Dodaj do ulubionych

Powakacyjne refleksje

22.08.19, 22:03
Tego lata odwiedzilam nie tylko zamagranice, ale i wszystkie strony Polski - Krakow, Zakopane, Gdansk Sopot, Lublin oraz Poznan i okolice. Polska sie fantastycznie rozwija, choc widac roznice miedzy regionami - bogatsza i "bardziej zachodnia" Polnoc i Zachod, bardziej przasny ale przyjazny Wschod. Zadbane miasta, fajne inicjatywy letnie, swietne knajpki, sympatyczni ludzie, cudna przyroda i fajne miejskie rozrywki, ciekawa oferta dla dzieci. Ale i tak ciesze sie, ze wrocilam do ukochanej Warszawy i okolic. Ona przebija wszystko, to miasto ma najlepsza energie, jest najbardziej otwarte i europejskie, najwiecej sie tu dzieje: youtu.be/M-pzoEvMzgg

A jakie zakatki Polski wy odwiedzilyscie tego lata?
--
bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
Edytor zaawansowany
  • milamala 22.08.19, 22:08
    Polemizowalabym. Uwazam, ze Krakow ma najbardziej zajebista energie, ktora przebija wszystkie inne polskie miasta. Ma w sobie cos nowoczesnego, rozwijajacego sie ale z taka doza elegancji i spokoju. Bez urazy, ale Warszawa temu nie dorowna. Choc akurat bardzo lubie Warszawe i mam wielu swietnych przyjaciol z Warszawy.
  • bergamotka77 22.08.19, 22:19
    Nie zgadzam sie. Nowoczesnosc i dynamizm ma wlasnie Warszawa. Krakow ma z kolei klimat i charyzme ale jest tez troche zasciankowy. Pisze to ja kochajaca Krakow i pol-krakowianka smile

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • milamala 22.08.19, 22:33
    bergamotka77 napisała:

    > Nie zgadzam sie. Nowoczesnosc i dynamizm ma wlasnie Warszawa.

    Jesli tak nazywasz tlum, halas i pospiech, ktore ma kazde przecietne miasto swiata to owszem, musze sie zgodzic.
    Warszawa bez obrazy ale nie ma nic szczegolnego w sobie.
    Jest po prostu spoko, jak setki tysiace podobnych miast na swiecie.

    cyt. "Krakow ma z kolei
    > klimat i charyzme ale jest tez troche zasciankowy"

    A co takiego zasciankowego dostrzegasz w obecnym Krakowie?
  • bergamotka77 22.08.19, 22:38
    Mentalnosc ludzi.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • milamala 22.08.19, 22:45
    bergamotka77 napisała:

    > Mentalnosc ludzi

    I dlatego Krakow jest zasciankowy? Bo twoim zdanie mentalnosc paru ludzi jest zasciankowa. no to mowiac dyplomatycznie… niezbyt przekonujace.
  • bergamotka77 22.08.19, 22:50
    Tam wszyscy sie znaja, wszyscy kotluja w Rynku, wszyscy wiedza kto z kim z jakiej rodziny, snobuja sie na tytuly wink Uosobieniem takiej krakowskiej snobki i mieszczki z kijem w de jest np. Ania Starmach.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • milamala 22.08.19, 22:53
    bergamotka77 napisała:

    > Tam wszyscy sie znaja, wszyscy kotluja w Rynku, wszyscy wiedza kto z kim z jaki
    > ej rodziny, snobuja sie na tytuly wink Uosobieniem takiej krakowskiej snobki i mi
    > eszczki z kijem w de jest np. Ania Starmach.

    Nie znam, wiec jak widac nie kazdy sie zna. Krakow ma prawie milion mieszkancow. Ludzie tak jak wszedzie znaja sie tylko ze swoich srodowisk. Paru bardziej znanych celebrytow krakowa nie czyni.
  • dominika9933 22.08.19, 22:56
    Niestety, to było kiedyś, Rynek, zwis i tak dalej... Kraków już tak nie wygląda. Niestetysmile. Pozdrawiam krakusówsmile
  • sumire 22.08.19, 23:03
    Co takiego? big_grin Większość krakusów w Rynku w ogóle nie bywa, chyba że musi oprowadzić znajomych z wizytą albo idzie do teatru. Rynek w oczach przeciętnego krakusa to cyrk dla turystów, którego się unika; jak się chce "snobować na tytuły" przy wódce, to się idzie w zupełne miejsca. Znowu jakimiś stereotypami jedziesz.
  • bergamotka77 22.08.19, 23:10
    Bredzisz moja krakowska rodzina zawsze sie w Rynku spotykala i spotyka.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • sumire 22.08.19, 23:14
    Aha. No spoko. Twoja krakowska rodzina to ile osób z prawie miliona?...
  • sundace46 23.08.19, 09:06
    sumire napisała:

    > Aha. No spoko. Twoja krakowska rodzina to ile osób z prawie miliona?...

    Nie no, przecież skoro ona tak twierdzi, to tak jest. Nie kłóć się z nia big_grin
  • milamala 22.08.19, 23:15
    Mozna sie na rynku spotykac i poza rynkiem. Nie ma scislych regul. Krakow zbudowana na prawie magdeburskim z rynkiem w srodku, to ludziom z roznych stron Krakowa tam najlatwiej dojechac zeby sie spotkac. Pod tym wzgledem miasta "bez srodka" sa dla mnie chaotyczne. Nie ma centrum, albo jest tego kilkadziesiat. Takie niepukladane to wszystko. Dla ADDechadowca to moze byc meczace.
    Ale od lat sama chetnie spotykam sie na Kazimierzu, odkrywam Podgorze. Jest mega mnostwo miejsc poza scislym centrum ktore mozna w krakowie zobaczyc i cieszyc sie tym.
  • sumire 22.08.19, 23:30
    Podgórze jest rewelacyjne. Ale jestem skrajnie subiektywna, bo tu mieszkam i w celach towarzysko-knajpianych zapuszczam się stąd najdalej na Kazimierz wink nnnno, na Dolnych Młynów, które w lokalnej terminologii mogą teoretycznie uchodzić za "w Rynku".
    Ewentualnie do NH, która też się bardzo zmienia - nie tak szybko, jak zmieniły się Kazek i Podgórze, ale jednak coraz więcej fajnych rzeczy tam się dzieje.
  • dominika9933 22.08.19, 23:48
    A bez żadnej złośliwości, to czemu spotyka się na Rynku, a nie "po domach"? Bo my spotykamy się u mnie, Mamy, Cioci, Siostry, Teściów kiedyś, Babci... Na Rynek, Kazimierz, Podgórze to z okazji jakiejś. Ale święta, urodziny ( a jest nas trochę, to często się zdarzasmile w domach. A Rynek kiedyś imprezy, ale to ten zwis, barany, Krzysztofory, jemioła... Teraz inaczejsmile
  • bergamotka77 23.08.19, 00:07
    W domach tez sie spotykaja, ale jak na miescie to zawsze w Rynku. Moja babcia mieszkala w scislym centrum niedaleko Plantow i w kazda niedziele chodzila do kawiarni w Rynku na ciacho.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • dominika9933 23.08.19, 00:25
    Ja też, i cała moja rodzina mieszkaliśmy w ścisłym centrumsmile. Okolice Jubilata my, Babcia Hala Targowa, druga Salwatora, ale zawsze w domachsmile. Teraz dalej mieszkamy w Krakowie, ale już gdzie indziej. Spotykamy się w domach
  • gris_gris 23.08.19, 09:38
    Krzysztofory, jemioła... !!

    Ciekawe, czy sie tam widywalysmy smile






    --
    "Owszem, jestem zjawiskowa. Powinnam być ikoną feminizmu, takim metrem z Sevres(...)" (triss_merigold6)
  • dominika9933 23.08.19, 16:02
    gris_gris napisała:

    > Krzysztofory, jemioła... !!
    >
    > Ciekawe, czy sie tam widywalysmy smile
    >
    >
    >
    >
    >
    >
    Zależy od lat uczęszczaniasmile. Choć akurat do Jemioły chodziłam od początku do końca, a nawet od "przedpoczatku", bo byłam na imprezie przed otwarciem, krótko przed dostaniem koncesji, więc była to impreza zamkniętasmile. Kumplowalam się, w tamtych czasach przyjaźniłam nawet, z właścicielami. Pozdrawiamsmile
  • sumire 23.08.19, 16:13
    A Pies?...
    Mam na myśli tego starego Psa, na Jana?
  • dominika9933 23.08.19, 16:16
    sumire napisała:

    > A Pies?...
    > Mam na myśli tego starego Psa, na Jana?
    A tu już tylko kilka razy byłam. Ale kupa znajomych tam się przeniosła i byli stałymi bywalcami, to wiedziałam co się dziejesmile
  • gris_gris 23.08.19, 18:57
    Ni to jest duże prawdopodobieństwo!

    Ech, dobre czasy... I pierwszy Pies, wspomniany niżej!


    --
    Bardzo lubię Afrykę i jej kulturę, świetnie się czuję w towarzystwie Afrykanow. Jako dziewczynka marzyłam o lalce niemowlaku Murzynku i taka dostałam. (bergamotka77)
  • dominika9933 23.08.19, 19:01
    gris_gris napisała:

    > Ni to jest duże prawdopodobieństwo!
    >
    > Ech, dobre czasy... I pierwszy Pies, wspomniany niżej!
    >
    >
    To tym bardziej pozdrawiamsmile. Ja jeszcze przed powstaniem Jemioły do free chodziłam
  • katja.katja 23.08.19, 16:44
    Napisz mi na uszko jak się nazywają, odpiszę czy się znamy lub przynajmniej słyszałam coś od nich, oczywiście dyskrecja i morda w kubeł gwarantowane.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • dominika9933 23.08.19, 19:00
    katja.katja napisała:

    > Napisz mi na uszko jak się nazywają, odpiszę czy się znamy lub przynajmniej sły
    > szałam coś od nich, oczywiście dyskrecja i morda w kubeł gwarantowane.
    >
    Na uszkosmile. Jak tu "pół" Jemioły siedzismile. Nie ma szans. RODOsmile
  • nikita1906 23.08.19, 11:38
    Dokładnie- na Rynku byłam ostatnio przy okazji zajęć na studiach podyplomowych, normalnie unikam tych dzikich tłumów
  • katja.katja 23.08.19, 16:41
    Wszyscy się znają? Daj spokój. Na setki moich "przechodzeń" przez Rynek (odwiedzam kogoś w okolicy) może 1 -2 razy spotkałam znajomego.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • bergamotka77 23.08.19, 16:57
    Ja mam w Warszawie wielu znajomych a jeśli się nie mówię to nigdy nie zdarza mi się spotkać przypadkowo bo mieszkamy w innych częściach i pracujemy w innych dzielnicach wink

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • katja.katja 23.08.19, 16:43
    Mnie śmieszą filmy, których akcja dzieje się w Krakowie, kręcone przez warszawiaków. Na bank bohaterowie będą mieszkali w starej kamienicy, rzut beretem od Rynku i będą mieć mieszkania urządzone "w starym stylu".

    --
    Nie dam się wygasić!
  • ira_08 23.08.19, 16:52
    >Tam wszyscy sie znaja, wszyscy kotluja w Rynku

    W Rynku? Wszyscy się kotłują raczej w Podgórzu i Kazimierzu oraz na Dolnych Młynach, a dobrą prasę zyskuje Nowa Huta. Rynek to skansen dla turystów - tłumy, drożyzna, mało ciekawych knajp - wciąż "kuchnia polska" i bary z lanym żywcem za 15 zł. Odkąd zamknęli kino Ars bywam tam tylko, jak ktoś do mnie przyjedzie albo jak idę do teatru.

    Poza tym się zgadzam, Polska nieźle się trzyma... jeszcze. I czasem ciężko mi uwierzyć, że to kraj dresiarskich pielgrzymek do Częstochowy i typów z marszu niepodległości. Nie zgodzę się też z przaśnością Wschodu. Najbardziej przaśne jest Mazowsze i Świętokrzyskie (nie bierzcie tego lokalne ematki osobiście). Właściwie Mazowsze ciągnie tylko Warszawa - prowincja mazowiecka jest nudna. Z kolei kiedy na moje rodzinne Podkarpacie wpadali znajomi z Mazowsza, zawsze byli zaskoczeni, jak u nas porządnie wink
  • bergamotka77 22.08.19, 22:47
    Dynamizm to wlasnie energia i pospiech, niezbedne by isc do przodu. Pracowalam kilka lat blisko z ludzmi z Krakowa i fajni byli, bardzo oczytani, kulturalni i inteligentni ale tempo mieli zabojcze. Warszawa gryzla pazury z powodu ich slow life 😄

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • milamala 22.08.19, 22:56
    bergamotka77 napisała:

    > Dynamizm to wlasnie energia i pospiech, niezbedne by isc do przodu. Pracowalam
    > kilka lat blisko z ludzmi z Krakowa i fajni byli, bardzo oczytani, kulturalni i
    > inteligentni ale tempo mieli zabojcze. Warszawa gryzla pazury z powodu ich slo
    > w life 😄

    Tak slow life. Popieram wszystkimi palcami i pazurami.
  • manala 22.08.19, 22:21
    Kraków - tłumy, rowery, hulajnogi, konie - za dużo jak dla mnie. Cały czas trzeba mieć oczy dookoła głowy.
  • manala 22.08.19, 22:21
    Gdańsk mi się podoba : )
  • bergamotka77 22.08.19, 22:26
    Gdansk jest cudowny, zgadzam sie smile Pierwsza trojka miast w Polsce to Warszawa, Krakow i Gdansk, potem pewnie Wroclaw ale dawno tam nie bylam.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • sumire 22.08.19, 22:31
    Wystarczy przejść na drugą stronę rzeki i jest zupełnie inaczej wink
  • milamala 22.08.19, 22:36
    manala napisała:

    > Kraków - tłumy, rowery, hulajnogi, konie - za dużo jak dla mnie. Cały czas trze
    > ba mieć oczy dookoła głowy.

    No koniec to raczej az tak bardzo nie przeszkadzaja. Tlumy to cena tego ,ze sie jest wyjatkowym.
    A rowery i hulajnogi to SKANDAL, SKANDAL I JESZCZE RAZ SKANDAL.
    Tyle ze jak mniemam dotyczy niestety wszystkich miast Polski.
    Powinno sie walczyc z tym talatajstwem.
    Mowie to piszac z Holandii, panstwa rowerow od wiekow. Gdzie nikt nie ma prawa nawet jednego kola na chodniku dla pieszych postawic.
  • nickbezznaczenia 22.08.19, 22:39
    To dlaczego w Amsterdamie rowerzyście ciągle próbowali mnie na chodnikach rozjechać?
  • milamala 22.08.19, 22:41
    nickbezznaczenia napisał(a):

    > To dlaczego w Amsterdamie rowerzyście ciągle próbowali mnie na chodnikach rozje
    > chać?

    Ach nie mow mi o Amsterdamie. To miasto cudzoziemcow. W porzadnych miastach jest porzadnie.
  • nickbezznaczenia 22.08.19, 22:45
    Byłam nie tylko w Amsterdamie, ale ci rowerzyści w Amsterdamie z całą pewnością posługiwali się językiem tuziemców.
  • milamala 22.08.19, 22:47
    nickbezznaczenia napisał(a):

    > Byłam nie tylko w Amsterdamie, ale ci rowerzyści w Amsterdamie z całą pewnością
    > posługiwali się językiem tuziemców.

    Amsterdam to nie nie prawdziwa Holandia, mnostwo turystow, mnostwo cudzoziemcow (ktorzy moga poslugiwac sie jezykiem tybylczym, czemu nie), mnostwo studentow z calego swiata. To taki bardziej mini swiat , niz mini Holandia.

  • iimpala 23.08.19, 02:28
    >Mowie to piszac z Holandii, panstwa rowerow od wiekow. Gdzie nikt nie ma prawa nawet jednego kola na chodniku dla pieszych postawic.

    tyle, ze akurat w NL to przy kazdej jezdni jest ścieżka rowerowa.
    A po "chodnikach" też jeżdżą. Czy raczej, po tych wewnętrzosiedlowych chodnikach. Przynajmniej tam, gdzie zdarza mi sie mieszkac.
    W dodatku przez cały rok - u nas to raczej tylko w sezonie trzeba mieć oczy dookoła głowy.
    sama jeżdżę zarówno samochodem, jak i rowerem. Rowerem to boje się wjechać na jezdnię, w Polsce. To niemal samobójstwo. Na szczęscie rowerem jeżdżę zwykle rekraacyjnie, tylko okazjonalnie do sklepu, gdy czegos mi zabraknie a wracam ze swojej przejażdżki
  • iberka 22.08.19, 22:23
    Nie lubię Krakowa......a niestety tutaj mieszkam 😂
  • bergamotka77 22.08.19, 22:27
    A dlaczego nie lubisz?

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • dominika9933 22.08.19, 22:36
    No właśnie? Czemu nie lubiszsmile. Ja kocham miłością bezwzględnasmile
  • milamala 22.08.19, 22:38
    iberka napisała:

    > Nie lubię Krakowa......a niestety tutaj mieszkam 😂

    Krakow nie trzyma nikogo na sile. Wiem, bo sie z niego wyprowadzilam, chociaz nie z powodu braku sympatii.
  • bergamotka77 22.08.19, 22:43
    Nie kazdy moze. Mam kolege z Warszawy, ktory przeprowadzil sie do Krakowa dla zony ale narzeka, ze od kilku lat smog jest coraz dokuczliwszy i jako ze ma male dziecko coraz bardziej go to wkurza.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • dominika9933 22.08.19, 22:49
    O ile ze smogiem można się zgodzić, choć Warszawa też szczytów czystości nie osiągasmile, to o co chodzi z tą mentalnością ludzi w Krakowie? Bo, w Małopolsce różnie bywasad, ale sam Kraków myślę, że jest ok. Ja mam mentalnie ogarnięte otoczenie, cokolwiek to znaczy smile
  • milamala 22.08.19, 22:51
    Ja zawsze mialam mentalnie ogarniete otoczenie, wiec dla mnie twierdzenie, ze mentalnosc mieszkancow Krakowa jest zasciankowa to zabawny folklor.
  • bergamotka77 22.08.19, 22:58
    No ale tak jest. W Warszawie nie bada sie rodziny wybranka, pochodzenia, wyksztalcenia itp. Ja tez mam ogarnieta krakowska rodzine na poziomie, ale znam sporo krakusow i sa ogolnie bardziej staroswieccy niz warszawianie.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • simply_z 22.08.19, 23:00
    Pani, teraz to tam pół podkarpacia wraz z Ukraińcami siedzą..
  • dominika9933 22.08.19, 23:11
    W Krakowie też już nie, uwierz. Nie bada sie. Kiedyś tak, ale teraz choćby się chciało, to nie uciagniesmile. Mój syn ma 90% koleżanek ze studiów z ściany wschodniej, co ja moge zbadać ( nawet jakbym chciała, miała ochotę i ambicje, i brak swoich ciekawszych zajęćsmile? Już mi nie badano, tylko sama znalazłam. Zresztą na Rynkusmile
  • milamala 22.08.19, 23:18
    bergamotka77 napisała:

    > No ale tak jest. W Warszawie nie bada sie rodziny wybranka, pochodzenia, wykszt
    > alcenia itp.

    Stereotypowe myslenie rodem z pani Dulskiej. Ludzie sie na studiach poznaja, czesto spoza Krakowa, zostaja potem w Krakowie, maja dzieci, a rodowite Krakusy sie wyprowadzaja (jak sie ich wolami do tego zmusi) i tak sie zycie toczy. Mieszkancy ulegaja wymieszaniu i trudno im sprawdzac przodkow do dziesiatego pokolenia.
  • rozalia_olaboga 23.08.19, 00:09
    bergamotka77 napisała:

    > No ale tak jest. W Warszawie nie bada sie rodziny wybranka, pochodzenia, wykszt
    > alcenia itp.

    Nie, oczywiście że nie. A określenie "słoiki" to warszawiacy stworzyli, żeby podkreślić, jak cenią sobie ludność naplywową big_grin
  • bergamotka77 23.08.19, 00:15
    No i co z tego ze stworzyli? Trzeba bylo jakos nazwac zjawisko. Pracuja ze sloikami, studiuja, wiaza sie itd.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • milamala 23.08.19, 00:19
    bergamotka77 napisała:

    > No i co z tego ze stworzyli? Trzeba bylo jakos nazwac zjawisko.

    No widzisz, a w Krakowie nikt nie odczul takiej potrzeby. I w zadnym zreszta innym duzym miescie. Swiadczy to niestety bardzo zle o mieszkancach Warszawy. Wszedzie ludzie zyja jak zyja, jedni uciekaja poza miasto, inni zwlaszcza ci ktorzy chca studiowac do miasta jada, taka kolej rzeczy na calym swiecie i tylko Warszawiakom przyszlo do glowy, ze 'trzeba jakos nazwac to zjawisko".
    W Krakowie zjawisko swietnie funkcjonuje od XIV wieku i nikt nigdy nie poczuwal sie do okreslania tego zjawika, zwlaszcza pogardliwego.
  • iimpala 23.08.19, 03:03
    >Swiadczy to niestety bardzo zle o mieszkancach Warszawy.

    no, niestety...nie moge się zgodzić. Sama mówilabyś inaczej, gdyby nagle przyjechało do twojej pracy 3 razy więcej (albo jeszcze wiecej) ludzi ze wszystkich stron kraju, gotowych pracować zamiast ciebie (czyli wyrzucic cie z roboty), za stawkę kilka razy niższą. Jeśli twój chłop nie miałby za co utrzymać rodziny a ty nie miałabyś co wrzucić do gara dla swoich dzieci, to inaczej bys śpiewała.
    A takie właśnie zjawisko dotknęło Warszawę i ich stałych mieszkańcow.
    Pod koniec lat 90-tych to była prawdziwa walka o życie, zdarzały sie dramatyczne sytuacje, kiedy wyrzucano ludzi z pracy, z kilkudziesięcioletnim stażem, żeby przyjąć tańszego pracownika z polskiej wiochy, ktory uznał, że złapał pana boga za nogi, mogąc pracować w "Warsiawie".
    Nie dziw się więc, ze nie chcemy aby naplywowi tani pracownicy wyrzucali nas z naszych miejsc pracy.
    I tu akurat nie chodzi o umiejętności, że niby oni mają wyższe. Nie mają bo skąd? skoro to właśnie w Warszawie byliśmy kształceni do swoich zawodow, w najlepszych "szkołach". Chodziło wyłacznie o kasę, o tańszego pracownika, nawet kosztem jakości - takie były realia lat 1990/2000.
    Nikt nie ma nic przeciwko studentom.
    Ma przeciwko taniej sile roboczej (niewspółmiernie do okoliczności), która wywala nas z pracy.
    Wtedy właśnie powstało określenie "słoiki" bo ci ludzie godzili sie na tak niskie stawki, że bez pomocy rodziny ze wsi, nie byliby w stanie przeżyc. Przywozili więc żarcie w słoikach od mamusi, pracujac tu za złotówkę a my siedzieliśmy na bezrobociu.
    Teraz trochę się zmienilo - częśc osob, zarówno warszawiaków, jak i "słoikow", wyemigrowała za pracą, inne miasta też jakos zaczeły się rozwijac, jakoś się uładziło wszystko.
    Jednak na przełomie lat 1990/2000 to był dramat dla nas, warszawiakow, kiedy nagle cała Polska zaczęła zjeżdżać do Warszawy.
    Sama miałam ciężkie 2 lata, gdzie moja lodówka świeciła pustkami (a miałam małe dzieci), rok przechodzilam w jednych dżinsach i kilku bluzkach bo nie było mnie stać na kupienie czegokolwiek. Musiałam sprzedać mieszkanie.
    Tak, dzięki "słoikom", którzy zabierali mi pracę.
  • erzulie 23.08.19, 09:37
    Rany, mało jest tak podłych postów i ludzi na tym forum. To twoja zasługa, ze urodziłaś się w Warszawie i w związku z tym bardziej należy ci się praca niż komuś z Radomia? Czy Warszawa tylko warszawiakom zawdzięcza swoją pozycję, czy może temu, ze jest stolicą całego państwa? Obrzydliwe.
    (tak, wiem, zaraz napiszesz, ze na pewno jestem słoikiem, przyjechałam z prowincji do wspaniałej Warszawy i zabrałam ci pracę. Bo tylko to potrafisz, pluć na innych. Rozczaruję cię, nie spędziłam w tym mieście więcej niż tydzień w roku).
  • bergamotka77 23.08.19, 09:51
    Btutalne ale prawdziwe. Tak było. W mojej branży pensje zaczęły gwałtownie spadac a wymagania rosnąć (praca w weekendy i swieta) i w 2015 zarabialam prawie tyle co w 2005 pomimo duzo większego doświadczenia.A słoiki godziny się na wszystko bez szemrania. Tez mnie raz wygryzla sloiczka z dobrej pracy bo byla tańsza.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • erzulie 23.08.19, 09:53
    Obrzydliwe.
  • milamala 23.08.19, 12:59
    I tu wychodzi mentalnosc "prawdziwych"Warszawiakow, czyli oczywiscie tych, ktorzy Warszawiakami stali sie zaledwie w pokoleniu swoich rodzicow, w najlepszym wypadku dziadkow.
    Wtedy wszedzie bylo mega trudno. U mnie tez, wymagania wzrastaly a zarobki zamrazano. To nie znaczy, ze jakos osoba mieszkajaca w krakowa mam prawo innych ludzi spoza miasta oskarazac o wyimaginowane przewinienia i okreslac ich jakimis obrazliwymi epitetami.

    Jesli byly przypadki wywalania ludzi, obnizania pensji i przyjmowania innych na to miejsce, ktorzy sie na zbyt mala pensje godzili (bo tez pewnie nie mieli co do garnka wlozyc) to wina wylacznie pazernych pracodawcow.

    i to wylacznie

    A kto byl tym pazernym pracodawca? Glownie mieszkancy Warszawy czyz nie?


    ps. w Holandii Polacy nie sa lubiani, tutejsi prostacy podobnie wyjasniaja powody swojej ksenofobii. Od lat tlumacze, ze jesli jacys Polacy zgadzaja sie na nizsza kwote to sa ofiarami. A sprawcami sa ich rodacy. niech skieruja swoja nienawisc na swoich sprytnych ziomkow.
    Ale takie prostaczki wola nienawidziec Polakow, jak to sie mowi, jak sie chce psa uderzyc, to i kij sie znajdzie.
  • bergamotka77 23.08.19, 13:15
    Akurat moi przodkowie od pokoleń mieszkaja w Krakowie i w Warszawie/pod Waszawą - są zakorzenieni od lat. Ja nawet nie mam rodziny w innych częściach Polski.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • ira_08 23.08.19, 17:04
    >Tez mnie raz wygryzla sloiczka z dobrej pracy bo byla tańsza.

    I twój pracodawca zamienił dobrego pracownika na gorszego, żeby zaoszczędzić kilka groszy? Przecież rekrutacja to koszty, wdrożenie pracownika to koszty. Ryzyko, że się nie sprawdzi i rekrutację trzeba powtórzyć, ryzyko, że nowy nie nawiąże dobrych relacji z klientami, że klienci i kontrahenci "pójdą" za starym pracownikiem. Kto by ryzykował?

    I skąd wiesz, że była tańsza? Dostałaś wypowiedzenie z informacją: zatrudniamy Iksińską, bo wystarczy jej tysiącpińcet na tękę?
  • sumire 23.08.19, 11:11
    Urocze.
    Teraz rozumiem, dlaczego mój facet po dwóch latach pracy w Warszawie zawinął się i wrócił na południe smile

    Problem tylko w tym, że ta mentalność nadal w części ludzi tkwi. A mamy XXI wiek, ludzie migrują i trzeba pogodzić się z faktem, że jedni wyjeżdżają z Gliwic do Warszawy, drudzy z Warszawy do City of London, a trzeci z Kijowa do Łodzi. I niestety, ci wyjeżdżający zawsze będą przez pewną - szczęśliwie coraz mniejszą - grupę lokalsów traktowani jako ci "z polskiej wiochy" (lub ukraińskiej ostatnimi czasy), niekompetentni, ale za to tańsi. Co w pewnych przypadkach może być prawdą, ale w innych wcale nie musi.
  • milamala 23.08.19, 12:50
    Kochana, ja startowalam na rynku pracy w polowie lat 90tych przy 30% bezrobociu. Wiem co sie dzialo. Studiowalam i pracowalam z ludzmi tak z Krakowa jak i z calej poludniowej Polski. Bylo ciezko, choc nikt mnie z pracy nie wyrzucal, ani nawet nie bylo takiego zagrozenia. Tak czy owak wymyslanie na kogos pogardliwych okreslen bo pochodzi spoza miasta jest obrzydliwe noi po prostu mega glupie.
    Ps. prawde mowiac z tych mniej zaprzyjaznionych osob w tym momencie nawet nie moge sobie przypomniec kto byl z Krakowa a kto nie. Nikt na to w ogole nie zwracal uwage. Dopiero nabieralo to znaczenia przy blizszej przyjazni, bo jezdzilo sie do takiej osoby na weekendy i zjadalo jej "sloiki". Tak sie nawet zlozylo, ze ja akurat najbardziej zaprzyjazznialam sie z osobami spoza Krakowa dzieki temu doswiadczalam fajnych weekendow w fajnych miejscach z fajnymi ludzmi.
  • ira_08 23.08.19, 16:56
    >no, niestety...nie moge się zgodzić. Sama mówilabyś inaczej, gdyby nagle przyjechało do twojej pracy 3 razy więcej (albo jeszcze wiecej) ludzi ze wszystkich stron kraju, gotowych pracować zamiast ciebie (czyli wyrzucic cie z roboty), za stawkę kilka razy niższą.

    A jak warszawiak jedzie do Londynu i odbiera pracę londyńczykowi, to już OK? To raczej wina Janusza biznesu, że woli płacić mniej niż więcej.
  • bergamotka77 23.08.19, 16:58
    W Londynie jest dużo pracy dla każdego a doświadczenie w wąskich specjalizacjach się odpowiednio wycenia więc nie porównuj tych rynków pracy.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • ira_08 23.08.19, 17:08
    Aha, to dlaczego Anglicy też psioczą, że im Polacy odbierają pracę...? Dużo pracy dla każdego? I dlatego tylu rodaków skończyło tam pod mostem? Liczba miejsc pracy wszędzie jest ograniczona, zwłaszcza dobrych miejsc pracy.

    A wąscy specjaliści, którzy sobie nawzajem nie "zagrażają" to wąska - jak sama nazwa wskazuje - grupa.
  • ira_08 23.08.19, 17:00
    >I tu akurat nie chodzi o umiejętności, że niby oni mają wyższe. Nie mają bo skąd?

    Uważasz, że warszawski hydraulik ma więcej umiejętności, bo jest z Warszawy? Napisz coś jeszcze big_grin

    >Jednak na przełomie lat 1990/2000 to był dramat dla nas, warszawiakow, kiedy nagle cała Polska zaczęła zjeżdżać do Warszawy.

    Straszne! A jak cała Polska tę Warszawę odbudowała po wojnie, to było cacy? Ilu mieszkańców przetrwało tę wojnę, a ilu "obcych" przyjechało, żeby miasto mogło w ogóle podnieść się z ruin?

    >Sama miałam ciężkie 2 lata, gdzie moja lodówka świeciła pustkami (a miałam małe dzieci), rok przechodzilam w jednych dżinsach i kilku bluzkach bo nie było mnie stać na kupienie czegokolwiek. Musiałam sprzedać mieszkanie.
    Tak, dzięki "słoikom", którzy zabierali mi pracę.

    I oni jakoś byli w stanie się utrzymać w Warszawie, najczęściej wynajmując lokum, a ty nie i to w dodatku posiadając swoje mieszkanie? I w żadnej innej pracy cię nie chcieli?

    > Przywozili więc żarcie w słoikach od mamusi, pracujac tu za złotówkę a my siedzieliśmy na bezrobociu.

    big_grin big_grin big_grin No bo wiadomo, koszty życia to tylko żarcie. Równie dobrze warszawiacy mogli objadać swoje mamusie, nie?
  • milamala 23.08.19, 00:16
    rozalia_olaboga napisała:

    > bergamotka77 napisała:
    >
    > > No ale tak jest. W Warszawie nie bada sie rodziny wybranka, pochodzenia,
    > wykszt
    > > alcenia itp.

    No wlasnie, slynne "soiki". Pamietam jak dlugo nie moglam skapowac o co chodzi z tymi sloikami. Ktos mi zarzucil 'pewnie jestes sloikiem. Zamurowalo mnie, bo przeciez jestem czlowiekiem a nie sloikiem i to chyba widac, zem do zadnego sloika nie podobna.
    W Krakowie nikt tak nigdy o ludnosci naplywowej nie mowil. Na studiach jak ktos przywozil jakies dobre kielbachy od rodziny to chetnie sie czestowalismy. Nigdy nie robilo sie roznicy. Lubilo sie czlowieka albo nie z powodu tego jaki byl a nie czy przyjechal na studia spoza Krakowa czy jest jego mieszkancem od urodzenia.

    > Nie, oczywiście że nie. A określenie "słoiki" to warszawiacy stworzyli, żeby po
    > dkreślić, jak cenią sobie ludność naplywową big_grin
  • bergamotka77 23.08.19, 00:22
    A ja slyszalam co innego. Rdzenni krakowianie z pogarda traktuja ludzi spoza, nawet z okolic Krakowa i to tych bliskich, w Warszawie przedmiescia i stolica sa organicznie polaczone i zyja w symbiozie. W Krakowie nawet inna dzielnica np. Nowa Huta "to nie Krakow" wink

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • milamala 23.08.19, 00:31
    To zle slyszalas. Nigdy nie spotkalam sie z takim zjawiskiem rzekomo zlego traktowania kogos bo nie z Krakowa. Nikt tu nie wymyslil pogardliwych okreslen na przyjezdnych.
  • sumire 23.08.19, 00:32
    Hahahaahahah...

    Błagam cię, bergamota. Nie pisz bzdur.
  • rosapulchra-0 23.08.19, 05:11
    Nie nabieraj się, sumire. Ona próbuje tu g.burzę zrobić.

    --
    Na forum najrozsadniej jest ze wszystkim sie ukrywać, bo nigdy nie wiadomo co Ci wypomna wink by jak_matrioszka
  • sumire 23.08.19, 10:18
    Wiem, wiem. Żywo pamiętam jej wątek o Ślązakach, ten zmierza w tym samym kierunku - "cała Polska taka piękna i tak się rozwija, ale krakusy siedzą w Rynku i gnuśnieją, a w Poznaniu nie ma co jeść" big_grin Mimo wszystko niezmiernie bawi mnie u osoby rzekomo otwartej myślenie kalkami sprzed 30 lat i kompletny brak chęci do wyjścia poza nie.
  • bergamotka77 23.08.19, 10:29
    Ty jestes wlasnie przykladem takiej zarozumialej snobki z Krakowa, ktora zawsze wie wszystko lepiej. Żadnego miasta nie obrażam, dyskutujemy sobie o ich specyfice. Przychodzisz ty i chcesz rozkręcić jatke. Akurat o specyfice Śląska wiele dziewczyn pisało, nie tylko ja, nawet w tym wątku ktos napisal, że Katowice fajne ale ludzie dziwni.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • sumire 23.08.19, 10:48
    bergamotka77 napisała:

    > Ty jestes wlasnie przykladem takiej zarozumialej snobki z Krakowa, ktora zawsze
    > wie wszystko lepiej.

    O Krakowie? Od ciebie? To na pewno, mam go na co dzień od ponad 20 lat big_grin Byłoby cokolwiek dziwne, gdybym o nim nie wiedziała trochę więcej.
  • dominika9933 23.08.19, 00:33
    Pozwolę się nie zgodzić. Jestem rdzenna krakowianka ( od trzech pokoleń, jeśli wystarczysmile, i nigdy żadnej pogardy nie czułam. Ja, ani moja rodzina. A teraz mieszkam w Nowej Hucie ( wcześniej samo centrum Krakowa, naprzeciw Wawelu) i też nie mam z tym problemu. Bardzo mi tu dobrze i fajni ludzie.
  • ira_08 23.08.19, 17:13
    Huta jest cudowna <3
  • sumire 23.08.19, 17:34
    Huta jest the best!
    Już teraz mieszkania w pobliżu Placu Centralnego (marzę...) są bardzo drogie, a że życie kulturalne tam kwitnie, bo dwa bardzo dobre i prężne teatry tam są, i festiwale, plus Zalew, plus sporo hipsterów i lokalnych celebrytów tam mieszka - parę lat i porzucimy knajpy na Zabłociu dla centrum życia towarzyskiego w NH smile
  • zlota.ptaszyna 23.08.19, 18:03
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • bergamotka77 23.08.19, 18:05
    Sumire jest bodaj Slazaczka wink


    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • zlota.ptaszyna 23.08.19, 18:11
    Ze Slaska wysylaja pracownikow do Paryza?
    Pierwsze slysze…
    Ale tzraz rozumiem dlaczego ona jedzie na miesiace- po tydzien mija zanim sie tam dowlecze z przesiadkami samolotem albo moze busem jedzie z budowlancami?
  • ira_08 23.08.19, 17:11
    >A ja slyszalam co innego. Rdzenni krakowianie z pogarda traktuja ludzi spoza, nawet z okolic Krakowa

    Może ci z twojej rodziny...? Mieszkam w Krakowie ponad 1/3 życia, mam mnóstwo znajomych z Krakowa, z różnych środowisk, z różnych rodzin - nigdy nie spotkałam się z pogardą. Normalnie ludzie, jedni fajni, inni mniej. Ponadto Kraków zawsze przyciągał ludzi i "rdzenni" krakowianie, to zazwyczaj mieszanki różnych regionów i narodowości.
  • bergamotka77 23.08.19, 18:12
    No 1/3 zycua czyli ile 10 lat? Jak mówiłam polowa mojej rodziny jest rdzennie krakowska od pokolen, jeżdżę tam od 40 lat w ostatnich latach rzadziej bo zmarła moja ukochana babcia. Spędzają tam święta i wakacje i poznałam w zyciu mnóstwo krakusow więc poznalam ich mentalność.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • dominika9933 23.08.19, 19:08
    bergamotka77 napisała:

    > No 1/3 zycua czyli ile 10 lat? Jak mówiłam polowa mojej rodziny jest rdzennie k
    > rakowska od pokolen, jeżdżę tam od 40 lat w ostatnich latach rzadziej bo zmarła
    > moja ukochana babcia. Spędzają tam święta i wakacje i poznałam w zyciu mnóstwo
    > krakusow więc poznalam ich mentalność.
    >
    Ale, ja, jak pisałam mieszkam całe życie w Krakowie, 44 lata, moja liczna rodzina też, mieliśmy kontakt z przyjezdnymi z różnych zakątków Polski, i nie tylko, i jako żywo, cienia pogardy nie spotkałam. Wśród przyjaciół i znajomych też takich zachowań nie zauważyłam. A że bujne życie towarzyskie prowadzę od wczesnej młodości, to mogę ocenić to na podstawie zachowań lekko licząc ponad setki krakowian. Pozdrawiamsmile
  • sumire 24.08.19, 07:59
    Berga, to jest trochę głupie, jak "jeżdżąc na święta", próbujesz dyskutować o mentalności lokalsów z ludźmi, którzy gdzieś na stałe mieszkają. Ale bardzo w twoim stylu, to fakt.
  • bergamotka77 24.08.19, 14:02
    Ale mieszkając tam nie masz potrzebnego dystansu (właśnie krakusom go trochę brakuje na punkcie swego miejsca zamieszkania zwłaszcza) Ja patrzę na to z dystansu i znam zarowno mentalność ludzi mieszkających w Warszawie i Krakowie i zawsze się różniła. Nke znaczy to, ze krakowska gorsza tylko inna.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • erzulie 24.08.19, 14:12
    Oh, myślę, że ty z kolei nie masz dystansu zarówno do Warszawy, jak i mieszkańców Warszawy. A co do mentalności warszawianki dały ładny popis w tym wątku.
  • bergamotka77 24.08.19, 14:22
    Myślę za mam. Napisałam że ją po prostu kocham choć widzę też jej wady i wady warszawiakow. I gdyby ktoś napisał, że gubi się w podziemiach pod Centralnym to bym się nie śmiała bo też się kiedyś gubiłam. Dyskusje o Krakowie wzięła sie stad ze uważam, ze krakowianie sa mnie otwarci z kolei bardziej bezinteresowni i ciepli. A ja nie jestem czysta warszawianka choć z tym miastem wiąże mnie wszystko, co najważniejsze - od urodzenia przez wykształcenie, slub, prace, narodziny dzieci, edukację dzieci itp.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • erzulie 24.08.19, 14:29
    Tak, tak, ty jedyna obiektywna na całym forum, już wiemy. Krakuski nie są obiektywne, bo mieszkają w Krakowie, ale to, ze ty mieszkasz w Warszawie nie przeszkadza ci w byciu obiektywna 🤣🤣🤣
  • katja.katja 24.08.19, 09:00
    A mają rodzinny grobowiec na Rakowicach? Bo jak nie mają "to się nie liczy".

    --
    Nie dam się wygasić!
  • dominika9933 24.08.19, 09:08
    katja.katja napisała:

    > A mają rodzinny grobowiec na Rakowicach? Bo jak nie mają "to się nie liczy".
    >
    Jedni dziadkowie na Rakowicach, drudzy na Prandoty. Zdałam?
  • katja.katja 24.08.19, 09:13
    To pytanie do mojej koleżanki forumowej Bergamontki smile

    --
    Nie dam się wygasić!
  • dominika9933 24.08.19, 09:17
    katja.katja napisała:

    > To pytanie do mojej koleżanki forumowej Bergamontki smile
    >
    Aaa, to przepraszamsmile
  • katja.katja 24.08.19, 09:35
    Nie szkodzi, my krakowianki z dziadów pradziadów musimy się trzymać razem.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • bergamotka77 24.08.19, 14:03
    katja.katja napisała:

    > Nie szkodzi, my krakowianki z dziadów pradziadów musimy się trzymać razem.
    >
    😆



    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • bergamotka77 24.08.19, 14:08
    dominika9933 napisała:

    > katja.katja napisała:
    >
    > > A mają rodzinny grobowiec na Rakowicach? Bo jak nie mają "to się nie licz
    > y".
    > >
    > Jedni dziadkowie na Rakowicach, drudzy na Prandoty. Zdałam?

    Babcia na Rakowicach, dziadek na Salwatorze.


    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • katja.katja 24.08.19, 14:14
    A Ty na Batowicach big_grin

    --
    Nie dam się wygasić!
  • dzikka 24.08.19, 18:13
    bergamotka77 napisała:

    > A ja slyszalam co innego. Rdzenni krakowianie z pogarda traktuja ludzi spoza, n
    > awet z okolic Krakowa i to tych bliskich, w Warszawie przedmiescia i stolica sa
    > organicznie polaczone i zyja w symbiozie. W Krakowie nawet inna dzielnica np.
    > Nowa Huta "to nie Krakow" wink
    >

    To może tylko twoja rodzina taka jest? Ale jak widać czy z Krakowa czy z Warszawy, gardzicie ludźmi, to wasza rodzinna przypadłość. Więc nie obrażaj Krakowian. Co do NH to kiedyś faktycznie mówiło się, że Huta to nie Kraków, ale miało to uwarunkowania polityczne w okresie PRLu, od wielu, wielu już nieaktualne.
  • katja.katja 24.08.19, 18:24
    2019 - dalej aktualne.
    Skąd jesteś? Z Huty.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • bergamotka77 24.08.19, 21:30
    No wiec widzisz. To co pisze to prawda, mam moralne prawo ja napisac bo sama jestem w polowie krakowianka. Dlaczego sie tak oburzacie? W jazdym regionie wystepuja jakies negatywne cechy. Jeszcze Krakowianie duza litera 😃 Wyjmij kij z tylka. Akurat moja rodzina do rany przyloz, ciepla, goscinna, kulturalna i inteligencka wiec otwarta ale babcia przepytywala mnie z jakiej rodziny moj przyszly maz bedzie wink

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • bywalec.hoteli 24.08.19, 21:46
    Patrząc po twoich wypowiedziach to chyba inteligencja rozmyta i kultura abstrakcyjna big_grin

    --
    Lato smile
  • sumire 24.08.19, 23:51
    bergamotka77 napisała:

    > mam moralne prawo ja napisac bo sama jestem w polowie krakowianka.

    Hahahaha.

    > lka. Akurat moja rodzina do rany przyloz, ciepla, goscinna, kulturalna i inteli
    > gencka wiec otwarta

    Widać big_grin
  • ichi51e 23.08.19, 00:23
    Ja tam jestem z Wwy tu studiowalam. No i stufiuje koncze stufia i nagle czytam w gazecie ze sludent z poza wwy to sloik i ze WSZYSCy to wiedza i WSZYSCy tak mowia. W zyciu nie slyszalam. Ale potem jakos sie utrwalilo przez gazete co trabila soiki i sloiki i jestesmy z tego dumni!

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • milamala 23.08.19, 00:32
    ichi51e napisała:

    " jestesmy z tego dumni! "

    No coz kazdy jest dumny na swoj rachunek.
  • jan.becher 23.08.19, 12:18
    Bo dokładnie tak było. Gazeta wyborcza wymyśliła pojęcie słoików. Nikt tak nie mówił.
  • milamala 23.08.19, 13:03
    jan.becher napisał:

    > Bo dokładnie tak było. Gazeta wyborcza wymyśliła pojęcie słoików. Nikt tak nie
    > mówił.

    Poczytaj tylko ten watek to sie dowiesz czy "nikt tak nie mowil".
  • jan.becher 23.08.19, 16:30
    Pytanie kiedy zaczęli tak mówić, bo moim zdaniem po serii artykułów w GW. Była to całkiem udana próba kreacji rzeczywistości przez gazetę, której zreszta byłem wtedy wiernym czytelnikiem
  • ichi51e 23.08.19, 16:35
    Dziekuje tez zawsze bylam tego zdania. Nikt o tym jie slyszal za moich czasow ani za czasow moich rodzicow.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • bergamotka77 23.08.19, 00:18
    Poza tym nie cenili jej bo znacznie zanizala stawki w pracy godzac sie na wszystko i psujac jej rynek.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • iimpala 23.08.19, 02:31
    >sa ogolnie bardziej staroswieccy niz warszawianie.

    "warszawiacy", jesli juz...
  • bergamotka77 23.08.19, 09:53
    Obie formy sa poprawne. Specjalnie uzylam tu warszawian choc zawsze mowie warszawiacy.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • heca7 23.08.19, 10:30
    Po pobycie w Oslo to ja zaczynam doceniać Warszawę. Niesamowita rozpierducha, wszystko rozkopane, końskie łajno na chodniku, psie kupy też. Mnóstwo hulajnog, rowery, tramwaje i samochody na kupie. Brudne kamienice, opuszczone sklepy, krzywe chodniki lub asfaltu zamiast. Byłam i nigdy więcej.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • bergamotka77 23.08.19, 10:43
    O, a jan.kran tak sie zawsze podniecala jakie to Oslo jest fantastyczne, klekajcie narody. Ja tez po podrozach po stolicach Europy a w tym roku zaliczylam juz cztery plus Warszawe, coraz bardziej ja doceniam.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • heca7 23.08.19, 11:40
    Też liczyłam na zachwyt, na piękne zabytkowe
    kamienice. Owszem dużo nowych budynków o ciekawej architekturze ale o starej lub starszej części jakby zapomniano. Smieci , chwasty przy ulicy, witryny zabite dykta i bardzo trzeba uwazac na hulajnogi. Bardzo brudno i niesamowita ilość rozkopanych ulic. Za to po wyrwaniu się z przedmieść Norwegia przepiękna, czysta, ,zadbana, cudowne widoki, droga trolli, droga atlantycka, punkty widokowe cudowne. Byliśmy nieustannie oczarowani.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • nenia1 23.08.19, 16:29
    Bo Norwegia ma piękną głównie przyrodę, tam nie ma za specjalnie architektury do zwiedzania. No może drewniane kościółki słupowe, albo jakieś pojedyncze nowoczesne budynki, zdarzają się, do Norwegi jedzie się dla jej warunków naturalnych, fiordy, lodowce, kręte drogi, lasy, rzeki, wodospady - to zachwyca.
  • ira_08 23.08.19, 17:17
    No ale skąd mają mieć piękne stare kamienice, skoro jeszcze 3 pokolenia temu byli biednym rybackim krajem, któremu zaraza wybiła arystokrację?
  • heca7 23.08.19, 18:29
    Liczyłam jednak na więcej niż w Warszawie bo nikt im tam nie urządził Powstania z miotaczami ognia jak u nas. Kościółki w stylu naszego Wang oczywiście zwiedziłam wink

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • milamala 22.08.19, 22:49
    bergamotka77 napisała:

    > Nie kazdy moze. Mam kolege z Warszawy, ktory przeprowadzil sie do Krakowa dla z
    > ony ale narzeka, ze od kilku lat smog jest coraz dokuczliwszy i jako ze ma male
    > dziecko coraz bardziej go to wkurza.

    Smog ponoc faktycznie jest dokuczliwy, ale powietrze w Warszawie tez nie balsamiczne. Rozumie jak moja ciotka z Ciechocinka narzekala na smog, ale mieszkaniec Warszawy albo innych zadymionych smierdzacych miast, no to juz srednio.
  • bergamotka77 22.08.19, 22:54
    W Warszawie nie jest tak tragicznie a ja mieszkam w ogole pod wiec mam las blisko i smogu w ogole nie odczuwam. Kolo mnie sa tylko nowe domy ogrzewane gazem wylacznie.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • milamala 22.08.19, 22:58
    Czy tragicznie, czy troche mnie tragicznie, to i tak zawsze zostaje … tragicznie. Lepiej mieszkac pod miastem, gdzies kolo lasku.
  • kropkacom 22.08.19, 22:44
    Gazeta?
  • elenelda 22.08.19, 23:04
    Też to zauważasz?smile
  • ichi51e 22.08.19, 22:56
    Dla mnie Wroclaw ma lepsza energie niz Krakow.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • bergamotka77 22.08.19, 23:02
    Krakow dla niektorych moich znajomych jest nieco depresyjny na dluzsza mete. Ja tego nie widze ale slysze takie opinie. Ja Krakow kocham ale mam z nim kawal zycia zwiazanego, bliska rodzine i mnostwo dobrych wspomnien smile

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • milamala 22.08.19, 23:07
    Co w Krakowie moze byc bardziej depresyjnego od Warszawy czy innych miast?
  • ichi51e 22.08.19, 23:08
    Brudne kamienice

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ichi51e 22.08.19, 23:09
    Zeby nie bylo ze sie czepiam krakow.wyborcza.pl/krakow/1,44425,13185419,Brudne_kamienice__Trudno_zgadnac__jaki_mialy_kiedys.html

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • milamala 22.08.19, 23:11
    ichi51e napisała:

    > Zeby nie bylo ze sie czepiam <a

    To w innych miastach nie ma brudu?
  • gaskama 23.08.19, 13:10
    Smog! Niestety!

    --
    "Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
  • marianna1960 23.08.19, 06:09
    Trzebs być chorym aby lubieć duże miasto. Warszawa Kraków Wrocław są do zarabiania a nie do mieszkania, każdy stąd ucieka..
  • milamala 23.08.19, 13:05
    marianna1960 napisała:

    > Warszawa Kraków Wrocław są do zarabia
    > nia a nie do mieszkania, każdy stąd ucieka..


    Chyba ci sie troche rzeczywistosc rozjechala. Nie wypowiadam sie co do reszty, ale z Krakowa nikt nie ucieka.
  • bergamotka77 23.08.19, 13:12
    Znam osoby, które uciekły i to do Warszawy smile

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • bergamotka77 23.08.19, 13:38
    marianna1960 napisała:

    > Trzebs być chorym aby lubieć duże miasto. Warszawa Kraków Wrocław są do zarabia
    > nia a nie do mieszkania, każdy stąd ucieka..

    Trzeba być chorym aby mówić lubieć big_grin



    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • ga-ti 22.08.19, 22:29
    Warszawa jak dla mnie jest chaotyczna, dużo się dzieje, ale w jakimś takim pędzie trochę na oślep, bez refleksji, byle do przodu. Może mylne wrażenie, ale co poradzę wink
    Trójmiasto, niestety za krótko, ale lubię.
    Katowice, nieodmiennie mnie zadziwiają, już dawno obaliłam mit 'kopalniany', piękne, nowoczesne miasto, dobra komunikacja, ludzie troszkę specyficzni (rodowici Ślązacy), ale sympatyczni. Mniejszy pęd niż w stolicy, a dzieje się dużo.
    Małe miejscowości Mazowsza, spokojne, sielskie, wiejskie, tak dalekie od tak niedalekiej Warszawy smile
    Mazury, dużo się zmieniło na przełomie ostatnich 20 lat, na plus. Choć różnice spore, czasem aż widać, gdzie jest dobry 'gospodarz'. Infrastruktura pogeerowska zagospodarowywana, pałacyki i zameczki odrestaurowywane, ludzie weselsi wink choć widać sporą migrację, sporo młodych wyjechało 'na zachód', część inwestuje w domy rodzinne, część w swoje już, część nie wraca. Są jeszcze miejscowości,które trochę 'straszą', ale sporo jest pięknych perełek.
    Lubię Polskę, odwiedziliśmy sporo ciekawych zakątków, a jeszcze tyyyle różnorodnych przed nami i to jest piękne.
  • bergamotka77 22.08.19, 22:37
    Ja ostatnio wiecej jezdzilam po Polsce i naprawde nie ma obciachu. Miasta bardziej czyste niz w wielu krajach europejskich, wieksza niz kiedys kultura, zyczliwosc i uprzejmosc ludzi. Choc mialam znowu akcje z inna Krystyna ale musze sie zebrac by ja opisac...Dzis juz padam i mi sie nie chce. Jedyne, co jeszcze szwankuje to obsluga klienta w restauracjach w wielu miejscach. Czeka sie dlugo na karte, na zlozenie zamowienia, na posilek, na rachunek...

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • lena2222 23.08.19, 17:23
    A czemu w Katowicach specyficzni ludzie?

    Ja uwielbiam Wrocław za Krakowem tak nie przepadam.
  • milamala 22.08.19, 22:40
    Ja to ogolnie bardzo lubie ogladac nowe miejsca, gdziekolwiek one by byly. Choc znalam to ostatnio na nowo odkrylam takie np. Niepolomice. Taki mini Krakowek, tylko spokojniej. Ale atmosfera rownie przyjemna.
  • simply_z 22.08.19, 23:03
    lepsza, bo brak pijanych angoli. Rynek i Zamek urokliwe..tak póki jeszcze developer nie zabuduje do reszty puszczy, a dziela zniszczenia nie dokona Mann, to jest tam bardzo miło.
  • milamala 22.08.19, 23:09
    simply_z napisała:

    > lepsza, bo brak pijanych angoli. Rynek i Zamek urokliwe..tak póki jeszcze devel
    > oper nie zabuduje do reszty puszczy, a dziela zniszczenia nie dokona Mann, to j
    > est tam bardzo miło.

    No wlasnie, a juz sie powoli zaczyna kicha developerska. Bo masteczko urokliwe. Bliziutko do Krakowa, jeszcze blizej do puszczy. Nie bez powodu krol nasz Kazimierz ukochany rezydencje sobie wlasnie tam strzelil jak marzenie. Sepy czuja kase.
  • simply_z 23.08.19, 11:39
    No i polowal w pobliskiej puszczy. Niestety..bolaczka podkrakowskich miejscowosci. A Dobczyce znasz? bardzo lubie tamtejszy zamek, stara lipe i zalew.
  • milamala 23.08.19, 13:08
    simply_z napisała:

    > No i polowal w pobliskiej puszczy. Niestety..bolaczka podkrakowskich miejscowos
    > ci. A Dobczyce znasz? bardzo lubie tamtejszy zamek, stara lipe i zalew.

    Nie znam, ale chetnie sie przejade. Krakow juz znam na wylot, a podkrakowskie wioski niezmiernie mnie pociagaja. Sa takie piekne, spokojne, miewaja zamki. A ten dobczycki zamek to krolewski jest? ogolnie jestem fanka zamkow. A moj maz jeszcze bardziej. Z cala pewnoscia Dobczyce zaliczymy.
  • simply_z 23.08.19, 13:15
    Tak, tyle, ze to miasteczko, a nie wioska, podobnie jak Niepolomice. Bochnia tez jest bardzo ladna.
  • ira_08 23.08.19, 17:20
    A Lanckorona? Też jest wspaniała!
  • jan.becher 23.08.19, 17:46
    Nie mów nikomu, bo zadepczą...
  • senin1 23.08.19, 22:16
    a na liste UNESCOsie nada?
    Bo moze warto by bylo rozkrecic jakas inicjatywe spoleczna w celu wpisania?

    Moze to by zstopowalo dziki "development"?
    Zaraz sobie wygooglam jak to jet z tym UNESCO, znim ktos si e przyczepi
  • senin1 23.08.19, 22:18
    to bylo o Niepolomicach
    niestety nigdy tam nie bylam, ale zachecilo mnie to co napisaluscie.

    Nastepny pobyt w Polsce - Niepolomice.
  • milamala 24.08.19, 13:27
    senin1 napisała:

    > Nastepny pobyt w Polsce - Niepolomice.

    Koniecznie. W zamku nie spodziewaj sie oryginalnych mebli Kazimierza Wielkiego. Ponoc potop szwedzki zmiotl wszystko, zdrapywali nawet co ladniejsze sciany dzikie wandale. Ale zamek pieknie odrestaurawany, i warto go obejrzec, posluchac historii, na ryneczku zjesc lody. Piekny kosciolek z tego okresu po drugiej stronie. Ogolnie bardzo przyjemne miejsce na jednodniowa wycieczke.
  • pani-nick 22.08.19, 23:12
    Warszawę kocham miłością niezrozumiałą dla nikogo z mojego otoczenia. Większość znajomych stolicy nie znosi.
    Ja się tu czuje jak u siebie w domu.
  • milamala 22.08.19, 23:19
    pani-nick napisała:

    > Warszawę kocham miłością niezrozumiałą dla nikogo z mojego otoczenia.
    Faktycznie niezrozumiale. Ale tak to jest z miloscia. Zwykle jest niezrozumiana.
  • bergamotka77 22.08.19, 23:24
    Akurat Warszawa ma mnostwo atutow, wiec milosc ta jest w pelni zrozumiala wink Nie lubia jej ci, ktorzy jej nie znaja, zazwyczaj.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • bergamotka77 22.08.19, 23:22
    Ha bo to Poznan. Dziwnie sie ludzie w tych okolicach patrzyli na nasza warszawska rejestracje - wyczuwalam dystans. A moj diabelski synek nucil na glos przyspiewki o Legii, gdy mu powiedzialam ze jej tu nie znosza wink A dworzec kolejowy w Poznaniu to porazka - zero knajp by zjesc porzadny obiad, tylko Mc Do czynny, maly Sopot przy nim wymiata. Do tego perony umiejscowione jak powalone, trzeba isc poza teren dworca by tam dotrzec.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • milamala 22.08.19, 23:41
    bergamotka77 napisała:

    > Ha bo to Poznan. Dziwnie sie ludzie w tych okolicach patrzyli na nasza warszaws
    > ka rejestracje - wyczuwalam dystans.

    Pewnie ci sie tak wydaje. Slyszalam takie opinie, ze w Kraku ludzie rzekomo patrzyli komus dziwnie na rejestracje. W rzeczywistosci Krakow to za duze miasto zeby ktokolwiek na jakies rejestracje patrzyl i to dziwnie. Ja jezdzilam na holenderskich pomaranczowych blachach i nikt tego nie zauwazal a co dopiero z jakis innych miast.

    Kiedys w pewnym kultowym serialu gdzie akcja toczy sie w Warszawie, a jej bohaterowie musieli jechac do krakowa i kogos tam przesluchac, jeden ze swiadkow mowil o poszukiwanych kryminalistach "szubrawcy".
    Rozbawilo mnie, ze ktos mysli , ze w Krakowie ludzie uzywaja tego typu jezyka. Zapewniam, ze na zbirow nikt juz w Krakowie nie mowi "szubrawcy", w rodzine tez juz nikt nikomu nie zaglada.
  • chlodne_dlonie 23.08.19, 09:40
    milamala napisała:

    > Kiedys w pewnym kultowym serialu gdzie akcja toczy sie w Warszawie, a jej bohat
    > erowie musieli jechac do krakowa i kogos tam przesluchac, jeden ze swiadkow mow
    > il o poszukiwanych kryminalistach "szubrawcy".
    > Rozbawilo mnie, ze ktos mysli , ze w Krakowie ludzie uzywaja tego typu jezyka.
    > Zapewniam, ze na zbirow nikt juz w Krakowie nie mowi "szubrawcy",

    Pozwolisz, że się 'wetnę'?
    Dla mnie akurat język bogatszy niż standardowo 'mega-zaje..y' dobrze świadczy o interlokutorze smile Nie zauważyłam, co prawda, jakiejś szczególnej korelacji między używaną polszczyzną a miejscem pochodzenia, prędzej z rodziną pochodzenia, ale i nigdy celowo nie tropię takich powiązań. Może dlatego, że choć urodzona na Śląsku, z przodkami z obu stron z Małopolski, wyjechałam na studia do Warszawy i tu nawiązałam znajomości, w których miejsce zamieszkania/pochodzenia itp. nie rzutowało w żaden sposób na ich charakter wink

    ..szubrawiec to imo bardzo eleganckie słowo na pospolitą kreaturę big_grin
    Like it!!




    w rodzine tez
    > juz nikt nikomu nie zaglada.




    --
    What we need, sustain, exhale and breathe again
    Stop and watch, don't complain
    Hope remains, we still have love (we are back to life)
    We are all insane
  • bergamotka77 23.08.19, 09:44
    Ja tez lubię regionalizmy. Krakowski to cudowna odmiana polskiego, z wyraźną informacją o słowami której Warszawa nie rozumie. Kocham to! A w Krakowie regularnie bywam od 40 lat więc to nie tak że opieram swoje obserwacje na kilku wizytach turystycznych.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • bergamotka77 23.08.19, 09:44
    *intonacja

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • erzulie 23.08.19, 09:52
    Bywasz regularnie od 40 lat i nie zaobserwowałaś zmiany? To znaczy, ze jednak bywasz rzadko i tylko turystycznie. A z tej perspektywy niewiele widać, zwłaszcza jeżeli krąży się po Rynku. I można potem pisać bzdury o krakowskiej mentalności.
  • bergamotka77 23.08.19, 09:54
    Zmiany sa jak wszędzie ale wsrod mlodych raczej. Starsi są identyczni.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • erzulie 23.08.19, 09:56
    Trudno wymagać od emerytów, źeby się zmieniali. Tak w Krakowie, jak w Warszawie.
  • milamala 23.08.19, 13:11
    chlodne_dlonie napisała:


    > Dla mnie akurat język bogatszy niż standardowo 'mega-zaje..y' dobrze świadczy o
    > interlokutorze smile Nie zauważyłam, co prawda, jakiejś szczególnej korelacji mię
    > dzy używaną polszczyzną a miejscem pochodzenia,

    Dlatego mnie to rozbawilo z rozczuleniem. W sumie zabawne, ze ktos mysli , ze w jakims miescie sie jeszcze mowi tak jak 100 lat temu. Noi moze czasem sie tak mowi, choc to zalezy wlasnie bardziej od rodziny pochodzenia niz miejsca pochodzenia.
    Jedno co sie w Krakowie mowi, i to jest obowiazkowe dla wszystkich warstw to "ide na pole". Dopiero w doroslosci dowiedzialam sie, ze to regionalizm tylko w Krakowie i okolicach uzywany. Zreszta bardzo konsekwentnie. Sama zawsze na pole wychodzila, wychodze i bede wychodzic.
  • bergamotka77 23.08.19, 13:13
    Dopiero w dorosłosci? Serio nie miałas kontaktu z ludzmi spoza Krakowa i Małopolski do dorosłosci? smile

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • milamala 23.08.19, 13:15

    Zreszta od czasow tej sceny w serialu sama zaczelam z przyjemnoscia uzywac magicznego slowa "szubrawcy". Piekne i rozczulajace.
    Rozbawil - rozczulil mnie kiedys pewien prawnik, ktory przyszedl pytac czy jego klient jest juz w lochu (wiezieniu).
    Zdecydowanie jestem fanka tego typu jezyka; szubrawiec w lochu.
  • ira_08 23.08.19, 17:37
    >Jedno co sie w Krakowie mowi, i to jest obowiazkowe dla wszystkich warstw to "ide na pole". Dopiero w doroslosci dowiedzialam sie, ze to regionalizm tylko w Krakowie i okolicach uzywany.

    Nie tylko. W ogóle na południu Polski. Od Podkarpacia, przez Małopolskę po Śląsk. Nie wiem czy cały, mój mąż z Cieszyńskiego mówi "na pole".
  • milamala 23.08.19, 18:21
    ira_08 napisała:
    cyt. W ogóle na południu Polski. Od Podkarpacia, przez Małopolskę po Śląs
    > k. Nie wiem czy cały, mój mąż z Cieszyńskiego mówi "na pole".

    Porzadne regiony.
  • yuka12 22.08.19, 23:59
    O dworcu w P-niu dyskutowaliśmy w wątku Krelii nt. wizyty w tym mieście. A knajpy w galeriodworcu są jak najbardziej- wystarczy przejechać na wyższy poziom. Poza tym otworzono jakieś jadłodalnie w starym dworcu, niestety nie byłam, nie jadłam, nie opiszę. Za to cieszę się, że wbrew łakomstwu inwestorów udało się zachować bryłę starego dworca.
    Ps. Przepraszam, ale ja W-wy nie lubię, byłam dobrych kilka razy i niestety nie oczarowała mnie. Wręcz przeciwnie. Za to b.lubię Kraków, Gdańsk i P-ń (pomimo nowegi dworca PKP i PKS). I uważam, że Polska jest super, infrastrukturalnie się bardzo rozwinęła.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • bergamotka77 23.08.19, 00:13
    No ale kilka wizyt nie sprawilo ze ja poznalas smile Jest zbyt duza by kilka wystarczylo, czasem lata nie wystarcza by poznac jej rozne dzielnice i ich specyfike. Ale my na tym dworcu bylismy w nd i NIC nie bylo czynne, zadna knajpa bo ponoc tak jest w nd niehandlowa 😃 NA DWORCU w XXI w duzym miescie nie mozna nic zjesc. Bylismy w szoku - w Warszawie nie do pomyslenia.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • pani-nick 23.08.19, 04:47
    A co robiliście na dworcu w niedziele, skoro byliście autem (na warszawskich blachach)?...🙊
  • bergamotka77 23.08.19, 09:41
    Auto zostało z mężem bo wracał kilka dni pozniej z powodu swojego hobby było mu potrzebne a my wracaliśmy pociągiem. W upale kilka godzin bo opóźniony...Mam dosyć pociagow tego lata.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • bywalec.hoteli 23.08.19, 11:34
    Mąż Was spławił pociągiem a sam sobie został na hobby z autem? Bergamotka nie ma prawa jazdy?

    --
    Lato smile
  • bergamotka77 23.08.19, 11:39
    Czego nie rozumiesz? Bergamotka ma prawko i jest dobrym kierowca ale nie miała auta do dyspozycji. Mezowi bylo potzrebne i ustaliliśmy wczesniej ze my wracamy pociagiem a maz 3 dni pozniej z naszym bagazem wiec podrozowalismy na lekko.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • bywalec.hoteli 23.08.19, 12:32
    Trochę słabe : żonie i synom kazać wracać pociągiem w okresie największego gorąca i wakacyjnych opóźnień, a samemu sobie luksusowo rozbijać się autem.

    --
    Lato smile
  • bergamotka77 23.08.19, 12:52
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • bywalec.hoteli 23.08.19, 18:24
    Bergamotka w swojej najlepszej formie smile

    --
    Lato smile
  • erzulie 23.08.19, 09:55
    bergamotka77 napisała:

    > - w Warszawie nie do pomyslenia.

    O, cała "warszawska" mentalność smile
  • bergamotka77 23.08.19, 09:59
    No ale taka prawda. Warszawa nas przyzwyczaiła do wyzszych standardów smile

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • erzulie 23.08.19, 10:15
    Hahaha
  • simply_z 23.08.19, 11:43
    Mnie Warszawa wzrusza. Kiedy czyta sie o historii, o tym jaka gehenne przezywali ludzie w czasie powstania.. Mysle, ze nawet z tego powodu nalezy sie temu miastu szacunek.
  • bergamotka77 23.08.19, 12:22
    Mnie też wzrusza i zawsze wzruszało gdy lądowałam na lotnisku Chopina po dłuższym np.rocznym pobycie za granicą. Miałam ochotę uściskać warszawskich celników big_grin Chyba przez silna więź z tym miastem nie zdecydowałam się na emigracje choć miałam kilka okazji. Gyby mieszkała na jakimś zapupiu wyjechałabym na pewno.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • jan.becher 23.08.19, 12:22
    W Warszawie nigdzie nie można niczego zjeść po 22. W Krakowie czy Wrocławiu nie do pomyślenia.
  • bergamotka77 23.08.19, 12:53
    Chyba w Warszawie nigdy nie byłaś smile

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • gaskama 23.08.19, 12:55
    W Warszawie nigdzie nie można niczego zjeść po 22.

    ???? Gdzie ty byłeś w tej Warszawie?

    --
    "Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
  • heca7 23.08.19, 13:15
    No taaak, nie to co w Czarnym Łabędziu. Tam można jeść do 23.00 wink

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • jan.becher 23.08.19, 17:05
    Np. jakiś czas temu zrobiłem sobie spacer mniej więcej od pl. Zamkowego Krakowskim i Nowym Światem. Spacer rozpoczął się Ok 21:45. W każdej napotkanej knajpie informowano nas, ze pic to owszem, możemy i do rana, ale kuchnia to właśnie gasi palniki. Dopiero na Foksal poratowano nas pizzą.
  • bergamotka77 23.08.19, 17:09
    Warszawa to nie tylko Nowy Swiat i Krakowskie Przedmieście wink

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • jan.becher 23.08.19, 17:31
    Wiem, domyślam się, ze gdybym spacerował Stalową, Opacxewska czy Wantule (jest taka ulica smile to na każdym rogu czekałyby na mnie knajpy z pysznym jedzeniem przynajmniej do 1:00. Ale pechowo wybrałem takie akurat zadupie...
  • bywalec.hoteli 23.08.19, 01:14
    Nie wiem czy chcesz wywołać merdeburzę, ale Warszawa zdecydowanie nie jest najlepszym miastem Polski, mimo iż ja lubię i ludzi stamtąd. Przebija ją większość dużych miast w Polsce.

    --
    Lato smile
  • bergamotka77 23.08.19, 09:58
    bywalec.hoteli napisał:

    > Nie wiem czy chcesz wywołać merdeburzę, ale Warszawa zdecydowanie nie jest najl
    > epszym miastem Polski, mimo iż ja lubię i ludzi stamtąd. Przebija ją większość
    > dużych miast w Polsce.
    >

    Przykro mi ale jesteś tendencyjny i niewiarygodny. Dla mnie tylko kilka miast moze z nia stanac w szeregu ze sa z tej samej ligi a nie rywalizować bo konkurencji nie ma wink


    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • bywalec.hoteli 23.08.19, 11:26
    Poznan, Wrocław, Kraków, Gdańsk, Aglomeracja Śląska - wszystkie lepsze od Warszawy do życia.

    --
    Lato smile
  • bergamotka77 23.08.19, 11:37
    A zyłeś w Warszawie ze się tak wypowiadasz? I w tych wszystkich miastach? smile

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • bywalec.hoteli 23.08.19, 15:59
    W Warszawie spędziłem jakieś 4 miesiące łącznie. I jest średnim miejscem do życia z jej korkami, wiecznym pośpiechem i pędem, tłokiem i chorymi cenami. Poznan do życia duuuuuuuzo lepszy.

    --
    Lato smile
  • bergamotka77 23.08.19, 17:00
    bywalec.hoteli napisał:

    > W Warszawie spędziłem jakieś 4 miesiące łącznie. I jest średnim miejscem do życ
    > ia z jej korkami, wiecznym pośpiechem i pędem, tłokiem i chorymi cenami. Poznan
    > do życia duuuuuuuzo lepszy.
    >

    Tylko szkoda ze dworzec maja do doopy na którym podróżny nie moze nic zjesc poza fast-foodem smile



    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • bywalec.hoteli 23.08.19, 22:34
    Dworzec mieszkańcom Poznania, którzy mają prawo jazdy i własny samochod jest w małym stopniu potrzebny. A jakbyś nie była taką niemotą, to byś zauważyła foodhall w starym budynku dworca.

    --
    Lato smile
  • bergamotka77 23.08.19, 22:47
    Haha foodhall. Bkagam spusc z tonu światowcu! W kompleksy mnie wpędzisz ta poznańską światowością. My prowincjusze ze wschodniej Polski jeździmy koleją nie to co Państwo z Poznania 😅

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • bergamotka77 23.08.19, 22:52
    Zwlaszcza twoj wlasny samochód, do ktorego nie mieszczą się foteliki 😅 Najpierw myśl potem rob.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • bywalec.hoteli 23.08.19, 23:44
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • gama2003 24.08.19, 13:37
    Nie mów tak brzydko.
    Do Bergi auta też się mieszczą tylko dziubdziusie się w głowę o sufit uderzają. To już lepiej pociągiem jechać na dłuższych trasach.
  • bywalec.hoteli 24.08.19, 15:11
    gama2003 napisała:

    > Nie mów tak brzydko.
    > Do Bergi auta też się mieszczą tylko dziubdziusie się w głowę o sufit uderzają.
    > To już lepiej pociągiem jechać na dłuższych trasach.
    W sumie to masz rację. Starego Bergi juz denerwowały bachory stukające łbem o sufit auta klasy premium, to wysłał ich do domu pociągiem smile



    --
    Lato smile
  • bergamotka77 24.08.19, 15:36
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • erzulie 23.08.19, 14:50
    bywalec.hoteli napisał:

    > Poznan, Wrocław, Kraków, Gdańsk, Aglomeracja Śląska - wszystkie lepsze od Warsz
    > awy do życia.
    >

    Zgadza się 😊
  • koko8 23.08.19, 05:42
    Warszawa jest najbardziej otwartym, liberalnym i przyjaznym miastem Polski. Ładnie się rozwija i jest atrakcyjna turystycznie. Nigdzie indziej w Polsce nie chciałabym mieszkać. Podoba mi się też Trojmisto, ze wzgledu na bliskość morza i atmosferę. Poznań i Lublin są też wysoko w mojm rankingu dużych miast.
  • marianna1960 23.08.19, 06:00
    Cudownie spędziłam czas na kanapie przed telewizorem i z książką.
  • aguar 23.08.19, 07:59
    U nas w tym roku "główne" wakacje były zagranicą, a poza tym to właśnie odwiedziliśmy Warszawęsmile
  • nangaparbat3 23.08.19, 08:05
    Tego lata zdążyłam tylko odwiedzić lotnisko i dworzec PKP w Poznaniu. I uważam, że na żadne z nich Poznań sobie nie zasłużył, piękne, stare, z wielką tradycją miasto.
    Na lotnisku nad głowami czekających na odlot wisi fortepian (zapewne w związku z nazwą lotniska: Henryk Wieniawski), jest brudno, niechlujnie, znalazłam fotele zablokowane przez pręty podtrzymujące reklamę.
    Na dworcu żadna z czterech wind, do których usiłowałam się dostać, nie działała. Szarpałam się z walizką schodami w dół, schodami w górę.
    Naprawdę, co komu Poznań zawinił, że takie wizytówki mu sprawiono?

    PS
    Co zobaczę Twój wątek, czytam: prowokacyjne refleksje.
    Takie czasy.

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • yuka12 23.08.19, 14:26
    My trafiliśmy na lotnisku na istny Armagedon- kilka samolotów się pospóźniało i tej samej godzinie miało wylecieć 6 samolotów. Co się działo przy odprawie bezpieczeństwa i kontroli granicznej 😮. Mamy porównanie z lotniskiem w L-poolu, gdzie naraz startuje kilka samotów w różnych kierunkach i bałaganu i długaśnych kolejek nie ma. W P-niu swoje zrobiły też komunikaty. Po zapowiedziach o zamykaniu bramek, gdy dziesiątki ludzi wciąż czekały na zakończenie procedur, kolejkowicze wpadali w amok bojąc się, że zostaną na ziemi. Brak informacji i organizacji.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • bergamotka77 23.08.19, 17:03
    A podobno poznaniacy tacy porządni i zorganizowani big_grin Mój brat tez ostatnio stamtad wylatywał i stwierdził, że Modlin przy Poznaniu to ma światowe lotnisko big_grin

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • leanne_paul_piper 23.08.19, 08:57
    Ja tez uwielbiam Warszawe, bo ona jest po prostu moja, od 22 lat. Lubie jej energie, te tlumy rano w cetrach biznesowych korpoludkow na Ochocie czy Woli, lubie kina, teatry, pozne powroty nocne do domu.Lubie, jak jest wyludniona w swieta.
    Lubie tez swoje mieszkanie w apartamenciku z mnostwem zieleni dookola. I chociaz teraz siedze sobie z ta oslawiona kawa na tarasie na werandzie, w pieknym ogrodzie pelnym bananowcow i innych egzotycznych roslin, wcale nie bedzie mi zal wracac, kiedy przyjdzie czas.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/sf/he/nft5/Rx01U9ikVGTgTASsgA.jpg
  • kropkacom 23.08.19, 09:06
    Byliśmy w Gniewie. Zwiedziliśmy zamek. Przeszliśmy się po miasteczku. Po raz kolejny byliśmy na zamku w Radzyniu Chełmińskim. Przypadkiem w ten sam dzień trafiliśmy w telewizji na dwa ostanie odcinki miniserialu Samochodzik i templariusze smile
  • madami 23.08.19, 11:09
    Prawda, Polska się rozwija, lubię zwiedzać nowe okolice, powracać w te już znane - miasta kwitną, miejscowości typowo turystyczne poszerzają ofertę ale smutny jest widok niemal wymarłych miasteczek, z których większość pouciekała do miast albo za granicę - opustoszałe budynki z napisem sprzedam, zdewastowane pustostany.

    I gastronomia! To nasza największa bolączka ( jak dla mnie) - fajne knajpki są TYLKO w dużych miastach i ew. w miejscach turystycznych ( choć z jakością ogólnie słabo ale ok zdarzają się miejsca z dobrym jedzeniem) natomiast poza nimi jest tragicznie. W Polsce brakuje tradycji kulinarnych co mnie niesamowicie smuci. Dla kontrastu gdzie się nie pojedzie, do jakiej czarnej dziury, czy to w Czechach, czy Niemczech, czy Włoszech itd. - tam zawsze znajdzie się miejsce gdzie można normalnie zjeść. W Polsce tylko hot dog na stacji benzynowej.
  • bergamotka77 23.08.19, 11:13
    Zgadzam się. Nawet w dużych miastach jest różnie np. w Lublinie przy rynku niektóre knajpki były dość nieciekawe a w Lesznie, mniejszym miasteczku na rynku były bardzo fajne klimatyczne lokale.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • gaskama 23.08.19, 12:21
    Tak, Polska się rozwija. Ale nadal są tereny, w których bieda aż piszczy. W sumie, to takie biedne wsie można bez problemu znaleźć 15 km od Warszawy. Przecież mazowieckie bez Warszawy jest niezbyt bogatym województwem.
    Też byłam w Krakowie, uwielbiam Kazimierz, ścieżkę rowerową wzdłuż Wisły do Tyńca, oczywiście Planty. Rodzina męża pochodzi z Krakowa. Jedyne, co mi się nie podoba to straszliwy smog. Znajomi mówią, że nasze warszawski to pikuś przy krakowskim.
    Byłam na Mazurach, lubię Olsztyn. Wydaje mi się, że mogłabym tam mieszkać. Męczy mnie warszawskie tempo życia.
    Jak co roku byliśmy też w górach. Na starość planuję przeprowadzić się do Świeradowa, które jest dla mnie najpiękniejszym miejscem na ziemi. Aczkolwiek w tym roku zachwyciłam się też Kotliną Kłodzką i Polanicą.
    Jezuuuu, na następne wakacje trzeba będzie czekać tak długo.

    --
    "Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
  • milamala 23.08.19, 13:19
    gaskama napisała:

    > TJedyne, co mi się nie p
    > odoba to straszliwy smog. Znajomi mówią, że nasze warszawski to pikuś przy krak
    > owskim.

    Smog pojawia sie dopiero w okolicach jesienno-zimowych.
    Teraz nie ma zadnego smogu w Krakowie. Przynajmniej go jeszcze tydzien temu nie bylo.
  • gaskama 23.08.19, 13:54
    No że teraz nie ma, to chyba oczywiste. Ale zawsze jak narzekam na smog warszawski, to mój kumpel, rodowity warszawiak, który od 10 lat mieszka w Krakowie zawsze mówi "kobieto, co ty wiesz o smogu". Twierdzi, że od listopada do marca w Krakowie nie da się żyć. Ma żonę lekarkę, pediatrę, która mówi o raportach, z których wynika, że w Krakowie od lat rodzą się dzieci z najmniejszą objętością płuc.

    --
    "Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
  • gaskama 23.08.19, 13:55
    Przepraszam, ich ma lekarkę, pediatrę, nie żonę.

    --
    "Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
  • sumire 23.08.19, 14:04
    Bo to prawda, niestety.
    Zapach powietrza potrafi łzy z oczu wyciskać zimą. Plus Kraków ze względu na swoje położenie i zbyt gęstą zabudowę jest słabo wietrzony - każdy powiew halnego jest jak haust świeżego powietrza, dosłownie smile
  • bergamotka77 23.08.19, 14:10
    Dokładnie. Moją babcię w pełni sprawną umysłowo wykończył smog - zmarła na ciężkie zapalenie płuc, na które zapadła po ciężkim smogu w zimie zaraz na początku marca sad

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • simply_z 23.08.19, 14:28
    dziwnym trafem w Malopolsce zyje calkiem sporo 100latkow..
    niemniej jednak zgadzam sie, smog jest okropny.
  • jeanny1986 23.08.19, 18:41
    Mieszkałam 28 lat w Krakowie, szczerze mówiąc nigdy nie odczuwałam tego smogu. Od 5 lat w Wawie i nie czuje różnicy. Tyle że tutaj ciągle wieje, a w Krk jest bardziej stojące powietrze.

    --
    "Mój syn miał świadectwo z wyróżnieniem pierwszy raz, efekt ciężkiej pracy [...] kiedy to został brutalnie uświadomiony, że z takimi ocenami i motywacją grozi mu szkoła branżowa i wypad do tatusia, bo ja nie chcę w domu towarzystwa z męskiej zawodówki." (by triss_merigold6)
  • bergamotka77 23.08.19, 19:06
    No i ten wiatr właśnie robi różnicę. Poza tym tu nie ma aż tylu starych kamienic opalanych węglem czy innym szitem.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • dominika9933 23.08.19, 19:51
    bergamotka77 napisała:

    > No i ten wiatr właśnie robi różnicę. Poza tym tu nie ma aż tylu starych kamien
    > ic opalanych węglem czy innym szitem.
    >
    W Krakowie w kamienicach już nie ma w 90% żadnego szitu służącego do opalania, bo kamienice są w centrum, mniej lub bardziej bliskim, a tu już mało jest mieszkańców, a jak już, to w większości majętni, ze zrobionym ogrzewaniem, albo hostele, albo firmy. Nie opal kamienic jest źródłem smogu. Którego ja nie czuje, ale to pewnie kwestia przyzwyczajeniasmile.
  • milamala 24.08.19, 13:29
    jeanny1986 napisała:

    > Mieszkałam 28 lat w Krakowie, szczerze mówiąc nigdy nie odczuwałam tego smogu.

    Ja tez nigdy smogu nie doswiadczylam, ale to chyba jest wzglednie nowe zjawisko od paru lat.
  • katja.katja 24.08.19, 14:12
    To prawda, to nowe zjawisko, z zakresu może 4-5 lat.
    Pamiętam zimę, którą przekaszlałam suchym kaszlem, aż w końcu odplułam do umywalki szarą wydzielinę (nie palę) jak górnik. Do tej pory to pamiętam, szkoda, że zdjęcia nie zrobiłam jak wygląda zawartość płuc niepalącej nigdy mieszkanki Krakowa.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • nenia1 23.08.19, 16:35
    Piszesz o Świeradowie Zdrój? Byłam tam na wyjeździe Sylwestrowym, chyba ze trzy lata temu i okolice robiły przygnębiające wrażenie. Z dolnośląskich miast jakie znam, chyba właśnie najmniej podobał mi się Świeradów. Ale może latem jest tam ładniej.
  • gaskama 23.08.19, 17:21
    To jedna z najzamozniejszych gmin niemiejskich w Polsce. Piękne poniemieckie miasteczko. Zadbane. Cisza, spokój. Zero bud z badziewiem. Dużo niemieckich emerytów., Ale my tam jeździmy rodzinnie na rowery.

    --
    "Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
  • nenia1 23.08.19, 16:57
    Jeszcze nie mam powakacyjnych refleksji, bo jestem na wakacjach, spędzam leniwie czas w Toskanii, a w Polsce coś nowego odwiedzę pewnie dopiero w Sylwestra. Dla mnie Warszawa mogłaby być ewentualnie miastem do mieszkania, z tym, że infrastruktura komunikacyjna leży i kwiczy, co tam jestem zawsze korki, natomiast nie ma dla mnie specjalnego klimatu do zwiedzania. Chyba na zasadzie kontrastu, bo lubię na co dzień nowoczesnym prosty styl, na wakacje wybieram jednak klimatyczne miejsca, dlatego tak lubię Kraków i średnio jestem tam na weekend przynajmniej raz w miesiącu, dla mnie nie ma porównanie do Warszawy. Potem Gdańsk, Wrocław (z Wrocławia mam kota), Sandomierz, Toruń, miasta Dolnego Śląska - Polanica, Kudowa.
  • bergamotka77 23.08.19, 17:08
    Ha, infrastruktura komunikacyjna leży i kwiczy w Warszawie? A gdzie masz metro i resztę świetnie działajacej komunikacji publicznej? Nie wiesz co piszesz. Te korki robię nie wraszawiacy tylko słoiki. Dlatego w weekendy i swieta miasto nadaje sie do życia gdy słoje wracają do swoich i dają odetchnąć stałym mieszkańcom smile

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • sumire 23.08.19, 17:39
    Daruj już sobie te słoiki, bergamota, bo faktycznie jedziesz na shitstorm w tym wątku. Czysty przypadek, że się słoikiem nie urodziłaś. I są miasta w Polsce poza Warszawą, które mają świetną komunikację publiczną, serio.
  • gama2003 23.08.19, 17:40
    Słoje wracają do swoich....
    No czuć się lepiej z powodu bycia ,, rodowitą warszawianką,, można faktycznie. Pod warunkiem, że to nasz jedyny atut.
    Tak, wiem, że zaraz przeczytam, że jako prowincjuszka zazdroszczę, spod mojej niewarszawskiej strzechy.

    I pomyśleć, że osobiście znam samych fajnych ludzi z Warszawy. Nosa nie zadziera żaden z nich.
  • zlota.ptaszyna 23.08.19, 18:08
    Moje drogie korkow ty wy chyba nie widzialyscie, zawsze sie smieje kiedy przyjezdzam do Wawy i slysze o korkach - to mnie smiech bierze, zauwazcie ze zasady parkowania - godziny I oplacy platnego parkowania vw srodmiesciu - sa identyczne jak w Zgorzelcu smile))))))))) a pojedzcie sobie na zachod I jezdzcie oraz parkujcie w miastach to dopiero bedziecie mialy starch w oczach…..
  • kropkacom 24.08.19, 09:41
    Jak czytam słoiki to zawsze sobie myślę, że to takie nieżyczliwe miasto.
  • zlota.ptaszyna 23.08.19, 18:02
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • bergamotka77 23.08.19, 18:07
    Będzie niebawem nowy wątek krytystynowy bo znowu miałam akcję. Może w weekend opiszę smile

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • zlota.ptaszyna 23.08.19, 18:11
    no to czekamysmile
  • mrs.solis 23.08.19, 19:21
    Czekam z niecierpliwoscia tongue_out

    --
    http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
  • zasiedziala 24.08.19, 14:11
    Lubię Warszawę, Kraków i Poznań równie bardzo, ale w moim prywatnym rankingu od zawsze na pierwszym miejscu jest Trójmiasto, które jak co roku odwiedziłam. Tylko tu się czuję jak w domu i mam nadzieję, że w końcu tu przyjadę na stałe <jak tylko ceny mieszkań przestaną być aż tak szalone wink>

    --
    Nienawiść szkodzi dzieciom i innym żyjątkom

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka