Dodaj do ulubionych

Sytuacja patowa

24.08.19, 13:33
Jest sobie związek. Oboje mieszkają w kraju X. Pewnego dnia postanawiają przesiedlić się do kraju Y.
Żyją, pracują, rodzi się dziecko.
Po jakimś czasie ona chce wrócić do kraju X. On jest odmiennego zdania, a wręcz nie wyobraża sobie jakiegokolwiek powrotu. Ona podporządkowuje jemu swoje życie. Zostaje w Y.
Dlaczego to robi? Dla dobra dziecka - aby rodzina była w komplecie, dla świętego spokoju, bo została tak wychowana aby swoje potrzeby schować do kieszeni, być uległą...bo kocha?
On jest szczęśliwy, realizuje swoje marzenia. Ona nie jest szczęśliwa, ma inny plan na życie, nie jest tam "sobą".

Czy ktoś dostrzega happy end dla ich związku?


Edytor zaawansowany
  • kosmos_pierzasty 24.08.19, 13:42
    Dlaczego w tym przypadku "bycie sobą" jest związane z konkretnym miejscem?
  • ajriszka 24.08.19, 14:08
    Nie znam szczegółów. Ona woli żyć tam, on tutaj. I ze wspólnej drogi nici. Zdarza się, nawet w najlepszych rodzinach.
  • bergamotka77 24.08.19, 14:10
    Pytanie dlaczego ona chce wrócić do X. Przerabialam to kilka razy na szczęście mój mąż podążał za mną.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • ajriszka 24.08.19, 14:16
    A gdyby nie podążał?
  • bergamotka77 24.08.19, 15:09
    To byłby rozwód albo ja byłabym nieszczęśliwa. Zresztą źle to opisalam - ja podazalam kilka razy za nim a potem on za mną. W życiu trzeba iść na kompromisy. Ostatecznie mieszkamy w PL w efekcie mojej woli choć druga strona też nie oponowala.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • kosmos_pierzasty 24.08.19, 14:14
    Zdarza, ale imo nie ma to wiele wspólnego z "byciem sobą".
  • malgosiagosia 24.08.19, 13:42
    Zwiazek ludzi niedojrzalych rzadko konczy sie happy endem.
  • gryzelda71 24.08.19, 13:52
    A jak zachowaliby się dojrzali?
  • malgosiagosia 24.08.19, 14:00
    Jak mozna byc szczesliwym widzac partnerke nieszczesliwa?
  • gryzelda71 24.08.19, 14:18
    Nieszczęśliwy partner jest ok? No tak będzie jak podaży za partnerka. Nie ma wyjścia dobrego.
  • malgosiagosia 24.08.19, 14:31
    Trzeba szukac wyjscia, kompromisu, podsumowac za i przeciw, przegadac sprawe. Trzeba rozumiec druga strone, wziac pod uwage dobro dziecka itd. Czesto jest tez tak, ze powrot do dawnego miejsca zamieszkania jest kolejnym bledem. I nigdy nie jest tak, ze mozemy byc szczesliwi tylko w jednym miejscu. Sami sobie stawiamy bariery i ograniczenia.
  • ajriszka 24.08.19, 14:36
    malgosiagosia napisała:
    > Sami sobie stawiamy
    > bariery i ograniczenia.

    Zgadzam się.
  • ajriszka 24.08.19, 14:00
    Co to znaczy "niedojrzałych"? Ludzie zmieniają poglądy, stanowiska. Życie odmienia nas przez przypadki...
  • malgosiagosia 24.08.19, 14:05
    Ludzie dojrzali czuja sie odpowiedzialni za szczescie wzajemne w zwiazku.
  • kosmos_pierzasty 24.08.19, 14:08
    O d p o w i e d z i a l n i za szczęście innej osoby niż własne?!
    Toż to właśnie wyobrażenia b. niedojrzałe.
  • chococaffe 24.08.19, 14:10
    Czyli co konkretnie powinni zrobic w tej sytuacji? Autorka wzięła tę odpowiedzialnośc i jest nieszczęśliwa. Jeżeli zrobi to jej mąż, to on będzie nieszczęsliwy. Jeżeli się rozstaną to dziecko będzie nieszczęśliwe. Łatwo rzucać pustymi hasłami.
  • ajriszka 24.08.19, 14:13
    A tutaj jest sytuacja patowa. Jedno - w prawo, drugie - w lewo. Ludzie z natury są egoistyczni...ile jest osób, które są w stanie poświęcić własne życie? Może takie jednostki istnieją...
  • malgosiagosia 24.08.19, 14:22
    Zmiana miejsca zamieszkania dla dobra zwiazku i dziecka to nie jest poswiecanie swojego zycia. To jest dojrzalosc, a co za tym idzie, odpowiedzialnosc.
  • chococaffe 24.08.19, 14:50
    To dlaczego małżonek dla dobra związku i dziecka nie wziął tej odpowiedzialnosci na siebie?
  • elenelda 24.08.19, 14:35
    Ile lat ma dziecko? Chodzi do szkoły? Jakie są szanse na znalezienie pracy w kraju X? Czy pani teraz pracuje? Jak pani wyobraża sobie przeprowadzkę i rewolucję w życiu dziecka?
  • ajriszka 24.08.19, 14:40
    Dziecko wczesnoszkolne. Oboje, będą pracować - niezależnie od miejsca zamieszkania.
  • elenelda 24.08.19, 15:18
    Czy pani teraz pracuje? Kto zarabia więcej i ma większy wkład w utrzymanie domu? Podobny wątek już kiedyś był. Bezrobotnej pani, która przez kilka lat pobytu na emigracji nie zdołała nauczyć się języka uroiło się, że zrobi swojej rodzinie rewolucję na koszt męża.
  • ajriszka 24.08.19, 15:29
    smile
    A w sytuacji, kiedy oboje: pracują, mają identyczny wkład w życie rodziny?
  • elenelda 24.08.19, 15:35
    Pani może wrócić, znaleźć pracę, mieszkanie i spróbować. Jeżeli okaże się, że jest szczęśliwsza, niech zostanie. Ale musi liczyć się z tym, że to będzie koniec jej małżeństwa. Jest jeszcze dziecko. Dla niego realizacja marzenia pani to rewolucja w życiu.
  • bergamotka77 24.08.19, 15:40
    Jezeli.oboje pracują to decyduje dobro dziecka. Ja ze wzgledu na pracę właśnie chciałam wracać bo to ważna sfera mojego życia a żona przy Jezu być nie chciałam. Mam zawód, który trudno wykonywać w innym kraju i języku, choć zależy od kraju.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • krowa_morska 24.08.19, 14:08
    Połowa Polaków wolałaby realizować się w innym kraju niż nasz, a że z różnych przyczyn muszą tkwić tutaj - przystosowują się i bywają szczęśliwi z tym, co mają. Jeśli dla pani w całym kraju X osiągnięcie zadowolenia jest niemożliwe, powinna zastanowić się, czy to rzeczywiście wina kraju.
  • z_lasu 24.08.19, 14:46
    Dojrzały człowiek po podjęciu decyzji przyjmuje na siebie jej konsekwencje. Skoro.... (zdecydowałam się zostać w tym kraju), to.... (muszę podjąć określone działania, żeby w wybranych przez siebie warunkach być szczęśliwa). Podjąć decyzję, a potem siedzieć ze zbolałą miną i przeżuwać swoje poświęcenie to absurd. Skoro podjęłam decyzję, że zostaję, to myślę co dalej, wobec tej decyzji, a nie co by było gdyby.
  • kateandkate 25.08.19, 00:53
    z_lasu napisała:

    > Dojrzały człowiek po podjęciu decyzji przyjmuje na siebie jej konsekwencje. Sko
    > ro.... (zdecydowałam się zostać w tym kraju), to.... (muszę podjąć określone dz
    > iałania, żeby w wybranych przez siebie warunkach być szczęśliwa). Podjąć decyzj
    > ę, a potem siedzieć ze zbolałą miną i przeżuwać swoje poświęcenie to absurd. Sk
    > oro podjęłam decyzję, że zostaję, to myślę co dalej, wobec tej decyzji, a nie c
    > o by było gdyby.

    Bardzo dobrze napisane.
  • milamala 24.08.19, 15:00
    Jakby wrocili, to ona bylaby szczesliwa a on nie. Ktos dostrzega happy end dla ich zwiazku?
    Ludzie musza sobie jakos dla ich wspolnego dobra sprawy rozwiazywac, czasem jedna strona ponosi tego wieksze koszty. Takie zycie.
  • chococaffe 24.08.19, 15:03
    IMHO happy end tylko wtedy kiedy osoba, dla której się poświęcono to doceni i pomoże stronie poświęcającej się w trudnej dla niej sytuacji (wsparcie emocjonalne, czas, czas wspólny, wsparcie zainteresowan, rozwoju itd)
  • chococaffe 24.08.19, 15:06
    p.s. i nie o to chodzi, żeby strona poświećająca się wypominała to do końca życia i czerpała z tego różne korzyści - chodzi o "rekompensatę" tego czego jej brakuję. Na przykład - jeżeli tęskni za bliskimi to zrobic wszsytko aby te kontakty były częstsze (odwiedziny , zaproszenia dla siebie). Jeżeli ma poczucie straty zawodowej, pomóc jej znaleźć właściwą ścieżkę na miejscu i wpsierać (np szkolenia czy dodatkowe studia). I tak dalej.
  • z_lasu 24.08.19, 15:12
    Ok, ale żeby można było kogoś wspierać, to ta osoba musi wytyczyć sobie nowy kierunek, nowe cele. A jak ktoś podchodzi do sprawy "tam nie mogę, tu nie chcę, więc usiądę i będę tkwić" to trudno mu pomóc.
  • chococaffe 24.08.19, 15:17
    No więc "poświęcająca się" musi podjąc jakąś decyzję - albo wraca albo zostaje i określa (sama lub z pomocą psychologa) dlaczego nie może być sama. Nie wiemy czy takie rozmowy w ogóle były tzn czy pani powiedziała panu dlaczego tak się czuje.
  • ajriszka 24.08.19, 15:25
    Zgadzam się. Szkoda, że drugi człowiek nie chce tego docenić w żaden sposób...
  • fawiarina 24.08.19, 15:20
    Był tu taki wątek. Jezu, ciągnął się latami.
  • ajriszka 24.08.19, 15:25
    smile
  • szpil1 25.08.19, 09:47
    fawiarina napisała:

    > Był tu taki wątek. Jezu, ciągnął się latami.

    Przecież to ta sama autorka. Smęci co jakis czas do upojenia.
  • elenelda 24.08.19, 15:32
    Pani niech wróci „na próbę” do kraju X. Jeżeli uda jej się znaleźć satysfakcjonującą ją pracę, mieszkanie i utrzymać się bez finansowej pomocy męża to niech próbuje przekonać męża i dziecko. Z drugiej strony nie wyobrażam sobie robić rewolucję w życiu dziecka, jego krajem jest Y.
  • kryzys_wieku_sredniego 24.08.19, 15:46
    Przecież to był już na forum milion razy.
    Moja koleżanka kilka lat temu miała juz dość życia za granicą, zabrała dziecko i wróciła. W Polsce załatwiła już wszystko, mieszkanie, przyjęcie do przedszkola, ośrodek zdrowia, pracę, i różne inne duperele.
    Po pół roku miała dość, stwierdziła że myślała że tu będzie szczęśliwa a tymczasem same zawody.
    Spakowała się i w ciągu tygodnia była znowu za granicą.
  • kryzys_wieku_sredniego 24.08.19, 15:49
    Do sedna, bierz dziecko i przyjedź do kraju x, najlepiej na jesień jak każdy ma swoje życie, zaczyna się szkoła, praca ... taka proza życia.
  • elenelda 24.08.19, 15:52
    Bierz dziecko? Dziecku zaczyna się szkoła w JEGO miejscu zamieszkania.
  • ajriszka 24.08.19, 15:59
    Wątek nie jest o moim życiu.
  • 1papryczka.chili 24.08.19, 17:17
    Już tak w życiu jest że bycie w związku wymaga czasem kompromisów. Czasem wymaga poświęceń. Więc w tym wypadku tak czy inaczej jedna ze stron będzie musiała zrezygnować ze swoich racji i marzeń. Zależy co dla kogo ważniejsze: ukochana osoba czy ukochane miejsce. I dotyczy to zarówno jej i jego.Jeśli się nie dogadają i każdy będzie chciał po swojemu to skończy się jak wiele małżeństw, czyli rozstaniem. Najlepiej byłoby rozważyć w takim razie praktyczne względy mieszkania w kraju X i y. Bo skoro każde gdzie indziej czuje się szczesliwe to jak inaczej zadecydować? Losowaniem?
  • 3-mamuska 24.08.19, 17:44
    Dlaczego pani jest nieszczęśliwa i dlaczego nie stara się zrobić czegoś co ja uszczęśliwi na miejscu ,skoro podjęli taka decyzje?
    I czy jest pewna ze powrót by ja uszczęśliwił czy to tylko mrzonka i wspomnienia ?

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • mae224 25.08.19, 00:04
    Nalegałabym na kraj Z. W innym przypadku nie widzę przyszłości.
  • boogiecat 25.08.19, 08:41
    Happy endy sa przereklamowane, poza tym w happy end jest slowo end- nie da sie byc happy rezygnujac ze swoich potrzeb.
    Pytanie- na ile powrot do poprzedniego kraju jest potrzeba, a na ile jest nia uwaznosc zyciowego partnera na bolaczki i dylematy tej nieszczesliwej strony?
    Plany na zycie sie zmienia, dostosowuje, glownie jak sie zyje w rodzinie, ale jak sie czuje gwalt na swoich ambicjach/ marzeniach to latwo mozna popasc w radykalizm pt. tylko tam bede soba.


    --
    Pragnienia sa nieskonczone, ale zycie jest najwazniejsze.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka