Dodaj do ulubionych

A gdyby to przytrafiło się waszemu dziubdziusiowi?

23.08.19, 15:09
ttps://gazetawroclawska.pl/szok-uderzyl-6latka-w-twarz-bo-dzieci-bawily-sie-za-glosno-pod-blokiem/ar/c1-14370137?fbclid=IwAR2wiSv_6kzhC_jsfh_oi76ktn5wd8751mYxum86VJHELOgv86H4GHFMF
Edytor zaawansowany
  • manala 23.08.19, 15:10
    gazetawroclawska.pl/szok-uderzyl-6latka-w-twarz-bo-dzieci-bawily-sie-za-glosno-pod-blokiem/ar/c1-14370137?fbclid=IwAR2wiSv_6kzhC_jsfh_oi76ktn5wd8751mYxum86VJHELOgv86H4GHFMFOk
  • double-facepalm 23.08.19, 15:14
    Mieszkańcy strzeżonych osiedli nie mają za sąsiadów agresywnych patolskich januszy na wiecznym fajrancie.
  • profes79 23.08.19, 15:30
    Mieszkańcy strzeżonych osiedli to sami w sobie potrafią być solidną patologią. To, że kogoś stać na 10 koła za metr kwadratowy nie znaczy, że jest uprzejmy kulturalny i ma równo pod sufitem.

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • katja.katja 23.08.19, 16:34
    A mieszkańcy socjalnych to śmietanka towarzyska i kulturalna.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • kornelia_sowa 23.08.19, 17:00
    Nie, katju, profes próbuje ci powiedzieć, ze poziom kultury niekoniecznie koreluje z zasobnością portfela.

    Nie ma za co
  • katja.katja 23.08.19, 21:19
    Nie koreluje, ale bogacze to raczej w willach siedzą, a już na pewno nie w Wałbrzychu na osiedlu blokowym, choćby strzeżonym.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • molik28 23.08.19, 15:18
    Wezwałabym policję. Ten człowiek powinien co najmniej zapłacić mandat/grzywnę za naruszenie czyjejś nietykalności. Nie wyobrażam sobie.
  • ichi51e 23.08.19, 15:39
    TEz bym wezwala policje i to wcale nie musialoby moje dziecko oberwac. Podziwiam matke ze sama faceta nie zaatakowala...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • sofia_87 23.08.19, 15:44
    Dokladnie, wezwałabym policje niezależnie od tego czyje by było to dziecko.
    Gdyby to było moje, to raczej bym się nie powstrzymala; facet musiałby mieć operacyjnie usuwanego mojego buta z moszny
  • manala 23.08.19, 15:50
    Lubię to : )
  • starczy_tego 23.08.19, 16:04
    😅 ale fighterka
  • delauras 23.08.19, 18:37
    sofia_87 napisał(a):

    > Dokladnie, wezwałabym policje niezależnie od tego czyje by było to dziecko.
    > Gdyby to było moje, to raczej bym się nie powstrzymala; facet musiałby mieć ope
    > racyjnie usuwanego mojego buta z moszny
    Prawidłowa postawa obywatelska.
  • edelstein 23.08.19, 15:32
    Dostalby takiego shota,ze zbieralby zeby.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • katja.katja 23.08.19, 16:33
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • cruella_demon 23.08.19, 16:00
    Z góry pardon, wrażliwe nie czytać.
    Dostałby w ryj tak, że by się zgarbił, plus życzliwe ostrzeżenie co go może spotkać, jak jeszcze kiedyś zbliży się do dziecka.
  • katja.katja 23.08.19, 16:31
    Najpierw próbował słownie się dogadać, nie pomogło. Rękoczynów nie usprawiedliwiam, ale skoro w domu nie mamy prawa oczekiwać względnego spokoju to gdzie?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • molik28 23.08.19, 18:06
    Na wyspie bezludnej. A przepraszam, tam ocean szumi.
  • katja.katja 23.08.19, 21:21
    Czyli albo darcie pod cudzymi oknami albo szum morza, nic pomiędzy, jak choćby zwykła kultura.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • droch 23.08.19, 22:27
    Kiedy można zorganizować małe jam session pod Twoimi oknami?
  • manala 23.08.19, 22:32
    Sorki ale to porównanie ma się nijak do sytyacji. Dzieci naturalnie potrzebują się bawić i generują mniejszy lub większy hałas. Tu raczej taka analogia - masz remont, kujesz glazurę, wiercisz wiertarą a tu wpada młoda matka z niemowlakiem, którego właśnie zbudziłeś i pierze cię po pysku (ewentualnie atakuje brudną pieluchą swojego dziubdziusia). A w bloku latem to ciągle ktoś wierci i stuka tongue_out
  • droch 23.08.19, 22:52
    > Dzieci naturalnie potrzebują się bawić i generują mniejszy lub większy hałas.

    Nie zawsze i nie wszędzie należy pozwalać dziecku na taką zabawę, jaką ono lubi.
    No tak, ale to wymaga zainteresowana rodzica, co akurat dziubdziuś robi...
  • manala 23.08.19, 22:59
    Oczywiście. Dlatego nie pozwalam grać w piłkę w domu tongue_out. Od tego jest podwórko tongue_out
  • katja.katja 24.08.19, 09:40
    Słusznie, czemu mają hałasować moje dzieci - mi skoro mogą obcym?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • manala 24.08.19, 12:26
    Są jeszcze sąsiedzi "pod" - o nich też myślę tongue_out
  • asia-loi 24.08.19, 14:40
    manala napisała:

    > Oczywiście. Dlatego nie pozwalam grać w piłkę w domu tongue_out. Od tego jest podwórko
    > tongue_out


    Rozumiem, że Twoje dzieci grają w piłkę i hałasują pod twoimi oknami, a nie pod innymi oknami?
    Odbijają piłkę o ścianę Twojego mieszkania, a nie mieszkania sąsiada, odbijają piłkę o kostkę (chodnik) tuż pod Twoim oknem, a nie innymi oknami?


    --
    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • manala 24.08.19, 22:21
    Moje dzieci nie odbijają piłki od ściany, ani nie grają na chodniku. Przed blokiem mam duży teren zielony, który od zawsze (sama na nim grałam) służył za boisko. Nie jest to jakoś bardzo hałaśliwe. O wiele hałaśliwsze jest jeżdżenie na hulajnodze, co mój dziubdziś też czasem czyni. Najlepiej poddajmy dzieci exterminacji bo hałasują. Najbadziej pewnie przeszkadzają starym pannom/kawalerom, których ukochane pieseczki oddają mocz na klatce schodowej i radośnie srają gdzie popadnie.
  • berdebul 23.08.19, 16:45
    Ciekawe jak głośno bawiły się dziubdziusie. Oraz jak długo takie wrzaski znosiłaby matka dziubdziusia, ale w wykonaniu cudzych dzieci i pod jej oknem.
    Pan nie miał prawa uderzyć, ale twierdzenie że zabawa dzieci musi być głośna to przegięcie w drugą stronę. Jestem za placami zabaw poza osiedlami, tak jak jest w wielu miejscach w Warszawie np. ogródek jordanowski przy metrze Racławicka.
  • katja.katja 23.08.19, 16:54
    Artykuł też nieco manipuluje. Na zdjęciach ilustracyjnych jest plac zabaw, tak samo wypowiada się w artykule jakaś inna matka z placu zabaw, ale mieszczącego się na innej ulicy. Te sztuczki mają nas przekonać, że akcja działa się przed blokiem na placu zabaw, czyli miejscu faktycznie przystosowanym do zabaw. Tymczasem wydaje mi się, że cudze bachorzyska dokazywały w miejscu do tego nie przeznaczonym czyli nie na osiedlowym placu zabaw gdzie z rykami należy się pogodzić tylko po prostu pod blokiem.
    6-latek był w toarzystwie starszych kolegów, więc nie były to nierozgarnięte maluchy, które nie rozumieją cudzych granic.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • eliszka25 23.08.19, 16:56
    Jak głośno były te konkretne dzieci, to nie wiem. Natomiast gdy wprowadziliśmy się do obecnego mieszkania, to na naszym osiedlu było sporo dzieci, które bawiły się pod moimi oknami. Mieszkam na parterze, ale dom stoi na zboczu góry i nasz balkon jest jakby na pierwszym piętrze. Pod balkonem wisi huśtawka, obok jest zjeżdżalnia i piaskownica, a pod oknami 3 pokoi jest trawnik, na którym dzieciaki często w coś grały. Latem miałam dziecięcy harmider całymi dniami, a w roku szkolnym całymi popołudniami. Nie przeszkadzało mi to, choć bywało naprawdę głośno. Uwagę zwróciłam dosłownie kilka razy na przestrzeni ponad 10 lat.
  • katja.katja 23.08.19, 17:00
    Mię nie przeszkadzało - innym tyż ma nie przeszkadzać, a potem imigracja poszerza horyzonty.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • eliszka25 23.08.19, 17:07
    A ty czego nie rozumiesz gazeciarz? Odpowiedziałam na pytanie berdebul, jak długo byłabym w stanie znosić hałas generowany przez cudze dzieci. No więc potrafię go znieść przez kilka godzin dziennie i żyję. Nigdzie słowem nie napisałam, co ma lub nie ma przeszkadzać innym. A skąd ci się do tego wszystkiego zaplątała jeszcze emigracja, to już w ogóle nie mam pojęcia 😄
  • cruella_demon 23.08.19, 17:27
    Bez przesady, trzeba być wyjątkowo upierdliwym, żeby się tak pieniaczyć.
    W przeciwieństwie do rasowych ematek, zawsze wybierałam osiedla nie dość, że otwarte, to jeszcze zwykle z wielkiej płyty, bo nie lubię widoków okno w okno i preferuję zieleń, a nie chodniczek oddzielający bloki. Tu gdzie mieszkam teraz pod każdym blokiem jest plac zabaw i skwerek, więc średnio co 30 metrów albo i mniej jest plac zabaw, skwerek, boisko, orlik albo otwarta siłownia. Bawiące się dzieci generują znacznie mniejszy hałas niż: ruchliwa ulica, chodnik przy jednej z głównych ulic po którym chodzą turyści i ludzie wracający z klubów, ławeczka ze żłopiącymi piwo blokerasmi używającymi wulgaryzmów w dyskusji (a jeszcze nie widziałam, żeby ktoś im zwrócił uwagę) big_grin, sąsiad słuchający na cały regulator disco polo albo radio maryja, sąsiad ćwiczący gamy na pianinie, aha zapomniałabym o perliczkach sąsiada drących dzioby bladym świtem, na słabo zaludnionej wsi pod lasem, na którą ematki zwykle każą się wyprowadzić big_grin
    A jak trafisz na świra, jak ja kiedyś w wynajętym dzięki bogu na chwilę mieszkaniu, to przyjdzie ci z mega mordą sąsiadka, że twoje KOTY TUPIĄ.
  • cruella_demon 23.08.19, 17:33
    Dodam jeszcze, że przez większość tych doświadczeń byłam bezdzietna z wyboru i bardzo delikatnie mówiąc, nie znosiłam cudzych dzieci, a jednak nie wspominam akurat tego hałasu jako szczególnie upierdliwego.
  • katja.katja 23.08.19, 21:22
    Czyli znowu - "mię nie przeszkadza - innym też nie powinno bo inaczej "pieniacz"

    --
    Nie dam się wygasić!
  • berdebul 23.08.19, 18:19
    Dziubdzius skaczący na hulajnodze generuje koszmarny hałas. Drugim moim ulubionym dziubdziusiem jest dziubdzius bluzgający, 8-mio latek określający swojego brata określeniem „cwel” robi na mnie wrażenie, taka niewspółczesna jestem. suspicious
  • kachaa17 24.08.19, 13:16
    U mnie jakiś czas temu chłopiec z klatki obok dostał karabin, który oprócz zwykłego odgłosu strzelania wypowiadał slowa: fire, fire.
    Myślałam, że oszaleję od tego ognia. Latał z tym karabinem po podwórku a przez otwarte było to słychać z drugiej strony budynku. Myślałam, że mu coś powiem ale się powstrzymałam. Ogólnie to u nas dzieci się mocno drą i halasują ale traktuję to jako szum. Natomiast ten karabin miał powtarzający się głośny dźwięk i to mnie rozwaliło.
  • eliszka25 23.08.19, 18:25
    Na świra można trafić niestety wszędzie, ale my jak dotąd mieliśmy szczęście. Przez jakiś czas nad nami mieszkała para z dzieckiem. Jak mały uczył się chodzić, to pchał przed sobą czasem krzesło. Sąsiadka z góry przyszła przepraszać i się tłumaczyć, ale powiedziałam jej, że jak oni wytrzymują kłótnie moich chłopaków, to ja wytrzymam pchanie krzesła od czasu do czasu, a burzyć się będę, jeśli ich syn zacznie mi biegać nad głową w butach na obcasach w środku nocy. Pośmiałyśmy się i tyle. Z normalnymi ludźmi zawsze da się dogadać.
  • katja.katja 23.08.19, 21:24
    I facet z artykułu na początku też chciał się dogadać, na co smarkacz mu odpyskował, że nic z tego i nigdzie nie pójdą.
    Trzask w ryja to za dużo, ale kto go (smarkacza) wcześniej wychowywał?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • cruella_demon 23.08.19, 21:35
    Dokładnie tak, trzask w ryja to za dużo.
    Trafił na słabszą matkę. W moim przypadku miałby skuty ryj. Lepiej dla niego żeby nie dopadł go przede mną mój mąż.
    Miałam kiedyś taką sytuację. mój, wówczas jakoś tak roczny syn, poryczał się na bazarku. Nikomu nie wadził. Jak to dziecko w tym wieku, torba na niego krzywo spojrzała wink i jakiś borowy, ekskjuzmła, ale zas*/*rany dziad zaczął wrzeszczeć, wulgarnie, że bachor powinien w dupę dostać, on by mu pokazał i go sprał. Na co zza drugiego straganu wyłonił się kupujący czereśnie, mój wyćwiczony i przypakowany mąż (a że łysieje, genetyka, to i wygolony do tego big_grin ) i powiedział, że on dziadowi bardzo chętnie zaraz lanie spuści, takie, że dziad go na długo popamięta. Dziad nie zdążył przeprosić, bo spierd**alał tak, że mało butów nie zgubił.
  • katja.katja 23.08.19, 21:59
    Faktycznie trafił na słabszą matkę bo najwidoczniej nie umie wychowywać dziecka by nie wyło pod oknami obcych ludzi, szanowało potrzeby także innych ludzi jeżeli znajduje się w przestrzeni publicznej (wiem, niepopularne w tych czasach) i brało pod uwagę, że wrzaski jego i starszych kolegów (więc nie roczniaków co niewiele kumają z życia) mogą przeszkadzać innych, a wbrew manipulacji artykułu nie był to plac zabaw. Tu bym słowa nie powiedziała, bo trudno, ktoś wybrał tak mieszkanie musi się z tym pogodzić, jeśli zaś nie ma święte prawo zwracać uwagę na zbiorowe darcie papy.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • cruella_demon 23.08.19, 22:03
    Zwracać uwagę sobie może. gdyby tknął moje dziecko skończyłby ze skutym ryjem. A wiem co mówię, nie poradziłabym sobie tylko z dresem na koksie, ale to załatwiłby mój mąż.
  • berdebul 23.08.19, 23:14
    W realu też posługujesz się takim słownictwem?
  • cruella_demon 23.08.19, 23:34
    W zależności od potrzeb. Zwykle nie, ale w sytuacji bycia zaatakowaną, to jest wesrsal :p
  • katja.katja 24.08.19, 08:58
    Może warto zapobiegać niż leczyć bo choćby facet dostał za to 5 lat więzienia (a wiemy, że nie dostanie, może grzywna) to dziubelkowi krzywda się stała i trauma po daniu w papę od obcego na oczach kolegów zostanie na lata lub całe życie. Zatem by zapobiegać wystarczy uczyć dzieci, że szanujemy przestrzeń innych i nie drzemy papy w miejscach do tego nie przeznaczonych, czyli wszędzie poza własnym domu o ile znajduje się na "zadupiu" i ewentualnie placem/salą zabaw.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • manala 23.08.19, 22:18
    Kiedyś byłam w mieszkaniu na 4 pietrze. W dole (ale w pewnej oddali) przedszkole...Jak dzieciarnia wylegała..To dopiero był hałas...To co przedszkola zamknąć? Nie sądzę aby nauczycielki pozwalały na celowe darcie japy. Po prostu duża grupa generowała duży hałas ; )
    Są też starzy ludzie, którym wszystko przeszkadza. Mój siostrzeniec miał sąsiada, który nasyłał na niego policję (w środku dnia) bo odwiedzili go znajomi i głośniej rozmawiali (oraz się śmiali).
    U nas na osiedlu jest "pani kamerka". Wredne, sfrustrowane babsko. Moja młoda nie mogłą czekać pod "jej" klatką na koleżankę, bo już przeszkadzało. Do mnie też coś tam próbowała wykrzykiwać z balkonu kiedyś. Wystarczył prosty zabieg. Jak szła to patrzyłam prosto na nią (no taki tam look ;P). Teraz już jak mnie mija to z oczmi utkwionymi w chodnik. W oczy mi nie potrafiła powiedzieć co tam ma do mojego dziecka. Tylko z balkonu się wydzierać.
  • asia-loi 24.08.19, 15:16
    katja.katja napisała:

    ... Tu bym słowa nie powiedziała, bo trudno, ktoś wybrał tam mieszkanie musi się z tym pogodzić, jeśli zaś nie ma święte prawo zwracać uwagę na zbiorowe darcie papy.>


    Ja mam plac zabaw pod oknami. I jak kupowałam mieszkanie, to pytałam w spółdzielni czy nie będzie placu zabaw pod oknami. Usłyszałam, że nie będzie, będzie zieleniec. Owszem zieleniec jest, a na zieleńcu spółdzielnia zrobiła plac zabaw. sad
    Zawsze będzie konflikt jak plac zabaw będzie pod oknami.


    --
    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • katja.katja 24.08.19, 18:16
    Ale tu nawet nie było to na placu zabaw.
    Patrz jak manipulują media. Na zdjęciach plac zabaw, wywiad z przypadkową (inną) matką na placu zabaw na innej ulicy, a akcja (czyli hałasowanie przez dzieci) nie działa się na placu zabaw.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • droch 23.08.19, 22:24
    > W moim przypadku miałby skuty ryj.

    W internetach to ja też hohoho smile A co jeśli koleś byłby jeszcze bardziej wyćwiczony i przypakowany niż Twój mąż, no i jeszcze z tatuażem w kształcie smoka na czaszce?
  • cruella_demon 23.08.19, 23:36
    Mało prawdopodobne.
    Ale w takim przypadku policja, obdukcja i pozew z powództwa cywilnego.
  • cruella_demon 23.08.19, 23:38
    Ale, że jako że mało prawdopodobne wink dostałby wpoerdool tongue_out
  • cruella_demon 23.08.19, 23:41
    Żeby nie było, mój mąż to święty człowiek, nigdy nikogo nie uderzył, jest ulubieńcem wszystkich osiedlowych emerytek, ale warunki ma i za dziecko i za mnie by nie podarował.
  • asia-loi 24.08.19, 15:09
    katja.katja napisała:

    > I facet z artykułu na początku też chciał się dogadać, na co smarkacz mu odpyskował, że nic z tego i nigdzie nie pójdą.
    > Trzask w ryja to za dużo, ale kto go (smarkacza) wcześniej wychowywał?
    >


    Ja też dzisiaj, na początku próbowałam grzecznie, ale jak mi gówniara odpyskowała niegrzecznie, to postraszyłam policją.


    --
    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • unaragazza.bionda 24.08.19, 09:30
    Cruella, mieszkasz na Rdg w Łodzi?
  • manala 23.08.19, 17:00
    Ale rozumiesz, że "poza miastem" to jednak nie to samo co pod oknem? Poza miastem jest zorganizowane przez mamusię czy tatusia i nadzorowane jego czujnym okiem. Tymczasem dzieci lubią bawić się z innymi dziećmi, a mamusia też ma chwilę aby wrzucić coś do garnka czy zeby odpocząć.
  • eliszka25 23.08.19, 17:12
    Dokładnie na tej zasadzie to u nas funkcjonowało. Na podwórku były wszystkie dzieci i co chwilę z jakiegoś okna lub balkonu wychylała się jakaś matka czy ojciec, żeby na dzieciaki spojrzeć. Głównie na swoje, ale mieliśmy taką niepisaną umowę, że obrzucany wzrokiem wszystkie dzieci i jak któreś robi coś, czego robić nie powinno, to zwracamy uwagę. Również cudzym dzieciom. Wszyscy byli z takiego układu zadowoleni, a teraz nam już dzieciaki powyrastały i same się pilnują.
  • sniyg 23.08.19, 18:51
    A pracowałaś zawodowo? Na nockę albo na zmiany? Chorowałaś dłużej? Byłaś często przemęczona? Bo hałas to jeden z większych stresorów, jak się nałóżą inne rzeczy potrafi stać się koszmarem. Co oczywiście nie usprawiedliwia bicia dzieci.
  • eliszka25 23.08.19, 19:46
    Miałam w domu chore, wiecznie płaczące dziecko, przez które przez 5 lat nie orzespałam w całości ani jednej nocy. Więc tak, byłam chronicznie przemęczona i niewyspana. Liczy się? Zdecydowanie bardziej przeszkadzał mi hałas podczas wymieniania okien w bloku niż dzieci bawiące się na podwórku. Natężenie hałasu łatwo było zmniejszyć poprzez zwykle zamknięcie okna. W przypadku remontu zamknięcie okna nic nie daje.
  • asia-loi 24.08.19, 14:53
    berdebul napisała:

    > Ciekawe jak głośno bawiły się dziubdziusie. Oraz jak długo takie wrzaski znosił
    > aby matka dziubdziusia, ale w wykonaniu cudzych dzieci i pod jej oknem.


    Matka dziubdziusia od razu zrobiłaby porządek ze swoim dziubdziusiem, gdyby hałasował jej za uszami. Zresztą dzieci/młodzież inaczej zachowują się pod cudzymi oknami, a inaczej pod swoimi.


    > Pan nie miał prawa uderzyć, ale twierdzenie że zabawa dzieci musi być głośna to
    > przegięcie w drugą stronę.


    Dokładanie. Dziecko nie miało prawa być uderzone, ale twierdzenie że dziecku wszystko wolno, a dorośli w swoich mieszkaniach nie mają żadnych praw, to jest mega przegięcie.


    Jestem za placami zabaw poza osiedlami, tak jak jest w wielu miejscach w Warszawie np. ogródek jordanowski przy metrze Racławicka.


    Ja też.
    Zawsze będzie konflikt jak place zabaw będą pod oknami.
    Mam plac zabaw pod oknem to wiem co to znaczy, wiem jak rozpuszczone są dzieci i wiem jak rodzice tych dzieci mają wszystko w nosie. I na placu zabaw pod naszymi oknami nie bawią się dzieci z naszego bloku. A jak się bawią, to się zachowują ładnie, grzecznie. Te hałasujące dzieci, to dzieci z innych bloków, a nawet osiedli.
    Artykuł nie jest obiektywny, nie został przedstawiony punkt widzenia tego, który uderzył.
    Ja sama dzisiaj opierdzieliłam mocno czwórkę dzieci (w wieku 10-12 lat) i zagroziłam, że zadzwonię po policję. Na szczęście jak weszłam do mieszkania, to tych dzieci słuchających na full muzyki, już nie było. A zadzwoniłabym na policję na pewno lub po straż miejską.








    --
    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • cruella_demon 24.08.19, 15:24
    A skąd wiecie jak zareagowałaby matka? Może by przeprosiła i kazała się dziecku bawić gdzie indziej.
    Śmierdzący dziadyga zamiast bić cudze dziecko powinien najpierw porozmawiać z jego matką.
    Ciekawe czy do żłopiącego piwo żula też byłby taki wyrywny.
  • erzulie 24.08.19, 15:31
    A dzieci mają na czole wypisane adresy zamieszkania czy jak?
  • asia-loi 24.08.19, 15:34
    cruella_demon napisała:

    > A skąd wiecie jak zareagowałaby matka? Może by przeprosiła i kazała się dziecku
    > bawić gdzie indziej.


    Wiem na 100% że rodzicom ich hałasujące dzieci też przeszkadzają, tylko oni swoje dzieci przywołują to porządku - jak oczywiście hałasują im za uszami. Jak hałasują gdzieś, gdzie nie widzą i nie słyszą - to im zupełnie to wtedy nie przeszkadza.


    > Śmierdzący dziadyga zamiast bić cudze dziecko powinien najpierw porozmawiać z jego matką.


    Najpierw trzeba jeszcze wiedzieć, kto jest rodzicem hałasującego dziecka. Bo raczej to dziecko nie mieszka w bloku przed którym hałasuje.
    Artykuł jest bardzo jednostronny. Brak w nim relacji drugiej strony, czyli tego "śmierdzącego dziadygi".
    Ja mając to na co dzień (hałasy dzień pod oknami) zbyt dobrze wiem, jak taki dzieci się potrafią zachowywać, kiedy rodzic nie widzi.

    Ciekawe czy do żłopiącego piwo żula też byłby taki wyrywny.

    Do żłopiącego piwo żula, nie chce nawet przyjechać policja czy straż miejska.
    W Polsce jest społeczne przyzwolenie na hałasowanie, brudzenie, wandalizm, itd.


    --
    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • asia-loi 24.08.19, 15:36
    asia-loi napisała:

    > Ja mając to na co dzień (hałasy dzień pod oknami) zbyt dobrze wiem,...


    Miało być: ja mając to na co dzień (czyli hałasy dzieci pod oknami) zbyt ...


    --
    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • cruella_demon 24.08.19, 17:40
    Tak, śmierdzący dziadyga, bo trzeba być dnem totalnym żeby pobić przedszkolaka.
  • asia-loi 24.08.19, 17:55
    cruella_demon napisała:

    > Tak, śmierdzący dziadyga, bo trzeba być dnem totalnym żeby pobić przedszkolaka.

    Bić nie wolno nikogo. Ani dzieci, ani dorosłych. Facetowi po prostu puściły nerwy. Ja dzisiaj nie pobiłam dzieci, ale postraszyłam policjom, i też mnie mocno wkurzyły.
    A tak na marginesie, to wielu rodziców biło i bije swoje dzieci. Jak ich nazwiesz? A może rodzic może bić swoje dziecko?


    --
    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • katja.katja 24.08.19, 18:12
    6-latek to obecnie już szkolniak.
    I tak (nie mówię o tym konkretnym), w tym wieku może być już zdegenerowany. Niestety.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • krowa_morska 23.08.19, 17:03
    Matka wezwała policję, ale zdaje się, że nie było jej na miejscu w czasie zdarzenia. Dzieci były same, również ten 6-latek. Rodzice mieli je "na oku" z okien. Gdybym miała siedzieć w oknie i non stop monitorować dziecko, wolałabym już iść z nim na plac zabaw. A jeśli jednak nie monitorowała non stop, tylko zajmowała się domem czy mniejszym dzieckiem, można jej wlepić niedopilnowanie dziecka. Gdyby coś się stało, np. pogryzł je pies albo facet nie dał w twarz, tylko udusił z wściekłości, odpowiedziałby za brak opieki nad małoletnim.
    A facetowi należy się kara za bicie, ale domyślam się, że mógł się wpienić, jeśli dzieciory wyły mu pod oknem i nie chciały iść na plac zabaw.
  • droch 23.08.19, 17:07
    > A facetowi należy się kara za bicie [...]

    Zgoda.
    Ale jednocześnie rodzice muszą przetłumaczyć dziecku, że, co prawda, nikomu nie wolno go uderzyć, ale jak będzie wydzierał się komuś pod oknem, to w praktyce ten ktoś mu może dać w papę.
  • niutaki 23.08.19, 21:44
    Szkoda, że do dorosłych,pijanych i głośnych facetów nie ma takich strażników Teksasu. Gardzę takimi bytami, które uderzają w najsłabsze ogniwo: dziecko hałasuje to uderzy, pies szczeka to kopnie, albo trutkę podrzuci, ceny masła wysokie to kasjerkę zbluzga. Żal. Strzeliłabym dziada w łeb, aż kopytami by się nakrył.

    --
    Dyplomata - człowiek, który potrafi powiedzieć spierdalaj w taki sposób, że poczujesz dreszczyk emocji na myśl o czekającej cię wyprawie.
  • cruella_demon 23.08.19, 21:48
    Dokładnie tak.
    Napisałam mniej więcej to samo wyżej.
  • katja.katja 23.08.19, 21:53
    Nie jest powiedziane czy facet faktycznie jest porywczy czy w końcu mu się ulało gdy kolejny dzień nie mógł odpocząć po pracy we własnym domu.
    Żyjemy w kulturze hałasu. Dzieciska wydzierają się pod oknami, wieczorem następuje zmiana - dzieciska zastępuję drąca gęby młodzież, ale w sumie to nawet logiczne, że z dziecisk wydzierających się pod oknami, którym nikt nie może skutecznie zwrócić uwagi wyrasta niewychowana młodzież drąca pijane japy gdy wracają na swoje osiedle po imprze.
    Tak, w sumie przydałoby się kilku, najlepiej rosłych strażników Teksasu, którzy zwyczajnie dobrze by wpieprzyli drącej papy młodzieży w nocy, najlepiej tak by musieli zbierać na "zbieram.pl" czy podobny portal na nowe zęby jak pewna niunia w istagrama. Bachorom pod oknami wystarczyłby klaps w dudę (jeżeli słowne polecenia nie zdałyby egzaminu).

    --
    Nie dam się wygasić!
  • ichi51e 24.08.19, 09:18
    Dorosly czlowiek powinien jednak umiec takie sytuacje rozwiazywac bez przemocy.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • erzulie 24.08.19, 09:34
    To prawda, ale najczęściej w ogóle się nie da rozwiązać. Dziecko, któremu rodzice nigdy nie zwracają uwagi i pozwalają na wszystko, za nic będzie miało uwagi i prosby sąsiadów czy innych ludzi.
  • katja.katja 24.08.19, 09:39
    Zgadza się.
    Załóżmy, że chcę pokojowo (jak to dorosła) chcę rozwiązać problem zbyt głośnych zabaw przed blokiem (nie na placu zabaw co już ustaliliśmy), słownie proszę/przekonuję dzieci by tak nie hałasowały lub właśnie poszły na plac zabaw, który jest dalej. Dzieci asertywnie odpowiadają, że nigdzie nie pójdą, ich rodzice nie reagują, a może nawet mnie atakują dodatkowo.
    Jakie macie propozycje rozwiązania pokojowego tej sytuacji? Załóżmy, że hałas jest nieznośny, a sytuacja dotyczy np. osoby chorej, starej, uwięzionej w domu, której te hałasy realnie przeszkadzają albo człowieka ciężko pracującego w hałasie cały dzień i popołudniami chcącego po prostu odpocząć w domu, co chyba nie jest jakimś niezwykle dziwnym zjawiskiem?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • berdebul 24.08.19, 10:11
    Straż miejska na początek. Pózniej działanie w administracji/wspólnocie, żeby zakazać w danym miejscu gry w piłkę/czegoś tam. Doraźnie balony z wodą. Raczej 6-cio latki nie nagrają skąd leciał, jak nie ma monitoringu to słowo przeciwko słowu. tongue_out
  • katja.katja 24.08.19, 13:00
    U mojej znajomej na osiedlu z tzw. wielkiej płyty (zaznaczam co by niektórzy nie masturbowali się, że pewnie znowu ci podli mieszkańcy strzeżonych, nowych osiedli) właśnie jest taki zakaz na takim placyku na którym nic nie ma. Widocznie zabawy milusińskich przeszkadzają też mieszkańcom zwykłych bloków.
    Straż Miejska w tym przypadku może być mało skuteczna niestety. Tam gdzie nie ma konkretnego kodeksu karnego pozostaje zwykła przyzwoitość, a z tą w pokoleniu małych egoistów wychowywanych na pępki wszechświata przez podstarzałe mamusie raczej nie bardzo.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • asia-loi 24.08.19, 15:27
    berdebul napisała:

    > Straż miejska na początek. Pózniej działanie w administracji/wspólnocie, żeby zakazać w danym miejscu gry w piłkę/czegoś tam.


    Nie działa. Przetestowałam w praktyce, to wiem.
    Łobuzy, chuligani, wandale, hałasujące dzieci - mają wszystkie prawa. Mieszkaniec bloku, który chce móc normalnie funkcjonować we własnym mieszkaniu - nie ma żadnych praw.
    Ma się wyprowadzić jak mu nie pasuje.




    --
    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • katja.katja 24.08.19, 18:22
    Współczuję, ja mam dobre wspomnienia z kontaktów z SM (szybka reakcja), ale może zależy od konkretnej jednostki. Ostatnio zgłaszałam dziwacznie zachowującą się kobietę przed kamienicą (prawdopodobnie na narkotykach), bez problemu przyjęli zgłoszenie i powiedzieli, że wysyłają patrol.


    --
    Nie dam się wygasić!
  • asia-loi 24.08.19, 15:23
    katja.katja napisała:

    ... Żyjemy w kulturze hałasu. Dzieciska wydzierają się pod oknami, wieczorem następuje zmiana - dzieciska zastępuję drąca gęby młodzież, ale w sumie to nawet logi czne, że z dziecisk wydzierających się pod oknami, którym nikt nie może skutecznie zwrócić uwagi wyrasta niewychowana młodzież drąca pijane japy gdy wracają na swoje osiedle po imprze.


    gazeciarz, zgadzam się z tym całym Twoim postem.


    --
    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • katja.katja 24.08.19, 18:24
    W przyszłym tygodniu około środy mam w planie zamieścić temat o "kulturze" hałasu (tak nie tylko w odniesieniu do tego tematu, ale i sąsiedniego o podstarzałej bawiącej się głośno "szlachcie" gdzie jednemu się zmarło).
    P.s. Czy masz skrzynkę na gazecie? Mam drobne pytanie do Ciebie.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • asia-loi 24.08.19, 19:19
    katja.katja napisała:
    .
    > P.s. Czy masz skrzynkę na gazecie? Mam drobne pytanie do Ciebie.
    >

    Mam. asia-loi@gazeta.pl


    --
    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • katja.katja 24.08.19, 19:37
    Dzięki, napiszę coś jutro.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • kropkacom 24.08.19, 10:12
    Każdy rodzic wezwałaby policję.
  • katja.katja 24.08.19, 13:04
    I ja się z Tobą Kropko zgadzam.
    Natomiast warto pomyśleć w tym przypadku całościowo. Hałas przeszkadza.
    Liczne badania (kiedyś linkowałam w podobnym wątku) wskazują, że jest szkodliwy dla zdrowia. W obecnych czasach jest wiele miejsc specjalnie "pod dzieci", może tam warto się udać zamiast hałasować pod oknami przypadkowych osób.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • kropkacom 24.08.19, 18:31
    Dzieci zawsze komuś i gdzieś przeszkadzały a jaki trafisz na agresora to nie ma zmiłuj. Mieszkam w mieście, w bloku mieszkalnym, za oknem ulica, boisko rugby i ogródki domków jednorodzinnych. Nie oczekuję ciszy. Mąż przez kilka lat odsypiał nocki w dzień przy dwójce dzieci w mieszkaniu. Nigdy nie usłyszałam od niego narzekania, że ktoś czy coś jest za głośno. Można? Można.
  • katja.katja 24.08.19, 18:35
    Nie, nie zawsze. Sąsiedzi mają dzieci i każdemu życzyłabym takiego sąsiedztwa, zwłaszcza ludziom lubiącym ciszę, serio.
    Kiedyś do jednej z dziewczynek przyjechała koleżanka i jedna z nich coś tam (jednorazowo) zapiszczała na balkonie, na to ojciec, że by były ciszej "bo tu mieszkają też inni ludzie".
    Takie dzieci i ich rodzice na szczęście też istnieją i nie są kosmitami. Ja zresztą też nie zakłócam ich spokoju więc jest remis.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • katja.katja 24.08.19, 18:39
    I jak widać karma wraca głównie kotu bo forumki chętnie chciałyby by moi sąsiedzi byli głośni, a tu nic smile Same spokojne rodziny (jednego z sąsiadów podejrzewam o ZA tak swoją drogą, ale w niczym to przeszkadza). Normalni, spokojni i chyba zdrady nie było (albo z kimś równie spokojnym wink ) bo dzieci takie same.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • kropkacom 24.08.19, 18:46
    Oj gazetka, te twoje historyjki. Pisałam sto razy na tym forum, ze wcale nie trzeba być głośnym i tolerancyjnym dla hałasu aby komuś i tak przeszkadzać. Mówię stop strefom ciszy, bo to pożywka dla wcale ni cichych pieniaczy. Przy okazji przypomina mi się historia faceta, który miał i ma najpewniej miernik hałasu. Mieszka w centrum miasta i jak jest za duży poziom hałasu to uruchamia alarm przeciwpożarowy. big_grin
  • katja.katja 24.08.19, 18:53
    A czemu przeszkadza Ci strefa ciszy w pociągu? Ty na przykład nie będziesz chciała być cicho lub nie będziesz mogła bo np. masz małe dziecko, więc skorzystasz z innych wagonów, które uwaga! stanowią większość.
    Naprawdę staram się teraz zrozumieć Twój tok rozumowania i Twoją potencjalną krzywdę spowodowaną tym, że mniejsza część wagonów to strefy ciszy i nadal jej nie widzę. Wyjaśnisz? Jakby w pociągach wydzielili wagon palaczy to choć sama nie palę nie miałabym nic przeciwko (najwyżej bym się dziwiła, że ktoś chce siedzieć w smrodzie), po prostu bym nie skorzystała.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • kropkacom 24.08.19, 19:02
    Trochę jeździłam pociągami i nigdy nie potrzebowałam strefy ciszy. Raz zdarzyło mi się jechać w takim przedziale i chyba ludzie nie zauważyli co to za przedział. Przy czym ja nawet ciszyłam dzwonek telefonu. Potrzebowałam jak miałam małe dzieci osobnego przedziału aby nikomu nie przeszkadzać. Co do palenia to tak. Palenie szkodzi.
  • katja.katja 24.08.19, 19:09
    I znowu mamy to samo co w przypadku Eliszki i Koty czyli punkt widzenia własnego nosa i ciasnych horyzontów: "Mię (dane zjawisko, dowolne) nie przeszkadza - inni powinni mieć tak samo/innym też nie powinno."
    W moim mieście (choć niewykluczone, że w innych miastach też, to duża sieć) pewna sieć hipermarketów zrobiła ukłon w stronę osób cierpiących na autyzm/ZA i ich opiekunów. Bodaj raz czy dwa razy w tygodniu w określone dni przez dwie godziny muzyka i reklamowe komunikaty miały być wyłączone, a światła przyciemnione.
    Czytałam komentarze do tego artykułu. Wiele osób mówiło, że fajna akcja, ale niestety zdarzali się też krytykanci - zdrowe osoby i to całkiem spora grupa.
    Wiesz co oni krytykowali? Że tych "cichszych" godzin nie wprowadzą..... na stałe bo im to też nie odpowiada.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • kropkacom 24.08.19, 19:17
    Jestem dorosła i mam już dzieci które za małą chwilę też będą dorosłe. Jaki to punkt siedzenia? Zdania nie zmieniłam. Takie strefy to pożywka dla pieniaczy, którzy będą walić w rury, drzeć buzię czy włączać alarmy przeciwpożarowe big_grin
  • erzulie 24.08.19, 19:26
    Straszna egoistka z ciebie.
  • kropkacom 24.08.19, 19:27
    Bo?
  • erzulie 24.08.19, 19:45
    Bo tylko ja, ja, ja i moje dzieci, a wszyscy inni mają mieć tak samo. Jeżeli ktoś podróżuje pociągiem góra 2h to wszystko jest w stanie znieść. Ja do rodziny jeździłam 11-13h, teraz całe szczęście kilka mniej i w strefie ciszy. I o ile podróż czasami była ok, to często trzeba było znosić wielogodzinne paplanie przez telefon, często okraszone polskim przecinkiem, typa, który chciał nawracać na swoją religie każdego dosiadającego się, agitatora pewnej partii politycznej, dzieciaka napierniczajacego jakąś gierką, babcie opowiadające historie swojego życia, a już hitem były dwie pary dziadków opowiadające sobie o swoich dolegliwościach, w tym jeden za kilka dni miał iść na kolonoskopię, opowiadał o lewatywie, która go czeka i czego nie może jeść, bo ma taka a nie inną kupę. Zupełnie nie przejmował się innymi ludźmi w przedziale. Nie każdy ma ochotę na takie rozrywki, ale według ciebie jest pieniaczem.
  • kropkacom 24.08.19, 19:49
    Przynajmniej raz w roku jadę pociągiem dwa razy po 10 godzin. Wiem co piszę. Ostatnio byłam bardzo wdzięczna, że ktoś był w przedziale, bo przynajmniej dwugodzinne opóźnienie jakoś minęło. Nawet rozmowa przez telefon jednej pani miała swój urok big_grin
  • erzulie 24.08.19, 19:59
    Co kto lubi. Ciebie nikt nie wyzywa i nie obraza, dlatego że lubisz słuchać cudzych rozmów przez telefon. Natomiast ty uważasz, ze twoje upodobania są jedyne właściwe i obrażasz lubiących co innego.
  • kropkacom 24.08.19, 20:01
    Widzisz, już jesteś agresywna/agresywny. Jak niby obrażam?
  • erzulie 24.08.19, 20:54
    Tu obrażasz
    "Takie strefy to pożywka dla pieniaczy, którzy będą walić w rury, drzeć buzię czy włączać alarmy przeciwpożarowe".

    Teraz mi pokaz, gzie jestem agresywna.
  • kropkacom 24.08.19, 19:27
    I bić innych. W imię ciszy...
  • katja.katja 24.08.19, 19:37
    Jednak cywilizowany świat skłania się jednak ku tłumieniu hałasu, a nie jego eskalowaniu. Budujemy ekrany dźwiękochłonne, wymieniamy szyny tramwajowe - wszak nadal sprawne - na cichsze choć to kosztuje i to sporo pieniędzy, są kraje gdzie nawet dźwięk karetki np. nocą przy pustych ulicach nie jest włączany by nie hałasować bez potrzeby.
    Mieszkania z dobrą izolacją dźwiękową z grubymi ścianami są droższe od tych akustycznych.
    Jak sprzedajesz mieszkanie i jest to zgodne z prawdą by zachęcić klienta piszesz o cichej lokalizacji, nie - głośnej.



    --
    Nie dam się wygasić!
  • kropkacom 24.08.19, 19:51
    W tym sęk, że ludzie chcąc tej "ciszy" sami zachowują się bardzo głośno i dają upust swoim frustracjom. Tak jak na załączonym obrazku, a tam nawet strefy ciszy nie było.
  • katja.katja 24.08.19, 21:19
    Nie, w większości przypadków ludzie pragnący ciszy cierpią nomem omen - w ciszy, nieliczni mają odwagę na zwrócenie uwagi, a jeszcze większą rzadkością są tak skrajne sytuacje jak danie komuś w papę.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • nangaparbat3 24.08.19, 11:09
    Zgłosiłabym policji, natychmiast.

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka