Dodaj do ulubionych

Agresywne dziecko w przedszkolu

05.09.19, 00:30
Parę tygodni temu do grupy córki dolaczyla nowa dziewczynka. Na początku było ok ale od tygodnia córka skarży się że ta dziewczynka ją popycha. Córka bardzo lubi przedszkole ale dziś po raz pierwszy gdy ja odbierałam powiedziała że chce już iść do domu. Jak tylko po nią przyszłam zaczęła opowiadać, że tamta ja znowu popychala. Wychowawczyni potwierdziła, i okazuje się że to dziecko bije wszystkie dzieci z grupy. Postawiłam niewychowawczo i kazałam córce się bronić ale ona nie chce oddawać tamtej dziewczynce. Przedszkole prywatne, jestem w dobrych relacjach z dyrekcją i wychowawcami. Jak podejść do tematu?
Edytor zaawansowany
  • mgla_jedwabna 05.09.19, 00:43
    Po pierwsze samej być konsekwentną - polecasz dziecku rozwiązanie, do którego sama nie jesteś przekonana (bo nazywasz je niewychowawczym). Córka wyczuwa twoje nastawienie i też nie jest przekonana.

    Przydałoby się trochę konkretów, bo powiedzenie dziecku "masz prawo się bronić" nie oznacza, że ono będzie wiedziało, co ma robić. "Jak tamta cię popchnie, to odwiń się, złap ją z całej siły za ramiona i powiedz, że ma przestać" - to jest konkret.
  • vinca 05.09.19, 01:15
    Mąż poradził by ja kopnela i uciekala. Córka jest bardzo drobna, nie da rady z tamtą się siiłować.
  • jematkajakichmalo 05.09.19, 07:43
    Mądrego masz tego męża... O matulu...
    Tak jak ktoś napisał, niech córka powie głośno stop i że sobie tego nie życzy. Musi byc przy tym stanowcza. Nie powiedziane, że to zaskutkuje za pierwszym razem, ale zrobi tak 2-3 x i powinno pomóc. Przede wszystkim ma pokazać, że nie boi się tamtego dziecka.

    --
    "Bosze, dziewczyno to tylko wszy!!!! Mogłabyś mieć raka trzustki to był by problem!" by zefirkowapola
  • ajaksiowa 05.09.19, 07:52
    Nie obroni się ktoś kto się boi bicia a nawet jak będzie próbował to dostanie bęcki (bo robi to bez przekonania).

    --
    ,,Bóg dał nam Wolną Wole i Rozum,od Nas zależy co z Tym zrobimy,,
  • jematkajakichmalo 05.09.19, 08:03
    No to zadaniem rodziców jest ja o tym przekonać i sprawić, żeby się nie bała. Córka miała taką sytuację na początku podstawówki. Szarpała ja koleżanka z klasy, o głowę wyższa i dużo silniejsza (był między nimi prawie rok różnicy). Im moja więcej uciekała i się jej bała tym bardziej tamtą to cieszyło i szarpała więcej.
    Tak długo kładłam córce do głowy, że ma być stanowcza, że w końcu jej się udało. Tamta przestała, bo nie było to już dla niej atrakcyjne: gonić innych jak tamci uciekają ze strachu.
    Tu jest dokładnie to samo.


    --
    "Bosze, dziewczyno to tylko wszy!!!! Mogłabyś mieć raka trzustki to był by problem!" by zefirkowapola
  • malgo21 05.09.19, 08:17
    Tamtej się po prostu znudziło i dlatego twoja córka przestała się bać, a nie odwrotnie. Nie da się przetłumaczyć komuś słabszemu żeby się przestał bać wielkoluda który go bije. Strach to w tej sytuacji zupełnie prawidłowa reakcja.
  • vinca 05.09.19, 07:58
    O czym Ty mówisz... ta dziewczynka tłucze całą grupę, moja córka jest popychana kilka razy dziennie. Tamto dziecko słyszało już z 500 razy że nie wolno bić, ale ma to gdzies. Samo mówienie że nie wolno NIE DZIALA.
  • jematkajakichmalo 05.09.19, 08:08
    No nie działa, bo podejrzewam, że wszystkie uciekają, a conajmniej połowa z rykiem. Tamta widzi i ma jeszcze większą uciechę. Tylko przedszkole powinno zająć się problemem (co tam, place to wymagam), a rodzice dadzą ewentualnie radę: kopnij i uciekaj...

    --
    "Bosze, dziewczyno to tylko wszy!!!! Mogłabyś mieć raka trzustki to był by problem!" by zefirkowapola
  • magdzialena78 05.09.19, 08:12
    Zajytaj wychowawczyni co robią z tym " fantem"
  • kocynder 05.09.19, 08:15
    A co na to robią wychowawczynie, z którymi ponoć jesteś w dobrych relacjach? Czemu osoby odpowiedzialne za twoje (i inne) dzieci pozwalają je tłuc i popychać? Jakim cudem "jesteś w dobrych relacjach" z kimś, kto dla swojego spokoju spokoju pozwala się znęcać nad twoim dzieckiem? Tak, popychanie kilka razy dziennie to JEST znęcanie! Zdecydowanie porozmawiaj z tymi oślicami, które niby to pełnią rolę wychowawczyń i zapowiedz, że mała sadystka ma się odtentegować od twojego dziecka. A one nie mają prawa tolerować żadnej formy znęcania nad powierzonymi ich pieczy dziećmi. Jeśli nie poskutkuje w trybie natychmiastowym - to samo na piśmie - do dyrekcji. Oczywiście z potwierdzeniem otrzymania na kopii. I, całkiem serio - rozważyłabym zainstalowanie dziecku jakiegoś magnetofonu, kamerki. Zdobycie dowodów na małą znęcaczkę i przede wszystkim na reakcję pań opiekunek. I z dowodami - do sądu, rzecznika praw dziecka, telewizji, na portale społecznościowe, do pozostałych rodziców....

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • jematkajakichmalo 05.09.19, 08:22
    Jak to co robią? Nic nie robią. Przedszkole prywatne, kasa wpływa, to nikt się nie będzie wyrywał i uciszał agresora

    --
    "Bosze, dziewczyno to tylko wszy!!!! Mogłabyś mieć raka trzustki to był by problem!" by zefirkowapola
  • ichi51e 05.09.19, 08:49
    DIecko zrobilo wszystko co moglo. Teraz panie powinny sie zajac. Jak slysze „wszystkich bije” to samo sie nasuwa - a pani gdzie jest? To nie dziecko ma tamtej spuscic manto tak zeby sie idwalila tylko nauczyciele zapewnic twojemu dziecku bezpieczenstwo. Jak nie sa w stanie to niech tamta dziewczynka sie bawi caly czas w zasiegu reki i wzroku nauczyciela.
    Jakis czas temu na placu widzialam jak przedszkolaki sie bawily. Chlopczyk popchnal inne dziecko zeby wejsc na bujawke. Tamto w placz. Nauczycielka przyleciala jak rakieta zlapala popychacza i zaniosla go na lawke i widzialam ze tam z nim rozmawiala. Na buczacego nawet nie spojrzala co mnie przyznam sie zdziwilo nawet. Ale moze tak trzeba.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • malgo21 05.09.19, 08:02
    jematkajakichmalo napisała:

    > Mądrego masz tego męża... O matulu...
    > Tak jak ktoś napisał, niech córka powie głośno stop i że sobie tego nie życzy.
    > Musi byc przy tym stanowcza. Nie powiedziane, że to zaskutkuje za pierwszym raz
    > em, ale zrobi tak 2-3 x i powinno pomóc.

    A potem na scenę wkroczy armia jednorożców smile
  • jematkajakichmalo 05.09.19, 08:05
    Nie no, niech stoi w kącie i da się szarpać.


    --
    "Bosze, dziewczyno to tylko wszy!!!! Mogłabyś mieć raka trzustki to był by problem!" by zefirkowapola
  • malgo21 05.09.19, 08:12
    Skuteczność taka sama jak protest "nie bij". Jak ci ktoś na ulicy przywali to też tak reagujesz? Ależ proszę pana, tak przecież nie wolno!
  • turzyca 05.09.19, 08:31
    >Jak ci ktoś na ulicy przywali to też tak reagujesz?

    Jeśli zaczyna szarpać, to oczywiście że się drę, sama przeciwko wytrenowanemu w bójkach facetowi nie mam szans. Muszę na nas ściągnąć uwagę ludzi.

    --
    Dzenderowy potfur A.D. 1904
  • iwoniaw 05.09.19, 06:14
    A jacyś opiekunowie w tym przedszkolu są? Może ktoś patrzy, co się dzieje z dziećmi?


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • leni6 05.09.19, 06:33
    Od kiedy bronienie się jest niewychowawcze ?

    Mieliśmy podoba sytuacja, chociaż nie konieczne w takiej skali, nauczycielki i psycholog pracowały z tym dzieckiem ale incydenty się zdarzały. Ostatecznie chłopiec przeniósł się do młodszej grupy, nie wiem ani dlaczego ani czy tam przestał być dzieci.
  • malgo21 05.09.19, 07:49
    leni6 napisała:

    > Od kiedy bronienie się jest niewychowawcze ?
    >
    > Mieliśmy podoba sytuacja, chociaż nie konieczne w takiej skali, nauczycielki i
    > psycholog pracowały z tym dzieckiem ale incydenty się zdarzały. Ostatecznie ch
    > łopiec przeniósł się do młodszej grupy, nie wiem ani dlaczego ani czy tam przes
    > tał być dzieci.

    Mam ten sam problem i szczerze mówiąc mam nadzieję że go gdzieś przeniosą, bo nie wiem co robić. Rodzice agresora ponoć współpracują, psycholog z nim pracuje, jedna z nauczycielek zawsze go pilnuje indywidualnie.. wszystko fajnie ale moje dziecko nie chce chodzić do przedszkola.
  • vinca 05.09.19, 07:55
    Dokladnie tak : córka która jeszcze niedawno nie chciała z przedszkola wychodzić nagle nie chce tam byćuncertain
  • sofia_87 05.09.19, 08:17
    Skoro to przedszkole prywatne to powinni zebrać się wszyscy rodzice i zażądać usunięcia agresorki z przedszkola
  • mokka39 05.09.19, 18:27
    jeśli go przeniosą, to do szkoły typu ta, w której ja pracuję wink My mamy takich dzieci na pęczki, co prawda nie przedszkolaków, ale 1-2 klasa podstawówki już tak. Nie ma innej możliwości tylko w momencie jak jest agresywny to natychmiast dzwonić po psycholog czy pedagog, która zabiera dziecko i odizolowuje, póki się nie uspokoi. I tak za każdym razem, przy każdym incydencie. Tyle, że reakcja musi być natychmiastowa, nie po lekcji, tylko teraz, zaraz. Nauczyciel daje dziecku materiały do zrobienia (których nie zrobiło, bo zostało zabrane) i psycholog to z nim robi, względnie rodzice w domu, żeby nie było, że dziecko prowokuje incydenty, żeby się wykręcić od robienia ćwiczeń. Poza tym wgląd w sytuację rodzinną.

    --
    www.perfumanka.pl
  • lot_w_kosmos 05.09.19, 06:37
    Wygląda, jak post osoby, która pisze artykuł.
    Tak poprawnie, bez emocji i sztampowo napisany.
    Ale rady matek mogą się niektórym ofkors przydać smile
  • turzyca 05.09.19, 06:42
    Trudne zadanie, bo interwencja potrzebna jest od razu, a Was tam nie ma. Dziecku z czegoś to zachowanie się bierze, może np nie radzić sobie ze stresem wejścia w nową grupę i tak odreagowywać. A może być nie dość sprawne słownie i protestować przeciwko np zabieraniu zabawek. Rolą wychowawców jest, no właśnie, wychować, pokazać, że takie zachowanie nie jest akceptowane, może skutkować agresją zwrotną, ORAZ nauczyć jak sobie radzić z emocjami inaczej.

    Co Ty możesz robić to podkreślać, że nie dziewczynka jest głupia, tylko jej zachowanie. Żeby Twoja córka za chwilę sama nie stała się prześladowczynią, która nie bawi się z Kasią, bo ona jest głupia. Po drugie zanim zacznie się sama bronić niech wzywa autorytet, niech głośno krzyczy "nie bij". Nie ucz jej automatycznego reagowania przemocą na przemoc, bo będzie mieć potem problemy, been there, done that, nie warto.

    Wychowawczyniom warto przypomnieć, że takie popychanie przez dziecko dużo większe fizycznie, może skończyć się epidemią gryzienia, bo to jedyna realna broń, jaką mają maluchy. A gryzienie w grupie trudno wyeliminować i prowadzi czasem do wielodniowych obrażeń (rany po ludzkich ugryzieniach źle się goją, siniaki też umieją się trzymać i dwa tygodnie i to u dzieci, na których wszystko błyskiem się goi, u dorosłych schodzi dłużej).

    --
    Dzenderowy potfur A.D. 1904
  • vinca 05.09.19, 07:52
    Córka nie mówi o dziewczynce że jest głupia tylko że jej nie lubi bo ją bije. Mi też nie przyszło do głowy żeby tak o niej myśleć. Gdy zapytałam wychowawcę czy uważa że jest jakiś powód dla którego to dziecko tak się zachowuje , ta przytaknela. Obstawiam albo jakieś zaburzenia albo kłopoty w rodzinie, w sensie coś na co nie do końca ta dziewczynka może mieć wpływ. Mieliśmy już w grupie chłopca który bardzo ciężko odreagowal rozwod rodziców ale on nie bił dzieci. Jeśli to bicie to tylko taka faza to jakoś to przetrzymamy choć żal mi córki i reszty dzieciaków. Boję się że ten typ po prostu może "tak ma", i co jeśli to jej nie minie?? Nie wyobrazam sobie miec na co dzien takiego agresora przez kolejne 2 lata... Córka wie że za każdym razem ma głośno mówić że nie wolno jej bić ale to nie pomaga.
  • sofia_87 05.09.19, 08:22
    "Przetrzymamy"? To Ciebie też ktoś większy od Ciebie popycha?
    Niezależnie od przyczyn masz prawo żądać aby Twoje dziecko było bezpieczne. Jeśli przedszkole sobie z tym nie radzi, to wraz z
    innymi rodzicami zazadajacie wyrzucenia agresorki. Proste
  • turzyca 05.09.19, 08:40
    Ja nie mówię, że mówicie, tylko że taka narracja zazwyczaj dość szybko się pojawia i trzeba jej przeciwdziałać.

    O przyszłość bym się nie martwiła, bo przecież ludzie wiedzą, jak działa mechanizm, że nieopanowanie agresji skończy się utratą klientów.

    --
    "Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach, dlatego myją te naczynia w krowim moczu."
  • malgo21 05.09.19, 08:02
    turzyca napisała:

    > Po drugie zanim zacznie się sama bron
    > ić niech wzywa autorytet, niech głośno krzyczy "nie bij".

    Właśnie to radzę swojemu dziecku. A on na to że pani widzi, reaguje, X dostaje karę, nie bawi się z nimi. A potem znowu przychodzi i popycha. Po prostu metody są nieskuteczne a dzieci są bystre i to widzą.

    Ja im naprawdę wierzę że pilnują X. Widziałam kiedyś go w akcji, to nie jest taka czysta agresja, tylko na przykład podchodzi i krzyczy komuś w twarz, jakby chciał przestraszyć albo po prostu nie panuje nad sobą. Moje dziecko może mu zrobić wykład o biciu (akurat typ przestrzegający zasad: jest autentycznie zaskoczony że skoro nie wolno bić to dlaczego X bije), zawołać panią (która przecież i tak tam jest), ale to po prostu nie działa.
    My już jesteśmy na etapie obrony.
  • turzyca 05.09.19, 08:17
    Obrona nie jest zła, ale nie może być pierwszym odruchem. Ja miałam taki właśnie odruch natychmiastowego oddania pięścią. Wychowałam się na podwórku z samymi chłopakami, umiałam się dobrze bić. A w prlowskim przedszkolu poza salą nie bardzo kontrolowano, problemy miałam, jak zbity agresor poleciał na skargę lub gdy bójka się przeciągała. Tylko potem okazało się, że to nie jest dobra strategia. To była bolesna reedukacja.

    Strategia "nie bij", "będę się bronić", przywalić porządnie, jest lepsza, bo daje sygnał otoczeniu, że ma interweniować. A i agresorowi trudniej potem wmówić, że ofiara go zaatakowała, jeśli wszyscy słyszeli, że ktoś się broni.
    Swoją drogą do tego właśnie służą symulowane bójki z rodzicami, żeby nauczyć się wyprowadzać ciosy i markować zmyłki. Przedszkolaki same nie wymyślą, że trzeba udawać cios ręką, a planować kopnięcie, więc to skuteczna metoda walki.


    --
    Czajniczek Pana R.
  • lauren6 05.09.19, 08:30
    Naciskać na dyrekcję i wychowawczynie by pilnował agresywnego dziecka. Nic więcej nie możesz zrobić.
  • zabka141 05.09.19, 09:11
    Nauczyc dziecka co robi wie w takiej sytuacji - bo to generalnie moze sie zdarzac. Ja ucze dziecko ze sie nie bije wiec za glupie uwazam oddawanie. Za to cwiczylysmy mowienie STOP, odepchniecie czy przytrzymanie reki agresora, zgloszenie do wychowawcy.

    Musisz tez porozmawiac w przedszkolu. Szczerze to prywatne przedszkola maja czesto slaba kadre, bo normalnie wychowawczynie powinny wiedziec ze agresor musi byc obserwowany, wylaczany z zabawy, panie musza porozmaiwc z rodzicami tego dziecka, by i ci wiedzieli jak reagowac.
  • zabka141 05.09.19, 09:15
    Ostatnio widzialam reklame prywatnego polskiego przedszkola. Wszystkie sale pomalowane do przesady na kolorowo, 5 roznych zajec w ciagu dnia. Rodzice na to ida, a nie mysla jak czuje sie dziecko spedzajac dzien w tak agresywnych barwach, ciagle musi to czy tamto robic. Wszelkie prace plastyczne dzieci wygladaja tak samo. I to ma byc miejsce dla dzieci?
  • ichi51e 05.09.19, 09:48
    Dziwne bo ja same sniezno biale i w drewnie na raklamach ogladam

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • vinca 05.09.19, 09:27
    Odpowiem hurtem: sytuacja jest nowa. Ciocie reagują tak, że z agresorka jest rozmowa I na jakiś czas zabierania jest do drugiej sali. Wierzę że reagują i próbują jej tłumaczyć że nie wolno bo sama widziałam to w przypadku problemów z innymi dziećmi. Niestety mała ma to w nosie. Dziś rozmawiałam z wychowawcami, zgłosiłam problem i jestem niemal pewna że inni rodzice od razu beda robić to samo. Jestem bardzo ciekawa jak to się potoczy.
  • sofia_87 05.09.19, 09:52
    Razem z innymi rodzicami zazadajcie usuniecia agresorki z przedszkola
  • male_a_cieszy 05.09.19, 09:52
    Możesz powiedzieć dziecku, że ma głośno mówić dziewczynce" nie popychaj mnie" " nie bij mnie" itp. Tak aby słyszały to Panie.
    Ale na pewno powinnaś żądać od przedszkola zdecydowanej reakcji w tej sprawie. U mnie niestety ten problem występuje z drugiej strony. To mój syn bije. Cały czas jesteśmy w kontakcie z przedszkolem (wiemy jakie konsekwencje są stosowane wobec syna) i pracujemy z synem w domu i jest już lepiej, bo nie ma już sytuacji w której bije czy popycha z premedytacją. Nadal zdarza mu się uderzyć czy popchnąć inne dziecko ale jest to w emocjach - gdy np budował pół godziny konstrukcje z klocków, a ktoś inny przychodzi i mu ją niszczy. Wtedy niestety ręce są szybsze od głowy. On potem wie, że zrobił źle i że powinien to zgłosić nauczycielce więc mam nadzieję, że w końcu ta myśl pojawi się zanim ręce pójdą w ruch.
  • mikams75 05.09.19, 11:15
    codziennie bym rozmawiala o tym z wychowawcami i jesli bym natrafila na rodzicow tego dziecka to i z nimi.
    a pomiedzy dzieci - niby obrona slowna (glosne nie popychaj, nie bij!) jest najlepszym rozwiazaniem ale wiem, ze to jest nieskuteczne wobec upartych agresorow i dopiero jak dziecko odda, to przestaje byc ofiara i agresor stwierdza, ze z tym dzieckiem lepiej nie zadzierac. Wiem, ze powinno sie spacyfikowac agresora a nie uczyc agresji inne dzieci, ale sposob jest bardzo skuteczny. Dziecko z natury lagodne od takiej obrony nie stanie sie nagle agresywne a nauczy sie stawiac granice.
  • madami 05.09.19, 11:45
    Zacznij od uczenia ją asertywności werbalnej - niech głośno i wyraźnie mówi że nie akceptuje popychania, że się na to nie zgadza i koleżanka ma przestać. Wiele małych dzieci nie potrafi się przeciwstawić takie drobnej przemocy bo nie wie jak, a najlepiej zacząć od wyraźnego i odpowiednio głośnego wyrażania sprzeciwu.
  • vinca 05.09.19, 12:12
    Z tym nie ma problemu. Głośno mówi, że nie wolno jej bić.
  • jkl13 05.09.19, 12:18
    Niestety, na prawdziwego agresora działa tylko … silniejszy od niego. Tak jest urządzone przedszkole, tak samo wygląda to w podstawówce. Jeśli wychowawczyni reaguje na zasadzie rozmowy, a nie wykluczenia agresora z grupy, a do tego rodzice są niezbyt współpracujący ("no przecież to nie może być moja Amelka, ona w domu tak się nie zachowuje, na pewno ją ktoś sprowokował"), to jedyną osobą, która może poradzić sobie z agresorem, jest twoje dziecko. Musi po prostu okazać się silniejsze od agresora.
    Mój syn od zawsze był najmniejszy i najdrobniejszy w grupie (w przedszkolu i szkole). Taki typowy, idealny kandydat do znęcania się. Ale też zawsze był najsilniejszy, bo od 3 roku życia trenował judo. Tylko niewiele osób zdawało sobie z tego sprawę, a już na pewno nie koledzy. Najgorzej miał w przedszkolu, gdy uwzięła się na niego koleżanka z grupy. Popychała go, szczypała, rzucała w niego zabawkami, gryzła. Nie pomagały rozmowy z rodzicami i wychowawcami, "bo ona ma takie trudne dzieciństwo". W końcu kazaliśmy synowi oddać, przecież był silniejszy od niej. Na początku nie chciał, bo po pierwsze nie wolno bić dziewczynek, a po drugie trener judo nie pozwalał używać siły poza matą smile. Ale w końcu nie wytrzymał. Któregoś dnia (wiem z relacji wychowawczyni), koleżanka znowu go popchnęła. Po pierwszym razie powiedział jej, aby więcej tego nie robiła. Po drugim krzyknął, że jak jeszcze raz go popchnie, to jej odda. Za trzecim razem jej po prostu oddał. Skutecznie. Był to ostatni raz, kiedy go uderzyła, od tego czasu omijała go dużym łukiem.
    Mając takie doświadczenia, w szkole z agresorem poradził sobie w pierwszym miesiącu, też stosując zasadę dwóch ostrzeżeń. I również podziałało i działa nadal. Tak więc niestety, musisz nauczyć dziecko bronić się skutecznie, a z mojego doświadczenia wynika, że na takich agresorów działa tylko silniejszy od niego...
  • vinca 05.09.19, 12:37
    Wierzę. I chciałabym by córka się jej mogła odwinac. Niestety moje dziecko nie jest silne. I nic nikogo też nie chce.
  • vinca 05.09.19, 12:38
    Miało być bić.
  • mikams75 05.09.19, 13:48
    ale nie musi byc silne, ma te przewage, ze agresor nie spodziewa sie odwetu, wiec jak odda, nawet niezbyt mocno, to moze przestraszyc/zaskoczyc inne dziecko. Ale wiem, ze nie jest latwo przekonac dziecko to takiej akcji.
  • malgo21 05.09.19, 12:44
    "Któregoś dnia (wiem z relacji wychowawczyni), koleżanka znowu go popchnęła. Po pierwszym razie powiedział jej, aby więcej tego nie robiła. Po drugim krzyknął, że jak jeszcze raz go popchnie, to jej odda. Za trzecim razem jej po prostu oddał. Skutecznie. Był to ostatni raz, kiedy go uderzyła, od tego czasu omijała go dużym łukiem."

    No i to jest dramat, wychowawczyni pozwoliła na to żeby w jej obecności dziecko uderzyło kogoś trzy razy.
  • sofia_87 05.09.19, 12:53
    Ja miałam w szkole podstawowej tak pedagog, która chronila szkolnego agresora i była wręcz oburzona gdy ofiary osmielaly się bronic.
  • vinca 05.09.19, 14:08
    Nie wyobrażam sobie upilnować malego agresora. Dzieci są w ciągłym ruchu, wychowawca nie jest od tego by ciągle pilnować tylko 1 dziecka... nie o to przecież chodzi by cała uwaga skupiała się na tym 1 trudnym dziecku...
  • sofia_87 05.09.19, 14:11
    To musicie zmusic dyrektora do wyrzucenia agresorki z przedszkola
  • ichi51e 05.09.19, 16:28
    Jak prywatne to chyba jest wiecej niz 1 opiekun?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka