Dodaj do ulubionych

..kitesurfing -dobre rady mile widziane :)

10.09.19, 10:31
Dla nowicjusza wink
Pobieżny przegląd tego, co oferują szkoły kite'a pokazuje, że można - chcąc w miarę szybko opanować podstawy - zdecydować się na tzw. pełny kurs (III etapy razem), który daje teoretyczne i praktyczne podstawy. Całość obejmuje wtedy 12 h praktyki rozłożone na 3 dni.
Ale tu zaczynają się moje wątpliwości - czy ktoś, kto dotąd nie miał żadnego kontaktu z deską (nie mówiąc o kite) da radę nie tyle szkolenie ukończyć, ale w taki sposób opanować całokształt by miało to sens..? Czy lepiej jednak przeznaczyć na to wiecej czasu i realizować etapy po kolei..? Kasa kasą, czas czasem, a co , jeśli się okaże, że pomimo zainteresowania tematem delikwent okaże się niespecjalnie uzdolniony chociażby..? wink




--
What we need, sustain, exhale and breathe again
Stop and watch, don't complain
Hope remains, we still have love (we are back to life)
We are all insane
Edytor zaawansowany
  • cosinuss 10.09.19, 12:12
    Z latawcem mam małą praktykę, ale jeszcze jako studentka dorabiałam w wakacje ucząc windsurfingu. Więc pływam od ponad 20 lat i uczyłam masę znajomych też. Kluczowy jest odpowiedni wiatr. Jak będzie za słaby nic nie zrobisz, za mocny też nic, gdy się uczysz. Musi być optymalny dla uczącego się, ale wiatr na ogół ma nas głęboko w d... No chyba , że mówimy o Fuercie, albo Rodos.
    Zanim ogarnie się deskę i latawiec, to nie ma co się czarować, używa się głównie siły rąk a nie mózgu i pasa trapezowego, a zatem po godzinie omdlewają ręce, bo dwóch masz dość szarpania, a następnego dnia masz takie zakwasy, że szklanki nie utrzymasz.
    Także lepiej to rozłożyć w czasie, żeby warunki były ok i sił starczyło. Lekcje indywidualne raczej, instruktor dopasuje warunki do wiatru i możliwości. No i generalnie, to nie są łatwe rzeczy. Nie w 3 dni i nawet nie w jeden sezon. Chyba, że ma się wolne cały sezon, albo kasę na Fuertę. A najlepiej i to i to. Ale fajne jest.
  • rulsanka 10.09.19, 12:16
    Na mój rozum to jeden z najniebezpieczniejszych sportów, a umiem latać na paralotni. Windsurfing lepszy. Ale wiem, że nie o to pytasz. W temacie - szkolenie rozłożyłabym na etapy, bo tam jest dużo siłówy i koordynacji, do tego organizm musi dochodzić stopniowo.
  • mary_lu 10.09.19, 12:19
    Jak masz silne ręce i jesteś ogólnie usportowiona, to dasz radę. Jeśli nie, to zacznij trenować i weź szkolenie bardziej rozłożone w czasie.
  • zie.lo.na 10.09.19, 12:30
    Jesli zamierzasz uczyć się na Helu, to na pewno nie zrobisz "na raz" całego kursu. Pomijajać kwestie tego, co pisały przedmowczynie, ja miałam taką syt. 3 lata z rzędu, że po prostu nie wiało. Tzn. wiało jeden dzien, robisz podstawy, a potem 3-4 dni z rzędu nie wieje. Potem wracasz do podstaw, coś tam opanujesz, i znow nie ma wiatru. I "turnus" się konczy. Także ja po 3 latach i kupie kasy wydanej na wyjazdy i noclegi i sam kurs, dałam sobie spokoj. Chyba że jestes z Trójmiasta i mozesz dojeżdżać na "last minute", gdy jest wiatr. Wtedy moze ma to sens. Ale na zasadzie takiej, że jedziesz na tydzień na Hel i chcesz zrobić cały kurs - nie ma szans sad
  • chlodne_dlonie 10.09.19, 13:34
    Dzięki za wszystkie odpowiedzi - liczyłam na podpowiedzi praktyków i się nie zawiodłam smile
    Dałyście mi do myślenia, przyznaję.
    Typem ogólnie usportowionym jestem - pływanie (nurkowanie - poziom OWD), tenis, rower, narty, więc mam nadzieję dać radę, w tym zakresie przynajmniej wink Niestety nad morze mam kawał drogi, a i czas raczej - poza urlopem - ograniczony do weekendów, liczę się z tym, że to spowolni naukę, a właściwą przyjemność odsunie w czasie. Ale chęci mam spore, naoglądałam się kite'owych ewolucji, również na Fuercie wink i liczę, że kiedyś się uda i mnie smile
    Ale metodą 'step by step' z pewnością.

    ..jeszcze jedno - poleciłybyście jakąś konkretną bazę na Helu (w Chałupach)..?


    --
    Together is me
    Only me

    And now, weak or strong, I can only go
    And I believe that there are flowers yet to be opened in the world
    Even if I feel something in me died
  • cosinuss 10.09.19, 14:39
    A to spoko. Bo pomyślałam, że tak sobie powiedziałaś:" będę kitesurferem w 3 dni". Jak jesteś ogólnie sportowolubna, to oczywiście, że próbuj. Ale weź sobie lekcję, a nie kurs. I się zobaczy.
    Ja spróbowałam nurkowania pierwszy raz w życiu po tygodniu na Mazurach z zerowym wiatrem. Z desperacji i nudów. Też fajne smile
    Kiedyś na wakacjach moich dwóch kolegów postanowiło się nauczyć windu. Jeden żeglarz od małego. Teoria obcykana, fizycznie ogarnął sprzęt w pół godziny i popłynął dziarsko baksztagiem na drugi brzeg jeziora. Całkiem sporego zresztą. Ale jak chwycił żagiel tak trzymał dzielnie. No i 2 godziny się szarpał w trzcinach po drugiej stronie, aż kuple siedli do wioseł zwabieni perspektywą piwa i go zholowali. Drugi kolega był studentem fizyki. Zero sportu, zero siły. Najpierw zapytał, jak to możliwe, że się pływa pod wiatr smile a po wykładzie z teorii żeglowania popłynął. Ale to jeszcze nic. On wrócił halsując się dzielnie. Dwa dni nie wstawał potem z leżaka, ale patrzyliśmy na niego z szacunkiem.
  • joaz 10.09.19, 14:28
    Do kajtów to chyba Easy Surf w Chałupach 6 .

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka