Dodaj do ulubionych

minimalizm i dziecko

23.08.19, 01:08
Da się ??
Nie wychodzi mi. Niby nie ma dużo, ale się zbiera.

Trzy klocki FPwww.panzabawka.pl/6856-large_default/fisher-price-74121-aktywne-klocki.jpg, domino, cymbałki, 2 piłki, szczeniaczek-uczniaczek, księżyc z pozytywką, klocki waflowe, lokomotywy, dźwig, wiatraczek, książka z ceraty, tekturowe, statki do wanny, szeleszczące pluszaki, grzechotki bardziej zaawansowane, stara komorka, plastikowa miska
-- sorter, piramidka z kółek, układanka drewniana
pchacz image.ceneostatic.pl/data/products/44673867/7121b585-13ac-4119-b8db-7c0e38a0ec3b_i-fisher-price-interaktywny-chodzik-zebra-dpl53.jpg?=539c3

dziecko ma rok i tydzień, niektórymi zabawkami bawi się ze mną i rodzeństwem,

czasem pozbieram, pochowam
i wtedy bawi się butami, makaronem (zagląda do szuflad), miotłą, kabelkami, szmatkami z innej szuflady, książkami do których dosięga (uwielbia książki kartkować), kartofle na surowo gryzie

jak zrobić to minimalistycznie ?
gdy nie dam zabawek, to będzie buty z korytarza obgryzał

Edytor zaawansowany
  • raczek-nieboraczek 23.08.19, 01:14
    f01.esfr.pl/foto/9/1985773528/7afda129a2353a133fbf5b96940849e4/archival-fisher-price-aktywne-klocki,1985773528_7.jpg
    te klocki, coś innego się wkleiło
  • mamtrzykoty 23.08.19, 01:45
    Pozwalasz dziecku gryźć surowe kartofle?? i bawić się butami z korytarza?? i chcesz zabrać zabawki??
    No, super mama jesteś!!


















  • raczek-nieboraczek 23.08.19, 07:59
    no nie,
    mówię co się dzieje gdy akurat tych zabawek nie ma,
    albo gdy młody zapomni, że są
  • double-facepalm 23.08.19, 13:02
    A co za problem trzymać 2-3 szt w zasięgu dziecka?
  • umi 23.08.19, 02:41
    Kartofle na surowo sa trujace. Kiedys dzieci z ostatnich klas podstawowki jadły troche, jak chcialy dostac gorączki, zeby urwac sie z lekcji. Ten roczniak, to sie chyba nie zamierza ze złobka urywac, prawda? wink Uwazaj, bo dziecię sie struje.
  • gryzelda71 23.08.19, 08:23
    Trujące kartofle haha
  • kyrelime 23.08.19, 08:39
    W ziemniakach wytwarzają się substancje toksyczne, np.solanina.
  • gryzelda71 23.08.19, 08:52
    Gdyby ziemniaki były trucizna jak sugeruje umi nikt by ich kijem nie tknął.
  • ichi51e 23.08.19, 08:57
    Sa trujace tyle zebto trzeba by zjesc ich 5kg
    “objawy zatrucia czyli:

    wymioty

    bóle brzucha

    biegunka

    gorączka lub

    obniżenie temperatury ciała

    spowolniony oddech

    rozszerzone źrenice

    drgawki

    zwolnienie reakcji na bodźce

    halucynacje

    zmiany w widzeniu

    paraliż

    szok

    drgawki

    utrata czucia“

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • gryzelda71 23.08.19, 09:05
    No i roczniak zapewne zje taka porcje......
  • memphis90 23.08.19, 10:46
    "Okazuje się jednak, że ziemniaki, które zostały uszkodzone oraz przechowywane w świetle (a to ma miejsce w sklepach) „zyskują” nawet 200% tych toksycznych związków osiągając wartość ponad 200mg/1kg – czyli 20mg na 100g – a więc 20 razy więcej niż na to pozwala norma WHO przytoczona powyżej.

    Przypominam – dawka śmiertelna to 2-6mg/1kg masy ciała. Dla dziecka o wadze 25kg wyniesie 50mg. A więc wystarczy, aby zjadło 250g takich ziemniaków i może umrzeć. "

    Roczniak to może ważyć i 8kg... A mówimy o dawce potencjalnie śmiertelnej, objawy zatrucia mogą wystąpić przy niższej dawce solaniny.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • 35wcieniu 23.08.19, 10:53
    Rozumiesz słowo "surowe"?

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • raczek-nieboraczek 23.08.19, 09:06
    brudne i trujące

    gdy mam pod ręką czegoś ciekawego weźmie się za obierki czy buraki,
    pałka, trzepaczka, garnek, grzechotka z butelki i ryżu nie są już ciekawe
  • tt-tka 23.08.19, 09:25
    raczek-nieboraczek napisała:

    > brudne i trujące
    >
    > gdy mam pod ręką czegoś ciekawego weźmie się za obierki czy buraki,
    > pałka, trzepaczka, garnek, grzechotka z butelki i ryżu nie są już ciekawe

    O matko, to zablokuj mu dostep do obierkow i burakow. Nie mozesz zamknac szafek w kuchni tak, by nie mogl ich otworzyc ? Pokaz mu, ze buty mozna rozpinac i zapinac, niekoniecznie zjadac, kredki mu daj, niech zacznie rysowac (na tyle twarde, ze ich nie zje, albo na tyle eko, ze mu nie zaszkodza), daj mu jakis grzebien i niech czesze futrzaki albo szaliki...


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • mona-taran 23.08.19, 09:36
    Przyznam, że też nie rozumiem problemu. Żadne z moich dzieci nie bawiło się żadnymi brudnymi i trującymi rzeczami, bo nie miały do nich dostępu. Gdzie ty trzymasz obierki, że roczniak może sobie bez problemu zjadać?
  • malgo21 23.08.19, 11:15
    raczek-nieboraczek napisała:

    > brudne i trujące
    >
    > gdy mam pod ręką czegoś ciekawego weźmie się za obierki czy buraki,
    > pałka, trzepaczka, garnek, grzechotka z butelki i ryżu nie są już ciekawe

    A wiesz jaki ciekawy jest Kret albo Borygo?
  • raczek-nieboraczek 23.08.19, 11:51
    no wiem,
    [wszystko mam wysoko poza szczotką]

    w łazience mam zabawki bym się mogła umyć, a on żeby wc nie obejmował
    w przedpokoju zabawki, by nie żarł butów,
    w kuchni też coś, by w spokoju obiad zrobić
    przypinki w foteliku, by chciał siedzieć

    wszędzie coś, z jednej strony chciałabym mieć mniej,
    a z drugiej wkurza mnie szukanie misek, sitek i spinaczy jako alternatywnych zabawek
    nie-zabawki też bajzel robią
  • turzyca 23.08.19, 13:58
    >w kuchni też coś, by w spokoju obiad zrobić

    Ale przecież w kuchni gadasz do dzieciaka, pokazujesz, co robisz, dajesz mu zadania na jego miarę, ono jest zajęte procesem kuchennym. Czy nie?

    >a z drugiej wkurza mnie szukanie misek, sitek i spinaczy jako alternatywnych zabawek

    No albo rybka albo pipka. Nie da się mieć łatwo, prosto i bez szpejów.

    >nie-zabawki też bajzel robią

    No nie do końca, na garnek i sitko masz miejsce, na piętnasty bzdet niekoniecznie.

    --
    "Zaproszenie wykonane jest z białego gładkiego papieru i ma zaokrąglone rogi. Na rzeczenie Klienta rogi mogą pozostać ostre."
  • raczek-nieboraczek 23.08.19, 15:28
    chce ze mną kroić, zmywać, solić, grzebać w zamrażalniku

    to co najlepiej umie robić to rozwijać worki na śmieci i nadgryzać ogórki do kiszenia
  • umi 23.08.19, 12:54
    To mu daj surową marchewkę. Nie jest trująca. A, stop. Jeszcze sobie oko wybije. To gotowany, obrany buraczek, jak tak lubi kulki warzyw. Najwyzej pralka bedzie prała wink Ewentualnie ogórka. Ogórek nie brudzi i nie truje na surowo. Jak ma takie zaciecie nastawiaj mu z kilogram ogorków i niech sie bawi big_grin
  • umi 23.08.19, 12:49
    Co ja czytam o.O Dziewczyny mają rację. Ziemniaki nie bez powodu sie gotuje. W poczatkach wprowadzania ich w Europie zdarzały sie przypadki zatruc wsrod chłopów, którzy nie wiedzili jak je jesc i jedli na surowo.
    Nie ma głupich pytan, ale... qrde, ziemniak to jest jedno z podstawowych warzyw w Polsce. Dla własnego dobra warto by bylo sie dowiedziec.
  • ichi51e 23.08.19, 13:22
    Z ciekawostek dodam ze surowy ziemniak to jest takie warzywo ktorego kawalek zjadasz jak nie chcesz isc do szkoly. Goraczka murowana i odpoczynek w domku

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • chatgris01 23.08.19, 13:27
    Kurdę, na mnie to nigdy nie działało, grrr (ale sprawę załatwiało błyskawiczne zanurzenie termometru w szklance z herbatą tongue_out )

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • umi 23.08.19, 18:05
    Otóż to big_grin
  • tt-tka 23.08.19, 03:00
    Ale czemu zbierasz i chowasz ? Poki bawi sie nimi, niech sie bawi.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • lot_w_kosmos 23.08.19, 05:39
    Zastanawiam się w jakim celu w wątku o takim temacie umieszcza się linki do zabawek....
    Wygląda, jak wątek spamera przemycającego reklamę zabawek lub wątek hakera rozsiewającego poprzez linki wirusy.....
  • raczek-nieboraczek 23.08.19, 07:55
    dawno temu przeczytałam kosmicznie bzdurny artykuł o mimaliżmie Tekst linka u koleżanki Lewandowskiej, nie musicie wchodzić

    wczoraj tutaj, Tekst linka, na blogu simplicite (od leśnej chatki, też nie trzeba wchodzić)

    komentarze i tamtejsze złote myśli rozłożyły mnie na płasko

    "Zabawek nie kupujemy w ogóle – na urodziny, święta i inne okazje córka zawsze coś dostanie w prezencie. "
    "jeśli ma dużo zabawek to ich nie docenia i nie szanuje"
    " Starszy syn już bardzo dobrze wie, że mały zestaw Lego to pół dnia jazdy na nartach"
    "Zabawki dla niemowlęcia? Przecież dla czlowieka, ktory poznaje świat wszystko jest fascynujące, nie musi byc kolorowe i na baterie."
    "porównując naszego synka z odwiedzającymi nas kiedyś czy obecnie dziećmi, doszłam już dawno do wniosku, że jest on bardziej “czysty”, nigdy łapkami nie brudził mebli czy luster. Minimalistyczne wnętrza uczą dzieci od urodzenia porządku i czystości!!!" ... itd. itd.

    nie da się, dziecko bez zabawek bawi się tym co nie wolno
  • turzyca 23.08.19, 08:14
    >nie da się, dziecko bez zabawek bawi się tym co nie wolno

    Jeśli zostawisz w zasięgu łapek to, czego nie wolno ORAZ nie dostarczysz obiektów do zabawy.

    Bo nikt nie mówi, że dziecko nie ma mieć przedmiotów do zabawy. Tylko że one nie muszą być stworzone specjalnie w celu zabawy. Np. wszystkie wnuki mojej teściowej w wieku 9-15 miesięcy szalały wręcz za jej pojemniczkiem na zapasowe guziki. Można nim było potrząsać, można było starannie oglądać, bo przewalały się tam i kolorowe guziczki i błyszczące nity, każde kolejne dziecko było nim tak samo zafascynowane. A przecież to przedmiot głównie użytkowy.
    Cały żłobek w nurcie minimalistycznym opisałam poniżej.

    --
    Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach
  • mona-taran 23.08.19, 08:24
    Oo , moja babcia też miała takie pudełko ze skarbami smile lubiłam do niego zaglądać jeszcze jako 7-8 latka. Były tam guziki, różne haftki, koraliki, pierścionki z odpustu, wszystko kolorowe i błyszczące wink
  • memphis90 23.08.19, 10:48
    Idealna zabawka dla roczniaka! Guziki, pierścionki, haftki i szpilki...

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • mona-taran 23.08.19, 10:57
    Nie no, dla roczniaka to nie. Myslę że raczej 3+ wink
  • umi 23.08.19, 12:59
    A potem mozna sobie obejrzec wystawę rzeczy wycignietych z dróg oddechowych dzieci suspicious
  • hanusinamama 23.08.19, 14:59
    Przede wszystkim czy w minima;listycznym domu są guziki???
  • mona-taran 23.08.19, 15:16
    Mój nie jest minimalistyczny, a guzików nie mam.. no może ze dwa bym gdzieś wygrzebała, ale to trochę za mało na "puszkę skarbów" :p
  • kamin 23.08.19, 11:01
    Akurat guziki to się przed roczniakiem chowa, a nie daje do zabawy.
  • turzyca 23.08.19, 13:50
    >Akurat guziki to się przed roczniakiem chowa, a nie daje do zabawy.

    Pojemniczek teściowej jest zakręcany delikatną rączką teściowej tak, że ja nie jestem w stanie otworzyć. Można się nim bawić wyłącznie w całości, a i tak każde dziecko było nim zachwycone. Przy czym jak dziecko zaczynało ogarniać na czym polega odkręcanie czyli gdy osiągało mniej więcej półtora roku, to pojemniczek na wszelki wypadek wędrował na górną półkę. Za to pojawiały się butelki z dużymi nakrętkami i obiekty do wrzucania do tychże, typu słomki do napojów.

    W ogóle uwielbiam oglądać moją teściową podczas imprez rodzinnych, bo przy całym natłoku ludzi i rzeczy, którymi się zajmuje, jest w stanie, idąc z jednego miejsca do drugiego, zrobić dla kolejnego wnuka coś miłego, nic nie mówi, ale nagle przed dzieckiem pojawia się zestaw ciekawostek wygrzebanych z szafy i odpowiednich do wieku. Jakieś szmatki, jakieś pudełka, cosie i przydasie i dzieci siedzą cichutko.

    --
    Czajniczek Pana R.
  • raczek-nieboraczek 23.08.19, 14:38
    cosie, przydasie:
    pudełka po kremach, czekoladkach, korale, broszki, kapelusze do przebieranek, kabelki, stara klawiatura ...
    to wszystko zajmuje miejsce

    guziki, koraliki, brokat w pudełku i butelce już się znudziły
  • turzyca 23.08.19, 21:09
    Nie, cosie i przydasie, których i tak się używa. Pudełka na żywność, typu tupperware, żadne tam po kremach. Bidony. Chusteczki i ściereczki. Łyżki z dziurką i bez dziurki. Silikonowe łapki do garnków. Podstawki do garnków i kubków. Słomki. Plastikowe foremki do wycinania ciastek, te bardziej tępe.

    --
    Wróżenie z fusów.
  • raczek-nieboraczek 23.08.19, 21:58
    Mam foremki z ciastoliny, starszak czasem prawdziwe ciastka wykrawa.
    Malo interesuje, krotko, lepiej bedzie gdy zakuma ksztalty.
    Silikonowa forma na kota jest ciekawa, tak skomplikowane dno, ze ciastokot zawsze sie kawalkiem przyklejalo.
    Slomek, lapek, podstawek nie posiadam.


  • turzyca 23.08.19, 22:20
    >Mam foremki z ciastoliny, starszak czasem prawdziwe ciastka wykrawa.
    >Malo interesuje, krotko, lepiej bedzie gdy zakuma ksztalty.

    Ale tego się w tym wieku nie używa zgodnie z przeznaczeniem! Ale np. do nawlekania na słomkę od dziecięcej butelki. Albo na trzonek łyżki. Albo do wrzucania do butelki. Albo do przeciągania przez to ściereczek. Albo do budowania wieży i burzenia jej potem. (Ciastoliny zresztą też się dobrze do tego używa.) No i jako grzechoczący wkład do pudełek.
    I oczywiście każda z tych zabaw potrwa max 10 minut. Ale z samych foremek do ciastoliny masz już pięć pomysłów, a z każdym przedmiotem da się tak kombinować. Przy czym oczywiście dziecko nie będzie się bawiło 50 minut foremkami do ciastoliny jednego dnia, po kolei każdy z pomysłów 10 minut, ale to jest podstawa od której się wychodzi i kombinuje. Spokojnie można zająć roczne dziecko na dobrych 40 minut. Potem berek na czworaka - genialnie przeciwdziała pelikanom - i znowu spokojniejsza zabawa.

    --
    Czajniczek Pana R.
  • turzyca 23.08.19, 22:20
    >Mam foremki z ciastoliny, starszak czasem prawdziwe ciastka wykrawa.
    >Malo interesuje, krotko, lepiej bedzie gdy zakuma ksztalty.

    Ale tego się w tym wieku nie używa zgodnie z przeznaczeniem! Ale np. do nawlekania na słomkę od dziecięcej butelki. Albo na trzonek łyżki. Albo do wrzucania do butelki. Albo do przeciągania przez to ściereczek. Albo do budowania wieży i burzenia jej potem. (Ciastoliny zresztą też się dobrze do tego używa.) No i jako grzechoczący wkład do pudełek.
    I oczywiście każda z tych zabaw potrwa max 10 minut. Ale z samych foremek do ciastoliny masz już pięć pomysłów, a z każdym przedmiotem da się tak kombinować. Przy czym oczywiście dziecko nie będzie się bawiło 50 minut foremkami do ciastoliny jednego dnia, po kolei każdy z pomysłów 10 minut, ale to jest podstawa od której się wychodzi i kombinuje. Spokojnie można zająć roczne dziecko na dobrych 40 minut. Potem berek na czworaka - genialnie przeciwdziała pelikanom - i znowu spokojniejsza zabawa.

    --
    Entropia i chaos dnia codziennego
  • tt-tka 23.08.19, 08:24
    raczek-nieboraczek napisała:


    > nie da się, dziecko bez zabawek bawi się tym co nie wolno

    big_grin
    Fakt. Dawaj mu to, z rzeczy nie bedacych zabawkami, czym sobie nie zrobi krzywdy. sama trzepaczka do piany moze wystarczyc na dlugo smile, a drewniane akcesoria kuchenne (lyzka jedna i druga, walek itp) to dopiero ho, ho !
    Moze polubi darcie gazet (nieprzeczytane odkladaj wysoko), moze pastowanie butow (niech cie reka losu przed tym chroni), moze wlasnie, jak radzi Turzyca, przekladanie czegos w cos ?



    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • araceli 23.08.19, 08:33
    raczek-nieboraczek napisała:
    > nie da się, dziecko bez zabawek bawi się tym co nie wolno


    Dzieci dorastające w PRL miały jakieś 10% zabawek w stosunku do dzisiejszych. Pierldyliarda pchaczy, chodzików, zabawek do nauki raczkowania itd nie było. Cuda pani... cuda...


    --
    Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
  • raczek-nieboraczek 23.08.19, 08:40
    chodziki akurat były,
    piłki, sortery, wózki dla lalek, drewniane klocki, kukiełki, instrumenty, konie na biegunach, gumowe kaczuszki, rybki do kąpieli
  • araceli 23.08.19, 08:45
    raczek-nieboraczek napisała:
    > chodziki akurat były,
    > piłki, sortery, wózki dla lalek, drewniane klocki, kukiełki, instrumenty, konie
    > na biegunach, gumowe kaczuszki, rybki do kąpieli

    Miałaś to WSZYSTKO? Znasz jakieś dziecko, które miało to WSZYSTKO?

    Jak byłam mała dostałam od wujka z zachodnich Niemiec domek dla Barbie. Szał był na pół osiedla smile Ubranka dla Barbie matka mi szyła, kupić się nie dało. Za to wózek miała koleżanka piętro niżej smile


    --
    Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
  • raczek-nieboraczek 23.08.19, 09:01
    chodzik, wózek dla lalek, klocki, lalki, misie, gitarę, bańkę-wstańkę, talerz z krasnoludkiem, łyżkę z kaczuszką, kogucika na patyku, gumowe zwierzątka, foremki do piasku, bajki

  • ichi51e 23.08.19, 09:02
    Ja mialam. Pluszaki lego barbie (lalki i domek) gry wozek dla lalek gre w jajka wanke wstanke zabawki montessori klocki drewniane mandoline konia na biegunach wypchanego trocinami wielblada do jezdzenia puzzle (Christy) zestaw gier (karty halma triktrak chinczyk szachy bierki pchelki) - i to tak tylko z lat 80tych co sobie przpominam...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ichi51e 23.08.19, 09:02
    Oczwiscie lalke niemowlaka tez

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • araceli 23.08.19, 09:07
    ichi51e napisała:
    > Oczwiscie lalke niemowlaka tez

    Cóż - widocznie wychowałyście się w rodzinach z "dostępem" do dóbr.


    Większość moich wspomnień z dzieciństwa to zabawy z kolegami bo "Jasiek ma lego piratów" a "Kasia puzzle". Jak patrzę na swoje zdjęcia z dzieciństwa to nie ma na nich stert zabawek, problem potykania się o nie nie istniał. W pokoju nie miałam koszy z zabawkami - nikt w otoczeniu nie miał.


    --
    - What if people try to corroborate all this information?
    - Don't worry. They won't.
  • ichi51e 23.08.19, 09:18
    Ja raczej mysle ze to kwestia priorytetow. Moi rodzice po prostu lubili zabawki a ze rodzine mielismy duza kazdy cos tam gdzies wynalazl.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • raczek-nieboraczek 23.08.19, 09:43
    tak szczerze to nie były "dobra", czasem tandeta i tanizna:
    koleżanki miały wózki z falbankami i pościelą, ich lalki miały lepsze włosy, ładniejsze sukienki,
    cudze samochodziki miały otwierane drzwi i bagażniki ...
    u mnie taki kiosk ruchu i odpust ale (perełki też były)
  • bywszy 23.08.19, 10:51
    araceli napisała:

    > Cóż - widocznie wychowałyście się w rodzinach z "dostępem" do dóbr.
    > ...

    Może nawet do darów - "kto ma ksindza w rodzie, tego bida nie ubodzie". tongue_out
  • hanusinamama 23.08.19, 14:57
    Ja mam minimalistyczne wnętrze ...ale akurat zabawek mamy sporo. Wiec mam mało mebli w salonie (kanapa, 2 fotele, stół i krzesła....i 4 kosze z zabawkami. W 2 szafkach od strony kucni kolorowanki, wyklejanki, wydrapywanki. Na stole akutalnie zestaw ciastoliny bo moja młodsza od 3 dni produkuje nam bułeczki i rogaliki z tego (i serwuje na zabawkowych telerzykach). Wiec moj minimalzm meblowy nie przekłada sie na minimnalizm zabawkowy.
  • turzyca 23.08.19, 08:05
    Zgadzam się.

    A temat jest dość prosty - nie spędzać czasu w domu. tongue_out Dziecko nie będzie obgryzać ziemniaków i wyciągać butów z szafki. wink Na placu zabaw jakąś rozrywkę sobie znajdzie, np. patyk i kamyki.

    Zupełnie zaś serio - zainteresować się nurtem Montessorri. Kiedyś byłam z wizytą u babeczki prowadzącej miniżlobek w tym nurcie i tam zabawek było mało ale były wieloaspektowe, przemyślane. Tzn. np. była duża misa orzechów włoskich. Wstawiona w kolejną miskę i z dołączoną łyżką. A obok stały inne miseczki, pudełeczka z dziurkami itd. I dzieci np. przekładały orzechy z jednej miski do drugiej łyżką, przesypywały je, sprawdzały ile orzechów mieści się w miseczkach różnej wielkości, wrzucały przez dziurkę do pudełka. Ale jednocześnie to pudełko z dziurkami, ustawione bokiem było domkiem dla lalek, miseczki byly używane do zabawy w przyjęcia itd. Zestaw zabawek nadawał się i dla roczniaka i dla trzylatka, były tylko różnie używane.

    Poza tym można mieć profesjonalny pchacz, można mieć pchacz improwizowany, uwielbiam obserwować roczniaki, które adaptują na pchacz to taboret (musi być tylko podklejony filcem), to walizkę (tu warto włożyć kilka książek na dno, żeby było stabilniejsze, a nie za ciężkie).
    I w ogóle polecam zabawki improwizowane. Roczniaka można zając na dobrych 15 minut za pomocą butelki i kilku słomek czy zestawu plastikowych pudełek z ikei albo kilku czystych gąbek, trzylatka plus kolorowe spinacze to idealna możliwość ćwiczenia sekwencji i sprawności manualnej oraz równie idealna cisza.

    --
    Czajniczek Pana R.
  • raczek-nieboraczek 23.08.19, 08:21
    patyki i kamyki on jeszcze zżera, nawet ślimaka też chciał zeżreć
    orzechy, gąbki, styropian też

    kupiłam pchacz (za 20 zł) bo mi przestawiał kosz na śmieci, z taboretem się przewrócił

    pudełka po butach też mamy,
    zabawki wrzucamy o kanistra po wodzie destyl. (powiększony otwór)

    z ziarna do ziarnka i minimalizm ulatuje
  • ichi51e 23.08.19, 09:04
    Patyki niech sobie gryzie co ci szkodzi kamienie dawaj wieksze. Bylam dzieckiem ktore wszystko ladowalo do buzi - nigdy za to nic nie polknelam. Ale co dobie pogryzlam to moje. Do dzis potrafie zjesc bilet np jak sie zamysle...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • martishia7 23.08.19, 13:00
    Jedna z ulubionych zabawek mojej córki, aczkolwiek trochę później (ok. 1,5 roku) były dwie puszki po odplamiaczu Oxi z Biedronki (bez obawy, wymyte do cna) w których trzymała swoje ulubione "myki", czyli kamyki. Miarką do odplamiacza przekładała je z jednego pudełka do drugiego, i tak godzinami. miska orzechów tez jest w cenie wink
  • raczek-nieboraczek 23.08.19, 13:12
    taki farfocel, resztka zielonej łupinki, co została między dwoma skorupkami wlazł mu do oka,
    w szpitalu usuwałam,
    na złość nie chciał wtedy płakać, zostawiony specjalnie sam na wypłakanie darł się bez łez

    orzechy (włoskie też) jeszcze do gęby pakuje
  • ichi51e 23.08.19, 13:19
    Ale probuje lykac? Czy po prostu lize?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • raczek-nieboraczek 23.08.19, 15:51
    Materiały dydaktyczne wg Montessori:
    -z życia codziennego
    -sensoryczne
    -matematyczne
    -językowe
    -przyrodnicze
    -historyczne, geograficzne
    -muzyczne
    -związane ze sztuką

    "Każde ćwiczenie służy do rozwiązywania tylko jednego problemu, co ma ułatwić jego zrozumienie. ... Na przykład różowa wieża jest prosta i funkcjonalna, a tworzące ją sześciany różnią się wyłącznie rozmiarem. "

    Pedagogika Montessori też wymaga gadżetów, czasem specyficznych.
  • ichi51e 23.08.19, 15:53
    I bardzo drogich. Zasadniczo nieoplacalnych dla pojedynczych osob. Ale sa sale zabaw w tym duchu

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ichi51e 23.08.19, 15:55
    Ale to co cytujesz wyzej dotyczy raczej dzieci szkolnych nie przedszkolakow. Monte dla maluchow to wpasowywanie segregowanie zabawa w ubieranie zamykanie otwieranie przesypywanie przelewanie...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • raczek-nieboraczek 23.08.19, 16:15
    wieża z kolorowych kubków/foremek np. ikea mula
    nie pasuje, bo różnią wielkością, kolorem, wykończeniem rantu

    moje domino: z kropkami z jednej, z obrazkami z drugiej strony
    co raz jest płotkiem, klockami, dachem, podpórką, krową (z powodu obrazka) chyba też nie
  • ichi51e 23.08.19, 07:01
    Da sie minimalistycznie (tylko po co?)
    Dajesz makaron, make, garnko, bloto, do gryzienia marchew- co bedzie chcialo. Zabawki z drugiego obiegu (jak nowe)

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ichi51e 23.08.19, 07:02
    Co jest celem tego minimalizmu?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • hanusinamama 23.08.19, 15:00
    Bycie zgodnie z modą minimalistycznym...lub skąpstwo. W rodiznie meza jest taka minimalistyczno-skąpa rodzina. 4 latka nie ma kredek, mazaków...bo oni minimalistycznie.
  • aguar 23.08.19, 07:39
    Tak jak nie miałam prawie faktycznej pomocy rodziny, ani stricte finansowej, tak przy okazji urodzin, imienin dziecka oraz wszelkich świąt było: co mu kupić? I tego szajsu miał więcej niż by potrzebował.
  • mona-taran 23.08.19, 07:54
    Ostatnio była u nas pani doktor na bilansie 18 m-cy , popatrzyła na walające się zabawki i stwierdziła, że dużo tego... a to tylko 1/3 ... ja nie umiem minimalistycznie, a mój chłop to już całkiem nie umie :p ale się zmobilizowałam, te bardziej niemowlęce spakowałam i będą jak znalazł na targ zabawek który co roku we wrześniu organizują w naszej wsi wink
    Młoda ostatnio i tak bawi się głównie pianinkiem, klockami i książeczkami z puzzlami, całą resztę jedynie rozwleka po domu.
  • wrotek0 23.08.19, 07:59
    Wiesz, tych zabawek u Ciebie jest sporo.... A i tak chyba najfajniejsze są przedmioty codziennego użytku, byle bezpieczne. U mnie (dla moich dzieci - 30 lat temu) to były garnki , pokrywki, drewniane łyżki, plastikowe miski, różne pudełka, chusteczki do nosa i apaszki, z których robiło się cuda. Dla starszego dziecka - duże guziki, które sortowaliśmy, układaliśmy obrazki itp. Szpulki kolorowych nici do zabawy w kolory. Flamastry (mogą być wypisane, byle dużo), które "robiły" za dzieci w przedszkolu i ustawiały się w pary, siadały w kółeczkach itp. Super zabawa z przelewaniem wody chochlą (tak gdzieś 2-3 latek już spokojnie może) w wannie albo nad zlewem w kuchni - z garnka do kubeczków - uczy zręczności. Stare gazety do darcia, wykładania nimi pudełek itp. Buty ( w miarę czyste oczywiście) to też fajna zabawa -ustawianie , sortowanie itp. Ważne, żeby jednak nie wszystko wędrowało do buzi, więc może na niektóre eksperymenty jeszcze za wcześnie.
  • mika_p 23.08.19, 08:26
    Z przedmiotami uzytkowwymi z kuchni jest ten problem, że po zabawie trzeba je umyć, żeby znów mogły spełniac swoją podstawową używkową funkcję. Bębenak z pałką nie wymaga mycia po każdym użyciu, garnek i łyżka po zabawie muszą byc umyte, zeby gotować zupę.

    --
    Jeśli estry są pochodnymi węglowodorów, to czy węglowodory są całkami z estrów? (za bash.org)
  • raczek-nieboraczek 23.08.19, 12:05
    bawi się, ale krótko, zwykle rozwleka po całym domu

    typowymi zabawami bawi się dłużej, gdy są kółka, korbki, przyciski

  • mona-taran 23.08.19, 12:12
    To jest raczej normalne w tym wieku. Nie licz na to, że będzie się jedną zabawką bawił godzinę cichutko w kąciku :p
  • ichi51e 23.08.19, 12:16
    No tak sie dzieci w tym wieku bawia... a skad jestes? Bo jak z wwy to duzo fajnych zajec jest dla takich malych...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • princesswhitewolf 23.08.19, 11:10
    wiec moje dziecko ignorowalo wszystkie zabawki ktore mu kupowalam ( w sumie poza magnetycznymi klockami) zas bawilo sie z checia rzeczami w domu np. Dwie pokrywki od garnkow i wali ( jezu jak ja nienawidzilam tego "instrumentu"), przedluzacze niepodlaczone oczywiscie do elektrycznosci razem laczyl jak klocki, galka do drzwi jako obiekt fascynacji, budowanie z kocy i poduszek i krzesel namiotu itd...
  • agnieszka_kak 23.08.19, 14:49
    Moja ma bardzo malo zabawek. Zamiast dawac zabawki zabieram ja do malpich gajow, parkow dla dzieci, na rozne place zabaw i do aquaparku. Wychodzi 2x drozej niz kupowac zabawki, ale przynajmniej w domu sie nie walaja. Poza tym chodzi do zlobka i tam sa zabawki.
    Kupilam 3 zabawki w zyciu, dwie kompletnie zignorowala. Trzecia dostanie za tydzien. Poza tym ma troche z prezentow od innych.
  • hanusinamama 23.08.19, 15:02
    Hmm...mojej ostatnio kupiłam 2 zestawy duplo ( nie zignorowała) starszej lego technic (tez nie ignorowała)..moze złe zabawki kupowałaś.
  • agnieszka_kak 23.08.19, 16:03
    Moze, byly polecane na blogach i podobno bardzo wciagajace tongue_out kasa w bloto.
    Klocki ma, dostala od rodziny, nawet sie nimi kiedys bawila (juz przestala).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka