Dodaj do ulubionych

Marnowanie jedzenia - Polska

25.08.19, 10:34
www.tvn24.pl/polacy-marnuja-jedzenie-a-przez-to-niszcza-klimat-epicentrum,963858,s.html
"Statystyczny Polak każdego roku wyrzuca do śmieci aż 235 kilogramów jedzenia. To ponad pół kilograma dziennie. Przy czteroosobowej rodzinie to aż tona rocznie. Najczęściej wyrzucamy pieczywo, warzywa i owoce oraz wędliny i jogurty."

Przyznajecie się do tych 235 kilogramów? Nigdy tego nie przeliczałam, ale mam nadzieję, ze wychodzi mi mniej.
Wędlin i jogurtów nie wyrzucam, warzywa i owoce niestety tak. A co robicie z wyschniętym pieczywem? Wiem, nadmiar można zamrozić. Ale takie już kilkudniowe bo zostało?

--
"Żadna nauka nie wzmacnia tak wiary w potęgę umysłu ludzkiego, jak matematyka." Hugo Steinhaus
Edytor zaawansowany
  • cauliflowerpl 25.08.19, 10:38
    Pieczywo ususzyc do konca i przerobic na bulke tarta.
  • pitupitt 25.08.19, 10:40
    Kilkudniowe pieczywo suszę, a następnie mielę na bułkę tartą. Dokładnie tak samo robią piekarnie ze zwrotami ze sklepów

    --
    Z zasady nie wchodzę dwa razy do tego samego wątku, więc prawdopodobieństwo, że przeczytam wasze "cięte" riposty, jest żadne big_grin
  • pitupitt 25.08.19, 10:42
    Wyrzucam mało jedzenia, bo kupuję tylkontyle, ile potrzebuję. Nie robię zapasów jak na wojnę, bo to mija się z celem

    --
    Z zasady nie wchodzę dwa razy do tego samego wątku, więc prawdopodobieństwo, że przeczytam wasze "cięte" riposty, jest żadne big_grin
  • lidek0 25.08.19, 10:40
    nasz weterynarz zbiera suche dla schroniska

    --
    Lidek mama Maćka /ur.08.06.2001/
    Aniołek VIII 1996 Aniołek XI 1997 Aniołek IX 2005
    zapraszam na forum Dla starających się
  • afro.ninja 25.08.19, 12:36
    Karmienie psow suchym chlebem...
  • rozalia_olaboga 25.08.19, 12:39
    W schroniskach bywają też konie i zwierzęta gospodarcze.
  • grey_delphinum 25.08.19, 10:40
    Niestety, wyrzucam. Bardzo mi z tym źle i staram się ograniczać, ale na razie zdarza mi się wyrzucać np. owoce czy warzywa, choć na pewno nie tak dużo jak w zalinkowanym info.
  • chococaffe 25.08.19, 10:43
    Z ciekawości - jak oni to badają?
  • daniela34 25.08.19, 10:47
    Wyrzucam mało, najczęściej zepsute owoce i warzywa, czasem zdarza się, że nieświeżą wędlinę. Pieczywo przerabiam na bułkę tartą. Akurat na punkcie niemarnowania jedzenia mam lekkiego fioła.
  • sundace46 25.08.19, 11:34
    daniela34 napisała:

    > Wyrzucam mało, najczęściej zepsute owoce i warzywa, czasem zdarza się, że nieśw
    > ieżą wędlinę. Pieczywo przerabiam na bułkę tartą. Akurat na punkcie niemarnowan
    > ia jedzenia mam lekkiego fioła.

    Aha, na punkcie marnowania jedzenia, jak twierdzisz masz fioła i dopuszczasz do tego żeby zepsuły się owoce i warzywa, czy wędlina zamiast je wcześniej przeroibć na coś innego? Ciekawe.
  • daniela34 25.08.19, 11:53
    Nie, staram się nie dopuszczać, natomiast zdarza się (Bardzo rzadko) że spleśnieje mi pomidor, albo marchewka. Albo cytrusy. I wtedy muszę wyrzucić. Zdarza się to rzadko, ale się zdarza. Nie jestem idealna najwyraźniej.
  • daniela34 25.08.19, 12:03
    Uzupełniająco- tu akurat mam czyste sumienie, bo w moim wypadku to są dwa plasterki wędliny w miesiącu albo dwa pomidory. Myślę, że 2,5 kg to nie wyrabiam nawet w rok. Białka, wędlliny, dania mięsne mrożę, owoce przerabiam na dżemy czy kompoty. Nabiał mi się od dawna nie przeterminowuje.
  • dominika9933 26.08.19, 14:43
    Ja mam tak samo. Kupuję małe ilości, mieszkam sama więc łatwo mi zaplanować zakupy. Pieczywo lubię czerstwe i trzymam w lodówce. Kupuję dobrej jakości i jem przez klika, kilkanaście dni. Zawsze do ostatniej kromki. Czasem, faktycznie, spleśnieje mi pomidor lub cytryna. Też myślę, że mieszcze się w takiej ilości rocznie.
  • tylko.bez.hipokryzji 25.08.19, 10:47
    Jak otwieram link, to mi się komputer zawieszasad Dlatego nie znam treśi, ale mam pytanie: czy w badaniach ilości wyrzucanego jedzenia brane są pod uwagę gigantyczne ilości wyrzucanych, przetermnowanych produktów z supermarketów/sklepów?

    Ja się nie przyznaję do wyrzucania jedzenia. O wielkiego dzwonu zdarza mi się wyrzucić resztkę zupy. Ale mam miarkę w oku podczas zakupów i kupuję na bieżąco. Tak samo, gdy gotuję. Najwyżej nadmiar zamrażam na czarną godzinę (gdy mnie np ogarnie leń kuchenny)- gdy widzę, że za dużo ugotowałam. Od razu to robię.
  • raczek-nieboraczek 25.08.19, 10:48
    wywaliłam w tym tygodniu gar fasolki po bretońsku (z 0,5 kg),
    zanim wystygła to skwaśniała,chociaż chyba nawet pierwsza porcja była dziwna
  • frey.a86 25.08.19, 10:50
    Nie chce mi się wierzyć w te statystyki, bo z tego wynika, że przeciętna czteroosobowa rodzina wyrzuca ok. 2,5kg jedzenia dziennie. To prawie 20kg tygodniowo. Chciałabym wiedzieć, jak oni to policzyli. Może wliczyli też płyny i opakowania, ale to i tak moim zdaniem za dużo.
  • tylko.bez.hipokryzji 25.08.19, 10:53
    bo pewnie policzyli żywność wyrzucaną ze sklepów/targowisk.
  • szarsz 25.08.19, 10:51
    Nie ma takiej opcji. Pół kilograma na łeb to dwa kilo dziennie z mojej godziny. Mogę się przyznać moooooze do kilograma miesięcznie. A to znaczy, że rodzina obok musiałaby wywalać 4 kilo dziennie. No way. Albo tam jest błąd albo wliczają w te statystyki wszystko, łącznie z przemysłem i handlem.
  • heca7 25.08.19, 11:02
    2,5 kilograma dziennie u nas jest niemożliwe. Tyle to my łącznie przez tydzień nie wyrzucamy!

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • jkl13 25.08.19, 10:55
    Z artykułu wynika,że jako 4-osobowa rodzina powinniśmy statystycznie wyrzucać 2kg jedzenia dziennie. No nie,jednak tyle nie wyrzucam. Właściwie niczego nie wyrzucam lub bardzo sporadycznie jakąś marchewkę czy resztę cytryny. Wyjątkowo wyrzucam ciut więcej, np.po świętach resztę sałatki czy po dłuższym wyjeździe coś,czego zapomniałam z lodówki,ale nawet wtedy nie zbliżam się nawet do wagi 2 kg,nie mówiąc o 2kg dziennie!
  • heca7 25.08.19, 11:00
    Nie, na pewno tyle nie wyrzucamy. Kupuję mało jedzenia i zwykle zamiast coś zostać to brakuje wink Takie przypadki, że coś leżało aż się zepsuło są bardzo rzadkie. Drobne resztki trafiają się psu jako miły dodatek do posiłku. Warzywa o ile cokolwiek zostanie trafiają na kompost, chleb dla ptaków, bułka dla rybek i do ususzenia na tartą.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • alpepe 26.08.19, 18:13
    chleb dla ptaków shame on you

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • mamtrzykoty 25.08.19, 11:39
    Czyli przy 4 osobach miałabym wyrzucać dziennie dwa kilogramy jedzenia??
    Ja nawet tyle dziennie nie kupuję! Skąd miałabym tyle jedzenia do wyrzucenia brać?

    Prawie nie wyrzucam, czasem jak coś paskudnego kupię i nikt tego nie chce zjeść.
    Zjadamy wszystko do końca. Nie mamy nigdy żadnych zapasów jedzenia.
    Lodówka raczej pusta, niż pełna.
    Sklepy mam pod nosem, jak się komuś coś zachce, to zawsze można pójść i kupić, tyle ile się chce zjeść.
    Wyrzucam tylko końcówki z chleba, bo nikt ich nie chce zjadać, a suszoną to wolę bułkę, niż chleb.
  • katja.katja 25.08.19, 11:44
    Dużo mniej (chyba, że w tym liczymy też obierki z warzyw i owoców).
    Wędliny kupuję po kilka plasterków więc nie mają prawa się zepsuć. Jajka mają długą datę świeżości, więc tym bardziej.
    Czasami resztki z obiadu, ale nie jest tego wiele.
    Natomiast wkurzają mnie porcje w restauracjach, w większości "dla chłopa do kosy".
    W jednej restauracji zapytałam czy przystawka jest duża, kelnerka odpowiedziała, że nie, więc zamówiłam i przystawkę i drugie.
    Przystawka była tak duża (dla mnie) i sycąca, że nawet zupy po tym bym nie zmieściła.
    Tydzień temu byłam w tym samym lokalu i mając rozeznanie poprosiłam tylko o przystawkę. Wyszłam najedzona.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • marta.graca 25.08.19, 13:39
    W restauracji można przecież poprosić o zapakowanie niezjedzone reszty na wynos.
  • frey.a86 25.08.19, 16:56
    Przecież nie zawsze wraca się prosto do domu.
  • kosmos_pierzasty 25.08.19, 11:52
    Wyrzucam sporadycznie. Jak mi zostanie mniej niż jedna porcja obiadu (całą mrożę, nawet pojedynczo, to się zbierze i mam obiad potem) i nie nadaje się np. na drugie śniadanie następnego dnia. Wychodzi, że raz na 2-3 m-ce może taką odrobinę. Czasem też jakiś owoc, raz w miesiącu w porywach? Innych rzeczy nie pamiętam, kiedy ostatnio wyrzuciłam. A dwa lata temu zapas mięsa dla psa, bo musiał przejść na dietę. Ale to szczególna sytuacja.
  • edelstein 25.08.19, 17:29
    Serio nie moglas tego miesa oddac schronisku czy fundacji?

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • cruella_demon 25.08.19, 12:30
    Wyrzucam niestety dużo. Może nie 2 kilo dziennie, ale jednak sporo.
    Suchy chleb przerabiam na bułkę tartą.
  • katja.katja 25.08.19, 13:34
    Czemu nie kupujesz odpowiednio mniej?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • cruella_demon 25.08.19, 17:02
    Ha! Nie ja tylko mąż.
    -Kup 3 pomidory. Przynosi 2 kilo malinowych. - Kup 20 deko wędliny. Przynosi faktycznie 20 deko, szynki, polędwicy, boczku i baleronu, plus laskę kiełbasy.
    I tak już jest lepiej, ale ciągle walczy.
  • kokosowy15 25.08.19, 20:34
    Proszę o sposób przerabiania suchego CHLEBA na tarta BULKE. Kupuje czasem pieczywo, które w Łodzi jest angielka a w Krakowie weka, właśnie do tarcia albo knedlikow, ale chleb smakuje zupełnie inaczej.
  • schiraz 25.08.19, 22:44
    Co więcej chleb przerobiony na bułkę tartą (niezły cud swoją drogą wink ) nie nadaje się za bardzo do smażenia, nasiąka tłuszczem, pali się, zupełnie inny temat niż faktyczna bułka tarta. Suchy chleb u mnie jest przerabiany na grzanki z patelni typu "chleb w jajku", ostatecznie zjada go drób mój lub sąsiadki. Bułki suszę i przerabiam na bułkę tartą. Najwięcej marnuje mi się warzyw i owoców nadgniłych, spleśniałych. Z tym już nic nie zrobię - ani ludziom ani zwierzętom nie można. Wywalam.
  • gaga-sie 26.08.19, 00:19
    Z tą bułką-nie bułką potwierdzam. Najlepiej nadaje się pszenne pieczywo, na innym się przypala.
  • cruella_demon 26.08.19, 05:08
    Chyba kpicie, jeżeli myślicie, że kupna bułka tarta jest tylko z bułek 😂😂
    Nic mi się nie przypala. Warunek, faktycznie tylko białe buły i najzwyklejszy biały chleb mielone na najdrobniejszym sitku na proszek.
    Jak się zaplącze coś razowego, czy z ziarnami to wyrzucam.
  • milamala 25.08.19, 12:33
    Mozna bulke tarta zrobic.
    Ja staram sie tak bardzo zminimalizowac marnotrawstwo, ale wcciaz mi wychodzi niezadawalajaco.
  • milva24 25.08.19, 12:43
    W życiu tyle nie wyrzucam. Chleb suszę i albo robię bulkę albo zjadają rodzinne kury. Zdarza się, niestety że wyrzucam warzywa czy owoce, wędliny rzadko, pewnie z kilka plasterków w miesiącu ale też niewiele ich jemy. W sumie to głównie wyrzucam warzywa i owoce ale żeby dwa kilo dziennie to w życiu.
  • czekoladazkremem 25.08.19, 12:57
    Bardzo mało wyrzucam. Wynika to z tego, że nie robię nieprzemyślanych zakupów, do spożywczych wchodzę raz na tydzień, z listą zakupową w ręku, która została opracowana na podstawie jadłospisu, który zaplanowałam na bieżący tydzień. Pieczywo mrożę albo piekę, zależy ile mam czasu, wędlin kupuję bardzo mało, bo ja jem symbolicznie, dziecko też, wolę zresztą upiec sama kawałek mięsa czy zrobić na przykład pieczeń rzymską na kanapki, smaczniej, zdrowiej i taniej.
  • araceli 25.08.19, 13:47
    czekoladazkremem napisała:
    > Bardzo mało wyrzucam. Wynika to z tego, że nie robię nieprzemyślanych zakupów,
    > do spożywczych wchodzę raz na tydzień, z listą zakupową w ręku, która została o
    > pracowana na podstawie jadłospisu, który zaplanowałam na bieżący tydzień.

    Robię podobnie. Na zapas kupuję produkty z długim terminem typu ryż, kasza, warzywa puszkowane. Przed zrobieniem jadłospisu na kolejny tydzień robię przegląd lodówki i szafek - w pierwszej kolejności planuję potrawy z tego co jest. Jedzenia praktycznie nie wyrzucam - odpady bio to u nas prawie same obierki itp. wink


    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • araceli 25.08.19, 13:42
    kub-ma napisała:
    > A co robicie z wyschniętym pieczywem? Wiem, nadmiar można zamrozić.
    > Ale takie już kilkudniowe bo zostało?


    Pieczywo mrożę zaraz po zakupie w porcjach - wyjmuję i rozmrażam tyle, ile potrzebuję w danym momencie.


    --
    Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
  • 35wcieniu 25.08.19, 13:43
    Nie wyrzucam. W ogole nie mam nawyku gromadzenia jedzenia w domu, kupuje malo i czesto, tylko to co wiem ze jest potrzebne. W zwiazku z tym nic nie wyrzucam.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • mikams75 25.08.19, 13:52
    dziwne te statystyki, moze licza w tym tez to, co wywalaja sklepy czy restauracje? Moja 3-osobowa rodzina mialaby wyrzucac 1,5 kg dziennie? Nigdy! Teraz po wakacjach wyrzucilam ponad pol kg rzeczy, ktore nie przetrwaly w lodowce i byla to wyjatkowa sytuacja, powiedzmy, ze ze dwa razy w roku po dluzszych wyjazdach cos mi tam zostaje, jak zle zaplanuje przed wyjazdem. Poza tym rzadko wyrzucam pojedyncze nadpsute owoce czy chleb z oznakami plesni.
    Chleb przerabiam na bulke tarta.
  • kryzys_wieku_sredniego 25.08.19, 14:48
    Nie wiem skąd te dane, nie wiem czy wywalam 1/10 tego, licząc niezjedzone resztki zupy.
    No chyba, że liczą odpady bio gdzie są łupiny z ziemniaków, ogórków itp.
  • sumire 25.08.19, 14:57
    Bardzo mało wyrzucam. Nauczyłam się kupować tyle, ile realnie możemy zjeść i nigdy na zapas. Fakt, robię zakupy dość często, małe, ale przynajmniej odpowiadają realnym potrzebom. Źle się czuję, wyrzucając jedzenie, babcia mnie tak chyba zaprogramowała, bo ona - ze zrozumiałych przyczyn, jak całe wojenne pokolenie chyba - uważała marnowanie jedzenia za niedopuszczalne.
  • grey_delphinum 25.08.19, 16:26
    A propos pokolenia wojennego...
    Moja babcia miała inaczej (3 lata spędziła w obozie koncentracyjnym) - gromadziła olbrzymie ilości jedzenia, lodówka zawsze była pełna, pod łóżkami i w szafkach leżały paczki cukru, mąki, makaronu... Oczywiście większość z tego wyrzucała (lub rodzina ukradkiem po latach), bo po prostu były to ilości nie do przejedzenia (tym bardziej, ze sama jadła malutko).

    Nie ma to oczywiście nic wspólnego z tym, ze mnie zdarza się czasami coś wyrzucić, tak tylko mi się nasunęło po przeczytaniu poprzedniego posta.
  • black_magic_women 26.08.19, 16:44
    Oooo moja mama (68 l.) i babcia (94) zawyżają średnią. Obie prowadzą jednoosobowe gospodarstwa, z tym, że mama mało gotuje, a kupuje dużo, a babcia gotuje i ew.wciska to jedzenie np. mojej mamie. (moja mama nie zjada tylko gromadzi...). Na moją sugestię, że marnują jedzenie zareagowała w sumie tylko babcia. Zdaje sobie sprawę, że to źle, ale pamieta wojnę i niedobory, wiec musi wszystkiego mieć dużo. Co ciekawe obie jojczą nad chlebem, że taka świętość, ale marnują go na potęgę. A moje 5 osobowe gospodarstwo? Mogło by być mniej, mąż dojada po dzieciach (sorry mnie to odstecza), ale i tak czesto o coś proszą, np. jogurt i nie zjadają go. Pocieszam się, że z wiekiem poprawia im sie apetyt, na razie to przedszkolaki. Ja za to czasem wyrzucam owoce/warzywa, które "niespodziewanie" w domu zaraz gniją, to chyba kwestia nawożenia?! Czasem pleśnieje też pieczywo, zwłaszcza takie ze sklepu, nie piekarni. Cała reszta jest zjadana i kupowana na bieżąco (czasem wręcz brakuje).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka