrobic przykrosci. Fajnie, tylko, ze on sobie pod ta przykrywka dostarcza wszystkich skałdników odzywczych, a innym kłamie, ze zyje bez tego.
  • potworia116 21.08.19, 22:47
    Czyli człowiek , który w wieku 10- 12 lat chadzał z kolegami ma hot- dogi, poza tym nigdy nie jadł mięsa jest w wielu 35 lat oszustem, nie żadnym wegetarianinem? Jesteś zatem bardziej ortodoksyjna niż jakikolwiek znany mi weganin. A ja akurat znam dużo.
  • potworia116 21.08.19, 22:51
    Umi, poczytaj sonie co nieco o podstawach odżywiania, bo opiewając „wszystkie składniki odżywcze” w kurczaku i schaboszczaku, łagodnie mówiąc, bredzisz.
    Poza tym, wybacz, zawieszę rozmowę, bo mam przykre wrażenie krążenia po coraz wyższych piętrach niezrozumienia.
  • umi 21.08.19, 23:55
    Mimo wszystko odpowiem (na koniec dyskusji). Schabowy i kurczak to byly przyklady. Chodzilo mi o osobe, która eklaruje sie jako weganin, ale jak co doczego dochodzi, okazuje sie, ze nie zawsze tym weganinem jest. Ktos, kto je (nawet okazjonalnie) produkty odzwierzece postepuje nieuczciwie atakujac inne osoby, ktore tez je jedza. Nawet, jesli on uwaza, ze jedzenie produktow odzwierzecych jest złe, ale czasem sie złamie i zaluje. Bo w ostatecznym rozrachunku jego dieta wcale nie jest tak uboga jak to deklaruje i do czego namawia innych ludzi. Taka osoba postapilaby uczciwie mowiac - staram sie ograniczyc produkty zwierzece, ale czasem je jem, a nie: zjedzenie zwierzat jest zle, mleko jest dla cielatek, nie dla ludzi. Jak nie dla ludzi, to nie tykaj. Sam/a w pierwszej kolejnosci. Kiedy ja mowie, ze nie jem psow i dla mnie to jest jedzenie gatunku wyzej rozwinietego, to ich nie jem, nigdy. Musialabym miec nie wiem, jaki nóż na gardle, zeby zjesc (pewnie wojna, pomor plus male dziecko pod opieka, wiec nie mozna sie zaglodzic). Wiec wybacz, ale nie przekonuje mnie taka argumentacja. To jest naciaganie faktow i proba zmuszania innych do zycia zgodnie z wymaganiami, ktorych sam głowny zainteresowany nie przestrzega. I ponownie - nie znam nikogo, kto w kluczowym momencie rozwoju, czyli w wieku dorastania (płec dowolna, bo kobiety tez potrzebuja normalnej diety, nie ma tak, ze facet nie-vege, ale dziewczyna moze byc vege) nie jadłby zupełnie miesa. Zazwyczaj okazuje sie, ze jednak jadł. Potem go naszło, ze juz nie bedzie, wiec zmusza do tego innych, wywierajac do tego czesto spora presję. I ci inni to czesto sa wlasnie dzieci.
  • potworia116 22.08.19, 00:12
    umi napisała:

    > Mimo wszystko odpowiem


    Mimo wszystko nie przeczytamsmile

    > (na koniec dyskusji). Schabowy i kurczak to byly przykla
    > dy. Chodzilo mi o osobe, która eklaruje sie jako weganin, ale jak co doczego do
    > chodzi, okazuje sie, ze nie zawsze tym weganinem jest. Ktos, kto je (nawet okaz
    > jonalnie) produkty odzwierzece postepuje nieuczciwie atakujac inne osoby, ktore
    > tez je jedza. Nawet, jesli on uwaza, ze jedzenie produktow odzwierzecych jest
    > złe, ale czasem sie złamie i zaluje. Bo w ostatecznym rozrachunku jego dieta wc
    > ale nie jest tak uboga jak to deklaruje i do czego namawia innych ludzi. Taka o
    > soba postapilaby uczciwie mowiac - staram sie ograniczyc produkty zwierzece, al
    > e czasem je jem, a nie: zjedzenie zwierzat jest zle, mleko jest dla cielatek, n
    > ie dla ludzi. Jak nie dla ludzi, to nie tykaj. Sam/a w pierwszej kolejnosci. Ki
    > edy ja mowie, ze nie jem psow i dla mnie to jest jedzenie gatunku wyzej rozwini
    > etego, to ich nie jem, nigdy. Musialabym miec nie wiem, jaki nóż na gardle, zeb
    > y zjesc (pewnie wojna, pomor plus male dziecko pod opieka, wiec nie mozna sie z
    > aglodzic). Wiec wybacz
  • umi 22.08.19, 00:19
    Eee, to nie trzeba bylo tego specjalnie pisac. Wystarczylo nic nie odpisac suspicious
  • araceli 22.08.19, 08:44
    potworia116 napisała:
    > Umi, poczytaj sonie co nieco o podstawach odżywiania, bo opiewając „wszystkie s
    > kładniki odżywcze” w kurczaku i schaboszczaku, łagodnie mówiąc, bredzisz.

    W ogóle zabawne jest przekonanie jemateczek, że "domowy schabowy" to takie dobre, wartościowe jedzonko biorąc pod uwagę jakość mięsa, która z roku na rok spada (hormony, antybiotyki itd.)




    --
    Emigrancka troska o ojczyznę:
    araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
    black_halo: Na zlosc tobie spale.
  • umi 22.08.19, 14:59
    Warzyw i owocow tez spada. Jedzenia w ogole.
  • 45rtg 22.08.19, 08:41
    umi napisała:

    > Jakby do mnie przyszło dziecię vege i patrzylo na kotleta jak kot na surowa wąt
    > róbkę, to bym potraktowała tak samo, jak kota. Czyli by dostało. Skoro nie zału
    > ję zwierzakowi, to jak moge człowiekowi?

    Jakby do mnie przyszło dziecię vege i patrzyło na kotleta jak kot na surową wątróbkę, to bym potraktował tak samo, jak kota. Czyli by dostało ścierką. Skoro zwierzaka ma respektować zasady, to jak nie miałby człowiek?

  • umi 22.08.19, 15:02
    Dzieci bijesz??? Przemocowcu! Do tego koty... Wiesz, ze za znecanie sie nad zwierzetami grozi do 3 lat? A za męczenie dziubdziusiów jeszcze wiecej (za znecanie fizyczne - czyli ta scierka - do 8 lat) suspicious
  • kalina_lin 21.08.19, 09:17
    No to sobie kupuje czasem coś mięsnego na mieście i uzupełnia. Nic mu nie bedzie, nie musisz się ze swoimi kotletami wciskać i grać dobrą panią.
  • sasha_m 20.08.19, 21:46
    A niektórzy chyba nie mieli w domu rosnącego nastolatka 🙂 Ja miałam i wiem, jak szybko staje przy lodówce po posiłku składającym się z warzyw. Czas zdecydowanie się wydłuża po solidnym, mięsnym obiedzie. Dzieciak może być zwyczajnie głodny, a ten bezwartościowy hamburger z maka daje mu uczucie sytości na dłużej. Są i tacy, którzy w tym wieku są głodni non-stop i absolutnie nie przekłada się to na tuszę.
  • umi 20.08.19, 22:10
    On tego miesa na miescie zapewne nie je na złosc matce, ani hobbistycznie. Je, bo widac ma niedobory (tak, tak, to jest niedozywienie) i organizm musi sobie uzupełnic. I jak najbardziej, ktos mu powinien dostarczyc lepszego jakosciowo miesa, nie tego McSyfu.
    Sabotowanie diety alergika to inny kaliber, bo jemu dane produkty po prostu szkodza. A chlopak ze startera raczej nie ma alergii na mieso (przynajmniej autorka nie pisze, zeby mial).
  • potworia116 20.08.19, 22:45
    Dzieciaki najczęściej sabotują wartości wpajane przez rodziców z powodu niedoborów. I przekraczają stawiane im granice w trosce o własny organizm. Litości.
    Dlaczego ematka nie może poprzestać na żywieniu/wychowywaniu własnych dziubdziusiów?
  • triss_merigold6 20.08.19, 22:52
    Bo cudzych krzywdzonych też żal.
  • potworia116 20.08.19, 23:10
    Jest baaardzo wiele sposobów, żeby pomóc niedożywionym dzieciom i podkarmienie dzieciaka mięchem za plecami koleżanki-wegetarianki nie jest najbardziej optymalnym z mich.
  • umi 20.08.19, 23:23
    Jakies pomysly? Doroslego vege ciężko przekonac do wspolpracy. To jak pacyfdiscie kazac latac z bronią suspicious
  • potworia116 20.08.19, 23:49
    Ja na przykład comiesięcznie przekazuje pewną kwotę na UNICEF. A dorosłych wege polecałabym raczej zostawić w spokoju. Jest bardzo prawdopodobne, że ich dzieciaki są lepiej odżywione niż dziubdziusie mięsożerców.
  • umi 20.08.19, 23:54
    No ale to nie rozwiąże konkretnego przykłądu konkretnego dziubdziusia, ktorego w domu nie karmią taz, ze biedny stołuje sie w Macu. Znałam i znam wegan (tez nastoletnich) i oni nie jedli i nie jedza miesa na miescie. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy to nie jest wybór - mięso albo śmierć głodowa. Gdyby to dziecko było z potrzeb lub przekonać vege, to by zamawiało vege burgery zamiast mięsnych. Z jakiegos powodu tego nie robi.
    Jeden kotlet nikogo nie uderzy po kieszeni, a przynajmniej dziecko zje mniej chemii.
  • potworia116 20.08.19, 23:59
    A ja znam mnóstwo niewegetariańskich dzieci, którzy jedzą na mieście kebsy i burgery.
    Ale jakoś tylko u tych z domu wege natychmiast diagnozuje się głód i niedobory. Nawet telepatycznie i przez forum.
  • umi 21.08.19, 00:06
    Tylko takie nieweganskie jedzace nałogowo fast foody mozna spokojnie podkablowac rodzicom, bo raczej dostana zdrowy odpowiednik. Ja jestem przeciwna wcinaniu sie ludziom do wychowania (czyli jak ktos karmi vege i dziecko jest vege, to OK, jego sprawa i jego odpowiedzialnosc). Ale jak dziecko SAMO wybiera normalny produkt spozywczy i je go w ukryciu przed rodzina, to chyba jednak jest cos nie tak. Odpowiednikiem dziecka na zwykłej diecie jedzacego na miescie hamburgery byloby vege-dziecko jedzace na miescie wysoko przetworzone vege jedzenie. I wtedy faktycznie, mozna by rodzicom powiedziec, ze potomek podjada syf. Ale jesli je mieso, a w domu go nie ma, to raczej nie chodzi tu tylko o dzialania "antysystemowe". Tak przynajmniej mysle, aczkolwiek ekspertem od diet ja tez nie jestem.
  • potworia116 21.08.19, 00:33
    Nie. Dzieci nie uzupełniają sobie niedoborów, wiedzione tajemniczym instynktem. Wtedy młody wyjadłby spod kamienia tłuste wysokobiałkowe robale, albo wtrąbił czerninę czy inną wątróbkę dla żelaza. Dzieci sa stadne i socjalizują się przez jedzenie. Wegetarianie naśladują tu niewegetariańską większość - jedni i drudzy jedzą syf, nie wiem dlaczego nagle w kontekście wegedziecka śmieciowy burger staje się „normalnym produktem”. Nie wiemy NIC o sposobie odżywiania w tym konkretnym domu. Zakładanie, że dziecko jest żywieniowo zaniedbane uważam za przejaw uprzedzeń. Podobnie nieuprawnione jest założenie, że matka nie wie o upodobaniach syna, albo nie pozwala mu własne decyzje.
  • araceli 21.08.19, 08:52
    potworia116 napisała:
    > Dzieci sa stadne i socjalizują się prze
    > z jedzenie. Wegetarianie naśladują tu niewegetariańską większość - jedni i drud
    > zy jedzą syf, nie wiem dlaczego nagle w kontekście wegedziecka śmieciowy burger
    > staje się „normalnym produktem”. Nie wiemy NIC o sposobie odżywiania w tym kon
    > kretnym domu. Zakładanie, że dziecko jest żywieniowo zaniedbane uważam za przej
    > aw uprzedzeń. Podobnie nieuprawnione jest założenie, że matka nie wie o upodoba
    > niach syna, albo nie pozwala mu własne decyzje.


    100/100.



    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • umi 21.08.19, 17:15
    Serio? Nigdy nie mialas na nic ochoty "wiedziona tajemniczym instynktem"? Nie mowie o smieciowym jedzeniu, ale np. dojrzalych truskawkach w sezonie? Nie zdarzyło Ci sie nigdy?
    Jakby byl niejedzacy miesa z przekonania i potrzeb, to by to mieso omijał, jako niejadalne. Ja jestem niejedzaca krewetek bez panierki. Z przekonania i potrzeb. Psiny tez nie jem, kociny, miesa ze szczura (szczurzyny?). Jakby mnie Chinczycy w ramach integracji poczestowali, to bym sie porzygała, nie zjadła. W wieku dzieciecym rowniez. Wiec nie bardzo mnie to przekonuje. Jakby chciał po prostu fast fooda, to by zjadł vege fast fooda.
  • potworia116 21.08.19, 19:26
    Apetyt na coś nie sygnalizuje niedoborów. To wielki mit.
    Chłopak z matką powinni się dogadać i pewnie się dogadają. Sąsiadka ze swoim kotlecikiem powinna się nie wtrącać.
  • umi 21.08.19, 21:40
    Jak sie przez 4 lata nie dogadał, to myslisz, ze mu wreszcie wyjdzie? Nadal nie napisalas, jak bys z takimi ludźmi rozmawiała. I jak byś ich np. przekonała do tego, ze ktos moze nie podzielac ich pogladow i chciec sie odzywiac po swojemu, mimo, ze jest na ich garnuszku.
  • potworia116 21.08.19, 22:07
    Oczywiście. Dorastanie to długi proces. Jak już się wyemancypuje pozostaje liczyć nadto, że matka przyjmie jego decyzję dojrzałe i taktownie.
    I jakich ludzi masz na myśli? Samozwańczych znawców odżywiania, orędowników kotleta, piewców zwierzęcego białka? Rozmawiałabym z nimi w miarę możliwości krótko.
  • umi 21.08.19, 22:25
    Myślę, ze jestes optymistką. Jedzenie po kryjomu, to raczej domena dzieci, ktorym sie zabrania. Jak zabrania, a masz ochote, to jesz po kryjomu.

    Mam na mysli wegan zafiksowanych na ideologię wege. Czyli takich, ktorym jak choćby napomkniesz, ze moze chociaz plasterek sera by dziecku pozwolili, to opowiedza dokładnie o cielaczkach odrywanych siłą od matki. Albo takie cho.rery wredne (inaczej nazwac sie nie da), ktore nawet psu wciskaja diete 100% warzyw. I nijak nie rozumieją, ze człowiek to nie krowa, a pies tym bardziej. O takich mi chodzi.

    Z fanatykami steków to ja nie mam problemów, bo dopuszczaja róznorodną dietę (przynajmniej ci z mojego otoczenia). I jak wciskaja cos, czego inni nie lubia, to jednak nie zmuszają, zeby to na sile jesc (ale wiem, ze to nie jest norma i wiem, ze ta grupa tez bywa fanatyczna, tylko na swoja stronę).
  • araceli 21.08.19, 08:54
    umi napisała:
    > Ale jak dziecko SAMO wybiera normalny p
    > rodukt spozywczy i je go w ukryciu przed rodzina,

    Syfburger to "normalny produkt spożywczy"? A jak dziecko niewegańskie w tajemnicy przed rodzicami wcina chipsy czy batoniki to jakich brakujących składników odżywczych szuka? big_grin





    --
    Emigrancka troska o ojczyznę:
    araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
    black_halo: Na zlosc tobie spale.
  • umi 21.08.19, 17:12
    Weź przeczytaj ze zrozumieniem co napisalam. Normalnym produktem spozywczym jest mieso, nie syfburger. Aczkolwiek nazwa mi sie podoba.
  • potworia116 21.08.19, 20:48
    Proponuję, żebyś sama przeczytała ze zrozumieniem to, co napisałaś, zamiast zgłaszać pretensje, że cię nie rozumieją.
    A mięso nie jest normalne - nie dla ludzi, wyznających określoną etykę. I to też warto przyjąć do wiadomości.
  • sofia_87 21.08.19, 20:55
    Jak widać ten konkretny chłopak nie wyznaje tej określonej etyki.
    Niewykluczone, że będzie, ale powinien mieć możliwość samodzielnie podjąć decyzję, jak będzie dorosły
  • potworia116 21.08.19, 22:02
    Oczywiście. Ale to sprawa między nim a matką, kotlecikowa sąsiadka nie ma tu nic do gadania.
  • potworia116 21.08.19, 22:09
    Ależ podejmie ją, już do niej dojrzewa. Rodzic dostarcza wzorca i ustala pewien punkt wyjścia.
  • triss_merigold6 21.08.19, 22:11
    Rodzic też nie zostawia w domu żywieniowego wyboru, bo ma nawalone ideologicznie. Jeśli obcy ludzie poratują dziecko normalnym obiadem, rzadziej będzie korzystało ze śmieciowych burgerów czy kebabów na mieście. Rozmowa z matką weganką jest bez sensu, tylko narazi dziecko na jej wyrzuty i wbijanie w poczucie winy.
  • potworia116 21.08.19, 22:18
    Wybór żywieniowy to rozumiem pomiędzy mięsem a niemięsem, innych nie ma?
    A każdy pogląd, rozbieżny z poglądem emieszczanki to oszołomstwo i ideologiczne nawalanie.
  • araceli 22.08.19, 08:09
    triss_merigold6 napisała:
    > Jeśli obcy ludzie poratują dziecko normalnym obiadem, rzadziej będzie korzys
    > tało ze śmieciowych burgerów czy kebabów na mieście.

    Jasne - twój synalek to przecież na mieście naleśniczki w barze mlecznym z kolegami jadają big_grin







    --
    Gdzie wszyscy myślą tak samo - nikt nie myśli zbyt wiele.
  • umi 21.08.19, 21:39
    Mięso jest normalne, nawet dla ludzi z etyka z kosmosu. Nienormalne to jest picie stężonego kwasu siarkowego (i nie polecam). Albo karmienie np. sarny baraniną. To, że ktos jest wojującym weganinem nadal nie znaczy, ze dla jego gatunku jedzenie mięsa nie jest normą.
  • potworia116 21.08.19, 22:14
    Oprócz norm gatunkowych istnieją również inne normy.
  • umi 21.08.19, 22:31
    No ale zrozum, ze nie obejdziesz całkiem biologii. NIE DA SIĘ. Mozna sie poswiecic w imie przekonan. Mozna znaleźć wyjscie minimalizujace pewne koszty (w tym temacie np. byc wegetarianinem, ne weganinem) ale nie da sie obejsc calkiem ograniczen gatunkowych. Nie wyrosna Ci skrzydła chociazbys stanęła na głowie. Dorosly moze sobie kombinowac. I nawet mu pewnie wyjdzie na zdrowie, zwlaszcza w dizsiejszych czasach i przy dzisiejszym (mało wysilkowym i czesto zagrozonym otyloscią) trybie zycia ludzi. Ale przy dziecku, ktore SAMO Z SIEBIE nie chce byc vege, to chybajednak zaslepienie ideologią. Jakby mu to mieso nie smakowało, to bys w niego sila nie wmusila. Poczytaj sobie, jak sie żalą co niektore matki - tego nie zje, tamtego nie chce, to tylko skubnie, co ja mam gotowac. A nie ma w tym zadnej ideologii.
  • cruella_demon 21.08.19, 21:47
    > A mięso nie jest normalne - nie dla ludzi, wyznających określoną etykę. I to te
    > ż warto przyjąć do wiadomości.

    No jak matka taka oszołomka, to nie dziwne, ze się nie przyznał.
  • umi 20.08.19, 23:10
    Jaką wartością jest nie jedzenie mięsa? Ideologiczną? Ludzie JEDZĄ mięso. Czy im sie to podoba, czy nie, sa w stanie je strawić. Ktoś może się zdecydować nie jest żadnego albo jakiejś części (np. jagnięciny). Ale jak ktoś od czterech lat najada sie na miescie, to raczej ani przekonan ani potrzeb nie ma takich samych jak matka. Mozliwe, ze moglby tego miesa nie jesc, gdyby mial dobrze zbilansowana diete. No, ale widac nie ma. To co ma zrobic? Przemeczyc sie do 18stki i potem nadrabiac? Jak zje w gosciach kotleta, to nie umrze. Najwyzej naje sie mniej syfu. Bo mieso i tak jadł bedzie, jak nie zdrowe, to syfiaste. Wiec w tym przypadku tylko sie pomaga, rodzicom tez, bo przynajmniej dzieciak mniej sie truje.
  • potworia116 20.08.19, 23:33
    Wiesz, ukazało się na ten temat sporo publikacji, polecam choćby „Zjadanie zwierząt” Safrana Foera, naprawdę nie czuję się apostołką na tyle, żeby się ładować w zwyczajowe ematkowe przepychanki na temat wegetarianizmu.
    W omawianej sytuacji jest to sprawa między matką a synem, a jeśli sąsiadce troska o młodego spędza sen z oczu, to powinna wykazać się jajem i poruszyć sprawę otwarcie, zamiast bruździć koleżance za plecami.
  • cruella_demon 20.08.19, 23:42
    Z oszołomami się nie dyskutuje.
  • umi 20.08.19, 23:49
    Może nie tyle oszołomami, co przekonanymi do swojej racji po trupach i niepodwazalnie. Ale fakt, ze reaguja czasem jak książkowy oszołom. Taka rozmowa to jak połozyc sie pod kosiarkę... Jakby sie dało, to by pewnie dzieciak sam z matka porozmawiał. Chyba, ze ona w ogole wie i daje przyzwolenie na "towarzyskie" jedzenie miesa poza domem.
  • potworia116 20.08.19, 23:50
    Takoż z imbecylami.
  • sasha_m 20.08.19, 23:39
    Tego maka i kebaba też będzie jadł, bo towarzystwo na mieście z reguły tam się stołuje, obojętnie, co rodzice wpoili. Głównym menu na spotkaniach domowych i imprezach są chipsy i różne podobne przekąski i nie słyszałam, żeby ktoś kręcił nosem, jak to ustalają i robią zakupy. Ale z tego niezdrowego jedzenia się wyrasta, tak koło 20-tki.
  • asia_i_p 21.08.19, 17:17
    Wegetarianizm OK, bo dużo niedoborów załatwiają jajka. Weganizm u rosnącego dziecka wymaga naprawdę bardzo zbilansowanej diety. Mam układ z moją córką, że póki rośnie, ogranicza się do wegetarianizmu, a na weganizm się zgodzę, jeśli a) przestanie rosnąć, b) pokaże mi, że potrafi jeść regularnie kilka razy w tygodniu warzywa strączkowe.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • maybe_im_a_liar 20.08.19, 23:55
    wygadywanie takich bzdur powinno być karalne smile
  • daniela34 20.08.19, 12:33
    Nie. Gdyby to był alkohol, papierosy, narkotyki, to owszem.
    Ale rodzice przyjaciółki opowiadali mi, że na ich ulicy mieszka chłopiec (ok. 10 lat), który w sezonie letnim odwiedza sąsiadów, którzy akurat robią grilla albo ognisko (to jest osiedle domków jednorodzinnych, wszyscy mają ogródki) i bardzo grzecznie pyta, czy nie poczęstowaliby go czymś. Nikt dziecku nie odmawia. Chłopiec zjada, grzecznie dziękuje i odchodzi Tyle, że chłopak ma ponoć widoczną nadwagę. I teraz nie wiadomo, czy rodzice nie stosują jakiejś diety. Nikt ich tam specjalnie nie zna, a każdy jakoś krępuje się zagadać do tych rodziców.
  • kryzys_wieku_sredniego 20.08.19, 12:44
    Nigdy. No chyba, że zagrażałoby to jego życiu, typu: ma cukrzycę i jest na ścisłej diecie, matka szaleje bo dieta rezultatu nie daje, grozi mu branie insuliny itp.
  • sofia_87 20.08.19, 12:46
    Dokladnie
  • 45rtg 20.08.19, 13:12
    sofia_87 napisał(a):

    > Dokladnie

    sofia_87 napisał(a):

    > Dokladnie, ja tak samo, zapraszałabym go na solidne steki i ryby, nie wykluczam
    > tez dawania swojemu dziecku dodatkowej kanapki żeby poczestowalo kolege.
  • jak_matrioszka 20.08.19, 13:00
    Gdyby w porze obiadowej akurat był u nas w domu, to bym mu steka przyrzadziła lub jakaś pieczeń, dziekujac własnemu dziecku, że mnie wcześniej uprzedziło i nie musze po internetach szukać jak zrobić kotleta soji (nigdy nie robiłam, wiec nie umiem). Skoro je mieso od czterech lat, to znaczy że mu nie szkodzi, a smakuje. W tym wypadku nie miałabym wyrzutów sumienia czy watpliwości innego rodzaju. Do moich dzieci czasem przychodza koledzy, którym religia i rodzice zabraniaja jedzenia produktów pochodzenia wieprzowego. Dzieci te jednak takie rzeczy jedza, a ja wiedzac że nie jestem pierwsza, spokojnie je serwuje. Nie podam im tego jako pierwsza, bo diabli wiedza jaka bedzie reakcja organizmu, ale skoro jest udowodnione że szkodzi tylko w domu, to u mnie też moga jeść.
  • 45rtg 20.08.19, 13:14
    jak_matrioszka napisała:

    > nie umiem). Skoro je mieso od czterech lat, to znaczy że mu nie szkodzi, a smak
    > uje. W tym wypadku nie miałabym wyrzutów sumienia czy watpliwości innego

    A skąd to, ciekawość, wiesz, że nie szkodzi? Bo nie umarł jeszcze? Nic straconego, może umrze właśnie po twoim obiedzie.

    > u. Do moich dzieci czasem przychodza koledzy, którym religia i rodzice zabrania
    > ja jedzenia produktów pochodzenia wieprzowego. Dzieci te jednak takie rzeczy je
    > dza, a ja wiedzac że nie jestem pierwsza, spokojnie je serwuje. Nie podam im te

    A to jest już zwyczajne sk*rwysyństwo, nawet u kobiety.
  • jak_matrioszka 20.08.19, 13:31
    Ach jak sie zmartwiłam Twoja opinia...
    Wiele religii opiera sie na takim skurwysyństwie, a ja udawać świetszej od papieża nie bede, ani bardziej ortodoksyjnej od wyznawcy dowolnej siły wyższej. Skoro dziecko nie jada parówek, to i ja sie dostosuje i znajde inne jedzenie, ale sa produkty których rodzicom nie chce sie sprawdzać i ja nie uświadamiam na siłe, bo nie widze potrzeby. Jedli przez kilka lat, nagrzeszyli na swoje konto, żadne z nich trupem nie padło - nawet mi powieka nie drgnie jak i u mnie zjedza.
  • sofia_87 20.08.19, 13:38
    Nie wspominając już o tym, ze pewnie rodzice tych dzieci, o ile sa normalni, tez nie przystrzegaja tych zasad smile
  • 45rtg 20.08.19, 13:43
    jak_matrioszka napisała:

    > Ach jak sie zmartwiłam Twoja opinia...
    > Wiele religii opiera sie na takim skurwysyństwie, a ja udawać świetszej od papi
    > eża nie bede, ani bardziej ortodoksyjnej od wyznawcy dowolnej siły wyższej. Sko
    > ro dziecko nie jada parówek, to i ja sie dostosuje i znajde inne jedzenie, ale

    Taa... Ale jak dziecko przyjdzie od kolegi i zacznie opowiadać o Mahomecie, to będzie ból d*py, że ematce nie uszanowali światopoglądu.
  • jak_matrioszka 20.08.19, 14:28
    Dziecko o Mahomecie w szkole sie uczy, nie dostane spazmów jak kolega troche dopowie. Jak do tej pory to z nachalna agitacja tylko u różnych odmian chrześcijaństwa sie spotkałam. Włacznie z podarowaniem krzyżyka z chrystusem osobie zdecydowanie spoza tego kregu (o czym obdarowyjacy wiedział, ale czego nie zechciał respektować).
  • sofia_87 20.08.19, 13:39
    45rtg napisał:

    >
    > A to jest już zwyczajne sk*rwysyństwo, nawet u kobiety.
  • an.16 20.08.19, 13:07
    Z pewnością nie stawiałabym steka przed, choćby teoretycznie, wegetarianinem. Jeżeli ma tak słabą relację z matka, że ją okłamuje, to ich sprawa. Sam pomysł "podkablowania" że je mięso uważam za kuriozalny. Podobnie jak wymóg "szczerości" czyli informowania o wszystkim wobec własnej córki.
  • jaulfa 20.08.19, 13:13
    Tylko, gdybym wiedziała, że je rzeczy, które mu szkodzą/ jest uczulony
  • bi_scotti 20.08.19, 13:37
    Jakos trudno mi uwierzyc w te opowiesc jako, ze znam naprawde duzo kids/teens z domow zarowno vegan/vegetarian jak i takich, w ktorych przestrzega sie diet uwarunkowanych religia. Zadne z tych dzieci nigdy i nigdzie nie jada niczego "ukradkiem"; jesli decyduja sie na zjedzenie czegos, o czym wiedza, ze w domu rodzinnym nie jest serwowane, zawsze (ZAWSZE!) informuja o tym rodzicow. Prawde mowiac, wiekszosc znanych mi dzieci z takich wlasnie domow, bywa bardziej orthodox niz ich wlasni rodzice smile A juz teens to w ogole potrafia byc mocno crazy na punkcie "following my home diet" wink
    Natomiast faktycznie, dzieci z nadwaga i tzw. "zdrowym apetytem" czesto rzeczywiscie nie znaja umiaru, potrafia (bardzo grzecznie acz czesto wielokrotnie!) prosic o extra jedzenie i to jest pewnie jakis dylemat etyczny dla osoby proszonej. Life.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • jak_matrioszka 20.08.19, 14:37
    Marchewka i ogórkiem bym nakarmiła wink
    Karmienie dziecka otyłego lub z tendencja to faktycznie dylemat, i szczerze to nie wiem jak bardzo wtedy sie trzeba natrudzić, bo jeszcze w takiej sytuacji nie byłam. Jak sie przetestuje, to dam znać smile
  • cruella_demon 20.08.19, 14:38
    A ja wierzę.
    W mojej firmie jest babka wege, która codziennie przed pracą gotowała dla synka świeży obiadek (chlubiła się tym, że wstaje o 5 i gotuje, żeby nie było), aż pewnego dnia spotkała go na mieście żrącego kebaba big_grin
    Znałam też chłopaka, którego ojciec i młodsza siostra jedli mięso, a matka była weganką i strasznie się tego syna uczepiła, jechała mu po lojalności wobec matki etc. klasyczny szantaż emocjonalny. I ten chłopak mi się kiedyś pożalił, że on by bardzo chciał jeść mięso i jak ojciec z siostrą jedzą, to mu tak bardzo pachnie, ale nie może tego zrobić matce. Nie wiem jak się jego dietetyczne losy potoczyły, bo kontakt nam się urwał.
  • araceli 20.08.19, 14:43
    cruella_demon napisała:
    > to mu tak bardzo pachnie,

    Akurat osobom na diecie wegańskiej mięso śmierdzi (w sumie obiektywnie śmierdzi) więc - świstak siedzi i zawija w te sreberka...



    --
    Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
  • cruella_demon 20.08.19, 15:04
    Może tym, którzy do takiej diety nie są zmuszeni, tylko robią to z własnej woli. Widocznie organizm dorastającego chłopaka domagał się mięsa. Na dodatek ojciec z siostrą jadali przysmaki przy nim.
    A grillowane mięso, wędzone wędliny, pieczony kurczak, pachną bardzo smakowicie akurat.
  • araceli 20.08.19, 15:08
    cruella_demon napisała:
    > Może tym, którzy do takiej diety nie są zmuszeni,

    Pitu-pitu, sritu-sritu. To nie kwestia "woli" czy "zmuszania" tylko przyzwyczajenia. Polski bigosik Chińczykowi też będzie śmierdział i bynajmniej nie dlatego, że "wybrał" niejedzenie kiszonej kapuchy big_grin




    --
    Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
  • cruella_demon 20.08.19, 15:28
    Jak widać nie każdemu.
  • bi_scotti 20.08.19, 16:36
    cruella_demon napisała:

    > Widocznie organizm dorastającego chłopaka domagał się mięsa.

    Cruella, c'mon, nie ma czegos takiego jak "organism domaga sie miesa"! Organism (czyjkowiek) moze potrzebowac protein albo calcium, albo magnesium, albo potassium, albo whatever mu tam brakuje (slynne opowiesci o kobietach w ciazy podgryzajacych sciany smile) ale nie "miesa" a juz na pewno nie "hamburger" czy ""steak" big_grin
    Oczywiscie, mozna miec chetke/apetyt/smak na cos tam, lacznie z tym miesem czy czekolada, winem, lobster, Indian curry, sushi … wink Ale nie tworzmy mitow o organizmach "domagajacych sie" konkretnych potraw! Cheers.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • kanga_roo 21.08.19, 08:43
    cruella_demon napisała:
    A grillowane mięso, wędzone wędliny, pieczony kurczak, pachną bardzo smakowicie akurat.

    mięso poddane obróbce termicznej śmierdzi. kurczak mniej, wieprzowina bardziej, ale nie jest to przyjemny zapach. przyjemny zapach dają przyprawy, i naprawdę nie trzeba być mięsożercą, żeby czerpać przyjemność z jedzenia dobrze przyprawionego czy wędzonego.
  • dziennik-niecodziennik 21.08.19, 09:25
    No, bynajmniej. Tzn nie upieram sie ze trzeba lubic, tym niemniej jest to przyjemny zapach. Nawet zaledwie posolone mieso (ciezko twierdzic ze sol daje aromat) przy pieczeniu pachnie mniamusnie...

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • araceli 21.08.19, 09:28
    dziennik-niecodziennik napisała:
    > przy pieczeniu pachnie mniamusnie...


    Tobie pachnie a przedmówczyni śmierdzi. Ludzie - naprawdę tak ciężko przyjąć do wiadomości?



    --
    Emigrancka troska o ojczyznę:
    araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
    black_halo: Na zlosc tobie spale.
  • memphis90 21.08.19, 22:08
    No, ale to przecież Ty się upierasz, ze to niemożliwe, żeby nastolatkowi kebab czy szynka pachnialy apetycznie...

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • huexido 20.08.19, 13:38
    Nie, bo to ich sprawa. Swoją drogą szkoda, że chłopak poznaje smak mięsa z najbardziej za przeproszeniem syfiastej strony. I gdybym miała okazję/możliwość bez nachalnego wtrącania się, zachęciłabym do popróbowania zdrowych wersji a nie fastfoodów z utwardzanym tłuszczem, mielona koscią i setka utrwalaczy i polepszaczy.
  • mrs.solis 20.08.19, 13:41
    Nie. Zmuszanie dzieci do niejedzenia miesa uwazam za znecanie.

    --
    http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
  • potworia116 20.08.19, 21:52
    A zmuszanie do szpinaku?
  • 3-mamuska 21.08.19, 20:10
    potworia116 napisała:

    > A zmuszanie do szpinaku?


    Tez

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • potworia116 21.08.19, 20:50
    A zmuszanie do niejedzenia szpinaku/owoców morza/ koniny?
  • mamaaspiama 20.08.19, 13:47
    "Podkablowałybyście chłopaka matce? "

    A w jakim celu?
  • double-facepalm 21.08.19, 19:48
    Pewnie lubi tak wybitnie leciutenko i śmiesznie, wybitnie hobbystycznie szczuc na siebie ludzi. Cieszmy się ze nie mamy takiego indywiduum np w pracy.
  • mai-ra3 20.08.19, 14:06
    Nie, po co smile Niech sobie je na zdrowie, widocznie potrzebuje białka i kalorii smile
  • smillla 20.08.19, 14:11
    Ja bym nie kablowała, tylko bym się zdrowo pośmiała z sytuacji.
  • kanna 20.08.19, 14:11
    Oczywiście, ze nie.
    Generalnie nie popieram "kablowania".

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • aga_mon_ber 20.08.19, 14:20
    Wiesz, ile dzieci tak robi a nawet, dorosłych?
    Znam dorosłą kobietę, która została weganką, ze względu na męża. Wiesz, co się dzieje, kiedy mąż jej wyjeżdża?
    Czym ona się się objada i w jakich ilościach?
    I co? Wszyscy, którzy o tym wiedzą, mają ją podkablować do męża?
  • cruella_demon 20.08.19, 14:24
    Zwariowałaś?
    Biedne dziecko. Sama poczęstowałabym go kotletem.
  • kornelia_sowa 20.08.19, 14:27
    Nie. I żadna ematka tego by nie zrobiła.

    Ematka przede wszystkich szanuje wolność wyboru drugiego człowieka. I jest tolerancyjna

    Na poważnie: Nie, ie podkablowałabym: ani że syn wegan je mięcho, ani ze syn pogan łazi na każdy różaniec, etc. Jka nikomu tym krzywdy nie robi, to czemu mam kablować? Bo chce zyć/jeść inaczej niż mamusia? Niech mamusia je sałatkę, nikt jej nie broni.
  • jehanette 20.08.19, 14:36
    Nie mówiłabym o tym matce, to nie są papierosy, alkohol ani narkotyki.
    PS. Sama nie jem mięsa, ale dziecka nie trzymam na diecie wege. W tym wypadku skrajności uważam za ograniczające dla dziecka smile

    --
    Error 404
  • jehanette 20.08.19, 14:42
    No chyba, że jej nie lubisz i chcesz zobaczyć jej reakcję xD

    --
    Error 404
  • double-facepalm 23.08.19, 13:36
    W sasiednim watku ta sama forumka pisze o siostrze, która przyjechała w gości godzinę za wcześnie, z własnego wyboru i robiła z tego powodu dziką awanturę gospodarzom ze się nią nie zajeli. Albo bsbka pochodzi z głęboko zaburzonej patologii i do tego totalnie bezrefleksyjna, albo to jakaś stażystka czy inne trolllollo. w każdym razie jakiś nowy nick i zakłada głupie tendencyjne wątaski.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka