Dodaj do ulubionych

Zareagowałybyście? Jeśli tak, to jak konkretnie?

29.08.19, 08:05
Wczoraj byłam u koleżanki. Poszłyśmy koło 19:00 na spacer po jej osiedlu. Wracając widziałyśmy przed jej klatką taką scenkę: chwiejący się januszowaty pan koło 60-tki, siłował się z domofonem, wyszła do niego grażynowata pani w tym samym wieku i z mordą w stylu "znowu się upiłeś ty wuju" itp. Pan coś zaczął bełkotać, ona do niego już ciszej, ale przez zaciśnięte zęby, jakaś chwila i pani dostaje takiego liścia, że przewraca się. Pan wchodzi do bloku, pani z płaczem i krwawiącą wargą za nim. Ja zszokowana, koleżanka zaś mi wyjaśnia, że to właśnie tutejszy pan Władek, codziennie na procentach, obcych nie zaczepia nie brudzi i nie hałasuje nawet, ale żonie czasem publicznie przy***li, jak ta za dużo gada. Córka dorosła, nie mieszka już z rodzicami. Policja czasem bywa, ale bez konsekwencji dla Władzia, bo żona nie składa zeznań. Wszyscy przyzwyczajeni. I zmieniła temat. I pytanie do ematki. Zareagowałaby w takiej sytuacji? A jeśli tak, to jak? Ja nie zareagowałam po wyjaśnieniach koleżanki.
Edytor zaawansowany
  • triss_merigold6 29.08.19, 08:13
    Wolałabym nie mieć w bloku osób, które się biją publicznie, zgłosiłabym zakłócanie porządku i awanturę domową na policję oraz regularnie słała skargi do administracji.
  • ixiq111 29.08.19, 08:15
    >> bo żona nie składa zeznań

    I z tego powodu bym nie reagowała.
  • bye-bye 29.08.19, 08:26
    Ja z tych reagujacych. Rozumiem, ze nikt juz nie reaguje z powodu jej zachowania
    Może jednak za którymś razem ta pani się przelamie.
  • z_lasu 29.08.19, 08:30
    Zajęłabym się ofiarą. Spytała jakiej pomocy potrzebuje, czy zawieźć ją do lekarza, czy na komisariat, powiedziała, że widziałam sytuację i mogę być świadkiem. Od reakcji pani zależałoby co dalej.
  • aerra 29.08.19, 11:56
    Dokładnie, ja tak samo. Może normalnie nie składa zeznań, bo nikt nie jest chętny, żeby być świadkiem?

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • ichi51e 29.08.19, 08:40
    Zadzwonilabym na policje od razu. Jak publicznie ja leje to chyba zeznanie swiadka postepnnego tez cos sie liczy?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ichi51e 29.08.19, 08:40
    *postronnego

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • profes79 29.08.19, 08:49
    Pani by powiedziała, że kłamiesz bo ona się tylko na schodach potknęła. I dlaczego wzywasz policję jak nikt cie o to nie prosił.

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • aguar 29.08.19, 08:51
    "I dlaczego wzywasz policję jak nikt cie o to nie prosił."
    Bo jestem świadkiem przestępstwa?
  • profes79 29.08.19, 09:13
    Ale przestępstwa nie było. Pani twierdzi, że sobie coś ubzdurałaś i bezpodstawnie nasyłasz na nią i jej męża policję.

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • triss_merigold6 29.08.19, 09:17
    Doprawdy, policja nie jest aż tak głupia i zna wszystkie lokalne pary tłukących się meneli.
  • profes79 29.08.19, 09:21
    No i co z tego skoro w takiej sytuacji musi być zgłoszenie prywatne osoby poszkodowanej a nie osoby trzeciej. Nie ma zgłoszenia - nie ma sprawy.

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • lumeria 30.08.19, 15:05
    Czy to jest twoja osobiste przekonanie, czy opinia prawna?
  • malgo21 29.08.19, 13:43
    profes79 napisał:

    > Ale przestępstwa nie było. Pani twierdzi, że sobie coś ubzdurałaś i bezpodstawn
    > ie nasyłasz na nią i jej męża policję.
    >

    Oczywiście że było, pani może zaprzeczyć, ale przestępstwo się wydarzyło. Autorka jest świadkiem, jej koleżanka też.
  • obrus_w_paski 29.08.19, 09:00
    „Ludzie boją się reagować i od razu się tłumaczą: „A może oni się tylko kłócą? Co się będę wtrącać”, „A może mi się tylko wydaje i jeszcze ktoś się obrazi za takie niesłuszne oskarżenie?” albo „Jeszcze mocniej ją pobije, jak policja odjedzie”.
    Powiem brutalnie: jeśli ją już bije, to będzie to robił dalej niezależnie od okoliczności, pod warunkiem że nikt mu tej działalności nie będzie „zakłócał”. I powtórzę: każda reakcja zatrzymuje przemoc, jej brak – wzmacnia sprawcę, przedłuża jego bezkarność.

    „Kiedyś już dzwoniłem na policję, przyjechali, a ona wszystkiemu zaprzeczyła. Zadzwonię teraz i znów nic z tego nie wyniknie”.
    O to często pytają moi studenci, a ja wtedy zadaję im pytanie: „Skąd wiesz, że i tym razem nic z tego nie wyniknie? Może to jest właśnie ten moment przełomowy?”. Młodzi policjanci, z którymi pracowałem, też tak mówią: „Po co mamy przyjeżdżać, skoro kiedy przyjeżdżamy, ona wszystkiemu zaprzecza?”. Właśnie po to, żeby dawać sygnał, że niezależnie od wszystkiego policja jest gotowa do pomocy i czuwa. Badania WHO dotyczące przeciwdziałania przemocy pokazują, że kobieta próbuje średnio siedem-osiem razy uruchomić podjęcie interwencji czy zgłosić się po pomoc, zanim wzmocni się na tyle, żeby naprawdę z niej skorzystać. Może to jest właśnie ten siódmy raz, po którym wszystko się zmieni?”

    www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,127763,21883860,dr-jekyll-i-mr-hyde-sprawca-przemocy-domowej-ma-czesto-dwie.html

    Niezmiennie polecam bardzo dobry wywiad o przemocy domowej
  • niktnaprawdewazny0 29.08.19, 09:03
    Ja kiedyś zareagowałam, to jeszcze od pani zebrałam opieprz, że się wtrącam. Dorosła jest- skoro tak lubi...Gdyby to było dziecko, to co innego.
  • berdebul 29.08.19, 10:18
    Panią pytam, czy potrzebuje pomocy, podwiezienia do lekarza. Wzywam policję. Sprawdzam, cxy jest monitoring. Nie odpuszczam. Nie złoży teraz zeznań, to moze za kolejnym razem. Przyglądanie się i brak reakcji to przyzwolenie na przemoc.
  • hanusinamama 29.08.19, 10:23
    Nie zgodzę sie...a kuart w tej sytuacji., kiedy pani sama nie chce zgłaszać to nic nie daje. Ja kiedys byłam taka bohaterka. To mi żona agresora taką wiązanke pusciła, zebym własnej rzopy pilnowała a jej sie w małzenstwo nie wtrącała. Uwazam ze trzeba reagować jak komuś dzieje sie krzywda...ale tutaj na siłe nie pomożesz.
  • berdebul 29.08.19, 10:42
    Przemoc domowa jest doskonale opisanym tematem. Powyżej masz bardzo ładny cytat. Warto zgłaszać, za którymś razem moze byc za późno i pani nie przeżyje kolejnej awantury.
  • hanusinamama 29.08.19, 13:47
    Wiesz co ja mieszkałam obok takich przemocowców. I za kazdym razem jak były krzyki to dzwoniłam na policje, zawsze Pani twierdziła ze nic jej nie ejst a sasiadzi sie na nich uparli. Az w koncu przyszła Pani ( nie Pan) z podbitym okiem i awanturą ze mam wiecej nie zgłaszać. jej małżeństwo jej sprawa, moze ona tak lubi. Jak zadzwonie jeszcze raz to zebym sie nie zdziwła ze jej piesek bedzie mi robił na wycieraczke....Panstwo sie wyprowadzili sami niedługo. Nie wiem czy Pani zyje czy moze ja Pan zakatował. jestem za tym aby reagować...ale jak ktoś nie chce to nie pomożesz na siłe.
  • hanusinamama 29.08.19, 10:21
    Ale po co?? Pani żona Władka jeszcze by ci wysmazyła wiązanke zebys sie nie wtrącała. Serio skoro Pani od lat nie chce złożyc skargi na policji to na siłe nie pomożesz..
  • aga_mon_ber 29.08.19, 10:35
    Były podobne wątki na tym forum i wiem na bank, że żadna by raczej nie zareagowała, bo to sprawy tych dwojga i nikt nie powinien się w nie wtrącać...
  • kosmos_pierzasty 29.08.19, 10:53
    Wezwałabym policję i próbowała przekonać kobietę, by ze mną poczekała na jej przyjazd. To że koleżanka zna te osoby, tym lepiej zgłosiłabym, nawet gdyby kobieta poszła.
  • molik28 29.08.19, 10:54
    Poszłabym do dzielnicowego po poradę. Co można zrobić. Czy można to zgłosić samemu jak żona nie chce. Sama bym się bała nieobliczalnego pijaka ale z grupą innych sąsiadów zaprosilabym tą panią na spotkanie i próbowała jej jakoś pomóc. Może poradzilabym się w jakiejś fundacji. Nie wiem, ale chyba nie umiałabym na to patrzeć.
  • bigzaganiacz 29.08.19, 11:58
    moglas dac rade pani zeby nie pyszczyla
  • mrs.solis 29.08.19, 13:33
    W takim przypadku nie wtracalabym sie. Moze ona lubi czasem dostac skoro jeszcze sie nie nauczyla, ze dostaje w pysk w tych samych okolicznosciach.

    --
    http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
  • malgo21 29.08.19, 13:53
    Ojp
  • malgo21 29.08.19, 13:48
    Mam nadzieję że bym zareagowała. Zasłanianie się tym że pani pewnie nie chce pomocy więc na wszelki wypadek nie pomogę jest słabe.
  • taki-sobie-nick 29.08.19, 23:39
    Jak?
  • lumeria 29.08.19, 20:36
    Artykul : www.niebieskalinia.info/index.php/jestes-swiadkiem

    Jednak nie mogłabym stać bezczynnie obok. Zgłaszałabym na policje i niebieska linie.

    Nie wiem jak to wygląda prawnie - bo tu nie ma domysłu ze ofiara jest krzywdzona, tylko są naoczni świadkowie ataku na kobietę.

    Jeśli są świadkowie, to czy jest konieczne, by pobita składała skargę, jeśli świadkowie ja złożą?
  • taki-sobie-nick 29.08.19, 23:40
    Skutek będzie taki, że następnym razem Władek przyleje kobicie bez świadków.
  • lumeria 30.08.19, 00:06
    To nie jest skutek ponieważ pan już bije panią i bez i ze świadkami.

  • taki-sobie-nick 30.08.19, 00:21
    No dobrze, zgłosiłaś bicie na policję, założyli niebieską linię, co dalej?
  • lumeria 30.08.19, 01:09
    Wtedy sytuacja jest w rekach wymiaru prawa - policji, sadów. Ja jako osoba prywatna nie mam wpływu na to jak i czy te organy odpowiednio zareagują, ale mam nadzieje, ze coś zrobią, bo po to są.


  • cruella_demon 30.08.19, 15:23
    Wcale.
    Widocznie strzał w pysk to pani fetysz.
    Co kto lubi.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka