Dodaj do ulubionych

Ojciec schizofrenik, małe dzieci.

27.08.19, 14:18
Tak, jak w tytule. Czy to się może udać? Znacie podobne historie z happy endem? Historia z bliskiego otoczenia. Pani poznaje pana, oboje po trzydziestce. Pani mężatka, pan wolny. Pani szaleńczo się zakochuje w panu i rozwodzi z mężem, żeby być z nowym panem. Po jakimś czasie rodzi im się dziecko. A pan po raz pierwszy (odkąd są razem) trafia do szpitala psychiatrycznego, w którym zostaje kilka tygodni. Rodzice pani bardzo się niepokoją i próbują się dowiedzieć, co dolega panu - pani nie chce im powiedzieć, twierdzi, że nie wie, że nic poważnego, wykręca się. Teraz dziecko ma trzy lata, a pan za sobą kilkukrotne pobyty na oddziale zamkniętym. Pani w końcu wyjawiła rodzinie, że pan choruje na schizofrenię. Rodzice pani załamani. Co ciekawe, z rodziną pana nie ma żadnego kontaktu, jakby nie istniała. W ogóle - o przeszłości pana bardzo niewiele wiadomo. Rodzice pani szaleją, chcą, żeby odeszła od pana. Pani tymczasem... planuje drugie dziecko, "bo w moim wieku to najwyższy czas". O ile wiem, pani nie jest agresywny wobec pani i wobec dziecka, ale "zachowuje się dziwnie", na tyle dziwnie, że trafia do szpitala i zostaje tam tygodniami.
Edytor zaawansowany
  • juuuu7 27.08.19, 14:21
    Dla mnie-brzmi to strasznie. Zwlaszcza planowanie kolejnych dzieci z osoba tak powaznie chora psychicznie...ale sa przeciez takie osoby, ktore zwiazuja sie z alkoholikami czy narkomanami czy przemocowcami. Dlaczego-nie mam pojecia...
  • iwoniaw 27.08.19, 14:24
    Dla mnie też. Wszystko wszystkim, nie wiedziała wcześniej o chorobie (albo choroba w ogóle się ujawniła dopiero w trakcie małżeństwa), to już trudno, ale planować dzieci z osobą chorą psychicznie? Ja bym szalała z niepokoju, czy pierwsze dziecko nie odziedziczy obciążenia, a nie planowała narażać kolejne na takie ryzyko... No ale są dziwni ludzie na tym świecie, współczuję ich dzieciom, że tak klasykiem pojadę uncertain


    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • sofia_87 27.08.19, 14:35
    Dla straszna nieodpowiedzialnoscia jest fakt, ze pan w ogole zdecydowal się na dziecko wiedzac, ze jest chory.
    Znam taka historie, choć ze słyszenia; para ma dwoje dzieci, dwóch synow, pan pierwszy raz trafil do szpitala na początku studiow, przed narzeczona, później zona solidarnie z rodzina, chorobę ukrywali.
    Szczescie w nieszczęściu, ze rodzina pana jest bogata; wiec ona może spokojnie zajac się dziecmi, utrzymują ja teściowie, on często bywa w szpitalu. Ona planuje odejść gdy dzieci podrosną na tyle by mogla bez szkod dla nich wrocic do pracy
  • basiastel 27.08.19, 20:35
    Należy się raczej obawiać, że pan nie wywiąże się ze zobowiązań rodzinnych, bo schizofrenia nie jest dziedziczna.
  • malgo21 28.08.19, 04:55
    Schizofrenia jest uwarunkowana genetycznie, takie dziecko ma dużo większe szanse na zachorowanie
  • katja.katja 28.08.19, 09:25
    Nadal (jeśli jedno z rodziców jest zdrowe) jest to mniej niż jedna czwarta - 13%.
    Zatem szansa, że urodzi się dziecko ze zdrowym dekielkiem wynosi prawie 90%. Co moim zdaniem jest dobrym wynikiem.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • ponis1990 29.08.19, 22:15
    U mnie matka jest schizofreniczką, ojciec z depresja (popełnił samobójstwo) ja jestem określana jako lekko dziwna ( ze swoim życiorysem to się nie dziwie ;p - bywam wycofana, zahukana itp.) ale choroby na szczęście jako takiej nie przejęłam, wiec bywa i tak.

    --
    Lubię placki
  • katja.katja 29.08.19, 22:30
    To super. Choroby psychiczne są najgorsze społecznie.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • hanusinamama 27.08.19, 14:27
    Pytanie co z dziecmi z pierwszego związku. Chyba ojciec tych dzieci ( o ile nie poszedł w siną dal) powienien wiedziec z kim mieszkają jego dzieci...ja bym miała spore objekcje.
  • quilte 27.08.19, 14:31
    Z pierwszego związku nie było dzieci. Pani ma jedno dziecko, trzyletnie, z aktualnym panem - chorym. Aktualny pan nie jest mężem, państwo nie wzięli ślubu. Tak, dla mnie też to jest straszne.
  • sofia_87 27.08.19, 14:36
    Ona od początku wiedziała o jego chorobie?
  • quilte 27.08.19, 14:38
    Nie wiem. Nikt nie wie. Poznali się za granicą, pracowali tam. Potem wrócili do Polski.
  • szorstkawelna 27.08.19, 14:29
    Wydaje mi się, że pani popełnia ogromny błąd planując dziecko z osobą chorą na schizofrenię. Jeśli ten człowiek regularnie trafia do szpitala to albo nie bierze leków albo na źle dobrane. Ewentualnie jest na tyle poważnie chory, że pomimo leczenia jego stan się pogarsza.
    Jeśli masz jakiś wpływa na tą panią, to odradź jej ten pomysł. Znam paru schizofreników - to jest ciężka i poważna choroba.

    Samo to, że nic nie wiadomo o jego rodzinie i przeszłości daje do myślenia. Niestety, często jest tak, że rodzina nie chcę mieć z chorym do czynienia, ale dobrze byłoby wiedzieć np. kiedy zaczął chorować.
  • quilte 27.08.19, 14:36
    "Jeśli masz jakiś wpływa na tą panią, to odradź jej ten pomysł."
    Pomysł był odradzany sad Przez osoby, które są z panią o wiele bliżej niż ja, w tym rodziców. Najpierw - długo - na spokojnie i racjonalnie, potem prośbą, groźbą, płaczem. Jakby grochem o ścianę.
  • triss_merigold6 27.08.19, 14:40
    Czy ktoś jej wyjaśniał, że trzymanie w domu świra jest śmiertelnie niebezpieczne dla dziecka?
  • quilte 27.08.19, 14:43
    Nie wiem, na ile dobitnie i jakie dokładnie słowa padły, ale tak, były rozmowy w tym kierunku. Rodzice pani boją się o nią i o wnuka. I nie ukrywają tego. Z tego co wiem, pani uważa, że przesadzają...
  • simply_z 27.08.19, 14:46
    juz nie stygmatyzuj czlowieka. Nie wiadomo, czy jest niebezpieczny.
  • triss_merigold6 27.08.19, 14:48
    Ma schizofrenie wymagającą regularnych pobytów w szpitalu, to wystarczy.
  • kamin 27.08.19, 15:39
    Przez takie gadanie jak twoje ludzie unikają jak ognia leczenia psychiatrycznego.
  • 3-mamuska 27.08.19, 16:22
    triss_merigold6 napisała:

    > Ma schizofrenie wymagającą regularnych pobytów w szpitalu, to wystarczy.


    Kiedyś tak mówiono o depresji i innych zaburzeniach.
    Ale już wiemy ze dla ciebie człowiek chory to gorszy sort uważaj bo choroby „chodzą”po ludziach.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • katja.katja 28.08.19, 09:19
    Depresja rzadko prowokuje ataki na innych ludzi, schizofrenia - tak.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • nolus 27.08.19, 18:29
    simply_z napisała:

    > juz nie stygmatyzuj czlowieka. Nie wiadomo, czy jest niebezpieczny.

    Dokładnie.Ok, może jego przypadek jest beznadziejny, ale dla sprostowania - znam dwie osoby chore na schizofrenie (jedna rodzina 😕), u obu choroba jest w stanie remisji pod wpływem leczenia (te osoby regularnie biorą leki) i od 20 czy nawet 30 lat nie daje znać o sobie, mimo tego ze życie tych osób nie jest uslane różami (wiadomo, ze stres "wybudza" takie choroby). Schizofrenia to choroba o szerokim "zakresie" objawów, nie każdy schizofrenik to swir/szaleniec biegajacy z nożem czy slyszacy "glosy", jak to utarło się w stereotypowym przekonaniu większości.

    --
    "Nie ma niczego w umyśle, co nie istniałoby w zmysłach."
  • katja.katja 28.08.19, 09:28
    Stereotypy zwykle nie biorą się z powietrza.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • szorstkawelna 27.08.19, 14:42
    Może warto przytoczyć wyniki badań z których wynika, że oprócz obciążenia genetycznego, dzieci wychowywane przez rodzica schizofrenika, mają niestety większą "szansę" zachorować.
  • szorstkawelna 27.08.19, 14:46
    Przy czym, zazwyczaj, im wcześniej zaczyna się chorobą, tym może mieć cięższy przebieg...
  • double-facepalm 27.08.19, 15:54
    jesli ten goscdopiero w wiekiu 35+ mial pierwsze objawy i od razu taki hardcore, to sobie wyobraz co by bylo gdyby syn/corka zachorowali w szkole średniej, skoro to prawda (im mlodszy, tym mocniejsze objawy)
  • umi 27.08.19, 16:16
    Bo chla. I pewnie przegryza psychotropami. Tam jest jakis boordel na kółkach, tym ludziom trzeba asystenta rodziny, ktory by za nich myslal uncertain
  • simply_z 27.08.19, 16:27
    watpie. Schizofrenia prawie zawwsze ujawnia sie przed 30-rokiem zycia, Tym bardziej jesli nic nie wiadomo o jego rodzinie, mozliwe, ze juz przechodzil rozne epizody.
  • taki-sobie-nick 27.08.19, 21:00
    Jeśli ten człowiek regularnie trafia do szpitala to albo nie bierze leków albo na źle dobrane.

    Albo bierze dobrze dobrane, a i tak ma nawroty.
  • triss_merigold6 27.08.19, 14:30
    Brzmi koszmarnie.
  • triismegistos 27.08.19, 14:35
    Koszmar. Jak jeszcze rozumiem chęć utrzymania związku to fundowanie sobie w tej sytuacji dzieci to...

    --
    Rodziny niepełne i nietradycyjne to te, w których nie ma kota.
  • bei 27.08.19, 14:46
    To choroba nie tylko chorego, ale i najbliższej rodziny. Niestety powinna wybrać-albo związek z chorym, albo drugie dziecko. Daj losie, by choroba była utrzymana w cuglach, ale gdyby zaostrzyły się psychozy dla dobra dziecka i swojego-powinna odejść. Znam dwa przypadki (chorowały kobiety)- gdzie w jednym chora nie była zdolna tworzyć związku, mimo, ze gdy mieszkała z rodziną nie była uciążliwym domownikiem, drugi-to dziewczyna, ktora zachorowała przed maturą, wyszła za mąż, urodziła dwoje dzieci, od dawna doczekała się tez wnuków. Epizody zaostrzeń choroby obie panie miały-mają raczej rzadkie-raz na dwa, trzy lata, może nawet rzadziej. Mama opowiadała mi o swojej sąsiadce, która z czasem zaawansowania choroby została umieszczona w zakładzie opiekuńczo-leczniczym, nigdy z niego ńie wróciła. Dwóch synów mąż wychował samotnie.
  • kamin 27.08.19, 14:54
    Znam chorego, który bierze systematycznie leki, pogorszenia ma rzadkie, raz na kilka lat. Ma żonę i troje lub czworo starszych już dzieci. Pracuje jako informatyk. Obecne leki wielu osobom pozwalają normalnie funkcjonować, choć są też mniej pozytywne przypadki.
  • szorstkawelna 27.08.19, 14:59
    To jest Twoja perspektywa, podejrzewam, że bardzo różna od perspektywy rodziny.
  • kamin 27.08.19, 15:44
    Pani biorąc z nim ślub wiedziała że jest chory, widziała go w czasie pierwszego rzutu choroby. To był naprawdę świetny facet, bardzo inteligentny i w okresach pomiędzy zaostrzeniami funkcjonował dobrze.
    Zawodowo przez lata byłam związana ze środowiskiem osób chorych, nigdy nic złego mnie w pracy nie spotkało.
  • szorstkawelna 27.08.19, 16:09
    To raczej rzadkość. Też znam (prawdopodobnie) schizofrenika informatyka, podobno pracuje z domu. W pracy zaczął się dziwnie zachowywać, potem była ostra jazda w domu, policja, karetka itd. Teraz jest niby ok, ale ja naprawdę mam bardzo bliski i stały kontakt z osobami chorymi na schozofrenię i jeszcze happy sensu nie widziałam. Widzę raczej powolną dezintegrację przez te wszystkie lata, czasem ostre pogorszenie przy mocniejszym rzucie choroby.
    Niektórzy schizofrenicy są agresywni, niektórzy bywają, niektórzy są zawsze lagodni i raczej kierują agresję na siebie...
  • katja.katja 28.08.19, 09:27
    Ale to nie jest poprawnie politycznie. Teraz z każdą chorobą psychiczną można "normalnie żyć", wystarczy tylko dbać o regularne wizyty u lekarza i branie lekarstw.
    Osoby z chorym deklem należy zatrudniać, bo rzekomo nie stanowią zagrożenia, a jak nawet stanowią to każdy z nas zna zdrową osobę, której coś odkorbiło i kogoś zaatakowała.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • elf1977 28.08.19, 09:40
    Jesteś obrzydliwa, pisząc o chorych w ten sposób.
  • katja.katja 28.08.19, 09:55
    Bo piszę brzydką, ale jakże często pomijaną w medialnych opowiastkach prawdę?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • elf1977 28.08.19, 20:04
    Bo nazywasz chorych ludzi tak jak nazywasz. Uważaj, choroby psychicznie mogą się pojawić w różnym wieku i w różnych okolicznościach...
  • katja.katja 28.08.19, 22:42
    Sama choruję na łeb i połowa mej rodziny, więc mam prawo tak pisać bo piszę o swoich.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • elf1977 29.08.19, 13:50
    Nikt nie ma tak prawa pisać.
  • lauren6 27.08.19, 16:30
    Podobno kobiety z tą chorobą funkcjonują lepiej od mężczyzn.
  • double-facepalm 27.08.19, 16:32
    Jeśli facetom którzy wcześnie zachorowali trafi się nadopiekuncza rodzina jak u Bena z innego wątku to pewnie tak.
  • umi 27.08.19, 14:52
    No ale czy ten pan jest agresywny wobec rodziny, stosuje przemoc fizyczna albo chociaz psychiczna, upja sie, nie chce pracowac, nie chce zajmowac sie dzieckiem, chce od zony pelnej obsługi domowej po swojej i jej pracy, chodzi na dzi.wki, zdradza w delegacjach itd.? Czy jego jedyna wina jest ta leczona, jak rozumiem, schozofrenia?
    Bo jesli opcja druga, to jezeli wykopie sie z domu pana (wspolpracujacego z zona, z ktora, jak rozumiem im sie uklada, bo nie ma, ze sie nie ma w starterze, ze sie nie układa, i leczacego sie) to co sie powie temu dziecku po latach? Ze nie ma ojca, ktory mial pecha i zachorowal? Ostatnio byl wysyp teoretycznie zdrowych facetow, mordujacych zony i dzieci. Na tym tle taki, ktory mial pecha i zachorowal, ale sie leczy, nie wyglada tak groźnie. Plus jak facet pojdzie do szpitala, dziecko, zdaje sie, ma jeszcze matke, prawda? Samo nie zostanie. Wiec moze im sie na sile nie wp.rdlac w małżeństwo?

    No, chyba, ze opcja pierwsza i szalenczo zakochana pani ukrywa rozne przewinienia pana.

    PS. Tu na sasiednim forum byl jeszcze lepszy problem - pan kombinowal, jak zabrac dziecko żonie chorujacej na padaczke (zachorowala w wyniku ciązy). Nie sadze, zeby to byl dobry kierunek.
  • umi 27.08.19, 14:53
    * bo w starterze nie ma, ze sie nie uklada
  • quilte 27.08.19, 15:08
    Czy pan jest agresywny - nie wiem. Ogólnie nie wydaje się agresywny. Tak, pan pije, dużo. Nie chce pracować - to dość prosty człowiek, wierzy w "bez znajomości i tak nic nie załatwisz" więc na wszelki wypadek lepiej nie próbować, żeby się nie spocić. Pracuje od przypadku do przypadku, choć ma pewne umiejętności, które pozwalałyby mu nieźle zarabiać. Dzieckiem raczej się nie zajmuje, nawet gdy pan akurat jest w domu, do dziecka przychodzą rodzice pani. Do prac domowych też się nie pali, ale pani do nich nie zagania, "jakoś to jest". Na dziwki nie chodzi, bo nie ma za co. W delegacje nie jeździ.
  • umi 27.08.19, 15:24
    No to z tego, co piszesz, schizofrenia jest tu najmniejszym problemem. Plus Bierze psychotropy i pije??? CO do tej pracy - czy pan nie ma czasem jakiegos orzeczenia o niepelnosprawnosci? Mnie chwile zajelo sprawdzenie, ze cos tam mu sie nalezy. Wiec czy na pewno facet jest takim pasozytem? Czy chodzi o sama chorobe? Bol zadka i ego, ze ktos chory smie byc w naszej rodzinie?

    Jesli rodzice naparwde chca pomoc corce, to zamiast jej na sile rozbijac zwiazek, mogliby pomoc im sie ogarnac (skasowac to picie faceta plus jakas terapia, bo on ma chyba niskie poczucie wlasnej wartosci), jak jej tak na tym facecie zalezy. Przy okazji wiedzieliby, czy naprawde nic powaznego tam sie nie dzieje za zamknietymi drzwiami. Natomiast ustawianie na sile relacji doroslym ludziom jest slabe - jesli pani na panu zalezy, do konca zycia im nie zapomni interwencji, a wnuczątko po latach (o ile dozyja) wypomni, ze nie mialo tatusia przez nich. Takze tego... jak juz, to lepiej pomoc niz rozpiep.rzac cos, czego oboje zainteresowani roz.przac nie chcą. O ile tam nie dochodzi do przemocy oczywiscie.
  • quilte 27.08.19, 15:47
    Nie wiem, jak to opisać, żeby w miarę dobrze oddać sytuację, tym bardziej, że sama nie wszystko wiem, ale spróbuję. Nie powiedziałabym, że schizofrenia jest tu najmniejszym problemem, raczej jest największym, ale owszem, są też inne. Rodzicom pani trudno było pogodzić się z tym, że pan: pojawił się znikąd, nie znają jego rodziców/potencjalnego rodzeństwa, nie wiadomo, czym się dotąd zajmował, wprowadził się do mieszkania pani i żyje głównie z jej dochodów, nie ma ochoty pracować, niewiele robi w domu, pije. No ale trudno, pojawiło się dziecko, rodzice pani pogodzili się z losem, tym bardziej, że córka "tak go kocha". Po czym okazało się, że do tego wszystkiego pan ma schizofrenię, a niedługo potem - że córka planuje drugie dziecko. Z tym rodzicom pani trudno się pogodzić. I ja im się nie dziwię. Córka w zasadzie w niczym nie widzi problemu. Jak jej rodzice mają się wziąć do rozwiązywania problemu, którego jej zdaniem nie ma?
  • zawsze-w-drodze 27.08.19, 16:03
    A ona też jest niepełnosprawna intelektualnie, że jej rodzice chcą się "wziąć do rozwiązywania problemu"?
  • quilte 27.08.19, 16:17
    Jej rodzice nie chcą się brać do rozwiązywania problemu - odnosiłam się do wpisu umi. Jej rodzice chcieliby, żeby pan zniknął bo ICH zdaniem nie stanowi wartości dodanej w życiu córki, a wręcz przeciwnie. A oni się o córkę i wnuka boją. Ale w ogóle nie o tym jest mój post startowy. Bo, zdaniem córki, pan tę wartość dodaną jednak stanowi i ona planuje z nim drugie dziecko, bez względu na to, co myślą rodzice. Pytam, czy znacie podobne historie, w których był happy end, bo może to jednak możliwe. Mnie sytuacja wydaje się straszna, a decyzji pani o drugim dziecku nie rozumiem zupełnie.
  • umi 27.08.19, 16:25
    Według mnie głupota, ale z drugiej strony nie ma 100% pewnosci, ze dziecko bedzie ta schizofrenie mialo. Gugiel twierdzi takze, ze im starszy ojciec (w ogole, takze zdrowy) tym wieksze ryzyko schizofrenii.
    Z pania mozna rozmawiac, ale jak sie uprze, nie da sie je ubezwlasnowolnic. Moze jej podrzucic dyskretnie artykuly na ten temat? Ewentualnie moze rozwazy inseminacje nasieniem od zdrowego dawcy?

    Natomiast... ludzie potrafia sie pakowac w dzieci wiedzac, ze sa nosicielami chorob dziedzicznych, potrafia sie decydowac na dzieci bardzo poźno (zwłaszca faceci) fundujac im półsieroctwo i ryzyko, ze jak matce cos sie stanie, to na pewno potomek bedzie juz okragła sierotką itd. Wiec jak sie uprze, to krzyzyk na droge i szkoda nerwow. Nie ma ofiar, sa ochotnicy suspicious
  • umi 27.08.19, 16:12
    No ale to, ze pojawil sie z nikad (dla nich) to nie jest przestepstwo. To, ze nie znaja jego rodziny, tez. To nie oni maja w pierwszej kolejnosci znac, znac ma corka. I ta corka moze ich wyslac na drzewo, jak jej sie beda wciskac za bardzo. Oni czasem sami nie sa jakas dysfunkcyjna rodzina? Bo z tego co piszesz, to kobieta ma problem z logicznym mysleniem, faceta wzieła sobie slabego, a rodzice na sile probuja jej rozwalic zwizek, bo tak im sie wydaje. Jesli jej tak truja i jatrza, a ona jest zakochana plus facet wcale nie jest z piekla rodem, to za chwile trafia na czarna liste. Nie wiem, czy to dobra strategia wobec własnego dziecka.

    Według mnie głownym problemem nie jest schizofrenia, tylko mózg (ale nie chorobowo, chodzi mi o norme intelektualna), raczej i pani i pana. Plus problemy psychiczne (nie chorobowe, jakies kompleksy, niskie poczucie wlasnej wartosci, brak zaradnosci zyciowej) faceta.

    BTW, czy komus z tej rodziny w ogole przyszlo do głowy, ze on moze ladowac w szpitalu, bo CHLA??? Nie mozna go wyslac na leczenie??? Alkoholowe? Jesli leczy sie ze schizofrenii, to z alkoholizmu chyba tez by mogl? I jakas aktywizacja zawodowa osob niepelnosprawnych, czy co takm jest.

    No, chyba, ze wszystkie mozliwosci sie wyczerpia. Wtedy jest zreszta szansa, ze pani przejzy na oczy.


  • 3-mamuska 27.08.19, 16:36
    Może warto dać pani pole do popisu i przestać pomagać/martwić się/ w uzależnieniu takie pomaganie powoduje ze osoba uzależniona nie chce się leczyć ma za „dobrze” i brnie w swój świat.
    Może warto pomoc pani jak to będzie jak oni przestaną ja chronić.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • samawsnach 27.08.19, 22:49
    A argument, że schizofrenia może być dziedziczna ( wbrew temu, co napisała Basia tel) pani nie odwiedzie od pomysłu drugiego dziecka?
  • mauricella 27.08.19, 17:27
    “Nie chce pracować - to dość prosty człowiek, wierzy w "bez znajomości i tak nic nie załatwisz" więc na wszelki wypadek lepiej nie próbować, żeby się nie spocić. Pracuje od przypadku do przypadku, choć ma pewne umiejętności, które pozwalałyby mu nieźle zarabiać. Dzieckiem raczej się nie zajmuje, nawet gdy pan akurat jest w domu, do dziecka przychodzą rodzice pani. Do prac domowych też się nie pali, ale pani do nich nie zagania, "jakoś to jest". Na dziwki nie chodzi, bo nie ma za co. W delegacje nie jeździ.”

    No jakos zachecajaco do pana to nie brzmi, ale zadne z powyzszych nie jest objawem schozofrenii tylko zwyklego januszowania….
  • quilte 27.08.19, 17:32
    ? No tak. A oprócz tego pan ma zdiagnozowaną schizofrenię.
  • mauricella 27.08.19, 17:37
    no schizofrenia nie gwarantuje niestety, ze OPROCZ tego nie mozna byc juz bucem.
  • umi 27.08.19, 17:51
    No wiec właśnie. Z facetem w ogole jest problem i ten problem to raczej nie schizofrenia.
  • szorstkawelna 27.08.19, 19:12
    Lol.
  • m_incubo 28.08.19, 21:56
    quilte napisała:

    >Tak, pan p
    > ije, dużo. Nie chce pracować - to dość prosty człowiek, wierzy w "bez znajomośc
    > i i tak nic nie załatwisz" więc na wszelki wypadek lepiej nie próbować, żeby si
    > ę nie spocić. Pracuje od przypadku do przypadku (...) Dzieckiem raczej się nie zajmuje, (...) Do prac domowych t
    > eż się nie pali, ale pani do nich nie zagania, "jakoś to jest". Na dziwki nie c
    > hodzi, bo nie ma za co.

    W tej sytuacji nawet schizofrenia nie robi wielkiej różnicy, i naprawdę nie jest największym problem. Babka złapała odpad atomowy i nie chce go puścić.
    Dajcie jej spokój, ona nie jest tutaj żadną ofiarą, każdy może sobie w dowolny sposób spier..lić życie, jeśli ma taką ochotę.
  • koronka2012 27.08.19, 15:13
    Nie rozumiesz. To nie jest coś, nad czym można zapanować lekami. Mój leczący się kolega popełnił samobójstwo, to co wyprawiał eks mąż mojej znajomej to istny wieloletni horror... Osoba chora może stać się agresywna w dowolnym momencie, bo choroba ma to do siebie, że przestaje się reagować normalnie czy myśleć logicznie. Co z tego, że gość się leczy jeśli stanowi realne zagrożenie?

    Ale nie to jest najgorsze - świadoma decyzja o poczęciu dzieci oznacza bardzo poważne ryzyko, że skończą tak samo.
    obciążenie istnieje, i niestety - ujawniło się w obu znanych mi przypadkach, kiedy ojciec chorował.

    W jednym z nich jest ostro - do tego stopnia, że matka od paru lat jest uwiązana do swojego dorosłego dziecka, bo mimo leków, terapii, szpitali itd- nie jest w stanie normalnie funkcjonować, nie pracuje, jest na groszowej rencie (i nie ma raczej widoków, że ułoży sobie życie), a matka nie może wyjechać choćby na weekend bo boi się kolejnych prób samobójczych.
  • umi 27.08.19, 15:31
    Wiesz, ta pani planuje drugiego dziubdziusia, a jej facet bioracy psychotropy chla wode (czy tam piwo), wiec tego... Jakas mało ogarnieta rodzina w ogole suspicious I to chyba nie z sama choroba maja problem, tylko z ogarnieciem zaleznosci przyczynowo-skutkowej.

    Ale generalnie weź pod uwage, ze odstrzelic moze potencjalnie KAŻDEMU facetowi. I kazdy moze stac sie agresywny. I co? Nie zakagancujesz wszystkich. Sama choroba nie jest według mnie głownym problemem, o ile ktos sie leczy. KAŻDY moze zachorowac, jak nie psychicznie, to fizycznie. I stac sie kula u nogi dla wspolmałżonka. I co? Wyrzucac tych ludzi, rozwodzic sie? No, mozna. Tylko potem taka osoba nie ma prawa marudzic, ze na starosc wychuchane dzieciatko kopnęło ja w dude i wygrzewa sie co drugi miesiac na Kanarach, podczas kiedy ona nie ma na leki, siedzi w domu sama i niedołężna. Bo dziubdzius sie tego nauczył właśnie od rodziców. A jak znam zycie, to taka cwana jednostka najpierw wymieni na lepszy model (i jednak nadal czesciej facet, chociaz kobiety zaczynaja dotrzymywac kroku panom cwaniakom), a potem zupenie niekonsekwentnie na starosc zmienia punkt siedzenia i widzenia równiez. I domaga sie pełnej obsługi i finansowania uncertain
  • koronka2012 27.08.19, 15:48
    umi napisała:

    > Sama choroba nie jest według mnie głownym problemem, o ile ktos sie leczy.

    NIE. Leczenie wcale nie sprawia, że każdy chory funkcjonuje normalnie. To nie jest choroba typu - weź to i to i ci przejdzie. Mojej znajomej leki dobierano kilka lat - i nadal nie jest na tyle "zdrowa", żeby funkcjonować choć w przybliżeniu dobrze. Tu też - pan się niby leczy, ale trafia do szpitala, zapewne w ostrym stanie. Leki nie załatwiają sprawy w 100%, do tego - chory musi je brać, a w sytuacjach kryzysowych, kiedy mu odbija - taka konieczność może do niego nie docierać, a wtedy zaczyna się jazda.

    Zresztą - pomijasz przy tym najważniejszy aspekt - ryzyko zachorowania, które przenosi się na dzieci. I tak, każdy może zachorować w dowolnym momencie, ale ŚWIADOMA decyzja o dziecku obarczonym ryzykiem jest czymś zupełnie innym.
  • umi 27.08.19, 16:02
    No tez napisalam, ze z poczeciem dzieciatka robia głupote. Z pani zdolnoscia myslenia jest cos ciezko tam.

    Natomiast jesli chcesz dyskryminowac rodzinne chorych na schizofrenie, to tych na depresje tez by wypadało. Bo taka osoba potrafi byc warzywem. Nie pracowac, nie wykonywac obowiazkow domowych, nawet nie jesc. Zycie z nia to meczarnia... I teraz co? Rozwalamy rodziny np. jakiejs czesci tego forum?

    Zycie nie jest idelne, ludzie choruja. Ba nawet umieraja! Mozna sobie poradzic, ale pod warunkiem, ze dwie osoby razem sie wspieraja. Jak to mowia - lepiej z madrym zgubic, niz z głupim znaleźć. Natomiast tutaj, w tym konkretnym przypadku, to raczej nie sama schizofrenia jest problemem.

  • lauren6 27.08.19, 16:37
    > Natomiast tutaj, w tym konkretnym przypadku, to raczej nie sama schizofrenia jest problemem.

    Dokładnie. Z tego co zrozumiałam pan jest alkoholikiem ze schizofrenia, czyli równia pochyła w dół. Dziadkowie słusznie się martwią, ale nie mają wpływu na dorosłą córkę.
    Tylko tych dzieci szkoda, bo prędzej czy później panu kompletnie odwali.
  • koronka2012 27.08.19, 17:32
    umi napisała:

    > Natomiast jesli chcesz dyskryminowac rodzinne chorych na schizofrenie, to tych
    > na depresje tez by wypadało. Bo taka osoba potrafi byc warzywem. Nie pracowac,
    > nie wykonywac obowiazkow domowych, nawet nie jesc. Zycie z nia to meczarnia...

    Gdzie ta dyskryminacja?

    Owszem, w tym przypadku nie tylko choroba jest problemem, ale z mojego punktu widzenia - ze względu na ryzyko zachorowanie dzieci - najbardziej istotnym. Pani sobie może nieść swój krzyż z pieśnią na ustach żyjąc z panem i użerając się ze skutkami choroby - i nic by mnie to nie obeszło, ale już los dzieci mnie rusza.
  • umi 27.08.19, 17:54
    Niektore forumki napisaly, ze jak schizofrenik, to koszmar. No wiec to jest dyskryminacja. Ludzie maja rozne schorzenia, zalezy, czy sie lecza i czy cos z tym robia.
    Tu w tym konkretnym przypadku tytul watku powinien brzmiec: "ojciec pijący, nie pracujacy schizofrenik, małe dzieci". No i wtedy byloby widac problem. Nawet jakby nie schizofrenik, to tylko oslica robilaby sobie z nim drugie dziecko.
  • iwoniaw 27.08.19, 18:16
    Niektore forumki napisaly, ze jak schizofrenik, to koszmar. No wiec to jest dyskryminacja. Ludzie maja rozne schorzenia, zalezy, czy sie lecza i czy cos z tym robia.

    W kontekście życia z chorym, tak. W przypadku sprowadzania na świat kolejnych dzieci już jednak nie - świadome narażanie ich na zwiększone ryzyko zachorowania psychicznie jest moim zdaniem nie tylko głupotą, ale nieetycznym okrucieństwem.


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • umi 27.08.19, 18:28
    Tez. Tak samo, jak fundowanie sobie dziecka np. w sytuacji, kiedy w rodzinie jest np. dystrofia miesniowa, czy hemofilia. Albo w wieku, w ktorym z duzym prawdopodobienstwem dziecko zostanie szybko polsierotą. No i jednak sa tacy, ktory to robia i maja w dudzie. Nie dosc, ze nieetyczne, ale i zwyczajnie glupie.
  • 3-mamuska 27.08.19, 16:16
    Ostatnio byl wysyp teoretycznie zdrowych facetow, mordujacych zony i dzieci.

    Ci faceci zdrowi nie byli i napewno były jakieś sygnały zbagatelizowane niestety.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • umi 27.08.19, 16:28
    Albo i nie. Plus - ile osob ma ojcow zdrowych psychicznie, ale np. tak kontrolujacych, demotywujacych, z zadentym ego, osobowoscią psychopatyczną (leczyc sie nie da, a schizofrenia tak), zakamuflowanych pedofili...? I takie osoby tez potrafia zrobic pieklo z zycia.
  • ajriszka 28.08.19, 13:27
    To prawda..
  • taki-sobie-nick 28.08.19, 00:36
    Tak, tak, i na pewno mieli schizofrenię, co do jednego!
  • beataj1 27.08.19, 14:59
    Mam w rodzinie taką sytuację. Pan miał schizofrenie. Średnio dwa razy do roku trafiał na leczenie zamknięte. Zona została z nim między innymi z powodów religijnych. Zamieszkali w jednym domu z dziadkami, tak by zawsze ktoś miał dzieci i chorego pana „na oku”. Z biegiem czasu panu się pogarszało, a pani odpływała religijnie. I więcej czasu spędzała w kościele i na kolejnych pielgrzymkach niż w domu.
    Nic się nikomu nie stało, ale dzieci (dziś już dorosłe) nie miały wesołego życia.




    --
    Szkoda, że nazwiska zasłonięte.
    Uważam, że dane kretynów, podobnie jak pedofilów, należy ujawniać, dla dobra ogółu. by cauliflowerpl
  • lilia.z.doliny 27.08.19, 15:26
    znamy takie historie
    bez hapoy endu

    --
    Melisa uspokaja mnie tylko wtedy, kiedy ją gorącą wyleję komuś na mordę.
  • kornelia_sowa 27.08.19, 16:09
    Ja bym się nigdy nie związała z osobą chora psychicznie.
    Oczywiście gdybym wiedziała o jego chorobie.
    Jakby zataił, to dążyłabym do unieważnienia/rozwodu.

    Dzieci ze schizofrenikiem? No way.
  • 3-mamuska 27.08.19, 16:13
    To dowodzi jak kulawy jest system.
    Ze osoby z otocznia chorych nie rozwodzą terapii czy choćby rozmowy z psychologami.
    Przecież ta choroba jest dziedziczna.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • mauricella 27.08.19, 17:25
    post dowodzi, ze internet rzeczywiscie trafil pod strzechy, tylko czy sie z tego cieszyc?
  • taki-sobie-nick 28.08.19, 00:36
    System ma latać za osobami z otoczenia chorych?
  • 3-mamuska 28.08.19, 13:34
    taki-sobie-nick napisała:

    > System ma latać za osobami z otoczenia chorych?


    Nie latać ,ale jeśli mąż /partner trafia do takiego ośrodka, to ośrodek powinni skontaktować się z rodzina i omówić całość choroby. Zaproponować pomoc psychologa. W takich rodzinach to osoba zdrowa dużo ma wspólnego z leczeniem wyłapywaniem nieprawidłowości ,wiec powinna być informowana/ edukowana.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • double-facepalm 29.08.19, 15:43
    Psychiatria srodowiskoza i centra interwencji kryzysowej dzialaja w PL w dużych miastach i to dopiero raczkuje. Trzeba się raczej samemu nalatac a nie idą za pacjentem. Zresztą wygooglaj sobie jak długo czeka się na 1sza wizyte w PzP, kilka mcy, na psychoterapię podobnie lub dluzej. 95% chodzi prywatnie bo inaczej pewnie doczekaloby sie samobójstwa.
  • daniela34 27.08.19, 16:45
    Nie pocieszę, sama schizofrenia to jedno, ale połączenie schizofrenii z alkoholem to drugi problem. Tu by trzeba się zająć najpierw tym alkoholem. Znam faceta, który nawet mimo choroby założył rodzinę i początkowo jakoś tam funkcjonował, ale właśnie im dłużej pił, tym gorzej było. Żona odeszła, bo nie dało się z nim żyć, ale chciała to nadal wspierać w leczeniu. A on się staczał i staczał, ostatnie wiadomości mam takie, że prawie się zagłodził na śmierć.
  • mauricella 27.08.19, 17:08
    www.filmweb.pl/review/Serce+i+umys%C5%82-355
  • taki-sobie-nick 28.08.19, 00:38
    Ale w realu ta żona go porzuciła.
  • milva24 27.08.19, 17:12
    W życiu noe zrobiłabym sobie dziecka z osobą poważnie chorą psychicznie. Z dzieciństwa pamiętam zasłyszaną historię gdzie matka lecząca się psychiatrycznie zabiła dwie córeczki "bo głosy jej kazały". Nie zasnęłabym w jednym łóżku ze schizofrenikiem.
  • konsta-is-me 28.08.19, 00:25
    Ka mam historie (prawdziwa) gdzie ojciec zaszlachtowal corke i zone.
    Byl na leczeniu wielokrotnie, wlasciwie systematycznie kilka razy w roku.
  • mauricella 27.08.19, 17:23
    niestety nie jestem livia.kalina i nie umiem tak ladnie pisac jak ona, tylko potrafie tak :

    Schizofrenia nie jest chorobą dziedziczną. Czynnik dziedziczny odgrywa rolę w zachorowaniu na schizofrenię, ale nie jest jedyny; schizofrenia jest chorobą wieloczynnikową. Statystycznie ryzyko zachorowania jest tym większe, im większe jest pokrewieństwo z osobą chorą. Gdy choruje jedno z rodziców, ryzyko zachorowania dziecka wynosi 17%. Gdy choruje obydwoje rodziców – 46%. Ryzyko zachorowania w populacji ogólnej wynosi 1%. Na to – czy ujawni się czynnik dziedziczny i w jakim okresie – życia wpływają inne czynniki. Niektóre z nich – uszkodzenie okołoporodowe, zakażenia wirusowe w czasie ciąży – są rozważane jako samodzielne czynniki etiologiczne schizofrenii.
    Wyniki wskazują również, że nawet w wypadku bliźniąt jednojajowych, a więc z takim samym materiałem genetycznym, ryzyko wynosi mniej niż połowę.
    90% chorych na schizofrenie ma zdrowych rodziców, 80% ma zdrowe rodzeństwo, a około 60% nie ma żadnych krewnych cierpiących na to zaburzenie.

    pdfs.semanticscholar.org/c778/08df8221ee20cf3bf504f4b2b989dbd97588.pdf
    "Głównym celem niniejszego opracowania jest przedstawienie fenomenu stygmatyzacji osób doświadczających przewlekłych zaburzeń psychicznych z grupy schizofrenii, omówienie wyników reprezentatywnych badań, które tego zagadnienia dotyczą, i wyjaśnienie mechanizmów psychologicznych, które leżą u podstaw tego zjawiska.
    W szerokim rozumieniu pojęcie stygmatyzacji (od gr. słowa stigma, czyli znak) odnosi się do postawy społecznej dezaprobaty, negatywnego odbioru określonej grupy ludzi ze względu na charakteryzujące tę grupę właściwości fizyczne lub psychiczne, styl życia, system wartości czy inne atrybuty
    W odniesieniu do osób niepełnosprawnych i chorujących psychicznie pojęcie stygmatyzacji obejmuje swoim zasięgiem kilka negatywnych, powiązanych ze sobą i nakładających się na siebie, postaw prezentowanych w społeczeństwie
    Wymienić tu trzeba:
    dystansowanie się (unikanie wchodzenia w nieformalne kontakty),
    dewaluację i stereotypizację (upowszechnianie negatywnych, uproszczonych, stereotypowych opinii dotyczących wymienionej grupy ludzi),
    delegitymację (wprowadzenie prawnych ograniczeń możliwości działania w jakimś obszarze),
    segregację – blokowanie dostępu do pewnych form aktywności, „zarezerwowanych” dla osób zdrowych, oraz
    eksterminację – najbardziej drastyczną formę dyskryminacji w postaci fizycznego niszczenia życia, która miała miejsce w Polsce w latach 1939–1945, kiedy to najeźdźcy hitlerowscy zamordowali ok. 20 000 chorych psychicznie przebywających w szpitalach lub innych placówkach leczniczych
  • bi_scotti 27.08.19, 17:46
    Pytasz o znane przypadki no to przytocze jeden z mojego otoczenia. Pracowalam kilka lat i wciaz utrzymuje towarzyski kontakt z kolezanka, ktorej matka ma diagnosed schizofrenie. Moja kolezanka ma kolo 45 lat, jej starszy brat dobiega 50tki. Ich rodzice wciaz sa malzenstwem. Z nielicznych uwag na temat dziecinstwa wiem, ze mama once in a while przebywala w szpitalu, pracowala okresowo (z wyksztalcenia nauczycielka). Medications brala i bierze choc to jest skomplikowana sprawa, bo wszystkie maja side effects, wszystkie w koncu przestaja dzialac zgodnie z przeznaczeniem, to jest nieustanne poszukiwanie jakiegos panaceum uncertain Ale moja znajoma, wedlug jej slow, miala piekne dziecinstwo. Rodzice sie autentycznie kochali (kochaja smile), mieszkali na polnocy Ontario otoczeni piekna przyroda, nie bylo zamoznie, bo glownie pracowal tylko tata ale bylo happy. Ani ona, ani jej brat, ani poki co zadne z jej i jej brata dzieci nie prezentuje zadnych symptoms wskazujacych na problemy, z jakimi zyje ich mama. Ale to jest tylko jedna historia. Life is complicated. Ludzie w pelni zdrowi potrafia zatruwac sobie wzajemnie zycie w stopniu "level master". W opisywanym przez Ciebie przypadku, wiekszym problemem wydaje mi sie byc alcohol i brak checi do pracy (choc to moze byc side effect branych lekow) niz sama diagnoza schizofrenii. Life.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • kornelia_sowa 27.08.19, 22:37
    Aha, aha fajowo i cukierkowo być takim świadomym i tolerancyjnym na papierze.

    Ktoś z mojej bliskiej rodziny z racji zawodu (policjant) ma od czasu do czasu przyjemność interweniować gdy schizofrenikowi odjedzie peron.
    Chorego tatusia trzymającego nóż przy szyi 4 latki też już widział. Psycholog, krzyki reszty rodzeństwa,
    Jak na filmie. Pewnie by ci sie podobalo.
    Taka świadoma jesteś.

    Bo mu się wydawało, że już leków nie musi brać. Choć twierdził, że bierze. A jakże.

    Widziałaś kiedyś schizofrenia w "akcji"?
    No, chyba nie.

    Myślałaś, że chodzi o strach przed odziedziczeniem.choroby? Raczej o życie tych dzieci.
    Nikt Ci nie da gwarancji, że schizofrenik zawsze będzie chciał brać leki i nigdy mu nie odwali w sposób niebezpieczny dla otoczenia..
  • taki-sobie-nick 27.08.19, 23:01
    Psycholog, krzyki reszty rodzeństwa.

    A psycholog to w jakim celu?

    Odpowiednia byłaby karetka psychiatryczna.
  • kornelia_sowa 28.08.19, 22:24

    A psycholog to w jakim celu?

    Odpowiednia byłaby karetka psychiatryczna.

    Oczywiście, ze karetkę wzywano.
    Wzywa się także policyjnego psychologa- negocjatora
  • ponis1990 30.08.19, 18:01
    Nie ma czegos takiego jak karetka psychiatryczna. Wzywa się najpierw pogotowie, potem policję jeśli pacjent nie chce jechać /ewentualnie przyjeźdza to i to od razu

    --
    Lubię placki
  • bi_scotti 28.08.19, 00:17
    kornelia_sowa napisała:

    > Nikt Ci nie da gwarancji, że schizofrenik zawsze będzie chciał brać leki i nigd
    > y mu nie odwali w sposób niebezpieczny dla otoczenia..

    No Tobie tez nikt nie da zadnej gwarancji, ze nie trafi Ci sie w zyciu zaden psychotic episode i ze Ci nie odwali w sposób niebezpieczny dla otoczenia. Prawdopodobienstwo, ze osoba, ktora ma diagnose, jest leczona i supported przez swoja rodzine stanie sie niebezpieczna jest porownywalne z zagrozeniem jakie wszyscy dla siebie wzajemnie stanowimy.
    Jezdzisz autem? Bywasz kierowca/pasazerem? Wokol Ciebie na drodze w wiekszosci "normalni" ludzie and so what? Opcja, ze skrzywdzi Cie komplenie "normalny" kierowca jest bez porownania wieksza niz ta, ze chory psychicznie czlowiek pod odpowiednia opieka przylozy noz do szyi 4latki. Opowiesci policjanta z Twojej bliskiej rodziny wloz miedzy bajki - on nie diagnozuje ludzi w kryzysie, on wylacznie reaguje na ich zachowanie a okreslenie "schozofrenik" jest od lat uzywane bez zadnych hamulcow, rowniez (!!!) przez first responders, co jest po prostu obrzydliwe, podobnie jak wyrazenie "odjechal peron"! Life.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • kornelia_sowa 28.08.19, 22:33
    Nie, nikt mi nie da gwarancji, ze mi nie odwali.
    Ale to co innego wiedzieć, że ktoś na pewno jest chory psychicznie a co innego dywagować, ze każdy może zachorować.
    Rozumiesz to, prawda?


    a okreslenie "schozofrenik" jest od lat uzywane bez zadnych hamulcow, rowniez (!!!) przez first responders, co jest po prostu obrzydliwe, podobnie jak wyrazenie "odjechal peron"! Life.

    Nie ma tu znaczenia czy to schizofrenia czy inna psychoza. Schizofrenia paranoidalna nie rokuje najlepiej. Jak wszystkie inne choroby psychiczne.
    Niby dlaczego mam wkładać te opowieści miedzy bajki? Był świadkiem tych wydarzeń i są prawdziwe.

    Nie dalej jak kilkanaście dni temu we wszystkich mediach podawano informacje o chorym psychicznie mężczyźnie, który zaatakował bliską osobę bodajże siekierą, potem uciekł do lasu. Ostrzegano, ze moze być niebezpieczny. Okazałosię, ze przestał (po iluś latach) brać leki i choć cię zbrzydzi to okreslenie-odwaliło mu najwidoczniej.

    Inny zabił matkę a sąsaidce wynożyczkował oczęta.

    Racja, policjant nie diagnozuje osoby w kryzysie, ale prowadzi sprawę, robi wywiad i dostaje od rodziny informację, ze ma do czynienia z chorym psychicznie



  • malgo21 28.08.19, 05:15
    mauricella napisała:


    > Schizofrenia nie jest chorobą dziedziczną. Czynnik dziedziczny odgrywa r
    > olę w zachorowaniu na schizofrenię, ale nie jest jedyny; schizofrenia jest chor
    > obą wieloczynnikową. Statystycznie ryzyko zachorowania jest tym większe, im wię
    > ksze jest pokrewieństwo z osobą chorą. Gdy choruje jedno z rodziców, ryzyko zac
    > horowania dziecka wynosi 17%. Gdy choruje obydwoje rodziców – 46%. Ryzyko zacho
    > rowania w populacji ogólnej wynosi 1%.

    Podkreślasz że schizofrenia nie jest dziedziczna i od razu przytaczasz dane które temu przeczą. Chodzi o to że dziecko chorych rodziców nie zachoruje na 100%, tylko na 46%? No to żadnq choroba nie jest dziedziczna.
  • mauricella 28.08.19, 21:11
    Choroba dziedziczna jest spowodowana błędnym zapisem informacji genetycznej przekazanej przez jedno z rodziców w materiale genetycznym plemnika lub komórki jajowej. Współczesna medycyna nie zna metod mogących przyczynowo taką chorobę wyleczyć.

    Choroby genetyczne mogą być odziedziczone po rodzicach kiedy któreś z nich choruje bądź jest tylko posiadaczem wadliwego genu.

    Inną możliwością jest pojawienie się nowo powstałego defektu. Z taką sytuacją mamy do czynienia kiedy u obojga zdrowych rodziców, niebędących nosicielami żadnego zmutowanego genu rodzi się dziecko z chorobą genetyczną.

    Np.
    Achondroplazja
    Choroba Huntingtona
    Choroba von Willebranda -najczęstsza wrodzona skaza krwotoczna występująca u człowieka.
    Fenyloketonuria
    Hemofilia
    Hipercholesterolemia rodzinna
    Mukowiscydoza
    Nerwiakowłókniakowatość
    Sferocytoza wrodzona
    Ślepota na barwy
    Wielotorbielowatość nerek
    Zespół Marfana


    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ci/ad/knws/Y7sQC3XkS7FySnVIrX.jpg
  • malgo21 28.08.19, 21:29
    A jak to się ma do tego że twierdzisz że schizofrenia nie jest chorobą dziedziczną i jednocześnie że szanse na zachorowanie u dziecka dwojga chorych wynoszą 46% (ryzyko w całej populacji to 1%)?
  • mauricella 28.08.19, 21:36
    bo wystepowanie schizofrenii nie jest zwiazane ze zmianami w genotypie.
    temat powinien byc znany w okolizach matury. No chyba, ze ktos nie ma zdanej matury, to odslam do internetu. koniec darmowych lekcji biologii dla opornych - to nie jest klasa integracyjna., masz klopoty ze zrozumieniem slowa pisanego to trudno.
  • malgo21 28.08.19, 21:40
    Normalnie pytam, jak nie umiesz odpowiedzieć to powiedz "pomidor" zamiast się nieudolnie wyzłośliwiać.
  • malgo21 28.08.19, 21:52
    A gdyby ktoś był ciekawy w jaki sposób schizofrenia JEST uwarunkowana genetycznie to polecam np. przegląd badań ma ten temat
    www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5480258/
  • mauricella 28.08.19, 23:25
    Choroba dziedziczna:
    Materiał genetyczny, który przekazywany jest potomstwu może być obciążony ryzykiem wystąpienia choroby.

    ( obecna wiedza pozwala na zlokalizowanie wadliwych genow)

    To co zalinkowalas:

    The disease risk is constituted by numerous common genetic variants of only very small individual effect and by rare, highly penetrant genetic variants of larger effects.

    Na schozofrenie maja najwiekszy wplyw roznorodne powszechne warianty genetyczne…

    Jak juz cos linkujesz to najpierw przeczytaj ( jak rozumiesz cos wiecej od tytulu)
  • malgo21 29.08.19, 04:14
    Nie jesteś dla mnie partnerem do rozmowy. Nie rozumiesz o co pytam, nie rozumiesz zagadnień którymi próbujesz błysnąć, a teksty o szkole integracyjnej ustawiają cię na najniższym mozliwym poziomie. Tak więc sorry, ale nie pogadamy smile
  • ichi51e 28.08.19, 22:32
    To dobry schemat ale raczej orientacyjny niz oddajacy prawde. Nawet temu od groszku pracownicy naciagali rzeczywostosc zeby sie ladnie zgadzalo

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • srebrnarybka 27.08.19, 18:29
    Mój dawno nieżyjący ojciec chrzestny, przyjaciel mojego Ojca, był schizofrenikiem. Choroba ujawniła się przed ślubem. Narzeczona wyciągnęła go z wariatkowa, wyjechali do miasta, gdzie był mniej znany, wzięli ślub. Mieli dwoje dzieci. Oboje byli pracownikami naukowymi, pan - profesorem, przez pewien czas dziekanem, co powodowało mnóstwo stresów. Zdawał sobie sprawę, że nie może pozwolić sobie na kolejne odpłynięcie. Brał regularnie leki, nigdy nie pił alkoholu, bo lampka wina kolidowałaby z lekami. Prowadził bardzo regularny tryb życia. Wiedział, że jak jest zmęczony, żeby się paliło-waliło, musi pójść do kina (to była jego ulubiona forma odpoczynku), bo inaczej wysiądzie. Dla równowagi psychicznej angażował się w prace domowe, by nie nadawać tylko na wzniosłych tonach (zajmował się poezją romantyczną). Wychowali dwójkę dzieci, całkiem rozsądnych. Z tym, że było to wynikiem ogromnej siły woli chorego i ogromnej czujności żony. Ale się udało.
  • sylwus34 27.08.19, 19:07
    Piękna historia.
  • karmelowa_bombonierka 27.08.19, 20:18
    I nie jedyna taka jaka się zdarza. Acz o ileż bardziej fascynujące są opowieści o zniszczonych rodzinach, szaleńcach z nożami etc.
    W naszym społeczeństwie mamy 1 % zdiagnozowanych schizofreników. Pełno ich wśród nas.
    Więcej niż nam do głowy przyjdzie. A schizofrenia to tylko jedna z przypadłości psychicznych - jest ich wiele. Niektóre także z omamami, urojeniami. Wedle statystyk - co 4 Polak ma zaburzenia psychiczne lub będzie miał w ciągu życia.
    Żeby było jeszcze weselej - zupełnie zdrowe osoby bywa ze także słyszą głosy lub miewają halucynacje wink

    Jest wiele typów schizofrenii, jest ogrom jej przebiegów, słyszymy o przypadkach które rzucają się w oczy - ktoś się nie leczy lub sam modyfikuje dawki leków, dodatkowo pije lub ćpa (to jest właśnie problem a prochy są bardzo często wyzwalaczem epizodów psychozy), prowadzi obciążający tryb życia, ma pecha i trafi mu się typ lekooporny.
    I to tworzy w nas obraz "typowego" schizofrenika.
    A to wcale nie jest typowy przykład.
    Masa chorych żyje wśród nas i nikt nie wie o tym że chorują.
    Niestety - to że muszą się ukrywać jest czynnikiem bardzo obciążającym i stresującym.
    Żyją w lęku "że się wyda".

    Znam wiele osób ze schizofrenią, pracuję z nimi.
    Każda jest inna.
    Są osoby naprawdę ciężko chore gdzie okresy remisji są króciutkie, nawroty częste i ciężkie, rozpad osobowości szybki, gdzie objawy negatywne i pozytywne opierają się lekom, są osoby które w czasie pogorszeń bywają naprawdę agresywne i niebezpieczne, lub mają taki przebieg choroby że nie dają żyć rodzinie - np. przy urojeniach prześladowczych, przy złej reakcji na leki. Najgorszy typ to ten który gdy tylko mu się trochę polepszy lub wyjdzie ze szpitala - to odstawia leki, pije - to naprawdę źle rokuje, taki chory potrafi niszczyć rodzinę, doprowadzić ją na skraj załamania.

    Ale cała masa chorych przy pewnej dozie szczęścia żyje sobie całkiem fajnie, objawy choroby są kontrolowane lekami, terapią jeśli trzeba, wsparcie rodziny to naprawdę coś nie do przecenienia.
    I wcale nie są gorszymi partnerami niż osoby z poddaną terapii depresją, nerwicą czy innym problemem zdrowotnym.

    I nie chodzi mi o namawianie kogokolwiek do wchodzenia w związki z osobami chorymi na schizofrenię.
    Ale wszystko mi się trzęsie jak czytam takie wątki - gdzie z marszu uważa się że jeśli schizofrenik - to od razu won, bo to szaleniec który rodzinę nożem wypatroszy.
    Zamknąć go, odizolować, niech normalnych ludzi swoim widokiem nie kala.

    Przypominam - 25 % Polaków ma lub będzie miało zaburzenia psychiczne. Zdiagnozowane.
    Wystarczy wypadek samochodowy albo bycie ofiarą napadu i każdy z nas może dostać PTSD (to dopiero jazda!). Uraz głowy i to dopiero może dać po garach.
    Naszym dzieciom może wyleźć w każdej chwili schizofrenia, nerwica taka czy inna, depresja. Albo poeksperymentują z dopalaczem i im tak mózg przemodeluje że się o tym naszym dziadkom nie śniło. Schizofrenia przy psychozach wywołanych dopalaczami czy niektórymi narkotykami to pikuś!

    Znam masę bardzo fajnych osób chorych na schizofrenię. Boli mnie serce gdy czytam takie wątki, bo uświadamiam sobie naocznie z czym muszą się zmagać. Z jednej strony choroba której sobie nie wybrali - z drugiej, odrzucenie, stygmatyzacja sad
    Nawet jeśli biorą leki, chodzą na terapie, chorobę mają pod kontrolą.

    Owszem, czasem choroba na tyle wpływa na życie w związku że drogi partnerów się rozchodzą.
    Ale to zawsze powinna być indywidualna sprawa tych osób.

  • 35wcieniu 27.08.19, 20:28
    Większość wpisów dotyczy świadomego powiększania rodziny w takiej sytuacji, a nie wykluczania tych osób.
    Nikt nic do nich nie ma, nie ich wina że chore, ale w opisanej sytuacji świadomie decydować się na kolejne dziecko świadczy tylko o jednym - pani też najwyraźniej nie jest w pełni władz umysłowych.


    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • taki-sobie-nick 27.08.19, 21:03
    Karmelowa, jestem twoją fanką!
  • samawsnach 27.08.19, 23:01
    Karmelowa, wpis w tej sytuacji mialby sens, gdyby pan byl zdyscyplinowanym pacjentem, swiadomym, leczacym się. Okresowe pobyty w szpitalu, to nie leczenie, to gaszenie pozarow. Leki popijane wódą też tym leczeniem nie są. Gdzie tu szukać happy endu?
  • nocnamagia 28.08.19, 06:42
    Zapomniałas napisać o objawach negatywnych, które nie poddają się łatwo leczeniu, mimo najlepszej systematycznej terapii. Dla partnera taki małżonek po latach to kolejne "dziecko" do opieki, w dodatku przez całe życie nieobliczalne.
  • ponis1990 30.08.19, 18:13
    Wszystko fajnie, pięknie i ładnie, ale maż pani o której mowa w wątku właśnie popija.. na chłopski rozum, psychotropy i alko... I dzieci z nim... supcio… moja matka też mnie urodziła, czasem myślę - szkoda, bo chlała z ojcem, jak ojciec zył to jeszcze pilnował by tabsy prała (chociaż pili) potem ojciec się powiesil, matka załamała totalnie, odstawiła leki. Wiesz, super to dzieciństwo gdy masz dziesięć lat i pilnujesz matkę albo drżysz żeby: nie zdemolowała mieszkania/nie wyrzuciła ci okularów korekcyjnych przez okno/klatki z papużką falista z drugiego piętra/biegała nago po mieście/ przyprowadzała cudzych chłopów z ulicy którzy okradali nam mieszkanie.

    --
    Lubię placki
  • cruella_demon 27.08.19, 20:59
    Znam, z bardzo bardzo NIE happy endem.
  • katja.katja 28.08.19, 22:39
    Opowiedz.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • mapo0 27.08.19, 22:04
    Jeśli zataił przed swoją żoną chorobę psychiczną, to niefajnie z jego strony.
  • mari.sol 27.08.19, 22:13
    Z mojego dalszego otoczenia: pani choruje na schizofrenię, nie wiem od jak dawna. Ma męża i dwoje dzieci w szkole podstawowej. Nie jest w stanie pracować bo co jakiś czas ma pogorszenie wiec pan tyra ile się da, żeby samodzielnie utrzymać rodzinę. Bardzo ją kocha.
    Pani zdarzały się już kilkudniowe ucieczki z domu i inne epizody. Oboje są głęboko wierzący i z tego względu stosują naturalne metody antykoncepcyjne.
    Pani zachodzi w trzecią ciszę. Musi odstawić leki gdyż mogą zagrozić potomkowi. Rodzi synka i po tygodniu trafia na oddział psychiatryczny. Pan przez kilka tygodni zostaje z noworodkiem i dwojgiem kilkulatków...
  • katja.katja 28.08.19, 09:34
    Równie dobrze Pan mógł zostać kilka tygodni z noworodkiem i dwojgiem kilkulatków gdy zdrowa kobieta ma poród z powikłaniami.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • anku1982 27.08.19, 22:33
    Moja mama choruje na schizofrenię, zachorowała 2 lata po urodzeniu 3 dziecka, ja jestem średnim. We wczesnym dzieciństwie gdy mama szła do szpitala opiekowała się nami babcia, mamy mama i nasz tata. Z czasem leki były coraz lepiej dobierane i mama szła do szpitala co kilka lat. Na palcach jednej ręki mogę policzyć sytuację stresowe związane z choroba mamy, ale już wtedy miałam ponad 13 lat i z tatą współpracowaliśmy. Mama nie była agresywna choć zdarzały się epizody manii, wtedy chory kupuje, tworzy, ma mnóstwo pomysłów, które czasem trudno zrealizować. Żadne z trójki rodzeństwa nie jest chore. Bardzo ważne...schizofrenik nie jest groźny jeśli ma dobrze dobrane leki i je bierze, ma czujna osobę przy sobie, cały czas jest to mój tata, a gdy coś niedobrego zaczyna się dziać, wczesniejsza wizyta u lekarza.
  • ponis1990 30.08.19, 18:22
    No ja jak już opisałam wyżej, również mam chorą mamę, obecnie w domu pomocy społecznej mieszka, bo nie mogłaby mieszkać ani samodzielnie, ani na wolności. Leków bowiem albo nie bral,a albo brała jak uważała, do tego piwko, winko i gorzołka Ja też nie jestem chora na szczęście (mam nadzieję że już nic ,,nie wylezie", bo ma 29 lat, ale sporo sytuacji stresowych za sobą i nic się nie uaktywniło) niestety moje dzieciństwo usłane różami nie było i nie skazałabym nikogo świadomie na takie coś

    --
    Lubię placki
  • katja.katja 06.09.19, 13:30
    Może nic nie wyjść, ale z mojego smutnego doświadczenia wynika, że w okolicach 40 plus niestety coś może wyjść, nawet jeśli do tej pory "się trzymałaś".
    Mam niestety taki przypadek w rodzinie, w dodatku leki nie pomagają. Tragedia.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • beverlyja90210 28.08.19, 00:11
    Ja tez znałam kiedyś rodzine osoby chorej, nie wiem jak jest teraz ale początki mieli dramatyczne. Dziewczyna poznała chłopaka w internecie z dwóch różnych końców Polski.Zakochali się w sobie chłopak pojechać poznać ja o jej rodzine (jakkolwiek głupio to brzmi) i od razu dostał od taty dziewczyny zgodę na żeniaczke. Wszystko odbywało się na odległość organizowanie ślubu itp. młodzi utrzymywali kontakt przez internet. Matka chłopaka kobieta wykształcona mądra od początku mówiła ze to idiotyzm chory pomysł ze syn jej nie zna a chce się żenić itp. Syn uznał ze ja kocha i ślub będzie. Po ślubie młodzi zamieszkali z matka chłopaka i już wtedy matka zauważała dziwne zachowania synowej, jej rodzina praktycznie wcale nie utrzymywał z ni kontaktu. Szybko po ślubie dziewczyna zaszła w ciąże bliźniacza.Po urodzeniu dzieci okazało się ze choruje na schizofrenie,rodzina jej wiedziała i się po prostu pozbyli problemu... Jak dzieci miały po kilka miesięcy stan się mocno pogorszył a teściowa znalazła synowa z dziećmi w lesie gdzie tamta chciała dzieci zabić (dokładniej zadźgac nożem) synowa trafiła do szpitala psychiatrycznego syna się załamał a teściowa wychowywała dzieci.Z tego wszystkiego popadli w długi straszne,dzieci chorowały babcia prace straciła kosZmar.
  • bakis1 28.08.19, 00:39
    Znam przypadek swój...małe dziecko to ja, bo jedno z nich rodziców chorowało i popełnilo samobójstwo. Mam 40 lat i do dziś to dla mnie trauma. Ale każdy jest kowalem własnego losu i nie zmiencie niczyjej decyzji. Ani Ty, ani rodzice tej kobiety. Zamiast prosić, grozić czy szantażować... pomóżcie tam, gdzie to będzie możliwe. I jak to dziecko albo dzieci będą dorastały nie plujcie jadem na sami brzmienie imienia chorego ojca i nie opowiadajcie im, jaka głupia mają matkę, bo związała się z chorym wariantem...jesteście na dobrej drodze, aby swoim podejściem rozwalić następne pokolenie. I schizofrenia do tego nie jest potrzebna.
  • katja.katja 28.08.19, 09:31
    Nikt z nas nie jest wyłącznym kowalem swojego losu, stąd liczne i niezawinione tragedie życiowe i nieszczęśliwe życia.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • elf1977 28.08.19, 20:08
    Nie wiesz dokładnie, co Ty i Twoi przodkowie przekazali dzieciom w genach. Niestety, decydując się na dziecko, nie wiemy, jakie ono będzie. Czy kobieta, której matka zmarła młodo na nowotwór piersi też ma nie mieć dzieci, czy tyczy to jedynie chorych psychicznie?
  • katja.katja 28.08.19, 22:40
    Z nowotworem można cieszyć się życiem, z chorobą na psychice - nie bardzo.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • z_pokladu_idy 28.08.19, 02:21
    Znam jedną rodzinę - z najstarszym, teraz już dziadkiem pomimo leków nie ma kontaktu. Syna spłodził, kiedy już wiedział o chorobie. Owemu synowi uaktywnia się, gdy był na wyjeździe zagranicznym na studiach. Poznał dziewczynę, spłodził dziecko, powiesił się. Dziecko ma obecnie 4 lata, matka w strachu, że historia się powtórzy.
    Związek i potomstwo ze schizofrenikiem to opcja po moim trupie. Gdybym sama była chora, podwiązałabym jajowody.
  • katja.katja 28.08.19, 09:30
    Jeżeli jedno z rodziców jest chore to ryzyko dla dziecka wynosi 13%, więc jest bardzo duża szansa, że dziecko jest zdrowe. Przy obojgu świrach - mniej więcej 50%, że zachoruje.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • anku1982 28.08.19, 13:22
    Dlaczego piszesz świrach? Choroba psychiczna może spaść na każdego z przyczyn zupełnie od człowieka niezależnych np. wypadek komunikacyjny.
  • katja.katja 28.08.19, 22:41
    Schizofrenia.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • milamala 06.09.19, 10:49
    anku1982 napisała:

    > Choroba psychiczna może spaść na każdego z przyczyn z
    > upełnie od człowieka niezależnych np. wypadek komunikacyjny.

    Choroby psychiczne sa rozne. Nie mozna porownywac PTDS ze schizofrenia.
  • katja.katja 06.09.19, 13:29
    I jedno i drugie nie jest zależne od chorego.
    Schizofrenia jest wrodzona, a PTSD przy nieszczęśliwym zbiegu okoliczności może spotkać każdego.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • aga_mon_ber 28.08.19, 22:40
    Na jej miejscu to bym wiała jak najdalej. Znam przypadki z reala, gdzie osoby chore, zrobiły krzywdę/okaleczyły/zabiły swoich współmałżonków/ partnerów i osoby z otoczenia.
    I oczywiscie ich rodziny nigdy wcześniej nie zająknęły się o chorobie tej osoby, nic a nic.
    Potem co do czegio i stanie się tragedia, to wszyscy będą piać, że to taki dobry człowiek był i muchy by nie skrzywdził...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka