Dodaj do ulubionych

Większe zakupy, kredyty... radość czy stres?

31.08.19, 23:47
Jak w tytule.
Kupując dom, czy samochód na kredyt (do tych, którym zdarza się takie faux pas wink ) bardziej się cieszycie, czy bardziej martwicie zobowiązaniem?
Sama bardziej się cieszę, a moja przyjaciółka ma przeciwnie - martwi się na zapas (?).
Można coś z tym zrobić? Żeby mniej się stresować? Czy jak się tak ma to już koniec i kropka, trzeba przeczekać.
A może lepiej zrezygnować z zakupu, ale nie przeżywać?
Problem trochę teoretyczny, bo każdy i tak sam decyduje, a trochę praktyczny, bo taki stres to raczej nic przyjemnego, więc czy da się więc go uniknąć lub przynajmniej ograniczyć?
Edytor zaawansowany
  • thaures 01.09.19, 00:51
    Samochód mnie nie stresowal-brałam zawsze w kredycie pół na pół i w razie krachu finansowego można było go sprzedać. Kredyt na dom to też była połowa jego wartości, ale tu już był stres. Tym bardziej, że był w obcej walucie i miałam świadomość czym to grozi. Ostatnią ratę zapłaciłam w banku i gdy z niego wyszłam miałam ochotę każdemu mówić, że jestem już wolnym człowiekiem.
    Potem wiele rzeczy agd kupowałam na raty. Jednak zawsze grzecznie splacalam jedną rzecz zanim brałam następną.
  • jak_matrioszka 01.09.19, 01:15
    Ja sie ciesze smile Nigdy jeszcze nie kupiłam niczego zadłużajac sie tak, żeby mi to spać nie dało. Zdaje sobie sprawe, że sytuacja może sie pogorszyć, wiec kupuje z marginesem bezpieczeństwa, i nie potrafie kupić z rozmachem i żyć w strachu co bedzie jak sie rypnie.
    Myśle, że to podejście do życia, a tego łatwo nie zmienisz. W końcu najcześciej sa inne opcje, a koleżanka wybierajac co wybiera ma jakieś powody. Powiedzmy że chodzi o auto. Jeśli kupuje Tesle i zastawia dom wraz z kotem, a potem żyje na skraju wyczerpania nerwowego, bo budżet napiety do granic, to nie należy sie dziwić że Tesla nie cieszy, tylko zastanowić, czemu nie kupiła Opla. I można dojść do wniosku, że Opel za gotówke też by nie cieszył, bo "musiała" być Tesla. Cześć ludzi tak ma, a cześć ma pewnie inne wytłumaczenie smile


    P.S. Marki przypadkowe, może być Skoda i Maluch wink
  • majenkir 01.09.19, 01:48
    jak_matrioszka napisała:
    >Jeśli kupuje Tesle i zastawia dom wraz z kotem,



    Kurde, musialas napisac o tej Tesli?? bo ja wlasnie bardzo chce, chociaz w ogole nie potrzebuje big_grinwink


    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • jak_matrioszka 01.09.19, 02:03
    Ja chce Opla big_grin Chociaż tak naprawde, to też nie potrzebuje, tzn. nie jest to auto które naszej rodzinie pasuje. Tesla jest mi doskonale obojetna, wiem tylko że jest droga.
  • majenkir 01.09.19, 02:50
    jak_matrioszka napisała:
    > Tesla jest mi doskonale obojetna, wiem tylko że jest droga.


    Nie jest taka droga, jak jest fajna tongue_out.


    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • minerallna 01.09.19, 03:03
    Nie jest fajna. Nawet za dopłatą nie chciałabym.
    Chwilowa ekologia, brr.


    --
    http://supergify.pl/images/stories/impreza/tany/ballo011.gif
  • szarsz 01.09.19, 03:14
    No z tą ekologią to trochę lub bardziej sciema. Raz że potrzebne
  • szarsz 01.09.19, 03:16
    są metale rzadkie, czyli budowa tego samochodu wcale nie jest eko, dwa, czytałam raport europejski, że samo użytkowanie też eko nie jest.
  • majenkir 01.09.19, 03:20
    Mnie nie chodzi o ekologie, tylko o zajebistosc i bycie cool big_grin.


    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • majenkir 01.09.19, 01:46
    kosmos_pierzasty napisała:
    > Kupując dom, czy samochód na kredyt (do tych, którym zdarza się takie faux pas
    > wink ) bardziej się cieszycie, czy bardziej martwicie zobowiązaniem?


    Oczywiscie, ze cieszymy!smile W zyciu bym nie myslala, zeby sie przejmowac wink.
    Przy kazdej pozyczce ocena kredytowa (czy jak to sie tam nazywa po polsku) idzie Ci w gore, wiec czym sie tu martwic?


    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • fragile_f 01.09.19, 02:03
    W Polsce nie ma czegoś takiego jak Credit Score, co oznacza, że nikt nie jest systemowo zmuszany do zadłużania się tylko po to, żeby móc wynająć mieszkanie, dostać kartę kredytową z cashbackiem czy niski procent przy zakupie samochodu.

    --
    Fragile
  • majenkir 01.09.19, 02:48
    fragile_f napisała:
    > W Polsce nie ma czegoś takiego jak Credit Score


    To na jakiej zasadzie ludzie dostaja kredyty?

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • szarsz 01.09.19, 03:19
    Na podstawie zdolności kredytowej, ocenianej przez bank.
    Na podstawie roznych rzeczy.
    A jeśli wcześniej brałaś kredyt i to nie splacalas, to nie dostaniesz drugiego. Tak w przybliżeniu oczywiście.
  • majenkir 01.09.19, 03:21
    A jak nigdy nie bralas na nic kredytu? przeciez kazdy jakos zaczyna...

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • ira_08 01.09.19, 08:46
    No to bank ocenia twoją zdolność kredytową. Ile zarabiasz, na jakiej umowie, ile masz osób w rodzinie na utrzymaniu, ile masz lat...
  • chococaffe 01.09.19, 09:30
    Zarobki, już posiadany majątek, stałe wydatki ( w tym liczba osób na utrzymaniu)

    Dzięki temu nie mieliśmy takiego kryzysu bankowo-budowlanego jak US
  • fragile_f 01.09.19, 02:09
    Osobiście nie lubię się zadłużać, w życiu wzięłam jeden kredyt i bardzo szybko go spłaciłam. Dlatego tak potwornie wkurza mnie amerykański system, który najzwyczajniej w świecie zmusza do robienia zakupów na kredyt i posiadania kilku-kilkunastu kart. Ludzie z bardzo niskim CS nie dość, że żyją w wykluczeniu (bo np. nikt im nie wynajmie normalnego mieszkania w spokojnej dzielnicy), to jeszcze dostają z automatu o wiele gorsze warunki podczas podpisywania różnego rodzaju umów, przez co stają się jeszcze biedniejsi. Takie absolutne zaprzeczenie Robin Hooda - zabrać biednym ich ostatni grosz (za np. leczenie dziecka), żeby go dać bogatym (na zakup nowszego modelu prywatnego odrzutowca).

    --
    Fragile
  • tifa_lockhart 01.09.19, 10:45
    USA to kraj III swiata.
  • fragile_f 01.09.19, 17:24
    Zgadzam sie w 100%

    --
    Fragile
  • jola-kotka 01.09.19, 04:09
    Nie bylam w sytuacji kiedy musialam akurat brac kredyt ale przekladajac ta sytuacje na inne rzeczy na ktore decydujemy sie w zyciu to taki stres o ktorym piszesz jesli kogos dopada i mialby sobie z nim nie poradzic, na tyle zeby az wycofac sie to nalezy juz chyba leczyc. Jakos trudno mi sobie wyobrazic zycie kogos takiego. Przeciez zycie to ciagla ruletka. Chcesz zarobic , cos osiagnac musisz zainwestowac, nigdy nie ma gwarancji ze sie uda nie stracisz. Malzenstwo to tez ryzyko, ciaza bo moze nie donosisz a moze chore dziecko urodzisz. Jazda samochodem moze zabic. Na kazdym kroku ryzykujemy. Wspolczuje takim osobom bo to ich musi strasznie ograniczac. Tez jest to zapewne problem dla otoczenia. Jak cos robisz, chcesz tego to sa emocje te dobre emocje i osoba stresujaca sie podcina w jakims sensie skrzydla. Snuje czarne wizje. Jak mowi moj maz " kto nie ryzykuje nie pije szampana".
  • lot_w_kosmos 01.09.19, 06:56
    Kredyty popełniałeam w młodości.
    Na mieszkanie, dom, meble, lodówkę wink
    Splacilam dawno i zapomniałam.
    Wtedy wcale się nie martwiłam, tylko cieszyłam.
    Taka to wspaniała jest młodość.....

    Podejrzewam, że teraz to bym się tylko martwiła.....
  • nota_bene0 01.09.19, 08:53
    Kończyłam studia, pracowalam już na wlasne wydatki, ale jeszcze nie na tyle, aby kupic nowy samochód za gotówkę, ktory mi się podobał. Więc trochę pożyczyłam od banku. Najpierw placialam zobowiązanie, potem wyższą kwotę, zeby jak najszybciej miec to z głowy. Wolałam nadplacic, żeby w koncu auto bylo tylko moje. W dowodzie rejestracyjnym również byl bank, więc strasznie mnie to wkurzało. Potem tylko juz zakup bez zadnych kredytów. Nigdy wiecej nie kupię nic w taki sposób. Za duży dla mnie stres, nie na moje nerwy. Ajuz gdybym miała nabyć nieruchomość na kredyt, to bym sie do grobu wpedziła.

    --
    "Alter schuetzt vor Liebe nicht, aber Liebe vor dem Alter"
    Coco Chanel
  • zosia_1 01.09.19, 09:22
    Nabyłaś nieruchomość za gotówkę, ?
  • hugo43 01.09.19, 10:41
    My pierwsza za gotówkę,druga na kredyt.z wynajmu pokrywamy 70%raty kredytu.daje nam to jakiś tam spokoj wewnętrzny.
  • 21mada 01.09.19, 10:50
    > Nabyłaś nieruchomość za gotówkę, ?
    W Polsce to normalka przecież. Tez nie wiem skąd ludzie maja w zanadrzu ten zbywający milion na zakup domu.
  • black.emma 01.09.19, 18:31
    A dlaczego? Pytam z ciekawości bo dla mnie kredyt to żaden stres. Po prostu zadłużamy sie na swoje możliwości a nie nad miarę. W życiu nie kupowalabym nieruchomości w całości za gotówkę. Wole te pieniądze zainwestować w rozwój firmy.
  • hungaria 01.09.19, 18:51
    Dlatego że w przypadku przykrych zdarzeń losowych, kryzysów itp. Twoje możliwości mogą gwałtownie spaść.
  • kosmos_pierzasty 01.09.19, 20:45
    I to jest właśnie ta kwestia. Mnie też nie chodzi o zadłużanie ponad możliwości, "pałace" i mercedesy na kredyt, a potem makaron z serem przez pół miesiąca - to to już jest odmienny stan świadomości. Chodzi mi o normalne zdawałoby się działanie, rozsądne, przed którymi niektórzy odczuwają irracjonalny z mojego punktu widzenia lęk i stres, utrudniając życie sobie i innym.
    W tym moim przykładzie z posta startowego, chodzi mniej więcej o to (trochę zmieniam wink ): Mąż przyjaciółki chce wymienić samochód. Mają nie dość, że stary, bardzo, to jeszcze mały - dla rodziny, też na wakacje. Facet rozważa nowy lub nieco przyzwoitszy używany za tak ok. 50 tys. A dziewczyna prawie przez to nie śpi po nocach. Ja oczywiście służę ramieniem do wypłakania się, ale jednak wydaje mi się, że to jej partner ma rację. Ileż można jeździć nastoletnim golfem, bez klimatyzacji, który co kilka miesięcy ląduje w naprawie, utrudniając całą rodzinną logistykę (2+2), albo lubi popsuć się na urlopie? I znosić to byle tylko się nie zadłużać. No staram się zrozumieć, ale mi trudno. Szczególnie, że nie żyją na granicy ubóstwa.
  • kosmos_pierzasty 01.09.19, 20:49
    A... kredyt na 50% wartości wchodziłby w grę.
  • chococaffe 01.09.19, 09:31
    Raczej stres. Dlatego duże kredyty uznaję tylko na nieruchomość, bo mieszkac gdzies trzeba.
  • fantomowy_bol_mozgu 01.09.19, 09:44
    Dla mnie to stres. Kupiłam dom na kredyt, niby taki rozsądny, nie pod korek. A i tak każdy wydatek przeliczałam na ilość ewentualnie nadpłaconych rat. Nie umiałam myśleć o kredycie jako o stałym zobowiązaniu, zawsze była z tyłu głowy świadomość całego zadłużenia. Wielu rzeczy nie kupiłam, bo wolałam nadpłacić kredyt. Kilka miesięcy temu udało mi się go w końcu pozbyć i nie planuję kolejnych póki mi na głowę nie kapie. Trudno, pojeżdżę jeszcze rok-dwa starym gratem, a nowszy kupię jak odłożę gotówkę.
  • liliawodna222 01.09.19, 10:08
    Ja z tych martwiących się... wink w związku z czym nie biorę ŻADNYCH kredytów. Szczęśliwie nie muszę, bo mieszkanie mam. Staramy się za to oszczędzać i z oszczędności zaspokajamy ewentualne "szaleństwa" - ale tylko takie, na jakie nas stać. Długów nienawidzę.

    --
    "Nie ma lustra, które by lepiej odbijało człowieka niż jego słowa."
    Juan Luis Vives
  • hungaria 01.09.19, 10:18
    Zaraz po studiach kupilam mieszkanie na kredyt na 100 proc. wartosci (30 lat) i bylam w euforii. W ogole nie dopuszczalam do siebie mysli, ze cos moze pojsc nie tak. Pamietam, ze moja przyjaciolka w podobnej sytuacji miala znacznie bardziej realistyczne podejscie i uwazalam ja wtedy za pesymistke.

    Teraz chyba nie bylabym w stanie spokojnie zadluzyc sie w takim stopniu. Bo juz widzialam ciezkie choroby, depresje, utraty pracy i inne przykre a niespodziewane doswiadczenia zyciowe, ktore moga powaznie pokrzyzowac szyki.
    Przy czym kredytem na pralke czy jakies malo okazale auto bym sie nadmiernie nie przejmowala.
  • fredzia098 01.09.19, 13:14
    Nie bardzo rozumiem ludzi, którzy martwią się, że mają kredyt na dom czy mieszkanie. Przecież w razie problemów nieruchomość zawsze można sprzedać, kredyt spłacić i jeszcze na tym zarobić. W czym problem? Nie mówię oczywiście o tych mądrych inaczej co nabrali kredytu we frankach.
  • 21mada 01.09.19, 10:47
    Polacy to jednak bogaty naród. Zazdroszczę wam możliwości kupowania domu bez kredytu. W Anglii każdy ma kredyt na 20-30 lat.
  • baatexja 01.09.19, 11:53
    To nieprawda.
  • kandyzowana3x 01.09.19, 12:24
    W mlodszym pokoleniu raczej prawda. Wyjatki sa pojedyncze.
  • koko8 01.09.19, 13:32
    Ja jednak obracam pośród gminu i lumpenproletariatu, bo nie znam nikogo, kto by nabył nieruchomość za gotówkę. Zam osoby bez kredytów mieszkaniowych, które mieszkaja w nieruchomościach odziedziczonych, ale tak żeby ktoś na dzień dobry wyjął dużą bańke z kieszeni, to nie...
  • alpepe 01.09.19, 12:01
    Ostatnio kupiłam na na amazonie telewizor na raty, bo były 0 procent, 4 raty po 100 euro. Nie musiałam, ale skorzystałam, spłaciłam, telewizor przyzwoity i tak mało oglądam, więc uważam, że było ok. Do tego mam kredyt mieszkaniowy, już dość nadpłacony, jeszcze coś dwa lata do spłaty, miesięcznie nie jest to kosmiczna kwota, ale wolałabym już spłacić.

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • koronka2012 01.09.19, 13:46
    Idzie się przyzwyczaićtongue_out o kredycie myśli się w okolicach sfinalizowania transakcji, potem jest to kolejny rachunek do zapłacenia.
    Co prawda, jedynie mieszkanie kupowałam na kredyt. Z pewnością nie przyjdzie mi do głowy zadłużać się na kupno samochodu, po prostu wolę dostosować zakup do budżetu.
  • default 01.09.19, 15:14
    Dwa razy w życiu wzięłam pożyczkę - raz z banku 25 tys. (był to mój wkład w zakup działki budowlanej) , drugi raz -10 tys. nieoprocentowanej pożyczki z zakładowej kasy pozyczkowej, na remont kuchni.
    Nigdy tez nie kupiłam niczego na kredyt.
  • 21mada 01.09.19, 15:35
    A dom spadł ci z nieba? Rzeczywiście to powód do dumy - nigdy nie mieć kredytu bo rodzice domek kupili.
  • default 01.09.19, 21:18
    Nie spadł z nieba, na mieszkanie zarobilam sama, dom stawialiśmy systemem gospodarczym, z bieżących wpływów+ mąż sprzedał swoje mieszkanie. Nie uważam tego za powód do dumy (nie wiem skąd ten pomysł), tak się nam ułożyło, szczęśliwie wobec mojej kredytofobii smile
  • al_sahra 01.09.19, 18:21
    Kredyt to instrument finansowy jak każdy inny, jeśli jest używany prawidłowo i dostosowanych do aktualnych warunków na rynku. Nie ma sensu kupować nieruchomości za gotówkę, jeśli można ją kupić na kredyt oprocentowany na 3%, kiedy jednocześnie inne inwestycje przynoszą 8%. Do tego dochodzą korzyści podatkowe, np. w USA opodatkowanie wzrostu wartości kapitału (capital gain tax) jest generalnie niższe niż podatek od zarobków, a koszty kredytu nieruchomości na wynajem odpisuje się od zarobków.

    Oczywiście w Polsce realia rynku i przepisy podatkowe mogą być inne i to trzeba brać pod uwagę, ale zasada ”nie wezmę kredytu, bo się boję” jest raczej nierozsądna.
  • hungaria 01.09.19, 18:50
    Jak ktoś ma kapitał, który równolegle może pracowac, to raczej nie jest powód do stresu. Chyba o inne przypadki chodzi w tym wątku smile
  • czarne-jagody 01.09.19, 18:59
    Tak, kredyty stresuja mnie. Na szczęście, nie miałam nigdy kredytu hipotecznego.
  • al_sahra 01.09.19, 19:46
    hungaria napisał(a):

    > Jak ktoś ma kapitał, który równolegle może pracowac, to raczej nie jest powód d
    > o stresu. Chyba o inne przypadki chodzi w tym wątku smile

    Jeśli chce się coś nabyć, to są dwie możliwości: za gotówkę albo na kredyt.

    W tym wątku nie raz sugerowano, że lepiej nie brać kredytu, a jeśli już to bardzo mały i szybko spłacić. Jak już zauważono, Polacy to bogaty naród smile.
  • memphis90 01.09.19, 19:03
    No niestety ja w prezencie od babci czy rodziców domku nie dostałam, bogato za mąż nie wyszłam, nie mam też takich zarobków, żeby odłożyć sobie w parę lat kilkaset tysięcy na mieszkanie - więc jestem obciążona hipoteką na 30 lat.
    "You can't live in fear" - więc nie spedza mi to snu z powiek.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • leanne_paul_piper 06.09.19, 14:08
    Dzień, w którym podpisałam u notariusza umowę na moje pierwsze mieszkanie w hipotece, był jednym z najszczęśliwszych dni mojego życia. Kredyt nawet jeszcze nie spłacony, ale nigdy nawet przez chwilę nie żałowałam jego wzięcia. Jak się bierze kredyt z głową, to nie ma się czego bać.


    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/sf/he/nft5/agBnSiBNup7J7vj4tA.jpg

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka