23.08.19, 03:42
Gorąca dyskusja w sąsiednim wątku nakłoniła mnie do opisania tej historii.
Jest małżeństwo, mają jedno dziecko. Dorabiają się sporego majątku, który po tragicznej śmierci męża dziedziczą żona i dziecko. Pieniądze wypracował głównie pan. Kobieta powtórnie wychodzi za mąż, wspólnych dzieci nie mają, a po kilku latach żona umiera. Z drugim mężem nie dorobiła się niczego, żadnego majątku trwałego, oszczędności. Pani przed śmiercią sporządziła testament zapisując wszystko swojemu dziecku z pierwszego małżeństwa. Wydawało się oczywiste, że to ono powinno dostać wszystko po matce, szczególnie że majątku tego dorobił się w całości jego rodzony ojciec. Oczywiste, ale nie dla wszystkich. Ponieważ drugi mąż, który palca nie przyłożył do pomnożenia dóbr, uznał że zachowek mu się należy. No i sąd mu go przyznał. A że majątek był spory, to i zachowek też. No, niby facet miał prawo o niego wystąpić, przepisy mu nie zabraniają, a nawet wręcz przeciwnie, dają taką możliwość. Ale czy to ładnie dziecku zabierać coś, na co zapracował jego własny ojciec, do czego się w żaden sposób nie przyczyniło? W imię czego dziecko miało się majątkiem dzielić z drugim mężem matki, a pan ten zachowek po de facto swoim poprzedniku otrzymać? Czy to jest sprawiedliwe? Słusznie dostał zachowek, czy też dziecko miało prawo otrzymać majątek po rodzicach w całości?
--
Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
Edytor zaawansowany
  • magazynka 23.08.19, 04:36
    Dziecko, wg mnie, powinno dostać całość po swoich rodzicach.
    Pani wychodząc za mąż za drugiego pana miała swój majątek (po pierwszym mężu) jako majątek osobisty (przedślubny) i on nie wchodzi do masy spadkowej drugiego męża.
  • matacznik 23.08.19, 07:10
    magazynka napisał(a):

    > majątek osobisty (przedślubny) i on nie wchodzi do masy spadkowej drugiego męża.
    >
    Nie wchodzi do podziału przy rozwodzie.
    Do masy spadkowej wchodzi jak najbardziej i pan słusznie dostał zachowek.
  • reinadelafiesta 23.08.19, 08:02
    Matacznik
    Zgodnie z przepisami miał do tego prawo, to oczywiste. Pytanie, czy miał też moralne prawo wyciągać po to rękę? Skoro w żaden sposób nie przyczynił się do powstania tego majątku? Czy to nie dziecko powinno dostać wszystko, co kiedyś wypracował jego rodzony ojciec ze swoją żoną, matką dziecka? Czy w tym wypadku zachowek odbierający dziecku część majątku wypracowanego przez jego rodziców, jest rzeczą sprawiedliwą?

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • matacznik 23.08.19, 08:46
    reinadelafiesta napisała:

    > Pytanie, czy miał też moralne prawo wyciągać po to rękę?
    > Skoro w żaden sposób nie przyczynił się do powstania tego majątku?
    >
    Oczywiście tak. Decyzję podjęła tak naprawdę matka, ponownie wychodząc za mąż. A chyba nikt nie kwestionuje, że miała prawo podjąć decyzję o ponownym zamążpójściu ze wszystkimi tego finansowymi konsekwencjami. Później próbowała ograniczyć te konsekwencje, czyniąc zapis testamentowy na rzecz dziecka, ale to działa tylko do granicy zachowku, bo przecież majątek mógł być istotnym czynnikiem, który swego czasu przekonał nowego pana do małżeństwa z panią i nie można ot, tak go tych korzyści pozbawiać.
  • madami 26.08.19, 12:44
    Matka powinna być spisać intercyzę z drugim mężem aby chronić majątek dziecka
  • matacznik 26.08.19, 12:58
    madami napisała:

    > Matka powinna być spisać intercyzę z drugim mężem
    >
    W tym wypadku intercyza nic by nie zmieniła. Ani przy rozwodzie (to jej majątek odrębny), ani przy dziedziczeniu (wchodzi do masy spadkowej).

    > aby chronić majątek dziecka
    >
    Majątek dziecka pozostał nieuszczuplony. Zachowek był z majątku matki. Ta matka to przede wszystkim człowiek, nie fundusz powierniczy na nogach. Miała prawo do dysponowania swoim majątkiem (wypracowanym wspólnie z mężem i odziedziczonym po mężu), w granicach prawa.
  • reinadelafiesta 26.08.19, 16:19
    Matacznik.
    F o r m a l n i e był to majątek matki. Ale my tu nie o prawie i formalnościach mamy mówić, tylko o m o r a l n e j stronie takich rozwiązań prawnych, które pozwalają na a u t o m a t y c z n e uszczuplanie majątku , w tym wypadku dziecka, w b r e w woli spadkodawcy.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • iwoniaw 26.08.19, 16:29
    1. Majątek matki NIE JEST majątkiem dziecka.
    2. Gdyby matka nie chciała, by facet nabył praw związanych z byciem jej mężem (w tym - prawa do zachowku), nie wychodziłaby za niego - jest na tę okoliczność nawet taka bezpośrednio rozwiewająca niejasności formułka, którą trzeba wygłosić "świadom(a) praw i obowiązków". Sugerujesz, że pani zawierając małżeństwo była niepoczytalna?


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • sofia_87 26.08.19, 16:44
    Skoro pani napisała testamentu to raczej nie chciała aby mąż po niej dziedxiczyl.
    Byc może on obiecywał, że nie będzie występować o zachowek
  • iwoniaw 26.08.19, 16:50
    Skoro napisała testament, to najwyraźniej nie chciała, żeby dziedziczył więcej niż zachowek. Jeśli sobie to inaczej wyobrażała, to ignorantia iuris nocet jak mawiali starożytni.


    --
    "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
  • matacznik 26.08.19, 17:30
    reinadelafiesta napisała:

    > F o r m a l n i e był to majątek matki.
    >
    To po prostu był majątek matki. Matka też człowiek.

    > mamy mówić, tylko o m o r a l n e j stronie takich rozwiązań prawnych,
    > które pozwalają na a u t o m a t y c z n e uszczuplanie majątku ,
    > w tym wypadku dziecka, w b r e w woli spadkodawcy.
    >
    Zapobiegając zarazem pozbawieniu całości spadku innego spadkobiercę ustawowego, dodajmy. Spadkobiercę, który za życia spadkodawcy miał wobec niego pewne obowiązki, a po jego śmierci ma pewne prawa i nie można go tak po prostu ich pozbawić. Dlatego właśnie instytucja zachowku jest pożyteczna i moralnie słuszna.
  • reinadelafiesta 26.08.19, 17:57
    Matacznik
    To może jeszcze zrobić obowiązek pod grożbą kary dorabiania sie czegoś, żeby to zostawić spadkobiercom? No bo skoro ich zabezpieczenie jest obowiązkiem, rzeczą pożyteczną i moralnie słuszną, to czemu nie?
    Sorry, ale to bzdura do kwadratu. Nie mam żadnego moralnego i niemoralnego obowiązku zostawiania komukolwiek niczego. Mam obowiazek utrzymać dzieci, póki się uczą i nie są w stanie się utrzymać. Pozostale pieniadze mogę w ostatnim dniu życia w kiblu spuścić i jest to moje niezbywalne prawo.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • matacznik 26.08.19, 19:06
    reinadelafiesta napisała:

    > Sorry, ale to bzdura do kwadratu.
    >
    Zgadza się, to bzdura. Ale to Twój chochoł, ja niczego takiego nie napisałem.

    > Nie mam żadnego moralnego i niemoralnego obowiązku zostawiania komukolwiek niczego.
    >
    Nie masz. Nigdzie nie pisałem inaczej.

    > Mam obowiazek utrzymać dzieci, póki się uczą i nie są w stanie się utrzymać.
    > Pozostale pieniadze mogę w ostatnim dniu życia w kiblu spuścić i jest to moje
    > niezbywalne prawo.
    >
    Więcej oczywistości. Spróbuj może polemizować z tym, co napisałem.
  • sofia_87 26.08.19, 18:05
    Nie, w takich przypadkach jest wyjątkowo niemoralna i niesłuszna.
  • reinadelafiesta 26.08.19, 18:26
    Sofia 87
    1.Mam dorosłe,dobrze ustawione dzieci nie potrzebujące w żaden sposób moich pieniędzy. Zapisuję więc spadek na dom dziecka
    Moje dzieci żądają zachowku od sierot.
    2. Moje dzieci nie mają gdzie mieszkać, mają kiepską pracę ,ledwo wiążą koniec z końcem. A ja zapisuje majątek pazernemu kochankowi. I co?
    To są dwie kompletnie różne sytuacje. Zachowek nie powinien być naliczony automatycznie. W pierwszym przypadku jego żądanie jest niemoralne.


    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • reinadelafiesta 26.08.19, 18:34
    Sofia 87
    Jeszcze jedno: nie znając okoliczności, które spowodowały, że spuszczam pieniądze toalecie, wydaje mi się że osoby postronne nie mają prawa mówić czy ktoś postąpił moralnie słusznie, czy też nie. Bo na przykład czasami bywa tak, że mimo że są podstawy do wydziedziczenia, to nie sposób tego ue sądzie dowodnić. i pieniądze dostają osoby, które są tego zupełnie niegodne. Pisząc o spuszczaniu pieniędzy w toalecie, używam tego zwrotu oczywiście metaforycznie.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • sofia_87 26.08.19, 19:26
    Ależ ja się z Tobą zgadzam. Liczy się wola spadkodawcy, w przypadku gdy dzieci są już dorosłe.
    W tym przypadku pani wyraziła swoją wolę, zapisują wszystko dziecku.
    Btw gdyby ta pani z wątku zapisała majątek sierotom, to jej małżonek także zażądalby zachowku
  • reinadelafiesta 26.08.19, 19:52
    Sofia87
    A to widać cos w drzewku pokręciłam🙂

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • sofia_87 26.08.19, 21:08
    Ja także bym tak pomyslala, ale zwracalas się do mnie, więc poczułam się wywołana do odpowiedzieć
  • matacznik 26.08.19, 19:07
    sofia_87 napisał(a):

    > Nie, w takich przypadkach jest wyjątkowo niemoralna i niesłuszna.
    >
    Jak widać to kwestia opinii. Moje są uargumentowane, ale to w sumie niczego nie zmienia.
  • sofia_87 26.08.19, 19:29
    Tak, kwestia opinii i honoru; mężczyzna który okrada pasierba, wbrew woli zmarłej żony to dno dna
  • matacznik 26.08.19, 19:58
    sofia_87 napisał(a):

    > mężczyzna który okrada pasierba, wbrew woli zmarłej żony to dno dna
    >
    Na szczęście to nie ten przypadek.
  • reinadelafiesta 26.08.19, 21:01
    Matacznik
    To chyba wątki pomyliłeś bo to jest dokładnie właśnie taki przypadek.Jakby żona chciała coś mężowi zostawić to by mu zapisała to w testamencie. A nie liczyła na to że zachowek sobie w sądzie wywalczy.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • matacznik 26.08.19, 21:44
    reinadelafiesta napisała:

    > To chyba wątki pomyliłeś bo to jest dokładnie właśnie taki przypadek.
    >
    Nie, to tylko Wasza ocena.

    > Jakby żona chciała coś mężowi zostawić to by mu zapisała to w testamencie.
    >
    Ależ ja wierzę, że nie chciała. Ale chcieć to sobie mogła do granicy zachowku.

    > A nie liczyła na to że zachowek sobie w sądzie wywalczy.
    >
    Nie udało się go pozbawić całego majątku. Peszek.
  • sofia_87 26.08.19, 22:18
    Ależ tak, to Twoja ocena jest błędna.
    Jakby pani wiedziała co poślubiła, to podpisalaby z dzieckiem umowę dożywocia.
    Pani pana żadnego majątku nie pozbawiala, nie można kogoś pozbawić czegoś co do niego nie należy. To pan, na skutek błędów matki, to fakt, pozbawił pasierba majątku po jego rodzicach.
    Czytając Twoje wpisy, mam szczerą nadzieję, że zadna kobieta nie popełni błędu jakim byłby ślub z Tobą
  • matacznik 27.08.19, 05:53
    sofia_87 napisał(a):

    > Ależ tak, to Twoja ocena jest błędna.
    >
    Aż dziwne, że prawo w Polsce widzi to tak samo. I w innych krajach z zachowkiem.

    > Jakby pani wiedziała co poślubiła, to podpisalaby z dzieckiem umowę dożywocia.
    >
    Po pierwsze dehumanizujesz. Nie pierwszy raz piszesz o tym człowieku jak o rzeczy. To haniebne. Po drugie może by podpisała, a może nie. Na pewno NIE podpisała. I tyle.

    > Pani pana żadnego majątku nie pozbawiala, nie można kogoś pozbawić czegoś
    > co do niego nie należy.
    >
    Zgodnie z prawem należy. Pani dobrowolnie weszła w stosunek prawny, w wyniku którego należy, i do samej śmierci czerpała z niego korzyści. W efekcie powstały prawa, w szczególności prawo do zachowku.

    > To pan, na skutek błędów matki, to fakt, pozbawił pasierba majątku po jego rodzicach.
    >
    Pasierbicę, ale to nieważne. A kobieta z tej opowieści -- przypomnę -- to człowiek, a nie wehikuł finansowy do przenoszenia majątku z ojca na dziecko. I ma prawo ze swoim majątkiem (tym wypracowanym wspólnie z mężem i z tym odziedziczonym po nim) zrobić co jej się podoba (w granicach prawa). W tym wejść w nowe małżeństwo, które rodzi określone zobowiązania. Dziecko dostało cały standardowo spadek i jeszcze połowę tego, co przy dziedziczeniu ustawowym dostałby drugi mąż. To on jest stratny.

    > Czytając Twoje wpisy, mam szczerą nadzieję, że zadna kobieta nie popełni błędu
    > jakim byłby ślub z Tobą
    >
    Kolejny żałosny argument (podobnie jak wcześniej ten, że na pewno też bym wystąpił o zachowek i cała ta dehumanizacja mężczyzny z wątku). O wiele lat spóźniony.
  • sofia_87 27.08.19, 10:35
    Niektórzy sami się dehumanizują, to jest dopiero haniebne. Na pewno napisala testament, w którym wyjawila swoja wole.

    Pani także dobrowolnie napisala testament, to pan wyciagnal lapy po cos czego zona nie chciał mu dac. Nasze prawo jest kipeskie pod tym względem, vide; watek o trudności z pozbyciem się najmcy, który nie placi.
    Maz bylby stratny gdyby stracil cos, na co sam zarobil.
    Mam nadzieje, ze ta zona jest jednak wyimaginowana, a jeśli nie, to wspolczuje jej jak każdej kobiecie, która musiala się zadowolić odpadem atomowym
  • matacznik 27.08.19, 10:50
    sofia_87 napisał(a):

    > Niektórzy sami się dehumanizują, to jest dopiero haniebne.
    >
    Człowiek po prostu skorzystał ze swoich praw. Jestem w stanie zrozumieć osoby, które dehumanizują sprawców zbrodni, bo to w jakiś sposób pomaga w uporaniu się z mroczną stroną ludzkiej natury. Ale dehumanizowanie człowieka, który wystąpił o zachowek po zmarłej żonie? To świadczy tylko o Tobie.

    > Na pewno napisala testament, w którym wyjawila swoja wole.
    >
    Wcześniej wyraziła swoją wolę wstępując w związek małżeński, z którego wynikają zobowiązania, które ograniczają swobodę rozporządzania majątkiem w testamencie. Wypadkową tych dwóch decyzji jest zachowek dla wdowca.

    > Nasze prawo jest kipeskie pod tym względem, vide; watek
    > o trudności z pozbyciem się najmcy, który nie placi.
    >
    To inny wzgląd. Ułomność jednej gałęzi prawa w jednej dziedzinie nie wpływa na jakoś innej gałęzi prawa w innej dziedzinie. Zakaz przejeżdżania na czerwonym świetle też jest zły, bo nie można pozbyć się najemcy, który nie płaci? Z braku argumentów sięgasz po coraz większe bzdury.

    > Maz bylby stratny gdyby stracil cos, na co sam zarobil.
    >
    Zgodnie z Twoją logiką córka też na to nie zarobiła, więc nie jest stratna. A tyle było krzyków o okradanie!

    > Mam nadzieje, ze ta zona jest jednak wyimaginowana, a jeśli nie, to wspolczuje
    > jej jak każdej kobiecie, która musiala się zadowolić odpadem atomowym
    >
    Ta moja żona? Nie jest wyimaginowana. Mnie też będziesz dehumanizować? Niezgadzanie się z Tobą w dyskusji wystarczy? Rozkoszne.
  • sofia_87 27.08.19, 11:13
    Dehumanizowanie chciwego faceta, który okradl dziecko zmarłej zony wystepujac WBREW woli tej zony.

    Nie wiemy na jakich warunkach pani wstapila w ten związek, być może ustalili pomiędzy sobą, ze uszanują nawzajem swoja ostatnia wole.

    Zakaz przejezdzania na czerwonym swietle nikogo nie okrada z jego własności smile

    Majatek wypracowal ojciec corki, morlanie wiec jej się należy. Można spokojnie uznac, ze ojciec chciał aby jego majatek odiedziczyla jego corka i wnuki, a nie drugi maz jego zony i jego potomek. Jakbys się w zyciu czegokolwiek dorobil, to tez raczej być nie chciał aby kiedyś przypadlo to pasierbowi Twojej zony. Ale nie mam nadziei, ze załapiesz, najpierw musialbys cos posiadac smile

    Nie jest wyimaginowana? Jaka szkoda, bardzo, bardzo jej wspolczuje
  • matacznik 27.08.19, 11:35
    sofia_87 napisał(a):

    > Nie wiemy na jakich warunkach pani wstapila w ten związek, być może ustalili po
    > między sobą, ze uszanują nawzajem swoja ostatnia wole.
    >
    No właśnie: nie wiemy. Więc nie wnoś tu swoich domysłów.

    > Majatek wypracowal ojciec corki, morlanie wiec jej się należy.
    >
    Jak już wspomniałem dziedziczenie po ojcu odbyło się bez kontrowersji, majątek objęły żona i córka. Od tej chwili to są ich majątki. W szczególności majątek matki jest jej majątkiem, a nie czymś, co ona musi w całości zachować dla córki. Skoro zdecydowała się na drugie małżeństwo, które niesie ze sobą określone konsekwencje, to trzeba jej decyzję uszanować. Jak zdecydowała się na testament, to trzeba jej decyzję uszanować. Jak wypadkową drugiego małżeństwa i testamentu jest zachowek dla wdowca, to trzeba to uszanować.

    > Można spokojnie uznac, ze ojciec chciał aby jego majatek odiedziczyla jego corka i wnuki,
    >
    Nie można. Można uznać, że chciał, by majątek odziedziczyła żona i córka. I tak się stało.

    > Jakbys się w zyciu czegokolwiek dorobil, to tez raczej być nie chciał aby kiedyś
    > przypadlo to pasierbowi Twojej zony. Ale nie mam nadziei, ze załapiesz,
    > najpierw musialbys cos posiadac smile
    >
    Strasznie dużo musisz sobie o mnie wyobrażać, żeby nadrobić brak argumentów.

    > Nie jest wyimaginowana? Jaka szkoda, bardzo, bardzo jej wspolczuje
    >
    Nie musisz. To szczęśliwa, spełniona kobieta, a nie sfrustrowana dyskutantka, która musi sobie wyobrażać cudze nieszczęścia, żeby skompensować własne niedostatki.
  • sofia_87 27.08.19, 11:46
    Wiemy; przypominam pani napisala testament, w którym jasno wyrazila swoja wolesmile

    Nie, zachlanny pan nr 2 powinien uszanować testament zony.

    Ale spokojnie można uznac, ze żaden normalny człowiek nie chce aby jego pieniądze przypadly drugiemu mezowi zony smile

    Nie musze sobie niczego na Twój temat wyobrazac, to co piszesz jest wystarczająco obrzydliwe smile

    Alez musze, jak widze to Ty sobie cos wyobrazasz smile, szczęśliwe, spełnione kobiety nie zawierają malzenstw z chciwymi, zalosnymi frustratami, którzy byliby gotowi okraść dziecko zony. Pan radny Piasecki tez z pewnoscia wyobraal sobie, ze jego zona jest "szczesliwa i spelniona" smile
    Frustrata, który rekompensuje własne niedostatki to widujesz w lustrze smile, stad Twoje zalosne wypowiedzi w tym watku oraz Twoja obecność na emamie; jak wynika z moich obserwacji (oraz innych forumek, które sa tu nascie lat) normalni mezczyzni tu nie bywaja smile
    Może jesteś kolejnym wcieleniem Mareczka z braci Samcow? smile
  • matacznik 27.08.19, 11:50
    sofia_87 napisał(a):

    > Wiemy; przypominam pani napisala testament,
    > w którym jasno wyrazila swoja wolesmile
    >
    Widzisz, ja pamiętam o testamencie i pisałem o nim. Pamiętam też o drugim ślubie i ciągle powtarzam, że pani wyraziła swoją wolę w obu tych aktach, a zachowek jest wypadkową jej decyzji.

    Resztę pominę, przepiękne sobie wystawiasz świadectwo.
    Mógłbym Cię poszturchać i wycisnąć więcej żółci, ale mi się nie chce.
  • sofia_87 27.08.19, 12:00
    Pani slub brala wcześniej niż napisala testament, jezeli już tak bardzo szczegolowo podchodzisz, a regula jest, ze dokument z pozniejsza data uniewaznia ten wcześniejszy smile

    Piekne swiadectwo, to Ty sobie wystawiles w tym watku. Poszturchaj lepiej kolege z warsztatu, to Twój poziom "szturchania" smile. Jak widze trafiłam w sedno zalosny incelu smile
  • matacznik 27.08.19, 12:07
    sofia_87 napisał(a):

    > Pani slub brala wcześniej niż napisala testament, jezeli już tak bardzo szczego
    > lowo podchodzisz, a regula jest, ze dokument z pozniejsza data uniewaznia ten w
    > cześniejszy smile
    >
    Nowszy testament unieważniłby starszy, ale żaden testament nie unieważnia małżeństwa.
    Szkoda, że nikt już tego nie czyta, bo ośmieszasz się coraz bardziej.
  • sofia_87 27.08.19, 12:21
    Szkoda, ze Ty nie widzisz jak bardzo się ośmieszasz calymi dniami przesiadując na emamie smile, każdy maz "szczęśliwej i spełnionej kobiety" tak postepuje smile

    >>>Widzisz, ja pamiętam o testamencie i pisałem o nim. Pamiętam też o drugim ślubie i ciągle powtarzam, że pani wyraziła swoją wolę w obu tych aktach, a zachowek jest wypadkową jej decyzji.

    Odnioslam się jedynie do bzdury, która wciąż powtarzasz, pani swoja wole w testamencie wyrazila później, najwyraźniej nie chciał aby maz po niej dziedziczyl pomimo tego, ze zawarla z nim związek malzenski smile. Skrot myslowy, ale do tępego incela trzeba pisać wielkimi literami, mój blad smile
  • matacznik 27.08.19, 12:32
    sofia_87 napisał(a):

    > Skrot myslowy,
    >
    "Skrót myślowy" -- najlepsze tłumaczenie po palniętej bzdurze.
    Doczekało się hasła w Muzeum IV RP:
    muzeum4rp.iq.pl/wiki/index.php?title=Skr%C3%B3t_my%C5%9Blowy
  • sofia_87 27.08.19, 12:39
    Jak widze jesteś zbyt glupi aby dostrzec roznice smile
  • reinadelafiesta 26.08.19, 22:39
    Matacznik
    Pozbawić majątku? Dobre. Facet bez godności i ambicji, żerujący na swoim poprzedniku, odbierajacy dziecku dorobek jego ojca.
    "Ale chcieć to sobie mogła do granicy zachowku." Niezupełnie. Mogła podpisać z córką dożywocie, mogła zrobić darowiznę (po 10 latach nie wchodzi w skład masy spadkowej). Więc to nie tak, że się nie da i są sposoby na takie sępy.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • matacznik 27.08.19, 06:04
    reinadelafiesta napisała:

    > Pozbawić majątku? Dobre. Facet bez godności i ambicji, żerujący na swoim poprze
    > dniku, odbierajacy dziecku dorobek jego ojca.
    >
    Ojciec dziecka zmarł i dziedziczenie po nim przebiegło bez żadnych kontrowersji. W chwili śmierci matki był to majątek po niej. W połowie należący się drugiemu mężowi, który wskutek testamentu miał być tego pozbawiony, czemu w części zapobiegł zachowek.

    > "Ale chcieć to sobie mogła do granicy zachowku." Niezupełnie. Mogła podpisać z
    > córką dożywocie,
    >
    Ale ogarniaj trochę kontekst. Odpowiadałem na zdanie:
    "Jakby żona chciała coś mężowi zostawić to by mu zapisała to w testamencie."
    I takie chcenie ogranicza zachowek. W obie strony.

    > mogła zrobić darowiznę (po 10 latach nie wchodzi w skład masy spadkowej).
    >
    Przepisy się zmieniły. Obecnie darowizna na innych spadkobierców ustawowych wchodzi do masy bez względu na czas. Ale to nieważne, bo zgodnie ze starterem drugie małżeństwo trwało kilka lat, więc dziesięć lat przed śmiercią pani mogła jeszcze nie znać drugiego męża.

    > Więc to nie tak, że się nie da i są sposoby na takie sępy.
    >
    I pani z jednego z nich skorzystała -- sporządziła testament. Drugi mąż nie dostał połowy tego, co by ustawowo dostał. Widocznie pani o innych sposobach nie wiedziała (skoro robicie z niej półczłowieka, którego jedynym prawem do majątku jest prawo do przekazania go dzieciom, to zróbcie i głuptasa, który nie ma pojęcia o prawie), albo uznała, że ten jest właściwy. Podobnie jak wcześniej uznała, że właściwe jest poślubienie tego człowieka, co pociągnęło za sobą określone skutki prawne, w tym jego prawo do dziedziczenia.
  • reinadelafiesta 27.08.19, 10:03
    Matacznik
    No, nie dogadamy się. Dla mnie cudze pieniądze to cudze pieniądze i łapy się po nie nie wyciąga. Tylko właściciele powinni o nich móc decydować i są systemy prawne, które to widzą podobnie. To, że w Polsce jest inaczej, to żaden argument, Polska nie jest wyznacznikiem, a prawo, szczególnie ostatnio nie jest u nas najwyższych lotów.
    Niezależnie od tego, fakt że coś jest w prawie dozwolone i przewidziane, wcale nie oznacze, że korzystanie z tego prawa jest moralne, tak jest według mnie, w tym własnie przypadku.Dzięki za dyskusję

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • sofia_87 27.08.19, 10:37
    Reinadelafiesta, to jest najlepsze podsumowanie i nauczka dla kobiet, które maja dzieci, jakiś majatek i wchodzą w kolejny zwiazek
  • matacznik 27.08.19, 10:37
    reinadelafiesta napisała:

    > No, nie dogadamy się.
    >
    Wiem.

    > Tylko właściciele powinni o nich móc decydować i są systemy prawne,
    > które to widzą podobnie. To, że w Polsce jest inaczej, to żaden argument
    >
    Nie tylko w Polsce. Różne systemy prawne mają swoje wady i zalety. Także w kwestii dziedziczenia.

    > nie oznacze, że korzystanie z tego prawa jest moralne, tak jest według mnie,
    >
    No właśnie: Ty masz opinię, ja mam opinię, mnóstwo osób w wątku ma różne opinie. Jak widać sprawa nie jest jednoznaczna. Dobrze, że jest prawo, które takie rzeczy reguluje -- w ten czy inny sposób.

    > Dzięki za dyskusję
    >
    Ja również dziękuję.
  • sofia_87 26.08.19, 21:10
    To dokładnie ten przypadek. Ja widzę Ty także nie miałbyś skrupułów...
  • matacznik 26.08.19, 21:44
    sofia_87 napisał(a):

    > To dokładnie ten przypadek.
    >
    Nie, to tylko Wasza ocena.

    > Ja widzę Ty także nie miałbyś skrupułów...
    >
    Fantastyczny argument. Co właściwie wnosi?
  • sofia_87 26.08.19, 22:13
    Tylko naukę dla każdej emamy, co ma zrobić żeby kiedyś jakis obcy facet nie okradł jej dziecka
  • matacznik 27.08.19, 08:10
    sofia_87 napisał(a):

    > > > Ja widzę Ty także nie miałbyś skrupułów...
    > > >
    > > Fantastyczny argument. Co właściwie wnosi?
    > >
    > Tylko naukę dla każdej emamy, co ma zrobić żeby kiedyś jakis obcy facet
    > nie okradł jej dziecka
    >
    Podsumujmy: według Ciebie Twoja sugestia, że ja postąpiłbym bez skrupułów tak jak drugi mąż z wątku stanowi naukę dla każdej emamy, co ma zrobić, żeby kiedyś jakiś obcy facet nie okradł jej dziecko.
    Logiczne.
  • a1ma 26.08.19, 15:08
    madami napisała:

    > Matka powinna być spisać intercyzę z drugim mężem aby chronić majątek dziecka

    I jak niby intercyza ochroniłaby jej majątek przed żądaniem wypłacenia zachowku?

    --
    From 0 to bitch in less than 5 seconds!
  • tt-tka 23.08.19, 06:33
    Szczerze mowiac nie rozumiem tego, co napisalas.
    Po smierci malzonka, jezeli byla wspolnota majatkowa, pozostaly przy zyciu wspolmalzonek jest wlascicielem polowy dorobku - wlascicielem, nie dziedzicem - druga polowe, stanowiaca wlasnosc zmarlego, dziedziczy wdowa/wdowiec i dzieci na zasadach kodeksowych. Aha, i nie ma znaczenia, kto wypracowal, to jest wspolny dorobek malzonkow.
    To, co posiadala pani w chwili, gdy zawierala drugie malzenstwo bylo jej majatkiem odrebnym. Mogla zapisac, komu chciala (dziecku przysluguje prawo do zachowku, gdyby zapisala komu innemu) w calosci. Ten jej majatek NIE WCHODZIL w dorobek wspolny z drugim mezem.
    Chyba, chyba ze pani uczynila drugiego meza notarialnie wspolwlascicielem swojego majatku w calosci lub w czesci. Tylko w tym wypadku drugi maz moglby domagac sie zachowku z jej majatku, skoro calosc zapisala dziecku.
    Jezeli nie bylo notarialnej wspolwlasnosci na jej dorobku przedslubnym, mezowi przyslugiwalo prawo do zachowku tylko z tego, czego dorobili sie wspolnie - piszesz, ze niczego, ale kilka lat razem to zwykle sa jakies zakupione w tym czasie przedmioty, odlozone troche grosza itp. I tylko to moglo byc przedmiotem roszczen.

    Albo zbyt niejasno napisalas, albo ktos cie wprowadzil w blad. To nie jest kwestia ladnie czy nieladnie, tylko bezprawnie - majatek odrebny, jak sama nazwa wskazuje, nie jest wspolny, tylko odrebny wlasnie. Nie daje wspolmalzonkowi prawa do dziedziczenia go z automatu, a aztem i do zachowku nie.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • mauricella 23.08.19, 07:06
    W pierwszej kolejności powołane do spadku są z ustawy dzieci spadkodawcy oraz pozostający przy życiu małżonek
    Dzieci spadkodawcy oraz jego małżonek dziedziczą co do zasady w częściach równych, ale udział przypadający małżonkowi nie może wynosić mniej niż jedna czwarta całości spadku
    Ciekawą kwestią jest też uregulowanie dotyczące dziedziczenia ustawowego, kiedy pomiędzy małżonkami została ustanowiona rozdzielność majątkowa. Nie wpływa ona w żaden bezpośredni sposób na dziedziczenie ustawowe pomiędzy małżonkami. Współmałżonek, który pozostaje w ustroju rozdzielności majątkowej małżeńskiej, uprawniony jest do dziedziczenia majątku wchodzącego w skład tak zwanego majątku odrębnego drugiego małżonka. Bez znaczenia jest fakt, że małżonkowie zawarli tzw. intercyzę, ponieważ dziedziczący małżonek będzie dziedziczył także majątek osobisty spadkodawcy
  • tt-tka 23.08.19, 07:54
    Masz racje, ja sie pomylilam. Niech mnie tlumaczy to, ze siedzialam akurat nad kodeksem francuskim, ktory WYKLUCZA dziedziczenie po wspolmalzonku smile
    Natomiast istnieja prawne i dozwolone mozliwosci, takze w polskim prawie, przekazania dziecku majatku osobistego (nie stanowiacego dorobku wspolnego) w calosci. Tyle ze nie droga zapisu testamentowego.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • ingryd 23.08.19, 09:49
    " nad kodeksem francuskim, ktory WYKLUCZA dziedziczenie po wspolmalzonku"
    no cheba ci sie stanowczo wszystko pomelilo. (communauté universelle succession), francuskie prawo jest o wiele bardziej protekcyjne dla legalnych spadkobiercow (instytucja rezerwy, ktora spadkodawca nie moze dysponowac), niz polskie;
    wszystkie systemy oparte na prawie rzymskim po smierci malzonka chronia prawa wspolmalzonka pozostalego przy zyciu (do czego sluzylaby rzymianom instytucja malzenstwa, gdyby tak nie bylo)

    jak juz ktos wspomnial. pani powziela decyzje o ponownym zamazpojsciu, wiec z automatu oddala czesc swych dobr nowemu wspolmalzonkowi (w razie smierci)
  • tt-tka 23.08.19, 09:53
    ingryd napisała:

    > " nad kodeksem francuskim, ktory WYKLUCZA dziedziczenie po wspolmalzonku"
    > no cheba ci sie stanowczo wszystko pomelilo.

    Chyba nie. Majatek stanowi wspolnote, czyli w razie smierci jednego malzonka polowa nalezy do drugiego, ale to nie jest dziedziczenie, tylko wspolwlasnosc, tak samo jak w polskim prawie. Natomiast ta druga polowa dla zyjacego malzonka jest nieosiagalna.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • mdro 23.08.19, 10:56
    Tzn. kto, wg francuskiego prawa, dziedziczy majątek zmarłego? Bo to, o czym piszesz, jest mocno niejasne. Rozważmy sytuację: jest małżeństwo, mają razem majątek x. Wg tego, co piszesz, każe z nich ma prawo do połowy wspólnego majątku (x/2). Jedno z nich umiera, w skład masy spadkowej wchodzi majątek drugiego, czyli owo x/2=y. I teraz
    1. czy małżonek pozostały przy życiu nie ma w ogóle prawa do tego y? A wobec tego, kto to y dziedziczy?
    2. musi mieć y przekazane testamentem, bo inaczej odziedziczy kto inny? Kto?


    --
    "mam świadomość, że jestem sterowanym botem" - 1elka26 na forum emama
  • ingryd 23.08.19, 12:10
    tak w skrocie :
    z czesci "dziedzicznej" po rowno dziedzicza :"przezyty" wspolmalzonek oraz dzieci, ALE wspolmazonek nie moze odziedziczyc mniej niz 1/4 czesci dziedzicznej, czyli jezeli jest wiele dzieci, to do dziedziczenia miedzy nimi jest tylko 3/4 majatku dziedzicznego
  • mdro 23.08.19, 12:25
    Dzięki, czyli tak jak mi się wydawało - to, co napisała tt-tka, nie jest prawdą. Zresztą sama logika by na o wskazywała, gdyby współmałżonek nie mógł dziedziczyć, małżeństw by nie zawierano wink.

    --
    "mam świadomość, że jestem sterowanym botem" - 1elka26 na forum emama
  • tt-tka 23.08.19, 12:45
    mdro napisała:

    > Tzn. kto, wg francuskiego prawa, dziedziczy majątek zmarłego?

    pisalam juz do Ingryd, jutro wrzuce teksty, ktore czytalam, teraz mam blokade, sorki, limi



    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • ingryd 23.08.19, 11:56
    bzdura
    skad ty to wytrzasnelas ??????
  • tt-tka 23.08.19, 12:42
    ingryd napisała:

    > bzdura
    > skad ty to wytrzasnelas ??????

    ze skryptow prawniczych. sorry, teraz mam blokade na biblioteke, wrzuce ci to jutro przed poludniem.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • ingryd 23.08.19, 12:04
    masz, wrzuc sobie w translatora :
    Les époux ont la possibilité d’assortir à ce régime une clause d’attribution intégrale au survivant en vertu de laquelle, au décès du premier époux, l’intégralité du patrimoine conjugal revient au conjoint survivant, et ce même en présence d’enfants, et sans formalités d'ouverture de succession. La clause d'attribution intégrale constitue l'intérêt majeur de ce régime matrimonial. Elle est par ailleurs irrévocable. Pour y mettre fin, les époux doivent changer de régime matrimonial.
    Jednym slowem tzw clause d’attribution intégrale au survivant, pozwala wrecz ominac dzieci na rzecz malzonka pozostajacego przy zyciu, w polskim prawie nie mozliwe
  • mamaaspiama 23.08.19, 14:01
    "Tyle ze nie droga zapisu testamentowego."

    Nom. Pan, gdyby był w porządku, podpisałby notarialne zrzeczenie się potencjalnego spadku.
    Pani, gdyby myślała rozsądnie, zażądałaby takiej umowy.
  • matacznik 23.08.19, 14:05
    mamaaspiama napisała:

    > Pan, gdyby był w porządku, podpisałby notarialne zrzeczenie się potencjalnego spadku.
    >
    Pan niekoniecznie podzielałby Twoją opinię o tym, co jest w porządku.

    > Pani, gdyby myślała rozsądnie, zażądałaby takiej umowy.
    >
    Oraz Niderlandów. Żądanie mogłoby być nieskuteczne.
  • mamaaspiama 23.08.19, 15:13
    "Żądanie mogłoby być nieskuteczne. "

    Trzeba myśleć nieodpowiednią częścią ciała, by nie ocknąć się po takiej odmowie i nie otrzeźwieć z "wielkiej miłości". Dlatego napisałam, że gdyby pani myślała rozsądnie. W przypadku odmowy, rozsądna kobieta nie zdecydowałaby się na ślub tylko żyła na kartę rowerową z "ukochanym".
  • matacznik 23.08.19, 19:14
    mamaaspiama napisała:

    > Trzeba myśleć nieodpowiednią częścią ciała, by nie ocknąć się po takiej odmowie
    > i nie otrzeźwieć z "wielkiej miłości".
    >
    Trzeba myśleć nieodpowiednią częścią ciała, by nie ocknąć się po takiej propozycji i nie otrzeźwieć z "wielkiej miłości". To działa w dwie strony. W tym przypadku ani propozycji, ani odmowy nie było, więc to tylko jałowe rozważania.
  • mamaaspiama 23.08.19, 21:04
    "Trzeba myśleć nieodpowiednią częścią ciała, by nie ocknąć się po takiej propozycji i nie otrzeźwieć z "wielkiej miłości""

    Poważnie? Uważasz za naganną chęć chronienia interesów swojego dziecka? W czym jest to sprzeczne z miłością do faceta?
    Czy wg Ciebie miłość oznacza ślepotę na realia?
    Jeśli facet obraziłby się za taką propozycję, to oznaczałoby wyłącznie to, że z jego strony to żadna miłość, ale czyste wyrachowanie. I gdyby zniknął z życia pani, tym lepiej dla niej i jej dziecka.
  • matacznik 24.08.19, 08:50
    mamaaspiama napisała:

    > Uważasz za naganną chęć chronienia interesów swojego dziecka?
    >
    Cudzym kosztem? Nie, nie za naganną. Ale na miejscu osoby, której kosztem ma się to odbywać, za przyczynek do rozluźnienia lub zaniechania kontaktów.

    > W czym jest to sprzeczne z miłością do faceta?
    >
    Wprowadza nierównowagę do związku. Ona będzie po nim dziedziczyć, on po niej nie.

    > Czy wg Ciebie miłość oznacza ślepotę na realia?
    >
    Przeciwnie. Stąd mój komentarz.

    > Jeśli facet obraziłby się za taką propozycję, to oznaczałoby wyłącznie to, że z
    > jego strony to żadna miłość, ale czyste wyrachowanie.
    >
    Jeśli kobieta złożyłaby taką propozycję, to oznaczałoby wyłącznie to, że z jej strony to żadna miłość, ale czyste wyrachowanie.

    > I gdyby zniknął z życia pani, tym lepiej dla niej i jej dziecka.
    >
    I wracamy do gdybania co by było, gdyby ktoś kiedyś coś tam zrobił, a ktoś inny na to w określony sposób zareagował, co się nijak w wątku nie stało.
  • sofia_87 24.08.19, 15:50
    Jakim cudzym kosztem, przeciez dla pana to żadna strata, najwyzej brak zysku.
    Nic też nie stoi na przeszkodzie aby pani w takiej sytuacji zrzekla się praw do dziedziczenia po mężu, no i mamy równowagę.
  • matacznik 24.08.19, 18:04
    sofia_87 napisał(a):

    > Jakim cudzym kosztem, przeciez dla pana to żadna strata, najwyzej brak zysku.
    >
    Wchodząc z związek małżeński nabiera pewnych praw (oraz obowiązków). Rezygnacja z części tych praw bez rekompensaty jest stratą.

    > Nic też nie stoi na przeszkodzie aby pani w takiej sytuacji zrzekla się praw do
    > dziedziczenia po mężu, no i mamy równowagę.
    >
    Tak, wtedy byłaby równowaga. Jeśliby oboje tego chcieli, mogli to zrobić. Nie zrobili.
  • sofia_87 24.08.19, 18:08
    I to był błąd pani, że o to nie zadbała i pozwoliła aby obcy facet okradł jej dziecko z majątku ojca
  • matacznik 24.08.19, 18:37
    sofia_87 napisał(a):

    > I to był błąd pani, że o to nie zadbała
    >
    To jest typowe działanie. Taka jest domyślna norma prawna. Mało kto, wchodząc w nowy związek małżeński a mając dzieci z poprzedniego związku i jakiś majątek, oczekuje od kandydata na współmałżonka zrzeczenia się prawa do dziedziczenia. Widocznie wszyscy popełniają ten sam błąd.

    > i pozwoliła aby obcy facet okradł jej dziecko z majątku ojca
    >
    Absurdalne oszczerstwo.
  • sofia_87 24.08.19, 19:00
    Jednak coraz więcej osób wchodzacych w kolejny zwiazek właśnie tak postępuje, zwłaszcza gdy mają dzieci z wcześniejszych związkow. Dla mnie to absolutnie konieczne i wysmialabym ewentualnego kandydata na męża nr 2 gdyby nie zgodził się zrzec dziedziczenia po mnie. Rzecz jasna ja także bym się zrzekla praw do jego majątku.

    To nie jest oszczerstwo, a tym bardziej absurdalne. Majątek wypracował głównie pierwszy mąż pani i pewnie on się w grobie przewrócił widząc jak z powodu błędów jego żony, łapę na efektach jego pracy położył obcy facet.
    Tak, on okradł dziecko pani, wiedział skąd się wziął majątek, znal treść testamentu a pomimo tego wyciągnął ręce po to co mu się moralnie nie należało.
    Moja ciotka była taka bogata wdowa po pierwszym mężu, bogata nawet na warunki USA gdzie mieszkała, wyszła za mąż po raz drugi, dzieci nie miała, drugi mąż miał dwóch synów. Ciotka zadbała aby jej majątek nie trafił do jej męża i jego dzieci, zapisała go piątce dzieci swoich braci. W USA zachowkow nie ma, zresztą maz umarł wcześniej.
    Podobnie zrobiła moja siostra cioteczna, jak dostała ten ww spadek, to wymogla na mężu zrzeczenie się dziedziczenia; on ma córke z poprzedniego związku, a siostra nie chciała dopuścić do tego aby spadek jej dzieci został pomniejszony.
    Pani z wątku pewnie ufala, że mąż uszanuje jej wolę i nie okradnie jej dziecka. To nauczka dla wszystkich w kolejnych związkach żeby lepiej i najlepiej z prawnikiem, zabezpieczyli własne dzieci
  • matacznik 24.08.19, 19:37
    sofia_87 napisał(a):

    > Jednak coraz więcej osób wchodzacych w kolejny zwiazek właśnie tak postępuje,
    > zwłaszcza gdy mają dzieci z wcześniejszych związkow.
    >
    Bądźmy szczerzy — żadne z nas nie ma żadnych danych na ten temat.
    Umowa zrzeczenia się spadku między małżonkami, którzy wszak mogą się jeszcze dorobić wspólnego majątku, wydaje się absurdalna.

    > Dla mnie to absolutnie konieczne i wysmialabym ewentualnego kandydata
    > na męża nr 2 gdyby nie zgodził się zrzec dziedziczenia po mnie.
    >
    Albo on wyśmiałby Ciebie, słysząc taką propozycję. Tak czy siak — w omawianym przypadku nie było nawet propozycji, a co dopiero umowy.

    > Majątek wypracował głównie pierwszy mąż pani
    >
    Ale był to majątek wspólny i w połowie należał do pani, a po śmierci pana — w trzech czwartych.

    > pewnie on się w grobie przewrócił widząc jak z powodu błędów
    > jego żony, łapę na efektach jego pracy położył obcy facet.
    >
    Decyzji, nie błędów. Mamy o wiele za mało informacji, by jednoznacznie wyrokować, że błędem było niezawieranie umowy o zrzeczeniu się spadku, a nie np. pozostanie na wieki samotną wdową, piastunką majątku, który ma dostać dziecko.

    > Tak, on okradł dziecko pani,
    >
    On w tej całej sytuacji został pozbawiony połowy majątku, który w drodze dziedziczenia ustawowego by otrzymał. Tak, że ten.
  • sofia_87 24.08.19, 21:03
    Mój mąż akurat zajmuje się czymś innym, ale mamy wielu prawników wśród znajomych, więc trochę wiemy jak to wygląda.
    Jeśli ludzie dorobia się jeszcze wspólnego majątku to każde z nich jest właścicielem swojej połowy i tylko z nią zostaje po śmierci partnera.

    Dla mnie wzajemne zrzeczenie się dziedziczenia jest uczciwe gdy ludzie mają już jakiś dorobek o dzieci z poprzednich związków.
    Jeśli pan by wysmial moja propozycje, to super, przynajmniej nie tracilabym z nim więcej czasu.

    Błędów. Pani miała obowiązek zabezpieczyć dziecko i przekazać mu majątek po jego ojcu.
    Nie musiała pozostawać samotna, mogla żyć w konkubinacie, podpisać stosowne dokumenty albo wybrać kogoś lepszego niż chciwy golodupiec

    Panu w tej sytuacji nie powinno się nic należeć, a pani zamiast testamentu powinna podpisać z dzieckiem umowę dożywocia
  • matacznik 25.08.19, 07:05
    sofia_87 napisał(a):

    > Jeśli ludzie dorobia się jeszcze wspólnego majątku to każde z nich jest
    > właścicielem swojej połowy i tylko z nią zostaje po śmierci partnera.
    >
    To oczywiste. Ale standardowo w drodze dziedziczenia staje się jeszcze właścicielem połowy majątku współmałżonka. Więc umowa o zrzeczenie się spadku jest dla osoby zrzekającej się niekorzystna.

    > Jeśli pan by wysmial moja propozycje, to super, przynajmniej nie tracilabym
    > z nim więcej czasu.
    >
    Ani on z Tobą. Ale — powtórzę do znudzenia — to nie ten przypadek.

    > Błędów. Pani miała obowiązek zabezpieczyć dziecko i przekazać mu majątek po jeg
    > o ojcu.
    >
    I tak się stało. Dziecko dostało cały należny majątek po ojcu. A potem dostało więcej niż standardowo należna część majątku po matce, w skład którego wchodziła JEJ (matki) część majątku po ojcu, z którą matka mogła zrobić co chciała, chociażby przehulać albo — no właśnie — obciążyć zobowiązaniami prawnymi wynikającymi z drugiego małżeństwa. Bo matka nie jest wydmuszką do przekazywania majątku z pokolenia na pokolenie, tylko człowiekiem, który żyje, korzysta z majątku, podejmuje decyzje i ponosi ich konsekwencje. Wystąpienie niepożądanych konsekwencji nie oznacza, że cała decyzja była błędem.

    > Nie musiała pozostawać samotna, mogla żyć w konkubinacie, podpisać stosowne
    > dokumenty albo wybrać kogoś lepszego niż chciwy golodupiec
    >
    Tylko do konkubinatu i stosownych dokumentów potrzebna jest wola dwóch stron. A pani wybrała (i znalazła chętną drugą stronę) zwykłe małżeństwo, z prawami i obowiązkami. Wybrała układ, w którym (między innymi) żadna ze stron nie może się z dnia na dzień wymiksować z opieki, ale też powstają pewne zależności spadkowe.
  • sofia_87 25.08.19, 09:30
    Umowa jest korzystna w momencie gdy obie strony wnoszą coś do małżeństwa, wtedy każdy myslacy człowiek zabezpiecza swoje dzieci. Dla golodupca, który nie ma czego zabezpieczać utrata szansy na spadek po współmałżonku rzeczywiście jest niekorzystna.

    To ja powtórzę; nie zwiazalabym się z łowca posagow, a pan z jakimś majątkiem docenilby moja postawę, podobnie jak jego dzieci.
    Masz rację, to niestety nie ten przypadek, dlatego przez bezmyslnosc pani jej dziecko okradł obcy facet.
    Jak najbardziej powstanie niepożądanych konsekwencji oznacza, że decyzja była błędem, a konsekwencje tego błędu poniosla nie pani, a jej dziecko.
    Pozostaje także pytanie czy po panu, w razie jego śmierci przed żona było cokolwiek do dziedziczenia.
    Powtórzę; jeśli nie ma woli drugiej strony do podpisania umowy zrzeczenia się, to należy się jak najszybciej ewakuowac z takiego związku i dziękować losowi za to, że ukazał prawdziwe intencje pana (lub pani ).
    Pani spisujac testament pokazała jaka jest jej wola, może wierzyła w przyzwoitosc męża, pan okazał się zwykłym, obrzydliwym złodziejem. Szkoda tylko, że za błędy matki zaplacilo jej dziecko.
  • reinadelafiesta 23.08.19, 07:52
    Tt-tka
    "Albo zbyt niejasno napisalas, albo ktos cie wprowadzil w blad. To nie jest kwestia ladnie czy nieladnie, tylko bezprawnie - majatek odrebny, jak sama nazwa wskazuje, nie jest wspolny, tylko odrebny wlasnie. Nie daje wspolmalzonkowi prawa do dziedziczenia go z automatu, a aztem i do zachowku nie."

    Mylisz się, Tt-tko. Majątek odziedziczony po pierwszym mężu był majątkiem osobistym/odrębnym pani. Ale tylko za jej życia. Gdyby się rozwiodła z drugim mężem, to rzeczywiście mężczyzna nie miałby prawa do jej majątku uzyskanego przed ślubem z nim. Ale w momencie gdy zmarła- wszystko co pani miała - w tym majątek odrębny - weszło w skład masy spadkowej. I gdyby testamentu nie było, dziedziczyłoby dziecko pani i jej mąż - obydwoje. Tak więc w tym wypadku pan miał prawo wystąpic o zachowek wyliczony także od majatku odrębnego, bo on wchodził w skład masy spadkowej. I dostał go. Czy to jest sprawiedliwe?

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • tt-tka 23.08.19, 07:58
    Tak, juz przyznalam, ze sie pomylilam *skruszona mina*
    Mozna dyskutowac, czy "zgodnie z prawem" = "sprawiedliwie". Natomiast gdyby pani istotnie chciala wszystko lub lwia czesc tego, co posiadala, przekazac dziecku, mozna to zrobic zgodnie z prawem - np droga darowizny na dziecko przed slubem, z zastrzezeniem dozywotniej uzywalnosci dla siebie.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • reinadelafiesta 23.08.19, 08:20
    Tt-tka
    Tak, nasz wpisy się minęły.
    Widzisz, ale to już jest jednak szukanie obejścia przepisu. Bo niby dlaczego ktoś ma robić darowizny, zabezpieczać sobie dożywocie? Dlaczego nie może normalnie i po prostu, bez kombinowania, jak ominąć zachowek, rozdysponowac swojego majątku - zgodnie ze swoim życzeniem? Caly czas piszę w kontekście poprzedniego wątku, gdzie część wpisów była: "hurraa! Niech żyje zachowek! Jak to dobrze, że odbiera spadkodawcom możliwość zapisania komu się chce wszystkiego i przymusza do oddania części spadku spadkobiercom ustawowym"! Więc tutaj właśnie pytam, zgodnie z prawem, ale czy sprawiedliwie?

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • tt-tka 23.08.19, 08:33
    Reina, to nie jest szukanie obejscia przepisu, tylko skorzystanie z istniejacych i legalnych mozliwosci. I szczerze mowiac, gdyby miala jakis dorobek i dziecko, zalatwilabym sprawe przed slubem i uprzedzila o tym chetnego pana. Lowca posagowy odpadlby w przedbiegach sam z siebie.
    Inaczej traktuje malzenstwo, zwiazek dwojga doroslych osob, inaczej rodzicielstwo, poniewaz tam druga strona, dziecko, nie ma ani rownorzednej pozycji, ani mocy decyzyjnych przy wybieraniu sobie rodzicow. I tak, zachowka przyslugujacego dziecku bede bronic do krwi ostatniej. Uwazam go za sprawiedliwy.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • araceli 23.08.19, 08:57
    tt-tka napisała:
    > Inaczej traktuje malzenstwo, zwiazek dwojga doroslych osob, inaczej rodzicielst
    > wo, poniewaz tam druga strona, dziecko, nie ma ani rownorzednej pozycji, ani mo
    > cy decyzyjnych przy wybieraniu sobie rodzicow. I tak, zachowka przyslugujacego
    > dziecku bede bronic do krwi ostatniej. Uwazam go za sprawiedliwy.

    Sprawiedliwy bo?

    Jeżeli rodzić dajmy na to jest zamożny, za życia dziecko wykształci, wyposaży na start w mieszkanie itd. to czemuż to nie miałby zapisać majątku w testamencie komu chce - np. jakiejś fundacji?

    A co z dziećmi, które gdzieś miały rodzica? Nie pomagały, nie opiekowały się?

    Automatyczny zachowek NIGDY nie jest sprawiedliwy.




    --
    - What if people try to corroborate all this information?
    - Don't worry. They won't.
  • tt-tka 23.08.19, 09:12
    araceli napisała:

    > tt-tka napisała:
    I tak, zachowka przysluguj
    > acego
    > > dziecku bede bronic do krwi ostatniej. Uwazam go za sprawiedliwy.
    >
    > Sprawiedliwy bo?

    Bo, mowiac wprost, dziecko sie na swiat nie prosilo. Powolujac je do zycia przyjmujemy na siebie zobowiazanie dozywotnie, np obowiazek wzajemnej pomocy, wspierania sie, alimentacji w potrzebie itp, okreslone przez KRiO. I o ile malzenstwo mozna zakonczyc, rodzicielstwa zakonczyc sie nie da.


    >
    > Jeżeli rodzić dajmy na to jest zamożny, za życia dziecko wykształci, wyposaży n
    > a start w mieszkanie itd. to czemuż to nie miałby zapisać majątku w testamencie
    > komu chce - np. jakiejś fundacji?

    Moze. Jesli wychowal dziecko tak, ze dziecko te decyzje zaakceptuje. I sa to wcale nie tak rzadkie przypadki, ze dziecko akceptuje taka decyzje - o ile dostalo od rodzica to wszystko, czego dziecku trzeba, a glownie milosc i poczucie bezpieczenstwa. Tam, gdzie tych dwoch elementow zabraklo, dziecko bedzie siegac po wszystko, co moze dostac choc posmiertnie.


    >
    > A co z dziećmi, które gdzieś miały rodzica? Nie pomagały, nie opiekowały się?

    Isznieje mozliwosc wydziedziczenia. Tak, wlasnie np za brak pomocy i opieki.


    >
    > Automatyczny zachowek NIGDY nie jest sprawiedliwy.

    Jest. Bo zbyt wielu rodzicow bylo sklonnych ufaworyzowac jedno z dzieci kosztem innych, przykladowo. Instytucja zachowku powstala jako ochrona slabszych.



    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • araceli 23.08.19, 09:17
    tt-tka napisała:
    > Moze. Jesli wychowal dziecko tak, ze dziecko te decyzje zaakceptuje.

    Pitu-pitu, sritu-sritu. Jak pojawiają się pieniądze, szczególnie duże to z ludzi wychodzi najgorsze.

    W sumie - po co prawo jak wszytko można oprzeć na "jak wychował z miłością to będzie ok" big_grin

    > Isznieje mozliwosc wydziedziczenia. Tak, wlasnie np za brak pomocy i opieki.

    Wydziedziczyć jest w PL ekstremalnie trudno.


    > > Automatyczny zachowek NIGDY nie jest sprawiedliwy.
    > Jest. Bo zbyt wielu rodzicow bylo sklonnych ufaworyzowac jedno z dzieci kosztem
    > innych, przykladowo. Instytucja zachowku powstala jako ochrona slabszych.

    No więc właśnie wtedy powinien działaś NIEAUTOMATYCZNY zachowek. Jeżeli jedno dziecko czuje się pokrzywdzone to idzie do sądu i udowadnia. Nie zawsze zachowek przysługuje słabszemu - patrz sytuacja z tego wątku.




    --
    - What if people try to corroborate all this information?
    - Don't worry. They won't.
  • reinadelafiesta 23.08.19, 09:18
    Tt-tka
    Rozumiem, że bohaterka wątku żle wychowała drugiego męża. Może miala za malo czasu. Druga sprawa: wydziedziczenie, to wcale nie taka łatwa sprawa, jak się wydaje.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • tt-tka 23.08.19, 09:37
    reinadelafiesta napisała:

    > Tt-tka
    > Rozumiem, że bohaterka wątku żle wychowała drugiego męża. Może miala za malo cz
    > asu. Druga sprawa: wydziedziczenie, to wcale nie taka łatwa sprawa, jak się wyd
    > aje.
    >

    Nie miala wychowywac meza, bo nie to jest celem malzenstwa. Jezeli wszystko, co miala, chciala przekazac synowi, nie powinna byla wychodzic za maz lub powinna byla dokonac darowizny na rzecz syna jeszcze przed slubem.

    Wydziedziczenie nie jest latwe - nikt nie obiecywal, ze bedzie latwo - ale jest mozliwe. O ile strona wydziedziczana spelnia warunki. Wydziedziczyc dlatego, ze "chce wszystko dla iksa" sie nie da - jezeli maz nie spelnial jej oczekiwan, latwiej sie rozwiesc (zachowujac swoj majatek odrebny bez przeszkod).



    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • araceli 23.08.19, 09:42
    tt-tka napisała:
    > Jezeli wszystko, comiala, chciala przekazac
    > synowi, nie powinna byla wychodzic za maz lub powinna
    > byla dokonac darowizny na rzecz syna jeszcze przed slubem.

    I jeszcze stanąć na głowie i zaklaskać uszami big_grin

    Ciężko jest ogarnąć, że jeżeli ludzie muszą wykonywać dziwne ruchy, żeby zabezpieczyć się przed prawem to to prawo wcale nie jest dobre?




    --
    Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
  • tt-tka 23.08.19, 09:50
    araceli napisała:

    > tt-tka napisała:
    > > Jezeli wszystko, comiala, chciala przekazac
    > > synowi, nie powinna byla wychodzic za maz lub powinna
    > > byla dokonac darowizny na rzecz syna jeszcze przed slubem.
    >
    > I jeszcze stanąć na głowie i zaklaskać uszami big_grin
    >
    > Ciężko jest ogarnąć, że jeżeli ludzie muszą wykonywać dziwne ruchy, żeby zabezp
    > ieczyć się przed prawem to to prawo wcale nie jest dobre?

    Nie wziecie slubu, rozwod lub darowizna na rzecz syna to nie sa dziwne ruchy, tylko normalne procedury. Pani nie bronila sie przed prawem, tylko w trakcie trwania malzenstwa zdecydowala, ze chce caly majatek przekazac dziecku, czyli - zmienila przyjete reguly. jak sie zmienia reguly w trakcie gry, to tak, wygibasy moga byc konieczne i moga sie okazac niewystarczajace. Lepiej pomyslec zawczasu.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • araceli 23.08.19, 09:53
    tt-tka napisała:
    > Nie wziecie slubu, rozwod lub darowizna na rzecz syna to nie sa dziwne ruchy,
    > tylko normalne procedury.

    Nie - nie są normalne. Normalnym byłoby móc rozporządzać majątkiem wedle własnego uznania.

    Oczywiście dalej nie napisałaś jak darować np. fundusze inwestycyjne czy biznes dziecku z zapisaniem dożywocia big_grin




    --
    Emigrancka troska o ojczyznę:
    araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
    black_halo: Na zlosc tobie spale.
  • tt-tka 23.08.19, 09:59
    araceli napisała:

    > tt-tka napisała:
    > > Nie wziecie slubu, rozwod lub darowizna na rzecz syna to nie sa dziwne ru
    > chy,
    > > tylko normalne procedury.
    >
    > Nie - nie są normalne. Normalnym byłoby móc rozporządzać majątkiem wedle własne
    > go uznania.

    Mozna. Swoim. Malzenstwo te wylacznosc ogranicza. Rodzicielstwo tez.


    >
    > Oczywiście dalej nie napisałaś jak darować np. fundusze inwestycyjne czy biznes
    > dziecku z zapisaniem dożywocia big_grin

    A kto ci kaze miec fundusze inwestycyjne ? Mozesz wszystko, co masz, wsadzic na polise. ktorej beneficjentem jest dziecko, mozesz udzialy czy firme przepisac na dziecko (przed slubem) lub podarowac dziecku (j.w), mozesz nawet na nieletniego za zgoda sadu rodzinnego. Zastrzegajac sobie notarialnie dochody w okreslonej wysokosci. darowizna z dozywociem. Tylko o tym sie mysli i to robi w pore.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • araceli 23.08.19, 10:04
    tt-tka napisała:
    > A kto ci kaze miec fundusze inwestycyjne ?

    Przedmówczyni ma rację - 'niech wyjdzie za maż i urodzi drugie dziecko'.


    Po co stanowić dobre prawo, skoro można się namęczyć, żeby złe prawo OBEJŚĆ. <facepalm>



    --
    Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
  • reinadelafiesta 23.08.19, 09:49
    Tt-tka
    "Jezeli wszystko, co miala, chciala przekazac synowi, nie powinna byla wychodzic za maz lub powinna byla dokonac darowizny na rzecz syna jeszcze przed slubem."
    I uważasz, że to dobre prawo, które stawia kogoś w takiej sytuacji? Albo nie będziesz móc dysponować swobodnie majątkiem na wypadek swojej śmierci, albo nie zmieniaj stanu cywilnego? No, ewentualnie szukaj jakichś przepisów, ktore pozwolą ci ten problem ominąć? I oddaj jeszcze za życia komuś swój majątek? Pytam, co z polisami, oszczednosciami, akcjami itp. Masz jakiś paragraf na ominiecie tego?
    Dzielą nas w tej kwestii różnice nie o pokonania. Dla mnie to jakiś absurd i raczej zdania nie zmienię.
    P.S. Nie wiem czemu, ale przypomniala mi się B.Mazurek, która kiedyś na zarzut, ze 500plus biorą nawet bogaci z dwójką dzieci, a samotne, niezamożne matki na jedno dziecko nie, odpowiedziala: to niech wyjdą za mąż i zrobią sobie drugie dziecko. Taki był sens. No,można i tak, to też przecież zgodne z prawem.


    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • reinadelafiesta 23.08.19, 09:14
    Nie zgodzę się, Tt-tko. Jeśli nie mogę wprost przeprowadzic swojej woli dotyczącej mojego i tylko mojego majątku i muszę szukac sposobów - co z tego, że legalnych- to to jest obchodzenie przepisów. Sama powiedziałaś o tym, że majątek to nie tylko nieruchomości. A co z innymi składnikami majątku?

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • araceli 23.08.19, 08:59
    tt-tka napisała:
    > mozna to zrobic zgodnie z prawem - np droga darowizny na dziecko przed slube
    > m, z zastrzezeniem dozywotniej uzywalnosci dla siebie.


    Jasne - ustanowić dożywocie na funduszach inwestycyjnych albo biznesie... oh wait! wink



    --
    Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
  • araceli 23.08.19, 07:56
    Instytucja zachowku w wersji 'z automatu się należy' jest z gruntu niesprawiedliwa.

    --
    Emigrancka troska o ojczyznę:
    araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
    black_halo: Na zlosc tobie spale.
  • mauricella 23.08.19, 08:18
    Na wszelki wypadek informuje, ze jezeli jestes malzonka i dorabiasz sie z mezem majatku ( np mieszkania, domu, firmy - cokolwiek) i nie macie dzieci, to gdy na skutek nieszczesliwego zbiegu okolicznosci maz przeniesie sie na lono Abrahama to :

    Wtedy, gdy spadkodawca nie pozostawił żadnych zstępnych, tj. dzieci, wnuków itd. rodzice spadkodawcy dziedziczą według przepisów ustawy
    udział spadkowy małżonka spadkodawcy wynosi zawsze połowę spadku, jeżeli dziedziczy on w zbiegu bądź z rodzicami spadkodawcy, bądź z rodzeństwem spadkodawcy, bądź i z jedenym z rodziców, i z rodzeństwem. Dopiero gdy brak rodziców i rodzeństwa (oraz jego zstępnych) cały spadek przypada małżonkowi.

    Czyli:
    Bedziecie ukochanym tesciom i reszcie rodziny musieli zaplacic w gotowce ¼ wartosci mieszkania , jezeli maz pozostawil testament na wasza korzysc lub splacic polowe wartosci np waszego domu, jezeli testamentu nie ma.
  • reinadelafiesta 23.08.19, 08:56
    Mauricella
    Ale tego już niektóre ematki nie widzą, im się wydaje, ze ten zachowek to tylko dla dziecka. A tu figa. Ale jakby teściom np.mialy spłacić zachowek za część mieszkania (w końcu nie każdy ma dzieci), to byłby płacz, że ale jak to?! To niesprawiedliwe!

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • tt-tka 23.08.19, 09:15
    reinadelafiesta napisała:

    > Mauricella
    > Ale tego już niektóre ematki nie widzą, im się wydaje, ze ten zachowek to tylko
    > dla dziecka. A tu figa. Ale jakby teściom np.mialy spłacić zachowek za część
    > mieszkania (w końcu nie każdy ma dzieci), to byłby płacz, że ale jak to?! To n
    > iesprawiedliwe!
    >

    Z gory zakladasz, ze tak by bylo ? Ja nie uwazam tego za niesprawiedliwe.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • araceli 23.08.19, 09:20
    tt-tka napisała:
    > Z gory zakladasz, ze tak by bylo ? Ja nie uwazam tego za niesprawiedliwe.

    Uważać to sobie możesz wszystko - sytuacje są różne. Dlatego właśnie zachowej nie powinien być automatyczny.

    Dajmy na to bogatą rodzinę, z której syn żeni się z kobietą nieakceptowaną przez teściów. Syn nie dostaje nic - wszystkiego dorabia się z żoną. Pan ginie w wypadku a bogaci teściowie dochodzą zachowku od biednej synowej. Sprawiedliwe? Rili?



    --
    Gdzie wszyscy myślą tak samo - nikt nie myśli zbyt wiele.
  • tt-tka 23.08.19, 09:31
    araceli napisała:

    > tt-tka napisała:
    > > Z gory zakladasz, ze tak by bylo ? Ja nie uwazam tego za niesprawiedliwe.
    >

    > Dajmy na to bogatą rodzinę, z której syn żeni się z kobietą nieakceptowaną prze
    > z teściów. Syn nie dostaje nic - wszystkiego dorabia się z żoną. Pan ginie w wy
    > padku a bogaci teściowie dochodzą zachowku od biednej synowej. Sprawiedliwe? Ri
    > li?

    Rili. Jezeli synowa taka biedna, to nie ma czego od niej dochodzic. Jezeli dorobila sie czegos razem z mezem, to zasady dziedziczenia znala.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • araceli 23.08.19, 09:36
    tt-tka napisała:
    > Rili. Jezeli synowa taka biedna, to nie ma czego od niej dochodzic. Jezeli doro
    > bila sie czegos razem z mezem, to zasady dziedziczenia znala.

    Mogli się dorobić np. małej kawalerki. I teraz, żeby spłacić bogatych teściów musi ją sprzedać i pójść na ulicę. Uważasz, że to ok?

    Pytanie było o rzekomą SPRAWIEDLIWOŚĆ zasad a nie "czy pani zasady znała". Znała - nie miała szans się przed nim zabezpieczyć.

    Napisz wprost - wyrzucenie synowej na bruk przez bogatych teściów jest SPRAWIEDLIWE. No dalej - napisz to smile



    --
    Emigrancka troska o ojczyznę:
    araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
    black_halo: Na zlosc tobie spale.
  • reinadelafiesta 23.08.19, 09:58
    Tt_tka
    To ja dopiszę. Pan z mojego wątku ma też dziecko z pierwszego małżeństwa. Po jego śmierci, to ono otrzyma jego majątek. Szkoda, że nie wypracowany przez własnego ojca, tylko przez jego poprzednika i zmarłą żonę. Osoby absolutnie obce dla dziecka pana. Odziedziczy majątek w części odebrany pierwszemu dziecku dzięki wspaniałej instytucji zachowka. No to poproszę śladem @araceli: napisz Tt-tko, że to jest sprawiedliwe.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • tt-tka 23.08.19, 10:05
    reinadelafiesta napisała:

    > Tt_tka
    > To ja dopiszę. Pan z mojego wątku ma też dziecko z pierwszego małżeństwa. Po je
    > go śmierci, to ono otrzyma jego majątek. Szkoda, że nie wypracowany przez wła
    > snego ojca, tylko przez jego poprzednika i zmarłą żonę. Osoby absolutnie obce
    > dla dziecka pana. Odziedziczy majątek w części odebrany pierwszemu dziecku dzię
    > ki wspaniałej instytucji zachowka. No to poproszę śladem @araceli: napisz Tt-tk
    > o, że to jest sprawiedliwe.
    >

    Tak, jest sprawiedliwe. Nie da sie miec korzysci z malzenstwa bez kosztow malzenstwa. Pani miala korzysci, pani zdecydowala sie za te korzysci zaplacic biorac slub. Dziedzictwo dziecka po jego ojcu pozostalo w calosci przy dziecku, a dziedzictwo po matce zostalo uszczuplone przez decyzje matki.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • reinadelafiesta 23.08.19, 10:24
    Tt- tka
    "Dziedzictwo dziecka po jego ojcu pozostalo w calosci przy dziecku, a dziedzictwo po matce zostalo uszczuplone przez decyzje matki."
    Nie prawda, caly czas nie rozumiesz. Matka odziedziczyła majątek po pierwszym mężu. Czyli miała swoją cześć i część pierwszego męża. Sprawiedliwie byłoby, gdyby ich wspólne dziecko otrzymało po nich c a ł y ten majątek. Pani byłaby w tym wypadku tylko "pośrednikiem", jeśli tak mogę powiedzieć, w przekazaniu majątku po ojcu. Ale tak się nie stało, ponieważ drugi mąż wystąpił o zachowek. A ten jest liczony od c a ł o ś c i. masy majątkowej po pani. Czyli od jej czesci wypracowanego majątku, ale też od tego, co sama odziedziczyla po pierwszym mężu. Więc już w jakiejś części to pierwsze dziecko po swoim ojcu pieniedzy nie otrzyma.. Jakby tego bylo malo, to ten zachowek w przyszlości, po śmierci drugiego męża przejdzie na jego dziecko z poprzedniego małżeństwa. Jak dla Ciebie to sprawiedliwe, to mamy różne pojęcie sprawiedliwości..

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • a1ma 23.08.19, 10:31
    reinadelafiesta napisała:

    > Tt- tka
    > "Dziedzictwo dziecka po jego ojcu pozostalo w calosci przy dziecku, a dziedzict
    > wo po matce zostalo uszczuplone przez decyzje matki."
    > Nie prawda, caly czas nie rozumiesz. Matka odziedziczyła majątek po pierwszym m
    > ężu. Czyli miała swoją cześć i część pierwszego męża.

    Ich WSPÓLNY majątek został podzielony po śmierci pierwszego męża: 1/2 majątku była jej (więc tu nie ma nic do dzielenia), 1/2 podzielona: 1/4 dla niej, 1/4 dla dziecka. Dziecko odziedziczyło swoją część majątku po ojcu, czyli 1/4 majątku rodziców. Czyli dokładnie tyle, ile mu się prawnie należało.

    Teraz te 3/4 majątku pierwszego małżeństwa, którymi dysponowała pani, zostało podzielone: 3/4 z 3/4 dla dziecka i 1/4 z 3/4 dla drugiego męża (zachowek). Czyli jeśli poczatkowy wspólny majątek wynosił powiedzmy 1 mln złotych, to drugi mąż odziedziczył 187k złotych, dziecko ponad 800k. Całkiem sprawiedliwy podział, jak na mój gust.

    --
    Life is too short to remove usb safely.
  • reinadelafiesta 23.08.19, 10:57
    A1ma
    Może gdybym byla drugim mężem albo jego dzieckiem tez bym tak myślała. Rzecz w tym, że ani pierwszy mąż ani żona nie chcieli przeznaczac swoich zarobionych pieniedzy na drugiego męża, tylko na swoje dziecko.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • krypteia 23.08.19, 11:07
    reinadelafiesta napisała:

    > A1ma
    > Może gdybym byla drugim mężem albo jego dzieckiem tez bym tak myślała. Rzecz
    > w tym, że ani pierwszy mąż ani żona nie chcieli przeznaczac swoich zarobionych
    > pieniedzy na drugiego męża, tylko na swoje dziecko.

    pani mogła poczytać o prawie spadkowym zanim napisała testament, dowiedziałaby się że istnieje coś takiego jak zachowek
  • araceli 23.08.19, 11:09
    krypteia napisała:
    > pani mogła poczytać o prawie spadkowym zanim napisała testament, dowiedziałaby
    > się że istnieje coś takiego jak zachowek

    A to przeczytanie i dowiedzenie się o zachowku sprawia, że przestaje on istnieć? big_grin




    --
    Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
  • a1ma 23.08.19, 11:55
    krypteia napisała:

    > reinadelafiesta napisała:
    >
    > > A1ma
    > > Może gdybym byla drugim mężem albo jego dzieckiem tez bym tak myślała.
    > Rzecz
    > > w tym, że ani pierwszy mąż ani żona nie chcieli przeznaczac swoich zarobi
    > onych
    > > pieniedzy na drugiego męża, tylko na swoje dziecko.
    >
    > pani mogła poczytać o prawie spadkowym zanim napisała testament, dowiedziałaby
    > się że istnieje coś takiego jak zachowek

    Chyba zanim wyszla drugi raz za mąż.
    Wychodząc za mąż musiała wiedzieć, z jakimi wiąże się to konsekwencjami. Gdyby jej drugi maż zmarł przed nią, to ona dziedziczyłaby jego majątek, nawet jeśli nie przyczyniła się do jego wypracowania, więc dlaczego on nie miałby dziedziczyć po niej?
    Małżeństwo wiąże się z konkretnymi zobowiązaniami, ale też z przywilejami - zakładam, że oboje wiedzieli, na co się piszą.

    --
    Chciał koniecznie mieć dziecko. Szukał w kapuście, śledził bociany, ale nie wpadł na to, żeby się ożenić.
  • reinadelafiesta 23.08.19, 12:04
    A1ma
    No więc po to chyba istnieje testament, żeby można było zapisać spadek komu się chce i co się chce?
    I ja np.wolalabym, zeby mi nikt tego prawa nie ograniczał. Bo to moje pieniądze i ja wiem lepiej, na co chciałabym je przeznaczyć. A instytucja zachowku niech zabezpiecza dzieci niepełnoletnie, niepełnosprawne, a nie każdego spadkobiercę ustawowego z automatu.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • a1ma 23.08.19, 12:13
    reinadelafiesta napisała:

    > A1ma
    > No więc po to chyba istnieje testament, żeby można było zapisać spadek komu si
    > ę chce i co się chce?
    > I ja np.wolalabym, zeby mi nikt tego prawa nie ograniczał. Bo to moje pieniądze
    > i ja wiem lepiej, na co chciałabym je przeznaczyć. A instytucja zachowku niech
    > zabezpiecza dzieci niepełnoletnie, niepełnosprawne, a nie każdego spadkobiercę
    > ustawowego z automatu.
    >

    Twoje "niech" jest mocno życzeniowe wink
    I pozwolę sobie się nie zgodzić, definicja spadkobierców ustawowych moim zdaniem całkiem zgrabnie obejmuje ludzi, którzy powinni uczestniczyć w podziale majątku zmarłego. I tak, wliczam w to równiez teściów w przypadku małżeństwa bezdzietnego. Uważam, że też im się należy zachowek.

    --
    What would you be if you were attached to another object by an incline plane, wrapped helically around an axis?
  • a1ma 23.08.19, 12:16
    Przy czym owszem, pieniądze są Twoje, ale co jeśli odziedziczyłas je po przodkach? i jeśli wolą tych przodków było, żeby majątek pozostał w rodzinie, czy w tej sytuacji moralnie jest go roztrwonić? wink

    --
    Life is too short to remove usb safely.
  • ingryd 23.08.19, 12:21
    twoim tokiem myslenia, zachowek nie nalezalby sie rowniez starym i schorowanym, niepracujacym wdowcom. niech zdychaja za plotem. dzieciatka moga zabrac wszystko;
    instytucja zachowku (prawo rzymskie) zostala instaurowana wlasnie po to zeby chronic wdowcow i dzieci przed pozostaniem bez srodkow do zycia.
  • reinadelafiesta 23.08.19, 12:26
    Ingryd
    Dlatego jestem zwolenniczką systemu alimentacyjnego, gdzie sąd podchodzi do kwestii indywidualnie. Wydaje mi się to znacznie sprawiedliwsze niż zachowek.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • tt-tka 23.08.19, 12:40
    reinadelafiesta napisała:

    > A1ma
    > No więc po to chyba istnieje testament, żeby można było zapisać spadek komu si
    > ę chce i co się chce?

    Owszem, po to, ALE mozesz dysponowac bez ograniczen swoja rozrzadzalna czescia. Prawo chroni prawa kodeksowych spadkobiercow.


    > I ja np.wolalabym, zeby mi nikt tego prawa nie ograniczał. Bo to moje pieniądze
    > i ja wiem lepiej, na co chciałabym je przeznaczyć.

    A twoi kodeksowi spadkobiercy moga byc innego zdania i co ty na to ? Albo tez moga stwierdzic, ze skoro ty nie masz obowiazkow wobec nich, oni nie maja ich wzgledem ciebie. I zyc zaczniemy w dziczy.





    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • sofia_87 24.08.19, 15:54
    Oboje mogli się wzajemnie zrzec dziedziczenia i byłoby sprawiedliwe.
    Ewentualnie gdyby pan się nie zgodził pani powinna podpisać z dzieckiem umowę dożywocia
  • sofia_87 24.08.19, 15:52
    Nie, sprawiedliwe byłoby jakby pan nie dziedziczyl nic, a dziecko całość.
    Szkoda, że pani nie pomyślała wcześniej i poślubiła coś takiego
  • a1ma 23.08.19, 10:25
    tt-tka napisała:

    > reinadelafiesta napisała:
    >
    > > Tt_tka
    > > To ja dopiszę. Pan z mojego wątku ma też dziecko z pierwszego małżeństwa.
    > Po je
    > > go śmierci, to ono otrzyma jego majątek. Szkoda, że nie wypracowany prz
    > ez wła
    > > snego ojca, tylko przez jego poprzednika i zmarłą żonę. Osoby absolutnie
    > obce
    > > dla dziecka pana. Odziedziczy majątek w części odebrany pierwszemu dzieck
    > u dzię
    > > ki wspaniałej instytucji zachowka. No to poproszę śladem @araceli: napisz
    > Tt-tk
    > > o, że to jest sprawiedliwe.
    > >
    >
    > Tak, jest sprawiedliwe. Nie da sie miec korzysci z malzenstwa bez kosztow malze
    > nstwa. Pani miala korzysci, pani zdecydowala sie za te korzysci zaplacic biorac
    > slub. Dziedzictwo dziecka po jego ojcu pozostalo w calosci przy dziecku, a dzi
    > edzictwo po matce zostalo uszczuplone przez decyzje matki.
    >
    >

    Zgadzam się w całej rozciągłości, nawet spisując testament - pani musiała zdawać sobie sprawę, że mężowi nalezy się zachowek. W sumie szkoda, że nie zapisała mu od razu 1/4 swojego majątku, oszczędziłaby wszystkim nieprzyjemności z dochodzeniem zachowku.

    Nie znamy szczegółów, ale z tego, co wiemy moim zdaniem jak najbardziej wynika, że drugiemu mężowi należy się zachowek. Wspólnie z żoną podejmowali decyzje życiowe, w tym finansowe i nie wiemy, jak wyglądałoby ich życie, gdyby żona nie dysponowała majątkiem. Może wtedy pan miałby motywację do wypracowania ich wspólnego dorobku, ale skoro nie było takiej potrzeby, to może postanowili WSPÓLNIE cieszyć się życiem i nie tracić czasu na ciężką pracę. A lata mijały. Pozbawienie współmałżonka prawa do dziedziczenia w sytuacji, kiedy małżeństwo jest zgodne, uważam za mocno nie w porządku.

    --
    Excuse me, explain to me an organizational system where a tray of flatware on a couch is valid?
  • reinadelafiesta 23.08.19, 10:35
    A1ma
    Nie no, na to nie wpadlam. Panu się moralnie należy zachowek, bo gdyby zona nie byla bogata, to on moze by swoj majątek wypracowal. A tak biduś nie mial motywacji. No co za wstrętna żona, tak mężowi własną kasą skrzydła podciąć!

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • a1ma 23.08.19, 10:41
    reinadelafiesta napisała:

    > A1ma
    > Nie no, na to nie wpadlam. Panu się moralnie należy zachowek, bo gdyby zona nie
    > byla bogata, to on moze by swoj majątek wypracowal. A tak biduś nie mial motyw
    > acji. No co za wstrętna żona, tak mężowi własną kasą skrzydła podciąć!
    >

    Nie zrozumiałaś chyba, co chciałam powiedzieć. Po co mieli się zaharowywać, tracić WSPÓLNY czas, nie korzystać z życia, skoro mieli pieniądze? Byli małżeństwem, więc wspólnie dysponowali majątkiem, na tym chyba polega między innymi małżeństwo? Czy może myślisz, że pani powinna leżeć sama na plażach na Seszelach, a pan harować od 8 do 20, bo to mająteo żony, nie jego. Myślisz, że ona po to za maż wychodziła, żeby sama na tych Seszelach lezeć?

    "Podcinać skrzydła" - wiesz, że gromadzenie majątku to nie musi być główny i jedyny cel życia?

    --
    Women, huh? Can't live with 'em; can't successfully refute their hypotheses.
  • reinadelafiesta 23.08.19, 11:01
    A1ma
    I jak rozumiem pan za mało krzystał za życia żony z tego majątku, jeszcze dziecku z pierwszego małżeństwa żony po jej śmierci nieco uszczknął. No, ale jak tutaj ktoś napisał, pewnie majątek pani był istotnym czynnikiem , który przekonał pana do małżeństwa. Już nie pytam dalej, czy to moralne.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • tt-tka 23.08.19, 12:50
    reinadelafiesta napisała:

    > A1ma
    > I jak rozumiem pan za mało krzystał za życia żony z tego majątku,

    Mozna zalozyc, ze pan tez jakas wartosc dodana w malzenstwo wniosl, nawet jesli nie byly to pieniadze. Chyba ze sugerujesz, ze pani poslubila go z czystej filantropii ?

    >jeszcze dzie
    > cku z pierwszego małżeństwa żony po jej śmierci nieco uszczknął.

    Dziecko dostalo spadek po ojcu i spadek po matce, ten drugi pomniejszony o zachowek dla jego ojczyma. zdziwisz sie, ale maz tez jest rodzina, nawet jesli to drugi czy kolejny maz.

    >No, ale jak
    > tutaj ktoś napisał, pewnie majątek pani był istotnym czynnikiem , który przekon
    > ał pana do małżeństwa. Już nie pytam dalej, czy to moralne.

    A dlaczego nie ? cos od siebie tez wniosl, inaczej pani nie mialaby powodu wiazac sie z nim.
    Rozne walory ludzie wnosza w zwiazek, pieniadze, intelekt, opiekunczosc, milosc - i rozne korzysci czerpia ze zwiazku.



    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • araceli 23.08.19, 10:09
    reinadelafiesta napisała:
    > Odziedziczy majątek w części odebrany pierwszemu dziecku dzię
    > ki wspaniałej instytucji zachowka. No to poproszę śladem @araceli: napisz Tt-tk
    > o, że to jest sprawiedliwe.

    Tt-ka sama się zapętliła. Pisze (całkiem słusznie) że instytucja zachowka ma chronić słabszych ale na podane przykłady, że wcale tak to nie działa robi dzikie wolty, wymyśla obejścia i argumentuje "no przecież wiedzieli, że tak jest".

    Skoro wymyślono prawo, które ma chronić słabszych i owo prawo tego nie robi to jest to ZŁE PRAWO. Koniec kropka.

    A wystarczyłoby, żeby zachowek nie był automatyczny. Jeżeli uważasz się za pokrzywdzonego - idź do sądku i sąd zachowek ci przyzna. Proste prawda?


    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • tt-tka 23.08.19, 10:19
    araceli napisała:



    > Tt-ka sama się zapętliła. Pisze (całkiem słusznie) że instytucja zachowka ma ch
    > ronić słabszych ale na podane przykłady, że wcale tak to nie działa robi dzikie
    > wolty, wymyśla obejścia i argumentuje "no przecież wiedzieli, że tak jest".

    Tt-tka sie nie zapetlila. W tym zwiazku pan byl strony slabsza, jako ubozszy.


    > Skoro wymyślono prawo, które ma chronić słabszych i owo prawo tego nie robi to
    > jest to ZŁE PRAWO. Koniec kropka.
    >
    > A wystarczyłoby, żeby zachowek nie był automatyczny. Jeżeli uważasz się za pokr
    > zywdzonego - idź do sądku i sąd zachowek ci przyzna. Proste prawda?

    Nie, nieproste. Praktyka sadowa dowodzi, ze nieproste.

    Lece do pracy, wiec tylko dopisze to, co w watku o ostatniej woli - prawo jest instytucja nadrzedna ponad naszymi chceniami, bo prawo reguluje zasady zycia spolecznego. Nigdy nie bedzie doskonale i nigdy nie zadowoli wszystkich, klasyczne "sad sadem, a sprawiedliwosc musi byc po naszej stronie", poniewaz nasze wyobrazenia, pragnienia i interesy niekoniecznie sa zbiezne, a bywaja wrecz sprzeczne. Niemniej - zapisy i zachowania jednostek nie moga stac ponad prawem. Tym istniejacym w danym miejscu i czasie. Mozna walczyc o zmiane prawa, ktore uwaza sie za niesprawiedliwe i niesluszne (potykajac sie z tymi, ktorzy uwazaja je za sprawiedliwe i sluszne), ale nie mozna oczekiwac, ze ktos wyzbedzie sie swoich praw, bo my tak chcemy.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • araceli 23.08.19, 10:28
    tt-tka napisała:
    > Tt-tka sie nie zapetlila. W tym zwiazku pan byl strony slabsza, jako ubozszy.

    W którym miejscy tt-ka przeczytała, że pan był uboższy?

    Podałam ci inny przykład, gdzie zachowek przysługiwał stronie bogatszej - napiszesz wprost, że to sprawiedliwe?


    > Lece do pracy, wiec tylko dopisze to, co w watku o ostatniej woli - prawo jest
    > instytucja nadrzedna ponad naszymi chceniami, bo prawo reguluje zasady zycia sp
    > olecznego.

    Czyli - prawo jest dobre, bo jest prawem. Jak kobietom prawo odmawiało posiadania majątku czy uczestniczenia w wyborach to było dobre bo "prawo reguluje zasady życia społecznego". Bo tak!


    Jakiż to prosty świat!





    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • tt-tka 23.08.19, 13:01
    araceli napisała:


    > W którym miejscy tt-ka przeczytała, że pan był uboższy?

    w tym, w ktorym reina twierdzi, ze pan nic nie mial i nic do malzenstwa nie wniosl, tylko zerowal na zonie tongue_out
    oraz po podziale majatku nadal jest ubozszy, bo zachowek to polowa tego, do czego mialby prawo. malzenstwo tworzy wspolnote, nie wiesz ?


    >
    > Podałam ci inny przykład, gdzie zachowek przysługiwał stronie bogatszej - napis
    > zesz wprost, że to sprawiedliwe?

    Tak. Bo kazda ze stron cos do zwiazku wnosi i cos z niego bierze. Kazde usytuowanie w rodzinie pociaga za soba pewne obowiazki i daje pewne prawa, a prawo spadkowe jest skutkiem tych zaleznosci.


    > Czyli - prawo jest dobre, bo jest prawem.

    Prawo ma m
    byc przestrzegane, bo jest prawem.

    >Jak kobietom prawo odmawiało posiadan
    > ia majątku czy uczestniczenia w wyborach to było dobre bo "prawo reguluje zasad
    > y życia społecznego". Bo tak!

    Bo tak. Te, ktore uwazaly, ze jest to prawo krzywdzace dla nich, m. in. moje przodkinie, walczyly o swoje/potomkin prawa majatkowe i wyborcze i pracowaly na rzecz zmian w prawie. Ty tez mozesz powalczyc. Choc sadze, ze liczba zainteresowanych utrzymaniem instytucji zachowku bedzie wieksza niz zainteresowanych jego zniesieniem i ze ochrona praw jest wazniejsza niz przywilej dowolnego dysponowania majatkiem. Ale probuj, probuj.



    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • araceli 23.08.19, 13:09
    tt-tka napisała:
    > w tym, w ktorym reina twierdzi, ze pan nic nie mial i nic do malzenstwa nie wni
    > osl, tylko zerowal na zonie tongue_out

    W poście startowym masz, że wspólnie nie dorobili się niczego.


    > oraz po podziale majatku nadal jest ubozszy, bo zachowek to polowa tego, do cze
    > go mialby prawo. malzenstwo tworzy wspolnote, nie wiesz ?

    Wspólne jest tylko to co wypracowano po ślubie. Gdyby małżeństwo się rozwiodło (nawet z winy pani) to pan nie miałby prawa do grosika z jej majątku przedślubnego. Taka to "wspólnota".


    > Tak. Bo kazda ze stron cos do zwiazku wnosi i cos z niego bierze. Kazde usytuow
    > anie w rodzinie pociaga za soba pewne obowiazki i daje pewne prawa, a prawo spa
    > dkowe jest skutkiem tych zaleznosci.

    Aha - wkład pana do małżeństwa biedna synowa ma spłacać bogatym teściom. Bo powstały 'zależności'. Tak bo tak! Zależności są ważniejsze niż sprawiedliwość. Masz fatalną moralność - niestety tacy ludzie też istnieją.



    > Bo tak. Te, ktore uwazaly, ze jest to prawo krzywdzace dla nich, m. in. moje pr
    > zodkinie, walczyly o swoje/potomkin prawa majatkowe i wyborcze i pracowaly na r
    > zecz zmian w prawie.

    Zmiany w prawie zawsze zaczynają się od stwierdzenia, że prawo jest złe. Jak widać - do tego trzeba posiadać minmalną moralność i trochę myśleć a to już rzadko spotykane.



    PS. Nie postulowałam zniesienia zachowku ale rozumiem, że na pewnym poziomie braku myślenia i zacietrzewienia nie da się tego ogarnąć.




    --
    Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
  • reinadelafiesta 23.08.19, 09:24
    Tt-tka
    W sumie zazdroszcze Ci tego optymizmu.
    A teraz Tt-tko powiedz mi, sprawiedliwa ta instytucja zachowku w stosunku do dziecka z mojego wątku była, czy nie? O tę moralność mi chodzi? Bo przecież prawo nie zostalo naruszone.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • tt-tka 23.08.19, 09:29
    Odpowiem, popierajac przedmowce - tak, sprawiedliwa. Takie sa skutki cywilnoprawne malzenstwa. I matka wychodzac za maz wiedziala o tym. Jezeli zmienila zdanie w trakcie trwania zwiazku, miala wyjscie tongue_out

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • araceli 23.08.19, 09:43
    tt-tka napisała:
    > Odpowiem, popierajac przedmowce - tak, sprawiedliwa.
    > Takie sa skutki cywilnoprawne malzenstwa.

    I dalej nie ogarniasz, że nie dyskutujemy o tym "jakie są skutki" tylko czy skutki te są sprawiedliwe?

    To, że coś jest JAKIEŚ nie czyni tego sprawiedliwym. Proste?




    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • morekac 23.08.19, 08:29
    >Pani przed śmiercią sporządziła testament zapisując wszystko swojemu dziecku z pierwszego małżeństwa.

    A mogła sporządzić darowiznę na rzecz dziecka, również przed ślubem.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • reinadelafiesta 23.08.19, 08:51
    Morekac
    Ale coś takiego może w przyszłości rodzić różne kłopoty i czasem nawet na drodze sądowej trzeba je rozwiązywać.
    Czy nie lepiej by było, zamiast kombinować i obchodzić prawo, po prostu zmienić przepisy o zachowku? Nie przyznawać go automatycznie? Bo czym innym jest zachowek dla nieletniego, chorego, a czym innym dla dorosłego człowieka. I nie tylko o jego wysokosć mi chodzi. Nie zawsze dzieci zajmują się rodzicami solidarnie, ale jak przychodzi do podziału majątku, to jest płacz, że rodzic rodzeństwu zapisał dom i żądania zachowku. Mało tu było takich wątków? I często ten zachowek dostają, mimo że palcem w bucie przy chorym rodzicu nie tknęli. Sprawiedliwe?

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • wbka2 23.08.19, 09:10
    ...ale to nie chodzi o sprawiedliwość: > dura lex sed lex<
  • araceli 23.08.19, 08:59
    morekac napisała:
    > A mogła sporządzić darowiznę na rzecz dziecka, również przed ślubem.


    Dlaczego wszyscy zakładają, że jak się mówi o majątku to są to z definicji nieruchomości?


    --
    Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
  • tt-tka 23.08.19, 09:03
    araceli napisała:

    > morekac napisała:
    > > A mogła sporządzić darowiznę na rzecz dziecka, również przed ślubem.
    >
    >
    > Dlaczego wszyscy zakładają, że jak się mówi o majątku to są to z definicji nier
    > uchomości?
    >
    >

    A czemu nieruchomosci ? To moga byc na przyklad lokaty, polisy, inne produkty bankowe...




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • araceli 23.08.19, 09:13
    tt-tka napisała:
    > A czemu nieruchomosci ? To moga byc na przyklad lokaty, polisy, inne produkty b
    > ankowe...


    No to napisz jak ustanowić na nich "dożywotniej używalności dla siebie" skoro takie rozwiązanie podsuwasz..


    --
    Emigrancka troska o ojczyznę:
    araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
    black_halo: Na zlosc tobie spale.
  • sofia_87 23.08.19, 09:49
    Albo podpisać z dzieckiem umowę dożywocia, zamiast testamentu
  • tylko.bez.hipokryzji 23.08.19, 09:10
    Zapewne ten argument był podniesiony już w tym innym wątku (nie czytałam) ale....
    Sprawiedliwość zachowku zależy od punktu widzenia. A punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
    Inaczej patrzy rodzica dziecka, którego majętny rodzic powtórnie wszedł w związek małżeński i ma kolejne dzieci , albo dorosłe dziecko, którego owdowiały/rozwiedziony majętny rodzic powtórnie się pobrał/ożenił i sporządził testament na korzyść nowego małżonka i jego rodziny.
    Mało takich historii, nawet tu opisanych?

  • tylko.bez.hipokryzji 23.08.19, 09:14
    Reasumując - pojęcie sprawiedliwości zachowku jest płynne, w zależności od tego, czy się ma go dostać czy oddać.
  • mauricella 23.08.19, 09:32
    jedno jest pewne; po przeczytaniu wpisow upewniam sie, ze administracyjne decyzje dotyczace naszego ( meza i mojego ) majatku jakie dokonalismy aby nasza wola po ew smierci jednego lub obojga z nas byla w 100 % uszanowana - byly sluszne.
    Nikt nie bedzie mial prawa do zachowku.
  • araceli 23.08.19, 09:44
    Podzielisz się tym sposobem?

    --
    Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
  • mauricella 23.08.19, 10:15
    poczytaj prawo o fundacjach smile
  • reinadelafiesta 23.08.19, 11:04
    Araceli
    Nie dla wszystkich, ale jest możliwość dziedziczenia według innych przepisów niż polskie, trzeba tylko to jasno zadeklarować.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • annajustyna 24.08.19, 09:11
    Jak to i niby dlaczego? Decydujące jest obywatelstwo testatora?
  • annajustyna 24.08.19, 09:13
    Natomiast w naszej historii majątek byłby chroniony przed drugim mężem tzw testamentem berlińskim. Tylko czy któryś z małżonków miał niemieckie obywatelstwo?
  • lauren6 23.08.19, 10:15
    Pani nie pomyślała. Przy takiej dysproporcji majątku albo podpisuje się intercyzę, albo żyje na kocią łapę.

    Co do samego zachowku: pominięcie męża- partnera życiowego - w testamencie jest dla mnie pewnym kosmosem. Pan miał pełne prawo, również moralne, wystąpić o zachowek.
  • mauricella 23.08.19, 10:21
    intercyza nie ma wplywu na dziedziczenie
  • jematkajakichmalo 23.08.19, 10:22
    "Czy to jest sprawidliwe?" Nie
    "Ale czy to ładnie dziecku zabierać coś, na co zapracował jego własny ojciec, do czego się w żaden sposób nie przyczyniło?" Nieladnie, ale prawo prawem i pani mogla pomyslec o tym wczesniej.

    --
    "Bosze, dziewczyno to tylko wszy!!!! Mogłabyś mieć raka trzustki to był by problem!" by zefirkowapola
  • iwles 23.08.19, 12:16

    niby w jaki sposób?
    wydziedziczyć męża, z którym zgodnie żyła przez lata ?


  • iwoniaw 26.08.19, 12:57
    Mogła nie wychodzić za mąż - decyzja o ślubie to m.in. zaakceptowanie faktu, że małżonek będzie dziedziczył po nas w razie czego przynajmniej do wysokości zachowku, niezależnie od naszych układów finansowych czy wspólnoty majątkowej bądź jej braku za życia. Z jakiegoś powodu wyszła za mąż, a nie żyła w wolnym związku, można więc domniemywać, że w małżeństwie dostrzegała jakieś korzyści, których byłaby pozbawiona bez ślubu. Ludzie się ekscytują cudzymi preferencjami łóżkowymi i często umyka im fakt, że usankcjonowanie związku poprzez małżeństwo ma na celu głównie zabezpieczenie pewnych praw obu stron, co niesie z sobą obowiązki. Pan mąż z postu z obowiązków się przez czas trwania małżeństwa, z tego co czytamy, wywiązywał, z jakiego powodu miałby więc być pozbawiony prawa do odziedziczenia po zmarłej żonie minimalnej gwarantowanej prawem części majątku?


    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • araceli 26.08.19, 19:55
    iwoniaw napisała:
    > Mogła nie wychodzić za mąż - decyzja o ślubie to m.in. zaakceptowanie faktu,

    Czyli znów - jest jak jest - nie ważne, czy sprawiedliwe czy nie - pogódź się z tym i kropka.

    Prawo rodzinne w PL JEST kiepskie, nielogiczne i niespójne. Gdyby pani się z panem rozwiodła (nawet przy jej winie) to pan by grosza z jej majątku przedślubnego nie zobaczył. Gdzie sens, gdzie logika?

    Prawo powinno istnieć PO COŚ - jeżeli nie spełnia tego PO COŚ to zamiast stwierdzać "jest jak jest - obejdź to prawo albo się pogódź" należy prawo ZMIENIĆ.







    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • anika772 23.08.19, 12:20
    Słusznie dostał, zgodnie z obowiązującym prawem.
    Wystarczyło nie wychodzić za pana i majątek byłby bezpieczny w rękach dziecka.
    Ignorantia iuris noce, niestety.
  • tylko.bez.hipokryzji 23.08.19, 12:27
    małżonka mogła się zrzec swojej części spadku na korzyć dziecka (po śmierci pierwszego męża) - wtedy dziecko już byłoby właścicielem połowy, a nie jednej czwartej.Czyli połowę po ojcu własnym by odziedziczyło.
    A swoją połową dysponować według własnej woli - wychodząc za mąż i skutkiem tego liczyć się z tym, że jej majątek odziedziczy również mąż. Albo będzie mu przysługiwał zachowek.
  • reinadelafiesta 23.08.19, 13:38
    Tylko bez hipokryzji.
    Oczywiście, nikt nie mówi że nie ma sposobów obejścia. Pytanie tylko dlaczego w ogóle trzeba to obchodzić? Może skoro prawo trzeba obchodzić to lepiej je zmienić.



    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • milamala 23.08.19, 13:57
    reinadelafiesta napisała:

    > Tylko bez hipokryzji.
    > Oczywiście, nikt nie mówi że nie ma sposobów obejścia. Pytanie tylko dlaczego w
    > ogóle trzeba to obchodzić? Może skoro prawo trzeba obchodzić to lepiej je zmie
    > nić.

    Prawo zabezpiecza prawa wlasciwych spadkobiercow biorac pod uwage, ze testamenty bywaja spisywane pod koniec zycia gdzie nie zawsze czlowiek wie co robi.
    Mialam taka sytuacje w rodzine, pewna ciocia cale zycie miala zamiast zapisac swoje mieszkanie pewnej bratanicy. Zameldowala ja tam i zawsze powtarzala, ze taka jest jej wola. Gdy bratanica miala 15 lat ciotka zaczela chorowac psychicznie. Po paru latach choroba przybrala na sile, inna sprytna bratanica kolo ciotki sie zakrecila i ostatecznie ciotka testament zmienila na rzecz drugiej bratanicy.
    Co bylo prawdziwa wola tej kobiety? Ja uwazam, ze byla nia chec, ktora wyrazala gdy jeszcze byla zdrowa na umysle. Drugi zapis byl juz efektem jej choroby i sprytu innej bratanicy.
    Takich przypadkow jest mnostwo, kiedy testamenty sa nagle a niespodziewanie zmieniane tuz przed smiercia na rzecz zupelnie dziwnych osob.
    Instytucja zachowku wspiera czesto bogu ducha winnych wydziedziczonych spadkobierow. Nie zostawia ich na lodzie.
    Jestem calym sercem i rozumem za istnieniem tego narzedzia.

    >
  • araceli 23.08.19, 14:02
    milamala napisała:
    > Prawo zabezpiecza prawa wlasciwych spadkobiercow biorac pod uwage, ze testament
    > y bywaja spisywane pod koniec zycia gdzie nie zawsze czlowiek wie co robi.
    > Mialam taka sytuacje w rodzine, pewna ciocia cale zycie miala zamiast zapisac s
    > woje mieszkanie pewnej bratanicy. Zameldowala ja tam i zawsze powtarzala, ze ta
    > ka jest jej wola. Gdy bratanica miala 15 lat ciotka zaczela chorowac psychiczni
    > e. Po paru latach choroba przybrala na sile, inna sprytna bratanica kolo ciotki
    > sie zakrecila i ostatecznie ciotka testament zmienila na rzecz drugiej bratani
    > cy.

    Przecież w tej sytuacji zachowek się nie należy więc w jakiż to sposób prawo kogokolwiek "zabezpieczyło"? big_grin




    --
    Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
  • milamala 23.08.19, 14:11
    Bosze, noz ww kieszenie sie otwiera. To byl przyklad na to , ze rozne dziwne rzeczy czesto sie ze starymi ludzmi dzieja i nie zawsze zpisywana w ostatniej chwili wola jest ich rzeczywista wola, ktora mieli jako zdrowi ludzie. Prawo zachowku zabezpiecza tych wydziedziczonych w wyniku choroby rodzica i sprytu kogos innego.
    Poza tym moim zdaniem zachowek sie nalezy. W tej sytuacji akurat bratanica zacchowku sie nie domagala. Ale prawnie obaj bracia po siostrze dziedzicza (a ze im sie zmarlo) to dziedzicza wszyscy potomkowie owych braci. Kazdy z tych potomkow mogl sie do sprytnej bratanicy o zachowek zwrocic.
  • araceli 23.08.19, 14:30
    milamala napisała:
    > To byl przyklad

    No i to był zły przykład.

    > Poza tym moim zdaniem zachowek sie nalezy.

    Twoim zdaniem to Moskwa może być stolicą USA ale w polskim prawie nie każdemu spadkobiercy ustawowemu przysługuje zachowek. Wystarczyłoby żebyś skorzystała z googla i sprawdziła to nie musiałabyś bełkotać "moim zdaniem to".


    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • annajustyna 24.08.19, 09:16
    Nie tylko w polskim...
  • milamala 24.08.19, 14:46
    araceli napisała:


    > No i to był zły przykład.

    Bo slabo bystra araceli tak powiedziala.
  • araceli 25.08.19, 13:07
    milamala napisała:
    > araceli napisała:
    > > No i to był zły przykład.
    >
    > Bo slabo bystra araceli tak powiedziala.

    Nie bo zaczynając do "Prawo zabezpiecza prawa wlasciwych spadkobiercow" podałaś przykład, że prawo właśnie NIE zabezpiecza. Logia trudna rzecz - niektórych przerasta.




    --
    - What if people try to corroborate all this information?
    - Don't worry. They won't.
  • milamala 25.08.19, 17:43
    Tych ktory prawa nie maja to nie zabezpiecza. Podalam przyklad, ze moze sie zdarzyc choroba psychiczna pod koniec zycia, ktora zmieni spadkobierce z prawowitego na jakiegos z ksiezyca. U mnie w rodzinie tak bylo, choroba psychiczna cioitki zmienila jej wole (mozna uznac, ze ta rzeczywista byla wyrazana podczas jej zdrowia). Takie przypadki sie zdarzaja. Gdy zdarza sie w w przypadku wlasciwego spadkobiercy, ktory bez powodu straci mozliwosc dziedzicczenia zachowek zabezpieczecza takiego spadkobierce

    Ligika trudna rzecz - niektorych przerasta.

    Jeszcze raz wytlumaczyc, czy 4 razy wystarczy zeby dotarlo nawet do tych ktorych dociera niewiele?
  • reinadelafiesta 23.08.19, 12:31
    Anika772
    Czyli wszyscy się zgadzają, że miała prawo wykluczyć męża: a to nie wychodząc za mąż w ogóle, a to przepisując dziecku majatek za życia, ustanawiajac dożywocie itp. I byłoby fajnie, tylko mogła pomyśleć. Tylko ja się pytam, dlaczego nie mogła tego zrobić normalnie i wprost, bez ucieknia się do takich sposobów?

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • anika772 23.08.19, 12:33
    Bo tak stanowi prawo. A może ona to wzięła pod uwagę, że mąż dostanie ten zachowek? Może nie miała nic przeciwko?
    Na marginesie, kto się opiekuje tym osieroconym dzieckiem?
  • araceli 23.08.19, 12:38
    anika772 napisała:
    > Bo tak stanowi prawo.

    Tak bo tak big_grin




    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • anika772 23.08.19, 12:43
    Ale o co ci chodzi, araceli?
  • araceli 23.08.19, 12:48
    anika772 napisała:
    > Ale o co ci chodzi, araceli?

    Mnie? O nic. Zauważam po prostu jak niewiele osób zdobywa się na refleksję dlaczego coś jest jakie jest, czy to co jest działa czy nie i czy nie powinno być zmienione. Ot po prostu - tak bo tak. Zero myślenia.




    --
    Gdzie wszyscy myślą tak samo - nikt nie myśli zbyt wiele.
  • milamala 23.08.19, 12:39
    anika772 napisała:

    > Bo tak stanowi prawo. A może ona to wzięła pod uwagę, że mąż dostanie ten zacho
    > wek? Może nie miała nic przeciwko?
    > Na marginesie, kto się opiekuje tym osieroconym dzieckiem?

    Wyglada na to, ze to ow maz niedojda dziecko wychowywal i byc moze dalej wychowuje.
  • reinadelafiesta 23.08.19, 13:24
    Milamala
    Kiedy matka wychodziła za mąż dziecko było praktycznie dorosłe, wkrótce po ślubie wyjechało na studia. Drugi mąż nie miał żadnych wychowawczych, ani finansowych obowiązków wobec niego. Ale rozumiem, że zamiast dopytać, jak było, wygodniej Ci puścić wodze fantazji i wymyślić bajkę która pasuje do Twoich wyobrażeń.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • milamala 23.08.19, 13:28
    Czemu wczesniej tego nie napisalas. To chyba dosc istotne w twojej historyjce. Nagle sie wyjasnienie pojawilo, zgodne z intenca przewodnia, wprost jak na zamowienie.
  • reinadelafiesta 23.08.19, 13:36
    Milamala
    A niby dlaczego? Od początku tej dyskusji, w tym i poprzednim wątku wychwalasz instytucję zachowku. To ja cały czas twierdzę że zachowek nie powinien być przyznawany automatycznie.Dla ciebie okoliczności nie mają żadnego znaczenia. Din skąd nagle teraz uważasz że to takie istotne? A nie pisałam bo nikt mnie o to nie pytał

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • milamala 23.08.19, 13:42
    reinadelafiesta napisała:

    > Milamala
    > A niby dlaczego? Od początku tej dyskusji, w tym i poprzednim wątku wychwalasz
    > instytucję zachowku.

    Wychwalam nie bez powodu, czytajac historie rowniez obecna coraz bardziej sie do nich przekonuje. Jesli wola zmarlej byloby zapisanie wszystkiego corce, to musiala byc poinformowana , ze zachowek sie nalezy. A jesli nie chciala go ostatniemu mezowi dac, to mogla to jeszcze za zycia zalatwic, swoja czesc odziedziczona po pierwszym mezu zapisac na corke jako darowizne. Przedmiotem spadku bylby tylko wspolnych dorobek z ostatnim malzonkiem. Nie zrobila tego, wiec swiadomie zaakceptowala zachowek jako rodzaj wsparcia swojego meza niedojdy, ktory pewnie nie byl zlym mezem, skoro zgodnie dozyla z nim do smierci. Jej wola zostala spelniona.
  • milamala 23.08.19, 13:47
    Dodam, ze prawnicy o zachowku mowia, przypomnialo mi, ze wspominala mi o tym ciotka, jak zapisywala komus tam swoje mieszkanie, to prawnik ja ostrzegal, ze zachowek sie nalezy. Ciotka zaakceptowala taka mozliwosc. Nie probowala tego uniknac podejmujac inne decyzje.

    Dlatego w przypadku ojca Piotrusia pana i jego corki rowniez zostala spelniona wola ojca. Ojciec doskonale wiedzial o instytucji zachowku nie nie podjal za zycia zadnych innych dzialan. Mogl w koncu juz za zycia poczynic darowizne na przyjaciela i w ten sposob zadysponowac majatkiem bez udzialu corki. Sa mozliwossci aby zachowku uniknac jak ktos bardzo chce tego uniknac. Wiekszoc jednak najwyrazniej wydziedziczajac prawnych spadkobiercow czuje jakis tam wyrzut i akceptuje zachowek.
  • reinadelafiesta 23.08.19, 13:50
    Milamala
    A może uwierzyła zapewnień o męża, że po jej śmierci uszanuję jej wolę, o zachowek nie wystąpi, skoro nie on zapracował na ten majątek. I że to dziecku należą się całe pieniądze. Możemy dyskutować że była głupia i naiwna, ale i taką wersję zdarzeń trzeba wziąć pod uwagę.
    jJa też po usłyszeniu tej historii też doszłam do pewnych wniosków odnośnie do zachowku. Mianowicie trzeba za życia notarialnie poprosić spadkobierców ustawowych o zrzeczenie się spadku w przyszłości. Może mało eleganckie, ale skuteczne.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • milamala 23.08.19, 14:00
    Musiala tak czy owak wiedziec, ze maz o zachowek wystapi i musiala sie liczyc z tym. Skoro nic nie zrobila to albo byla glupia (nikt na to nie ma wplywu) albo rzeczywiscie jakos tam chciala meza fajtlape wesprzec, ale mniej nizby mu sie naturalnei z urzedu nalezalo. Teraz tego nie wiemy. Wiemy jedno, o zachowku wiedziala i z sytuacji wynika, ze jednak na to swiadomie sie godzila.
  • tylko.bez.hipokryzji 23.08.19, 12:41
    Bo dura lex sed lex
    A to lex jest ustanowione by chronić słabszych. Np dzieci, których rodzic założył nową rodzinę z nowymi dziećmi...(Bardzo częsty przypdek).

    A jak ty byś sie zachowała, gdyby to tobie należał się zachowek? I nie, nie drobiazg - ale konkretna kwota?
    Moje podejrzenie graniczy z pewnością, że wtedy uważałabyś instytucję zachowku jako słuszną.

    Czyli punkt widzenia zależy od punktu siedzenia...
  • tylko.bez.hipokryzji 23.08.19, 12:43
    No i jeszcze jedno - jeżeli matka zapisałaby swój majątek nie dziecku, nie mężowi (drugiemu) a osobie trzeciej typu przyjacióka/fundacja/organizacja kościelna/itp itd czy uznałabyś, że należy ci się zachowek? Bo tak by było sprawiedliwie?
  • reinadelafiesta 23.08.19, 13:08
    Tylko.bez.hipokryzji
    Otóż mylisz się, nie każdy zmienia poglądy jak chorągiewka na wietrze. Nie ubiegałabym się o majątek, niezależnie od tego, komu zostałby zapisany. Powiem więcej: całkowicie zrzekłam się z mojej części spadku po matce i oddałam ją siostrze. Bo nie o pieniądze i majątek chodzi tylko o prawo do dysponowania swoimi rzeczami. Mój majątek wypracowałam sama i nie chciałabym żeby ktokolwiek o nim decydował. Rozumiem że inni mają inaczej, ich prawo. Ja tylko przedstawiłam swoją opinię. Nikt się z nią zgadzać nie musi.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • milamala 23.08.19, 13:37
    Tak czy owak w momencie smierci ojca, jego dziecko dziedziczy czesc majatku. Wiec zona nie mogla dysponowac caloscia wspolnego majatku tylko jego czescia. I skoro nie uregulowala sprawy (co tez wydaje sie byc dziwne, skoro zapisala majatek corce w obecnosci prawnika, to ten jej chyba musial powiedziec, ze zachowek mezowi sie nalezy i wtedy moglaby to uregulowac inaczej - jakby chciala). Wyglada na to, ze pani miala swiadomosc, ze z jej czesci majatku po pierwszym mezu, drugi jednak zachowek dostanie. Moze sie na to zgadzala, bo pan choc niedojda to dobrym mezem jednak byl i ja np. wspieral tak jak ona tego potrzebowala.
    Corka wyplaci zachowek nie z czesci wlasnej otrzymanej po ojcu a z czesci odziedziczonej po matce, i prawdopodobnie matka miala swiadomosc, ze tak bedzie i jej to nie przeszkadzalo. Zatem w tej sytuacji zachowek poza tym, ze prawnie rowniez moralnie sie ostatniemu mezowi nalezy.
    Dorosla corka nie wyplaca go bowiem z wlasnej kieszeni z wlasnych pieniedzy odziedziczonych po ojcu, tylko tych , ktore odziedziczyla bezposrednio po matce. A matka musiala o zachowku wiedziec i sie na to zgodzic. Moze tez chciala wesprzec dobrego choc niedojde meza choc z mniejszym zakresie niz przewidywalo by to prawo bez zapisu na corke.
  • tylko.bez.hipokryzji 23.08.19, 13:38
    No to zachowałaś się szlachetnie. Ale wierz mi, jesteś w zdecydowanej mniejszości. Na ematce również, ematka w 99% będzie też walczyć co się słusznie należy, to się należy.

    Ale...
    Bo nie o pieniądze i majątek chodzi tylko o prawo do dysponowania swoimi rzeczami. Mój majątek wypracowałam sama i nie chciałabym żeby ktokolwiek o nim decydował.

    Tu trochę sama sobie przeczysz.
    Bo matka też wypracowała (wespól z pierwszym mężem) pewnien maąjtek.
    I skąd masz pewność, że matka wychodząC o raz drugi za mąż i pisząC testament nie myślała o zachowku dla drugiego męża. Może tak właśnie chciała? To był jej majątek. I jej wola. Zawarcie małżeństwa niesie za sobą skutki prawne. Nien tylko wspólne rozliczanie pitów, czy możliwość dowiedzenia się o stan zdrowia wsółmałżonka będącego w szpitalu.
    A może nie pomyślała o tym? Niestety, nieznajomość prawa nie jest wytłumaczeniem, żeby go nie przestrzegać.
    Myślę, że gdyby chciała "wydziedziczyć" drugiego męża, to by jednak zrzekła się 1/4 majątku po pierwszym mężu na korzyść dziecka. I inaczej postąpiła już za życia ze swoim majątkiem.
    Masz 100 procentową pewność, że matka nie myślała o zachowku? To był jej majątek i to ona decydowała co z nim zrobić.
    Podejrzewam, że testament był spisany u notariusza. I nie wierzę, żeby notariusz nie poinformował jej o skutkach prawnych.



  • reinadelafiesta 23.08.19, 13:44
    Tylko bez hipokryzji
    A może uwierzyła zapewnieniom drugiego męża, że uszanuje jej wolę i nie będzie występować o zachowek? Mogło tak być?

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • milamala 23.08.19, 14:03
    reinadelafiesta napisała:

    > A może uwierzyła zapewnieniom drugiego męża, że uszanuje jej wolę i nie będzie
    > występować o zachowek? Mogło tak być?

    To jej blad. Nie wiemy. Ale skoro sie majatku takiego dorobila, to chyba nie byla jakas tepa dzida tylko troche rozumu miala. Wcale nie musiala fajtlapy prosic o zrzeczenie sie prawa do zachowku (mogloby byc jej niezrecznie) mogla zwyczajnie czesc swojego majatku po pierwszym mezu dac corce jako darowizne. Wiele mogla zrobic, a nic nie zrobila. Wiec raczej wiemy, ze zapewne jednak chciala fajtlapie troche dac.

  • araceli 23.08.19, 13:46
    tylko.bez.hipokryzji napisał(a):
    > No to zachowałaś się szlachetnie. Ale wierz mi, jesteś w zdecydowanej mniejszoś
    > ci. Na ematce również, ematka w 99% będzie też walczyć co się słusznie należy
    > , to się należy.

    No i prawo do "walki" powinno być - obecnie o zachowek się nie "walczy" - on przysługuje z automatu jak tylko się go chce.



    --
    Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
  • milamala 23.08.19, 13:49
    tylko.bez.hipokryzji napisał(a):

    > No to zachowałaś się szlachetnie

    Skad wiesz ze zachowala sie szlachetnie. Moze po prostu zachowala sie tak jak powinna, bez zadnych szlachetnosci w podtekscie. Teraz troche konfabuluje, ale wydaje mi sie, ze sioistra sie rodzicami zajmowala wiec moralnie sie jej nalezy bardziej niz dziecku, ktore takiej pomocy nie bylo albo nie chcialo zaoferowac.
  • reinadelafiesta 23.08.19, 14:03
    Milamala
    Wiesz co Ty jesteś niereformowalna. Albo ludziom zarzucasz że są trollami,albo że coś im się nagle i nieoczekiwanie pojawiło, jakieś nowe okoliczności, sugerując że coś zmyślają, teraz też ktoś napisał coś miłego, ale Ty oczywiście musisz to zanegować. Bez żadnych podstaw wysnułaś wniosek, że facet opiekował się dzieckiem, choć nic takiego nie zostało napisane ani nawet zasugerowane. Teraz też Ci się coś wydaje, że się rodzicami nie zajmowałam, zarzucasz mi że konfabuluję. Weź ty się nad sobą babo zastanów zanim Cię własna złość i wredota zadusi. A moja matka zmarła nagle i nikt nie musiał się nią opiekować. Nie wiem,czemu Ci to piszę, bo nie zasługujesz na żadne wyjaśnienia.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • milamala 23.08.19, 14:06
    Napisalam, ze nie wiem jaka byla sytuacja u ciebie. O co ci chodzi. Napisalam, ze moze nie chodzi o zadna szlachetnosc. Ludzie najczesciej zrzekaja sie prawa do zachowku bo czuja moralnie, ze sie im nie nalezy bo np. nie opiekowali sie rodzicami, a rodzenstwo owszem. To bardzo czesta sytuacja. Nie ma w tym nic zlego.
    Ja z raci odleglosci tez opiekowalam sie rodzicami jedynie wakacyjnie. Reszta zajmowala sie siostra. Zdarza sie. Nie czuje wyrzutow sumienia, ze nie przenioslam sie na ten czas do Polski.
  • reinadelafiesta 23.08.19, 14:22
    Milamala
    "Ludzie najczesciej zrzekaja sie prawa do zachowku bo czuja moralnie, że im się nie należy"
    To w końcu zachowek się należy, koniec kropka, czy jednak jego wzięcie może być niemoralne?
    A ja zrzekłam się spadku, nie zachowku
    Tak dla ścisłości.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • milamala 24.08.19, 14:48
    reinadelafiesta napisała:

    > A ja zrzekłam się spadku, nie zachowku
    > Tak dla ścisłości.

    Tak czy owak, czlowiek zrzeka sie z racji jakis bardzo racjonaolnych przyczyn. Moralnie czuje, ze mu sie z jakis przyczyn nie nalezy. Kazdy to ustala we wlasnym sumieniu. Nie ma w tym nic dobrego ani zlego. To po prostu osobista decyzja.
  • reinadelafiesta 24.08.19, 18:50
    Milamala
    "Moralnie czuje, ze mu sie z jakis przyczyn nie nalezy." I znowu oceniasz, nie mając żadnych podstaw, że pewnie moralnie coś komuś się nie należy. Niczego moralnie nie czułam. Pieniądze mi się jak najbardziej należały, nie było żadnych etycznych czy innych powodów, dla których miałabym z nich rezygnować. A że zrezygnowałam? Mnie te pieniadze nie były potrzebne i mogłam się bez nich obyć, siostrze się przydały bardziej.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • agonyaunt 23.08.19, 15:08
    Bo według polskich ustawodawców polski obywatel jest głupi, nierozsądny, omotany przez diabła i dlatego trzeba odgórnie zadbać, żeby można było podważyć każdą jego decyzję. Masz papiery dawcy organów, lekarz i tak będzie pytał bliskich, czy aby na pewno może ci coś wyciąć, bo jak to tak szanować wolę zmarłego. Chcesz zostawić swój dorobek człowiekowi, którego kochałeś całe życie i który cię wspierał jak własna matka z ojcem wywalili cię z domu po coming oucie, musisz kombinować, żeby rodzina nie położyła łapsk na twoim majątku. Chcesz się ubezpłodnić, bo piątka dzieci wystarczy, to nie możesz, bo ktoś kiedyś uznał, że wie lepiej co dla ciebie dobre. Mamy durne prawo i głupich ustawodawców, którzy nie potrafią albo nie chcą go zmienić.
  • milamala 24.08.19, 14:52
    agonyaunt napisała:

    > Bo według polskich ustawodawców polski obywatel jest głupi, nierozsądny, omotan
    > y przez diabła i dlatego trzeba odgórnie zadbać, żeby można było podważyć każdą
    > jego decyzję.

    Zachowek to nie jest polski wynalazek.

    cyt. "Masz papiery dawcy organów, lekarz i tak będzie pytał bliskich,
    > czy aby na pewno może ci coś wyciąć"

    Nie robi tego kazdy a jak robi to nie z mocy prawa, tylko wg. wlasnego sobie pojetego sumienia. Papiery dawcy organow z mocy prawa sa jasne i rodziny pytac lekarz nie musi i w swietle prawa nie bedzie mial zadnych nieprzyjemnosci.


  • milamala 23.08.19, 12:37
    Jak na moj gust, dorobek przed malzenswem to osobnyh dorobek malzonka, przynajmniej tak ciagle czytam w internetach. Ale przyznaje, ze sie na tym nie znam. I to pani mogla zapisac komu chciala, nawet pieskom. Do tego majatku jedynie corka ma dostep jako prawna spadkobierczyni. Nowy maz o ile pani tego prawnie nie zmienila nie ma z tym nic wspolnego. Dopiero dorobek wspolny jest przedmiotem rozwazan. I tak polowe zachowuje maz, druga solidarnie dziedzicza z corka. Jesli cala druga polowe pani zaapisala dziecku to maz jak najbardziej ma prawo z tej czesci domagac sie zachowku. Jak by nie bylo w koncu rowniez jego zarobionych wspolnie z pania pieniedzy.
  • araceli 23.08.19, 12:42
    milamala napisała:
    > Jak na moj gust, dorobek przed malzenswem to osobnyh dorobek malzonka, przynajm
    > niej tak ciagle czytam w internetach.

    Owszem - nie znasz się. A wystarczyło przeczytać ten wątek przed puszczeniem strumienia świadomości.




    --
    Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
  • milamala 23.08.19, 13:26

    > Owszem - nie znasz się. A wystarczyło przeczytać ten wątek przed puszczeniem st
    > rumienia świadomości.

    Ze szczegolnym uwzgledniem wystapien araceli, zrodla wszelkiej wiedzy i ... chamowatosci na dokladke.
  • tylko.bez.hipokryzji 23.08.19, 15:42
    Reininadelafiesta - opiszę Ci sytuację, którą znam z tutejszego forum i która dotyczy jednej z jej uczestniczek. I powiedz, czy w takiej sytuacji też nie powinno być zachowku?

    Rodzina z jednym dzieckiem. W pewnym momencie, gdy dziecko było małe - ojciec opuszcza rodzinę i zakłada nową. pojawiają się nowe dzieci, o stosunkowo małej różnicy wieku między nimi, a pierwszym dzieckiem.
    Pierwsze dziecko zostaje z matką, która bogata nie jest. Natomiast ojciec płaci nędzne alimenty, jednak na "nowe" dzieci nie skąpi grosza. Dorabia się jakiegoś majątku. Pierwsze dziecko wyraźnie odstaje (ubiorem, uczestnictwem w zajęciach dodatkowych itp) od przyrodniego rodzeństwa. Nie muszę dodawać, że kontakty pierworodnego dziecka z ojcem są raczej kiepskie.
    Wszyscy są dorośli, ojciec zaczyna nachodzic swoje pierworodne dziecko i żąda od niego zrzeczenia się spadku. To dorosłe dziecko, mocno poharatane psychicznie ma własne dziecko. Odmawia, ku niezadowoleniu ojca.
    Ojciec kombinuje, jak pozbawić dziecko raw do spadku.
    I teraz - czy temu pierworodnemu, w przypadku niekorzystnego testamentu - nie należy się zachowek?
    Czy w tym przypadku instytucja zachowku też jest niesprawiedliwa?
  • reinadelafiesta 23.08.19, 21:16
    Tylko bez hipokryzji
    Widzisz, uważam że prawdą jest to, co napisałeś w jednym z pierwszych postów. Że zdanie na temat zachowku w dużym stopniu zależy od tego, po której stronie jesteśmy. Ja jestem już raczej po stronie spadkodawcy - taki etap w życiu 😂 W historii, którą opisałeś, odbieranie dziecku praw do spadku jest tylko ostatnim akordem w tym koncercie krzywd wyrządzonych dziecku. Choć wcale nie najboleśniejszym. Niesprawiedliwość tak naprawdę stała się dużo wcześniej. I uważam, że skoro ojciec robił różnicę między potomstwem, to matka tego dziecka powinna była wcześniej zadbać o podwyższenie alimentów w taki sposób, żeby dziecko w swoim poziomem życia nie odbiegało od swojego przyrodniego rodzeństwa. Oczywiście, że odbieranie dziecku praw do spadku w takiej sytuacji jest niesprawiedliwe. Ale czy ochłap w postaci zachowku w jakikolwiek sposób tak naprawdę pomógłby temu człowiekowi? Śmiem wątpić. Myślę że nawet gdyby zachowek otrzymał, w dalszym ciągu czułby żal, gorycz, a otrzymane pieniądze nie poprawiłyby mu samopoczucia. Ten zachowek wcale by nie sprawił że sprawiedliwości stałoby się zadość. Więc ja o zachowek bym nie walczyła dając tym samym prawo ojcu do bycia szują. Bo widzisz to, że ja przyznaję spadkodawcy prawo do dowolnego dysponowania swoim majątkiem, wcale nie oznacza że uważam, że ma prawo przy tym skrzywdzić swoją najbliższą rodzinę i bliskich.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • tylko.bez.hipokryzji 25.08.19, 10:02
    Ale czy ochłap w postaci zachowku w jakikolwiek sposób tak naprawdę pomógłby temu człowiekowi? Śmiem wątpić. Myślę że nawet gdyby zachowek otrzymał, w dalszym ciągu czułby żal, gorycz, a otrzymane pieniądze nie poprawiłyby mu samopoczucia. Ten zachowek wcale by nie sprawił że sprawiedliwości stałoby się zadość. Więc ja o zachowek bym nie walczyła dając tym samym prawo ojcu do bycia szują. Bo widzisz to, że ja przyznaję spadkodawcy prawo do dowolnego dysponowania swoim majątkiem, wcale nie oznacza że uważam, że ma prawo przy tym skrzywdzić swoją najbliższą rodzinę i bliskich.

    Tak, masz rację - ta osoba będzie czuła żal i gorycz niezależnie od tego, czy otrzyma zachowek, czy nie.I nie będzie sprawiedliwości - bo generalnie to jej nie ma na świecie. Ale... Jak zawsze punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Naprawdę, uważasz, że taki zachowek w przypadku samotnej matki z kredytem mieszkaniowym nic by w jej życiu nie zmienił? Jeżeli zachowek byłby w wysokości _(przykładowo) 50 tys - to jest na tyle bogata, by machnąć na to ręką? Tak może postąpić osoba, która od rodziców , na start dorosłego życia została wyposażona w np mieszkanie. Ale nie ta, która sama do wszystkiego dochodzi.
    Ojciec, tak, czy inaczej zostanie szują.

    I drugie: sama uważasz, że osoba dysponująca swoim majątkiem nie ma prawa prawa krzywdzić najbliższej rodziny.
    No jednak córka, choćy z pierwszego małżenstawa - nadal pozostaje najbliższą rodziną....
  • reinadelafiesta 25.08.19, 12:58
    Tylko bez hipokryzji
    To jest życie, a w nim nie zawsze wszystko jest sprawiedliwe, trudno zadowolić wszystkich, a punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. No i nie ma dwóch identycznych spraw. A ludzie dokonują swoich własnych wyborów: biedne matki czasem świadomie rezygnują z zachowku, a bogaci drudzy mężowie wyciągną łapę po kasę zapracowaną przez poprzednika. I ani jedno ani drugie sprawiedliwe nie jest.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • tylko.bez.hipokryzji 25.08.19, 13:16
    Czyli, jak już napisałam. Sprawiedliwość instytucji zachowku, zawsze będzie zależeć od punktu siedzenia.

    Nie ma tu idealnego rozwiązania.

    Ja jestem za zachowkiem jednak, z tym że jestem za tym, by ludzie zdawali sobie z tego sprawę i dużo wcześniej podejmowali pewne decyzje.
    W rzeczonym przypadku opisanym przez Ciebie - matka powinna zadziałać wcześniej . W innych - osoby powinny zacząć "zbierać" na zachowek typu wykupując polisę/ubezpieczenie wypłacane potencjalnemu beneficjentowi spadku (są takie, które nie wchodzą w masę spadkową) itp itd.

    Generalnie mam zasadę ograniczonego zaufania (życie mnie nauczyło). Nic na gębę, wszystko oficjalnie załatwione.
    Wiem, cyniczne to, ale cóż - life is brutal and full of zasadzkas and ciosas under de pasas uncertain

    Aha - ja piszę to z pozycji osoby, która będzie musiała wypłacać zachowek!
  • araceli 25.08.19, 15:59
    tylko.bez.hipokryzji napisał(a):
    > Nie ma tu idealnego rozwiązania.

    Idealnego nigdy nie ma ale wystarczyłoby zniesienie automatyczności zachowku. Jeżeli spadkobierca czuje się pokrzywdzony to zwraca się do sądu i ten orzeka, czy do pokrzywdzenia rzeczywiście doszło.



    > W rzeczonym przypadku opisanym przez Ciebie - matka powinna zadziałać wcześniej
    > . W innych - osoby powinny zacząć "zbierać" na zachowek typu wykupując polisę/
    > ubezpieczenie wypłacane potencjalnemu beneficjentowi spadku (są takie, które ni
    > e wchodzą w masę spadkową) itp itd.

    Typowo polskie - po co zmieniać złe prawo skoro można się nakombinować i to bez pewności rozwiązania?




    --
    Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
  • tylko.bez.hipokryzji 25.08.19, 16:11
    Ci, którym zachowek się należy, albo będzie się należał z pewnością mają odmienne zdanie. Dlaczego zakładasz, że tylko ty masz rację?
    Typowe dla besserwissera tongue_out
  • araceli 25.08.19, 16:34
    tylko.bez.hipokryzji napisał(a):
    > Ci, którym zachowek się należy, albo będzie się należał z pewnością mają odmien
    > ne zdanie.

    I co z tego? Oczywiście, że zmiana dla kogoś będzie niekorzystna - np. dla tych bogatych teściów, z mojego przykładu, którzy nie mogliby się zemścić na biednej synowej. Takie to straszne?

    Zauważ, że ja nie podważam istnienia instytucji zachowku a jedynie jej automatyczność - da się to odróżnić?



    --
    Emigrancka troska o ojczyznę:
    araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
    black_halo: Na zlosc tobie spale.
  • tylko.bez.hipokryzji 25.08.19, 16:41
    Ja to doskonale widzę.
    Ale widzę też jedno - że jeżeli nie będzie automatycznego zachowku - dopiero wtedy zaczną się dramaty. Zobacz jaka jest struktura społeczeństwa - ile jest samotnych rodziców, ile osób po rozwodach/rozstania z partnerami z którymi mieli dzieci wchodzi w ponowne związki, w których rodzą się kolejne dzieci.
    Ile jest spięć na linii alimentów, na linii eks/nex. I realistką jestem, by wierzyć w to, że gdyby zlikwidować zachowek wszystkie dzieci dziedziczyłyby... suspicious
    Zlikwidowanie zachowku spowodowałoby prawdopodobniejeszcze większy zamęt niż teraz . Nie mówiąc o kolejkach w sądach i wieloletnim czekaniu. Prawdopodobnie największy zysk mieliby adwokaci.
  • araceli 25.08.19, 17:08
    tylko.bez.hipokryzji napisał(a):
    > Ja to doskonale widzę.
    > Ale widzę też jedno - że jeżeli nie będzie automatycznego zachowku - dopiero wt
    > edy zaczną się dramaty. Zobacz jaka jest struktura społeczeństwa - ile jest sam
    > otnych rodziców, ile osób po rozwodach/rozstania z partnerami z którymi mieli d
    > zieci wchodzi w ponowne związki, w których rodzą się kolejne dzieci.
    > Ile jest spięć na linii alimentów, na linii eks/nex. I realistką jestem, by wie
    > rzyć w to, że gdyby zlikwidować zachowek wszystkie dzieci dziedziczyłyby... :&#
    > 62;
    > Zlikwidowanie zachowku spowodowałoby prawdopodobniejeszcze większy zamęt niż te
    > raz . Nie mówiąc o kolejkach w sądach i wieloletnim czekaniu. Prawdopodobnie na
    > jwiększy zysk mieliby adwokaci.


    Powtórzę - nie postuluję likwidacji zachowku. Natomiast wola zmarłego powinna być nadrzędna. Każdy człowiek powinien mieć możliwość rozporządzania swoim majątkiem. Nie ma dwóch takich samych sytuacji więc automatyczne rozwiązania są z definicji złe.

    Na chwilę obecną wystarczy, że testator wydziedziczy spadkobiercę ustawowego i wtedy sprawa trafia do sądu. Owszem - w wielu przypadkach sprawa jest prosta i z góry wygrana ale odbyć się musi.



    --
    - What if people try to corroborate all this information?
    - Don't worry. They won't.
  • demodee 25.08.19, 17:27
    > Powtórzę - nie postuluję likwidacji zachowku. Natomiast wola zmarłego powinna być nadrzędna.

    Ale istnienie zachowku właśnie oznacza podważenie woli zmarłego...
    Więc jeśli wola zmarłego nadrzędna, to zachowek do likwidacji. A jeśli zostawiamy zachowek, to wolę zmarłego podważamy.
  • araceli 25.08.19, 18:32
    demodee napisała:
    > Ale istnienie zachowku właśnie oznacza podważenie woli zmarłego...
    > Więc jeśli wola zmarłego nadrzędna, to zachowek do likwidacji. A jeśli zostawia
    > my zachowek, to wolę zmarłego podważamy.

    Owszem - zachowek to jest podważenie woli zmarłego dlatego jego stosowanie powinno być dopuszczalne tylko w wyjątkowych sytuacjach - np. pozostawienia ustawowych spadkobierców w niedostatku.



    --
    Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
  • demodee 25.08.19, 18:38
    > stosowanie powinno być dopuszczalne tylko w wyjątkowych sytuacjach - np. pozostawienia ustawowych spadkobierców w niedostatku.

    To jest jakaś myśl! Ale miałaby to być wartość jak dzisiaj - czyli 1/2 kwoty, która należałaby się ustawowo koniecznie w gotówce, czy może kwota pozwalająca wyjść poza poziom niedostatku?
  • araceli 24.08.19, 09:19
    tylko.bez.hipokryzji napisał(a):
    > Czy w tym przypadku instytucja zachowku też jest niesprawiedliwa?

    Instytucja zachowku nie jest z definicji zła albo dobra - dlatego nie powinna być automatyczna. Spadkobierca pominięty w testamencie powinien móc wystąpić do sądu (teraz też musi) i sąd powinien ocenić, czy do pokrzywdzenia rzeczywiście doszło.


    --
    Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
  • lot.ti 24.08.19, 14:44
    Absurdy dziedziczenia ustawowego.
    Jest rodzina z jednym dzieckiem, małżonkowie spisali testamenty na swoją korzyść. Całą rodziną mają wypadek samochodowy w którym ginie dziecko i ojciec lub ojciec i dziecko - uwaga: kolejność jest ważna! Kobieta cudem ocalała. Kobieta nie ma prawa dysponowania majątkiem męża, gdyż jego rodzice są uprawnieni do zachowku po synu. Konieczne jest ustalenie kolejności zgonu. W wypadku gdy facet zginął przed dzieckiem to odziedziczyła po nim żona a uprawnionym do zachowku było dziecko, po którym dziedziczyła matka. Gdy jednak pierwsze zgięło dziecko to kobieta dziedzicząc po mężu jest zobowiązana wypłacić teściom zachowek. Ustalenie kolejności zgonu jest niemożliwe, bo z pasażerów po zderzeniu z tirem została mokra plama. Jedyną możliwością odzyskania władzy nad majątkiem dla tej kobiety jest wypłata spornej kwoty teściom "po dobroci". W przypadku braku testamentu sytuacja wyglądałaby podobnie, tylko roszczenie wyższe.

    Rozumiem, że teściowe słusznie domagali się co im się należało.
  • annajustyna 25.08.19, 16:23
    Czasy sprzed zmiany kodeksu, dziadkowie nie mogli ustawowo dziedziczyc po wnuku: ginie trzyosobowe rodzina w wypadku, w tym córka pozostałej przy życiu babci, wnuk umiera po matce. Babcia nie ma prawa do mieszkania po córce (czyli wnuku, bo ten zmarł po matce). Mieszkanie własnościowe bierze skarb państwa, babcia ląduje w pomocy społecznej (mieszkała "u córki")...
  • hanusinamama 27.08.19, 12:19
    NO dobrze ale jezeli przezyje małzonek to paranoją jest ze sie musi dzielic tym co zostrało z tesciami...
  • a1ma 26.08.19, 12:02
    lot.ti napisała:

    > Absurdy dziedziczenia ustawowego.
    > Jest rodzina z jednym dzieckiem, małżonkowie spisali testamenty na swoją korzyś
    > ć. Całą rodziną mają wypadek samochodowy w którym ginie dziecko i ojciec lub oj
    > ciec i dziecko - uwaga: kolejność jest ważna! Kobieta cudem ocalała. Kobieta n
    > ie ma prawa dysponowania majątkiem męża, gdyż jego rodzice są uprawnieni do zac
    > howku po synu. Konieczne jest ustalenie kolejności zgonu. W wypadku gdy facet
    > zginął przed dzieckiem to odziedziczyła po nim żona a uprawnionym do zachowku b
    > yło dziecko, po którym dziedziczyła matka. Gdy jednak pierwsze zgięło dziecko t
    > o kobieta dziedzicząc po mężu jest zobowiązana wypłacić teściom zachowek. Ustal
    > enie kolejności zgonu jest niemożliwe, bo z pasażerów po zderzeniu z tirem zost
    > ała mokra plama. Jedyną możliwością odzyskania władzy nad majątkiem dla tej kob
    > iety jest wypłata spornej kwoty teściom "po dobroci". W przypadku braku testame
    > ntu sytuacja wyglądałaby podobnie, tylko roszczenie wyższe.
    >
    > Rozumiem, że teściowe słusznie domagali się co im się należało.

    Oczywiście, że teściowie słusznie domagali się i powinni dziedziczyć po synu, jeśli wnuk nie przeżył.
    Może to brutalne, ale syn i wnuk mieliby zobowiązania wobec starszych Państwa, synowa takich zobowiązań nie ma. Spadek / zachowek po synu jest jakąś rekompensatą faktu, że te zobowiązania nie zostaną dotrzymane, a teściowie zostaną na starość sami, bez pomocy.

    --
    Life is too short to remove usb safely.
  • lot.ti 27.08.19, 07:19
    ach ci biedni staruszkowie - teraz k*** my!!!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka