Dodaj do ulubionych

Towarzyszyć przy uśpieniu zwierza

04.09.19, 19:37
Gdyby ktoś poprosił was o towarzyszenie w tej sprawie, to co?
Chodzi o zwierzę, którego nawet nie znaliście, ale znacie właściciela. Nawet niezbyt dobrze, powiedzmy, pani sąsiadka. Ale nieszkodliwa, a nawet życzliwa.
Właściciel boi się iść samemu, a i pies duży, ciężki i już niechodzący.
Poszłybyście czy odmówiły - dlaczego?


--
Hope
Edytor zaawansowany
  • 1matka-polka 04.09.19, 19:42
    Pytasz sie czy pomoc sasiadce? Mnie sasiad kiedys zainstalowal umywalke i przejechal silikonem, za friko, 2 h mu to zajelo. Ludzie sa dziwni...

    --
    "Bardzo wiele rzeczy się dzieje, ale również zdumiewająco wiele rzeczy na świecie się nie dzieje."
    Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną
  • katja.katja 05.09.19, 08:19
    Mało znany sąsiad?
    I jednak ciężar emocjonalny silikonu, a uśpienia psa jest jednak inny.
    O to drugie powinno się prosić bliskie osoby, a nie "mało znaną sąsiadkę"

    --
    Nie dam się wygasić!
  • 1matka-polka 05.09.19, 09:22
    Malo znany, poznalismy sie odprowadzajac dzieci do szkoly. Poswiecil 2 godziny swojego drpgocennego czasu, zeby zrobic u mnie umywalke, jesli jego zona jest ematka, to bedzie mu to wypominac do konca zycia.
    Poza tym ja nie odczuwam duzego ciezaru emocjonalnego w sytuacjach smierci i choroby, moge towarzyszyc.

    --
    "Tak długo trwało, zanim uświadomiliśmy sobie, że celem ludzkiego życia - niezależnie od tego, kto nim steruje - jest darzenie miłością tego, kogo akurat ma się pod ręką."
    Kurt Vonnegut
  • katja.katja 05.09.19, 10:22
    Jednak są rzeczy o których nie wypada prosić mniej znane sąsiadki.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • katja.katja 05.09.19, 10:22
    Wiem, wstyd mi.
    Dziś wszystko wypada. Każdemu i wszędzie.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • 1matka-polka 05.09.19, 10:56
    Przesadzasz.

    --
    Łatwiej jest oszukać ludzi, niż przekonać ich, że zostali oszukani.
    Mark Twain
  • katja.katja 05.09.19, 11:06
    Nie, nie przesadzam. Ciężar "przysługi" był duży, a takimi przysługami nie wypada obarczać mało znanych osób. Gdyby to była osoba bliska, wtedy co innego.
    Oczywiście Ty byś się zgodziła i Twoja wola, natomiast nadal tego rodzaju prośba w stosunku do osoby mało znanej jest mocno niestosowna i tyle.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • malgosiagosia 04.09.19, 19:42
    Nie odmowilabym. To sa trudne chwile w zyciu czlowieka i jak czlowiek prosi, trzeba stanac na wysokosci.
  • mary_lu 04.09.19, 19:46
    Nie odmówiłabym. Dla mnie to codzienność, zazwyczaj się w tym nieźle sprawdzam (w towarzyszeniu w umieraniu obcym lub prawie obcym).
  • bazia8 06.09.19, 03:11
    Mary, dobrze, że jesteś smile


    --
    www.fundacjaavalon.pl/
  • vodyanoi 04.09.19, 19:48
    Nie odmowilabym na pewno. Ty, nie bedac zwiazana emocjonalnie z psem, dasz rade. Osoba zwiazana... to jest potwornie trudne. Ja usypiałam zwierzę w towarzystwie dwóch bliskich osob. Nie chcialabym byc wtedy sama.
  • mysz1978 04.09.19, 20:01
    A moze sasiadce chodzi nie tyle o towarzyszenie przy usypianiu, co o pomoc w zaniesieniu psa?
    Tak czy siak, nie wypada odmowic, choc bycie przy odchodzeniu psa na pewno do latwych momentow nie nalezy - nawet dla osoby niezwiazanej ze zwierzeciem... sad
  • tryggia 04.09.19, 20:26
    Myślę, że chodzi faktycznie o pomoc w niesieniu i potem... Żeby tak samemu do domu nie wracać.
    Ja nie miałabym najmniejszych dylematów, ale tak pytam. Bo osoba o to poproszona stwierdziła, że to obrzydliwe i w życiu.

    --
    Hope
  • default 04.09.19, 20:09
    Oczywiście, ze bym pomogła, w czymś takim na pewno. Bo w innej sprawie może niekoniecznie, ale to akurat rozumiem, współczuję, poza tym mam niestety doświadczenie.... zawsze towarzysze moim zwierzętom gdy odchodzą. Najczęściej sama, ale rozumiem ze ktoś potrzebuje wsparcia duchowego w takiej chwili, a tu dochodzi jeszcze kwestia logistyczna (duży pies).
  • berdebul 04.09.19, 20:10
    Poszłabym. Dobrze mieć dobrych sąsiadów i móc na nich liczyć.
  • elenelda 04.09.19, 20:16
    Oczywiście, że bym poszła. Podpisuję się pod tym, co napisały dziewczyny. I szczerze - to Twoje pytanie dla mnie jest z gatunku wtf.
  • tryggia 04.09.19, 20:27
    Wiesz, dla mnie też by było, gdyby nie to, że ktoś właśnie zdecydowanie odmówił.

    --
    Hope
  • hrabina_niczyja 04.09.19, 20:40
    A jaki powód tej odmowy podał? No właśnie, ludzie mają różne powody, różna wrażliwość i różne emocje. Zastanów się zanim źle ocenisz.
  • katja.katja 04.09.19, 21:24
    I bardzo dobrze.
    To bardzo trudne emocjonalnie doświadczenie i sąsiadka nie powinna proponować tego komuś spoza ewentualnie najbliższych znajomych lub rodziny.
    Znam takie "sąsiadki" (w sensie typ osobowości, bo sąsiadów mam akurat bez zarzutów) - nie są to miłe osoby, za to świetnie wyczuwające zwykle słabość bliźniego, także dalekiego, którego bez skrupułów wykorzystują.
    Osoba o której mówisz zrobiłam bardzo dobrze odmawiając roszczeniowemu babsku.


    --
    Nie dam się wygasić!
  • alpepe 04.09.19, 20:29
    oczywiście, że bym poszła/

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • hrabina_niczyja 04.09.19, 20:30
    Pomogłabym w sensie znieść psa itd. Chociaż nie wiem czy bym dała radę. Nie dlatego, że jestem nieczułą małpą, a dlatego że dla mnie to byłby zbyt duży koszt emocjonalny. Być przy usypianiu, nie ma takiej opcji. Niespełna rok temu na moich rękach odeszła moja najukochansza 5letnia psica. Ja bym raczej odmówiła, pewne obrazy i sytuacje zostają w człowieku i już od dawna nie robię wbrew sobie czegoś co by mnie emocjonalnie rozwaliło po całości. Natomiast na pewno zaproponowałabym wezwanie lekarza do domu, to najlepsze rozwiązanie.
  • bergamotka77 04.09.19, 20:38
    Odmówiłabym. To przykry obowiązek. Bardzo przeżyłam usypianie moich psów. Po jednym płakałam przez tydzień i nie czulabym się na siłach towarzyszyć smierci innych. Za to poprosiłabym męża by pomógł zniesc i zanieść psa itd. On ma dobre serce, kocha zwierzaki i na pewno by nie odmówił.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • memphis90 05.09.19, 09:10
    O, jesteś taka wrażliwa!

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • katja.katja 05.09.19, 15:03
    Ja też jestem wrażliwa na los zwierząt, ale manipulacje roszczeniowych ludzi mię brzydzą. Paniusia jest typową manipulantką. Trudne zadanie usiłuje scedować na mało znaną sąsiadkę. A poszła won...
    Bliskiemu bym pomogła biorąc na klatę nieprzyjemności, ale Pani "mało znana sąsiadka" nie należy do takich osób. Tyle.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • mrs.solis 04.09.19, 21:12
    Pomoglabym, ale czy ty czasem nie jestes w ciazy??? Zapytaj sasiadke o jaka pomoc chodzi, bo dzwiganie ciezkiego psa w twoim przypadku to chyba nie najlepszy pomysl.

    --
    http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
  • katja.katja 04.09.19, 21:21
    Ludzie jednak są bezczelni.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • tryggia 04.09.19, 22:10
    Boże, to nie o mnie chodzi! Nie dostaję ciągle mało komfortowych ofert.
    Ale dziękuję za pamięć w sumie 🙂

    --
    Hope
  • katja.katja 04.09.19, 21:20
    Odmówiłabym.
    Nie lubię źle wychowanych i narzucających się ludzi. A "mało znana" sąsiadka jak sama piszesz jest daleką znajomą, o tak trudną pomoc powinna poprosić kogoś bliskiego jeśli już.
    Ewentualnie mogłabym zasugerować Pani by poszukała weterynarza "z dojazdem".
    Dawno temu moja znajoma uśpiła w ten sposób ciężko chorego kota, więc jest to jakaś opcja.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • zuleyka.z.talgaru 04.09.19, 21:24
    Poszłabym.
  • koronka2012 04.09.19, 21:37
    Starałabym się wymigać o ile nie jest to jedynie prośba czysto logistyczna od bezradnej staruszki (choć do dźwigania się nie nadaję, więc raczej bym zorganizowała inną pomoc).

    Po prostu nie widzę sensu angażowania się w sytuację, która jest dla kogoś emocjonalną traumą, a po mnie zasadniczo spływa. Ani nie będę w stanie służyć odpowiednim wsparciem, ani być wiarygodną pocieszycielką. Nie lubię udawać.
  • czarna_kita 04.09.19, 22:02
    Poszłabym. Z moją sasiadką byłam nawet u lekarza jak się okazało że ma guza. Właśnie dla tego że ona już stara i emocje brały górę i bała się że czegoś nie zrozumie lub zapomni. A że mnie to średnio dotyczyło (nie rodzina tylko po prostu sąsiadka) więc byłam trzeźwo myśląca, zadawalam pytania i zapisywalam na kartce odpowiedzi żeby potem mogła to omówić z rodziną ( sąsiadka przedstawiła mnie jako córkę, bo jej córka mieszkała wtedy za granicą i nikt nie mógł z nią być).
    Więc tak, pomagam kiedy mogę i nastawiam ramię do wypłakania się kiedy jest potrzeba.
  • kanga_roo 04.09.19, 22:20
    pomogłabym, ze względu na psa. żeby się nie okazało, że właścicielka, która, jak piszesz, się boi (co jak najbardziej rozumiem), zostawi psa i sobie pójdzie (co jest niepotrzebnym stresem dla biednego psa).
  • bei 05.09.19, 07:00
    Pomogłabym, dźwigać nie mogę, wiec zorganizowałabym przewóz psa, i byłabym przy niej.
  • ajaksiowa 05.09.19, 07:45
    Nie ma opcji żebym nie pomogła,napewno nie zostawiłabym kobitki samej z problemem.

    --
    ,,Bóg dał nam Wolną Wole i Rozum,od Nas zależy co z Tym zrobimy,,
  • thaures 05.09.19, 07:57
    Mój przyszły mąż jeszcze nie był mężem, a już wiedział, że gdyby co, to on będzie towarzyszył mojemu psu w tej ostatniej drodze, bo ani ja, ani rodzice tego nie przeżyją. I za 8 lat był z nim do końca.
  • maly_fiolek 05.09.19, 07:59
    Zależy, jeśli miałabym u tej pani dług wdzięczności to poszłabym, w innym wypadku nie moja broszka, mam inne sprawy na głowie,
  • aqua48 05.09.19, 08:03
    Odmówiłabym. Bo nie czułabym się na siłach ani pomóc we wnoszeniu psa do weterynarza, ani bycia przy jego umieraniu. W tej sytuacji chyba można poprosić weterynarza by psa uśpił poza oczami właścicielki? Nie musi ona być przy nim cały czas?
  • memphis90 05.09.19, 09:12
    Ale może trzeba być przy sąsiadce, która przeżywa...?

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • katja.katja 05.09.19, 10:21
    I ta sąsiadka nie ma nikogo bliskiego? To pewnie teściowa e-mamy, podłe babsko tak skonfliktowane z innymi, że o tego rodzaju przysługę musi prosić przypadkowe osoby bo normalnie nikt z nią nie wytrzymuje.
    Jak jestem no-lifem to mam ze cztery osoby bliskie, w tym dwie z rodziny, które w takiej sytuacji naturalni by mi pomogły.
    Proszenie o taką przysługę mniej znaną sąsiadkę oznacza, że z kobieciną coś nie halo i zastanawiałabym się czy aby na pewno z winy "otoczenia i pecha w życiu" czy jednak...

    --
    Nie dam się wygasić!
  • berdebul 05.09.19, 09:42
    Zostawienie psa z wetem, w obcym miejscu? Nigdy bym tego psu nie zrobiła. Jak pies zrobił się starszy, to znaleźliśmy weterynarza, ktory jest gotowy przyjechać do domu i uśpić w warunkach najmniej stresujących dla psa.
  • joanna_poz 05.09.19, 09:49
    zrobiliśmy tak samo.
    nie miałabym serca i sumienia wieźć jeszcze chorego cierpiącego psa do kliniki, żeby w ostatnich chwilach bał się i stresował w obcym miejscu.
    też poprosilismy nasza lekarkę o przyjazd do domu i pies odszedł na swoim legowisku, w swoim domu, mając nas koło siebiesad
  • berdebul 05.09.19, 10:20
    My jestesmy przygotowani (bo zdecydowanie nie jesteśmy gotowi), pies zaczął 15 rok życia. sad Bedzie bardzo cieżko, ale to zdecydowanie lepsze, niż patrzenie na cierpienie zwierzaka.
  • backup_lady 05.09.19, 09:16
    Nie odmówiłabym. Sami w sobotę musieliśmy uśpić naszą wiekową psicę i całe szczęście, że przyjechał znajomy (ale on znał ją bardzo dobrze) i był. Trudne i ciężkie chwile, więc czyjaś obecność na pewno doda trochę otuchy.
  • arista80 05.09.19, 09:22
    Odmówiłabym bo byłaby to dla mnie uczestniczyć w umieraniu psa i być może oglądać go jeszcze martwego i wieźć z powrotem jego zwłoki. Mogłabym pomóc w każdy inny sposób, ale tego typu sytuacja przerastałaby mnie i moje nerwy.
  • bazia8 06.09.19, 03:05
    O czym Ty piszesz? O jakim wożeniu zwłok?

    --
    www.fundacjaavalon.pl/
  • tryggia 06.09.19, 06:42
    Też mnie to zastanowiło.

    --
    Hope
  • joanna_poz 05.09.19, 09:52
    ja to bym chyba psychicznie miała problem z taka sytuacją, ale pogadałabym z mężem i na 99% jestem pewna, że on by nie odmówił takiej pomocy sasiadce.
  • kanna 05.09.19, 10:07
    Zaproponowałabym zaproszenie weterynarza do domu.
    I oczywiście towarzyszyła właścicielce.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • lilia.z.doliny 05.09.19, 10:22
    kilka mcy temu bylam.jako wsparcie z kolezanka i jej psem u weta. Tam, przez cholwrny, debilny przypadek, znalazlam sie w miejscu, gdzie usypiano wlasnie owczarka. On lezal na zielonym kocu, obok niego kleczala kobieta i wtulala twarz w psi pysk. bardzo, bardzo plakala. byl tez facet, takze we lzach.
    ten widok przez tydzien mnie miazdzyl, innego slowa nie znajduje. potem, stopniowo przestawalam myslec o tym non stop..ale do teraz samo wspomnienie jest koszmarem.
    i juz wiem - nie dalabym rady pomoc. tzn towarzyszyc w drodze, zaniesc, pomoc technicznie, to tak. Po wszystkim - też. ale sam moment zabijania to za duzo.
    zreszta bylabym srednim oparciem raczej indifferent

    --
    Melisa uspokaja mnie tylko wtedy, kiedy ją gorącą wyleję komuś na mordę.
  • katja.katja 05.09.19, 10:33
    I dlatego to mega chamskie prosić o taką "przysługę" praktycznie obcą kobietę, daleką sąsiadkę.
    A swoją drogą lecznica powinna być tak zorganizowana, że postronne osoby jak Ty z koleżanką i jej psem do leczenia nie powinny mieć dostępu do sali w której akurat trwa usypianie zwierzęcia.
    Współczuję.


    --
    Nie dam się wygasić!
  • ajaksiowa 05.09.19, 14:30
    Wszyscy moi znajomi towarzyszą swoim zwierz€tom do końca, to nasza ludzka powinność i oczywistość.

    --
    ,,Bóg dał nam Wolną Wole i Rozum,od Nas zależy co z Tym zrobimy,,
  • lilia.z.doliny 05.09.19, 14:46
    ajaksiowa, ale ja nue mialam na mysli swojego zwierzaka
    tu nie ma o czym.w ogole mowic
    bede z kazdym do ostatniego oddechu

    --
    Melisa uspokaja mnie tylko wtedy, kiedy ją gorącą wyleję komuś na mordę.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka