Dodaj do ulubionych

Czy te dzieci maja obowiązek pomagać matce?

09.09.19, 11:03
Jak byście oceniły taka sytuacje.
Jest rodzina z dwojką dorosłych dzieci Pan i Pani sa w wieku 30+ maja swoje rodziny,dzieci. Matka kobieta 60 + zapada na chorobę psychiczna (chyba schizofrenia albo cos podobnego nie znam sie, Pani ma omamy jakas manie przesladowcza itp) nie chce sie leczyć, choruje chyba od dwoch lat.

Najbardziej przewalone ma maż Pani bo mieszka z nią pod jednym dachem.

Dzieci nie mają zamiaru pomagać matce a raczej ojcu w leczeniu Pani bo Pani byłą toksycznym rodzicem.
Ojciec wyzywa dzieci mówi ze są okropne bo nie chca matce pomóc a ona wszystko dla nich poswieciła (chodzi o to ze długo była z nimi w domu nie rozwijała sie zawodowo, zawsze mieli to co chcieli, dobre ciuchy itp) Dzieci twierdza ze najbardziej zapamietały jej toksycznosć.
Twierdza ze nie maja jak jej pomoc bo na siłe jej do lekarza nie zaciagną bo ja zapisuja a ona nie idzie albo idzie i leków nie bierze.
Ojciec chce zeby oni do matki przychodzili i z nia rozmawiali poswiecali jej czas a oni nie chca bo nie mieli z nia zadnej wiezi wczesniej i nie chca teraz spedzać z nia czasu.

Ojciec wydzwania non stop (przynajmniej do córki, spedziałam z nia sobotę pracując i dzwonił co chwilę i mówił córce rozne przykre rzeczy po czym ona plakała byla cała roztrzesiona i mówiła ze znowu jej matka niszczy zycie teraz choroba wczesniej roznymi przytykami)

Czy Waszym zdaniem dzieci sa wyrodne?Maja obowiazek spotykac sie z matka pomagac jej?
Edytor zaawansowany
  • kosmos_pierzasty 09.09.19, 11:10
    Tu chyba nie tylko matka jest toksyczna...
    Wg mnie takie kwestie każdy rozstrzyga we własnym sumieniu.
  • barbra25 09.09.19, 11:11
    Dlaczego ta matka nie chce przyjmować leków i chodzić do lekarza?
  • beverlyja90210 09.09.19, 11:15
    nie wiem dokładnie ale chyba ona nie uwaza ze jest chora
  • triss_merigold6 09.09.19, 11:11
    Tak, pod warunkiem że pani leczy swoje świry. Nie leczy? A, to sorry. Rozmowa jej pomoże tyle, co zmarłemu kadzidło.
  • milka_milka 09.09.19, 12:03
    Wiesz, jak jest chora (choć stawiam na Alzheimera, a nie schizofrenię), to trochę trudno oczekiwać, że racjonalnie podejdzie do leczenia.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • ashleigh41 09.09.19, 11:25
    Nie, nie maja obowiazku. Poza tym pani ma meza to on ma obowiazki wobec zony.
  • ga-ti 09.09.19, 11:30
    Myślę, że w tej sytuacji trzeba wesprzeć ojca, bo widać, że on nie daje sobie rady. No chyba, że też był toksyczny? Ale chyba pracował i zarabiał na wszelkie zachcianki dzieci, bo skoro mieli wszystko, a matka nie pracowała to ktoś musiał.
    Tak, najwygodniej korzystać z tego, co rodzic daje a później się wypiąć, ech, moralnie niełatwa sytuacja.
  • umi 09.09.19, 11:39
    Matka służąca, ojciec bankomat. Tak wyglada bezkrytyczne ładowanie w dziubdziusie, bez patrzenia na siebie.
  • reinadelafiesta 09.09.19, 11:50
    Ga-ti
    Też mi się tak coś wydaje, że ta toksycznosc matki to wyszła na jaw, jak trzeba bylo zacząć pomagać rodzicom. To, że zapamiętały dzieci glównie jej przytyki, to wcale nie oznacza, ze się nimi nie opiekowala najlepiej jak umiała. A jeśli nawet nie ze względu na matkę, to na ojca mogłyby jakoś pomóc. Tylko cos mi sie wydaje, ze jak ojciec osobiście zacznie pomocy wymagać, to te dzieci sie wypną, bo przecież nigdy go w domu nie było, ciągle w pracy siedział.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • ashleigh41 09.09.19, 11:52
    Dzieci maja swoje zycie, praca i wychowywanie dzieci to chyba nie malo. Maja sie jeszcze osobiscie zajmowac rodzicami?
  • milka_milka 09.09.19, 12:04
    Niekoniecznie osobiście, ale jakoś wypada.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • ashleigh41 09.09.19, 12:08
    Czyli jak? Co maja robic? Ta kobieta ma meza, wiec to jego obowiazek. Jesli zona jest chora psychicznie (nawet jesli to demencja) to on potrzebuje profesjonalnego wsparcia.
  • sumire 09.09.19, 12:34
    I dzieci nie mogą mu pomóc w zorganizowaniu tego wsparcia?
  • ashleigh41 09.09.19, 12:36
    sumire napisała:

    > I dzieci nie mogą mu pomóc w zorganizowaniu tego wsparcia?

    Ale on oczekuje ze dzieci beda sie osobiscie zajmowac matka czyli w tym przypadku osoba chora psychicznie.
  • aerra 09.09.19, 13:45
    Ale ojciec oczekuje właśnie osobistej opieki - mają delegować przychodzenie do matki i rozmowę z nią? Komu?

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • yva-na 09.09.19, 17:07
    e tam, rodzice to w zasadzie obcy ludzie, a jak byli tokyczni to już w ogóle. Mogli się zabezpieczyć a nie produkować bezmyślnie bachory.
  • reinadelafiesta 09.09.19, 12:23
    Ashleigh41
    Nie wiem, czy osobiście, ale z tego co jest napisane, w tej chwili odcięły się całkowicie. A własne dzieci, mąż, praca to dużo, ale wcale nie usprawiedliwia zostawienia ojca samemu sobie z chorą psychicznie matką.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • ashleigh41 09.09.19, 12:27
    reinadelafiesta napisała:

    > Ashleigh41
    > Nie wiem, czy osobiście, ale z tego co jest napisane, w tej chwili odcięły się
    > całkowicie. A własne dzieci, mąż, praca to dużo, ale wcale nie usprawiedliwia
    > zostawienia ojca samemu sobie z chorą psychicznie matką.
    >

    Ojciec oczekuje ze dzieci beda przychodzic i rozmawiac z matka, a jak on sobie to wyobraza? Maja prace i wlasne dzieci, obowiazki poza tym mamy do czynienia z osoba chora psychicznie wiec potrzeba profesjonalnej pomocy. Czy dzieci tez maja sie wykonczyc? Czy przypadkiem nie wymaga sie od dzieci m zbyt wiele?
  • milka_milka 09.09.19, 15:48
    Ale chyba nie muszą codziennie? Ile tych dzieci jest? Dwoje? Jeśli jedno wpadnie na godzinę 2x w tygodniu i drugie dwa razy, to już co drugi dzień ktoś zajrzy.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • ashleigh41 09.09.19, 15:52
    milka_milka napisała:

    > Ale chyba nie muszą codziennie? Ile tych dzieci jest? Dwoje? Jeśli jedno wpadni
    > e na godzinę 2x w tygodniu i drugie dwa razy, to już co drugi dzień ktoś zajrzy
    > .

    Tyle ze oni nie chca ze wzgledu na toksycznosc matki I podejrzewam ze ojca tez.

  • milka_milka 09.09.19, 15:53
    To nie ma co się zasłaniać niemożnością, tylko wprost powiedzieć, że nie chcą.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • ashleigh41 09.09.19, 16:28
    milka_milka napisała:

    > To nie ma co się zasłaniać niemożnością, tylko wprost powiedzieć, że nie chcą.
    >
    Te konkretne nie chca ale w przypadku innych w podobnej sytuacji moze to byc ponad ich sily
  • yva-na 09.09.19, 17:08
    zwłaszcza, że dziubdziusie maja dopiero 30 lat big_grin
  • beverlyja90210 09.09.19, 12:05
    Syn Pani z tego co wiem cierpi na nerwice i przyna wskazana przez lekarza jest relacja z matka to chyba coś poważnejszego niż niechęć.
  • kropka_kom 09.09.19, 13:53
    tym bardziej że może ta jej toksyczność wynikała rozwijającej się latami choroby psychicznej, no ale co tam ważne żeby dzieciom było dobrze teraz a nie jacyś tam rodzice...
  • aguar 09.09.19, 13:36
    "Myślę, że w tej sytuacji trzeba wesprzeć ojca, bo widać, że on nie daje sobie rady. No chyba, że też był toksyczny?"
    No jest też toksyczny, bo zamiast przeprosić dzieci, że był przyzwalającym rodzicem, pozwolił żonie, źle je traktować, NIE POMÓGŁ i teraz grzecznie poprosić, to wyzywa je, mówi, że są okropne, doprowadza córkę do płaczu itd. Jakby teraz znów nie obchodziło go co czują i znów życie rodziny miałoby się kręcić wokół toksycznej matki.
  • umi 09.09.19, 14:38
    Moze byc na skraju wytrzymalosci nerwowej. Matka 60+, ojciec pewnie tez cos kolo tego. Wiedza o chorobach psychicznych pewnie charakterystyczna dla tego wieku (zerowa albo mala), do tego coraz bardziej chora, nie wspolpracujaca zona. Młodszej osobie by puscily nerwy, a co dopiero komus w tym wieku. Kto dodatkowo prawdopodobnie całe zycie poswiecil na prace, zeby dwojka odmawiajacych pomocy dzieci miala jak najlepszy start w zycie. Mnie sie wydaje, ze ma powody, zeby sobie nie radzic z sytuacja i wybuchac.

    Na miejscu tych dzieci pogadalabym z matka (chociaz raz). Jak jej tak nie cierpia, moga przyjechac we dwojke, albo wziac wsparcie drugich polowek. Nawet jak by nic nie dało, ojciec sie pewnei poczuje lepiej, ze nie jest sam z problemem. To mu doda sily.
    Wtedy bym przekonala, zeby ruszyc leczenie przymusowe/zalatwic jakis osrodek czy chociaz opiekunkę na kilka godzin jesli to Altzheimer i jakos nim pokierowala, jesli mialby problem z samodzielnym zalatwieniem. I tyle. Po udzieleniu pomocy mozna sie dalej od matki odcinac.
  • umi 09.09.19, 11:32
    To: "chodzi o to ze długo była z nimi w domu nie rozwijała sie zawodowo, zawsze mieli to co chcieli, dobre ciuchy itp" vs to: "bo nie mieli z nia zadnej wiezi wczesniej".
    Ktoś tu łże suspicious
    Albo pani dzieciątkami sie nie zajmowala, albo zajmowala sie za bardzo i dzieci traktowaly ja jak kucharko-sprzataczko-służącą-do-wszystkiego. Mnie osobiscie wyglada na wariant drugi.
  • triss_merigold6 09.09.19, 11:35
    Naprawdę sądzisz, że nastolatkom odpowiada jak bezrobotna matka dzień w dzień dyszy im w kark na każdym kroku, a jedyne miejsca, w jakie chodzi to Lidl, bazarek i ewentualnie siłownia w ch czy inna terapia zajęciowa?
  • umi 09.09.19, 11:37
    I tak od razu sie urodzily nastoletnie?
  • hungaria 09.09.19, 12:56
    Siedzenie w domu i oporządzanie nie równa się stworzeniu jakiejkolwiek więzi emocjonalnej z dzieckiem.
  • umi 09.09.19, 13:09
    Zwlaszcza jak sie jest na kazde skinienie i nie wymaga. Owszem. Tyle, ze ludzie w wieku 30+ raczej umieja juz spojrzec z dystansu i ocenic ile od wlasnych rodzicow otrzymali. O ile nastolatek moze nie doceniac, to ktos majacy wlasna rodzine minimum wdziecznosci powinien czuc, chociazby za to, ze nie byl puszczany samopac z kluczem na szyi i nie brakowalo na zadne jego potrzeby (wg startera). To nie jest malo. Rodzice raczej na pewno idealni nie byli (jakby byli, to by lepiej wychowali dzieci suspicious) ale podejrzewam, ze nawet nie w top 10 najbardziej kiepskich.

    No, chyba, ze tam jest wiecej szczegolow typu - ucieczka z domu zaraz po maturze na studia na drugim koncu kraju i samodzielne utrzymywanie sie przezreszte zycia/ ucieczka z domu i do pracy, robienie studiow zaoczych albo w ogole itd. To wtedy inna sprawa i faktycznie cos glebiej nie tak.
  • koronka2012 09.09.19, 21:00
    umi napisała:

    ktos majacy wlasna rodz
    > ine minimum wdziecznosci powinien czuc, chociazby za to, ze nie byl puszczany s
    > amopac z kluczem na szyi i nie brakowalo na zadne jego potrzeby (wg startera).

    Naprawdę opędzenie potrzeb finansowych dzieci jest wystarczającym powodem, żeby te dzieci były wdzięczne po kres swoich dni? nie zwracając uwagi na to, jak rodzice zniszczyli im psychikę?

    Skoro oboje wspominają dzieciństwo jako pasmo udręki, to chyba nie z czystego egoizmu?
    Gorący obiad nie niweluje psychicznego znęcania się.

    > To nie jest malo.

    To jest bardzo mało, bo dach nad głową i obiad to są jedynie podstawy, do których rodzice byli zobowiązani. Naprawdę to, że mieli kasę nie czyni ich jeszcze super rodzicami.
  • aguar 09.09.19, 13:41
    Ja uważam, że fajnie jak małe dziecko może być dłużej w domu z matką, ale te 5 lat zanim nie rozpocznie się obowiązkowa edukacja to jest aż nadto (dla niektórych pewnie za dużo). Nawet więc jakby w przypadku tej dwójki różnica wieku by była taka, że "siedziałaby" z nimi 2 x po 5, to jeszcze by zdążyła popracować zawodowo. Jak się przy starszych dzieciach nie pracuje, to już jest nie dla nich tylko z wygody - nie potępiam, ale nie ma potem co wymawiać.
  • umi 09.09.19, 14:29
    Dzieci maja 30+, wiec realia szkolno-swietlicowo-zajeciowe takie jak byly kiedys, nie obecnie. Czyli prawdopodobnie dzieci nie musialy biegac z kluczem na szyi i sasiadka nie odgrzewala im obiadu (albo starsze młodszemu). Plus podobno na nic nie brakowalo. To jest dosc komfortowa sytuacja z punktu widzenia dziecka i jakies minimum przyzwoitosci podpowiadaloby chociaz troche pomoc rodzicom, a nie zostawiac ich na lodzie. W tamtych czasach (dziecinstwo ok. lat 90) byly takie rodziny, gdzie oboje rodzice pracowali od rana do wieczora, a dzieci same ogarnialy dom i mlodsze rodzenstwo.
    Wiec albo jest trup w szafie (nie wiem - bili te dzieci, przesladowali, musialy w bardzo mlodym wieku isc do pracy i same zarabiac) albo wychowali osoby zadbane pod wzgledem materialnym ale ubogie jesli chodzi o minimum przyzwoitosci.
    Plus - jesli tak nienawidza matki, to czemu ojcu tez nie chca pomoc? Wystarczyloby go wesprzec w kwestii zaczecia leczenia przez matkę, jak posze megwhite. Potem sie mozna stlenic.
  • ashleigh41 09.09.19, 14:55
    Nie wiemy czy nie wspomagali w sprawie leczenia.
  • zawsze-w-drodze 09.09.19, 11:47
    Nie mają obowiązku. Tak jak matka nie miała obowiązku ich wychowywać. Istnieją bidule i przytułki.
  • ashleigh41 09.09.19, 11:49
    Akurat w tym przypadku zaleznosc jest inna.
  • bombalska 09.09.19, 11:51
    zawsze-w-drodze napisała:

    > Nie mają obowiązku. Tak jak matka nie miała obowiązku ich wychowywać. Istnieją
    > bidule i przytułki.


    I szpitale psychiatryczne.

    --
    Kazdy ma swojego trupa w szafie
  • zawsze-w-drodze 09.09.19, 12:07
    Tak.
    Można zmusić do płacenia alimentów. Do niczego więcej.
  • ashleigh41 09.09.19, 12:09
    Ale w jakim celu te alimenty? Nie wystarcza im na przetrwanie?
  • zawsze-w-drodze 09.09.19, 12:22
    Generalnie - jako zasada ogólnoczłowiecza. W relacjach rodzinnych (na lini rodzice-dzieci, rodzeństwo, dziadkowie,) da się wyegzekwować wylącznie świadczenia pieniężne. Troski, miłości, chęci opieki, spotkań, zainteresowania - nie.
    Nie ma obowiązku kochania swoich dzieci ani swojej matki. Można dzieci oddać , można się ich zrzec, można się nimi nie interesować - opiekę przejmie państwo. Z rodzicami podobnie.
  • ashleigh41 09.09.19, 12:28
    Ale to oczywiste. Z tym ze w tym przypadku nie chodzi o alimenty.
  • zawsze-w-drodze 09.09.19, 12:38
    JAsne - pytanie jest czy dzieci muszą interesować się chorą na umyśle matką. No więc od początku piszę, że nie muszą. Jak na razie ma głupiego, który się nią opeikuje, a jak - w ostateczności - skończy na ulicy, to ją odpowiednie służby odwiozą do przytułku i co najwyżej zobowiążą dzieci do alimentacji. Ale to długa droga. Na dzień dzisiejszy nie mają żadnych obowiązków. A może szczęśliwie umrze zanim narobi prawdziwych niedogodności.
  • ashleigh41 09.09.19, 12:55
    Akurat social ma tu swoja role do odegrania.
  • zawsze-w-drodze 09.09.19, 12:59
    No więc tematu nie ma - można w spokoju ducha i sumienia zając się sobą. Matką ktoś tam się zajmie. W najgorszym razie przepadnie spadek i zasiłek pogrzebowy.
  • szafireczek 09.09.19, 11:48
    Mają. Jak nie mówi im tego ich własne sumienie, to można się wspomóc Kodeksem rodzinnym i opiekuńczym - art. 87 k.r.o. - rodzice i dzieci są obowiązani do wzajemnego szacunku i wspierania się, oczywiście przepis nie zobowiązuje do symetrii - niewykonywanie obowiązku przez jedną ze stron nie uprawnia drugą stronę do podobnego postępowania.
  • ashleigh41 09.09.19, 11:50
    A jesli nie beda wspierac to trafia do wiezienia?
  • szafireczek 09.09.19, 12:09
    Obowiązek wspierania się nie jest opatrzony sankcją przymusu, czyli poprzez wyegzekwowanie na drodze prawnej, rodzi jednak określone skutki prawne ich niedopełnienia. Z założenia systemu - większość z nałożonych obowiązków powinno mieć charakter bezinteresownysmile
  • ashleigh41 09.09.19, 12:10
    Jakie skutki prawne wiec rodzi?
  • szafireczek 09.09.19, 12:40
    Sankcje pośrednie, czyli te, które nie są nakierowane wprost na wymuszenie respektowania powinności. To jest taki układ zależności, a nie przepis 1:1 (naruszenie-kara), bo obowiązek wspierania ma treść ogólną, co oznacza że dopełnia pozostałe normy k.r.o. dotyczące obowiązków wobec rodziców. Znaczenie ma też charakter naruszenia - od lekkiego do najcięższych przypadków.
  • ashleigh41 09.09.19, 12:43
    Nadal nie wiem jakie sa te skutki. Jakies przyklady?
  • zawsze-w-drodze 09.09.19, 12:49

    Jak chora psychicznie matka zdechnie z głodu we własnych odchodach, a ty będziesz akurat na Bora Bora - to się mogą przyczepić. Chociaż zawsze możesz zwalić na służby socjalne, że się nie interesowały, a ty przecież płacisz podatki.
    Może też próbować cię wydziedziczyć - ale to rozważaj, jak na serio coś ma. Jak do spadku jest marne mieszkanie w taniej dzielnicy, trochę klamotów i jakieś zdjęcia - nie warto się przejmować, niech wydziedzicza.
  • jola-kotka 09.09.19, 12:52
    Np. Jak sad zasadzi alimenty a ich nie beda placic to komornik sie tym zajmie.
  • ashleigh41 09.09.19, 12:56
    OJP
  • madami 09.09.19, 14:48
    Nikt nie może zmusić dzieci do osobistej opieki nad rodzicem, ewentualnie do płacenia alimentów
  • bombalska 09.09.19, 11:50
    Moze powinna pojsc do szpitala psychiatrycznego? Ojciec w koncu tez zwariuje.

    --
    Kazdy ma swojego trupa w szafie
  • roks30 09.09.19, 11:57
    Matkę trzeba ubezwlasnowolnic jeśli nie chce się leczyć. Potem szpital. Koszmarna sytuacja.
  • beverlyja90210 09.09.19, 12:04
    Tak tez mówiłam żeby ja przymusowo leczyć ale podobno u nas w kraju przymusowe leczenie nie jest łatwe a wręcz niewykonalne. Ten Pan chyba już jest na skraju załamania
  • ashleigh41 09.09.19, 12:12
    Wiec potrzebuje profesjonalnej pomocy. Opieka zdrowotna, jakies organizacje/fundacje pomagajace w takich sytuacjach. To nie zadanie dla dzieci
  • livia.kalina 09.09.19, 15:26
    A szpitale psychiatryczne to tylko czekają na pacjentów... jest zapaść w psychiatrii, nie ma miejsc w szpitalach, nie ma specjalistów.

    --
    super_hetero_dyna:
    "Stalin, choć ludobójca, był jednak człowiekiem dużego formatu."
  • nangaparbat3 09.09.19, 20:25
    OT
    Wysłałam, ale Demon zawrócił.
    Chyba napisałam Liwia, przez "w".
    Już lecę poprawić smile


    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • nangaparbat3 11.09.19, 18:43
    Z Livią przez "v" też wróciło sad

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • kropkacom 09.09.19, 12:07
    Raczej ojcu chyba. Ciekawe co będzie jak ojciec się wyloguje z układu.
  • tt-tka 09.09.19, 12:15
    Tu, obawiam sie, pomoc jest potrzebna przede wszystkim ojcu. Bo zostawiony sam sobie on dlugo nie pociagnie, stale obcowanie z osoba chora psychicznie/silnie zaburzona wykancza i to szybko.
    Ojciec tez byl toksyczny i na pomoc dzieci nie zasluguje ? Wzglednie dzieci przypomnialy sobie, ze byl taki, gdy zaczal potrzebowac ich wsparcia ?

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • ashleigh41 09.09.19, 12:21
    A dzieci sie nie wykoncza?
  • umi 09.09.19, 12:30
    Ojciec pewnie liczy, ze slyszac od kilku osob to samo (ponaglanie do leczenia) matka wreszcie zalapie, ze naprawde jest chora, a nie ze to spisek kosmitow, czy co tam jej chory umysl projektuje. Plus takie posiedzenie z nia nawet z pol godziny to dla niego pewnie oddech i mozliwosc odpoczynku psychicznego.
  • ashleigh41 09.09.19, 12:35
    W takiej sytuacji ojciec powinien wymoc prawnie zmuszenie zony do leczenia. Dzieci tu nie pomoga.
  • aqua48 09.09.19, 12:49
    ashleigh41 napisał(a):

    > W takiej sytuacji ojciec powinien wymoc prawnie zmuszenie zony do leczenia. Dzi
    > eci tu nie pomoga.

    Dzieci powinny usiąść na spokojnie we trójkę z ojcem, wytłumaczyć mu, że bez względu na jego oczekiwania nie będą osobiście się matką zajmowały, bo nie ma takiej opcji przy ich obciążeniach dziećmi, pracą i własnymi domami, ale też trzeba wypracować jakiś plan postępowania np. zorganizowanie matce pobytu w szpitalu, w dalszej odległości ewentualne ubezwłasnowolnienie matki i zorganizowanie jej przymusowego leczenia, w bliższej np.zatrudnienie choćby na godziny dochodzącej opiekunki, by ojciec mógł spokojnie wyjść z domu itp, itd. rozwiązań jest kilka, dzieci powinny ojca wspierać i pomagać mu w ich załatwieniu. To ich obowiązek. Ojcu należy też dobitnie wytłumaczyć że nikt jego wyzwisk nie zamierza słuchać i że nie tędy droga jeśli chce pomocy.
  • ashleigh41 09.09.19, 12:59
    aqua48 napisała:


    > Dzieci powinny usiąść na spokojnie we trójkę z ojcem, wytłumaczyć mu, że bez wz
    > ględu na jego oczekiwania nie będą osobiście się matką zajmowały,

    Podejrzewam ze juz go poinformowali o tym.

    zorganizowanie matce pobytu w szpitalu


    dzieci powinny ojca wspierać i pomagać mu w ich załatwieniu.

    Pytanie czego chce ojciec bo wyglada na to ze raczej osobistej opieki dzieci nad matka.
  • sumire 09.09.19, 13:08
    Ojciec może zwyczajnie nie wiedzieć, jakie są inne możliwości i dlaczego opieka dzieci nad matką jest skazana na porażkę tak samo, jak jego opieka. Życie z kimś chorym jest wykańczające, życie z chorym psychicznie jest wykańczające podwójnie i w sumie trudno się dziwić człowiekowi, że wpada w złość, bo pewnie sam jest na granicy wytrzymałości nerwowej, albo już za nią. Dzieci mogą nie chcieć pomóc matce, ale powinny chcieć pomóc ojcu, tak w sumie ze zwykłej przyzwoitości.
  • aqua48 09.09.19, 13:39
    ashleigh41 napisał(a):

    > > Dzieci powinny usiąść na spokojnie we trójkę z ojcem, wytłumaczyć mu, że
    > bez wz
    > > ględu na jego oczekiwania nie będą osobiście się matką zajmowały,
    >
    > Podejrzewam ze juz go poinformowali o tym.

    Chodziło mi o coś innego niż zwykła informacja że oczekiwania ojca są nierealne - o wspólne z nim zastanowienie się nad sytuacją i rozważenie innych możliwości pomocy rodzicom. Może też o wspólne z ojcem udanie się do lekarza matki? Czy obecność dzieci podczas wizyty domowej?
    W każdym razie, jeśli ojca nie trafia informacja o tym, że dzieci nie spełnią jego oczekiwań i na dodatek wyzwala to w nim taką agresję, że telefonami z wyzwiskami doprowadza dzieci do rozstroju nerwowego nie jest wobec nich ok.

  • ashleigh41 09.09.19, 15:01
    aqua48 napisała:

    Może też o wspólne z ojcem udanie się do lekarza matki? Czy obecność dzieci podczas wizyty domowej?

    Autorka watku napisala:

    Twierdza ze nie maja jak jej pomoc bo na siłe jej do lekarza nie zaciagną bo ja zapisuja a ona nie idzie albo idzie i leków nie bierze.

    Czyli dzieci probuja ale co jeszcze maja zrobic? Na sile faktycznie nic nie moga a rozmowa z osoba chora psychicznie plus toksyczna moze tylko zle wplynac na dzieci. Autorka watku napisala ze syn ma nerwice a zachowanie ojca czyli ciagle wydzwanianie do corki plus obelgi ja tez wprowadza w stan ogromnego stresu. Wyglada na to ze ci rodzice to raczej oboje dysfunkcyjni
  • umi 09.09.19, 12:57
    Wiesz, ojciec moze byc dosc prostolinijnym czlowiekiem, ktory nie ma w zwyczaju zaczynac leczenia bliskich od kaftanu bezpieczenstwa. Skoro matka zajmowala sie dziecmi ma pewnie nadzieje, ze wlasnie dzieciom bedzie latwiej do niej dotrzec (więź matka-dziecko i te sprawy).
    A te 30+ letnie dzieci to sa dorosli i jesli nie czuja sie na silach wprowadzic jego rozwiazania, to moga przeciez z wlasnym ojcem opracowac inne, według nich lepsze, prawda? CHyba, ze tatus tez toksyczny... Tylko jak oni oboje tacy toksyczni, to takie pytanie mam - ile lat mialy dzieciatka jak wyszly z domu i zaczely pracowac same na siebie? I co chca po tych rodzicach odziedziczyc? Bo jesli naprawde rodzina od srodka na wskros dysfunkcyjna i oni jako małolaty wybyli z domu i samis ie utrzymywali, to rozumiem i przyznaje im rację. Ale jesli rodzice dawali wszystko pod nos i urabiali sie po lokcie, a teraz szuka sie na nich haków byle nie pomoc - to ja radzilabym ojcu madrze zadysponowac majatkiem za swojego zycia. Tak, zeby po smierci obojga rodzicow dziubdziusie nie musialy sie meczyc z spadkiem po tych wyrodnych rodzicach suspicious
  • beverlyja90210 09.09.19, 18:39
    W tej rodzinie żadnego spadku wielkiego nie ma mieszkanie w bloku i tyle.Dzieci maja dobra sytuacje finansowa żadne z nich na żaden spadek nie dybie.
    Corka nie chce zostawać z matka zreszta nawet przed choroba nie chciała tam jeździć, teraz jak pojawiła się choroba oprócz niechęci pojawił się strach ona się swojej matki po prostu boi ze jej coś zrobić z dziećmi tez nie chce przychodzić bo się o nie boi.
    Lekarza załatwiali z bratem ale mama albo nie szła albo szła i nie brała leków albo szła i siedziała nie rozmawiała z lekarzem.Twierdzi ze jest zdrowa jednocześnie odmawia wyjście na zakupy bo ja wszyscy śledzą
  • umi 09.09.19, 23:55
    Nie ma spadku, to nie trzeba sie starac? suspicious A do tej dobrej sytuacjoi finansowej to dzieci same doszły, czy jednak całe zycie byly wspomagane przez rodzicow?

    Corka nie chce zostawać z matka zreszta nawet przed choroba nie chciała tam jeździć, teraz jak pojawiła się choroba oprócz niechęci pojawił się strach ona się swojej matki po prostu boi - No to wybacz, ale czy ta córka genetycznie nie odziedziczyla czegos po matce i jej sie tez za chwile nie ujawni? Bo to co piszesz, brzmi dziwacznie. Chyba, ze matka sie rzuca z nozem czy cos takiego, ale wtedy to chyba bez problemow by jej załatwili szpilat psychatryczny?

    Twierdzi ze jest zdrowa jednocześnie odmawia wyjście na zakupy bo ja wszyscy śledzą - Moze sie odezwie ktos, kto wie, jak to sie załatwia teraz w Polsce. Mysle, ze jest jakis sposob, zeby babke skierowac albo na leczenie albo znaleźć jakas opiekunkę. Ewentualnie psychiatra do wizyty domowej i zeby z nia pogadał? Ta rodzina według mnie źle sie za to bierze. Ojciec nie umie z racji wieku, a córka chyba jakas mało ogarnieta. Syn rozumiem, ze cąłkiem sie wymiksował. Moze niech córka pogada z jakims psychiatra, zadzwoni na telefon zaufania? Musi byc jakis sposob, zeby taka chora nieswiadoma swojego stanu uswiadomic (i to raczej przez specjaliste, corka nie musi z matka siedziec, predzej pogooglac co zrobic i zadzwonic do kogo trzeba) i ogarnac leczenie.
  • tt-tka 10.09.19, 01:27
    umi napisała:


    > Moze sie odezwie ktos, kto wie, jak to sie załatwia teraz w Polsce. Mysl
    > e, ze jest jakis sposob, zeby babke skierowac albo na leczenie albo znaleźć jak
    > as opiekunkę. Ewentualnie psychiatra do wizyty domowej i zeby z nia pogadał?

    Zainteresowane niech zajrza na forum pomocne emamy. Od razu na wstepie wzory pism do instytucji, wypisy ze stron ministerstw i organizacji pomocowych. Tak, w chorobie tez.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • koronka2012 09.09.19, 21:06
    umi napisała:

    > >Tylko jak oni oboje tacy toks
    > yczni, to takie pytanie mam - ile lat mialy dzieciatka jak wyszly z domu i zacz
    > ely pracowac same na siebie?

    A co to ma do rzeczy?

    Nie sprowadzaj jakości rodzicielstwa do wykładania kasy na litość boską! to, że mieli co jeść i w co się ubrać nie znaczy jeszcze, że ta rodzina to cud miód i orzeszki, i powinni być jakoś szczególnie wdzięczni za to, co rodzice byli zobowiązani robić!
    Naprawdę w dobrze sytuowanych rodzinach też zdarzają się toksyczne jednostki, niszczące psychikę własnym dzieciom.
  • umi 09.09.19, 23:47
    Naprawdę w dobrze sytuowanych rodzinach też zdarzają się toksyczne jednostki, niszczące psychikę własnym dzieciom. - Ja Ci napisze jeszcze wiecej - nawet ogarnieci, "normalni" rodzice miewaja toksyczne, niepedagogiczne, podkopujace jakies pozytywne cechy dziecka zagrania. Ludzie sa tylko ludźmi i popełniaja błędy. To nie znaczy, że trzeba ich porzucic na starosc. Ze startera wynika, że ci rodzice sie starali. Bardzo mozliwe, ze nieudolnie i tylko w swoim mniemaniu dobrze. Ale robili jednak dla swoich dzieci to, co umieli. Ich dzieci prawdopodobnie tez nie beda idelnymi rodzicami. Albo powiela te same błedy przed ktorymi sie wzbraniaja, moze popelnia inne. I co? Jak stana sie chorzy albo niedołezni, dzieci powinny ich porzucic? To jest uczenie 100% znieczulicy.
    Oczywiscie to argumentacja w sytuacji, kiedy tam nie ma jakiegos trupa (co pisze po raz kolejny), o ktorym autorka watku jako kolezanka moze nie wiedziec. Bo jesli np. ojciec po pracy tresowal i dzieci i matke, zeby chodzili jak w zegarku wokol pana i wladcy, a pod jego nieobecnosc zaszczuta matka tresowala dzieci na ta sama modle, to nie dziwilabym sie takiej reakcji dzieci.
    Ale jesli po prostu dwoje ludzi staralo sie dac swoim dzieciom co moglo, na wlasna miare (kwestie finansowe ogarneli, ale umyslowo i moralnie nie dali rady), to to nie jest taka sama sytuacja. Dali co mogli, ciezko wymagac od nich wszechwiedzy, bo sa tylko ludźmi. Moze i pieniadze w zyciu szczescia nie daja, ale jednak dziecko z dobrze sytuowanej rodziny ma czesto lepszy start w zycie niz to ze źle sytuowanej. I spora niewdziecznoscia jest nie dostrzegac tego, ze jednak ktos sie dla nas staral.
  • tt-tka 09.09.19, 12:53
    ashleigh41 napisał(a):

    > A dzieci sie nie wykoncza?

    A dzieci obcuja z matka stale, wzglednie ktos tego od nich oczekuje czy wymaga ???
    Bo ja doczytalam o wpadnieciu na pol godziny i pogadaniu, jak dotad.

    Poza tym - pomoc ojcu i wsparcie go to niekoniecznie siedzenie z matka. Ale wyglada mi na to, ze dzieci postanowily sie wymiksowac z calej sytuacji. Czyli na ojca tez sie wypiely i szukaja uzasadnienia.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • ashleigh41 09.09.19, 14:49
    Wpadniecie na pol godziny niczego nie zalatwi, ojciec w tym czasie sie nie zresetuje
  • koronka2012 09.09.19, 21:11
    tt-tka napisała:

    > A dzieci obcuja z matka stale, wzglednie ktos tego od nich oczekuje czy wymaga
    > ???
    > Bo ja doczytalam o wpadnieciu na pol godziny i pogadaniu, jak dotad.

    Wiesz, moja córka odwiedza czasem babcię, która ma już starcze odpały i miewa toksyczne jazdy - i naprawdę nie ma różnicy, czy spędza z nią pół godziny, czy pół dnia - i tak za każdym razem nasłucha się czegoś tak, że wychodzi roztrzęsiona i parę dni dochodzi do siebie.

    Więc niech ci się nie wydaje, że to żaden problem, bo pół godziny jakoś się wytrzyma. To tak nie działa w przypadku zaburzonych osób. W pół godziny też można zmieszać kogoś z błotem.
  • 71tosia 09.09.19, 22:02
    no skoro twoja corka po pol godzinie jest chora to jak się czuje ten maz bedacy 7 dni w tygodniu po 24 godziny z chora psychicznie zona? Chyba ze twierdzisz ze się jednak do tych odpalow i mieszania z blotem można przyzwyczaić?
  • madami 09.09.19, 22:27
    Ale to jest jego żona, on dobrowolnie ją poślubił i przyjął zobowiązanie opieki nad nią.
    A dzieci na świat się nie prosiły, co więcej były całkowicie od toksycznych rodziców zależne
  • 71tosia 09.09.19, 22:50
    zapewne ozenil się ze zdrowa kobieta? Idac za twoja logika powinien te zone teraz zostawić w końcu o te chorobę się nie prosil?
  • madami 10.09.19, 09:52
    71tosia napisała:

    > zapewne ozenil się ze zdrowa kobieta? Idac za twoja logika powinien te zone ter
    > az zostawić w końcu o te chorobę się nie prosil?

    biorąc ślub składa się przysięgę - w zdrowiu i chorobie - nie wiedziałaś?
  • tt-tka 10.09.19, 10:00
    madami napisała:


    > biorąc ślub składa się przysięgę - w zdrowiu i chorobie - nie wiedziałaś?

    Chyba ze sie bierze slub cywilny - wtedy slubuje sie "i uczynie wszysto, by nasze malzenstwo bylo zgodne, trwale i szczesliwe" oraz obowiazuje to obie strony.

    Serio nie znasz przysiag lamanych ?

    ORAZ - czlowiek bedacy stale, 24/24 h siedem dni w tygodniu z osoba chora psychicznie sam tez juz nie jest zdrowy. Zwyczajnie nie da rady. Po roku-dwoch to jest juz tylko na przetrwanie - byle do obiadu, do wieczora, do zasniecia. Nie wymysli, nie zorganizuje i bedzie slodki dla nikogo. Zwlaszcza gdy nie ma odciazenia, moznosci wyjscia czy wyspania sie spokojnie nawet raz na kwartal.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • tt-tka 10.09.19, 10:00
    *NIE bedzie slodki

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • koronka2012 09.09.19, 22:52
    Niewątpliwie matka ma odpały, manię prześladowczą itp - ale ojciec wcale nie musi być przedmiotem jej ataków personalnych. Skoro on atakuje córkę w taki a nie inny sposób, to zakładam, że nie jest potulną owieczką i raczej by sobie nie pozwolił na to, żeby zależna od niego finansowo żona go gnoiła. On miał zwyczajnie lepszą pozycję niż dzieci, do tego był silniejszą stroną w tym związku - matka była przecież finansowo zależna.

    Ja jestem w stanie zrozumieć, że koszt psychiczny kontaktu z matką jest dla tych dzieci zbyt duży. Naprawdę są takie osoby, od których lepiej trzymać się z daleka, bo każdy kwadrans w ich towarzystwie to nowe rany i dalekosiężne konsekwencje.

    Sytuacji nie da się rozwiązać przymusowym leczeniem, bo póki co - pani nikomu nie zagraża. Jedyne co można zrobić to opłacić opiekunkę - choć szczerze wątpię, czy pani z jej manią prześladowczą się na to zgodzi. Dzieci próbowały ogarnąć leczenie - nic z tego nie wyszło. To co mają zrobić? poświęcić własne zdrowie psychiczne?
  • 71tosia 09.09.19, 23:15
    Co ma zrobic ten facet borykający się ze wszystkimi problemami sam i z odmawiającymi wsparcia dziecmi? Poświęcić własne zdrowie psychiczne? Może powinien zrobić to co rodzisz jego dzieciom - trzymać się z daleka, wyprowadzić się i zostawić wszystko na glowie dzieci?
  • chococaffe 09.09.19, 23:27
    Dlaczego ma nie "poświęcic własnego zdrowia psychicznego"? Przecież jest mężem i nie może odmówić wsparcia żonie.
  • 71tosia 09.09.19, 23:43
    nie może, dlaczego? W końcu poslubil zdrowa kobiete i choroby psychicznej raczej nie bral pod uwagę? Niech zostawi problem innym (dzieciom?), to w końcu TYLKO zona. Malo mezow/dzieci tak robi gdy pojawiają się problemy?
    ps nie brakuje to podobnych rad dla dzieci tych państwa, wiec czemu nie?
  • yva-na 09.09.19, 23:57
    Może sobie poszukać drugiej żony, zdrowszej. Ta jest toksyczna.
  • chococaffe 10.09.19, 07:47
    No skoro dzieci mające pracę zawodową, swoje rodziny w tym własne dzieci wymagające opieki mogą to dlaczego nie on? Ten, który dobrowolnie się do tego zobowiązał, ten którego zobowiązuje do tego prawo, ten, który prowadzi wspólne gospodarstwo domowe z żoną i ten który czerpał wymierne korzyści z niepracowania żony?

    Łatwo szafujesz cudzym zdrowiem psychicznym więc odwrociłam sytuację dla Ciebie.
  • 71tosia 10.09.19, 17:20
    wlasnie odwracam sytuacje dla której jest na forum wiele wyrozumiałości - skoro dzieci powołują się na swoje zdrowie psychiczne to dlaczego mąż chorej psychicznie zony nie może zrobić tego samego? Niech się rozwiedzie, co najwyżej sad zasadzi jakies drobne alimenty na była zone, ale problem opieki będzie miał z glowy, a dzieci ktore wtedy beda musiały cos jednak zrobić może zrozumieją czemu ojciec nie miał sily i cierpliwości.
    ps zona i dzieci czerpały wymierne korzyści z pracowania meza/ojca, nieprawdaż?
  • chococaffe 10.09.19, 21:14
    Nie - dzieci nie prosiły się na świat - to decyzja rodziców i ich obowiązkiem było poniesienie konsekwencji swoich wyborów. A mąż jest pierwszy w kolejce do udzielania wsparcia, zwłaszcza kiedy ma lepsze narzędzia do jego zapewnienia. On nie może odstawic matki pd drzwi dzieci bo matka jest u siebie - mają wspólne mieszkanie i gospodarstwo domowe. Może się rozwieść, jak najbardziej i płacic alimenty na jej utrzymanie plus podzielić się majątkiem (mieszkaniem).
  • kokosowy15 10.09.19, 17:22
    Żona to przeciez obca osoba, chwilowo związana kontraktem który zawsze można wypowiedzieć (rozwody, także wśród emarek to codzienność). Dzieci to jednak rodzina, geny itp.
  • chococaffe 10.09.19, 21:16
    kokosowy:

    Żona to przeciez obca osoba, chwilowo związana kontraktem który zawsze można wypowiedzieć (rozwody, także wśród emarek to codzienność). Dzieci to jednak rodzina, geny itp.

    Buahaha...
  • kokosowy15 11.09.19, 12:03
    Śmiej się, śmiej, nigdy nie wiadomo kto następny...
  • chococaffe 11.09.19, 15:10
    Do bycia obcym? wink
  • madami 11.09.19, 16:11
    kokosowy15 napisał(a):

    > Żona to przeciez obca osoba, chwilowo związana kontraktem który zawsze można wy
    > powiedzieć (rozwody, także wśród emarek to codzienność). Dzieci to jednak rodzi
    > na, geny itp.

    czyli żona jest dla ciebie kims obcym???
  • miedzymorze 11.09.19, 16:21
    No raczej w sensie pokrewieństwa obca - i bardzo dobrze, przecież nie chcemy chowu wsobnego suspicious
    pozdr,
    mi
  • madami 11.09.19, 16:29
    A emocjonalnie...
  • tt-tka 09.09.19, 22:32
    koronka2012 napisała:


    >
    > Wiesz, moja córka odwiedza czasem babcię, która ma już starcze odpały i miewa
    > toksyczne jazdy - i naprawdę nie ma różnicy, czy spędza z nią pół godziny, czy
    > pół dnia - i tak za każdym razem nasłucha się czegoś tak, że wychodzi roztrzęsi
    > ona i parę dni dochodzi do siebie.
    >
    > Więc niech ci się nie wydaje, że to żaden problem, bo pół godziny jakoś się wyt
    > rzyma. To tak nie działa w przypadku zaburzonych osób. W pół godziny też można
    > zmieszać kogoś z błotem.

    Przy takim zalozeniu - ojciec juz takze jest ciezko chory i psychicznie wykonczony, jako ze ze swoja zona przebywa STALE. I kazda akcja z jego strony jest usprawiedliwiona tym wlasnie. Lada chwila te dzieciny beda mialy problem znacznie powazniejszy niz juz maja.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • koronka2012 09.09.19, 12:37
    Mam trochę podobny przypadek w dalszej rodzinie. Facet wybitnie toksyczny, zaburzony, każdy kontakt dostarcza mega stresu każdemu, kto tego doświadcza. O żadnym leczeniu nigdy nie było mowy.
    Jego dzieci się odcięły, bo akcje, które wyprawiał zbyt wiele ich kosztowały emocjonalnie.

    Można pomóc jedynie organizując leczenie, choć nie sądzę, żeby przyniosło one spektakularne efekty, nawet gdyby matka się zgodziła. Ojciec też manipulant, zrozumiałe, że ma dość, ale żyje chyba w innej rzeczywistości, skoro sądzi, że trzymanie za rączkę i wysłuchiwanie chorych wizji to sposób na naprawę sytuacji.
    Dziewczynie poradziłabym, żeby zablokowała numer, zbyt wiele ją to kosztuje.
  • 71tosia 09.09.19, 22:07
    no to może ktoś powinien doradzić temu ojcu by chora matke odstawil pod drzwi dzieciom a później wyjechal i zmienil numer telefonu, bo pewnie i jego ta opieka zbyt wiele kosztuje emocjonalnie.
  • jola-kotka 09.09.19, 12:45
    Zastanawiam sie jak to jest. Wplacamy kase na rozne zbiorki i nie piszcie ze nie bo ludzie dzieki temu sie lecza. Czyli udaje sie zebrac potrzebne kwoty. Jakos nikt z nas nie rozkminia czy dana osoba ktorej pomagamy jest toksyczna . Tutaj chodzi o matke ktora jest chora tak serio nawet nie wie rodzina na co. Matka dzieci wychowala , ojciec zarabial na nie i raptem gdy nawet nikt nie chce finansowej pomocy( bo tutaj moze byc kogos zeyczajnie nie stac) a odrobiny czasu i uwagi matka robi sie toksyczna, ojciec zly bo smie zawracac dziecku glowe. Przerazajace to jest. No ale w dzisiejszych czasach akceptowalne przez wiele osob takze jestescie usprawiedliwieni. Przyklad idzie z gory swoje dzieci pewnie macie. Brawo
  • madami 09.09.19, 13:34
    W poście startowym:
    "Ojciec wydzwania non stop (przynajmniej do córki, spedziałam z nia sobotę pracując i dzwonił co chwilę i mówił córce rozne przykre rzeczy po czym ona plakała byla cała roztrzesiona i mówiła ze znowu jej matka niszczy zycie teraz choroba wczesniej roznymi przytykami)"

    rekacja córki jest dość intensywna, czyli w tej rodzinie było duuużo nie tak - gdyby to było zwykłe lenistwo i cyniczne zachowanie samoluba to chyba by nie ryczała cała roztrzęsiona.
  • kosmos_pierzasty 09.09.19, 15:38
    madami napisała:


    > rekacja córki jest dość intensywna, czyli w tej rodzinie było duuużo nie tak -
    > gdyby to było zwykłe lenistwo i cyniczne zachowanie samoluba to chyba by nie ry
    > czała cała roztrzęsiona.

    Oczywiście, że tak. Dlatego napisałam, że w takich sprawach każdy sam podejmuje decyzje, a inni nie mają prawa oceniać. Co innego ewentualne konsekwencje prawne, ale tu nie mówimy o tym tylko o postawie dziecka.
  • miedzymorze 10.09.19, 20:52
    No bo pewnie ojciec pocina standardowym chamskiem szantażykiem 'co tam że była zła (na pewno przesadzasz) no ale przecież TOMATKA'. Jakiś z dupy ultimate argument wobec którego córka powinna stulić uszy i grzecznie pokicać na wyznaczone grożącym paluchem miejsce. Ciekawe czy synkowi też takie jazdy odstawia.
    pozdr,
    mi
  • madami 09.09.19, 13:30
    A ile tych dzieci jest? Więcej niż dwoje? I wszystkie nie chcą spotykać się z matką?
    No do więzi, uczuc nie da się człowieka zmusić, jeżeli matka nie wytworzyła z dziećmi prawidłowych relacji no to jej problem.
    Jakie relacje wytworzył zatem ojciec? Da się z nim rozmawiać normalnie?

    Zauważcie, że w zdrowej rodzinie dzieci CHCĄ spędzać czas z rodzicem, zależy im.
    W zdrowej rodzinie ludzie sobie pomagają, mozna na nich liczyć.
  • megwhite25 09.09.19, 13:34
    Z moralnego punktu widzenia dzieci jakies mimimum pomocy ojcu powinny zapewnić, rozumiem że nie chcą pomóc matce bezpośrednio, odciely się chcą żyć swoim życiem, ale w tym wszystkim żal ojca został z tym sam. Może pójść zobaczyć co się dzieje, może matkę trzeba wysłać na przymusowe leczenie skoro ojciec sam sobie radzi , dzieci prawie obraza to znaczy ze jest juz naprawde zle i jakakolwiek przyzwoitosc ludzka powinna tu sie odezwac w głowie dzieci chociażby ze wzgledu na ojca. Dzieci jako osoby zdystansowane pomogły by lepiej ogarnąć sytuację niż ojciec który jest w środku. Może on juz nawet w nocy czuwa nad żona żeby nie zrobiła jakiegoś numeru.... Ale dzieci o tym nie wiedzą, z czystej przyzwoitości zapewnilabym przynajmniej wsparcie psychiczne ojcu.
  • aguar 09.09.19, 14:12
    Bardzo mi się nie podoba takie zachowanie ojca, że próbuje uzyskać pomoc w taki negatywny sposób, właśnie próbując wywołać jakieś wyrzuty sumienie, wypominając, brzydko nazywając. Zamiast poprosić, dowartościować, pochwalić (jak się od kogoś coś chce, to raczej się mu podlizuje, a nie obraża). Obawiam się, że to może być taka sytuacja, że nawet jeśli ta córka coś zrobi, to może nie być doceniona, tylko zawsze będzie za mało, za rzadko, nie dość dobrze. Może więc w ogóle nie warto. A zaoszczędzony czas może przeznaczyć na terapię, która pozwoli się pozbyć poczucia winy.
  • kosmos_pierzasty 09.09.19, 15:39
    Zgadzam się.
  • 71tosia 09.09.19, 18:24
    taa facet zostawiony 24h na dobę, 7 dni w tygodniu z chorą psychicznie żoną ma jeszcze znaleźć siły i ochotę na dowartościowywanie córki? Opiekowałaś się chociaż kilka godzi z osoba np. która ma urojenia, demencję, Alzhaimera etc?Chyba nie bardzo.
  • bablara 09.09.19, 14:24
    Wszyscy piszą tutaj,że dzieci takie biedne. A czy one nie mogłyby pomóc ojcu? Zostanie z matką chociaż raz na tydzień,żeby ojciec odpoczął psychicznie to takie wielkie poświęcenie? Żeby mógł zrobić coś innego, nie wiem iść do kina albo nawet pójść spać. Tak rozumiem pomaganie. Ale też wspólne podejmowanie decyzji co z nią dalej robić.
  • verdana 09.09.19, 15:11
    Nie wiedząc, jak układały się stosunki w domu tak naprawdę niczego nie da się powiedzieć, ani nikogo ocenić. Bo moze być tak, ze dzieciom się nie chce. I tyle. Może być tak, że dzieci mają swoje własne małe dzieci, pracę i nie mogą poświęcić jednego dnia w tygodniu na pomoc, bo nie ma nikogo, kto by zostawał z dziećmi, albo mają dla nich i tak za mało czasu. Ale może być i tak, ze dzieci nie tyle sie usamodzielniły, co uciekły - i absolutnie nie chcą wracać do rodziców, bo wiedzą, ze zostaną wykorzystane i poniżone. I wtedy raczej nie mają obowiązku zająć sie matką, jeśli ojca stać na opiekę nad nią. Jesli nie, to maksimum pomocy może być ofiarowanie pieniędzy na pomoc.
  • iwoniaw 09.09.19, 15:46
    No to też prawda. Nie zawsze da się pomagać, jeśli druga strona nie ma żadnych hamulców i nie potrafi pomocy przyjmować.


    --
    "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
  • 71tosia 09.09.19, 18:17
    tu o pomoc prosi ojciec i tej pomocy bardzo pragnie.
  • aerra 09.09.19, 18:35
    Nie, nie prosi. On żąda i próbuje wymusić.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • 71tosia 09.09.19, 19:43
    a ty skad wiesz?
  • aerra 09.09.19, 21:08
    Z opisu. Robienie awantury i wyzywanie rozmówcy to nie jest prośba

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • 71tosia 09.09.19, 18:16
    ten facet ma takie same obowiązki wobec żony jak ich dzieci wobec rodziców. Co będzie jak się jemu odechce opiekować żoną i ewakuuje się z życia rodzinnego, zostawiając dzieciom problem na głowie? W imię własnego egoizmu poszukałabym pomocy dla ojca by nie zrobić sobie większych kłopotów.
  • madami 09.09.19, 18:28
    Nic nie będzie, jeżeli pańsywo posiadają własne lokum i tam ojciec zostawi chorą żonę to pewnie po pewnym czasie zainteresuje się nia mops i pewnie umieści ją w jakimś ośrodku, pewnym czasie ścignie rodzinę czyli męża i dzieci, którzy jak nie chcą to i tak wymigają się od osobistej opieki, najwyżej będą płacić za ośrodek
  • tt-tka 09.09.19, 18:45
    madami napisała:

    > Nic nie będzie, jeżeli pańsywo posiadają własne lokum i tam ojciec zostawi chor
    > ą żonę to pewnie po pewnym czasie zainteresuje się nia mops i pewnie umieści ją
    > w jakimś ośrodku, #

    Chyba ze pani wczesniej cos sobie albo komus zrobi. Wtedy zainteresuje sie prokurator. Przeciez ona nie jest lezaca, a osoba zaburzona a mobilna to najgorsza mozliwa kombinacja.

    pewnym czasie ścignie rodzinę czyli męża i dzieci, którzy ja
    > k nie chcą to i tak wymigają się od osobistej opieki, najwyżej będą płacić za o
    > środek

    I to jest to, co mogliby (imo powinni) zrobic JUZ TERAZ. Zaproponowac ojcu, ze pomoga wyszukac osrodek i w razie potrzeby doloza sie finansowo. Wypiac sie z czystym sumieniem mogliby dopiero wtedy, gdyby ojciec kategorycznie taka mozliwosc odrzucil.
    A od placenia predzej czy pozniej i tak ich nic nie uchroni, dzieci maja wobec rodzicow obowiazek alimentacyjny.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • madami 09.09.19, 18:49
    Nie wiemy co się tam działo, może oni juz mu coś zaproponowali a ojciec się wypiął, a może wszyscy są bezradni?

    O wyspaniu czy nie z czystym sumieniem to już zadecydują zainteresowane sumienia
  • tt-tka 09.09.19, 18:53
    O wypieciu.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • madami 09.09.19, 18:56
    O wypięciu wink
  • iwoniaw 09.09.19, 15:44
    Ojciec pewnie już sam nie daje rady z chorą/demencyjną żoną i stąd jego telefony do dzieci. Ja bym w takiej sytuacji ojcu pomogła, a przynajmniej spróbowała ustalić pewne rzeczy - zapisanie do lekarza, zwrócenie uwagi, że to on (jako mieszkający z matką) musi pilnować leków itd. I tak większość problemów spadnie na niego (jako mieszkającego z chorą), zapewne potrzebuje poczucia, że nie jest z tym kompletnie sam.


    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • aguar 09.09.19, 16:20
    Ja tu też widzę w tym wątku i podobnych, że w naszym pokoleniu, może bardziej wśród kobiet, jest przyzwolenie na złe traktowanie dorosłych dzieci przez rodziców. Jakby to było jakąś akceptowalną odmianą normy. Bo wiele z Was się rozwodzi nad tym, w jakiej ten ojciec jest trudnej sytuacji i jak potrzebuje pomocy, jak może podupaść psychicznie. Ale właśnie jest ta druga strona medalu, to złe traktowanie córki. Chyba w żadnej innej relacji nie byłoby zgody na coś takiego. Przyjacielowi można by wybaczyć jakąś chwilę słabości, pojedynczy wyskok, ale nie regularne złe traktowanie. Każdy normalny powiedziałby: Jak uważasz, że jestem taki okropny/a, to poproś o pomoc kogoś, kto jest wg ciebie dobry.
  • aguar 09.09.19, 16:35
    Jeszcze coś, co widzę na emamie regularnie, to robienie zniedołężniałych staruszków ze świeżych emerytów. Większość sześćdziesięcioparolatków jeszcze nie stoi nad grobem. Chodzi mi o to, że taka córka musi pracować i opiekować się dziećmi, dbać o swój dom itd. A taki emeryt, który już nie musi pracować, ma się zająć tylko jedną osobą.
  • ashleigh41 09.09.19, 16:55
    Dlatego napisalam ze przede wszystkim obowiazek wobec zony ma jej maz. Natomiast on wymaga tego od dzieci zwlaszcza corki i domaga sie tego, probuje wymusic w agresywny sposob wprowadzajac ja w silny stres.
  • madami 09.09.19, 17:11
    To kwestia kulturowa, podsycana przez KK - dziecko jest własnością rodzica z jednej strony, z drugiej czcij ojca swego i matkę swoją czyli nie ważne co robią należy im się szacunek. Bardzo silny w Polsce trend, ciekawe że dotyczy głównie kobiet wink faceci nie mają problemów z wymiksowania się z niewygodnych kontaktów a kobiety potrafią autodestruktywnie brnąć w toksyczny układ.
  • aguar 09.09.19, 20:35
    "To kwestia kulturowa, podsycana przez KK - dziecko jest własnością rodzica z jednej strony, z drugiej czcij ojca swego i matkę swoją czyli nie ważne co robią należy im się szacunek. Bardzo silny w Polsce trend, ciekawe że dotyczy głównie kobiet"
    Ja chyba nie mogę czytać tych wątków, bo jak widzę te wpisy niektórych osób utrwalające coś takiego, to dostaję objawów psychosomatycznych, właśnie takie podejście - kobieta może się zajechać: dzieci, dom, mąż i jeszcze ma brać odpowiedzialność za wrednych rodziców czy teściów, i jak nie wbijanie w poczucie winy, to straszenie!
  • nangaparbat3 09.09.19, 17:35
    Przecież ten facet, sam na sam z psychicznie chorą żoną, dzień i noc, wrzeszczy o ratunek dla siebie - tak jak potrafi. Dziwisz się, że nie panuje nad złością?
    Czy Ty się przez chwilę zastanowiłaś, czym jest opiekowanie się nie dzieckiem, które prawie zawsze się rozwija, ale osobą starą, opiekowanie które może skończyc się tylko śmiercią tego, kim się opiekujemy?
    Czym jest życie do niedawna jeszcze czynnej zawodowo osoby, zamkniętej w domu z inną starą osobą potrzebującą stałej opieki?

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • ashleigh41 09.09.19, 17:39
    I w zwiazku z tym ma prawo w taki sposob wymuszac na dzieciach ta pomoc?
  • madami 09.09.19, 18:39
    Nie wiemy co sie tam wydarzyło i co doprowadziło do tej niechęci ze strony dzieci.
  • beverlyja90210 09.09.19, 18:42
    Tez nie wiem zawsze pamietam ze ona nie chciała do swoich rodziców jeździć.Wolala swieta z teściami spędzać albo żeby matka nie była zazdrosna o teściowa wolała siedzieć w domu
  • madami 09.09.19, 18:58
    No to jest coś na rzeczy, w normalnej rodzinie ludzie chcą ze sobą przebywać, spotykać się - tutaj jak widać coś zaszwankowało albo matka albo ojciec alby obydwoje. I generalnie potem się zbiera to co się zasiało, jak się nie dało miłości to się jej potem nie dostanie.
  • tt-tka 09.09.19, 19:45
    Nawet w najnormalniejszej rodzinie ciezka choroba, a choroba psychiczna zwlaszcza, potrafi wyciagnac bardzo nieladne cechy z otoczenia chorej osoby. Norma, tzn postawa najczesciej spotykana, jest izolowanie sie i odcinanie/unikanie, a nie wspoluczestnictwo.
    Ja ciagle nie wiem, czy dziateczki o tym, ze matka byla toksyczna przypomnialy sobie dopiero, gdy ona zachorowala, a ojciec zaczal domagac sie pomocy - bo tak mi to wyglada niestety. To tez czeste - zamiast "nie umiem, nie dam rady, nie chce i nie jestem w stanie tego robic" oraz "pomoge zorganizowac i oplacic opieke" pojawia sie racjonalizacja w postaci "byla zbyt wredna, by teraz czegokolwiek ode mnie wymagac".

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • madami 09.09.19, 19:47
    Przecież wyżej jest napisane, że dzieci jak mogły unikaly kontaktu z matką jeszcze przed objawieniem się choroby
  • 71tosia 09.09.19, 19:57
    a skad wiadomo kiedy choroba się zaczela skoro matka odmawia leczenia?
  • 71tosia 09.09.19, 19:56
    Ten facet ma dokładnie takie same obowiązki jak jego dzieci, nawet wg kodeksu rodzinnego (np. przysługuje i mezowi i dzieciom zwolnienie lekarskie 'na opieke', maja te same obowiązki alimentacyjne etc). Wiec jak najbardziej ma prawo wymagac pomocy ze strony dzieci. Dzieci maja obowiązek te pomoc zapewnić jeżeli nie osobiscie to ja zoorganizwac.
  • aqua48 10.09.19, 09:58
    nangaparbat3 napisała:

    > Przecież ten facet, sam na sam z psychicznie chorą żoną, dzień i noc, wrzeszczy
    > o ratunek dla siebie - tak jak potrafi. Dziwisz się, że nie panuje nad złością
    > ?
    > Czy Ty się przez chwilę zastanowiłaś, czym jest opiekowanie się nie dzieckiem,
    > które prawie zawsze się rozwija, ale osobą starą, opiekowanie które może skończ
    > yc się tylko śmiercią tego, kim się opiekujemy?

    No, ja akurat opiekowałam się taką osobą jednocześnie prowadząc dom, pracując i zajmując się własnymi dziećmi (musiałam gruntownie przeorganizować i życie i mieszkanie) i bardzo się dziwię temu ojcu. Wrzask i wyzwiska to nie jest sposób na otrzymanie pomocy. Podobnie jak dołowanie bliskich. To typowe toksyczne zachowanie powodujące jedynie chęć ucieczki i zakończenia relacji z tak zachowującym się rodzicem.
    Wbrew pozorom ludzie bliscy i niebliscy, chętnie w trudnych sytuacjach pomagają, ale trzeba o tę pomoc umieć poprosić i umieć ją przyjąć na warunkach udzielającego jej, nie skupiając się na własnych oczekiwaniach i żądaniach.
    W tej chwili obserwuję osobę która właśnie ma wobec wszystkich podobną do tego ojca postawę roszczeniową, "bo ona się zajmuje chorą", ale to niczego jej nie ułatwia. Powoduje jedynie głęboką frustrację. Jej własną i wszystkich którzy w jakikolwiek sposób próbują pomóc...

  • nangaparbat3 10.09.19, 13:44
    Wiesz, miałam taką przyjaciółkę, przez wiele, wiele lat, od podstawówki. I ona właśnie tak funkcjpnowała - trzeba ją było odpowiednio poprosić o pomoc, odpowiednio podziękować za pomoc, odpowiednio zaprosić... Przyszedł dzień, kiedy coś się we mnie zatrzasnęło - zerwałam. W bliskich relacjach takie oczekiwanie odpowiedniego zachowania, robienie z niego warunku udzielenia pomocy, nadawanie mu znaczenia tak wielkiego, że przesłania rzeczywistą potrzebę proszącej "nieodpowiednio" osoby, to absurd i wymówka.

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • bablara 09.09.19, 22:26
    aguar napisała:

    > Jeszcze coś, co widzę na emamie regularnie, to robienie zniedołężniałych starus
    > zków ze świeżych emerytów. Większość sześćdziesięcioparolatków jeszcze nie stoi
    > nad grobem. Chodzi mi o to, że taka córka musi pracować i opiekować się dziećm
    > i, dbać o swój dom itd. A taki emeryt, który już nie musi pracować, ma się zają
    > ć tylko jedną osobą.

    Mam wrażenie ,że jesteście wszystkie bez serca. Kurcze a jak ten szantaż to jest już taki krzyk o pomoc, po prostu bezradność. Ojca trzeba wesprzeć w jakiś sposób, bo będzie jeszcze gorzej i opieki będą wymagać oboje. I co wtedy , dzieci będą miały rodziców w dupie? Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Mam chorych dwoje rodziców , mieszkają daleko ale jak trzeba to wszystko rzucam i jadę im pomóc. To zwykły ludzki odruch. Teściowa miała wypadek. To co mieliśmy ją zostawić samą sobie? Nie mąż u niej mieszkał kilka tygodni. W dzień dzieliliśmy się opieką. I mamy dwoje dzieci , pracę. No ja po prostu nie rozumiem takiego podejścia do sprawy.
  • aguar 09.09.19, 22:44
    Ale to co innego jeśli masz normalnych, dobrych rodziców czy teściową i proszą Cię w kulturalny sposób (mogą narzekać, płakać, ale Cię nie obrażają).
  • 71tosia 09.09.19, 22:54
    a jak masz takich nienormalnych bo zachorowali psychicznie i przez to nie kontrolują swoich emocji psychicznych, to co robisz?
  • reinadelafiesta 09.09.19, 23:58
    71tosia
    Według niektórych ematek sprawdzasz w kodeksie, co Ci grozi za wdupiemanie własnych rodziców, po czym wypinasz się na nich, usprawiedliwiając własne sumienie (?), że to zła kobieta była.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • aguar 10.09.19, 07:34
    Jak byli wcześniej dobrzy, zanim zachorowali, to też jest inna sytuacja.
  • reinadelafiesta 10.09.19, 07:41
    Aguar
    Może byli przeciętni? W niektórych sprawach lepiej sobie dali radę, w innych popełnili błędy? Jak większość rodziców. Dzieci z tego wątku najwyraźniej nie potrafią docenić tego, co w ich dzieciństwie było dobre, widzą tylko złe strony. Bo tak chyba jest im wygodniej.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • chococaffe 10.09.19, 07:55
    A może nie? Przypomina mi to sytuację z dysleksją/ ADHD itd.

    To, że niektórzy mają lewe zaświadczenie o dysleksji nie oznacza, że dysleksja nie istnieje.
    To, że niektórzy brak wychowania nazywają ADHD nie oznacza, ze ADHD nie istnieje
    To, że niektórzy w trudnej sytuacji nagle sobie "przypominają", że ich rodzice byli "toksycznie", nie oznacza, że toksycznych rodziców nie ma. Są. I trudno ocenić na podstawie wpisów na forum, ze dana osoba akurat oszukuje.

    BTW gdyby dziecko było ofiarą molestowania seksualnego przez rodzica też niektórzy namawialiby na bezpośrednią pomoc ? Bo to rodzic? Pewnie nie. A dziecko można krzywdzić także w inny sposób i nie mam na myśli tego, że trzeba być rodzicem idealnym. Ale jest kolosalna różnica między rodzicem, który popełnia błędy a rodzicem, który realnie krzywdzi swoje dzieci.
  • reinadelafiesta 10.09.19, 08:24
    Chococaffe
    Nigdzie na bezpośrednią pomoc nie namawiam, choć godzina dwie w tygodniu x 2 osoby mogłaby dać starszemu panu odetchnąć. A jeśli nie, to niech te dobrze sytuowane dzieci moze zrzucą się na jakąś pomoc dla ojca, żeby go za życia z chorą psychicznie matką w domu nie pogrzebać.Niech się jakimś zrozumieniem wykażą, bo tu tego nie widać. Jest pójście po linii najmniejszego oporu: nie chce się leczyc? To nie, mogę wrócić do swoich spraw. A tymczasem problem wcale nie zniknął.
    Odnoszę się do tej sytuacji i piszę o błędach a nie o przestępstwach popełnionych na dzieciach. Tego czy ta matka celowo krzywdziła dzieci nie wiemy. Są np.matki wymagające, które działając w dobrej wierze, wymagają od dziecka ponad jego siły, niszcząc poczucie wartosci. Ale wymagają, bo uważają że to dla fobra dziecka, żeby np.coś w życiu osiągnęło. No i co? W czambuł taką matkę potępisz? Teraz się o tym więcej mówi, ale kiedyś? Tak wychowywano dzieci.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • chococaffe 10.09.19, 08:42
    Naprawdę jest różnica między rodzicem wymagającym a toksycznym (to, że toksycznośc nie jest przestępstwem nie oznacza, że jest mniej krzywdząca niż np molestowanie) . Brak złych intencji niekoniecznie jest okolicznoscią łagodzącą. I "dobra wola" nie jest ŻADNYM wytłumaczeniem.

    Nie piszę konkretnie o tych ludziach z postu początkowego bo niewiele o nich wiemy. Protestuje tylko przeciwko umniejszaniu znaczenia i roli rodzica toksycznego i ubierania go w szaty "każdy popełnia błędy", "a to rodzic, tyłek ci podcierał". I obciążanie dziecka automatycznie za to , że czuje obojętnośc czy nawet nienawiść, bo "pewnie z wygody"
  • madami 10.09.19, 09:51
    Rodzic jest toksyczny jeżeli kontakty z nim są dla dziecka bolesne. Jeżeli telefon do matki kosztuje córkę dużo nerwów o po nim jest roztrzęsiona, jeżeli syn przed wizytą u rodziców nie może spać czy sięga po alkohol....

    Ja też protestuje przeciwko umniejszaniu roli rodzica toksycznego, zwykle wypowiadają się osoby, które nie miały z takim do czynienia albo są uwikłane same w toksyczną relację. Ja rozumiem, że jeżeli ktoś pochodzi do dobrego domu, gdzie ludzie sie kochali to nie opiekowanie się chorą matką wydaje się być czymś potwornym. Ale dzieci pojawiają się też w rodzinach chorych, zaburzonych, bez miłości, bez wsparcia, bez więzi i często aby funkcjonować w miarę normalnie w dorosłym życiu potrzebują się od tej rodziny odciąć bo albo się odcinasz albo stajesz taka jak oni...
  • reinadelafiesta 10.09.19, 09:54
    Chococaffe
    Dla mnie jednak jest to jakaś okoliczność łagodząca, jeśli rodzic robił coś w szczerym przekonaniu, że robi to dla dobra dziecka. I dorosłe, dojrzałe dziecko powinno to rozumieć. Nie mówię, że wybaczyć, ale rozumieć i wziąć pod uwagę.
    A co do sprawy i pytania wątkodawczyni: jak nie wiesz jak się zachować, to zachowaj się przyzwoicie.Ciągle aktualne.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • chococaffe 10.09.19, 14:58
    jak nie wiesz jak się zachować, to zachowaj się przyzwoicie.Ciągle aktualne.

    Dokladnie. Jak nie wiesz jak sié zachować , za chowaj się przyzwoicie. Jeżeli nie wiesz co stoi za słowami "miałam toksycznego rodzica" zachowaj się przyzwoicie , nie coeniaj i nie dawaj "dobrych rad". Tego wymaga przyzwoitość.
  • reinadelafiesta 10.09.19, 15:19
    Chococaffe
    Aha, sugerujesz że ja się nieprzyzwoicie zachowuję, bo na forum, zapytana o zdanie przez wątkodawczynię, pozwoliłam sobie wyrazić opinię, że dzieci powinny pomóc schorowanym rodzicom. Mamy chyba różne poczucie przyzwoitości, pozwolisz jednak, że pozostanę przy swoim.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • chococaffe 10.09.19, 15:41
    Tak, nie zachowałaś się przyzwoicie pisząc o domnienamym złym wychowaniu obcych Ci ludzi, potencjalnie skrzywdzonych. Czasami przyzwoitość nakazałaby ugryźć się w język.
  • reinadelafiesta 10.09.19, 15:55
    Chococaffe
    Żadnych konkretnych przykładów tego krzywdzenia tu nie było. Więc odpuść sobie te świętojebliwe oburzone spazmy.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • chococaffe 10.09.19, 15:59
    Przyzwoity czlowiek jeżeli słyszy, ze ktos czuje sie skrzywdzony to nawet jeżeli nie wie dlaczego (przykłady, przykłady, przykłady!) to odpuszcza, a nie ocenia.

    Wolno Tobie oceniac innych, innym wolno oceniac Ciebie.
  • madami 10.09.19, 16:24
    chococaffe napisała:

    > Przyzwoity czlowiek jeżeli słyszy, ze ktos czuje sie skrzywdzony to nawet jeżel
    > i nie wie dlaczego (przykłady, przykłady, przykłady!) to odpuszcza, a nie oceni
    > a.
    >
    > Wolno Tobie oceniac innych, innym wolno oceniac Ciebie.

    Przyzwoity człowiek, w dodatku gdy słyszy, że ktoś czuje się skrzywdzony, nie dobija skrzywdzonego ciągle doszukując się/ dopowiadając o jego winie
  • reinadelafiesta 10.09.19, 18:40
    Chococaffe
    Ciekawe tylko czemu sama wątkodawczyni powiedziała, że najbardziej przewalone ma ojciec?
    A co do oceny, oczywiście, każdy ma prawo oceniać, szczególnie jeśli o ocenę jest proszony - a tym właśnie charakteryzuje się forum. Więc nie wiem, co Cię tak zbulwersowało, tym bardziej, że nie ja jedna mam wątpliwości co do zachowania dzieci.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • beverlyja90210 10.09.19, 18:46
    Napisałam tak bo ja się boje osób chorych psychicznie i nie wyobrażam sobie mieszkać z kimś takim pod jednym dachem,może mnie już fantazja poniosła ale wyobrażam sobie najgorsze jakieś zadźgania nożem itp.
  • chococaffe 10.09.19, 21:10
    Mnie nic nie zbulwersowała - wyraziłam tylko opinię m.in. o Twoich wpisach.
  • reinadelafiesta 10.09.19, 21:16
    Chococaffe
    To dobrze, że to tylko Twoja opinia.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • chococaffe 10.09.19, 21:29
    A Twoja tylko Twoja. Eureka.
  • reinadelafiesta 10.09.19, 22:06
    Chococaffe
    Tak, i cieszę się że jest odmienna od Twojej, a także że podziela ją kilka osób z tego forum, których zdanie sobie cenię. I które potrafią powiedzieć coś więcej niż buahaha

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • chococaffe 10.09.19, 22:12
    Cieszę się, że moje jedno moje "buahaha" (bo nic więcej nie potrafięwink wzbudziło w Tobie tak intensywne reakcje. Nawet wpis pod którym wpisałam "buahaha'" nie wzbudził takich twoich reakcji. wink


  • reinadelafiesta 10.09.19, 22:20
    Chococaffe
    Wzbudziło we mnie raczej poczucie zażenowania. Właśnie ze względu na to, pod czyim wpisem to buahaha nastąpiło.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • chococaffe 10.09.19, 22:22
    tak, tak....wink

    p.s. eot
  • reinadelafiesta 10.09.19, 22:36
    Chococaffe
    I słusznie, że kończysz, po tym "buahaha" pod wpisem Kokosowego trudno by Ci było jeszcze coś obrzydliwszego dodać.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • hungaria 10.09.19, 16:00
    Bo nie każdy ma ochotę opowiadać z detalami o swojej dysfunkcyjnej rodzinie koleżance Z PRACY?
  • hungaria 10.09.19, 15:56
    Przyzwoitość nakazuje również, żeby rodzic - mający przez długi czas przewagę nad dzieckiem - traktował je tak, aby rzeczone dziecko nie dostawało potem spazmów i ataku nerwicy na samą myśl o kontakcie z rodzicem.
  • aguar 10.09.19, 09:46
    Ale Ty naprawdę nie widzisz w poście startowym tego opisu, jak ojciec źle traktuje córkę i jak ona na to reaguje? Bo niektóre tu tak odpowiadają jakby w ogóle na to nie zwracały uwagi lub zakładały, że to nie ma znaczenia.
  • reinadelafiesta 10.09.19, 09:59
    Aguar
    Pytanie czy od poczatku tak było? Czy krzyczeć zaczął, jak spokojne prośby nic nie dały? Naprawdę uważasz, że zostawienie tego ojca z problemem samego, jest ok.ze strony dzieci? No, nic nie mogą biedne zrobić, żeby go odciążyć i zapewnić wsparcie, tak?

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • aguar 10.09.19, 10:48
    "Pytanie czy od początku tak było? Czy krzyczeć zaczął, jak spokojne prośby nic nie dały?"
    No widzisz, Ty sobie dopowiadasz coś takiego, a ja w drugą stronę - czy te dzieci już wcześniej w tej rodzinie nie były w ten sposób traktowane: wyrzuty, wyzwiska, nigdy dość dobre, rodzicom się należy itd.
  • aguar 10.09.19, 10:51
    Ja jeszcze do końca nie mam przekonania czy ten facet ma aż tak źle (bo naprawdę znam wielu sześćdziesięciolatków, którzy nie są jeszcze na skraju niedołęstwa), czy po prostu biedny misio musi sam posprzątać, zrobić zakupy, ugotować, wyprać, zadbać o kogoś, a jest przyzwyczajony do bycia obsługiwanym.
  • reinadelafiesta 10.09.19, 11:23
    Aguar
    Może tak, ale wydaje mi się, że tu raczej chodzi o obciążenie psychiczne tego faceta. Pewnie na forum są emamy, które opiekowały/ opiekują się rodzicami, którzy mają problemy z demencją, u których ujawniła się starcza złośliwość, mają jakieś jazdy. Pewnie potwierdzą, że obsługa fizyczna jest męcząca, ale obciążenie psychiczne opiekuna jest też ogromne i może nawet bardziej wyczerpujące niż zmiana pampersa.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • madami 10.09.19, 11:52
    W zdrowej rodzinie ludzie się sobą opiekują i w zdrowiu i chorobie. Owszem u rodzica każdego może pojawić się demencja i złośliwość i zmiany charakteru ale... gdy rodzic wytworzył z dzieckiem dobrą, trwałą relację to dostanie co włożył, mimo trudności, mimo nieprzyjemnych czynności, zwyczajnie dziecko pamięta dobre chwile i całą miłośc którą od rodzica otrzymało. Jeżeli relacji nie było, miłości nie było - pojawia się tylko odraza. Za relację z dzieckiem odpowiada tylko i wyłącznie rodzic.
  • 71tosia 10.09.19, 17:28
    spytam wprost opiekowalas się kim z demencja czy teoretyzujesz? Nie brakuje nawet na tym forum relacji osob które maja doswiadczenie, wiec może jednak najpierw poczytaj
  • reinadelafiesta 10.09.19, 18:49
    71Tosia
    Jeśli to do mnie bylo pytanie, to tak, opiekowałam się.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • madami 10.09.19, 19:27
    Ja też się opiekowałam - swoją babcią
  • nangaparbat3 11.09.19, 09:33
    Aguar, ja jestem sześćdziesięciolatką plus, i bynajmniej nie na skraju niedoęstwa. Gdybym miała teraz przejść na emeryturę i zamienić swoje życie na tkwienie w domu z psychotycznym mężem, który nie chce się leczyć, i gdyby moja córka odmówiła mi jakiejkolwiek pomocy,kontaktu, byłabym na skraju szaleństwa.


    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • chococaffe 11.09.19, 09:41
    A czy wymagałabyś od swojej córki, żeby odwiedzała swojego psychotycznego ojca, który ją bardzo skrzywdził (mówię potencjalnie, w teorii, nie wiem jaki jest ojciec Twojej córki)?
  • nangaparbat3 11.09.19, 18:46
    Domyślam się, że teoretycznie smile
    Nie wiem. Pewnie zależy, jak skrzywdził, jak by miały wyglądać te spotkania.

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • chococaffe 11.09.19, 18:58
    Czyli jednak zależy od... a nie z automatu. Trzeba wziąć pod uwagę, że w tym przypadku takie oczekiwania mogą być nie tylko niewykonalne, ale okrutne i są kontynuacją znęcania się. Nie potępiajmy ofiar.
  • reinadelafiesta 10.09.19, 11:16
    Aguar
    Dlatego dopuszczam nieosobistą pomoc. Ale to co jest w tej chwili, to jest calkowite umycie rąk. A ja uważam, że bycie rodziną do czegoś jednak zobowiązuje. Rzadko w życiu jest tak, że się nie da kompletnie nic zrobić. Ojciec teraz zachowuje sie, jak sie zachowuje, fakt. Ale w poście początkowym nie ma nic o tym, żeby wcześniej był wrednym, niszczącym dzieci człowiekiem.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • ashleigh41 10.09.19, 11:15
    reinadelafiesta napisała:

    > Aguar
    > Pytanie czy od poczatku tak było? Czy krzyczeć zaczął, jak spokojne prośby nic
    > nie dały?


    Takie zachowanie jest nieakceptowalne. Zaczal krzyczec gdy prosby nic nie daly - ona powinna sie rozlaczyc i zablokowac numer ojca. Nikt, nawet rodzice nie maja prawa tak traktowac innych. Jesli ona ma poczucie zniszczonego zycia i I dodatku mowi ze znowu to sie dzieje to powinna zaprzestac kontaktow calkowicie I najlepiej nie miec stycznosci z osobami ktore beda ja wprowadzac w poczucie winy.

    Naprawdę uważasz, że zostawienie tego ojca z problemem samego, jest
    > ok.ze strony dzieci?

    Jest ok jesli to dzieci zbyt wiele kosztuje emocjonalnie. Z opisu mozna przypuszczac ze ojciec jest nie mniej toksyczny. Poza tym dzieci wizyty u lekarza umawiaja.
    Moze przestanmy traktowac rodzicow z naboznoscia, to sa ludzie tacy jak inni, jedni sa ok a inni potrafia byc toksyczni, zlosliwi, niesprawiedliwi, roszczeniowi itd.
  • reinadelafiesta 10.09.19, 11:18
    Ashleigh
    Więc niech opłacą wspólnie pomoc dla ojca, żeby ktoś go odciążył. Dopiero potem niech wyłączają telefon.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • beverlyja90210 10.09.19, 11:29
    Ta Pani nie jest leżaca, ona normalnie funkcjonuje. Jak nie wydaje sie jej akurat ze ktoś ja sledzi normalnie chodzi po sklepach itp. To nie jest osoba zamknieta w domu robiaca w pieluche. Co mnie akurat w tej historii najbardziej przeraża , uzmysłowiłam sobie ze kazdego dnia spotykamy chorych psychicznie na ulicy w tramwaju w sklepie itp.
  • reinadelafiesta 10.09.19, 11:40
    Beverlyja
    To że nie jest leżąca, nie oznacza ze przebywanie z nią nie potrafi umordować. Każdy potrzebuje oderwania, wyjścia na spacer, do kina, spotkania się z kolegą czy co tam jeszcze jest dla niego odskocznią. Ty sobie wyobrażasz, ze siedzisz z kimś psychicznym 24/7/365 i nie wariujesz sama od tego?

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • beverlyja90210 10.09.19, 12:17
    Ale ten Pan pracuje ma kontakt z ludźmi on nie jest z nią 24h/d wręcz unika przebywania z nią w domu sam na sam.
  • aguar 10.09.19, 12:29
    Rzucasz nowe światło. Może rzuć jeszcze więcej. W sumie my możemy tu wymyślić jakieś rady bezpośrednio DLA TEGO PANA, a Ty, jak zechcesz możesz mu przekazać smile Córce dajmy spokój.
  • beverlyja90210 10.09.19, 13:24
    Pan jest mi zupełnie obca osoba, najbardziej zal mi córki która znam. Ma dwie male córeczki i chciałaby zeby miały fajny kontakt z babcia ale nie maja i pewnie nie beda miałay bo corka sie boi. O własnie ojciec ma do niej pretensje ze izoluje wnuczki od babci a ona sie boi o nie po prostu, ze matka cos im zrobi. On mówi ze nie ze na pewno nie i wjezdza jej na psychike. Zal patrzec jak dorosła kobieta matka dzieci jest stawiana takiej chorej sytuacji. Nie zazdroszcze jej bo to jej odciecie od problemu jakie tu niektore piszecie to nie znaczy ze ona tego problemu nie ma bo cały czas rozpamietuje te rozmowy i czuje sie do pupy z ta sytuacja.
    Nie wiem czy któras z Was byłaby zadowolona gdyby matka której nie lubicie dodatkowo była niebezpieczna ze wzgledu na chorobe poczucie winy poziom hard.
  • tt-tka 10.09.19, 14:25
    beverlyja90210 napisała:

    > Pan jest mi zupełnie obca osoba, najbardziej zal mi córki która znam.

    ...itd. Znaczy tytul i starter to zmylka, a problem sprowadza sie do tego, czy dzieci maja prawo nie utrzymywac z matka kontaktow towarzyskich.
  • beverlyja90210 10.09.19, 17:19
    Może tak faktycznie powinnam zatytułować post, ale dla niej pomoc= spedzanie z nią czasu
  • reinadelafiesta 10.09.19, 12:38
    Beverlyja
    W takim razie wycofuję się z rozmowy, bo okazuje się że post założycielski jest tylko jakimś szczątkowym opisem sytuacji, nie wyjaśniającym wielu aspektów.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • nangaparbat3 11.09.19, 09:58
    No tak, też się poczułam kompletnie skołowana.


    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • ashleigh41 10.09.19, 11:42
    reinadelafiesta napisała:

    > Ashleigh
    > Więc niech opłacą wspólnie pomoc dla ojca, żeby ktoś go odciążył. Dopiero pote
    > m niech wyłączają telefon.
    >
    A skad pewnosc ze musza pomagac finanswo? Jak dotad nie bylo nigdzie wspomniane ze jest taka koniecznosc. No chyba ze dzieci musza cokolwiek zrobic zeby bylo ok.
  • reinadelafiesta 10.09.19, 12:00
    Ashleigh
    Nigdzie też nie było napisane, na czym ta toksyczność matki polegała. Może to córka jest tylko przewrażliwioną histeryczką, a syn leniem? Wiesz to na 100 procent jak było?
    No pewnie, że pewnosci nie mam. Ale z postu wynika, że facet z problemem zostal sam, a dzieci NIC nie mogą zrobić. A ja w to nie wierzę, bo zawsze COŚ można zrobić, tylko trzeba wspólnie usiąść i się dogadać. Trzeba chcieć i się poczuwać. Choć rozumiem, że ani obowiązku chcenia, ani obowiązku poczuwania się nie ma.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • ashleigh41 10.09.19, 12:42
    reinadelafiesta napisała:

    > Ashleigh
    > Nigdzie też nie było napisane, na czym ta toksyczność matki polegała. Może to c
    > órka jest tylko przewrażliwioną histeryczką, a syn leniem? Wiesz to na 100 proc
    > ent jak było?
    > No pewnie, że pewnosci nie mam. Ale z postu wynika, że facet z problemem zostal
    > sam, a dzieci NIC nie mogą zrobić. A ja w to nie wierzę, bo zawsze COŚ można z
    > robić, tylko trzeba wspólnie usiąść i się dogadać. Trzeba chcieć i się poczuwać

    Autorka napisala ze corka zle znosi emocjonalnie proby zmuszenia jej przez ojca do kontaktow z toksyczna matka. Ojciec na nia krzyczy i wyzywa , ona rozstrzesiona placze - to nie jest normalne i rodzic nie ma prawa tak sie zachwycac. Autorka napisala ze rodzic domaga sie zeby corka przychodzila I z matka rozmawiala a ta nie chce bo uwaza ze niszczy jej to zycie. Ojciec pracuje a nie spedza z zona caly czas, zona prowadzi aktywne zycie pomimo choroby, nie ma potrzeby zatrudniania opiekunki ani ojciec to nie samotny staruszek spedzajacy a chora zona 24/7.
    On poprostu probuje zepchnac czesc swoich obowiazkow wobec zony na dzieci, zwlaszcza dlatego ze jest chora.
  • reinadelafiesta 10.09.19, 13:36
    Asleigh
    No czyli Ty uważasz, że te dzieci nie mają żadnych obowiązków wobec rodziców i wszystko jest ok, są usprawiedliwione, a ja, że niekoniecznie.
    Co do ojca, to to że nie jest z nią non stop wątkodawczyni napisała dopiero po 25 godzinach dyskusji. Na początku jest napisane, ze pani ma 60plus, więc z dużym prawdopodobieństwem można było przyjąć, że pan jest niepracującym emerytem. Teksty niektórych emam, że może chłopu się samemu ogarniać domu nie chce, jest nieprawdziwy, bo pani dom dalej ogarnia. I to wątkodawczyni napisała, że on jest na skraju załamania. Z jednym się zgodzę: oni rzeczywiście kiepsko te dzieci wychowywali.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • aguar 10.09.19, 12:09
    100/100
  • 71tosia 10.09.19, 17:30
    zamiast krzyczeć ojciec powinien matke odstawić pod drzwi corki i zmienić numer telefonu - dokładnie zrobić to co zalecasz corce.
  • beverlyja90210 10.09.19, 11:36
    Już pisałam ta kobieta nie jest lezaca robiąca w pampersa, to normalna kobieta która kazdy z nas moze spotkac w sklepie u lekarza itp. Nie wiem czy sasiedzi nawet wiedza ze ich sasiadka jest chora. Ja kiedyś byłam u niej z mezem booddawalismy maszynę jej mezowi i nikt z nas nie zorientował sie ze coś jej nie tak a wtedy była już chora jak sie pozniej dowiedziałam.
    Ona nie potrzebuje pielegniarki ona sama dom ogarnia ale przy tym ma jakies urojenia zwidy itp
  • miedzymorze 10.09.19, 20:24
    No dobra, to niby co właściwie te dzieci miały by zrobić? Podrzucać jej losowo tabletki w kanapkach ?
    Umówione wizyty były, a pani odmawia leczenia - więc to ona jest odpowiedzialna na wyniszczanie męża swoją manią. Nie można (stety albo niestety) zmusić kogoś do leczenia, jeśli pani jest funkcjonująca żadne ubezwłasnowolnienie nie zadziała.
    Ojciec chodzi normalnie do pracy, więc niech nie pieprzy, że jest umęczony opieką, bo nie jest. Awanturujący się ojciec zasługuje na odłożenie słuchawki. I niby dlaczego to córka ma się poświęcać i przyjeżdzać ? Niech córce da spokój, a powydzwania do syna dla odmiany.
    Ojciec niech się sam omówi do specjalisty i spyta co w takiej sytuacji robić, niby dorosły facet a jedyne co umie to drzeć japę przez telefon do córki.
    pozdr,
    mi
  • aguar 10.09.19, 20:57
    "Nie można (stety albo niestety) zmusić kogoś do leczenia, jeśli pani jest funkcjonująca żadne ubezwłasnowolnienie nie zadziała."
    Można, jeśli da się udowodnić, że ona jest niebezpieczna dla siebie lub dla innych. Oczywiście to jest zadanie dla męża tej pani.
  • nangaparbat3 11.09.19, 10:07
    Póki co wiemy tylko tyle, że uważa (czasem), że jest śledzona.
    Zastanawiam się, czy obawa córki, że matka skrzywdzi wnuki, nie są także urojeniem.


    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • chococaffe 11.09.19, 10:22
    Albo doświadczeniem.
  • nangaparbat3 11.09.19, 10:02
    Jedyne, co w tej chwili wydaje mi się sensowne, i co ja bym robiła, to zabieranie dzieci i babci w różne miejsca publiczne, wykluczające jakieś rodzinne rozkminy, a zapewniające babci kontakt z wnukami. Można razem pójść do zoo, do kina, na wystawę psó, do parku, gdziekolwiek.
    Może babcia, potraktowana jak człowiek, łatwiej uzna, że warto skorzystać z pomocy psychiatry, że to nie jest przeciwko niej, a dla niej.

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • madami 11.09.19, 12:01
    Jeżeli babcia jest toksyczna to trzymałabym dzieci jak najdalej od niej.
  • nangaparbat3 11.09.19, 18:58
    A co to znaczy "toksyczna"?
    Babcia mego byłego męża, dramatycznie toksyczna dla swojej córki, a jego matki, była dla niego najukochańszą babcią, u której czuł się dobrze, bezpiecznie, spokojnie.
    Zauważ, że proponuję właśnie spotkania we w miarę bezpiecznych okolicznościach - jak nie wyjdzie, trudno, trzeba odpuścić, ale spróbować można.


    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • madami 11.09.19, 20:29
    Znaczy choćby to, że jeżeli przy dzieciach babcia zaczyna poniżać albo źle traktować ich matkę lepiej zmyka od niej jak najdalej
  • beverlyja90210 10.09.19, 11:38
    To co usłyszałam od niej było jedna z bardziej przykrych rzeczy jakie ostatnio słyszłam ona wolalaby nie mieć tego wszytskiego co miała a w zamian mieć lepszą matkę.
  • mgla_jedwabna 09.09.19, 16:35
    Nie da się pomóc komuś, kto nie chce, by mu pomóc. Jak matka konsekwentnie odmawia leczenia, to "posiedzieć, porozmawiać" pomoże jak umarłemu kadzidło.

    Poza tym pierwszą zasadą jakiegokolwiek ratownictwa jest - chronić siebie. Nie można podejmować akcji ratunkowych, jeśli z góry wiadomo, że ratownik będzie poszkodowany. Takie pomaganie to żadne pomaganie, to mnożenie ofiar.

    Dzieci powinny trzymać się z dala również od toksycznego tatusia.
  • jola-kotka 09.09.19, 17:41
    A moze ten tatus nie jest toksyczny tylko zmeczony, zalamany, nie radzi sobie z sytuacja. Oczywiscie powinny sie odciac od matki , ojca . Najlepiej do tego stopnia zeby potem w tv pokazywali tych rodzicow zaglodzonych lezacych w jakims barlogu znalezionych miesiac po smierci przez sasiadow co poczuli won rozkladajacych sie cial.
  • nangaparbat3 09.09.19, 20:31
    >>>>Poza tym pierwszą zasadą jakiegokolwiek ratownictwa jest - chronić siebie. Nie można podejmować akcji ratunkowych, jeśli z góry wiadomo, że ratownik będzie poszkodowany. Takie pomaganie to żadne pomaganie, to mnożenie ofiar.

    Chyba odleciałaś - samolotem big_grin

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • yva-na 09.09.19, 21:55
    "Poza tym pierwszą zasadą jakiegokolwiek ratownictwa jest - chronić siebie. Nie można podejmować akcji ratunkowych, jeśli z góry wiadomo, że ratownik będzie poszkodowany."
    Co zatem z ojcem? spisany przez dzieci na straty?
    Oby same dzieci nigdy nie doświadczyły choroby własnej lub swoich dzieci. A właśnie, jak im dziecko zachoruje, stanie się nieznośne, wymagające stałej opieki, też porzucą jak psa? O nie, za porzucenie psa grozi kara pozbawienia wolności do lat 3.
  • nangaparbat3 09.09.19, 17:29
    Nie bardzo widzę całą tę sytuację.
    Ojciec też był toksyczny?
    Cały czas mowa o tym, że nie chcą pomóc matce, ale przecież w co najmniej równej mierze chodzi o pomoc ojcu.
    Ojciec się opiekuje chorą psychicznie żoną, rozumiem że w relacji jeden na jeden. Od tego można zwariować. Przecież żeby jakoś to znieść, musi chociaż komuś się wygadać czasem.
    Moim zdaniem brat z siostrą (i ich partnerami) powinni usiąćść razem, przemyśleć, jaką pomoc są w stanie ojcu dać, i to ojcu zaproponować. Ideałnie by było, gdyby wcześniej spytali ojca, czego konkretnie oczekuje.
    I niech wspierają siebie nawzajem, bo oczywiście pomaganie rodzicom bywa niezmiernie trudne.
    Chciałam też zauważyć, że wszyscy rodzice są w jakimś stopniu toksyczni, różnica jest tylko ilościowa, i my same jesteśmy toksyczne jako matki. Nie ma ludzi, którzy w ogóle nie byliby - nie bywaliby - toksyczni w stosunku do najbliższych. Mogę zrozumieć, że zdarza się, że rodzice są toksyczni tak bardzo, że jedynie całkowite odcięcie się od nich może pomóc. Ale wydaje mi się, że , mam nadzieję, że to nie są aż tak znowu częste przypadki, jakby na to wskazywało czytanie forum.
    Tak czy owak toksyczność matki nijak się nie ma do porzucenia w nieszczęściu ojca, może wpłynąć na formę pomocy, ale nie usprawiedliwiać całkowite zignorowanie jego potrzeb.



    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • 71tosia 09.09.19, 17:57
    toksyczni rodzice to jedno z ulubionych tłumaczeń egoistycznych dzieci wink Moze corka zamiast lac łzy powinna pomyslec ze trudno jest być przyjemnym gdy jest się na granicy wytrzymalosci psychicznej? Może dzieci powinny pomyslec co się stanie jak ojciec tego nie wytrzyma rozchoruje się albo po prostu odejdzie od zony? Jeżeli chcą by ojciec nadal opiekowal się matka to musza mu pomoc. Może kogos zatrudnić do pomocy, może czasami samemu posiedzieć z matka a przede wszystkim potrzebne jest wspólne zastanowienie nad strategia przekonania mamy ze powinna się leczec.

  • verdana 09.09.19, 20:05
    Rodzice bywają mniej lub bardziej toksyczni, ale są rodzice, którzy są zwyczajnie źli. Jeżeli jest prawdą, ze córka nie utrzymywała kontaktów z rodzicami już przed chorobą matki, to być może zachodzi właśnie taki przypadek. I wtedy wpędzanie kobietęy w poczucie winy "Rodzice to rodzice, jak sa chorzy, to masz się dla nich poswiecić, cokolwiek ci zrobili" jest paskudne. A toksyczność jednego rodzica bardzo często wiąże się z przyzwoleniem na takie zachowanie drugiego.
  • nangaparbat3 09.09.19, 20:35
    Słuchaj, ja jej nie każę pielęgnować matki. Piszę jasno: niech się zastanowią, ona i brat, w jaki sposób mogą pomóc ojcu. Może opłacić chociaż na parę godzin jakąś pomoc raz na tydzień, żeby ojciec mógł wyjść, spokojny, że żonie nic się nie stanie, niczego nie zmaluje, pójdzie sobie spokojnie do kina, spotka się z kolegą na piwie, czy może pójdzie do agencji towarzyskiej. Ale przecież musi czasem odetchnąć.


    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • miedzymorze 10.09.19, 20:26
    Przecież wychodzi do pracy i nic się nie dzieje. Więc równie dobrze może iść do kina.
    pozdr,
    mi
  • nangaparbat3 11.09.19, 09:38
    Wyżej pisano, że emeryt.

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • aguar 09.09.19, 20:21
    "Mogę zrozumieć, że zdarza się, że rodzice są toksyczni tak bardzo, że jedynie całkowite odcięcie się od nich może pomóc. Ale wydaje mi się, że , mam nadzieję, że to nie są aż tak znowu częste przypadki, jakby na to wskazywało czytanie forum."
    Myślę, że jest. Ale też nie jestem obiektywna, bo jestem z takiej rodziny. W każdym razie moja matka jeszcze nie potrzebuje pomocy, a odcięłam się już dawno więc nie można zwalić tego na sytuację.
  • nangaparbat3 09.09.19, 20:46
    Trudno być obiektywnym, bo nikt tak naprawdę nie wie, co to znaczy nie być toksycznym. A nawet jak wie, to i tak nie potrafi. Jesteśmy mieszaniną złego i dobrego, tylko proporcje są różne.
    Miałam bardzo trudną relację z ojcem, mnóstwo słusznego gniewu do niego, jeszcze się we mnie kotłuje, ale im więcej tego gniewu wypowiedziałam, tym więcej sobie przypominałam, ile dobrego mi dał. Też. No i najbardziej może drażniące - ile z niego we mnie jest, też w tym, co we mnie dobre, chociaż spokojnie mogę obwinić rodziców o pewne problemy, z którymi już sobie nigdy nie poradzę - ale to na rozmowy z prawdziwymi przyjaciółmi, a już nie ze staruszkami, którzy samych siebie nie przeskoczą raczej.

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • aguar 09.09.19, 20:59
    "Trudno być obiektywnym, bo nikt tak naprawdę nie wie, co to znaczy nie być toksycznym. A nawet jak wie, to i tak nie potrafi. Jesteśmy mieszaniną złego i dobrego, tylko proporcje są różne."
    To co tutaj piszesz to dla mnie jest trochę jak banalizowanie krzywdy ofiar (dzieci toksycznych rodziców), że w zasadzie to tak mniej więcej w rodzinach wygląda, próba rozłożenia winy po równo, czyli przeniesienia jej części z krzywdzących na ofiary. Tak właśnie często po latach robi przyzwalający rodzic.
  • aguar 09.09.19, 21:02
    Też takie teksy:
    - Przesadzasz.
    - Przecież nie było tak źle.
    - Ty też nie jesteś bez winy, bo coś tam, coś tam.

    Klasyka.
  • nangaparbat3 09.09.19, 21:18
    Nie nie, absolutnie nie chcę obwiniać dzieci, ofiar toksycznych rodziców, nie mówiąc już o rozkładaniu winy po równo, absolutnie nie. Ale toksyczność naszych rodziców przechodzi na nas, temu nie zaprzeczysz, ii realizuje się w naszych relacjach z innymi, przede wszystkim z naszymi własnymi dziećmi, czasem jako proste powtórzenie, czasem jako trudna do rozpoznania wariacja, nawet odwrotność tego, co robili nam rodzice - jednak wciąż toksyczna. Dobrze jest, kiedy z pokolenia na pokolenie jesteśmy odrobinę mniej toksyczni.

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • aguar 09.09.19, 21:41
    Zgadzam się. Uważam też, że wyjście z roli ofiary w relacji z rodzicami pomaga w nie byciu toksycznym w stosunku do dzieci.
  • nangaparbat3 09.09.19, 22:18
    Na pewno.
    wydaje mi się, że paradoksalnie może pomóc właśnie opieka nad chorym czy zniedołężniałym rodzicem. O ile jest się w stanie przejąć władzę, odwrócić role. Ale może nie mam racji.

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • iwoniaw 10.09.19, 13:38
    O ile jest się w stanie przejąć władzę, odwrócić role

    To wydaje mi się kluczowe - świadomość, że się już nie jest małym dzieckiem, że się samemu odpowiada za swoje życie, że można decydować tak albo inaczej - i że np. ta opieka nad rodzicem czy kontakty z nim to nasz WYBÓR i odbywa się na naszych zasadach, że nie pozwalamy przekraczać naszych granic i mamy poczucie, że to jest ok i mamy do tego święte prawo.

    W sytuacji z postu startowego w ogóle tak nie jest - dorosła córka płacze po rozmowie, w której ojciec żąda czegoś, na co ona nie ma chęci ani sił, pozwala się obsztorcowywać ojcu, uważa, że powinna się tłumaczyć z rzeczy oczywistych (np. że przy organizowaniu własnego czasu priorytetem dla niej są jej własne małe dzieci, jej mąż, jej praca itd.) Najpierw powinna się poukładać sama z sobą (może i na terapii), potem brać się za wspieranie psychiczne (bo chyba głównie takiego potrzebują, z opisu sądząc) rodziców.


    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • aguar 10.09.19, 15:53
    Zgadzam się.
  • milva24 09.09.19, 17:44
    Dzieci do niczego nie da się zmusić ale znam dość podobny przypadek tylko pani z demencją a mąż o prawda pomarudził dzieciom trochę ale wymagań nie stawiał żadnych. Zawinął się z dnia na dzień dosłownie i dzieci zostały z matką na karku bo niedrogi ośrodek trudno znaleźć od ręki a na drogi dzieciom szkoda pieniędzy.
  • 71tosia 09.09.19, 18:11
    Na razie dzieci żerują na poczuciu obowiązku ojca. Ten człowiek ma takie same obowiązki wobec zony jak ich dzieci wobec matki. Też sobie pomyslalam, co te biedne dzieci zrobia gdy ojciec postapi tak jak one, wypisze się z życia rodziny bo nie wytrzyma stresu?
  • verdana 09.09.19, 20:08
    Nie. Obowiązki małżonak sa znacznie większe niż obowiązki dzieci. Dzieci nie mają obowiązku utrzymywać matki, gdy ojcu wystarcza na to pieniędzy. Nie mają obowiązku nie zostawiać jej samej, gdy mieszka razem z mężem - to on ma zorganizować opiekę. Nie mają obowiązku odwiedzać matki i zamieszkać z nią. Gdyby ich obowiązki były takie same jak współmałżonka mogłoby się okazać, ze nie ma kto zajmować sie ich własnymi dziećmi. Jest też oczywiste, ze gdy choruje mąż i matka, to wieksze obowiązki ma się względem męża.
  • 71tosia 09.09.19, 20:42
    nie Verdeno, wg kodeksu rodzinnego dzieci maja obowiązki alimentacyjne ale tez z tzw grupy pozaalimentacyjnej. Obowiázek ""wspierania'' jest wprost wpisany w 87 k.r.o. Inna rzecz ze trudno ten obowiązek 'wspierania'' egzekwować sądownie.
  • aguar 09.09.19, 20:51
    No ale wciąż oni mają obowiązki wobec dzieci (one są na pierwszym miejscu) i małżonka, a w zasadzie ojcu zostaje tylko ta żona i nie musi pracować zawodowo.
  • verdana 10.09.19, 15:01
    Obowiązki alimentacyjne to tylko pieniądze, w wypaku gdy rodzic jest w niedostatku. I tyle. Jeśli rodzicom wystarcza na życie, to żadnych obowiązków dzieci nie mają. A już na pewno nie osobistej opieki.
  • 71tosia 10.09.19, 17:35
    jeszcze raz verdeno - oprócz obowiązku alimentacyjnego w kodeks rodzinny jest wprost wpisany pozaalimentacyjny obowiązek 'wspierania' jest o tym cala dyskusja wyżej.
  • miedzymorze 10.09.19, 20:29
    Dostali wsparcie w postaci organizacji wizyt. Pani się na to wsparcie wypięła.
    W niedostatku nie są, pani jest funkcjonująca, więc nie mają żadnych więcej obowiazków.
    Spędzanie czasu z matką to zachcianka ojca, a nie realna potrzeba. Zachciankom mówimy głośne i stanowcze NIE.
    pozdr,
    mi
  • 71tosia 10.09.19, 20:37
    hmm no rzeczywiście otrzymal ten ojciec wsparcie jak cholera.
  • miedzymorze 10.09.19, 21:01
    >hmm no rzeczywiście otrzymal ten ojciec wsparcie jak cholera.
    Tak. Jedyne sensowne - urojenia się leczy, od stwierdzenia jak leczyć jest lekarz, wizyta została zorganizowana.
    Pani okłamała lekarza odnośnie swojego zdrowia. Niby co dzieci mają zrobić jak chora udaje zdrową ?
    Wizyt na żądanie pana nie mają obowiązku świadczyć, bo nie jest to pomoc - nie poprawi sytuacji.
    Pan normalnie pracuje, pani nie jest osobą leżącą. Problemem jest jej chory mózg.
    pozdr,
    mi
  • miedzymorze 10.09.19, 20:37
    ps. zwłaszcza jeśli w rozmowach z córką odstawia taką chamówę.
    pozdr,
    mi
  • tt-tka 09.09.19, 18:26
    milva24 napisała:

    > Dzieci do niczego nie da się zmusić ale znam dość podobny przypadek tylko pani
    > z demencją a mąż o prawda pomarudził dzieciom trochę ale wymagań nie stawiał ż
    > adnych. Zawinął się z dnia na dzień dosłownie i dzieci zostały z matką na karku
    > bo niedrogi ośrodek trudno znaleźć od ręki a na drogi dzieciom szkoda pieniędz
    > y.


    I to jest scenariusz bardzobardzo prawdopodobny. Tez znalam sporo takich przypadkow - malzonek opiekujacy sie ofiarnie osoba chora wykanczal sie szybciej niz podopieczny/a. A dzieci zostawaly niezorientowane nawet, co tak naprawde choremu rodzicowi jest, jaki lekarz go prowadzi, co trzeba zrobic i co zrobic mozna... no bo to przeciez nie ich sprawa byla ! Do czasu sad



    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • chococaffe 09.09.19, 20:48
    Jeżeli kontakt osobisty jest nie do przyjęcia, zwłaszcza regularny, dzieci mogą wybrać wersję pomocy mniej bolesną. Zdobyć wszelkie informacje na temat wsparcia instytucjonalnego dostępnego w ich okolicy, od lekarzy, terapii poprzez ośrodki dziennej opieki, MOPS, wizyty pielęgniarek aż do porady prawnej (przymusowe leczenie?). To będzie dla nich łatwiejsze emocjonalnie i w sumie łatwiejsze dla nich, młodych niż dla ojca. Mogą się też zaangażować we wsparcie organizacyjne typu cotygodniowe większe ciężkie, zakupy itp .
  • chococaffe 09.09.19, 23:00
    Wydaje mi się, że często występuje mylenie tych pojęć. Moim zdaniem rodzic zły to rodzic jawnie przemocowy fizycznie, rodzic, który porzucił i nie interesował się. Reakcją na prośbę o pomoc takiego rodzica bywa często emocjonalne 'wypchaj się". Rodzic toksyczny, który wikłał dzieci w sieć poniżen, pogardy, szantażu emocjonalnego, wykluczenia, ośmieszania itd wzbudzi zupełnie inną reakcję - nerwicową na samą myśl o ponownym kontakcie, czasem reakcję całkowitego paraliżu. I wtedy nawet ciało mówi "nie", nie jest się w stanie fizycznie przebywać z toksycznym rodzicem, ciało protestuje.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka