Dodaj do ulubionych

Z psem do urzedu muzeum kosciola...

11.09.19, 07:10
warszawa.naszemiasto.pl/z-psem-do-palacu-kultury-i-nauki-warszawscy-radni-chca/ar/c1-7330165?utm_source=facebook.com&utm_medium=dzieje_sie_w_warszawie&utm_campaign=psy
Potrzebne? Kurcze jakos nie widze psa w muzeum czy kosciele...


--
wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
Edytor zaawansowany
  • triss_merigold6 11.09.19, 07:40
    Samotnym radnym tak klepie czy ekologom?
  • ichi51e 11.09.19, 09:03
    Nie wiem komu ale fajerwerki na Bemowie tez odwolali 2 dni przed impreza wiec chyba silne jest lobby zwierzece

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • kosmos_pierzasty 11.09.19, 07:52
    W urzędach to w sumie bez znaczenia dla mnie, choć czemu nie, ale jeśli chodzi o miejsca turystyczne to jestem zdecydowanie za. Nad morzem do wielu atrakcji można wejść z psem i to jest świetne rozwiązanie.
  • ajaksiowa 11.09.19, 08:02
    No to sukienkowi będą mieli używanie👏pomysłodawcom kretynom👎

    --
    ,,Bóg dał nam Wolną Wole i Rozum,od Nas zależy co z Tym zrobimy,,
  • triss_merigold6 11.09.19, 08:10
    Oczywiście. Bo urzędnik o niczym innym nie marzy tylko o tym, żeby parskal na niego jakiś Pikuś, a inny Mruczek zestresowany nowym miejscem narzygał w okienko/na biurko.
  • edelstein 11.09.19, 08:43
    Wiekszosc psow nie rzyga w nowych miejscach.Poza tym niewidomi od lat wchodza z psami wszedzie.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • chococaffe 11.09.19, 08:46
    Pies przewodnik jest NAPRAWDĘ przeszkolony.
  • triss_merigold6 11.09.19, 08:47
    Niewidomi, z wyszkolonymi psami przewodnikami. Pies przewodnik to proteza, coś jak wózek inwalidzki czy chodzik dla niepełnosprawnych ruchowo.
  • edelstein 11.09.19, 09:43
    Nadal to jest pies,ktory sie slini i parska,bo jest psem

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • arwena_11 11.09.19, 10:42
    No niezupełnie. Z doświadczenia wiem, że do wszystkich miejsc pchają sie głównie właściciele yorczusiów czy innych szczekaczy.
    Pies, który jest spokojny, cichy - nikomu nie przeszkadza. Niestety te małe są strasznie wrzaskliwe.
  • koronka2012 11.09.19, 12:33
    Owszem, ale w przeciwieństwie do większości czworonogów - te psy są szkolone i ułożone.
  • heca7 11.09.19, 08:11
    Byłam z dziećmi w Legolandzie w Danii. I tam mnóstwo ludzi wchodziło z psami. Nie mam nic przeciwko ale po co z punktu widzenia psa? Bo te psy w tym tłumie za szczęśliwe nie były, żadnych psich atrakcji tam nie ma wink Tylko mnóstwo ludzi, hałas itd.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • ichi51e 11.09.19, 08:47
    A w Luwrze?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • heca7 11.09.19, 09:19
    Zaczynam mieć kompleksy, że mój pies jest zacofany towarzysko i kulturalnie wink

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • kanna 11.09.19, 09:57
    > Byłam z dziećmi w Legolandzie w Danii.I tam mnóstwo ludzi wchodziło z psami
    Jeśli podróżujesz z psem, naturalne jest, ze starasz się z nim wchodzić do rozmaitych atrakcji, które napotykasz po drodze. Legoland jest atrakcją dla dzieci, ale co zrobisz z psem, skoro jedziecie razem? Zostawisz w samochodzie?
    Opcją jest albo wejście z nim , ale pozostanie jednej osoby na zewnątrz - wiem, bo jeździmy w czwórkę z psem.

    I np do takiego zamku Czocha (bardzo polecam!) wejść się z psem da bez problemu, byleby miał kaganiec.
    I kiedy jedziemy razem to szukamy miejsc przyjaznych psom.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • kosmos_pierzasty 11.09.19, 10:04
    Dokładnie tak, dla pasa inna opcja to: czekanie w aucie, czekanie w obcym domu, ewentualnie zwiedzanie na zmiany przez rodzinę, co dwukrotnie prawie wydłuża czas wycieczek, prawie bo czasem ktoś z czegoś rezygnuje. A dla niezaburzonego psa miejsca, gdzie są inni ludzie, nawet w większej liczbie, nie stanowią problemu.
  • triss_merigold6 11.09.19, 10:09
    Hm... nie przyszło Ci do głowy, że zwierzę ogranicza? Tak ogólnie ogranicza i zamiast ciągnąć psa do rezerwatu czy muzeum należałoby inaczej zaplanować wakacje albo załatwić psu czy kotu opiekę. 20 lat miałam psy. Nie mam psa przy dzieciach m.in. dlatego, że ogranicza i jest obciążeniem czasochłonnym.
  • kosmos_pierzasty 11.09.19, 10:25
    No właśnie zaplanowałam pod psa, bo zrezygnowałam z samolotu. O co Ci chodzi? Dziwisz się, że jak ktoś chce wprowadzić udogodnienia, które mi akurat byłyby na rękę, to tego nie krytykuję? Chyba normalne...
  • kosmos_pierzasty 11.09.19, 10:26
    Załatwić opiekę to też nie takie proste - to jest ogromny stres dla psa, obce miejsce, obcy człowiek i dodatkowo sama nie masz pewności, że na 100% godzien zaufania.
  • kosmos_pierzasty 11.09.19, 10:28
    O kosztach nawet nie wspominając, bo to rzecz drugorzędna. Jednak sensowna z opisu i opinii w necie opiekunka to jest ok. 1500 do ceny urlopu i to nawet nie w Warszawie.
  • valla-maldoran 11.09.19, 10:30
    kosmos_pierzasty napisała:

    > Załatwić opiekę to też nie takie proste - to jest ogromny stres dla psa, obce m
    > iejsce, obcy człowiek i dodatkowo sama nie masz pewności, że na 100% godzien za
    > ufania.

    Znam doskonałą petsitterkę, której pracownicy mogą zamieszkać w domu z psem pod nieobecność właścicieli, więc stresu nie ma. Ludzie sprawdzeni i godni zaufania.
  • kosmos_pierzasty 11.09.19, 10:41
    To masz fajnie. Ja właśnie stanęłam w tym roku przed dylematem, czy zatrudnić osobę z netu (właśnie taką robiącą dobre wrażenie), czy wziąć psa i jednak druga opcja okazała się lepsza. Natomiast obawiam się, że jak pies się zestarzeje na tyle, że kondycyjnie nie wytrzyma wyjazdów, zostanie już tylko petsitterka. Zależy, kiedy to nastąpi - bo jak dziecko będzie jeszcze na etapie wyjazdów z rodzicami, to zatrudnimy, ale jak będzie starsze i będzie samo jeździć, to pewnie zrezygnujemy z wyjazdu i kłopot się rozwiąże.
    Ogólnie nie uważam, aby trzeba było na kilkanaście lat rezygnować z psa, bo ma się dziecko. Bez przesady - można sobie poradzić. A i dziecko korzysta na wychowywaniu ze zwierzęciem, to chyba od dawna dość oczywiste.
  • iwoniaw 11.09.19, 10:32
    Załatwić opiekę to też nie takie proste

    Jeśli kogoś to z tego czy innego względu przerasta, a jego tryb życia uniemożliwia zapewnienie zwierzęciu dogodnych warunków, to nie powinien mieć zwierząt, a nie męczyć psa i postronnych ludzi, bo się ma fanaberię "mieć pieska/kotka". Jednym z powodów, dla których nie mam psa, jest właśnie chęć wyjeżdżania na wakacje także i samolotem, także i na dłużej niz kilka dni i bez konieczności szukania kogoś, kto zostanie ze zwierzęciem wymagającym codziennych spacerów i żeby jeszcze złapał z podopiecznym kontakt...


    --
    "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
  • kosmos_pierzasty 11.09.19, 10:37
    Świetnie, że wiesz, jak mój pies znosi wyjazdy. Brawo.
    Bo tak się składa akurat, że lubi nowe miejsca o doznania, taki charakter.
    A umęczeni jego widokiem obcy, najczęściej reagują, no ludzie reagują, jak im coś nie odpowiada - pytają, czy mogą pogłaskać albo mówią, że piękny big_grin
  • iwoniaw 11.09.19, 10:47
    Czy ja pisałam coś o tym, jak twój pies znosi wyjazdy, albo że nie ma opcji wyjazdu z psem nigdy i nigdzie? Nie. Odniosłam się do stwierdzenia, że "ciężko znaleźć odpowiedniego opiekuna" będącego odpowiedzią na słuszną uwagę Triss, że jak się chce mieć psa, to się do niego dostosowuje swój tryb życia i sposobu spędzania wakacji, a nie oczekuje, że to cały świat się dostosuje do naszego zwierzęcia. No więc jak komuś "ciężko", to nie ma wszak obowiązku posiadania zwierząt.


    --
    "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
  • kosmos_pierzasty 11.09.19, 10:53
    Ależ ja rozwiązałam ten problem - zabrałam psa ze sobą, ku obopulnej radości. I nie, co innego oczekiwać, że świat się podporządkuje, a co innego wyrazić zadowolenie, gdyby ów "świat" sam z siebie wprowadził zadowalające udogodnienia.
    Próbujesz przekonywać, że Twoje stanowisko, podzielane z Triss, jest jedynym dopuszczalnym. To nie tak.
  • sasha_m 11.09.19, 11:06
    Na szczęście z niechęcią do psów spotkać można się głównie na e-matce. W rzeczywistości ludzie przyjaźnie odnoszą się do czworonogów w miejscach publicznych.
  • kosmos_pierzasty 11.09.19, 11:21
    Też mam takie wrażenie.
  • kanna 11.09.19, 11:12
    >Hm... nie przyszło Ci do głowy, że zwierzę ogranicza?

    Podobnie jak dzieci :p
    Kiedy wyjeżdżamy nad morze, czy jezioro - co dla mojego psa jest ogromną frajda - to przecież nie oznacza, ze musimy rezygnować ze wszystkich internujących (dla nas) miejsc po drodze, tylko dlatego, że mamy psa.
    Pies czuje się członkiem naszego stada i chętnie udaje się tam, gdzie mu zaproponujemy. Jest wychowany, przyzwyczajony do innych ludzi i hałasów. To dla niego nie problem.

    Problemem są latające luzem psy uncertain

    Kiedy natomiast wybieram samolot, lub intensywne zwiedzanie bez przyrody, to pies zostaje z rodziną. Bo ja rozumiem, ze on woli wodę i staram się mu to zapewnić. Z drugiej strony - moje potrzeby są ważniejsze, więc pies musiał się nauczyć, że jak stado wchodzi do restauracji (przyjaznej psom) to leży pod stolikiem i udaje, żę go nie ma, żeby innym ludziom nie przeszkadzać.

    Więc inicjatywa powstawania miejsc przyjaznych psom bardzo mnie cieszy smile Mnie. Bo mój pies ma to w nosie :p


    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • basiastel 11.09.19, 11:17
    A ja po długiej przerwie, zdecydowałam się na psa właśnie z powodu dziecka. Wzięliśmy jak córka miała 4 miesiące. Pewnie, że pies ogranicza i jest obciążeniem, ale wnosi bardzo dużo do życia rodziny i dziecka przede wszystkim. I zawsze pies jeździł z nami na wakacje. Tylko zimą, gdy chcieliśmy pojeździć na nartach lądował w swoim domu wakacyjnym u przyjaciół.
  • kropka_kom 11.09.19, 11:29
    pies zawsze powinien miec kaganiec
  • slonko1335 11.09.19, 11:02
    Kwestia czy byłyby bardziej szczęśliwe w hotelu dla psów lub same w nieznanym miejscu cały dzień. Podejrzewam, że właściciel psa wybrał to co dla psa najlepsze i dla tych akurat był to Legoland a nie pozostałe opcje...My do legolandu psa nie zabieraliśmy bo akurat mieliśmy inną lepszą dla niego i dla nas opcję.

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • berdebul 11.09.19, 08:08
    Potrzebne. Przy okazji bardzo wygodne, jeżeli ktoś zwiedza i jest z psem. Nie wiem, czy realne z polskimi burkami z gatunku „on tylko chciał się przywitać/tak się bawi/nigdy wczesniej tak nie robił”.
  • triss_merigold6 11.09.19, 08:12
    Cóż, naprawdę, nie wszystkie potrzeby muszą i powinny być zaspokajane jednocześnie.
  • chococaffe 11.09.19, 08:12
    Tak, wstawka "polskimi" była niezbędna wink
  • berdebul 11.09.19, 08:44
    Bo w innych krajach nikt nie próbował zjesc mojego psa. Nie podbiegał bez smyczy. A zjechałam z psem większość Europy.
  • chococaffe 11.09.19, 08:52
    "Bo w innych krajach nikt nie próbował zjesc mojego psa"

    ?????
  • ichi51e 11.09.19, 09:02
    No w Szwajcarii jedza... w pl to chyba tylko leczniczo...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • berdebul 11.09.19, 09:07
    Inne psy. W Polsce nagminnie trafiają się agresory bez smyczy.
  • chococaffe 11.09.19, 09:58
    No to miałaś szczęscie w tej "zagranicy".
  • berdebul 11.09.19, 10:36
    Mówię o normalnych krajach, a nie Rumunii i Ukrainie.
  • triismegistos 11.09.19, 10:50
    To ja chyba w innej Polsce żyję, bo na agresywne szczekacze bez smyczy natykam się raz na kilka lat.

    --
    spotted madka to taki krzyk pustych macic.
    by mrozkagrazka
  • kanna 11.09.19, 11:31
    > bo na agresywne szczekacze bez smyczy natykam się raz na kilka lat.

    A ja regularnie, na mojej wsi (obrzeża miasta) też. Może dlatego, ze ja się sporo poruszam pieszo/miejską.
    Na wyjazdach również dużo psów bez smyczy i wychowania uncertain


    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • triismegistos 11.09.19, 11:57
    Ja sie poruszam niemal wyłącznie pieszo/ miejską/ hulajnogą. Na codzień w dużym mieście, ale bywam i na wioskach. Sporo przebywam w parku i na łące nad rzeką, gdzie ludzie masowo łażą z psami. Ostatni agresywny burek bez smyczy na jakiego się natknęłam był chyba z 10 lat temu.

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
  • triismegistos 11.09.19, 12:06
    Za to faktycznie często spotykam psy, które są po prostu niewychowane, próbują się witać z każdym człowiekiem, pchają nos do toreb czy pod spódnicę. Tyle że to nie jest agresja.

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
  • kanna 11.09.19, 12:09
    Zazdroszczę.
    W centrum miast nie ma psów, na obrzeżach/wyjazdach są.
    Sama jesteś, czy z psem?
    Bo jak ktoś jest bez psa, wzbudza mniejsze zainteresowanie.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • triismegistos 11.09.19, 12:26
    Bez psa. Psie zainteresowanie budzę jak grilluję w plenerze i owszem, często zdarza mi się że taki biegający luzem burek pędzi oglądać moje kiełbaski. Mi to osobiście nie przeszkadza, natomiast wyobrażam sobie, że ktoś kto nie lubi i boi się psów może być z tego powodu niezadowolony.

    --
    Rodziny niepełne i nietradycyjne to te, w których nie ma kota.
  • berdebul 11.09.19, 12:53
    Jak poruszasz się bez psa, to inne psy są dużo spokojniejsze. Każdy spacer w Warszawie, to było spotkanie z niewychowanym pieseczkiem, który próbował zeżreć mojego. Na wsi problem praktycznie nie występuje - większość psów siedzi w ogrodach, a jak nie siedzi to gmina robi z tym szybko porządek.
  • lauren6 11.09.19, 09:07
    Nie wiem jak za granicą, ale w Polsce właściciele psów nie pilnują swoich zwierząt, nie sprzątają po nich itd.
  • iwoniaw 11.09.19, 08:10
    A konie na senatorów! 😂


    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • ichi51e 11.09.19, 08:48
    big_grin

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • triismegistos 11.09.19, 12:27
    W sumie chyba bym wolała konie niż te osły 😉

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
  • iwoniaw 11.09.19, 12:34
    Miałam na myśli głównie inspirację, ekhem, intelektualną dla tego typu postulatów wink

    https://www.imperiumromanum.edu.pl/wp-content/uploads/2015/05/incitatus.jpg


    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • triismegistos 11.09.19, 12:36
    Ojej, naprawdę? Cóż byśmy wszystkie poczęły gdyby nie Kapitan Oczywisty.

    --
    Rodziny niepełne i nietradycyjne to te, w których nie ma kota.
  • chococaffe 11.09.19, 08:10
    Osobiście jest mi wszystko jedno czy w muzeum sa psy czy nie ma pod warunkiem, że gospodarz zapewni, że obecnośc psów nie będzie wpływała na komfort zwiedzania czyli właściciele, który nie panują nad swoimi psami* bedą wypraszani. I nie mam na myśli tylko ewentualnego pogryzienia, ale obwąchiwanie, przyjazne lizania itd. No i ciekawa jestem co się stanie jak spotka się kilka piesków, które nie przypadna sobie do gustu - zakładam, że będą miały kagańce więc krzywdy sobie nie robią, ale wrażenia słuchowe mogą być ciekawe.
  • arwena_11 11.09.19, 10:46
    Ale to powinno dotyczyć też dzieci. Jak nie panujesz nad dzieckiem, powinnaś zostać wyproszona.
  • sasha_m 11.09.19, 10:54
    Spróbuj tak zrobić, a cały fejsbuk będzie życzył Ci śmierci 😂
  • arwena_11 11.09.19, 11:08
    no dokładnie.
    Dlatego, skoro mogą wchodzić niewychowane dzieci - to ze zwierzakami też smile
  • katja.katja 11.09.19, 10:58
    100/100

    --
    Nie dam się wygasić!
  • kropka_kom 11.09.19, 11:30
    ale człowiek ważniejszy od psa czy dla neobolszewilow już nie?
  • mgla_jedwabna 11.09.19, 08:16
    Współczuję alergikom. Nie wyobrażam sobie alergika siadającego na krześle, na którym przed chwilą Grażyna posadziła Pikusia rasy yorkoszczur, bo przecież nie będzie załatwiać sprawy z Pikusiem na ręku.
  • triss_merigold6 11.09.19, 08:22
    A ja ludziom zatrudnionym we wszelkiego rodzaju obsłudze klienta zewnętrznego. Już teraz idiotki potrafią z jorczusiami czy innymi ciułałkami wchodzić do sklepów spożywczych i ch.
  • sumire 11.09.19, 09:54
    To musi być niebywała trauma, LOL.
  • lauren6 11.09.19, 09:58
    Nie trauma, ale zdarzyło mi się zrobić awanturę kretynce, której kundel wsadził mordę do mojego koszyka zakupowego w sklepie i czegoś tam szukał. Skończyło się na tym, że wielce sfochowana niunia została razem ze swoim kundlem wyproszona przez obsługę ze sklepu.

    Ludzie bywają psychiczni. Dasz im palec to będą chcieli całą rękę. Ja sobie chwalę robienie zakupów bez mordy cudzego psa wciskającej się w wybrane przeze mnie pieczywo.
  • triss_merigold6 11.09.19, 10:03
    To po prostu niehigieniczne. Ktoś, kto wchodzi do sklepu z psem (pomijam niewidomych) jest z definicji chamem i idiotą, stąd zakładam, że nie będzie psa pilnował i nie będzie zwracał uwagi, żeby pies nie dotykał innych ludzi i towarów.
  • sumire 11.09.19, 10:31
    A ludzie z definicji są bardzo higieniczni, nieprawdaż.
  • sasha_m 11.09.19, 10:38
    Widziałam już tak obrzydliwe zachowania ludzi w sklepie, że wolałabym, żeby ten towar pies polizał.
  • katja.katja 11.09.19, 10:44
    Raz w Żabce (w reklamówce miałam ryby zakupione w innym sklepie na Wigilię) jakiś kundelek (brzydkie psisko, stawiam na schroniskowego) stojący z młodą dziewczyną ola Boga wsadził nos do reklamówki! Straszna trauma. Całe 2 kg ryby kupione dla całej rodziny na Święta trzeba było wyrzucić po takim kontakcie z bombą bakteryjną big_grin
    A tak serio pożartowaliśmy chwilę ze sprzedawcą i dziewczyną (sprzedawca nie miał nic przeciwko) i tyle.
    W tym samym sklepie kiedyś w dłuższej kolejce stała dziewczyna z yorczusiem, pół kolejki się zachwycało, a jakiś ojciec z dzieckiem nawet zapytał czy można psa pogłaskać, córka pogłaskała i wszyscy przeżyli.


    --
    Nie dam się wygasić!
  • kanna 11.09.19, 11:25
    A ja raz miałam taką traumę, że po skończonych zakupach zobaczyłam w wózku odcisk dziecięcego bucika!
    I całe zakupy musiałam zostawić, bo przecież zainfekowane są crying((
    A jeśli by to dziecko jeszcze smarkało (małe dzieci często smarkają, jak pamiętam, oczywiście to katar alergiczny, ale i tak obrzydza)?
    Stach pomyśleć...
    wink

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • ichi51e 11.09.19, 11:58
    No ale ktos ma prawo byc neizachwycony ze pies mu bulki polizal czy wychodzi na czepliwego buca nienawidzacego zwierzat?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • triismegistos 11.09.19, 12:08
    Imho czym innym jest lizanie bułek, a czym innym obecność samego psa.

    --
    Jeśli siedzisz gdzieś na ławeczce, a nagle jakiś nieznajomy siada obok ciebie, po prostu spójrz na niego i spytaj:
    - Przyniosłeś pieniądze?
  • kanna 11.09.19, 12:18
    Dzieci często liżą bułki to prawda

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • kanna 11.09.19, 12:36
    > No ale ktos ma prawo byc neizachwycony ze pies mu bulki polizal czy wychodzi na czepliwego buca nienawidzacego zwierzat?
    Ma stuprocentowe prawo być niezadowolony smile
    Podobnie jak ja mam prawo być niezadowolona, jak mi jakieś słodkie dziciątko drze japę nad głowa w restauracji, lub włazi pod stolik.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • katja.katja 11.09.19, 12:36
    Pies liże bułki? Jakiś dziwny.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • lauren6 11.09.19, 12:04
    Ludzie pchają gębę do Twojego koszyka zakupowego i wachaja wybrane przez Ciebie produkty? W którym to kraju, bo w Polsce się z tym nie spotkałam.
  • katja.katja 11.09.19, 10:41
    I co Ci zrobi to straszny zwierz? Mniej zauważalny niż madla z Brajankiem i Nikolusią robiących cyrk po środku sklepu aż uszy puchną.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • default 11.09.19, 08:27
    Naprawdę nie wiem jaki sens ma zabieranie ze sobą psa do urzędu czy muzeum. Rozumiem park czy rezerwat przyrody - tu można by zakazy znieść (oczywiście przy zachowaniu zasad - smycz, sprzątanie).
    Zresztą powinno się przede wszystkim kierować zdrowym rozsadkiem i adekwatnie do sytuacji, czyli nie pchać się do urzędu ze swoim 60-kilowym misiaczkiem kapiącym śliną z fafli - a z drugiej strony - nie zabraniać starszej pani wejść do urzędu z mikropieskiem pod pachą.
  • triss_merigold6 11.09.19, 08:36
    Nie ma potrzeby robienia wyjątków.
  • fibi00 11.09.19, 08:46
    Ogólnie mam mieszane uczucia. Z jednej strony cieszę się że są miejsca do których można wejść z psem ale z drugiej bez przesady. Wiem że do niektórych restauracji można wejść z psem-sama mam psa ale chyba niekomfortowo bym się czuła gdybym była w restauracji a przy stoliku obok byłby pies... Ale pomijając restauracje to czasem jest to fajne że miana gdzieś z psem wejść. Byliśmy w kotlinie kłodzkiej z naszym psem. Byłam przygotowana na to że jeśli pies nie będzie mógł gdzieś wejść to ja poczekam na zewnątrz a mąż z dziećmi wejdzie pozwiedzać. Zaskoczyło nas to że praktycznie wszędzie można było wejść z psem-kopalnia złota,ruchoma szopka, skansen,muzeum zabawek. Mimo że nas o to nie proszono to i tak psa wkładaliśmy do transportera lub braliśmy na ręce. Jeśli jedzie się np w konkretne miejsce, np do muzeum to oczywiście psa zostawiłabym w domu ale akurat w kotlinie kłodzkiej było to bardzo fajne że mogliśmy psa ze sobą wziąć bo jeździliśmy w ciągu dnia w różne miejsca więc pies całe dnie musiałby spędzac w pokoju który wynajmowaliśmy.
  • thea19 11.09.19, 09:48
    ja wzięłam do urzędu koty. Psy też można, jest kartka na drzwiach, że zwierzęta mile widziane. Lepiej wziąć tego psa, niż kisić go w aucie.
  • valla-maldoran 11.09.19, 10:35
    thea19 napisała:

    > ja wzięłam do urzędu koty. Psy też można, jest kartka na drzwiach, że zwierzęta
    > mile widziane. Lepiej wziąć tego psa, niż kisić go w aucie.

    Pewnie gdybym była w tym urzędzie, to bym ci zwróciła uwagę, bo mam koszmarne uczulenie na koty. A urząd jest dla mnie, a nie dla zwierząt.
  • berdebul 11.09.19, 10:37
    Dopóki nie ma zakazu wstępu z kotem, to możesz ją co najwyżej grzecznie poprosić.
  • thea19 11.09.19, 12:53
    po pierwsze to koty były w transporterze a po drugie na drzwiach wejściowych była informacja, że zwierzęta są mile widziane. W urzędzie byłam akurat w sprawie kotów, gdzie jest wydział zajmujący się zwierzętami. Jak masz alergię, to ją lecz. Nie trzeba kota, wystarczy obecność właściciela kota by wywołać reakcję.
  • erzulie 11.09.19, 15:39
    Parki i rezerwaty są po to, by chronić występującą tam przyrodę, również zwierzęta. To nie są kolejne sparcerniaki dla psów, a często i nie dla ludzi.
    Mnie się z kolei marzy, żeby była choć cześć miejskich parków, gdzie jest zakaz wstępu z psem. Chciałabym móc usiąść gdzies na trawie nie ryzykując, z całkiem wysokim prawdopodobieństwem, ze wdepnę w psią kupę.
  • super_hetero_dyna 11.09.19, 08:37
    A mnie w tym artykule frapuje co innego - że "europejskie stolice już jakiś czas temu zrezygnowały z tego typu zakazów i pieski mogą wchodzić razem ze swoimi właścicielami [...] również do miejsc kultu religijnego".
    Czyżby "europejskie stolice" zarządzały miejscami kultu religijnego i decydowały o tym, kto i z czym może tam wchodzić?
  • chococaffe 11.09.19, 08:41
    nie
  • triss_merigold6 11.09.19, 08:41
    Byłam w tym roku, w celach stricte turystycznych, w pięciu stolicach krajów UE, w żadnym z nich do kościołów czy cerkwi nie wchodzili ludzie ze zwierzętami.
  • edelstein 11.09.19, 08:45
    No to faktycznie, jak bylas przez pare 3dni to widzialas wiele🤣🤣🤣ja widzialam

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • triss_merigold6 11.09.19, 08:51
    Nie rozumiem Twojego komentarza.
    Do miejsc kultu, podobnie jak na np. czynne cmentarze, nie wchodzi się ze zwierzętami. Jakiś problem, wynikający z braków w ogładzie i kulturze, czy może z braku doświadczenia? Nie trzeba się wstydzić, wystarczy zapytać co wolno i wypada, a ci nie.
  • lauren6 11.09.19, 09:09
    Z pieskiem nie można na cmentarz, nawet w tej cywilizowanej Europie? No co za dyskryminacja!
  • edelstein 11.09.19, 09:46
    Oj triss,triss jak zwykle probujesz ugryzc.To jest twoj brak obycia w swiecie.Praga w Warszawie to twoj jedyny punkt zaczepienia.
    www.nordschleswiger.dk/de/nordschleswig-tingleff/hunde-friedhof-immer-noch-erlaubt
    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • super_hetero_dyna 11.09.19, 08:54
    Dlaczego pytam - bo jeśli tam miejscami kultu zarządzają już "europejskie stolice", to takie porządki mogą dotrzeć i do nas, i przyjąć się szerzej, a ja nie chciałbym, żeby pan Trzaskowski zdecydował w moim zastępstwie, że można do mnie z wizytą przychodzić z psem.
  • chococaffe 11.09.19, 08:58
    Naucz się czytać ze zrozumieniem. Jeżeli ktoś napisze, że " w europejskich stolicach nosi się kapelusze" to raczej nie oznacza, że władze miasta wprowadziły taki obowiązek. Oznacza raczej popularność danego zjawiska. Może zobacz coś na własne oczy, to nie będzie miał tych stanów lękowych.
  • super_hetero_dyna 11.09.19, 09:06
    Ty chyba nie zrozumiałaś. Ja nie piszę o żadnym obowiązku. Piszę o uzurpowaniu sobie prawa do decydowania, kto gdzie MOŻE wchodzić z psem. Nie satysfakcjonuje mnie sytuacja, w której co prawda nie ma OBOWIĄZKU wchodzenia do mnie z psem, ale jeśli ktoś ma takie życzenie, to może i ja nie mam nic do gadania.
  • chococaffe 11.09.19, 09:45
    Ale to tylko w Twojej głowie uzurpuje sobie to prawo. Powiedziałam - wyjedź gdzieś , zobacz coś na własnej oczy. Nie bój się.
  • super_hetero_dyna 11.09.19, 09:52
    Jeśli władze miejskie decydują o tym w odniesieniu do miejsc kultu religijnego, a to właśnie sugerował artykuł, to znaczy, że właśnie sobie uzurpują. A jeśli to robią w stosunku do miejsc kultu, to tak samo dobrze mogą robić w przypadku innych lokali, nie będących ich własnością.
  • chococaffe 11.09.19, 09:56
    Nie , ani artykuł tego nie sugerował ani tak się nie dziejebig_grin

    Rusz tyłek, zobacz coś na własne oczy wtedy nie będziesz łykał bzdur jak pelikan a potem patrzył na wszystko przez pryzmat tych bzdur.
  • molik28 11.09.19, 09:00
    Nie.
  • magdzialena78 11.09.19, 09:27
    Czy ktos pod uwage wzial alergikow?
  • amast 11.09.19, 10:16
    Nie. Ostatnio obowiązuje trend "zwierzę to członek rodziny i chodzi z nami wszędzie, a jak ktoś jest alergikiem to niech siedzi w domu".
  • lucky80 11.09.19, 10:17
    U nas do biura ludzie z psami przychodzą. Ogólnie nie przepadam za zwierzętami, ale nie przeszkadza mi to. Przeszkadza za to, jak taki piesek albo łazi bez smyczy (mastiff!!!) albo np. pańcia sadza pieska na kanapie obok siebie. Noż cholera jasna, w domu to niech sobie u niej siedzi...ale nie mam ochoty siadać po nim na kanapie. A mój szef ma alergię silną więc jest wkurw.
    Cmentarz - nie wyobrażam sobie, żeby piesek osikał czyjś grób. Kosciół? Nie moja sprawa, nie jestem wierząca i nie chodzę. Niech inni się wypowiedzą. Mi wisi.
  • amast 11.09.19, 10:25
    Ja akurat uwielbiam zwierzęta. Ale ze względu na silna alergię uwielbiam je z daleka. Dlatego mi takie pomysły nie wiszą.
  • fibi00 11.09.19, 10:57
    A co ze znajomymi którzy mają psy w domu? Nie odwiedzasz ich?
  • amast 11.09.19, 11:22
    Mam bardzo mało znajomych ze zwierzętami. Właśnie z powodu alergii. Zdrowie jest ważniejsze niż życie towarzyskie. Które to życie można prowadzić tez poza domem i bez obecności zwierząt, co moi nieliczni znajomi psiarze rozumieją i szanują. Oczywiście zdarza się, że bywam u nich w domu, ale wiedząc o tym, że do nich idę, biorę wcześniej odpowiednią dawkę leków przeciwalergicznych, które pozwalają w jakim takim komforcie przeżyć powiedzmy godzinne spotkanie z pupilem. A znajomi pilnują, żeby pupil nie upierał się, żeby ten czas spędzić na moich kolanach. Więc owszem, da się. Ale nie będę przecież cały czas chodzić pod wpływem silnych i nieobojętnych dla zdrowia prochów, bo idąc do urzędu czy do kina mogę być narażona niechciane i niebezpieczne kontakty ze zwierzętami.
  • kanna 11.09.19, 11:15
    Czy wnosząc orzeszki do samolotu bierzesz pod uwagę alergików?
    Czy wsiadając z psem do autobusu/pociągu bierzesz pod uwagę alergików?

    Alergicy musza się liczyć z tym, że zetkną się z alergenem (i mówię to jako matka dziecka uczulonego na drzewa i trawy) .


    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • woman_in_love 11.09.19, 11:43
    Tak, musisz brać pod uwagę:
    www.wykop.pl/ramka/2140232/zakaz-latania-za-otwarcie-orzeszkow-w-samolocie/
    www.rp.pl/Lotnictwo/304259890-Linie-easyJet-zakazuja-orzeszkow-na-pokladach-samolotow.html

    i tak dalej...
  • kanna 11.09.19, 12:05
    No, ale w Wizzair nie muszę, bo tam orzeszki sprzedają.

    Wszystko rozbija się o możliwość wyboru - wybieram linie z orzeszkami, lub bez.
    Wybieram restaurację z dziećmi/psami lub bez.

    W pociągu - mogę wybrać 1 klasę i tam nie spotkam psa.
    A jadąc z psem muszę wybrać klasę II i liczyć się z możliwością wyproszenia z przedziału.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • magdzialena78 11.09.19, 10:11
    Jako alergik ktoremu wystarczy spotkanie właściciela np maincoona aby miec tzw objawy alergii, nie mowiac o kontakcie z kotem, zostawieniem alergenu przez zwierze., mowie kategoryczne NIE zwierzetom w miejscach publ.
  • valla-maldoran 11.09.19, 10:28
    Jestem psiarą i zwierzolubem, ale mam wątpliwości, czy to dobry pomysł. Głównie dlatego, że to nie są miejsca dla psa, top po pierwsze. A po drugie, w zamkniętych miejscach, jak sklep, muzeum, urząd mogą być ludzie uczuleni na sierść. I co, pani urzędniczka w okienku ma kichać i puchnąć albo zmienić pracę, bo niektórym dziumdziom zachciało się pupila zabrać do urzędu, zamiast na spacer?
    A na zwiedzanie wakacyjne albo się nie zabiera psa, albo planuje się urlop dostosowany do psa.
  • katja.katja 11.09.19, 10:39
    Też nie wiem czy to dobry pomysł, ale jeszcze gorszym pomysłem i większą uciążliwością dla wszystkich wokół jest zabierania do takich miejsc malutkich dzieci.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • berdebul 11.09.19, 10:40
    Wystarcza dobry oczyszczacz powietrza i problem latających alergenów znika. Większość miast w Polsce i tak powinna takie oczyszczacze postawić w urzędach, szkołach itd bo smog jest realnym zagrożeniem dla zdrowia.
    Urząd jest dla obywatela, po drodze do parku można odebrać dowód, albo prawo jazdy. Zazwyczaj do odbioru nie ma kolejek, zajmuje to jakieś 3 minuty.
  • valla-maldoran 11.09.19, 10:54
    berdebul napisała:

    > Wystarcza dobry oczyszczacz powietrza i problem latających alergenów znika. Wię
    > kszość miast w Polsce i tak powinna takie oczyszczacze postawić w urzędach, szk
    > ołach itd bo smog jest realnym zagrożeniem dla zdrowia.
    > Urząd jest dla obywatela, po drodze do parku można odebrać dowód, albo prawo ja
    > zdy. Zazwyczaj do odbioru nie ma kolejek, zajmuje to jakieś 3 minuty.

    Nie masz pojęcia o czym piszesz.
  • kanna 11.09.19, 11:16
    > A po drugie, w zamkniętych miejscach, jak sklep, muzeum, urząd mogą być ludzie uczuleni na sierść.

    Podobnie jak w autobusach i pociągach smile

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • valla-maldoran 11.09.19, 11:55
    kanna napisała:

    > > A po drugie, w zamkniętych miejscach, jak sklep, muzeum, urząd mogą być l
    > udzie uczuleni na sierść.
    >
    > Podobnie jak w autobusach i pociągach smile
    >
    To prawda, ale jednak środki transportu są również do przewożenia psów czy kotów, jeśli właściciel nie ma innej możliwości. Natomiast ich obecność w urzędach nie ma absolutnie żadnego uzasadnienia.
    Tak trudno to zrozumieć, czy z przekory używasz głupich argumentów?
  • kanna 11.09.19, 11:59
    Raczej chodzi mi o to, ze alergik musi się liczyć z kontaktem z alergenem .
    Podobnie jak ja się muszę liczyć z kontaktem z dziećmi, też np. na konferencji, gdzie dzieci być nie powinno.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • katja.katja 11.09.19, 10:36
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • slonko1335 11.09.19, 11:06
    Nie mam nic przeciwko ale nie jestem pewna czy w naszym kraju. Bywamy w wielu miejscach za granica gdzie można wejść z psem i ich obecność jest niezauważalna praktycznie dla innych osób zwiedzających. W Polsce kultura właścicieli psów i odpowiedzialność za swoje zwierzęta lezy i kwiczy...aczkolwiek i tak widzę coraz większe postępy w tej kwestii...

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • sasha_m 11.09.19, 11:14
    Nie mam nic przeciwko temu. Psy przeszkadzają mi mniej, niż dzieci. Dzieci, nad którymi rodzice nie panują, spotykam zdecydowanie częściej, niż psy, nad którymi właściciele nie mają kontroli.
  • kanna 11.09.19, 11:19
    > Dzieci, nad którymi rodzice nie panują, spotykam zdecydowanie częściej, niż psy, nad którymi właściciele nie mają kontroli.

    100/100

    Dlatego ja osobiście jestem za miejscami, gdzie dzieci / psy nie mają wstępu. Mam prawo wybierać miejsca, gdzie nie natknę się na jedne ani drugie.
    Bo w restauracji mój pies leży pod stołem i udaje, że go nie ma.
    Dzieci mają inaczej wink

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • kanna 11.09.19, 11:21
    A jednocześnie jestem za miejscami oznaczonym jako przyjazne psom i/lub dzieciom smile

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • black.emma 11.09.19, 12:15
    Rozumiem restauracje, sklepy, kościoły, bo po prostu mogę tam nie chodzić. A co z urzędem? Przecież to nie jest twój wybór, czy chcesz tam bywać czy nie.
  • kanna 11.09.19, 12:21
    Specjalnie psa do urzędu bym nie zabierała, bo i po co?

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • black.emma 11.09.19, 12:39
    Widocznie jesteś normalna. Odnoszę się do artykułu:
    "Ze zwierzętami do urzędu
    Zniesienie takiego zakazu jest jak najbardziej realne. O tym niedawno przekonali się mieszkańcy dwóch warszawskich dzielnic - Bemowa i Woli. Urzędy otworzyły tam drzwi dla czworonogów z którymi można przyjść i załatwić sprawę bez konieczności zostawiania pupila na zewnątrz. Co więcej, zarówno w środku budynku, jak i na zewnątrz rozstawiono miski ze świeżą wodą dla zwierzaków. "

    Właśnie, po co? I co z alergikami. którzy jednak nie przebywają w urzędzie dla przyjemności. Ostatecznie pies nie ma tam nic do załatwienia.
  • homohominilupus 11.09.19, 11:19
    A calkiem niedawno wywiazala sie dyskusja o wsadzaniu dziecka brudnymi buciorami do wozka sklepowego. Jakos to malo komu przeszkadza... Oh, wait, przeciez to TYLKO dziecko! Nie jakis brudny, rozsiewajacy smiercionosne alergeny kundel.

    --
    Early to bed and early to rise makes a man wealthy and healthy and wise wink
  • sasha_m 11.09.19, 11:28
    Dziecko na butach ma więcej syfu, niż pies na swoim pysku. Dzieci w wózkach sklepowych nie przeszkadzają, pakujące się z butami na siedzenie w autobusie lub krzesło w restauracji też nie. Tak, wiem, wiem, to nie są dzieci e-matek, oczywiście.
  • homohominilupus 11.09.19, 11:53
    sasha_m napisała:

    > Dziecko na butach ma więcej syfu, niż pies na swoim pysku. Dzieci w wózkach skl
    > epowych nie przeszkadzają, pakujące się z butami na siedzenie w autobusie lub k
    > rzesło w restauracji też nie. Tak, wiem, wiem, to nie są dzieci e-matek, oczywi
    > ście.

    Ależ sa, są. Wiele ematek przekonywało mnie wtedy, że absolutnie, nie widzą w tym nic złego. Że buciki nie są przecież brudne i może sobie niuniuś te bucikitrzymać w wózku sklepowym, przecież towary w magazynie też nie są przechowywane w sterylnych warunkach więc o co mi chodzi.




    --
    Early to bed and early to rise makes a man wealthy and healthy and wise wink
  • lauren6 11.09.19, 12:06
    > Dziecko na butach ma więcej syfu, niż pies na swoim pysku

    Wklej link do badań potwierdzających tę śmiałą tezę.
  • iwoniaw 11.09.19, 12:21
    Syf na dziecięcych bucikach w swych najobrzydliwszych przejawach (jaja pasożytów, resztki kału itd.) bierze się głównie z powszechnej big_grin troski właścicieli psów o to, by ich pupile nie zasyfiały przestrzeni publicznej big_grin


    --
    "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
  • triismegistos 11.09.19, 12:38
    W jakim to cudownych miejscu mieszkasz, w którym nie ma innych źródeł syfu niż psy?

    --
    spotted madka to taki krzyk pustych macic.
    by mrozkagrazka
  • iwoniaw 11.09.19, 12:41
    Różnicę między znaczeniem słowa "głównie" a "wyłącznie" też ogarniasz tak bystrze jak wyżej nie potrzebujesz objaśnień Kapitana Oczywistego, czy jednak znów pomóc i rozrysować? big_grin


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • sasha_m 11.09.19, 12:59
    lauren6 napisała:

    > > Dziecko na butach ma więcej syfu, niż pies na swoim pysku
    >
    > Wklej link do badań potwierdzających tę śmiałą tezę.

    Naprawdę, potrzebne są aż badania udowadniające, że podeszwy butów są bardziej higieniczne, niż psi pysk? A tak na logikę nie da się?
  • sasha_m 11.09.19, 13:15
    Pomyłka, miało być mniej higieniczne. Zresztą, bez różnicy, bo i tak nikt badań nie robił. Ludzie chodzą tam, gdzie psy wąchają. W 9 na 10 przypadków pies pyskiem tego nie dotknie, 2 cm odległości wystarczą, żeby powąchał i stracił zainteresowanie. A na podeszwach butów jest wszystko.
  • landora 11.09.19, 11:24
    Nie mam nic przeciwko. Wolę psy niż wielu ludzi.
  • australijka 11.09.19, 11:25
    Kto ma pieska ten wie, że lubią pokrywać swoim moczem miejsca, gdzie wyczują zapach innego psa. Mój sikał 17 razy a potem podnosił nogę "na sucho". Pies tak ma. Musi terytorium oznaczyć. Obawiam się, że w muzeum również. Bo jeśli nie ma wyjątków to będą zwiedzać i pieski, których nie da się trzymać w torebce. A i zestresowane obecnością innych psów i ludzi mogą i grubsze potrzeby załatwić. Mam psa, kocham ale daję ludziom prawo do bania się psów, nielubienia, nieakceptowania w miejscach typu teatr, kino, restauracja, muzeum. Bo zaraz i tam pieski będą z nami kawką się raczyć. Pytałam mojego psa. Woli pobiegać po pustej już plaży niż iść do muzeum.
  • sumire 11.09.19, 11:28
    Emmm...
    Miałam w życiu kilka piesków, ale żaden nie oznaczał terytorium gdzie popadło.
  • kanna 11.09.19, 11:35
    Mój w żadnej restauracji nic nie znaczył... może był tam pierwszym psem od nowości?

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • berdebul 11.09.19, 11:32
    Jeżeli nie potrafisz nauczyć psa, żeby nie sikał i nie walił kupy w pomieszczeniu, to powinnaś mieć co najwyżej pluszaka.
  • triismegistos 11.09.19, 11:35
    Yyy miałam kiedyś psa i nie zauważyłam, żeby sikał gdzie popadnie. Mało tego, pracuj ę w miejscu, gdzie psy są mile widziane, przewija się ich całe mnóstwo, ale nagminnego sikania wszędzie nie rejestruję. Jakbym miała takiego leja popędziłabym do weterynarza szybciutko, to zdecydowanie nie jest normalne.

    --
    spotted madka to taki krzyk pustych macic.
    by mrozkagrazka
  • maly_fiolek 11.09.19, 12:07
    Oczywiście to tyczy psów niekastrowanych lub późno wykastrowanych. Suki terenu nie znaczą.
  • kanna 11.09.19, 12:23
    Wiesz, ja mam generalnie taką zasadę, że psu nie wolno lać / znaczyć w POMIESZCZENIACH.
    Mój jakoś ogarnął, ale to jedna z bystrzejszych ras wink

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • berdebul 11.09.19, 12:55
    Suki mogą znaczyć teren. Znam naście, które znaczą i robią to z pięknie zadartą łapą. big_grin
  • kropka_kom 11.09.19, 11:31
    ludziom to już się we łbie poprzewracało...
  • fredzia098 11.09.19, 11:47
    Pieskom będzie wszystko wolno, a dzieciom nie.
  • homohominilupus 11.09.19, 11:55
    fredzia098 napisał(a):

    > Pieskom będzie wszystko wolno, a dzieciom nie.
    nie dzieciom. Dzieciaczkom.
    Skoro już tak wszystko zdrabniamy.



    --
    Early to bed and early to rise makes a man wealthy and healthy and wise wink
  • ichi51e 11.09.19, 12:03
    W sumie w mizeach moznaby to rozwiazac w ten sposob ze trzeba by kupic bilet dla psa.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • kanna 11.09.19, 12:24
    Podobnie jak płace za psa w PKP, czy w hotelu.
    Dobry pomysł.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • australijka 11.09.19, 12:16
    Ponieważ jak widzę wszyscy mają pieski, które korzystają z pisuaru i bidetu to spytam, czy nie zauważyłyście na spacerze, że pies obwąchuje miejsce i potem na nie sika? To właśnie tam, gdzie sikał inny pies. Widziałyście przerdzewiałe latarnie na wysokości sikania psów? Może mało zwracacie uwagę. Ja nie napisałam, że mój pies leje gdzie popadnie. Niektórzy mocno agresywnie odpowiadają. Szczególnie bardebul. Czytaj ze zrozumieniem. Piszę o oznaczaniu terenu przez samce a nie o waleniu klocka w salonie. Facet też czasami sika w plenerze co nie oznacza, że i w sypialni po katach leje i trzeba go na pluszaka zamienić. A do weterynarza idź. Wytłumaczy Ci co oznacza znakowanie terenu i czy jest to fizjologia. Psy wykastrowane tego nie robią. Mówiąc kolokwialnie nie mają jaj jak prawdziwe samce.
  • kanna 11.09.19, 12:29
    Nie pozwalam mojemu NIE WYKASTROWANEMU psu na znaczenie terenu w pomieszczeniach.
    Oraz w przejściach podziemnych, ogrodzeniach budynków, samych budynkach... ma lać na drzewa.



    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • vessss 11.09.19, 12:39
    Owszem ,ale nie w budynkach.
  • kosmos_pierzasty 11.09.19, 13:05
    Dokładnie tak, nie w budynkach.
  • berdebul 11.09.19, 12:57
    Nie umiesz czytać, na psach się nie znasz, w drzewko też nie umiesz.
    Normalnie wychowany pies, wszystko jedno jakiej płci i czy kastrowany nie leje gdzie stoi, nawet jeżeli czuje inne psy. Temu służy socjalizacja i wychowanie.
  • australijka 11.09.19, 14:06
    Nie umiem sikać na stojąco, mam paradontozę i upławy. Śmierdzę potem i mam grzybicę stóp. Jestem chamką niewychowaną i popołudniami przerzucam gnój za moją oborą. Uświadomiłaś mi jakim strasznym gooooownem jestem. Miłego dnia księżniczko. Od razu lepiej?
  • sumire 11.09.19, 13:02
    "Facet też czasami sika w plenerze".

    Mój nie.
  • mikams75 11.09.19, 16:03
    jakies pojedyncze ulozone psy mi nie przeszkadzaja, ale obawiam sie, ze jak bedzie przyzwolenie, to bedzie ich duzo, a psy majac inne psy w poblizu przestaja czesto byc ulozone.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka