Dodaj do ulubionych

Koszty utrzymania dziecka

04.09.19, 09:57
Na fali wątku o alimenty pytam jakie są koszty utrzymania Waszych dzieci. Wiele z Was pisze, że 3000 to za dużo. Moja córka ma 13 lat, koszty szacowałam w czasie rozprawy na 3500 zł, sąd ocenił usprawiedliwione koszty na 2800 zł. U nas koszty windują wyjazdy sportowe, córka uprawia dość drogi sport.
Edytor zaawansowany
  • 35wcieniu 04.09.19, 10:02
    Toż przecież jest obok wątek prawie identyczny.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • mia_mia 04.09.19, 10:49
    Gdybyście Ty i ojciec zarabiali po 2500, to sąd by tyle nie przyznał. Z jednej strony są uzasadnione wydatki, a z drugiej możliwości zarobkowania rodziców.
    W kraju, gdzie spora część osób nie zarabia 3000 na rękę, to 3000 alimentów to dużo.
  • bei 04.09.19, 10:53
    Na dziecko można wydać wszystkie pieniądze 😉
  • bo_ob 04.09.19, 11:00
    Na dorosłego również wink
  • bo_ob 04.09.19, 10:59
    Koszty utrzymania człowieka to cena mieszkania, pożywienia, ubrania. Dotyczy to tak dzieci, jak i emerytów a zależy od miejsca zamieszkania i wieku.

    Drogi sport czy droga biżuteria nie zaliczają się do kosztów utrzymania, to są przyjemności.

  • hungaria 04.09.19, 11:05
    Z drugiej strony, jeśli rodzica stać na drogie hobby i np. częste wakacje zagraniczne, dlaczego dziecko miałoby grać tylko w badmintona i jeździć nad Zegrze?
  • bo_ob 04.09.19, 11:06
    Gdzieś napisałam, że dziecko ma grac tylko w badmintona?

    Napisałam, że drogi sport to nie koszt utrzymania, tylko koszt przyjemności.
  • 45rtg 04.09.19, 11:30
    hungaria napisał(a):

    > Z drugiej strony, jeśli rodzica stać na drogie hobby i np. częste wakacje zagra
    > niczne, dlaczego dziecko miałoby grać tylko w badmintona i jeździć nad Zegrze?

    A jest jakiś prawny obowiązek udostępniania dziecku dyscypliny sportowej zgodnej z dochodami rodziców? Może być tak, że ojciec życzy sobie 90% kilkudziesięciotysięcznej wypłaty przeznaczać na dziwki, a dziecko niech gra w jakiś futsal w przetartych trampkach. Wolno temu ojcu i nie bardzo widzę, na jakiej podstawie jakikolwiek sąd miałby go zmusić do finansowania temu dziecku tenisa u Fibaka. O etycznych aspektach nie mówię.

    Inna sprawa, gdyby miał inne dzieci, którym takie delikatesty by fundował, a temu jednemu nie. Tu by się pewnie dało coś wywalczyć na podstawie zasad współżycia społecznego.
  • alin9 04.09.19, 16:32
    Jest taki mały szczegól.Wobec dziecka się ma zobowiązania wobec dziwek nie.Dla tego pana to taka sama przyjemność jak dla dziecka sport.Nikogo nie obchodzi Jego chcenie według Twojej logiki.
  • 45rtg 04.09.19, 19:44
    alin9 napisała:

    > Jest taki mały szczegól.Wobec dziecka się ma zobowiązania wobec dziwek nie.Dla
    > tego pana to taka sama przyjemność jak dla dziecka sport.Nikogo nie obchodzi Je
    > go chcenie według Twojej logiki.

    Ale to są jego pieniądze i nic nikomu do nich w zakresie przekraczającym zaspokojenie potrzeb bytowych dzieci. A tenis u Fibaka to już nie jest potrzeba bytowa, tylko zachcianka.
  • chococaffe 04.09.19, 19:57
    Nie rozumiesz, więc jeszcze raz. Jezeli rodzice nie sa w stanie dojśc do porozumienia co jest zachcianką a co uzasadnionym lub usprawiedliwionym wydatkiem decyduje sąd, a nie to na co rodzic ma ochotę lub uważa za słuszne.
  • ichi51e 04.09.19, 21:21
    No i sad uznaje przewznie ze zachcianka - tak patrzac po alimentach typu 500zeta...0

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • chococaffe 05.09.19, 00:19
    Nie - sąd bierze pod uwagę dochody rodziców. Jeżeli natomiast mówimy o rodzicu bogatym, to sąd nie uzna, że skoro ojciec woli "wydawać na dziwki" jak ktos tu napisał, to nie musi płacić za francuski dziecka mimo, ze go stać (i ten temat nie ma nic wspólnego z przymuszaniem dzieci do zajęć pozaszkolnych)
  • ichi51e 05.09.19, 09:51
    Ale ojciec wcale nie musi puszczac kasy w kasynie. Wystarczy np ze jest szefem dobrze prosperujacej firmy i chce zysk inwestowac w firme a nie w wlasne dziecko bo uznal ze to ma wiekszy sens

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 45rtg 05.09.19, 09:26
    chococaffe napisała:

    > Nie rozumiesz, więc jeszcze raz. Jezeli rodzice nie sa w stanie dojśc do porozu

    Na Twoim miejscu nie rzucałbym się tak z ogłaszaniem, że ktoś inny czegoś nie zrozumiał.

  • naturella 05.09.19, 13:52
    Nie do końca - istnieje coś takiego, jak zasada równej stopy życiowej, każdy członek rodziny ma żyć na podobnym poziomie. Dziecko nie przestaje być rodziną po rozwodzie.
  • ichi51e 05.09.19, 19:25
    Ale to tak nie dziala. To nie jest tak ze jak ojciec wydaje na kasyno to ma dawac dziecku dziesieciozlotowki do palenia w piecu...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • chococaffe 05.09.19, 19:35
    Tak, ichi , bo my mówimy o dawaniu dziecku banknotów do palenia
  • ichi51e 05.09.19, 19:40
    Co ojciec moze wyrzucac w bloto a dziecko nie? Przeciez mieli zyc na tej samej stopie...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • chococaffe 05.09.19, 19:45
    Życie na podobnej stopie nie oznacza takiego samego stylu życia. Dla ułatwienia - jeżeli ojciec pali to nie znaczy, że ma dawac dziecku na fajki.
  • ichi51e 05.09.19, 22:23
    No to co jak ojciec zaluje sobie na wszystko bo wszystko laduje w firme? Na jakiej stopie ma wtedy zyc dziecko

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • chococaffe 04.09.19, 16:36
    W pewnym sensie jest. Jeżeli rodzice nie są w stanie dojść do porozumienia, sąd ustala jakie są uzasadnione potrzeby dziecka, w kontekście dochodów rodziców. Utrzymanie to nie tylko podtrzymanie biologicznego życia.
  • alin9 04.09.19, 18:01
    Właśnie sąd ustala bo ktoś nie ma własnego rozumu.Niestety.
  • chococaffe 05.09.19, 00:23
    Nie. Sąd nie ustala dlatego, że ktoś nie ma rozumu. Sąd pozwala działac nawet bezrozumnie jeżeli nie ma konfliktu, ale jeżeli jedna strona nie zwróci się o pomoc to sąd ten konflikt rozstrzyga. I ten sam wydatek może w jednym kontekscie uznac za zachciankę, a w innym za wydatek usprawiedliwiony.
  • hanusinamama 05.09.19, 11:47
    NO ale jezeli dziecko uprawiło ten sport znaim rodzice sie rozeszli to z jakiej paki ma rezygnować bo tatuś sie wyprowadził...
  • 45rtg 05.09.19, 14:23
    hanusinamama napisała:

    > NO ale jezeli dziecko uprawiło ten sport znaim rodzice sie rozeszli to z jakiej
    > paki ma rezygnować bo tatuś sie wyprowadził...

    W takiej sytuacji jak najbardziej. Ale już niekoniecznie jak mieszkając z matką wpadną na pomysł, że jara ich kariera pilota akrobacyjnego i trzeba wydusić z ojca sfinansowanie szkolenia. Albo mieszkając z ojcem wydusić z matki. Bez różnicy.
  • 45rtg 04.09.19, 11:03
    agus-ka napisała:

    > sie rozprawy na 3500 zł, sąd ocenił usprawiedliwione koszty na 2800 zł. U nas k
    > oszty windują wyjazdy sportowe, córka uprawia dość drogi sport.

    Zaraz przyjdzie ktoś, kto będzie dowodził, że normalne koszty utrzymania dziecka są jeszcze parę tysięcy wyższe, bo przecież kolie z diamentami swoje kosztują, a dziecko jest przyzwyczajone dostawać nową co miesiąc, no ostatecznie dwa, chociaż to trochę już wstydliwe dziadowanie.
  • agrypina6 04.09.19, 11:30
    W małżeństwie może to i być kilka średnich krajowych. Po rozwodzie można dziecko ubierać w lumpeksie i żywic kartoflami z kapustą A język obcy ma przecież w szkole, więc koszty są żadne. To z tego forum.
  • edelstein 04.09.19, 11:54
    Nie zapominaj, ze koniecznie za duze ciuchy i buty kupowac nalezy,by tak szybko nie wyroslo

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • agus-ka 04.09.19, 11:55
    właśnie tez tak czytam jak to negowane są koszty utrzymania dziecka w niepełnych rodzinach. Na szczęście normalny sędzia tak nie uważa i uznaje, ze dziecko ma prawo do uprawiania sportu i nauki języka obcego. Dziwi mnie tylko jak to kobiety nie rozumieją tak prostego tematu. I ta segregacja na wstępie: ja mam męża to dziubdziuś musi mieć to co najlepsze, Ty jesteś po rozwodzie to co wybrzydzasz, kup nawet buty w lumpeksie i mieszkaj w kawalerce jak nie umiesz zarobić na utrzymanie swojego dziubdziusia.
  • 45rtg 04.09.19, 12:06
    agus-ka napisała:

    > ety nie rozumieją tak prostego tematu. I ta segregacja na wstępie: ja mam męża
    > to dziubdziuś musi mieć to co najlepsze, Ty jesteś po rozwodzie to co wybrzydza
    > sz, kup nawet buty w lumpeksie i mieszkaj w kawalerce jak nie umiesz zarobić na
    > utrzymanie swojego dziubdziusia.

    Nikt nie postuluje takiej segregacji w zależaności od posiadania męża lub nie. To jest jakaś absurdalna wizja nieogarów, które nie rozumieją, co się do nich pisze.
  • chlodne_dlonie 04.09.19, 19:04
    Oho..ogar na posterunku tongue_out


    --
    What we need, sustain, exhale and breathe again
    Stop and watch, don't complain
    Hope remains, we still have love (we are back to life)
    We are all insane
  • makurokurosek 04.09.19, 12:07
    Nie to nie z tego forum. Zarówno przed rozwodem jak i po rozwodzie koszty utrzymania dziecka uzależniony jest od budżetu domowego. Jeżeli rodzice zarabiają najniższą krajową to nie wydadzą 3000 zł na potrzeby dziecka, by samemu żywić się energią kosmosu.
    Tak samo jeżeli matka po rozwodzie zarabia 4000 to również nie przeznaczy ze swojej pensji 3000 zł na utrzymanie dziecka.
    Proponuję więcej rozsądku, a mniej zacietrzewienia.
  • alin9 04.09.19, 16:14
    Wyjaśnij dlaczego dopóki rodzice są w małżeństwie to wydatki na dzieci nie dziwią nikogo.Po rozwodzie matka chce utrzymać dziecku dotychczasowy poziom.Z udziałem ojca dziecka jest to możliwe.Ale pan nagle chce przyciąć koszty o połowę albo lepiej negując każdy wydatek.
  • ferra 04.09.19, 16:56
    Bo to była jego jedyna (pana) patologicznie pojmowana władza. Reasumując patriarchalne szambo.
  • makurokurosek 04.09.19, 21:06
    "Wyjaśnij dlaczego dopóki rodzice są w małżeństwie to wydatki na dzieci nie dziwią nikogo."

    Wydaje mi się, że napisałam jasno zarówno w małżeństwie jak i po rozwodzie wydatki na dziecko uzależnione są od wysokości budżetu domowego.

    "Po rozwodzie matka chce utrzymać dziecku dotychczasowy poziom.Z udziałem ojca dziecka jest to możliwe.Ale pan nagle chce przyciąć koszty o połowę albo lepiej negując każdy wydatek."

    Alimenty zasądzane są w oparciu o dochody pana i możliwości zarobkowe.
    Czym innym jest możliwość zarobkowa , a czym innym wydatki na dziecko .
  • ichi51e 04.09.19, 21:23
    A koszty rosna bo prowadzic dwa domy jest drozej niz jeden. Czyli wszystkim po rozwodzie sytuacja sie pogarsza tak naprawde i nie stac na zycie jak przed byc moze

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • makurokurosek 04.09.19, 11:32
    Koszty utrzymania dziecka są uzależnione od wysokości budżetu domowego. Jeżeli budżet domowy wynosi 4000 to nikt nie przeznaczy 3000 zł na dziecko i w drugą stronę jeżeli budżet domowy to 25000 to raczej nikt nie ogranicza sie do wydatków rzędu 3000.
    Tak krawiec kraje, jak mu materii staje.
  • maly_fiolek 04.09.19, 11:32
    U mnie koszt to około 2.000 na rok, koszty są windowane
    1500 obiady w szkole, 2500 ubrania i buty, 1200 kieszonkowe, 5000 wyjazdy w tym ferie i wakacje, 3500 utrzymanie (pranie, jedzenie w domu, kąpiele, abonament tel, meble, rower itp), 1000 imprezy typu kino, urodziny, 2000 zajęcia dodatkowe, wychodzi koło 18.000, czyli 1500 na m-c. Od tego odliczamy 500+, wychodzi 1000.
    15 i 14 latkowie sporo roboty robią, sprzątają dom, podwórko, koszą trawę, robią pranie, zmywanie, segregację ubrań, zakupy, malowanie, drobne remonty (pod okiem męża).
  • triss_merigold6 04.09.19, 11:51
    Chcesz powiedzieć, że roczny koszt utrzymania nastolatka w domu (udział w czynszu, opłatach za prąd, wodę, gaz, remontowe + wyżywienie + udział w kosztach środków czystości i kosmetyków) wynosi TRZY I PÓŁ TYSIĄCA ROCZNIE?
  • agrypina6 04.09.19, 20:17
    Utrzymanie niewolnika może tyle kosztuje. Może oprócz tych robót, które mały fiołek wymieniał to jeszcze synowie dorabiaja gdzieś na czarno..
  • evolventa 04.09.19, 16:48
    chyba Cię pogięło? 15 i 14 latek tak mało jedzą, że wystarcza Ci 5000 na ich utrzymanie na rok? to się chyba energią z kosmosu żywią..... mój syn, który jest obecnie w okresie intensywnego wzrostu potrafi na jedno posiedzenie pół bochenka chleba zjeść, więc w skali roku to na pewno nie jest 5000 zł tylko dużo więcej. A gdzie dentysta, jakieś hobby, same części które trzeba wymieniać w rowerze ile kosztują?.... naprawdę, mocno niedoszacowałaś te wydatki
  • maly_fiolek 05.09.19, 07:53
    Rano zupa mleczna, płatki starczają na tydzień + mleko na 2 razy. Wychodzi jakieś 2-3 zł. Czasem jajecznica, koszt podobny.
    Kanapka z wędliną na drugie śniadanie (1 zł?).
    Obiad w szkole. Kolacja to zwykle chleb z czymś, wędliną, serem, grzanka, czasem ryż z warzywami, spaghetti lub ziemniaki zapiekane. Koszt 3 zł. Do tego owoce, niezbyt chętnie jadane (1 zł). Fakt, za kieszonkowe kupują chipsy lub idą na kebeba/pizzę 2 razy w tygodniu, ale to jest policzone w kieszonkowych.
    Suma: 8-9 zł.
    Wiem gdzie popełniłam błąd. Policzyłam tylko rok szkolny. Jakby doliczyć dni wolne (150) to suma na wyżywienie podwaja się, czyli będzie około 3000/rok. Wobec tego utrzymanie to ok. 5500/rok, czyli całość 20000/rok, czyli 1700/m-c.

  • chococaffe 05.09.19, 07:58
    big_grin

    A ile kosztują te obiady w szkole?

    i sorry jeżeli na sniadanie dostają garść płatków z mlekiem na drugie jedna kanapkę za złotówke to nic dziwnego, że muszą się dopchac chipsami i kebabem.
  • chococaffe 05.09.19, 07:59
    BTW Dieta dla rosnących nastolatków super !
  • triss_merigold6 05.09.19, 08:06
    I tak głodują. Owsianka czy płatki z mlekiem rano ok, ale jako część śniadania. Jak małolat rano wychodzi po zjedzeniu owsianki i kanapki, to mam pewność, że przynajmniej do tej 10:00 nie będzie głodny.
  • chococaffe 05.09.19, 08:40
    I nie wliczyła ceny obiadów w szkole.
  • maly_fiolek 05.09.19, 11:17
    Dwudaniowy obiad w szkole średniej 9 zł (Warszawa). Podstawówka 5, też dwudaniowy.
    Mają lekką nadwagę. Nie lubią ryb, sera białego, owoców i warzyw sad.
    Pomidory zdejmują z kanapek, szczypiorku nie trawią.
  • triss_merigold6 05.09.19, 08:03
    Ahahaha... piszesz o nastoletnich chłopakach? Jeśli to ich dieta, to nieszczęśnicy są skrajnie wygłodzeni. Obiad w szkole w południe, a potem aż do następnego dnia nic bardziej kalorycznego, bo o ile spaghetti może robić za obiadokolację, o tyle grzanka czy kanapka nie za bardzo.
  • kropkacom 05.09.19, 10:44
    Do wieczora jest jeszcze podwieczorek i kolacja.
  • maly_fiolek 05.09.19, 11:18
    Może i wygłodzeni, ale mają lekką nadwagę.
  • edelstein 05.09.19, 11:39
    Maja nadwage, bo sa karmieni najtanszym g... .

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • edelstein 05.09.19, 10:39
    Ciekawe, moj syn nie najada sie obiadem w szkole i je drugi w domu.Na drugie sniadanie potrzebuje przynajmniej dwoch kanapek. Owoce za 1zl dziennie przy tych cenach? w zyciu. Najlepsze, je jest duzo mlodszy o d twoich, wiec stosunkowo mniej musi zejsc.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • maly_fiolek 05.09.19, 11:20
    Owoce w sezonie mam swoje, jabłka, gruszki, czereśnie, śliwki, ale co z tego jak jeden z drugim zje max jeden owoc na tydzień.
  • makurokurosek 05.09.19, 11:34
    I w tym punkcie uważam, że należy zwrócić uwagę na obecny idiotyzm czyli przeznaczanie całego posiadanego ogródka na trawnik, zamiast przeznaczenia przynajmniej jego części na warzywnik. O ile do warzywnika potrzebny jest teren o tyle do ziół wystarczy parapet kuchenny. Domowe warzywa i zioła są tańsze i na pewno zdrowsze bo niczym nie pryskane
  • edelstein 05.09.19, 11:40
    Nie nauczylas jesc owocow i tyle.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • ashleigh41 04.09.19, 16:46
    Koszty utrzymania dziecka sa takie jak mozliwosci rodzicow, a takze checi. Nie kazdy rodzic ma ochote (pomijajac ze nie ma obowiazku) fianansowac drogie dyscypliny sportowe, najdrozsze a mozliwych markowe ubrania itd. Jesli rodzina ma dochod np 4000 I jedno dziecko to utrzymanie tego dziecka nie bedzie kosztowac 3000. Mozna oczywiscie potrzeby czy raczej 'potrzeby' dziecka mnozyc i wyceniac w nieskonczonosc co nie znaczy ze jest to faktyczne utrzymanie.
  • triss_merigold6 04.09.19, 16:53
    Jeśli rodzina ma dochód 4000 zł (mąż + żona), to niech się ruszą do pracy zamiast oszczędzać na dziecku.
  • bistian 04.09.19, 18:11
    triss_merigold6 napisała:

    > Jeśli rodzina ma dochód 4000 zł (mąż + żona), to niech się ruszą do pracy zamia
    > st oszczędzać na dziecku.

    Niespecjalnie dobry pomysł. Dziecko nie będzie miało rodziców, ale będzie miało gadżety. To rodzice ustalają wartości w rodzinie, a nie jakaś pani z forum. Można być szczęśliwym, nie posiadając wszystkiego, co pokażą w telewizorze.
  • alin9 04.09.19, 18:17
    Nie można być też szczęśliwym mając minimum z minimum,które reprezentujesz.
  • triss_merigold6 04.09.19, 18:20
    Przy dochodzie 4000 zł na rodzinę nie tylko nie wystarczy na mityczne "wszystko", ale nawet na sensowniejsze wakacje czy kurs językowy, nie mówiąc o nartach, jeździe konnej czy stałym aparacie ortodontycznym.
  • alin9 04.09.19, 18:23
    Bastian wyznaje zasadę póki mi na chleb starcza to nic nie potrzebuję.Nie myśli o jutrze a co dopiero o wydatkach całorocznych.
  • bistian 04.09.19, 18:37
    alin9 napisała:

    > Bastian wyznaje zasadę póki mi na chleb starcza to nic nie potrzebuję.Nie myśli
    > o jutrze a co dopiero o wydatkach całorocznych.

    Dużo chleba, jeśli już, nikt tego nie zje wink
    Tak nawet myślałem, że może by się gdzie wybrać daleko? Tylko po co? Zrobi się tam gdzieś jeszcze większe śmietnisko, przez większą konsumpcję, lokalsom skomplikuję i tak trudne życie, wrócę i będę mógł opowiadać. Dla mnie to jest bez sensu, bo tutaj nie ma żadnej wartości dodanej. Mógłbym powiedzieć, że mam to w nosie, młodzi w przyszłości zapłacą za tak dużą konsumpcję, ale nie mogę, staram się być odpowiedzialnym.
  • alin9 04.09.19, 18:41
    To bądź odpowiedzialny w swoim ogródku.Daj żyć tym po drugiej stronie płotusmile
  • bistian 04.09.19, 18:55
    alin9 napisała:

    > To bądź odpowiedzialny w swoim ogródku.Daj żyć tym po drugiej stronie płotusmile

    Nie da się tak, zasoby są wspólne. Jeśli ktoś wykorzystuje jest zbytnio, okrada innych. Przy tym, wszyscy okradamy przyszłe pokolenia sad
  • ashleigh41 04.09.19, 18:23
    triss_merigold6 napisała:

    > Przy dochodzie 4000 zł na rodzinę nie tylko nie wystarczy na mityczne "wszystko
    > ", ale nawet na sensowniejsze wakacje czy kurs językowy, nie mówiąc o nartach,
    > jeździe konnej czy stałym aparacie ortodontycznym.

    Narty ani jazda konna nie sa obowiazkowe ani nie da zadna niezbedna potrzeba dziecka czy kogokolwiek . Nie mozna nikogo zmusic zeby sie zaharowywal bo dziubdzius chce na narty albo konie. Zejdz na ziemie.
  • triss_merigold6 04.09.19, 18:29
    Zmusić nie, ale można zachęcić do ruszenia d... zamiast pojękiwania. Potem wchodzą w świat takie sieroty z jedną parą dziurawych gaci z domu wypuszczone i przekonane, że zupa z żołądkow drobiowych jest jadalna, a wszystko ponad wyjazd pod namiot na działkę szwagra to fanaberia.
  • ichi51e 04.09.19, 21:25
    A co jest nie tak z krupnikiem na zoladkach? Moja ulubiona zupa!

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • triss_merigold6 04.09.19, 21:35
    Śmierdzi obezwładniająco.
  • 45rtg 05.09.19, 09:29
    triss_merigold6 napisała:

    > Śmierdzi obezwładniająco.

    Trzeba było babci przypilnować, żeby czyściła te żołądki przed ugotowaniem. Całkiem to jest dobre, serca też.
  • agus-ka 04.09.19, 21:01
    Nie zacharowuje się, nie każdy zarabia najniższą krajową
  • bistian 04.09.19, 18:30
    triss_merigold6 napisała:

    > Przy dochodzie 4000 zł na rodzinę nie tylko nie wystarczy na mityczne "wszystko
    > ", ale nawet na sensowniejsze wakacje czy kurs językowy, nie mówiąc o nartach,
    > jeździe konnej czy stałym aparacie ortodontycznym.

    Dla większości ludzi na świecie, poziom 4 tys. na rodzinę, to wysoki pułap, którego nie osiągną. Mimo to, uczą się języków, jeżdżą konno i są szczęśliwi. Za dużo telewizji! To zmienia mózg smile Wszystkiego nie da się zobaczyć, wszystkiego zwiedzić, kupić, wypić... Mam wątpliwości, czy warto?
  • triss_merigold6 04.09.19, 18:32
    W ogóle nie oglądam tv.
  • triss_merigold6 04.09.19, 18:40
    Btw, nie rozmawiamy o świecie tylko o realiach dużego miasta w Polsce w 2019 r., 4 tysiące na rodzinę to dwie pensje minimalne, nie opowiadaj że to rocket science zarabiać więcej przy minimum IQ i chęci do pracy. Gdybym zarabiała 4 koła na rękę, to bym się wstydziła przed dziećmi nieogarniecia i lenistwa.
  • bo_ob 04.09.19, 18:42
    triss_merigold6 napisała:

    > Btw, nie rozmawiamy o świecie tylko o realiach dużego miasta w Polsce w 2019 r.


    Nie rozmawiamy o realiach dużego miasta w Polsce, tylko o przeciętnym polskim mieście.
  • bistian 04.09.19, 18:47
    triss_merigold6 napisała:

    > Btw, nie rozmawiamy o świecie tylko o realiach dużego miasta w Polsce w 2019 r.
    > , 4 tysiące na rodzinę to dwie pensje minimalne, nie opowiadaj że to rocket sci
    > ence zarabiać więcej przy minimum IQ i chęci do pracy. Gdybym zarabiała 4 koła
    > na rękę, to bym się wstydziła przed dziećmi nieogarniecia i lenistwa.

    Wiele rodzin w waszym miasteczku na wschodzie, ma takie pieniądze. Rozejrzyj się, spotkasz takich i to nie jest żadna patologia. Wstydzić się można tego, że jest się cały czas w pracy, gdy dziecko potrzebuje wspólnego czasu z rodzicem.
  • triss_merigold6 04.09.19, 18:50
    Masz na myśli Warszawę? Mało prawdopodobne. Nie trzeba być cały czas w pracy, wystarczy normalny etat, 8 godzin, żadna filozofia.
  • alin9 04.09.19, 18:53
    Ludzie żyją w różnych miastach.Dla jednego to będzie ok bo tak ma cała okolica i ceny życia na to pozwalają.Gdzie indziej za tą samą kwotę nie przeżyjesz miesiąca.
  • sasanka4321 04.09.19, 19:32
    >Gdybym zarabiała 4 koła na rękę, to bym się wstydziła przed dziećmi nieogarniecia i lenistwa.<

    Wszyskie nauczycielki z forum, leniwe nieogary, oblaly sie rumiencem wstydu, schowaly w kacie i nie pokaza sie juz dzisiaj dzieciom...
  • madzioreck 06.09.19, 15:14
    triss_merigold6 napisała:

    > Btw, nie rozmawiamy o świecie tylko o realiach dużego miasta w Polsce w 2019 r.
    > , 4 tysiące na rodzinę to dwie pensje minimalne,

    Dwie pensje minimalne to niecałe 3,3 tys., krynico mądrości.
  • ashleigh41 04.09.19, 18:16
    triss_merigold6 napisała:

    > Jeśli rodzina ma dochód 4000 zł (mąż + żona), to niech się ruszą do pracy zamia
    > st oszczędzać na dziecku.

    Nie chrzan. Realia sa inne niz fantazje ematek.
  • alin9 04.09.19, 18:21
    Dlaczego tak ostro?Obie macie rację.Mały dochód to znaczy,że trzeba szukać czegoś lepszego.Wielkość tego dochodu często jest zależna od priorytetów.Przykład matka z niemowlakiem ma więcej do stracenia niż jęcząca matka nastolatka.
  • chococaffe 04.09.19, 16:55
    Nie kazdy rodzic ma ochote (pomijajac ze nie ma obowiazku) fianansowac drogie dyscypliny sportowe

    Owszem, może miec taki obowiązek. Na przykład jeżeli dziecko jeździ konno, a rodzic zarabia 20000-30000 pln miesięcznie i nie ma innych dzieci. To tylko piewrszy lepszy przykład.
  • ashleigh41 04.09.19, 18:21
    chococaffe napisała:

    > Nie kazdy rodzic ma ochote (pomijajac ze nie ma obowiazku) fianansowa
    > c drogie dyscypliny sportowe

    >
    > Owszem, może miec taki obowiązek. Na przykład jeżeli dziecko jeździ konno, a ro
    > dzic zarabia 20000-30000 pln miesięcznie i nie ma innych dzieci. To tylko piewr
    > szy lepszy przykład.

    Tia, juz widze jak dziecko idzie do sadu ze skarga ze on chce na koniki a starzy nie chca dac choc moga bo ich stac I sad im nakarze. Jak na razie to jednak dorosli decyduja na co wydaja pieniadze, dziecko ma nie byc glodne i nie chodzic w lachmanach, ma miec przyzwoite miejsce do spania, wakacje itp ale niekoniecznie luksusy na ktore pojdzie 80% dochodow rodzicow bo dziecko tak chce. Rodzice nie musza zgodzic sie na jazde konna, to nie obowiazekowe.
  • triss_merigold6 04.09.19, 18:32
    Właśnie o tym wyżej napisałam: micha, kąt do spania, ciuchy ze szmateksu i szary papier do kibla, szczyt aspiracji i niech się dzieciak cieszy, że go do terminu do szewca nie posłali w wieku 12 lat.
  • bistian 04.09.19, 18:43
    triss_merigold6 napisała:

    > Właśnie o tym wyżej napisałam: micha, kąt do spania, ciuchy ze szmateksu i sza
    > ry papier do kibla, szczyt aspiracji i niech się dzieciak cieszy, że go do term
    > inu do szewca nie posłali w wieku 12 lat.

    Głupoty gadasz. Popatrz choćby na nasz Bałtyk, to jest już zwykły ściek, nie potrafimy sobie poradzić z bombami chemicznymi od wojny, co jakiś czas pokazuje się iperyt, nawet zatopionych tankowców nie jesteśmy w stanie unieszkodliwić. Za chwilę, Japończycy zjedzą ostatnie tuńczyki, już teraz dochodzimy do momentu, że w oceanach będzie więcej śmieci, niż ryb, temperatura podniosła się okrutnie, że latem jest ciężko wytrzymać w Europie itd., a Ty cały czas nawijasz "konsumpcja, więcej konsumpcji!" To się nadaje na leczenie.
  • triss_merigold6 04.09.19, 18:47
    Możesz w celu ratowania planety zamknąć się w domu i oszczędzać chodniki, ale dziecku nie sprzedawaj takiej wersji dziadowania. Nie namawiam do kupowania przedmiotów tylko doświadczeń (wyjazdy, zwiedzania, sporty) i usług, jeśli już.
  • bistian 04.09.19, 18:49
    triss_merigold6 napisała:

    > Możesz w celu ratowania planety zamknąć się w domu i oszczędzać chodniki, ale d
    > ziecku nie sprzedawaj takiej wersji dziadowania. Nie namawiam do kupowania prze
    > dmiotów tylko doświadczeń (wyjazdy, zwiedzania, sporty) i usług, jeśli już.

    Nas zwyczajnie nie stać na tak dużą konsumpcję, jeszcze będzie się wstydziła swoich obecnych poglądów.
  • ashleigh41 04.09.19, 20:51
    triss_merigold6 napisała:

    > Właśnie o tym wyżej napisałam: micha, kąt do spania, ciuchy ze szmateksu i sza
    > ry papier do kibla, szczyt aspiracji i niech się dzieciak cieszy, że go do term
    > inu do szewca nie posłali w wieku 12 lat.

    Ciagle przesadzasz, bo nikt nie twierdzi ze ubrania maja byc uzywane ani ze dziecko ma miec jakis kat do spania,. Potrzeby dziecka maja byc zapewnione ale sensownie, potrzeba dziecka nie sa konie, narty czy dziesiata para markowych butow jako zachcianka. Takie 'potrzeby' mozna mnozyc bez konca. W wiekszosci rodzin nawet dobrze sytuowanych wcale to tak nie dziala, jakos jestem dziwnie pewna ze w twojej triss tez nie. Choc moze i tak, w koncu wyslalas starego z na najtanszymi konserwami za granice, w pieciogwiazdkowym tez nie mieszkal a w wszystko po to zeby dzieci na konie poslac I narty.
  • agus-ka 04.09.19, 21:03
    Jak ojciec najpierw sam zachęca do drogich sportów i jak sam też uprawia drogi spraw, to jest to podstawa żeby sąd orzekł, że dziecko też ma do tego prawo.
  • ashleigh41 05.09.19, 09:30
    agus-ka napisała:

    > Jak ojciec najpierw sam zachęca do drogich sportów i jak sam też uprawia drogi
    > spraw, to jest to podstawa żeby sąd orzekł, że dziecko też ma do tego prawo.

    Co oznacza ze ma prawo? Ja kupuje sobie pare drogich butow to nie znaczy ze dziecku tez musze kupic za tyle samo.
  • agus-ka 05.09.19, 14:32
    Znasz kodeks rodzinny? Jak nie to go sobie poczytaj. Może warto rozszerzyć horyzonty niż tylko ja, moje, mój, mojego
  • ashleigh41 05.09.19, 15:24
    agus-ka napisała:

    > Znasz kodeks rodzinny? Jak nie to go sobie poczytaj. Może warto rozszerzyć hory
    > zonty niż tylko ja, moje, mój, mojego

    Nie musze czytac kodeksu rodzinnego, jak na razie to ja decyduje co I za ile kupuje dzieciom i sobie uwzgledniajac ich potrzeby a nie fanaberie.
  • chococaffe 05.09.19, 18:33
    Oczywiście. Sąd decyduje tylko wtedy kiedy jest konflikt. A Ty masz prawo karmić dziecko chipsami i nie dać złotówki na basen, jeżeli sprawa do sadu nie trafi. Ale chwalić się nie ma czym.
  • alin9 04.09.19, 18:10
    Co to za gadanie nie każdy rodzic ma ochotę?Kto miał ochotę do sprowadzenia tego dziecka na świat?Rozumiem ograniczony budżet to często tańsze odpowiedniki.Jednak odmawianie czegoś pomimo,że pieniądze są to jakieś dziwne jest.Apeluję by ludzie rozmnażali się świadomie bo potem takie podejście dziwne.
  • ashleigh41 04.09.19, 18:29
    alin9 napisała:

    > Co to za gadanie nie każdy rodzic ma ochotę?Kto miał ochotę do sprowadzenia teg
    > o dziecka na świat?

    Rodzice nie musza miec ochoty na spelnianie zachcianek dzieci ani finansowanie drogich 'potrzeb' co nie znaczy ze dziecka nie kochaja ani ze ono bez koni czy nart trauma bedzie mialo.

    Rozumiem ograniczony budżet to często tańsze odpowiedniki.Je
    > dnak odmawianie czegoś pomimo,że pieniądze są to jakieś dziwne jest.

    Dlaczego dziwne? Jest jeszcze cos takiego jak wychowywanie dzieci, co m.in dopuszcza odmawianie pewnych rzeczy pomimo ze sa fundusze a roznych powodow np rodzice moga chciec te pieniadze odlozyc, zainwestowac itp wiec daja opcje np konie ale nie narty bo pomimo ze ich stac oni czyli rodzice decyduja na co wydac a nie dziecko. Kochanie dzieci to nie slepe zapewnianie im czego tylko sobie zazycza.
  • alin9 04.09.19, 18:33
    Ja nie mówię o drogim hobby.Rozumiem ,że odmawiasz zakupu nowych butów mówiąc,że stare są całe tylko przepocone?
  • ashleigh41 04.09.19, 20:28
    alin9 napisała:

    > Ja nie mówię o drogim hobby.Rozumiem ,że odmawiasz zakupu nowych butów mówiąc,ż
    > e stare są całe tylko przepocone?

    Nie, nie odmawiam ale nie znaczy ze kupie nowe jesli stare sa w porzadku. Nie kupuje nastepnej pary bo jest cool, bo dziecko chce bo te co ma sie znudzily, bo kolezanka/ga ma nowa pare za iles tam I moje dziecko tez chce bo tak. Dzisci nie maja jednej pary butow wiec nie chodza w przepoconych ale tez nie uznaje ze chca nowa w dodatku droga pare butow dla samego chcenia. Sobie tez odmawiam jesli wiem ze to tylko zachcianka a te pieniadze moge np odlozyc. Oczywiscie mozna czasem zaszalec ale nie robiac z tego potrzeby.
  • chococaffe 04.09.19, 18:40
    Dlatego często decyduje sąd. I o ile może zgodzić się z bogatym rodzicem, że Chanel dla 5 latki to przesada, to niekoniecznie się zgodzi, że np jazda konna czy tenis są taką przesadą.
  • bo_ob 04.09.19, 18:44
    chococaffe napisała:

    > Dlatego często decyduje sąd. I o ile może zgodzić się z bogatym rodzicem, że Ch
    > anel dla 5 latki to przesada, to niekoniecznie się zgodzi, że np jazda konna cz
    > y tenis są taką przesadą.

    To jest bardzo ciekawe. Czy jeśli rodzina jest w komplecie i nie zamierza sie rozpadać, to rodzice też muszą się godzić na narty i konie dla dziecka? Czy tylko gdy rodzice są po rozwodzie?
  • chococaffe 04.09.19, 18:46
    Jeżeli dziecko ich poda do sądu to kto wie? I nie chodzi o kompletnośc rodziny tylko ich możliwosci finansowe.
  • bo_ob 04.09.19, 18:51
    No bardzo ciekawe smile

    Ale coś mi się nie wydaje, żeby dzieci wygrały w sądzie z rodzicami, bo ci nie chcą spełniać ich zachcianek.


  • chococaffe 04.09.19, 18:59
    Problem polega na tym, że w przypadku konfliktu to sąd uznaje czy dana rzecz jest zachcianką czy nie realizacją zainteresowan, rozwojem itd. Rozpatruje to w kontekscie dochodów, bo żaden sąd nie zmusi rodziców do fundowania hobby a 2000 miesięcznie rodzicom z dochodem 4000 i dwojgiem dzieci, itp.

    Z powodów naturalnych jest mało dzieci udających się do sądu (bo ścieżka prawna może byc dla nich zbyt skomplikowana). Na szczęscie jest też niewielu rodziców, którzy odmówią dziecku tenisa czy francuskiego , mimo, że ich stać na wielokrotność tych kosztów. Bo nie.
  • ichi51e 04.09.19, 21:27
    Gorzej jak rodzice zmuszaja dzieciaka do koni i skrzypiec a ono by sobie pozombiowalo przy minecrafcie

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • triss_merigold6 04.09.19, 21:36
    To zamiast koni i skrzypiec wstaw sobie robotykę i basen, albo żeglarstwo i ceramikę, albo modelarstwo i dramę.
  • ichi51e 04.09.19, 21:49
    Nic nie chce a rodzice zmuszaja do konia skrzypiec robotyki i basenu, zeglarstwo i ceramika w weekend. Codziennie wraca do domu o 18...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ashleigh41 05.09.19, 09:33
    triss_merigold6 napisała:

    > To zamiast koni i skrzypiec wstaw sobie robotykę i basen, albo żeglarstwo i cer
    > amikę, albo modelarstwo i dramę.

    A w jakim celu? Zadna a tych rzeczy nie jest potrzeba dziecka, zadna nie jest obowiazkowa.
  • triss_merigold6 05.09.19, 09:57
    Matematyka i język obcy oraz dowolny sport uprawiany regularnie. Lepiej?
  • makurokurosek 05.09.19, 10:48
    jeżeli dziecko ma ku temu predyspozycje i chce na takie zajęcia uczęszczać oraz z nich korzysta. Nastolatkowie zazwyczaj albo nie chodzą na zajęcia dodatkowe albo są to jedne maks dwa zajęcia, uczniowie klas wczesnoszkolnych zasypani są zajęciami dodatkowymi z których zazwyczaj nic nie wynoszą, chodzą dla celów towarzyskich aniżeli aby cokolwiek z tych zajęć wynieść.
    Do pogłębienia wiedzy matematycznej czy językowej oraz uprawiania wielu sportów nie są potrzebne żadne zajęcia dodatkowe tylko chęci nastolatka
  • ashleigh41 05.09.19, 11:36
    triss_merigold6 napisała:

    > Matematyka i język obcy oraz dowolny sport uprawiany regularnie. Lepiej?

    To jest w szkole, klub sportowy tym bardziej, czesto bezplatnie.
  • triss_merigold6 05.09.19, 11:51
    Pod warunkiem, że dane dziecko chce uprawiać akurat sport oferowany w ramach SKS. Moje np. nie interesuje się piłką nożną, siatkówką czy koszykówką.
  • agus-ka 05.09.19, 14:37
    triss, szkoda przekonywać...
    moje niezbyt chętnie chodziło na sks, bo pani była tak niemiła, że szkoda było słów... poza tym siatkówka i koszykówka mniej ją interesują niż uprawiane dyscypliny sportu.
    "Do pogłębienia wiedzy matematycznej czy językowej oraz uprawiania wielu sportów nie są potrzebne żadne zajęcia dodatkowe tylko chęci nastolatka"
    No jasne, po co naszym reprezentacjom trenerzy, przecież sami mogą trenować... No ludzie, na jakim świecie Wy żyjecie? Już nie wspomnę o tym, że są sporty, które tylko pod okiem instruktora powinno się uprawiać, jak akrobatyka czy skoki do wody
  • makurokurosek 05.09.19, 16:16
    Zajęcia sportowe dla dzieci czy nastolatków to bardzo rzadko zajęcia wyczynowe. Ile osób ma predyspozycje do tego by zostać piłkarzem, siatkarzem czy pływakiem? Niewielu,
  • triss_merigold6 05.09.19, 18:54
    A kto mówi o trenowaniu sportu na poziomie wyczynowym? Wiesz, jakiś obóz narciarski czy snowboardowy, latem jeździecki czy żeglarski, a w ciągu roku szkolnego 2-3× w tygodniu treningi dla sylwetki, kondycji, umiejętności. Jeśli przy okazji dziecko weźmie udział w zawodach to super, jesli nie to też ok, byle miało nawyk ruchu.
  • makurokurosek 05.09.19, 19:29
    ", a w ciągu roku szkolnego 2-3× w tygodniu treningi dla sylwetki, kondycji, "

    Dla sylwetki czy kondycji to nie trzeba dodatkowych zajęć wystarczą tylko chęci.

    " Jeśli przy okazji dziecko weźmie udział w zawodach to super, jesli nie to też ok, byle miało nawyk ruchu."
    Do wyrobienia nawyku ruchu też zajęcia dodatkowe są zbędne.
  • triss_merigold6 05.09.19, 19:44
    Hm... może potrzebny jest np. przykład rodziców? Ale co tacy rodzice pokażą, jeśli żałują na wyjazd wakacyjny, na nartach nie potrafią, żeglować czy pływać też nie, ma sprzęt sportowy im szkoda kasy etc.
  • makurokurosek 05.09.19, 20:11
    Co ma np codzienna czy co weekendowa wycieczka rowerowa do wyjazdów wakacyjnych. Ostatnio na takiej wycieczce , gdy moje dzieciaki zrobiły sobie postój by poćwiczyć na siłowni mieliśmy okazję wysłuchać wymiany zdań dotyczących siodełka za" kilka tysia ",tak ważnego ze pan musiał się dłużej zastanowić ile km dziennie robi. Ty jesteś dokładnie taka sama jak ci rozmawiając mężczyźni,nie skupiasz się na ruchu , nie czerpiesz z niego zabawy, dla ciebie najważniejsze jest tylko pozorowanie fit, bo przecież nie można być fit bez wydania na to kilku tysięcy. No więc moja droga na sport można nie wydać złotówki ,a być bardziej fit niż ci którzy wydają tysiące, wystarczy po prostu lubić ruch i zamiast jeździć na rowerku na siłowni tudzież biegać na bieżni ruszyć w teren.
  • ashleigh41 06.09.19, 09:33
    triss_merigold6 napisała:

    > Hm... może potrzebny jest np. przykład rodziców? Ale co tacy rodzice pokażą, je
    > śli żałują na wyjazd wakacyjny, na nartach nie potrafią, żeglować czy pływać te
    > ż nie, ma sprzęt sportowy im szkoda kasy etc.

    Ludzie sa rozni, jedni lubia ruch i nie potrzebuja przykladu a inni pomimo przykladu nie beda sie ruszac. Narty, zaglowki, konie brzmi modnie i snobistycznie- niektorzy maja aspiracje 😂
  • ashleigh41 05.09.19, 15:26
    triss_merigold6 napisała:

    > Pod warunkiem, że dane dziecko chce uprawiać akurat sport oferowany w ramach SK
    > S. Moje np. nie interesuje się piłką nożną, siatkówką czy koszykówką.

    No jesli chce snooker to zaczyna sie problem ale twoj stary zawsze moze zarobic na to zrac miesiacami pulpety ze sloikow i spiac w przyczepie.
  • chococaffe 05.09.19, 09:58
    A co jest "potrzebą" dziecka?

    Biologiczne przeżycie?

    Bo jeżeli uznac, że potrzebą jest sprawność (np basen), rozwój (np robotyka ceramika) i tak dalej to jak najbardziej rodzic - JEŻELI GO STAĆ- może być zobowiązany do pokrycia tych kosztów.
  • ashleigh41 05.09.19, 11:37
    chococaffe napisała:

    > A co jest "potrzebą" dziecka?
    >
    > Biologiczne przeżycie?
    >
    > Bo jeżeli uznac, że potrzebą jest sprawność (np basen), rozwój (np robotyka cer
    > amika) i tak dalej to jak najbardziej rodzic - JEŻELI GO STAĆ- może być zobowią
    > zany do pokrycia tych kosztów.

    Wiekszosc dzieci nie ma zadnych zajec dodatkowych a rozwija sie calkiem niezle
  • edelstein 05.09.19, 11:41
    To ciekawe, w moim otoczeniu wiekszosc zajecia dodatkowe ma.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • makurokurosek 05.09.19, 12:48
    W klasach 1-3 jak najbardziej większość dzieciaków ma zajęcia dodatkowe i to często po kilka w ciągu dnia d. W klasach starszych przychodzi opamiętanie i zajęcia wybierane są pod faktyczne zainteresowania i predyspozycje dzieci i zazwyczaj jest to jedno maks dwa zajęcia dodatkowe, bardzo często językowe.
    W większości przypadków zajęcia dodatkowe to nic innego jak wyciągacz kasy, który kompletnie nie wpływa na rozwój dziecka, a bardzo często jest stosowany bo rodzice nie mogąc odebrać dziecka zaraz po lekcjach wolę je zapisać na zajęcia, aby skrócić czas siedzenia w świetlicy.
  • edelstein 05.09.19, 13:20
    Moje dziecko juz ukonczylo podstawowke

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • makurokurosek 05.09.19, 16:19
    Jak widać realia niemiecki od polskich nie różnią się tylko zarobkami i wysokością przyznawanych alimentów ale również trybem życia.
  • ichi51e 05.09.19, 13:05
    Jesli macie podobny system co w Austrii to niczym on nie przypomina polskiego - przeciez tutaj wszystkie dzieciaki po szkole ktora konczy sie w okolicy poludnia i tak dalej kwitna w szkole ktora im organizuje czas do 17

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • edelstein 05.09.19, 13:19
    Pisze o zajeciach poza szkola.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • agus-ka 05.09.19, 22:15
    Mojej córki znajomi też mają. Mało kto nie ma.
  • chococaffe 05.09.19, 11:52
    Wiekszosc dzieci nie ma zadnych zajec dodatkowych a rozwija sie calkiem niezle

    Większość dzieci na świecie nie ma porządnych butów i zyje. Po co więc buty?

    Z takich wpisów widac dlaczego często sąd musi podejmować decyzje, bo rodzic radosnie stwierdza "mam, ale nie dam, bo wiekszość dzieci, bla, bla".
  • 45rtg 05.09.19, 14:20
    chococaffe napisała:

    > Wiekszosc dzieci nie ma zadnych zajec dodatkowych a rozwija sie calkiem niez
    > le

    >
    > Większość dzieci na świecie nie ma porządnych butów i zyje. Po co więc buty?
    >
    > Z takich wpisów widac dlaczego często sąd musi podejmować decyzje, bo rodzic ra
    > dosnie stwierdza "mam, ale nie dam, bo wiekszość dzieci, bla, bla".

    Kobieto, powtarzasz się z tym sądem namolnie i chyba Ci się wydaje, że jakieś nieznane rewelacje opowiadasz. Tak, oczywiście, w zasadzie każda sprawa o alimenty to jest decyzja sądu, w jakim zakresie finansować to, co by chciało mieć sfinansowane dziecko. Wie-my-o-tym!
    Natomiast z ciekawości, chętnie bym zobaczył orzeczenie sądu, w którym sąd wbrew woli rodziców nakazuje zapisać dziecko do szkółki tenisowej Fibaka, kupić mu motocykl, bo wpadło na pomysł trenowania żużla, albo konia, bo chce sobie pojeździć.
  • chococaffe 05.09.19, 18:35
    ?????? O czym Ty w ogóle piszesz??
  • 45rtg 06.09.19, 09:44
    chococaffe napisała:

    > ?????? O czym Ty w ogóle piszesz??

    Czyli pisałaś, pisałaś, pisałaś, a teraz się okazuje, że w ogóle nie rozumiałaś, co czytasz? Piękne.
  • bo_ob 04.09.19, 18:23
    ashleigh41 napisał(a):

    > Koszty utrzymania dziecka sa takie jak mozliwosci rodzicow, a takze checi.

    Raczej oczywiste.
    Rodzice nie maja żadnego obowiązku płacić za wszystko, co dziecko chce mieć. Nawet nie powinni.

  • alin9 04.09.19, 19:08
    Oczywiste jest,że rodzic ma obowiązek zapewnić byt.Nie oznacza to ani minimum z minimum ani spełniania każdej zachcianki.Tylko Ty ciągle mówisz o skrajnościach.
  • feliz_madre 04.09.19, 18:54
    Nie liczyłsm, ale w tysiącach...
    Tak sobie myślę, że dzieci generują z 70% naszych wydatków. Jak się wyprowadzą i pójdą na swoje, będziemy bardzo bogaci 😆
  • chlodne_dlonie 04.09.19, 19:08
    feliz_madre napisała:

    > Nie liczyłsm, ale w tysiącach...
    > Tak sobie myślę, że dzieci generują z 70% naszych wydatków. Jak się wyprowadzą
    > i pójdą na swoje, będziemy bardzo bogaci 😆

    To prawda, że dzieciątko/a to przysłowiowe studnie bez dna wink
    Ale z tym wyprowadzaniem, to bym ostrożnie szacowała, bo taki 'wyprowadzony' do innego miasta student to dopiero czarna dziura w budżecie..ekhmm..wiem, co piszę uncertain


    --
    What we need, sustain, exhale and breathe again
    Stop and watch, don't complain
    Hope remains, we still have love (we are back to life)
    We are all insane
  • ichi51e 04.09.19, 21:14
    Bylo sto razy ile masz tyle wydasz jeden kupuje kredki pelikan inny lyra. Nie da sie porownac

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka