Dodaj do ulubionych

Kiedy jeszcze ofiara, a kiedy ochotnik

29.08.19, 13:19
Zawsze mi się wydawało, że powiedzenie, że nie ma ofiar, ale są ochotnicy jest przesadzone, ale chyba w niektórych przypadkach sprawdza się w 100%. Sytuacja w bliskiej rodzinie - pani poznaje pana, wybucha wielkie uczucie, wynajmują mieszkanie, pani zachodzi w nieplanowaną ciążę, biorą ślub, przeprowadzają się do domu zasponsorowanego przez rodziców pani, rodzi się kolejne dziecko, po czym nagle pan stwierdza, że życie rodzinne nie jest dla niego, zabiera manatki i znajduje sobie, prawdopodobnie, nową panią. Sęk w tym, że nikt z otoczenia nie jest tym zaskoczony, bo pan od samego początku prezentował się, oględnie mówiąc, kiepsko - prymitywny, niekiedy agresywny, z dużym problemem alkoholowym, jakąś dziwną przeszłością, skłonnościami do mitomanii, etc. Widzieli to wszyscy, niektórzy taktownie podpytywali, czy wszystko ok, ale pani konsekwentnie twierdziła, że związek kwitnie, a pan to idealny mąż i ojciec - aż do teraz. I z jednej strony pani współczuje, ale z drugiej naprawdę nie rozumiem, po co angażować się w związek z kimś, kto od samego początku rokuje fatalnie i nie dodatek rodzić mu 2 dzieci (mimo tego, że pan drugiego dziecka nie chciał, co zresztą oświadczył wszystkim na chrzcinach) Szkoda mi dzieci, bo zapewne ojca kojarzyć będą ze zdjęcia, koszty emocjonalne też będą duże. Naprawdę da się w kimś zakochać tak ślepo, żeby nie zauważyć ewidentnych sygnałów, że coś jest z nim mocno nie w porządku? I kim tu jest pani, ofiarą czy ochotnikiem?
Edytor zaawansowany
  • 35wcieniu 29.08.19, 13:29
    W tej sytuacji ochotniczka.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • ajriszka 29.08.19, 13:39
    A co z "miłość jest ślepa"? Widocznie można stracić głowę i rozum. Pomijając już to, że często idealizujemy...to ludzie po prostu też zmieniają się (w obie strony).
    Pani jest ofiarą.
  • australijka 29.08.19, 13:44
    Dodam jeszcze jedną opcję. Desperatka. Lepszy taki niż żaden. Chyba nie miała wielkiego rwania i wyboru. Tak trochę grypsem jadę, przepraszam Czyli- jak się nie ma co się lubi- to się lubi co się ma. Opisana sytuacja, że rodzice wiją dla pary gniazdko wskazuje na kompletną niezaradność pani, uzależnienie od ..... rodziców a teraz partnera. Być może jakaś dysfunkcja znana rodzicom i liczyli na happy end. Pan korzysta z pani, przystani i chyba nie chce komplikacji w postaci dzieciątek. Wyczuł słabości pani ale nie pisał się na opcję full. A rodzenie dziecka w trakcie problemów nigdy nie jest panaceum na te problemy. Pogłębia je. I o tym mądre ematki wiedzą, prawda?
    Pani i dzieciom życzę spokoju i poukładania spraw. Jest duża pomoc rodziny, dadzą radę. A pan niech się buja.
  • kochamruskieileniwe 29.08.19, 13:54
    Albo inna opcja. Pani młoda, nie znająca życia. No bo niby w końcu, kiedy miała je poznać?
    Tak. Są takie...
    Nie na darmo istnieje powiedzenie - zjesz beczkę soli nim poznasz dowoli...
  • kochamruskieileniwe 29.08.19, 13:52
    Nie chcę bronić pani, ale..
    Trochę irytyje mnie podejście wielu ematek, które patrzą na poczynania innych przez pryzmat osób zdrowych, trzeźwych, kutych na cztery nogi, najmądrzejszych, zdrowych psychicznie itp itd.
    Otóż niestety. Świat nie składa się wyłącznie z takich jednostek. Są osoby o słabszej konstrukcji psychicznej, są osoby naiwne, są też takie, których bagaż przeszłości (zwykle dzieciństwa) trwale zmienił postrzeganie świata, są osoby słabe.
    Jednym słowem są różne. Z różnych przyczyn.

    Pani mogła być uzależniona od pana. To zmienia postrzegania. To są zmiany w psychice. Tak jak współuzależnione żony alkoholików. Żeby wyjść ze współuzależnienia - potrzebna jest terapia, czyli leczenie psychiki. Niestety.
    I trochę mnie zaskakuje podejście wielu emam, które zdają się tego nie rozumieć. Że te ochotniczki, to nie są osoby zdrowe.
    Gdyby wszyscy byli tak, jak sporo emam - swiat by był doskonały. Nie byłoby rozwodów, niszczęść dzieci itp itd.
  • 35wcieniu 29.08.19, 13:57
    "Pani mogła być uzależniona od pana. To zmienia postrzegania. To są zmiany w psychice. Tak jak współuzależnione żony alkoholików. Żeby wyjść ze współuzależnienia - potrzebna jest terapia, czyli leczenie psychiki. Niestety."

    Z tym nikt nie dyskutuje. Ale to nie jest żona alkoholika, który ją uzależniał od siebie latami, tylko, zacytuję: "pan od samego początku prezentował się, oględnie mówiąc, kiepsko - prymitywny, niekiedy agresywny, z dużym problemem alkoholowym, jakąś dziwną przeszłością, skłonnościami do mitomanii, etc."

    Jak ktoś OD SAMEGO POCZĄTKU się tak prezentuje, to jakie uzależnienie?

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • ajriszka 29.08.19, 14:04
    Mógł się tak prezentować, ale niekoniecznie w oczach Pani..

  • kochamruskieileniwe 29.08.19, 21:26
    Wspoluzaleznienie to nie tylko w przypadku alkoholika. Sa rozne.!
  • simply_z 29.08.19, 13:58
    przeciez pozniej zakladaja watki pod falszywymi nickami, typu: pisze tu od wielu lat, ale potrzebuje porady...itd itp i wychodza na jaw rozne kwiatki.
  • malgo21 29.08.19, 13:59
    Zgadzam się, przy czym to zdrowie psychiczne i logiczne postrzeganie świata istnieje na potrzeby forum tylko. Można się zastanawiać dlaczego ktoś zdrowo myślący i poukładany potrzebuje tego dowartościowania się kosztem ofiary, że "ja to bym nigdy.."
  • eukaliptusy 29.08.19, 14:01
    Pani jest ofiarą. Swojego wychowania.
    Ludzie wchodzą w takie związki międzyludzkie do jakich są przyzwyczajeni.
  • kebabbathehutt 29.08.19, 14:45
    Dokladnie. Niestety nie wszyscy wiedza/czuja, ze zasluguja na wiecej i czesto, mniej lub bardziej swiadomie, powielaja wzorce z dziecinstwa. Dorosle dzieci alkoholikow czesto koncza w zwiazkach wlasnie z alkoholikami, chyba ze gdzies po drodze udaly sie na terapie, przepracowaly swoje problemy i nauczyly sie szanowac siebie.

    --
    Opinia jest jak dooopa, kazdy swoja ma.
  • iwles 29.08.19, 13:59

    > prymitywny, niekiedy agresywny, z dużym problemem alkoholowym, jakąś dziwną przeszłością, skłonnościami do mitomanii,



    No i żadna z tych cech nie była bezpośrednią przyczyną odejścia pana.
    Trudno wyrokować, jak im się układało, ale jak sama piszesz, prawdopodobnie pan panią zdradził, a takich cech przed ślubem nie prezentował.
    Więc nie "ochotniczka", na pewno.

  • 21mada 29.08.19, 14:08
    Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Wiele kobiet wiąże się z mężczyznami dla "bezpieczeństwa finansowego". Dlaczego nikt nie potępia kobiet które złapały męża na dziecko? Zawsze wtedy pada zarzut - no przecież go nie zmusiła. Owszem, ale on jej tez nie zmusił. Dlaczego kobietę przedstawia się tu jako ofiarę?
    W omawianym przypadku, pani chciała polepszyć swój status finansowy i się rozmnożyć. Udało jej się to - ma dzieci, ma mieszkanie, ma 1000+ i pewnie alimenty od męża. Dlaczego wiec mam uważać ja za ofiarę? Jest wręcz przeciwnie - nie dość ze sprytna i dobrze się ustawiła to jeszcze otoczenie ja wspiera i współczuje jaka ona biedna. Żyć nie umierać.
  • iwles 29.08.19, 14:26

    > W omawianym przypadku, pani chciała polepszyć swój status finansowy

    gdzie ty to wyczytalas ?


    > Udało jej się to - ma dzieci, ma mieszkanie, ma 1000+ i pewnie alimenty od męża.


    kiedy dzieci się rodziły, to pewnie nikt o 500+ nawet nie słyszał.
    mieszkanie? - kupili JEJ rodzice
    alimenty? - no bardzo ciekawe, w jakiej wysokości i czy pan będzie płacił.

  • krypteia 29.08.19, 14:31
    "łobuz kocha najbardziej oraz przy mnie się zmieni", i tyle w temaci
    pani sama sobie winna, tylko dzieci szkoda
  • kebabbathehutt 29.08.19, 14:40
    Wyglada na to, ze jedno i drugie....

    --
    Opinia jest jak dooopa, kazdy swoja ma.
  • bazia8 29.08.19, 20:17
    To kolejny wątek pt "ja to nigdy...nuda.

    --
    www.fundacjaavalon.pl/
  • koronka2012 29.08.19, 20:33
    Cóż - opisałaś jak ten związek wyglądał z boku.

    Ale - BYĆ MOŻE - pani w tym układzie znajdywała coś, co ją satysfakcjonowało. To mogą być rzeczy, które nie rzucają się w oczy.
    Mogła lepiej wybrać, ale cóż - być może odezwało się podejście "zainwestowałam, nie chcę tracić" i w rezultacie brnęła dalej. A może po prostu realizowała własny plan na życie, nie oglądając się na pana? chciała mieć dwójkę dzieci - i ma.
    Jej motywy mogą być niejasne dla otoczenia, ba - mogą być niejasne dla niej samej. Czasem potrzeba lat terapii, żeby się do nich dogrzebać.

    Mam choć nadzieję, że rodzice byli na tyle rozgarnięci, że zasponsorowany dom zapisali na panią...
  • 21mada 29.08.19, 21:31
    Dokładnie. Napisałaś to samo co ja tylko bardziej politycznie poprawnie. 😉
  • 3-mamuska 29.08.19, 21:41
    To jest pęd do rozrodu. Uważam ze 40% społeczeństwa by się nie rozmnożyło gdyby związki/ciąże były brane na „rozum”

    W sumie każde ciąża/ dziecko to obciążenie dla kobiety fizyczne dolegliwości możliwość komplikacji. Ryzyko w opiece dziecka, samotne macierzyństwo przywiązanie do dziecka .
    Raczej nikt przy zdrowych zmysłach by się na to nie pisał. Nawet na „głupi” poród. Kto przy zdrowych zmysłach godzi się na ból porodowy 2-3-4 i więcej razy.

    Ja już mam duże dzieci i jak patrzę na matki z małymi dziećmi, se myśle, ale wy głupie kobity jesteście ze dajecie się tak wrobić. Ja nie byłam lepsza. Od cała rakietnica z boku patrząc widzimy dużo więcej bez emocji.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka