Dodaj do ulubionych

Opieka nad chorym/starszym/nieradzącym sobie rodzi

10.09.19, 17:40
Opieka nad chorym/starszym/nieradzącym sobie rodzicem-kontrowersje, taki miał być tytuł, ale się nie zmieściło smile
W wątku obok ematki zaciekle bronią toksycznej matki, wskazując że dzieci są niewdzięczne i przecież matce się należy opieka.
Poddaję Wam zatem pod ocenę następującą sytuację:
Trzy siostry. Rodzice po rozwodzie, który trwał 7 lat i był katorgą, zwłaszcza dla niepełnoletniej wtedy najmłodszej. Matka skłóciła całą rodzinę umiejętnie grając na emocjach, zależnościach itd. Siostrom udało się poskładać relacje dopiero jak minęło kilkanaście lat, rozmawiają ze sobą, wspierają, ale więź jest krucha, bo trwa od niedawna po bardzo długiej przerwie. Żadna z sióstr nie rozmawia z matką, najstarsza od 20 lat.
W mojej ocenie matka jest książkowym przypadkiem psychopaty, niezdolnym do uczuć wyższych i widzącym świat zupełnie inaczej niż jest w rzeczywistości. Zbliża się do 70tki i powoli staje się jasne, że ponieważ jest samotna to trzeba będzie jej na starość pomóc. Żadna z sióstr tego nie chce. Co robić ?
Mam swoją ocenę tej sytuacji a także rozwiazanie problemu, ale ciekawa jestem co zaproponujecie smile
Edytor zaawansowany
  • asia.sthm 10.09.19, 17:47
    Zbliza sie do 70tki i juz wielkie zmartwienie co dalej? Nadambitnie przewidywane klopoty.
    Niech siostry dbaja o swoje zycie i zdrowie. Mamuska poki sprawna niech sama zadba o przyszlosc naprawiajac stosunki z dziecmi i otoczeniem, niech przedstawi wlasne plany na pozna starosc....jesli uda jej sie doczekac.
    Tak, to matki zadanie przedstawic konkretny plan.

    --
    Stop! Latać tylko prawą stroną
  • aguar 10.09.19, 17:58
    O dokładnie to samo pomyślałam po przeczytaniu posta startowego. Córki powinny w tej kwestii przyjąć postawę bierną. Często z takimi toksycznymi osobami tak jest, że jak wiedzą, że z dzieci naprawdę nie da się już do niczego zmusić groźbą, straszeniem, wywoływanie poczucia winy itd, to zaczynają się zachowywać normalniej. Albo jak bardzo nie chcą odwrócenia ról, to potrafią sobie np. znaleźć w otoczeniu jakiegoś "jelenia".
  • hellen 10.09.19, 17:59
    Ma schorzenia kręgosłupa i inne zdrowotne problemy, więc myślec o tym trzeba. Relacje pomiędzy matką i córkami są imho nie do naprawienia - jest psychopatką i toksycznym potworem
  • lumeria 11.09.19, 01:57
    >Ma schorzenia kręgosłupa i inne zdrowotne problemy, więc myślec o tym trzeba

    Kto ma myśleć? Pani jest dorosła i odpowiedzialna za siebie. Niech myśli....
  • mildenhurst 10.09.19, 17:50
    Jakie by nie były odczucia każdej z sióstr problem jest wspólny. Chcąc, a pewnie bardziej nie chcąc muszą się z nim zmierzyć razem. Proponuję zebrać się już teraz i omówić jak każda z nich wyobraża sobie swój wkład. Jeśli staną ciostry w obliczu konieczności podjęcia natychmiastowej decyzji ich relacje napewno się po psują. Potem zestawić swój pomysł ze zstanowiskiem matki.
  • aguar 10.09.19, 18:03
    Nie do końca się zgadzam. To znaczy ze sobą mogą porozmawiać, jak najbardziej. Ale żadnego kontaktu z matką, dawania jej sygnału, że ona je obchodzi czy żeby nie odkryła, że one się poczuwają się do jakiejś odpowiedzialności. Bo to się obróci przeciwko nim.
  • koronka2012 10.09.19, 18:13
    mildenhurst napisała:

    > Proponuję zebrać się już teraz i omówić jak każda z nich wyobraża sobie swój wkład.

    Wiesz, ale to jest poniekąd dzielenie skóry na niedźwiedziu. Bo po pierwsze - nie wiadomo kiedy ten moment nastąpi, po drugie - jaka wówczas będzie sytuacja (jaki zakres pomocy, jaki stan finansów), po trzecie - co na to sama zainteresowana, bo trudno ją traktować jak pionka w grze. Ustalenia bez udziału matki są niewiele warte.

    Teoretyzowanie a praktyczne działanie to dwie różne rzeczy. Co z tego, że ustalą np. składamy się po 700 zł na dochodzącą opiekunkę, jeśli matka się na tę opiekunkę nie zgodzi?
  • aguar 10.09.19, 18:20
    Generalnie się zgadzam. Ja raczej tak widzę tę rozmowę sióstr, że informują się nawzajem, czy w ogóle któraś ma zamiar jakoś się udzielać. Jeśli tak, to mówi, czy oczekuje czegoś od sióstr, a one ją informują czy może na coś liczyć z ich strony (np. do matki nigdy nie pójdę, ale jak Ty jej będziesz coś załatwiała, to mogę się zająć Twoim dzieckiem). Żeby każda wiedziała na czym stoi.
  • tt-tka 10.09.19, 18:22
    hellen napisała:


    Siostrom udało się poskładać relacje dopi
    > ero jak minęło kilkanaście lat, rozmawiają ze sobą, wspierają, ale więź jest kr
    > ucha, bo trwa od niedawna po bardzo długiej przerwie. Żadna z sióstr nie rozmaw
    > ia z matką, najstarsza od 20 lat.
    > (...) matka (...) zbliża
    > się do 70tki i powoli staje się jasne, że ponieważ jest samotna to trzeba będzi
    > e jej na starość pomóc. Żadna z sióstr tego nie chce. Co robić ?

    Nic. Gdy matka nie bedzie mogla samodzielnie funkcjonowac, bedzie musiala zdecydowac sie na wspolmieszkanca, opiekunke lub dom opieki. Siostry doplaca do tego w ramach zasadzonych alimentow, jesli matka zalozy sprawe, lub dobrowolnie.

    W sasiednim watku optowalam za udzieleniem pomocy ojcu, wykonczonemu stala obecnoscia osoby chorej psychicznie. Poniewaz okazalo sie, ze sprawa wyglada zupelnie inaczej niz przedstawiona w startowym poscie, wycofalam sie z dyskusji.






    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • kokosowy15 10.09.19, 18:34
    Nic nie robić, zerwać wszystkie kontakty, zmienić numery telefonów. W rejonie w którym mieszkałem, co tydzień przyjeżdża straż pożarna, policja i wlamuja się do mieszkań byłych samotnych srarcow, którzy zmarli samotnie i zasygnalizowali swoją śmierć zapachem.
  • pani_tau 10.09.19, 18:50
    Weź pod uwagę, że kto sieje wiatr czasem zbiera burzę.
  • kokosowy15 10.09.19, 19:04
    Przyczyny mogą być różne, skutek ten sam. Natura rozwiązuje każdy problem w sposób sobie właściwy.
  • megwhite25 10.09.19, 18:31
    Nie robilabym nic.
    To matki interes żeby odnowić relacje z córkami. Ona też nie zadbała o kontakt z najstarszą córka od 20 lat.
    Więzi rodzinne zerwała i podzieliła cała rodzinę.
    Nagle zainteresowanie taka osoba może odczytać jako zainteresowanie np. mieszkaniem A nie jej zdrowiem.
    Także nie robilabym nic zanim matka się nie odezwie i nie nawiąże kontaktu wtedy bym się zastanowiła co dalej.
  • berber_rock 10.09.19, 19:14
    Moja zasada jest prosta: zapewniam to, co dostałam. Jeśli zaspokajali jedynie potrzeby materialne typu wikt i opierunek, tyleż dostaną. Jeśli zapewniali wsparcie, dostaną wsparcie.
    Jeśli udało im się stworzyć więź emocjonalna, nie powinni mieć problemu z otrzymaniem pomocy.
    Jestem przekonana ze każdy rodzic potrafi zrobić rachunek sumienia i gdzieś tam w głębi wie, czego może oczekiwać.
  • summerland 11.09.19, 03:40
    Ale nie wiadomo czy w tym przypadku matka sie czuje jakos winna skoro jest psychopatka. To tak na marginesie.
  • miedzymorze 10.09.19, 20:09
    Nic.
    pozdr,
    mi
  • chococaffe 10.09.19, 21:21
    Co robić? Zastanawiac się jak zminimalizować straty własne (nie tylko materialne) bo jakieś na pewno będą. Do zastanawiania niech im wystarczy dotychczasowa wiedza, wiedza ogólna na temat np demencji.
  • kosmos_pierzasty 11.09.19, 07:01
    chococaffe napisała:
    zminimalizować straty własne (nie tylko materialn
    > e) bo jakieś na pewno będą.
    Niekoniecznie.
    U mnie odkąd opiekunka ogarnia wiele spraw, naprawdę łatwiej mi się zdystansować i jestem o niebo spokojniejsza niż kiedy mama ze wszystkim dzwoniła do mnie lub sama z różnym skutkiem próbowała, nawet mi nie mówiąc, i wychodziły różne kwiatki.
    Teściowa z kolei pracuje jako opiekunka z zamieszkaniem i syn tamtej pani nie wygląda na szczególnie zestresowanego przez chorobę matki (alzheimer).
    Tutaj są trzy siostry, jak się dobrze umówią i znajdą pomoc, to jakichś szczególnych kosztów, poza finansowymi (a co z emeryturą?) nie muszą ponosić.
    Wobec matki należy wykazywać żelazną konsekwencję i nie dać się wciągać w gierki.
  • chococaffe 11.09.19, 07:48
    Ale Twoja matka chyba nie jest psychopatką? Przypuszczam, że wtedy jakieś koszty są, bo trudno się w ogóle nie stresować kiedy wiesz, że na przykład ktoś chce Cię celowo krzywdzić? I można to minimalizować - delegacja ewentualnej opieki, praca nad ewentualną zamianą własnego nastawienia i tak dalej. Ale może pozostać lęk, że mimo wszystko w każdej chwili można zostać zaatakowanym w najmniej spodziewany sposób. Gdyby to było takie proste, że załatwienie opieki rozwiąże wszystkie problemy! (oczywiście w wielu przypadkach tak może być, ale w przypadku psychopatycznych zachowań ryzyko, że coś się nie uda jest większe)
  • reinadelafiesta 10.09.19, 21:56
    Hellen
    Chyba nie do końca - nie tyle broniły toksycznej matki, co uważały, że należy się wsparcie ojcu i zwracały uwagę, że pewne zasady w życiu powinny obowiązywać. Poza tym, jak się okazało, wątkodawczyni nie do końca jasno naświetliła sprawę, różne szczegóły wypłynęły po czasie, więc co to za dyskusja, jak nie wiadomo o czym rozmawiamy🤐.
    W opisanej przez Ciebie sytuacji teraz nic bym nie robiła. A w przyszłosci? Sama sobie odpowiadasz na pytanie: "powoli staje się jasne, że ponieważ jest samotna to trzeba będzie jej na starość pomóc". Jeśli zajdzie taka potrzeba, radziłabym wspólnie usiaść i ustalić, co można zrobić. Jeżeli opieka osobista nie wchodzi w grę, to można np.opłacić opiekunkę. Ale podtrzymuję moją opinię, że jakaś pomoc powinna ze strony córek być.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • hellen 11.09.19, 02:08
    Otóż. Dla nas ( Niech będzie jasne, jestem jedną z sióstr), że niejako jesteśmy skazane na pomoc matce. Wisi nad nami widmo alimentów i raczej jesteśmy skłonne płacić niż ciągać się po sądach i udowadniać rażącą niesprawiedliwość społeczną. Jesteśmy we trzy, więc udźwigniemy temat. Raczej interesuje mnie społeczny wydźwięk całej sytuacji. Ja mam to przerobione, ale moje siostry bardzo słabo. Zbieram argumenty, zeby zdjąć z nich poczucie winy. Dziękuję sad
  • megwhite25 11.09.19, 08:59
    Wspaniale że myślisz o siostrach , jak one się boją wydźwięku społecznego to trzeba uważać żeby nie dały się matce zmanipulować. Trzeba być czujnym. Nie są gotowe. Mogą być podatne na zagrywki matki.
    Pracuje przy pogrzebach, pogrzeby są też z DPS gdzie jest tylko ksiądz i pracownik DPS bywa w zyciu i tak. Są to pogrzeby na które nie przychodzi nikt. Tutaj siostry mimo zachowania matki są gotowe jej pomóc tutaj żaden egatywny wydźwięk społeczny nie powinien miec miejsca wrecz przeciwnie. Sasiedzi i rodzina wiedza ze np. Matka z corka nie ma kontaktu od 20 lat. A to ze np. bedzie opiekunka to bedzie tylko dobrze o corkach swiadczylo. Nie źle.
  • koronka2012 11.09.19, 12:41
    hellen napisała:

    > Raczej interesuje mnie społeczny
    > wydźwięk całej sytuacji. Ja mam to przerobione, ale moje siostry bardzo słabo.
    > Zbieram argumenty, zeby zdjąć z nich poczucie winy. Dziękuję sad

    Wiesz, to są dość indywidualne sytuacje. Pisałam w tamtym wątku, że mam w rodzinie mega toksycznego, zaburzonego gościa, którego dzieci szczęśliwie się odcięły od tatusia wiele lat temu i ukrywają nawet adres zamieszkania, bo wykorzystywał każdą możliwość, żeby je osaczyć.

    I nikt w całej rodzinie się im nie dziwi ani tym nie bulwersuje. Każdy doświadczył na własnej skórze w mniejszym lub większym stopniu skutków kontaktu z gościem, więc nikt ich nie potępia.
  • aguar 11.09.19, 07:09
    "pewne zasady w życiu powinny obowiązywać"
    Ale jakie zasady? Że ofiara ma pomagać temu, kto ją skrzywdził i/lub krzywdzi?
  • reinadelafiesta 11.09.19, 10:30
    Aguar
    Matka wątkodawczyni matką roku najwyraźniej nie była. A jednak panie same czują, że mimo wszystko, jakąś pomoc powinny zorganizować. Może jednak coś było w ich dzieciństwie dobre, choćby jakaś malutka cząstka? A może warto pomóc, dla spokoju własnego sumienia? Faktem jest, że mimo niechęci, może złości, frustracji panie pomóc, choćby nieosobiście zamierzają. I może, paradoksalnie, im samym to pomoże w przerobieniu tematu i jego zamknięciu.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • koronka2012 11.09.19, 12:44
    reinadelafiesta napisała:

    > Może jednak coś było w ich dzieciństwie dobre, choćby jakaś malutka cząstka?

    Raczej mają wdrukowany kod postępowania, przymus poświęcenia i obawiają się ostracyzmu otoczenia/rodziny.

    >A może warto pomóc, dla spokoju własnego sumienia?

    Widzisz, tylko wpakowanie się w taką pomoc wbrew sobie nie daje komfortu a raczej poczucie niesprawiedliwości, że się dało wykorzystać. A nie jest to fajne.
  • reinadelafiesta 11.09.19, 10:35
    Aguar
    Matka wątkodawczyni matką roku najwyraźniej nie była. A jednak panie same czują, że mimo wszystko, jakąś pomoc powinny zorganizować. Może jednak coś było w ich dzieciństwie dobre, choćby jakaś malutka cząstka? A może warto pomóc, dla spokoju własnego sumienia? Faktem jest, że mimo niechęci, może złości, frustracji panie pomóc, choćby nieosobiście zamierzają. I może, paradoksalnie, im samym to pomoże w przerobieniu tematu i jego zamknięciu. Bo taka pomoc będzie się mogła wiązać z wybaczeniem, odpuszczeniem sobie złości i żalu i pójściu w życiu dalej bez tego emocjonalnego obciążenia.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • lumeria 11.09.19, 23:20
    A może będzie się łączyła z pogłębieniem poczucia wykorzystania i krzywdy, ponownej niesprawiedliwości i nadużycia ze strony matki.

    Autorka nigdzie nie pisze, ze to córki poczuwają się do pomocy, tylko ze ona (autorka) uważa, ze ta pomoc będzie niezbędna.

    Jeśli wszystkie trzy córki zerwały z matka kontakt, to znaczy, ze przewinienia matki były i są poważne. W takim wypadku, matka jest odpowiedzialna za planowanie swojej własnej przyszłości, i bycie odpowiedzialna sama za siebie. W razie potrzeby, odpowiednie organy opieki społecznej się nią zajmą, i wtedy - jeśli będzie potrzeba - wystąpią sądownie o alimenty dla matki.

    Uważam, ze lepiej jest postawić sprawę jasno - nie będzie kontaktu, koniec kropka, niż robić matce nadzieje, ze się nią będzie zajmowało, by potem się z tego wycofać lub nie wywiązać (bo matka jest nie do zniesienia).
  • hellen 12.09.19, 00:59
    Sytuacja jest taka, że kontaktu nie mamy i nie zamierzamy tego zmieniać. Chwilowo matka ma kontakt ze swoją dorosłą wnuczką i już muszę tłumaczyć siostrzenicy, że jest manipulowana. Na szczęście na razie nie ma żadnych strat z powodu nawiązania tej relacji, ale trzymam rękę na pulsie, bo wiem jakimi metodami ta kobieta się posługuje.
    Ludzka przyzwoitość każe mi mieć temat ewentualnej opieki z tylu głowy. Sprawdzam rozwiązania prawne itd. Na pewno opieka osobista nie wchodzi w grę, bo żadna z nas z nią nie wytrzyma, ale mimo wszystko wydaje mi się, że nikt nie powinien pozostać sam sobie, zwłaszcza jesli przyplącze się jakaś demencja na starość.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka