Dodaj do ulubionych

Samodzielnisc dzieci

22.08.19, 19:29
Na fali fb. Taki obrazek - ida dwie matki jedna trzyma dziecko za raczke pyta drugiej “jak pani robi ze pani dziecko takie samodzielne?” “Pozwalam jej” odpowiada druga. Na samodzielnosc w domysle. Prawda to mysli oe czy jednak samodzielnosc i odwaga sa rzecza wrodzona?

Ja tam zawsze dziecku chcialam pozwalac ale nie dawalo sie. Tak mi sie przynajmniej wydaje. Tzn pozwalalam na lazenie po drzewach, taplanie sie w blocie chodzenie samemu po ulicy... a jak przychodzilo do samodzielnosci typu “ubierz sie” “zjedz” “zagadaj do dzieci” to nigdy nie przejawial woli... raczej powiedzialabym ze wychowalam dziecko samowolne i leniwe. Gdzie byl blad?


--
wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
Edytor zaawansowany
  • edelstein 22.08.19, 19:33
    Twoje dziecko ma autyzm albo ZA zdaje sie.
    To chyba jasne,ze inaczej to dziala u dzieci w normie


    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • ichi51e 22.08.19, 19:36
    Prawda... to byla jedna z najbardziej rzucajacych sie w oczy roznic w sumie... nigdy nie mial fazy “ja sam”

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 35wcieniu 22.08.19, 20:00
    To nie rozumiem pytania "gdzie byl blad". Jak dziecko z autyzmem to co tu rozkminiac?

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • ichi51e 22.08.19, 20:27
    Wiesz dziecko z autyzmem tez wychowujesz to nie jest tak ze nic sie nie da zrobic. Caly czas sie zastanwiam czy ja go jakos podswiadomie nie wyreczam? Czy powinnam sie uprzec i “albo sie ubierasz albo jeszcze mnie popamietasz”

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • mamaaspiama 26.08.19, 11:13
    "Wiesz dziecko z autyzmem tez wychowujesz to nie jest tak ze nic sie nie da zrobic. "

    Nom, tylko wszystko zależy od skali problemów. U jednych dzieci obciążenie jest w miarę lekkie - np. u mojego dziecka, u innych, jak u syna znajomych, totalnie brak kontaktu. Im cięższa postać ASD, tym trudniej dziecko nauczyć, wymaga to więcej czasu, pracy, więcej jest porażek, które należy przełknąć.
    Może zabrakło Ci czasu, cierpliwości i wsparcia?
    Jak młody był mały i miał się ubrać do przedszkola, musiałam wstać godzinę wcześniej. Czasami myślałam, że będę wyć z bezsilności. Ale jakoś, wspólnie z mężem, przetrenowaliśmy. Wdrożyliśmy np. że ubrania przygotowywane są wieczorem. Działa to od kiedy młody skończył 4 lata - sprawdzamy razem prognozę pogody i młody przygotowuje na krześle ubrania na kolejny dzień. Sam je wybiera z szafek, ja tylko sprawdzam czy pasują do pogody, jeśli nie, jest negocjacja, a rano "tylko" musi się ubrać. Na początku było tak, że staliśmy obok i instruowaliśmy - majtki, skarpetki, spodnie, koszulka, bluza, kapcie, idziemy.
    Z czasem było coraz lepiej. Teraz ubiera się sam, ja tylko wieczorem sprawdzam czy pasuje do pogody. Myje sie sam. Robi sobie sam śniadanie, ja tylko do szkoły mu robię, ale on pomaga.
    To jest wszystko CZAS. Konsekwencja. Cierpliwość.
  • aga_mon_ber 23.08.19, 10:20
    Tak tak, teraz co dziecko, to autyzm big_grin
    Autyzm to nic innego, tylko upośledzenie w większym czy mniejszym stopniu a że znam matki, których dzieci mają autyzm, nie życzę tego nikomu...
  • malgo21 23.08.19, 10:52
    Piłaś coś?
  • aga_mon_ber 26.08.19, 08:08
    malgo21 napisała:

    > Piłaś coś?


    Bo co? Bo nie podoba mi się to, że matkom zdrowych dzieci, wmawia się autyzmy i inne diabelstwa?
    Autyzm to nie przelewki. Przejdź się do szkół specjalnych a bedziesz miała tam wysyp dzieci z autyzmem.
  • ichi51e 26.08.19, 08:12
    A jak forumka aga_mon_ber nie stwierdzi to nie ma. Moje bylo w przedszkolu specjalnym - czy to wystarczy?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ichi51e 23.08.19, 12:55
    Autyzm to spektrum ma rozne oblicza. Sa takie dzieciaki ze bys nie zgadla dopoki bys nie zobaczyla w grupie rowiesniczwj (bo wtedy najlepiej widac)

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 3-mamuska 23.08.19, 19:04
    aga_mon_ber napisała:

    > Tak tak, teraz co dziecko, to autyzm big_grin
    > Autyzm to nic innego, tylko upośledzenie w większym czy mniejszym stopniu a że
    > znam matki, których dzieci mają autyzm, nie życzę tego nikomu...

    Dzieci z autyzmem nie są upośledzone przynajmniej 70%.
    Weź się nie wypowiadaj na temat na który nie masz pojęcia.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • aga_mon_ber 26.08.19, 08:04
    > Dzieci z autyzmem nie są upośledzone przynajmniej 70%.
    > Weź się nie wypowiadaj na temat na który nie masz pojęcia.


    Powiedz to matkom, które znam , bo te biedne dzieciaki, nigdy z tego nie wyjdą...
    Wiem, co piszę, bo dla nich, to tragedia jest.
  • ichi51e 26.08.19, 08:15
    Autyzm to spektrum nie jest tak ze jak ktos ma mniej upiornie dla osoby postronnej to nie znaczy ze jest neurotypowy.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ichi51e 26.08.19, 08:18
    (Drugie nie niepotrzebne, dzieciak mnie zagadal)

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 3-mamuska 26.08.19, 18:25
    aga_mon_ber napisała:

    > > Dzieci z autyzmem nie są upośledzone przynajmniej 70%.
    > > Weź się nie wypowiadaj na temat na który nie masz pojęcia.
    >
    >
    > Powiedz to matkom, które znam , bo te biedne dzieciaki, nigdy z tego nie wyjdą.
    > ..
    > Wiem, co piszę, bo dla nich, to tragedia jest.



    Ja tez wiem co pisze bo mam własne dziecko z autyzmem, i pracuje na codzień z takimi dziećmi wiec nie histeryzuj.
    Dziecko z autzymem nieznaczny ze upośledzone.
    Bo to dość szerokie spektrum.
    Te lżejsze przypadki to często maja miano rozwydrzonych bachorów.
    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • rosapulchra-0 25.08.19, 22:40
    Powinnaś ichi51e przeprosić. A potem wyjść.

    --
    A to nie wiesz, że jak kobieta "rozkłada nogi", to jej się otwiera taka czarna dziura, co zasysa z niespotykaną siłą wszystkie samce jak leci, aż po horyzont zdarzeń...? by memphis90
  • ichi51e 26.08.19, 08:20
    Bez przesady. Nikt nie ma obowiazku znac sie na wszystkim a moje dziecko dzieki bogu jest zupelnie w porzadku mimo swoich ograniczen.


    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • nangaparbat3 22.08.19, 19:37
    Nazywasz samodzielnością wykonywanie poleceń mamusi?

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • ichi51e 22.08.19, 20:30
    Dobre pytanie w sumie... co to jest samodzielnosc?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • malia 22.08.19, 20:34
    Chodzi ci o samoobsługę czy o inicjatywę do działań?
  • ichi51e 22.08.19, 20:58
    Samoobsluge chyba w sumie...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • nangaparbat3 22.08.19, 21:03
    U mnie działało lenistwo mamusi. Nie miała wyjścia.
    No i nie wchodziłam w szczegóły - nie uczyłam, jak jeść, jak się ubierać - więc chyba zdażyła nauczyć się tego, kiedy jeszcze było atrakcyjne.
    Ubranie wybierała sobie sama - pilnowąłam tylko, żeby pasowało do pogody i w miarę do okoliczności, zestawienia kolorystyczne, szczegóły w ogóle nie podlegały mojej kontroli. Jadła to co chciała (z tego, co było przygotowane na dany posiłek, nigdy nie "dogadzałam") i dokładnie tyle, ile chciała. Może to też miało znaczenie.

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • malgo21 23.08.19, 10:56
    nangaparbat3 napisała:

    > U mnie działało lenistwo mamusi. Nie miała wyjścia.
    > No i nie wchodziłam w szczegóły - nie uczyłam, jak jeść, jak się ubierać - więc
    > chyba zdażyła nauczyć się tego, kiedy jeszcze było atrakcyjne.
    > Ubranie wybierała sobie sama - pilnowąłam tylko, żeby pasowało do pogody i w mi
    > arę do okoliczności, zestawienia kolorystyczne, szczegóły w ogóle nie podlegały
    > mojej kontroli. Jadła to co chciała (z tego, co było przygotowane na dany posi
    > łek, nigdy nie "dogadzałam") i dokładnie tyle, ile chciała. Może to też miało z
    > naczenie.
    >

    Mogło mieć wpływ ale nie musiało. W ogóle upatrywanie przyczynowości na próbie jednego dziecka jest złudne. Przypomina mi się jak mój kolega dumny ze jego półroczny syn przesypia noce stwierdził że to dlatego że jego żona przyjmowała kwas foliowy i to jeszcze przed ciążą big_grin
    Może po prostu nie zepsułaś samodzielnego z natury dziecka.
  • malia 22.08.19, 21:11
    Jak nie robiłaś tak jak Nanga, to teraz chyba tylko konsekwencja
  • ichi51e 22.08.19, 21:41
    No wlasnie u mnie bylo zero zainteresowania. Ubranie? Po co? Przeciez najlepiej jest w domu? Nie wyjde? IDEALNIE!

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • asia_i_p 23.08.19, 08:08
    To, co Nanga robiła, działa u części dzieci. A u części nie działa. Jeżeli synek Ichi w pakiecie ma spore zaburzenia SI, na przykład, to może mieć problemy w ogóle z odczuwaniem głodu i pragnienia - ogólnie wie, że coś mu jest, ale nie wie, że chce mu się jeść czy pić. Oraz takie nadwrażliwości na niektóre smaki i zapachy że prędzej się zagłodzi niż ruszy coś, czego nie lubi.

    Ja miałam standardową córkę i teraz mam niestandardowego syna. Odpieluchowanie - teoria - ściągnij dziecku pieluchę, wykaż cierpliwość kiedy siusia na podłogę, chwal, kiedy mu wyjdzie. W praktyce - dziecko po zdjęciu pieluchy nie siusia przez 17 godzin, odmawiając picia, żeby mu było łatwiej wytrzymać (bo nie potrafiąc jeszcze sklecić zdania akurat to powiązanie jakoś zrozumiał). Tak zacisnął zwieracze, że nie zsiusiał się nawet po zaśnięciu, w desperacji wkładałam śpiącemu rączkę do ciepłej wody, bo gdzieś ktoś kiedyś mówił, że to działa, ale już myślałam, że trzeba będzie jechać do szpitala.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • malgo21 23.08.19, 10:58
    O właśnie często drugie dziecko koryguje przekonanie rodziców o ich kompetencjach wychowawczych. U mnie akurat pierwsze skorygowało, drugie mam jak na razie łatwiejsze w obsłudze. Nareszcie mogę sobie zastosować złote rady "po co tak bujasz, połóż niech samo śpi".
    Ale już wiem że to nie moja zasługa wink
  • aandzia43 23.08.19, 11:10
    asia_i_p napisała:

    > To, co Nanga robiła, działa u części dzieci. A u części nie działa. Jeżeli syne
    > k Ichi w pakiecie ma spore zaburzenia SI, na przykład, to może mieć problemy w
    > ogóle z odczuwaniem głodu i pragnienia

    Otóż to, jako i z działaniem innych zmysłów. A że dużo dzieci ma mniejsze lub większe zaburzenia SI to takie rady należy traktować z dystansem. Ja przerobiłam na pierwszym i jedynym dziecku, powtórki z rozrywki nie było.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • ichi51e 23.08.19, 11:15
    Zaburzenia SI, alergia. Po jajku szok anafilaktyczny. na liscie rzeczy zakazanych marchew jablko jajko mleko krowie orzechy laskowe kiwi...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • bei 25.08.19, 17:29
    Współczuję, tez przez to przeszłam (przez alergie na „ wszystko”). Trudno było robić testy, bo po zakłuciu alergenem dostawał wstrząsu.
  • 45rtg 23.08.19, 08:55
    nangaparbat3 napisała:

    > Nazywasz samodzielnością wykonywanie poleceń mamusi?

    Oczywiście. Samodzielne wykonanie polecenia mamusi to po prostu wcześniejszy etap przed samodzielnym wymyśleniem sobie, co by tu zrobić i samodzielnym załatwieniem tego. Dzieci mają różne etapy rozwoju, wiesz...
  • potworia116 23.08.19, 10:04
    Moja córka już od dawna jest na etapie „co by tu sobie zrobić i załatwieniem tego”, a do wykonywania moich poleceń jeszcze jej daleko.
  • potworia116 22.08.19, 20:44
    Mam dwulatkę. Robi co chce, jest nieustraszona, przedsiębiorcza, bezbłędnie komunikująca swoje potrzeby, doskonale bawiąca się we własnym towarzystwie. Natomiast kiedy staję jej na drodze lub próbuję wymusić rzeczy i działania niepożądane - wpada w furię, której, przyznaję z zawstydzeniem, nieco się obawiam. W efekcie kilka razy dziennie przetacza się burza z piorunami.
    Myślę, że ludzi niezależnych i samodzielnych z natury o wiele trudniej się wychowuje. Bardzo nie chcę tego zepsuć, ale jakoś trzeba funkcjonować, dopóki jej świadomość i odpowiedzialność nie dościgną w rozwoju samodzielności.
  • black_magic_women 23.08.19, 10:27
    O właśnie, moja prawie 3 latka. Bardzo samodzielna, samostanowiąca, ale i rozkrzyczana. Z jednej strony jestem z niej dumna, bo sama miałam i mam problemy z asertywnosią i okazywaniem złości)(dziewczynce nie wypada...). Ale z drugiej strony boję się nie tylko co bedzie w przedszkolu, ale i w życiu. Jak to wyważyc, żeby szła tam gdzie chce i nie była jednak "niegrzeczna".
  • magdzialena78 25.08.19, 19:47
    Poprosty nie zna granic a ty wpadasz w samozachwyt bo prawdopodobnie chodzilas w dziecinstwie jak w zegarku.
  • potworia116 25.08.19, 19:51
    Mogę wpaść najwyżej w córkozachwyt. Nie, nie chodziłam.
  • magdzialena78 25.08.19, 21:24
    Myślę ze jednak tak
  • potworia116 25.08.19, 21:51
    Ty myślisz. No, to wszystko zmieniabig_grin
  • ninanos 25.08.19, 22:09
    To jest dwulatka, 80% dzieci dwuletnich w ten sposób się zachowuje, to dokładnie nic nie mówi o jej charakterze, ani o jej samodzielności. W ogóle o czym możemy mówić jeśli chodzi o samodzielność dziecka dwuletniego? być może o chodzeniu i nie wyrywaniu się za rączkę, samodzielne jedzenie, picie, ubieranie butów na rzepy,ubieranie spodenek, koszulki, umiejętne komunikowanie swoich potrzeb, ale na pewno nie jest to wpadanie w furię to jakby stoi w opozycji to samodzielności.
  • potworia116 26.08.19, 00:02
    Wygląda na to, że inaczej rozumiemy samodzielność, ty - jako samoobsługowość i bezproblemowość, ja - jako pewną niezależność (czyli wyrywanie się jak najbardziej jej przejawem, samodzielność to nie "grzeczność"). Młoda rwie się do ogarniania rzeczy na własną rękę, ale słabo jej to wychodzi, owija sobie wokół szyi moje staniki, zrzuca pieluszkę, wkłada najróżowsze paskudztwo świątek piątek, wieńczy kaskiem rowerowym w kształcie myszy. Ale daję jej jak najwięcej swobody, niech trenuje, choć szybciej, łatwiej i skuteczniej byłoby zabezpieczyć szafki i szuflady, ubierać samemu, wozić w wózku i trzymać z dala od wszystkich mocząco-brudzących substancji. Ten sam pęd do uniezależnienia ma swoją ciemną stronę - furia jest nie tyle opozycją samodzielności, ile tą mniej przyjemną konsekwencją jej zdobywania. I cała rodzicielska ekwilibrystyka na tym polega, żeby poskramiać tę energię, nie dławiąc jej.
    Co do tego, że 80 procent dwulatków tak ma - być może, nigdy nie miałam z żadnym do czynieniasmile
  • ichi51e 26.08.19, 07:33
    pozyjemy zobaczymy. Inaczej to wyglada z perspektywy lat 2 inaczej 7 i pewnie 17 jeszcze inaczej.
    Ninanos ma racje - zachowanie 2 latka raczej nic nie przepowiada:

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • memphis90 26.08.19, 09:19
    Nadal, to jest zupełnie typowy etap rozwoju dwulatka.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • potworia116 26.08.19, 09:48
    Nadal fajniesmile
  • ninanos 26.08.19, 11:21
    Ale właśnie samodzielność to jest niezależność, dziecko które szybko chce wszystko samo, ma pęd do samodzielnego np. ubierania się, czy też jak w przypadku tego chodzenia za rączkę rozumienie poleceń. Jeśli się rwie to super, jeśli jej słabo wychodzi to jeszcze nie można w tym kontekście mówić o jej samodzielności.
    Mój dwulatek też się rwie, jest ciekawy, a jeszcze sobie nie zdaje sprawy z konsekwencji i trzeba mieć oczy dookoła głowy, ma wybuchy płaczu, więc o samodzielności w tym sensie nie możne być mowy. Ale już potrafi samodzielnie ubrać się, samodzielnie je, odpieluchowany już 4 miesiące, potrafi skupić uwagę i pobawić się samochodzikami sam, więc w tym zakresie samodzielność zdobył.
  • potworia116 26.08.19, 11:39
    Ja widzę samodzielność u dziecka jako pewien wektor, można powiedzieć - popęd. I choć u dwulatków miewa uciążliwe konsekwencje (bo nie odzie w parze ze świadomością i odpowiedzialnością), finalnie prowadzi do ukształtowania człowieka zdolnego do samodzielnego życia i samodzielnych, odpowiedzialnych decyzji.
    Jeśli chodzi o samowystarczalność, to istotnie trudno o nią u dwu, a choćby i dwunastolatka
  • ichi51e 26.08.19, 14:18
    Ja tylko chce zauwazyc ze ten poped to nie jest linearny. Bywa ze jest a potem zdycha sad wcale nie jest powiedziane ze dziecko ktore rwalo sie sciagac skarpetki w wieku lat 7 bedzie bez problemu wiazac buty

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • potworia116 26.08.19, 15:13
    Dzięki za ostrzeżenie wink
  • memphis90 26.08.19, 09:17
    Akurat to, co opisujesz, to typowe zachowanie większości dwulatkow.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • potworia116 26.08.19, 09:48
    To fajniesmile
  • mama-ola 22.08.19, 21:10
    Moi synowie, zwłaszcza starszy, są bardzo samodzielni. Stało się tak dlatego, że często byli zdani tylko na siebie. Czyli tak jakby efekt "pozwalam im".
  • anku1982 22.08.19, 21:16
    Z tym pozwalaniem/nie pozwalaniem to jest bardzo indywidualna kwestia, u nas starszy spokojny, obserwator, współpracujący....długo nie chciał sam jeść łyżeczka czy widelcem, młodszy z zaburzeniami SI na zasadzie podwrażliwości układu równowagi i problemów z czuciem głębokim dużo szybciej nabywa umiejętności samoobsługowe, ale jest bardziej wypadkowy ...trzeba trochę balansować między tym chce sam a możesz sam.
  • ninanos 22.08.19, 21:35
    Odpowiem na przykładzie starszego, bo młodszy teraz dwulatek obecnie bunt przechodzi i jak nie jest po jego myśli to walnie się na glebę i wyje, ale starszy w jego wieku był podobny jak większość dwulatków.
    Także obecny 10 latek jest bardzo samodzielny i taki był w sumie od 3 roku życia, jak zaczął więcej już kumać. Zawsze wszystko sam, wiadomo że na miarę możliwości, bo on jest jjuż przecież duży. Nigdy nie usypiałam go, pocałowałam, pogłaskałam i szedł spać, bawił się też często samodzielnie w domu jak coś robiłam, szybko w okolicy 6 lat chciał sam zostawać na podwórku, a ja przez okno patrzyłam. Pierwszy raz sam poszedł do szkoły w drugiej klasie (pierwszą zaczynał jako rocznikowy 6 latek). W wieku 7 lat pierwszy raz wyjechał na obóz sportowy, a później już stale na obozy w ferie i kolejne wakacje. Teraz ma 10 lat, sam na trening jedzie autobusem (fakt, że to tylko 4 przystanki), przywozimy już go autem, jak tylko pada jest zawożony. I czasem chciałabym go podrzucić, ale on woli sam, bo taki dorosły się czuje. Jest silnym dzieckiem, nigdy też nie przejmował się jak jakiś rówieśnik mu dokuczył, nie przeżywał tego, olewał, odgryzł się i zostawiał za sobą, zdanie innych nie wiele go obchodzi, a przy tym ma wielu kolegów.
    Wydaje mi się, że moje wychowanie miało może jakiś niewielki wpływ na jego samodzielność, większość to cechy charakteru.
  • mauricella 22.08.19, 21:37
    Samodzielnosc dziecka osiagalam, wymagajac aby pewne rzeczy robilo samo, kiedy uwazalam, ze jest czas.
    Np 3 lata – powinna sam umiec jesc. To przestawalam karmic i znosilam proby obslubi noza widelca czy co tam chciala.
    5 lat ma sama sie ubierac, to przestawiam ubierac i przeznaczalam odpowiednia ilosc czasu, zeby samodzielne proby byly wykonywane w spokoju.
    7 lat musi umiec zrobic podstawowe zakupy w sklepie itp.
    Nigdy nie wyreczalam.
    Moge wyreczyc 13 latke w zrobieniu herbaty bo wiem, ze to umie , bo robila 100 razy, ale nie wyrecze 7 latki w robieniu kanapki skoro dopiero cwiczy.
  • makurokurosek 22.08.19, 21:56
    "Na fali fb. Taki obrazek - ida dwie matki jedna trzyma dziecko za raczke pyta drugiej “jak pani robi ze pani dziecko takie samodzielne?” “Pozwalam jej” odpowiada druga. "

    Tydzień temu byłam światkiem sytuacji gdy taki "samodzielny" 4,5 latek wparował na ulicę 2m przed samochodem, dosłownie za kilka sekund jego również "samodzielny "2,5 letni brat również na tą samą ulicę wparował tylko że już metr przed samochodem. Dzieciaki przeżyły tylko i wyłącznie dlatego, że kierowca szukając miejsca parkingowego jechał bardzo bardzo wolno.
    Pytanie czy dzieci były samodzielne czy matka głupia i nieodpowiedzialna puszczając samopas dzieci przy ulicy.
  • ga-ti 22.08.19, 23:10
    Też o takiej scence pomyślałam.
  • biankao 22.08.19, 22:45
    Mnie sie wydaje, ze jakies 80% to kwestia charakteru a reszta to podejscie rodzicow, ale tu tez jedyne co mozna zrobic to nie przeszkadzac, dawac szanse, nie wyreczac. Natomiast zmuszanie do samodzielnosci raczej nie przyniesie wiekszych efektow, zwlaszcza u dziecka z zaburzeniami. Moj syn ma tak samo jak twoj:fazy na zrobie to sam - brak; zero zainteresowania czynnosciami typu ubieranie sie, higiena; problemy ze skupieniem na tych "nudnych czynnosciach". Corka, mlodsza od 2.5 roku jest bardziej samodzielna niz starszy brat a wychowywani tak samo. Tak, wiec ja obstawiam charakter.
  • ela.dzi 23.08.19, 11:54
    U mnie na odwrót. Starszy bardziej samodzielny, bo od małego był przyzwyczajony do żłobka, a potem do tego, że jest jeszcze młodszy brat i że ja się nie rozdwoję i musi chociaż częściowo sobie poradzić. Młodszy zawsze był młodszy i dopiero do mnie dotarło, że pewne rzeczy jego starszy brat w tym wieku już dawno ogarniał. Myślę, że u Ciebie może być też kwestia tego, że drugie dziecko to dziewczynka. Z moich obserwacji wynika, że dziewczynki szybciej się rozwijają i bardziej ciągnie je do samodzielności.
  • hanusinamama 23.08.19, 13:49
    Cos w tym jest. W przedszkolu panie zwracały uwage ze wszystkie dziewczynki umieją sie same ubrać a chłopcy czekają na obsługę ( mowie np o 5 latkach).
  • ninanos 25.08.19, 22:13
    W okolicach szkoły o się zmienia, w klasie syna w okolicach drugiej-trzeciej klasy większość chłopców chodziło do szkoły samodzielnie, a dziewczyny tylko dwie, reszta się bała. Szkoła osiedlowa, nikt nie miał daleko.
  • ga-ti 22.08.19, 23:08
    Pierwsze dziecko w kwestiach samoobsługowych było dość mało samodzielne, jeszcze na początku szkoły pomagałam się ubierać, bo byśmy chyba na drugą lekcję się spóźniali, ale było otwarte, nielękliwe, koleżeńskie dość, wygadane. Bez zarzutów.
    Drugie było aż za bardzo samodzielne, odważne, miało własne zdanie na każdy temat i w każdej dziedzinie, ruchliwe, takie żywe srebro, do tego do tańca i do różańca.
    Trzecie jest zdecydowanie spokojniejsze, samodzielne w samoobsłudze, ale wolniejsze, też koleżeńskie, też z własnym zdaniem, ale spokojniejsze, więc i bardziej da się coś wynegocjować, choć wygadane jest. Mniej odważne, bo mamusia jakaś bardziej lękliwa.
  • anku1982 23.08.19, 08:17
    Z samodzielnością jest tak, że ona się pojawią po pierwsze wtedy gdy dziecko jest odpowiednio dojrzałe, gdy manualnie i emocjonalnie jest gotowe, dlatego do mnie nie przemawia podejście: ja rodzic wyznaczam że 2 latek nie używa już pieluch albo że 8 latek musi umieć robić zakupy... ponieważ po pierwsze nie wiemy czy ono się już czuję gotowe, po drugie nie wiemy czy jeżeli dziecko broni się to nie wynika to z jego jakis cech charakteru, dysfunkcji. A pójście w zaparte od teraz nie robię kanapek 7 latkowi nie pielęgnuje tej więzi rodzic - dziecko ponieważ ono może nie rozumieć naszych intencji... Jedno dziecko podda się bez walki inne potrzebuje więcej pomocy, pokazywania, powtarzania.
  • chocolatemonster 23.08.19, 16:49
    Podpisuje sie obiema rekami.
  • 3-mamuska 23.08.19, 19:19
    anku1982 napisała:

    > Z samodzielnością jest tak, że ona się pojawią po pierwsze wtedy gdy dziecko je
    > st odpowiednio dojrzałe, gdy manualnie i emocjonalnie jest gotowe, dlatego do m
    > nie nie przemawia podejście: ja rodzic wyznaczam że 2 latek nie używa już pielu
    > ch albo że 8 latek musi umieć robić zakupy... ponieważ po pierwsze nie wiemy cz
    > y ono się już czuję gotowe, po drugie nie wiemy czy jeżeli dziecko broni się to
    > nie wynika to z jego jakis cech charakteru, dysfunkcji. A pójście w zaparte od
    > teraz nie robię kanapek 7 latkowi nie pielęgnuje tej więzi rodzic - dziecko po
    > nieważ ono może nie rozumieć naszych intencji... Jedno dziecko podda się bez wa
    > lki inne potrzebuje więcej pomocy, pokazywania, powtarzania.


    A co z 40-letnimi ludźmi mieszkającymi wciąż z matka i niesamodzielnymi?

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • jehanette 23.08.19, 08:47
    Bo dzieci są samodzielne nie wtedy, kiedy rodzice chcą big_grin

    --
    Error 404
  • bovirag 23.08.19, 09:08
    Ja uważam, że samodzielność to jest wtedy kiedy dziecko potrafi samo spróbować rozwiązać problem. Oczywiście jeśli ten problem jest do rozwiązania na miarę jego wieku. Co mam na myśli? Np 11 latka była na wyjeździe zagranicznym- zorganizowanym, bez rodziców. W pewnym momencie zorientowała sie, że nie ma stroju kapielowego. Był i nie ma. Poinformowała dorosłych, którzy byli za dzieci odpowiedzialni, że idzie go szukać. Zeszła do recepcji hotelowej, pogadanka z recepcjonistka, sprawa się ciągła z 1, 5 godz- zalatwily, kostium się znalazł. Nie plakala, nie prosiła dorosłych, żeby jej pomogli. Wzięła inicjatywę w swoje ręce. Dla mnie właśnie taka umiejetnosc podejmowania decyzji i rozwiazywania swoich malych problemow jest glownie wyznacznikiem samodzielnosci.
  • anku1982 23.08.19, 16:02
    Piękny przykład mi bardzo się podoba...bo dziecko myśli poradzę sobie, mam plan i umiejętności ...
  • ziazia17 25.08.19, 09:12
    ciągła?
  • rosapulchra-0 26.08.19, 10:30
    Zazgrzytało, prawda?

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • rosapulchra-0 26.08.19, 10:30
    Zazgrzytało, prawda?

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • mebloscianka_dziadka_franka 23.08.19, 09:35
    No, jak ja bym pozwalała na samodzielność mojego dziecka, to już bym nie miała dziecka. Tzn. latanie gdzie mu się podoba i realizowanie każdego głupiego pomysłu, który mu strzeli akurat do głowy, a od pomysłu do wykonania u niego starczą sekundy. Oczywiście miejsca na refleksję jakąś w tym procesie nie ma miejsca, czy aby na pewno to jest dobry pomysł... Jeśli chodzi o samodzielność typu - ubranie się samemu, umycie, itp. to jest raczej samodzielny.
  • an.16 23.08.19, 09:42
    Myślę, że wrogiem samodzielności jest chęć uczenia i pokazywania. Zawsze bawiło mnie gdy ktoś mówił, ze "nauczył" dziecko jeść łyżką czy nauczył czystości. wystarczy dziecku pozwolić dojrzeć, nie stawiać tam w postaci wyręczania czy przyspieszania. Normalnie rozwijające się dziecko samo chwyta za łyżeczkę czy widelec i je. I dzieje się to dużo wcześniej niż w wieku 3 lat. Podobnie ubieranie. Jeżeli dziecko jest traktowane "po partnersku", ma ubrania, które lubi, podobają mu się i są wygodne, z chęcią je założy. To samo z pieluchą. Dziecko nie musi zasikiwac podłóg ani siadać na nocnik co pół godziny. Gdy dojrzeje, to cała nauka czystości zamyka się w 2 dniach. Identycznie z jedzeniem. Jeżeli będziemy dawać dziecku świeże, dobre, różnorodne, a jednocześnie proste potrawy i pozwolimy mu zgłodnieć miedzy posiłkami będzie chętnie i samodzielnie (!) jadło. Charakter dziecka nie ma akurat większego znaczenie. W zwykłej samodzielności nie chodzi o nawiązywanie kontaktów czy rozwiązywanie problemów. Dziecko któremu pozwolimy (a jednak to właściwe słowo!) na samodzielność nie będzie krnąbrne i ominą je "kryzysy" dwulatka, czterolatka czy co tam jeszcze które nie są niczym innym jak niezgodą na hamowanie samodzielności i rozwoju.
  • ichi51e 23.08.19, 10:08
    jakos nie wiem - nie mialam okazji zaobserwowac. Zwlaszcza tych ubran...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • hanusinamama 23.08.19, 10:14
    Serio 3 latek jedzacy samemu?? MOje nie jest jakos specjalnie hop do przodu ale majac 2 lata wszystko je sama....dzieci 3 letnie idące do przedszkola muszą umiec same jesc (dobrze) ubrać sie, założyc buty. 2latka dokonale zakłada sobie sama sandałki- tak trwa to czasami 10 minut ...Poza tym kryzys 2-latkla to nie jest kwestia krnąbrności!! To nie ejst kryzys 2-latka tylko skok rozwojowy. Kazde dziecko przezywa je na swój sposób. MOja 2letnia córka sama je od poczatku (zupa, kanapki, owoce wszystko), pije z kubka sama, załozy sama buty, zdejmie kurtkę...co nie zmienia faktu, ze przechodzi ten twój bunt!! 2-latka. To są skoki rozwojowe i nie maja nic wspólnego z tym czy dziecko jest knąbrne lub "grzeczne"...
  • an.16 23.08.19, 10:25
    Twoja wypowiedź jest tak chaotyczna, że niewiele da się zrozumieć. Szczególnie "święte oburzenie" dotyczące jedzenia. Przecież napisałam , że dziecko jest w tej kwestii zupełnie samodzielne dużo wcześniej niż w wieku 3 lat. A co do "skoku rozwojowego" to po prostu nomenklatura. Bunt czy skok jeśli wolisz nie występuje u dzieci, którym rodzice towarzyszą w rozwoju nadmiernie ich nie krępując. Czyli pozwalając na samodzielność.
  • hanusinamama 23.08.19, 12:31
    To dopiero bełkot. Skok rozwojowy towarzyszy kazdemu dziecku. Kazde dziecko ma inne "objawy" skokurozwojowego...jezeli dziecko nie mam skoków rozwojowych...tzn ze z rozwojem jest coś nie tak.
  • potworia116 23.08.19, 10:48
    >Jeżeli będziemy d
    > awać dziecku świeże, dobre, różnorodne, a jednocześnie proste potrawy i pozwoli
    > my mu zgłodnieć miedzy posiłkami będzie chętnie i samodzielnie (!) jadło.

    LOL
    Chara
    > kter dziecka nie ma akurat większego znaczenie.

    LOL LOL

    Dziecko któremu pozw
    > olimy (a jednak to właściwe słowo!) na samodzielność nie będzie krnąbrne i omin
    > ą je "kryzysy" dwulatka, czterolatka czy co tam jeszcze które nie są niczym inn
    > ym jak niezgodą na hamowanie samodzielności i rozwoju.

    Jeszcze raz LOL.


  • an.16 23.08.19, 11:38
    A konkretniej?
  • potworia116 23.08.19, 11:45
    Twoje teorie jawią mi się jako zbiór nie popartych żadnym doświadczeniem i aparatem krytycznym komunałów, rodem z egzaltowanego bloga, przesiąkniętego duchem źle i płytko pojętego rodzicielstwa bluskości. Już gazeciarz z matkiem-Polkiem mają bardziej realistyczne spojrzenie na dzieci i wychowanie.
  • hanusinamama 23.08.19, 12:33
    Ja przestałam dyskutować jak sie dowiedziałam ze skok rozwojowy u dziecka to coś złego i dziecko odpowiednio zaopiekowane skoków takich mieć nie będzie...
  • yuka12 23.08.19, 12:04
    Ha, ha, ha.
    Piszę jako matka dwóch zupełnie różnych dzieci. Starsza była b.grzecznym, ale i zaradnym i samodzielnym dzieckiem z dużą autonomią. I to ona zafundowała nam typowy bunt dwulatka. Jej wiecznie chorowity i wiszący na rodzicach (gł. mamie) brat, do dzisiaj olewający kwestie higieny, nauki i samorozwoju, bunt miał dużo mniejszy- ot jakieś sprzeciwy gdy miał rano jechać spacerówką do przedszkola. Dzisiaj zdecydowanie łatwiej dogadać się z córą niż z synem, który ciągle ma jakieś ale, nie słyszy lub ma inną wizję świata.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • hanusinamama 23.08.19, 12:34
    NO ale oboje przechodzili bunt- czyli skok rozwojowy...a ona twierdzi ze nie powinni...
  • yuka12 23.08.19, 12:59
    Oczywiście. Ale synowy bunt możnaby zainterpretować jako niechęć do porannej jazdy spacerówką, pozostałe sprzeciwy jako konserwatyzm i lęk separacyjny 😀. I wtedy by wyszło, że on żadnego buntu nie miał 😁. Czyli - dałam mu możliwość swibodnego podejmowania decyzji, pozwoliłam na samodzielność i samorozwój 🤗.
    Syn jest bardzo kochany, typowa przylepa, ale jako nastolatek pięknie weryfikuje w życiu wszystkie teorie. Tak jak córa zresztą 😋.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • yuka12 23.08.19, 12:36
    Zanim urodziłam dzieci też nakarmiłam się różnymi teoriami, przeczytałam sporo książek nt. wychowywania dzieci plus wszelkie magazyny i poradniki. Urodzenie dzieci a szczególnie wychowywanie syna bardzo zweryfikowały owe poglądy.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • hanusinamama 23.08.19, 12:41
    Taki przykład. Moja sasiadka nastawiła sie na jedzenie przez dziecko rękoma. Ale jej dziecko nie chciało brać jedzenia bezpośrednio w łapkę, musiało miec łyzke, widelec. MOja miała jesc sztućcami- miała taki okres zaraz po skonczeniu roku ze zanim wsadziła cos w paszcze musiała podotykać i pooglądać...Tez sie nasłuchałam od tej znajomej jak ona to zrobi ze buntu 2 latka nie będzie. Tłumaczenie, ze to nie bunt tylko skok rozwojowy nic nie dało. Nie będzie. Nasze dzieci mają obecnie 2 lata...moja przeszła skok, jej przechodzi - duzo drastyczniej niz moje dziecko smile
  • ichi51e 23.08.19, 12:58
    Czy to ta sama sasiadka co caly czas porownuje swoje dziecko z twoim? big_grin

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • hanusinamama 23.08.19, 13:38
    tak, ta sama. Ale ja na to patrze z przymrużeniem oka. Pamietam ze sanim mi sie dziecko Nr 1 urodziło miała jasny plan wychowawczy i pomysły na kazdy problem. Potem sie okazało ze mozna sobie nie powiem gdzie ten plan wsadzić. No najmądrzejsza co do wychowanywania dzieci byłam anim dzieci urodziłam smile
  • hanusinamama 23.08.19, 12:32
    Zaraz sie dowiesz ze jak dziecku bedziesz towarzyszyć i trakotwać go jako partnera to nie bedzie miec skoków rozwojowych....chyba najgorsza reklama takiego macierzyństwa. Jakby moje dzieci nie miały skoków rozwojowych..martwiłabym sie bardzo.
  • yuka12 23.08.19, 13:06
    Ja też. Dzięki buntowi córki wiedziałam, że potrafi niezależnie myśleć i mieć swoje zdanie, które nie tak szybko zmieni. Co bardzo uspokoiło moje obawy, co z nią będzie, jak takie spokojne i grzeczne dziecko znajdzie się w średniej szkole wśród tysiąca bardzo różnych nastolatków? Na razie radzi sobie śpiewająco. Nawet mój leniwy syn jakoś bezproblemowo przechodzi do kolejnych klas.
    Skoki rozwojowe są dobre także dla rodziców!

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • hanusinamama 23.08.19, 13:39
    Oczywiscie ze tak...mnie skoki rozwojowe moich dzieci nauczyły cierpliwości. Ja jestem choleryczka...dzieci mnie utemperowały smile
  • an.16 23.08.19, 15:26
    No to dwie "przekupy" już wiedza kim jestem i jakie problemy rozwojowe miałyby moje dzieci gdybym je miała. A tak na marginesie to mam dwoje (12 i 19 lat) i obyło się bez "buntów". Wiem o czym mówię, w przeciwieństwie do waszych ludowych mundrości.
  • potworia116 23.08.19, 15:35
    Nie wiem kim jesteś, wiem, że bredzisz. Dlaczego cudzysłów?
  • yuka12 24.08.19, 01:00
    No właśnie wyżej napisałam, że mój syn w zasadzie nie przechodził typowego buntu dwulatka. Nawet jako nastolatek jest zdecydowanie mniej awanturujący się niż jego siostra. Ale to z nim mamy dużo więcej wyzwań wychowawczych niż z córką. Tak jakby jego bunt dwulatka rozciągnął się na kilkanaście lat 😁. Można to również nazwać ciągłym rozwojem osobowym (czy skokiem) łącznie ze szkołą miłości i cierpliwości rodziców. Mam tylko nadzieję, że kiedyś syn dojrzeje 😂 (osiągnie maksimum samorozwoju).

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • fuzja-jadrowa 24.08.19, 22:22
    > A tak na marginesie to mam dwoje (12 i 19 lat)

    Wystarczajaco dawno temu, zeby buntow nie pamietac. Poza tym rodzice roznie ten bunt odbieraja. I definiuja.
  • anku1982 23.08.19, 16:05
    Zgadzam się w pełni ...u nas nigdy nie było latania ze szmata tygodniami, bo już powinien...a leje...kwestia wyczucia odpowiedniego momentu.
  • miedzymorze 23.08.19, 09:50
    Jesli chodzi o samoobsługowość, to po prostu dawałam czas na to, żeby np. mogły się samodzielnie ubrać (i rozebrać ;P) nie poganiałam, nie wyręczałam - jeśli prosiły o pomoc - pomagałam. W rezultacie, np. w przedszkolu w szatni inne dzieci ubrane przez rodziców wychodziły w 5 minut, a my w 25 ;D
    pozdr,
    mi
  • hanusinamama 23.08.19, 10:10
    Ja sie w przedszkolu zastanawiałam jak te dzieci sobie poradzą w szkole. MOje powoli ale zakłądało buty samo, kurtkę, czapkę...a tam 6latek stoi jak słub i bmamusia mu buciki, sweterek, kurteczke....
  • mebloscianka_dziadka_franka 23.08.19, 10:57
    Nie bój się. Jeszcze nie widziałam nastolatka, którego ubierałaby mamusia, więc w końcu na pewno się nauczy. Pamiętam, jak pani w klubie malucha, do którego chodził mój syn, była taka bardzo stawiająca na samodzielność dzieci. I razu pewnego jak przyszłam po mojego, chciałam szybko załatwić sprawę, bo była zima, ja w kurtce się gotowałam i ogólnie nie byłam w nastroju, by czekać godzinę aż dziubdziuś sam zapnie kurtkę, wtedy podeszła pani i zaczęła mnie pouczać, że dziecko samo powinno, bla, bla, a ja odburknęłam, że nie mam czasu i się śpieszę. Panią musiało to dotknąć, bo przy następnej okazji nie omieszkała mi zrobić kąśliwej uwagi, gdy odbierałam dziecko. No, ale w sumie to nie to jest najważniejsze w tej całej historii. Najważniejsze, że pół roku późnej, pewnego pięknego dnia moje dziecko sobie samo zapięło ten durny, błyskawiczny zamek, mimo że do tego czasu wyrodna matka go cały czas "ograniczała", wyręczając go.
  • malia 23.08.19, 11:42
    A co jak się nie nauczy? Albo poprzestanie na tym ubieraniu się i wkładaniu pokarmu do paszczy? A pokarm będzie przygotowywała mu i dawała pod nos mamusia. Do którego momentu trzeba czekać na naukę i wymaganie od dziecka samoobsługi?
  • ichi51e 23.08.19, 12:13
    Mi sie wydaje (co potwierdzalo przedszkole) ze dzieci jedzenie ubranie toalete itp ogarniaja szybko tylko paralizu dostaja przy rodzicach.
    U mnie nawet nie jest problem ze nie potrafi. Tylko ze nie chce. I to taka walka kto sie pierwszy zalamie... przeszkadza ci ze jestem w pizamie? To ubierz mnie...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • malia 23.08.19, 12:35
    No ale samoobsługa to nie tylko ubieranie i jedzenie. Dziecko szybko rośnie i do rodzica należy by ogarniało tych spraw coraz więcej. Niestety trzeba tego uczyc, pokazywać a wreszcie po prostu wymagać, a nie czekać aż dojrzeje.
  • hanusinamama 23.08.19, 12:36
    W końcu znaczy kiedy??? Serio sam ubierajacy sie i rozbierający 4 latek to nie ejstes e-matkowe dziecko wybiegające poza normę...Godzine twój 6 latek sie ubierał?? Bo wczesniej nie cwiczył. MOja 2 latka zakłada sama buty. Starsza siostra w wieku lat 5-6 ubierała sie sama tak samo szybko jakbym ja ją ubrała...
  • ichi51e 23.08.19, 12:53
    No dobra. A jak sklaniasz do cwiczenia zakladania ubran dziecko jtore nie jest tym zainteresowane?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • malia 23.08.19, 13:08
    Zalezy w jakim wieku jest dziecko. Ichi, trudno żeby dziecko robiło tylko to czym jest zainteresowane big_grin. Bo możesz się zaraz ocknąć jako matko - służąca 15 latka, który dalej niczym nie jest zainteresowany.
    Mam córkę, lat 13 i pół, gdybym czekała aż się zainteresuje pozbieraniem brudnych talerzy po swoim posiłku, to albo resztki żyłyby własnym życiem, albo sama musiałabym robić wszystko, włącznie z układaniem jej majtek w szufladzie. Nie wierzę w to, że każde dziecko ogarnia się samo w swoim czasie, ono czeka, bo tak mu wygodnie. Każdy woli nic nie robić niż dajmy na to poskładąc pranie.
  • hanusinamama 23.08.19, 13:44
    NO to tez moja starsza od tygodnia porzadkuje pokój. Codziennie cos innego...tez zadowolona nie ejst a tym bardziej zainteresowana. Ale trudno zebym 7latce pokoj sprzatała przed szkołą.
  • hanusinamama 23.08.19, 13:43
    A to juzn inna bajka. MOje dzieci w wieku lat dwóch wszystlko chciały "siame". Łącznie z zakłądaniem rajstop np...Jak juz pisałam skok rozwojowy 2latka nauczył mnie bardzo cierpliwości. Wiec nie wypowiem sie jak usamodzielnić dziecko ktore tego nie chce...ale tez wiem ze fakt iż jest sie juz uczniem nic nie zmienia. Odbierałam kilka razy sasiadki dziecko (bardzo samodzielne, sama sie ubrała, spakowała), razem z nia miałam odebrac jej kolezanke. Czekam a ona stoi i nic. Mowie nie ubierasz sie...ciociu ty mnie musisz ubrać. NO jakby to był 2-3 latek bym ubrała ale powiedziałam ze albo zmieni buty i załozy kurtke albo idzie bez kurtki i w trampkach po śniegu (dzieci klasa 3!!!). Przebrała sie i obrażona poszła...
  • mia_mia 23.08.19, 16:42
    Siadasz i mówisz, że nie wyjdziemy (tu atrakcyjne miejsce) aż się nie ubierzesz. I czekasz.
  • potworia116 23.08.19, 16:47
    11 czekam, 12 czekam,
    trzecia po południu czekam...
  • triss_merigold6 23.08.19, 16:52
    Tylko rozumiesz, są ludzie, którzy pracują i nie mają czasu na poranne czekanie czy godzinną obsuwę w przedszkolu.
  • hanusinamama 23.08.19, 17:30
    Triss wiec rano ty ubierasz 3-4 latka ale juz odbierajac ubiera sie sam. Tak stracisz ze 15 minut ale juz sie chyba az tak nie spieszysz. W ten piekny sposob 4-5 latek ubiera sie sam, a majac 5 lat robi to tak samo szybko jak ty...
  • ichi51e 23.08.19, 16:52
    Tyle ze witz polega na tym ze dziecko nie chce wychodzic...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • mia_mia 23.08.19, 17:01
    Dlatego zaznaczyłam, że musi być to atrakcyjne miejsce, gdzie to dziecko chce iść. Nie zawsze się da czekać, ale czasem można.
  • yuka12 24.08.19, 00:49
    A czasem dziecko woli zrezygnować z największej atrakcji, byleby tylko mieć spokój i nic nie robić. Właśnie przerabiamy 😂.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • bei 23.08.19, 10:13
    Dzieci są bardzo różne. Mam czterech gigantów, metody, które doskonale sprawdziły się z jednym czy drugim synem, przy kolejnym wcale nie skutkowały. Jedne dzieci mają pęd do usamodzielnienia, inni niekoniecznie. Nie obwiniaj się, nie myśl ze to kategorie błędu wychowawczego, tylko charakteru.
    😘
  • malia 23.08.19, 11:31
    Sporo z was pisze o czekaniu aż dziecko będzie gotowe, wyjaśnijcie o co wam chodzi dokładniej.
    Bo co jeśli nie będzie gotowe? Nie chodzi przecież o to , żeby nastolatek sam się ubierał, bo wszystkie nastolatki to robią, to i mój załapie.
    Co jeśli 14 latek nie będzie gotowy zrobić sobie śniadania, poskładać prania, odkurzyć, zrobić zakupy? Czy w takim wypadku dalej podążacie za dzieckiem czekając aż będzie gotowy?
    Wiem, że dziecko za autyzmem jest inne, chodzi mi o takie ogólne podejście do wychowania, do samoobsługi i wdrażania do obowiązków nie tylko malutkich dzieci. Są przecież prace i obowiązki, które wykonać trzeba, a mały dzieciak, stanie się niepostrzeżenie dużym dzieciakiem i co wtedy?
  • triss_merigold6 23.08.19, 12:10
    Bez zbędnych rozkmin Uznawałam, że dziecko jest na coś gotowe jak mnie zaczynało wkurzac, że jeszcze czynności x nie robi samo. Stosownie do wieku i bez przerostu ambicji z mojej strony.
  • bei 23.08.19, 12:38
    Triss, to ja mam podobnie😉
  • malia 23.08.19, 12:46
    Ale tu problem w tym, że ona uznaje że gotowe a on nie chce
  • ichi51e 23.08.19, 12:50
    Ja chyba rozumiem triss bo chyba sama dotarlam do tego punktu. Mam tego juz po prostu tak dosyc ze mi to przestaje przeszkadzac. Nie zrobisz sobie sniadania? To nie zjesz.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • malia 23.08.19, 13:12
    No dobra, to zdrowy objaw, ale czy on umie to zrobić , czy tylko nie chce? jak umie, to nie jest tak źle.
    Tylko niestety będą się pojawiały obowiązki, które trzeba zrobić, i co wtedy? inne niż JEGO śniadanie, atakie wynikające z obowiązków. A ma w ogóle jakieś ?
  • ichi51e 23.08.19, 13:26
    Nie ma woli moim zdaniem. Plus chyba jakies leki ma z zadaniami/oczekiwaniami zwiazane trudno powiedziec. Ale tez nie cwiczysz nie umiesz dobrze a nie umie dobrze to sie irytuje i I tak kolo sie zamyka...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • hanusinamama 23.08.19, 12:39
    Tez sie nad tym zastanawiam. Znam takiego ktoremu mama wiąze buty bo on ma 8 lat i nie umie. Dzieci chciały jabłko, pytaja czy moga "tak tylko umyjcie, 3 wzieło sobie po jabłku i umyło w kuchni, ten 8 latek stoi i czeka. Pytam czy nie chce jabłka - chce ale czeka az mama mu umyje. Mama wstała i umyła 8 latkowi jabłko. Pozostałe dzieci były młodsze...
  • triss_merigold6 23.08.19, 12:42
    Ok, mój syn też nie umiał w tym wieku dobrze wiązać butów, więc uznając ww. za mało istotną czynność, kupowałam buty na rzepy. W wieku 10 lat umiał. Brak umiejętności wiązania sznurowek nie przeszkadzał mu w wyjazdach na obozy od 7. roku życia.
  • hanusinamama 23.08.19, 13:45
    NO wiec albo uczysz (moja sie nauczyzła teraz majac 7 lat) albo kupujesz na rzep...a nie kleczysz w szatni przed 8latkiem i mu buty wiążesz...
  • kropkacom 23.08.19, 16:17
    Żaden szanujący się ośmiolatek nie ma w opcji wiążącego sznurówki w szatni rodzica. Mi wiązała koleżanka... wink
  • hanusinamama 23.08.19, 17:31
    Ja widziałam 8 latka ktory najpierw stał jak Chrystus w Rio z rozpostartymi ramionami (aby mama za łozyła kurteczke) a potem usiadła i łaskawie podawał stopy aby mama buty załozyła i zawiązała...
  • kropkacom 23.08.19, 18:34
    U moich dzieci nie było opcji. Nie było wstępu do szatni. Mojej mamy też nie pamiętam w szkole przy zmianie obuwia big_grin
  • an.16 23.08.19, 15:35
    Czekamy aż dziecko będzie gotowe w przypadku małych dzieci i prostych czynności: jedzenie, korzystanie z toalety, ubieranie, mycie itp. 14 latek to już dorosły w tego rodzaju czynnościach. Należy po prostu wymagać. I może nie tego, żeby jego pokój lśnił, bo to absurdalne i zbędne, ale żeby przygotował sobie jedzenie, nie bałaganił w częściach wspólnych, składał swoje ubrania itp. Zakupy i odkurzanie to chyba przesada. Raczej wysłanie do sklepu po coś drobnego czy pomoc przy sprzątaniu.
  • malia 23.08.19, 15:42
    Odkurzanie u 14 latka to przesada? przyniesienie ze sklepu masła, bułek owoców i cukru to jeszcze drobnostki czy już zakupy?
    A ogarnięcie zakupowe drobiazgów szkolnych? Teraz poczatek roku jest, idziesz z takim 14 latkiem albo sama i mu kupujesz ołówek, długopisy i linijki ????
  • anku1982 23.08.19, 16:25
    Ja tu pisałam o gotowosci i podążaniu za dzieckiem 2-3-4 letnim, ponieważ najczęściej u takich dzieci rodzice przyspieszają pozbycie się pieluch a nawet specjaliści pisza ze świadomość kontroli nad pęcherzem zaczyna się, to słowo klucz, gdy ma 18 miesięcy a dopiero wraz z 5 urodzinami powinno się martwić brakiem kontroli nad pęcherzem w czasie snu....znam osoby które napinają się na naukę sikania na nocnik dzieci roczne bo u nich w domu jest taka tradycja i babka naciska na próby, a dziecko nie wie o co chodzi i jest męczone kolejne tygodnie, należałoby wrocic do pieluch i puknąć się w głowę a nie obarczać dziecko odpowiedzialnością za swój głupi pomysł, bo wujek Grześ w opowieściach rodzinnych nie miał pieluchy na roczek, a wszystkie dzieci teściowej wysiadywały godziny na nocniku aby swoje odsiedzieć.
  • hanusinamama 23.08.19, 17:34
    Serio odpieluchowanie przed 3-4 rokiem to przyspieszanie?? MOje normalnie ( nie szybciej) rozwijaące sie dziecko robiło kupę na nocnik jako roczniak, majac teraz 2 lata w ciagu dnia chdozi bez pieluchy, w nocy tylko ma zakłądaną....i ja coś przyspieszałam?? Niczym dziecka nie męczyłam, tak przez jakies 2 tygodnie sikała w majtki (nikt nie robił awantur), kolejne 2 raz zawołała raz zapomniała....a potem było juz ok. I też nie dzisiała godzinami...moze zamiast opowiadać jakieś banialuki zapytaj jak to zrobili inni ze ich 3 latek juz dawno siku woła...
  • ichi51e 23.08.19, 17:40
    Tiaaa... czy juz wspominalam ze jak na osobe ktora w zadnym wypadku sie z nikim nie porownuje zawsze jakos wychodzi ze twoje dzieci wszystko robily w tej gornej granicy normy...?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • hanusinamama 24.08.19, 21:59
    NO nie w górnej bo znajomych dzieci majac 2 lata tez chodziły/chodzą bez pieluch...wiec nie porównuje sie bo nie mam z czym. Znam 2 dzieci odpieluchowanych na szybko przed przedszkolem i wtedy były nerwy. Na serio 2latek chodzący w dzien bez pampka to coś dziwnego?? Ja własnie widzę wsród znajmych dzieci ze nie...
  • anku1982 23.08.19, 18:26
    Jeśli dziecko około 2 roku życia rozumie o co chodzi, sygnalizuje że chce kupkę, kontroluje pecherz, to jest ok. Ale znam 3 latki ktorym zdjęto pieluchę bo już czas, one leja po nogach, rodzic lata ze szmata kolejny tydzień, ale nie wpadnie na pomysł aby wrócić do pieluchy i spróbować za 2-3 miesiące bo za ten czas dziecko może być już gotowe.
  • hanusinamama 24.08.19, 22:02
    NO i co złego w tym ze 2 tygodnie latałam ze szmatą bo lała. Ona wołała najpierw siusiu jak zrobiła, a potem juz jak chciała zrobić. Poza tym sproa czesc 3 latków idzie do przedszkola (spora czesc przedszkoli nie przyjmuje dzieci z pieluchami) wiec moze ci znajomi odpieluchowywali bo nie mieli innego wyjscia. Jak dla mnie 3 latek w pampku to jedynie oznaka lenistwa rodzica, ze mu sie nie chciało szmatą podłogi myć. Zapytam tez ciebie kiedy dziecko dojrzewa do jedzenia smaodzielnie łyżką czy widelcem?? Majac 4 lata? A do ubierania sie i rozbierania samemu ?? Majac 10?
  • 3-mamuska 25.08.19, 14:45
    No to głupio ze latałaś bo nic nie wiesz o dojrzałości dziecka.
    Ja tam nie latałam nie miałam zasikanych podług dywanów i kanap.
    Córka zjedzą sama przed w wieku 18 miesięcy.
    Syn po 3 urodzinach.
    Dzięki wielkie czuć mocz wszędzie bo nie wierze ze taka kałuże to można dokaldnie zmyć.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • potworia116 25.08.19, 18:32
    3-mamuska napisała:

    >
    > Córka zjedzą sama przed w wieku 18 miesięcy.

    O co chodzi?


  • anku1982 25.08.19, 16:37
    To nie jest lenistwo rodzica tak naprawdę dzieci same do wszystkiego dojrzewają, mamy dywany w całym domu, po sikaniu 2 tygodniowym śmierdziało by w domu a dywany byłyby do wymiany,inni mają wykładziny, też nie sądzę że wycierali je po zasilaniu raczej robili tak aby do zasikania nie doszło. O co chodzi z dojrzewaniem ...podobno wyznacznikiem gotowości szkolnej jest umiejętność wiązania butów przez dziecko ...syn idąc do szkoły nie umiał tego robić ponieważ wszystkie buty miał zawsze na rzepy, w szkole zawsze świetnie sobie radził, a buty nauczył się wiązać sam w wieku 10 lat, gdy chciał koniecznie dostać buty na trening które były tylko w wersji wiązanej nauczył się w 2 dni bo jemu zależało a nie mnie.
  • anku1982 23.08.19, 18:28
    Mam dwoje dzieci każde miało inne tempo i żaden z chłopców nie sikał w majty przez 2 tygodnie.
  • kropkacom 23.08.19, 13:04
    Samodzielność ma być przede wszystkim bezpieczna dla dziecka. Co z tego, że rodzicom wydawało się, że nie muszą już ograniczać swojego półtorarocznego dziecka swoim wzrokiem jak to dziecko potem topi się w basenie. A propos tego obrazka to częsty widok jest taki: dobrze chodzące już małe dziecko idzie szybkim krokiem lub biegnie a za nim rodzić z krzykiem. Jak dogoni dzieciaka to nadal go rękę nie złapie i sytuacja się powtarza. Pół biedy jak to droga nie przy ulicy. Obok idzie rodzic z dzieckiem trzymanym za rękę. Nikt nie krzyczy. Dziecko nie się nie wyrywa.
  • hanusinamama 23.08.19, 13:48
    MOje dziecko na drodze przed domem majac 1,5 roku samo chodziło. Tzn ja obok ale nie za rączkę. Kiedy ma sie nauczyć chodzić i przewracać jak nie teraz. Ma 2 lata chodzi sama. Przy ulicy czy na parkingu za rączkę "bo tu jezdzą samochody" ale co sie stanie 1,5 rocznemu dziecku na chodniku jak idzie sobie?? Fiknie? No to fiknie. Fiknie 3 razy to bedzie lepiej chodzić. Dzieci sie nie nauczą jak sie nie przewrócą. MOja sama wchdozi na zjezdzalnie. Tak ześlizgneła sie 2 razy po stropniach, raz guza nabiła...teraz wchodozi uważniej.
  • kropkacom 23.08.19, 15:55
    Chyba, że pechowo fiknie, prawda? Jakoś wszystkie (zdrowe) dzieci w końcu opanowują wszystkie umiejętności.
  • potworia116 23.08.19, 16:28
    Te zjeżdżalnie są na ogół nijak nie zabezpieczone, zgroza. Ale moim koszmarem i tak są rozpędzone karuzele.
  • hanusinamama 23.08.19, 17:37
    Ale ja mowie o zjezdzalni mojej w ogórdku. Oraz na 2 placach zabaw gdzie moze moja 2 latka wchodzić sama. Nie siedze wtedy na ławce nie czytam e-matki...stoję obok ale nie trzymam. W ten sam sposób starsza majac 2 lata jezdziła na b iegówce, 3 na rowerku dwukołowym, 4 na nartach itd...trzymajac za rączke zawsze i wszędzie nie sprawiłabym ze byłaby bezpieczniejsza. Znam 4 latka wszedzie chodzącego za reke...sam nie pójdzie bo sie przewróci...
  • hanusinamama 23.08.19, 17:35
    NO pechow0o fiknąc moze tez np 7 latek..znam takiego trzymane zawsze za rączkę. I majac 7 lat tak sie przewrócił ze noga w 2 miesjcach złamana...
  • makurokurosek 24.08.19, 01:00
    "Przy ulicy czy na parkingu za rączkę "bo tu jezdzą samochody" ale co sie stanie 1,5 rocznemu dziecku na chodniku jak idzie sobie??"

    Napisałam wyżej co się może stać takiemu puszczonemu samopas dzieciakowi, fiknie ale nie na chodnik tylko pod samochód bo akurat zobaczy coś co go zainteresuje i rzuci się pędem na ulice.
    I tak sama byłam światkiem jak dwójka dzieciaków 2,5 i 4,5 letnich wyleciała na ulice pod samochód. Nie wiem jak można być tak ograniczoną aby nie uwzględnić, że chodnik sąsiadujący z ulicą nie jest miejscem do ćwiczenia samodzielności dzieciaków,a później płacz bo dzieciak wpadł pod samochód
  • hanusinamama 24.08.19, 22:04
    Wiec ja piszę chyba jasno: przy ulicy, na parkingu zawsze za rączkę tak??? Natomiast na asfalcie przed moi domem gdzie w ciągu dnia jedzie 6 samochdów chodziła sama...przy czym sama oznaczało ze nie za rączke, ja w doległosci 2 metrów...jakby cos jednak jechało to jestem obok. Wiec nie jestem ograniczona tylko mieszkam na koncówce ślepej ulicy. Mam pod domem chodnik i asfalt...i tam moje dziecko uczyło sie chodzić samodzielnie.
  • ichi51e 23.08.19, 16:01
    To sa o prostu rozne typy dzieci. Takie co zasuwaja do przodu i nie patrza i takie co ida za raczke. Ani pedzacego nie zlapiesz na dluzej niz cheila przy pasach ani lapkowego nie puscisz luzem.
    Moja tesciowa np mowila ze za raczke przyprowadzala wnusie do parku sadzala na lawce i ta grzecznie siedziala przysluchujac sie rozmowom starszych pan i gardzac zabawami gawiedzi i lobuziakow. Tymczasem za moim trzeba bylo caly czas klusem...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • kropkacom 23.08.19, 16:15
    I tak, i nie. Rodzice są "wygodni" i nie chcą się szarpać z dzieckiem, które nie bardzo chce chodzić trzymane za rękę. Tylko, że potem biegną i próbują na ostatnią chwile złapać przed ulicą.
  • ichi51e 23.08.19, 16:23
    To ja juz czesciej widze rodzica z glowa w chmurach ktory rozglada sie gdzie dziecko... a laufradem wjezdza wlasnie dzielnie na skrzyzowanie! Ale spoko bo wrzeszcza - stoj! STOP! Przeciez ci sto razy mowilam!
    Dziecki bogu dobrzy ludzie przewaznie zlapia

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • potworia116 23.08.19, 16:26
    Ja jestem bardzo wygodna i cholernie mi się nie chce szarpać żeby za rękę, żeby się ubrała, żeby nie wywalała zabawek przez balkon, żeby jadła cokolwiek poza lodami i makaronem, żeby nie wywalała z uprzykrzoną częstotliwością zawartości szafek, żeby nie smarowała z chytrą minką po ścianach, mając blok w zasięgu ręki, wreszcie żeby się nie rzucała z rozdzierającym krzykiem na glebę, kiedy jej nie pozwalam zabrać sobie samochodzika z mijanego straganu z badziewiem.
    Cholernie mi się nie chce, a jednaksmile
  • black_magic_women 23.08.19, 20:18
    potworia116 napisała:

    żeby nie smarowała z chytrą minką po ścianach, mając blok w zasięgu ręk
    > i,
    Jak pieknie ❤️
  • berdebul 23.08.19, 17:01
    Dziecko nie chce chodzić za rękę, bo to niewygodne i mało zdrowe. Spróbuj chodzić tak z ręką do góry.
    Za najcudowniejszy wynalazek uważam plecaczki ze smyczą. tongue_out
  • potworia116 23.08.19, 17:36
    Już ją widzę jak wskakuje w taki plecaczek
  • starczy_tego 24.08.19, 23:42
    Widze, ze jesteś dumna z dzikiego dzieciaka. Do czasu wink
  • potworia116 25.08.19, 09:02
    Trochę tak , trochę nie. Jestem z niej dumna tak całościowo, nie sądzę, żeby to się miało zmienić. I jak większość rodziców - jestem rozdarta pomiędzy dyscyplinowaniem w imię bezpieczeństwa, sicjalizacji i higieny, a dawaniem swobody, która jest piękna i rozwojowa. Naprawdę opisane zachowania są jakieś szczególnie dzikie? Wydawało mi się, że w normie u dwulatki.
  • hanusinamama 23.08.19, 17:39
    Ale ty mylisz dwie sprawy. Co innego nauczyc chodzic za rączke tam gdzie np jezdzą samochody...ale jak jest bezpiecznie to 1,5-2 latek moze isc sam. Ja wole moje idące samemu i wchodzące na drabinki niz takie niemoty nie umiejące wdrapać sie na przecietna drabinkę 5latki...
  • kropkacom 23.08.19, 18:37
    My się tu nie licytujemy. I wybacz będzie niemerytorycznie: mam uczulenie na mamusie, które inne dzieci nazywają niemotami.
  • hanusinamama 24.08.19, 22:07
    Tak dla mnie zdrowy 5 latek ktory nie umie wejsc na niską drabinkę to niemota...ale niemotą jest bo rodzice nie pozwalają "bo mu sie krzywda stanie".
  • makurokurosek 24.08.19, 01:15
    "Ale ty mylisz dwie sprawy. Co innego nauczyc chodzic za rączke tam gdzie np jezdzą samochody...ale jak jest bezpiecznie to 1,5-2 latek moze isc sam."

    I według ciebie ten 1,5-2 latek jest w stanie samodzielnie ocenić ryzyko i to czy może iść samodzielnie czy musi dać rączkę mamusi.
    Po tym jak byłam światkiem gdy dzieci takiej nowoczesnej mamusi jak ty wleciały pod samochód, to na tak głupie, leniwe i bezmyślne baby które w imię swojej wygody mają w dupie bezpieczeństwo własnych dzieci , a do swojego lenistwa dorabiają teorię " nauki samodzielności dziecka" to na usta cisną mi się wyjątkowo wulgarne słowa.
    Może dla tak ograniczonych matek winny być tworzone filmy jak ich " samodzielne kilkulatki" wpadają pod samochód , może wówczas zrozumiałby, że ich zasranym obowiązkiem jest trzymać dziecko za rękę.
  • hanusinamama 24.08.19, 22:06
    Czytaj ze zrozumieniem: na chodinku przy drodze idzie za rączke. Pod moim domem jest slepa uliczka a ja mieszkam na koncu. Tu jezdzie moze z 6 razy smaochód na dobę. I nie puszczam samej i ja ide na kawe do domu...idę obok ale nie za rączke. I cieszcze sie wielce ze spotkałam taką kryniće mądrości ktora mnie ograniczoną matkę bedzie uczyć ze dziecko moze wpaśc pod samochód...
  • makurokurosek 24.08.19, 23:01
    Póki co to ty wszystkich starasz się przekonać jak to dzięki swojemu tumiwisizmu i olewaniu bezpieczeństwa własnych dzieci masz samodzielne dzieci. Cóż raczej to, że twoje dzieci przeżyły twój tumiwisizm to raczej nie twoja zasługa tylko wszystkich tych którzy w ostatniej chwili to twoje" samodzielne" dziecko łapali przed ulicą.
  • makurokurosek 24.08.19, 01:18
    "Ja wole moje idące samemu i wchodzące na drabinki niz takie niemoty nie umiejące wdrapać sie na przecietna drabinkę 5latki..."

    Ja wolę swoje żywe dziecko nawet jeżeli według kogoś jest niemotą bo czegoś tam nie potrafi niż martwe dziecko rozjechane przez samochód, czy takie które wypadło z okna bo zgodnie z twoją ideą nie można dziecka ograniczać, bo musi uczyć się samodzielność
  • hanusinamama 24.08.19, 22:06
    Na drabince zostanie rozjechane...mowie o drabinkach na placu zabaw...
  • makurokurosek 24.08.19, 23:27
    W postach wyżej pisałaś , że na drabinkach twoje półtoraroczne samodzielne dziecko zjechało z nich, bo nie potrafiło wchodzić, a jego matka czyli ty miałaś w dupie jego bezpieczeństwo bo najważniejsze aby ci głowy nie zawracało, ma się nauczyć samodzielności choćby miało przy tym doznać poważnego uszczerbku na zdrowi.
  • chocolatemonster 23.08.19, 16:54
    Ichi moja corka tez ma ZA i za kazdym razem gdy probuje 'wymusic' na niej samodzielnosc slysze 'ja do tego jeszcze nie dojrzalam'. Doswiadczenie nas nauczylo zeby zostawic ja w spokoju bo ona wszystko robi w swoim tempie, nieprzymuszana. Tak bylo tez z np z jazda na rowerze. Na biegowym smigala jak diabel a ze 'zwyklym' klops. Kupilismy ale stal. W weekend nagle oznajmila, ze chce zeby jej kolka dodatkowe odkrecic i...pojechala. Do dzis jestem w szoku bo doszlismy do wniosku, ze ona bedzie z tych 'nierowerowych'.
  • 3-mamuska 23.08.19, 19:46
    Ichi zrób mu socjalna historyjkę.
    O ubieraniu i nauczyć czyli postrzałowa ubierać np. Zaraz po wstaniu lub po śniadaniu.
    Codziennie przez dłuższy okres czasu.
    Po ubieraniu dopiero dać coś atrakcyjnego.
    Przemysł co lubi robi rano co i na tym bazuj.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 3-mamuska 23.08.19, 19:48
    Plan dnia wstaje ubieram się i robię x ulubiona czynność. Obrazkowo po każdym ściągnąć do pojemniczka. I następna czynność dnia.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • asia_i_p 23.08.19, 20:17
    Pamiętam, jak mojej córce próbowałam sprzedać bajeczkę dydaktyczną o kucyku, który nie chciał sprzątać. Ze cztery lata miała. Opisałam tę straszną sytuację, zawiesiłam głos dramatycznie: "No i co się stało?" "No i mamusia sama posprzątała." odpowiedziała.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • 3-mamuska 23.08.19, 20:31
    asia_i_p napisała:

    > Pamiętam, jak mojej córce próbowałam sprzedać bajeczkę dydaktyczną o kucyku, kt
    > óry nie chciał sprzątać. Ze cztery lata miała. Opisałam tę straszną sytuację, z
    > awiesiłam głos dramatycznie: "No i co się stało?" "No i mamusia sama posprzątał
    > a." odpowiedziała.
    >


    Przestań porównywać zwykle dzieci z dzieckiem z zaburzeniem wiec ...
    Socjalnie opowiadanie ma dzieciom z zaburzeniami pomoc ogarnąć rzeczywiście.
    I to wcale nie bajeczka z stylu kucyków a po obrazki czasem podpisane o czynnościach.

    www.google.co.uk/url?sa=i&source=web&cd=&ved=2ahUKEwiPkZGG0JnkAhXyyYUKHViGCsYQjB16BAgBEAM&url=https%3A%2F%2Fwww.teacherspayteachers.com%2FProduct%2FVisual-Social-Story-Packet-for-Children-with-Autism-Behavior-Set-293770&psig=AOvVaw3XsZYXFBYXNYavZy_tateT&ust=1566671413509693
    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • ichi51e 23.08.19, 20:22
    Tak. Trzeba bedzie najlepiej rutyne wprowadzic... w wakacje mi sie rozjechalo...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka