Dodaj do ulubionych

4 życia kurczaka- Wykorzystujecie jedzenie na max?

06.09.19, 15:09
Dawno temu był tutaj mocno wyśmiewany jakiś wątek jak to z jednego kurczaka można wycisnąć kilka potraw, nie pamiętam już jakich. W każdym razie każdy kawałek został tam maksymalnie i wielokrotnie wykorzystany, łącznie z kośćmi. Macie jakieś sposoby aby jak najmniej wyrzucać przy przygotowywaniu potraw? Przykładowo nie obieracie warzyw lub wyławiacie z bulionu ugotowane warzywa wraz z mięsem i robicie pasztety, nadzienia do naleśników itp? Robicie potrawy z resztek z lodówki itp? Podzielcie się pomysłami jak maksymalnie wykorzystywać jedzenie szczególnie w dobie coraz wyższych cen i mody na ekologiczne podejście do życia.
Edytor zaawansowany
  • bialeem 06.09.19, 15:18
    Wykorzystuję resztki z lodówki, ale dość nietypowo. Np zaraz mi zgnije pęczek koperku, to znajomi się śmieją, że zaraz dokupię do tego jesiotra i limonki żeby się ten koperek nie zmarnował. Mam gruszki, to trzeba nakupić śmietany i gorgonzoli na tartę, bo się zmarnuje... itd. Kompletnie od zada strony.

    --
    "weź takie rady, zwiń ciasno i rozważ znaczenie słowa "czopek""
  • czarniejszaalineczka 06.09.19, 17:17
    big_grin

    --
    "Emocje, ciepło, tęsknota... wtf? Facet to nie kot, nie trzeba miziac. "
  • chlodne_dlonie 06.09.19, 18:35
    He he - mam podobnie..wink big_grin


    --
    What we need, sustain, exhale and breathe again
    Stop and watch, don't complain
    Hope remains, we still have love (we are back to life)
    We are all insane
  • obrus_w_paski 06.09.19, 20:38
    Jezu mam tak samo...
    Jedyna jako taka „oszczędność”, to ze jak już kupię brokuły to wykorzystuje je w całości, również ich „pieniek”- pyszne pesto się z niego robi. I jak coś mi zalega w lodowce, to szukam przepisów, które zawierają akurat ten składnik Ale najczęściej kończy się to jak u białeem.
  • obrus_w_paski 06.09.19, 20:40
    O i czasem jak mi zostają ziemniaki z obiadu (jemy je na obiad bardzo rzadko, może raz na kwartał i jakoś nigdy nie możemy obczaić odpowiedniej porcji), to maz albo ja robimy z pol kg ziemniaków które nam zostały hiszpańska tortille.
  • memphis90 06.09.19, 21:15
    He, he, to jest zawsze najlepsze w "przepisach z resztek", czytasz wówczas :
    - weź 1kg ugotowanych ziemniaków pozostałych z dnia poprzedniego...

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • bialeem 06.09.19, 23:38
    To nie jest zabawne. U mnie to standard standardów. Gotuję dla 4 osób, a jest nas 2.

    --
    "weź takie rady, zwiń ciasno i rozważ znaczenie słowa "czopek""
  • mid.week 06.09.19, 20:55
    pesto z brokuła? O ja cię, muszę spróbować. Ja pieńki lubię, zawsze zjadałam wink
  • double-facepalm 07.09.19, 18:34
    Dajcie jakiś dobry przepis, mam brokula na jutro.
  • obrus_w_paski 08.09.19, 06:43
    www.jadlonomia.com/przepisy/pesto-brokuowe/
  • potworia116 07.09.19, 22:35
    Coś o tym pesto z pieńka, prosz.
  • edelstein 06.09.19, 15:19
    Ja tam jak robie zupe to zjadam ja z warzywami i miesem z ktorego ja zrobilam.Jalk cos zostanie w lodowce to robie zapiekanke,chleb czerstwy mocze w jajku i robie kotlety i to by bylo na tyle.Kupuje malo, by nie marnowac.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • 18lipcowa3 06.09.19, 15:24
    Nie robię tak bo mnie to brzydzi

    --
    Akurat w wypadku mężczyzn twierdzenie, że coś tam mają bardzo przemyślane, to idealizacja tej płci.- by Triss
  • tol8 06.09.19, 16:21
    Brzydzą Cię warzywa i mięso w zupie?

    --
    W weekendy ematka staje się matką.
  • lot_w_kosmos 06.09.19, 20:04
    Też nie robię.
    Mięso z rosołu jedzą psy teściów.
  • mona-taran 06.09.19, 15:36
    Hmm.. resztki z lodówki wykorzystuję, ale kurczak nie ma u nas 7 żyć, jak ten z wątku:p pasztetów i pierogów nie robię z zupowych resztek, bo raczej nie gotuję tego typu zup.
  • znowu.to.samo 06.09.19, 15:42
    U mnie kurczak ma 4 życia, ale 7 to już nie

    --
    *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
  • hanusinamama 06.09.19, 15:43
    Z kurczaka, kaczki, królika z zupy robie albo pasztet (wtedy miele z warzywami z rosołóu jest wilgotny) albo robie potrawkę z koperkę zabielaną smietaną. Sama lubie mieso gotowane wiec czasami kłade na kanapke (wedlin prawie nie jemy). Kosci wyrzucam. Robię tez kotlety z warzyw z rosołu lub z miesa+warzywa z rosołu. Gotowana wołona z zupy trafia do pierogów albo na kanapkę (znowu ja). Zamiast wedliny czesto piękę porcję miesa i jemy najpierw na ciepło do obiadu a potem w plasterkach do kanapek.
  • szafireczek 06.09.19, 15:54
    Nie rozumiem. Gotujesz jednorazowo tyle, ile potrzebujesz danej potrawy i nic potem nie przerabiasz. Co niby jest warte w sensie odżywczym jedzenie kilkukrotnie przerobione???
  • mebloscianka_dziadka_franka 06.09.19, 17:32
    No właśnie, jeśli ktoś gotuje rosół tyle, ile powinien się gotować, to te warzywa raz, że są już rozgotowane, a dwa wszystko co miały wartościowego oddały do wywaru. To samo z mięsem.
  • chicarica 06.09.19, 17:56
    Przeciwnie jeśli chodzi o mięso. Białeczko. Cenna sprawa.
    Ja tam jem rosół na kurczaku i mięso z tego kurczaka jem w rosole. Przede wszystkim dlatego, że lubię gotowane mięso kurze.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • memphis90 06.09.19, 21:17
    Tak? Całe białko z mięsa jest w rosole? To co niby zostaje z kurczaka w kurczak - błonnik? Mikroplastik? Zbędne kalorie?

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • pani-nick 08.09.19, 07:45
    Antybiotyki wink
  • kryzys_wieku_sredniego 06.09.19, 15:58
    Z ziemniaków czasem robię kluski na drugi dzień a z rosołu pomidorową. Z resztek warzywnych (typu pół papryki, kawałek sałaty lodowej, resztka oliwek) czasem sałatkę.
    Na więcej fantazji mi brak.
  • vivyan 06.09.19, 16:15
    W niedzielę zrobiłam rosół na wołowinie, kurczaku i indyku i mnóstwie warzyw. Warzywa wyjęłam, dogotowałam ziemniaków, dorzuciłam groszek i była sałatka jarzynowa na poniedziałek. Mięso obrałam z kości i część dorzuciłam do makaronu do rosołu razem z częścią marchewki. Trochę reszty mięsa dałam kotom, pozostałą część zamroziłam, będzie do pasztetu albo pierogów. Siedem żyć to to może nie jest, ale oprócz wygotowanych w rosole porów i liści selera nic nie wyrzuciłam. Staram się nie marnować jedzenia. Potraw z resztek raczej nie robię, bo też rzadko mi zostają resztki inne niż rosołowe.
  • czekoladazkremem 06.09.19, 18:06
    No nie wiem, ja gotuję rosół przez kilka godzin, warzywa są już tak rozmiękłe i ciapowate, że nadają się tylko do wyrzucenia, a nie do sałatki. Wykorzystuję tylko mięso - na pierogi albo krokiety.
  • vivyan 06.09.19, 19:12
    Gotuję rosół bardzo długo, a właściwie on tak sobie tylko pyka. Warzywa są miękkie ale nie ciapowate. Najbardziej się rozgotowuje seler, ale wtedy go nie biorę do sałatki.
  • klamkas 06.09.19, 18:37
    Kiedy posoliłaś rosół? (koty nie powinny jadać soli)
  • bialeem 06.09.19, 18:58
    Rosół się zawsze soli na końcu. Już po wyjęciu całego majdanu.

    --
    "weź takie rady, zwiń ciasno i rozważ znaczenie słowa "czopek""
  • klamkas 06.09.19, 19:02
    Na pewno każdy tak robi....
  • vivyan 06.09.19, 20:09
    Jak to rosół - na końcu, po wyjęciu wkładu i przecedzeniu.
  • jeanny1986 07.09.19, 19:43
    Gorzej z cebula i czosnkiem które są szkodliwe bardzo dla zwierzaków, a w rosole są uncertain

    --
    "Mój syn miał świadectwo z wyróżnieniem pierwszy raz, efekt ciężkiej pracy [...] kiedy to został brutalnie uświadomiony, że z takimi ocenami i motywacją grozi mu szkoła branżowa i wypad do tatusia, bo ja nie chcę w domu towarzystwa z męskiej zawodówki." (by triss_merigold6)
  • vivyan 08.09.19, 08:43
    Nie dodaję do rosołu czosnku. Cebuli też nie. Zaraz się pewnie dowiem, że to nie rosół, heh. wink
  • 1matka-polka 08.09.19, 18:10
    Nooo, rosol bez przypalonej cebulki?

    --
    W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy to mogli dowodami obalić?
    Fryderyk Nietzsche
  • vivyan 08.09.19, 22:33
    No bez. Wiem, wiem, zbrodnia. Ale przy tej ilości mięsa i warzyw i tak jest pyszny. wink
  • tol8 06.09.19, 16:24
    Zużywam wszystko. Z rosołu jest pomidorowa. Z warzyw z zupy sałatka jarzynowa. Z kurczaka z zupy robię potrawkę z koperkiem na następny dzień. Z resztek pizzę lub zapiekankę.

    --
    W weekendy ematka staje się matką.
  • memphis90 06.09.19, 21:20
    Ciekawe czy da się tak w nieskończoność - z kurczaka potrawka, z resztek potrawki zapiekanka, z zapiekanki pizza, z resztek pizzy... No właśnie? Co można z resztek pizzy?

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • tt-tka 06.09.19, 21:37
    Czytalam kiedys powiesc pewna, niestety nie pomne tytulu ni autora, poczatek mial miejsce w ajencyjnej knajpie. I byla cudna opowiesc o tym, do czego danego dnia nadaje sie wolowina - pierwszego dnia oczywiscie befsztyki, potem cos tam, cos tam, to co zostalo po DWOCH TYGODNIACH bylo mielone ktorys raz, przesmazane ktorys raz i wrzucane jako watroba do zupy, a zupa, twierdzi ajent, zejdzie zawsze. I jego zona obwachuje podejrzliwie miesko 7- czy 8-dniowe, po czym stwierdza, ze ono podjezdza cokolwiek, wiec moze juz przesmazyc i do zupy ? na co maz z oburzeniem, ze z osmiodniowej wolowiny jest to cos, czego nie pamietam, tak zawsze bylo i tak bedzie !
    Byly rowniez bardzo plastyczne opisy zamieniania jakiejs podejrzanej kielbasy trzeciej swiezosci na wegierskie salami za pomoca pieprzu, papryki i kilku kropel kwasu solnego i inne atrakcje. Az bym sobie poczytala na nowo, moze ktosia kojarzy, co to bylo ?

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • anika772 07.09.19, 07:31
    Pomnij autora i tytuł, ja to chcę przeczytać!
    Ostatecznie ludzkość wyrosła na jedzeniu resztek padliny pozostawionej przez większe zwierzęta, to cóż tam parę resztek z lodówki czy też 30- dniowa wołowinawink
  • tt-tka 07.09.19, 14:35
    anika772 napisała:

    > Pomnij autora i tytuł, ja to chcę przeczytać!

    Cos czechoslowackiego, tyle pamietam... i niemlode, jakos tak przelom lat 60-tych i 70-tych zeszlego wieku.


    > Ostatecznie ludzkość wyrosła na jedzeniu resztek padliny pozostawionej przez wi
    > ększe zwierzęta, to cóż tam parę resztek z lodówki czy też 30- dniowa wołowina;
    > -)

    Ten kawalek to byl sam poczatek, pozniej bylo juz o czym innym, choc tez sie dobrze czytalo. Ogolnie koncowka rozczarowala i tylkko dlatego wyzbylam sie ksiazki, a teraz nie moge odzalowac.
    O, cos mi sie placze, ze bohaterka miala na imie Sonia i wystepowal tam taki pan, ktory "kazda kobiete potrafil uszczesliwic, tylko nie mial pojecia, co z nia zrobic potem". I przyjaciolka glownej bohaterki, ktora na podryw chodzila z torebka w ksztalcie kuferka, a w tej torebce taskala kilo gwozdzi na wypadek, gdyby podrywany chcial sie zachowac niestosownie smile


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • tt-tka 07.09.19, 18:12
    Aniko, zlitowala sie dobra dusza i podeslala - Vladimir Paral "Zawod kobieta" smile

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • anika772 07.09.19, 22:44
    Wspaniale, dziękuję Wam dobre dusze, bo fragment o facecie który " "kazda kobiete potrafil uszczesliwic, tylko nie mial pojecia, co z nia zrobic potem" zachęcił mnie jeszcze bardziejbig_grin
  • gaga-sie 07.09.19, 23:21
    Nie o jedzeniu wprawdzie, ale skojarzyło mi się z książką mojego dziecka, którą kiedyś uwielbiał czymzajacmalucha.pl/ksiazka/465-plaszcz-jozefa.html
  • 3-mamuska 06.09.19, 21:55
    Z rosołu jest pomidorowa ,ale mięso z rosołu zjadamy razem z zupę i warzywa tez. Wiec nic nie zostaje.
    Resztki zjada pies. Skóry/ chrząstki.
    Ziemniaków obieram tyle żeby było na styk. A już napewno nie zostaje tyle ,żeby zrobić kluski czy coś innego.
    Ogólnie gotuje na styk, dodatki do chleba i warzywa, owoce wole kupić co 2 dzień niż wyrzucać.
    Nie robię żadnych zapiekanek pizzy z resztek bo ich nie ma. Czasem z mielonych jest sos ale i tak robię pieczarkowy sos i do tego ładują kotlety.
    Mięso jak zostanie z obiadu mąż/syn biorą do pracy na drugi dzień do chleba /bułek, czy tortilli. Lub jedzą na kolacje jako zamiennik wędliny.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • mary_lu 06.09.19, 16:30
    Gotuję tylko to co lubimy, więc resztek mam niewiele. Mięso z rosołu do naleśników czy pierogów to mój przysmak (i mogą sobie spece twierdzić, źe takie mięso jest ble, ja wiem swoje ), specjalnie gotuję rosół tak, aby potem był dobry mięsny farsz.
  • pani-nick 06.09.19, 17:01
    Niestety nie sad ale pracuje nad tym.
  • default 06.09.19, 17:29
    Rosół jemy razem z warzywami i lepszymi kawałkami mięsa, reszta idzie dla psów. Z rosołu czasem na drugi dzień robie pomidorową, a czasem go zamrazam - mam innym razem gotowy smak na zupę.
    Mielone czy schabowe wykorzystuje na kanapki.
    Z "kończących się" jogurtów czy śmietany/ serka homo robie placki z jabłkiem.
    Z białego sera/twarogu - pastę na kanapki na ostro (ze szprotkami w sosie pomidorowym i ostrą papryką).
    Nadmiar potraw nadających się do mrozenia (bigos, fasolka, bolognese) - zamrazam "na zaś".
  • kryzys_wieku_sredniego 06.09.19, 19:17
    U mnie też mięsa z rosołu nie uświadczysz, bo ja podaje jak w Chinach czy Japonii z mięsem i warzywami, a resztki mięsa dostaje pies i zostaje sam wywar, idealny na pomidorową.
  • mikams75 06.09.19, 17:30
    zupy to akura gotuje bezmiesne a warzywa zjadam w zupie; jak gotuje rosol, to faktycznie warzywa wyrzucam (probowalam robic salatke jarzynowa, ale niezbyt smaczna wychodzi), ale mieso z kurczaka zjadamy. Chrzastki, skore itp. wyrzucam. Resztki z lodowki staram sie wykorzystywac albo po prostu tak planowac, zeby resztek nie bylo. Resztki z gotowania dojadamy nastepnego dnia albo mroze pojedyncze porcje.
    Co ci zazwyczaj zostaje?
    Jakies resztki sera czy wedlin swietnie pasuja do omletow.
  • mysiulek08 06.09.19, 17:38
    nie pamietam kiedy kupilam calego kurczaka, rosolu niemal nie gotuje, inne zupy rzadko i nie na miesie

    z powodi gastrycznych nie jadamy odgrzewanego jedzenia, tudziez przerobionego z poprzedniego dnia, nie znosze dan typu 'potrawka' szczegolnie w smietanowozasmazkowych sosach, gotuje tyle ile zjemy, ciezko bylo ale sie nauczylam

    wyrzucam malo, najczesciej jakies zapomniane w lodowce warzywo, przyschniete sery scieram i mroze jako posypke do makaronu itp, pieczywo albo mroze do sosu albo kroje i jest na grzanki do zup, bulki, chleb tostowy ida na bulke tarte, patent na wykorzystanie pieczywa tostowego to jego zamrozenie, nie marnuje sie zadna kromka

    widze, ze ilosc smieci typu organicznego bardzo, bardzo nam zmalala wiec raczej wykorzystuje co sie da i nie marnuje

    --
    Podłość ludzka nie zna granic! drastyczne!
  • mikams75 06.09.19, 19:24
    co jest nie tak z odgrzewanym jedzeniem?
  • mysiulek08 06.09.19, 23:10
    ogolnie nic, ale nam nie sluzy

    --
    Podłość ludzka nie zna granic! drastyczne!
  • jak_matrioszka 07.09.19, 07:44
    Współczuje sad Ja nieczesto mam okazje i byłoby mi straszliwie żal nie zjeść gołabków czy bigosu. Oduczyliście sie lubić, czy nigdy nie lubiliście?
  • mysiulek08 07.09.19, 08:01
    to nie to, ze nie lubimy, tylko zoladki sie nam buntuja po odgrzewanym jedzeniu, bigos to nie pamietam kiedy robilam, nawet nie bigos a raczej kapuste z grzybami (jarosz na stanie), a golabkow na dzien nastepny nigdy nie lubilam, wole nierozgotowzna kapuste, z tego samego powodu unikam zamrazania gotowych potraw, polnp tarte produkty moga byc jak najbardziej mrozone, gotuje tyle ile zjemy od razu




    --
    Podłość ludzka nie zna granic! drastyczne!
  • mikams75 07.09.19, 19:29
    wlasnie, sa danie jak golabki czy bigos, ktore sa smaczniejsze kolejnego dnia, wiele zup tez. O wygodzie odgrzania nie wspominajac.
    Cos musi byc nie tak z odgrzewanym jedzeniem, bo niby skad zoladek mialby wiedziec, kiedy danie bylo szykowane? Na szczescie moj nie rozroznia wink
  • mysiulek08 07.09.19, 19:50
    co moze byc nie tak? po wystygnieciu do lodowki, potem ponowna obrobka termiczna, zadnych zmian organoleptycznych, choc smak bywa inny smile

    skad nasze zoladki to wiedza, pojecia nie mam, ale objawy typu zgaga czy dyskomfort jelit czy zoladak jest (nie zeby od razu biegunka czy wymioty, ot wlasnie dyskomfort)
    i nie odgrzewam w nieskonczonosc smile

    inna sprawa, ze nie lubie odgrzewanyc golabkow, zup, nawet jesli legenda glosi, ze sa lepsze w smaki, dla mnie nie sa

    --
    Podłość ludzka nie zna granic! drastyczne!
  • mikams75 07.09.19, 23:06
    a nie wydaje ci sie, ze to jednak w glowie siedzi? Jakbys nie wiedziala, ze odgrzewane, to jak zoladek pozna?
    Smak bywa inny, ale to juz zalezy od potrawy, nie kazdej sluzy odgrzewanie, innym sluzy bardzo.
    Ja wyznaje zasade, ze tylko raz podgrzewam. Tzn, jak mam np. zupe w lodowce, to odgrzewam w malych porcjach, tyle ile zjemy. Gotowe z zamrazalnika - tez na jedno podgrzanie. Kolejne podgrzanie - juz mi nie pasuje, choc mysle, ze to siedzi w mojej glowie, wydaje mi sie lekko obrzydliwe.
  • jak_matrioszka 06.09.19, 17:57
    Kiedyś po przeczytaniu przepisu na danie z resztek poszłam do sklepu i kupiłam wszystkie składniki, żeby móc je zrobić smile Najbliżej 7-go życia kurczaka to ja jestem kiedy szynke kupiona w gotowych plasterkach kanapkowych użyje do jajecznicy, resztek nie miewam. Wogóle nie rozumiem skad sie biora resztki, bo jak gotuje zupe, to nie po to wkładam tam warzywa i mieso, żeby to potem odcedzić i wypić wode, zupa to dla mnie wszystko co w garnku.
  • ga-ti 06.09.19, 19:01
    Zastanawia mnie ten kurczak, można 1.kotlety z piersi, 2.udka pieczone, 3.rosół z resztek, 4.pomidorowa na drugi dzień. Ale u mnie to tak trochę kiepsko, bo nas jest 5 osób, więc udek zabraknie, nawet gdyby je rozdzielić na pół, a i ten rosół to cieniutki wyjdzie, że o pomidorowej nie wspomnę wink
    Rosół gotuję z kurczaka i wołowiny, warzywa w większości zjadamy, bo lubimy, mięso też zjadamy, bo nie robię dwóch dań, więc jest rosół z makaronem i mięso z rosołu.
    Zdarzało mi się wykorzystać mięso i warzywa na farsz do naleśników, czy jakiś pasztet (dodaję jajko, cebulkę i moczoną bułkę) gdy rosół był dla gości, do tego mięso 'normalne', gościom mięsa z rosołu nie podaję.
    'Kości' z wywarów na zupy po prostu obieram i mięso wrzucam do zupy.
    Czerstwawy chleb czasem maczam w jajku i smażę, bułkę zostawiam do mielonych, a suchy chleb oddaję dla znajomej, która ma kury.
    Natki, których nie zużyję, mrożę.
    Najczęściej marnują się u nas warzywa i owoce, jemy dużo, ale też się psują. I jakiś zagubiony w lodówce nabiał, serki, kefiry, którym gwarancja minęła. Ewentualnie plasterek wędliny.
  • mayaalex 06.09.19, 19:38
    Rosol robie na kurzych lub indyczych nogach, czasem daje kawalek ladnej wolowony do tego. Potem to mieso moje dzieci zjadaja razem z rosolem (corka z marchewka, syn bez). Reszte warzyw wyrzucam bo sa rozgotowane. No ale u mnie taki rosol (lub pomidorowa) to jest caly obiad (moje dzieci jedza pierwszy obiad w szkole i zazwyczaj ciepla kolacje wiecaorem i nie sa w stanie zjesc za duzo na raz).
    Nie umiem i nie lubie gotowac wiec nie ma mowy o jakichs improwizacjach u mnie. Zakupy tez musze robic w konkretne dni wiec musze byc zorganizowana i miec wszystko rozplanowane. Kupuje to, co jest potrzebne do zaplanowanych potraw wiec za duzo sie nie marnuje. Czasem jakis owoc czy warzywo juz padna bo akurat dzieci zjedza mniej niz myslalam, ale niezbyt czesto.
  • ms.piggy 06.09.19, 20:50
    z pieczonej kaczki lub gęsi (zawsze piekę w całości) z tego co zostaje robię farsz do pierogów
    z kurczaka - też piekę tylko w całości - jem na drugi dzien na zimno na kanapce z sałatą i majonezem smile
    sałatka z jarzyn wygotowanych w rosole jest dla mnie obrzydliwa, przecież na sałatke jarzyny gotuje sie nieobrane, a te z rosołu nie dośc że obrane i wygotowane to zalatujące mięsem
  • m.y.q.2 06.09.19, 21:19
    Jeżeli za dużo warzyw kupię, obieram je, kroję i zamrażam. Rosołu nigdy nie gotuję, nie mam więc problemów z wyrzucaniem jarzyn i z wykorzystaniem ugotowanego mięsa do przyrządzenia potraw typu pierogi czy pasztet. Koperek i natkę pietruszki siekam i zamrażam. Nic mi się nie marnuje. Zupy zjadamy z mięsem i jarzynami. Są gotowane w szybkowarze przeciętnie 25 minut, więc jarzyny nie są wygotowane. Ziemniaki najzwyczajniej w świecie liczę, wiem, ile kto zjada, nie zostają w garnku. Owoce nie marnują się u nas, jemy do oporu.


    --
    Ślepej wierze źle z oczu patrzy.
    St. Jerzy Lec
  • tt-tka 06.09.19, 21:10
    fredzia098 napisał(a):

    > Dawno temu był tutaj mocno wyśmiewany jakiś wątek jak to z jednego kurczaka moż
    > na wycisnąć kilka potraw, nie pamiętam już jakich. W każdym razie każdy kawałek
    > został tam maksymalnie i wielokrotnie wykorzystany, łącznie z kośćmi.


    Potrafie zrobic z jednego kurczaka kilka potraw*, ale bardzo mnie ciekawi, jak mozna jakis kawalek wykorzystac wielokrotnie... co zjedzone, to juz nie do wykorzystania przeciez ?
    Pomysly na wykorzystanie kosci z kuraka tez poprosze, bo nie mam zadnych.

    *jak juz ktosia podpowiedziala - udka pieczone, z piersi kotlety. Korpus wrzucamy do intensywnego warzywnego bulionu, potem mielimy na farsz do pierogow czy krokietow. Watrobka, serce, zoladek i szyja ida jako wklad do krupniczku / albo usmazona watrobke zjadamy na kanapce, a reszte mrozimy. Kilka kurakow i uzbiera sie na gulasz.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • lauren6 08.09.19, 09:10
    forum.gazeta.pl/forum/w,20012,107969864,107969864,Kurczak_wielofunkcyjny.html

    Odsyłam do oryginalnego wątku.
  • al_sahra 07.09.19, 18:26
    Naprawdę nie rozumiem problemu. Co to znaczy ”maksymalnie wykorzystywać jedzenie”? Każdą rzecz można zjeść tylko raz.

    Kurczaka piekę w całości i zjadamy wszystko. Jeśli potrzebne są jakieś części do konkretnego przepisu (udka, pierś), to kupuję tylko te części. Ziemniaki jemy rzadko i tylko młode - wykorzystujemy je jak każdą jarzynę, tzn. kupujemy ilość potrzebną na 1-2 obiady i tyle zjadamy.

    Rosół to zdarza mi się gotować raz na tzw. ruski rok. Jarzyny dodaję później niż mięso i wyjmuję wcześniej, zanim się rozgotują na ciapę. Wtedy jako główne danie obiadowe jest mięso z rosołu np. z chrzanem i jarzyny z rosołu, chyba że te składniki nadają się do planowanej zupy. Nic z rosołu nie wyrzucam poza kośćmi. Myślałam, że wszyscy tak robią.

    Zupełnie nie rozumiem konieczności ”wykorzystania kończących się jogurtów” itp. Jogurt zjadam do końca, po czym otwieram następny. I tak że wszystkim.

    Czy te problemy biorą się z nagminnego kupowania zbyt dużych ilości, czy z tego, że kupowane przez Was jedzenie nieoczekiwanie szybko się psuje?
  • m.y.q.2 07.09.19, 19:03
    Kurczaka opruwam ze skóry i wykrawam z niego tłuszcz. Koty zjadają to ze smakiem.

    --
    — Wiem tylko, że musi być jakiś policjant dla każdego, nawet dla królów.
    TerryPratchett
  • tais86 07.09.19, 19:11
    co do tych jogurtów - ja nigdy nie jadam całego kubka naraz, dodaję sobie po 1-2 łyżki do owsianki albo sałatki. w ten sposób czasem zostaje mi resztka.
  • al_sahra 08.09.19, 00:31
    tais86 napisała:

    > co do tych jogurtów - ja nigdy nie jadam całego kubka naraz

    My też nie, kupujemy duże pojemniki naturalnego jogurtu i stopniowo zużywamy. I kiedyś pojemnik się kończy. Jogurt nie psuje się nawet jak stoi w lodówce całymi tygodniami albo i dłużej, więc po co pomysły na zagospodarowanie resztek?

    Tak samo nie ”zagospodarowuję resztek” kefiru, mleka, śmietany, twarogu, parmezanu, soku pomidorowego ani musztardy smile. W ogóle żadnych resztek nie zagospodarowuję, tylko te produkty stopniowo zużywam, aż zużyję.
  • jak_matrioszka 09.09.19, 21:46
    Aha, to cały ten myk z zagospodarowywaniem resztek polega na tym, że jak z litrowej butelki oleju po otworzeniu wezme łyżke, a reszty nie wyleje/wyrzuce tylko wykorzystam przy kolejnych okazjach, to już sie jako zagospodarowane resztki liczy? No to ja miszczem zagospodarowywania jestem, a nawet nie wiedziałam 😂
  • katja.katja 07.09.19, 19:15
    Z mięsem akurat uważam, bo zepsute może być niebezpieczne, ale jogurty i nabiał zjadam sporo po terminie ważności i ku niechęci niektórych forumowiczek jak widać nadal żyję.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • bukietlisci 07.09.19, 22:49
    kuraka piekę i zjadamy, czego nie zjemy - wkuszają zwierzaki ( wiem, wiem, że niezdrowo)
    albo gotuję w rosole, mało mięska my jemy, resztę - zwierzaki ( wiem, wiem że to dla nich niezdrowo)
    warzywa z rosołu zjadają zwierzaki, bo im je rozgniatam i mieszam z mięskiem. taka jestem podstępna.
    ogólnie, większość kurczaka /wołowiny/kaczki/indyka z rosołu zjadają koty/psy. w zależności kto pierwszy w kolejce stanie.
    to się chyba liczy na maksymalne wykorzystanie.
    chociaż ostatnio koty nie zjadły mięska. bo mają za dużo w d..ach. to przyszły jeże i dojadły.
    u mnie jest jak w dowcipie:
    rodzina jadła - nie dojadła. przyszedł wuj i dojadł
    wuj jadł - nie dojadł . przyszedł pies i dojadł
    pies jadł _ nie dojadł. przyszedł kot i dojadł.
    kot jadł - nie dojadł. przyszła mysz i dojadła.
    itd....
    cóż... czekamy, co przetrzyma jeże.
  • bukietlisci 07.09.19, 22:52
    zanim nawiedzone panny naostrzą pazury: zwierzaki dostają swoją karmę gotowaną/surową. w ilości dostatecznej. ale i tak dojadają. bo mogą i lubią. i mam świadomość co ta straszna sól robi ,jakie kuku. nam i zwierzętom.
  • beverlyja90210 07.09.19, 23:02
    Tutaj nie chodzi tylko o tego kurczaka co żeście się go tak uczepilly ale o bardziej radykalne posunięcia.Np z obierek ziemniaków smażymy chipso-frytki, obierki z wloszcyzny mrozimy i gotujemy na tym i na kościach z kurczaka (z tego co już wszyscy obgryzli) wywar na zupę.Z obierek jabłka o i ogryzkow kompot itp itd.Ja nie stosuje bo nie mam do tego głowy.
  • bukietlisci 07.09.19, 23:13
    ok. ale jakie to ma wartości odżywcze? serio pytam. wywar na obierkach z włoszczyzny i kosciach z kurczaka.
    bo kompot z obierek i ogryzków jabłka piłam w agroturystyce. i na hiny pyszzniejszego kompotu jabłkowego nie piłam.
  • mikams75 07.09.19, 23:40
    podejrzewam, ze roznicy nie ma za duzej, ale to trzeba miec logistyke typu zbieranie tych obierek i wieczne przetwarzanie jakis resztek, czasochlonne w sumie zajecie.
  • beverlyja90210 08.09.19, 17:02
    no wlasnie to zabiera duzo czasu, trzeba duzo myslec planowac itp. nie dla mnie
  • m.y.q.2 08.09.19, 00:27
    beverlyja90210 napisała obier
    > ki z wloszcyzny mrozimy i gotujemy na tym i na kościach z kurczaka (z tego co j
    > uż wszyscy obgryzli) wywar na zupę.Z obierek jabłka o i ogryzkow kompot itp it
    > d.Ja nie stosuje bo nie mam do tego głowy.

    Jeżeli inflacja będzie rosła, a rządzący postanowią ukarać społeczeństwo za zbyt słabo okazywaną przez nie miłość do przedstawicieli władzy, to kto wie, kto wie, czy twój scenariusz nie nabierze cech prawdopodobieństwa. Może okazać się wręcz proroczy!




    --
    Ślepej wierze źle z oczu patrzy.
    St. Jerzy Lec
  • al_sahra 08.09.19, 00:35
    beverlyja90210 napisała:

    > Tutaj nie chodzi tylko o tego kurczaka co żeście się go tak uczepilly ale o bar
    > dziej radykalne posunięcia.Np z obierek ziemniaków smażymy chipso-frytki, obier
    > ki z wloszcyzny mrozimy i gotujemy na tym i na kościach z kurczaka (z tego co j
    > uż wszyscy obgryzli) wywar na zupę.Z obierek jabłka o i ogryzkow kompot itp it
    > d.

    No to faktycznie jestem marnotrawna, nie wykorzystuję obierek, ogryzków, ani objedzonych kości z drobiu.
  • jak_matrioszka 09.09.19, 21:49
    Te kości to na surowo obgryzane i potem sie je gotuje? U mnie chyba ten poziom gospodarności by sie nie przyjał...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka