Dodaj do ulubionych

specjalista -frajer

04.09.19, 17:26
Jak to jest możliwe, że w publicznej szkole godzina pracy przeciętnego nauczyciela "przy tablicy" jest lepiej płatna i mniej obłożona papierologią, niż godzina terapii specjalistycznej: pedagogicznej, psychologicznej, logopedycznej, integracji sensorycznej, biofeedback, rewalidacji...?
Przecież nauczyciel specjalista to ktoś, kto musi za własne pieniądze i w wolnym czasie ukradzionym własnej rodzinie -podnieść swoje kwalifikacje, oprócz normalnej ścieżki awansu zawodowego.
To ktoś, kto pracuje ze szczególnie trudnymi przypadkami ( żadnych dodatków!). Nie poprowadzi takich zajęć na podstawie gotowego scenariusza czy podręcznika od wydawnictwa, lecz musi każdą godzinę przemyśleć, napisać indywidualny program terapeutyczny dla każdego dziecka osobno, na każde zajęcia przygotować inny zestaw pomocy dydaktycznych, a po ukończeniu opisać każdą lekcję, na semestr napisać ewaluację i na koniec sprawozdanie...
Tak to wygląda w polskiej szkole.
Czy ktoś ma jeszcze ppytania, dlaczego dziecko z dysfunkcjami ma w tyg przyznaną tylko jedną godzinę poszczególnych zajęć terapeutycznych, co daje efekt adekwatny do leczenia choroby zażyciem lekarstwa 1 raz/ tydz?
Czy ktoś ma jeszcze wątpliwości, że specjalistów w szkole będzie coraz mniej, a ci frajerzy, którzy takie podyplomówki pokończyli, chowają je teraz głęboko do szuflady i propozycje dyrekcji odnośnie terapeutycznych nadgodzin zbywają szyderczym śmiechem?

( notabene: wolą w szkole mieć goły etat, byle rodzinny budżet wesprzeć konkretną kasą z "fuch" w prywatnych ośrodkach, gdzie za tę samą pracę i mniej papierologii otrzymują stawki bardziej godziwe)


--
Prawdomówność - to brak umiejętności szybkiego wymyślenia innego wariantu
Edytor zaawansowany
  • chococaffe 04.09.19, 17:48
    A nie dało się tego napisać bez umniejszania pracy nauczycieli?
  • klaviatoorka 04.09.19, 18:40
    Nie umniejszam pracy nauczycieli, bo wiele lat byłam nauczycielem i każdy znany mi specjalista pracuje również jako nauczyciel, przynajmniej na część etatu.
    Do napisania wątku natchnęła mnie rozmowa ze znajomą dyrektorką, której rodzic zrobił awanturę, że jego dziecko w klasie pierwszej będzie miało 1 logopedię w tygodniu i to w grupie 5 os, gdzie w dodatku kilkoro dzieci jest bardzo absorbujące.
    I ona ma problem z obsadzeniem godzin innych terapii zaleconych przez opinie poradni pp., rewalidacji, ter pedagogicznych, socjoterapeutycznych itp.
    Logopedka (jedyna na szkołę ok 500 dzieci), ma 10 godz etatu polonisty i 17 godz terapii logopedycznej i nikt nie chce wziąć od niej ani jednej godziny, a jeszcze kilka osób ma kwalifikacje, ale się nie przyznaje!

    Nauczycielom się w d.. poprzewracało od tego dobrobytu, o którym mówią w telewizji i nie chcą się zajmować dzieciątkami z deficytami za pół darmo...

    Pytanie do emam z zagranicy: czy gdzieś indziej na świecie, w jakiejkolwiek branży, pracownik ze specjalizacją jest NIŻEJ wynagradzany, niż ten bez specjalizacji?

    --
    Prawdomówność - to brak umiejętności szybkiego wymyślenia innego wariantu
  • bigzaganiacz 04.09.19, 18:02
    a tak konkretnie to o co ci chodzi
  • asfiksja 04.09.19, 21:51
    Specjaliści, o których piszesz to mogą być osoby po pedagogice z roczną podyplomówką - chyba na serio nie sądzisz, że to jest ktoś lepiej wykształcony od doświadczonego przedmiotowca, który skończył studia kierunkowe?
  • taki-sobie-nick 04.09.19, 21:53
    Czy ktoś ma jeszcze ppytania, dlaczego dziecko z dysfunkcjami ma w tyg przyznaną tylko jedną godzinę poszczególnych zajęć terapeutycznych, co daje efekt adekwatny do leczenia choroby zażyciem lekarstwa 1 raz/ tydz?

    To ma związek z papierologią u psychologów czy jej brakiem u nauczycieli...? Bo ja myślę, że z prozaiczną forsą.
  • aga_sama 04.09.19, 23:30
    1. Nauczycielem specjalistą można zostać po rocznej podyplomówce, więc z tą specjalnością bym nie przesadzała. Edit: nie dotyczy psychologów w szkole.
    2. Wzruszyła mnie historia o kradzeniu czasu własnym dzieciom. Przypomnę, że nauczyciel pracuje 40 godzin w tygodniu.
    3. Większość nauczycieli nie rzuci robota w państwowych placówkach, bo pomimo żałosnego wynagrodzenia mają korzyści: dłuższe wakacje, pełen ZUS, płacone zwolnienia, urlop dla poratowania zdrowia, jednak krótszy czas pracy z dzieckiem niż s placówkach prywatnych, dla specjalistów jednak stabilność zatrudnienia, dla nauczycieli szkół specj dodatek za trudne warunki. Tego nie ma w placówkach prywatnych, które zatrudniają na zlecenie w ostateczności część etatu a reszta pod stołem. A jak coś się stanie typu choroba czy ciąża to prywatna placówka juz niebardzo wspiera specjalistę

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka