Dodaj do ulubionych

Matka profesorki i dwóch CEO

07.09.19, 11:01
Ciekawy tekst matki trzech córek, które osiągnęły szczyty sukcesu: dwie w dolinie Krzemowej, trzecia w medycynie.
Tekst po angielsku - sorry - i absolutnie nieistotny z punktu widzenia osoby która uczy dziecko egoizmu.
Edytor zaawansowany
  • 21mada 07.09.19, 11:08
    Wszystko zależy od charakteru. Już w przedszkolu widać kto będzie CEO a kto kasjerka w Biedronce.
  • babcia.stefa 07.09.19, 15:04
    No nie wiem - wszystkie gwiazdki z mojej podstawówki wylądowały tak sobie. Najbardziej jakoby wszechstronna i utalentowana gwiazdka na wszystkich polach (świadectwo z paskiem, sukcesy sportowe, gra na gitarze, uzdolnienia plastyczne) jest nauczycielką WF-u w podstawówce.

    --
    "Dobrze ze dzieki PiS zostałaś zmuszona zeby zacząć szanować bliskich"
    asmarabis
  • chersona 07.09.19, 18:42
    no więc właśnie o tym mada mówi, że nie chodzi o IQ tylko o inteligencję emocjonalną - umiejętność wstrzelenia się i wykorzystania momentu. Wprawdzie wyjęłam to zdanie z ust Bogdana Lacha - policyjnego profilera, ale tez tak uważam. że jednostki o bardzo wysokich ilorazach inteligencji rzadko zbijają fortuny, sukcesy odnoszą raczej ci z rozbudowaną szeroko pojętą inteligencją emocjonalną.
  • bi_scotti 07.09.19, 19:47
    babcia.stefa napisała:

    > Najb
    > ardziej jakoby wszechstronna i utalentowana gwiazdka na wszystkich polach (świa
    > dectwo z paskiem, sukcesy sportowe, gra na gitarze, uzdolnienia plastyczne) jes
    > t nauczycielką WF-u w podstawówce.

    So? Jesli jest fantastic Phys-Ed teacher i na dodatek szczesliwa osoba, to czego mozna chciec wiecej dla swojego dziecka? Jesli przy okazji motywuje swoich uczniow i oni sa happy, ze to wlasnie ona ich uczy, life is perfect. Lucky kids, eh smile Cheers.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • kk345 08.09.19, 01:16
    Niezbyt się chyba orientujesz, jak słabo płatna jest ta praca...no i nie dorobisz korepetycjami big_grin
  • black_halo 08.09.19, 14:59
    Ja wiem, ze w swiecie ematki wysokosc pensji mierzy skale sukcesu ale bede szczera - na tej gorze jest chujowo. Codziennie ogladam swoich kolegow i szefa, ktorzy niemal wymiotuja na mysl o przyjsciu do pracy. Tak, forsa splywa co miesiac na konto. Moj szef podpisal kontrakt, ze nie moze odejsc przez pierwsze 5 lat, akualnie jest w firmie od 1.5 roku. Jezdzi najnowszym modelem parszywie drogiego auta i po zebraniach z CEO idzie sobie poplakac. Dostaje o 3 nad ranem maile od manadzerow, widze ludzi, ktorzy ida na polroczne zwolnienie z powodu wypalenia zawodowego i w dniu powrotu dostaja wypowiedzenie. I sama sie zastanawiam czy nie lepiej isc uczyc matematyki w szkole. Pensja nizsza ale bez stresu.

    Bycie szczesliwa nauczycielka wuefu jest wiecej warte niz korpo kariera i miliony na koncie.

    --
    memphis90: Są mężczyźni, którzy chwalą się wszem i wobec, ze owszem, czasem trzasną w stół jak trzeba. Ale nie mówią przy tym, że robią to głową, kiedy probują "wstać z kolan"
  • olena.s 08.09.19, 15:33
    No toż własnie do tego się odnosi pani Wojcicki, pisząc o nieszczęśliwych milionerach:
    "They tend to focus on money, because they think it will make them happy and fulfilled. It’s the American idea: Get rich, then do nothing. Sit on a beach. Go out for an expensive dinner. Go to Las Vegas. But these kinds of pursuits turn people into narcissists and thrill addicts.
    There seems to be a number of them here in Silicon Valley, people who worry about themselves before anyone else. They don’t prioritize the good of the community, they don’t fight for social causes and they aren’t pursuing a life of meaning and purpose.
    As a result, they often end up isolated and depressed. I’ve met lots of unhappy millionaires and even some unhappy billionaires. A lot of them probably started out as directionless kids."
  • chococaffe 08.09.19, 16:12
    Mówi o innych nieszczęsliwych milionerach.... a jej dzieci?
  • chococaffe 08.09.19, 16:21
    p.s. nie wiem czy to jest sposób na wychowanie szczęsliwego człowieka: " zapłacę za Twój tenis bo ja lubię tenis, ale łyżwiarstwa nie lubię to sobie sama na nie zarób". Na pewno moze to być sposób na wychowanie człowieka zaradnego, ale niekoniecznie empatycznego czy szczęśliwego.
  • olena.s 08.09.19, 19:05
    ? Cóż każda z córek, obecnie w średnim wieku, poszła swoją indywidualną drogą, nie po śladach rodziców, nie wedle czyichś planów, ani nie na bazie fortuny rodzinnej. Każda w swojej dziedzinie odniosła sukces zawodowy, każda poszukiwała, każda ma jakieś cele wykraczające poza awans czy kolejne zero na koncie, każda ma związki.
    Nie widzę objawów wypalenia ani nieszczęścia.
  • potworia116 08.09.19, 20:05
    Materiał, który zalinkowałaś, jest średnią podstawą do czynienia jakichkolwiek obserwacji na tym polu.
  • olena.s 08.09.19, 20:47
    ? To do mnie? Wnioski wyciągam sama, bo mnie zainteresowało. Puszczenie w trąbę Wall Street, bo komuś nie pasuje ich podejście do ochrony zdrowia, moim zdaniem sporo o człowieku mówi. Pełnoetatowa praca połączona z czwórką dzieci i walką o wprowadzenie płatnych macierzyńskich też. Działania proedukacyjne czy też zmierzające do wciągnięcia dziewczyn do IT także.
  • potworia116 08.09.19, 21:46
    Fajnie, rzecz w tym, że to nie jest tekst o drodze do osiągnięcia osobistego szczęścia i dobrze, że nie jest, bo to znacząco obniżyłoby jego jakość.
    Dla mnie, jako rodzica, jest bardzo inspirujący, choć nawet gdybym chciała, trudno by mi było traktować go instruktażowo - warunki mam w punkcie wyjścia zgoła odmienne.
    Pomijając szmerek zazdrości w kąciku serca - świetne kobiety.
  • olena.s 08.09.19, 22:48
    No wyłącznie inspirujący i do rozważenia. Do zastanowienia się, jak my same rozkładamy akcenty, jak postrzegamy wagę różnych rzeczy.
    Mi się podoba jej podejście wychowawcze, bo też uważam, że danie dzieciakowi sporej dawki wolności, możliwości uczenia się na własnych błędach, przekonania - także, a może głównie poprzez własne postępowanie - że warto jest działać na rzecz czegoś więcej, niż tylko własnego powodzenia, to dobry kierunek.
    Za parę lat się okaże, co wyszło z tego w moim przypadku.
  • chococaffe 09.09.19, 07:50
    Dlaczego warto działać na rzecz "czegoś więcej"? Bo ułatwia to karierę? smile Gdyby nie chodziło o to to po co te uwagi o wychowaniu "CEO"?
  • olena.s 09.09.19, 08:58
    >Dlaczego warto d<
    Cynicznie dlatego, że daje to poczucie satysfakcji. Ona w jakimś momencie pisze - słusznie - że na ogół mamy największą frajdę robiąc coś dla innych.
    Niecynicznie dlatego, że wszędzie są do zrobienia jakieś rzeczy, jakieś problemy do rozwiązania i wszędzie jest coś, co nas uwiera.
    >uwagi o wychowaniu "CEO"<
    Czyje? Autorki? Zapewne dlatego, że jeżeli nie jest anomalią statystyczną, to jej metoda wychowawcza okazała się nadzwyczaj skuteczna w ujęciu najbardziej jak się da mierzalnym - i to był powód, że w swoim czasie dorwała ją prasa. A ponieważ rodzice zawsze szukają metod wychowania dzieci, to naturalnie jest to bardzo ciekawe. CEO, profesura w medycynie nie musi być czyimkolwiek celem wychowawczym - jest natomiast dowodem, że ktoś ma pewne pożądane społecznie cechy/umiejętności.
    Jeżeli zaś pytałas o to, czemu ja o tym piszę, to pomijając powyższe również dlatego, że a) zgadzam się z krytyką EW dotyczącą rodzicielstwa helikopterowego, b)zgadzam się z jej obserwacjami społecznymi, zaś
    c) fakt, że działając zgodnie z tym duchem wychowawczym można (mimo to?) wychować kogoś, kto potrafi bardzo daleko zajść obraną przez siebie drogą jest dla mnie wysoce pozytywny. Mam bowiem wrażenie, że generalnie postrzega się efekty takiego wychowania raczej jako roniące łzy rozmemłańce niż jako osoby umiejące osiągać cel.
  • ichi51e 09.09.19, 10:32
    W tym konkretnym przypadku zadzialalo tez szczescie. w dobrym miejscu w dobrym czasie dziewczyny wpadly na kolesi ktorzy wymyslili google. Jedna sie ozenila z zalozycielem druga pracowala blisko. Pierwsza jest CEO firmy ktora zalozyla z mezem dostala ja w rozliczeniu rozwodowym, druga od poczatku trzyma sie blisko szczytu na ktorym Te babki od poczatku startowaly z pulapu na ktory malo kto ma szanse

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • bywalec.hoteli 09.09.19, 12:28
    Jedna chyba wynajmowała garaż w swoim domu firmie Google jak zaczynała.

    --
    Lato smile
  • chococaffe 09.09.19, 08:26
    Za parę lat się okaże, co wyszło z tego w moim przypadku.

    Dlaczego za parę lat? Czyli jednak chodzi o sukces zawodowy a wszystko ma temu służyć?
    Przecież jeżeli chodzi o "działanie na rzecz środowiska" to nie trzeba czekać paru lat, już teraz widać efekty.
  • olena.s 09.09.19, 08:59
    Dlatego, że za parę lat będę wiedziała, jakim dorosłym jest moje dziecko.
  • szeera 08.09.19, 22:11
    "Działania proedukacyjne czy też zmierzające do wciągnięcia dziewczyn do IT także."

    Ale ta pani może i robi miłe i dobre rzeczy, nie wiem, nie znam jej historii. Tylko, że z artykułu wynika, że wyciąga ze swojej historii dużo zbyt daleko idące wnioski. Np. tu:

    "Why do you think that here in the U.S. we have an epidemic of opioid addiction, depression and suicide? We don’t seem to have the right information about how to live well, how to take care of ourselves and others."

    Akurat dlaczego w tym momencie USA zmaga się z epidemią opiatów, to doskonale wiadomo. Wiadomio też, że nie ma to nic wspólnego z tym o czym mówi pani w artykule. Chyba, że pani postuluje wprowadzenie ostrych regulacji państwowych na różne branże. Ale nie wiem, czy wtedy obie CEO-córki by jej podziękowały, bo one byłyby również pierwsze w kolejce.
  • bywalec.hoteli 09.09.19, 12:36
    szeera napisała:

    > "Why do you think that here in the U.S. we have an epidemic of opioid addiction
    > , depression and suicide? We don’t seem to have the right information about how
    > to live well, how to take care of ourselves and others."
    >
    > Akurat dlaczego w tym momencie USA zmaga się z epidemią opiatów, to doskonale w
    > iadomo. Wiadomio też, że nie ma to nic wspólnego z tym o czym mówi pani w artyk
    > ule. Chyba, że pani postuluje wprowadzenie ostrych regulacji państwowych na róż
    > ne branże. Ale nie wiem, czy wtedy obie CEO-córki by jej podziękowały, bo one b
    > yłyby również pierwsze w kolejce.

    Możliwe, że to jeden z efektów ubocznych życia ludzi w Internecie?
  • ichi51e 08.09.19, 20:56
    corka ma 5 ktorej poswieca caly swoj czas miedzy 6 a 9 po poludniu. CALY.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • nangaparbat3 08.09.19, 20:28
    >>>>I sama sie zastanawiam czy nie lepiej isc uczyc matematyki w szkole. Pensja nizsza ale bez stresu.

    Oj, praca nauczyciela należy do najbardziej stresujacych, były kiedyś takie zestawienia. A wieczny brak kasy powoduje stres nieustający.
    Jest też - ze swojej istoty - bardzo nagradzająca, nie zamieniłabym jej na inną - ale powiedzieć, że bezstresowa, to nie mieć o niej pojęcia.




    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • kk345 09.09.19, 01:03
    Między wuefistką a CEO jest morze mozliwości, więc mało która matka marzy chyba dla dziecka o karierze słabo opłacanego nauczyciela WF, który z trudem jest w stanie sie samodzielnie utrzymać. Pewnie, ze dobrze być biednym i szczęśliwym, ale czyż nie lepiej być przynajmniej średniozarabiającym i szczęsliwym?
  • potworia116 09.09.19, 09:38
    kk345 napisała:

    > mało która matka marzy chyba
    > dla dziecka o karierze słabo opłacanego nauczyciela WF

    To, o czym marzy dla dziecka matka, rzadko kiedy przekłada się na jego wybory i poczucie szczęścia. Wydaje mi się raczej, że te marzenia potrafią być dla dziecka sporym obciążeniem
  • kk345 09.09.19, 18:46
    Cały wątek jest przecież o relacji matka-córki i o jej wpływie na wybory dzieci...
  • inka754 09.09.19, 08:32
    Jak im tak źle to niech się zwolnią. Kto zdrowy na umyśle podpisuje lojalkę na 5 lat?
  • dziennik-niecodziennik 09.09.19, 01:42
    Moze ona nie dba o pieniadze, a ma satysfakcję z pracy z dziecmi?...

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • takamania 09.09.19, 19:13
    babcia.stefa napisała jes
    > t nauczycielką WF-u w podstawówce.
    >
    No kiedyś taki nauczycieli wf-u biegał po sali gimnastycznej z licealistkami co amatorsko sobie grały po lekcjach . A dzisiaj telewizor pyk i patrzę a on jest trenerem polskiej kadry siatkówki kobiecej 🙂
  • bywalec.hoteli 09.09.19, 19:18
    Jacek Nawrocki uczył WFu? smile

    --
    Lato smile
  • pulcino3 07.09.19, 11:24
    Jestem tego samego zdania, że dziecko to ogniwo rodziny, a nie jego centrum, gdzie rodzice jak orbity krążą wokół niego, by zadowolić gwiazdę. Dziecko musi się też angażować w codzienne czynnosci, innaczej wszystko "jest nudne" i oczekuje tylko animacji, a w życiu ma być lekko i przyjemnie.

    --
    --------------------------------------------------------------
    Chociaż runął Ci świat... Wiosna przyjdzie i tak.
  • chococaffe 07.09.19, 11:26
    A gdzieś jest napisane czy te dzieci są szczęsliwe?
  • pulcino3 07.09.19, 11:33
    A gdzieś jest napisane, że nie? Znasz piramidę maslowa? Jeśli dotarły do szczytu, to jest duże prawdopodobieństwo że są szczęśliwe.

    --
    ...........................................................
    Skąd tyle goryczy, czy wszystko można tłumaczyć nieudaną miłością?
  • chococaffe 07.09.19, 11:40
    Życie nie składa się tylko z kariery zawodowej. Bycie na jej szczycie nie oznacza szczęscia itd (I piramida Maslova nie ma z tym nic wspólnego - równie dobrze moga być na jej podstawie)
  • pulcino3 07.09.19, 11:51
    Szczerze to nie do końca Ciebie rozumiem...
    Napisałam że skoro dotarły na szczyt piramidy, to raczej są szczęśliwe.

    --
    ---------------------------------------------------
    i... telemark
  • aerra 07.09.19, 12:28
    A skąd wiesz, że dotarły?

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • chococaffe 07.09.19, 13:57
    Co trudnego w zrozumieniu, że sukces zawodowy nie oznacza automatycznie szczęscia?
  • babcia.stefa 07.09.19, 15:12
    Piramida Maslowa, czyli piramida realizacji potrzeb? Po pierwsze, co ona ma wspólnego docieraniem na szczyt zawodowy (podpowiem: nic), po drugie, została już dawno zdebunkowana (w dzisiejszych czasach większość ludzi nie ma zaspokojonej podstawowej potrzeby, jaką jest stabilizacja, a mimo to się samorealizuje).

    Czy ludzie, którzy dotarli na szczyt kariery zawodowej są szczęśliwi? Czy szczęśliwy jest Elon Musk, po trzech rozwodach?

    --
    "Dobrze ze dzieki PiS zostałaś zmuszona zeby zacząć szanować bliskich"
    asmarabis
  • ferra 07.09.19, 15:17
    A skad zalozenie , ze nie jest? Slub=szczęście? Nie żartuj, że tak to pojmujesz. Rozwód to formalne rozwiązanie umowy cywilnoprawnej - tylko tyle.
  • babcia.stefa 07.09.19, 15:30
    Bycie z właściwą osobą = szczęście. Ze ślubem albo bez.

    Rozwodzenie się po raz trzeci oznacza, że koleś ma coś mocno popieprzonego na niwie życia prywatnego. Może po prostu totalnie w takowe nie umie i nie ma na to czasu (ale wtedy niech se da spokój i nie zawraca dudy).

    Generalnie uważam, że przy uwzględnieniu przeciętnej długości ludzkiego życia/dynamiki związków można się pomylić/związek się może wypalić i zakończyć RAZ. Ludzie mający więcej tzw. poważnych związków w życiu mają coś nie tak pod sufitem. (Nie uwzględniam oczywiście one night standów, młodzieńczych randek i takich tam duperelek, poważne związki z zamieszkaniem i planowaniem wspólnej przyszłości).

    --
    "Dobrze ze dzieki PiS zostałaś zmuszona zeby zacząć szanować bliskich"
    asmarabis
  • ferra 07.09.19, 15:35
    Nie każdy ma tak staroświeckie poglądy na życie jak Ty - na szczęście.
  • babcia.stefa 07.09.19, 15:36
    Jak chcesz mnie przekonać, że ciągłe zmienianie partnerów jest podstawą szczęścia, to musisz się bardziej postarać.

    --
    "Dobrze ze dzieki PiS zostałaś zmuszona zeby zacząć szanować bliskich"
    asmarabis
  • ferra 08.09.19, 00:12
    Zdefiniuj "ciągłe".
  • ichi51e 07.09.19, 11:41
    Polecam wygooglenie ojca dzieci i przemyslenie jakim cudem dzieci tego czlowieka odniosly sukces.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • pulcino3 07.09.19, 11:55
    No geny na pewno też się przyczyniły smile

    --
    -------------------------------------------------------------
    Pewnych rzeczy się nie mówi, to sprawa dobrego tonu.
  • chococaffe 07.09.19, 13:56
    A ojcowie nie wychowują?
  • olena.s 07.09.19, 11:56
    No ale co? Że rodzina z gatunku bardzo bystrych, to jasne. Tylko że to jest zaledwie fragment wkładu w sukces.
    Dla mnie frapujące jest zestawienie działań w swojej wspólnocie (community - czyli trochę inne znaczenie właściwie) jako krok wychowawczy. I w ogóle ustawienie celu nie na sukces, tylko na działanie związane z ulepszaniem - okolic, mikrospołeczności, świata.
  • pulcino3 07.09.19, 12:06
    Może chodzi o to że angazujac się lokalnie, mają świadomość, że mogą coś zmienić globalnie, że należy współdziałać. Świadomość że wszystko zależy od nich samych i same mają też siły sprawcze.

    --
    ...........................................................
    Skąd tyle goryczy, czy wszystko można tłumaczyć nieudaną miłością?
  • olena.s 07.09.19, 12:14
    Myslę, że tak, ale nie tylko.
    Sądzę, że jeżeli celem jest mieć, mieć, mieć, to zwyczajny człowiek będzie zawsze chciał więcej. A to jest gonienie własnego ogona.
  • nangaparbat3 08.09.19, 20:42
    No to wszystko prawda, dla mnie najważniejsze z tego, co ona mówi, to że wychowuje się przez przykład, a nie prawienie nauk. Ale jest też w tym wszystkim coś zabawnego: pieniądze, stanowiska nie są najważniejsze, ale patrzecie, moje trzy córki, dzięki temu, że wychowałam je w przekonaniu, że nie chodzi o to, żeby "mieć", ostatecznie co zdobyły? No pieniądze. Bo w świecie Esther Wojcicki i jej corek pieniądze są miarą sukcesu, jednak.
    Taki wąż zjadający własny ogon.
    Ale tak czy inaczej, pani i dziewczyny w porządku, oby więcej takich smile


    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • ichi51e 07.09.19, 12:08
    Nie jest zadna niespodzianka ze dzieci emigranta profesora rozniez ida w jego slady. Zadna.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • olena.s 07.09.19, 12:13
    Ojciec profesor, matka Aszkenazi... uważasz, że dzieci były skazane na sukces?
  • ichi51e 07.09.19, 12:36
    Owszem

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ichi51e 07.09.19, 12:39
    www.universityofcalifornia.edu/news/children-more-likely-succeed-academically-if-parents-believe-theyre-college-bound
    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • nangaparbat3 08.09.19, 20:44
    ROTFL

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • bi_scotti 07.09.19, 20:19
    ichi51e napisała:

    > Nie jest zadna niespodzianka ze dzieci emigranta profesora rozniez ida w jego
    > slady.

    True. First generation walczy/cierpi/zdobywa, second jest pchana/przymuszana zeby odniesc success, third ma depresje - tak to, mniej-wiecej, postrzega moja dobra znajoma psychiatrist, sama bedaca Chinese-Canadian, third generation smile Life.


    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • pade 07.09.19, 12:32
    W jakim sensie frapujące?

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • astrum-on-line 07.09.19, 12:45
    Mniej więcej w takim sensie jak to, że Dominika Kulczyk jest milionerką dlatego, że milionerzy wstają wcześniej rano.
  • zona_glusia 07.09.19, 13:43
    Frapujący to jest dokument o dziewczynie, która jeszcze parę lat temu uchodziła za wzór sukcesu. Rodzice zadbali o jej wykształcenie, sami: wiceszef wielkiej korporacji i pracowniczka Kongresu. Córka ambitna, chciała zmienić świat. A ponieważ była medialna, ustosunkowana, szybko zdobyła fundusze i rozkręciła swoją firmę, która miała pomagać ludziom. Ludzie ci chyba by woleli, żeby zajęła się czymś innym. Dokument jest na HBO, tytuł: "Wynalazczyni: Dolina Krzemowa w kropli krwi". Bardzo polecam.
  • babcia.stefa 07.09.19, 18:08
    Ależ ona odniosła sukces. W sumie nic jej nie zrobili, teraz zdaje się żyje sobie przyjemnie, nic nie robi i generalnie pokazuje wszystkim fakulca.

    --
    "Dobrze ze dzieki PiS zostałaś zmuszona zeby zacząć szanować bliskich"
    asmarabis
  • zona_glusia 07.09.19, 21:38
    Nie przeczę, że odniosła. Ale za wzór jej nie można postawić.
    I na początku swojej drogi to była osoba mająca pasję, chcąca służyć społeczeństwu, sprawić, żeby życie innych ludzi było łatwiejsze i mniej bolesne.
  • panpaniscus 07.09.19, 12:36
    Olena, jestem jak najbardziej za angażowaniem się w społeczność itd. Ale uważasz, że to, że się wychowały na kampusie uniwersyteckim nie ma nic wspólnego z ich sukcesem? Poza tym Wikipedia mówi, że Anne Wójcicki w wieku 2 lat zaczęła łyżwiarstwo figurowe - potem przez wiele lat była zawodniczką. To jest pewne nastawienie rodziców itd.
    Ogólnie to takie opowieści po fakcie mało mnie wzruszają - chciałabym zobaczyć jaka część tych, co stosują/nie stosują pewnych metod wychowawczych osiąga dany wynik.
    Akurat angażowanie się w community jest b. dobre, bo wiele badań pokazuje, że to ważny czynnik w byciu spełnionymi szczęśliwym. Ale wątpię, by było kluczem do (rozumianego w sposób finansowy lub zawodowy) sukcesu.
  • olena.s 07.09.19, 14:12
    Inaczej.
    Kiedy mówimy - choćby tu, na forum - o wychowaniu dzieci i o ich pożądanym przez nas życiu, skupiamy się na umiejętnościach, uplasowaniu społecznym, zakresie swobód, postrzeganiu przez nas stopnia bezpieczeństwa i ryzyka. To spojrzenie jest inne, wychodzi poza te "klasyczne" zakresy dyskusji o wychowaniu, dlatego mnie zaciekawiło.
  • chococaffe 07.09.19, 14:20
    To nie jest dyskusja o wychowanniu jako takim. Pania zapytali o zdanie dlatego, że jej dzieci osiągneły sukces zawodowy. Pies z kulawą noga nie interesuje się matką, która wychowała oddaną pielęgniarkę. Czyli tutaj zaangażowanie na rzecz innych ma służyć osiagnięciu celu/sukcesu zawodowego, dobro innych ludzie nie jest celem samym w sobie - jest środkiem.
  • olena.s 07.09.19, 14:37
    Alternatywnie - sukces jest pobocznym efektem zaangażowania społecznego i znaczącej jego roli w procesie wychowawczym.
    I to nie jest "zaangazowanie na rzecz innych", tylko zaangażowanie na rzecz swojego otoczenia społecznego. Swojej ulicy, uczelni, dzielnicy, "swoich" nędzarzy, "swojego" parku i "swoich" wysoce utalentowanych a niezamożnych.
  • chococaffe 07.09.19, 17:10
    Jako szczebelka w drodze do sukcesu?
  • olena.s 07.09.19, 19:24
    Nie rozumiesz zwrotu "efektem pobocznym"? Naprawdę?
    Wiesz, to jest jak z tym lekiem na palenie: wymyślono go i testowano jako lek na depresję. Jednak efektem pobocznym (skądinąd potem wykorzystanym komercyjnie) było to, że pacjenci przestali mieć ochotę na fajki.
  • katja.katja 07.09.19, 19:24
    Zgadzam się z Tobą.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • aerra 07.09.19, 14:53
    Ale to proste jest w zasadzie.
    Ta rodzina miała już określone zasoby, również społeczno-kulturalne. Mając to, o co wielu ludzi musi zabiegać, łatwiej jest skupić się na innym spojrzeniu wink

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • olena.s 07.09.19, 17:06
    Naturalnie. Ale nie każda rodzina z zasobami społeczno-kulturalnymi wybiera taką samą drogę.
  • bi_scotti 07.09.19, 20:25
    olena.s napisała:

    > Ale nie każda rodzina z zasobami społeczno-kulturalnymi wybiera tak
    > ą samą drogę.

    Wiekszosc jednak wybiera, przy czym czesto nie doceniajac owych zasobow. Iluz to ja slyszalam immigrants krytykujacych roznych ludzi z host society, ze nic nie osiagaja gdy oni, immigrants przyjechawszy "z niczym" po kilku latach robia to czy tamto, zarabiaja tyle to a tyle … Kompletny brak zrozumienia i docenienia wartosci tych zasobow spoleczno-kulturalno-edukacyjnych, ktore prawie zawsze maje bez porownania wieksza wartosc niz $$$. Life.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • panpaniscus 07.09.19, 21:24
    Rzucę anglicyzmem: "dokładnie"! Tym zasobem jest choćby przekonanie, że to oczywiste, że moje dzieci pójdą na uniwersytet i w ogóle w życiu sobie dadzą radę, doświadczenia z innego świata i świadomość, że "może być inaczej".
    Jeszcze inna optyka w twoim bi_scotti przykładzie: różne wartości - miejscowi mogą woleć 'slow life', spokojne i spełnione od zasuwania na maksa.

    Myślę, że ten artykuł stał się dobrym punktem wyjścia do dyskusji, ale absolutnie* nie chciałabym być Anne Woycicki/ Elonem Muskiem - mnie, taką jaką jestem, nie podobałoby się takie życie. Pewnie jeśli już to wolałabym być zwykłą osobą w Skandynawii, bo pasuje mi tamto podejście do życia i ludzi.
    Za osiągnięcie ogromnego 'sukcesu' odpowiada w olbrzymiej mierze szczęście, w dużej mierze rodzina pochodzenia i otoczenie no i jeszcze trzeba mieć charakter.

    *absolutnie jest względne, wolalabym być Anne Woycicki niż wieloma innymi osobami.
  • senin1 09.09.19, 09:05
    >Rzucę anglicyzmem: "dokładnie"!<

    gdybys napislala "Dokladnie tak!" byloby bez potrzeby tlumaczenia sie z anglicyzmow.

    Ale I tak serce rosnie, ze w koncu ktos zauwazyl , ze to anglicyzm, (nagminnie uzywany na tym forum)

    przepraszam za odbiegniecie of tematu (sorry za off topic wink
  • panpaniscus 09.09.19, 11:44
    Ależ to było tak pod Biscotti ( w obu znaczeniach 'pod'wink
  • katja.katja 07.09.19, 19:20
    Nie czytałam - przyznam z góry.
    Ale czemu nie ma nigdy opowieści matki, która wychowała np. dwie córki, które założyły własne, zwykłe rodziny, jedna załóżmy pracuje w sklepie spożywczym, druga na poczcie?
    Załóżmy, że matka miała ciężko bo była z wyjątkowo ubogiej rodziny, pełnej przemocy i alkoholu.
    Ja znam taką historię, ale kto się tym zainteresuje, że np. taka córka uczciwie pracuje w zawodzie "sklepowej" i wychowała wspaniale dwie córki, pod względem zawodu/umiejętności przeciętne, jedna też pracuje w sklepie.
    Albo chłopak z Domu Dziecka, z koszmarnej rodziny, który wyszedł na ludzi i pracuje w budżetówce, unika nałogów i kłopotów? Od razu dodam, że nie jest gejem ani Żydem, nawet niestety nie ciemnoskóry.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • olena.s 07.09.19, 19:28
    Jak to opiszą interesująco, to im wydadzą, gazeciarz. Jest masa książek w rodzaju od nędzy do pieniędzy we wszystkich odmianach, więc nie rozumiem, o co ci w ogóle chodzi?
  • katja.katja 07.09.19, 19:39
    A kto się zainteresuje taką historią? Nikt.
    Nie ma znajomości - nie dealu.
    Ofiara (zawsze to powtarzam) też musi spełniać oczekiwania innych. Jeśli nie stoi za nią specjalny sukces (jak napisałaś od nędzy do prawdziwych pieniędzy) czy uroda albo przebojowość to nikt się nią nie zainteresuje.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • olena.s 07.09.19, 20:14
    Jesteś śmieszny. Znajomości? big_grin Toż dziś możesz za bardzo umiarkowane kwoty wydać samodzielnie pozycję. Ba, możesz ją opublikować online, rozpowszechniać za friko! Znajomości, też coś....
    Nie, musi być ciekawa fabuła i dobre pióro. Coś ważnego do powiedzenia innym.
  • katja.katja 07.09.19, 20:18
    Mogę o Tobie powiedzieć wiele, ale nie to, że pochodzisz z ubogiej i patologicznej rodziny, prawda?
    A czy pozbwiona "pióra" dziewczyna z prawdziwie koszmarnym dzieciństwem, które całe życie przepracowała w sklepie i wychowując na fajne młode kobiety córki zasługuje na pogardę i zapomnienie?
    Dokonała czegoś co czasem nie udaje się panienkom z dobrego domu, których dzieci ćpią lub są leniwe i nieporadne.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • olena.s 07.09.19, 20:51
    Ty jakiś trącony jesteś, jak rany.
    Czy tobie się wydaje, że literatura albo literatura faktu to jest jakiś wyrównywacz szans? Rozdawnik sprawiedliwości społecznej? Miliony ludzi przeżyły wojny, miliardy miłość i rodzicielstwo, miliony są uchodźcami, miliony zmuszają innych do wychodźctwa, Bóg jeden wie, ile przeżyło zdradę, a straty przeżywamy wszyscy. I nie będzie książek o każdym, a jakby były - nikt by ich nie czytał.
  • katja.katja 07.09.19, 20:58
    Może jestem naiwna, ale tak.
    Miałam od zawsze silne poczucie sprawiedliwości, później gdzieś przeczytałam, że to jeden z objawów ZA.
    Ciągle będę walczyć o tych niewidzialnych, choćby na Tym forum.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • olena.s 07.09.19, 21:22
    Tylko się nie zatchnij. Lepiej idź, i coś przeczytaj. Choćby 'Tłumacza z Darfuru".
  • katja.katja 07.09.19, 21:26
    Nie wiem co to.
    Wiem jedno, a maluczkich tego świata nie upomni się nikt.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • olena.s 07.09.19, 22:01
    To jest książka. Wiesz, takie zszyte zadrukowane kartki.
  • potworia116 07.09.19, 23:03
    Duża część literatury reportażowej i spora - literatury pięknej jest „upominaniem się o maluczkich” (co za obrzydliwe, kruchciane określenie, swoją drogą). Ale żeby to wiedzieć, trzeba czasem czytać, a nie pędzić życie sącząc jad na forum.
  • piesfafik 07.09.19, 20:59
    To jest ciekawe ale to sa rady dla rodzicow dzieci startujacych z poziomu bardzo elitarnej szkoly sredniej w Palo Alto gdzie wiekszoscia sa Azjaci, prawie wszyscy rodzice maja wyzsze wyksztalcenie, szkola oferuje 18 wykladow AP , I w 2009 piecioro uczniow rzucilo sie pod pociag z przypuszczalnie z powodu stresu. Wiec ogromna czescia sukcesu tych kobiet jest to ze maja zamoznych , bardzo wyksztalconych rodzicow, chodzily do dobrej szkoly, a potem studiowaly na najlepszych uniwersytetach. Co nie znaczy ze zaangazowanie w zycie spoleczne nie bylo wazne I godne pochwaly ale chyba nie decydujace.
    Ciekawa jestem jakimi CEO sa teraz I w jakim stopniu realizuja w pracy idealy ich matki I czy bardziej przejmuja sie zasadami etyki niz inni ludzie z ich sfery.
  • pole_koniczyny 07.09.19, 21:29
    >Ciekawa jestem jakimi CEO sa teraz I w jakim stopniu realizuja w pracy idealy ich matki I czy bardziej przejmuja sie >zasadami etyki niz inni ludzie z ich sfery.

    O to to. Też jestem ciekawa.
  • ichi51e 07.09.19, 21:43
    No coz 23andme zajmuje sie badaniem materialu genetycznego pod katem chorob itd. Nowe terytorium pod wzgledem etycznym
    www.google.pl/amp/s/www.the-scientist.com/news-opinion/opinion--consumer-dna-testing-is-crossing-into-unethical-territories-64650/amp
    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ichi51e 07.09.19, 21:46
    Siostra CEO youtuba big_grin

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ichi51e 07.09.19, 21:56
    „] During the controversy surrounding Logan Paul's YouTube video about a person that committed suicide, Wojcicki said that Paul did not violate YouTube's three strike policy and did not meet the criteria for being banned from the platform.[40]”
    „On October 22, 2018, Wojcicki criticized Article 13 of the European Union Copyright Directive that would give YouTube the sole responsibility for removing copyrighted content, saying it would pose a threat to content creators' ability to share their work.[43]”

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ichi51e 07.09.19, 21:47
    A jej eks maz zalozyciel google

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ultimate.strike 09.09.19, 01:24
    Wszystko w rodzinie, niedługo się tam chów wsobny zacznie.

    --
    Kiltowa Rewolucja! Kilt sobie kup bo to już
  • gryfna-frelka 07.09.19, 20:37
    Heh, nie dalej jak dzis rano czytalam artykul z The Economist o matce Elona, Kimbala i Tosci Musk. Oni z kolei mieli duzo wolnosci i musieli radzic sobie sami w wielu sytuacjach. Ale czy to byla recepta na sukces?
    www.1843magazine.com/features/mother-of-invention
  • ichi51e 07.09.19, 20:54
    Tu tez rodzina ciekawa...
    „Errol earned massive wealth as an engineering consultant and as a real-estate developer. He owned several mines and other natural-resources infrastructure. Errol had a share in an emerald mine near Lake Tanganyika, Zambia. He also owned thoroughbred horses. He also had a private yacht and a 'Cessna' aircraft, as he enjoyed sailing and piloting back then. Errol would spend most of his holidays at the several posh homes he owned. One of them was in Waterkloof, a classy suburb of Pretoria, where Elon had spent most of his childhood after Errol and Maye got divorced. However, Errol retired quite early. By 1980, Errol was half-retired and eventually began to spend most of his time and money on travel.”

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • pole_koniczyny 07.09.19, 21:12
    Ciekawy artykuł w tym sensie, że rzeczywiście mówi o sprawach wykraczających trochę poza ramy częstych dyskusji o wychowaniu.
    Natomiast nie do końca widzę przekaz tej pani jako "staraj się wychować altruistę". Ona chce to przekazać w ten sposób, ale widzę tu jakby drugie dno.
    To o czym ona pisze - bycie częścią swojej społeczności, udział w wolontariacie, bycie osobą która "się wtrąca" i jest nastawiona na działanie - to są rzeczy, które pomagają odnieść sukces, ale niekoniecznie (albo nie tylko) dlatego, że kształtują społeczną wrażliwość. Są społeczności i społeczności, wolontariaty i wolontariaty. Wiele z takich akcji jest niestety mocno nadmuchanych. Niektóre służą w dużej mierze temu, żeby stworzyć i pielęgnować określone znajomości i w bezpiecznym miejscu uczyć się umiejętności potrzebnych potem w pracy zawodowej. I niestety, ale mam wrażenie, że o takim treningu tu mowa. Ale może jestem cyniczna.
  • zona_glusia 07.09.19, 21:58
    "Są społeczności i społeczności, wolontariaty i wolontariaty. Wiele z takich akcji jest niestety mocno nadmuchanych. Niektóre służą w dużej mierze temu, żeby stworzyć i pielęgnować określone znajomości i w bezpiecznym miejscu uczyć się umiejętności potrzebnych potem w pracy zawodowej."
    Miesiąc wolontariatu w egzotycznym kraju, aby ułatwić sobie dostanie się na uczelnie. Przypadek niedawno omawiany na tym forum. I co dzieciak się z tego się nauczył? Troszkę więcej obycia i tyle.
  • olena.s 07.09.19, 22:01
    Cóz, ja tego tak nie widzę. Ona zresztą nie mówi, o wychowaniu altruisty (skąd ci taka myśl???). Ona mówi, że wychowywanie dziecka skoncentrowanego wyłącznie na swoim indywidualnym sukcesie, z tymże sukcesem jako celem wszelkich dążeń może się okazać przeciwskuteczne. Że wielu nieszczęśliwych ludzi, także milionerów było kiedyś "directionless kids". Łączy to także z helikopterowym rodzicielstwem przy jednoczesnym ignorowaniu zachowań/działań prospołecznych.
  • potworia116 07.09.19, 22:47
    Każda metoda wychowawcza może okazać się przeciwskuteczna. Robienie metody z czyjegoś sukcesu to prosta droga do porażki. Dobre geny, dobre wzorce rodzinne i środowiskowe, przyzwoite zaplecze finansowe i kulturowe, last but not least - nieproblematyczna osobowość, dają dobrą bazę, ale sukcesu nie gwarantują.
  • ichi51e 07.09.19, 22:01
    Dodam jeszcze - mata o szczesciu i community a corka co?
    „That meant that when Anne wanted to pursue figure skating, which the parents opposed—preferring she play tennis—they still let her follow through with her ambitions. But she had to pay for it herself. And she did through fundraising competitions”

    „Education was also a bedrock principle for the family. “My parents were really clear like you should do something that’s meaningful in the world. And I look at the Stanford campus community and the people I grew up with were people who did things that were meaningful. They weren’t necessarily financially successful, but they were contributing to society in some way,” Anne said. “I felt pressure that I knew I had to go to college. I knew that my parents would be disappointed if I didn’t put in my best.””

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • bywalec.hoteli 07.09.19, 22:43
    Ciekawa opinia. Należy jednak przypomnieć, ze mąż pani dr Stanisław Wójcicki to profesor na Stanfordzie i był nawet szefem fizyki. Esther, Anne i Sudan miały wiec znakomity start i znajomosci. Szkoda, ze tej Susan nie wyszło z Siergiejem z Google i rozwiedli się.

    --
    Lato smile
  • szeera 07.09.19, 23:15
    Ja takich tekstów raczej nie biorę na poważnie. Po pierwsze, wolontariat, zaangażowanie charytatywne, to jest coś co robili wszyscy studenci w miarę dobrych uczelni amerykańskiech gdy byli wszkole średniej - robili, aby na tę dobra uczelnię w ogóle się dostać. Po drugie, pracy na rzeczy swojej "community" zazwyczaj dużo więcej wykonują dzieci z rodzin nieuprzywiilejowanych (opieka nad rodzeństwem, starszymi członkami rodziny, zaangażowanie w kosćiele itd.). Nie pomaga im to w karierze, raczej przeszkadza, bo zajmuje za dużo czasu. Po trzecie, problemem jest to w jaki sposób w ogóle zdefiniujemy "community" - dzieci z bogatych domów żyją obok ludzi takich samych jak oni. Żeby ich działania przynosiły jakiś pożytek społeczny to muszą wyjść daleko poza własną okolicę, nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim mentalnie.

    Z moich obserwacji to dzieci wychowane naprawdę w poszanowaniu aktywności społecznej i zaangażowania, jeśli przejęły wartości rodziców, to raczej kontynuują działanie w takim duchu, a nie aspirują do bycia CEO całkowiecie komercyjnych przedsięwzięć.
  • bi_scotti 08.09.19, 02:02
    szeera napisała:

    > Z moich obserwacji to dzieci wychowane naprawdę w poszanowaniu aktywności społe
    > cznej i zaangażowania, jeśli przejęły wartości rodziców, to raczej kontynuują d
    > ziałanie w takim duchu, a nie aspirują do bycia CEO całkowiecie komercyjnych pr
    > zedsięwzięć.

    I to jest observation w 100% to the point! Dzieki. Teraz wreszcie rozumiem czemu text z postu wstepnego mi "nie podchodzil" - you are SOOOOO right! Cheers.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • hungaria 08.09.19, 15:09
    Nic dodać, nic ująć. Bardzo trafny komentarz.
  • pole_koniczyny 08.09.19, 15:39
    Dokładnie. Coś takiego próbowałam napisać, ale nie wiedziałam jak tę myśl ująć.
    Na pewno ukierunkowanie dziecka na działania prospołeczne pomoże wychować szczęśliwszego dorosłego, głęboko w to wierzę. Na pewno angażowanie się w wolontariat wytworzy umiejętności, jakie szkoła (przynajmniej polska) ćwiczy w ograniczonym zakresie, co może przydać się także w prac.
    Ale czy to wyprodukuje człowieka zdolnego do przebicia się na najwyższe szczeble korporacyjnej kariery - niekoniecznie. Nie mówiąc już o tym że - o zgrozo - można wychować niechcący jakiegoś fantastę zapaleńca, który zechce się zająć prawdziwie prospołeczną, a mało widowiskową pracą...
  • nangaparbat3 08.09.19, 20:53
    >>> Nie mówiąc już o tym że - o zgrozo - można wychować niechcący jakiegoś fantastę zapaleńca, który zechce się zająć prawdziwie prospołeczną, a mało widowiskową pracą...

    Bingo!

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • szeera 08.09.19, 22:02
    "Nie mówiąc już o tym że - o zgrozo - można wychować niechcący jakiegoś fantastę zapaleńca, który zechce się zająć prawdziwie prospołeczną, a mało widowiskową pracą..."

    Tym bardziej, że wbrew temu co mówi pani w artykule, wcale nie pociąga to za sobą to konwencjonalnie rozumianego szczęścia ani braku depresji. Osoby działające "w dobrym celu" to często pracoholicy, ze wszystkimi negatywnymi skutkami dla relacji międzyludzkich. Oprócz tego ich praca generuje przeważnie ogromną flustrację, bo oni zdają sobie sprawę, że ich praca naprawdę ma znaczenie. A zazwyczaj świat na lepsze zmienia się bardzo trudno i powoli.
  • nangaparbat3 08.09.19, 22:33
    >>>> Oprócz tego ich praca generuje przeważnie ogromną flustrację, bo oni zdają sobie sprawę, że ich praca naprawdę ma znaczenie.

    Ale tego nie rozumiem.

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • szeera 08.09.19, 23:06
    "Ale tego nie rozumiem."

    Chciałam powiedzieć, że ludzie pracujący dla idei często przejmują się swoimi niepowodzeniami i porażkami dużo bardziej niż ci którzy pracują głównie dla pieniędzy. A przy zmianie świata na lepszy tych porażek i niepowodzeń jest zazwyczaj bardzo dużo i często taki idealista nie ma na nie żadnego wpływu. Kiedy stawką jest np. życie i zdrowie ludzi to, to że z powodów na które się nie ma wpływu ludzie umierają (a nie musieliby) budzi flustrację.
  • nangaparbat3 08.09.19, 23:10
    No tak.
    Ale jaka radość za to, jak się coś uda.
    Trzeba to sobie w głowie poukładać i cieszyć się małym, nie spodziewać wiele.


    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • olena.s 08.09.19, 23:10
    Błagam. "R". Frustracja. Flustracja nie istnieje.
  • ultimate.strike 09.09.19, 00:54
    To po mnie? Zdaję sobie sprawę z trudności, bezsensownego oporu ignorantów i działam pomimo hejtów żeby ludzie przestali, przynajmniej z tego powodu umierać.

    --
    Kiltowa Rewolucja! Kilt sobie kup bo to już
  • ichi51e 09.09.19, 10:27
    fRustracja na boga...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ultimate.strike 09.09.19, 00:57
    Kariera prowadząca na stanowisko CEO składa się zwykle z samych działań całkowicie zaprzeczających idei pracy dla społeczeństwa, to brudny, samolubny wyścig po kasę i największe biuro w korpowieżowcu.

    --
    Kiltowa Rewolucja! Kilt sobie kup bo to już
  • ultimate.strike 09.09.19, 00:59
    A pieniądze i stanowisko są miarą sukcesu, tylko zawodowego, co ze szczęściem, spełnieniem ma niewiele wspólnego. Do tego apetyt rośnie w miarę jedzenia.

    --
    Kiltowa Rewolucja! Kilt sobie kup bo to już
  • malgosiagosia 08.09.19, 22:22
    Zwykly amerykanski bullshit.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka