Dodaj do ulubionych

Dorosłe dzieci

11.09.19, 10:18
Dorosłe dzieci - ogarnięte, samodzielne, ale na początku drogi zawodowej więc dochody "umiarkowane". Żyją, nie głodują, chodzą do kina i teatru, wyjeżdżają na wakacje, ale muszą kontrolowac budżet itd

Rodzice mogą pozwolic sobie na znacznie więcej. Widać różnie m.in w jakości jedzenia. Nie o to chodzi, że "mlodzi" jedzą najtanszą mielonkę z Biedronki z przeceny, są ogarnięci kuchennie i sami robią zdrowe i przyzwoite jedzenie, ale...nie ma na ich stole produktów ekologicznych czy bardziej 'delikatesowych", do miasta X pojadą autobusem (dłużej) a nie pociągiem bo akurat w danym dniu tak taniej. I tak dalej, normalne życie

Jak się czujecie w takiej sytuacji? Przyznam się, że ja średnio. Nie spędza mi to snu z powiek bo mam wiele innych rzeczy na głowie, ale czasami mi jakoś przykro kiedy kupuję bardziej luksusową kawę, podrózuję pierwszą klasą w pociągu.

Młodzi niczego "nie potrzebują" i jedyne co przyjmują to zwykłe prezenty ze standardowych okazji (np imieniny, ale nie dzień strażaka). Pobierać "słoików" też zwykle nie chcą.
Edytor zaawansowany
  • vasaria 11.09.19, 10:25
    Wydaje mi się, że w normalnym kraju to normalna sytuacja. Oni są na początku swojej drogi zawodowej i z czasem dorobią się wszystkiego (skoro są ambitni i ogarnięci). Ale ... mieszkamy w Polsce - tu cud gospodarczy, gdzie emeryci z dochodem 1000 mc dokładają dzieciom i wnukom do mieszkania itp. Byłabym dumna z takich dzieci smile / że nie wiszą na rodzicach jak większość Polaków.
  • chococaffe 11.09.19, 10:29
    Jestem dumna i wiem, że to normalne. Tylko mam takie dziwne uczucie kiedy kupuję coś o czym wiem , że ich na to stać. Rozum wie, że to normalne. Uczucie nie do końcasmile
  • kropka_kom 11.09.19, 15:05
    a np. bogatsi rodzice mojej znajomej dużo jej sponsorują ( mieszkanie, lekarzy itp)
  • nangaparbat3 11.09.19, 10:28
    W porządku, wydaje mi się, że lepiej być nie może.
    Jak masz ochotę, rób prezenty - ale nie, na Boga, z poczucia winy, że masz lepiej.
    Ewentualnie możesz je jeszcze zapewnić jakoś, że w razie naglącej poważnej potrzeby (tu chodzi przede wszystkim o wydatki związane ze zdrowiem) zawsze pomożesz.

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • chococaffe 11.09.19, 10:31
    Dzieci wiedzą, że moga liczyć itp.

    Nie wiem czy to poczucie winy, raczej taki dziwny dyskomfort , podobny do tego kiedy coś jesz a pies się na Ciebie patrzy. big_grin
  • nangaparbat3 11.09.19, 10:45
    To wszystko gra smile

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • umi 11.09.19, 10:49
    podobny do tego kiedy coś jesz a pies się na Ciebie patrzy - big_grin big_grin big_grin
  • basiastel 11.09.19, 15:59
    Ja tam daję psu, zwykle biorę ekstra kilka kawałków szynki, by dziadostwo opędzić. No, ale one nie maja żadnych skrupułów i na patrzeniu nie poprzestają.
  • chococaffe 11.09.19, 16:38
    Ba, bo pies weźmie jak lubi a i tak z założenie jest zależny od Ciebie do końca swych dni, raczej nie rwie się do samodzielności smile
  • kosmos_pierzasty 11.09.19, 10:34
    nangaparbat3 napisała:


    > Ewentualnie możesz je jeszcze zapewnić jakoś, że w razie naglącej poważnej potr
    > zeby (tu chodzi przede wszystkim o wydatki związane ze zdrowiem) zawsze pomożes
    > z.
    >
    To też z pewnością byłby dla nich komfort, takie zapewnienie, jak nie teraz, to jak wydatki rodziny wzrosną (oby zarobki równomiernie rosły, ale różnie to bywa), że jednak w razie W nie są sami z problemem i nie muszą zadłużać się w banku. Nie musi chodzić tylko o zdrowie, bo oby wsparcie na taki cel nie było potrzebne. Nawet niekoniecznie musi być prezent, ale właśnie pożyczka mogłaby wtedy wchodzić w grę, jeśli prezentów nie przyjmują. No i będziesz mogła robić prezenty wnukom (o ile są w planach), to też, jeśli przemyślane odciąża budżet rodziny.

    Ogólnie nie przejmowałabym się, była dumna z dzieci, a tworzyła właśnie takie zabezpieczenie dla całej rodziny - najwyżej dostaną kiedyś w spadku.
    Ale ja teoretyzuję, bo moje małe jeszcze. Jak będzie się ogarniać tak jak Twoje, to będę zadowolona.
  • chococaffe 11.09.19, 10:38
    Nie dodałam - kiedy ja byłam w ich wieku akurat następowała transformacja i ja byłam "wygrana" - na początku drogi zawodowej miałam znaczenie lepiej niż moi rodzice po kilkudziesięciu latach pracy i to raczej ja robiłam "prezenty" rodzicom, b. Trudno mi więc tak do końca wczuc się w ich sytuację emocjonalnie na podstawie doświadczenia.
  • an.16 11.09.19, 10:41
    Naprawdę myślisz, że droższa kawa czy produkty eko, to cos czego im brakuje? O wiele więcej satysfakcji daje samodzielność i samowystarczalność.
  • chococaffe 11.09.19, 14:57
    Wiem i staram się tego nie zepsuć smile! Ale tak zebrało mi się na refleksję kiedy dostałam przesyłkę "najszczęsliwszych" mydeł na swiecie, od samego patrzenia na nie człowiek robi się piękny i młody wink , a moje dzieci swoje młode i zdrowe skóry psują jakimiś palmolivami czy niveasmile

    Ale naprawdę staram się nie psuć niczego. Wymusiłam tylko, pod konie nich studiów, żeby nie robili żadnych oszczędności na zdrowiu tj. lekarze, dentyści, ewentualne lekarstwa i brali najlepsze, najzdrowsze opcje.
  • summerland 11.09.19, 16:32
    Chyba troche przesadzasz z tymi mydlami.
    Ale tak ogolnie to cie rozumiem. U mnie tez jest podobnie ale ja nawet mam wrazenie, ze moje dzieci moga nam nieraz zazdroscic jak cos kupimy na co ich nie stac. Dlatego staram sie nie mowic im o tym i meza hamuje bo on lubi sie "chwalic".
  • chococaffe 11.09.19, 16:37
    Te mydełka to symbol, żart smile
  • majenkir 11.09.19, 18:26
    A ja chcialam zazartowac, zeby sie myly Bialym Jeleniem - zdrowo i tanio (myslalam), wyguglalam, a tu na Amazon kostka kosztuje $8 big_grinwink.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • chococaffe 11.09.19, 19:01
    Tak, teraz Biały Jeleń szaleje big_grin
  • umi 11.09.19, 10:47
    Nie zaglaskuj na smierc. Jesli sa normalni, to im podkopiesz wiare w siebie samych i popsujesz radosc ze stopniowego posuwania sie w zyciu do przodu. Dostac pod nos nie jest zabawnie. Zabawnie jest zdobyc samemu, dodatkowe punkt do zayebistosci.
    A jak "nienormalni" to wychodujesz roszczeniowych cwaniakow, ktorzy za x lat jak beda mieli z czyms pomoc, zaczna wymyslac milion kocopołów jaka narzucajaca sie bylas i toksyczna.
  • umi 11.09.19, 10:48
    * wyhodujesz
  • chococaffe 11.09.19, 15:00
    "Jesli sa normalni, to im podkopiesz wiare w siebie samych i popsujesz radosc ze stopniowego posuwania sie w zyciu do przodu"

    Dzięki, chyba potrzebowałam takiego kopa. Niby wiem, ale jak przyjdzie to z zewnątrz to bardziej dociera.
  • araceli 11.09.19, 10:48
    Sytuacja normalna i zdrowa. Lepiej się nauczyć wartości pieniądza za młodu. Kontrolowanie budżetu to przydatna umiejętność.

    --
    Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
  • koronka2012 11.09.19, 10:56
    chococaffe napisała:

    > ale...nie ma na ich stole produktów ekologicznych czy bardziej 'delikatesowych", do mi
    > asta X pojadą autobusem (dłużej) a nie pociągiem bo akurat w danym dniu tak tan
    > iej. I tak dalej, normalne życie

    No cóż - na moim stole też nie ma produktów ekologicznych, mimo że mnie stać.
    Jeśli różnica w cenie jest duża, a różnica w czasie - znośna, to też bym wybrała autobus, to świadczy o zdrowym rozsądku, a nie potrzebie wsparcia od rodziców, czy współczucia.

    > Jak się czujecie w takiej sytuacji? Przyznam się, że ja średnio.

    Cieszyłabym się, że wychowałam racjonalnie myślące dziecko, które potrafi zarządzać budżetem.
  • andaba 11.09.19, 11:07
    > Jak się czujecie w takiej sytuacji? Przyznam się, że ja średnio.

    Cieszyłabym się, że wychowałam racjonalnie myślące dziecko, które potrafi zarządzać budżetem.

    No dokładnie. To, że dzieci stać na mniej niż rodziców po kilkudziesięciu latach pracy to powinno być normalne.
  • jehanette 11.09.19, 12:35
    Pożyją, dorobią się i może dalej nie będą jeździć pierwszą klasą, bo będą woleli wydać kasę na coś innego. To że jedzenie jest ekologiczne jest bardziej istotne dla naszej planety / dobrostanu zwierząt hodowlanych, a nie dla wartości samego pożywienia. Nie dziwię się, że nie chcą słoików, co to za przyjemność zaczynać dorosłe życie i dalej jeść głównie to co mamusia ugotuje - tu pewnie z czasem zaczną doceniać gotowe jedzonko od rodziców, ale na początku główną przyprawą do własnoręcznie szykowanych posiłków jest radość z samodzielności i miłość, jeśli są w związkach wink Z tego co pamiętam wink

    --
    Error 404
  • kropka_kom 11.09.19, 15:07
    Chyba trzeba sponsorować, bo potem na starość rodziców, stwierdzą że mają traumę bo żyli biedniej i matce szklanki wody nie podadzą...
  • chococaffe 11.09.19, 15:33
    zwłaszcza neobolszewicy wink
  • ruscello 11.09.19, 15:19
    Jakbym czytała moją teściową smile Jej teraz łatwiej, bo mamy już dziecko i kupuje dużo ciuchów, zabiera do bawialni i co jakiś czas podrzuca ulubione potrawy mojej córki. Dla siebie nie chcieliśmy brać, ale dla wybrednej 3-latki przyjmujemy z wdzięcznością, a "przypadkiem" są to ilości przewyższające potrzeby naszej trójki wink Miło, że czasem tak myślisz (tylko się nie zadręczaj) i fajnie, że młodzi ogarnięci.
  • bi_scotti 11.09.19, 15:32
    Less is more. Tego sie trzymam. Pozwalam sobie czasem na bardziej luxurious prezenty przy jakiejs okazji ale nie zawsze, tak od czasu do czasu zeby sama siebie trzymac w ryzach. Z przyjemnoscia obserwuje, ze Najstarsza i Sredni miewaja zapedy "obsypywania" goodies Najmlodszego, ktory faktycznie finansowo jest w najslabszej sytuacji z calej trojki. No ale to jego wybor … ergo … ja sie nie wtracam wink Z tym, ze my sami zyjemy raczej skromnie i $$$ wydajemy glownie na atrakcje typu teatr czy podroze wiec zalu mycia sie lepszym mydlem czy jedzenia jajek od jakichs super wolnych kur nie odczuwam big_grin Tak szczerze mowiac to i tak uwazam, ze moje dzieci mialy/maja bez porownania lepiej niz my mielismy w ich wieku i czasem sie boje, ze zycie je troche za bardzo rozpieszcza a przyszlosc moze byc rozna, eh … Lepiej zeby sie nie przestawaly hartowac wink Cheers.


    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • chococaffe 11.09.19, 15:38
    ze moje dzieci mialy/maja bez porownania lepiej niz my mielismy w ich wieku

    No, ja nie mam tego poczucia, w ich wieki wbiłam się prawie idealnie w potrzeby rynku, ale konkurencja była o wiele mniejsza. Gdyby moje dzieci ze swoim wykształceniem przeniosły się w czasie w przeszłośc to od razu zostałyby prezesami wszechswiata. Teraz takich są tysiące, miliony - i to jest efekt tego, że jest in "łatwiej" - paradoks.
  • bi_scotti 11.09.19, 15:54
    Zadne z moich dzieci nie jest nastawione na "wbijanie sie w potrzeby rynku" jako i ani ja, ani moj maz nie bylismy wiec stad zapewne inna perspektywa smile Kazde z nich drepcze swoja sciezka, bardzo indywidualna. A poniewaz my z mezem tez tak robilismy, to moge z reka na sercu powiedziec, ze dla takich "weirdos", ktorym nie zalezy za bardzo ani na career, ani na $$$, moim dzieciom jest wciaz latwiej niz bylo nam. Teraz jest jakby wiecej "nisz", w ktorych mozna sie odnalezc (zawodowo) i jeszcze miec za to calkiem okay placone wink Poza tym swiat wydaje sie byc (w tym momencie) zyczliwszy dla roznych dziwakow, individuals with exceptionalities/special needs, co tez nie mialo miejsca gdy moje pokolenie wchodzilo w doroslosc i zycie zawodowe. Czy tak bedzie forever, trudno powiedziec. Dlatego tez czasem mysle, ze moja trojka jest mocno rozpieszczona swiatem, w ktorym zyje. Niby wiedza, ze zawsze moze byc gorzej ale chyba nie do konca w to wierza i sama nie wiem czy sa dobrze przygotowani na takie possibility … Polityka jest nieustajaco niepokojaca, eh … Life.


    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • chococaffe 11.09.19, 16:36
    Boże.... ja też nie byłam nastawiona .. to rynek przyszedł do mnie i własnie o tym mówię - szczęście, przypadek . I odnoszę się do Twojego stwierdzenia, że u Ciebie było odwrotnie - jeżeli zaczełaś porównywanie to w jakimś celu, weź więc pod uwagę, że to nie zawsze tak działa.
  • majenkir 11.09.19, 18:29
    chococaffe napisała:
    > Boże.... ja też nie byłam nastawiona .. to rynek przyszedł do mnie


    Szczesciara wink, do tego pewnie jeszcze mloda tongue_out. Moje dzieci maja o niebo lepiej niz ja w ich wieku, bo w tym czasie g....o bylo po prostu big_grin.


    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • chococaffe 11.09.19, 19:02
    Nie bardzo młoda. Z czasów, w których za młodość i angielski dawano niemal korporacje do zarządzania wink
  • qs.ibidem 11.09.19, 18:11
    Jednym z lepszych prezentów dla dorosłych dzieci jest traktowanie ich jak dorosłych.
    Zbudowanie nowej relacji z rodzicami/dziećmi to niełatwa sprawa.
  • chococaffe 11.09.19, 18:15
    Ano niełatwa. Ale staram się. Na szczęście mam też inne sprawy, które angażują moje emocje - gdybym ich nie miała, to chyba chodziłabym po ścianach.

    p.s. ja calkiem i bardzo dorosłych też lubię dopieszczać.
  • qs.ibidem 11.09.19, 18:26
    Dopieszczaj!
    Ale jeśli sobie kupili Niveę, bo tak lubią, zaakceptuj smile
    (że nie muszą uważać, że tym sobie psują piękną skórę)
  • majenkir 11.09.19, 18:31
    Bez przesady z tym psuciem skory. Myslicie, ze jak tylko eko-sreko, to sie skora nie zestarzeje? wink

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • verdana 11.09.19, 18:58
    Nie mam problemu z tym, że dzieci nie stać na lepsze mysło czy luksusowe produkty. To normalne na poczatku drogi zawodowej. Ale jeśli nie stać ich na lekarza, to inna sprawa.
    Był moment w życiu najstarszego, ze miał pracę, w której płacono bardzo mało. Kiedy się zorientowałam, ze nie stać go na bilet autobusowy, to jednak zasponsorowałam. No i częściej zapraszałam na obiad.
  • chococaffe 11.09.19, 19:06
    Ja zgodnie z obietnicą zapłaciłam za dentystę - raz. Jak wtedy się przyznali to mam nadzieję, że w innej zdrowotnej też się przyznają.

    Moi zaczeli (bardzo rzadko!) przyjmowac "słoiki", po tym jak my przyjęliśmy ich "słoiki" ze dwa razy (raz ciasto i raz gulasz wege) smile Stąd wnioskuję, że jednak sa na tyle młodzi, że zbyt ortodoksyjnie jeszcze traktują tę swoją samodzielnośc.
  • madami 11.09.19, 22:51
    Ode mnie nie będzie żadnego słoika wink Ja nie słoikowa jestem wink Musi sobie radzić sam. A start ma o niebo lepszy niż my bo startowaliśmy z samego zera, moje dziecko ma mieszkanie po dziadkach czyli startuje z kapitałem, na razie jest plan, że będzie je wynajmować i oszczędzać w ten sposób zarobione pieniądze - będzie miał na mały remont, za jakiś czas się wprowadzi i wynajmie pozostałe pokoje kolegom studentom co pozwoli mu na utrzymanie mieszkania.

    Na lekarza dam zawsze, podobnie ja od rodziców zawsze dostawałam na ksiązki i na lekarza.
  • madami 11.09.19, 19:05
    Ja czuję się w takiej sytuacji normalnie, czemu miałabym się czuc inaczej?
    To normalnie, że młodzi są na dorobku i stać ich na mniej. Ogólnie cieszyłabym się gdyby moje dziecko żyło, nie głodowało, chodziło do kina i teatru i wyjeżdżało na wakacje.
  • chococaffe 11.09.19, 19:16
    Raz piszesz w trybie twierdzącym "czuję się" a potem przypuszczającym "gdyby moje dziecko..." - zgadujesz jakbyś się czuła?
  • madami 11.09.19, 22:46
    Ok czuję się normalnie na myśl o takiej sytuacji wink
    A dziecko jest na progu dorosłości i dlatego mam nadzieję, że będzie zyło, nie głodowała itd. na pewno na poczatku będzie mu ciężej ale to jego droga, każdy powinien przejśc przez jej różne zakręty, czasem poczuć jak to jest gdy się jest naprawdę za siebie odpowiedzialny - nie będę się wtrącać.
    Oczywiście w trudnej sytuacji, podbramkowej - pomogę ale ogólnie daję wolną wolę.
  • chococaffe 12.09.19, 03:26
    Ja kiedyś na myśl o takiej sytuacji też czułam się "normalnie" smile Ale uczuć nie przewidzisz. smile

  • thaures 11.09.19, 19:58
    Mój syn ożenił się jeszcze na studiach, jego mieszkanie, po dziadkach, było wynajmowane i gdy chcieli się przeprowadzić do siebie warunek był taki, że mieszkanie będą musieli sami opłacić. Udało im sie. Nieraz im zrobię jakieś lepsze zakupy, ale rzadko, myślę, że i tak mają super sytuację.
    No, a teraz syn zmienił pracę i mają więcej kasy niż ja z mężem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka